Dodaj do ulubionych

Co poradzi ematka?

16.09.19, 12:19
Cześć. Czytam Was i czytam i pomyślałam, ze może i dla mnie ematka ma dobre słowo lub otrzezwiajacego kopa w d.
Moja sytuacja wyglada tak: jestem mężatka, mam córkę, która w tym roku zmieniła przedszkole na zerówkę szkolna. Córka z tych wrażliwych a jednocześnie lubiących rządzić. Byliśmy z nią u psychologa bo jest mało elastyczna, łatwo wybucha, obraza się, nastawia się na pewne rzeczy a jak one nie wyjdą to jest źle. Chociaż tutaj jest wyraźna poprawa. Pani psycholog stwierdziła ze dziecko ma rys autystyczny ale powiedziała ze mimo pewnych zachowań nie postawi diagnozy autyzm lub asperger bo córka po prostu nie spełnia kryteriów. Psycholog przedszkolna która przez ponad 3 lata obserwowała moja córkę również wyraziła takie zdanie. Córka przed wejściem do szkoły często płacze, nie chce się ze mna rozstać ale nie muszę jej odrywać na sile. Zdażyło jej się uderzyć inne dziecko ktore ja przedrzeźnialo, mimo ze tłumaczymy ze taksie nie robi, ze powinna powiedzieć „to nie jest miłe”. W domu z kolei mama jest kochana póki jesteśmy same. Wtedy córka chodzi jak w zegarku, nie ma fochów, wykonuje moje prośby bez zbytniego ociągania, a jeśli coś jest jej wyjątkowo nie w smak to negocjujemy. Kiedy jesteśmy w trójkę to niestety sytuacja się zmienia. Córka jest dużo bardziej butna i obrażalska. Ma o wszystko do mnie pretensje, w zasadzie nigdy do taty. Z boku sytuacja wyglada tak ze jest ze mną w jakimś konflikcie. Mąż pyta tylko o co się znowu pokłóciliśmy, a ja na przykład nie chce jej rano ubrać, albo nie chce jej rano zanieść z łóżka do salonu na rękach, albo nie usłyszę czegoś co do mnie mówi. Ona się obraza i mówi ze nie przyjmuje przeprosin, albo ze już za późno, już nie ważne, ze złym tonem do niej mówię. Za moment przychodzi i mnie przeprasza z płaczem i wtedy mówi, ze ona jest nie dobra, ze jak ja mogę ja kochać. Ja na każdym kroku podkreślam, ze kocham ja niezależnie od zachowania. Od razu napisze tez ze to nie jest tak, ze mąż staje po jej stronie. Bardzo często mówi jej ze takie słowa są przykre i czy sama chciałaby abyśmy tak do niej mowili. Stad moje pytania: jak radzić sobie z tym szkolnym strachem? Nie wprowadzam jej tam na sile. Głównie chodzi o świetlice przed lekcjami. Przyjeżdżamy max 10 minut przed lekcjami i ja z nią czekam przed sala aż zaczną się zajęcia. Staram się ja uspokoić, wprowadzić dobra atmosferę, ale jeśli jest tak jak dzisiaj ze ma pretensje ze nie usłyszałam ze mam ja zanieść do salonu i ona ma focha a za moment przeprasza a potem jęczy czy tata już poszedł to ja sama jestem w złym humorze (tego typu akcji potrafię mieć do 5 dziennie), to w czasie odprowadzania jej do szkoły tez mi się czasem ulewa i mówię ze mi przykro jak ona tak się zachowuje. Ona wtedy płacze i zamiast spokojnie wejść do szkoły ona wchodzi zapłakana a ja na wkurwie na nią i na siebie bo znów mi się ulało w momencie kiedy nie powinno. Drugie pytanie: jak walczyć z fochami w domu? Na ile są one spowodowane upustem emocji szkolnych a na ile to muchy w nosie?
Edytor zaawansowany
  • lauren6 16.09.19, 12:26
    Idź do normalnego psychologa, który nie używa neologizmów typu "rys autystyczny". Widocznie pani psycholog nie wie co to jest spektrum autyzmu, ani nie słyszała o takim terminie jak CZR.
    Dziecko jest zawsze lepiej zdiagnozować i włączyć mu terapię wcześniej, niż dopiero gdy pójdzie do szkoły.
  • asfiksja 16.09.19, 12:37
    Mnie się ten "rys autystyczny" też nie podoba w kontekście kompetencji psychologa. Albo jest podejrzenie spektrum, albo nie ma. Jeśli jest podejrzenie - wymaga diagnostyki, żeby potwierdzić albo wykluczyć.
  • agata_abbott 16.09.19, 12:43
    A zdefiniował psycholog, jakie cechy u córki świadczą o tym "rysie"?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • dwiepo 16.09.19, 12:59
    W zasadzie tylko to ze nie podobają jej się zmiany.
  • kamin 16.09.19, 13:56
    Wiele dzieci, zwłaszcza małych nie lubi zmian. U dwu-trzylatka wręcz typowe jest, że tworzy sobie małe rytuały: śpi zawsze z tym samym misiem, pije z ulubionego kubeczka, może mieć ulubioną trasę spaceru itp.
    Z wiekiem to ustępuje, chociaż niektórzy dorośli też ciężko znoszą duże zmiany życiowe
  • majenkir 17.09.19, 15:18
    kamin napisał(a):
    > U dwu-trzylatka wręcz typowe jest, że tworzy sobie małe rytuały: śpi zawsze z tym samym misiem, pije z ulubionego kubeczka, może mieć ulubioną trasę spaceru itp.


    Ja 3 lata mialam 45 lat temu, a dalej tak mam wink.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • berdebul 16.09.19, 12:48
    Rys autystyczny to zemstę określenie w kontekście dziewczynek. Diagnoza dziewczynki ze spektrum jest trudna, bo kryteria powstawały w oparciu o badania prowadzone na chłopcach.
    Z postu wyłania sie obraz bardzo niedojrzałej dziewczynki, noszenie na rękach dziecka z zerowki? Płacz przy pójściu do szkoły? Sztywne zachowanie, schemat, nerwowość jak coś jest inaczej.
    Zachowanie matki jest niestety nie ok, obarczanie dziecka odpowiedzialnością za nastrój mamusi? Rili?
  • agata_abbott 16.09.19, 12:52
    A Ty robisz się nerwowa, jak dziecko kilka razy w ciągu poranka zaliczy histerię? Rili? Zawsze, ale to zawsze jesteś jak ten kwiat lotosu, niezależnie od tego, co dziecko zrobi?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • berdebul 16.09.19, 12:57
    „dziennie), to w czasie odprowadzania jej do szkoły tez mi się czasem ulewa i mówię ze mi przykro jak ona tak się zachowuje.” Jesteś dziubdziusiu winna, że mamusi jest przykro...
  • agata_abbott 16.09.19, 13:00
    Unikasz odpowiedzi na moje pytanie.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • edelstein 16.09.19, 13:01
    Bo jest winna,jak sie zachowuje jak dzikus to jest winna i matka powinna jej to dosadniej pokazac,a nie gadac,je jej przykro.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • dwiepo 16.09.19, 13:05
    Heloł, czyli mam jej nie tłumaczyć ze jej zachowanie jest przykre? Rili?
  • edelstein 16.09.19, 13:09
    Ja bym nie tlumaczyla ,wytlumaczylam raz,jak ma w d... to nalezy pokazac konsekwencje robienia terroru.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • dwiepo 16.09.19, 13:10
    Konkretnie, jeśli mogę prosić?
  • edelstein 16.09.19, 13:26
    Zacznij od tego ,by od razu po cyrku dac kare.Zacznij od zasady,je zadnego noszenia nie ma.U mojego dzialal brak dostepu do czegos ulubionego.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • agata_abbott 16.09.19, 13:31
    Jedyne, czego nauczyłabyś dziecko takim podejściem, to to, że powinno inaczej pokazywać swoje emocje (najwyraźniej trudne i negatywne). Albo nie pokazywać ich wcale. Nie przybliżyłoby Cię to do poznania przyczyn ich powstawania.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • edelstein 16.09.19, 16:50
    Dziwnym trafem moj syn nie ma zadnego problemu z wyrazaniem emocji.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • agata_abbott 17.09.19, 12:36
    I na podstawie jednego przypadku wnioskujesz, ze to dobra dla wszystkich metoda?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • ichi51e 17.09.19, 15:59
    tego sie dowiemy za 20 lat od jego zony

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • dwiepo 16.09.19, 13:36
    U mojej niestety nie działa. Brak bajek? To porysuje. Brak słodyczy - wogole ich nie jada. Najbardziej działa na nią ze jestem smutna. Wtedy ma autorefleksje
  • antonina.n 16.09.19, 13:58
    Twoje dziecko musi się nauczyć radzić sobie ze swoimi, a nie twoimi emocjami. Ja nie wiem, co na takie reagowanie mówi psychologia dziecięca, ale dla mnie to budowanie jakieś toksycznej więzi. Moim zdaniem matka nie ma być „smutna”, bo ma niegrzeczne dziecko, tylko ma nauczyć to dziecko rozładowywać emocje, różnorodne, te niemile również.

    Bo co, dziecko ci mówi „nienawidzę cię”, a ty jesteś smutna i dzielisz się tym z dzieckiem. Mówisz „a ja cię kocham, i jestem pewna, że ty tez mnie kochasz. Dlatego chętnie wysłucham dlaczego jesteś zdenerwowana. Jak będziesz gotowa, przyjdź do mnie, pogadamy”.
  • dwiepo 16.09.19, 14:32
    Robiłam tak odkąd byłam w stanie się z nią porozumieć. W przypadku mojej córki to nic nie dawało. Pierwsze przepraszam usłyszałam jak jej powiedziałam ze jest mi przykro. Nie mówię do niej „nie zjadłaś obiadu, oj jak mi przykro”. Ogóle o sprawy jedzeniowe, ubraniowe (spódnica a nie spodnie), spędzanie wolnego czasu, formy rozrywki nie walczymy bo daje jej dużo swobody. Dopiero w sytuacjach gdy ona celowo mówi „nie przyjmuje przeprosin” mowie „Czy chciałabyś abym ja kiedyś powiedziała ze na przeprosiny jest już za późno?’. Natomiast rozumiem ze potrzebuje dać dziecku czas na ułożenie sobie własnych emocji po wybuchu. To cenna rada. Dziękuje.
  • fifiriffi 16.09.19, 17:44
    dwiepo napisał(a):
    Dopiero w sytuacjach gd
    > y ona celowo mówi „nie przyjmuje przeprosin” mowie „Czy chciałabyś abym ja kied
    > yś powiedziała ze na przeprosiny jest już za późno?’. Natomiast rozumiem ze pot
    > rzebuje dać dziecku czas na ułożenie sobie własnych emocji po wybuchu.


    Jakby mi córka po raz kolejny powiedziała w ten sposób , to pewnie bym odpowiedziała jej :
    "to nie, łaski bez" tongue_out
    bo czy to nie jest z jej strony jakiś szantaż?




    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • majenkir 17.09.19, 15:23
    dwiepo napisał(a):
    > Dopiero w sytuacjach gdy ona celowo mówi „nie przyjmuje przeprosin”



    6-latka tak do Ciebie mowi??? big_grinbig_grin
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • malgo21 18.09.19, 10:44
    dwiepo napisał(a):

    > U mojej niestety nie działa. Brak bajek? To porysuje. Brak słodyczy - wogole ic
    > h nie jada. Najbardziej działa na nią ze jestem smutna. Wtedy ma autorefleksje

    Mnie by to przeraziło jako matkę.. Ja wiem ze pokusa używania tego jako sankcji jest silna (skoro nic innego nie dziala), ale serio nie martwi cię to że małe dziecko najbardziej martwi się tym że mamusia jest smutna??
  • agaagaaga123 18.09.19, 18:24
    Ja bym była wniebowzięta, bo to by znaczyło, że dziecko ma empatię a nie jest tylko skoncentrowane na własnej gratyfikacji.
    Naprawdę są tutaj przeciwnicy uczenia dziecka, że jego zachowanie może być przykre dla innych? Ale serio?
  • ichi51e 18.09.19, 18:54
    U autystow brak empatii nie oznacza ze sa skupieni wylacznie na wlasnej gratyfikacji tylko ze nie kumaja jak to w ogole dziala.
    Taka sytuacja
    Autysta i jego rok mlodsza kolezanka. Dziewczynka wyciaga z kieszonki pistolet zabawkowy. Biega strzela. Chlopiec zabiera jej pistolet i chowa tak z dziewczynka nie wie gdzie jest i nie chce oddac. Dziewczynka przychodzi do doroslych i mowi co sie stalo. Chlopiec placze i nie chce powiedziec gdzie jest zabawka. Po opisaniu zdarzenia matka chlopca przypomina sobie ze chlopiec ma taki sam pistolet. Znajduje go w szufladzie i pokazuje chlopcu probujac sie dowiedziec gdzie jest twn dziewczynki. Dziecko sie troche uspokaja. Dziewczynka pociesza chlopca mowiac „acha bo ty myslales ze ja ci zabralam i dlatego plakales! Zobacz twoj jest tutaj i dziala. No rozumiem gdyby twoj tez nie dzialal ale przeciez dziala i jest taki sam jak moj. Oddaj mi moj” w tym momencie zrozumialam co to znaczy brak empatii w wypadku autysty. Moje dziecko nie jest w stanie przeprowadzic procesu myslowego „a bo ty myslales ze... i dlatego jest ci przykro!” Nie umie wyobrazic sobie siebie jako innej osoby i co moglby wtedy czuc. Doslownie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ga-ti 18.09.19, 19:04
    "Ja bym była wniebowzięta, bo to by znaczyło, że dziecko ma empatię a nie jest tylko skoncentrowane na własnej gratyfikacji."

    Mnie w tej sytuacji to wygląda na szantaż emocjonalny, niezamierzony, ale jednak. Matka mówi, że jej przykro, dziecko nie chce, żeby matce było przykro i postępuje tak by mamusi nie zasmucić, w przyszłości, by się mamusia nie dowiedziała, bo jej smutno będzie.
    Przeraża mnie takie lukrowanie wszystkiego. Przykro, ok, ale czasem jestem wkurzona, rozdrażniona, doprowadzona do ostateczności, ponosi mnie, zaraz wybuchnę, jestem zła itd. bo mam emocje, z którymi muszę sobie radzić i radzę sobie na różne sposoby, nie jestem ideałem, któremu jest tylko przykro.
  • ichi51e 18.09.19, 19:29
    Dziecko uczy sie od rodzica jak rodzic uzywa lewara emocjonalnego to dziecko tez

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malgo21 18.09.19, 21:13
    agaagaaga123 napisała:

    > Ja bym była wniebowzięta, bo to by znaczyło, że dziecko ma empatię a nie jest t
    > ylko skoncentrowane na własnej gratyfikacji.
    > Naprawdę są tutaj przeciwnicy uczenia dziecka, że jego zachowanie może być przy
    > kre dla innych? Ale serio?

    Manipulujesz, bo nie napisałam że chodzi o pozwolenie żeby dziecko było przykre dla innych. Autorka wymienia kary: zakaz bajek nie działa, ale działa to że mamusia jest smutna. Obarczanie dziecka własnym stanem emocjonalnym to toksyczne świństwo. Żeby jeszcze chodziło o złość, ale smutek??
  • antonina.n 16.09.19, 13:13
    Niekoniecznie w drodze do szkoły, jeśli po prostu wywlekasz po drodze sytuacje z rana. Reaguj bezpośrednio, od razu. Po pierwsze tłumaczyć, po drugie wyciągać konsekwencje.

    Na pytanie o autyzm nikt ci tu nie odpowie i nie powinien nawet próbować. Niemniej ja bym na dobry początek nie pozwoliła córce sobie wchodzić na głowę. Bo to noszenie na rękach, jeśli córka ma zdrowe nogi, brzmi upiornie. I wnerw dziecka, że matka nie dosłyszała komendy , też.
  • dwiepo 16.09.19, 13:17
    Dziekuje
  • berdebul 16.09.19, 14:45
    Brzmi upiornie, ale moze wynikać z np. zaburzeń si (inne odczuwanie ciepła/zimna, potrzeba dotyku czy wręcz docisku, bo takie dziecko trzyma się mocniej, bo jest cięższe).
    Odroczone reagowanie na zachowanie nie działa w przypadku małych dzieci. Polecam książkę Rozwój dziecka od 0 do 10 lat.
  • antonina.n 16.09.19, 14:50
    Oczywiście, i dlatego w przypadku obaw, doradzam porządne diagnozowanie.

    Sprawki jw. brzmią upiornie w przypadku zdrowego dziecka.
  • mikams75 16.09.19, 16:00
    no ale tatus nosi... dziecko szybko lapie, co u kogo wolno, wiec czasem testuje tylko, czy moze i mama zmienila zdanie. Ja tak mialam ciagle po kontaktach z babcia - nosila, dogadzala itp. i pozniej dziecko testowalo na rodzicach uzyskanie tego samego, ale w koncu zalapalo, ze babcie mozna urobic na wiecej wink
  • ichi51e 17.09.19, 15:55
    polecam podcast "Moje dziecko mnie zlosci". dziecko to dziecko ma prawo sobie ryczec ty jestes doroslym swiadomym czlowiekiem i masz narzedzia ktore pozwalaja ci sie cudzym buczeniem nie przejmowac. Przeciez dzieciak nie placze tobi tylko sobie szlocha bo sie smuci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • berdebul 16.09.19, 12:56
    Częste, nie zemstę.
  • edelstein 16.09.19, 12:59
    Tak matka to robot bez uczuc,powinna durne histerie znosic z stoickim spokojem.Za takie cyrki wynioslabym wszystkie zabawki i odciela dostep do elektroniki.Mialaby duzo czasu na przemyslenie jak sie zachowywac odpowiednio.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 16.09.19, 13:00
    Dlatego powinna zgłosić się do psychologa/psychiatry, który specjalizuje się w diagnostyce dzieci ze spektrum. Ewentualnie do ośrodka, który tym się zajmuje.

    Pójście do psychologa z ulicy z dzieckiem, które nie ma objawów klasycznego autyzmu, kończy się dziwami jak "rys autystyczny".
  • edelstein 16.09.19, 13:02
    Stawiam orzeszki,ze dzieciak jest rozwydrzony.Tachanie 6latki na rekach.OJP

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • lauren6 16.09.19, 13:48
    To czy dziecko jest niegrzeczne czy rozpuszczone powinien orzec specjalista, a nie forum.
  • lauren6 16.09.19, 13:48
    *zaburzone
  • berdebul 16.09.19, 14:42
    Stawiaj, dla mnie to dzieciak, ktory ma problem i wysłałabym na diagnozę. Tylko do kogoś normalnego, a nie osoby od „rysu autystycznego”.
  • mokka39 16.09.19, 17:12
    u mnie też przy diagnozie psycholog i psychiatra specjalizujące się w zaburzeniach całościowych powiedziały, że mam cechy autyzmu, czyli, że więcej cech niż w normalnej populacji, ale nie tyle, żeby postawić całkowitą diagnozę, tak jakby się było na granicy spektrum. Aczkolwiek powiedziały, że to do pewnego stopnia arbitralne i inny specjalista mógłby mi postawić diagnozę ZA.

    --
    www.perfumanka.pl
  • dwiepo 16.09.19, 13:03
    OK. Tylko z tego co wiem to autyzm albo się ma albo nie ma. Moja córka w gościach jest mega poprawna i kontaktowa. Rozumie żart, potrafi się spontanicznie zaśmiać, używa metafor. Widziało ja kilku psychologów, żaden nie postawił diagnozy w żadnym kierunku. Znajoma psychiatra tez mówi ze nie. Na dniu próbnym w szkolnej zerówce wspaniałe. Świetna interakcja z grupa, rozmowna. Tylko ten hipernaped przy emocjach mnie martwi
  • agata_abbott 16.09.19, 13:10
    To może jednak pójdźcie do psychiatry dziecięcego?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • dwiepo 16.09.19, 13:14
    Znajoma jest psychiatra dziecięcym. Widzi dziecko kilka razy w tygodniu od 4 lat. Pytam ja o różne rzeczy, czy by nas gdzieś skierowała. Mówi ze nie ma podstaw a jest wyczulona bo jej córka jest zaburzona
  • agata_abbott 16.09.19, 13:19
    No to jak tłumaczy te huśtawki nastrojów? Rozumiem, że jest pewna, że to nie autyzm. Ale jest pewna, że to nie jest coś innego?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • dwiepo 16.09.19, 13:31
    Zmiana środowiska ze znajomego przedszkola na szkole, gdzie często przebywa w duzo większej grupie (posiłki jadane z klasami 1-3), nowe panie - zajęcia prowadzi w sumie ponad 10 nowych osób. Jest ich Pani, ale sport, angielski, niemiecki, muzyka... to są nowe osoby. Poza tym córka wie, ze życie się różnie układa. Usłyszała kiedyś o tragedii w górach kiedy to piorun trafił w ludzi i oni zginęli i zrozumiała ze rodzicom tez się może coś przytrafić. Bardzo się tego boi
  • agata_abbott 16.09.19, 13:33
    A co psychiatra mówi w kontekście zaburzeń lękowych?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • dwiepo 16.09.19, 13:39
    Ze za wcześnie to zrozumiała. Ze ma bujna wyobraźnie, która ja nakręca. Teraz doszła jeszcze zmiana miejsca z bezpiecznego przedszkola na nowe.
  • agata_abbott 16.09.19, 13:51
    Ok, ale czy psychiatra ma jakieś konkretne rady?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • dwiepo 16.09.19, 13:55
    Hm.. zapytam bo ostatnio tylko mi się ulewalo a ona uspokajała, ze to przejdzie
  • agata_abbott 16.09.19, 14:01
    Wiesz, bo w którymś momencie takie lęki przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu. Nie są "normalne", ale wykraczają poza granice normy - i wtedy to się zaczyna leczyć, w ten czy inny sposób. Psychiatra powinna powiedzieć, do którego momentu to jest rozwojowe, kiedy jeszcze wystarczy wspólne trenowanie technik relaksacyjnych, kiedy powinnaś pójść do psychologa/terapeuty, a od którego momentu lęki są tak duże, że konieczna jest farmakoterapia.
    Dodam, że ja tego nei wiem - a też bym chciała wiedzieć smile

    --
    teoriachaosu.blog/
  • zona_glusia 16.09.19, 15:03
    >Bardzo się boi
    Odniosę do noszenia. Czy ona ma wystarczająco dużo dotyku (on uspokaja) w codziennym życiu? Może zbyt mało, dlatego wymusza noszenie.
  • berdebul 16.09.19, 14:51
    Mój Boże. Ludzie z autyzmem rozumieją żarty, niektórzy. Reagują spontanicznie, często adekwatnie do sytuacji. Używają metafor, Ba często mają bardzo bogate słownictwo. Posługujesz się kryteriami stworzonymi dla chłopców i to nisko funkcjonujących. W ciagu jednego dnia nie da się ocenić interakcji z grupą, prawidłowość kontaktów ocenia się po dniach, obserwowaniu rożnych sytuacji. www.edutopia.org/article/missing-autistic-girls
    Z jakiegoś powodu jest przestymulowana. Rzadkie u neurotypowych.
  • antonina.n 16.09.19, 15:00
    Tak, mam ucznia, zdiagnozowanego Aspi, który jest mistrzem żartu, ironii i metafor. Ma za to inne, że tak powiem, fiksacje. Rodzice długo zwlekali ze specjalistą, bo przecież dziecko potrafi kłamać, nie chodzi na palcach i ma bujną wyobraźnię.... Dlatego należy zaufać specjalistom, a nie tabelkom z internetów.
  • ichi51e 17.09.19, 16:04
    prawda. do tego potrafia byc mega empatyczni jesli chodzi o sytuacje w ktorych umieja sie postawic. czesto tez swietnie manipuluja otoczeniem (w ZA)

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 17.09.19, 16:04
    i swietnie klamia. "to nie moja reka"

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agaagaaga123 18.09.19, 18:32
    Cechy autystyczne to cechy, które występują także u normalsów, tylko w innym natężeniu. Zespół Aspergera to jest zespół kilku takich cech przesuniętych na skali, przy czym u każdego aspiego mogą to być inne cechy i w innym natężeniu, nie ma dwóch takich samych. Żeby dostać diagnozę, trzeba spełnić jakieś kryteria, które są czysto UMOWNE i określają, że jest to juz sytuacja wystarczająco zaburzona. Co znaczy, że może być osoba, posiadająca 2-3 cechy przesunięte do spektrum autyzmu, (jakieś rodzaje nadwrażliwości na przykład) ale nie ma pozostałych, które by były potrzebne, żeby spełnić formalne kryteria. Więc diagnozy nie dostanie, ale w niektórych sytuacjach będzie sie zachowywała jak autysta albo aspie. I gdybym miała to wytłumaczyć laikowi, też nazwałabym to roboczo np. rysem autystycznym albo cechami autystycznymi.
  • ichi51e 17.09.19, 15:53
    zwlaszcza w wypadku dziewczynek ktore przewaznie nie maja takich oczywistych objawow jak chlopcy. do tego psycholog cos nie halo - przeciez ona nie diagnozuje bo tylko psychiatra ma kompetencje dac diagnoze...
    4 lata bujalam sie z nienawiscia mojego dziecka do porannego rozstania. nic nie dziala. trzeba byc twardym jak ci zalezy. w wieku lat 7 jest poprawa.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agata_abbott 16.09.19, 12:42
    Wiele z tego, co piszesz, przypomina moją córkę obecnie. Też sześciolatkę. Autystkę. Ale to dłuższa historia (w sensie przyczyny tego obecnego zachowania), nie wiem, czy mam siłę teraz o tym pisać.
    Jeśli chodzi o fochy - mnie ostatnio pomogło przeczytanie książki "Self-Reg" i razem z córką "Self-reg. opowieści dla dzieci o tym jak działać gdy emocje biorą górę". Być może nie zniwelowało to kompletnie wybuchów, ale przynajmniej obie mamy świadomość, skąd się te wybuchy biorą.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • dwiepo 16.09.19, 13:07
    Dziękuje. Poszukam
  • ichi51e 17.09.19, 16:06
    jeszcze fajne sa cwiczenia www.taniaksiazka.pl/moje-emocje-akceptuje-co-czuje-isabelle-filliozat-p-1232929.html i z tej serii o strachu i pewnosc siebie.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • edelstein 16.09.19, 12:56
    To nie autyzm tylko terroryzm.Dalas sobie wejsc na glowe;cyrk o noszenie na rekach?bicie innych dzieci?
    Zamiast gadac jak ci przykro daj jej kary.
    Tanczycie jak wam zagra,w szkole jej nie idzie i nie chca sie jej podporzadkowac to uzywa sily.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • dwiepo 16.09.19, 13:09
    Ale ja jej nie nosze. Właśnie o to jest ryk. Gdy się dowiedziałam o biciu stanowczo powiedziałam jej co o tym myśle. Nie jestem zterroryzowana, tylko ta huśtawka nastrojów mnie meczy
  • antonina.n 16.09.19, 13:17
    Ok. Tylko uprzedź jeszcze córkę, że jeśli następnym razem kogoś uderzy, to ją osobiście zaprowadzisz do pokrzywdzonej osoby, bo będzie musiała przeprosić i zanieść prezent przeprosinowy, zakupiony z własnych oszczędności.
  • edelstein 16.09.19, 13:28
    Najwidoczniej nosilas skoro nagle tego chce.
    Ta hustawka to wlasnie Terror.
    A przeprosila kogo uderzyla?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • dwiepo 16.09.19, 13:34
    Oczywiście ze przeprosiła. Zawsze przeprasza również mnie za swoje zachowanie. Podkreślam - ja jej nie nosze. Tata nosi.
  • hanusinamama 16.09.19, 13:40
    A nie macie w domu czasami podziału : dobry tatuś zabawia, mama ta zła wymaga? Maz musi zacząc tez wymagać: niech on jej powie ze juz pora sie ubrać, zeby zjadła sniadanie, ze juz koniec bajki. I niech nie nosi. On nosi ty nie...kto jest lepszym rodzicem okiem dziecka??? Mąż widzi problem?
  • dwiepo 16.09.19, 13:52
    Tata jest od zabawy a mama od przytulania. Tata ma bardziej wariackie zabawy, zreszta córka bardziej z charakteru przypomina tatę. Z kolei ja i ona jesteśmy zupełnie różne. I tutaj tez jest trudność bo ona ma zupełnie inne spojrzenie na pewne rzeczy niż ja i się rozjeżdżany.
    Tata tez wymaga ale chyba widzi w niej siebie małego. Poza tym dużo czasu spędzam z córka jak męża nie ma już albo jeszcze w domu, wiec on w pewnych sytuacjach jest niestety nieobecny. Czasami mam ochotę nagrać córkę jak jesteśmy same bo on nie wierzy ze ona może być taka grzeczna. Dla niego tez te zachowania są męczące, ale ma wyrzuty sumienia ze spędza z nią mało czasu. Powiem mu żeby nie nosił i tak dalej, ale nie wiem czy teraz czy dopiero jak poczuje się bezpieczniej w szkole?
  • antonina.n 16.09.19, 14:01
    Czyli jednak słaby jest ten wasz rodzicielski „wspólny front”.
  • dwiepo 16.09.19, 14:35
    Może faktycznie powinnismy bardziej zewrzeć szyki, ale czy już teraz dokładając tym samym zmianę w domu do zmiany w szkole czy jednak poczekać aż unormuje się ze szkoła?
  • antonina.n 16.09.19, 14:43
    A może zmiana w domu sprawi, że w szkole się szybciej i łatwiej unormuje? Przeciez nie chodzi o rewolucję, tylko o to, żeby to tata dopilnował, żeby córka umyła zęby czy tam ubrała się rano. I nie chodzi o nagłe „surowe wychowywanie” i inne traktowanie dziecka, tylko faktycznie wspólny front. Sama pisałaś, że jedna zmiana pociąga za sobą inne. Tych pozytywnych tez to dotyczy. Jeśli w domu córka poczuje spójny przekaz, to może i w szkole będzie łatwiej,
  • mikams75 16.09.19, 14:42
    proponuje, zebys wyjechala gdzies na weekend, wowczas sie przekona, ze tatus tez wymaga od ubrania sie rano, poprzez rozne zakazy w ciagu dnia az do nakazu mycia zebow wieczorem, gwarantuje, ze dziecku bardzo zmieni sie optyka i relacje. Moje dziecko mniej wiecej w tym samym wieku uwazalo, ze inne mamy sa lepsze, bo jak pojdzie gdzies do kolezanki, to tamta mama nie kaze jej sprzatac pokoju czy myc zebow a i zawsze ma cos slodkiego big_grin
    Podobnie jak ktorej z nas wyjezdzalo - wowczas dziecko zawsze twierdzilo, ze koniecznie chce do "wyjechanego" rodzica, bo jest lepszy, bo ten co z nia zostal w domu ma wymagania, a ten "wyjechany" pogada milo przez telefon i jeszcze prezent przywieze. Ot, dziecinne myslenie, trzeba dziecku tlumaczyc.
  • antonina.n 16.09.19, 14:47
    Taaak, „chcę mieć inną mamę” to problem stary jak światwink. Gorzej, jak się okaże, że „inna mama” (czyli na przykład tata) tez każe myć zęby...
  • mikams75 16.09.19, 15:12
    wlasnie... dziecko tego nie widzi, bo widzi, ze ta inna mama zawsze jest mila i usmiechnieta, poczestowala lodami na podwieczorek a po powroce do domu, ja, ta okropna odmiawiam zrobienia tortu na kolacje i jeszcze serwuje jakies warzywa zamiast deseru. Tragedia po prostu taka matka wink
  • hanusinamama 17.09.19, 11:11
    Ja to rozumiem. MOja strasza tez ma charakter taty. I tez przez chwile tak było. Maz sam zauwazył ze ona woli z nim bo on jest ten fajny a ja wymagam. I sie zmieniło, zarówno ja jak i maz wymagamy. I naprawde sie poprawiło. Tez mam innych charakter, ja jestem ekstrawertyczna...mąż i córka bardziej introwertyczni wiec oni sie lepiej rozumieją...ale skoro ja sie moge dogadac z mężęm to tym bardziej z córką. Zamiast nosic niech robią cos co robią duze dziewczyny. Np niech wezmie ją pobiegać. teraz jest juz duza i np moze z tata jogging pocwiczyc albo na rowerze pojezdzic.
  • aguar 16.09.19, 14:57
    "Podkreślam - ja jej nie nosze. Tata nosi."
    I ja w tym nie widzę nic złego. Jeśli dla taty to nie problem niech nosi. Jeśli Tobie nie pasuje - odmawiaj. Ona chcieć też ma prawo i to wyrażać...
  • antonina.n 16.09.19, 15:02
    Super, tylko że wyrażanie swojego chciejstwa tez w pewnym momencie powinno przyjąć formę znośną dla innych domowników.
  • hanusinamama 16.09.19, 13:39
    Nie huśtwaka to nie terror. Dziecko dorasta wiec tak ma hustawki nastrojów, a ze jest dzieckiem to nie umie sobie z tym jeszcze radzić. To jest skok rozwojowy normalny dla wieku 6-7 lat. Duze zmiany (zmiana placówki, pojawienie sie rodzenstwa, zmiana miejsca zamieszkania moze cos takiego wywołąc wczesniej). Dziecku trzeba pomóc radzić sobie z emocjami...a nie tresować. To jest nauka ktora dziecko bedzie miała na całe zycie.
  • dwiepo 16.09.19, 13:43
    Dziękuje. Jak jej pomoc?
  • hanusinamama 17.09.19, 11:16
    Ja ci powiem ze miałam troche problemów jak sie urodziła druga córka. Satrsza miała 5 lat i nagle zmieniła sie nie do poznania. Zaczełam czytać blog tylko dla mam (na telefonie mam podkast). POgadałam tez z tą babką (jest pedagogiem). Zaczelismy inaczej na dziecko patrzeć, inaczej z nią rozmawiać...i dziecko przeszło przez to spokojnie. MOjej sie właczył bunt 7latkla wczesniej bo sie siostra urodziła. U znajomej dziecku 8letniemu sie właczyło....Wejdz poczytaj: tylkodlamam.pl/szesciolatek/. I na spokojnie...b o to są emocje. Im sie bardziej emocjonalnie podchodzi tym sie zaostrza. Jak dla nie to co opisujesz to nie zaden autyzm (ale ja sie nie znam) teraz jest modne stawianie takich diagnoz.
  • fajtekkot 16.09.19, 17:24
    dwiepo napisał(a):

    > Ale ja jej nie nosze. Właśnie o to jest ryk. Gdy się dowiedziałam o biciu stano
    > wczo powiedziałam jej co o tym myśle. Nie jestem zterroryzowana, tylko ta huśta
    > wka nastrojów mnie meczy

    A może trzeba przyjrzeć się diecie? Zrobic podstawowe badania, zbadac cukier. Moze ma jakies niedobory ?
  • aguar 16.09.19, 17:32
    Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
    Za to zadbać o normalną, zdrową dietę, ruch na świeżym powietrzu, odpowiednią ilość snu itd.
  • alpepe 16.09.19, 15:06
    Jak się niezbyt lubimy, tak się z tobą edelstein zgadzam. Dać to dziecko mnie na wychowanie, to by jej ten autyzm w mig przeszedł.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • pulcino3 18.09.19, 17:04
    NIE- NIE , ja ją wychowam! Mam doświadczenie! I sukcesy wychowawcze suspicious

    --
    ..............................................................
    Jeśli zrobiłeś błąd, to Cię młodość rozgrzeszy.
  • pulcino3 18.09.19, 17:05
    A blondynka? Czy brunetka?

    --
    ..............................................................
    Jeśli zrobiłeś błąd, to Cię młodość rozgrzeszy.
  • antonina.n 16.09.19, 13:02
    Tak mi się rzuciły w oczy dwie rzeczy : 1. dziecko nigdy nie ma pretensji i fochów w stosunku do taty. A czy tata wymaga tego co mama? Porannego ubrania się, posprzątania po sobie itd.? 2. Co to za noszenie tak dużego dziecka. Ustalcie raz, że w jej wieku dziecko chodzi na własnych nogach i już.
  • hanusinamama 16.09.19, 13:36
    A te problemy są teraz?? Czy od poczatku chdozenia dziecka do przedszkola. Pytam bo duzo dzieci przechodzi bunt 6 latka (tylko ze niektore w wieku lat 5 inne 7). Tutaj katalizatorem mogłabyć miana z przedszkola na szkołę. Dzieci ucza sie jak radzić sobie z emocjami.
  • dwiepo 16.09.19, 13:58
    W przedszkolu były momenty ze nie chciała pójść, ale nie częściej niż u innych dzieci. Panie zreszta bardzo ja chwaliły, ze rezolutna, otwarta, potrafiąca ustąpić innemu dziecku, czy odstąpić zabawkę.
  • hanusinamama 17.09.19, 11:19
    No to jaki autyzm? Słuchaj napisałam ci wyzej jak było z moim dzieckiem. Nagle zmieniłą sie w potwora smile Chodziła do przedszkola normalnie i nagle cyrki rano, wrzaski, płacz. 2 razy nie pojechała taką histerie odwaliła. U mnie katalizatorem było pojawienie sie młodszej siostry. Dzieciom w tym wieku dojrzewa układ nerwowy, pojawiają sie emocje z ktorymi muszą nauczyć sobie radzić. I to my rodzice musimy im w tym pomóc. Tu masz link poczytaj tylkodlamam.pl/szesciolatek/.
    Dodam ze córka wyszła z tego smile. teraz jest w szkole, radzi sobie doskonale, z emocjami tez nauczyła się radzić (my ją nauczylismy). To są dla dzieci wielkie zmiany, nam sie wydaje ze to "pikuś" a dzieiom świat sie nagle zmienia.
  • hanusinamama 17.09.19, 11:22
    Jak chcesz napisz na hanusinamama@gazeta.pl. Chętnie odpowiem
  • eukaliptusy 16.09.19, 13:48
    Strasznie chaotyczny ten twój wpis. Chaos na papierze często oznacza chaos w głowie.
    Mam wrażenie, że sama boisz się własnych emocji, słabo sobie z nimi radzisz, nie wiesz do końca skąd się biorą. Stąd to „ulewanie” i pretensje do siebie i do dziecka.
    Jeśli za cel masz, jak z twojego wpisu wynika, żeby dziecko nie płakało i nie okazywało frustracji, to jest to cel źle postawiony.
    Jeśli natomiast chciałabyś nauczyć siebie i dziecko rozpoznawać i akceptować emocje i radzić sobie z nimi w sposób konstruktywny, to z tym można pracować.
  • dwiepo 16.09.19, 14:10
    Czy boje się własnych emocji? Raczej nie. Wiem skąd się biorą. Nie chce żeby moje dziecko przestało płakać dla mojego świetego spokoju. Chce żeby moja córka poczuła się bezpiecznie w szkole. Mówi ze zajęcia jej się podobają, a szczególnie angielski, bawi się z dziećmi. Jak po nią idę to jest uśmiechnięta i opowiada co dzisiaj robili. Tylko to poranne wejście jest ciężkie.
    Ulewanie stad ze takich fochów o np. ton mojego głosu mam już dość. Przy pierwszej, drugiej i trzeciej jestem mega spokojna, ale kolejna przelewa czarę goryczy. I tyle.
    Czy mam chaos w głowie? Być może nie potrafię swoich myśli przelać na papier w formie jaka uważasz za słuszna. Robię to najlepiej jak potrafię, ale wiele rzeczy się na się na siebie nakłada a ja ma świadomość, ze jedna zmiana pociąga za sobą inne.
  • antonina.n 16.09.19, 14:38
    Problemy z wejściem do szkoły to bywa u dzieci norma. Minie z czasemwink. Grunt, że potem w klasie z dziećmi jest wszystko ok.

    Ja bym się raczej skupiła na fachach w domu, i zaczęłabym od wdrożenia taty w proces wychowywania - egzekwowania obowiązków. Bo nie może być tak, że jedno z rodziców jest złym policjantem, a drugie jest od rozrywek. To raz. A dwa - jeśli się obawiasz że to jakieś zaburzenie, nie pytaj koleżanek, choćby i psychiatrów, i nie działaj na pół gwizdka, tylko idź dziecko porządnie zdiagnozować. Przy okazji spytaj, jak reagować na konkretne sytuacje.
  • alpepe 16.09.19, 15:07
    Eukaliptusy, świetnie napisane.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • aguar 16.09.19, 14:48
    "jest mało elastyczna, łatwo wybucha, obraza się, nastawia się na pewne rzeczy a jak one nie wyjdą to jest źle" Moim zdaniem dzieci tak mają. "Córka przed wejściem do szkoły często płacze, nie chce się ze mna rozstać" Tak też.
    I mi się akurat spodobało to określenie "rys autyzmu". Interesowałam się ZA, bo to jest ostatnio modne i z pogranicza mojego zawodu. Czytałam więc fachową literaturę i z niej właśnie wynika, że aby rozpoznać autyzm czy Zespół Aspergera to muszą być spełnione pewne kluczowe warunki. Natomiast ludzi normotypowi mogą mieć niektóre z tych cech, jedni więcej inni mniej.
    Też mam takie zdanie, że nie należy przesadzać z tym prowadzaniem dziecka do specjalistów, poddawaniem go często obserwacji i ocenie, bo ono może to tak odczuwać, że coś z nim jest nie tak, że nie jest dość dobre dla rodziców, że chcą je naprawić.
    Jestem absolutnie przeciwko karom. Poza tym doradzam więcej dystansu do jej zachowania. To znaczy założyć z góry i pogodzić się z tym, że ona będzie odczuwała złość, frustrację, niezadowolenie, bo dzieci tak mają i starać się nie pozwolić, aby to wpływało na własny nastrój (rozumiem, że to trudne i czasem się nie da). Poza tym oczywiście nie musisz zawsze jej dawać czy robić, to, co ona chce, ale też weź wtedy na klatę jej reakcję na odmowę. Ja osobiście odmawiam, jeśli mam powód, ale nigdy dla zasady. Złościć się można pozwolić (ale nie robić przy tym nikomu krzywdy, ani nie demolować cennych rzeczy), można pokazać jak.
  • berdebul 16.09.19, 14:56
    Nie muszą byc spełnione wszystkie „kluczowe warunki”, znacząca jest też skala. Czyli tak, dzieci lubią rutynę, problem jest kiedy bez tej rutyny jest histeria. Tak, dzieci lubią miękkie ubranka, ale nie wszystkie przewijają ubranka szwami do wierzchu. Tak, dzieci lubią monotonne jedzenie, ale to nie oznacza jednej zupy przez pół roku.
  • baba_za_kolkiem 18.09.19, 12:47
    Chyba za mało poczytałaś, jeśli piszesz o ludziach "normotypowych".
  • aguar 18.09.19, 13:59
    neurotypowych, sorry
  • niebieskie_korale 16.09.19, 15:48
    Moze bede w mniejszosci, ale nie sadze abys corke "rozbabrala". Mam wrazenie , ze jest nawet odwrotnie i troche dystansujesz sie od niej, bo jestes po prostu zmeczena jej zachowaniem, ktore wcale nie ukrywasz jest problematyczne.
    Moje przemyslenia:
    1.Po pierwsze corki bardzo rzadko maja pretensje to ojcow i zupelnie normalne jest, ze o wszystko maja pretensje do matek.
    Nie bierz tego zbyt personalnie do serca.
    2. Widze, ze jestes tym porzadnie zmeczona i dajesz poniesc sie emocjom. Jedyne co moge ci poradzic to zebys zmienila taktyke i okazywala jak najmniej emocji w kryzysowych sytuacjach. Obserwuj swoja corke, czy zmieni postepowanie, a jesli tak to znak, ze gra ona wysmienicie na twoich emocjach.
    3. Mam takie przeczucie, ze nie chce chodzic to szkoly bo nie ma okazji tam by manipulowac emocjami dzieci, co definitywnie robi u was w domu.

    Ciezko cokolwiek wiecej doradzic jak nie zna sie calej historii.
    Zycze ci duzo cierpliwosci i szczescia
  • aguar 16.09.19, 16:16
    "nie chce chodzic to szkoly bo nie ma okazji tam by manipulowac emocjami dzieci", "gra ona wysmienicie na twoich emocjach"
    Nie zgadzam się z tym. W ogóle nie kupuję tego typu argumentów, jeśli jest mowa o małych dzieciach.
    Ja tu widzę tylko dziewczynkę, która przeżywa stres i nie radzi sobie z własnymi emocjami. Może ta chęć rządzenia to jakaś próba kontroli, zapanowania nad chaosem.
    Ale jeszcze czytając post startowy ciekawa jestem, czy ona jednak u kogoś z dorosłych nie usłyszała tych tekstów o nieprzyjmowaniu przeprosin, że już za późno itd.
  • niebieskie_korale 16.09.19, 16:25
    Nie ma lepszych manipulatorow emocjami niz male dzieci. Tak wyposazyla nas ewolucja. Poza tym dzieci, z zasady sa wielkimi egoistami (rowniez dar ewolucji) i manipulacja emocjami zaspakaja ich potrzeby.
  • hanusinamama 17.09.19, 11:50
    Ale nie robią tego złośliwie....coś chcą osiągnąc. A ty przypisujesz cechy dorosłej osoby. Dzieciak ma zwyczajnie problem z emocjami (tak normalne w tym wieku), dojrzewa jego układ nerowowy, pojawiają sie nowe emocje i dziecko trzeba nauczyć jak sobie z tym radzić. Serio stosowoanie zasad z poligonu moze i pomoze na chwile (dziecko przestanie odwalać histerie) ale chyba nie tak chcemy uczyć nasze dzieci jak w zyciu sobie radfzić z trudnymi emocjami....??
  • hanusinamama 17.09.19, 11:44
    To samo pisałam...a proponowane tresowanie w tym momencie tylko zaszkodzi. Dziecko trzeba nauczyć radzić sobie z emocjami...od tego są rodzice.
  • niebieskie_korale 17.09.19, 13:58
    i tak i nie. Ciezko powiedziec jak sie nie zna calej historii osob z rodziny. Ja wyczuwam, ze matka ma wszystkiego dosyc, a najbardziej zachowania swojego dziecka, albo i samego dziecka, a ojciec pozostaje z boku.
    Dzieciak ma ewidentnie niestandarodowe problemy z emocjami i zgadzam sie z toba, ze trzeba nauczyc je jak sobie z nimi radzic.
  • aguar 17.09.19, 14:11
    "Dzieciak ma ewidentnie niestandarodowe problemy z emocjami."
    Wg mnie standardowesmile Bywa gorzej smile
  • hanusinamama 17.09.19, 15:49
    MOja tesciowa była taka zdziwona ze moja córka sie tak zachowuje. Jej dzieci nigdy...az przyszła ciotka i jak mnie posłuchała to usłysząłam "no jakbym X (mojego meza, syna mojej tesciowej) widziała w tym wieku...smile
  • hanusinamama 17.09.19, 15:48
    Jak najbardziej standarnowe...kiedy twoje dziecko miało 6 lat??/ To jest normalne zachowanie 5-7 latka, skok rozwojowy. Jak najbardziej dzieci w tym wieku w wiekszym lub mniejszym stopniu przechodzą coś takiego...
  • niebieskie_korale 17.09.19, 16:03
    Troche czasu minelo kiedy moje dzieciaki mialy 6 lat, ale nie mialy zadnych takich objawow. Nie bily, nie zloscily, nie strzelaly focha, nie obrazaly sie, zadnych atakow zlosci, furii czy agresji. Moje dzieci zachowywaly sie jak z catlogu IKEA. Dopiero zaczely jak uderzyly im nastoletnie hormony i daly mi w kosc z nawiazk. a;e to zupelnie inna historia
  • hanusinamama 17.09.19, 22:46
    Złote dzieci tylko sie cieszyć....
  • morekac 18.09.19, 07:32
    >to w czasie odprowadzania jej do szkoły tez mi się czasem ulewa i mówię ze mi przykro jak ona tak się zachowuje. Ona wtedy płacze i zamiast spokojnie wejść do szkoły ona wchodzi zapłakana a ja na wkurwie na nią i na siebie bo znów mi się ulało w momencie kiedy nie powinno

    Może zamiast truć jej przed wejściem do szkoły, jak to ci przykro z powodu jej zachowania, powiedz, że widzisz, że jest zdenerwowana.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • dwiepo 18.09.19, 10:20
    Cześć. Wszystkim dziękuje za wpisy. Chyba odkryłam o co chodzi w szkole. Córka ma tam 13 nowych nauczycieli. Kiedy dzisiaj zaprowadziłam ja do świetlicy był tam pan którego widziała już kilka razy ale nie lubiła. Zapytałam czemu go nie lubi to odpowiedziała ze ten pan na pewno nie pocieszy jej jak będzie smutna albo będzie płakała. Poszłyśmy do pana, powiedziałam jaka jest sytuacja. Pan porozmawiał z córką, wytłumaczył ze jasne ze ja pocieszy a nawet przytuli. Córka w skowronkach, poczuła się bezpieczna. Weszła z uśmiechem na świetlice. Wyszła co prawda kilka razy żeby sprawdzić czy jestem (tak się z nią umówiłam ze zostanę aż się zaczną zajecia). Bała się zagadać do starszych dzieci, ale w końcu się odważyła i dzieciaki fajnie ja przyjęły - to tez bardzo pomogło. W domu spokojna rozmowa na temat fochów rannych i odzywek przebiegła dobrze (zobaczymy na jak dlugo). Dzisiaj rano spokój i żarty w samochodzie.
    Co do Waszych uwag: Na słowa „widzę ze jesteś zdenerwowana” córka reaguje niemal alergicznie bo rozumie ze to jest próba obejścia jej uczuć. Poza tym, czy jak dziecko bardzo przeżywa inna emocje (żal, radość) to tez stoicko mówicie „widzę ze jesteś (smutny, radosny). Idź do swojego pokoju. Jak się uspokoisz to porozmawiamy.”? Dla mnie to jest niesprawiedliwe. Mega złość dziecko ma przezywać samo w swoim pokoju, ale już do radości rodzic ma się podłączyć? No sorry.
    Podobno tez źle robię mówiąc corce ze swoimi słowami czy zachowaniem sprawia mi przykrość. Bo dziecko nie jest odpowiedzialne za uczucia rodzica. Ale rozumiem, ze jak będę mówić ze jestem z niej dumna to nie popycham jej w stronę nadmiernego skupiania się na emocjach mamusi - żeby zawsze mogła być dumna z córeczki. Nie wiem, może ja tego nie rozumiem, ale dla mnie to zbyt duży relatywizm. Staram się nauczyć córkę ze ma prawo do wszystkich emocji które odczuwa i ze nie ma nic złego w tym ze np. nie z każdym chce się bawić. Podkreślam tylko ze ważny jest sposób ich komunikowania - jak jej coś nie smakuje to nie mówi „fuj”, tylko ”dziękuje, ale mi nie smakuje”.
  • antonina.n 18.09.19, 11:34
    Bardzo fajnie, że się udało trochę oswoić świetlicę i pogadać o fochachsmile. To naprawdę duży krok naprzód.

    Co do reagowania na emocje. Wydaje mi się, że rady postrzegasz zbyt zero-jedynkowo. To znaczy : nikt nie każe dziecku przezywać smutnych, złych emocji w samotności i odosobnieniu. Niemniej jak dziecko przegina pałę i zwyczajnie ma focha, a do tego PO RAZ KOLEJNY raczy rodzica niemiłym tekstem, to rodzic tez nie ma obowiązku „przeżywać focha” wraz z dzieckiem. Czym innym problemy i lęki szkolno-społeczne, a czym innym codzienne odzywki do rodzica. No wiec jeżeli mała się ZNOWU awanturuje, że nie chcesz jej przenieść z sypialni do salonu, to ja nie widzę powodu, żeby rwać włosy z głowy, operować gamą psychologicznych strategii i grać „smutną mamą”. Dziecko tez człowiek - może mieć focha i paskudny nastrój, ale nie może liczyć, że narody z tego powodu uklękną wraz z rodziną i wszystkimi krewnymi. Czasem trzeba przeczekać i tyle. Po obydwu stronach.
  • hanusinamama 18.09.19, 11:44
    Tylko ze dziecko te psykówki moze miec dlatego ze sobie nie radzi z emocjami a rodzic zamiast pomóc radzić - odsyła do pokoju. No to dziecko radzi sobie - pyskując. Ona ją uczy jak sie zachować ale nie jak radzić sobie z emocjami...
  • antonina.n 18.09.19, 11:57
    Tak, ja wiem co masz na myśli i zgadzam się z Tobą. Przynajmniej częściowowink. Pisałam wcześniej zresztą rady analogiczne do Twoich. Jednak jestem zdania, że sytuacje domowe bywają przeróżne i dziecku trzeba zapewnić poczucie bezpieczeństwa, jak i ułatwić zrozumienie własnych emocji, jak i w pewnym momencie powiedzieć „stop! Tak nie wolno!”. Wszystkiego po trochu. Dzieci, oprócz problemów emocjonalnych, nad którymi należy się pochylić, tez miewają zwykle fochy bez głębszego podłoża i nie na każdy grymas na twarzy należy natychmiast reagować głębokimi rozprawami na temat uczuć głębszych i płytszych.
  • antonina.n 18.09.19, 12:01
    A poza tym: dziecko człowiek, i rodzic tez człowiek. Dociekanie powodów pyskówek nie powinno się równać zgodzie na takie odzywki.
  • hanusinamama 18.09.19, 14:02
    Ja sie z tobą zgadzam w całości. Tez tak miałam i czesto trzeba było ucinać foch czy pyskówke a potem na spokojnie pogadać z dzieckiem.
  • hanusinamama 18.09.19, 11:41
    NIe zrozuimiałaś zupełnie. Poczytaj o rodzicielstwie wspierającym. Nie chodzi o "widze ze jestes zła marsz do pokoju, jak sie uspokoisz to wyjdziesz". Tylko o to zeby przytulić, powiedzieć "widzę ze ci przykro, moze coś razem zaradzimy " i porozmawiać. Albo "chyba cie to zdenerwowało" i porozmawiać co ją denerwuje i jak sobie z takimi emocjami radzić. Jezeli ona sie złosciła, płakała a ty ją odsyłałaś...to tylko pogorszyłaś sprawe. Nie obrać sie ale juz dawno trzeba było poczytać o rozwoju dzieci i o ich potrzebach emocjonalnych. Dziekco potrzebuje teraz wiecej i ciebie i męża a ty chyba najchetniej bys ją odesłała. Jak jest zła albo smutna...to jak ma sobie z tym sama w pokoju poradzić. Rozumiem ze diagnoza autyzmu byłaby najlepsza. Miałabys wytłumaczenie, czemu dziecko takie jest i juz??? Bardzo to smutne co piszesz.
  • agata_abbott 18.09.19, 18:43
    Nie nadinterpretujesz trochę?

    --
    teoriachaosu.blog/
  • aguar 18.09.19, 12:35
    "Podobno tez źle robię mówiąc corce ze swoimi słowami czy zachowaniem sprawia mi przykrość. Bo dziecko nie jest odpowiedzialne za uczucia rodzica. Ale rozumiem, ze jak będę mówić ze jestem z niej dumna to nie popycham jej w stronę nadmiernego skupiania się na emocjach mamusi - żeby zawsze mogła być dumna z córeczki."
    Też uważam, że to jest skomplikowane smile Generalnie możesz pokazać, że jej słowa czy zachowanie sprawiają Ci przykrość, jeśli rzeczywiście to uderza w Ciebie, to Ci szkodzi. Gorzej jak byś okazywała smutek, gdy ona robi po prostu coś, co się Tobie nie podoba, ale dotyczy tylko jej samej np. nie je tyle, ile być oczekiwała, nie ubiera się tak jak byś chciała, nie chciała chodzić na jakieś zajęcia, na których Ty byś ją chętnie widziała itd. Tego bycia dumnym nie uważam za coś złego, jeśli to jest docenieniem tego, jakie dziecko jest, jego wysiłków w różnych sferach. Źle gdyby na to bycie dumnym dziecko musiała zasługiwać jakimiś konkretnymi sukcesami i przez to zamiast robić to czego pragnie, robiłoby to, czego chce mamusia.
  • eukaliptusy 18.09.19, 14:02
    dwiepo napisał(a):

    > Co do Waszych uwag: Na słowa „widzę ze jesteś zdenerwowana” córka reaguje niema
    > l alergicznie bo rozumie ze to jest próba obejścia jej

    Próba obejścia? Trochę nie rozumiem.
    To w teorii ma być próba zrozumienia i okazania empatii. naprawdę zależy w jaki sposób to mówisz. Próbuj do lustra albo do męża, aż nie zacznie to brzmieć jak powinno. Serio.

    tym, czy jak
    > dziecko bardzo przeżywa inna emocje (żal, radość) to tez stoicko mówicie „widz
    > ę ze jesteś (smutny, radosny). Idź do swojego pokoju. Jak się uspokoisz to poro
    > zmawiamy.”? Dla mnie to jest niesprawiedliwe. Mega złość dziecko ma przezywać s
    > amo w swoim pokoju, ale już do radości rodzic ma się podłączyć? No sorry.

    Nie. W żadnym wypadku nie odsyłać. Wręcz przeciwnie.
    Ale rzecz jest w tym, żeby się nie „podłączać”.
    Można być empatycznym bez wchodzenia na te same rejestry emocjonalne co dziecko.

    > Podobno tez źle robię mówiąc corce ze swoimi słowami czy zachowaniem sprawia mi
    > przykrość. Bo dziecko nie jest odpowiedzialne za uczucia rodzica.

    Najlepsza radę jaka usłyszałam i tu się podzielę, jest odpowiadać na każdą durną odzywkę dziecka na własny temat w stylu jesteś najgorsza matka na świecie i chce żebyś zniknęła etc. „Tak? A ja cię bardzo kocham”.

    Ale rozumiem
    > , ze jak będę mówić ze jestem z niej dumna to nie popycham jej w stronę nadmier
    > nego skupiania się na emocjach mamusi - żeby zawsze mogła być dumna z córeczki.

    No tak. Tez nie należy przesadzać z tego typu pochwałami, bo dziecko zamiast dla siebie zaczyna robić rzeczy dla rodziców.

    > Nie wiem, może ja tego nie rozumiem, ale dla mnie to zbyt duży relatywizm. Sta
    > ram się nauczyć córkę ze ma prawo do wszystkich emocji które odczuwa

    Wybacz, ale nie odnoszę wrażenia, że jest u ciebie pozwolenie na odczuwanie przez dziecko wszystkich emocji . Właśnie napisałaś sążnisty wątek na forum i konsultowałaś się ze specjalistami na okoliczność odczuwania przez dziecko strachu, smutku i gniewu przez pierwsze dwa czy trzy tygodnie w nowej szkole.
    Emocje z którymi rodzice sami sobie nie radzą i nie akceptują u siebie, są trudne do zaakceptowania w dziecku. A dzieci radzenia sobie z emocjami uczą się od rodziców. Z tego ci napisałaś wynika, że tłumisz, tłumisz, aż nie wybuchniesz. Wiele osób, (ze mną włącznie) tak robi, często lub czasami, to nie powód do wstydu. Ale to coś czemu warto się przyjrzeć u siebie przede wszystkim, bo zazwyczaj to nie dziecko ma problem, tylko powiela problem w relacji z rodzicem „z drugiej ręki”.
  • morekac 18.09.19, 16:38
    >Na słowa „widzę ze jesteś zdenerwowana” córka reaguje niemal alergicznie bo rozumie ze to jest próba obejścia jej uczuć

    To nie jest próba obejścia, tylko nazwania.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • ga-ti 18.09.19, 19:36
    Gdybym była zła, wściekła, najchętniej skopała jakąś bezbronną poduszkę i usłyszała od męża spokojne "widzę, że jesteś zdenerwowana" to bym się chyba rzuciła na niego z pięściami. Tak, to jest obejście moich uczuć. Ja jestem wściekła i zanim zacznę o tym gadać to musi mi przejść, niech mnie ktoś przytulio i to mocno, bym kopać nie mogła, a nie chrzani gadki umoralniające.
    Może trzeba się wysilić i nazwać faktyczne emocje dziecka, a nie rzucać polukrowane teksty z poradników.
  • ichi51e 18.09.19, 20:10
    Ale „widze ze jestes zla” nie jest gadka umoralniajaca. W zalozeniu to tylko tyle ile jest napisane. Widze rozumiem ale to twoj problem. Kazdy radzi sobie sam z emocjami.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • morekac 18.09.19, 20:11
    >Tak, to jest obejście moich uczuć.

    W jaki sposób?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • zona_glusia 18.09.19, 22:44
    ga-ti napisała:

    > Gdybym była zła, wściekła, najchętniej skopała jakąś bezbronną poduszkę i usłys
    > zała od męża spokojne "widzę, że jesteś zdenerwowana" to bym się chyba rzuciła
    > na niego z pięściami. Tak, to jest obejście moich uczuć.

    > Może trzeba się wysilić i nazwać faktyczne emocje dziecka, a nie rzucać polukro
    > wane teksty z poradników.
    Teksty z poradników czasami działają smile Zależy jak podane. To czuć, że rodzic wygłasza formułkę, żeby szybko załatwić sprawę i wtedy jest większy ryk. Ale wzięcie głębokiego oddechu, skierowanie troskliwej uwagi na dziecko i powiedzenie: "Co się stało, bo widzę, że jesteś zła" raczej zadziała.
  • antonina.n 18.09.19, 23:00
    Mówisz, że trzeba się wysilić....A ja jestem zdania, że trzeba się wysilać do skomplikowanych problemów. Foch 6latki takim problemem zwykle nie jest. I czasem trzeba się nad problemem pochylić (jeśli problem jest faktycznie), ale trzeba tez umieć odpuścić, czasem przywołać dziecko do porządku, a czasem solidnie opieprzyć. Takie cackanie się do granic (co tu zrobić, jak powiedzieć, „przytulać i to mocno”, bo dziecko kopie, czy aby się bardziej nie zdenerwuje, czy się nie spoci podczas kopania, czy to aby prawdziwe emocje), bo dziecko strzeliło focha jest dla mnie przegięciem w drugą stronę.

    No po prostu jesteśmy ludźmi, mamy emocje, czasem nas złapie wk.rw. Ale nie wszystko musi być zaraz tematem do głębokich rozpraw psychologicznych. Serio, serio tak się trzęsiecie nad każdym grymasem niezadowolenia swoich dzieci? Jak widzę, że problem ma dzieć , to trzeba pogadać, ale jak przegina pałkę, to dostaje opieprz. Proste.

    PS jak ja jestem zła, a mąż by mnie „przytulał i to mocno” to by pewnikiem dostał z buta. Tak więc wiesz, co człowiek, to inne chęci.
  • baba_za_kolkiem 18.09.19, 12:45
    Spektrum autystyczne diagnozuje psychiatra a nie psycholog. Zdiagnozuj córkę w centrum diagnostyki z prawdziwego zdarzenia. Psycholog jedzie na stereotypach i nie zna znaczenia słowa "spektrum".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka