Dodaj do ulubionych

Przeziębione dzieci w żłobku - dyskusja

11.09.19, 10:51
Zeszły tydzień, początek roku w żłobku, zebranie i dyskusja między rodzicami i przedszkolankami. Otóż jedna z matek pożaliła się, iż w zeszłym roku przez to że wiele dzieci, pomimo kataru i kaszlu, uczęszczało do żłobka i przez to jej córka wylądowała w szpitalu. Przedszkolanka wyjaśniła, że zgodnie z protokołem ona może odesłać dziecko do żłobka jedynie w przypadku wysokiej gorączki, wysypki, rozwolnienia i ewidentnych oznak, że coś jest nie tak. Niestety sam fakt kataru czy nawet pokasływania nie jest wskazaniem do niewpuszczenia dziecka. Rodzice płacą, pracują i to oni sami są najlepiej w stanie ocenić czy dziecko przeziębione, ale bez wysokiej gorączki nadaje się do żłobka czy nie. No i oczywiście rozpętała się dyskusja. Najwięcej osób napadło na tę matkę właśnie z powodów takich jak: ja płacę, ja pracuję, jeżeli twoje dziecko ma słaby układ odpornościowy to nie moja wina, w takim razie to ty powinnaś zastanowić się czy jest sens wysyłania dziecka do żłobka. W sumie nic nie ustalono. Przedszkolanka rozłożyła ręce. Matka wyszła ze zebrania bardzo rozżalona. Pytanie: według was kto ma rację. Mnie było żal tej matki, ale z ręką na sercu to pomyślałam sobie, że może rzeczywiście ona powinna sprawdzić układ odpornosciowy swego dziecka. W grupie synka jest 20 dzieci, praktycznie każde w ciągu roku miało katar, kaszel, były gorączki, ale właściwie u każdego wszystko rozwiązywało się pomyślnie po paru dniach. Oprócz tej jednej matki nikt inny nie zgłosił, że jego dziecko wylądowało w szpitalu. Co wy o tym sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • katja.katja 11.09.19, 10:55
    Jeżeli dziecko ma faktycznie osłabiony układ odpornościowy np. przewlekle choruje, było karmione sztucznym mlekiem lub jest wcześniakiem to mają rację - dla takiego dziecka przynajmniej do tego 3 roku życia lepszy jest dom i unikanie sporych skupisk dziecięcych jak żłobek.

    --
    Nie dam się wygasić!
  • an.16 11.09.19, 14:43
    "było karmione sztucznym mlekiem ???"
    cos nie tak z tobą? segregacja ze względu na rodzaj pożywienia?
  • heca7 11.09.19, 15:23
    To bezdzietny troll nudzący się na ematce.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • seaborgium 11.09.19, 10:56
    Katar to nie choroba
  • 45rtg 11.09.19, 10:59
    arista80 napisała:

    > synka jest 20 dzieci, praktycznie każde w ciągu roku miało katar, kaszel, były
    > gorączki, ale właściwie u każdego wszystko rozwiązywało się pomyślnie po paru d
    > niach. Oprócz tej jednej matki nikt inny nie zgłosił, że jego dziecko wylądował
    > o w szpitalu. Co wy o tym sądzicie?

    Roszczeniowa baba.
  • kaka-llina 11.09.19, 11:12
    Gorączka, wysypka, wymioty, rozwolnienie (i oczywiście inne ewidentne powody jak złamanie reki itd...) Wtedy dziecko odsyła sie do domu w innych wypadkach chodzi, ba nawet jak ma antybiotyk a objawy ustąpiły tez idzie. Ja w Uk jestem wytrenowana, frekwencja w szkole poniżej 97% to problem, dzieci chodzą i nie chorują (pierwszy rok w przedszkolu tak ale potem sie zahartowały i właściwie nie ma problemów)
  • mikams75 11.09.19, 11:17
    to dziecko moglo sie rozchorowac z innego powodu niz zasmarkany kolega ze zlobka.
  • agnieszka_kak 11.09.19, 11:17
    U mnie w zlobku wszyscy chodza, z katarem nikt nie odsyla do domu. Tak, podoba mi sie to.
  • fomica 11.09.19, 11:44
    Nie każde dziecko nadaje się do żłobka, a żłobek nie jest obowiązkowy. Każde choruje, ale jest w grupie pewna norma, średnia. Jeżeli któreś wyraźnie odstaje od tej średniej, to trudno, trzeba szukać innej opieki.
  • lauren6 11.09.19, 12:01
    > Otóż jedna z matek pożaliła się, iż w zeszłym roku przez to że wiele dzieci, pomimo kataru i kaszlu, uczęszczało do żłobka i przez to jej córka wylądowała w szpitalu.

    A wyjaśniła dlaczego jej dziecko wyladowało w szpitalu? Na co chorowało? Jaki to ma związek ze żłobkiem, skoro 20 innych dzieci + wychowawczynie miało styczność z jej dzieckiem i nie wylądowało w szpitalu?

    Rodzice mają rację. Nie wszystkie dzieci nadają się by chodzić do żłobka. Pani jest roszczeniowa i wylewaniem własnych frustracji niepotrzebnie zajęła innym ludziom czas.
  • mona-taran 11.09.19, 12:08
    Dziwne rzeczy piszesz:p z moich doświadczen wynika, że włoskie matki z byle pierdołą do lekarza po zwolnienie latają a katar to tam jest uznawany za śmiertelną chorobę :p
  • arista80 11.09.19, 12:16
    Nie wiem jakie ty masz doświadczenia. Ja tu mieszkam już ponad 10 lat i nie zaobserwowałam tego zjawiska. Może też zależy na kogo się trafi, ale właśnie u mojego syna w żłobku z rozmów z innymi mamami wynikało, że katar czy drobny kaszel raczej nie były wskazaniami do tego, by zostawiać dziecko w domu. W zeszłym roku pomimo panowania przeziębień frekwencja w żłobku była wysoka. Powiem więcej, sam pediatra powiedział nam, że nawet lekka gorączka nie oznacza, że dziecko nie może wyjść z domu: w zalezności od samopoczucia może, ale ważne by się nie przemęczało.
  • turzyca 11.09.19, 12:15
    Skupiłaby się na tematach typu "częstsze mycie i dezynfekcja zabawek", "lepsze wietrzenie sal", "nauka poprawnego mycia rączek", to zyskałaby i poparcie i zdrowie dziecka.
    Dziecko i tak zaraża przed wystąpieniem objawów chorobowych, tak więc izolacja w przypadku kaszelków to praktycznie nic nie daje. Za to powyższe środki owszem, samo regularne wietrzenie sal konkretnie zmniejsza zachorowalność.

    --
    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
  • 1matka-polka 11.09.19, 12:24
    "lepsze wietrzenie sal"
    Oszalalas, przewianie spowoduje zapalenie miesni i nerwow, potem bezobjawowe zapalenie pluc i kaplica!

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • turzyca 11.09.19, 12:37
    >Oszalalas, przewianie spowoduje zapalenie miesni i nerwow, potem bezobjawowe zapalenie pluc i kaplica!

    No przecież nie jak dzieci są w sali! Trzeba je wyprowadzić!

    Na dwór. }suspicious

    --
    Świruska od Krzyżaków.
  • arista80 11.09.19, 12:43
    Akurat dzieci bardzo często wychodzą na dwór. Na terenie żłobka jest plac zabaw i jak odbieram syna, to jeśli warunki pogodowe na to pozwalają, zazwyczaj widzę ich na tym placyku.
    Zresztą, jak pisałam, z 20 osobowej grupy, narzekała tylko ta jedna matka, więc jak widać z odpornością innych dzieci raczej nie jest tak źle, bo nikt nie zgłaszał zastrzeżeń do tego jak prowadzony jest żłobek.
  • pani-nick 11.09.19, 12:40
    Nie cierpię churchlajacych dzieci w przedszkolach. Jaki problem nafaszerować dziubdzisia nurofenem i wcisnąć do placówki, koło południa dziecie znowu gorączkuje, pani dzwoni po rodziców, no ale korki... i tak oto rodzic zjawia się o 14-15... no bo rano nie goraczkowalo ... 🤷‍♀️
  • arista80 11.09.19, 12:50
    Gorączka może pojawić się o różnych porach, niekoniecznie rano. Zdarzyło się, że syn rano szedł w dobrej formie, a po godzinie dzwoniła przedszkolanka, że gorączkuje. Wtedy odbierałam. Ja mam też jednak dość komfortową sytuację, bo pracuję w domu, niedaleko żłobka. A są rodzice pracujący daleko. Nie wszystko jest kwestią "bo mi się nie chce". I pomyśl z drugiej strony, gdyby napisała (zresztą wielokrotnie pisały) matka chodząca często na zwolnienie "bo dziecko przeziębione" to zaraz pojawiłyby się głosy hejyu jak to ona śmie sobie na zwolnienia chodzić. Nikomu w takich sytuacjach nie dodogodzisz.
  • betty_bum 11.09.19, 12:58
    Przedszkole ma zdrowe podejście.
  • berdebul 11.09.19, 13:03
    Sądzimy, że są stada głupich rodziców, którzy podają nurofen czy inny środek zbijający gorączkę i uciekają z szatni, żeby nikt ich nie zatrzymał. Nawet jak przedszkole czy żłobek dzwoni, to się nie odbiera, lub mowi że już jedzie i dociera o normalnym czasie odbioru.
    Plus słaba higiena - mały nacisk na regularne mycie rąk, zabawek, odkażanie klamek, włączników światła, wietrzenie itd, dzięki czemu choroby się szybko przenoszą.
  • azalee 11.09.19, 14:42
    No ale dlaczego glupich rodzicow, moze po prostu rodzicow pracujacych? Nie kazdy moze sobie pozwolic zeby co chwile brac L4 na kichajace lub kaszlace dziecko.
    W "moim" zlobku na szczescie nie ma takich problemow, dzieci przyjmowane sa kichajace, kaszlace, ba, nawet goraczkujace - wystarczy tylko zglosic o ktorej godzinie byl podany paracetamol zeby go w zlobku nie zdublowali. Jezeli jest koniecznosc podania w ciagu dnia, po prostu personnel informuje o tym rodzicow zaznaczajac godzine podania, zeby z kolei oni nie zdublowali w domu.
    Zdazalo mi sie rowniez odstawic dziecko na antybiotyku, rowniez takim podawanym 3 razy dziennie - w tym przypadku poludniowa dawka podawana byla przez pielegniarke w zlobku.
    Funkcjonuje to tak od lat, wszyscy zadowoleni, hospitalizacji dzieci nie stwierdzono, frekwencja bliska 100%
  • zuleyka.z.talgaru 11.09.19, 14:52
    W sumie to słabe, że chore dziecko musi siedzieć w placówce.
  • azalee 11.09.19, 14:58
    No coz, tutaj wychodzi sie z zalozenia ze pokaslujace lub zakatarzone dziecko nie jest dzieckiem chorym. Stan podgoraczkowy (najczesciej z powodu wybijajacych sie zebow) rowniez choroba nie jest.
  • mebloscianka_dziadka_franka 12.09.19, 10:29
    No, ale gorączka już jest. A piszesz, żez gorączką również dzieci przychodzą.
  • azalee 12.09.19, 13:56
    Tak, ze stanem podgoraczkowym (nie sadze zeby ktokolwiek przyprowadzal slaniajace sie dziecko z 39°C), jesli nie laczy sie z innymi objawami (wymioty, biegunka). Takie dziecko po prostu wiecej spi / odpoczywa w ciagu dnia, jest rowniez pod obserwacja pielegniarki lub pediatry (jesli jest on obecny w ten dzien).
  • zuleyka.z.talgaru 12.09.19, 16:44
    Dziecko na antybiotyku raczej zdrowe nie jest....
  • azalee 12.09.19, 16:52
    W koncowce terapii jak najbardziej, antybiotyk podaje sie do konca, nawet po ustapieniu objawow choroby
  • zuleyka.z.talgaru 13.09.19, 12:01
    Organizm jest osłabiony antybiotykiem i po co narażać? Nie wiem, moje dzieci antybiotyków nie biorą. Właśnie obaj siedzą w tym tyogodniu w domu z mega kaszlem i katarem. W szkole jak dzieciak churchla jak gruźlik - jest odsyłany do domu. Może nie mieć innych objawów.
  • 3-mamuska 12.09.19, 20:02
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Dziecko na antybiotyku raczej zdrowe nie jest....



    Moje dzieci chodziły do szkoły na antybiotyku córka miała zainfekowane rankę na uchu. Syna ugryzł owad i tez podeszła ropa. Nie mieli gorączki.
    Raz w końcówce zapełnienia ucha tzn w końcówce przyjmowania leku.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • berdebul 11.09.19, 16:04
    To może należało nie miec dzieci, jeżeli niezależni od samopoczucia dziecka odstawia się je na 8-10 godzin dziennie do przechowalni?
  • azalee 11.09.19, 16:36
    Jakiej znowu przechowalni? Dziecko ma tam lepiej niz jakby siedzialo w domu z niania. Poza opiekunkami jest tam pielegniarka, psycholog oraz 2 razy w tygodniu pediatra.
    Chyba ze ty z opcji "matka powinna siedziec w domu 5 lat inaczej nie powinna miec dzieci"?
  • 35wcieniu 11.09.19, 17:12
    Przecież ona pisze o sytuacjach kiedy dziecko jest faszerowane lekami żeby nie bylo widać objawów, a nie o normalnym fakcie uczęszczania do placówek.
    Tak, każdy (no, większość) musi pracować żeby mieć za co żyć, więc dzieci bywają w przedszkolach i żlobkach - to normalne. Ale naprawdę jeżeli reakcją na chore dziecko jest tuszowanie jego samopoczucia i objawów, bo nie da się wziąć zwolnienia to coś tu jest nie tak.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • azalee 11.09.19, 17:22
    "To może należało nie miec dzieci, jeżeli niezależni od samopoczucia dziecka odstawia się je na 8-10 godzin dziennie do przechowalni? " - odnioslam sie do tego stwierdzenia, szczegolnie do nazwania zlobka przechowalnia.
    I nie pisalam nic o tuszowaniu samopoczucia dziecka, tylko wlasnie o tym ze tu gdzie mieszkam dzieci z mniejszymi infekcjami nie sa uwazane za chore tylko normalnie przyjmowane do zlobkow i otaczane odpowiednia opieka
  • 35wcieniu 11.09.19, 17:47
    Drzewko. Ona pisze o tuszowaniu objawów.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • thank_you 12.09.19, 12:50
    Dzieci są różne - mój 7,5-latek nigdy nie brał antybiotyku, za to miał regularnie katar, któremu zawsze towarzyszyła gorączka. Gorączka, czyli powyżej 38,5 (i dopiero wtedy zbijana, choć i to nie zawsze) - do 38,5 normalnie wychodził na dwór i nawet gdy miał 39-39,5 st., to nikt by nie poznał po nim, że gorączkuje - żadnych szklanych oczu, marudzenia itp. Funkcjonował zupełnie normalnie, a katar przechodził mu po 3-4 dniach.
  • kamin 11.09.19, 20:33
    Sądzę, że nie można stawiać znaku równości między wysłaniem dziecka do placówki z katarem (który u żłobkowicza może się zdarzyć nawet kilkanaście razy w roku), a celowym zostawieniem dziecka gorączkującego.
  • pani-nick 11.09.19, 20:43
    Nooo... tylko jak to rozpoznać?...
  • kamin 12.09.19, 09:40
    Za pomocą termometru, chyba to jest ogólnie znany sposób sprawdzania, czy dziecko ma gorączkę.
    Ja robię tak.
    Jak dziecko ma tylko katar- idzie do przedszkola.
    Jak dziecko ma gorączkę (lub miało dzień wcześniej) - zostaje w domu.
    Jeśli w trakcie dnia przedszkole dzwoni, że dziecko źle się czuje, odbieram jak najszybciej (ja, mąż, dziadkowie). W ciągu 4 lat uczęszczania mojego starszego syna do przedszkola zdarzyło się to dwa razy. Za każdym razem zaprowadziłam do przedszkola zupełnie zdrowie dziecko. Raz zaczął skarżyć się na ból ucha, raz wymiotował.
  • pani-nick 12.09.19, 16:40
    Chodzi mi o rozpoznanie przypadku naciągania (szprycowanie nurofenem dzieci) przez przedszkolanki.
  • berdebul 11.09.19, 20:45
    Każdy rodzic gorączkujacego dziecka mowi „to tylko katar”. Wlasnie dlatego szerzą się rozne urocze zarazy, typu cała grupa ma sraczkę, bo jeden rodzic musiał być w pracy, a to tylko rzadka kupa. 🙄Podobnie z bostonką „Zyzio miał kilka krostek...”, zapaleniem spojówek „no przemyliśmy mu rano oczy, daliśmy ibuprofen, kto by przypuszczał...” itd. Nie, po prostu nie. Podziwiam opiekunki, ktore podejmują się podawania leków i opieki nad chorymi maluchami.
  • kamin 12.09.19, 09:42
    "Każdy rodzic gorączkujacego dziecka mowi „to tylko katar”

    Chyba sobie żartujesz. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się tak powiedzieć.
  • 3-mamuska 12.09.19, 20:06
    kamin napisał(a):

    > "Każdy rodzic gorączkujacego dziecka mowi „to tylko katar”
    >
    > Chyba sobie żartujesz. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się tak powiedzieć.

    Dokładnie raz szkola zadzwoniła ze dziecko kaszle i się dusi żeby odebrać. Odebrałam szpital antybiotyk zapalenie oskrzeli. A 2 dni później dzwonią ze szkole żeby przyprowadzić bo antybiotyk mogą podać w szkole.
    Opieprzyłam ze dziecko niemal się dusi złe się czuje a oni wymyślają.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • dziennik-niecodziennik 12.09.19, 09:32
    zeby dostac L4 na dziecko to dziecko musi byc chore. o tym czy dziecko jest chore orzeka lekarz. gdyby było chore to L4 by było.
    katar i kaszel same w sobie to nie choroba.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • lwica_24 12.09.19, 12:49
    O podaniu dziecku jakiegokolwiek leku po za domem decyduje LEKARZ. Lekarz a nie pani. A co by sie stało w przypadku uczulenia? Kto by za to odpowiadał? Dziecko gorączkujące w żłobku? A czy chociaż wiadomo z jakiego powodu? Przypominam, że gorączka jest objawem....
  • evee1 12.09.19, 13:15
    W większości placówek rodzice podpisują zgodę na podanie środków przeciwgoracziwych w przypadku wystąpienia gorączki takich jakie dziecko brać (moje na przykład nie mogły brać ibuprofenu, aspiryny i pochodnych). W domu przecież też chyba podajesz paracetamol czy ibuprofen bez każdorazowej konsultacji z lekarzem?

    --
    Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
  • azalee 12.09.19, 14:05
    Przeciez napisalam ze to nie "pani" podaje paracetamol lecz pielegniarka lub pediatra (ktory jest obecny w zlobku 2 dni w tygodniu). Na poczatku roku rodzice dostarczaja recepte od swojego lekarza z pozwoleniem na podanie odpowiedniego leku (ktory to lek rowniez jest dostarczony przez rodzicow i lezy w szafce dziecka). Uczulenie jest wiec wykluczone.
    Jeden raz mi sie zdarzylo ze moje dziecko zaczelo goraczkowac w ciagu dnia, dyrektorka zlobka zadzwonila do mnie z informacja ze temperatura wzrosla do 38.5°C, lekarz je zbadal i podal paracetamol i obecnie spi. Po poludniu gdy go odbieralam czul sie juz dobrze, temperatura nie wrocila.
    Tutaj wychodzi sie z zalozenia ze dziecko jest lepiej zaopiekowane w zlobku (obecnosc lekarza) niz w domu z rodzicem, ktory i tak pewnie jechalby z nim do swojego lekarza. Jesli nie ma innych objawow lepiej po prostu pozwolic mu sie wyspac niz wsadzac do samochodu.
  • kasiaabing 11.09.19, 13:20
    Temat rzeka... U córki w przedszkolu to boję się żeby córka nie kichnęła przy ludziach. W tamtą środę było zebranie i oczywiście apel żeby nie przeprowadzać chorych dzieci, ok rozumiem, jest to logiczne ale zaraz rozpętała się dyskusja o tych złych markach co mimo wszystko wprowadzają dzieci.
    W czwartek córka wstala taka " niewyeaźna", parę zarazy kichnęła, wysmarkała się. Zero gorączki i osłabienia ale mimo wszystko postanowiłam ją zostawić w domu. Chyba ze strachu przed innymi 😉 Dla pewności w piątek też ją zostawiłam w domu ale kurde, mimo lekkiego kataru nic jej nie jest. I tak sobie myślę, że przeginam w drugą stronę, przecież nie mogę jej trzymać pod kloszem. Ale naprawdę jak sobie przypomnę tę histerię na zebraniu..
  • kamin 11.09.19, 20:37
    Mój syn kiedyś zakaslał czekając na zajęcia w poradni logopedycznej. Po czym pani czekająca na korytarzu z dzieckiem w wózku spacerowym spojrzała na mnie z potępieniem i zaczęła nerwowo się odsuwać. Dowcip w tym, że syn nie był chory, przez cały dzień zakaszlał ten jeden raz.
  • kafana 11.09.19, 13:27
    To jest zaklęte koło. Przy początku żłobkowej przygody przyniosłam zaświadczenie od lekarza ze dziecko może chodzić ( po infekcji) oraz przy kolejnym Katarze zapytałam czy mam go zostawić w domu i otrzymałam odpowiedz „ proszę pani oni wszyscy maja katar”. I jest jak w poście tytułowym dzieci odsyłane są do domu tylko w wypadku gorączki i innych ostrych objawów. Przestałam się tym katarem przejmować bo co z tego ze ja będę na l4 przez 2 tygodnie z zakatarzonym dzieckiem jak po powrocie trafi wśród inne zakatarzone dzieci. A katar u nas trwał od października do lutego niemal bez przerwy ( różne natężenie i zrodlo) jeśli miał inne objawy zostawał w domu jeśli tylko katar puszczałem. W tym roku widzę będzie to samo. Pojedynczy rodzice się buntują ale realia mamy jakie mamy i póki przepisy nie zabronią to nic nie poradzimy. A w prywatnych żłobkach to już w ogóle rodzice są żywicielami wiec nie sadze by ktoś takie wymagania wprowadził.
  • lauren6 11.09.19, 14:03
    Moje w żłobku też całą zimę i wiosnę przechodziło z katarem. A potem w przedszkolu miałam święty spokój z chorowaniem: nic, zero, null. Widocznie dzieci faktycznie muszą swoje odchorować by budować odporność. Dobrze, że trafiłam na mądre placówki, dla których takie sprawy są oczywiste i nie musiałam marnować czasu na L4 z kichającym dzieckiem.
  • mary_lu 11.09.19, 14:22
    Niektórzy dorośli też lubują się w opowieściach, jak to kolega z pracy przyszedł z katarem, a oni potem mieli GRYPĘ i prawie umarli. Nic się nie poradzi, nie można dać sobie wejść na głowę, trzeba robić swoje, z wariatami nie gadać.
  • kropkacom 11.09.19, 14:26
    No ale jak roznosi się wirus grypy?
  • mary_lu 11.09.19, 14:35
    No na pewno nie przenoszą go osoby, które mają tylko katar.

    Zwykle ta „grypa” też grypą nie jest, tylko zwykłym przeziębieniem, łapanym tym łatwiej, im dany osobnik bardziej się nad sobą trzęsie i im mniej się hartuje.
  • 3-mamuska 11.09.19, 17:16
    mary_lu napisała:

    > No na pewno nie przenoszą go osoby, które mają tylko katar.
    >
    > Zwykle ta „grypa” też grypą nie jest, tylko zwykłym przeziębieniem, łapanym tym
    > łatwiej, im dany osobnik bardziej się nad sobą trzęsie i im mniej się hartuje.

    Bo PENWIE kolega najadł się leków i w pracy miał tylko katar a reszta objawów przytępiona przez leki.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mary_lu 11.09.19, 17:30
    Przy grypie nie bardzo daje się wstać z łóżka i wyjść z domu, jakby leki na to pomagały, to byłoby cudownie, ale niestety, nic takiego nie ma.
  • kropkacom 11.09.19, 17:37
    Bez urazy, ale nie wszyscy przechodzą grypę tak samo. Mylę się?
  • mary_lu 11.09.19, 17:42
    Mylisz się. „Grypa” z katarkiem, kaszelkiem i umiarkowaną gorączką to tylko przeziębienie.
  • kropkacom 11.09.19, 17:45
    Zakładam, że wiesz co piszesz.
  • 3-mamuska 11.09.19, 21:13
    mary_lu napisała:

    > Mylisz się. „Grypa” z katarkiem, kaszelkiem i umiarkowaną gorączką to tylko prz
    > eziębienie.

    Niby masz racje bo grypa to cholerstwo. Tyle ze niekorzy mogą ciężko przechodzić samo przeziębienie.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • lauren6 11.09.19, 17:43
    Jak się człowiek uprze to może wszystko. Gdy na uczelni zdanie przedmiotu zależało m.in. od obecności na wykładach to faszerowałam się lekami i potem przez te 2h kiwałam na krześle. Dało się.
  • berdebul 11.09.19, 20:47
    Tylko czy było warto? Zdrowia nikt nie zwróci, a powikłania rożnych chorób bywają paskudne.
  • lwica_24 12.09.19, 12:50
    Katar rzadko występuje przy grypie. To na marginesie.
  • an.16 11.09.19, 14:36
    W szpitalu??? Z powodu kaszlu i kataru innych? To normalne, ze małe dzieci łapią jakieś infekcje, ale zazwyczaj przebieg jest łagodny, czasami (przy temperaturze czy wymiotach) zostają w domu. Przedszkolanka miała rację. Katar i pokasływanie nie są wskazaniem do zostawania w domu.
  • ichi51e 11.09.19, 15:14
    Sa dzieci co choruja i sa co nie choruja. Do tego sa rodzice ktorzy chuchaja i dmuchaja i sa tacy co zlewaja i dzieciak charczy a matka biezy na basen bo co nie zabije to wzmocni. Dziecko chorowite bedzie chorowac bo nowa flora bakteryjna i nawet zdrowe dzieci beda u niego powodowac zachwianie rownowagi bakteryjnej.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ninanos 11.09.19, 16:23
    Nad starszym się tak trzęsłam na poczatku jak poszedł do żłobka, katerek to w domu na L4, potem 3 dni w żłobku i znów katar i błędne koło. Potem mnie uświadomiła pani przedszkolanka, że wszystkie dzieci zakatarzone i żeby mojego też z katarem przyprowadzać, a zostawiać w domu jak jest gorączka. W przedszkolu za to prawie w ogóle nie chorował. Przy młodszym jestem mądrzejsza i jak kaszle i smara to do żłobka idzie i tak w domu nie leżałby w łóżku, jak gorączka, wymioty, biegunka zostaje w domu. Młodszy mało choruje, w zeszłym roku byłam na L4 2 razy i raz mąż, w sumie to chyba z 15 dni.
    Młod
  • kryzys_wieku_sredniego 11.09.19, 16:59
    Ja najbardziej lubię rota i ospę.
    W zeszłym roku dopiero po tygodniu dowiedziałam się, że szaleje jakaś zjadliwa odmiana grypy żołądkowej, po tym jak się w szkole poskarżyłam, na obiady, bo syna trochę brzuch nudzi i wówczas się okazało że 5 dzieci w szpitalu, pół szkoły chore, jak na zawołanie nas przeczyściło na drugi dzień, lekko, bo jakaś odmiana wirusa która pewnie miała wspólne korzenie z tymi na które byliśmy zaszczepieni.
    Zwykłe przeziębienia sun łapie sporadycznie, bo on nie dotykalski, nie przytulaśny, po prostu trzyma systans.
  • kryzys_wieku_sredniego 11.09.19, 17:00
    dystans
  • 3-mamuska 11.09.19, 17:09
    Sorry ,ale 19 osób nie może podporządkować się 1 dziecku. Jeśli dziecko z powodu gorączki ładuje w szpitalu ,to matka powinna się zastanowić nad sensem żłobka dla dziecka.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • fibi00 11.09.19, 17:26
    Temat często przerabiany... Znam dzieci u których zwykły katar często kończy się zapaleniem oskrzeli. I najczęściej te matki najbardziej narzekają na cudze dzieci które zarażają ich dziubdziusia. Tyle że akurat w niektórych przypadkach matki same winne że ich dzieci/dziecko mają słabą odporność ( przegrzewanie na potęgę aż mi żal tych dzieci, mycie dziecku rąk po dotknięciu czegokolwiek co może mieć zarazki, przy pierwszym objawie choroby od razu jadą na sor lub pogotowie gdzie najczęściej dla świętego spokoju przepisują antybiotyk). Więc z perspektywy takiej matki kontakt z zakatarzonym dzieckiem to po prostu katastrofa. Kiedy moje dzieci nie chodziły jeszcze do przedszkola przyznałam jednej z nich że faktycznie ma rację że nawet zakatarzone dzieci nie powinny być posyłane do przedszkola bo dzięki temu w przedszkolu będzie chorowało mniej dzieci. Jednakże później poruszyłam ten temat z inną mamą, chcąc poznać jej zdanie. Ta z kolei powiedziała że po pierwsze katar nie jest chorobą i żaden pediatra nie wypisze jej opieki na dziecko które ma katar a nawet gdyby któryś wypisywał to na bank zwolnią ja z pracy bo katar to norma w przedszkolu. Kiedy zasugerowałam że przecież gdyby był zakaz przyprowadzania zakatarzonych dzieci to by dzieci tak często kataru nie dostawały odpowiedziała że tego nie da się uniknąć ponieważ dziecko zaraża katarem jeszcze przed wystąpieniem wycieku z nosa. Wystarczy że kichnie kilka razy i wirusy już są rozsiane. No i musiałam jej przyznać rację. Kiedy moje dzieci zaczęły chodzić do przedszkola czasem z katarem posłałam a czasem nie. Wszystko zależało od tego jak intensywny był katar, jeśli to był lekki katar to szli do przedszkola, jeśli gęsty ,zapychający nos to zostawali w domu bo gdybym nie przypominała o wydmuchiwaniu nosa to kilka godzin chodzili z takim zabetonowanym nosem i zdarzyło się że katar przechodził w bakteryjny. Tyle że ja mogę sobie pozwolić na zostawienie zakatarzanego dziecka w domu bo pracuję w domu.
  • asia_i_p 11.09.19, 17:33
    No też mam takie wrażenie jak ty - że bardzo żal kobiety, bo szpital z dzieckiem to koszmar, ale zasady panujące w żłobku wydają się sensowne i konkretne. U nas w przedszkolu też są takie - choroba to gorączka (tylko u nas po prostu gorączka, bez przymiotnika wysoka), wysypka, rozwolnienie, wymioty). Kaszlu ani kataru na liście nie ma, oczywiście jeżeli u dziecka pojawia się napadowy kaszel, to panie o tym mówią rodzicom. Zawsze jest po wakacjach, kiedy przyjdą nowi, tradycyjna wymiana mikrobów i przez pewien czas dzieci chorują, a kiedy już uwspólnią zasoby bakteryjno-wirusowe, to na parę miesięcy jest spokój.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • mary_lu 11.09.19, 17:48
    Dzieci chorują bo uch układ odpornościowy się kształtuje, a nie „przez kogoś”. Moje dziecko w ciągu jednego sezonu w przedszkolu miało 2 zapalenia płuc i 5 zapaleń oskrzeli. Bo miało niedobory odporności, a nie przez dzieci z katarem (to akurat było przedszkole histeryków, były boje o te katarki, zimą czasem byli 3 dzieci z 20-osobowej grupy, wszystkie matki wiecznie siedziały na zwolnieniach.
  • stara-a-naiwna 11.09.19, 20:13
    każdy lekarz potwierdzi, ze katar to nie choroba
    kaszel też nie musi (chociaz może) być chorobą


    gdybym brała wolne na kaszelek i katarek swój albo moich dzieci to od października do kwietnia do pracy bym praktycznie nie chodziła

    moje dzieci miewały często katar i kaszel (częściej mokry niż suchy) i nic im się z tego wiecej nie robiło. Tzn wiem, ze bywają dzieci które z byle kataru mają zapalenie płuc ale to nie moje dzieci

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka