Dodaj do ulubionych

Jak zintegrować dziecko z nową klasą?

15.09.19, 23:29
Nowe miasto, nowa szkoła, nowa klasa - 6. Córka nie ma w nowym mieście i klasie żadnej koleżanki. Wszystkie siedzą ze sobą, a moja sama. Nie mają chęci się integrować możliwe, że po tym jak jedna wyszczekana pinda wyśmiewała moją córkę na forum klasowym. Wydawała jej zakazy, rozkazy itd. Poszlo o to, że poczuła zagrożenie - że moja córka odbierze jej best friend. Porobiłam zrzuty ekranu i wysłałam to do matki, poszłam do wychowawcy i pedagoga. Dziewczyna się nawet uspokoiła (przynajmniej w oczy do mojej córki nie sapie, ale założyła nową grupę na FB i nie dodała mojej córki, więc wiadomo - pewnie moja córka jest wdzięcznym tematem tam). Z tego wszystkiego wietrzę drugie dno - obawiam się, że zdążyła już nastawić wszystkie koleżanki przeciwko mojej córce. Na osiedlu zero koleżanek, w klasie brak bratniej duszy, jedynie 1 chłopak jest życzliwy dla mojej córki.
Co robić??? Dodam, że córka jest cicha, nieśmiała. Jest to dla nas szok, bo w poprzedniej szkole w naszym rodzinnym miasteczku nie było takich nigdy problemów w szkole.
Edytor zaawansowany
  • agonyaunt 16.09.19, 00:22
    Przestań się mieszać. Sorry, ale jak poszło w eter, że Twoja córka ma matkę-wariatkę, która robi zadymy, węszy spiski i wyzywa potencjalne koleżanki od pind, to pozamiatane. Córka jest cicha i nieśmiała bo pewnie się wstydzi tego co możesz wywinąć. Chcesz jej pomóc, to daj jej samej budować relacje zamiast lecieć z odsieczą jak tylko inne dziecko krzywo spojrzy.
  • mrs.solis 16.09.19, 01:15
    Przestan sie wtracac to moze sie zintegruje. Cale zycie bedziesz za nia zalatwiala sprawy? Jak sie ma nauczyc socjalizacji skoro ty sie wtracasz.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • 3-mamuska 16.09.19, 01:43
    Bzdura w takie sprawy należy się wtrącać bo potem stad są samobójstwa dzieci.
    Albo nękanie.

    Przemyśleć sprawę czy wyjazd w nowe miejsce był koniecznością. Zapisać na zajęcia dodatkowe może tam pozna znajomych albo nawet kogoś z klasy.
    Może są w szkole jakieś kolka.
    Niech się trzyma z chłopcem który jest miły i z czasem może to przekona resztę klasy ze ona jest miła.
    Jest dopiero kilka dni szkoły. Wiec dać szanse może reszta kasy powoli się przekona.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 35wcieniu 16.09.19, 08:36
    "Bzdura w takie sprawy należy się wtrącać bo potem stad są samobójstwa dzieci."

    No nie wiem. Z perspektywy dziecka, a jeszcze jestem w stanie sobie przypomnieć jak to było, wolałabym być niezintegrowana z klasą, niż być niezintegrowana z klasą + mieć robiony obciach przez matkę, która zabiega żebym jednak się zintegrowała.



    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mgla_jedwabna 16.09.19, 09:22
    Interwencja rodzicielska w sytuacji prześladowania przez rówieśniczkę to dla ciebie obciach?

    Bez interwencji dziecko "poradzi sobie" w ten sposób, że zamknie się w sobie, zamiast rozwijać umiejętności społeczne. Nauczy się odnajdować gratyfikację gdzie indziej. Pół biedy, jeśli będzie to ciekawe hobby, gorzej, jak za parę lat będzie potrzebowała wypić dwa kieliszki wina, zanim odezwie się do kogoś na imprezie.
  • edelstein 16.09.19, 09:25
    Przesladowanie po 10dniach szkoly? Bo w weekendy jest zamknieta

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • turzyca 16.09.19, 09:52
    Problem w tym że interwencja powinna być nauczycieli. Oni są na miejscu. Matka ma inną rolę - dbania o dziecko, wspierania, wysłuchiwania. No i sama musi się zintegrować z rodzicami z klasy, musi być tą fajną Kasią, mamą Julki, a nie tą straszną Karyną. I owszem, nikt nie mówił że życie jest proste, przeprowadzka to obciążenie na wielu płaszczyznach.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • aerra 16.09.19, 09:28
    A wolałabyś być niezintegrowana z klasą plus obciach przez matkę, czy niezintegrowana plus prześladowana?

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • misterni 16.09.19, 09:35
    I co to wtrącanie dało? Tylko pogorszyło sytuację. Dopiero 2 tygodnie szkoły minęły, a tu takie akcje? Screeny, latanie ze skargą do rodziców? Takie działanie skazane było na niepowodzenie. Jeśli już musiała, mogła pójść do wychowawczyni, poprosić ją wprowadzenie córki do klasy, zaproponować jakieś wspólne wyjście klasowe, czy zaprosic wszystkie dzieciaki do domu. Tak to się rozwiązuje, a nie od razu na skargę.

    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • noemi29 16.09.19, 09:29
    mrs.solis napisała:

    > Przestan sie wtracac to moze sie zintegruje. Cale zycie bedziesz za nia zalatwi
    > ala sprawy? Jak sie ma nauczyc socjalizacji skoro ty sie wtracasz.
    >
    Bzdury.
  • mrs.solis 16.09.19, 13:01
    Sama piszesz bzdury. Mamusia juz zainterweniowala i jest gorzej niz bylo na poczatku. Dziecko trzeba wspierac , ale poprzez podpowiadanie rozwiazan, a nie lataniem ze skarga do rodzicow. Szansa byla, ze dziewczyna dalaby sobie spokoj z dogadywaniem, ale teraz za kablowanie bedzie sie mscila, tylko tyle osiagnela autorka swoim wtracaniem sie .

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • agrypina6 16.09.19, 06:00
    Córka jest cicha i nieśmiała a klasowa liderka poczuła zagrożenie z jej strony? Coś mi tu nie pasuje w tym co napisałaś. I chyba Ty chciałaś, żeby od wejścia twoja córka była lubiana i miała tłum przyjaciół. A tak raczej się nie da.
  • noemi29 16.09.19, 09:32
    agrypina6 napisała:

    > Córka jest cicha i nieśmiała a klasowa liderka poczuła zagrożenie z jej strony?
    > Coś mi tu nie pasuje w tym co napisałaś. I chyba Ty chciałaś, żeby od wejścia
    > twoja córka była lubiana i miała tłum przyjaciół. A tak raczej się nie da.

    A co Ty tam naskakujesz na autorkę? Napisała, że liderka poczuła zagrożenie w przypadku best friends. Może dziewczyna okazała jakąś sympatię nowej i to już mogło być przyczynkiem do prześladowań.
  • bluea.nne 16.09.19, 06:22
    I to wszystko w dwa tygodnie?
  • bei 16.09.19, 06:46
    Porozmawiaj z wychowawcą, moze rozmawia z dziećmi na przerwach, siedzi sama bo liczba dzieci jest nieparzysta?
  • nangaparbat3 16.09.19, 07:05
    A co powiedziały wychowawczyni i pedagog?
    Sytuacja dziecka w nowej klasie zależy przede wszystkim od relacji między dziećmi - one coś może wiedzą na ten temat i być może są w stanie pomóc.
    Ty możesz co najwyżej wzmacniać córkę - ma jakieś hobby, jest coś, co lubi robić? Dobrze, zeby miała jakąś przyjazną grupę rówieśnikow poza szkołą. Czy w ogóle zna kogoś w swoim wieku w tym nowym mieście, kogoś z kim mogłaby pogadać, pozwierzać się? Jak relacje z dziećmi z miasta, gdzie dotąd mieszkała? Czy kontaktuje się z nimi? gdyby chciała się z kimś z nich spotkać, zrobiłąbym wszystko, zeby jej to umożliwić.
    Natomiast nie myśl o tym zintegrowaniu się córki z nową klasą jako o własnej sprawie - Ty tego nie załatwisz, możesz raczej utrudnić. Bardzo delikatna sprawa, żeby z jednej strony nie lekceważyć prpoblemów dziecka, z drugiej nie obarczać jej dodatkowym ciężarem - że mama się martwi. Ten ostatni ciężar często paraliżuje, nie daje podejmować samodzielnych decyzji, utrudnia wszystko sad

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • raczek47 16.09.19, 07:11
    Ja tylko dodam,że jesteś strasznie napastnika i chyba żywisz przekonanie, że każdy z automatu powinien twoją córkę wielbić,a jeśli tego nie robi,powinien zostać zniszczony ( ton wypowiedzi, sposób opisania sytuacji).
    Takim zachowaniem będziesz tylko przyparzać córce problemów.
  • raczek47 16.09.19, 07:12
    Strasznie napastliwa miało być.
  • turzyca 16.09.19, 07:15
    Jestem zupełnie odmiennego zdania niż reszta. Gdyby sporo osób było nowych strategia niewtrącania się jest dobra. Gdyby to był tylko jeden rok, bo potem gimnazjum, niech zaciśnie zęby.
    Ale w obecnym układzie to mnie zęby zgrzytają, że zastanawiasz się nad problemem dopiero teraz. Szczególnie że masz dziecko ciche i wycofane. Powinnaś była po pierwsze poprosić wychowawczynię o plan, jak ma zamiar integrować nowe dziecko w klasie. Polska szkoła nie umie tego robić i trzeba cisnąć, żeby coś robiła i robiła z sensem. Np. zarządzić zmiany pod wymyślonym powodem typu Kasia zaczęła nosić okulary czy Maciek wyrósł, przesadzić cześć klasy i przy okazji wmieszać Twoją córkę. Bo jak widzisz albo będzie nieparzysta albo ludzie ją będą nie lubić, bo stracili ulubione miejsca przez nią. Powinnaś też była poprosić w szkole o namiary na rodziców i umówić się z nimi latem sama, a potem z dziećmi, żeby córka miała opcję wejścia w relacje z pojedynczymi dziećmi z klasy. Cóż mleko się wylało, a afera sytuacji nie polepszyła.
    Zapisuj na zajęcia pozaszkolne, idealnie gdyby były tam pojedyncze dzieci z klasy (nie duża grupa!), żeby mogła rozwijać przyjaźnie, ale przede wszystkim niech córka zbuduje sobie krąg znajomych, do których będzie się mogła odzywać.
    Sprzedaj jej strategię znajdowania wspólnego mianownika - jeśli ktoś ma podobne zainteresowania, np. słucha podobnej muzyki, to jest to dobry temat do rozmowy. Lubimy ludzi podobnych do nas, ta strategia wytwarza wspólnotę, powoduje że obcy są mniej obcy.

    Pójdź do psychologa, pogadać, co zrobić. To może być Skype ale czas i pieniądze musisz znaleźć, samobójstwo dziecka będzie droższe. I pilnuj, pilnuj jak cholera, koło wszystkich świętych kryzysy szkolne eskalują.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • lauren6 16.09.19, 08:26
    > Powinnaś też była poprosić w szkole o namiary na rodziców i umówić się z nimi latem sama

    RODO kobieto!

    Ja bym się wściekł, gdyby jakaś obca baba zaczęła wydzwaniać do mnie w czasie urlopu by moje dziecko zintegrowało się z jej dziubdziusiem.

    Ematka jest jednak mistrzynią w dawaniu rad z kosmosu.
  • turzyca 16.09.19, 08:35
    Zapomniałam o RODO, życie jest trudniejsze.
    Rada nie jest z kosmosu, tylko z mojej pierwszej szkoły. Niepolskiej, przyznaję. No i fakt że trudno było dzwonić do ludzi na urlopie, bo to była era telefonów stacjonarnych.

    Kurczę, dlaczego gdzieniegdzie wprowadzenie nowych do społeczności jest oczywistością, a w Polsce tak często można napotkać reakcje jak Twoja?

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • arwena_11 16.09.19, 08:42
    W sumie ta baba mogłaby nie dzwonić tylko zgłosić hejtowanie na policję.

    Dziewczynki bywają wrednymi sukami. Konflikt między klasową gwiazdą a córką mojej sąsiadki skończył się w prokuraturze. Niunia psychicznie i fizycznie znęcała się nad córką sąsiadki. Oczywiście w białych rękawiczkach, a dyrekcja nic nie robiła "bo przecież to niemożliwe, żeby X ją popchnęła" - kiedy młoda zleciała ze schodów w szkole i złamała rękę. Na szczęście dziewczę popełniło błąd - zrobiła koleżance profil na portalu randkowym i podała nr telefonu dziewczynki.
    Zaczęły do niej jakieś oblechy wydzwaniać, poszła do rodziców - ci na policję. No i policja znalazła ogłoszenie. Szybko znaleźli winowajczynię. Dziewczynki miały po 12 lat.

    Dlatego uważam, że każdy hejt czy mobbing powinien być zduszony w środku. Nawet jakbym miała sprawę zgłaszać na policję itd.
  • 3-mamuska 16.09.19, 12:04
    Dokładnie kiedyś konflikty się rozwiązywało pod zmiel za górka w gronie kilku osób. A teraz w dobie internetu fb i reszty dzieci maja duża broń w ręce. Tym bardziej ze często szkoły zachęcają do korzystnia np. Z grup klasowych kiedy to jedno z dzieci jest wykluczane czy jeśli się napisze coś o jednej to cała reszta widzi a nie słyszy tylko 2-3 osoby.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • aguar 16.09.19, 08:40
    Ja się z Tobą zgadzam. W zasadzie to tytułowe pytanie powinna nam tu zadać nie matka, tylko wychowawczyni tej klasy, bo to jej zadanie. W szkole mojego tak jest - właśnie regularnie zmiany miejsc, praca w parach czy podgrupach, których skład wyznacza nauczyciel - cenna nauka współpracy z różnymi ludźmi. Jak właśnie u nich w klasie było nowe dziecko - spotkania z innymi dziećmi w domu pojedynczo, w sensie nowy z tylko jednym innym dzieckiem.
  • edelstein 16.09.19, 07:50
    Nie chcialabym, by moje dziecko zadawalo sie z kims kto ma taka matke. Caly czas musialabym w gotowosci,ze jakby sie poklocili, co sie zdarza ciagle w tym wieku, musialabym wejsc z matka w niezbyt mila interreakcje.
    Jakbym miala regaowac za kazdym razem gdy sie mlody popstrzyka z ktoryms kumplem to bym ze szkoly nie wychodzila.
    Zrobilas jej paskudny PR


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • gryzelda71 16.09.19, 08:30
    Dokładnie. Swego czasu zniechęciłam syna do znajomości z chłopcem którego matka w podobny sposób się zachowywała. Byle pierdoła a ona u pedagoga i wychowawczyni.
  • arwena_11 16.09.19, 08:44
    qrcze ale nie mówimy o integracji na siłę, tylko o mobbingu. I to powinno być załatwione ze wszelkimi konsekwencjami dla prowodyra
  • gryzelda71 16.09.19, 08:48
    Ja pisze o integracji na siłę. Nie da się tak.
  • edelstein 16.09.19, 08:50
    Jak swiat, swiatem dzieci ustalaly swoja pozycje w grupie.Zaden Mobbing,normalne zachowanie w malych spolecznosciach jak klasa.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • arwena_11 16.09.19, 09:02
    Hejtowanie to nie jest normalne zachowanie. Trafi na słabszą psychicznie jednostkę i skończy się samobójstwem. A potem jest "nikt nic nie zauważył, nic nie mówiła"
  • lauren6 16.09.19, 09:13
    Dziewczyny znają się raptem 2 tygodnie. To jest za krótko by mówić o jakiś prześladowaniach. Prędzej o przepychankach i szukaniu miejsca w grupie.

    Zgadzam się, że autorka za szybko wytoczyła ciężkie działa. Trzeba było dać czas córce na samodzielne rozwiązanie problemu i dotarcie się z koleżankami w grupie. Teraz ma opinię tej z walniętą matką.
  • aguar 16.09.19, 09:23
    "znają się raptem 2 tygodnie. To jest za krótko by mówić o jakiś prześladowaniach."
    Nie zgadzam się. Owszem, to jest za krótko, aby się dobrze poznać czy aby pojawiły się jakieś racjonalne powody odrzucenia. Ale jak ktoś prześladuje, bo po prostu chce i może (bo mu to uchodzi na sucho), to przecież go żadne ograniczenia czasowe nie dotycząsmile
  • edelstein 16.09.19, 09:46
    Znamy tylko wersje autorki,bardzo emocjonalna.Wcale bym sie nie zdziwila gdyby ten caly "mobbing" to bylo rzucone " jestes glupia" "nie bedziemy sie z toba bawic"

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • gryzelda71 16.09.19, 09:18
    Nie każde zachowanie które nie podpasowało jest hejtem. Nie wiem co było w tych zrzutach.
  • lauren6 16.09.19, 09:37
    Nie ważne co było w zrzutach. Na początek trzeba było naciskać na wychowawczynię jaki ma plan integracji klasy, wyciągnięcia nieśmiałej córki w grupę rowieśniczą. Screeny zachować i wytoczyć sprawę hejtu jeśli faktycznie zachowanie tamtej dziewczynki nie zmieniłoby się i prześladowałaby nową przez kilka miesięcy.

    Teraz to chyba faktycznie pozostaje zmiana klasy.
  • aguar 16.09.19, 09:46
    Ale, co to w ogóle ma być wg Ciebie? Na dzień dobry może być hejt? A dopiero jeśli dłużej, to źle?
  • edelstein 16.09.19, 09:49
    Na dzien dobry to przepychanki w klasie sa normalne, nowy, nie nowy, kazdy szuka swojego miejsca w grupie.Moj syn na poczatku tez sie z jakims tam poprztykal, z tego co wiem w piatek byli razem na wolnej godzinie w mcdonaldsie.Jakbym wytoczyla dziala, ze sie miedzy soba pogryzli to bylby cyrk.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • aguar 16.09.19, 09:53
    Eee tam, jak się nienowy z nienowym poprztyka, to też bym nie robiła problemu.
  • edelstein 16.09.19, 09:57
    Akurat, tam poszli tez kumple tamtego z podstawowki, ale moj syn sobie nie da w kasze dmuchac. Podejrzewam, ze jeszcze z miesiac beda szukac Alfa.Poki sie nie okladaja z ofiarami w ludziach mam to gdzies.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • gryzelda71 16.09.19, 09:50
    Nie mam pojęcia co było napisane.
    W życiu nie latałabym po rodzicach. Od tego jest wychowawczyni. I normalna rozmowa nie skargi. Na początek rzecz jasna.
  • aguar 16.09.19, 09:55
    "Nie mam pojęcia co było napisane."

    "wyśmiewała moją córkę na forum klasowym. Wydawała jej zakazy, rozkazy itd."
    Zakładam, że autorka pisze prawdę.
  • gryzelda71 16.09.19, 10:16
    YYY ma brzydkie spodnie jest wyśmiewaniem, ale czy serio na skargę się z tym leci?
  • arwena_11 16.09.19, 10:29
    A to zależy - ma te brzydkie spodnie bo jej się podobają - i ma wywalone na to co inni mówią. Czy ma brzydkie, bo na takie było stać rodziców, dostała po kuzynie a rodzice nie mają kasy itd.

    Drugi przypadek należy ukrócić w zarodku, z pierwszym dzieciak sam sobie poradzi.
  • gryzelda71 16.09.19, 10:38
    Sadzę,ze teraz dzieci nie mają szans sobie poradzić(wiem ze to tylko na forum) bo do akcji wkracza matka.
  • edelstein 16.09.19, 09:18
    W dwa tygodnie hejt i przesladowania?u nas ma rozpoczecieu dyrektorka mowila,ze poczatek roku jest ciezko i beda przepychanki.Bo taka to juz ludzka natura.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • turzyca 16.09.19, 10:12
    Ale to jest zupełnie inna sytuacja! Nawet jeśli część grupy przeszła razem, to jednak nie cała, zmienia się dynamika grupy. No i cała klasą jest w sytuacji poznawania nowego miejsca, nie zna nauczycieli, budynku, zasad, nie wie do kogo pójść, kto jak się zachowa.
    Jedna osoba w zgranej klasie to zupełnie inna sprawa

    --
    Wróżenie z fusów.
  • 3-mamuska 16.09.19, 12:39
    edelstein napisała:

    > W dwa tygodnie hejt i przesladowania?u nas ma rozpoczecieu dyrektorka mowila,ze
    > poczatek roku jest ciezko i beda przepychanki.Bo taka to juz ludzka natura.
    >

    Bo zdjęła sobie ciężar wychowania i rozmów z głowy bo tak ma być. A dzieci uczą się prawa dżungli kto silniejszy.
    A słabszego zdeptać można bo nikt nie stanie w jego o obronie.
    A słowa mogą bardziej skrzywdzić niż uderzenie.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • edelstein 16.09.19, 12:49
    A ty to gdzie wyczytalas? Gdyby nauczyciel reagowal na kazda klotnie,to w te pedy zabralabym dziecko z takirj szkoly.Nie po to ucze go smodzielnosci ,by ktos za niego zalatwial wszystko.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • berdebul 16.09.19, 21:20
    Brak przyzwolenia na przemoc, wymaganie minimum kultury w kontaktach z innymi świadczy o szkole bardzo dobrze, niestety rzadko się zdarza.
  • 3-mamuska 16.09.19, 12:07
    edelstein napisała:

    > Jak swiat, swiatem dzieci ustalaly swoja pozycje w grupie.Zaden Mobbing,normaln
    > e zachowanie w malych spolecznosciach jak klasa.
    >
    A kiedyś to się pozwalało na znęcanie jednych drugich i jeszcze uważało się za normalne. Albo jeszcze się rodzice cieszyli ze maja przebojowe wyparte dzieci bez skrupułów.
    Kiedyś ,nie w dobie gdzie niemal wszystko trafia do sieci i dużo więcej osób może wspomagać prowodyra.
    Czasy się zmieniły jakbyś nie zauważyła.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • edelstein 16.09.19, 12:10
    Nie przypominam sobie by ktos sie znecal i bylo to akceptowane.Hodujecie niedorajdy trzymajace sie maminej spodnicy i potem jest jak jest.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 16.09.19, 12:20
    Oczywiście poza przyzwoleniem na przemoc i robieniem w szkole dżihadu z powodu jednorazowej pyskówki na fb nie ma absolutnie żadnych reakcji pośrednich. Albo olewamy własne dziecko, albo wytaczamy najcięższe działa 🙄
  • mama-ola 16.09.19, 08:25
    Niech zaprasza do siebie do domu np. w sobotę. Posiedzą, pogadają, może coś wspólnie porobią. Może będą miały na tyle przyzwoitości, żeby nie obgadywać koleżanki, u której gościły. Zwłaszcza jeśli będzie fajnie.
  • bovirag 16.09.19, 08:32
    Strasznie głupiego wychowawcę ma ta klasa. Dziecka nowego nigdy nie zostawia się samego. Jeśli przychodzi nowe dziecko do klasy, każdego dnia inne dziecko jest za nie odpowiedzialne. Pierwszego dnia jedno pokazuje gdzie sa toalety, stołówka, play grounds i pobieżnie tłumaczy organizację szkoły. Każdego następnego dnia kolejne dziecko robi podobnie w miarę potrzeby + upewniam się, że nowy nie jest sam, nie jest zostawiony z boku. Dzieje się to tak długo jak potrzeba.
    FB można założyć mając lat 13 więc ja jako wychowawca natychmiast bym kazała to konto skasować i miała kontrolę nad tym, czy nowe nie powstają.
  • turzyca 16.09.19, 08:39
    >Jeśli przychodzi nowe dziecko do klasy, każdego dnia inne dziecko jest za nie odpowiedzialne.

    W Polsce?


    >Pierwszego dnia jedno pokazuje gdzie sa toalety, stołówka, play grounds i pobieżnie tłumaczy organizację szkoły.

    A, czyli nie w Polsce. No to w Polsce wychowawca takich rzeczy nie ogarnia, ingeruje dopiero jak jest poważny kryzys, często wyświadczając niedźwiedzią przysługę.
    Nie ma wypracowanych strategii integracji grupy czy włączania do niej nowych członków.


    --
    Wróżenie z fusów.
  • aguar 16.09.19, 08:48
    Jak ja czytam te niektóre wątki, to strasznie doceniam szkołę mojego dziecka (prywatną) - ona jest w Polsce, ale dba się o integrację (a niereformowalnego agresora można po prostu usunąć ze szkoły). Może, autorko, skoro przeniosłaś się do większego miasta to pewnie za lepszą pracą i może stać by Cię było na prywatną? Chociaż, przypuszczam, też nie wszystkie są dobre...
  • turzyca 16.09.19, 08:57
    A wiesz co jest najgorsze? Że większość tych metod nie wymaga żadnych kosztów. Roszady dzieci w ławkach, przestawianie ławek, praca w grupach, przydzielenie opiekunów nowym - to nie wymaga przecież kasy, da się zrobić w szkółce z kiblem na podwórku.
    Oraz co jeszcze gorsze że były znane już w latach sześćdziesiątych - miałam ciotkę fascynatkę zawodu, która stosowała w tym czasie ówczesne nowinki pedagogiczne takie jak praca w grupach.

    --
    Świruska od Krzyżaków.
  • bovirag 16.09.19, 09:02
    Dokladnie. Nasza szkoła w ogóle nie praktykuje siedzenia w ławkach dwojkami. Dzieci siedzą grupach po 4-5-6 osób. Oczywiście zdarzają się i takie ananasy, które siedzą same czasami ale to nie za to, że się nie integrują. Przeciwnie, integrują się za bardzo i każdy jest ich przyjacielem do pogadania nawet w trakcie testuwink
  • gryzelda71 16.09.19, 09:05
    Ojej pamiętam jak w 1-3 wychowawczyni stosowała metodę każdy ma siedzieć z każdym. Irytacji i pretensji rodziców nie było końca.
  • turzyca 16.09.19, 10:33
    >Irytacji i pretensji rodziców nie było końca.

    A w zasadzie dlaczego? U mnie nie było aż takiej rotacji, ale przesadzania były regularne, co kwartał, nie pamiętam, żeby rodzice wpadli na pomysł skargi.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • gryzelda71 16.09.19, 10:40
    Bo Maciuś nie będzie siedział z tym wrednym Kubą. Bo Maciuś grzeczny a Kuba łobuz. Np takie.
  • turzyca 16.09.19, 10:43
    >Bo Maciuś nie będzie siedział z tym wrednym Kubą. Bo Maciuś grzeczny a Kuba łobuz. Np takie.

    A za dwa tygodnie że Kasia nie będzie siedzieć z Maciusiem, bo Maciuś ma ADHD i rozprasza Kasię. suspicious Bosko.

    --
    Kółka się kręcą?
  • gryzelda71 16.09.19, 10:47
    Dokładnie tak było. Szybko pomysł pani zdechł.
  • turzyca 16.09.19, 10:59
    >Dokładnie tak było. Szybko pomysł pani zdechł.

    A to pani miękka była.

    --
    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
  • gryzelda71 16.09.19, 11:07
    Wiesz, gdy 30% czasu lekcyjnego upływało na tłumaczeniach o co chodzi......
  • turzyca 16.09.19, 11:41
    >Wiesz, gdy 30% czasu lekcyjnego upływało na tłumaczeniach o co chodzi......

    Rodzice siedzieli na lekcjach?

    --
    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
  • gryzelda71 16.09.19, 14:04
    Przychodzili przed lekcją, na przerwach i przeciągali gadki.jak tam im pasowało. Skąd twoje zdziwienie, toż dbali o interesy bąbelków.












  • berdebul 16.09.19, 10:50
    Lepiej niż Zuzia będzie siedziała z Malwinką, bo się znają i lubią, a Kasi nie lubią, więc nie będą z nią siedziec! Dorośli ludzie, ktorzy robią awantury o ławki.
  • volta2 16.09.19, 15:14
    oszalałaś chyba z taką radą
    moje było w prywatnej polskiej szkole i ileż ja się nachodzilam w sprawie integracji(gimnazjum) - po pierwsze dostałam obietnicę, że dziecko idzie do nowo utworzonej klasy a okazało się że w tej klasie i tak są dzieci z prywatnej podstawówki, więc było tylko 3 chłopców którzy z nikim się nie znali

    do dziś mam chęć wysłać parę fotek z domowych nasiadówek planszowych uczniów z tej klasy którzy się zintegrowali dopiero w 3 gimnazjalnej, i trwają te nasiadówki już kolejny i kolejny rok a szoła rozkładała ręce - no my się staramy ale przecież dzieci bla bla bla
    i nie byłam jedyną matką która dopytywała o tę integrację - obie miałyśmy doświadczenia ze szkół międzynarodowych gdzie był to jeden z istotniejszych problemów czyli wprowadzenie dziecka do grupy.
  • bovirag 16.09.19, 08:50
    No właśnie, w Polsce się takich podstawowych, międzyludzkich relacji nie ogarnia. Nie, nie w PL. Na zgniły zachodzie, gdzie obok białych mieszkańców pochodzenie europejskiego ucząca się dzieci czarne, hinduskie, muzułmanie, katolicy i ateiści. Można ogarnąć w każdym jednym kraju zakładając, że dziecko to mały człowiek i należy mu okazać szacunek i odrobine miłości. Takie to proste.
  • aguar 16.09.19, 09:03
    Ja się w ogóle zastanawiam, czy niektóre, co tu piszą same zaopiekowałyby się nową osobą w klasie. Bo to jest straszny brak empatii - nie jest trudno sobie wyobrazić, jakby się samemu czuło w nowym otoczeniu, gdzie się nikogo nie zna, czego by się wtedy potrzebowało.
    Poza tym takie odrzucenie, zanim się pozna to też nie jest coś normalnego, a po dwóch tygodniach nie były w stanie jej poznać. Mój syn, baaardzo nieśmiały, jak zobaczył nową dziewczynkę w klasie, to pierwsza jego reakcja to było zainteresowanie się nią. I to mi się wydaje zdrową reakcją na nową osobę - ciekawość, chęć poznania.
  • arwena_11 17.09.19, 08:25
    Pierwszego dnia w ósmej klasie przyszła do nas nowa dziewczyna. Klasa była bardzo zgrana. Zaczęłyśmy gadać .....i tak gadamy od 30 lat. Ta dziewczyna została moją przyjaciółką. Od początku odbierałyśmy na tych samych falach - co w sumie nie dziwne - urodziłyśmy się tego samego dnia big_grin
  • e-ness 16.09.19, 11:10
    Jesteśmy świeżo po zmianie szkoły. Wychowawczyni na rozpoczęciu szkoły w klasie od razu wyznaczyła osoby „odpowiedzialne” za moje dziecko. A zwracając się do syna zapewniła, ze do tego momentu będzie mu ktoś towarzyszyl aż sam uzna ze pomoc jest mu nie potrzebna.
    Polska szkoła, miasto podwarszawskie
  • gryzelda71 16.09.19, 08:35
    A jak nie przyjmą zaproszenia?
    Albo mam będzie chciała animować spotkanie(co bardzo prawdopodobne) i będzie jeszcze większy obciach w klasie?
  • mama-ola 16.09.19, 09:34
    gryzelda71 napisała:

    > A jak nie przyjmą zaproszenia?
    No to już afront i porażka na całej linii sad Chyba byłoby jeszcze gorzej.

    > Albo mam będzie chciała animować spotkanie(co bardzo prawdopodobne) i będzie
    > jeszcze większy obciach w klasie?
    Też prawdopodobne, ale może - jakoś - się powstrzyma.

    Mój syn w podobnym wieku też teraz zmienił szkołę. U chłopców takie cyrki jak zmowa przeciwko jednemu i obgadywanie nie zachodzą. Tylko dziewczynki dziewczynkom, a potem kobiety kobietom gotują taki los crying
  • edelstein 16.09.19, 09:50
    Oj zachodza zachodza, rozne wariacje widzialam.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • gryzelda71 16.09.19, 09:52
    Wydaje ci się,ze chłopcy sa inni.
  • turzyca 16.09.19, 10:08
    >Wydaje ci się,ze chłopcy sa inni.

    No są. Chłopcy stosują przemoc fizyczną, dziewczynki wykluczenie. Chłopcy częściej padają ofiarą prześladowań w szkole i częściej są sprawcami, u dziewczynek to się z wiekiem uspokaja. Dziewczynki ograniczają prześladowania do swojej grupy, chłopcy nie.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • gryzelda71 16.09.19, 10:20
    Stare dane. Tak było za mojej szkolnej kariery. Serio chłopcy też potrafią knuć intrygi.
  • turzyca 16.09.19, 10:29
    Całkiem świeże. Co nie znaczy że inne zachowania są wykluczone, te są dominujące.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • berdebul 16.09.19, 08:51
    Zmienić klasę i przeprowadzić integrację. Rolą wychowawcy jest wprowadzić nowego ucznia i tak zarządzać klasą, żeby sytuacje pt. wyśmiewanie z nowego nie miały miejsca. O Facebooku porozmawiałabym na zebraniu, cyber przemoc to nie są żarty.
    Zapraszanie pojedynczych dzieci do domu, zwłaszcza tego miłego chłopca, znalezienie zajec po lekcjach, niech tam ma przyjazną grupę. Moze jakiś dom kultury w pobliżu?
  • turzyca 16.09.19, 09:01
    W tym układzie albo się ułoży albo niech pochodzi na kursy w okolicy, złapie kontakt z dziećmi i dopiero taką nieco zintegrowaną wprowadzić do nowej klasy.

    Poruszyć temat cyber bullyingu koniecznie.


    Choć zdaje się że temat szkoły bez przemocy i pracy pedagogicznej został pogrzebany w deformie.

    --
    Czajniczek Pana R.
  • berdebul 16.09.19, 09:08
    Czytam teraz książkę, o pedagogice po I WŚ, przeżywam szok poznawczy, jak bardzo polska szkoła, w XXI wieku nie korzysta z „nowinek” dotyczących rozwoju. Co ciekawsze, teoria jest na studiach (a przynajmniej na moich byla), tylko praktyka jakoś nie wychodzi.
    Rzucanie nowego dziecka na żer klasie, w której jest lokalna gwiazda, a dzieci żyją w grupkach to głupota i okrucieństwo i wie to każdy, a mimo to wciąż się dzieje. Większość sposobów rozbijania klik wymaga odrobiny dobrej woli i chęci, bo można je przeprowadzić bez żadnych nakładów finansowych. Wujowa wychowawczyni, niestety. Wydłużenie podstawówek do 8 lat będzie generowało więcej takich sytuacji, bo kiedyś mozna było przecierpieć ten rok, dwa i wybrac gimnazjum, do którego takie gwiazdy nie szły.
  • turzyca 16.09.19, 09:55
    >Co ciekawsze, teoria jest na studiach (a przynajmniej na moich byla), tylko praktyka jakoś nie wychodzi.

    A masz pomysł dlaczego?

    >Wujowa wychowawczyni, niestety.

    I niestety dość przeciętna. Zła diagnoza polskiej szkoły.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • berdebul 16.09.19, 10:37
    Negatywna selekcja do zawodu, wypalenie, wdupiemanie.
  • edelstein 16.09.19, 09:23
    Cybermobbing? Bo ktos zalozyl grupe i corka uatorki w niej nie jest?i autorka nawet nie wie o czym tam pisza?z armaty do komara

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • berdebul 16.09.19, 10:36
    Zrzuty ekranu z dręczeniem. Wykluczenie kogoś z klasowej grupy na fb to mobbing.
  • edelstein 16.09.19, 11:50
    Nie to nie jest klasowa grupa, klasowa grupe zaklada nauczyciel, to jest grupa prywatna.
    Zrzuty ekranu gdzie a napisala b ze jest glupia.Przedszkole.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • berdebul 16.09.19, 12:44
    Grupa prywatna, do której należy klasa minus nowa. W dodatku na portalu, gdzie założyli konta kłamiąc. Rewelacja.
  • saszanasza 16.09.19, 08:58
    Również mam córkę w 6 klasie i całkiem niedawno zmieniłam jej klasę. To co opisujesz się dzieje naprawdę, to chyba jakiś cholerny etap walki o akceptację, bycie „przewodniczką stada”, potrzeba uznania, bycia podziwianą i posiadania największej ilości zajebistych koleżanek. Tak to wygląda. Dziewczyny a nawet przyjaciółki obgaduja się nawzajem, by za chwilę znów być najlepszymi psiapsiółkami. Moja córka należała do takiej grupy „czterech”. Częściowo sie zasymilowała, „grzecznie” obgadując swoje koleżanki☹️ jednak gdy one zaczęły przekraczać pewne granice jej tolerancji (m.in. Obgadywanie nowych dziewczynek, obgadywanie a następnie zaprzeczanie, rzucanie kurwami co drugi wyraz) zaczęła odstawać i zwracać im uwagę, że coś jest jednak nie tak w tych ich relacjach i sposobie postępowania. W efekcie odtrąciły ją bo: „jest sztywna i nudna”. Przeniosłam więc ja do rownoległej klasy (w tym roku z dwóch klas zrobiono 3 i doszły nowe dzieci) w której były równiez jej stare, dobre koleżanki jak rownież nowe dziewczynki. W tej klasie bardzo dobrze się odnalazła, zresztą ona nigdy nie miała problemów adaptacyjnych .Ostatnio opowiadała mi historię, że zanim sie przeniosła myślała, że jedna z „nowych” dziewczynek w tej drugiej klasie jej nie lubi, gdyż uważa, że ta chce jej odebrać „wspólną” koleżankę (a wieloletnią koleżankę mojej córki). Okazało się, że tamta dziewczynka myślała dokladnie to samo😁 Co dziwne, już pierwszego dnia wyjaśniły sobie „sprawę” , polubiły się i zakolegowały (chodzą wspólnie na frytki). Tak więc czasami trzeba walczyć z uprzedzeniami.

    Co do starych koleżanek, od których odeszła....nadal toną w klamstwie wzajemnych pomówień. Dzwonia do córki, rozmawiają, jedna z nich chciała się rownież przenieść do klasy w której jest córka, ale w międzyczasie inne dzieci ją znielubiły do tego stopnia że jej nie chcą natomiast w dzieci z jej obecnej klasy ponoć napisały do niej list, że zmieniła się na gorsze i jak tak dalej bedzie, to przestaną się z nią kolegować.

    Co do meritum....uważam, że dzieci w tym wieku trudno już namówić do kolegowania się, tak samo jak trudno „zmusić” twoją corkę do większej „otwartości”. Jednak w każdej klasie są przewodniczki stada, ale i są też dziewczynki które nie wpisują się w ich kanony i celowałabym w przyjaźń właśnie z tymi dziewczynkami, bo nie wierzę, że wszystkie są takie jak je przedstawiłaś. Natomiast nie jestem w stanie poradzić ci sposobu....moim zdaniem zwykła cierpliwość powinna wystarczyć.

    I jeszcze jedno pytanie: jak twoja corka funkcjonowała w „starej” klasie? Była lubiana czy też gdzieś na marginesie?


    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • misterni 16.09.19, 09:29
    Moja młodsza córka, też zmieniała szkołę od szóstej klasy - przeprawdzka 400 km.
    Nie było żadnych problemów, może dlatego, że klasa dość mała była, a wychowawczyni bardzo zaangażowana? W każdym razie, już po kilku dniach miała mnóstwo koleżanek i kolegów, wszyscy byli jej ciekawi. wink
    Wydaje mi się, że trochę za szybko zareagowałaś z tymi screenami, trzeba było dać córce samej to rozwiązać. Przynajmniej spróbować.

    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • aguar 16.09.19, 09:43
    "Wydaje mi się, że trochę za szybko zareagowałaś z tymi screenami, trzeba było dać córce samej to rozwiązać. Przynajmniej spróbować."
    Moim zdaniem dobrze zareagowała, bo jeśli było tak, jak opisuje, to była to przemoc w sieci. Teraz tylko pozostaje dobrać się do kont na fb, skoro nie mają 13 lat.
    Można dziecku dawać samemu rozwiązywać swoje konflikty z rówieśnikami, ale raczej takie jeden na jeden, a nie samotne jedno dziecko przeciwko zgranej grupie.
  • edelstein 16.09.19, 09:53
    Dobrac sie do kont na FB? Czy ty czytasz sama siebie.konta cudzych dzieci g... cie powinny obchodzic.Na marginesie wlasnie to co teraz zaproponowalas jest przesladowaniem.


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • aguar 16.09.19, 10:00
    Ja uważam, że w tym wieku dziecko nie może jeszcze korzystać z sieci bez nadzoru dorosłego. Na co dzień nie kontroluję wszystkiego, co syn pisze, ale jak bym podejrzewała, że dzieje się coś niedobrego, to czułabym, że mam prawo to przeczytać.
  • arwena_11 16.09.19, 10:02
    Jeżeli dzieci nie mają 13 lat - to znaczy, że skłamały przy zakładaniu konta.
  • edelstein 16.09.19, 11:52
    Straszne, do wiezienia z nimi

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:22
    Jak to dobrze że są te fejsbuki wszystkie. Jeszcze 20 lat temu czytałabyś dzieciakom pamiętniki, nie?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • arwena_11 16.09.19, 10:26
    Przecież dziecko mogło samo pokazać.

    Jak w szkole syna wyszła afera z cyberprzemocą - to zaczęło się właśnie od tego, że dziecko pokazało ojcu co robią "koledzy". Ojciec poszedł do szkoły i na policję. Policja przetrzepała wszystko - powiadomiono rodziców wszystkich dzieci, które były hejtowane na tej stronie ( wiele z nich nawet o tym nie wiedziało ). Kilku rodziców skierowało sprawy na drogę sądową.
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:36
    Ale co to ma wspólnego? Pokazało samo to pokazało, odnoszę się do postulatu o "dobieraniu się do kont".

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • arwena_11 16.09.19, 10:44
    Dobrać się do kont może policja. No i FB jeżeli się jemu zgłosi, że x,y,x ma konto a nie ma 13 lat. Nie trzeba się dobierać do kont.

    Tu dziecko samo pokazało, jak zrozumiałam z pierwszego postu
  • aguar 16.09.19, 10:30
    "Jak to dobrze że są te fejsbuki wszystkie. Jeszcze 20 lat temu czytałabyś dzieciakom pamiętniki, nie?"
    Pamiętnik się pisze dla siebie, pokazuje wybranym. To co jest opublikowane w sieci, może być dostępne dla całego świata.
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:35
    Tak, dla całego świata i dlatego postulujesz "dobieranie się do kont" big_grin Huehue.
    To co publiczne na fejsie to publiczne, do niczego się nie trzeba dobierać kochanieńka. Postulujesz dobieranie się, czyli grzebanie w tym co prywatne.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • edelstein 16.09.19, 11:54
    No skoro sie musisz dobierac do konta to oznacza, ze jednak nie publiczne, a prywatne.wspolpracownikom tez trzepiesz konta, bo moze cos o tobie pisza?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • misterni 16.09.19, 14:48
    Dobra, zbyt łagodnie to określiłam - postąpiła w najgłupszy z możliwych sposobów, co zresztą widać po efekcie. Jeśli się chce pomóc dziecku zintegrować z klasą, to na pewno nie lecąc na skargę. Gdzieś wyżej napisałam, co można było zrobić, teraz obawiam się, że już pozamiatane. .

    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • edelstein 16.09.19, 09:59
    Tak z ciekawosci,czy wasi rodzice tez latali do szkoly jak zescie sie z kims poprztykaly?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 16.09.19, 10:14
    Do szkoły jak do szkoły. Pytanie czy rodzice chwytali za telefon i dzwonili do matki koleżanki z awanturą, bo jedno dziecko "rozkazało" coś drugiemu.
  • gryzelda71 16.09.19, 10:24
    U mnie nie. Brak telefonów hahahaha
  • gryzelda71 16.09.19, 10:27
    Ale nie ma co porównywac kiedyś i dziś. Dziś dzieciak nie ma odpoczynki od problemów szkolnych, bo wychodzi ze szkoły i ciągle ma to w telefonie. Caly czas tym zyje.
  • edelstein 16.09.19, 11:57
    Eee tam moj syn najczesciej w domu rzuca Telefonen w kat, bo mu sie nie chce odpowiadac na 100wiadomosci.Ostatnio pokazal mi i mowi, mama nie chce mi sie tego czytac.Faktycznie przy parunastu osobach w grupie 100wiadomosci to kwestia paru minut.
    Nie wszyscy z klasy sa w grupie.Mobbing jak nic.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:24
    Ej ale tak ogólnie to wiecie ze to trolling? Zamierzenie było takie żebyscie jej wytykały nazwanie obcego dziecka wyszczekaną pindą. Poszło w inną stronę. Autorka już się nie odezwie, ogarniacie to?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • turzyca 16.09.19, 10:27
    >Autorka już się nie odezwie, ogarniacie to?

    A to nam przeszkadza w fajnej dyskusji, albowiem?

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:34
    Mnie nie przeszkadza, gadajcie jak lubicie być robione w trąbę tongue_out

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • hanusinamama 16.09.19, 10:37
    35wcieniu- niezawodny wykrywacz troli (i jak ona mowi ze trol to trol innej opcji nie ma).
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:41
    Hanusina, czołowa rozmówczyni trolli. Nawet jak troll jej się przedstawia jako troll to i tak nie przepusci okazji żeby w odpowiedzi opisać co tam u jej córki i koleżanek. Śmiało. W tym wątku już zaczęłaś jakiś wpis od "a u mojej córki"? big_grin big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • turzyca 16.09.19, 10:37
    No ale kto tu kogo robi w trąbę? Chyba forum autorkę.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:41
    Jakim sposobem? Jej tu już nie ma. Zrobiła swoje, napędziła ruch i polazła.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • saszanasza 16.09.19, 10:44
    35wcieniu napisał(a):

    > Mnie nie przeszkadza, gadajcie jak lubicie być robione w trąbę tongue_out
    >

    Ale problem opisany przez autorke jest jak najbardziej realny. Dla dzieci w tym wieku przede wszystkim liczy się popularność i akceptacja w środowisku rowieśniczym i aby to osiągnąć, niektóre jednostki są zdolne do wielu destrukcyjnych działań. To fakt.
    Natomiast, jak pisałam powyżej, nie można zmusić dzieci, żeby kolegowały sie z kimś, z kim nie chcą, natomiast należy tłumaczyć, żeby nie oceniały osoby nie poznawszy jej albo w oparciu o opinie innych.


    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • lauren6 16.09.19, 11:22
    To jest stara forumka, która zakładała w przeszłości o takie wątki:
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,167828119,167828119,Moze_mam_borderline_.html
  • edelstein 16.09.19, 11:59
    No to dobrze trafilam z tym, ze matka nie calkiem zdrowa.Nikt normalny po 10dniach nie urzadza takiego terroru, bo Kasia powiedziala Basi cos tam

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • osmycud8 16.09.19, 15:54
    Sytuacja wygląda mniej więcej tak, bo nie napisałam tego w poście startowym. Moja córka poznała tę pindę będę ją zwac klasową gwiazdę w lato, mieszkamy w sumie niedaleko. Bardzo sie zakolegowały, braliśmy tę dziewczynę do ZOO i na inne wyjścia rodzinne, jej mama brała moją córkę na basen, nocowały u siebie nawzajem. Dziewczyna zrobiła na mnie mega dobre wrażenie, jest inteligentna, bystra, przebojowa. Dziewczyny uznły, że muszą chodzić do jedenej klasy. Gwiazda obiecywała, że wszystko pokaże mojej córce, że świetnie ją rozumie,bo sama dołączyła do klasy 2 lata temu. Dało mi trochę do myślenia jak byłam u nich w domu na wieczorku zapoznawczym z jej mamą, to jak usłyszałam jak chamsko się odzywa do swojej babci (spadaj stąd, zamknij się) a jej matka nie reagowała na to. Któtko przed początkiem roku szkolnego córka mi zdradziła, że jak u nich spała to gwiazda ta odezwała się do niej: "wyjdz za drzwi szmato". Ale moja zamiast wyjść to została na noc.
    Pożniej przyszedł 2 września. Na drugi dzień klasowa gwiazda widząć, że moja córka złapała wspólny język z jej przyjaciołką zaczeła ją instruowac, że: "masz sie trzymac z dala od Joli, masz sobie poszukać innego towarzystwa np w innej klasie, masz nie chodzic za nami na przerwach, bo ja chce byc z Jolą sam na sam". Kiedy Jola zaporponowała mojej córce, żeby przyszła do niej do domu to klasowa gwiazda na messengerze wypisywała do mojej corki: "jakbyś była mądra to bys jej odmówiła, widziałaś że mi to nie pasuje, jak chcecie sie kolegować to ok ale wtedy ja nie odezwę sie ani do Joli ani do ciebie, odczep sie od Joli, nie wchodz nam w parade" itd. Jak pani dzieliła dzieci na grupy i moja trafiła do grupy z Jolą to gwiazda uskuteczniała płacz na zawołanie, na lekcji wf pociągneła moją z bara- bo ta szła na boisko przy Joli.
    Uznałam, że należy gwiazde troche przywołać do porządku. Jej mama odpisała mi na skreeny ekranu i naswietlenie problemu, że jest przerażona jej nastrojami (hormonami) itd i pogadała z nią. Od tego dnia jest jakby lepiej.
    Dzis moja przyszła cała w skowronkach bo gwiazdy nie było w szkole i mogła bez obaw pogadac z Jolą i umówiły sie na spotkanie - obie uznając, że muszą trzymać to w tajmnicy przed gwiazdą.
    Wychowawczyni jest o kant d rozbić. Rozmawiałam, przepraszam probowałam z nią porozmawiać już 1 dnia, ale mnie olała ciepłym moczem. Nie przedstawiła mojej córki na rozpoczęciu roku, o nic nie zapytała, nie przywitała, nie wspomniała nic o tym aby udzielic nowej kolezance wsparcie. Tak samo na godzinie wychwawczej. Odnośnie gwiazdy to skomentowła, "ze ona ma w klasie dobre dzieci, a gwiazda po prostu nie da sobie nic narzucic, moze by sie corka zakolegowala z Justyna?". Pedagog szkolny dobrze kojarzył gwiazde i powiedziła tylko tyle, że kolejny raz problem z gwiazdą, że z nią porozmawia.
    Może i niepotrzebnie się mieszałam, ale krew mnie zalała. Teraz składa mi się to w logiczną całośc. Kiedy gwiazda bywała u nas proponiwałam, żeby zapoznała moją corkę z kimś z klasy, ale gwiazda stanowczo odmawiała "Basia jest wredna i fałszywa, Alina glupia, Iza nie znosi nowych osób, a w ogole to wszyscy mieszkają daleko od szkoły". Nie zapoznała mojej córki z nikim bo bała się,ze polubią ją bardziej niż ją samą? U niej na porzadku dziennym w szkole jest odzywanie sie do kolezanek szmato a kolegów pedale.
    Ba, nawet dziewczynka z innej klasy podeszła do mojej córki poinformować ją że ma sie odczepić od Joli bo to jest bff gwiazdy.
    Jutro Jola i moja córa umówiły sie po szkole do biblioteki pograć. Jak sie gwiazda dowie znowu bedzie dym.
  • osmycud8 16.09.19, 16:06
    A moja córka w starej klasie miała 1 przyjaciółkę, z która nigdy nie było spięć, kilka zwykłych koleżanek, kilka nielubianych kolezanek tez. Raczej miała wąskie grono bliskich osób.
    Tu upodobała sobie Jolę, Jola też próbuje się stawiać gwiezdzie "Ja ją lubie i chce by siedziała z nami na przerwach". Gwiazda jednak twierdzi, że moja chce jej zabrac bff Jolę a bff jest jej jedynym sensem w zyciu.
    Córka dawała mi do poczytania te wypociny gwiazdy na messengerze i grupie klasowej. Mało tego jak się spierały o Jolę, to gwiazda wysłała wszystko co pisała moja córka do całej klasy w wiadomościach prywatnych, bo ten życzliwy kolega jej powiedział.
    To wszystko zaowocowało tym, że uznałam iż pora wkroczyć do akcji.
  • edelstein 16.09.19, 16:20
    Czyli z armaty do komara.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • gryzelda71 16.09.19, 16:22
    "jakbyś była mądra to bys jej odmówiła, widziałaś że mi to nie pasuje, jak chcecie sie kolegować to ok ale wtedy ja nie odezwę sie ani do Joli ani do ciebie, odczep sie od Joli, nie wchodz nam w parade"

    to było podstawą do skargi? Z tym poszłaś do rodziców?
  • osmycud8 16.09.19, 16:29
    Do matki. A ona mnie przywitała słowami, czemu wcześniej nie dałam znać. Bynajmniej nie miała problemu, że napisałam jej o tym.
    Hejt trzeba dusić w zarodku.
  • gryzelda71 16.09.19, 17:36
    To był hejt? Ta konkretna wypowiedź?
  • edelstein 16.09.19, 19:50
    Hejt? Znasz zanczenie tego slowa

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 16.09.19, 20:05
    Hejtem jest pisanie o dziecku "pinda" tylko dlatego, że nie chce się kolegować z twoją córką.
  • osmycud8 16.09.19, 20:32
    Mało mnie obchodzi rzekomy hejt w internetach na temat osoby anonimowej dla wszystkich. Natomiast bardzo obchodzi mnie robienie z mojej córki kozła ofiarnego, ustawianie jej do szeregu, odzywanie się do niej w sposób karygodny (szmato), pociaganie z bara, wyśmiewanie przy klasie fryzury mojej młodszej córki oraz jej wyglądu. Dlatego tak, ta dziewucha jest dla mnie pindą.
  • gryzelda71 16.09.19, 20:50
    To ośmiesz ją na grupie.
  • turzyca 16.09.19, 23:01
    >Dlatego tak, ta dziewucha jest dla mnie pindą.

    Ale wiesz, że to utrudnia rozwiązanie konfliktu? A wręcz go zaostrza? I niszczy Ciebie samą, dość zaskakująco.


    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • berdebul 16.09.19, 21:25
    Porozmawiaj z wychowawcą, powinna integrować klasę jako zespół, a nie wspierać humorki naburmuszonej gwiazdy. Rozsyłanie cudzych wiadomosci to doskonały temat na godzinę wychowawczą - o zaufaniu, o tajemnicy korespondencji.
    Porozmawiaj z pedagogiem, moze da się wkręcić do pomocy wychowawcy, jak wychowawca to taka ciamciaramcia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka