Dodaj do ulubionych

z cyklu: dylemat moralny

18.09.19, 19:22
Godzina 18, parking Lidla, wokół tłum ludzi.
Pcham wózek z zakupami do samochodu.
Przy samochodzie sięgam do torebki po kluczyki.
I w tym momencie zaczepia mnie facet, pytając czy mogę mu pomóc.
Jest koło 50tki, wygląda przeciętnie.
Słucham, co ma do powiedzenia.

Otóż twierdzi, że zabrakło mu paliwa, żeby wrócić do domu - po czym robi ruch ręką w stronę jakiegoś hatchbacka i otwiera pilotem drzwi (błyskają światła) - i pyta czy poratuję go 20zł, i że stoi tu już tak długo, że już zmarzł (w oczach na sekundę jakby zbierają się łzy).


Co robi ematka?
Wyciąga kasę, czy czuje podstęp i odmawia?

Edytor zaawansowany
  • alpepe 18.09.19, 19:25
    Odmawia

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • lauren6 18.09.19, 19:25
    Dałabym te 20 zł żeby się odczepił.
  • mary_lu 18.09.19, 19:28
    Zazwyczaj ratuję ludzi drobnymi kwotami, daję drobne żebrakom, pozwalam odprowadzać wózki sklepowe itp. To, że zostanę oszukana historyjkami oceniam na minimum 50% ale nie wnikam. Skoro ktoś posuwa się do żebractwa to tak czy owak jest w beznadziejnej sytuacji.

    Mnie niedawno ktoś poratował jak automat parkingowy nie przyjmował kart a była kolejka. Facet wrzucił za mnie 12 złotych i nie chciał żadnego oddawania, mam dać „na chore dzieci albo WOŚP”
  • bi_scotti 18.09.19, 19:41
    mary_lu napisała:

    > nie chciał żadnego oddawania, mam dać „na chore dzieci albo WOŚP”

    Dalas? Pytam bez zlosliwosci, sama mnie ktos kiedys poratowal/ja tez kogos poratowalam w podobnej sytuacji z podobnym comment "pay it forward" smile Dobrze mi robi na duszy takie porozumienie … Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • mary_lu 18.09.19, 21:07
    Bardzo często coś daję, choćby regularnie przynoszę coś dla różnych dzieciaków, kilka razy w roku wykupuję dostęp do tv albo internetu jakiemuś płaczkowi, wiec na pewno nie mam długów w tej dziedzinie.
  • daniela34 18.09.19, 21:40
    Zawsze mnie cieszą takie bezinteresowne przysługi. Mnie się zdarzyło, że mi facet kupił bilet w tramwaju - nie dałam rady zapłacić kartą, bo automat odrzucił transakcję, mimo że kasa na koncie była, gotówki nie miałam. Stał za mną, bez słowa kupił dwa bilety i jeden dał mnie. Zastosowałam pay it forward.
  • cruella_demon 18.09.19, 22:09
    O matko, w takich sytuacjach to nawet ja pomagam. Ostatnio w kolejce przede mną jakiejś staruszce zabrakło kilku złotych do i tak mizernych zakupów, to jej bez słowa dopłaciłam.
    Natomiast takim nagabywaczom, żebrakom, żulerni, mówię zdecydowane nie i gonię wpissssdu.
  • cruella_demon 18.09.19, 22:11
    A co do biletów, to ja zwykle mam kilka i w podobnej sytuacji do twojej też kiedyś oddałam dziewczynie jeden swój.
  • daniela34 18.09.19, 22:30
    Bardzo Ci się chwali, że pomogłaś staruszce- nie wiem czy to takie powszechne, że "nawet Ty" mimo żeś Cruella, pomagasz. Ja w każdym razie doceniam zawsze każdy przejaw dostrzeżenia innego człowieka i pomocy nie tylko ratującej materialnie (zakupy staruszki) ale i ułatwiającej życie (kupno biletu dla zabieganej pańci, która zapomniała drobnych)
  • cruella_demon 18.09.19, 22:47
    Co do tego "nawet", to dla zasady nie daję nic nikomu. Nie cierpię żebractwa.
    Natomiast miałam patrzeć jak ta babina odkłada twarożek i jakąś kiełabsinę, podczas gdy ja wywalam z pięć razy tyle żarcia i ta kwota jest dla mnie niezauważalna? No nie, to nawet mnie by jednak ruszyło.
    No i bilety rozdaję nagminnie, bo tych mam zawsze dużo, fakt, że zwykle znajomym, ale i poratować kogoś w autobusie mi się zdarzało. To jest jakaś niezwykła złośliwość losu, zwykle są nie do kupienia kiedy są najbardziej potrzebne big_grin A IMO kupno u kierowcy, to jak negocjacje z tą upiorną dziewczynką z The Ring big_grin
  • daniela34 18.09.19, 22:52
    cruella_demon napisała:

    > To jest jakaś niezwykła z
    > łośliwość losu, zwykle są nie do kupienia kiedy są najbardziej potrzebne big_grin A I
    > MO kupno u kierowcy, to jak negocjacje z tą upiorną dziewczynką z The Ring big_grin
    A weź mi nawet nie mów o tym. Taką sytuacja: 2 automaty w tramwaju, pierwszy nie przyjmuje gotówki, komunikat: "Płatność możliwa tylko kartą", żadna płatność kartą nie przechodzi (5 osób próbowało), drugi automat zepsuty, motorniczy biletów nie ma "bo w tramwaju jest automat". Na szczęście podwyżka cen wymusiła na mnie zakup miesięcznego smile
  • m_incubo 18.09.19, 22:53
    Wystarczy mieć apkę w telefonie, przydaje się w awaryjnych sytuacjach, ale dla niektórych to zdaje się mission impossible, dlatego najpierw hurtowo kupują, a potem hurtowo rozdają bilety.
    Normalnie czarny rynek biletów komunikacyjnych.
  • livia.kalina 18.09.19, 22:55
    Postępuję dokładnie tak samo. Nauczyłam się tego od mojego męża.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • gryzelda71 18.09.19, 19:29
    Bez kasy, bez paliwa, za to na parkingu przed sklepem....
  • piataziuta 18.09.19, 19:48
    Prawda?
  • obrus_w_paski 20.09.19, 08:21
    Ja kiedyś zostałam bez paliwa (długa historia) i na oparach podjechałam na jakiś parking, zeby nie stać na środku ulicy. Ale czekałam na samochód z ubezpieczenia, a nie prosiłam ludzi o kasę.

    gryzelda71 napisała:

    > Bez kasy, bez paliwa, za to na parkingu przed sklepem....
  • pani-nick 18.09.19, 19:29
    Wyciągam, jeśli mam, ale najczęściej nie mam gotówki sad
    Tylko mówię, ze najpierw załaduje zakupy do auta (z torba pod ramieniem).
  • majenkir 18.09.19, 19:32
    Czy w dzisiejszych czasach kart i telefonow to w ogole mozliwe?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • jezdem-mondry 18.09.19, 19:32
    piataziuta napisała:
    > Otóż twierdzi, że zabrakło mu paliwa, żeby wrócić do domu - po czym robi ruch r
    > ęką w stronę jakiegoś hatchbacka i otwiera pilotem drzwi (błyskają światła) - i
    > pyta czy poratuję go 20zł, i że stoi tu już tak długo, że już zmarzł (w oczach
    > na sekundę jakby zbierają się łzy).
    >
    >
    > Co robi ematka?

    Ja bym zapytał ile kilometrów ma do domu i sprawdził stan paliwa na wskaźniku w samochodzie.
    Jeśli to nie jakiś zabytek, to komputer wyświetla liczbę kilometrów do przejechania na dostępnej ilości paliwa.
  • piataziuta 18.09.19, 19:48
    Jesteś facetem, więc szansa, że porwie cię i zgwałci - gdy do tego samochodu wsiądziesz - są nikłe.
  • rozalia_olaboga 18.09.19, 19:34
    A ten dylemat jaki ma związek z moralnością?

    Dałabym, jeśli bym miała wolne 20 zł. To nie majątek, a komuś może pomóc. Kiedyś dałam właśnie 20 zł gościowi, który nawet chciał mi zostawić w zastaw dowód osobisty i zaklinal się, że odda. Dowodu nie wzięłam, ale poszłam o umoiwonej godzinie w miejsce gdzie miał być (zaraz koło mojego domu). Nie było go... Ale nie żałuję tych 20 złotych.
    Niedawno zaplacilam też 10 euro za gościa, który tankowal przede mną, a maszyna nie chciała mu przyjąć karty (chyba nie miał środków na koncie). To akurat było podyktowane chęcią szybszego zapłacenia i opuszczenia stacji, a facet blokował kolejkę smile
  • bi_scotti 18.09.19, 19:44
    Mam rurke w samochodzie, zawsze. Moge podjechac do czyjegos auta i starym sposobem "usta-usta" troche mu wlac, easy. Co on zrobi z tymi 20.00 zlotymi i autem, ktore nie rusza? I tak potrzebuje gas, correct? Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • piataziuta 18.09.19, 19:46
    Auto rusza, ale brakuje paliwa na dojazd do domu.
  • ichi51e 18.09.19, 20:04
    To niech sie kula do stacji i tam prosi zeby dali zadzwonic do znajomego

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • jezdem-mondry 18.09.19, 19:44
    rozalia_olaboga napisała:
    Kiedyś dałam właśnie 20 zł gościowi, który nawet chciał mi zostawić w zastaw dowód o
    > sobisty i zaklinal się, że odda. Dowodu nie wzięłam, ale poszłam o umoiwonej g
    > odzinie w miejsce gdzie miał być (zaraz koło mojego domu). Nie było go... Ale n
    > ie żałuję tych 20 złotych.

    Nie żałujesz bo dwie dychy dla ciebie to grosze.
    A facet miał na flaszkę.
    A dowód fałszywy.
  • cruella_demon 18.09.19, 22:13
    > A dowód fałszywy.

    Albo kradziony.
  • rozalia_olaboga 18.09.19, 22:42
    No nie żałuję. Trudno, może na flaszkę miał. Daję na chore dzieci, samotnych staruszków, na bezdomne zwierzęta, czasem może i na flaszkę - przeżyję to jakoś. Dla mnie to nie pieniądz, dla nich widać tak, dlatego to ja daję im, a nie odwrotnie.
  • damartyn 18.09.19, 19:46
    Dałabym. Własnie jestem w Polsce i dałam młodemu chłopakowi 12 zł na bilet, bo mu tyle brakowało, a w miejscowości wypoczynkowej, w której jestem własnie zabrali ostatni sezonowy bankomat.
  • aguar 18.09.19, 19:45
    Jakby mi się nie spieszyło to dałabym, jak już by sobie wlał to paliwo za 20 zł.
  • piataziuta 18.09.19, 19:45
    że wam wyrwie torebkę/portfel/klucze do samochodu, gdy będziecie wyciągały kasę?
  • bye-bye 18.09.19, 19:56
    Już slyszalam kilka razy o takiej wlasnie metodzie "na paliwo" wyłudzaczy, więc byłabym ostrozna.
  • piataziuta 18.09.19, 20:00
    Opowiesz co to za metoda?
  • triss_merigold6 18.09.19, 20:01
    No chyba właśnie ją widziałaś... to ta z proszeniem o kasę na paliwo.
  • bye-bye 18.09.19, 20:23
    Stoi facet na parkingu przed supermarketem. Mówi, że tam gdzieśniedaleko stoi jego samochód a jemu brakuje kasy na paliwo😊 klucz do sukcesu to nie wyglądać na pijaka😉
  • piataziuta 18.09.19, 20:58
    A co jeśli dałam tę kasę i on wsiadł do tego samochodu i odjechał?
    Oszukał mnie na 20 zł?
  • bye-bye 18.09.19, 21:00
    Możliwe, że było to wyłudzenie🙄
  • piataziuta 18.09.19, 21:24
    To byłaby ciężka robota.
    Wisieć godzinami na parkingach i czekać, aż ktoś da 20 zł.
    Lepiej chyba już usiąść na kasie w Lidlu - przynajmniej wiadomo, że zapłacą.
  • bye-bye 18.09.19, 21:30
    Myślę, że to wyłudzenia może być bardziej opłacalne🤐
  • jezdem-mondry 18.09.19, 21:35
    piataziuta napisała:
    > To byłaby ciężka robota.
    > Wisieć godzinami na parkingach i czekać, aż ktoś da 20 zł.


    Bo ja wiem czy taka ciężka?
    Niech co pół godziny ktoś da 20 zł. Za dwie i pół godziny uzbiera się stówka. I tak co wieczór.
    Jeśli wyłudzacz jest porządnym katolikiem, to oczywiście w niedziele i święta nie wyłudza big_grin
  • cauliflowerpl 19.09.19, 17:25
    W niedziele i święta Lidl zamknięty! (poza handlowymi).
  • jezdem-mondry 19.09.19, 17:59
    cauliflowerpl napisała:
    > W niedziele i święta Lidl zamknięty! (poza handlowymi).

    No i dobrze że w dni święte świętują. Dzięki temu wyłudzacze mniej zarobią a przynajmniej mogą się wyspowiadać i dostać rozgrzeszenie.
  • cauliflowerpl 19.09.19, 18:57
    Wyspowiadac - dodajmy - u innych wyludzaczy.
  • triss_merigold6 18.09.19, 20:00
    Słyszałam tę story kilka razy w ciągu ostatnich paru lat.
    Odmawiam, oczywiście. Nie, nie boję się, że mi wyrwie torebkę.
  • ichi51e 18.09.19, 20:02
    Odmawiam. 20zeta???

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 18.09.19, 20:02
    Moge bynzyny odlac jak ma do czego...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bywalec.hoteli 18.09.19, 20:07
    Mogłaś powiedzieć, że mu dasz jak Ci załaduje smile (zakupy do samochodu)

    --
    Lato smile
  • tairo 18.09.19, 20:16
    Na parkingu pod sklepem bez gotówki, karty, telefonu i akurat tu mu się paliwo skończyło, więc stoi i marznie?

    Serio ktoś wierzy w takie bajeczki?
  • zazou1980 18.09.19, 20:23
    Nigdy nie daje zadnym zebrakom dla zasady. Jakbym miala miENTKie serduszko to bym musiala ze 3 razy dziennie z kasy wyskakiwac, bo pelno, o dziwo zebrzacych facetow w miejscach w ktorych bywam...
  • piataziuta 18.09.19, 21:31
    Też nie daję żebrakom.
    To nie był żebrak.
  • cruella_demon 18.09.19, 22:19
    Był.
  • chocolatemonster 18.09.19, 20:31
    Dalabym.
  • kosmos_pierzasty 18.09.19, 20:57
    Ja też.
  • mia_mia 18.09.19, 20:48
    Akurat mu się paliwo skończyło na parkingu, a nie dwieście metrów przed albo sto za? Rzeczywiście wyjątkowy pech.
  • stephanie.plum 18.09.19, 20:52
    tekst, gdy nie w głowie mi dobroczynność: "szanowny panie, 20 zł to i ja chciałabym dostać".
    gest, gdy jestem przyjaźnie usposobiona do świata: " drogi panie, mam 5 zł, proszę, i powodzenia życzę, na pewno zbierze pan potrzebną kwotę".

    --
    idę tam, gdzie idę
  • stephanie.plum 18.09.19, 20:55
    a, no i ten pierwszy tekst zawsze działa jak marzenie na wszelkiej maści wyłudzaczy.
    - szanowanie, potrzebne mi kilka złotych. poratuje pani, szefowo?
    - wie pan, jak ja bym chciała kilka złotych od kogoś dostać?

    ... gość się zmywa w podskokach.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • piataziuta 18.09.19, 21:19
    Ja oceniłam sytuację inaczej.
    Po pierwsze patrzę, że samochód jest (otworzył go kluczykiem, błysnęły światła).
    Po drugie, miałam luźne 20 zł w torebce, bo ekspedientka wydała mi 35, a jestem bałaganiarą, więc zamiast włożyć do porfela, wrzuciłam luzem.
    Założyłam więc, że jest 50% szans, że pomogę człowiekowi w potrzebie, a 50%, że pomagam oszustowi, któremu nie wiadomo o co chodzi (ukradł samochód? bo nie o flaszkę chodziło).
    Powiedziałam więc: "Pewnie!", uchyliłam suwak torebki i dałam te 20 zł.
    Dziękował i zapytał, czy chcę do niego numer - powiedziałam, że nie, nie ma problemu.
    Po czym szybko odjechał.

    No ale mój facet mnie po powrocie opierdalał, że "miałam szczęście", bo zwykle chodzi o to, że wyciągam coś z torebki, a zaraz zorganizowane towarzystwo mi wyrywa torebkę/kluczyki/portfel.

    Odpowiedziałam, że inni ludzie na parkingu musieli tak samo myśleć, skoro facet tyle czasu stał.
  • ichi51e 18.09.19, 21:54
    Mogl komus klucze zajumac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • piataziuta 18.09.19, 22:15
    Jest takie ryzyko.

    Niemniej, z drugiej strony, jest też 50% szans, że nie kłamał.

    Wyobraź sobie, że pojechałaś na wycieczkę biznesową, a ponieważ było bardzo rano, zdarzyło ci się nie wziąć karty (bo powiedzmy, wyjęłaś ją poprzedniego wieczoru, płacąc za jedzenie na wynos).

    Wracasz, jesteś 100 km od domu, a samochód robi ci "PIM!" - zatankuj paliwo, przejedziesz jeszcze 40 km (mowa o hatchbacku, silnik powiedzmy 1.2, niewiele pali).
    Może i masz przy sobie komórkę, może i posiadasz znajomych, ale 100 km od miejsca.
    Masz więc dwie opcje:
    1) przejechać tyle ile się da i błagać znajomych przez tel, żeby przyjechali do miejsca oddalonego o 60 km i cię odholowali;
    2) poprosić o 20 zł w miejscu, które jest po drodze, gdzie ludzie mogą mieć pieniądze

    I teraz wyobraź sobie, że masz taki problem i jest w xuj ludzi, ale każdy ci odmawia, bo myśli, że żebrzesz albo kombinujesz.

  • 35wcieniu 18.09.19, 22:25
    Podjeżdzam do najbliższego oddziału mojego banku? Biorę taksę i każę taksówkarzowi poczekać?
    No ale wiadomo, dowodu też człowiek przy sobie nie ma, no nic nie ma, tylko ten fajny samochód i komórkę. A akcja dzieje się setki kilometrów od banków i cywilizacji, wiem wiem.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • piataziuta 18.09.19, 22:32
    Nie twierdzę, że nie zostałam oszukana.
    Twierdzę, że szanse były 50/50.
  • jak_matrioszka 19.09.19, 09:46
    piataziuta napisała:

    > Nie twierdzę, że nie zostałam oszukana.
    > Twierdzę, że szanse były 50/50.

    Tak liczac, to wygrana w totolotka to też 50/50, bo albo wygrasz, albo nie wink
    Ja myśle, że złożyłaś sie na flaszke i nawet nie zapytałaś gdzie pija. Na plus Ci trzeba przyznać, że argumentami rodem jak z bajek dla przedszkolaków trzepiesz jak z rekawa big_grin Gdybyś sama staneła pod tym sklepem, to sobie szybko odrobisz strate wink
  • tairo 18.09.19, 23:07
    Jest mooooże 5% szans, że nie kłamał.
  • ur-nammu 18.09.19, 21:00
    piataziuta: zaczepia mnie facet ... Otóż twierdzi, że zabrakło mu paliwa, żeby wrócić do domu

    To nie jest żaden dylemat moralny, lecz próba oszustwa:

    Przydrożni oszuści znów działają, próbując wyłudzić pieniądze. Nie dajcie się nabrać

    Wyłudzenia "na paliwo". Na Pomorzu oszust zatrzymuje auta i prosi o pieniądze

    Podobnych opisów jest w sieci więcej.
  • piataziuta 18.09.19, 21:22
    Wyłudzenie na kwotę 20 zł?suspicious
  • ichi51e 18.09.19, 21:55
    Od ciebie 20 od tamtego pana 20 od starszej pani 20...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ur-nammu 18.09.19, 22:03
    piataziuta: Wyłudzenie na kwotę 20 zł?

    Wysokość kwoty nie ma znaczenia, liczy się istota czynu, a tą jest doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd. Tu oszust idzie na ilość, nie na jakość, bo łatwiej jest wyłudzić 20 zł niż 200 zł, a nietrudno sobie wyobrazić, że takich naiwnych może spotkać całkiem sporo – i wtedy zsumowane kwoty stają się bardziej zauważalne.
  • cruella_demon 18.09.19, 22:22
    Przecież on z tego żyje, kaman. Odjechał z 50 metrów i naciągnął następnego głupiego.
  • tairo 18.09.19, 23:09
    20 zł od osoby, pięć osób dziennie, 30 dni w miesiącu i ma trzy tysie bez podatku.
  • szpil1 19.09.19, 17:13
    Przypomniało mi się jak w latach 90-tych w każdy piątek wieczorem jeździłam pociągiem z B-stoku do Łodzi. I w każdy piątek w pociągu w okolicach Warszawy Wschodniej pojawiał sie pan, który chodził od przedziału do przedziału i prawie płacząc prosił o pieniądze, bo zgubił portfel czy tam okradziono go i on nie ma za co do domu wrócić. I tak co piątek ten portfel znikał. Któregoś razu jeden z pasażerów powiedział: "Przeciez pan tak mówi co tydzień". Ależ wiązankę dostał w odpowiedzi!
  • cauliflowerpl 19.09.19, 17:36
    Żeby trzy...

    "Szacuje też, że dzienny zarobek żebraka w Polsce wynosi 200–500 złotych. Jej samej podczas przeprowadzanych na użytek swoich badań żebrów udawało się uzbierać nawet 70 złotych w ciągu godziny.
    „Takie dochody trudno osiągnąć w większości innych zawodów, szczególnie, że nie są one opodatkowane” – komentuje badaczka. „W Krakowie spotkałam żebraczkę, która była właścicielką kilku kamienic. Inna z tego miasta miała wynajętego ochroniarza, któremu przekazywała zarobione pieniądze. Kolejna zwierzyła mi się, że żebrząc, zarobiła na mieszkanie dla wnuczki”.

    www.focus.pl/artykul/bogaty-jak-zebrak-najlepsi-zebracy-zarabiaja-jak-menedzerowie?page=1
  • piataziuta 19.09.19, 19:24
    Nic tylko zostać żebrakiem!
  • jola-kotka 18.09.19, 21:26
    Daje 20 zl. Czemu niby mialby byc podstep a nawet jesli to dwie dychy nie majatek.
  • piataziuta 18.09.19, 21:27
    Też dałam.
  • piataziuta 18.09.19, 21:29
    A tak na marginesie, to cieszę się, że wróciłaś! smile
  • tol8 18.09.19, 21:40
    Poprosiłbym o nr konta i przelałabym te 20zl. Mając dane gościa, może by mi oddał.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • piataziuta 18.09.19, 21:50
    chciał mi dać swój numer - odmówiłam
    20 zł to mała kwota


    kiedyś dopłaciłam do zakupów kolesia 150 zł - bo okazało się, że nie wziął karty, a ja stałam za nim w kolejce
    oddał
    no ale to była spontaniczna akcja, którą sama zainicjowałam

  • gryzelda71 19.09.19, 12:02
    Twoja kasa, ty decydujesz komu dajesz. Możesz nawet oszustowi.
  • solejrolia 18.09.19, 21:48
    Żebrakom nie pomagam.

    Za to w dość podobnej sytuacji poratowałam, z tymże: my mieszkamy na wsi, i ludzie z reguły znają się choćby z widzenia (nowych się nie zna, starych- zna.). I pomogłam zanim zrobiłam zakupy, czyli jeszcze pieniądz był wink i pomogłam osobie, której z nazwiska nie znam, fakt, za to kojarzę w jakiej okolicy mieszka.
    Ten ktoś był mi wdzięczny, i jak zakończyłam swoje zakupy, to już czekał przy moim samochodzie, żeby ten drobny dług oddać.
    Tak.



    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • scarlett74 18.09.19, 22:18
    Dałabym, ale mniej, Ze strachu, że mi porysuje auto, albo przebije opony ...🤢
  • cruella_demon 18.09.19, 22:18
    Tak tak, a w samochodzie czeka chora na raka matka, którą to właśnie musi zawieźć na chemioterapię..

    Gonię wszystkich żebraków, czy to żul na piwo, czy nagabywacz paliwowy, czy sprzedawca krzyżówek na dziecko z białaczką.
    Zresztą chyba mam taką minę, że rzadko mnie zaczepiają big_grin
  • scarlett74 18.09.19, 22:24
    To ja chyba wyglądam za dobrodusznie...🙄
  • magazynka 19.09.19, 12:50
    cruella_demon napisała:

    "Gonię wszystkich żebraków ..."

    No tak, ja też nie daję Rumunom czy zbierającym na piwo, ale są różne sytuacje.
    Miałam taką:
    Na chodniku przy wejściu do delikatesów na wózku inwalidzkim siedzi mężczyzna 30-40 lat z obciętą w połowie łydki nogą. Czysty opatrunek, widać, że nie przekręt i nogi nie schował (lato). Drobniaki w pudełku na ziemi. Nie nagabuje - wszystko widać bez słów - ale trzyma w ręce dokument o niepełnosprawności.
    Zwykle nie noszę gotówki i płacę kartą. Łzy mi się zakręciły i poleciałam do bankomatu. Jeszcze musiałam coś kupić, by rozmienić 100 zł. Dałam mu 30 zł i uciekłam.
    Po 5 dniach znowu go zobaczyłam i tym razem podeszłam porozmawiać. Powiedział, że zbiera 25 tysięcy zł na dobrą protezę, bo ta, którą zapewnia NFZ jest do niczego. Na pytanie jak idzie zbiórka i czy ludzie dają odpowiedział, że jest szansa, że uzbiera na grudzień (nie wiem, od kiedy zbiera).
    Lepiej dać takiemu do ręki niż na fundację, która część zabiera dla siebie.
  • ira_08 19.09.19, 18:42
    >No tak, ja też nie daję Rumunom

    Jakim znów Rumunom...? Widziałaś ty kiedyś w Polsce Rumuna?

    >Lepiej dać takiemu do ręki niż na fundację, która część zabiera dla siebie.

    Niekoniecznie. Fundacja musi się utrzymać, więc wiadomo, że część zabiera "dla siebie", czyli dla pracowników, za wynajem biura, księgowość, rachunki. Ale też fundacje mają szanse dotrzeć do większej liczby ludzi i organizować pomoc na dużą skalę.
  • piataziuta 19.09.19, 19:22
    >Jakim znów Rumunom...? Widziałaś ty kiedyś w Polsce Rumuna?

    Roma widziała. Jakie ograniczenia, takie wypowiedzi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka