Dodaj do ulubionych

Bliźnięta - zaczepki na spacerze

18.09.19, 17:40
Witam,

Mam do Was drogie Mamy pytanie... W sumie zwłaszcza do Mam bliźniąt, ale nie tylko...
Czy Was też ludzie zaczepiają na spacerach i zadają mnóstwo pytań? Czy przeszkadza to Wam?
Bo jestem zaczepiana nawet kilka razy dziennie, słyszę ciągle te same pytania ("Tak, bliźniaki.", "Nie, nie parka. Dwóch chłopaków.", "Nie, nie są identyczni.", "Tak, bywa ciężko.", "Tak, z trojaczkami byłoby jeszcze trudniej" - chociaż teraz na fali są sześcioraczki smile ). To trochę jak w piosence "Wszystkie dzieci naaasze są...". Powiem szczerze, że mnie to często irytuje - bo jestem w sklepie i pędzę zaraz na spacer, żeby dzieciaki uśpić, bo głowa mnie boli, bo to czas dla mnie i wolałabym poczytać książkę na ławeczce, gdy dzieci śpią, bo dzieciaki dopiero co zasnęły (obaj jednocześnie!) i człowieki mi je budzą...
Zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak czy odbieracie to podobnie?

katiezzz
Edytor zaawansowany
  • jak_matrioszka 18.09.19, 17:45
    Na pierwsze pytanie odpowiedz "nie wiem, wózek stał pod sklepem, to wziełam", a potem jak ten ktoś wezwie policje to sie wszystkiego wyprzesz. Może sie namolni dopytywacze oducza tongue_out
  • sofia_87 18.09.19, 17:59
    Piękne 😀
  • katiezzz 19.09.19, 17:24
    Dobre smile
    Na razie miałam tylko odpowiedź na pytanie o imiona. Odpowiadam, że Lech i Jarosław. I wtedy... amba! smile
  • ajriszka 18.09.19, 17:52
    W życiu nie zaczepiłabym matki/ojca z dziećmi. Nawet z sześcioraczkami. Uważam to za niezbyt przyjemne, takie nagabywanie przez zupełnie przypadkowe osoby...
    Ale...zdarza mi się zagadać do psów, tzn.zaczepić psiarza...i teraz dotarło do mnie, że to na jedno wychodzismile i, że nie powinnam.
  • basiastel 18.09.19, 19:25
    A ja tam lubię jak ktoś zaczepia moje pieski, to bardzo miłe. One też lubią. Na spacerze z psami nigdzie się nie śpieszę, więc na takie spontaniczne przywitania patrzę życzliwie.
  • ga-ti 18.09.19, 19:47
    Z naszym psem na spacery chodzi córka i zawsze, gdy ktoś ją/ich zaczepi miłym słowem to opowiada mi to z dumą smile
    a pies kundelek wink
  • pani_tau 18.09.19, 19:53
    Mam (no w sumie to tata ma) kundla cudownej urody, też mi jest miło gdy ludzie mówią jaki jest ładny smile.
  • bistian 18.09.19, 20:00
    pani_tau napisał(a):

    > Mam (no w sumie to tata ma) kundla cudownej urody, też mi jest miło gdy ludzie
    > mówią jaki jest ładny smile.

    Nie byle co, przecież jest wielorasowy! wink

    Ludzie sobie wymyślają problemy, jakby własnych mieli mało? Zamiast się cieszyć z małych rzeczy i dzielić się z innymi dobrym samopoczuciem.
  • daniela34 18.09.19, 21:28
    basiastel napisała:

    > A ja tam lubię jak ktoś zaczepia moje pieski, to bardzo miłe. One też lubią.

    Mnie się często wyrywa "Jaki cudny!"na widok spotkanego psa. Jak właściciel zareaguje na to pozytywnie to kontynuuję dialog ludzko-psi. A mój ojciec ostatnio został poproszony przez właścicielkę szczeniaka border collie: "Niech go Pan pogłaska, bo się nie ruszy." (pierwszy raz się spotkałam z tym, żeby właściciel psa sam prosił o to, żeby psa glaskać, ale pewnie się zorientowała, że mój ojciec psy lubi, tylko nie chce się narzucać).
  • mildenhurst 18.09.19, 17:55
    Z innej strony. Trochę mnie irytuje gdy wózek bliźniaczy wjeżdża do małego sklepu typu Żabka i blokuje przejście.
  • sofia_87 18.09.19, 17:59
    A jakie inne wyjście ma ta matka? Przecież nie zostawi dzieci pod sklepem ani nie weźmie dwójki na ręce
  • mildenhurst 18.09.19, 18:07
    Ojciec niech robi zakupy. Dodam, taka sytuacja drażni nie tylko mnie żeby nie było, że jestem jedyną
  • sofia_87 18.09.19, 18:23
    Może w danym momencie nie mają takiej możliwości.
    Mam wrażenie, że jednak jedyna.
  • aurinko 18.09.19, 18:25
    A jak ojca nie mają? Albo ojciec pracuje poza Polską? Ty z kolei możesz robić zakupy o 22:55 żabka jeszcze otwarta a ryzyko, że wózek z bliźniakami trafisz o tej porze jest znikome.
  • mildenhurst 18.09.19, 18:42
    Szczerze, mam to głęboko gdzieś czy tatuś jest czy go nie ma i jaki plan ma matka, która blokuje alejki w sklepie.
  • agrypina6 18.09.19, 19:10
    Jesteś zwyczajnie głupia czy taka podła? Nie, nie odpowiadaj.
  • ninanos 19.09.19, 09:35
    I jedno i drugie.
  • sofia_87 18.09.19, 19:34
    A matka bliźniąt może mieć głęboko gdzieś, że Tobie przeszkadza to, że ona blokuje alejki w sklepie. Możesz zawsze wybrać się na zakupy po 21, wtedy nie spotkasz żadnych bliźniąt 😀
  • ficus_carica 19.09.19, 08:10
    mildenhurst napisała:

    > Szczerze, mam to głęboko gdzieś czy tatuś jest czy go nie ma i jaki plan ma mat
    > ka, która blokuje alejki w sklepie.


    Inwalida też powinien zostawić wózek przed drzwiami i wczolgac się do sklepu, żeby pańci milden nie przeszkadzać?

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • ninanos 19.09.19, 09:34
    I ona też ma głęboko gdzieś czy tobie to przeszkadza/denerwuje smilesmilesmile
  • hanusinamama 19.09.19, 08:56
    Milden odpływa jak zawsze....niech matki ogólnie w domach siedzą i swymi pociechami nie tamują sklepów...
  • fawiarina 18.09.19, 18:06
    Jeeezu. A mnie irytują stare baby, którym na każdym kroku przeszkadzają matki z dzieckiem.
  • mildenhurst 18.09.19, 18:15
    44 lata to stara?
  • 1matka-polka 18.09.19, 18:16
    Jeśli pierwiastka, to tak.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • potworia116 18.09.19, 18:25
    Tak
  • aurinko 18.09.19, 18:25
    Tak, stara mentalnie z takim podejściem.
  • basiastel 18.09.19, 19:29
    mentalnie stara, takie przyp....nie to starzy ludzie mają w charakterze najczęściej
  • edelstein 18.09.19, 20:06
    Moglabys byc moja matka🤣

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • kamin 18.09.19, 20:38
    Tas, jakby zaszła w podstawówce.
  • edelstein 18.09.19, 20:43
    Przeciez zachodzą.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • jeziorowa 18.09.19, 18:24
    Wjeżdżałam wózkiem bliźniaczym wszędzie. Wszystkie matki bliźniąt, które znam miały wózek typu „dziecko za dzieckiem”, czyli zwykła szerokość tylko dłuższy. Wózek typu „dziecko obok dziecka” w przestrzeni publicznej widziałam góra 2-3 razy (nie w sklepach), więc twój problem mildenhurst uważam za mocno przesadzony.
  • bistian 18.09.19, 18:36
    jeziorowa napisała:

    > Wjeżdżałam wózkiem bliźniaczym wszędzie.
    (...)
    > więc twój problem mildenhurst uważam za mocno przesadzony.

    Ja mam podejście, że pojawił się mały problem do rozwiązania, zupełnie mnie to nie stresuje, podobnie nie stresuje mnie osoba przy kasie, która ma duże problemy z zapakowaniem się czy liczeniem, osoba na wózku, o kulach, z dużą ilością pakunków, mająca problem z wejściem do pociągu itd. Ale rozumiem, że nie wszyscy tak mają.
  • mildenhurst 18.09.19, 18:44
    A to mamy inne doświadczenia. U nas jest wózek obok siebie.
  • esperantza 18.09.19, 21:48
    Jak siedziałam z synami na macierzyńskim to możliwość pójścia do sklepu, który był w zasięgu wózka była dla mnie nie lada atrakcja szczególnie wtedy kiedy byłam z nimi sama.
    Fakt , nie wchodziłam do Żabek, ale wózek bliźniaczy zawsze coś blokuje.
  • raczek-nieboraczek 19.09.19, 08:08
    w żabce to każdy wózek blokuje,
    ja sie z pojedynczym tez nie mieszczę
  • katiezzz 19.09.19, 17:32
    O to to! Mam dokładnie to samo!
    Czasem nawet wymyślam sobie pretekst do wjechania do sklepu, bo ile można krążyć dzień w dzień po osiedlu, parku...
  • katiezzz 19.09.19, 17:29
    Nie martw się, ja unikam sklepów typu Żabka, bo mi ciężko się tam wózkiem manewruje. Staram się robić zakupy w większych. smile
    Ale ogólnie to masz słabe podejście do tematu - ojciec może być np. w delegacji lub po prostu chory leżeć w domu w łóżku. Albo np. czasem mama nie ma czasu na zjedzenie śniadania, bo od rana "walczy" z ludzikami, więc tylko odwiedziny w sklepie pozwolą jej na zjedzenie czegoś smile
  • nangaparbat3 20.09.19, 12:06
    Trudno. Weź parę głębszych oddechów i ścierp.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • mika_p 18.09.19, 17:59
    Parę lat temu zaczepiła sąsiadkę: "Chłopczyk czy dziewczynka? A jak ma na imię?"
    Zemściła się wczoraj: "A gdzie córka poszła do szkoły średniej? Zadowolona? Dużo nauki?"

    --
    Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
  • mika_p 18.09.19, 18:00
    Ja zaczepiłam parę lat temu.

    --
    Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
  • 35wcieniu 18.09.19, 18:06
    Ke?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • jak_matrioszka 18.09.19, 18:07
    😂
  • livia.kalina 18.09.19, 19:43
    Fajne wink

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • jasnoklarowna 18.09.19, 21:41
    Mika cudne 😁. Prawie oplulam przysłowiowy monitor
  • bistian 18.09.19, 18:03
    Mów teatralnym szeptem, że masz siekierę pod wózkiem i użyjesz, jeśli się maluchy obudzą. big_grin
    Ludzie są zainteresowani, nie złośliwi, może tylko nieświadomi?
  • aaa-aaa-pl 18.09.19, 18:04
    Weż no wrzuć na luz...i uśmiechaj się do ludzi( bo nie jesteś ...)
  • mildenhurst 18.09.19, 18:16
    I nie blokuj wąskich przejść...
  • basiastel 18.09.19, 19:32
    A obejść się nie da? Tylko Twoja wygoda się liczy? Nawet jakbyś musiała chwilę poczekać, to korona z głowy spadnie?
  • edelstein 18.09.19, 20:07
    Schudnij to przejdziesz obok

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • tryggia 19.09.19, 08:21
    ❤️

    --
    Hope
  • fawiarina 19.09.19, 10:12
    Gdybyś była bardziej gibka, to byś nie miała problemu z przejściem. Ale lepiej ponarzekać na świat na ematce, niźli trochę poćwiczyć.
  • katiezzz 19.09.19, 17:44
    Ja naprawdę jestem ogólnie pozytywną osobą, lubię ludzi, ale może dokładniej wyjaśnię...
    Załóżmy, że nosisz okulary. I 3 razy dziennie CODZIENNIE (mnie od 1 do 10 razy dziennie. Serio serio) ktoś zaczepia Cię o te okulary. Że śwagier ojca matki sąsiadki córki też nosi okulary, że ładniej by Ci było w okrągłych a nie kwadratowych, a ile kosztowały, a dlaczego akurat zielone a nie czerwone, a czy od zawsze nosisz itp. I tak autentycznie codziennie jak tylko wychodzisz z domu - bez różnicy czy rozmawiasz z kimś przez telefon, czy robisz szybkie zakupy, bo jesteś głodna jak diabli, czy śpieszysz się do domu, bo chce Ci się siku, czy boli Cię głowa, czy jesteś smutna z jakiegoś powodu... Uwierz mi po tygodniu byś wymiękła.
  • kk345 19.09.19, 23:08
    Gdzie ty mieszkasz, za bliźnięta stanowią taką atrakcje turystyczną?
  • 1maja1 20.09.19, 10:46
    Tez sie zastanawiam gdzie takie zainteresowanie wzbudzaja blizniaki. Jeszcze rozumiem od 3+ ale blizniaki?? Zbyt powszechny widok imho.
  • ga-ti 18.09.19, 18:17
    Na ulicy nie zaczepiam, może zdarzyło mi się na placu zabaw na przykład. Ale jak mijam bliźniaczy wózek to dyskretnie zaglądam tongue_out i się uśmiecham.
    Gdy sama chodziłam z wózkiem, mimo że pojedynczym, to też mnie czasem ludzie obcy zaczepiali, zagadywali, bo miałam wyjątkowo piękne dzieci tongue_out Duma i radość big_grin
  • laruara 18.09.19, 18:25
    Zagadywanie nigdy mi nie przeszkadzało, ale komentarze typu:
    "Chłopcy ? Szkoda, że nie parka, już by były wszystkie dzieci w domu"
    Oraz reakcja na imiona:
    "Dlaczego nie Piotr i Paweł ?"


    --
    Jestem bohaterką we własnym domu.
  • ga-ti 18.09.19, 19:52
    Do takich tekstów to nie trzeba mieć bliźniaków, wystarczy drugie dziecko urodzić po dowolnym czasie (i tak będzie albo za wcześnie, albo za późno) i dowolnej płci (fajnie, bo parka, fajnie bo ta sama płeć i bawić się będą) ludziom nie dogodzisz wink
  • mankencja 19.09.19, 07:30
    Mój brat ma na imię Jasiek. Akurat od Janusza, nie od Jana, ale i tak zdarzyło mi się usłyszeć "Dlaczego nie nazywasz się Małgosia?". Najlepsze w tym wszystkim, że jestem od niego trzy lata starsza.

    --
    kot
    lemur
  • pani_tau 19.09.19, 18:53
    Co ludzie mają z tą kazirodcza parką?
    Nie mówiąc o tym, że niektórzy idą o krok dalej: pracowałam kiedyś z dziewczyną, która swoją "parkę" ochrzciła Adamem i Ewą.
  • sofia_87 18.09.19, 18:26
    Ja też zawsze się uśmiecham do bliźniąt, mamy w okolicy dwie wyjątkowo śliczne dziewczynki ok dwuletnie ☺
  • 1maja1 20.09.19, 11:03
    Ja jak slysze slowo “parka“ (a mialam ‚parke’ przez 5 lat) to mi sie niedobrze robi😑
  • qwirkle 18.09.19, 18:24
    Oj, mnóstwo takich pytań, uwag i komentarzy.
    W ogromie wypadków co najmniej irytujące.
    W wielu przypadkach miłe.
    Czasem mimochodem rzucone zdanie, które po przemyśleniu, okazywało się być fantastyczną radą do wykorzystania w praktyce.

    Ale zapewniam Cię, najtrudniejsze są pierwsze trzy lata. Potem jest już z górki.
  • dzidzia_ch 18.09.19, 18:34
    Mnie zaczepiali chociaż dziecko jedno 😃.
    Teksty typu „ale śliczny dzidziuś dziewczynka tak ?” na odpowiedz że chłopiec zawsze było szczere zdziwienie i teksty ze niemożliwe ,przecież chłopcy nie maja takich rzęs,włosków itp.

    --
    Aniołek (5.X.2009)
    Oleńka
    Antos
  • katiezzz 19.09.19, 17:47
    Nie strasz. Ja się trzymam wersji, że najtrudniejszy jest pierwszy rok smile
    Moi mają 9 miesięcy.
  • jeziorowa 18.09.19, 18:29
    Jasne, że zaczepiali i komentowali. Bardzo życzliwie (obok bliźniaczego wózka zazwyczaj dreptała trzylatka). Ludzie zazwyczaj twierdzili, że podziwiają i zazdroszczą, komplementowali urodę dzieci i moją figurę. 😀Tylko jedna pani z pieskiem w sweterku niepytana o zdanie wysyczała wyrazy współczucia.🤣🤣🤣
  • scarlett74 18.09.19, 18:33
    Polecam prywatny balkon. Świeże powietrze jest-jest. Cztery litery ktoś zawraca-nie. Idealne rozwiązanie 😉 A tak w ogóle to ciesz się, , bo za chwilę będziesz mogła , co najwyżej usłyszeć :"Może pani uspokoić te rozwydrzone bachory..."😁
  • jeziorowa 18.09.19, 18:45
    Podpięłaś się pode mnie, więc odpowiem. Nigdy nikt mi nie proponował abym uspokoiła dzieci. Już raczej mnie to nie spotka, bo bliźniaki skończyły 10 lat.
  • scarlett74 18.09.19, 18:47
    A to przepraszam 🙂 Miało być do wątkodajki...
  • mildenhurst 18.09.19, 18:47
    Tu nie trzeba być prorokiem.
  • katiezzz 19.09.19, 18:43
    Często z chłopakami urzęduję na tarasie, usypiam, bo wtedy mam czas żeby coś w domu zrobić. Ale nie rozumiem, dlaczego mam się przed światem chować.
    A co poradzisz osobom, które są "inne" (bardzo wysokie/niskie, niepełnosprawne, z problemami skórnymi, mega piękne...), ale się o tą "inność" nie prosiły - tzn. nie prowokują uwagi np. tatuażami, fryzurą, strojem... (Zdaję sobie, że takie prowokacje to w Polsce za nie uchodzą, ale to już inny wątek na inne forum).
    Czy tylko dlatego, że mam bliźnięta panie w sklepie muszą zdejmować im czapeczki, żeby sprawdzić czy mają włosy (marzec - mieli 3 miesiące), wyciągać smoczki, żeby zobaczyć ich buzie, słyszeć "eee 2 chłopaków? To jeszcze 2 dziewczynki, by się przydały", "czy na pewno nie są jednojajowi? bo są bardzo podobni"... To trochę tak jak z tym głaskaniem ciężarnej po brzuchu - nagle brzuch jest publicznym dobrem i każdy ma do niego prawo. Zupełnie nie rozumiem dlaczego. I co - też ma się zamykać w domu?
  • kermicia 18.09.19, 18:31
    Ja tak mam od dwóch miesięcy, bo wzięłam z azylu wyjątkowo urodziwego kundelka (tzn zrobił się super urodziwy po kąpaniu, strzyżeniu i odkarmieniu, ale i wcześniej był ładny). 4 spacery dziennie i na prawie każdym kilka rozmów o tym, czy rasowy, skąd mam, jaką ma historię, jak się chowa wink Początkowo uważałam, że to urocze, że się psina ludziom podoba i odpowiadałam każdemu wyczerpująco, a teraz jak ktoś otwiera paszczę to chcę uciekać wink))
  • kannama 18.09.19, 18:40
    a gdzie zdjęcie? smile
  • barattolina 18.09.19, 19:37
    Dawaj fotę !
  • kermicia 18.09.19, 20:01
    W życiu, z taką rozpoznawalnością na dzielni? big_grin
  • klamkas 18.09.19, 19:37
    Masz wyraz twarzy zachęcający do kontaktu - mnie nikt nigdy nie zaczepia, nawet ci od ulotek, bo podobno mam zawsze groźną minę ;p.
  • bominka 18.09.19, 20:45
    To trochę w stylu historii, które mnie spotykały... mianowicie.
    W czasach jeszcze zanim było 500+ przechadzalam się z moimi 3 coreczkami, nie blizniaczkamu. Wiele osób mnie zaczepialo z zapytaniem kiedy będzie 4 dziecko, znaczy synek...😀
    Szczerze powiem,że pytanie do znudzenia mało zanawne, naprawdę ludzie miewają problemy 3go swiata. Zrobilam sie cieta na nich i odbijalam pileczke pytajac czy dochowali sie 4 dzieci😀😀
  • seaborgium 18.09.19, 21:11
    Ja swojego dwulatka "prowadzę na smyczy" (ma plecak ze smycza), bo próbuje rzucać się pod samochody, wskoczyć do jeziora, fontanny albo jakiegoś dołu, a ja jestem w końcówce ciąży i nie nadążam już za nim. Też codziennie słyszę denerwujące komentarze:
    - jak to wygląda, dziecko na smyczy
    - prowadzi go jak psa
    - wystarczy złapać za rączkę
    - porządny klaps w tylek i będzie się słuchał
    - jak się nie umie upilnować dziecka, to się siedzi w domu, itp

  • mona-taran 18.09.19, 22:14
    Wow, serio? Ale durne te ludzie uncertain ja swoją też prowadzam na smyczy (na szelkach) jak idziemy "na miasto", ona ma więcej swobody niż za rączkę, a ja spokojną głowę, że mi się nie wyrwie i nie wyskoczy na ulicę (miałam taką przygodę ze starszym). Tutaj to nie jest popularne, ale ludzie raczej chwalą pomysł, matki pytają gdzie można kupić itp.
  • gryfna-frelka 19.09.19, 13:19
    Holenderski pragmatyzm smile Uwazam ze takie smycze bywaja bardzo przydatne.
  • 1maja1 20.09.19, 11:13
    Glupi ludzie, niechby mi ktory takie haslo rzucil, to by sie kapciami nakryl🙄 w jukeju te smycze w uzytku od lat, nie sadze zeby komukolwiek kiedykolwiek przyszlo do glowy takim chamstwem rzucic, w Polsce burackie ocenianie wciaz ma sie dobrze.
  • jak_matrioszka 20.09.19, 11:48
    Jechałam autobusem z dzieckiem ok. dwuletnim, dużym psem i kilkoma torbami. Z braku rak odpiełam psu smycz, przeciagniełam dziecku pod pachami i tak wyprowadziłam towarzystwo z autobusu. Usłyszałam wtedy "patrz pani, pies luzem, a dziecko na smyczy... no ale w sumie dobry pomysł" big_grin Poczułam sie doceniona wink
  • 1maja1 20.09.19, 14:43
    Hahahah zreflektowali sie 😉
  • jak_matrioszka 20.09.19, 14:55
    Wiesz, dwulatka w kombinezonie bardzo wywrotowa była, wiec refleksja przyszła jak podebraniem smyczy bez schylania sie i wypuszczania z rak toreb, pomogłam dziecku utrzymać sie na nogach smile A pies był nauczony nie wchodzić pod nogi i reagował na komendy z duża dokładnościa, wiec jemu smycz nie była potrzebna smile
  • 1maja1 20.09.19, 15:10
    No i swietnie wybrnelas z sytuacji. Taka smycz niejednemu dziecku uratowala zycie, a matce stresu oszczedzila. Daje sobie reke uciac, ze jakby ojciec tak z dzieckiem na spacer wyszedl to by ludzie cmokali, ze pomyslowy, no ale matka to len przeciez, za dzieckiem nie chce sie jej biegac!
  • margotka28 18.09.19, 21:41
    Czasami mnie zagadywali jak sobie radzę z bliźniakami. Ale miło to wspominam. Mam nadzieję, że mój podwójny wózek nie blokował milden wyjścia ze sklepu. Aha - moje dzieci jak były małe to w życiu pięknym nie spały jak wózek stał w miejscu wink więc czytanie książek odpadało wink
  • esperantza 18.09.19, 21:49
    U mnie to samo. Wózek stawał i otwierało się któreś oko 😊
  • eliksir_czarodziejski 18.09.19, 22:23
    Hehe, u mnie identycznie🙂
  • czarna_kita 18.09.19, 22:30
    Zaczepiali, a że były to jedyne bliźniaki na osiedlu to codziennie po kilka razy. Nigdy mi to nie przeszkadzało, zawsze odpowiadałam z uśmiechem nawet na te najdziwniejsze pytania.
  • eliksir_czarodziejski 18.09.19, 22:26
    Oczywiście że byłam regularnie zaczepiana przez ludzi, ale ja mam parkę, więc i komentarze były w stylu "ale się pani udało". Dzisiaj mają 4 lata i synek już jest sporo wyższy więc ludzie przestali kumać że to bliźniaki. W każdym razie już dość dawno przechodziłam to zaczepianie ale wspominam raczej miło🙂
  • iimpala 18.09.19, 23:01
    u mnie przeciwnie, to synek zaczepiał. Np. bylismy w parku, zbierał sobie, różnie, zależy od pory roku, liscie czy tam kasztany i podbiegał do jakiejs starszej pani, zeby jej je wręczyc.
    Całe szczescie, że dana "starsza pani" nie uznała za stosowne być obrażoną, zniecierpliwioną i nie pogonila (2-3 letniego wówczas) synka. Przeciwnie, zwykle były zachwycone.
  • aqua48 19.09.19, 08:52
    iimpala napisała:

    > u mnie przeciwnie, to synek zaczepiał.

    O mój też. Głównie starsze panie smile
  • 1maja1 20.09.19, 11:20
    Bo te starsze panie sa szczesliwe, ze ktos do nich podszedl a zwlaszcza male dziecko, one sa spragnione kontaktu z kimkolwiek. Ja nigdy nie jestem zniecierpliwiona ‚zaczepianiem‘ przez innych, a starsze panie mnie rozczulaja i na ile moge na tyle prowadze z nimi rozmowe nt moich dzieci.
  • 3-mamuska 18.09.19, 23:07
    Bo bliźniaki to taki podwójny cud.
    Ja zawsze chciałam mieć bliźniaki i to takie niesamowite.
    Może denerwujące ale wyjątkowe. Uwielbiałam bliźniaki 🥰

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • pierwsza.strona1 19.09.19, 04:14
    Poczekaj az podrosna i ludzie beda ich zaczepic i pytac - a wy to blizniaki? Znam to osobiscie, bo mam siostre blizniaczke. Nas, juz dorosle kobiety, ludzie potrafia zaczepiac i mowic - o jakie panie podobne. Kiedys siostra odpowiedziala kasjerce w sklepie, ze nie, nie jestesmy siostrami, ale wszyscy mowia, ze jestesmy bardzo podobne do siebie. A jestesmy rzeczywiscie podobne jak dwie krople wody.
  • kk345 19.09.19, 23:17
    Ja mam odwrotne doświadczenie zyciowe: "bliźniaczki? A takie niepodobne". Tak, dwujajowebig_grin
  • laruara 20.09.19, 17:07
    Mnie często pytano, czy jedno, czy dwuJAJECZNE... Także tak....

    --
    Jak sobie zinterpretujesz tak się wyśpisz...
  • katiezzz 23.09.19, 17:22
    To też się zdarza. Odpowiadam, że dziękuję, wszyscy zdrowi, mają po dwa.
  • bluea.nne 19.09.19, 06:28
    Mi to nie przeszkadzało. Ludzie robili to z sympatii, tam gdzie mieszkam, wszyscy się znają, więc to nie był jakiś wielki problem dla mnie. Reagowalam wtedy, kiedy ktoś mówił "o, jedna jeździ już bez kółek, a druga nie? Bystrzejsza !" Wrrrr...
  • ajaksiowa 19.09.19, 06:45
    Zagaduję do fajnych bobasów tzn u$miechniętych coś tam gadających i zawse to ojcowie są sympatyczniejsi niż matki,ale psy zaczepiam😃

    --
    ,,Bóg dał nam Wolną Wole i Rozum,od Nas zależy co z Tym zrobimy,,
  • bovirag 19.09.19, 08:31
    Ja tam zagaduje większość spotkanych przypadkowo ludzi. W metrze parę lat temu zapoznałam moja przyjaciółkę. Stoisz w kolejce i już można sobie pogadać. Idąc z psem, dzieckiem, obojętnie. Gadam z sąsiadami, wspolpracownikami. Na mojej drodze pojawiają się przeważnie uśmiechnięci, chętni do rozmowy ludzie. Nie wiem gdzie Wy tych bucow spotykacie.
  • lwica_24 19.09.19, 09:10
    No właśnie - jak trzeba nienawidzieć ludzi.....
    Zaczepki? Czasem po prostu wymiana kilku słów, zdań z usmiechem. I wole to niz zamknięcie się na wszystko i wszystkich, bo tu "baba z dziećmi" tu "stare babsko" tam "wścibski babon" itd.
    Czy zaczepiam? Czasem rozmawiam - z ludxmi z psami, pojedynczymi wózkami, podwójnymi wózkami, kiedyś osobami z dziećmi w podobnym wieku, paniami chodzącymi z kijkami, I jestem "zaczepiana" przez tych samych. Rozmawiam z sąsiadami ( znacznie więcej niz burknięcie "dzień dobry") - jednych lubie bardziej, innych mniej.
  • an.16 19.09.19, 09:29
    Nie mam bliźniaków, ale zawsze sprawiało mi przyjemność gdy ktoś się w miły sposób zainteresował dzieckiem. Mnie zdecydowanie bardziej zniechęcają i denerwują madki trzymające telefon w jednej łapce a druga niewprawnie manewrujące wózkiem. Tudzież zastawiające alejki w sklepach wózkami, albo dojścia do stolików w restauracji.
  • fawiarina 19.09.19, 10:17
    E tam bliźnięta. Spróbuj bez czapeczki wyjść.
    "A czapeczka to gdzieeeeee?"
    "A dzidziuś bez czapeeeczki?"
    Ludzie po prostu lubią sobie pogadać smile
  • black_magic_women 19.09.19, 10:29
    My mamy troje, choć nietrojaczki wink Mnie aż tak nie denerwują zagadywanki, chyba, że to tzw. "dobre" rady w stylu: czapeczka, zimne nóżki itp. Za to mój mąż nie znosi takich zaczepek i warczy nawet na te neutralno-miłe. Dlatego ja staram się nie zaczepiać, czy zagadywać innych osób, chyba, że wyraźnie obie strony mają na to ochotę.
  • 1maja1 20.09.19, 11:26
    Masz bardzo nie milego meza, serio zeby byc tak reagowac nawet na przyjazne gesty?? Panie miej mnie w opiece i nie stawiaj takie osoby na mojej drodze🙄
  • aga_mon_ber 19.09.19, 14:02
    Ludzie zaczepiają, zadają pytania, są zainteresowani itd..., ale większość z nich raczej się cieszy, że bliźniaki mu się nie trafiły i współczują po cichu rodziców, którym urodziła się dwójka dzieci na raz.
    Nie raz byłam świadkiem podobnych zachowań i rozmów...
  • konstancja16 19.09.19, 14:15
    Nie traktuje zagadywania przez obce osoby jako czegos dziwnego. Jak mam czas, ochote i z kims mi się fajnie rozmawia to z przyjemnoscia gadam, a jak nie to się uśmiecham albo ucinam uprzejmie. Ale fakt, ze mieszkam w kraju gdzie norma jest raczej rozmowa. W kolejce, przy placu zabaw, na osiedlu. A już z dziecmi i przy dzieciach to szczególnie.

    W Polsce jest trochę inaczej, ludzie unikają wzroku mijanego sąsiada, nie pytaja co slychac, nie zartuja ze sobą. w kolejce do kasy wbijają wzrok w tasme i raczej nie reagują pozytywnie na rozmowe w kolejce dla zabicia czasu. przynajmniej takie sa moje odczucia.


    --
    Enjoy yourself. It's later than you think.
  • kk345 19.09.19, 23:21
    A widzisz, to ciekawe, co mówisz, bo dla mnie to jedna z większych zmian, jaką obserwuję w Polsce: ludzie zamieniają kilka słów, są życzliwsi, tacy bardziej otwarci sie zrobili. Lżej się żyje niż 30-40 lat temu, to i warczeć nie trzeba, można się już uśmiechnąć.
  • kryzys_wieku_sredniego 19.09.19, 19:52
    W dzisiejszych czasach? Jak bliźniaczych ciąż jest masa?
    Ja tam staram się ukryć moje współczucie.
  • simply_z 19.09.19, 21:42
    czemu? dwójka za jednym zamachem, nie jest to zła opcja. Chyba, że bliźniaki trafiają się po pierwszym lub co gorsza drugim..to wtedy już gorzej.
    Plus myśląc o bliźniętach zawsze obawiam się, że będą tak brzydcy jak bracia Mroczek.
  • fawiarina 19.09.19, 22:51
    Ja na przykład współczuję, bo moje jedno to już wyzwanie nie lada. Dwoje takich charakternych i byłabym w szpitalu dla obłąkanych.
  • jeziorowa 19.09.19, 23:36
    simply_z napisała
    Chyba, że bliźniaki tr
    > afiają się po pierwszym lub co gorsza drugim..to wtedy już gorzej.
    Co to za bzdura? 😳😳😳 Mam bliźniaki jako drugie i trzecie dziecko (moje dwie przyjaciółki mają tak samo). Było to dla nas bardzo miłe zaskoczenie, bo zaoszczędziło czas i „przyjemności” trzeciego porodu. Mam też przyjaciółkę, której bliźniaki to trzecie i czwarte dziecko. Dzięki zaoszczędzonemu czasowi (mniej ciąży i połogów) zdążyła urodzić piąte. Uwierz, że jest mnóstwo ludzi, którzy chcą mieć duże rodziny, a dzięki ciąży bliźniaczej mogą mieć je wcześniej.
  • simply_z 20.09.19, 11:40
    ee no ale jesli ktos planuje miec trojke albo piatke ( sa tacy wariaci).
  • jeziorowa 20.09.19, 13:44
    Jeżeli ktoś chce od życia czegoś innego niż ty to nie oznacza, że jest wariatem - nie wiedziałaś o tym?
  • simply_z 20.09.19, 14:50
    mamuska zluzuj warkocze.
  • b-b1 20.09.19, 09:46
    Dopóki były w wózku nie zaczepiali z bliska- z prostego powodu-jeśli spacer z dziećmi, to również z psami-mało kto posiadał wtedy na stanie dwa psy szczególnie rasy tak agresywnej jak bokserki wink Nikt nie podchodził.
    Potem było gorzej, bo jednak do spaceru z dwójką chodzących dzieci potrzebne mi były dwie ręce, więc psy zostawały w domu. To był czas, kiedy internet jeszcze kiełkował, a gazety były górą. Jedna poczytna babska gazeta, którą kupowało większość pań wypuściła artykuł na temat dlaczego nie powinno ubierać się bliźniaków tak samo. I się zaczęło....nikt nie mówił w oczy-tylko do pleców -zobacz jak krzywdzi dzieci, jaka straszna matka. Słyszałam to naprawdę kilkadziesiąt razy.
    A ja na głowie stawałam,(w sklepach były ubrania po 1 sztuce-rozmiarówką) nawet szyć się nauczyłam, aby konflikty między dziećmi uspokajać. Miały po prostu czas, że wszystko musiały mieć jednakowe inaczej wojna, płacz, histeria, podwójne zabawki również wtedy były normą. Potem z tego wyrosły i wbrew przekonaniom owych pań-nie mają odchyłów, chłopaków bliźniaków, z psychiką też wszystko w porządkubig_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka