Dodaj do ulubionych

Czy w polskich szkołach podstawowych

14.09.19, 13:15
pomiata się dziećmi? Pytam Was - rodziców dzieci SP.
Pomiatać - mam na myśli brak szacunku dla dziecka, poniżanie dziecka, gnębienie i wszelkie nieprofesjonalne odruchy/zachowania wobec dziecka.
Za moich czasów, 33 lata temu - pomiatano. A jak wiadomo, kadra stara działa w wielu szkołach...

I drugie pytanie. Co myślicie o takiej sytuacji:
3 klasa SP, dzieci przynoszą krzesełka z klasy do klasy i je układają w szeregu.
Nauczyciel ma na tym nadzór, zwraca się do dzieci słowami: "a co ty tak trzymasz to krzesło wysoko? Może na sufit wyleziesz z tym krzesłem?!" albo "gdzie to krzesło tak trzymasz, oczy wybijesz komuś!"
I mówi to tonem pogardliwym, zniechęconym, przeciągając słowa...
Czy to normalne, że nauczyciel w SP ma taki a nie inny styl wypowiedzi? Bo osoba to słysząca rozumie, że musi zwracać uwagę na bezpieczeństwo dzieci...ale chodzi tutaj o sposób wyrażania się...
Co myślicie?
Edytor zaawansowany
  • berdebul 14.09.19, 14:14
    Myślimy, że niewiele się zmieniło od czasów, kiedy byłyśmy uczniami. Niestety.
  • katriel 14.09.19, 14:33
    Myślę, że podobnie jak 30 lat temu, są nauczyciele, którzy pomiatają, i tacy, którzy nie. Tych pierwszych jest chyba odrobinę mniej niż to było 30 lat temu, ale wciąż nie jest to jakiś ewenement i wciąż jest to traktowane (przez dzieci i rodziców) jako mieszczące się w normie: jeden ma taki styl bycia, drugi inny, jakoś trzeba żyć ze wszystkimi.

    Na drugie pytanie odpowiem tak: sama jestem nauczycielem, chociaż akademickim, i wiem, że nawet człowiekowi, który zazwyczaj zachowuje pełen profesjonalizm, potrafią się w trudnej sytuacji (stres, zmęczenie) włączyć stare skrypty. (Podobnie jak zestresowanym rodzicom włączają się stare skrypty i mówią do dziecka tak, jak do nich w dzieciństwie mówiono, chociaż sami najlepiej wiedzą, jakie to okropne.)
    Więc opisaną sytuację, jeśli sporadyczna, zapisałabym pod hasłem "każdy może mieć zły dzień" i nie przejmowałabym się specjalnie. No chyba że nadzorujący nauczyciel w ogóle nie potrafi się inaczej komunikować, to wtedy gorzej. Wysłałabym na szkolenie z komunikacji.

    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • banowanyzaprawde1 14.09.19, 14:47
    Jakoś nie pamiętam by nauczyciele pomiatali uczniami.Może dlatego że edukację podstawową skończyłem w 1966 roku.

    --
    Mieszkańcy Europy stanowią na Świecie jedną, wspólną rodzinę. Dlatego wyobrażenie, że w tak ograniczonym „domu”, jakim jest Europa, utrzymanie różnego porządku prawnego i różnych wartości dla jednej wspólnoty mieszkańców, jest wyobrażeniem fałszywym.
  • mamalgosia 14.09.19, 15:07
    Myślę, że pomiatanie dziećmi ma miejsce zdecydowanie rzadziej niż powiedzmy 40 lat temu. Ale jest.
    W podstawówce (rejonowej) moich synów szło to w parze z ogólnym brakiem kultury osobistej. Kulturalne nauczycielki, panie na poziomie, odnosiły się do dzieci w porządku. Natomiast wypacykowane laski w japonkach, które w rozmowach między sobą używały przekleństw, do dzieci odnosiły się wręcz chamsko ("z drogi smrody").
    Myślę, że to niestety będzie coraz bardziej powszechne, do tego zawodu będzie selekcja negatywna coraz częściej, a już do podstawówek, to w ogóle.

    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • 1unia4 14.09.19, 17:15
    Do tego zawodu selekcja negatywna jest chyba od zawsze
    I to powinno się zmienić
  • morekac 14.09.19, 17:43
    Ale nie zmieni się bez przyzwoitych zarobków.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • 1unia4 14.09.19, 17:50
    I mnóstwa innych równoległych zmian.Pensja-proporcjonalna do pracy (podwyzka po podniesieniu ilosci godzin pracy )Osobiście nie podzielam teorii o źle opłacanych nauczycielach pracujących 40 H na tydzień
  • morekac 14.09.19, 21:18
    A twoim zdaniem pracują tylko przy tablicy? Jak najbardziej na jedną godzinę lekcji może przypadać drugie tyle na prace przygotowawcze, sprawdzające i administracyjno-biurowe.
    A przy obecnych zarobkach na poziomie pensji minimalnej pokusa niebycia nauczycielem jest nader kusząca. Każdy, kto ma trochę oleju w głowie i szanse na sukces gdzie indziej, nie zostanie nauczycielem.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • 1unia4 15.09.19, 06:25
    Doskonale WIEM ile pracują
    Zdanie podtrzymuję
  • arwena_11 15.09.19, 10:42
    Taaa, zwłaszcza jak nauczyciel nie realizuje programu. Jak długo się wtedy przygotowuje do lekcji, skoro ich nie prowadzi?
  • arwena_11 14.09.19, 17:54
    Zwiększenie zarobków nie pójdzie w parze że zwiększona kulturą. Trzeba zmian głębszych. I nie można was wszystkim jednakowo
  • berdebul 14.09.19, 20:46
    Pójdzie w parze z większym wyborem. Jeżeli teraz dyrekcja nieomal błaga nauczycieli, żeby wrócili z emerytury, macierzyńskiego etc bo nie ma kto uczyc, to mając 3 kandydatów na stanowisko, wybierze tego, ktory jest lepszym nauczycielem.
  • arwena_11 15.09.19, 10:41
    ale dopóki nie sprawdzi - to nie będzie wiedziała czy jest dobry czy nie. Dlatego powinny być takie same zasady zatrudniania jak innych. Nie sprawdzasz się - miesiąc, dwa, trzy wypowiedzenia ( w zależności od stażu ).
  • zetkaad 14.09.19, 16:05
    Tak
  • ajriszka 14.09.19, 16:19
    Zastanawiam się tylko czy w prywatnych SP jest inaczej...
  • kokosowy15 14.09.19, 17:31
    Dlaczego nauczyciele maja zwracać się do dzieci z wyszukania grzecznoscia, skoro w reszcie społeczeństwa pleni się agresja, hamstwo, wzajemna niechęć. Dzieci (młodzież) są agresywne w stosunku do nauczycieli, z zakładaniem kosza do śmieci na głowę, rodzice robią nauczycielom "dzihad", emamy na forum przeklinaja, bo zmiana pisowni niektórych wyrazów nie zmienia ich sensu. Czego więc spodziewać się po nauczycielach, będących czascia zwykłego społeczeństwa, jeszcze w dodatku z selekcji negatywnej, bo źle opłacalna.
  • potworia116 14.09.19, 17:54
    Nauczyciele powinni zwracać się do uczniów z taką samą grzecznością jak każdy dorosły człowiek do drugiego człowieka w sytuacji profesjonalnej. Ani bardziej, ani mniej.
    I zasłanianie się „resztą społeczeństwa” niczego tu nie zmienia.
  • kokosowy15 14.09.19, 18:31
    Nauczyciele są częścią społeczeństwa, taka sama jak emama, i tak samo zwracają się do uczniów. Zwykle nie używają przy tym słów powszechnie uznawanych za wulgarne, czym różnią się od niektórych forumek.
  • ajriszka 14.09.19, 18:38
    Nauczyciel to zawód zaufania publicznego i moim zdaniem to zobowiązuje aby jednak wykazać się wyższymi umiejętnościami w komunikacji z uczniem, aniżeli w moim poście startowym...
  • ganesza 14.09.19, 20:06
    ajriszka napisała:

    > Nauczyciel to zawód zaufania publicznego i moim zdaniem to zobowiązuje aby jedn
    > ak wykazać się wyższymi umiejętnościami w komunikacji z uczniem, aniżeli w moim
    > poście startowym...

    ale już nie zobowiązuje do uczciwej płacy? nadal misja? nadal daj z siebie 300% a zapłacą ci za 30%. przy poklasku takich właśnie mamusiek. o tyle lepszych od tych głupich nauczycielek. prawda?

    to akurat w USA. podstawówka i taki (bardzo mądry) głos. macie świetną nauczycielkę we wczesnej podstawówce (w przeliczeniu na nasze) i odchodzi z pracy, bo za mało zarabia. to jako rodzice złóżcie się na godziwy zarobek dla pani by ją zatrzymać. bo dobry nauczyciel na tym poziomie to jest 100 000 $ rocznie w późniejszym życiu. i tak te pogardzane tutaj panie od nauczania początkowego robią gigantyczną robotę, której efekty widać dopiero po wielu latach.
    ale mamuśki są od wymagania tylko i jedynie. to, że owe panie robią swoją robotę i 80/90% tego, co powinny zrobić mamuśki dla rozwoju dziecka to pryszcz. mamuśką (sic!) się należy (bo nawet nie dzieciom)

    --
    Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
    kompetentna ani majętna, ale jestem.
  • 1unia4 14.09.19, 20:12
    Czytałaś może wątek obok -jak ktoś szukał pracy?
    Ile mu oferowane?
    Te mityczne miliony to tylko na ematce
    Nauczyciuele powinni zejść trochę na ziemię
  • janja11 14.09.19, 20:46
    ganesza napisała:

    > ejszym życiu. i tak te pogardzane tutaj panie od nauczania początkowego robią g
    > igantyczną robotę, której efekty widać dopiero po wielu latach.

    Prawda jest taka, że są nauczyciele , którzy robią dobrą robotę, a są też miernoty, które nigdy w tym zawodzie nie powinny się znaleźć i tylko zniechęcają dzieciaki do nauki (również na poziomie nauczania początkowego).

    To zwykle te miernoty kompensują sobie swoje kompleksy, poniżając dzieciaki.
  • potworia116 14.09.19, 18:52
    Co masz na myśli, pusząc że są „taką samą częścią jak emama”? W jakim sensie taką samą?
  • kokosowy15 14.09.19, 19:15
    W sensie "są obywatelami Polski, są wykształceni jak emama, kulturalni jak emama nawet niektóre emamy są nauczycielkami".
  • potworia116 14.09.19, 19:31
    W wątku o przeklinaniu w pracy „emama” niemal zgodnie tę praktykę potępiła, podkreślając przy tym (każda okazja dobra) jak wielkà wagę przykłada do zachowań profesjonalnych. Jest poza tym „emama” zdecydowanie bardziej wykształcona, obyta i kulturalna niż przewiduje społeczna średnia. Kwestię zarobkôw pomijam.
  • kokosowy15 14.09.19, 19:47
    Czyli poza pracą można? Bo anonimowo? Hamulce puszczają?
  • potworia116 14.09.19, 20:07
    Nie wiem jak ty, ja poza pracą nie jestem anonimowasmile I nie jest to kwestia można - nie można, tylko przejścia na mniej formalny tryb, modus operandi i co za tym idzie - rejestr językowy.
    Ja należę do tego marginesu, który przeklina w pracy, nigdy natomiast świadomie nie przeklęłabym przy dziecku. I przeklinam dla ekspresji, nie z powodu wad układu hamulcowego.
    A wracając do pytania: jeśli w klubie wędkarskim jest dwóch ministrów, to czy ministrowie są taką samą grupą społeczną jak wędkarze?
  • kokosowy15 14.09.19, 20:31
    Oczywiście, chyba że organizują ministerialny klub wędkarza. Poza tym, pisałem o społeczeństwie a nie o grupie społecznej. Grupy społeczne klasy, warstwy również są częścią społeczeństwa.
    Nauczyciel nie ma prawa do ekspresji, i to nie wyrażonej przeklinaniem (gratulacje) ale niewłaściwa, według emamy, intonacja?
  • potworia116 14.09.19, 20:52
    Well, każda część społeczeństwa jest częścią społeczeństwa, trudno z tym polemizowaćsmile jednak, że nauczyciele są taką samą częścią społeczeństwa” jak ematki, podczas kiedy jedni są grupą zawodową, drudzy - luźną konstrlacją wirtualnych bytów skupiających się okazjonalnie w celach rekreacyjnych w mikroskopijnej internetowej niszy. Nie mam pojęcia na czym „taka samość” miałaby polegać..
    Drugiego akapitu niestety nie rozumiem, może poza gratulacjami (których też nie rozumiem).
    Mowa nie była o intonacji, ani o słownictwie (bo tę sprawę reguluje regulamin) tylko o agresywnym i pogardliwym stosunku do uczniów. Wyrażanym różnorako.
  • potworia116 14.09.19, 20:53
    *Napisałeś jednak:
  • kokosowy15 14.09.19, 21:08
    Gratuluję ekspresji wyrażanej przeklinaniem. To coś takiego, jak "nie da się dobrze bawić bez alkoholu". Cytuje:mówi to tonem pogardliwym, zniecheconym, przeciagajac słowa. To agresja? Nauczyciele są taka sama częścią społeczeństwa jak emamy, tzn rownoprawna, jak kobiety i mężczyźni, lysi i blondynki. Taka sama to nie znaczy tozsama.
  • kokosowy15 14.09.19, 21:09
    Napisałem.
  • potworia116 14.09.19, 21:29
    1.Taka sama, znaczy taka sama. Równoprawna znaczy równoprawna. Posługuj się precyzyjnie językiem, o którego czystość tak dbasz. Nie mówiąc o tym, żectównoprawność tych podmiotów też krst dyskusyjna.
    2. Nauczyciele nie mają prawa przeklinać w pracy. Poza pracą niech stosują pełen wachlarz ekspresji, na który ich stać i który mueści się w ich normie
    3. Poza regulaminem, winna nauczycieli obowiązywać pewna etyka zawodowa, której fundamentem jest stosunek do ucznia. Jeśli dla ciebie relacja nauczyciel - uczeń jest tym samym, co forumowe przepychanki ematek, to nie ma o czym mówić
    4. Tak, to jest agresja, bardzo szkodliwa i perfidna.
    5. Ja zrozumiałam, że to sarkazm, nie rozumiem natomiast, po co go stosujesz. Chcesz mnie nawrócić czy zawstydzić?
    6. Analogii z alkoholem też nie rozumiem. Może gdyby ptzekleństwa były jedyną znaną mi formą ekspresji, miałaby jakąś tam rację bytu. Ale ja akurat mam duży zasób środków i sporą biegłość w korzystaniu z niego.
  • ichi51e 14.09.19, 18:34
    Nawet bardziej bo pelnia role edukatorow - za to im sie placi zeby modelowali wlasciwe postawy.


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mama.nygusa 14.09.19, 17:39
    Csle szczescie, ze teraz rodzice sa odwazniejsi i za bardzo sobie w kasze dmuchac nie daja.
    Z 8-10 lat temu do mojej chrzesnicy nauczycielka powiedziala tak "bo ty nigdy nic nie masz", chodzilo o to, ze chrzesniaca miala sie brzebrac za aniola w 5 klasie chyba, no wiec stroju bialego nie miala.Poza tym zawsze wszystko co niezbedne posiadala.Nie musze mowic, ze na 2 dzien ojciec dziewczynki byl w szkole, i pani musiala sie ladnie pokajac.

    Kiedys nauczyciel faktycznie byl "kims" teraz juz nie.Corkas przez rok miala wychowawczynie, ktora jeszcze mnie uczyla, zreszta powinna juz teraz byc na emeruturze, no i pona potrafila dziecko nawet popchnac, ale widziala jakiemu dziecku moze to zrobic.Doskonale orientowala sie w sytuacji rodzinnej, i wiedziala ktory ew.rodzic przyjdzie z awantura, wiec pomiatala dziewczynka, ktora w domu sie nie skarzyla.
    Dziecko jak skarzay sie rodzicom, a ci nic w tej spraawie nie robia, to wielka szkoda dla pociechy, bo nie daj zdarzy sie cos gorszego, to do rodzica tez nie przyjdzie.

    --
    bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
    78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
  • jagoda2 14.09.19, 18:17
    Nie wiem, jak jest w sp, ale w liceum mojej córki - jak słyszę jej opowieści o zachowaniach nauczycieli - jest zupełnie podobnie jak w moim liceum 30 lat temu. Czyli: 1. liceum nie jest obowiązkowe, 2. zawsze możesz zmienić szkołę, 3. Ty masz chyba jakiś problem - to tylko niektóre cytaty, które zapamiętałam. Ogólnie więc, wydźwięk i traktowanie uczniów jest bardzo podobne.
    Dotyczy to jednak głównie tzw. doświadczonych nauczycielek, czyli 40-45+ i więcej, które - nota bene - nauczycielami przedmiotu są niezłymi, ale jeśli chodzi o metody nauczania i podejście do ucznia, to jakby się cofnąć do moich czasów. Młodsze nauczycielki są jakby "fajniejsze", ale są gorszymi pedagogami. Za moich czasów też tak często było, o ile sobie teraz przypominam.
    W obydwu przypadkach - moim i córki - są to dobre, renomowane licea z pierwszej ósemki w Poznaniu, w których na każdym kroku w pierwszej klasie przypomina się uczniom, w jakiej to "elitarnej" jednostce przyszło im się uczyć i jakie to wielkie wyróżnienie jest. Zatem mentalność nauczycielek zasadniczo ta sama pomimo upływu 30 lat. Nie wiem, może takie zmanierowanie nauczycielek wraz ze stażem pracy się pojawia, bo przecież to są kobiety dokładnie w moim wieku (oraz trochę młodsze i sporo starsze), które z pewnością także doświadczały takiego niezbyt fajnego traktowania w szkole i albo już o tym zapomniały, albo szkoła tak na nie wpływa, albo po prostu mają wredne charaktery.
    Za to rodziców chyba traktuje się lepiej niż dawniej, bo już nie tak "z góry", jak prostego człowieka bez wykształcenia, tylko bardziej się z nimi rozmawia, a nie komunikuje, obwieszcza i informuje. Czyli jakby bardziej po partnersku, czego nie można powiedzieć o traktowaniu uczniów.
    Ciekawa jestem Waszych wrażeń w tej kwestii. Córka obecnie jest w drugiej klasie liceum, więc trochę doświadczeń z tego etapu edukacji już mamy. Chętnie też przeczytałabym opinie nauczycielek ze szkół średnich, jak one to widzą ze swojej strony. Czy potwierdzą moje spostrzeżenia, może zanegują, a może wytłumaczą skąd takie, a nie inne podejście do młodzieży.
  • kokosowy15 14.09.19, 18:35
    Liceum nie jest obowiązkowe - prawda. Zawsze możesz zmienić szkole - prawda. Masz jakiś problem - to przecież częste stwierdzenie uczestniczek tego forum. Anonimowo można?
  • ajriszka 14.09.19, 18:45
    kokosowy15 napisał(a):

    > Liceum nie jest obowiązkowe - prawda. Zawsze możesz zmienić szkole - prawda.

    Razi mnie taka postawa wobec ucznia.
  • magdzialena78 14.09.19, 19:43
    Tak jak i praca na stanowisku uczitjela
  • kokosowy15 14.09.19, 19:48
    Pomyliło Ci się. To nie jest forum rosyjskie.
  • magdzialena78 14.09.19, 19:51
    🤣🤣
  • anika772 14.09.19, 18:56
    Jedni pomiatają, inni nie, dokładnie tak, jak 33 lata temu. Może wtedy częściej, bo dziś jednak inna jest świadomość i nauczycieli, i dzieci, i uczniów.
  • whitney85 14.09.19, 19:31
    Zdarza się. Nauczycielka córki nie lubi dzieci i na każdym kroku daje im to odczuć.
    Nie słucha, kwituje "ja dzieciom z zasady nie wierzę, niech rodzic napisze", nawet zgody na wycieczkę od dziecka z ręki nie odbierała, kazała dziecku podać rodzicowi obok i jemu wręczyć jaśnie pani. Inni rodzice jednak zachwyceni, tylko ja się czepiam.
    Dzieci boją się odezwać do nauczycielki więc jest cisza i spokój, nikt nie skarży, nie próbuje niczego tłumaczyć. Siedzą pokornie i wykonują polecenia. Edukacja wczesnoszkolna.
  • 3fanta 14.09.19, 20:21
    Nie zdarza się.Pani bardzo sympatyczna chociaż już nie jest najmłodsza.Uczyła niektórych rodziców dzieci z klasy.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz9piqv3bf14lza.png
  • janja11 14.09.19, 20:22
    Pomiatali kiedyś i pomiatają teraz. W wątku o "pokoleniu bez relacji", ktoś napisał, że kiedyś dziecko nie było traktowane jak pełnowartościowy człowiek. W szkole niestety nadal często dziecko nie jest traktowane jak pełnowartościowy człowiek.
    W zawodzie nauczyciela nadal pracuje wiele osób przypadkowych, które zwyczajnie nie lubią pracować z dzieciakami, a jednocześnie nie mają odwagi, aby się szczerze do tego przyznać.
    Wystarczy poczytać forumowe dyżurne nauczycielki, aby się dowiedzieć, że one znakomite są pod każdym względem, a całe zło jest w uczniach, rodzicach, systemie edukacji itd.

    Prawda jest taka, że system edukacji to jest skansen, w którym oparty na wymyślonym 200 lat temu (!!!) systemie pruskim.
    To był system stworzony na wzór pruskiej armii (co dużo wyjaśnia), a jego celem było stworzenie obywatela miernego , wiernego i nade wszystko posłusznego. To był ( i jest) system, w którym ceni się przeciętność, a odstępstwa od normy (w tym uczeń, który za dużo wie, albo zadaje za dużo pytań) są tępione.
    Jedynym co udało się przez 200 lat zmienić jest zakaz kar cielesnych ( u mnie w liceum jeszcze się zdarzało i nie pamiętam, aby nauczyciel poniósł konsekwencje). Szacunku dla ucznia nie było i nie ma.

    Do tego dochodzi fatalne przygotowanie nauczycieli, których przygotowuje się głównie do nauczania przedmiotu, a zaniedbuje się przygotowanie psychologiczne do pracy z dzieckiem.






  • nangaparbat3 14.09.19, 21:02
    Nauczyciele mówią do uczniów mniej więcej tak jak do własnych dzieci i tak, jak mówiono do nich, kiedy byli dziećmi.
    Czasem uczniowie cytują, jak zwracają się do nich w domu rodzice.



    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • kokosowy15 14.09.19, 21:13
    Czasem rodzice zastanawiają się gdzie dzieci przyswoily sobie słownictwo i sposób rozmowy, łącznie z agresja, krzykiem i intonacja.
  • janja11 14.09.19, 21:14
    nangaparbat3 napisała:

    > Nauczyciele mówią do uczniów mniej więcej tak jak do własnych dzieci i tak, jak
    > mówiono do nich, kiedy byli dziećmi.
    > Czasem uczniowie cytują, jak zwracają się do nich w domu rodzice.
    >

    A to prawda. Mamy takie rodzeństwo w sąsiedztwie, bardzo agresywne w kontaktach z innymi dziećmi.
    Kiedyś usłyszałam jak ich ojciec z nimi rozmawia ( a raczej wydaje polecania) i już nie miałam wątpliwości, skąd taka agresja.
    Ten sam agresywny ton, takie samo słownictwo. No, wizytówka ojca.

  • nangaparbat3 14.09.19, 21:21
    Nie chciałam przerzucać piłeczki, tylko zauważyć, że zwracanie się do dzieci, traktowanie ich to problem społeczny, powszechny.
    Ale myślę, ze tylko przez szkołę można mu zaradzić - zadbać o nauczycieli, wprowadzić selekcję do zawodu i solidne, głębokie i skuteczne szkolenia i treningi psychologiczne. Dziecko stykające się na co dzień z ważną osobą traktującą je z szacunkiem ma szansę sznować innych ludzi, dzieci też.
    Nauczyciele są potwornie sfrustrowani, mają powody i jeśli się tego nie przerwie, będzie tylko gorzej i gorzej.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka