Dodaj do ulubionych

Toksyczność rodziców a opieka

11.09.19, 11:07
Mam jakiś zgrzyt czytając niektóre wątki.

Dokładnie zainspirował mnie wpis o tym, że rozpieszczone, roszczeniowe dzieci mogą w przyszłości wymyślać "kocopoły" (czy jakoś tak) o toksyczności, by nie pomagać rodzicom.
Ponadto jeden z forumowiczów konsekwentnie bojkotuje prawo dorosłych dzieci do odmowy troskliwej, osobistej opieki nad rodzicem, który je przeszłości krzywdził.

Czyli jak to jest? Gdzie kończy się usprawiedliwiona odmowa osobistego angażowania się, gdzie uzasadnione jest całkowite zerwanie kontaktów, a gdzie jest to egoizm dzieci i urojona "toksyczność" stanowi tylko wymówkę?

Może to przełamanie pewnego tabu oraz odrzucenie IV przykazania (gdzie nie ma dodanego, żadnego "o ile...", ani nic podobnego) wywołuje takie emocje? Może to po prostu konieczny etap w procesie zachodzącego rozwoju? Stary porządek ściera się z nowym, opartym nie na autorytarnych nakazach, a poczuciu sprawiedliwości?
Edytor zaawansowany
  • malgosiagosia 11.09.19, 11:16
    "Stary porządek ściera się z nowym, opartym nie na autorytarnych nakazach, a poczuciu sprawiedliwosci?"

    Sciera sie przyzwoitosc z wygodnictwem.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 11:20
    malgosiagosia napisała:


    > Sciera sie przyzwoitosc z wygodnictwem.
    Bynajmniej. Uległość z asertywnością.
  • 1matka-polka 11.09.19, 12:17
    Indywidualizm z instynktem stadnym.

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • hanusinamama 11.09.19, 11:26
    Czyli miałas toksycznych rodziców, onifaworyzowali twoje rodzenstwo (i to nie tak ze tobie sie to wydawało, cos so bie ubzdyurałaś bo całe srodowisko to widziało) ale na strość z przyzwoitości zajmiesz sie mamusią i nie mrugniesz jak faworyzowana siostra sie wypnie??? NO gratuluje postawy Matki Teresy...
  • malgosiagosia 11.09.19, 11:33
    Bo przyzwoitosc nie zalezy od czyjejs sprawiedliwosci. Przyzwoitym sie jest albo nie.
  • triismegistos 11.09.19, 11:37
    Ależ oczywiście, że zależy. Służalczosć wobec ludzi, którzy cie źle traktuję nie ma nic wspólnego z przyzwoitością. Ba, jest na drugim biegunie, bo wynagradza ludzi za bycie toksyczną świnią, co jest szkodliwe społecznie.

    --
    spotted madka to taki krzyk pustych macic.
    by mrozkagrazka
  • malgosiagosia 11.09.19, 11:49
    Ciekawe skad sie wziely te "toksyczne swinie" ?
  • triismegistos 11.09.19, 11:51
    Ze startera.

    --
    spotted madka to taki krzyk pustych macic.
    by mrozkagrazka
  • 1matka-polka 11.09.19, 12:16
    Toksyczne swinie sie po prostu rodza. Niestety jest to fakt niepoprawny politycznie.

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • anahera 12.09.19, 04:22
    I dalszych wypowiedzi czytac nie musze. Zgadzam sie z Toba malgosiagosia.
  • bo_ob 11.09.19, 11:47
    Myślisz, że jest przepis na życie, jakieś granice stąd-dotąd? Zmartwię cię - nie ma. Każdy musi swoje problemy rozwiązywać indywidualnie i na miarę swoich chęci oraz możliwości.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 12:57
    Też się skłaniam do tego, że w takich kwestiach nie ma miejsca na ocenę kogoś, że to są sprawy zbyt intymne i bardzo indywidualne. Bo z zewnątrz niewiele widać. Natomiast łatwość właśnie oceniania, powoływania się na przyzwoitość, dość specyficznie rozumianą, itp. mnie zaskakuje.

    Mamy XXI w. a wiele osób, jakby nie potrafiło myśleć samodzielnie, tylko czuje potrzebę wbijania się w jakieś odwieczne schematy - ugruntowane chyba w kulturze chrześcijańskiej. Znów tu wyłazi Kościół, który chce mieć uległych parafian, żony przemocowców, niosące z pokorą swój krzyż i dzieci toksyków, też często ofiary przemocy czy molestowania, ochoczo rezygnujące z siebie, by stać się sługami starych rodziców... Wiadomo takimi zgnębionymi ludźmi najłatwiej manipulować...
    Czemu wiele osób jakby tego nie widziało i nie chce się z tego otrząsnąć? To syndrom sztokholmski czy ki diabeł?
  • malgosiagosia 11.09.19, 13:18
    kosmos_pierzasty napisała:

    > To syndrom sztokholmski czy ki diabeł?

    Nie, to buddyjskie wspolczucie i chrzescijanskie milosierdzie.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:37
    A ta zasadniczość i szybkość w ocenie i krytykowaniu bliźnich to buddyjska czy chrześcijańska?
  • malgosiagosia 11.09.19, 13:50
    A kogo ja tu krytykuje? Ja rozpoznaje tylko tendencje w spoleczenstwie, jakie obecnie sa.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:55
    Bynajmniej. Przeczytaj własne wpisy i nie odwracaj kota ogonem. Już w pierwszym poście napisałaś, że przyzwoitość nakazuje osobiście się zająć rodzicem, jaki by ni był, ergo ten, kto się w ten sposób nie angażuje, nie jest człowiekiem przyzwoitym. To niby nie jest krytyka? Wszystko jest czarno na białym. Nawet, jak w rozmowie stosujesz takie zabiegi, że niby nie mówiłaś, to na forum się coś takiego nie uda.
  • malgosiagosia 11.09.19, 14:00
    Nie moja to wina, ze wszystko odnosisz do siebie. Mam inny sposob rozmawiania niz Ty. Wolno mi, mam nadzieje. smile
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 14:05
    Dlaczego do mnie? Stwierdzam fakt - uznałaś, że osoby o innym podejściu niż Twoje nie są porządnymi ludźmi. To jest krytyka. I nie biorę jej do siebie, co nie zmienia faktu, że pozostaje krytyką.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 14:08
    Mogę nawet wyjaśnić dlaczego, a dlatego mianowicie, że ja mam temat mocno przemyślany i przerobiony w każdą stronę. Żadna krytyka mi nie straszna smile Tyle, że pamiętam jeszcze, jak się męczyłam po drodze. I wkurza mnie, że osoby, które właśnie są w trakcie szukania wyjścia czy ugruntowywania swojego stanowiska, napotykają na nieprzemyślane kompletnie, ale za to pełne moralnej wyższości wypowiedzi pod ich adresem.
  • malgosiagosia 11.09.19, 14:59
    Nigdzie tak nie napisalam. Przyzwoitosc sciera sie z wygodnictwem - tak napisalam. Ludzie na ogol maja w sobie i przyzwoitosc i wygodnictwo i ktoras z tych cech bierze gore. A wymigiwanie sie od opieki nad rodzicami, bo byli toksyczni, jest w duzej mierze naduzyciem.
  • ferra 11.09.19, 19:56
    Nie jest żadnym nadużyciem. Jeśli liznęłabyś chociażby namiastkę psychologii/podręcczmika dla psychoterapeutów - wiedzialabys, ze trauma jest zawsze subiektywna i cos co wg jednego jest błahe, innego zrujnuje. Zwłaszcza gdy jest się dzieckiem (zakładnikiem rodziców/opiekunów). Spytaj jakiegoś psychologa o zdrowe relacje w rodzinie.
  • makurokurosek 11.09.19, 13:26
    Rozumiem, że wy nic nie macie sobie do zarzucenia . Jesteście pewne, że wasze dzieci odbierają was jak ideał. Cóż to dziwne bo ja wiele z forumek nie odbieram tak różowo i wielu mam dużo do zarzucenia,tak samo jak i ja przez wiele forumek jestem odbierana negatywnie.
    Pytanie tylko ile faktycznie z tych które zarzucają " toksyczność rodziców" przeżyła w domu piekło, a ile wyolbrzymia i pławi się w swoim żalu niespełnionych aspiracji
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:36
    makurokurosek napisała:

    > Pytanie tylko ile faktycznie z tych które zarzucają " toksyczność rodziców" prz
    > eżyła w domu piekło, a ile wyolbrzymia i pławi się w swoim żalu niespełnionych
    > aspiracji
    A czemu uważasz się za osobę, która powinna to wiedzieć i ocenić?
    Bo ja wierzę, że jak ktoś pisze, że psychicznie nie podoła (lub o kimś tak pisze), to ma swoje powody i nie oczekuję, że mi wszystko opisze na publicznym forum, żeby mogła dać rozgrzeszenie czy usprawiedliwić, więc tym bardziej nie potępiam na wyrost.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:43
    I nie bardzo widzę związek między ewentualnie wyidealizowanym obrazem siebie a psychicznym przymusem opieki nad krzywdzicielem.
    Wręcz przeciwnie, zdrowe, zdystansowane spojrzenie na siebie prędzej sprawi, że człowiek nie angażuje się tam, gdzie się angażować nie powinien dla dobra nie tylko własnego, ale i najbliższych, którzy oberwaliby rykoszetem (dzieci, mąż).
    A ten, kto chce w sobie widzieć ideał, nie zastanowi się, tylko ulegnie presji czy to swojej wewnętrznej czy społecznej, żeby zachować swój nierealistycznie idealny obraz siebie.

  • makurokurosek 11.09.19, 13:52
    "I nie bardzo widzę związek między ewentualnie wyidealizowanym obrazem siebie a psychicznym przymusem opieki nad krzywdzicielem."

    Mamy skłonność do idealizowania siebie i wyolbrzymiania krzywd których doznaliśmy, niezrealizowanych planów za które winimy innych. Niewiele osób patrzy na siebie i swoje życie obiektywnie, za rozpieprzone życie wolą zrzucić odpowiedzialność na innych niż przyznać, że wiele decyzji które doprowadziło ich do tego konkretnego miejsca to ich własne decyzje, ich własne błędy.
    I tak, uważam, że określenie " toksyczni rodzice" staje się ucieczką od odpowiedzialności za siebie i swoje decyzje.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:57
    Ok, masz prawo zająć takie stanowisko. Byle nie naklejać ludziom łatek bez zastanowienia.

    Znów tylko nie wiem, co ma do tego "rozpieprzone życie", a osoba z "ułożonym życiem" ma większe prawo odmówić osobistej opieki nad toksycznym seniorem, czy mniejsze?
  • malgosiagosia 11.09.19, 13:57
    makurokurosek napisała:


    > Mamy skłonność do idealizowania siebie i wyolbrzymiania krzywd których doznaliś
    > my,

    Zgadzam sie.
  • makurokurosek 11.09.19, 13:44
    "A czemu uważasz się za osobę, która powinna to wiedzieć i ocenić?"
    Możesz podać cytat w którym twierdzę, że powinnam takie rzeczy wiedzieć.

    "Bo ja wierzę, że jak ktoś pisze, że psychicznie nie podoła (lub o kimś tak pisze), to ma swoje powody i nie oczekuję, że mi wszystko"

    Czyli jeżeli matka pozostawia noworodka na całą noc samego, bo psychicznie nie podoła opiece nad nim i musi się po prostu odstresować to też uważasz, że wszystko jest ok i ma prawo do takiego zachowania.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 13:53
    makurokurosek napisała:

    > "A czemu uważasz się za osobę, która powinna to wiedzieć i ocenić?"
    > Możesz podać cytat w którym twierdzę, że powinnam takie rzeczy wiedzieć.

    "Pytanie tylko ile faktycznie z tych które zarzucają " toksyczność rodziców" przeżyła w domu piekło, a ile wyolbrzymia i pławi się w swoim żalu niespełnionych aspiracji"
    Skoro nie twierdzisz, że powinnaś wiedzieć, to czemu stawiasz takie pytanie?


    > podoła opiece nad nim i musi się po prostu odstresować to też uważasz, że wszys
    > tko jest ok i ma prawo do takiego zachowania.
    Nie piszemy o pozostawieniu całkowicie niesprawnego seniora samego to raz (a gdyby to od tego są sądy, by ukarać dziecko lub właśnie zwolnić z odpowiedzialności). Więc wg Twojej analogii matka może, nawet powinna, zatrudnić nianię i się odstresować, to dwa. Trzy, że noworodek raczej nie miał szansy zachowywać się wobec niej latami krzywdząco.
    Summa summarum Twój wpis to demagogia.
  • makurokurosek 11.09.19, 16:02
    ""Pytanie tylko ile faktycznie z tych które zarzucają " toksyczność rodziców" przeżyła w domu piekło, a ile wyolbrzymia i pławi się w swoim żalu niespełnionych aspiracji"
    Skoro nie twierdzisz, że powinnaś wiedzieć, to czemu stawiasz takie pytanie?"

    Znasz takie pojęcie jak pytanie retoryczne .
  • 7katipo 11.09.19, 18:39
    A Ty znasz powiedzenie "co ma piernik do wiatraka"? uncertain
  • makurokurosek 11.09.19, 22:12
    Dyskusje na tematy moralne i etyczne rozpatruje się szerzej niż tylko przez pryzmat ja. Nie da się ocenić etyczności czynu oceniając tylko i wyłącznie postawę jak i punkt widzenia tylko jednej strony.
  • malgosiagosia 11.09.19, 13:49
    kosmos_pierzasty napisała:


    > Bo ja wierzę, że jak ktoś pisze, że psychicznie nie podoła (lub o kimś tak pisz
    > e), to ma swoje powody

    Moze miec swoje powody, ale tez moze plawic sie w zalu. Tego nie wiemy. Prawda jest, ze nie latwo psychicznie podolac, ale pozostawic bez opieki w ogole, sie niegodzi.
  • berber_rock 11.09.19, 13:55
    makurokurosek napisała:

    > Rozumiem, że wy nic nie macie sobie do zarzucenia . Jesteście pewne, że wasze d
    > zieci odbierają was jak ideał.

    _ absolutnie tak nie jest. Zasade te stosuje konsekwentnie i jesli moje dzieci uznaja, ze maja mi cos do zarzucenia i nie sa w stanie podolac to coz, bede sie musiala z tym pogodzic. Zreszta akurat jesli chodzi o te kwestie, to przyjelam zasade, ze obciazanie dzieci obowiazkiem OSOBISTEJ opieki nad starszym rodzicem jest zwyczajnie niefair i zamierzam miec wystarczajace srodki na starosc aby taka opieke sobie zapewnic. Na szczescie zyje w normalnym kraju, gdzie jest dosyc sporo rozwiazan dla pozna starosc jak i na terminalne choroby ... (na szczescie).
  • aguar 11.09.19, 16:52
    "Pytanie tylko ile faktycznie z tych które zarzucają " toksyczność rodziców" przeżyła w domu piekło, a ile wyolbrzymia i pławi się w swoim żalu niespełnionych aspiracji"
    Jeśli ktoś zakłada wątek na forum i opisuje doznane krzywdy, to ja odpisując w takim wątku zakładam, że to jest prawdą. Radzę w oparciu o fakty podane w poście startowym i późniejszych wpisach autorki. Czasem można mieć wątpliwości, jeśli się widzi jakieś niekonsekwencje. Ale generalnie mam wyrąbane, czy to jest prawda, koncentruję się na rozwiązaniu problemu. A jeśli autorka kłamie, to sama będzie dobrze wiedziała, że te rady nie są adekwatne.
  • chococaffe 11.09.19, 16:56
    A jeśli autorka kłamie, to sama będzie dobrze wiedziała, że te rady nie są adekwatne.

    Zgadzam się. Autorem może być też znudzony gimnazjalista pod wąsem podpisująca się "emerytka". Ale w dyskusji odnosimy się do pytania czyli do relacji z rodzicem toksycznym.
  • makurokurosek 11.09.19, 17:15
    "Jeśli ktoś zakłada wątek na forum i opisuje doznane krzywdy, to ja odpisując w takim wątku zakładam, że to jest prawdą."

    Prawda jest rzeczą względną. Do podstawówki chodziłam z dziewczyną wychowywaną przez dziadków, jej rodzice to totalna patologia, ciągłe libacje alkoholowe. U dziadków miała spokój, zapewnione wyjazdy wakacyjne, kieszonkowe, zainteresowanie i miłość. Już gdy panna miała lat naście zaczęła mieć pierwsze pretensje do dziadków. Teraz jakbyś jej posłuchała to usłyszałabyś jacy to jej dziadkowie byli potworami, przez których nie mieszkała z rodzicami i nie miała możliwości stworzyć prawdziwych relacji.
    Obecnie dziewczyna tworzy tak samo patologiczny dom jak jej rodzice
    Prawda uzależniona jest od tego kto ją przedstawia.
    Znam ludzi którzy faktycznie mieli w domu piekło, znam i takich którzy mieli fajny dom , a mimo to uznają że ich dzieciństwo było tragiczne bo rodzice na coś im nie pozwalał, bo ich kontrolowali, bo się wtrącali.
  • aguar 11.09.19, 17:33
    A uważasz, że osoby, których dzieci to "totalna patologia, ciągłe libacje alkoholowe" są odpowiednie do wychowywania kolejnych dzieci (swoich wnuków)? Bo tutaj z wnuczką wyszło im dokładnie jak z dzieckiem. To nie w nich problem???
  • makurokurosek 11.09.19, 22:32
    "A uważasz, że osoby, których dzieci to "totalna patologia, ciągłe libacje alkoholowe" są odpowiednie do wychowywania kolejnych dzieci (swoich wnuków)? "

    To była moja bardzo dobra przyjaciółka. Tak więc miałam możliwość dokładnego poznania jej relacje z dziadkami, sytuację jej rodziców jak i jej rodzeństwo które nie miało takiego szczęścia jak ona i wychowywało się w totalnej patologii. Dziadkowie pokazali jej inny świat, ta wybrała ten w którym byli jej rodzice.
    Moja koleżanka wybrała swoją drogę życia będąc już dorosłą osobą, będąc w pełni świadomą tego z czym to się je, tak więc wybacz ale winy dziadków w jej wyborach można by się doszukiwać gdyby dotyczyły piętnasto- szesnastolatki, a nie dorosłej kobiety.
    Oczywiście można szukać usprawiedliwienia, babrać się w przeszłości i obwiniać wszystkich dookoła by usprawiedliwić swoje błędy, a można spojrzeć z większym krytycyzmem na siebie . Dzieciństwo nas ukształtowało, ale decyzje w naszym dorosłym życiu są nasze i to my za nie odpowiadamy.
  • bo_ob 11.09.19, 13:57
    kosmos_pierzasty napisała:

    Owszem, nakaz opieki nad słabszymi, w tym wypadku starymi rodzicami, jest nakazem kulturowym. Ty twierdzisz, że chrześcijańskim, jak że humanistycznym - ale to wszystko jedno jak to zwać.
    Ten nakaz można wypełniać dwojako: osobiście lub przez osoby trzecie, w ramach własnych fizycznych możliwości.

    Ale przymusu nie ma. Można słabszych porzucić, uciec od nich, oddać ich pod opiekę instytucji i zapomnieć o nich. Tak przecież również się dzieje. Każdy sam dokonuje wyboru jak się zachować.

  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 14:04
    Można słabszych porzucić, uciec od nich, oddać ich pod opi
    > ekę instytucji i zapomnieć o nich.
    Tak, można znaleźć dla nich stosowne miejsce i właściwą opiekę, bez dramatów i demolowanie własnej rodziny. Zgadzam się całkowicie.

    Każdy sam d
    > okonuje wyboru jak się zachować.
    Tylko czemu tylu "porządnych" natychmiast czuje się w obowiązku ferowania wyroków w sprawach, które ich nie dotyczą?
  • bo_ob 11.09.19, 14:08
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Tak, można znaleźć dla nich stosowne miejsce i właściwą opiekę, bez dramatów i
    > demolowanie własnej rodziny. Zgadzam się całkowicie.

    Można znaleźć jeśli jest wystarczająco dużo pieniędzy. Jeśli ich nie ma sprawa się komplikuje.

    > Tylko czemu tylu "porządnych" natychmiast czuje się w obowiązku ferowania wyrok
    > ów w sprawach, które ich nie dotyczą?

    Pewnie dlatego, że jeśli dorosły, w miarę zdrowy człowiek porzuca kogoś słabszego - nawet psa - jest piętnowany przez społeczność. Na szczęście.


  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 14:14
    bo_ob napisała:

    własnej rodziny. Zgadzam się całkowicie.
    >
    > Można znaleźć jeśli jest wystarczająco dużo pieniędzy. Jeśli ich nie ma sprawa
    > się komplikuje.
    >
    Komplikuje, ale nie jest nierozwiązywalna. Emerytura, renta... domy opieki są też państwowe. Nie mów, że rozgrzeszeni są bogaci fundujący rodzicom luksusy, a zwykłe osoby, korzystające ze zwykłego wsparcia zwykłego państwa zasługują na potępienie.
    I nikt nie pisze o porzucaniu, nie dodawaj dyskusji zbędnego dramatyzmu, ubarwiając fakty tongue_out
  • bo_ob 11.09.19, 14:22
    Sprawowanie właściwej opieki nad starym, chorym człowiekiem w jego mieszkaniu przez osoby trzecie jest bardzo, bardzo drogie i dostępne tylko dla zamożnych ludzi.
    Domy opieki są tańsze, ale te niezłe są bardzo trudno dostępne a te łatwo dostępne są po prostu bardzo złe i ja nawet psa bym tam nie oddała. Byłam, widziałam, pomagałam szukać domu opieki dla mamy koleżanki. Pomijam już to, że na pobyt w domu opieki stary rodzic musi się zgodzić.
    Jak widać, nie ma wielkiego wyboru jak sprawować dobrą opiekę per procura.

    Ja piszę o porzucaniu, bo jest to na temat. Nie jest jakąś nowością to, że dziecko, ponieważ matka była niedobra, matkę na starość porzuca - rzadko odwiedza, nie pomaga, nie wspiera. To nie jest "ubarwianie".
  • miedzymorze 11.09.19, 16:13
    >Ja piszę o porzucaniu, bo jest to na temat. Nie jest jakąś nowością to, że dziecko, ponieważ matka była niedobra, >matkę na starość porzuca - rzadko odwiedza, nie pomaga, nie wspiera. To nie jest "ubarwianie".

    Jak była niedobra to ma na co zapracowała, adekwatnie do stopnia niedobrości.
    Czy uważasz że dorosłe dziecko nie ma prawa do własnego życia tylko ma je ułożyć pod potrzeby rodzica ?
    Wg Ciebie rodzicowi wolno wszystko, nawet stosować przemoc psychiczną i fizyczną, ale za to dziecko ma dożywotnio mieszkać koło rodzica i być na skinięcie, w razie potrzeby opieki zwolnić się z pracy (i jeszcze najlepiej przestac spać), a własne dzieci oddać do adopcji ? Do takich praktycznych wymagań sprowadzają się górnolotne frazesy o sumieniu i przyzwoitości.
    pozdr,
    mi





  • bo_ob 11.09.19, 16:42
    miedzymorze napisała:

    > Jak była niedobra to ma na co zapracowała, adekwatnie do stopnia niedobrości.

    Mściwość to bardzo nieładna wada. Lubi być obosieczna.

    > Czy uważasz że dorosłe dziecko nie ma prawa do własnego życia tylko ma je ułoży
    > ć pod potrzeby rodzica ?

    Nigdzie tego nie napisałam.

    Napisałam, że opiekę nad słabszymi (tu: rodzicami) można sprawować osobiście, poprzez osoby trzecie lub można uciec i udawać, że nigdy nie miało się rodziców. Wybór należy do każdego indywidualnie.

    W naszej kulturze porzucanie słabszych spotyka się z krytyką społeczności. Przykładem krytyka osób porzucających w lesie psy.

  • chococaffe 11.09.19, 16:44
    W naszej kulturze za przemoc ponosi się konsekwencje. To nie mściwość - to konsekwencje
  • bo_ob 11.09.19, 16:46
    chococaffe napisała:

    > W naszej kulturze za przemoc ponosi się konsekwencje. To nie mściwość - to kons
    > ekwencje

    Wet za wet to jest mściwość.



  • milka_milka 11.09.19, 16:47
    Nie, konsekwencja.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bo_ob 11.09.19, 16:55
    milka_milka napisała:

    > Nie, konsekwencja.
    >

    Mamy różne opinie smile
  • chococaffe 11.09.19, 16:59
    Czy jeżeli ofiara nie chce się spotykac z oprawcą to Twoim zdaniem mściwość???

    Ciekawe podejście.
  • bo_ob 11.09.19, 17:03
    chococaffe napisała:

    > Czy jeżeli ofiara nie chce się spotykac z oprawcą to Twoim zdaniem mściwość???


    A gdzie tak napisałam?
  • chococaffe 11.09.19, 17:07
    Jeżeli źle zrozumiałam to przepraszam, Czyli twoim zdaniem ofiara może się odciąć od oprawcy i nie jest to mściwość?
  • bo_ob 11.09.19, 17:11
    chococaffe napisała:

    > Jeżeli źle zrozumiałam to przepraszam, Czyli twoim zdaniem ofiara może się odci
    > ąć od oprawcy i nie jest to mściwość?

    Dorosłe dziecko może udawać, że nigdy nie miało rodziców, wyjechać do Australii albo do Szczecina i zerwać kontakt. Matka może pozostać bez żadnej opieki i powoli sobie umierać.
    Może, czyli nikt mu tego nie zabroni. Czy jest to mściwość niech każdy sam osądzi w swoim sumieniu.

  • chococaffe 11.09.19, 17:15
    Tak, ale to inny temat. Ten jest o rodzicach toksycznych czyli oprawcach.
  • bo_ob 11.09.19, 17:20
    chococaffe napisała:

    > Tak, ale to inny temat. Ten jest o rodzicach toksycznych czyli oprawcach.

    Każde dziecko samo decyduje jak się zachować i ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje.
  • chococaffe 11.09.19, 17:26
    Tak, zgadzam się, Dziecko ofiara ma prawo podjąc decyzję jak się zachowa w stosunku do rodzica oprawcy (np gwałciciela).
  • chococaffe 11.09.19, 16:51
    Wet za wet to byłoby gdyby dziecko robiło to samo rodzicowi. Odcięcie się od oprawcy to nie jest mściwość. To konsekwencja.
  • bo_ob 11.09.19, 16:56
    chococaffe napisała:

    > Wet za wet to byłoby gdyby dziecko robiło to samo rodzicowi.

    Pozostawienie starego, chorego i niedołężnego człowieka bez opieki jest znęcaniem się nad słabszym. Czyli tym samym, co zły rodzic robił dziecku.
  • aguar 11.09.19, 17:55
    "Pozostawienie starego, chorego i niedołężnego człowieka bez opieki jest znęcaniem się nad słabszym."
    Ale żeby pozostawić, to trzeba by się najpierw podjąć opieki, a potem zostawić. Jak się nigdy nie zaczynało opiekować, to nie można powiedzieć, że ktoś konkretny go pozostawił, tylko, że wszyscy go pozostawili.
  • miedzymorze 11.09.19, 22:16
    >Pozostawienie starego, chorego i niedołężnego człowieka bez opieki jest znęcaniem się nad słabszym. >Czyli tym samym, co zły rodzic robił dziecku.
    Nie, jest zupełnie czymś innym.
    Dziecko pole manewru ma niewielkie - po prostu próbuje przeżyć w takiej rodzinie, w jakiej się urodziło.
    Rodzice mają mnóstwo czasu na to, żeby spróbować odbudować relacje z dzieckiem ZANIM staną się niedołężni. Jeśli nic nie zrobią - to relacji po prostu nie ma. Z ich własnego wyboru - nie doświadczają żadnego 'porzucenia' ani 'pozostawienia'.
    pozdr,
    mi
  • 1matka-polka 11.09.19, 17:07
    "Wet za wet to"
    Jest wtedy, kiedy skrzywdzone dziecko wezmie pod dach oprawce rodzica i zrobi mu taka sama jazde bez trzymanki, jakiej doswiadczylo od niego przez pierwszych 15-20 lat swojego zycia🙄

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • bradie 11.09.19, 17:25
    Wet za wet to jest gdy ktoś odpowiada przemocą na starym zniedoleznialym rodzicu za przemoc. Zerwanie kontaktow to ochrona samego siebie. Konsekwencje przemocy to nie przemoc. To może więzienia też zlikwidujmy bo nieładnie tak - wet za wet ???
  • madami 11.09.19, 16:25
    bo_ob napisała:


    > Pewnie dlatego, że jeśli dorosły, w miarę zdrowy człowiek porzuca kogoś słabsze
    > go - nawet psa - jest piętnowany przez społeczność. Na szczęście.
    >

    Natomiast co dorosły człowiek za zamknietymi drzwiami robi ze swoim, zaleznym od niego całkowicie, dzieckiem już tak niekoniecznie społeczeństwo interesuje, to przecież "sprawy rodziny"....
  • bo_ob 11.09.19, 16:45
    madami napisała:

    > Natomiast co dorosły człowiek za zamknietymi drzwiami robi ze swoim, zaleznym o
    > d niego całkowicie, dzieckiem już tak niekoniecznie społeczeństwo interesuje, t
    > o przecież "sprawy rodziny"....

    Nie interesuje? A Niebieska Linia to fikcja literacka? www.niebieskalinia.info/index.php/jestes-swiadkiem
  • madami 11.09.19, 18:20
    Nie interesuje....
  • chococaffe 11.09.19, 16:54
    Pewnie dlatego, że jeśli dorosły, w miarę zdrowy człowiek porzuca kogoś słabsze
    > go - nawet psa - jest piętnowany przez społeczność. Na szczęście.


    Społeczeństwo też nie chce być narażona na kontakt z agresywnymi psami, jeżeli już szukasz psich przykładów.
  • bo_ob 11.09.19, 16:57
    chococaffe napisała:


    > Społeczeństwo też nie chce być narażona na kontakt z agresywnymi psami, jeżeli
    > już szukasz psich przykładów.

    Wydawało mi się, że mówimy o starych, chorych i niedołężnych ludziach, nie o agresorach.
  • chococaffe 11.09.19, 17:01
    To nie zrozumiałaś tematu! Tutaj jest mowa o osobach TOKSYCZNYCH smile

    O zwykłych starych i niedołężnych może jest gdzieś indziej a jak nie ma to możesz założyć.
  • bo_ob 11.09.19, 17:04
    chococaffe napisała:

    > To nie zrozumiałaś tematu! Tutaj jest mowa o osobach TOKSYCZNYCH smile
    >
    > O zwykłych starych i niedołężnych może jest gdzieś indziej a jak nie ma to może
    > sz założyć.

    A kobieta, która była toksyczną matka dla swojego dziecka nie może na starość chora i niedołężna?
  • chococaffe 11.09.19, 17:08
    Gwałcicilel dziecka też może stać się na starość chory i niedołężny. I co z tego wynika?
  • milka_milka 11.09.19, 17:10
    Może. Ale nie powinna oczekiwać od tego dziecka opieki i pomocy.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bo_ob 11.09.19, 17:16
    milka_milka napisała:

    > Może. Ale nie powinna oczekiwać od tego dziecka opieki i pomocy.

    Nie mamy żadnej możliwości kazać lub zabronić ludziom mieć oczekiwania.

    Ale nie o nie chodzi, chodzi o poczucie odpowiedzialności dorosłych dzieci wobec słabszych.

    Jest jeszcze przykład, jaki daje się własnym dzieciom - porzucając własnego rodzica mówimy własnemu dziecku, że takie zachowanie jest ok. Nie możemy mieć potem do niego pretensji, gdy podobnie postąpi z nami.





  • chococaffe 11.09.19, 17:30
    Ale nie o nie chodzi, chodzi o poczucie odpowiedzialności dorosłych dzieci wobec słabszych.

    Nie. Przeczytaj temat wątku. Niedołężny gwałciciel jest przede wszystkim gwałcicielem.
  • bo_ob 11.09.19, 17:35
    Nie bardzo wiem o czym teraz do mnie rozmawiasz.
    Wielokrotnie pisałam, ze każdy ma wybór jak sie zachować.

  • milka_milka 11.09.19, 17:58
    Wykręcasz kota ogonem.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bo_ob 11.09.19, 18:01
    milka_milka napisała:

    > Wykręcasz kota ogonem.
    >

    Nie pisz bzdur.

    bo_ob 11.09.19, 13:57
    kosmos_pierzasty napisała:

    Owszem, nakaz opieki nad słabszymi, w tym wypadku starymi rodzicami, jest nakazem kulturowym. Ty twierdzisz, że chrześcijańskim, jak że humanistycznym - ale to wszystko jedno jak to zwać.
    Ten nakaz można wypełniać dwojako: osobiście lub przez osoby trzecie, w ramach własnych fizycznych możliwości.

    Ale przymusu nie ma. Można słabszych porzucić, uciec od nich, oddać ich pod opiekę instytucji i zapomnieć o nich. Tak przecież również się dzieje. Każdy sam dokonuje wyboru jak się zachować.
  • chococaffe 11.09.19, 18:07
    Tak, można wziąc też oprawcę do domu, opiekowac się nim, patrzeć jak niszczy swoje wnuki, znęca się nad wszystkimi, manipuluje, poniża i gardzi. To takie ludzkie i humanitarne. Zwłaszcza w stosunku do dzieci. Można też wziąć gwałciciela do domu, może będzie gwałcił wnuki, ale to stary człowiek nie wie, że to złe, nie można się na nim mścić, trzeba mieć sumienie.
  • milka_milka 11.09.19, 17:02
    Ale taki człowiek kiedyś niebyła stary i niedołężny. W zasadzie wg. Twojego rozumowania, to nie opłaca się starać, być dobrym, porządnym itp., skoro i tak, jeśli się jest toksycznym/złym, i tak nie ponosi się tego konsekwencji.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bo_ob 11.09.19, 17:06
    milka_milka napisała:

    > Ale taki człowiek kiedyś niebyła stary i niedołężny.

    Kiedyś nie był a teraz jest chory, stary i niedołężny.
    Przecież piszę, że można wybrać opcję ucieczki i udawać, że nie miało się żadnych rodziców.
  • milka_milka 11.09.19, 17:11
    To nie jest ucieczka, tylko odcięcie się od krzywdziciela.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bo_ob 11.09.19, 17:17
    milka_milka napisała:

    > To nie jest ucieczka, tylko odcięcie się od krzywdziciela.
    >

    To jest ucieczka. Ucieczka od własnego życia, od własnych rodziców, od odpowiedzialności.
  • aguar 11.09.19, 17:48
    Ale dlaczego wg Ciebie ofiara miałaby być odpowiedzialna za kata?
  • bo_ob 11.09.19, 17:51
    Niepotrzebne wielkie słowa.

    Kodeks Karny nakłada na dzieci obowiązek alimentacyjny wobec rodziców, nawet tych bardzo niedobrych.
  • chococaffe 11.09.19, 17:53
    Nie. Są wyjątki , właśnie dla tych bardzo niedobrych.
  • chococaffe 11.09.19, 17:54
    Sąd Najwyższy w wyroku z 7 września 2000 r. stwierdził, że w niedostatku znajduje się ten, kto nie może własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb w całości lub w części. A usprawiedliwione potrzeby to takie, których zaspokojenie zapewnia normalne warunki bytowania, odpowiednie do stanu zdrowia i wieku konkretnego człowieka.

    Niedostatek musi być stanem niezawinionym. Rodzic, który własnym postępowaniem (alkoholizm, unikanie podjęcia pracy) doprowadził się do niedostatku, a teraz żąda pomocy od dzieci, nadużywa swoich praw.
  • bradie 11.09.19, 18:27
    Od kiedy kodeks karny nakłada obowiązki alimentacyjne wobec niedobrych rodziców ?? Akurat w kodeksie karnym nie ma o tym słowa.
  • miedzymorze 11.09.19, 17:52
    NIkt nie jest odpowiedzialny za dobrostan podstarzałych krzywdzicieli, jakiekolwiek własne życie jest często możliwe dopiero po wyzwoleniu się z chorych układów. Więc jeśli ucieczka - to tak z więzienia suspicious Klawiszom nie jesteśmy nic winni.
    pozdr,
    mi
  • aguar 11.09.19, 17:56
    Ty masz ostatnio same świetne wpisy!
  • miedzymorze 11.09.19, 21:02
    dziękuje, po prostu bardzo nie lubię emocjonalnych szantaży - osoby skrzywdzone mają się po tym jak wygrzebały się z bagna stać nieomal aniołami, a dla krzywdzicieli jest stosowana taryfa ulgowa, bo to rodzic.
    Toksyczny rodzic najczęściej nie robi się niedołężny z dnia na dzień (owszem, istnieją jakieś nagłe wypadki), więc ma zazwyczaj mnóstwo czasu na refleksję nad swoim postępowaniem, na odbudowę relacji, itp. A także na zabezpieczenie swoich potrzeb na starość.
    Jak ktoś chce przebaczać i się opiekować - wolno mu. Ale mówienie że jest to obowiązek i moralne wywyższanie się jest ohydne i uważam że należy to tępić.
    pozdr,
    mi

  • aguar 11.09.19, 21:10
    Howgh!
  • blablapa 11.09.19, 17:06
    Jedno drugiego nie wyklucza: można być starym i chorym i jednocześnie agresywnym, wrednym manipulantem.
  • bo_ob 11.09.19, 17:19
    blablapa napisała:

    > Jedno drugiego nie wyklucza: można być starym i chorym i jednocześnie agresywny
    > m, wrednym manipulantem.

    Na pewno masz rację. Czy to znaczy, że starego, chorego człowieka, który jest agresywny należy pozostawić bez żadnej opieki?


  • chococaffe 11.09.19, 17:27
    Można zgłosić do MOPS
  • bradie 11.09.19, 17:32
    Sam dokonał takiego wyboru i musi ponieść konsekwencje. Czyżbyś bo_ob sama była takim agresorem i teraz bronisz jakiegoś urojonego prawa do opieki ? Albo odwrotnie - może jesteś ofiara i poswiecasz się dla oprawcy w imię przyzwoitości ???
  • bo_ob 11.09.19, 17:36
    bradie napisała:

    > Sam dokonał takiego wyboru i musi ponieść konsekwencje.

    Słusznie, niech zdycha w samotności, bólu, głodzie i brudzie. Ma ta wredna matko to, na co zasłużyła.

  • chococaffe 11.09.19, 17:43
    I tak samo niech gwałciciel zdycha w samotności, bólu , głodzie i brudzie. Bo egoistyczna ofiara nie che mu pomóc.
  • bo_ob 11.09.19, 17:52
    Ktoś cię zgwałcił, że tak ciągle wyjeżdżasz z tym gwałcicielem w wątku o opiece nad starymi rodzicami?
  • 1matka-polka 11.09.19, 18:19
    "Ktoś cię zgwałcił, że tak ciągle wyjeżdżasz z tym gwaltem"
    Uwazasz ze PTSD spowodowany gwaltem jest bardziej dotkliwy, niz ten spowodowany przez toksycznych rodzicow?

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • bradie 11.09.19, 18:29
    A kogo ty tak skrzywdzilas, że tak się boisz konsekwencji krzywdy ?
  • bradie 11.09.19, 18:30
    Do ob_od to było ofkors
  • chococaffe 11.09.19, 18:54
    A co Ciebie to obchodzi?

    Do niektorych trzeba mówić wielkimi drukowanymi litarami.
  • aguar 11.09.19, 17:36
    "Czy to znaczy, że starego, chorego człowieka, który jest agresywny należy pozostawić bez żadnej opieki?"
    Między pozostawieniem bez opieki, a sprawowaniem tej opieki (w sensie czynienia odpowiedzialną za nią) akurat przez jego ofiarę jest jeszcze dużo możliwości pośrednich.
  • bo_ob 11.09.19, 17:37
    aguar napisała:

    > Między pozostawieniem bez opieki, a sprawowaniem tej opieki (w sensie czynienia
    > odpowiedzialną za nią) akurat przez jego ofiarę jest jeszcze dużo możliwości p
    > ośrednich.

    Przecież napisałam to wielokrotnie w tym wątku.
  • blablapa 11.09.19, 19:12
    Nie, należy przede wszystkim chronić siebie przed takim agresywnym człowiekiem. W psychiatryku lub po samobójstwie nikomu się nie pomoże.
    A ten stary , chory człowiek nie mógł pomyśleć o swojej przyszłości, gdy był młody i zdrowy? Jest dorosły, więc odpowiedzialny za siebie i swoje wybory. Osoby dojrzałe potrafią przewidzieć następstwa swoich czynów.
  • umi 11.09.19, 11:47
    Kocopoly to cytat ze mnie? Jesli zainspirowalam Cie do tego watku, to bardzo sie ciesze. Watek krolowej jest dosc dobijajacy, moze ten bedzie bardziej relaksujacy.
  • berber_rock 11.09.19, 11:56
    > Czyli jak to jest? Gdzie kończy się usprawiedliwiona odmowa osobistego angażowania się, gdzie uzasadnione jest całkowite zerwanie kontaktów, a gdzie jest to egoizm dzieci i urojona "toksyczność" stanowi tylko wymówkę?

    Tak jak juz pisalam w innym watku; odmowe osobistego angazowania sie uwazam za usasadniona w przypadku, kiedy rodzice przez cale nascie-dwadziescia lat zajmowania sie dzieckiem nie zdolali zbudowac wiezi emocjonalnej.

    Uwazam nawet, ze opieka osobista nad rodzicem bez istnienia wiezi emocjonalnej niesie dla tego rodzica powazne ryzyka. Przypomina mi sie watek, ktory kiedys czytalam chyba na zyciu rodzinnym dziewczyny, ktora miala powazne nieprzepracowane traumy z dziecinstwa (czesto byla bita i ponizana przez ojca, matka od tej sytuacji umywala rece, ale z drugiej strony jak na PRL dom oplywala w dostatki i dziewczynie materialnie nic nie brakowalo, wiec rodzice uwazali swoj obowiazek rodzicielski za spelniony az z nadddatkiem). Otoz, dziewczyna zamierzala umyc rece od osobistej opieki, bo obawiala sie, co moze chciec zrobic ojcu w momencie kiedy bedzie miala nad nim przewage fizyczna jak i psychiczna.

    Wiem, pewnie powiecie, ze sytuacja nadaje sie do przeprawcowania na terapii. Otoz nie jestem wcale przekonana, bo skoro dziewczynie traumy te nie przeszkadzaly zbudowac prawidlowych relacji z innymi w doroslym zyciu, a ujawniaja sie jedynie w takich sytuacjach, to niby czemu?
  • bukietlisci 11.09.19, 12:33
    taki przykład z pracowego podwórka:
    dziewczyna, teraz czterdziestoletnia
    - przez całe dzieciństwo była tłuczona , wyzwana, kochani rodzice na każdym kroku udowadniali jej że jest "nic nie wartym zerem" oraz że jej powinnością jest jak najszybsze znalezienie pracy aby pomagać zdolniejszemu rodzeństwu.
    - dziewczyna jakimś cudem skończyła ogólniak, potem zaoczne studia. nigdy nic od rodziców nie dostała ( materialnego). jej rodzeństwo - i owszem. dostali mieszkania, pieniądze itd.
    - gdy urodziła dziecko rodzice przygarnęli ją na czas budowy domu ( sami to zaproponowali, dała im szansę po dlugich namysłach). uczciwie płaciła za utrzymanie, powiedziałabym że za uczciwie. po pół roku rodzice wykorzystali fakt , że jej mąż był na zagranicznym kontrakcie i kazali jej wyp...dalać. ot, tak. uciekała z półrocznym dzieckiem ścigana wyzwiskami. -
    - wreszcie zerwała wszelkie kontakty ( miałam w tym swój udział, nie mogłam już patrzeć jak ją gnoją).
    - po 8 latach rodzice zachorowali, jakieś operacje i okresy leżenia w łóżku. rodzeństwo przypomniało sobie o siostrze, zażądało aby włączyła się w opiekę nad rodzicami. odmówiła.
    i teraz: cała rodzina aż huczy i odsądza ją od czci i wiary: mieszka najbliżej rodziców a im nie chce pomagać! wyrodna suka! jej mamunia opowiada łzawe historie, jak to nie ma jej kto szklanki wody podać, jak to źle córkę wychowała, ona leży i nie ma jej kto umyć itd.
    dziewczyna ma starszego brata i siostrę. rodzeństwo mieszka w innych miastach, traktowali siostrę tak jak rodzice. jak pomietło. moim skromym zdaniem, rodzeństwo doiło rodziców jak długo się dało a teraz , kiedy trzeba się zaopiekować rodzicami - "wyznaczyli " do tego rodzinną ofiarę.
    gdy napisałam "tłukli" to to wlaśnie miałam na myśli. jako nastolatka miała złamaną rękę i nos po tym, jak tatuś wrócił z pracy nie w humorze. ręka się jakoś zrosła, natomiast nos ma mocno bokserki, z niedrożnymi przegrodami.
    i co? kto uważa, że jej obowiązkiem jest opieka nad starymi rodzicami?
  • mebloscianka_dziadka_franka 12.09.19, 08:50
    Ale jej rodzice nie byli toksyczni,tylko byli najzwyklejszą w świecie patologią i przemocowcami, więc chyba nikt o zdrowych zmysłach nie kazałby tej dziewczynie zajmować sie nimi (poza oczywiście patologiczną rodziną). Co więcej, powinni miec oni postawione zarzuty karne, oczywiście po latach to się niestety przedawniło.
  • makurokurosek 11.09.19, 12:49
    Według mnie określenie " toksyczni rodzice " jest w obecnej chwili mocno nadużywane i stało się wyjaśnieniem dla egoistycznej postawy dorosłych dzieci.
    Rozumiem odmowę opieki nad rodzicami, którzy własnymi dziećmi się nie zajmowali bo byli zbyt zajęci libacjami i kur.. się z kolejnymi partnerami, zostawiając dzieci bez opieki . W innych przypadkach odmowa opieki nad starszymi rodzicami jest dla mnie trudna do zrozumienia.
  • hungaria 11.09.19, 12:54
    To może przeczytaj sobie posty powyżej. Wolno i ze zrozumieniem.
  • kropkacom 11.09.19, 13:02
    Ty jesteś osobą bardzo uwikłaną.
  • berber_rock 11.09.19, 13:05
    makurokurosek napisała:

    > Według mnie określenie " toksyczni rodzice " jest w obecnej chwili mocno naduży
    > wane i stało się wyjaśnieniem dla egoistycznej postawy dorosłych dzieci.

    Czy ja wiem czy tka egoistyczna ta postawa? W koncu, jesli opiekowalabym sie kims z kim nie laczy mnie zadna wiez emocjonalna, to troche tak jakbym wykonywala prace pielegniarki w szpitalu. Nie zamierzam tej pracy wykonywac - to egoizm? Zamierzam natomiast wylozyc pieniadze, aby wykonywala ja wlasnie pielegniarka - nadal jest to egoizm?
  • hanusinamama 11.09.19, 13:46
    Bo nie byłas w sytuacji kiedy np ty sobie miałas radzić sama a twoje rodzienstwo dostawało wszystko na tacy. I teraz twoje rodzenstwo ktore nie dosc ze dostało duzo wiecej od ciebie to jeszcze pomiata tobą (tak jak rodzice) wypina sie na chorą mamusię....no bo jest tak wychowane. Brat albo siostra nie po to byli rozpieszczani zeby teraz mamusi pampersy zmieniać...i masz to robic ty. I co robisz??/ NO w sumie bić nie bili....
  • laura.chiara 12.09.19, 00:50
    A jesli bili i gnoili, nawet po osiagnieciu przez dziecko pelnoletnosci, ale jednoczesnie wspierali finansowo, nawet sporo ponad norme, to wtedy co? Powaznie pytam.
  • 1matka-polka 12.09.19, 08:28
    "A jesli bili i gnoili, nawet po osiagnieciu przez dziecko pelnoletnosci, ale jednoczesnie wspierali finansowo, nawet sporo ponad norme, to wtedy co?"
    Uwazasz, ze te pieniadze zrekompensowaly ci wszystkie krzywdy? Jestes gotowa dawac sie bić i gnoic za nastepne profity finansowe? Chcesz zeby twoje dzieci widzialy, jak jestes ponizana i wykorzystywana, chcesz zeby dziadkowie stosowali te same chwyty na twoich dzieciach, co na tobie?

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • aguar 11.09.19, 16:19
    "Według mnie określenie " toksyczni rodzice " jest w obecnej chwili mocno nadużywane i stało się wyjaśnieniem dla egoistycznej postawy dorosłych dzieci."
    Mam wątpliwości czy jest nadużywane. Moim zdaniem od niedawna pewne rzeczy zaczynają być nazywane po imieniu. Nie uważam za egoizm, brak przyzwoitości czy łamanie ogólnoludzkich zasad nie pomaganie komuś, kto na skrzywdził i nadal źle traktuje. Raczej przejawem niezwykłego heroizmu i miłości chrześcijańskiej byłoby zajmowanie się taką osobą.
    Myślę, że dzieci dobrych(choć nieidealnych) rodziców nie wyrastają na złych ludzi (poza statystycznie nieistotnymi wyjątkami). Tam gdzie jest więź, obustronny szacunek i miłość, wzajemna pomoc przychodzi naturalnie, a także dobrzy rodzice starają się nie nadużywać pomocy dzieci, doceniają je, troszczą się o wnuki itd.
  • kropkacom 11.09.19, 12:59
    Toksyczność bardzo łatwo rozpoznać: kontakt z kimś sprawia ci fizyczny dyskomfort a czasami nawet faktyczny ból. Opieka nad starymi rodzicami jest trudna i wymaga poświęceń zawsze. Nawet kiedy nie ma mowy o toksyczności. To nie tylko przełamanie tabu, ale i niezgoda na rezygnację ze swojego życia. Ja bym tego nie nazwała egoizmem. Dzisiaj często się wybiera opiekę osobistą, bo nie ma innej możliwości. Też finansowej.
  • asfiksja 11.09.19, 14:10
    > Dokładnie zainspirował mnie wpis o tym, że rozpieszczone, roszczeniowe dzieci m
    > ogą w przyszłości wymyślać "kocopoły" (czy jakoś tak) o toksyczności, by nie po
    > magać rodzicom.
    "Rozpieszczanie" to forma zaniedbania, bardzo okrutna, bo niewidoczna na zewnątrz. Otoczenie potem widzi, że dziecko "wszystko miało", "matka tak się poświęcała", a ono takie niewdzięczne. Niestety niedobrzy rodzice robią zwykle na zewnątrz świetne wrażenie. Dzieci z dysfunkcyjnych rodzin bardzo szybko dorośleją, buntują się dopiero, kiedy stają na nogi finansowo (szczególnie jeśli w rodzinie była przemoc ekonomiczna wobec dzieci).
    Nie oceniam więc dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, jeśli nie chcą osobiście pomagać rodzicom. Oceniam negatywnie dopiero wtedy, kiedy bezrefleksyjnie powielają patologię wobec swoich dzieci.
  • aguar 11.09.19, 18:04
    "Nie oceniam więc dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, jeśli nie chcą osobiście pomagać rodzicom. Oceniam negatywnie dopiero wtedy, kiedy bezrefleksyjnie powielają patologię wobec swoich dzieci."
    100 x tak. Na tym drugim powinny się maksymalnie skoncentrować, bo to jednak jest trudne, jak się nie ma wzorca. A rozkminianie na temat powinności wobec rodziców może w tym tylko przeszkodzić.
  • madami 11.09.19, 14:51
    Ja powtórzę to co już wcześniej napisałam - relacje z rodzicem są dla dziecka toksyczne jeżeli kontakt z nim niesie duże obciążenie emocjonalne i jest zwyczajnie bolesny. Powody i stopień toksyczności może być różny ale jeżeli dziecko cierpi przez rodzica, dorosłe dziecko - ma pełne prawo do ograniczenia lub nawet zerwania kontaków z rodzicem. Oczywiście, że każda sytuacja jest inna i każde dziecko jest inne, jedne bardziej wrażliwe inne mniej ale jeżeli kontakt jest kosztem czegoś to lepiej żeby go nie było. Jest to wyjście z tabu bezwględnego posluszeństwa i kultu rodzica jako pana i władcy dziecka a samego dziecka - przedmiotu w pełnej władzy rodzicielskiej.
  • kropka_kom 11.09.19, 15:19
    Wiesz, jest coś takiego jak sumienie...wiem niemodne. Ok, może ktoś był dla na s niedobry ( rodzic) albo był tak wychowany , był ofiarą i stał się toksyczny...ale to rodzic, wychował jak umiał. W obliczu choroby, zmienia się kąt patrzenia na daną osobę...zaczynamy widzieć CZŁOWIEKA który jakiś tam wkład w nasze wychowanie wniósł, miał swoje upadki...Nie wyobrażam sobie sytuacji że odwracam się od rodzica w potrzebie, mimo np. urazy czy niezrozumienia obu stron. Tak jak dobra matka nie odwraca się się od chorego dziecka, tylko je chroni. Nie usuwa i pozbywa się problemu. I ok, ktoś powie że rodzic mu szkodził, ale do mnie to nie przemawia. NIE MUSISZ być taki jak on, pokaż że jesteś lepszy...
  • reinadelafiesta 11.09.19, 15:32
    kropka_kom
    Zgadzam sie z Tobą, niestety okazuje się, że niektórzy nadal chcieliby stosować Kodeks Hammurabiego. Oko za oko, ząb za ząb -przykre to.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 11.09.19, 15:40
    Nie zrozumiałas.

    Czy ofierze molestowania seksualnego też kazałabyś pomagać oprawcy , bo inaczej to oko za oko?
  • reinadelafiesta 11.09.19, 15:50
    Chococaffe
    Jeśli temat będzie o ofierze molestowania seksualnego, to się wypowiem. Na razie o niczym takim nie piszemy.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 11.09.19, 16:31
    Piszemy o rodziacahc toksycznych a to może zniszczyc tak samo jak molestowanie. Chodzi o proste pytanie czy ofiara ma obowiązek moralny pomagać oprawcy?
  • aguar 11.09.19, 16:40
    Nie!!! I w zasadzie przecież nawet prawo zwalnia wtedy z alimentów (tylko trzeba co nieco udowodnić).
  • bradie 11.09.19, 17:33
    I nawet prawo nie wymaga osobistej opieki, jedynie alimenty
  • aguar 11.09.19, 17:39
    Nie, jak się udowodni, że się było krzywdzonym, zaniedbywanym itd., to nawet alimentów prawo nie wymaga!!! To znaczy ja się zgadzam, że czasem może być trudno udowodnić, a czasem to gra nie warta świeczki, czasem sędzia - kalosz, ale jednak formalnie prawo nie nakazuje ofierze opiekować się katem.
  • bradie 11.09.19, 17:44
    Tak , tak. Mi chodziło o to, że od nikogo prawo nie wymaga nic więcej niż alimenty, nawet w tzw. normalnych rodzinach
  • reinadelafiesta 11.09.19, 21:09
    Chococaffe
    Właściwie to Aguar Ci odpowiedziała na dole: "tylko trzeba co nieco udowodnić" A tego w wątku Beverlyja zabrakło. Samo pisanie, że pani przeżywa spotkania z matką, bo była toksyczna, to zdecydowanie dla mnie za mało, żeby odmówić ojcu(!) pomocy. Zero konkretów, na czym niby ta toksycznosc polegała, nic, nawet malutkiego przykładu przez cały wątek. Ba! Sama autorka pisała, że najbardziej przerąbane ma ojciec i że jest na skraju wytrzymałości. A pani było jej żal, owszem, ale w kontekście telefonów od ojca, a nie zachowań matki. Więc może ta toksyczność, to tylko w odczuciu pani taka trująca była, kto to wie? Tym bardziej, że wcale nie byłam zwolenniczką osobistej pomocy, pomagać można też z daleka.. No to niech sąd rozsądzi, czy te dzieci mają pomóc rodzicom, czy może ze względu na sprawiedliwość spoleczną mogą umyć ręce.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • chococaffe 11.09.19, 21:19
    To nie jest wątek beverly. To jest inny wątek na temat ogólny. Nie chodzi o rozstrzyganie czy jakaś Zdzisia czy Stasiek byli toksycznym rodzicami, tylko jak zachowac się w relacji z toksycznym rodzicem (plus ewentulanie jak go rozpoznać, ale nie w konkretnym przykładzie)
  • reinadelafiesta 11.09.19, 21:44
    Chococaffe
    No to ogólnie, to według mnie sobie można gdybać i tyle, a nie dawać rozstrzygające wyroki. Tam wypowiadałam się o wątku Beverlyja i twierdziłam, że w t a m t y m przypadku wątkodawczyni nie podała takich informacji, które by usprawiedliwiały odmówienie pomocy. Ten wątek jest pod tym względem jeszcze lepszy: no niby jak na takim poziomie ogólności można wyrokować gdzie są granice? Spróbuj iść do sądu, podać takie "fakty" jak z wątku założycielskiego i zobacz, czy uzyskasz wyrok rozstrzygający.
    Generalnie, uważam ze dzieci powinny rodzicom pomagać, jeśli zachodzi taka potrzeba. Taka powinna byc zasada. Również wtedy, kiedy ci rodzice nie byli idealni, popełniali mniejsze lub większe błędy (nasze dzieci też pewnie miałyby nam sporo do zarzucenia, mimo że chyba większość z nas stara się być rodzicem dobrym). Tak samo jak uważam, że dla człowieka często lepsze jest wybaczenie komuś kto go skrzywdził, niż tłamszenie tej krzywdy przez dziesięciolecia. Ale oczywiście rozumiem, że czasem krzywdy byly zbyt duże i ofiara nie potrafi wybaczyć. Tylko albo rozmawiamy na konkretnym przykładzie tak jak u Beverlyja, bierzemy pod uwage to co jest w poście założycielskim i nie projektujmy wtedy wlasnych przeżyć i krzywd, jak to zrobily niektóre rozmówczynie, albo pomówmy ogólnie tak jak tutaj, ale zgodźmy się że do żadnych konkretów nie dojdziemy. Życie jest trochę zbyt bogate, żeby je jednym wątkiem podsumować.

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • bradie 11.09.19, 21:52
    Wybaczenie to nie to samo co pojednanie. Przede wszystkim do pojednania potrzebne są dwie strony, ofiary i sprawcy , uznanie krzywdy, przproszenie jakieś. Trudno się jednostronnie pojednać. Wybaczenie to co innego
  • aguar 11.09.19, 21:53
    Ale tutaj nie mówimy ogólnie o rodzicach tylko konkretnie o toksycznych rodzicach. Jak ktoś takiego miał, to raczej go nie pomyli z nieidealnym, który czasem popełnił błąd.
  • reinadelafiesta 11.09.19, 22:18
    Aguar
    No ale te toksyczności to też chyba nie wszystkie jednakowe i tak samo obciążające? Jedne pewnie można wybaczyć, inne niekoniecznie. No i od samej ofiary też pewnie sporo zależy.


    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • vodyanoi 11.09.19, 22:30
    A ty kim jesteś, żeby oceniać, która toksyczność była bardziej obciążająca, a która mniej?
  • reinadelafiesta 11.09.19, 22:41
    Vodyanoi
    A co Cię obchodzi, kim ja jestem? I gdzie wyczytałaś, że chcę to oceniać?

    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • aguar 12.09.19, 07:42
    "Aguar
    No ale te toksyczności to też chyba nie wszystkie jednakowe i tak samo obciążające? Jedne pewnie można wybaczyć, inne niekoniecznie. No i od samej ofiary też pewnie sporo zależy."
    To czy można wybaczyć zależy przede wszystkim od tego czy kat się zmienił. Bo wbrew pozorom często te dzieci toksycznych rodziców bardzo chciałyby mieć rodziców, dostać to czego wcześniej nie dostały. Szczere przeprosiny i chęć zadośćuczynienia, własna terapia rodzica to jest coś, co może (choć nie musi) doprowadzić do tego, że ofiara wybaczy.
  • miedzymorze 11.09.19, 22:46
    >Generalnie, uważam ze dzieci powinny rodzicom pomagać, jeśli zachodzi taka potrzeba. Taka powinna byc >zasada. Również wtedy, kiedy ci rodzice nie byli idealni, popełniali mniejsze lub większe błędy (nasze dzieci też ?>pewnie miałyby nam sporo do zarzucenia, mimo że chyba większość z nas stara się być rodzicem dobrym).

    Ogólni ludzie są nieidealni, więc niech nieidealni rodzice zaakceptują prosty fakt, ze od swoich nieidealnych dzieci idealnej pomocy nie otrzymają suspicious Jak byli patologicznie nieidealni, to nie otrzymają żadnej.

    >Życie jest trochę zbyt bogate, żeby je jednym wątkiem podsumować.
    Banał.

    Po pierwsze nie dyskutujemy całego życia, tylko czy dorosłe dzieci toksycznych rodziców mają obowiązek opiekować się nimi na starość.
    Po drugie rodzice toksyczni to nie to samo co rodzicie nieidealni, tylko osoby trwale stosujące fizyczną lub psychiczną przemoc.
    Po trzecie pozbieranie się po takich doświadczeniach to jest długa i żmudna praca, którą krzywdzone dzieci muszą wykonać, i w pierwszej kolejności mają prawo zadbać o własne zdrowie. W spokoju i bez wysłuchiwania świętoszkowatych połajanek w stylu 'ty niedobra, do własnej matki nie chce ci się zadzwonić'.

    pozdr,
    mi

  • reinadelafiesta 11.09.19, 23:16
    Miedzymorze
    1.No więc skoro ewentualna opieka jest zależna od postawy rodzica, to trzeba odróżniać rodziców nieidealnych od rodziców toksycznych i nie można tego robić nie oceniając konkretnej sytuacji. Więc może warto pamiętać o tym banale, że życie jest bogate i nie pakować wszystkich do jednego wora?
    2.Nikt nikomu nie odbiera prawa do dbania o własne zdrowie, zbierania się w spokoju, tak samo jak nie nakazuje słuchać "świętoszkowatych" połajanek. Ale jak się wchodzi na takie tematy, to trzeba sie liczyc, że różne opinie, nie zawsze podobające się można znaleźć.


    --
    Żeby dojść do źródła, trzeba iść pod prąď
  • milka_milka 11.09.19, 15:54
    Cóż, ale taki kodeks działał. A dzisiejsze wybaczania, litowania się i poczucia przyzwoitości powodują, że ludzie skrzywdzeni jaki dzieci są krzywdzeni nadal, emocjonalnie i psychicznie przez osoby, które przyczyniły się do ich krzywdy.
    Zawsze mam wrażenie, że tacy ludzie głoszący teorie wybaczania i hasła, że w końcu to rodzice, nigdy nie mieli do czynienia z toksycznymi układami w rodzinach.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • malgosiagosia 11.09.19, 15:59
    Tez sie zgadzam z Kropka.
  • aguar 11.09.19, 16:28
    "I ok, ktoś powie że rodzic mu szkodził, ale do mnie to nie przemawia. NIE MUSISZ być taki jak on, pokaż że jesteś lepszy..."
    Akurat idealnym sposobem na pokazanie, że się jest lepszym to bycie lepszym rodzicem dla swoich dzieci! Nie skrzywdzenie ich tak, jak się samemu zostało skrzywdzonym. Z kolei pokazywanie rodzicowi, że się jest lepszym, niestety może nie odnieść skutku, bo taki rodzić "obsadził" dziecko w pewnej roli i pasuje mu, aby tego nie zmieniać. Zasłużenie na aprobatę takiego rodzica - aby w końcu pokochał, zrozumiał, przeprosił, docenił może nie być możliwe. Natomiast ja osobiście byłabym skłonna przebaczyć, gdyby taki rodzic chciał się zmienić - poszedł na terapię, wziął odpowiedzialność za krzywdę, jaką wyrządził, pragnął zadośćuczynić.
  • bradie 11.09.19, 17:35
    Syndrom sztokholmski
  • kropka_kom 11.09.19, 20:25
    ale moze jest tak zburzony ze tego nie zrozumie...ja w ogóle uważam że ktoś kto czyni zło nie jest do końca normalny....ale w tym wszystkim warto pozostać czlowiekiem...
  • chococaffe 11.09.19, 20:27
    Czyli wypuszczamy z więzień ....?
  • chococaffe 11.09.19, 20:27
    Kropka - a dla Żydów też warto pozostać człowiekiem?
  • kropka_kom 11.09.19, 20:34
    ??? rozmawiamy o rodzicach ....nie wiem do czego zmierzasz, natomiast w tym wszystkim trzeba zachować jakieś granice...naprawdę myślę ze są różne sposoby na daną sytuację niż odwrócenie się od drugiego człowieka..
  • chococaffe 11.09.19, 20:36
    Zmierzam do podwójnych standardów.
  • pade 11.09.19, 17:28
    kropka_kom napisała:

    > Wiesz, jest coś takiego jak sumienie...wiem niemodne. Ok, może ktoś był dla na
    > s niedobry ( rodzic) albo był tak wychowany , był ofiarą i stał się toksyczny..
    > .ale to rodzic, wychował jak umiał. W obliczu choroby, zmienia się kąt patrzeni
    > a na daną osobę...zaczynamy widzieć CZŁOWIEKA który jakiś tam wkład w nasze wy
    > chowanie wniósł, miał swoje upadki...Nie wyobrażam sobie sytuacji że odwracam s
    > ię od rodzica w potrzebie, mimo np. urazy czy niezrozumienia obu stron. Tak jak
    > dobra matka nie odwraca się się od chorego dziecka, tylko je chroni. Nie usuwa
    > i pozbywa się problemu. I ok, ktoś powie że rodzic mu szkodził, ale do mnie to
    > nie przemawia. NIE MUSISZ być taki jak on, pokaż że jesteś lepszy...

    Serio przyzwoitość zawiera w sobie poczucie moralnej wyższości nad oprawcą??
    Czyli co, taka latami krzywdzona dziewczynka, a później kobieta, ma opiekować się matką tłumacząc sobie "to nic, że mama wmawiała mi całe życie, że jestem idiotką i do niczego w życiu nie dojdę, teraz jej pokażę, że jestem lepsza od niej"?
    To jest chore!
    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • kropka_kom 11.09.19, 20:29
    domyślam się ze nie każdy zrozumie że warto jednak czynić dobro i tak , okazywać przebaczenie...choćby dla siebie to robić bo chowanie urazy może prowadzić nawet do chorób...a nie jestem pewna czy całkowite odcięcie się jest uzdrawiające...
  • chococaffe 11.09.19, 20:33
    Do chorób może doprowadzić też tolerownie przemocy
  • kropka_kom 11.09.19, 20:36
    oczywiscie...dlatego potrzebne są granice dla oprawcy...ale i wtedy można zrobić inne rzeczy niż tylko odwrócenie się...a..i nigdzie nie pisałam że to jest łatwe i proste...
  • chococaffe 11.09.19, 20:37
    Bla, bla.... Jakie masz rozwiązania dla oprawców i ich ofiar? I dla tych którzy cały czas stanowią zagrożenie bez względu na wiek?
  • aguar 11.09.19, 20:59
    A jak postawisz granice i ktoś ich chronicznie nie respektuje?
  • kropka_kom 11.09.19, 23:30
    Konkrety... jeśli ktoś kto łamie prawo podlega pod KK ale tu nie o takie przypadki chyba chodzi...
  • chococaffe 11.09.19, 20:39
    Czynienie dobra to chronienie siebie i swoich bliskich przed złem, a nie narażanie bliskich na przemoc bo przypadkiem mają takie same geny.
  • madami 11.09.19, 20:39
    kropka_kom napisała:

    .Nie wyobrażam sobie sytuacji że odwracam s
    > ię od rodzica w potrzebie, mimo np. urazy czy niezrozumienia obu stron. Tak jak
    > dobra matka nie odwraca się się od chorego dziecka, tylko je chroni. Nie usuwa
    > i pozbywa się problemu. I ok, ktoś powie że rodzic mu szkodził, ale do mnie to
    > nie przemawia. NIE MUSISZ być taki jak on, pokaż że jesteś lepszy...

    świat byłby piękny gdyby wszystkie matki nie odwracały się od chorego dziecka w potrzebie...
    świat byłby piękny gdyby wszystkie dzieci były kochane i chronione
  • 1matka-polka 11.09.19, 20:45
    Jeśli choroba i dzieci, to od razu przychodzi mi do głowy zastępczy zespół Münchhausena, czy malgosiagosia wie, co to jest?

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • asfiksja 11.09.19, 22:08
    > nie przemawia. NIE MUSISZ być taki jak on, pokaż że jesteś lepszy...
    Z tym jednym zdaniem się zgadzam. Jeśli np. rodzic bił to warto nie stosować wobec niego żadnej przemocy (żeby zachować dobry obraz siebie samego, wcale niekoniecznie z litości nad krzywdzicielem), jeżeli źle traktował, należy podjąć wysiłek i dobrze traktować swoje dzieci, mimo braku wzorców.
  • chococaffe 11.09.19, 15:26
    Gdzie kończy się usprawiedliwiona odmowa osobistego angażowania się, gdzie uzasadnione jest całkowite zerwanie kontaktów, a gdzie jest to egoizm dzieci i urojona "toksyczność" stanowi tylko wymówkę?

    Po pierwsze - nikt z zewnątrz tego nie rozstrzygnie , bo nie ma narzędzi.
    Po drugie - czlowiek sam może się oszukiwać, uciekać w "toksyczność" rodziców i mieć nawet objawy somatyczne na myśl o kontakcie/pomocy.

    Moim zdaniem można zacząć od zewnętrznych informacji (np psychologiazycia.com/toksyczni-rodzice-jak-rozpoznac-toksyczne-wiezy/) , przeanalizować je pod własnym kątem.

    Można potem starać się wypisać dobre i złe strony rodzica, żeby spróbować ogarnąć całość. Można porozmawiać z kimś kto zna nas "od dziecka" i zapytac go o obserwacje.

    A potem dać sobie czas.

    Psycholog też może pomóc.
  • chococaffe 11.09.19, 15:28
    p.s. I uważam, że nie jest usprawiedliwieniem to, że rodzic sam miał toksyczne dzieciństwo - jako dorosły bierze odpowiedzialność za swoje decyzje i zachowanie - zwłaszcza wtedy jeżeli na informacje zwrotne, że jego zachowanie jest krzywdzące.
  • chococaffe 11.09.19, 15:32
    p.s. 2 - idąc tropem usprawiedliwienia "bo rodzic też miał toksyczne dzieciństwo", logicznym jest , ze dorosłe dziecko ma moralne prawo zostawic go "pod mostem" bo przecież był krzywdzony więc wszystko mu wolno - aż szkoda nie skorzystac z takiego prawa, prawda?
  • verdana 11.09.19, 15:40
    Osobista opieka nad osobami starszymi jako obowiązek uniemożliwia prowadzenie niezałeznego życia i wymaga podporzadkowania wszystkich planów życiowych potencjalnej konieczności opieki nad starymi i chorymi rodzicami. Jak zająć się rodzicami w wypadku emigracji do Australii. W wypaku choroby we własnej rodzinie -męża lub dziecka. W wypaku koniecności absorbującej pracy zawodowej.
  • malgosiagosia 11.09.19, 15:48
    Uwazam, ze w pewnym stopniu jest usprawiedliwieniem. Teraz mamy ksiazki i psychologow, mamy psychotropy i psychoterapie, mamy mozliwosc doksztalacania sie w zakresie psychologii dzieciecej itd. itd. Nasi rodzice tego wszystkiego nie mieli. W dodatku swiadomosc spoleczna jest inna, wyzsza. Kiedys panna z dzieckiem, stara panna, nieslubne dziecko czyli bekart, rozwodka - to byly pietna i powod do potepienia, albo chocby tylko usmieszkow za plecami.
  • milka_milka 11.09.19, 15:55
    No i co z tego, że nie mieli? Też rozróżniano rodziców złych i dobrych.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • berber_rock 11.09.19, 16:02
    Z drugiej strony kiedys kwestie takie rozstrzygane byly nie na zasadzie uczuc i sumienia, tylko na zasadzie kontraktowej.

    Rodzice chcieli od dzieci opieki, spisywali wycug, gdzie wszystko bylo szczegolowo wyliczone (nie wierzysz - moge ci podeslac taki z komnca XIX wieku). Teraz mamy dylematy moralne i powolujemy sie na sumienie, ale moze te kontrakty wcale takie glupie nie byly ? smile
  • miedzymorze 11.09.19, 16:15
    Podeslij, bardzo lubię takie ciekawostki wink
    thx
    mi
  • berber_rock 11.09.19, 16:04
    A generalnie chodzi mi o to, ze kilka pan tutaj tak glosno krzyczy, ze morale w obecnym swiecie tak strasznie upada.

    No jak upada, jak kiedys w celu zapewnienia sobie opieki trzeba bylo z wlasnymi ziecmi negocjowac w obecnosci notariusza?
  • miedzymorze 11.09.19, 16:19
    Więc toksyczni rodzice TERAZ mają dostęp do tej wiedzy i mogą się dokształcić w temacie co zrobili źle i zanim zaczną czegokolwiek oczekiwać powinni przeprosić dziecko i zadośćuczynić krzywdom, które ponoć z niewiedzy wyrządzili. Ciekawe że wszyscy chętnie szafują przebaczeniem a zadośćuczenienie przez sprawców jakoś tak jest wygodnie pomijane. To rodzice są odpowiedzialni za naprawienie relacji, które zniszczyli. A dziecko ma prawo ich przeprosiny przyjać, albo powiedzieć 'nie dziękuję, nie chce mieć z wami nic wspólnego'.
    pozdr,
    mi
  • aguar 11.09.19, 16:33
    100/100
  • malgosiagosia 11.09.19, 17:03
    miedzymorze napisała:

    > Więc toksyczni rodzice TERAZ mają dostęp do tej wiedzy i mogą się dokształcić w
    > temacie co zrobili źle i zanim zaczną czegokolwiek oczekiwać powinni przeprosi
    > ć dziecko i zadośćuczynić krzywdom,

    Ogolnie sie zgadzam, ale jesli rodzice potrzebuja juz tak zaawansowanej opieki, to na nauke jest raczej za pozno, tym bardziej, ze niejednokrotnie dopada ich demencja albo inne licho.
  • milka_milka 11.09.19, 17:12
    To trudno, przegrali swoją szansę.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • malgosiagosia 11.09.19, 17:18
    Przegranymi moga byc wszyscy, albo nikt. Zalezy od tego jakimi ludzmi sa ich dzieci.
  • aguar 11.09.19, 17:41
    Nie zgadzam się z tym, że próbujesz zrzucić odpowiedzialność na dzieci!
  • bo_ob 11.09.19, 17:49
    aguar napisała:

    > Nie zgadzam się z tym, że próbujesz zrzucić odpowiedzialność na dzieci!

    Nie ona, tylko Kodeks Karny

    Art. 210. § 1. Kto wbrew obowiązkowi troszczenia się o małoletniego poniżej lat 15 albo o osobę nieporadną* ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny osobę tę porzuca, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

    § 2. Jeżeli następstwem czynu jest śmierć osoby określonej w § 1, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

    *osoba nieporadna: w tym wypadku rodzic, którego stan psychiczny lub / i fizyczny uniemożliwia samodzielną egzystencję.

    Jeżeli więc dziecko porzuci rodzica jako osobę nieporadną, pozostawiając ją bez opieki i środków do życia, może także ponieść odpowiedzialność karną.




  • milka_milka 11.09.19, 18:01
    Nie, bo musi przede wszystkim się tej opieki podjąć. A może się odciąć i co najwyżej płacić alimenty.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bradie 11.09.19, 18:31
    Bredzisz
  • bradie 11.09.19, 18:32
    Nie interpretuje się tak tego artykułu (Do ob.od)
  • malgosiagosia 11.09.19, 18:07
    To nie jest zrzucanie odpowiedzialnosci, to wydzwiganie z bycia ciagle skrzywdzonym dzieckiem do bycia dojrzalym, madrym, odpowiedzilanym za siebie i swoje zycie doroslym czlowiekiem. Wiem, ze to trudne.

    Nic nie daje uciekanie od toksycznego rodzica. Bedzie on istnial zawsze, nawet jak juz umrze. Zmierzenie sie ze soba jako skrzywdzonym dzieckiem jest pewnego rodzaju darem, ktory zostal dany przez toksycznych rodzicow. Wiem, takie myslenie boli.

    Ale wszystko co nas w zyciu spotyka, moze byc przeklenstwem albo darem. Zalezy jak na to patrzymy.
  • chococaffe 11.09.19, 18:12
    No to pojechałaś. Bycie ofiarą przemocy jest darem danym przez toksycznych rodziców. Oczywiście, że to boli, że istnieja ludzie, którzy tak myślą. Ehhhh
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:10
    Bo to zalezy co sobie na tym zbudujesz. Chcesz byc ofiara - jestes. Chcesz byc wydzwignieta,- wydzwigniesz sie. Chcesz byc zwyciezca - bedziesz. Zycia nie da sie zbudowac z samego zlota i diamentow. Musza tez byc przyslowiowe pot, krew i lzy ...i troche goowna. I niestety tego potu, lez i goowna dostarczaja nam zazwyczaj najblizsi.
  • chococaffe 11.09.19, 19:12
    Można chcieć zbudowac sobie, dzieciom i przyszłym pokoleniom spokój, wsparcie i miłośc, przerwać ciąg "nienormalności". To całkiem niezły plan.
  • bradie 11.09.19, 19:15
    Przerwać ta toksyczna sztafete pokolen,
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:19
    Wlasnie, ale czy mozna to zbudowac wypinajac sie na toksycznych rodzicow? Przeciez dzieci patrza i widza
  • chococaffe 11.09.19, 19:22
    Tak. I mogą zobaczyc, ze ich rodzic toleruje przemoc lub to, że z przemocą można walczyc i nie trzeba jej tolerować.
  • aguar 11.09.19, 19:46
    "Wlasnie, ale czy mozna to zbudowac wypinajac sie na toksycznych rodzicow? Przeciez dzieci patrza i widza"
    Lepsze dla mojego dziecka to, niż:
    1) Jak jestem smutna, zestresowana, nieobecna, mam problemy z koncentracją, mam bóle psychosomatyczne, które choć nie świadczą o jakimś uszkodzeniu ciała, to doraźnie uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. On bardzo wyczuwa moje nastroje.
    2) Miałby widzieć jak ktoś mnie źle traktuje, o mnie źle mówi itd.
    3) Sam miałby być źle traktowany przez toksyczną babcię.
    4) Miałabym dla niego mniej czasu lub środków.
    Wolę więc zaryzykować, postawić na budowanie więzi, a poza tym planuję zrobić wszystko co w mojej mocy, aby być dla niego jak najmniejszym obciążeniem.
  • aguar 11.09.19, 19:48
    Bardzo żałuję, że nie mogę pokazać synowi na własnym przykładzie dobrych relacji dorosłego dziecka z rodzicami. Ale to jest po prostu coś niezależnego ode mnie, poza moimi możliwościami.
  • malgosiagosia 11.09.19, 20:11
    Ale my tu mowimy o opiece na starosc.

    A poza tym, faktycznie, trudny temat i chyba nie do ogarniecia, traumy sa duze i nie ma tu wiele do powiedzenia. Kazdy musi sam jakos dawac sobie rade, chronic siebie i rodzine. Szkoda mi tych starych toksycznych rodzicow. Pamietam matki moich kolezanek. Biedne sterane kobiety, teraz osadzane. Duzo z nich juz nie zyje. To moze nawet i lepiej.
  • bradie 11.09.19, 21:00
    Biedne czy udając biedne, umiejętnie manipujujace poczuciem winy
  • miedzymorze 11.09.19, 23:05
    No popatrz, a ja z kolei mam ogrom współczucia dla dorosłych dzieci toksyków, które wygrzebały się lub wciąż wygrzebują z bagna jakie im zafundowali rodzice. Łatwo nie było, dotarli na brzeg, a tu stadko na leżaczkach z drineczkami każe im zawracać i zasuwać z powrotem, bo ten kto je w to bagno wepchnął, trzymał w nim i podtapiał wziął i się zestarzał. Tak widzę całą ta gadaninę ustrojoną dla niepoznaki słowami typu 'przyzwoitość', 'przebaczanie', 'nieporzucanie słabszych' itp.
    pozdr,
    mi
  • malgosiagosia 11.09.19, 23:22
    miedzymorze napisała:

    a tu stadko na leżaczkach z drineczkami każe
    > im zawracać i zasuwać z powrotem,
    Tak widzę całą ta gadaninę ustrojoną dl
    > a niepoznaki słowami typu 'przyzwoitość', 'przebaczanie', 'nieporzucanie słabsz
    > ych' itp.
    > pozdr,
    > mi
    Jakos trudno mi sie przejmowac Twoja opinia. Mam nadzieje, ze mi wybaczysz i wezmiesz pod uwage, ze stadkiem na lezaczkach nie jestem i nie popijam drinkow. Twoja wyobraznia dyskredytuje Cie w moich oczach jako rozmowce. Mysle ze jestes toksyczna, wiec uwazaj na swoje dzieci, co by im krzywdy nie zrobic.
  • aguar 12.09.19, 08:11
    "Jakos trudno mi sie przejmowac Twoja opinia. Mam nadzieje, ze mi wybaczysz i wezmiesz pod uwage, ze stadkiem na lezaczkach nie jestem i nie popijam drinkow. Twoja wyobraznia dyskredytuje Cie w moich oczach jako rozmowce. Mysle ze jestes toksyczna, wiec uwazaj na swoje dzieci, co by im krzywdy nie zrobic."
    Dosłownie wszystkie wpisy Mi w tym temacie są niezwykle mądre i trafne. Widać, że wie o czym pisze. Za to, to właśnie Ty Malgosiagosia sprawiasz wrażenie jakbyś była toksyczna. A może dałaś się wmanewrować w opiekę nad toksyczną osobą i teraz walczysz o to, aby to nie straciło sensu?
  • madami 11.09.19, 23:16
    Mi nie szkoda starych toksycznych rodziców - jak kto pościele tak się wyśpi. Są samotni bo na tę samotność sobie zapracowali swoim życiem i postępowaniem.

    Jak kto dziecku nie dał miłości to jej na starość od dziecka nie otrzyma.
  • aguar 12.09.19, 08:14
    A w sumie jak komuś żal cudzych toksycznych rodziców, to sam może im pomagać. Dlaczego, nie? Chodzi tylko o to, aby nie zmuszać do pomagania ofiary, a nie, że nikt nie może. Zwłaszcza, że takie osoby często nadal by źle traktowały dzieci, a przy obcych mogą się zachowywać lepiej.
  • milka_milka 11.09.19, 19:52
    malgosiagosia napisała:

    > Wlasnie, ale czy mozna to zbudowac wypinajac sie na toksycznych rodzicow? Przec
    > iez dzieci patrza i widza

    I bardzo dobrze, że widzą. Niech wiedzą, że o siebie trzeba walczyć. I jeśli mam normalne relacje z dziećmi, to nie mam się czego obawiać.


    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bradie 11.09.19, 20:57
    Taaa, dzieci patrzą i uczą się jak pomiatac i ponizac drugiego czlowieka
  • bradie 11.09.19, 20:59
    Sorki, ale moje dzieci są dla mnie wazniejsze
  • verdana 11.09.19, 18:49
    Czyli - rodzice pili, bili, nie dali się kształcić, wyrzucili z domu tu po ukończeniu 18 lat, wyrzucili z domu ciężarną córkę, ponizali, byli kompletnie obojetni wobec dziecka, zrobili z jednego dziecka służącą, a inne dzieci z tego korzystały (niepotrzebne skreślić) i oczekują, ze dziecko za to będzie im pomagało na starość. Bo są rodzicami, a to znaczy, że są osobami, które mają prawo wyłącznie z tej racji oczekiwać od dziecka tego, czego chcą. Darem dla tego dziecka ma być poświecenie siebie i swojej obecnej rodziny w imię wypełnienia abstrakcyjnego obowiazku. Przy czym inne obowiązki nie sa nigdy tak ważne, jak pomoc rodzicom. Tak nie było nigdy w historii. Tego nie ma nawet w przykazaniach. W przjkazaniach jest "Czcij ojca twego i matkę, jak ci przykazał Pan, Bóg twój, abyś żył przez długi czas i żeby ci się dobrze wiodło na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie." - innymi słowy masz mieć szacunek dla rodziców, bo może ci coś zapiszą (taka jest jedna z oficjalnych interpretacji) . Nie ma obowiązku dbania, tylko szacunku. Jest też bardzo istotne zdanie " Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem" .
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:02
    No dobrze, a gdy dziecko mialo kochajacych, dbajacych rodzicow, to czy rodzice maja prawo oczekiwac od dziecka opieki?
    I czy to nie bedzie poswiecenie siebie i swojej rodziny jesli dzieci te opieke podejma?
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 19:06
    Wtedy jest to wysiłek, oczywiście, także psychiczny, ale nie jest to kompletna ruina emocjonalna odbijająca się siłą rzeczy na całym otoczeniu. Potrafię wyobrazić sobie, że w pewnym momencie musiałabym zajmować się inną bliską osobą niż rodzic. To jest zupełnie inna bajka. Sama opieka jest obciążająca, ale to zupełnie inny kaliber niż opieka nad osobą, z którą męczysz się po 10 min. w jednym pomieszczeniu, nawet gdy jest zdrowa.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 19:09
    Poza tym wydaje mi się, że dobry rodzic jednak nie oczekuje opieki, a możliwie zabezpiecza się na starość, a gdy dziecko ma warunki i chęci i bierze go do siebie, to się z tego cieszy, ale gdy nie, to też to rozumie i nie rzuca gromów, ani nie wyklina dziecka, lecz wspólnie szukają wyjścia z sytuacji.
  • madami 11.09.19, 19:16
    kosmos_pierzasty napisała:

    > Poza tym wydaje mi się, że dobry rodzic jednak nie oczekuje opieki, a możliwie
    > zabezpiecza się na starość, a gdy dziecko ma warunki i chęci i bierze go do sie
    > bie, to się z tego cieszy, ale gdy nie, to też to rozumie i nie rzuca gromów, a
    > ni nie wyklina dziecka, lecz wspólnie szukają wyjścia z sytuacji.

    o totto!
    w zdrowiej rodzinie starzejący rodzic nie będzie oczekiwał, że dziecko zajmie się nim z pełnym oddaniem bo rozumie, że będzie to kolidować z jego zyciem rodzinnym, dziecko ma z reguły własną rodzinę, i obowiązki względem niej. Gdy kochasz swoje dorosłe dziecko nie chcesz aby rzucało wszystko by sie tobą zająć za to fajnie jest aby kontynuować relację rodzic - dorosłe już dziecko poprzez spotkania, rozmowy, pomaganie sobie wzajemne.
  • chococaffe 11.09.19, 19:11
    Mają, ale niekoniecznie na swoich warunkach. Daleko jestem od twierdzenia, że o pomoc trzeba błagać na kolanach i brać wszystkie ochłapy. Jednak nie można też blokować wszystkich rozwiązań "bo nie" (czyli nie zgadzam się na opiekunke, nie zgadzam się na panią do sprzatania, nie chcę zakupów z internetu, nie przeprowadzę się do waszego domu, macie przyjeżdżać do mnie 50 km codziennie, nie dołożę złotówki na opiekunkę chociaż mam pieniądze, itd)
  • bradie 11.09.19, 19:13
    Jak dziecko ma kochających rodziców to opieka nad nimi , tak myślę , przychodzi chyba naturalnie ( tak zgaduje, bo kochający rodzice to dla mnie jednak abstrakcja, nie było mi to dane)
  • vodyanoi 11.09.19, 19:18
    Jest takie piękne opowiadanie japońskie - "Ballada o Narayamie". Ogromnie polecam wszystkim. Zrobiło na mnie niesamowite wrażenie dawno temu i uważam, że powinien je przeczytać każdy. Chodzi w nim o to, że w pewnym wieku, dla przyszłych pokoleń, dla ich dobrobytu, trzeba porzucić myślenie o sobie i... uwolnić od siebie świat.

    Kocham moje dzieci niesamowicie. Kształcę ich, wydaję na zajęcia dodatkowe mnóstwo pieniędzy po to, żeby w przyszłości mogły robić, co chcą i gdzie chcą. Mogą nawet lecieć na księżyc. A jak ja będę stara i niedołężna, to mam nadzieję, że starczy mi siły i będę miała odpowiednie możliwości, żeby się usunąć. Bo kocham nawet moje wnuki, których być może nigdy nie będę miała.
    Kochający i dbający rodzice nie oczekują od swojego dziecka opieki. Kochający i oczekujący opieki to oksymoron.
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:26
    Kochajcy rodzice moga miec demencja lub alzheimera i wtedy wszystkie checi rodzicow ida sie pasc.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 19:31
    Ale zaawansowany alzheimer to już jest stan, gdzie lepiej, żeby taki człowiek był pod profesjonalną opieką - lepiej dla wszystkich i jego samego też.
  • vodyanoi 11.09.19, 19:37
    W związku z tym dziecko, wiedząc doskonale, że kochający i dbający o niego rodzic nigdy nie chciałby osobistej opieki, ma wszystko rzucić i WBREW swojemu rodzicowi się nim zająć?

    Poza tym - życie z demecją i alzheimerem ma dla mnie znikomą wartość. W sumie żadną. Mam nadzieję, że przy pierwszych objawach uda mi się ze sobą elegancko skończyć. A jeśli nie zdążę (wypadek i życie jako warzywo), to moim bliskim uda się po cichu i elegancko sprzątnąć mnie.
  • milka_milka 11.09.19, 19:55
    vodyanoi napisał:

    > Jest takie piękne opowiadanie japońskie - "Ballada o Narayamie". Ogromnie polec
    > am wszystkim. Zrobiło na mnie niesamowite wrażenie dawno temu i uważam, że powi
    > nien je przeczytać każdy. Chodzi w nim o to, że w pewnym wieku, dla przyszłych
    > pokoleń, dla ich dobrobytu, trzeba porzucić myślenie o sobie i... uwolnić od si
    > ebie świat.
    >
    > Kocham moje dzieci niesamowicie. Kształcę ich, wydaję na zajęcia dodatkowe mnós
    > two pieniędzy po to, żeby w przyszłości mogły robić, co chcą i gdzie chcą. Mogą
    > nawet lecieć na księżyc. A jak ja będę stara i niedołężna, to mam nadzieję, że
    > starczy mi siły i będę miała odpowiednie możliwości, żeby się usunąć. Bo kocha
    > m nawet moje wnuki, których być może nigdy nie będę miała.
    > Kochający i dbający rodzice nie oczekują od swojego dziecka opieki. Kochający i
    > oczekujący opieki to oksymoron.

    Dokładnie tak!




    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bradie 11.09.19, 21:03
    Ja też nie oczekuje żadnej opieki na starość. Nie chce wręcz. Moje dziecko ma wyfrunac w świat, wolne i szczęśliwe i przekazać miłość i opiekę swoim dzieciom. Jakbym miała jakaś demenche czy coś to naprawdę wolę być w jakimś DPSie lub ZOLu
  • bradie 11.09.19, 21:06
    Pięknie to napisałaś, że kochasz nawet swoje wnuki smile Ja też je kocham i dlatego moje dziecko ma się zajmować nimi A nie mną
  • verdana 11.09.19, 20:49
    Nie mogą oczekiwać opieki niezależnie od sytuacji. Bo oczekiwanie opieki oznaczałoby na przykład konieczność mieszkania w tym samym mieście - żadnych wyjazdów, żadnej emigracji. Wymagaloby czasem porzucenia pracy, niezaleznie od zasobów finansowych. Czasem zaniedbania własnych dzieci. Rodzice mogą oczekiwać najwyżej wsparcia psychicznego, zainteresowania, porad, dofinansowania, o ile dzieci na to stać. Dorosły człowiek powinien być odpowiedzialny za siebie - i zastanowić sie, jak sobie poradzi, gdy będzie stary. Są osoby bezdzietne, które niczego nie mogą oczekiwać i muszą same przygotować sie na starość.
  • bradie 11.09.19, 19:10
    Jednym zdaniem - rodzice to bogowie, właściciele dziecka, które jest im winne dozgonna czesc boską , bez słowa żalu i sprzeciwu. Po prostu weźcie taki szeroki rozbieg i pierd...nijcie glowa w ścianę, może coś pomoże
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:16
    Nie, rodzice to zazwyczaj pokiereszowani przez swoich rodzicow ludzie, z brakami w wielu dziedzinach zycia, z lekami, wadami, nalogami, z nieumijetnosciami wszelakimi, z depresjami, fobiami itd
  • chococaffe 11.09.19, 19:17
    Dzieci też wink Czyli też wszelkie ich działanie usprawiedliwiasz?
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:21
    Dzieci maja duze mozliwosci naprawienia siebie. Zyja w tzw lepszych czasach. Swiadomosc spoleczenstwa jest inna.
  • chococaffe 11.09.19, 19:23
    Ale kiedyś będą jeszcze lepsze czasy, więc teraz nie ma obowiązku naprawiania siebie.
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:28
    Naprawianie siebie, to jest nasz najwiekszy osobisty obowiazek. smile
  • milka_milka 11.09.19, 19:56
    A czemu tego nie oczekiwać od rodziców?


    M napisała:

    > Naprawianie siebie, to jest nasz najwiekszy osobisty obowiazek. smile




    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • malgosiagosia 11.09.19, 20:01
    My tutaj mowimy o starych rodzicach potrzebujacych opieki. Nie wiem czego mozna wymagac od takich ludzi, ktorzy cale zycie byli toksyczni. Chyba nie tego, ze sie w ostatniej chwili zycia ogarna.
  • milka_milka 11.09.19, 20:04
    Mieli całe życie na poprawę. Kto sieje wiatr ten zbiera burzę.
    Rodzic nie zasługuje na opiekę tylko dlatego, że jest rodzicem, jest stary i niedołężny.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bradie 11.09.19, 21:08
    Z reguły toksyczne osoby na starość są jeszcze gorsze i bardziej podłe
  • miedzymorze 11.09.19, 20:15
    >Chyba nie tego, ze sie w ostatniej chwili zycia ogarna.
    A niby dlaczego nie ? przerzucając się na Twóją logikę: brak zainteresowania ze strony dzieci to DAR dla toksycznych rodziców, na którym mogą zbudować zrozumienie podłości ich postępowania, wskazać im DROGĘ do przeproszenia, tych których skrzywdzili itp.
    dotarło ?
    pozdr,
    mi
  • malgosiagosia 11.09.19, 20:41
    Tak, tylko czy odkryja, ze to dar? Bo jak widzisz wcale to nie latwe. smile
  • milka_milka 11.09.19, 20:45
    Przyznaj, jakiś pseudo psychoterapeuta krzywdę Ci zrobił.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • chococaffe 11.09.19, 20:46
    Nie ma znaczenie czy to łatwe czy trudne. To jest z gruntu złe. To jest albo tolerowanie przemocy albo/i pasienie własnego ego . To nie jest dobroć, to jest etyczne cwaniactwo.
  • aguar 11.09.19, 20:51
    To jest bardziej popier..lone niż moja matka! He, he.
  • bradie 11.09.19, 21:09
    I moja, a myślałam, że to niemożliwe smile
  • miedzymorze 11.09.19, 21:11
    Za ich odkrycia lub brak i wynikające z tego konsekwencje dzieci nie ponoszą odpowiedzialności.
    pozdr,
    mi
  • zla.m 11.09.19, 22:44
    miedzymorze napisała:

    > >Chyba nie tego, ze sie w ostatniej chwili zycia ogarna.
    > A niby dlaczego nie ? przerzucając się na Twóją logikę: brak zainteresowania z
    > e strony dzieci to DAR dla toksycznych rodziców, na którym mogą zbudować zrozum
    > ienie podłości ich postępowania, wskazać im DROGĘ do przeproszenia, tych któryc
    > h skrzywdzili itp.
    > dotarło ?
    > pozdr,
    > mi
    100/100



    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • chococaffe 11.09.19, 20:26
    Możemy oczekiwac od siebie - że odwalimy tę robotę za rodzica i zaopiekujemy się sobą i własnymi dziećmi. To taki dar od nas, nadrabiamy ich zaległości i błędy.
  • chococaffe 11.09.19, 20:21
    Tak.. I można stac się silnym człowiekiem , gotowym do przeciwstawieniu się przemocy i złu. Od tego, że nasza krzywda jest darem dla nas jest już blisko, że krzywdząc innych przekazujemy im dar. Życzę Ci, żebyś w ramach naprawiania siebie zauważyła krzywdę innych.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 19:22
    Przyjmijmy, że to wystarczające wytłumaczenie tego, że nigdy nie przejrzeli na oczy, nie próbowali nad sobą pracować, itd.
    Ale czemu wg Ciebie to dziecko, które praktycznie nie miało dzieciństwa i z wielkim trudem wypracowało sobie samo, ewentualnie z profesjonalną pomocą, takie podejście do świata, by się w nim odnaleźć, które wiele wysiłku włożyło w założenie własnej rodziny i wyrównało jakoś utrudniające to deficyty, po kilku (nawet kilkunastu) latach względnej normalności ma znów stawiać swoje życie na głowie, by umilać ostatnie lata temu rodzicowi?
  • malgosiagosia 11.09.19, 19:55
    Stawianie zycia na glowie to tylko slowa. I co to wlasciwie znaczy? Przeciez ten rodzic gdzies mieszka i jakos poki co zyje. Wystarczy zainteresowac sie i przypilnowac, aby w razie potrzeby byl zaopiekowany. odwiedzac go z wnukami. Lepsze to, niz odciecie sie calkowite, ktore to odciecie jest wbrew pozorom bardzo dla dziecka niekorzystne. Zadbanie o rodzica jest czescia zdrowienia, kolejnym etapem powrotu do siebie zdrowego.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 20:02
    No jak rodzic jest leżący, to nie wystarczy od czasu do czasu odwiedzić z wnukami. Już sama obecność takiej osoby w twoim domu sprawia, że to przestaje być twój dom. Może doprowadzić do załamania, depresji, itp. itd. nie mówiąc nawet o urazach fizycznych. Jeśli to Twoim zdaniem nie jest stawianie życia rodzinnego na głowie, kiedy dzieci zamiast matki mają w domu wrak w depresji lub nadający się do hospitalizacji na oddziale psychiatrycznym, to chyba nie mamy o czym dyskutować.
  • milka_milka 11.09.19, 20:05
    Czy Ty naprawdę nie możesz zrozumieć, że ktoś może być ta pokiereszowany, że NIE CHCE odwiedzać rodzica i odgrywać szopki przed własnymi dziećmi z kochającą mamusią/tatusiem w roli głównej.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • aguar 11.09.19, 20:13
    Malgosiagosia, napisz może coś o sobie: ile masz lat, jakich rodziców, jakie dzieci. Jestem ciekawa skąd czerpiesz inspiracje do tego, co tu wypisujesz. Ja np. piszę z doświadczenia, bo jestem córką narcystycznej matki.
  • malgosiagosia 11.09.19, 20:30
    Inspiracje czerpie z zycia. Swojego. Nie bede tu opisywac moich doswiadczen. Wszystko o czym tu mowa mam gleboko przezyte i przerobione, a wnioski wyciagnelam takie, jakie tu opisalam. Nie wyssalam tego z palca.
  • chococaffe 11.09.19, 20:35
    Czego nie wyssałaś z palca??? Swoich wniosków??? wink Jakie są Twoje wnioski wszyscy mogą przeczytać - przemoc to dar.
  • malgosiagosia 11.09.19, 20:38
    Napisalm, ze wszystko co nas spotyka w zyciu moze byc darem lub przeklenstwem. Od nas zalezy jak to odbierzemy.
  • milka_milka 11.09.19, 20:36
    Czyli miałam rację.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • aguar 11.09.19, 20:47
    "Inspiracje czerpie z zycia. Swojego. Nie bede tu opisywac moich doswiadczen. Wszystko o czym tu mowa mam gleboko przezyte i przerobione, a wnioski wyciagnelam takie, jakie tu opisalam. Nie wyssalam tego z palca."
    Szkoda. Ja o moich mogę pisać. Twoje są po prostu przeciwieństwem tego, co zazwyczaj odczuwają dzieci toksycznych rodziców będące "na odwyku".
    Ja np. dopiero w okolicach 40-tki zaczęłam się orientować o co w tym chodzi (chociaż zawsze czułam, że w relacji z matką jest coś nie tak). Zaczęłam sobie uświadamiać, że nie jestem/nie muszę być taką osobą, za jaką ona mnie uważała (niedobrą, nienormalną, niewdzięczną itd.), że to, co działo się w mojej rodzinie pochodzenia nie było normalne np. obwinianie dziecka za to, że rodzice się kłócą, robienie go odpowiedzialnym za ich samopoczucie itp., generalnie, że nie byłam zła, winna, tylko byłam ofiarą. Wychodzenie z tego to proces i odcięcie się mi w tym pomaga. Oczywiście to zawsze będzie we mnie, nawet jak matka umrze, ale nie utrzymując z nią kontaktu jednak potrafię przez większość czasu o niej nie myśleć, żyć tym, co jest teraz, być tym, kim jestem dla męża i syna, nie odczuwać regularnie silnej reakcji na stres. Ja już jestem za połową życia i to mi się wydaje okrutne, że nie miałabym prawa teraz mieć lepszego życia tylko miałabym wchodzić do tej samej rzeki, z której z takim trudem się wydobyłam. Nie widzę, aby to w jakimkolwiek aspekcie mogło być dla mnie dobre. Ani dla moich bliskich.
  • malgosiagosia 11.09.19, 20:13
    Rozumiem.
  • miedzymorze 11.09.19, 20:23
    >Lepsze to, niz odciecie sie calkowite, ktore to odciecie jest wbrew pozorom bardzo dla dziecka >niekorzystne.
    Odcięcie się czasowe lub ostateczne jest abrdzo korzystne, tylko niestety zawsze sie znajdzie jakaś moralnie wzmożona wyznawczyni lub wyznawca tomatkizmu (jak możesz *ble ble ble* przecież TOMATKA) która osobie unikającej trucizny dowali swoją porcją jadu./
    > Zadbanie o rodzica jest czescia zdrowienia, kolejnym etapem powrotu do siebie zdrowego
    żeby wydrowieć to trzeba się raczej uwolnić od emitenta trucizny, a nie zwiększać dawki.
    No chyba że masz na myśli uwolnienie transcedentalne przez opuszczenie ziemskiej powłoki.
    pozdr,
    mi
  • bradie 11.09.19, 21:13
    Należy wtedy zrozumieć, że fakt urodzenia dziecka jeszcze z nikogo matki nie czyni. Matka to ktoś ciepły, kochający i dający opiekę. Reszta to nie matki . Ja wolałabym pójść do adopcji
  • chococaffe 11.09.19, 20:24
    Tylko według Twoich teorii według których przemoc jest darem. Ktoś Ciebie bardzo, bardzo skrzywdził.
  • bradie 11.09.19, 21:11
    Aż mam lęki na sama myśl
  • milka_milka 11.09.19, 19:31
    Musiał Cię ktoś w życiu strasznie skrzywdzić, a potem zrobić fatalne potężne pseudo psychoterapeutyczne pranie mózgu, że wypisujesz takie bzdury. Ale ja rozumiem potrzebę stworzenia swojej wizji świata. Tak się czasem robi, żeby nie oszaleć.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • miedzymorze 11.09.19, 20:08
    Nigdy nie jest za późno na przyznanie się, że się robiło źle i proszenie o wybaczenie.
    Toksyczni jednak idą w zaparte i wolą (nomen omen) umrzeć niż przyznać się do winy.
    Więc brak porozumienia z dziećmi i co za tym idzie brak ze strony tych dzieci opieki jest ich wyborem, i są za ten wybór odpowiedzialni razem ze wszystkimi jego konsekwencjami. Włączając w to samotną śmierć.
    pozdr,
    mi
  • bradie 11.09.19, 21:16
    Moja psychopatyczna narcystyczna babka , umierając, twierdziła, że ona jest tak dobra, że od razu idzie do nieba . Wyparcie Level master ( jedno z jej osiągnięć to doprowadzenie mojej nastoletniej kuzynki, a jej wnuczki, do samobojstwa) Na zrozumienie, przeproszenie, żal itp nie ma co liczyć
  • madami 12.09.19, 08:18
    Toksyczni ludzie nie zdają sobie sprawy z własnej toksyczności wink to jedna z ich cech
  • aguar 12.09.19, 08:33
    Mi się wydaje, że gdzieś tam w głębi duszy wiedzą, że są nie w porządku, tylko to wypierają.
  • mgla_jedwabna 11.09.19, 18:44
    Różnica jest taka, że oceniając zachowanie normalnych ludzi w tych "dawnych czasach" dzisiejszymi normami, dojdziemy co najwyżej do wniosku, że ci normalni popełniali błędy. A nie że byli toksyczni. Żeby byc toksycznym, trzeba się starać, i to wytrwale.
  • malgosiagosia 11.09.19, 18:55
    Zeby byc toksycznym, trzeba byc nienormalnym. Wlanie tacy byli i skaldalo sie na to mnostwo przyczyn, a pomocy nie bylo znikad.
  • berber_rock 11.09.19, 19:52
    malgosiagosia napisała:

    > Zeby byc toksycznym, trzeba byc nienormalnym.
    _ nie. Nie trzeba. Wystarczy mieć porypane priorytety. Np. rodzice, których interesują tylko oceny dziecka w szkole i jak córka przynosi troje, to jest awantura. Ale jak córka przyjeżdża z obozu harcerskie i mówi że wychowawca próbował ja zgwalcic, nie Wykazuja zainteresowania.
  • verdana 11.09.19, 20:52
    Można także być nadopiekuńczym. I nie rozumieć, ze dziecko ma własne życie. Albo, ze dziecko nie jest kimś, kto ma za zadanie zatąpić partnera i na zawsze matka/ojciec mają być dla niego najważniejszym człowiekiem na świecie. To nie jest choroba psychiczna, a toksyczni tacy rodzice sa na pewno, choć sprawiają wrażenie dobrych i troskliwych.
  • aguar 11.09.19, 16:38
    "Można porozmawiać z kimś kto zna nas "od dziecka" i zapytac go o obserwacje."
    Żartujesz sobie? Klasyka narcystycznej matki to jest robienie wszystkiego, aby przez otoczenie być uważaną za wspaniałą matkę i jednocześnie będąc sam na sam z dziećmi źle je traktować i nie dbać o ich potrzeby.
    W moim przypadku dziadkowie czy rodzeństwo rodziców nie miało szans nic zauważyć (a spotykaliśmy się często), a ja bym się nie poskarżyła, bo myślałam, że normalne jest inne zachowanie "przy ludziach", a inne, gdy są sami swoi.
  • chococaffe 11.09.19, 16:46
    Ale to nie o to chodzi, że przyjmujesz to za prawdę! Po prostu patrzysz czy te osobami mówią słowami tego rodzica, ergo czy znają tylko wersję i czy ten rodzic odpowiednio dbał o swój PR. A może mają swoje własne obserwacje.
  • bradie 11.09.19, 17:38
    Jasne, nie mieć kompletnie zaufania do samego siebie i do swoich odczuć . Moja matka z radością by przyznała Ci racje
  • lumeria 11.09.19, 22:19
    Często rodzina ma obserwacje typu "twoja mama jest trochę nerwowa/kontrolująca/ekscentryczna, ale to matka". To mówią ludzie, z którymi taka kobieta musiała trochę się liczyć, i nie pokazywała całej swojej patologi, bo by ja za to odrzucili albo unikali jej. Czasami po prostu byli jej potrzebni.

    A dziecko przeżywało pełen zakres jej chorych zachowań. Z dzieckiem nie musiała się hamować, bo przecież po co? Co jej maluch zrobi? Do kogo pójdzie? Komu się poskarży? Zresztą dzieci wychowane z zaburzonym rodzicem uważają jego jazdy za normę (czasami nawet jako mocno dojrzały dorosły) - bo w tych klimatach się wychowali.

    I nie, 'toksyczny' rodzic nie robi tego calkowicie świadomie, ale wie na kim może się wyzywać bezkarnie.
  • 1matka-polka 11.09.19, 17:10
    "Można porozmawiać z kimś kto zna nas "od dziecka" i zapytac go o obserwacje."
    Żartujesz sobie?"
    Tak to jest, kiedy ludzie z przevietnych domow biora sie za poradnictwo dla ciezkiej patologii🙄

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skurkowańcem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • chococaffe 11.09.19, 17:13
    Doczytaj
  • chococaffe 11.09.19, 17:14
    p.s. uświadomienie sobie, że np taki rodzic konsekwentnie dbał o PR zwykle znaczył, że wszytsko robił świadomie a nie w dobrej wierze.
  • 1matka-polka 11.09.19, 20:56
    Doczytałam, cofam co napisałam.

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skurkowańcem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • chococaffe 11.09.19, 21:14
    Jeżeli usłyszysz od krewnych, kuzynów itp na przykład "no biła Cię matka (bicie dla uproszczenia, to może byc cokolwiek), ale byłaś/-eś trudnym dzieckiem, a takie dzieci trzeba czasem pasem potraktowac" to możesz faktycznie założyć, że robiła to w dobrej wierze, było to normalne w jej środowisku, nie miała wiedzy itd (i zrobić z tą wiedzą co chcesz)

    Ale kiedy słyszysz od nich, że dbała o Ciebie , ciuszki kupowała a ty tylko fochy stroiłaś-eś, po których ona płakała, bo tak ciebie kocha, to spokojnie możesz założyć, że wiedziała, że robi źle i starannie to ukrywała prawdę. A często zaprzeczała, że w ogóle to robiła. (p.s. płeć dowolna, równie dobrze mógłby to byc ojciec itd)
  • chococaffe 11.09.19, 20:43
    Przypomniały mi się inne wątki:

    - rodzina może cię nachodzic o 5 rano, bez uprzedzenia chociaż to nie jest nagła sprawa, bo to RODZINA

    - brat ukradnie, ale się nie zgłosi bo to BRAT

    -inny członek rodziny atakuje obleśnie wulgarnie córki, ale cóż RODZINA, więc jest przyjmowany na pokojach i w internecie

    TO CHORE PODEJŚCIE DO RODZINY! I TO NIE JEST NORMALNE. Wspólne geny nie zwalniają nas z odpowiedzialnosci za to co robimy.

    Amen.
  • milka_milka 11.09.19, 20:45
    Dokładnie!

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 20:50
    Zgadzam się całkowicie.
  • anoreska 11.09.19, 21:58
    Tak sobie czytam te odpowiedzi i włos mi się jeży na głowie. Sama mam toksyczną matkę ( biła , wyzywała , kontrolowała ) i nie wyobrażam sobie sprawowania opieki nad nią , jak będzie niedołężna - mogę wg możliwości dokładać do opieki ale też nie kosztem swoich dzieci i rodziny. Lata trwało , zanim się ogarnęłam ,z pomocą terapii zresztą , mój brat całkowicie zerwał z nią kontakt , bo zamieniła mu życie ( dorosłe już ) w piekło. Zrobiła nam do tego pranie mózgu , że wszystkie problemu rozwiązuje się w domu , że nie kala się własnego gniazda ( czyli opowiadać o biciu nie można , a jak się nawet opowie po latach to jest się donosicielem ) , i że matkę trzeba zawsze szanować ,co niesie za sobą obowiązek utrzymywania nieroba ( mój brat co miesiąc wpłaca jej na konto pieniądze , bo podczas którejś z licznych awantur powiedziała mu, że mam jej oddać pieniądze za wychowanie , bo przecież mogła go wyskrobać ).

    Lata temu olśniło mnie , że jej nie kocham i to , paradoksalnie , zdjęło ze mnie większość poczucia winy. Potrzebuję terapii , bo nadal pewne rzeczy do mnie wracają ale od 15 lat wreszcie żyję , i uważam ,że to dobre życie.
  • vodyanoi 11.09.19, 22:11
    Mnie takie odpowiedzi jedynie śmieszą.
    Jestem "jedynie" wnuczką toksycznej osoby, ale wiem, jak to ogromnie wpłynęło na moje dzieciństwo, okres dojrzewania, a później początek dorosłego życia. Cała sytuacja w domu kręciła się wokół niej. Lata upłynęly, zanim udało mi się od tego uwolnić. A jak napisałam - jestem jedynie wnuczką! Moim rodzicom, teraz już schorowanym, urządziła piekło. I teraz mieliby się nią opiekować, kiedy sami już chodzą często od lekarza do lekarza?

    Kiedy mój ojciec leżał w szpitalu i prawie umierał (sepsa), nie kojarzył nic, bełkotał i bałam się, że nie dożyje kolejnego dnia, moja babcia dzwoniła do niego codziennie po kilka razy (nie odbierał telefonów, czasem był niemal nieprzytomny), że jak on śmie! Jak śmie jej to robić! Nie dość, ze chorować, to w dodatku nie informowac o postępach swojej choroby!
    Ech. Nie zrozumie tego nikt, kto tego nie przeżył.
  • anoreska 11.09.19, 22:32
    Kiedy ja trafiłam do szpitala, miałam anoreksję i żab hormonalne, trafiłam tam z powodu pękniętego jajnika i krwotok do jamy brzusznej, moja matka, kiedy już byłam po operacji ( w jednej kieszeni szlafroka miałam pojemnik od redonu, o drugą zachaczony worek od cewnika) przyjeżdżała codziennie i codziennie robiła mi awantury syczącym szeptem, że co ja sobie wyobrażam, że jestem chora psychicznie i że mam w końcu przestać się mazgaić i ją obwiniać i wziąć odpowiedzialność w swoje ręce, a ona mi pomoże stanąć na nogi, tylko muszę wrócić do domu.

    Gdy mój brat dostał udaru w wieku 33 lat, to pomimo wyraźnego sprzeciwu jego i jego żony, robiąc karczemną awanturę została wpuszczona na oddział, gdzie z kolei zrobiła awanturę bratowej, że ten udar to przez bratową, bo karmi swojego męża kurczaka i.
  • vodyanoi 11.09.19, 22:48
    Współczuję.
    I cieszę się, że udało ci się od tego uwolnić. Bo udało się?
    Moim marzeniem przez większość dzieciństwa było, żeby moi rodzice to zrobili. Zrobili, ale o 40 lat za późno.

    Jazdy toksyka pojmie tylko inna ofiara. Ktoś, kto tego nie przeżył, po prostu nie zrozumie. Czasem to są grube akcje, jak u ciebie, a czasem pojedyncze szpile, tylko wbijane regularnie. I ktoś powie - olaboga, no bez przesady, co taka szpilka boli! Przecież to nawet nie krwawi! Nie ma rany, nie ma strupa! A to dlatego, że nadal widzi te pojedyncze ukłucia szpilką, raz tu, raz tam. A to tak nie jest. To jest kłucie tą szpilą wiele razy, czasem w jedno miejsce razy kilkadziesiąt lub kilkaset, czasem zmasowany atak na wiele miejsc. I to nie jest rana i strup, to jest martwica.
  • anoreska 11.09.19, 22:56
    Udało się. Jestem zdrowa , mam fajną rodzinę i bliższą i dalszą. Urodziłam dzieci , chociaż bardzo długo bałam się , że mi odklepie i będę dla nich takim samym oprawcą . Zrozumiałam , że nie mam być przeciwieństwem mojej matki , tylko starać się być wystarczająco dobrą matką dla moich dzieci , bo bycie przeciwieństwem też jest pułapką.

    I cieszę się że twoim rodzicom się udało. Nawet jeśli to 40 lat za późno to spokój ducha jest bezcenny.
  • kosmos_pierzasty 11.09.19, 22:59
    anoreska napisał(a):

    >ż bardzo długo bałam się , że mi odklepie
    Ja z podobnych przyczyn bałam się mieć córkę. Mam i się cieszę, że mam smile Ale był czas, kiedy byłam przerażona, że sobie z tym nie poradzę, że syn to może jeszcze jakoś bym dała radę, ale z córką to z pewno powtórzę wszystkie błędy. Mam nadzieję, że większości nie powtarzam. Czas pokaże, na ile się udało.
  • bradie 12.09.19, 08:43
    Boże, nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem. Ten ogrom cierpienia można zrozumieć tylko jak się to doswiadczylo. Sama jestem po terapii PTSD i nie ogarniam tych lewych i fałszywych wywodów o biednych staruszkach
  • bradie 12.09.19, 08:48
    A jeszcze a propos tej niby przyzwoitości, moralnych powinności, biednych staruszków itp to napiszę jeszcze, że to mój spowiednik nawet NAKAZAL mi odcięcie się od rodziny pochodzenia, i to nie jeden
  • umi 11.09.19, 22:54
    Czyli jak to jest? Gdzie kończy się usprawiedliwiona odmowa osobistego angażowania się, gdzie uzasadnione jest całkowite zerwanie kontaktów, a gdzie jest to egoizm dzieci i urojona "toksyczność" stanowi tylko wymówkę? - To jest dosc proste. Jesli rodzic gnebi dzieciaka, nie zajmuje sie nim, doprowadza do sytuacji, kiedy nastolatek ucieka z domu i sam sie utrzymuje, wymaganie opieki jest wbrew zasadom wspolzycia spolecznego. I tyle.

    Ten watek beverly to byla w ogole inna sytuacja. Tam nie bylo (a przynajmniej autorka nie napisala tego, albo ja przeoczylam) biednych dzieci, gnebionych przez kompletnie ignorujacych ich potrzeby rodzicow. Nie bylo przemocy fizycznej, nie bylo zaniedbywania podstawowych potrzeb, nie bylo wysylania malolatow do pracy w celu utrzymania sie, nie bylo szybkiej wyprowadzki i zycia na swoj koszt.

    Nikt chyba nie jest tak glupi, zeby postulowac, by np. dziecko zaniedbywane przez rodzicow zajmowalo sie nimi na starosc, a to, ktore dostalo wszystko umylo łapki i sie stlenilo. Albo by tego wymagac od dzieci kompletnie zaniedbywanych i muszacych sobie samodzielnie radzic od najmlodszych lat.

    Tam byla dyskusja o drugim biegunie dzieci (pierwszy to te zaniedbywane, ktore nic nie dostaly od rodzicow-sadystow) - dziubdziusie, ktorych potrzeby całe zycie byly top 1 potrzeb rodziny. Takim osobom swiat sie wali, jak sie od nich wymaga i jak maja dac cos od siebie dla innych. Bo cała rodzina w nie zawsze ładowała wszystkie sily i zasoby.

    I generalnie kazdy czlowiek jest w stanie lepiej lub gorzej ocenic, do ktorej grupy mu blizej - tej, ktora mimo niedoskonalosci rodzicow cos tam im zawdzecza, czy tej, ktora miala wiecznie pod gorke, nie dostala nic i sama zawsze sie przebijala. W to nic wlicza sie - brak wsparcia emocjonalnego, ale tez finansowego, know how zyciowego, znajomosci etc. Bo jednak wiekszosc ludzi jak nie jedno, to drugie dostaje i ma dzieki temu duzo lepszy start od tych, ktorzy wszystko musieli sami (a takich tez jest calkiem sporo).
  • aguar 12.09.19, 08:30
    Chyba z tym wpisem pomyliłaś wątki.
  • umi 12.09.19, 10:45
    Az sprawdzilam, ale nie. Zacytowalam zdanie z tego.
  • sko.wrona 12.09.19, 09:31
    > I generalnie kazdy czlowiek jest w stanie lepiej lub gorzej ocenic, do ktorej grupy mu blizej

    W tym miejscu się z Tobą nie zgodzę.

    Poczucie krzywdy to sprawa bardzo subiektywna. Nawet jeśli chodzi o sprawy materialne. Z mojego doświadczenia, dzieci, które dużo dostały często o tym „zapominają”.

    Wydaje mi się, że kiedy w rodzinie pojawiają się konflikty na tym tle to tylko jeden z elementów większego problemu. Że relacje w tej rodzinie nigdy nie były poprawne, a po porostu łatwiej o mówić o tym, że ktoś więcej dostał, a ja nic, niż mówić o tym, że wychowywał się w zimnym domu, gdzie nikt nie okazywał sobie uczuć.

    A co do tematu wątku, to ciężko jest sprawować osobistą opiekę nad rodzicem, z którym miało się bliska relację. Nie wyobrażam sobie sprawowania jej nad osobą, która nas skrzywdziła.
    Cała reszta to kwestia bardzo indywidualna.
  • umi 12.09.19, 10:48
    Osobistej opieki nikt nie musi sprawowac, nawet nad najlepszymi rodzicami. Tak przynajmniej sadze. Tzn. jak sie ma porzadnych, to strata dla zainteresowanego, bo wiecej rodzicow miec nie bedzie. Ale ogolnie jesli ktos z roznych powodow nie moze, to po to jest chociazby mozliwosc wynajecia opiekunki, zeby z niej korzystac. To sie w sumie tez wiąże z tym, co sie od rodzicow dostalo - ci, ktorzy mieli lepszy start czesto dalej potem zachodza. Inna sprawa, czy to doceniaja, ale profity mają.
  • milka_milka 12.09.19, 08:25
    Ten wątek doskonale pokazuje, jak gigantyczna presja jest wywierana na dorosłe dzieci w kwestii opieki nad rodzicami. I o ile w przypadku normalnej rodziny ze zdrowymi relacjami jest to rzecz naturalna, bo nawet jeśli stary człowiek w końcu znajduje się w domu opieki, to nie jest opuszczony przez rodzinę, tylko najwyraźniej nie mogła ona zapewnić mu wystarczającego bezpieczeństwa i dbałości w domu.
    Natomiast wymuszanie emocjonalne (rozumiem, że zapewne pod wpływem pseudo psychoterapeutycznego prania mózgu, gdzie straumatyzowany człowiek ne widział innej możliwości przepracowania swoich przeżyć) wybaczania, jakichkolwiek kontaktów i obcowania z toksycznymi i patologicznymi rodzicami jest po prostu obrzydliwe. To granie na emocjach, rozbudzanie poczucia winy i wyrzutów sumienia, na które nie ma tu absolutnie miejsca. Niestety nie każdy jest na tyle silny, bi się temu oprzeć i potem funkcjonuje w nienawiści do "podopiecznego", bo jest to osoba, która go kiedyś krzywdziła, i do siebie, że nie jest w stanie pójść dalej i uwolnić się od ciężaru społecznych norm i oczekiwań.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka