Dodaj do ulubionych

Alkoholik w pracy

19.09.19, 09:43
Ile razy miałyście okazje zetknąć się w pracy z kimś ewidentnie uzależnionym od alkoholu?

Po raz kolejny obserwuję taką sytuację i po raz kolejny zadziwia mnie reakcja przełożonych tej osoby i samego uzależnionego.
Edytor zaawansowany
  • zona_mi 19.09.19, 09:55
    Masz na myśli chronienie go, pozwalania na dalszą pracę i brak pozwolenia mu na poniesienie konsekwencji np. zawalania spraw służbowych przez nietrzeźwość?
    No, niestety, zdarza się dość często.
  • spanish_fly 19.09.19, 10:07
    Raczej kompletne ignorowanie sprawy. Nikt go celowo nie chroni.
  • 35wcieniu 19.09.19, 10:11
    Ale to co niżej opisałaś to właśnie jest celowe chronienie. Szef udaje że nic się nie dzieje, widać mu zależy na tym pracowniku, może nie ma chętnego na jego miejsce, albo kogoś z odpowiednimi kwalifikacjami.
    Nic nie zrobisz, chyba że wezwiesz odpowiednie instytucje/służby (wbrew woli szefa albo bez jego wiedzy).

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • zona_mi 19.09.19, 10:18
    Ale to właśnie jest chronienie.
    Normalnie powinien dostać ultimatum: leczenie/nieprzychodzenie pod wpływem albo zwolnienie.
    W Polsce mimo coraz większej wiedzy o chorobie alkoholowej, wciąż chroni się alkoholików i stwarza im dość komfortowe warunki do picia.
  • sirella 19.09.19, 10:22
    wiadomosci.wp.pl/praca-dla-murarza-alkoholika-az-trudno-w-to-uwierzyc-6124552009569921a
  • zona_mi 19.09.19, 12:17
    Super. Nic, tylko wprowadzić się do takiego bezpiecznie zbudowanego domu.
  • 35wcieniu 19.09.19, 09:56
    Owszem, miałam.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • mikams75 19.09.19, 09:57
    tak, mialam kiedys; tez mnie zaskakiwala tolerancja, no ale to w ogole dziwny uklad byl.
    Pewnego razu pan sie bardzo zle poczul tz. zle sie czul od paru dni, no ale wiadomo, pewnie zapil, oczywiscie probowal sie leczyc wodeczka, ale nie pomoglo. Nawet jak juz ledwo zipal to nikt go i jego objawow powaznie nie traktowal. Az doszlo do takiego stanu, ze wezwano karetke. Diagnoza - coz pijak, nawet pogotowie nie chcialo sie z nim cackac. Dopiero pozniej okazalo sie, ze mial salmonelle ze wszystkimi mozliwymi powiklaniami i leczenie trwalo dlugo. Poznie sie troche ogarnal.
  • sumire 19.09.19, 09:58
    Kiedyś - z młodym chłopakiem, który generalnie nadużywał substancji. Był mega inteligentny, ale miał duże problemy (odziedziczone po tatusiu) i w końcu go zwolniono, bo przyszedł do roboty kompletnie pijany. Poszedł na leczenie i z tego co wiem, teraz sobie dobrze radzi tak zawodowo, jak i zdrowotnie.
    Niedawno, w poprzedniej firmie - klasyczny wysokofunkcjonujący alkoholik. Bardzo się pilnował i świetny specjalista, więc wszyscy przymykali oko. Szczerze pisząc, w obecnej firmie przynajmniej kilka osób podejrzewam o podobny problem.

    W branży mojego faceta to już w ogóle roi się niestety od alkoholików, ale tam to zawsze tak było.
  • eliksir_czarodziejski 19.09.19, 11:46
    Ten wysokofunkcjonujacy alkoholik, jeśli się tak mocno pilnował to skąd właściwie było wiadomo że jest alkoholikiem?
  • sumire 19.09.19, 12:25
    Bo to widać.
    Praktycznie wszyscy wiedzieli, że facet ostro pije, zresztą z tej przyczyny unikał wszelkich wyjść/wyjazdów służbowych. Ponieważ jednak nie przychodził nawalony i był dobry w tym, co robił, nikt nic nie robił z jego problemem.
  • zosia_1 19.09.19, 18:37
    No a co może zrobić pracodawca, jeśli pracownik pracuje jak należy a ktoś podejrzewa, że on piję, pali zioło, jest hazardzistą, zdradza żonę itp itd?
  • zosia_1 19.09.19, 09:58
    Tzn. jaka jest reakcja? Czy wiesz, że alkoholizm jest chorobą i nie można zwolnić pracownika za to, że jest chory. Są już orzeczenia sądu nr. U mnie w pracy młody chłopak 35 lat 3 tygodnie pił, nie pojawiał się w pracy, zadzwonił, że nie może przestać. Chcieliśmy mu pomóc i zawieźć go na odtrucie, na nfz nam powiedzieli, że nie może być pijany jak go przywieziemy , bo mu leków nie podadzą, nie wiem jak się ogarnął, następnego dnia zawieźliśmy go takiego na kacu, to powiedzieli, że nie przyjmą, bo po co jak jest trzeźwy. Zostaną w takich sytuacjach tylko prywatne ośrodki, gdzie samo odtruwanie to ok 3 dni, każdy po ok 1000 zł za dzień. Facet się ogarnął i wrócił do pracy. Ja wiem, że to tylko kwestia czasu kiedy kolejny raz, ale co zrobić, kiedy każdy kolejny pracownik przychodzi coraz gorszy. A płacą bynajmniej nie za 2600-3000 zł za m-cy ale można zarobić i 6 tyś
  • 35wcieniu 19.09.19, 09:59
    Za to że jest chory nie można, ale za przyjście do pracy pod wpływem, albo niepojawianie się bez uzasadnienia jak najbardziej można.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 10:06
    Reakcja jest żadna, nawet żadnej rozmowy dyscyplinującej nie było. Rozumiem jeszcze, że szef nie analizuje subtelniejszych sygnałów i się nie zorientuje po zapachu, dziwnym chodzie, przekrwionych oczach, chichocie, głupich błędach itp., ale jak ktoś przychodzi do pracy i pół dnia przesypia i nie można go dobudzić to sprawa jest oczywista. Zresztą ktoś wprost szefowi zakomunikował, że to nie jest jakiś jednostkowy przypadek, a trwały problem.

    Sam pijany też udaje, że nic się wczoraj nie działo, że nikt go nie budził i nie wysyłał do domu, ale może po prostu nie pamięta uncertain
  • sirella 19.09.19, 10:11
    Może iśc do szpitala na 3 tygodnie, oddział uzaleznień, ale musi to zrobić świadomie, że chce. Zaklepać sobie termin bo miejsca są ale nie zawsze z dnia na dzień, może mieć za miesiąc. Może podjąć terapię w ośrodku uzależnień - akurat dla alkoholików jest całkiem duzy system pomocowo-terapeutyczny dostępny za darmo i od ręki. I nie działa to na zasadzie "mam kaca to lecę po pomoc dajcie kroplówkę żeby mi się polepszyło " tylko pacjent musi się chcieć sam leczyć długofalowo. To nie grypa a uzależnienie psychiczno-fizyczne.
  • sirella 19.09.19, 10:16
    Więc jak chcecie mu pomóc to postawcie mu warunek podjęcia terapii w ośrodku uzależnień. Bo moda na "szybkie odtruwanie" po każdym zapiciu, bez terapii jego uzależnionych emocji , mu nałogu nie przerwie.
  • spanish_fly 19.09.19, 10:24
    Decyzja nie należy do mnie, ale ja bym raczej zwolniła z informacją zwrotną. Myślę, że na obecnym etapie nie ma żadnej motywacji u tej osoby do leczenia.
  • zona_mi 19.09.19, 10:27
    > może przestać. Chcieliśmy mu pomóc i zawieźć go na odtrucie, na nfz nam powied
    > zieli, że nie może być pijany jak go przywieziemy , bo mu leków nie podadzą, ni
    > e wiem jak się ogarnął, następnego dnia zawieźliśmy go takiego na kacu, to powi
    > edzieli, że nie przyjmą, bo po co jak jest trzeźwy.

    Gdzie tak jest?
    W Wrocławiu człowieka po kilku/kilkunastodniowym piciu, który nie pił już np. przez weekend (nie, w takiej sytuacji trzeźwy na pewno nie jest), można zawieźć na tygodniowe czy dziesięciodniowe odtrucie w ramach nfz, jedyny warunek, to czy będą miejsca na oddziale.
  • zosia_1 19.09.19, 18:40
    W Pruszkowie
  • nenia1 19.09.19, 10:25
    Miałam, skończyło się naszą przegraną w sądzie pracy po zwolnieniu pracownika.

    Najpierw były pogadanki, potem nagany z wpisaniem do akt, potem utrata prawo jazdy, ale nie było niezbędne do wykonywania pracy, więc jeszcze nie poleciał a w końcu zwolnienie dyscyplinarne. W dniu zwolnienia pracownik poszedł do przychodni, w której pracowała jego żona i dostał L-4 na ten dzień. Odwołał się do sądu pracy i...wygrał. Musieliśmy wypłacać odszkodowanie.
  • 35wcieniu 19.09.19, 10:32
    To akurat logiczne, w dniu przebywania na L4 zwolnić pracownika nie można.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • nenia1 19.09.19, 10:36
    No właśnie...a że pójdzie do lekarza po zwolnieniu to robi się nam paragraf 22.
  • spanish_fly 19.09.19, 10:38
    Dlatego to się oznajmia za pięć piąta i już po podpisaniu listy obecności za ten dzień.
  • 35wcieniu 19.09.19, 10:40
    No, ale w Twoim wątku chodzi chyba o to że nikomu nie zależy na tym żeby typa zwolnić. Bo jak to zrobić to inna kwestia, w tym przypadku jaki opisałaś bardzo prosta. No ale jak nikt nie chce - to niech sobie tam śpi tongue_out

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • 45rtg 19.09.19, 10:43
    spanish_fly napisała:

    > Dlatego to się oznajmia za pięć piąta i już po podpisaniu listy obecności za te
    > n dzień.

    Po podpisaniu listy tak, ale raczej nie za pięć piąta, bo to przecież znaczy, że przepracował szychtę na bani.
  • spanish_fly 19.09.19, 10:46
    Mogłeś się zorientować na koniec dnia.
  • nenia1 19.09.19, 10:51
    No u nas było wcześnie rano, w dodatku na placu dużej budowy, pewnie można było narażać bezpieczeństwo innych dla skutecznego zwolnienia i zostawić pijanego brygadzistę, ale naiwnie sądziliśmy, że prawo pracy działa w dwie strony, a nie tylko na korzyść pracownika.
  • 45rtg 19.09.19, 10:56
    nenia1 napisała:

    > No u nas było wcześnie rano, w dodatku na placu dużej budowy, pewnie można było
    > narażać bezpieczeństwo innych dla skutecznego zwolnienia i zostawić pijanego b
    > rygadzistę, ale naiwnie sądziliśmy, że prawo pracy działa w dwie strony, a nie
    > tylko na korzyść pracownika.

    A mieliście jakieś sensowne dowody na to, że po prostu próbował się stawić dp pracy w stanie wskazującym? Bo jak go odesłaliście na gębę do domu i wypisali zwolnienie, to ja się nie dziwię, że wygrał.
  • nenia1 19.09.19, 11:06
    Mieliśmy wcześniejsze nagany z wpisaniem do akt, pomiar alkomatem, utracił również wcześniej prawo jazdy za jazdę po alkoholu, zeznania świadków, moim zdaniem, wbrew temu co pisze się na forum, sądy pracy są jednak bardzo propracownicze.
  • 35wcieniu 19.09.19, 11:09
    Od zawsze były propracownicze i oczywiscie ze są.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • iwoniaw 19.09.19, 11:18
    No ale o czym ty piszesz? Nagany naganami, ale skoro gość przyszedł do roboty pijany, to powinniście wezwać policję i doprowadzić kwestię do końca (zwłaszcza, że rzecz działa się na placu budowy, więc rutyna w takich przypadkach powinna być wypracowana i drugie zwłaszcza, że z gościem były już wcześniej problemy). Jak właściwie chcieliście udowodnić przed sądem, że on faktycznie był pijany w pracy?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • nenia1 19.09.19, 11:21
    Był pomiar alkomatem w tym dniu.
  • 35wcieniu 19.09.19, 11:23
    Pomiar alkomatem pracodawcy jest g... wart, dlatego się wzywa policję.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • nenia1 19.09.19, 12:05
    Oj ja wiem, że na forum jak się coś napisze, to się zaraz zleci pełno osób udowadniających, że wszystko można było zrobić lepiej, ale ogólnie w życiu jest nieco trudniej, niż gdy się doradza na forum na sucho znając zakończenie.
    Rzecz działa się w pewnych emocjach, człowieka się znało, znało się jego dzieci, nikt nie sądził, że pójdzie po L-4 a sąd bezkrytycznie je przyklepie, zwłaszcza, że miał wcześniej trochę szans i nikt go na bruk od razu nie wywalał tylko starał się wpłynąć na jego zachowanie. W sumie nikt mu też nie chciał większego smrodu robić jeszcze z policją, bo podejmowanie czynności służbowych w stanie nietrzeźwości stanowi wykroczenie zagrożone karą aresztu lub grzywny, a może być również potraktowane jak przestępstwo, ale fakt, w efekcie to był błąd i nauczka, że nie ma co być za dobrym.
  • zona_mi 19.09.19, 12:21
    > Rzecz działa się w pewnych emocjach, człowieka się znało, znało się jego dzieci

    W sumie nikt mu też nie chciał większego
    > smrodu robić jeszcze z policją, bo podejmowanie czynności służbowych w stanie
    > nietrzeźwości stanowi wykroczenie zagrożone karą aresztu lub grzywny, a może by
    > ć również potraktowane jak przestępstwo,

    > ale fakt, w efekcie to był błąd
  • zosia_1 19.09.19, 18:51
    Którą to policja ma w d..pie takie wezwanie i mówi, że przyjedzie za 5 godzin bo właśnie coś tam srośtam i po temacie
  • 45rtg 19.09.19, 11:52
    nenia1 napisała:

    > Mieliśmy wcześniejsze nagany z wpisaniem do akt, pomiar alkomatem, utracił równ
    > ież wcześniej prawo jazdy za jazdę po alkoholu, zeznania świadków, moim zdaniem
    > , wbrew temu co pisze się na forum, sądy pracy są jednak bardzo propracownicze.

    Ale dowód wręczenia mu wypowiedzenia w ten dzień, o tej godzinie jakiś mieliście? Bo to, że miał nagany i nie miał prawa jazdy to jest po prostu nie na temat w tej kwestii.
    A sądy, no cóż. Rozstrzyganie wątpliwości na korzyść strony słabszej w takich sprawach, jak procesy pracodawca - pracownik wydaje mi się słuszne. Pracodawca z reguły ma więcej papierów, niż pracobiorca.
  • 45rtg 19.09.19, 10:55
    spanish_fly napisała:

    > Mogłeś się zorientować na koniec dnia.

    Tak, ale przez 8 godzin to on już może być trzeźwy, a poza tym póki nie wytrzeźwieje, to może coś wykręcić.
    No ale to już jak pracodawcy pasuje.
  • nenia1 19.09.19, 10:48
    Ba, teraz już wiemy, bo jak widać sądu nie przekonują ani nagany, ani utrata prawo jazdy, ani wynik badania alkomatem, ani fakt, że w tej samej przychodni, która wystawiała L-4 pracowała żona pracownika.
  • spanish_fly 19.09.19, 10:52
    Granda. A jakby sobie coś zrobił w pracy to jeszcze byś mu odszkodowanie płaciła. uncertain
  • 35wcieniu 19.09.19, 10:53
    Zwolnili go w dniu, w którym go w pracy NIE BYŁO. Powinni to zrobić od razu kiedy miał pierwszy czy tam drugi wyskok.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 10:55
    Był. Tylko po fakcie załatwił sobie zwolnienie. Chyba dość jasno to zostało opisane.
  • 45rtg 19.09.19, 10:57
    spanish_fly napisała:

    > Był. Tylko po fakcie załatwił sobie zwolnienie. Chyba dość jasno to zostało opi
    > sane.

    No ale oni najwyraźniej nie potrafili udowodnić, że był, a po L4 poszedł, jak już u nich nie pracował.
  • 35wcieniu 19.09.19, 10:59
    No jak puścili go pijanego do domu to się nie dziwie w sumie że poszedł po L4 big_grin

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 11:01
    Co mieli zrobić Twoim zdaniem?
  • 35wcieniu 19.09.19, 11:02
    Z pijanym brygadzistą na placu budowy? Wezwać policję i wręczyć dyscyplinarkę?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 11:18
    Przecież mu wręczyli dyscyplinarkę. Co by zrobiła policja w takiej sytuacji?
  • 35wcieniu 19.09.19, 11:22
    Jak co? Spisałaby notatkę, zbadała faceta alkomatem albo wysłała na badania krwi, byłoby czarno na białym że był pijany w pracy, na miejscu zostałby zwolniony i później mógłby sobie iść do samego pana Boga.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 11:23
    A co jeśli facet nie zgodziłby się na badania alkomatem?
  • 35wcieniu 19.09.19, 11:25
    To co napisałam - policja wysłałaby go na badania krwi.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 11:33
    A jak on zamiast na badanie pojechał po L4?
  • 35wcieniu 19.09.19, 11:40
    Jak zamiast? On nie jedzie tam sam. Postępowanie jest dokładnie takie jak kiedy łapią człowieka za kółkiem pod wpływem alkoholu i on odmawia dmuchania albo nie jest w stanie. Też go nie wysyłają na badania samego.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 12:02
    Nie byłam nigdy świadkiem takiej interwencji w miejscu pracy, a policję ciężko ściągnąć nawet do zbadania kierowcy autokaru z dziećmi. Ale dobrze wiedzieć.
  • iwoniaw 19.09.19, 11:16
    No jak to co? Wezwać policję, która by go wysłała na badania krwi, wówczas dyscyplinarka byłaby czystą formalnością. A w jaki inny sposób chcesz udowodnić, że jakiś pracownik przyszedł do roboty pijany/upił się w trakcie?


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • spanish_fly 19.09.19, 11:23
    Na znanych mi budowach funkcjonuje to tak, że jeśli chcesz przejść przez bramę musisz dmuchać w alkomat. Oczywiście nie musisz dmuchać, ale wtedy nie możesz wejść. Pracownicy zawczasu podpisują też zgody na kontrole trzeźwości i przetwarzanie danych w tym zakresie.
  • 45rtg 19.09.19, 11:54
    spanish_fly napisała:

    > Na znanych mi budowach funkcjonuje to tak, że jeśli chcesz przejść przez bramę
    > musisz dmuchać w alkomat. Oczywiście nie musisz dmuchać, ale wtedy nie możesz w
    > ejść. Pracownicy zawczasu podpisują też zgody na kontrole trzeźwości i przetwar
    > zanie danych w tym zakresie.

    No tak, ale to nie jest urzędowy alkomat mogący stanowić dowód w sądzie. To jest metoda na odbijanie pijaków, którym przepada dniówka, ale przyjdą jutro. Wywalenie z pracy trzeba podeprzeć czymś solidniejszym.
  • 35wcieniu 19.09.19, 10:52
    Przekonują ale nadal - jak człowiek jest na L4 to go w tym dniu zwolnić nie można i tego nie przeskoczysz ani naganami ani niczym innym.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • spanish_fly 19.09.19, 10:56
    Ależ ja rozumiem, jakie są przepisy, ale stan faktyczny był inny. L4 zostało wystawione bezzasadnie i już po fakcie.
  • spanish_fly 19.09.19, 10:36
    Tu jest o tyle prościej, że to nie pracownik sensu stricte a usługodawca.
  • swinka-morska 19.09.19, 10:32
    Miałam, jeden raz.
    Główna działaczka związków zawodowych wreszcie miała co robić - woziła alkoholiczkę na wszywanie esperalu itd. (chyba nie muszę dodawać, że to niczego nie poprawiło).
    W końcu pani pijąca zawaliła sprawy tak poważnie, że... dostała karę dyscyplinarną w postaci odebrania jednej premii (1/4 miesięcznej pensji). Jak wyżej - nic to nie zmieniło.
    Bujano się z tą sprawą bardzo długo, ostatecznie przy okazji zmniejszania zatrudnienia w firmie, pani odeszła biorąc odprawę za "dobrowolne odejście". Zgadnijmy na co wydała odprawę.
  • iwoniaw 19.09.19, 10:56
    Zetknęłam się, owszem - gość był dyrektorem wysokiego szczebla i od pewnego momentu jego alkoholizm był dla wszystkich w firmie, po odźwiernego i sprzątaczki włącznie, tajemnicą poliszynela. Gdy rzecz dotarła do jego zwierzchników, zaliczył kilka rozmów o konieczności leczenia, groźbie zwolnienia i oferowanym wsparciu, fachowo te wszystkie kije i marchewki były przeplatane ze sobą zgodnie z regułami sztuki motywowania, jakie tylko można było zastosować - wszystkie bezskuteczne oczywiście. Koniec końców gość został wywalony z roboty, przez jakiś czas pił na umór, w końcu sam ponoć zgłosił się na leczenie, nie mam pojęcia z jakiej motywacji. Po kilku latach wrócił do pracy w branży, zaleczony.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • thaures 19.09.19, 12:07
    iwoniaw napisała:

    > Zetknęłam się, owszem - gość był dyrektorem wysokiego szczebla i od pewnego mom
    > entu jego alkoholizm był dla wszystkich w firmie, po odźwiernego i sprzątaczki
    > włącznie, tajemnicą poliszynela.

    Opisałas historię mojego ciotecznego brata. Z tym, że w jego przypadku happy endu nie było.
  • iwoniaw 19.09.19, 12:18
    Bo happy end jest bardzo rzadko. Osoba, która zajmuje się tematem m.in. odwyku szpitalnego i terapii zawodowo, powiedziała mi kiedyś, że spośród przymusowo leczonych w zasadzie NIKT się nie zalecza na tyle, by funkcjonować dobrze przynajmniej kilka lat. Z tych, którzy przyszli tam dobrowolnie, mając świadomość powagi sytuacji, to odsetek jest jednocyfrowy. sad


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • solejrolia 19.09.19, 11:00
    Ile razy? ech... za dużo razy indifferent
    jako współpracownik raz, za to jako pracodawca... (ale ćpun tez się trafił, a w zasadzie na dopalaczachuncertain)

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • chicarica 19.09.19, 11:11
    Miałam.
    Facet potężnie zawalał obowiązki, dobrzy pracownicy mało mi się nie zwolnili przez niego bo mieli dość naprawiania błędów po nim albo wręcz pracowania za niego bo on sam nie był w stanie. Sama nie mogłam go wylać, musiałam mieć na to zgodę mojego szefa, a mój szef miał miękkie serce dla pijaka i/lub dawał się pijakowi manipulować. Dodatkowo to ja wychodziłam na paranoiczkę, gdy zgłaszałam szefowi, że czego bym się nie dotknęła, to odkrywałam jakieś machloje pijaka.
    W końcu do szefa dotarło, gdy podczas spotkania z klientem okazało się, że pijak nakłamał i naściemniał klientowi tak, że szef wyszedł przy kliencie na idiotę. Szef załamany, przyznał mi że miałam rację, pijak został zwolniony i wszystko wróciło do normy.
    Przykre jest to, że przez tyle czasu nic z tym nie robiono, można było oszczędzić frustracji mnie i innym, ale widać szefa musiało dotknąć osobiście, żeby coś zostało zrobione.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • thaures 19.09.19, 12:04
    Ja miałam. Jako młoda osoba tuż po studiach, a pracowałam z młodzieżą, również nocami. Zebralysmy się w kilka osób i powiedzieliśmy przełożonemu. Nie chodziło nam o to, by ta osoba wyleciała z pracy, ale wlasnie żeby dostala ultimatum. I chyba tak się stało, bo problem się nie powtórzył.
  • spanish_fly 19.09.19, 12:14
    W przypadku młodych ludzi czasem nie ma mowy jeszcze o uzależnieniu - jest tylko nadużywanie, które można kontrolować, jeśli pojawi się motywacja. W przypadku, który opisuję, mowa o osobie dojrzałej.
  • sirella 19.09.19, 13:06
    wspomnienia znajomej z pierwszej pracy jako poczatkująca pielęgniarka w szpitalu:
    - starsze pielęgniarki na początku zmiany zwołują wszystkie pielęgniarki do dyżurki, stają w kółku, najstarsza wyciąga flaszkę wódki, nalewa do pełna szklankę i puszcza w obieg każąc pić wszystkim po kolei po trochę, z hasłem "kto nie pije ten kabluje". taki "utrwalony pracowy obyczaj" ..
    - w innym szpitalu, dwie starsze pielęgniarki razem z panami technicznymi z rentgena - na hasło "Wiesiuuuuuu..telefon do ciebieee" szli do kantorka walnąć flachę.
    Wszyscy wiedzieli i wiedzieli, nikt z tym nic nie robił.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka