Dodaj do ulubionych

A co jeśli, po zmianie dziecko jest nieszczęśliwe

16.09.19, 09:46
Dziecko: 10 lat
Zmiana: totalna...bo kraju, domu, szkoły, języka, klimatu (wszystkiego co zna od dzieciństwa)
Matka wraca z UK, 'do tych łąk zielonych', cała w skowronkach i stęskniona i szczęśliwa.
A dzieciak (jak na złość) jest na 'nie'. Normalne w sumie ale co teraz??
1. Dajecie dziecku czas na przyzwyczajenie się - ile czasu? Miesiąc? Więcej? Jeśli nie da rady, to co? Wracacie do UK? (zakładając, że jest taka opcja powrotu możliwa)
2. Nie ważne ile czasu i nerwów dziecko straci - zostajecie w PL.
Co robisz Ty, w takiej sytuacji?

Edytor zaawansowany
  • alpepe 16.09.19, 09:48
    Odeślij go do ojca.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • lauren6 16.09.19, 09:49
    A pisałyśmy ci, że tak będzie to niewierzyłaś.
  • imie.deszczu 16.09.19, 09:56
    Myślę, że to było do przewidzenia. Tylko co teraz? Codzienne pytania o bilety, tęsknota i ten ogrom zadań domowych...
    Walczyć o szczęście czy poddać się i dać za wygraną?
  • triss_merigold6 16.09.19, 09:59
    O czyje szczęście?
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:04
    Szczęście wspólne: matki i dziecka, w nowym miejscu.
  • arwena_11 16.09.19, 10:13
    Jak widać nie ma na to szansy. Wasze "szczęścia" są nie kompatybilne.
  • alpepe 16.09.19, 09:59
    O czyje szczęście? Oddaj go ojcu, jeśli ojciec jest w porządku. Niech dziecko wraca do swojej ojczyzny.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • znowu.to.samo 17.09.19, 16:08
    No jak zobaczył jak wygląda nauka w polskiej szkole, to nie dziwne że chce wrócić

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • triss_merigold6 16.09.19, 09:55
    Zdziwiona? Przywiozłas dziecko do obcego dla niego kraju i obcego środowiska.
  • imie.deszczu 16.09.19, 09:59
    Tak, obcego. Ale szczęśliwie w szkole radzi sobie dobrze. Tylko to nie to. Tęskni, chce wracać. Co robicie? Wracacie - z myślą, że nie ma powrotu do PL... już nigdy...
    Czy walczycie o swoje szczęście...?
  • heca7 16.09.19, 10:01
    Jak to nigdy?! Przykujesz się tam do kaloryfera czy jak? Dzieciaka przez 8 lat odchowaj i wracaj do kraju. Sama.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:05
    Nawet te 8 lat to kawał czasu...
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:05
    Odchowaj dziecko do 18. roku życia w UK czy gdzie tam pojechaliście na zmywak, a potem mozesz sobie robić co chcesz.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:06
    A po co ten 'zmywak'?
  • lilia.z.doliny 16.09.19, 10:23
    musi byc zmywak u triss, bo imaczej moderacja kasuje jej wypowiedzi ebałt emigracja

    do adremu: cale forum huczalo, ze tak wlasnie skonczy sie twoja basn o nieszczesliwej ksiezniczce na wysokiej wiezy
    i tak jest, toczka w toczke
    wiecvdaj sobie i dziecku czas, nie wiem, do Bozego Narodzenia czy cos i zobacz. Jesli nic csie nie polepszy, to wracaj i przeczekaj w tym koszmarnym uk kilka lat. Czas gna, naprawde. Zleci szybciej niz bys chciala

    --
    Melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ją gorącą wyleję komuś na mordę.
  • hanusinamama 16.09.19, 10:31
    I tak sie bedziesz rzucać w te i w drugą? I dziecko ze sobą ciągać? Jak sie czyta jej wpisy to sie za chwile okaże ze ona tu nie ejst zadowolona, taki typ co wiecznie miejsca swojego szuka...a Dzieciaka szkoda bo zabrała mu całe jego zycie
  • aguar 16.09.19, 10:07
    "Czy walczycie o swoje szczęście...?"
    A Ty serio możesz być szczęśliwa widząc, że Twoje dziecko jest nieszczęśliwe z Twojego powodu?
    Bo w sumie dla mnie oglądanie szczęśliwego mojego jedynego dziecka, to chyba jest więcej niż 50% własnego szczęścia. Czyli warunek niezbędny, chociaż niejedyny, abym mogła być szczęśliwa.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:15
    Ja też byłabym nieszczęśliwa widząc dziecko smutne, rozczarowane itp. Tylko, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka...
    I jest nadzieja, że i to dziecko wkrótce odnajdzie się i będzie szczęśliwe, prawda?
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:15
    Niewielka i nie licz na to.
  • daniela34 16.09.19, 10:17
    No popatrz, a Ty się w Anglii jakoś nie przyzwyczaiłaś- to jak to jest z tym przyzwyczajenie i szczęściem??? Dotyczy tylko dzieci?
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:27
    Dzieci podobno szybciej się adaptują...podobno.
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:28
    Nie, to rodzicom jest wygodniej w to wierzyć.
  • daniela34 16.09.19, 10:32
    imie.deszczu napisała:

    > Dzieci podobno szybciej się adaptują...podobno.

    Albo nie mają wyboru, bo są podporządkowane decyzjom rodziców.
  • ichi51e 16.09.19, 10:33
    Srednio wierze. Znam duzo dzieci ekspackich. Pytasz rodzica jak poszla adaptacja - wszyscy jednym chorem „super! Szybk sie nauczyl jezyka ma kolegow gitara” pytasz dziecka gdzie bylo lepiej - wiekszosc mowi ze chcialaby wrocic...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:38
    Zależy od dziecka.
    Mnie wyjazd w dzieciństwie i powrót z USA do głębokiego przaśnego PRL lat 80-tych zabetonowały na wszelkie migracje i wyjazdy nieturystyczne. Nigdy nie brałam pod uwagę mieszkania za granicą, z całego serca nie znoszę gwałtownych zmian. Moja siostra od 15. roku życia wiedziała, że chce pracować za granicą i w konkretnym środowisku międzynarodowym.
  • olena.s 16.09.19, 11:08
    Raczej nie.
  • mamtrzykoty 16.09.19, 12:46
    Skoro przyzwyczajenie jest druga naturą człowieka, to się przyzwyczaj do UK.
    Dlaczego nie chcesz?
    Ty się nie możesz przyzwyczaić, a dziecko musi, bo mamusia tak chce?
    To podłe.
  • morekac 16.09.19, 13:09
    Poza tym, że pozbawiłaś dziecko znanych warunków życia i dotychczasowego środowiska, to zdaje się, że pozbawiłaś je również ojca. I dziwisz się, że rozpacza.
    I być może - z powodu Brexitu - już zaraz nie będzie dla was powrotu do UK.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • tt-tka 29.09.19, 13:18
    imie.deszczu napisała:

    > Ja też byłabym nieszczęśliwa widząc dziecko smutne, rozczarowane itp. Tylko, że
    > przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka...
    > I jest nadzieja, że i to dziecko wkrótce odnajdzie się i będzie szczęśliwe, pra
    > wda?

    A ty nie moglas sie przyzwyczaic i byc szczesliwa w UK ? Mialas na to wiecej lat niz twoj syn w ogole zyje na swiecie !


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • fibi00 29.09.19, 13:21
    Uważam że dziecko szybciej przywyknie niż dorosły. Po 10 latach mieszkania w Pl dziecko będzie czuło się bardziej Polakiem niż Anglikiem.
  • tt-tka 29.09.19, 17:19
    fibi00 napisała:

    > Uważam że dziecko szybciej przywyknie niż dorosły. Po 10 latach mieszkania w Pl
    > dziecko będzie czuło się bardziej Polakiem niż Anglikiem.

    Spoko luz. Mozesz byc pewna, ze to dziecko nie spedzi 10 lat w Pl, tylko przy pierwszej mozliwosci dmuchnie do ojca. Wczesniej zdazy znienawidzic matke.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • fibi00 29.09.19, 18:08
    tt-tka napisała:

    > fibi00 napisała:
    >
    > > Uważam że dziecko szybciej przywyknie niż dorosły. Po 10 latach mieszkani
    > a w Pl
    > > dziecko będzie czuło się bardziej Polakiem niż Anglikiem.
    >
    > Spoko luz. Mozesz byc pewna, ze to dziecko nie spedzi 10 lat w Pl, tylko przy p
    > ierwszej mozliwosci dmuchnie do ojca. Wczesniej zdazy znienawidzic matke.
    >
    >
    Skąd ta pewność?
  • tt-tka 29.09.19, 18:39
    Bo czytalam wszystkie watki altorki.
    Przy zalozeniu, ze ona nie zarobkuje nabijaniem postow, tylko istnieje taka, jaka sie opisuje - albo zlamie swoje dziecko i zrobi z niego wieszadlo dla siebie na reszte zycia (co juz zreszta w ktoryms watku zapowiadala), albo dziecko urwie sie ze smyczy, dmuchnie na koniec swiata nie zostawiajac adresu i nie bedzie chcialo znac matki, ktora z premedytacja fundowala mu "niech bedzie biedniej i gorzej, byle w Polsce" i ktora juz jest jego wampirem, a stanie sie przeklenstwem. Ktora odebrala mu dom, ojca i zycie nie dajac NIC w zamian.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 29.09.19, 18:40
    *cale dotychczasowe zycie mialo byc

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ortolann 18.09.19, 18:13
    imie.deszczu napisała:

    > Czy walczycie o swoje szczęście...?

    Jakim kosztem? To dość egoistyczne podejście, jeśli częścią Twojego szczęścia ma być zdeptany spokój Twojego dziecka. To Ty jesteś tu dorosła i to Ty powinnaś wiedzieć, że nie ma nic za darmo, wszystko ma swoją cenę.
    Narazie to wygląda, że robisz, co chcesz i nie bardzo liczysz się z kosztami. Ale ta cena przyjdzie, zapłacisz ją pewnie za parę lat w postaci albo problemów dziecka, albo jego braku zaufania do Ciebie albo gorzkich słów, jakie być może od niego usłyszysz. Albo tego wszystkiego naraz. Robisz dziecku krzywdę.
    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • mikams75 16.09.19, 09:57
    ale jestes teraz w Polsce? bo juz sie pogubilam, gdzie plany a gdzie realizacja.

    3. pluje sobie w brode, ze nie posluchalam obcych bab z forum.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:03
    A w sytuacji opisanej w poście startowym? Co robisz: wracasz do UK czy spełniasz swoje marzenia kosztem dziecka? Licząc, że w końcu i ono będzie szczęśliwe?
  • arwena_11 16.09.19, 10:13
    Jeżeli nie umiem mieszkać w UK a dziecko nie umie w PL - to wysyłam dziecko do UK do tatusia i przyjeżdża do mnie na każde ferie, wolne itd.

    Nie można być szczęśliwym kosztem dziecka. I spełnienie marzeń dziecka - to np kupienie mu Gwiazdy Śmierci za kilka tys. Jak mnie stać to spełniam jak nie - to nie.
    To o czym piszesz to nie jest marzenie dziecka tylko chęć normalnego życia w znanym sobie środowisku. I tego akurat dziecko ma prawo oczekiwać.

    To ty kosztem dziecka spełniłaś swoje marzenia.
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:15
    Dokładnie.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:17
    Ale matka nie jest szczęśliwa widząc smutne dziecko...i rozważa jednak powrót, a tzn.że nie jest aż tak ślepo zapatrzona w to własne szczęście...
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:20
    A mąż Cię będzie chciał spowrotem?
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:21
    Tutaj nie chodzi o męża, tylko o dziecko i jego szczęście.
  • arwena_11 16.09.19, 10:31
    Jakby chodziło o dziecko i jego szczęście - to nie wyrywałabyś go z UK
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:34
    arwena_11 napisała:

    > Jakby chodziło o dziecko i jego szczęście - to nie wyrywałabyś go z UK

    Wyrwane, góra na 4 tygodnie...Może traumy mieć nie będzie.
  • edelstein 16.09.19, 12:35
    Na gora 4tygodnie?tzn przyjechaliscie tuz przed rozpoczeciem roku szkolnego? No mega,biedny dzieciak

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • imie.deszczu 16.09.19, 14:17
    Nie, przyjechaliśmy na całe wakacje. 4 tyg.to mam na myśli tutaj szkołę. 4 tyg.szkoły, do końca września.
  • arwena_11 16.09.19, 14:23
    A dziecko wiedziało, że jedzie na stałe? Czy zrobiłaś mu surprise?
  • imie.deszczu 16.09.19, 16:15
    Wiedziało. Zdarzało się, że w ciągu roku mówiło o tym, że chce wracać. Jeszcze 2 lata temu płakało wracając z wakacji z Polski.
    2 lata temu powinnam była zostać, a nie byłoby żadnych problemów. Te 2 lata...
  • mikams75 16.09.19, 22:37
    ale to tez ci juz tlumaczylysmy: dziecko plakalo, bo wakacje sa fajne, bo dziadkowie sa od swieta i rozpieszczaja itp.
  • daniela34 16.09.19, 10:22
    I tak będą jeździć tam i z powrotem w pogoni za fatamorganą. Oczywiście lepiej w tej sytuacji byłoby wrócić, ale najlepiej to by było cofnąć czas i nie wyjeżdżać.
  • afro.ninja 16.09.19, 12:18
    Niby troll, a takie rzeczy dzieja sie na serio... Matka chciala do Polski, a po miesiacu szkoly wracaja kednak do uk. A w szkole wszystko ok, a tu po tygodniu zmiana planow. Takze nie wiem czy ona trolluje, ale ludzie tak postępują.
  • daniela34 16.09.19, 12:27
    Wiem, że postępują, ja raczej nie dlatego podejrzewam trolling, tylko dlatego, że zakłada już na przestrzeni chyba prawie 2 lat kolejny wątek na ten sam temat, pisząc w zasadzie to samo ("moje miejsce na ziemi, dziecko się przyzwyczai, czy warto, czy nie warto ...) i jednocześnie jest zupełnie teflonowa jeśli chodzi o argumenty. Tyle że przedtem było "wracać do Polski czy nie wracać" a teraz "wracać do UK czy nie wracać". Ale moim zdaniem za tym trollingiem stoi moim zdaniem jakiś faktyczny problem (obsesja), to nie Bisztalina ze swoim finito.
  • arwena_11 16.09.19, 10:22
    Może lepiej jednak oddaj dziecko ojcu. Byłaś gotowa na przekór wszystkim spełnić swoje marzenie. W d... miałaś dziecko. Wszyscy ci mówili, że tak będzie a ty nic tylko te "łąki zielone".

    Trzymaj się od dziecka z daleka - jest szansa że wtedy będzie szczęśliwe.
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:25
    Nie wiem czy dziecko porzucone przez matkę może być szczęśliwe.
    Niech ćpa antydepresanty i zajmie się pracą, wyjechała na zmywak na parę lat, niech ponosi konsekwencje.
  • arwena_11 16.09.19, 10:30
    Przypuszczam że w tym przypadku - na pewno. Lepiej z ogarniętym ojcem niż z taką matką.

    Przecież ona gotowa dziecku wymawiać, że ma przez nie depresję, że jest nieszczęśliwa itd.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:32
    Nikt normalny takich rzeczy dziecku nie powie. Przesadzasz. Matce zależy na ich wspólnym szczęściu.
  • arwena_11 16.09.19, 10:46
    Ale już napisałam - wasze szczęścia się rozchodzą. Gdyby ci zależało na szczęściu dziecka, nie wyrwałabyś go, dla własnego widzimisię ze znanego środowiska. Nie wierzę, że dobro dziecka leży ci na sercu.
  • mikams75 16.09.19, 10:36
    nie odpowiedzialas na moje pytanie; wiec zadam kolejne - co to sa dokladnie te marzenia? jakie konkretne plany na przyszlosc? Pomijam kwestie pol i pociotkow.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:55
    Marzeniem jest urządzać się we własnym mieszkaniu w Polsce, nowa praca. A dla dziecka: prywatna dwujęzyczna SP w PL.
  • daniela34 16.09.19, 10:58
    Ale masz już to mieszkanie (kupione? wynajmowane?)? dziecko jest zapisane do tej prywatnej, dwujęzycznej szkoły? Bo wrzesień już się jednakowoż zaczął.
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:00
    Chodzi do SP.
  • edelstein 16.09.19, 11:43
    Czyli chodzi do zwykle podstawowki, nadal nie masz mieszkania ani pracy.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • edelstein 16.09.19, 10:02
    Dziecko bylo od poczatku na nie i doskonale o tym wiesz.Masz mieszkanie i prace?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • cauliflowerpl 16.09.19, 10:06
    Mam czasem taki sen, ze jestem w Polsce, wiem, ze moje miejsce jest w Hiszpanii a ja nie mam jak tam wrocic. Budze sie z ulga.
    Nawiedza mnie od 10 lat.
    Tak ze zrob dziecku przysluge i odeslij je od ojca.
  • fibi00 29.09.19, 13:23
    A mieszkałaś kiedyś w Pl?
  • princesswhitewolf 29.09.19, 15:04
    Przeciez ni pisałaby tak swietnie po polaku gdyby w PL do szkoły podst nie chodzila
  • princesswhitewolf 29.09.19, 15:06
    * polsku

    Ah te telefony i word recognition
  • huexido 16.09.19, 10:08
    Ty jesteś jakaś niestabilna emocjonalnie, robisz rewolucję rodzinie, bez brania ich pod uwagę i teraz dziwujesz się, że są na nie. OMG! Żadna rada do Ciebie nie dotrze, Ty znasz odpowiedź, będzie to 2 a cały świat sprzysiągł się i robi Ci na złość.
  • manon.lescaut4 16.09.19, 12:10
    I dlatego ja delikatnie podejrzewam lekkie trololo... a może właściwie nie lekkie, ale przemyślane i długodystansowe. Autorka pod różnymi nickami pisze jak katarynka cały czas to samo, a wszyscy jej zgodnie odpowiedaja tez w tym samym tonie, co jest tak przewidywalne, że nie wierze, ze można się tak podkładać.
    Nikomu nie włącza się troll alert?
  • aerra 16.09.19, 10:15
    Znowu ty?
    A wszyscy ci pisali, że robisz krzywdę dziecku.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • gulcia77 16.09.19, 10:16
    I co? Jesteś szczęśliwa? Masz dom, pracę, stabilność? Milion razy na forum usłyszałaś, że to ty jesteś niestabilna, niedojrzała i nierealistycznie patrzysz na życie. Jakbyś sobie sama pokomplikowała życie, to pal sześć, ale załatwiłaś rykoszetem całą rodzinę.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:20
    Jeszcze można wrócić i wszystko odkręcić...Tylko czy to ma sens?
  • daniela34 16.09.19, 10:24
    Sens to.ma wzięcie jakichś tabletek na stabilizację nastroju, żeby co miesiąc nie urządzać rodzinie rewolucji.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:31
    Nikt ich nie urządza. Tylko powrót tam oznaczałby koniec dylematu i wyjazdów i zmian. Po prostu tam zostalibyśmy juz na następne 10 lat...a to trochę przerażające żyć tam gdzie ci nie pasuje...
    A tutaj: i ten klimat i ogólnie wszystko na plus...i rodzina nie tak daleko...
  • hanusinamama 16.09.19, 10:33
    NO ale dzieciak ojca ma daleko....I dziecku tu nie pasuje...Masz tu jakąs prace? Macie za co zyc??
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:36
    Ja nie chcę pisać o pracy, o mieszkaniu. Ale o dziecku. Bo wszystko można rzucić i wrócić...
  • hanusinamama 16.09.19, 11:49
    NO ale ile razy mozna dziecku fundować takie "rzucam wszystko i wyjezdzam"??? I tak czy masz dobra prace i dom jest wazne bo jak dziecku do tego wszystkiego dojdzie jeszcze życie na gorszym poziomie...to sam fakt, mieszkania w ojczyżnie mało znaczy.
  • tt-tka 29.09.19, 13:35
    imie.deszczu napisała:

    > Ja nie chcę pisać o pracy, o mieszkaniu. Ale o dziecku. Bo wszystko można rzuci
    > ć i wrócić...

    Znaczy - pracy nie masz i pewnie nawet sie nie starasz, a mieszkasz katem u rodzicow, ktorzy ci zapewne dali juz do zrozumienia, ze tak dalej byc nie moze.
    A maz odmowil finansowania lokum w Polsce, skoro juz splaca jedno w Anglii ? Moze nawet przykrecil ostrzej kurek z pieniedzmi, na zasadzie - syna bedzie finansowac, ale ciebie nie ?

    Jestem dopiero na poczatku watku, ciekawe, czy to zostalo wyjasnione (mieszkanie, finanse, stosunek meza do twojego nicnierobienia), czy jednak przemilczalas temat ?


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • daniela34 16.09.19, 10:34
    imie.deszczu napisała:

    >
    > A tutaj: i ten klimat i ogólnie wszystko na plus...i rodzina nie tak daleko...

    Aha, stara spiewka się zaczyna. Da capo al fine...
    Albo jesteś trollem albo nie- ale ta fiksacja na jednym temacie zdrowa nie jest na pewno. Szkoda gadać.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:38
    Nie chodzi o rodzinę. Chodzi o to poczucie, że jesteś tam gdzie twoje miejsce. Że to jest to. Każdy ma jakieś miejsce na ziemi...
  • daniela34 16.09.19, 10:40
    To już było wszystko.
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:49
    Od lat to samo. Myślicie że robi kopiuj-wklej ze starych wątków, czy nudzi się aż tak, że pisze to ciągle od nowa?


    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • daniela34 16.09.19, 10:56
    Nie robi kopiuj-wklej, sens ten sam, ale treść wypowiedzi się trochę różni- tam jest jakaś fiksacja na tym punkcie jak u Cersei na punkcie dziecka męża z poprzedniego związku.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:59
    Ale jaka fiksacja?? Ludzie przemieszczają się przecież, to normalne. Zmieniają miejsce zam., kraj i pracę - takie życie.
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:59
    W sumie racja, wcześniej rodzina miała być blisko, teraz jest "nie tak daleko" big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • triss_merigold6 16.09.19, 10:42
    Ty najwyraźniej nie masz, pogodz się z tym.
  • turzyca 16.09.19, 11:03
    >Chodzi o to poczucie, że jesteś tam gdzie twoje miejsce. Że to jest to. Każdy ma jakieś miejsce na ziemi...

    Tam dom mój gdzie serce moje.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:11
    Serce moje jest w PL. Tutaj jest mi lepiej, lżej. Tylko szkoda, że reszta rodziny nie podziela mojego zdania.
  • triss_merigold6 16.09.19, 11:16
    Masz na myśli męża i dziecko czy innych członków rodziny również?
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:19
    Mam gdzieś innych, chodzi o dziecko i męża.
  • triss_merigold6 16.09.19, 11:22
    Skoro masz gdzieś innych członków rodziny, to dlaczego ich bliskość w Polsce przedstawialas jako ów ogromny atut?
  • daniela34 16.09.19, 11:24
    triss_merigold6 napisała:

    > Skoro masz gdzieś innych członków rodziny, to dlaczego ich bliskość w Polsce pr
    > zedstawialas jako ów ogromny atut?

    Zmieniła punkt widzenia, po tym jak jej rodzice dali rogaliki na drogę i wysłali z powrotem do UK smile smile smile - to już też było
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:29
    Tutaj nie chodzi o rodzinę...tutaj chodzi o mnie. O moje samopoczucie, o to że czuję się w PL lepiej. Bezpieczniej, nie muszę latać, kupować biletów, targać walizki 2, 3 razy w roku. Tylko o mnie chodzi.
  • sumire 16.09.19, 11:32
    Nie musisz latać?
    To znaczy, że męża nie zamierzasz odwiedzać, ani dzieciaka do taty od czasu do czasu zawozić?

    Mhm.
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:34
    Nie. Mąż będzie nas odwiedzał, jeśli tu w ogóle zostaniemy.
  • sumire 16.09.19, 11:38
    Aha.
    No faktycznie, "ja, mnie, moje" level master big_grin Mężowi w sumie musiało ulżyć.
  • ania2806 16.09.19, 18:07
    Nie widzę drzewka, zakładam że odpisujesz Sumire: czyli dziecku wywiezionemu z Anglii i do niej tęskniącemu nie będziesz organizowała regularnych wizyt? A dlaczego nie? Przecież wiesz na czym polega tęsknota. Jakby ktoś zakazał Ci wizyt w Polsce, za którą tęsknisz, bo mu się walizek nie chce pakować...

    imie.deszczu napisała:

    > Nie. Mąż będzie nas odwiedzał, jeśli tu w ogóle zostaniemy.
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:33
    I jeszcze: rodzina nie ma o mnie dobrego zdania, bo on (czyt.mój mąż) chce żyć w UK - a ja zamiast walczyć o swoje! to podporządkowywałam się męża planom.
  • triss_merigold6 16.09.19, 11:37
    Trzeba było się rozstać zanim zrobiliście sobie dziecko albo wracać do Polski zanim poszło do szkoły.
  • 35wcieniu 16.09.19, 11:36
    Ergo: lepiej rozwalić rodzinę i unieszczęśliwić dziecko, niż 2 razy w roku targać walizkę. Znowu mnie przekonałaś! big_grin (Mąż to nie rodzina, wiadomo, nie ma sensu tego odwiedzać, zgadzam się!) big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • sumire 16.09.19, 11:47
    Mąż wykona emigrancki klasyk, czyli zmieni numer telefonu, przestanie odbierać maile, zorganizuje sobie nową rodzinę w UK i po sprawie. Tak się często dzieje przecież.
    I w sumie to w takiej sytuacji nawet bym go popierała.
  • manon.lescaut4 16.09.19, 12:28
    Skoro już ta rodzina jest tu tyle razy wspominana, to się dopisze. Autorko, masz syna a nawet męża, czyli to jest Twoja rodzina. Mieszkalas w UK, to powinnaś zauważyć ten uzus językowy: dzieci, mąż to jest family. Reszta rodziny, nawet dziadkowie dziecka to relatives. Wiem, o czym mowie, bo mój facet z niestety podobnymi (ale nie do tego stopnia) ciągotami, zwykł narzekać przy każdej rozmowie z położna, pielęgniarka, pediatra, przedszkolanka, jak to nasz syn wychowuje się z dala od „family”. Na co panie uprzejmie odpowiadały, ze rozumieją, ale używały słowa „relatives”. Wlasnie język angielski tutaj odzwierciedla to, ze chyba się nie odpepowilas do końca i nie czujesz powagi sytuacji, jaka jest to, ze RODZINE (family) to ty miałaś przy sobie w Anglii a nie w Polsce.
  • paskudek1 16.09.19, 11:49
    Kochana każdym wpisem, każdym słowem i gestem pokazujesz że TYLKO O CIEBIE chodzi i o nikogo innego. Własne dziecko masz w dudzie i to bardzo głęboko.

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • tt-tka 30.09.19, 11:38
    imie.deszczu napisała:

    > Tutaj nie chodzi o rodzinę...tutaj chodzi o mnie. O moje samopoczucie, o to że
    > czuję się w PL lepiej. Bezpieczniej, nie muszę latać, kupować biletów, targać w
    > alizki 2, 3 razy w roku. Tylko o mnie chodzi.


    Tak, wiemy. Rewolucja w zyciu dziecka, odebranie mu ojca tylko po to, by nie targac walizki trzy razy w roku. Ty czytasz to, co piszesz ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • mamtrzykoty 16.09.19, 13:02
    imie.deszczu napisała:

    > Nie chodzi o rodzinę. Chodzi o to poczucie, że jesteś tam gdzie twoje miejsce.
    > Że to jest to. Każdy ma jakieś miejsce na ziemi...


    Każdy z WYJĄTKIEM TWOJEGO DZIECKA, bo swojemu dziecku to miejsce na ziemi właśnie zabrałaś.
  • claudel6 02.10.19, 23:07
    nie, nie ma. dla mnie to jest zwyczajne pie..lenie. Polska w tej chwili jest dla mnie krajem przeklętym. najchętniej wróciłabym do UK...ale tam się dzieje brexitowa chujnia. nie mam w tej chwili swojego miejsca na ziemi. nie chcę żyć w Polsce, w której za chwilę wygra wybory PIS (btw, Tobie sytuacja prawna i polityczna kraju w którym żyjesz, jest zupełnie obojetna?). i nie wiem, gdzie mam żyć.
  • bigzaganiacz 16.09.19, 11:10
    A tutaj: i ten klimat i ogólnie wszystko na plus...i rodzina nie tak daleko...

    max za pol roku wszystko bedzie na minus a ty na psychotropach jak sie do lekarza dostaniesz
  • memphis90 16.09.19, 12:17
    >...a to trochę przerażające żyć tam gdzie ci nie >pasuje
    Chyba, że to dotyczy dziecka. Wtedy ch...j tam przerażające, przyzwyczai się i tyle.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mamtrzykoty 16.09.19, 13:00
    A dla dziecka to według ciebie nie jest przerażające żyć tam, gdzie mu nie pasuje, gdzie niczego nie zna, gdzie wszystko jest obce?
  • lilia.z.doliny 16.09.19, 10:27
    a oprcz tego, jak ty sie poukladalas? praca, rodzina, przyjaciele, gryka?

    --
    Melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ją gorącą wyleję komuś na mordę.
  • imie.deszczu 16.09.19, 10:57
    Ale nie ja jestem ważna. Tylko to dziecko. Bo patrząc na smutne dziecko nie można być happy.
  • hummorek 16.09.19, 11:03
    I teraz dopiero doszłaś do tego wniosku? Urocze.
  • lilia.z.doliny 16.09.19, 11:39
    Ale nie ja jestem ważna.
    aha
    czyli tez ujnia z chata, pracą i kontaktami

    --
    Melisa uspokaja mnie tylko wtedy, kiedy ją gorącą wyleję komuś na mordę.
  • arwena_11 16.09.19, 11:47
    pewnie rodzina nie chciała robić za hotel. Przecież autorka miała w planach zamieszkanie u rodziny,
  • 35wcieniu 16.09.19, 11:47
    A jak od początku Ci pisali że najwyraźniej masz potrzebe bycia nieszczęśliwą to nieee, skąd.
    Tam Ci źle bo nie w Polsce, tu Ci źle bo dziecko nieszczesliwe, wszedzie i zawsze Ci źle, tylko klepiąc tysiące postów o tym samym Ci dobrze.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mamtrzykoty 16.09.19, 13:05
    No, jak nie ty jesteś ważna, przecież, gdybyś to nie ty była ważna, to nie było by tej całej spawy z przeprowadzką do Polski!
  • rozalia_olaboga 16.09.19, 16:48
    No to dylemat z głowy: wracaj. Proste.

    Wiesz ja Cie w sumie rozumiem. Też mieszkam w UK, też wolałabym w Polsce, mimo wielu lat mieszkania za granicą nie czuję się tu w pełni u siebie. Ale jestem dorosła, dokonuję jakiegos tam rachunku zysków i strat, i skoro wychodzi mi, że jednak UK, to siedzę tu i staram się sobie zycie urządzić jak najlepiej. Może kiedyś do Polski wrócę - jeśli się uda. Jeśli będę widziała, że mnie i mojej rodzinie będzie tam lepiej. Twoja rodzina chce być w Anglii, a Twoje przedkładanie swoich dalszych krewnych ponad męża i syna jest dla mnie tak absurdalne, że nawet nie wiem, jak można wpaść na taki pomysł.
    Z tego, co i jak piszesz, wynika, że pracy i mieszkania nie masz, czyli twój plan powrotu leży na całej linii. Czyli mąż w roli bankomatu ma w tym okropnym UK zarabiać na twoje romantyczne uniesienia... Daj spokój, no.
  • imie.deszczu 16.09.19, 17:07
    Widzisz, Twój bilans zysków i strat w UK wychodzi na plus. Dobrze. Ja nienawidzę swojego życia tam, szaro - szarego nieba, tego deszczu i wiatru.
    Ale właściwie dlaczego to zrobiłam? Bo tam czuję się cholernie samotna, pomimo męża i dziecka. Tam jestem nikim, niewidzialna, nikt na mnie nie czeka...mąż czeka na dziecko. Na mnie nikt nie czeka, nie tęskni, nie wspomina.
  • bigzaganiacz 16.09.19, 17:15
    Tam jestem nikim, niewidzialna, nikt na mnie nie czeka...mąż czeka na dziecko. Na mnie nikt nie czeka, nie tęskni, nie wspomina.

    nie przesadzaj , maz blogoslawi kazdy dzien gdy nie musi cie ogladac ani sluchac
  • imie.deszczu 16.09.19, 17:19
    Świetnie. I ja bez niego tutaj również czuję się fantastycznie.
  • bigzaganiacz 16.09.19, 17:22
    no to miejmy nadzieje bedzie ci sie tez fantastycznie grzebalo po smietnikach jak przelwy przestana przychodzic
  • jola-kotka 17.09.19, 00:26
    👍
  • triss_merigold6 16.09.19, 17:19
    Chyba nie sądzisz, że w Polsce po tylu latach ktoś czeka z utęsknieniem, żebyś zwaliła mu się na łeb.
  • ira_08 16.09.19, 17:43
    >a nienawidzę swojego życia tam, szaro - szarego nieba, tego deszczu i wiatru.

    Bo Polska taka ciepła i słoneczna.

    >Tam jestem nikim, niewidzialna, nikt na mnie nie czeka...mąż czeka na dziecko. Na mnie nikt nie czeka, nie tęskni, nie wspomina.

    A tu kto czeka? I kim jesteś tu, dla kogo widzialna?
  • elenelda 16.09.19, 19:48
    A kto czeka na Ciebie w Polsce?
  • imie.deszczu 16.09.19, 19:58
    Nikt na mnie specjalnie nie czeka. Mam tu rodzinę. A tam tylko męża, którego też miałam serdecznie dosyć. W sumie to fajnie mi bez niego. Nie muszę się z nim liczyć. Cóż, mógł bardziej dbać o mnie, o nas.
    Gdyby wiedział, że nie blefuję to może by inaczej ze mną rozmawiał...
  • bigzaganiacz 16.09.19, 20:08
    Gdyby wiedział, że nie blefuję to może by inaczej ze mną rozmawiał...



    Ze swirami sie nie rozmawia
    Na jego miejscu juz bylbym w sadzie w celu odzyskania dziecka i zostawienia go w uk
    No ale moze sie ogarnie i cos takiego zrobi
  • mamaaspiama 29.09.19, 19:40
    "Ze swirami sie nie rozmawia
    Na jego miejscu juz bylbym w sadzie w celu odzyskania dziecka i zostawienia go w uk
    No ale moze sie ogarnie i cos takiego zrobi"

    Amen
  • arwena_11 17.09.19, 16:21
    A mąż już wie, że tobie lepiej bez niego? Już zakręcił kurek? Bo wiesz, fajnie jest jak się ma luz, żyje tylko dla siebie a kasa płynie. Ale obawiam się że mąż zaraz kasę przestanie przysyłać i ockniesz się w ponurej rzeczywistości. A nasze zasiłki nie są tak duże jak w UK i nikt mieszkania nie daje samotnym matkom za darmo.
  • imie.deszczu 17.09.19, 19:26
    Nigdy nie brałam żadnego zasiłku.
  • arwena_11 18.09.19, 08:02
    ale zaczniesz - bo z czego chcesz żyć? Mąż zakręci kasę, ty bez pracy - no to co będziesz robić?
  • mamaaspiama 29.09.19, 19:38
    "Tam jestem nikim, niewidzialna,"

    A tu kim niby jesteś?

    "mąż czeka na dziecko. Na mnie nikt nie czeka, nie tęskni, nie wspomina."

    Nie dziwię się. Gdyby mój mąż zabrał mi dziecko i wyjechał z nim do innego kraju, następnego dnia w sądzie byłby pozew rozwodowy i wniosek o wyłączną opiekę nad dzieckiem dla mnie.
  • fibi00 29.09.19, 20:05
    Czytam te wszystkie odpowiedzi i jestem w szoku. Rady typu: odeślij dziecko do ojca, wracaj do UK. Dobrze się pisze jak się nie jest w takiej sytuacji. Ciekawa jestem czy każda z tych co tak doradzają bez szemrania oddałaby dziecko ojcu albo czy męczyłaby się w jakimś miejscu tylko dla dobra dziecka... Ludzie się rozwodzą i bardzo często negatywnie odbija się to na dzieciach a jednak się rozwodzą,wyprowadzają,zaczynają nowe życie (nie zawsze tak samo komfortowe jak wcześniej) i dzieci muszą to znosić. Mało kto tkwi w małżeństwie tylko dla dobra dziecka. Co prawda zachowanie autorki wątku jest dosyć dziwne, chwiejne, raz pisze tak a zaraz inaczej dlatego ogólnie mam mieszane uczucia co do całej sytuacji....
  • mamaaspiama 29.09.19, 20:22
    "Ciekawa jestem czy każda z tych co tak doradzają bez szemrania oddałaby dziecko ojcu albo czy męczyłaby się w jakimś miejscu tylko dla dobra dziecka..."

    Nie zrobiłabym dziecku takiego świństwa. Separacja dziecka od rodzica (!), który nie jest żadnym świrem, nałogowcem ani przemocowcem, który ciężko pracuje i dba o rodzine, to podłości wobec dziecka i tego rodzica.
    Trzeba być małym, podłym i zapatrzonym w siebie człowieczkiem żeby skrzywdzi dwoje ludzi, w tym własne dziecko, tylko dlatego, że życie nie jest usłane różami.
  • tt-tka 29.09.19, 20:34
    fibi00 napisała:

    > Czytam te wszystkie odpowiedzi i jestem w szoku.

    Nie przeczytalas jej wczesniejszych watkow, prawda ?

    >Rady typu: odeślij dziecko do
    > ojca, wracaj do UK. Dobrze się pisze jak się nie jest w takiej sytuacji. Ciekaw
    > a jestem czy każda z tych co tak doradzają bez szemrania oddałaby dziecko ojcu
    > albo czy męczyłaby się w jakimś miejscu tylko dla dobra dziecka...

    Alternatywa jest ojciec, ktory zglosi rodzicielskie porwanie i bez trudu dostanie syna z powrotem. Bo syn TAM ma swoj dom, kolegow, szkole, cale swoje zycie. W Polsce ma tylko wakacyjna dalsza rodzine.
    Oraz - matke nie pracujaca od lat, a w Polsce niepracujaca od lat kilkunastu. Juz nawykla do obijania sie. Matke, ktora od kilku lat jojczac o powrocie do kraju (swego ! dla dziecka to nie jest jego kraj !) ani razu nie rozejrzala sie za praca, mieszkaniem, nie zna realiow, sily nabywczej pieniadza i ktorej rodzice jasno dali do zrozumienia, ze pomieszkac u nich moze chwilowo, ale nie na stale i ze nie beda jej utrzymywac.

    Od kilku watkow forumki zgodnie uznaly, ze ten nieszczesny dzieciak ma byc jej zakladnikiem, gwarantem przelewow od meza. Tylko po to go zabrala, bo tak naprawde to jego sprawy, uczucia i zajecia ona ma gleboko w zopie. Nawet tam rodzinnych rozrywek mu nie zapewniala, tu nie bedzie tym bardziej. Juz ma dosc odrabiania z nim lekcji, a tak za tym tesknila !


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • fibi00 29.09.19, 20:58

    "Nie przeczytalas jej wczesniejszych watkow, prawda ?"

    No właśnie nie czytałam. Może gdybym przeczytała to szybciej bym zrozumiała dlaczego emamy takimi radami sypią.
  • tt-tka 29.09.19, 21:07
    Ona pisala jako asti i jako anberte - moze jeszcze cos, ale wiecej sobie nie przypominam.
    Od maja 2018 bodajze. Wrzuc w wyszukiwarke - co nie znaczy, ze polecam lekture, bo nie polecam smile
    Ale wiele sie wyjasni po przeczytaniu.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • babcia.stefa 30.09.19, 09:07
    Rozumiem różne aspekty powrotu do PL z UK, ale nigdy nie pojmę przedkładania łagodnego i dość ciepłego w porównaniu z Polską klimatu morskiego UK (wilgotno, zielono, mniejsze różnice temperatur) nad polski, który w obecnej wersji z globalnym ociepleniem wygląda tak, że jest szarobura, deszczowa i nijaka jesień, zima i wiosna, oraz lato, gdzie jest 40 stopni, więc mamy głównie spalone trawniki i usychające drzewa.

    Ponadto gdybym musiała wrócić z UK, od tego względnego porządku, spójnej estetyki, niech będzie, że ceglanych szeregówek, do typowego polskiego syfu i fioletowych i zielonych domów w PL, to chyba bym się pocięła.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • ichi51e 30.09.19, 09:14
    Co kto lubi - gorzej jak w tym lagodnym klimacie caly czas leje i czuc grzybem

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • fibi00 30.09.19, 09:32
    ichi51e napisała:

    > Co kto lubi - gorzej jak w tym lagodnym klimacie caly czas leje i czuc grzybem
    >

    Dokładnie. Mnie brytyjska pogoda nie odpowiada, nie znoszę deszczu. Natomiast w Pl zimy zrobiły się łagodniejsze niż kiedyś i to mi pasuje.
  • tt-tka 30.09.19, 10:23
    Pogoda nie odpowiada. A dziecku moze odpowiada ?
    Ja chce wiedziec to, co watkodajka uparcie przemilcza - gdzie i jak mieszka w Polsce ? U rodzicow (niechetnych temu), w wynajetym ? Za co, jaki standard ? Czy ruszyla wreszcie doopsko do roboty ? Czy dziecko przekonala do wyjazdu, przekupila (miala takie pomysly, owszem) czy wziela nie pytajac ? Jakie towarzystwo, rozrywki, tryb zycia zapewnila dziecku w Polsce ? Czy przygotowala je na to, ze ojca moze bedzie widziec kilka razy do roku, a moze wcale lub dlugo, dlugo nie ? Co z ich kredytem w Anglii i jak dlugo trzeba go jeszcze bedzie splacac ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ashleigh41 30.09.19, 16:22
    ichi51e napisała:

    > Co kto lubi - gorzej jak w tym lagodnym klimacie caly czas leje i czuc grzybem
    >

    A leje caly czas? Sa miejsca gdzie opady wystepuja czesciej ale na ogol jest normalnie i nie pada, pranie na zewnatrz susze od lutego do listopada. Poza tym taki wilgotniejszy klimat lepszy dla cery a grzyb to juz zalezy od mieszkania/domu, pewnie jakies slumsy sa zagrzybione, normalne domy nie sa. W mojej piwnicy sucho, sa dwa okna plus duzy grzejnik i grzybem nie czuc bo go nie ma.
    W Polsce nawet mimo nieco lagodniejszych zim od kilku lat(poludnie i wschod Polski ma nadal zimne i mrozne zimy) nie ma jednak zbyt dobrego klimatu, jest dlugo ponuro i zimniej niz w UK, a lata sa zbyt gorace i burzowe. Dla mnie to nie jest przyjemny klimat.
  • ichi51e 30.09.19, 18:12
    Co kto lubi po prostu wink jeden Polske drugi UK to nie jest tak ze gdzies jest obiektywnie lepiej.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ashleigh41 01.10.19, 12:45
    ichi51e napisała:

    > Co kto lubi po prostu wink jeden Polske drugi UK to nie jest tak ze gdzies jest o
    > biektywnie lepiej.
    >

    Hmmm
  • 35wcieniu 16.09.19, 10:29
    Ja pierdzielę, ile LAT można klepać jedno i to samo? Troll czy nie troll - latami klepie i klepie te same zdania, idźże człowieku na jakąś terapię bo przecież to jest jakiś absurd.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • hanusinamama 16.09.19, 10:32
    A jaka jest róznica w poziomie zycia tam i tu? Bo zeby sie nie okazało, ze nie dośc ze dzieciakowi wywaliłaś życie do góry nogami to jeszcze tu mu sie bedzie biedniej zyło...
  • sumire 16.09.19, 10:42
    Autorka snuła wizje, jak to siebie i dziecko utrzyma na spoko poziomie, zarabiając 2 tysiące na kasie. Tak że tego.
  • daniela34 16.09.19, 10:45
    A teraz na wszelki wypadek "nie chce" pisać o mieszkaniu i pracy, bo to wszystko przecież "da się odkręcić" smile smile smile
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:02
    I co z tego, że masz mieszk.i pracę, skoro dziecko niezadowolone??
  • sumire 16.09.19, 11:07
    No to chyba ty powinnaś była sobie zadać to pytanie, i to dużo wcześniej?
    A tak miało być pięknie, tak cudownie w tej nadwiślańskiej krainie. Ach, cóż mogło pójść nie tak...
  • hanusinamama 16.09.19, 12:08
    A nie rozumiesz ze nie dosc ze dziecku całe jego zycie zabrałaś ( bo tam miał dom, szkołe i znajomych|) to jeszcze mu tutaj zafundujesz zycie na niższym poziomie. Serio nie widzisz ze to ma znaczenie???
  • ichi51e 30.09.19, 07:35
    A jakby bylo na wyzszym to lepiej? Dla dziecka to mierna pociecha (tak tak i mowie to i z wlasnego doswiadczenia i z doswiadczenia dziecka) Trzeba aktywnie pokazywac plusy nowego miejsca ( nie tylko o nich gledzac) szukac i pielegnowac nowe znajomosci utrzymywac i dbac o stare. To nie jest tak ze „jak posiedzi sie dostatecznie dlugo to sie przywyknie” to trzeba sporo wysilku wlozyc a i tak czlowiek bedzie tesknil.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 16.09.19, 12:07
    Z tego co wiem to w UK pracując na kasie zyje sie chyba na lepszym poziomie niz w PL...
  • double-facepalm 29.09.19, 23:01
    Chyba zdecydowanie. I terapia dla matki chyba tez łatwiej dostępna.
  • berdebul 16.09.19, 10:47
    Walę głową o ścianę, w nadziei że mózg zacznie lepiej działać. Obce baby mówiły Ci, że tak będzie. Zgodnie, prawie jednogłośnie, że pakujesz się w szambo i rozwalasz dzieciakowi rodzinę.
    Pierwszym samolotem odsyłam do UK, ojciec wygląda na normalnego. Następnie myślę, czy jednak te łąki zielone, czy potrzeby emocjonalne dziecka, ktore potrzebuje matki. Poza tym terapia i coś na stabilizację nastroju.
  • daniela34 16.09.19, 10:53
    Eee, spokojnie, pojawią się ze 2 lub 3 głosy, że dziecko się w końcu przyzwyczai, zaakceptuje i w ogóle będzie wspaniale. I nawet wiem, kto to będzie smile - ale poza tym forum rzeczywiście praktycznie jednomyślne.
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:04
    A nie przyzwyczai się? Tylko ja nie chcę aby było to bardzo kosztowne i stresogenne. Ale tak chyba nie da się...?
  • berdebul 16.09.19, 11:16
    Przyzwyczai, tylko jakim kosztem? Przy pierwszej okazji zwieje do miejsca, które pamięta jako swój dom, języka którym posługuje się biegle i świata, ktory zna.
  • hanusinamama 16.09.19, 12:09
    Ale jednego nie kumkam. Tobie tu lepeiej bo m.in. masz rodzinę bliżej. Ty dorsła (chyba) kobieta. W twój dzieciak ma ojca daleko i to juz jest ok??
  • massinga 16.09.19, 12:24
    Moja znajoma wyjechala z Polski na stale, za mezem, jak syn mial 4 lata. Dziecko taki mialo zal do matki o zmiane kraju, ze odmowilo mowienia po polsku.
  • mikams75 16.09.19, 18:17
    a do ojca nie mialo?
  • aguar 16.09.19, 11:04
    A naprawdę się nie da Ty tu, syn tam i jeździcie często do siebie??? Jak jesteś bez dziecka w Polsce możesz po prostu więcej pracować i zarabiać na te podróże.
    No bo jak on jest podobny do Ciebie, to może mieć identycznie tylko z innym miejscem.
  • triss_merigold6 16.09.19, 11:15
    To wciąż będzie porzuceniem dziecka.
  • cruella_demon 16.09.19, 11:30
    Czasami lepiej dla dziecka żeby wychowywał go jeden stabilny, kochający rodzic, niż dwoje, ale w tym jeden toksyczny i nienormalny.
    Ty zakładasz wersję optymistyczną, że po powrocie matka dla dziecka weźmie się w garść, "będzie żreć antydepresanty" i robić dobrą minę żeby dziecko nie ucierpiało, a moim zdaniem, o ile to nie troll, skończy się z łkającą za dzięcieliną matką, siedzącą na walizkach i tęsknie spoglądającą przez łzy w stronę tych łąk zielonych, tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wbijającą dziecko w poczucie winy, BO TO PRZEZ NIEGO nie może wrócić.
    Jednym słowem wariatka zatruje życie całej rodzinie i zniszczy dziecko.
  • martishia7 16.09.19, 12:09
    Amen. Rodzic to wartość, ale nie bezwarunkowa i przyrodzona. Dziecko nie dostanie tego co najważniejsze (stabilność, przewidywalność, granice, nauka przewidywania konsekwencji swoich czynów), od kogoś takiego jak autorka.
  • edelstein 16.09.19, 12:24
    Wciaz szydzisz z kobiet chcacych miec jakiekolwiek porrki w domu.Jakikolwiek rodzic i jakiekolwiek portki szczescia nie daja

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • aguar 16.09.19, 12:39
    "To wciąż będzie porzuceniem dziecka."
    Ale jeden rodzic na stałe, a drugi powiedzmy w co drugi weekend, ferie, wakacje i święta? To chyba jeszcze nie jest tragicznie, choć nieidealnie?
  • daniela34 16.09.19, 12:44
    Nie czytałaś? Dla Autorki jest problemem przelot 3 razy do roku, a co dopiero w co drugi weekend?
  • aguar 16.09.19, 12:57
    No ale zamiast odrabiać z dzieckiem lekcje, czytać lektury, czy zapewniać mu jakieś atrakcje, może zapitalać na bilety.
  • daniela34 16.09.19, 13:07
    Ale ona ma chyba problem nie z pieniędzmi na loty tylko z samym lataniem (kupowaniem biletów, przewozem walizki) smile jeśli by to miała być autentyczna historia i byłabym na miejscu autorki to zostałabym w UK i przylatywała do Polski jak najczęściej (z dzieckiem też, ale przede wszystkim sama)- wszelkie przedłużone weekendy, święta, wakacje, itd. O ile pamiętam to ona w UK nie pracowała, więc z wolnym nie miałaby problemu. Żyłabym na jej miejscu trochę jedną nogą tu a drugą tam do czasu usamodzielnienia się dziecka (w UK o ile wiem to następuje dość wcześnie). Jak dziecko pójdzie na studia to już mu na co dzień nie będzie w domu potrzebna. tyle, że takie życie na dwa kraje wymaga, żeby w Polsce miała jakąś przystań do nocowania (nie u rodziny bo nawet najlepszej rodzinie taki dodatkowy domownik na dłuższą metę może się przejeść).
  • aguar 16.09.19, 13:21
    To moja siostra mając jedno dziecko i nie pracując tak żyła pół na pół na dwa kraje (ten drugi bliżej niż Anglia, ale gorzej skomunikowany). Potem, jak się pojawiło drugie, to już więcej jest tam.
  • daniela34 16.09.19, 13:28
    Ale u Autorki raczej się nie zanosi na drugie dziecko, więc spokojnie może tak kursować smile . Ja mogę zrozumieć, że ktoś tęskni do rodzinnego kraju, że nie odnajduje się do końca na emigracji, ale to nie jest powód, żeby dziecko na siłę przeflancowywać do Polski (dodajmy- dziecko dobrze funkcjonujące w tamtejszym środowisku). Można wrócić w pojedynkę, ale to oznacza zostawienie dziecka bez matki, albo trzeba szukać kompromisu (trochę tu, trochę tam). Choć piszę to bez przekonania, bo wszystko na ten temat zostało już powiedziane w tych 10 wątkach autorki pod różnymi nickami, a tu - teflon. Stąd podejrzewam, że jednak troll z syndromem "do kraju tego"
  • pani_tau 16.09.19, 11:16
    Fatalnie, że ci się dziecko trafiło, tak to byś se ganiała w te i we wte.
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:22
    Tak to, żyłabym w Polsce od dawna. Bo właściwie dla męża tam w UK siedziałam. Dla niego i tzw.pełnej rodziny.
  • hanusinamama 16.09.19, 12:11
    Poczekajmy z pół roku i zobaczymy jak sie tu zyje w tym kraju nad Wisłą....zaraz sie okąże ze celem życia jest tęsknota za czymś i wieczny stan "tak mi źle, tak mi szaro"...
  • eliszka25 16.09.19, 11:20
    Nic nie robię w takiej sytuacji, bo nigdy nie rozwaliłabym rodziny tylko dlatego, ze mi tęskno do..... w sumie wiesz chociaż do czego?

    Dla dziecka przejście z systemu szkolnego w UK na system polski, to koszmar. Nie zrobiłabym czegoś takiego moim dzieciom tylko dlatego, że mi tęskno. No i nie mogłabym być szczęśliwa, zostawiając męża w innym kraju i patrząc codziennie na to, jak źle mojemu dziecku. W twojej sytuacji dałabym czas najdalej do bożego narodzenia. Jeśli nic się nie zmieni, wróciłabym z dzieckiem albo, jak radzą dziewczyny, odesłała dziecko do ojca.
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:25
    W polskiej szkole poziom jest wyższy i cała masa zadań domowych, na weekendy plus lektura do przeczytania.
  • 35wcieniu 16.09.19, 11:29
    A nie no jak lektura to w sumie to kończy temat- warto było dziecku rozwalić życie, żeby mogło poczytać w weekend. Mnie przekonałaś!

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • daniela34 16.09.19, 11:33
    Nie zapominaj o zadaniach domowych. Bez zadań domowych nie ma dzieciństwa. Dla tych zadań warto było wrócić!
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:36
    Nad zadaniami siedzimy 2 godziny...mam dosyć i tych zadań i wszystkiego.
  • 35wcieniu 16.09.19, 11:40
    Oho, wchodzi rozdwojenie. 11 minut temu był to argument za polską edukacją. big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • daniela34 16.09.19, 11:51
    imie.deszczu napisała:

    > Nad zadaniami siedzimy 2 godziny...mam dosyć i tych zadań i wszystkiego.

    A jesteś tym faktem zaskoczona, gdyż...??? Przecież z góry było wiadomo, że tak będzie. Pisałam Ci o tym pięć wątków temu, kiedy jeszcze brałam to na poważnie. Artykuł nawet linkowałam.
  • daniela34 16.09.19, 11:54
    Aha, jeszcze jedno- będzie gorzej, im dalej w las, tym zadań będzie przybywać.
  • edelstein 16.09.19, 12:19
    Trzeba mu bylo w domu zadawac lekture do przeczytania i zapisac do polskiej szkoly by mogl robic zadania domowe

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • eliszka25 16.09.19, 17:04
    imie.deszczu napisała:

    > W polskiej szkole poziom jest wyższy i cała masa zadań domowych, na weekendy pl
    > us lektura do przeczytania.

    Nie wiem, jaki jest poziom w podstawówkach w UK, bo akurat nie mam z nimi do czynienia i nigdy nie miałam. Za to wiem, że polskie uniwersytety jakoś nie bardzo plasują się w światowej czołówce.
  • bigzaganiacz 16.09.19, 17:08
    bo to takie dziamganie prostych ludzi
    znajomosc lewobrzeznych doplywow jeniseja nijak nie swiadczy o jakosci wyksztalcenia
  • cruella_demon 16.09.19, 11:21
    Nie wierzę, że ona jest prawdziwa.
    To konsekwentnie poprowadzony trolling.
  • triss_merigold6 16.09.19, 11:25
    A ja wierzę. Skoro ludzie potrafią brać kredyt na wesele czy przelewać po kilkaset tysięcy randomowym majorom wdowcom weteranom z Iraku, to znaczy, że są zdolni do wszystkiego.
  • alpepe 16.09.19, 11:25
    Dlaczego? Są ludzie, którzy żyją tak nieświadomie i do których nic nie trafia.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:26
    Dlaczego nieświadomie??
  • 35wcieniu 16.09.19, 11:28
    A co tu świadomego, od lat pytasz o to samo i od lat kminisz co się będzie dało odwrócić w razie czego big_grin I pytasz od lat o to samo na tym samym forum, które już się wypowiedziało - i nadal nic.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • imie.deszczu 16.09.19, 11:37
    smile
    Cóź mogę napisać?
  • 35wcieniu 16.09.19, 11:41
    Najlepiej już nic, ale co poradzić jak masz takie hobby a nie inne że musisz pisać to samo latami.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • kropkacom 16.09.19, 11:41
    Nie wiem co robię. Nie mam takiego charakteru aby tak komplikować sobie życie. Jak wyjechaliśmy to trzymamy się tej decyzji. Dzieciaki chodziły tu już do przedszkola, a teraz zaczęły naukę w szkole średniej. Z czego one akurat chyba były by skłonne do "szaleństwa" jakim byłaby teraz zmiana kraju zamieszkania. Ja nie.
  • jehanette 16.09.19, 11:45
    Nie podjęłabym takiej decyzji powodowana jedynie emocjonalnymi pobudkami - "tęsknotą" etc. Jeśli dziecko jest nieszczęśliwe, a ja podjęłam decyzję opartą na merytorycznych przesłankach, szukam pomocy terapeutycznej, psychologicznej tak aby umiec wesprzeć dziecko, staram się pomóc mu/jej zbudować nowy świat w nowym miejscu.

    --
    Error 404
  • edelstein 16.09.19, 12:02
    Ja tam nie wiem za czym ona teskni.Bo z tego i wczesniejszych watkow wynika,je rodzina jej powrotem zachwycona nie jest

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • berdebul 16.09.19, 12:16
    Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych...
  • edelstein 16.09.19, 12:23
    Z takim mysleniem powinnam wyjechac do Wloch albo do Hiszpanii, bo uwielbiam macac i ogladac palmy.Niestety macanie i podziwianie palm nie jest oplacane,wiec macam na urlopach.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • daniela34 16.09.19, 12:29
    Ja już dawno pisałam w wątkach autorki, że ja chcę do Finlandii- marzą mi się renifery, noce polarne i Święty Mikołaj.
  • memphis90 16.09.19, 12:04
    Dopiero co forum mówiło, że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko i jeśli matka swoich potrzeb nie spełni, to nie spełni i potrzeb dziecka, potrzeby matki na pierwszym miejscu itd. Więc nie ma opcji, żeby dziecko nie bylo zachwycone, kiedy matka wiruje na zielonych łąkach nucac motyw z Dźwięków Muzyki...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hanusinamama 16.09.19, 12:13
    Ja własnie chciałam wrócic do tametgo wątku. Przy czym tutaj jest wersja Hard b0o tu zmiana kraju, kultury, mentalnosci ludzi. Mam wrazenie tez ze spadek poziomu życia (tam jednak rodzic jechał za lepszą pensją). Nie rozumiem rozkminiania juz po fakcie, chyba trzeba było pomysleć przed wyjazdem...
  • afro.ninja 16.09.19, 12:32
    Akceptacja jest wtedy, jak matka chce uciekac z Polski, bo wiadomo, ze za granica jest cacy i w ogole miodzio. W druga stronę hejt, czy to z prawa, czy z lewa. Oczywiście wyjazd z Polski to pestka i dziecko od razu sie odnajdzie w nowym kraju. W Polsce wiadomo- trauma goni traumę.
  • daniela34 16.09.19, 12:37
    To nie tak. Sytuacja, w której rodzic chciałby zabrać z Polski dziecko i wyjechać nie mając w Anglii ani pracy, ani mieszkania i jeszcze zabierając dziecko od drugiego rodzica, powodowany tym, że Anglię postrzega jako swoje miejsce na ziemi, spotkałaby się moim zdaniem z taką samą reakcją forum.
  • memphis90 16.09.19, 20:00
    No z moją na pewno 😁

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • edelstein 16.09.19, 12:45
    W takiej sytuacji jak opisywana nie ma znaczenia,ktory kraj jest docelowy. Poza tym autorka nie ma mieszkania, nie ma pracy,mieszka katem u rodzicow.No bajka

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • hanusinamama 16.09.19, 13:10
    Ale co innego jak rodzice jadą do innego kraju bi tam praca lpsza, bo kasa lepsza, bo rodzinie w szerszym rozrazchunku bedzie żyć lepiej. Tutaj Pani wróciła bo teksnie za krajem ojczystym, za rodziną (jednoczesnie dziecku funduje dorastanie bez ojca)...nic nie pisze czy ma tu prace, jakie warunki lokalowe....
  • 21mada 18.09.19, 00:20
    Nie, to nie jest co innego. Z punktu widzenia dziecka to to samo. Więcej pieniędzy nie oznacza zawsze lepszego życia. Ale prości ludzie tak rozumują.
  • bigzaganiacz 18.09.19, 00:23
    Ale wiecej pieniedzy od czego?
    Lepiej spac na dworcu/lawce/noclegowni czy w swoim lozku na ktore trzeba miec pieniadze?
  • edelstein 18.09.19, 09:40
    Oni nie maja wlasnego mieszkania.Znajdz 10latka, ktory nie chce miec swojego pokoj w swoim domu/mieszkaniu.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • mikams75 18.09.19, 09:58
    zalezy od poziomu wyjscia - jesli cala rodzina siedzi na kupie w kawalerce z piecem weglowym w szemranej okolicy a wakacje dzieciak spedza na podworku, to spokojnie 10latek zauwazy poprawe warunkow zycia i bedzie ze zmiany bardzo zadowolony.
  • arwena_11 18.09.19, 08:11
    Jestem chyba ostatnią osobą, która namawiałaby do emigracji. I w sumie tutaj do emigracji zmuszone jest dziecko - bo jego ojczyzną ( niezależnie jak zaklinać rzeczywistość ) jest UK.

    I może warto zastanowić się dlaczego forum jest prawie w 100% zgodne. A zdarza się to baaardzo rzadko. Bo tu nie chodzi o autorkę, tylko o dziecko.
    Zresztą dzieci , które emigrują z rodzicami - mają pełne rodziny i to im pomaga, bo są z rodzicami, którzy na pewnym etapie są dla nich całym życiem.
    Tutaj autorka wyrywa dziecko z jego środowiska, szkoły i od ojca. Czyli totalnie wywraca mu życie do góry nogami. Do tego dochodzi zmiana systemu szkolnego. Może gdyby dziecko trafiło do brytyjskiej szkoły byłoby łatwiej, ale autorki nigdy nie będzie na to stać. Jak zostaną tu - to można się założyć, że za kilka lat będzie wątek - moje dziecko uciekło do ojca do UK. A dziecko będzie mogło zadecydować mając 13 lat - bo wtedy sąd rodzinny bierze pod uwagę zdanie dziecka
  • malia 16.09.19, 13:29
    1. Jak długo dziecko się już przyzwyczaja? tzn jak długo jesteś z nim w Polsce teraz? Jak
    2. Pisałaś wcześniej o marzeniach typu prywatne szkoła dwujęzyczna dla dziecka, mieszkanie i praca. Jak odległe to są sprawy, bo one też wpływają na adaptację w tej sytuacji. Czy to tylko marzenia, czy plany typu - za miesiąc mam mieszkanie a od poniedziałku idę do pracy, a sprawa przepisania dziecka do innej szkoły to kwestia kilku tygodni?
  • imie.deszczu 16.09.19, 14:11
    1. 2 miesiące przed rozpoczęciem szkoły
    2. Dopiero za cały rok...
    Mogłabym teraz przenieść do prywatnej SP, ale jest bardzo negatywnie nastawiony, a więc czy to ma większy sens?
  • kaka-llina 16.09.19, 14:15
    imie.deszczu napisała:

    > 1. 2 miesiące przed rozpoczęciem szkoły
    > 2. Dopiero za cały rok...
    > Mogłabym teraz przenieść do prywatnej SP, ale jest bardzo negatywnie nastawiony
    > , a więc czy to ma większy sens?
    Praca za cały rok? Od tego chyba powinnas zacząć?
  • volta2 16.09.19, 14:07
    Wróciłam z 10 latkiem do polski, bardzo nie chciał, ale systematycznie co roku go do tego powrotu przygotowywałam mentalnie.
    zatem było nieszczęśliwe po powrocie, ale pogodzone z sytuacją, poradziło sobie, fakt, nie z dnia na dzień, około roku trwała nieszczęśliwość, grunt że przetrwał ten czas.

    młodsze z natury jest mniej emocjonalne, więc jemu wszędzie jest podobnie dobrze, zatem jego nieszczęśliwości w zasadzie sie nie zauważało. poker face.
  • imie.deszczu 16.09.19, 14:15
    Rok nieszczęśliwości to długo...bardzo długo. Nie chciałabym aby to trwało rok. Poczekam do końca września.
  • malia 16.09.19, 18:54
    A dlaczego nie zrobiłaś tak, jak ci radzono w poprzednich wątkach - najpierw przyjedź sama, znajdź pracę, mieszkanie, szkołę dla dziecka, usamodzielnij się, a dopiero potem sprowadzaj dziecko, do jakiej takiej stabilizacji, do pewnego, swojego miejsca. żeby widziało, że ma jakiś dom, przyjazną szkołę.
    Zburzyłaś mu świat, on prędzej czy później ucieknie od ciebie.
    A twoje histeryczne rozterki co teraz robić, dowodzą, że nic nie miałaś zaplanowane, przyjechałaś na wakacje i postanowiłaś zostać. świadczyłoby o tym też to, że rodzina niezbyt zadowolona z twoich planów i
    że sama nie wiesz co teraz.
    Sorry, moim zdaniem masz jakieś zaburzenie i tym powinnaś się zająć.
  • imie.deszczu 16.09.19, 19:49
    To prawda. Nic nie było zaplanowane. A ja zanim sama tutaj się odnajdę to...hm, lata minąć mogą. Dziecko nigdy nie nadrobiłoby tych zaległości z polskiej szkoły. A tego dużo.
    Daję sobie czas do końca września. Być może wrócimy.
  • malia 16.09.19, 19:57
    Jezu, przywiozłaś dziecko by mieszkało kątem u rodziny, bez swojego kąta, nie masz mieszkania i pracy i piszesz, że LATA MOGĄ MINĄĆ? Po co niby, dziecko miałoby nadrabiać jakieś zaległości? Przecież chodziłoby do szkoły w UK i miało wykształcenie, już nie opowiadaj nic o wyższości tej szkoły na twojej wsi nad inną.
    Coś mi się wydaje, że oprócz smutku dziecka jest coś jeszcze, rodzina też nie wydaje się zachwycona twoim postępowaniem i mąż może nie być chętny do utrzymywania cię tutaj i dlatego twoje rozterki.
    Mamusia przyjechała na wakacje i postanowiła zostać, czy uprzedziłaś dziecko o tym, czy wzięłaś go przez zaskoczenie?
  • imie.deszczu 16.09.19, 20:05
    Uprzedziłam.
  • cruella_demon 16.09.19, 20:45
    TROLL ALERT!
  • elenelda 16.09.19, 14:49
    Czy zastanawiałaś się, co będzie jak mąż zakręci kurek z pieniędzmi? Nie wierzę, że istniejesz. Człowiek nie może być aż tak durny.
  • imie.deszczu 16.09.19, 17:12
    Nie wiesz jak to jest żyć w "więzieniu" - bo ja tak tam się czułam...Wolę umierać z głodu na wolności - niż najedzona w więzieniu.
  • bigzaganiacz 16.09.19, 17:13
    bo ja tak tam się czułam...Wolę umierać z głodu na wolności - niż najedzona w więzieniu.

    daj spokoj temu dzieciakowi i se umieraj z glodu czy rob co chcesz
  • berdebul 16.09.19, 17:16
    Rób co chcesz, ale nie krzywdź przy okazji dziecka, które u siebie czuje się tam.
  • daniela34 16.09.19, 17:24
    imie.deszczu napisała:

    > Wolę umier
    > ać z głodu na wolności - niż najedzona w więzieniu.

    Uuu, ktoś przedawkował patos. Było wracać samej i patriotycznie umierać z głodu.
  • mikams75 16.09.19, 18:28
    a co sprawilo, ze czulas sie tam jak w wiezieniu?
    Bo wg mnie powinnas zakladac o tym watki i szukac pomocy dla siebie.
    I zeby nie bylo - sama mam dziecko w podobnym wieku i mieszkam na emigracji.
  • imie.deszczu 16.09.19, 19:43
    Nie miałam wsparcia w mężu. Może on ma inne zdanie na ten temat, ale...ja potrzebuję więcej uwagi, więcej czułości, więcej otwartości, rozmowy itp.
    On - wracał zmęczony z pracy, nie miał ochoty na rozmowę, każde zagadanie kwitował: "nie mam na takie rzeczy czasu, siły".
    A ja łapałam doły. No i pretensje o drobnostki z jego strony. A z mojej - o to, że tam w ogóle muszę żyć...
    "Wracaj i bądź szczęśliwa" mawiał.
    To i wróciłam (po 4 latach rozterek). Był bardzo zaskoczony. Myślał, że to tylko moje marudzenie...
  • mikams75 16.09.19, 20:13
    czyli niejako na zlosc mezowi wrocilas? zeby pokazac, ze potrafisz? No bez sensu. Problemem nie bylo samo miejsce zycia a slaba komunikacja miedzy wami. Przeciez teraz w Polsce nie masz ani wiecej rozmowy ani czulosci, do tego mnostwo innych problemow, ktore musisza sama ogarnac.
    Czemu nie zajelas sie wlanym samopoczuciem i liczylas na to, ze ucieczka rozwiaze problemy? Mogliscie albo walczyc o malzenstwo albo sie rozstac na miejscu.

  • imie.deszczu 16.09.19, 21:46
    Nie, nie chciałam robić jemu na złość. Ja tam źle się czułam ogólnie, ale przyznam że mąż też był jednym z wielu powodów.
  • malgo21 16.09.19, 21:18
    imie.deszczu napisała:

    > Nie miałam wsparcia w mężu. Może on ma inne zdanie na ten temat, ale...ja potrz
    > ebuję więcej uwagi, więcej czułości, więcej otwartości, rozmowy itp.
    > On - wracał zmęczony z pracy, nie miał ochoty na rozmowę, każde zagadanie kwito
    > wał: "nie mam na takie rzeczy czasu, siły".
    > A ja łapałam doły. No i pretensje o drobnostki z jego strony. A z mojej - o to,
    > że tam w ogóle muszę żyć...
    > "Wracaj i bądź szczęśliwa" mawiał.
    > To i wróciłam (po 4 latach rozterek). Był bardzo zaskoczony. Myślał, że to tylk
    > o moje marudzenie...

    4 lata go zagadywałaś na temat swoich rozterek to nic dziwnego że się opędzał jak od muchy. Ja przeczytałam jeden twój wątek i mam dosyć
  • jola-kotka 17.09.19, 00:18
    No i co teraz matka, ojciec ci da ta czulosc i uwage czy znajdziesz sobie faceta a kase bedziesz ciagnela od meza w UK . Smieszna jestes.
  • edelstein 17.09.19, 09:57
    Wracal z pracy zmeczony,tez bym byla zmeczona jakbym musiala zapieprzac na 3osoby sama.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • arwena_11 17.09.19, 16:42
    No ale zaraz. Mąż był zmęczony bo pracował sam na całą rodzinę. Ty zamiast mu ułatwiać - marudziłaś nad głową. Mam wrażenie, że mąż jak cie wsadził w samolot to otworzył szampana.

    Dlaczego ty nie pracowałaś? Bo wiesz, skoro on pracował tyle, że nie miał na nic czasu ani siły - to znaczy że sam nie dawał rady. A gdybyście oboje pracowali - to po pracy byłby czas i ochota na inne aktywności.
  • malia 16.09.19, 18:56
    Dziecko też woli umierać z głodu? Ciekawe bardzo. Jesteś niestabilna emocjonalnie.
  • memphis90 16.09.19, 19:57
    Dziecko ma umierać z głodu w więzieniu. Bo mamcia tak chce.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • imie.deszczu 16.09.19, 20:09
    Dziecku nic złego się nie dzieje.
  • malia 16.09.19, 20:35
    E no, sam miód ma.
    1. nie ma ojca, nagle
    2. nie zna języka
    3. inny system edukacji
    4. nie ma swojego własnego domu, mieszka u dziadków
    5. nie ma kolegów

    I takie pytanie. Jak mu się nic złego nie dzieje, to o czym jest ten wątek własciwie????
  • daniela34 16.09.19, 20:43
    Język akurat zna. Ale juz takiej matematyki to się w nim.nigdy nie uczyło. Ale dobre pytanie, skoro dziecku niczego nie brakuje, to o czym jest wątek?
  • jola-kotka 17.09.19, 00:16
    Bo ty tak chcesz myslec.
  • memphis90 17.09.19, 14:01
    Tobie też się nie działo.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • arwena_11 17.09.19, 16:44
    A co tobie się działo złego?

    Miałaś mieszkanie, pieniądze, rodzinę, a byłaś nieszczęśliwa. Dziecko nie ma swojego konta, nie ma kasy i nie ma rodziny - i ma się czuć szczęśliwe?
  • arwena_11 17.09.19, 16:45
    kąta oczywiście
  • elenelda 16.09.19, 19:49
    To umieraj sama. Dziecku daj żyć.
  • jola-kotka 17.09.19, 00:14
    Ty chora jestes serio.
  • hanusinamama 17.09.19, 10:52
    To t6rzeba było tam isc do pracy, wyjsc do ludzi. Dzieciak mogl sie odnaleźć ty tez byś mogła....ty wszedzie bedziesz nieszczęsliwa. Taki juz cel twójego życia...
  • fibi00 16.09.19, 20:27
    Hmmm... Akurat w ostatnich latach do szkoły moich synów doszło kilkoro dzieci od urodzenia mieszkających w UK. Do klasy syna ( obecnie 6 klasa) w kwietniu doszła dziewczynka z UK (tu byłam zdziwiona że zdecydowali się na powrót w tak dziwnym terminie). Szczerze, nie słyszałam żeby którekolwiek z tych dzieci się nie zaadaptowało. Nikt nie wrócił do UK. Ja bym jeszcze troszkę poczekała. Jeśli za jakiś czas nic się nie zmieni to wtedy rozważ powrót...
  • zolza79 16.09.19, 21:01
    Osiem lat temu możemy ją znajoma wróciła z trójką dzieci do Polski. Dzieci urodzone w UK. Chłopak miał lat 12, dziewczynki 6 i 7. Dzieciaki nigdy nie poczuły się tu jak u siebie. Chłopak po maturze rozpoczął studia w UK, dziewczyny chcą już teraz dołączyć do brata...
  • bigzaganiacz 16.09.19, 21:04
    wnym terminie). Szczerze, nie słyszałam żeby którekolwiek z tych dzieci się nie zaadaptowało. Nikt



    A ty im w domu siedzisz zebys miala cokolwiek slyszec?
  • fibi00 16.09.19, 21:55
    Ja u nich nie siedzę ale pewnie makurokurosek siedzi😆.
    Skoro żadna z tych rodzin do UK nie wróciła to chyba dzieci się zaadoptowały. Dzieci są różne, jedne adaptują się szybciej inne wolniej a jeszcze inne wcale. Mój starszy syn 12 lat traumę by przeżył gdybym przeprowadziła się z nim do sąsiedniej miejscowości nie mówiąc nawet o zagranicy. Marynaty młodszy od zawsze był bardziej otwarty na zmiany więc myślę że nie było by takiego problemu. W przypadku Pl zostawiłabym dzieci ojcu gdyby bardzo nie chciały się przeprowadzać. Ale w przypadku opisanym przez autorkę wątku napewno nie byłoby mi łatwo zostawić dziecko ojcu w UK. Wolałabym jeszcze poczekać, chociaż miesiąc, dwa i jeśli nic by się nie zmieniło wróciłbym z dzieckiem do UK.
  • fibi00 16.09.19, 21:57
    Marynaty młodszy od zawsze *
    Natomiast młodszy od zawsze
  • bigzaganiacz 16.09.19, 23:07
    Skoro żadna z tych rodzin do UK nie wróciła to chyba dzieci się zaadoptowały.

    No chyba jedno z drugim ma zerowy zwiazek

  • fibi00 17.09.19, 09:26
    bigzaganiacz napisał(a):

    > Skoro żadna z tych rodzin do UK nie wróciła to chyba dzieci się zaadoptowały.
    >
    > No chyba jedno z drugim ma zerowy zwiazek
    >

    Chodzi mi o to że gdyby patrzeć tylko na dziecko to żadna z tych rodzin by nie wróciła i nie została w Pl. Pewnie dzieci miały ciężko się przyzwyczaić ale mimo wszystko dały radę. Mnóstwo ludzi zmienia miejsce zamieszkania i dla dzieci ZAWSZE wiąże się to z emocjami i stresem. Gdyby patrzeć tylko na dziecko to wszystkie rodziny musiałby mieszkać przez co najmniej 18 lat w jedynym miejscu. Ludzie się rozwodzą i bardzo często zmieniają wtedy miejsce zamieszkania. Obojętnie czy te przeprowadzki są na terenie Pl czy Europy dla dzieci jest to zawsze stres a mimo to dochodzi do takich sytuacji. Uważacie że autorka wątku powinna wrócić do UK mimo że jest tam nieszczęśliwa, ma się tam męczyć przez 8 lat tylko dla dobra dziecka? To jest chore. Tak jak doradzanie kobiecie która jest nagminnie zdradzana przez męża lub po prostu jest w małżeństwie nieszczęśliwa żeby trwała w tym małżeństwie tylko dla dobra dzieci. Wszystkie dzieci cierpią kiedy turzyce się rozstają i jakoś mało który z rodziców o tym myśli. Rozwodzą się, przeprowadzają i to może być. A autorka wątku ma wracać do UK, gdzie jest nieszczęśliwa tylko po to żeby dziecko było szczęśliwe. Dziecko w UK mieszkało 10 lat z czego tak naprawdę pamięta 5 lat. Przeważnie człowiek przywiązuje się do miejsca gdzie mieszkał najdłużej.
  • fibi00 17.09.19, 09:29
    "Wszystkie dzieci cierpią kiedy turzyce* się rozstają"
    rodzice
  • fibi00 17.09.19, 09:34
    Aha, doradzanie aby dziecko odesłała do ojca też jest głupie. Ciekawa jestem czy wy ot tak zostawiłybyście dziecko ojcu który mieszka 2 tys km od was. I już widzę jak męczecie się w małżeństwie tylko dla dobra dziecka.
  • sumire 17.09.19, 09:59
    Nie no, oczywiście lepiej, żeby dziecko dorastało daleko od ojca, bo jak on nie przyjedzie w odwiedziny do niego, to troll-mamusia tyłka do UK nie ruszy, żeby dziecku tatę pokazać, gdyż latanie ją stresuje.
    Tak czy inaczej, facet zapewne i tak przy pierwszej możliwej okazji wymiksuje się z tej relacji, bo teraz już absolutnie nic z niej nie ma, poza kosztami.
  • fibi00 17.09.19, 10:08
    "Nie no, oczywiście lepiej, żeby dziecko dorastało daleko od ojca, bo jak on nie przyjedzie w odwiedziny do niego"

    Tak, oczywiście trzeba zęby zacisnąć,trwać w nieszczęściu tylko dla dobra dziecka.
  • sumire 17.09.19, 10:24
    Och och, bez egzaltacji pls.
    Tu nie chodzi o "tylko dla dobra dziecka", tylko o zwykły zdrowy rozsądek i to, co zazwyczaj mają dorośli ludzie, czyli świadomość, że nie jesteśmy sami na świecie i kierowanie się wyłącznie własnymi potrzebami zwykle odbija się przykrą czkawką. Jak paniusia była nieszczęśliwa w małżeństwie, to są sposoby, by to uczciwie zakończyć, tylko znowu - trzeba mieć trochę dojrzałości, a nie radośnie uciekać do Polski, gdzie pogoda niby taka piękna.
    Ta historia jest wydumana, ale znam podobne z reala. I szczerze się zastanawiam, jak autorka wątku tłumaczyłaby synusiowi, że nie mogą pojechać odwiedzić tatusia, a potem - że tatuś też jakoś nie przyjeżdża w odwiedziny, a potem - że tatuś w ogóle przestał się odzywać. No, ale za to mieszkają w pięknej Polsce z piękną pogodą.
  • bigzaganiacz 17.09.19, 10:36
    ona nic nie musi zaciskadz niech idzie w piz..... da spokoj dziecku i bylemu mezowi , sobie poradza w uk a ona niech sobie siedzi w pl
  • mikams75 17.09.19, 10:55
    troche dziwne to jej szczescie, jak nie ma zadnej stabilizacji, tej czulosci tez nie ma a do tego u boku dziecko nieszczesliwe ze zmiany.
  • imie.deszczu 17.09.19, 12:05
    Za jakiś czas będziemy na swoim, będę pracować a dz.w prywatnej dwujęzycznej SP.
    O ile przetrwamy te pierwsze tygodnie i nie poddam się wyjeżdżając do UK. Mam nadzieję, że starczy mi sił.
  • edelstein 17.09.19, 12:23
    Za jakis czas? Ty jestes oderwana od reala, z czego zamierzasz fiansowac wynajem 2pokoje to Mminimum 1000zl plus czesne w prywatnej placowce?twierdzisz, ze nie pracowalas i zaczniesz od kasy w Biedrze.No faktycznie bedzie cie stac.
    A moze ojciec dziecka ma cie utrzymywac?gdybym byla nim to od razu wystapilabym o ustalenie wysokosci alimentow i tylko tyle przelewala.Ani grosza wiecej.Swoje fanaberie finansuj sama.


    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • daniela34 17.09.19, 12:39
    edelstein napisała:

    > Za jakis czas? Ty jestes oderwana od reala

    Daj spokój, to jest stara śpiewka: będę zarabiać na kasie w Biedronce, ale wyjdę z więzienia, będę szczęśliwa, nie będę niewidzialna, tu mnie będą dostrzegać (kto? po co?), będę u siebie, tu jest inny klimat, inna pogoda, dziecko pójdzie do prywatnej szkoły (kiedy? za co? gdzie? skoro forumka we wcześniejszych wątkach pisała o niewielkiej wiejskiej szkole i znajomej dyrektorce), kupię mieszkanie (gdzie? kiedy? za co?), będę zdychać z głodu, ale będę przeszczęśliwa, dziecko się przyzwyczai (kiedy? jakim kosztem? czy na pewno?).

    A potem będzie seria wątków co parę miesięcy na temat tego, czy wracać do UK czy nie, czyli tak samo jak dotychczas tylko odwrotnie.
  • edelstein 17.09.19, 12:43
    Dla mnie abstrakcja jest wyprowadzac sie z domu w UK do rodzicow czy rodzenstwa w Pl nie majac pracy.Nawet moje dziecko wie,je trzeba miec ma wszystko kase🤣

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • daniela34 17.09.19, 12:49
    edelstein napisała:

    > Dla mnie abstrakcja jest wyprowadzac sie z domu w UK do rodzicow czy rodzenstwa

    > Cała ta historia to jest abstrakcja- wyprowadzka do Polski, bo mąż jej nie dostrzegał i chciała mu udowodnić, że nie blefuje jest tak niedorzeczna, że mam gorącą nadzieję że to jest troll (przesłanki ku temu są silne, ale pewności nie mam). Jeżeli tam gdzieś jest kobietą, która naprawdę dziecku zafundowała takie manewry z takich pobudek i z takim brakiem przygotowania finansowego lokalowego i logistycznego to jest to coś co mi się w głowie nie mieści.
  • sumire 17.09.19, 12:57
    A są takie naprawdę. To znaczy, to pewnie jest troll, ale moja mama miała klientkę, która miała dość podobny sposób rozumowania i też uznała, że najlepiej będzie, jeśli ona wróci z dziećmi do Polski, a utrzymywać nadal będzie się z tego, co mąż zarobi za granicą. No i potem był wielki szloch.
    Jak się czasami lata tanimi liniami na trasie Polska-UK, to wiele takich dziwnych historii też można usłyszeć od pasażerów wink
  • sumire 17.09.19, 12:34
    A do tego czasu siedzisz w kieszeni tatusia czy jeszcze męża? LOL.
  • mikams75 17.09.19, 13:04
    za jaki czas? dziecko skonczy podstawowke zanim sie ogarniesz. Masz odwrocona kolejnosc, bo powinnas najpierw ogarnac rzeczywistosc sama - praca, mieszkanie, a nastepnie szkola dla dziecka i dopiero juz na gotowe przeprowadzic odpowiednio przygotowane dziecko.
    Dokladnie tak postepuja wszystkie znane mi rodziny przeprowadzajace sie miedzy krajami. Takie jechac i jakos to bedzie to mozna co najwyzej z mlodszym przedszkolakiem uskuteczniac. Ale to tez tylko dla wspolnego dobra, zeby rodzina byla razem. A nie zeby byla oddzielnie.
  • mikams75 17.09.19, 13:07
    a i jeszcze cos - czyli planujesz dziecko znowu wrzucac w inne srodowisko, do innej szkoly?
  • imie.deszczu 17.09.19, 14:23
    Nie ma innego wyjścia...Tak, wiem to nic dobrego ani mądrego. Chyba, że wrócimy na wyspy i tam już utkniemy.
    Z mieszkaniem wyszło jak wyszło: mąż nie jest za powrotem i nie ułatwi nam startu w PL.
  • daniela34 17.09.19, 14:27
    imie.deszczu napisała:

    >
    > Z mieszkaniem wyszło jak wyszło: mąż nie jest za powrotem i nie ułatwi nam star
    > tu w PL.

    A to ci niespodzianka! Kto by przypuszczał???
  • bigzaganiacz 17.09.19, 14:29
    Widze inne wyjscie , ty ifziesz na leczenie zamkniete do tworek , moze cie wyciagna mozenie a zycie bedzie sie toczyc dalej
  • mikams75 17.09.19, 14:32
    tyle lat medzilas o przeprowadzce, mialas czas, zeby sie do niej przygotowac, nawet i bez meza. A teraz planujesz znowu dzieckiem przerzucac. A przy okazji martwisz sie jego szczesciem.
  • daniela34 17.09.19, 14:38
    mikams75 napisała:

    > tyle lat medzilas o przeprowadzce, mialas czas, zeby sie do niej przygotowac, n

    > awet i bez meza.

    No wiesz, zakładając prawdziwość historii, to autorka nie pracowała w UK od dłuższego czasu, więc środków na wynajęcie czegoś w Polsce nie miała, tym samym nie bardzo było się jak przygotować.
  • bigzaganiacz 17.09.19, 14:47
    To akurat trzeba sie postarac zeby nic nie robic w uk
  • daniela34 17.09.19, 15:14
    bigzaganiacz napisał(a):

    > To akurat trzeba sie postarac zeby nic nie robic w uk

    No ale ona się bardzo starała, żeby nie pracować. Pamiętam, że pisała, że tam do pracy nie pójdzie, bo.... (I tu padały rozmaite argumenty)
  • mikams75 17.09.19, 15:11
    mogla w tym czasie znalezc jakas prace w uk lub nawet i w pl od wakacji. Bylby pierwszy krok chociaz. Po miesiacu pracy wynajecie jakiegos lokum... no ale to trzeba zaplanowac, przekalkulowac.
  • bigzaganiacz 17.09.19, 15:14
    jakiegos lokum... no ale to trzeba zaplanowac, przekalkulowac.


    plan byl taki ze ona sie bedzie napawac pogoda a wszystko sie samo zrobi tak jak w uk
  • imie.deszczu 17.09.19, 14:40
    Tak, wiem. Miałam mnóstwo czasu, ale nie mam gotówki na kupno własnego m.
    A bez stałej umowy kredytu nie otrzymam.
    Mikams75 - co zrobiłabyś w takiej sytuacji?? Wróciłabyś do UK?
  • malia 17.09.19, 14:47
    A dlaczego nie zaczęłaś od znalezienia pracy?
  • imie.deszczu 17.09.19, 15:23
    Wiem, nic nie było zaplanowane. Dziecko ma nadzieję, że wrócimy do starego. Źle mi jest samej, chciałabym jednak być razem w trójkę.
  • daniela34 17.09.19, 15:42
    imie.deszczu napisała:

    > . Źle
    > mi jest samej, chciałabym jednak być razem w trójkę.

    A nie mówiłam, zaczyna się to samo tylko w drugą stronę. Tam było źle bo to nie Polska, tu jest źle bo nie w trójkę.
  • zielonecurry 17.09.19, 16:03
    Po twoich wpisach obstawiam 3 możliwe warianty. 1 jesteś trolem. 2. jesteś niestabilna emocjonalnie (depresja; choroba afektywna dwubiegunowa; borderline). 3 jesteś na granicy tzw. normy intelektualnej. Myślę że w pierwszej kolejności powinnaś znależć dobrego psychiatrę. Diagnoza przede wszystkim. Jeśli potwierdzi się choroba psychiczna to w pierwszej kolejności odstaw dziecko do ojca i zacznij się leczyć.
  • malia 17.09.19, 19:28
    Niestety też to tak widzę. Wariant 2 albo 3
  • elenelda 17.09.19, 19:58
    Ja obstawiam 3.
  • imie.deszczu 17.09.19, 20:12
    Jaka choroba? Czy tak trudno zrozumieć, że tak bywa, jedno chce to, drugie tamto. Szkoda tylko, że dziecko w tym całym bałaganie...
  • malia 17.09.19, 22:38
    Nie rozumiesz nic w dalszym ciągu.
    Osoba może chcieć różne rzeczy, ale jak ma dziecko, to stara się planować przyszłość tak, by to dziecko nie było w bałaganie. Więc nie opowiadaj bzdur, że ci go szkoda.
    Już nawet nie chodzi o to, że przyjechałaś tu z dzieckiem zostawiając męża, tylko że NIC NIE ZAPLANOWAŁAŚ. Nie zrobiłaś nic, nie poszukałaś pracy, własnego miejsca, nic. Zwaliłaś się na głowę rodzicom i tyle. I to jest właśnie tak dziwne, chore i nieodpowiedzialne, że wytłumaczeniem mogą być tylko jakieś zaburzenia.
    Mam dziwne przeczucie, że ty się nawet tu nie sprowadziłaś, tylko przyjechałaś na wakacje i zostałaś.
  • claudel6 02.10.19, 23:30
    w jednym wątku piszesz, jakże cieszysz się, że jesteś bez męża, a za chwilę, ze lepiej wam by było we trójkę. to jest albo CHAD, albo borderline
  • elenelda 17.09.19, 19:57
    To szybciutko wracaj. Doceń męża, że ostro zap...ala, żebyś Ty mogła nie pracować i marzyć o polach gryką malowanych. I kochaj go, bo chłop, który cierpliwie znosi obecność takiej idiotki w domu to prawdziwy skarb.
  • imie.deszczu 17.09.19, 20:11
    Ale co ze mną? Wrócę i utknę tam na lata.
  • bigzaganiacz 17.09.19, 20:24
    Na
    Poczatek idz do roboty
  • a23a23 17.09.19, 20:33
    imie.deszczu napisała:

    > Ale co ze mną? Wrócę i utknę tam na lata.

    A Ty pisz dalej, bardzo Cię proszę. Bardzo lubię czytać Twoje wynurzenia, takie guilty pleasure.

    Wiem, że nierealne, wiem że trol albo animator forumowy (już pomijając wszystko, nikt kto naprawdę tak myśli w poście startowym nie napisałby prześmiewczeo określenia, że wrócił do "tych pól malowanych") - ale to jest już ten poziom absurdu, że uwielbiam te "trudne sprawy".
  • elenelda 17.09.19, 22:12
    Popatrz na to z większym optymizmem - przynajmniej będziesz miała co jeść i gdzie mieszkać. I dziecko będzie szczęśliwe. W Pl klepiesz biedę, szczęśliwa nie jesteś, syn Cię nienawidzi, rodzina Cię nienawidzi, znajomych nie masz i mieć nie będziesz, jedyną powierniczką Twoich bolączek jest ematka. Powiem Ci w tajemnicy, że ematka w UK też jest.
  • mikams75 17.09.19, 15:25
    ale to wiedzialas przeciez juz duzo wczsniej, ze nie masz kasy i nie bedzesz miala gdzie mieszkac.
    Jakie masz realne szanse na prace i za ile? Przekalkuluj, choc slabo to widze.
    Co ja bym zrobila? No ja bym przede wszystkim nie wyjechala bez ulozenia stabilnego gruntu. Wiem, ze rodziny sie przeprowadzaja, wracaja itp. z dziecmi. Ale planuja te przeprowadzki, maja do czego. I sie przeprowdzaja na lepsze, robienie rewolucji rodzinie i rozbijanie dla gorszych warunkow zycia nie ma najmniejszego sensu. Ty sobie wyjazdem nie poprawilas niczego, dziecko jest na zupelnie przegranej pozycji.
    Tak, wrocilabym, moze do konca grudnia bym wytrzymala, moze.... W Uk jest od lat dom twojego dziecka, nie katem u rodziny, w nieprzyjaznej szkole.
    W uk zainwestowalabym czas i energie w poprawe wlasnego komfortu zycia, cokolwiek to znaczy i na co bym sobie mogla pozwolic - praca, doksztalcanie sie, hobby, nowe znajomosci itp.
    Naprawde nie rozumiem twoich rozterek i zlego samopoczucia. Moze od lekarza trzeba zaczac? Depresja?
    Zyje na emigracji, owszem, teskie za bliskimi i za wieloma rzeczami, ale bez przesady. Teskie tez za palmami w tropikach itp. Nie idealizuje Polski, zreszta w dzisiejszej sytuacji byloby to trudne.
    Dobrze sie czuje tu gdzie zyje, doceniam co mam, nie gnusnieje tylko korzystam z tego, co mnie otacza.
    Zacznij zauwazac pozytywy, znajdz sobie zajecie, przestan wisiec na mezu (emoconalnie przede wszystkim, pozniej finansowo), bo mnie nie dziwi, ze on za bardzo nie chce z toba gadac, sprawiasz wrazenie strasznej marudy. Spozytkuj nadmiar energii na cos innego niz do tej pory.
  • imie.deszczu 17.09.19, 16:00
    Dzięki za odp.
  • edelstein 17.09.19, 15:33
    Ty nie masz nawet gotowki na wynajem.Swoja droga jesli twoj maz cie przyjmie to to jest Zloty czlowiek
    .

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • malia 17.09.19, 14:45
    Ale o jakich tygodniach gadasz jak wyżej pisałaś, że lata cię od tego dzielą?
  • elenelda 17.09.19, 19:47
    I zarobisz SAMA na prywatną, dwujęzyczną szkołę, mieszkanie i utrzymanie? Sama szkoła to 2-3 tys. miesięcznie. Z tego, co pamiętam, wąską specjalistką nie jesteś. W ogóle, to niepotrzebnie wdaję się w dyskusję. Jesteś trollem, żadna ematka nie jest aż tak głupia.
  • imie.deszczu 17.09.19, 20:14
    Bo ja nie jestem ematką. Jestem tylko człowiekiem.
  • elenelda 17.09.19, 22:00
    imie.deszczu napisała:

    > Bo ja nie jestem ematką. Jestem tylko człowiekiem.

    🙀 Przerażające. Nie ma już dla Ciebie nadziei. Tym bardziej wracaj.
    Nie odpowiedziałaś na moje pytania.
  • memphis90 17.09.19, 14:04
    O, drugi nick zalozylas?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • daniela34 17.09.19, 14:19
    Patos ten sam, prawda?
  • bigzaganiacz 17.09.19, 10:35
    Chodzi mi o to że gdyby patrzeć tylko na dziecko to żadna z tych rodzin by nie wróciła i nie została w Pl.


    to idzie tak , uzbierali na pietrowke w wypizdziewie gornym , pobudowali sie wystrzelali z pieniedzy , maja swoje gniazdko moze jakas robote za 3k netto , no i tyle , na rodzinny start w uk juz ich nie stac to siedza w pl



    udzie się rozwodzą i bardzo często zmieniają wtedy miejsce zamieszkania. Obojętnie czy te przeprowadzki są na terenie


    no raczej to jest zadkosc



    Przeważnie człowiek przywiązuje się do miejsca gdzie mieszkał najdłużej.

    no to dziecko mieszkalo 10 lat w uk i miesiac w polsce e, nie bardzo rozumiem co chcesz przekazaxc
  • elenelda 16.09.19, 21:08
    Przeczytałaś wątek, czy odpowiadasz na pierwszego posta? Laska jest bez wykształcenia, pracy, mieszkania, mąż został w UK i lada chwila przestanie płacić pani na cudowne życie wśród pól malowanych. Dziecko urodziło się w UK (albo mieszkało tam od wczesnego dzieciństwa- tego akurat nie pamiętam). Wracać to ona powinna natychmiast albo wysłać dziecko do ojca.
  • imie.deszczu 16.09.19, 21:42
    Być może są dzieci, którym wszystko jedno i wszędzie będą szczęśliwe...ale ja nie wierzę, że tak bez żadnych problemów to dzieje się. Widzę, że jest ciężko. Ludzie też często nie przyznają się do tego.
  • fibi00 16.09.19, 22:08
    "Być może są dzieci, którym wszystko jedno i wszędzie będą szczęśliwe...ale ja nie wierzę, że tak bez żadnych problemów to dzieje się"

    Pewnie że jakieś projekt będą. U mnie (a raczej u starszego syna) mega problemem byłaby przeprowadzka do sąsiedniej miejscowych, o zagranicy nawet nie wspominając. Raz nawet powiedział nam żeby gdyby przyszło nam kiedyś przez myśl przeprowadzenie się gdzieś, obojętnie czy w Pl czy zagranicę to on od razu mówi że zostaje z babcią (mieszka po sąsiedzku). Musielibyśmy mieć naprawdę mega ważne powody aby zdecydować na przeprowadzkę i żeby zafundować starszemu ten stres.
  • fibi00 16.09.19, 22:09
    Pewnie że jakieś projekt będą*
    problemy będą...eh ten słownik...
  • jola-kotka 17.09.19, 00:12
    Pozwalam by wrocil do ojca. Wrocilas. Hmmm. Teraz jestes szczesliwa. Wrocila ciocia na wioske z zagranicy ale zaraz ludzie zaczna dalej zyc swoim zyciem. Przestaniesz byc w centrum uwagi i co? Prace masz? Mieszkanie masz? Jakis cel? Czy zostaniesz sama na tej lace. Twoja glupota mnie rozwalala od poczatku ale teraz to juz szok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka