Dodaj do ulubionych

"Chyba mam prawo do prywatności!"

12.09.19, 17:48
Taka sytuacja związkowa, w której facet przymyka drzwi do swojego życia. Jest tajemniczy, zamknięty w sobie, a wasza kobieca intuicja podpowiada wam, że coś jest mocno nie tak i grubymi nićmi szyte. Facet wraca o różnych godzinach do domu, rozmawia przez telefon przy zamkniętych drzwiach, pilnuje swojego telefonu i ogólnie nie dopuszcza was za blisko. Na wasze coraz bardziej dociekliwe pytania reaguje dość agresywnie i obraca kota ogonem. Czyż on musi się ze wszystkiego spowiadać i nie ma już prawa do odrobiny prywatności?
Co w tej sytuacji robicie? Gdzie jest ta granica pomiędzy prawem do prywatności a byciem w związku i wspólnym życiem? Zapraszam do dyskusji.
Edytor zaawansowany
  • scarlett74 12.09.19, 17:56
    Widzę wielką potrzebę zebrania materiałów na weekendowy artykulik...😃
  • antonina.n 12.09.19, 18:02
    scarlett74 napisała:

    > Widzę wielką potrzebę zebrania materiałów na weekendowy artykulik...😃

    O kurde, serio? A ja tu uskuteczniłam wynurzenia życiowe dla zbłąkanej duszy...wink
  • alina460 12.09.19, 18:05
    Nie, nie jest tak jak scarlett się wydaje. Nie obawiaj się, nie pisze żadnego durnego artykułu tylko mam życiowy dylemat i wątpliwości stąd do księżyca.
  • alina460 12.09.19, 18:03
    Jak byś się trochę wysiliła to być sprawdziła i dowiedziała się po moim wieloletnim nicku, że nie jestem gazetą ani trollem, ale widać, że tak sobie osądzasz jak Ci wygodnie. Nie sądźcie, bo będziecie sądzeni. Karma wraca.
  • alina460 12.09.19, 18:36
    Powyzszy wpis jest do scarlett, źle się podpięło.
  • scarlett74 12.09.19, 18:38
    Tak jak w piosence "bo każda kobieta to szpieg". Nie mam nawyku, sprawdzania historii życia forumek...🙂
    To twoje "zapraszam do dyskusji", jednak zbyt rzuca się w oczy.
    To w sumie masz problem, czy tylko zapraszasz do dyskusji...😉
  • alina460 12.09.19, 18:42
    Scarlett, mam problem, więc zapraszam do dyskusji. To już wiem, czego następnym razem nie dodawać na zakończenie. Dzięki za uświadomienie.
  • scarlett74 12.09.19, 19:01
    Oki.
    Tak, człowiek ma prawo do prywatności. Do drzemki po poł, telefonicznych rozmów z mamą, kaw z koleżanką, fitness,jogę,czy inne lepienie garnków . Facet też do gier komputerowych, telefonicznych rozmów z bratem, piwa z przyjacielem, piłki, siłki, czy inne kursy wspinaczkowe. I to jest w porządku. Ale nie w sposób opisany przez ciebie .
    Ze zmianą zachowania, agresją w głosie. A może za bardzo naciskasz, wtedy on celowo jeszcze bardziej zamyka się ?
  • alina460 12.09.19, 22:56
    Chodzi o to, że ja byłam zawsze cicho, tolerancyjna, ale w pewnym momencie już mi się przelało i po telefonie zapytałam, kto dzwonił, a on usilnie usiłował zmienić temat, odwracając moją uwagę od powyższego pytania. Ale ja nie popuściłam. Zapytałam ponownie i wtedy skłamał, że podwładny z pracy. Ale mu nie uwierzyłam, bo nigdy jeszcze nie słyszałam, żeby na jakikolwiek telefon z pracy odpowiedział, że teraz nie może i zadzwoni później. I to mu też powiedziałam. Wtedy usłyszałam, że on ma chyba, do cholery, prawo do prywatności i nie musi mi się ze wszystkiego spowiadać. Po czym nastąpił foch i wielka obraza majestatu na dwa dni.
  • antonina.n 12.09.19, 18:00
    Powiem tak: każdy facet w moim życiu, który ze swoich sprawek robił tajemnice i który miał głęboką potrzebę prywatności, okraszaną soczystymi perorami na temat zaufania, potrzeby własnej przestrzeni, a nade wszystko potrzeby samotności, okazał się żołędnym dupkiem, kłamcą i kutafonen.

    Na teorii się nie znam. A praktyka w moim przypadku wyglądała jak wyżej.
  • aaa-aaa-pl 12.09.19, 18:06
    Krótko.I konkretnie..
  • alina460 12.09.19, 18:06
    Dzięki za wpis. Właśnie tego się obawiam, że jest tak, jak piszesz.
    Nie jestem osobą kontrolującą, ale jak już po raz tysięczny zapala mi się czerwona lampka to chyba jednak jest coś nie halo sad
  • antonina.n 12.09.19, 18:12
    A jak ci się lampka zapali dwa tysiące razy, to spojrzysz w kalendarz i zorientujesz się, że jesteś po trzydziestce/czterdziestce, a przez ostatnie kilka lat żołędny dupek, kłamca i kutafon wciskał ci żenujące kity.
  • klamkas 12.09.19, 19:13
    Widzisz, a mnie w potrzebę własnej przestrzeni i prywatności wpędziła chorobliwa zazdrość partnera i patologiczny brak zaufania, których ostatecznie nie wytrzymałam i pogoniłam dziada, żeby dręczył inną ;p.
  • alina460 12.09.19, 22:57
    Tylko co innego chorobliwa zazdrość, a co innego podejrzenia spowodowane jego postępowaniem.
  • klamkas 13.09.19, 18:30
    Mój eks nigdy by o sobie nie powiedział, że jest chorobliwie zazdrosny, za to na pewno powiedziałby, że dawałam mu powody do niepokoju wink

    Szczęśliwie spotkał po mnie dziewczę, które zachwycił ten poziom "zaopiekowania i troskliwości" (które dla mnie były toksyczną klatką). I żyją sobie razem do dziś. Myślę, że dużym problemem było u nas to, że niewiele mieliśmy ze sobą wspólnego w sensie znajomych, hobby, marzeń - tylko ja te różnice akceptowałam, a on oczekiwał, że jego świat stanie się moim (i tym samem zrezygnuję ze swojego). Wg mnie spokojnie dałoby się wypracować kompromis, ale on mojego świata poznawać nie chciał. Ostatecznie wykazał postawę zaborczego przemocowca, z nadmierną potrzebą kontroli, więc uciekłam. Ale od wspólnych znajomych wiem, że jego nie-żona do dziś jest zachwycona tą potrzebą kontroli, porzucenia swojego świata i podzielania wszystkiego co jego. Każdemu jego porno.

    Natomiast teraz, w zupełnie innym związku, 20 lat później - w ogóle nie rodzi mi się w głowie myśl, żeby pytać męża kto dzwonił, chyba, że to sytuacja typu mąż podnosi się od rodzinnego obiadu żeby odebrać telefon w pokoju obok, albo ktoś dzwoni w środku nocy (bo to oznacza, że coś ważnego się dzieje). Ale też my oboje prowadząc firmy ciągle wychodzimy do drugiego pokoju, żeby pogadać przez telefon, bo albo trzeba pogadać o sprawach służbowych, albo mieć pod ręką komputer z dostępem do firmowych serwerów, albo po prostu pogadać z ciszy a nie wśród rodzinnego rozgardiaszu.

    I szczerze powiem, że jak ktoś dzwoni do mnie na zwykłe "klachy", to sama wolę wyjść z pokoju w którym toczy się życie (gra tv, chodzi zmywarka, szczeka pies, mąż klepie w klawiaturę) i w drugą stronę nie lubię jak ktoś dzwoni swobodnie pogadać, a w tle słyszę, że to rozmowa między dziećmi, praniem, rozmową z mężem, odprawianiem niani, rozdzielaniem kłócących się dzieci itp. itd.

    Ale ja mam chyba specyficzne podejście do rozmów telefonicznych.
  • antonina.n 13.09.19, 18:48
    Ale to wszystko co piszesz jest normalne. Bo nikt zdrowy na umyśle nie pyta każdorazowo, ani często ani nawet średnio często, kto dzwonił. Ja tez nie plotkuję z przyjaciółką przy mężu. I on tez o pracowych sprawach gadając - wychodzi.

    Ale w NORMALNYCH okolicznościach nikogo nie dziwi pytanie „kto dzwonił” , bo zwykle pytanie z jakichś powodów jest adekwatne do sytuacji. Jeśli gadam przez godzinę, to mój mąż może spytać „rany, z kim ty tyle gadałaś” (zwykle tez niezbyt na serio interesuje go odpowiedz). Gdybym mu powiedziała, że nie jego sprawa, to by się mocno zdziwił.

    Po prostu, w normalnych okolicznościach nikt nie pyta, bo wszystko mu się wydaje klarowne. Ale moim zdaniem sytuacja Aliny nie jest klarowna. A Alina jakoś chyba nie ma przesadnych wymagań.

    Zwykle twoj mąż odbiera, wychodzi, jakoś tam się zachowuje, co dla ciebie jest normą. Gdyby nagle zaczął gadać przez telefon w kiblu konspiracyjnym szeptem, a rozmowy były bardzo długie, a jednocześnie pisał np. smsy pod stołem? Słowem, gdyby zachowywał się dziwnie, inaczej niż zwykle? A do tego odebrał telefon z pracy w momencie, w którym spokojnie mógłby rozmawiać (jak zwykle), a jednak mówi, że teraz nie może? Nie spytałabyś o co chodzi?
  • klamkas 13.09.19, 19:39
    Może przegapiłam, ale gdzie napisano, że partner autorki od zawsze się tak zachowywał?
  • alina460 13.09.19, 21:55
    Dzięki, Antonina. Piszesz i tej sytuacji, jakbyś była mną. Skąd Ty mnie tak dobrze znasz i rozumiesz?
    A ja dotychczas nie zauważyłam Twojego nicku na tym forum...
  • spanish_fly 13.09.19, 18:56
    Ale w tej historii jest więcej elementów niż same telefony. Kto dzwoni zainteresowało autorkę dopiero w wyniku innych dziwnych zachowań. Też nie śledzę telefonów męża, ani on moich, ale jak zapytam czasem z ciekawości z kim gadał, to normalnie odpowiada, i vice versa.
  • pani-nick 12.09.19, 19:29
    Potwierdzam.
  • mamtrzykoty 12.09.19, 22:21
    No, więc wszystko wiesz. Czego ci więcej potrzeba?
    Potwierdzenia, że masz rację?
    Tak, masz rację.
    Jak ktoś nie ma nic do ukrycia, to się nie kryje.
  • alina460 12.09.19, 22:33
    Święte słowa, że jak ktoś nie ma nic do ukrycia to się nie kryje. Amen.
  • bombalska 13.09.19, 13:35
    Potwierdzam. A juz najbardziej oczywista oznaka jest pilnowanie telefonu i agresja, jaka sie u pana wlacza, gdy zona jest za blisko tegoz telefonu.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • premeda 12.09.19, 18:11
    Bzykać to może ale nie powiedzieć z kim gada przez telefon. No byłby już byłym facetem w tempie ekspresowym 😠
  • alina460 12.09.19, 18:14
    Właśnie się tak zastanawiam, że może ja zbyt wiele wymagam, może właśnie pytanie o to, kto dzwoni narusza faktycznie prywatność. Ale to w końcu chronienie prywatności czy bycie w związku i wspólne życie?
  • black_halo 12.09.19, 18:44
    Gdyby tam raz na jakis czas zamknal sie w sypialni z telefonem no to moze byc zrozumiala. Sama tak robie czesto dosyc ale z drugiej strony dzwonie do siostry, rodzicow, dziadkow, przyjaciolek - zadna tajemnica. Od czasu do czasu ze wzgledow pracowych uwisne gdzies na telefonie ale nie robie z tego zadnej tajemnicy.

    Facet, ktory tak sie kryje jestbardzo podejrzany.

    --
    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
  • alina460 12.09.19, 18:53
    On nawet nie chce powiedzieć, kto dzwonił. I nie, nie żebym go zaraz o zdradę podejrzewała i snuła teorie spiskowe. Nawet nie o to chodzi. Ale jednak po którymś razie włącza mi się podejrzliwość, że coś jest na rzeczy.
    I już zaczynam myśleć, że to może ja faktycznie przekraczam sferę prywatności.

    Jeśli do tego dodać, że nie mówi, gdzie był i co robił to wychodzi na to, że nie chce mnie wpuścić do swojego życia i że to raczej nie wróży przyszłości.
  • hrabina_niczyja 12.09.19, 19:18
    Kochana, jak się z telefonem do kibla chodzi, a do domu wraca jak do hotelu i moja ciebie jak recepcjonistke to ty przestań się winić i zachodzić w głowę czy nie naruszasz jego prywatności. Gość ma kogoś na boku i wpedza cię w urojenia psychiczne
  • alina460 12.09.19, 22:59
    Zgadzam się w całej rozciągłości. Też mam wrażenie, że on wraca do domu jak do hotelu. I jeszcze recepcjonistka zbyt mila tongue_out
  • ortolann 12.09.19, 19:19
    Alinko, pytanie kto dzwoni jest najnormalniejszym w świecie pytaniem. No, chyba, że je zadajesz w sposób natarczywy, pazerny, z wykrzyknikiem na końcu. Ale jak Cię znam, to raczej nie ten przypadek. No koleś ma prawo do prywatności, a to prawo się podkreśla i chroni w sytuacji kiedy jest zagrożone. Tutaj nie ma zagrożenia tak naprawdę wcale nie o prywatność chodzi. Wiemy wszystkie, że raczej chodzi w wadę kręgosłupa, a mianowocie o d.upę na boku.
    Jak dawno temu nastąpiła zmiana i jaka jest skala tych jego ataków to wiesz tylko Ty. I tylko Ty możesz ocenić jak bardzo są groźne. I czy warto może już zastanawiać się nad ewakuacją czy jeszcze poczekać.


    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • alina460 12.09.19, 23:02
    Dzięki, Orto, mądrze piszesz.

    Są momenty, że mam ochotę rzucić wszystko w cholerę, ale... jeszcze chyba nie nastał ten moment. W każdym razie on sobie jednak na niego pracuje. Po tamtej akcji z moim pytaniem o to, kto dzwoni, stał się bardzo milutki i - co gorsza - chyba i ostrożny.
    Dopóki myślał, że anonimowe rozmowy mi nie przeszkadzają to hulaj dusza. Teraz wszystko ustało. W mojej obecności, of course, bo nie jestem taka naiwna, żeby sobie dopowiadać szczęśliwe zakończenia.
  • bombalska 13.09.19, 13:52

    - uspij jego czujnosc. Nie wypytuj, nie kontroluj jak on patrzy. Niech mysli, ze jestes glupia i slepa.
    - zbieraj dowody. Rob zdjecia wszystkiego, co moze swiadczyc o jego nieuczciwosci i oczywiscie kopiuj je gdzies w bezpieczne miejsce w internecie
    - nie wiem na ile jestes sprawna technicznie, ale sa takie sprzety, ktore bardzo pomagaja w takich sytuacjach. Wiekszosc z nich zakazana i nie do pokazania w sadzie, ale bardzo przydatna.
    - detektyw to tez dobra opcja, ale dosc droga (kilka tys.) i ryzykowna. Zalezy ile kasy mozesz poswiecic.
    - i niech ci nie przychodzi do glowy rewanzowac sie randkowaniem z jakims facetem, bo maz wykorzysta to przeciwko tobie

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • aerra 13.09.19, 17:02
    Nie są małżeństwem, więc kwestia rozwodu ich nie dotyczy. Mogą się co najwyżej normalnie rozstać, więc nie ma sensu męczyć się w jakieś dochodzenia i zbieranie dowodów, bo to nic nie zmieni.
    I nawet jak wynajmie detektywa i pokaże facetowi dowody zdrady to co? Efekt żaden, no, może trochę satysfakcji.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • antonina.n 13.09.19, 17:18
    Nie wydałabym ani grosza na detektywa, a tym samym na marnie rokującego krętacza, który niemal na pewni niebawem będzie exem. Wolałabym tę kasę wydać na całą szafę nowych gaci w celu sprawienia przyjemności sobie i mojemu przyszłemu, pięknemu jak młody bóg kochankowi.
  • aerra 13.09.19, 17:37
    No właśnie, szkoda kasy, lepiej wydać ją na cokolwiek innego.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • kachaa17 12.09.19, 19:52
    Nie wymagasz zbyt wiele. Coś jest na rzeczy.
  • 21mada 12.09.19, 18:11
    Facet ma rację. Małżonkowie to nie bliźnięta syjamskie.
  • antonina.n 12.09.19, 18:14
    21mada napisała:

    > Facet ma rację. Małżonkowie to nie bliźnięta syjamskie.

    Ma rację w czym?! Przecież nie tworzy wiekopomnych sentencji, tylko chodzi gadać przez telefon do klopa.
  • 21mada 12.09.19, 18:41
    W tym ze ma prawo do prywatności. I nie musi się spowiadać z kim gada przez telefon. Zresztą podsłuchowanie czyjejś rozmowy jest niegrzeczne.
  • antonina.n 12.09.19, 19:59
    21mada napisała:

    > W tym ze ma prawo do prywatności. I nie musi się spowiadać z kim gada przez tel
    > efon. Zresztą podsłuchowanie czyjejś rozmowy jest niegrzeczne.

    Jasne, jasne. Natomiast grzeczne jest bzykanie dziewczyny, której odmawiasz wiedzy, że dzwonił Zdzisiek. Daj spokój. Normalni ludzie nie dręczą się sytuacjami klarownymi, natomiast te skrzętnie ukrywane są niepokojące.

    Jeśli chłop trzyma telefon na wierzchu, a potem idzie gadać do drugiego pokoju, to cię to nie zaniepokoi. Ale jeśli non stop trzyma telefon przy d.pie, żebyś przypadkiem nie zobaczyła kto dzwoni, to po prostu ukrywa sprawki nieprzyjemne. Miłych lub neutralnych informacji się nie skrywa z takim zaangażowaniem.
  • triismegistos 12.09.19, 18:40
    Oczywiście, że pan ma prawo do prywatności. A ty masz prawo szukać pana o mniejszej potrzebie tejże.

    --
    Jeśli siedzisz gdzieś na ławeczce, a nagle jakiś nieznajomy siada obok ciebie, po prostu spójrz na niego i spytaj:
    - Przyniosłeś pieniądze?
  • ruscello 12.09.19, 18:51
    W tej sytuacji, jeśli mi to potrzebne, to szukam dowodów zdrady. Jeśli nie, to dziękuję za relację.
  • alina460 12.09.19, 18:54
    Ja nie potrzebuję dowodów zdrady. Ja już teraz zaczynam mieć dosyć.
    A on rozmowę traktuje jak atak na siebie i tę swoją zakichaną prywatność.
  • pani_tau 12.09.19, 19:04
    Niezła taktyka, w razie czego pan będzie mógł dyskretnie bzyknac na boku, bo i tak się nie wyda jako że chroni swoją prywatność.
    Zresztą może nawet nie chodzić o zdradę o charakterze cudzołożnym, pan może np. kontaktować się z grupą przestępczą albo uskuteczniać przekręty, w wyniku których kiedyś będą cię ciągać po sądach i innych komisariatach.
  • spanish_fly 12.09.19, 21:41
    Albo jakiś nałóg, i dzwoni diler.
  • triss_merigold6 12.09.19, 21:59
    Diler nie gada tyle czasu.
  • spanish_fly 12.09.19, 22:06
    Nie było mowy o długich rozmowach.
  • antonina.n 12.09.19, 22:20
    spanish_fly napisała:

    > Albo jakiś nałóg, i dzwoni diler.

    Może to typ, co prędzej się przyzna do wyimaginowanego nałogu niż do kochankibig_grin Ale fakt, że kochanka i diler to dobrzy kandydaci do sekretnych rozmów.

    Ale coś jest na rzeczy. Nikomu normalnemu nie chciałoby się, piep.rzyć przydługich farmazonów o prywatności zamiast powiedzieć „dzwonił Józek”. Normalni ludzie nie trwonią energii w tak idiotyczny sposób.

  • potworia116 12.09.19, 22:44
    To Ty jesteś jego prywatnością. Nie jesteś? Ups.
  • mikams75 12.09.19, 19:00
    wszystko co opisalas byloby dla mnie nie do zaakceptowania w zwiazku.
    Moze sobie miec prawo do prywatnosci, ale w zwiazku powiedzenie, ze dzwonil Zenek a jutro ze Zdzichem idzie na piwo po pracy nie jest jakims atakiem na prywatnosc.
  • qs.ibidem 12.09.19, 19:07
    A jak to się "zaczęło"? Ta tajemniczość znaczy. Tzn on zachowywał się normalnie i swobodnie, a Ty non stop pytałaś "co robisz", "do kogo piszesz", "z kim rozmawiałeś"?
    Zakładam, że nie i kwalifikowałabym tę "potrzebę prywatności" jak chęć ukrycia tego, co jest na tyle niewłaściwe (w związku), że trzeba to ukryć.

  • pani_tau 12.09.19, 19:11
    Lubię to hasło "mam prawo do odrobiny prywatności" jako odzew na "kto dzwonił?".
    Taka subtelna (?) wersja "odwal się, g... cię obchodzi kto dzwonił"
  • klamkas 12.09.19, 19:17
    ale właściwie czemu ją obchodzi kto dzwonił?
  • bombalska 13.09.19, 13:55
    Bo pan nie chce powiedziec.
    Im bardziej pan nie chce powiedziec, kto dzwonil, tym bardziej to zone interesuje. Przeciez to oczywiste.
    W malzenstwie albo sie jest w jednej druzynie, albo w przeciwnych.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • alina460 13.09.19, 17:21
    Bombalska: nic dodać, nic ująć.
  • antonina.n 12.09.19, 20:10
    pani_tau napisał(a):

    > Lubię to hasło "mam prawo do odrobiny prywatności" jako odzew na "kto dzwonił?"
    > .
    > Taka subtelna (?) wersja "odwal się, g... cię obchodzi kto dzwonił"

    Jakbym Wam opowiedziała, co może znaczyć hasło „mam prawo do prywatności”, to byście z krzesła spadłybig_grin. Patos wewnętrznych wariacji na ten temat, duchowe wolności, nostalgiczne dramaty samotnych nocy, a także kontemplacja spraw ostatecznych, przy których pytanie pytanie „kto dzwonił” jest prozaicznym dysonansem.... zwykle sprowadzało się jednak do chamskiego łgarstwa i d.py na boku.



  • hrabina_niczyja 12.09.19, 19:14
    Facet ma kochankę i dyrdymaly o granicy prywatności jakoby tracą tu sens.
  • ashleigh41 12.09.19, 20:14
    alina460 napisała:

    Facet wraca o różnych godzinach do domu, rozmawia przez telefon przy zamkniętych drzwiach, pilnuje swojego telefonu i ogólnie nie dopuszcza was za blisko.

    A jak bylo wczesniej? Jak dlugo jestes z tym facetem, kiedy sie tak zaczal zachowywac?
  • 18lipcowa3 12.09.19, 20:38
    Ma kogoś.

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • 3-mamuska 12.09.19, 20:49
    Przestań pytać ,przestań pilnować. Nich pomyśli ze ma luz to szybciej wpadnie.
    Przetrzepać rzeczy , sprawdzić wyciągi bankowe nawet bilingi z telefonu. Wszystko.
    Wpaść czasem tam gdzie powinien być.
    A i najlepiej by były wynająć detektywa lub czasowo dostępna koleżankę, której on nie za bardzo kojarzy. Zaczaić się po pracą w godzinach w których powinien wyjść.
    Albo wejść do pokoju gdy z kimś rozmawia.
    Najlepiej byłoby dorwać się do telefonu kompa.

    Niestety w opisanej sytuacji facet zdradza na 100%.
    A w takiej sytuacji prywatności nie istnieje bo dotyczyć ciebie.

    Pomagałam kiedyś koleżance która podejrzewała męża a on mnie nie znał. Stad wiem.
    Druga odkrywała zdradzę właśnie przetrzepując wszystko po dziwnym zachowaniu męża. Ale ona nie pytała udawała głupia i on po prostu nie krył się bo żona mu ufa. Znaczy nie kasował smsów nie pomyślał ze żona przejrzy bilingi a tam 600 smsow z jednym nieznanym jej numerem.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • antonina.n 12.09.19, 21:12
    Ale po co tyle zachodu? Nie lepiej w tym czasie rozglądnąć się za fajniejszym absztyfikantem? Przecież nawet jeśli nie zdradza, to z takim podejściem facet nie rokuje.
  • bombalska 13.09.19, 13:58
    Ale w sadzie randkowanie zony zostanie uzyte przeciwko niej i uznane jako jej wina rozpadu malzenstwa.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • alina460 13.09.19, 17:22
    Nie jestem żoną. Na szczęście dla mnie smile
  • 3-mamuska 14.09.19, 00:08
    antonina.n napisała:

    > Ale po co tyle zachodu? Nie lepiej w tym czasie rozglądnąć się za fajniejszym a
    > bsztyfikantem? Przecież nawet jeśli nie zdradza, to z takim podejściem facet ni
    > e rokuje.



    Po co? Myśle ze po to aby nikt nigdy jej nie zarzucił ze ona jest winna rozpadu związku zwłaszcza ta kanalia. I skoro nie są małżeństwem to po co facet kłamie można się rozstać w każdej chwili.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • antonina.n 14.09.19, 00:44
    3-mamuska napisała:

    >
    > Po co? Myśle ze po to aby nikt nigdy jej nie zarzucił ze ona jest winna rozpadu
    > związku zwłaszcza ta kanalia. I skoro nie są małżeństwem to po co facet kłami
    > e można się rozstać w każdej chwili.

    To, co mogą jej zarzucać inni, a zwłaszcza jakakolwiek kanalia należy mieć głęboko gdzieś.
  • 3-mamuska 14.09.19, 00:50
    antonina.n napisała:

    > 3-mamuska napisała:
    >
    > >
    > > Po co? Myśle ze po to aby nikt nigdy jej nie zarzucił ze ona jest winna r
    > ozpadu
    > > związku zwłaszcza ta kanalia. I skoro nie są małżeństwem to po co facet
    > kłami
    > > e można się rozstać w każdej chwili.
    >
    > To, co mogą jej zarzucać inni, a zwłaszcza jakakolwiek kanalia należy mieć głęb
    > oko gdzieś.


    🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️Nawet nie rozumiesz ile taka kanalia może krwi napsuć ? Łatwo się pisze z fotela mniej daleko gdzieś.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • antonina.n 14.09.19, 20:05
    Oj, rozumiem doskonale. I dlatego wiem, że szukanie, sprawdzanie i szpiegowanie to jest DODATKOWE psucie krwi sobie samej. Lepiej kasę i czas spozytkowane na takie czcze zabiegi wydać NA SIEBIE.

    A to, co niewierny chłop uważa lub mówi, że uważa na temat winnych rozpadu związku itd, można sobie wsadzić wiesz gdzie.

    No bo niby co? Jak chłop zacznie twierdzić, że się puszczam, to mam wynająć detektywa, żeby śledził mnie samą? I żeby chłopu udowodnić, żem wierna jako ta lelija? Błagam.
  • 3-mamuska 16.09.19, 01:09
    Wiesz co tak dowody to zamknięcie tematu.
    A już piśmie o śledzeniu samej siebie to odjechałaś. 🤦‍♀️

    Wystarczy ze po rozstaniu będzie cierpieć, zatęsknić za nim ,a facet będzie pięknie mówił prosił błagał zaprzeczał mówił o wierności i zapewniał o miłości do grobowej deski, czasem z samych przypuszczeń ciężko jest wytrwać w postanowieniu o rozstaniu w monecie kryzysu tęsknoty ,dobrze mieć coś na co popatrzysz i przypomnisz sobie czemu już z nim nie jesteś.

    Bo z samych przypuszczeń można mieć wątpliwości co u autorki widać już w poście startowym. Autorka wątku już sama nie wie czy facet ma prawo czy nie do prywatności i czy pytanie kto dziwni jest właściwe czy jest naruszeniem tej prywatności ,wiec w jej wypadku dowody mogą być niezbędne do wytrwania w postanowieniu o zakończeniu związku.
    Niektóre z was nie potrzebują dowodów, a wystarczy sam fakt ,ze facet zachowuje się jak cham i prostak i to już jest powód rozstania.. A autorka jednak się wacha stad lepiej ,żeby miała dowody w ręku. Skoro chamstwo faceta nie skłoniło jej do odejścia.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kryzys_wieku_sredniego 12.09.19, 20:59
    No to ja rozmawiam na głos przy mężu.
    Jakbym miała kochanka to w godzinach "poza domem" a jest ich bardzo dużo, po co w domu narażać się na kłopoty i zdemaskowanie?
  • spanish_fly 12.09.19, 21:38
    Jaki to związek? Małżeństwo lub zadeklarowany konkubinat czy mniej zaawansowana relacja? W małżeństwie nie ma miejsca moim zdaniem na takie sekrety. Nie trzeba się zwierzać w szczegółach, ale ogólnie co się dzieje małżonek ma prawo wiedzieć.
  • antonina.n 12.09.19, 21:56
    Na takie sekrety nie ma miejsca w żadnej relacji damsko-męskiej, w której ludzie się szanują, lubią (o kochaniu nie wspomnę) i ze sobą normalnie rozmawiają.
  • antonina.n 12.09.19, 21:57
    No chyba, że to świadoma relacja z żonatym. To wtedy jakby prawo do prywatnych rozmów z żoną należałoby uszanować.
  • spanish_fly 12.09.19, 22:05
    Jasne. Mnie chodziło o to, czego moim zdaniem masz prawo się domagać. Kochanka na początku znajomości nie przyciskałabym do ściany żądając wyjaśnień, uznałabym, że to sygnał, że relacja się kończy. Od męża domagałabym się odpowiedzi.
  • stephanie.plum 12.09.19, 21:45
    pilnuje swojego telefonu? nareszcie! dotychczas ustawicznie go gubił.


    --
    idę tam, gdzie idę
  • alina460 12.09.19, 23:07
    Stephanie.plum: Twoja wypowiedź niczego nie wnosi do dyskusji, więc nie zadawaj sobie trudu do wypowiadania się w tym wątku, skoro nie potrafisz trzymać się tematu. W tej sytuacji możesz śmiało się puścić smile
  • super_hetero_dyna 12.09.19, 21:47
    Pytanie podstawowe - ten facet to mąż czy kochanek?
  • alina460 12.09.19, 22:13
    Ani mąż, ani kochanek. Partner, z którym razem mieszkam.
    Nie mam wglądu do billingow ani konta.
  • triss_merigold6 12.09.19, 22:18
    Nie rokuje dobrze.
  • antonina.n 12.09.19, 22:25
    Wiesz co, wiem że ci przykro. Zakładam, że jeśli mieszkacie razem to nie jest to krótkotrwała znajomość. Niby wiedza jest lepsza od niewiedzy, ale po cóż niby kogoś szpiegować, sprawdzać bilingi, marnować czas i nerwy? Pomyśl tak : Na kij mi facet, który się zachowuje jakby miał kochankę. Nawet (a może zwłaszcza) jeśli jej nie ma. Jeśli ma - jest patałachem. Jeśli nie ma - jest idiotą.
  • bombalska 13.09.19, 14:05
    antonina.n napisała:

    Niby wiedza jest lepsza od niewiedzy, ale po cóż niby
    > kogoś szpiegować, sprawdzać bilingi, marnować czas i nerwy? Pomyśl tak : Na ki
    > j mi facet, który się zachowuje jakby miał kochankę.

    Zgadzam sie. Jesli ktos swoim zachowaniem zmusza cie do tracenia czasu na szpiegowanie, to najwyzsza pora zaczac myslec tylko i wylacznie o sobie. Szkoda zycia, nerwow, stresu i czasu. Naprawde.




    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • super_hetero_dyna 12.09.19, 23:07
    Jeśli nie mąż, to znaczy, że kochanek/konkubent. Możesz o nim mówić "partner". To bardzo pojemne pojęcie. No to nic dziwnego, że oczekuje prawa do prywatności. Ślubu z Tobą nie brał, więc możesz być dziś Ty, a jutro inna. Mało tego. Możesz być i Ty, i dziesięć innych równocześnie.
  • aerra 12.09.19, 23:17
    Ślub tez niczego nie gwarantuje. Można brać jeden pod drugim, kościelny również, bo co za problem "stwierdzenie nieważności" jak się ma koneksje i/lub odpowiednio posmaruje. Można mieć dziecko z kochankiem, a wpierać mężowi, że to jego, po czym zmienić zdanie i znienacka oświadczyć, że to jednak nie jego, wziąć kolejny ślub z kochankiem, rozwieźć się po raz drugi, wziąć trzeci ślub, a co tam.
    Ślub czy jego brak - zmienia jedynie status prawny i daje/zabiera parę przywilejów podatkowych.
    I tak naprawdę liczy się wyłącznie podejście partnerów do związku. Ze ślubem, czy tez bez.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • super_hetero_dyna 12.09.19, 23:26
    Nieprawda, że nie ma różnicy. Jest - i to zasadnicza. Choćby w odniesieniu do obowiązku alimentacyjnego. To prawda, że ślub 100% gwarancji nie daje, ale w przypadku ślubu można mówić o konkretnych, prawnych zobowiązaniach i wówczas "prawo do prywatności" jest mocno ograniczone. W przypadku związku "na kartę rowerową" żadnych zobowiązań nie ma.
  • aerra 12.09.19, 23:53
    Aha, bo obowiązek alimentacyjny to wszyscy tak radośnie realizują. Dlatego mamy taki procent alimenciarzy (i to w stosunku do własnych dzieci, przy której to relacji nie liczy się, czy dziecko ślubne czy nie), o żonach nawet nie ma co wspominać. Nadal: liczy się podejście partnerów - będąc w związku, do którego się podchodzi poważnie, "obowiązek" alimentacyjny zwyczajnie się realizuje. Będąc w małżeństwie, które się sypie - obowiązek ma się w d. I często nawet sąd ma problem, żeby zmusić takiego małżonka do realizacji tego obowiązku (wejście na pensję nie działa, jak się wykazuje 0 dochodu, a wszystko zgarnia na czarno).
    Jak ktoś ma niepoważne podejście, to ani prawne, ani społeczne konsekwencje nie robią na nim wrażenia, bo wszystko da się obejść. Przykładów z życia aż nadto, globalnie (statystyki) również.
    Ślub - obecnie - jest tylko publiczną deklaracją i ułatwieniem w przypadku niektórych procedur.
    Tak czy owak liczy się podejście do związku.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • super_hetero_dyna 13.09.19, 10:49
    Nie. Publiczne deklaracje to masz w kampanii wyborczej PO. Ślub jest zobowiązaniem cywilno-prawnym. Możesz sobie dowolnie poddawać w wątpliwość obowiązek alimentacyjny, bez najmniejszego wpływu na jego funkcjonowanie. Na straży tego obowiązku stoi prokurator. Za długi zaciągnięte w bankach nie wsadzą Cię do więzienia, tak jak w przypadku długów alimentacyjnych, a jednak banki jakoś istnieją i mają się dobrze. "Podejście do związku" jest jak pogoda. Dziś ładna, jutro do dupy. I po to właśnie ustanowiono instytucję małżeństwa.
  • antonina.n 13.09.19, 11:21
    Słowem, jeśli nie jesteś pan mężem, to możesz być k.tasem? A jeśli jesteś mężem, to cię prokurator przymusi do bycia przykładnym partnerem i ojcem? Niestety to tak nie działa. Stan cywilny nie wpływa na cechy charakteru. Jak ktoś jest idiotą, to będzie nim jako kawaler, kochanek, partner, konkubent, mąż bezdzietny, mąż z przychówkiem itd.

    A jak takiego ojca, co na dzieci nie płaci prokurator wsadzi za długi alimentacyjne, to dzieciom ojcowskiej miłości, a także kasy z alimentów nie przybędzie. Podobnie jak w przypadku nie-męża, który na dzieci nie płaci. Tak wiec wszystko to czcze gadanie.
  • super_hetero_dyna 13.09.19, 12:30
    Stan cywilny nie wpływa na charakter, ale nie oszukujmy się - konsekwencje prawne hamują część ludzi przed czynami, które takie konsekwencje wywołują. Część ludzi nie będzie takich czynów popełniać nawet, jeśli nie będzie konsekwencji, a część będzie pomimo nich. Ludzie są różni i niekoniecznie na pierwszy rzut oka rozpoznasz. Dlatego pamiętaj o tym i postępuj mądrze.
  • aerra 13.09.19, 12:09
    Ależ ja się zgadzam z tym, że ślub ma pewne skutki prawne. Tyle, że rzeczywistość skrzeczy i te prawne skutki nie funkcjonują w rzeczywistości, jeśli ktoś nie ma poważnego podejścia do zobowiązań. A jak ma, to prawnie przymuszać go nie trzeba.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • super_hetero_dyna 13.09.19, 13:06
    Gdybyś napisała, że nie funkcjonują idealnie, to bym się zgodził. Ale jeśli piszesz, że nie funkcjonują wcale, zaprzeczę. Nie jesteś w stanie ocenić, w ilu przypadkach prawny przymus skłonił osoby, które może nie mają wystarczająco poważnego podejścia do zobowiązań, jednakże nie potrzebują kłopotów (lub nie mogą sobie na nie pozwolić) i choćby tylko dla świętego spokoju zrobią to, czego prawo od nich wymaga. Instytucja małżeństwa jest naprawdę niegłupia, przetrwała rewolucję komunistyczną w wydaniu leninowskim i przetrwa także tę prowadzoną według strategii Gramsciego.
  • aerra 13.09.19, 16:59
    Nie piszę, że nie funkcjonują wcale. Piszę, że funkcjonują słabo - jeśli się nie ma wewnętrznego przekonania. A instytucja małżeństwa jako taka była całkiem niegłupia i nadal całkiem głupia nie jest - my z mężem sobie całkiem chwalimy, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie podatkowe tongue_out
    Natomiast nadal to podejście do związku czy jak wolisz do tej instytucji małżeństwa jest kluczowe.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • hrabina_niczyja 12.09.19, 23:17
    W takim razie łączy was wspólne mieszkanie, nie ma dzieci, kredytów i ślubów. Ja bym się nie platała jak płotka w sieci, nie szukała też zdrad, a zapytała wprost w jakim celu chodzi z telefonem do kibla, chowa się po kątach i wraca do domu o różnych porach nie tłumaczac się gdzie był i z kim i czemu tak późno. Następnie słodko dodała, że może zaprosić Panią do domu, po co ma się chować. I tym sposobem zakończyłabym ten cały cyrk. Gość ma dupe i tyle.
  • 3-mamuska 14.09.19, 00:14
    hrabina_niczyja napisała:

    > W takim razie łączy was wspólne mieszkanie, nie ma dzieci, kredytów i ślubów. J
    > a bym się nie platała jak płotka w sieci, nie szukała też zdrad, a zapytała wpr
    > ost w jakim celu chodzi z telefonem do kibla, chowa się po kątach i wraca do do
    > mu o różnych porach nie tłumaczac się gdzie był i z kim i czemu tak późno. Nast
    > ępnie słodko dodała, że może zaprosić Panią do domu, po co ma się chować. I tym
    > sposobem zakończyłabym ten cały cyrk. Gość ma dupe i tyle.



    Ta a pan który się ukrywa radośnie nagle by powiedział ze chodzi z telefonem bo pisze z „kochanką”
    Już widzę. A tak z dowodami nie będzie wypierania tłumaczenia i wrzasków na temat prywatności.
    A sama jakby chciała zmięknąć mogła by siebie popatrzeć na dowody.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • hrabina_niczyja 14.09.19, 16:22
    Powiedział nie powiedział, pana wybór. Mówię ze swojej perspektywy, szkoda nerwow, pieniędzy i życia na szukanie dupy jakiejś kanalii.
  • 3-mamuska 16.09.19, 01:12
    hrabina_niczyja napisała:

    > Powiedział nie powiedział, pana wybór. Mówię ze swojej perspektywy, szkoda nerw
    > ow, pieniędzy i życia na szukanie dupy jakiejś kanalii.

    Nie nie szkoda. Bo pani jak widać się wacha czy nie narusza prywatności i ze może swoimi pytaniami powoduje zachowanie pana.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • pitupitt 13.09.19, 13:44
    Jeżeli to ani mąż ani kochanek, tylko, hmmm, lkator to nie rozumiem problemu... To tak jakbyś chciała kontrolować koleżankę z pracy, trochę śmieszne...

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • antonina.n 13.09.19, 17:09
    pitupitt napisał(a):

    > Jeżeli to ani mąż ani kochanek, tylko, hmmm, lkator to nie rozumiem problemu...
    > To tak jakbyś chciała kontrolować koleżankę z pracy, trochę śmieszne...
    >

    Trochę śmieszny to jest facet, który zamiast powiedzieć kto dzwonił, to się wije jak węgorz i im bardziej się wije, tym bardziej jest śmieszny.
  • zlota.ptaszyna 13.09.19, 17:20
    Ale to dziwne ze się tak wije z drugiej strony , gdyby miał romans to chyba by się ukrywali i miał by gotowe śpiewki , to raczej wyglada na jakoes kłopoty, może mafia mu depcze po piętach czy coś ?
  • antonina.n 13.09.19, 17:31
    Może, może.... niemniej ja w swoim długim życiu słyszałam jeszcze lepsze kity, a i tak wszystko sprowadziło się do kogoś na boku. Jedną z opowieści była chęć niesienia pomocy zrozpaczonej ofierze brutalnego ataku o podłożu kryminalnym i troska o jej późniejsze losybig_grin (tzw wariant na superhero). Tak wiec wiesz, zaprawiona jestem w tych bojach jak rasowy weteran.

    Rzeczona ofiara miała, jak się okazało BARDZO WIELKIE „problemy”.

    Aż nagle odkryłam, że bywają faceci, którzy telefonu nie trzymają przy d.pie, a jak ów telefon dzwoni koło mnie, to pytają „kto?”, a do tego (o dziwo!) zwykle wiedzą, o której wrócą do domu i opowiadają co ich spotkało . Ideałami nie są. Są po prostu normalni. I takich właśnie polecam uwadze Aliny.
  • aerra 13.09.19, 17:39
    Mój mąż czasem jak mu telefon dzwoni, a ja mam bliżej, to mówi: odbierzesz?
    Ja zresztą też, nie wiem kto miałby do mnie dzwonić, żebym miała z tego robić tajemnicę.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • bombalska 13.09.19, 13:59
    Ach, czyli rozwod nie wchodzi w gre?

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • fawiarina 12.09.19, 23:37
    Mój miał dokładnie taką fazę. Dałam sobie wcisnąć ten kit o prywatności i w ten sposób trzy lata miał romans, którego nie widziałam.
  • alina460 12.09.19, 23:58
    Jednym słowem, bez dwóch zdań, zgadzamy się, że coś jest na rzeczy i jak ktoś nie ma niczego do ukrycia to niw musi się ukrywać. Tylko co z tym dalej zrobić?
  • obrus_w_paski 13.09.19, 00:05
    Przetrzepać ten telefon? Wynająć detektywa? Ale zanim cokolwiek zrobisz, najpierw pomysł co będzie jesli się okaże ze faktycznie zdradza.
  • bombalska 13.09.19, 14:01
    Ale oni nie maja slubu.
    Zalozylabym konto na randkach.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • hrabina_niczyja 13.09.19, 09:52
    A co chcesz zrobić? Wyjścia są dwa albo ci to pasuje i pan ma prawo do prywatności albo nie i się żegnamy. Detektywi? Szukanie? W luźnym związku gdzie łączy was tylko wspólny klucz? W życiu bym się w to nie bawiła, choć wiem, że ciebie korci. Ja mam podejście, że chłopa nie ubędzie i im mniej wiem tym lepiej, więc dopóki nie mam sygnałów typu mam babe to mnie nie interesuje czy miał czy nie. Jeżeli te sygnały mam i babe mi przenosi do domu mówię wprost tam są drzwi i idź do niej.
  • 3-mamuska 14.09.19, 00:19
    hrabina_niczyja napisała:

    > A co chcesz zrobić? Wyjścia są dwa albo ci to pasuje i pan ma prawo do prywatno
    > ści albo nie i się żegnamy. Detektywi? Szukanie? W luźnym związku gdzie łączy w
    > as tylko wspólny klucz? W życiu bym się w to nie bawiła, choć wiem, że ciebie k
    > orci. Ja mam podejście, że chłopa nie ubędzie i im mniej wiem tym lepiej, więc
    > dopóki nie mam sygnałów typu mam babe to mnie nie interesuje czy miał czy nie.
    > Jeżeli te sygnały mam i babe mi przenosi do domu mówię wprost tam są drzwi i id
    > ź do niej.


    Trochę przeczysz sama sobie.
    Skoro są w luźnym związku to znaczy ze facet ma prawo do dupcznia na boku? I ona ma przymykać oko? Dopóki nie powie jej w prost ze mam babę? A jak ona by chciała kiedyś ślub? To jak tu dzielić z kimś życie kto nas oszukuje? Dziwaczne rozumienie. Z takich związków biorą się poważne związku na przyszłość. Wlec w razie wątpliwości należy je sprawdzić.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • hrabina_niczyja 14.09.19, 16:26
    A gdzie ja napisałam, że facet ma prawo? Nie ma, natomiast są w luźnym związku, tu nie będzie rozwodu, podziału majątku i innych cyrkow. Skoro laska widzi, że facet kogoś ma i siedzi z telefonem nawet w kiblu to albo jej to pasuje albo nie. Osobiście dla mnie cały ten cyrk z szukaniem jest nieopłacalny w takich relacjach. Poza tym w takich związkach nie ma się dostępu do bilingow, które dziś przychodzą na maila albo siedzą w aplikacji, wyciągów z kont, które pobiera się logując do konta itd. To nie małżeństwo jest, że się wszystko wie.
  • 3-mamuska 16.09.19, 01:21
    hrabina_niczyja napisała:

    > A gdzie ja napisałam, że facet ma prawo? Nie ma, natomiast są w luźnym związku,
    > tu nie będzie rozwodu, podziału majątku i innych cyrkow. Skoro laska widzi, że
    > facet kogoś ma i siedzi z telefonem nawet w kiblu to albo jej to pasuje albo n
    > ie. Osobiście dla mnie cały ten cyrk z szukaniem jest nieopłacalny w takich rel
    > acjach. Poza tym w takich związkach nie ma się dostępu do bilingow, które dziś
    > przychodzą na maila albo siedzą w aplikacji, wyciągów z kont, które pobiera się
    > logując do konta itd. To nie małżeństwo jest, że się wszystko wie.


    Dobrze powiedziane dla ciebie nie na sensu dla niej ma. Ty przy pierwszej wątpliwości wystawiasz walizki za drzwi ona nie. A związek to nie tylko podział majątku czy rozwód po ślubie. Dla niektórych związek to wałów się uczuć i czasu w druga osobę i odejście jest dla nich tak samo trudne jak z rozwodem czy podziałem majtku.
    Ktoś kto poświecił dla związku x czasu może potrzebować dowodów.
    A osoby takie jak ty co to siup i po stawie nie są w stanie stworzyć dobrego związku. Bo do wszystkiego podchodzą za płytko jak i do uczuć tak i do rozstania.

    Ona nie widzi ze kogoś ma. Ona przypuszcza i się wacha czy nie narusza jego prywatności.

    Ps. Ja tez chodzę z telefonem do toalety ,bo to nuda można poczytać, coś oglądać czy popisać na forum. Ba w wannie tez używam bo czytam książkę albo słucham muzyki.
    Wiec samo to nie świadczy o zdradzie.
    A jak ktoś dzwoni to idę do ogródka , bo rodzinka hałasuje.zima idę do sypialni zamykam drzwi. Gdyby mąż się przyjrzał, to by mi wystawił walizki ,bo go zdradza bo się chowam.
    Bez szukania dowodów. O separacje można wnieść w każdej chwili.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ortolann 13.09.19, 09:59
    Na spokojnie przygotowywać sobie lądowanie bez niego. Powoli godzić się z tym, że to nie ten. I powolutku, ale systematycznie dążyć do odklejenia od niego myśli. Bolesne to jednak, ale jednak dobroczynne dla Ciebie samej.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • bombalska 13.09.19, 14:02
    Zgadzam sie. Jak na poczatku jest cos nie tak, jakias nieuczciwosc, hazard, alkohol, to pozniej bedzie jeszcze gorzej.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • alina460 13.09.19, 17:27
    Chyba to najlepsza opcja. Tylko życie całkiem mi się w związku z nim wywrocilo do góry nogami i niełatwo będzie je poskładać . Także w sensie zawodowym i mieszkaniowym. Ale kanał.
  • fawiarina 13.09.19, 11:12
    Nie wiem co masz zrobić. Koleżanka ma właśnie taką sytuację i też mnie pyta co robić. Ja nic nie zrobiłam, uwierzyłam w te bajki, że on potrzebuje przestrzeni dla siebie, że popadam w paranoję, że każdy potrzebuje czasem samotnego weekendu w górach, samotnego wyjścia do kina i takie tam. Najlepsze, że w sumie wciąż się z tym zgadzam, bo każdy potrzebuje. Dziś też bym puściła na ten weekend w góry. Ale miałabym oczy i uszy dookoła głowy. Może bym jednak sprawdziła z kim wsiada do pociągu (choć jeździli osobnymi). I dziś żyję już z założeniem, że jednak żaden związek nie jest na zawsze.
  • alina460 13.09.19, 17:29
    Ale już nie jesteś w tym związku?
  • fawiarina 13.09.19, 18:06
    Już nie.
  • alpepe 13.09.19, 13:21
    No przecież, że ma, ale niech nie ściemnia, że nie ma romansu.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • thea19 13.09.19, 14:05
    ja to bym więcej nie pytała tylko działała. Sprawdziła co robi i z kim po pracy, co ma w tym telefonie. Po co żyć w niepewności? Jak nie ma dzieci, wspólnego majatku i interesów, to rozstanie jest szybkie i tyle.
  • antonina.n 13.09.19, 17:05
    thea19 napisała:

    > ja to bym więcej nie pytała tylko działała. Sprawdziła co robi i z kim po pracy
    > , co ma w tym telefonie. Po co żyć w niepewności? Jak nie ma dzieci, wspólnego
    > majatku i interesów, to rozstanie jest szybkie i tyle.

    Nie rozumiem, po co komuś grzebać w telefonie czy szpiegować. Po co komu taki związek, w którym ciagle się czuje niepewność? . Bez jaj. Przecież nawet jeśli nic w tym telefonie nie znajdzie, to i tak chłop się zachowuje okropnie. Raczej bym szykowała grunt pod rozstanie, potem zadała kilka kluczowych pytań. Gdybym usłyszała kolejną tyradę o prywatności, to bym puściła pawia i spakowała walizki. Swoje lub gacha.
  • thea19 13.09.19, 21:14
    szpiegowanie pozwoli rozwiać domysły. Bedzie miała argumenty do rozstania a nie tylko podejrzenia. Sto lat temu też byłam w podobnej sytuacji i łachudra wymyślał takie bzdury, że głowa boli a znalazłam zdjęcia w aparacie i nr telefonu, który wiecznie dzwonił a przy mnie nie odbierał albo gadał w wc.
  • alina460 13.09.19, 17:29
    Jak mam sprawdzić telefon jak jest na hasło? No i dość pilnowany.
  • thea19 13.09.19, 21:16
    sprawdź co robi po pracy a telefon spróbuj dorwać zanim się zablokuje lub podejrzyj hasło.
  • ck2 13.09.19, 17:07
    Cóż, ja tak reaguję, kiedy ktos jest wścibski, namolny i ma patologiczną potrzebę kontroli. Miałam takiego faceta i kopnelam w d... bo nie muszę się spowiadac z tego, ktora kolezankadzwoni i po co oraz dlaczego zamknęlam się w łazience. Jednak najczęsciej chyba jest w druga strone i to kobiety mają taką potrzebę kontroli i wścibiania nosa we wszystko, bo czują sie w zwiazku niepewnie, więc pilnują misia.
  • antonina.n 13.09.19, 17:15
    Taaaa, bo pytanie kto dzwonił, to jest faktycznie takie nastawanie na prywatną sferę, że niech ręka boska!!!

    To, co Alina napisała o związku zupelnie nie świadczy o jej chęci nadmiernej kontroli, tylko o tym, że koleś nie odpowiada na proste pytanie, nie wiadomo czemu. A raczej wiadomo.
  • ck2 13.09.19, 17:23
    Ok, ale chodzi też o sposób pytania, natarczywość, częstotliwość, itp. Czyli pytanie pytaniu nierówne.
  • zlota.ptaszyna 13.09.19, 17:18
    Ale to ten sam facet którego poznałaś i z którym zamieszkałas z pół roku wcześniej ?
    Kojarzę jakiś wątek nie wiem czy dobrze ?
  • alina460 13.09.19, 17:31
    Nie, to nie mój przypadek.
  • wadera3 13.09.19, 17:20
    W związku nie ma miejsca na tak pojmowaną "prywatność" - kłamie aż się kurzy.


    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • jola-kotka 13.09.19, 22:45
    Zeby ocenic to trzeba znac twoje zachowania. Jesli byl luz , nie pytalac nie pilnowalas, nie wydzwanialas co robisz gdzie jestes z kim , kto esa napisal no to mozesz sie martwic ze ma inna ale rownie dobrze moze chodzic o cos innego. Jakis problem w pracy lub cos innego o czym nie chce zebys sie dowiedziala a nie inna kobieta. Jak kontrolowalas to masz normalna reakcje czlowieka ktory czuje sie jak w klatce bez prawa do chwili prywatnosci.
  • pani_tau 14.09.19, 15:41
    A ty co byś ukrywała przed mężem?
  • hrabina_niczyja 14.09.19, 16:28
    Jak ja tobie Jolka zazdroszczę tego życia jak w utopi i tego myślenia jak z bajek dla dzieci. I to nie ironia akurat jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka