Dodaj do ulubionych

Uczeń z orzeczeniem, klasa chora jak on?

19.09.19, 10:58
Czytam wątek o agresorze na basenie. I myślę: klasa zdrowych dzieci z uczniem z orzeczeniem jest chyba tak samo poszkodowana jak rodzina oosby chorej psychicznie. Mówię tu o konieczności dostosowania się zdrowych dzieci, dobrze funkcjonujących, do jednostki z problemami.
Zasady w klasie muszą być nagięte do tej jednej osoby, tak jak w rodzinie z chorym członkiem. Czy to tak ma być?
Proszę, nie odczytajcie tego jako atak na dzieci z orzeczeniem, tylko pytanie, jak ma funkcjonować klasa?
Edytor zaawansowany
  • agata_abbott 19.09.19, 11:56
    Nie, zasady są dostosowywane do wszystkich dzieci. Dzieci z orzeczeniem też naginają się do otoczenia.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • mia_mia 19.09.19, 12:56
    Niektóre nie są w stanie i wtedy robi się problem. Dziecko z ZD, które jest agresywne nie powstrzyma się przed popychaniem, bo jeszcze nie jest w stanie się kontrolować. Przebodźcowany w szkolnych warunkach autysta też nie (oczywiście autyści są różni). Po dniu w polskiej szkole sama chyba byłabym agresywna, a raczej spokojnym człowiekiem jestem.
  • edelstein 19.09.19, 18:55
    Ile widujesz dzieci z ZD w zwyklych szkolach?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • zuleyka.z.talgaru 19.09.19, 12:00
    Jakim orzeczeniem? Jaka niepełnosprawność? Lecisz takim poziomem ogółu, że aż żal.
  • aqua48 19.09.19, 12:10
    Zasady są dla wszystkich, ustalanie jakiś specjalnych zasad pod osobę chorą nie jest dobre dla NIKOGO, ani w klasie ani w rodzinie.
  • renia266 19.09.19, 12:24
    Jako mama dziecka z orzeczeniem i z nauczycielem wspomagającym mogę tylko wskazać same zalety nauczyciela dla klasy. Syn jest jednym z najlepszych uczniów w klasie, dominującym zaburzeniem jest mutyzm wybiórczy. Syn od lat ma zachowanie wzorowe, jest lubiany, tyle że ze względu na skrajne zaburzenie mowy mało towarzyski. Natomiast w klasie jest delikwent rozwalający lekcje, agresywny, chamski, bez jakiejkolwiek diagnozy z lekceważącym podejciem rodziców. Gdyby nie nauczyciel wspomagający przypisany mojemu synowi, to w tej klasie nie dałoby się funkcjonować z tym chłopcem agresorem. Tak wiec uważam, że problem jest sztuczny, dzieci ze wspomaganiem, to dzieci, których rodzicom na czymś zależy, w klasie za to potrafi się trafić nawet kilka delikwentów teoretycznie w normie, ale nie zdiagnozowanych, którzy nie przestrzegają żadnych zasad i których ja osobiście wysłałabym do jakiś ośrodków.
  • paskudek1 19.09.19, 12:31
    O to to to. Wystarczy jeden gwiazdor bez dyfunkcji, pełnosprawny i w normie intelektualnej ale za to z wysoko rozwiniętym wdupiemaniem, tumiwisizmem, przekonaniem i własnej doskonałości oraz poglądem że cała reszta świata to go..no z nauczycielami na czele.

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • mokka39 19.09.19, 17:29
    taki tez może sobie załatwić orzeczenie. Diagnoza zaburzenia zachowania albo zagrożenie niedostosowaniem społecznym, zaburzenia adaptacyjne itd.

    --
    www.perfumanka.pl
  • livia.kalina 19.09.19, 19:22
    To Urban legend. Pójdzie z rodzicami do PPP to się dowiedzą, że rodzice mają w końcu zacząć go wychowywać ale prościej jest zwalać winę na dzieci z orzeczeniem, które tak „agresywnie prowokują” , że dziubdzius nie może się powstrzymać przed wymierzeniem słusznej kary.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • mia_mia 19.09.19, 12:46
    Jeśli rodzice tego chłopca pofatygują się poradni zapewne dostaną jakieś papiery, ale to zachowanie jest problemem, a nie sam fakt posiadania diagnozy.
    Dzieci z orzeczeniami lub zaburzone a niezdiagnozowane są różne, CZĘŚĆ nie nadaje się do szkoły masowej.
    Powinna możliwość obowiązkowego kierowania na badania i jakiś zespół powinien orzekać do jakiej formy kształcenia nadaje się dziecko, żeby nie szkodziło sobie albo otoczeniu.
  • ichi51e 19.09.19, 13:10
    Obaiwam sie ze szybko by zabraklo specjalnych

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • asia_i_p 19.09.19, 16:41
    No to przecież dokładnie to tak wygląda. Na orzeczeniu jest napisane, do jakiej placówki ma uczęszczać dziecko. Czasem kilka, w sugerowanej kolejności. Mój syn ma po kolei placówki ogólnodostępne, na drugim miejscu integracyjne, na trzecim specjalne, z zaznaczeniem, że zdecydowanie preferowan są ogólnodostępne i integracyjne.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • mia_mia 19.09.19, 16:50
    Z tej listy Ty wybierasz, ale taki sam wybór ma każdy z rodziców dzieci z bardzo różnymi problemami. Zdecydujesz się na sugerowaną szkołę i na taką samą zdecyduje się rodzic, któremu sugerowano specjalną lub NI i będziesz musiała sprostać temu, że na lekcji u Twojego dziecka latają krzesła i dzieci skaczą po parapetach.
  • kropka_kom 19.09.19, 12:39
    Córka chodzi do klasy integracyjnej. W 1szej kl.Autysta rozwalał im lekcje...poza tym często ganiał za dziećmi na przerwach i córka , bywało, że czuła się napiętnowana. Teraz już mu trochę przeszło a z kolei jest upośledzone dziecko na świetlicy które potrafi popchnąć i poszarpac córkę. Zgłaszam. Oczywiscie panie świelicowe obrażone...Tak to mn.wygląda z tą integracją.
  • lucky80 19.09.19, 12:48
    Racja! Niech ich zamkną w domu. Czy wy się słyszycie? Oczywiście, gdy ktoś się czuje zagrożony to ewidentnie nie gra integracja.
    Ja po doświadczeniach z przedszkolem integracyjnym, gdzie naprawdę różne dzieci się trafiały, ze zgrozą obserwuję szkoły nieintegracyjne. Niezdiiagnozowane dzieci to jest dopiero problem, a nie biedne dzieciaki z orzeczeniem...
    Ech, to wasze chrześcijańskie miłosierdzie i troska o bliźniego...
  • sofia_87 19.09.19, 12:56
    Jeśli dziecko jest agresywne to jak najbardziej powinno być odseparowane od innych, niezlaenie od tego czy ma orzeczenie czy jest niewychowane czy jest zwykłym patusem.
    Nawet chrześcijanin ma prawo troszczyć się glownie o bezpieczeństwo własnego dziecka
  • anorektycznazdzira 20.09.19, 07:43
    WSZYSTKIE agresywne dzieci to jest problem a dzieci które są ofiarami mają prawo to bezpieczeństwa i spokoju w swojej własnej klasie/szkole, co się ignoruje w imię czyjegoś dobra. Rozciągnijmy to może na dorosłych, wśród sprawców przestępstw, a szczególnie sprawców recydywistów, większość ma całkiem dobry powód żeby żyć tak jak żyje. Dlaczego ich niepokoić, reszta społeczeństwa mogłaby im zapewnic warunki do zsocjalizowania się, nieprawdaż?

    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • agrypina6 19.09.19, 15:56
    Nie zglaszaj. Niech córka odda agresorowi to może się doczepi.
  • mia_mia 19.09.19, 16:08
    Co to za rada? Dziewczynka ma sprać chłopca, bo to takie proste? Skąd pewność , że świetnie się bije i jest wyrośnięta (dzieci upośledzone często do szkoły idą później, więc są starsze i większe).
    Ja mam chłopca, jest raczej drobny, podejrzewam, że bić się nie potrafi, bo nie miał okazji poćwiczyć. Za radę niech odda bym podziękowała.
    Poza tym jeśli oddawanie ma taką magiczną moc, to może niech ktoś dorosły spierze porządnie agresora w imieniu dziewczynki i to rozwiąże sprawę. No właśnie czy rozwiąże?
    Wychodzi na to, że przed posłaniem dziecka do publicznej szkoły trzeba je wysłać na kurs samoobrony lub sztuk walkiuncertain
  • agrypina6 19.09.19, 18:44
    To słucham, podaj idealne rozwiązanie? Gdyby moje dziecko było bite przez jakiegoś agresora i nie było w stanie się bronić, to bym zgłosiła. Policja, kuratorium, gdzie tylko. Odechciało by się agresorowi i patologicznym rodzicom. Czemu nikt takich zachowan nie zgłasza? Czemu patolstwo z orzeczeniem czy bez jest bezkarne? Dziecko uderzone- zgłaszam. Na piśmie. Do skutku.
  • mia_mia 19.09.19, 19:05
    Idealnych rozwiązań nie ma.
    Zgłaszanie jest ok, w przeciwieństwie do radzenia, żeby zbić napastnika, bo on na 99% nie atakuje silniejszego.
  • zuleyka.z.talgaru 21.09.19, 08:48
    Dziecko upośledzone idzie do szkoły specjalnej....
  • milva24 19.09.19, 12:47
    Taka klasa funkcjonuje pewnie różnie, w zależności od nauczycieli. U mojej córki w pierwszej klasie było pięcioro dzieci z orzeczeniem. Poza tym, że czasem mówiła, że ktoś chodził po klasie w trakcie lekcji o żadnych innych akcjach nie opowiadała a mówi mi dużo. Teraz dwóch chłopców odeszło, doszedł jeden. Nie wiem czy ma orzeczenie ale córka coś wspominała, że źle się zachowuje na lekcji ale mamy dopiero wrzesień. Liczę, że wkrótce panie go ogarną.
  • mia_mia 19.09.19, 13:08
    Źle to ujęłaś. Nie chodzi o to czy dziecko ma orzeczenie czy nie, a o to czy jest w stanie funkcjonować tak, żeby jakoś znacząco nie pogarszać funkcjonowania innych. Nie da się uczyć w klasie, gdzie jeden uczeń chodzi po sali, bo musi, inny mruczy, bo go to uspokaja, a trzeci potrafi rzucić krzesłem, więc stałe się trzeba mieć na baczności. Kto by chciał mieć takie warunki w swojej pracy wymagającej skupienia?
    Niektóre dzieci funkcjonują tak, że rodzice nie zgadzają się na NI, bo kiedy dzieci są w szkole to mogą odetchnąć. Teraz w Radomiu chyba cała klasa nie przychodzi do szkoły, bo dostali takiego ucznia, kiedyś słyszałam, że czasem tworzy się oddzielną klasę dla jednej osoby. To nie jest normalne. Edukacja masowa nie jest dla każdego, niektórzy potrzebują innych warunków.
  • kochamruskieileniwe 19.09.19, 13:36
    Są różne dysfunkcje. Jakby tu powiedziec. Jedne są bardziej uciążliwe dla klasy - typu agresja, chodzenie do klasy i przeszkadzanie innym w skupieniu się itp itd, są też mniej uciązliwe - podawany tu przykład mutyzmu wybiórczego.

    Klasa - czyli osoby neurotypowe nie powinna całkowicie naginać swoich zasad do osoby z orzeczeniem. Powiedzmy szczerze,obie strony muszą iść na kompromis. I tego trzeba ich nauczyc.
    Wszystko zależy od nauczycieli. A oni są różni.
    Ważne jest by nie skupiac się na jednym uczniu. Wszyscy są ważni, wszyscy mają czuć sprawiedliwość. Nikt nie powinien być poszkodowany.

    Tyle teoria. Praktyka jest różna.
  • droch 19.09.19, 15:34
    > [...] chodzenie do klasy i i przeszkadzanie innym w skupieniu się [...]
    > [...] szczerze, obie strony muszą iść na kompromis

    Dobrze, skończmy z teorią, przejdźmy do praktyki: jaki kompromis proponujesz, gdy na lekcji nie można się skupić, bo ktoś chodzi po klasie i uniemożliwia skupienie się?
    Nie wiem czy wiesz, ale na testach/egzaminach argument chodzenia do klasy z osobą dysfunkcyjną nie przynosi dodatkowych punktów.
  • sofia_87 19.09.19, 15:54
    Dokladnie, przecież nauka w takich okolicznościach musi się negatywnie odbic na wynikach zdrowych dzieci, najprawdopodobniej także na ich kondycji psychicznej
  • mikams75 19.09.19, 16:15
    moje dziecko w przedszkolu mialo kontakt z trudnymi dziecmi - wrzaski, rzucanie sie po podlodze, uciekanie itp. I tak, mialo to duzy wplyw na psychike i samopoczucie mojego dziecka. Poczatkowo dziecko bylo "tylko" rozdraznione ale pozniej po powrocie do domu plakalo mowiac, ze nie moze wytrzymac, po prostu taki upust nagromadzonych emocji. W przedszkolu nie pokazywala nic po sobie, udawala, ze nie widzi co sie dzieje, zajmowala sie swoimi rzeczami, a wybuch byl w domu. Dzieciom mowiono, ze maja nie reagowac, nie smiac sie (dzieciom np. chamska odzywka do nauczycielki wydaje sie zabawna). Ostatecznie po ciaglych skargach problem ogarneli, to dziecko z tego co wiem pozniej dopiero zostalo jakos zdiagnozowane.
    Co mnie natomiast bardzo zaskoczylo, to decyzja rodzicow o pojsciu do szkoly. Problematyczni byli dwaj chlopy, kazdy z nich oddzielnie byl w miare ok (szczegolnie jeden, drugi nieco gorzej, ale pojedynczo do ogarniecia), razem - dramat, nakrecali sie bardzo. Nauczycielka stawala na glowie, zeby nie mieli ze soba bezposredniej stycznosci. A bardzo sie lubili. I decydujac sie na szkole rodzice tej dwojki zlozyli pismo, zeby chlopcy byli w jednej klasie! Zapewne nauczycielka z przedszkola nie miala tu nic do powiedzenia, a szkoda, chlopcy powinni byc rozdzieleni. Na szczescie nie trafili do tej samej klasy, co moja corka, ale ze mieszkam w malej miejscowosci, szkola jest mala, to sie wszyscy znaja. Chlopcy w szkole tez dali popalic, az policja musiala interweniowac (chyba to byla 2 klasa podstawowki). Jednego z nich wyrzucili ze szkoly.
    Ok, chodzil gdzie indziej, krotko po nim do kolegi dolaczyl przyjaciel. Zapewne na prosbe rodzicow. I to jest dla mnie chore! Naprawde nie wiem co kieruje takimi rodzicami.
  • kochamruskieileniwe 19.09.19, 16:27
    No dobra, zdaję sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie odczytać moich odczuć czytając ten tekst dotyczący teorii.
    Zaręczam nie są 100 procentowo pozytywne .... suspicious
    Tak, to ja jestem autorką wątku o agresorze na basenie, jak to zostało nazwane w poście startowym. I mam syna w klasie z Iksem.
    I wiem ile pracy włożyłam w syna w związku z sytuacją w klasie suspicious Ile nerwów syna kosztowały zajęcia w szkole, a zwłaszcza te, zanim przyszedł nauczyciel wspomagający (od drugiego semestru pierwszej klasy). Ile dodatkowej pracy włożyli by nadrobić materiał.....(Całe szczęscie, to początki nauki)
  • mia_mia 19.09.19, 16:40
    I to jest chore, że do takich sytuacji dochodzi. Ty włozyłaś w pracę w to, żeby syn nie zwariował i nie zawalił nauki, ale jest więcej niż pewne, że nie wszystkim się chciało lub potrafili. Tamte dzieci są ofiarami sytuacji, nawet jeśli tamten wyjdzie na prostą, to one latami lub do końca życia będą ponosić konsekwencje obcowania z tym chłopcem.
  • kochamruskieileniwe 19.09.19, 17:10
    Tak. To jest chore.
    Na szczęście rozmowy, tłumaczenia, pocieszanie, pomoc w opracowywaniu rozwiązywania problemów itp itd oraz sport na rozładowanie emocji bardzo pomogły i ciągle pomagają.
  • ichi51e 19.09.19, 18:21
    Straszne konsekwencje! Jakie? Na joge przyszedl chlopiec z ZD. Dzieci NT stanely pokazywaly go palcem i mowily „on jakis dzieny! Czemu on nie mowi! On jest z innej planety!” A moje dziecko wzielo chlopca za reke i powiedzialo „on jest jeszcze maly! On sie nauczy!” W domu mi powiedzial ze mysli ze sie nje nauczy ale tak nie wolno.
    Takie konsekwencje straszne chodzenia do przedszkola specjalnego z autystami.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 19.09.19, 18:51
    Porównujesz kontakt raz w tygodniu na zabawie typu joga, w grupie kilku osób, z mamą za ścianą do codziennego kontaktu z trzylatkiem w ciele 9 latka w grupie 25 osobowej?
    Ten kontakt na jodze, w małej grupie, z rodzicem za plecami to wzorowa integracja tak to powinno wyglądać, a nie takie dziecko wrzucone do szkoły masowej. Ciekawe która swojemu trzylatkowi pozwoliłaby chodzić do szkoły nawet z opiekunem.
  • mia_mia 19.09.19, 18:59
    Poza tym jak wiadomo to dzieci neurotypowe najbardziej rozrabiają w szkole, są najmniej empatyczne i uczą się dużo gorzej od innych.
    W państwowych szkołach chyba wszystko stoi na głowie, dlatego posłałam dziubdziusia do prywatnej, gdzie czas na ogarnięcie dziecka jest ograniczony, potem szkoła rozwiązuje umowę.
  • mikams75 20.09.19, 18:22
    ale to nie to samo co szkola, do grupy na basenie z moim dzieckiem chodzil chlopiez z ZD. I co? Nic, ja bylam pod wrazeniem jaki ten dzieciak jest zwinny w wodzie! Zajecia odbywaly sie normalnie. Problemem natomiast jest szkola, zwykla szkola podstawowa, gdzie zajecia nie moga sie odbyc normalnie, dzieci spedzaja tam wiele godzin i nie wynosza nic poza nerwami.
  • taki-sobie-nick 19.09.19, 23:20
    Tak, ale dziecko nie ma napisane na czole, że rodzic włożył pracę.
  • volta2 19.09.19, 17:29
    przy czym na egzaminie orzeczeniowcy piszą osobno - nagle można ich rozdzielić, bo szkołom zależy na wyniku, a i rodzic orzeczonego nie pyszczy o dyskryminacji nagle, bo mu się podoba że dzibuek pisze solo, czy w towarzystwie 3 a nie 30.
  • mia_mia 19.09.19, 15:47
    A co proponujesz na czas kiedy dziecko uczy się, że nie wolno bić, a może to potrwać latami, a niektórzy nigdy nie przestają? W ramach kompromisu umówić się, że nie można bić w brzuch i głowę?
    Są dzieci, które nie kontrolują swoich zachowań, bo nie potrafią, nauczyciel nic tu nie pomoże, jeśli nie pomaga psychiatra, psycholog i terapie.
  • mokka39 19.09.19, 17:35
    wcale nie wszystko zależy od nauczycieli. Wiele dzieci, które są w szkole, w której uczę przeszły przez kilka szkół, i rejonowych i specjalistycznych typu mos, są pod stałą opieką terapeutów i psychiatry dziecięcego, a mimo to nic na lepsze się nie zmienia.

    --
    www.perfumanka.pl
  • noemi29 19.09.19, 14:28
    Opiszę wyłącznie moje doświadczenia. Dziecko chodzi do klasy integracyjnej 4 rok. Rodzice dzieci z orzeczeniami to najbardziej roszczeniowa grupa pod słońcem. Wszystkie zebrania, konsultacje są zdominowane przez tych rodziców, jakby to była szkoła specjalna. Nie dopchasz się do nauczycieli, bo ci rodzice (niepracujący) zawsze Cię wyprzedzą. Wszystko jest robione pod dzieci z orzeczeniami. Nawet wycieczki. (To akurat najmniej dla mnie ważne, może wcale nie być).
    Klasa nie przerobiła wymaganego materiału, bo większość lekcji wygląda tak, że nauczyciel szarpie się i użera z dziećmi.
    Większość jest poniżej normy intelektualnej i nie ogarnia rzeczywistości. Nauczyciele sugerują zmianę szkoły, ale rodzic uparcie na nie. Co roku ktoś odchodzi, ale i przychodzi nowy kwiat. Dlaczego tak pisze? Bo mam już dość. Myślałam, że to będzie inaczej wyglądać. Że będzie jakaś równowaga między dziećmi z potrzebami, a tymi zdrowymi. Tym czasem jest kaszana. Chciałabym przenieść, ale moje uparcie odmawia, bo w tej klasie jest jego przyjaciółka.
  • berdebul 19.09.19, 14:36
    Przeciez jest limit dzieci na klasę, powinien być też nauczyciel wspomagający. Jeżeli szkoła tego nie realizuje, to zgłaszaj.
    Rodzice znanych mi dzieci pracują, bo to ich możliwość wyrwania sie z domu i oderwania od terapii i dziubdziusia. Zachowują się normalnie, czasami wręcz są zbyt mili np, Kiedy neurotypowe dziubdziusie kopią tego z orzeczeniem. Nie każde dziecko nadaje sie do klasy integracyjnej.
  • noemi29 19.09.19, 15:59
    berdebul 19.09.19, 14:36
    Przeciez jest limit dzieci na klasę, powinien być też nauczyciel wspomagający.

    Jest wspomagający, ale dzieci z orzeczeniem jest piątka, w tym troje agresywnych, wrzeszczących, dzikich, nieujarzmionych. Dwójka jest bardzo spokojna tylko trzeba im pomagać, ale to naprawdę nie jest problem. Moje dziecko chętnie "opiekowało' się koleżanką i pomagało ogarnąć lekcje.
    Tylko jeden rodzic z tej piątki pracuje. Akurat jego dziecko nikomu nie robi krzywdy. Nie wrzeszczy na lekcjach jak opętany, nie bije. Co rodzice nie traktują zebrania jak osobistej audiencji .
    Reszta nie pracuje (matki na pewno), nie ma zębów i ogólnie też chyba takie orzeczenie by potrzebowała.
    Nie jestem uprzedzona, po prostu taka jest rzeczywistość. Wszyscy się z drżeniem tą klasą opiekują, byle tylko dzieci nie odeszły, bo rozwiążą klasę i integracyjna. Więc jest jak jest...
    Żadne zdrowe dziecko nawet krzywo nie spojrzy na "niezdrowe", a nawet daje się lać w imię politopoprawności. Tak zostały od sześciolatka wytresowane. Są gorsze, a tamte uprzywilejowane. Serio.
    Takie mam doswiadczenia.
  • sofia_87 19.09.19, 16:12
    OMG To brzmi jak horror, zabierz stamtąd corke asap, nawet wbrew jej woli, zanim ta chora sytuacja calkiem wypierze jej mozg
  • mikams75 19.09.19, 16:18
    to nie rozwiazuja taka klase! przeciez to musi byc straszne dla wszystkich.
  • berdebul 19.09.19, 16:36
    Zglaszac, wymagać od szkoły. To nie jest normalne, opisana sytuacja jest patologiczna i zła dla obydwu stron.
  • noemi29 19.09.19, 20:50
    berdebul napisała:

    > Zglaszac, wymagać od szkoły. To nie jest normalne, opisana sytuacja jest patolo
    > giczna i zła dla obydwu stron.
    Walczę. Najskuteczniej chyba przez edziennik jest, bo wiadomości czyta dyrektor i musi się ustosunkować. Za każdym razem odpisuje mi, co zrobił w sprawie.
    Dwójka dzieci odeszła do szkoły specjalnej. Już nie ma ich w tym roku szkolnym. Na razie minęły dwa tygodnie nowego roku, zobaczymy.
  • mia_mia 19.09.19, 16:43
    Dlaczego nie zabierzesz dziecka z tej klasy?
  • iwoniaw 19.09.19, 17:02
    Nie rozumiem, dlaczego jeszcze nie zabrałaś z tej klasy dziecka. Przecież to jakiś horror. Brak normalnej nauki przy tym wszystkim jest tylko "wisienką na torcie". uncertain


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • edelstein 19.09.19, 19:09
    Przeciez to znowu ten troll piszacy co chwila o klasach integracyjnych🤷‍♀️

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • ninanos 19.09.19, 17:41
    Przepisałabym dziecko i nie patrzyła na najlepszą przyjaciółkę, która za rok może nią nie być, a jak to prawdziwa przyjaźń to zmiana klasy przyjaźni nie zaszkodzi.
  • mikams75 19.09.19, 15:21
    na szczescie nie wszystkie dzieci zaburzone maja taki sam problem typu agresja; akurat z moich obserwacji wynika, ze dzieci zdrowe potrafia dac w kosc gorzej niz dziecko z orzeczeniem. Akurat w klasie corki to dziecko jest powolniesze, wolniej lapie, nie jest szczegolnie sprawne manualnie, jest bardzo wyciszone. Klasa nic nie traci przez to, czasem kolega z lawki musi mu cos jeszcze raz wytlumaczyc, czasem nie wytnie nozyczkami ladnie i szybko to mu tez ktos pomoze itp. Czasem jest zabierany na indywidualna lekcje, gdzie mu dodatkowo tlumacza szkolny material. Poza tym to sympatyczne dziecko i klasa funkcjonuje dobrze, poza moze paroma incydentami wywolanymi przez zdrowe dzieci.
  • mia_mia 19.09.19, 15:35
    Dziecko bez orzeczenia nie musi być niezaburzone. Póki rodzice nie zbadają albo póki nie przyniosą orzeczenia, a chyba nie ma takiego obowiązku, formalnie dziecku nic nie jest, choćby miało bardzo poważne zaburzenia.
  • mikams75 19.09.19, 15:58
    podejrzewam, ze to jednak brak dyscypliny i zwykle rozpuszczenie;
  • nangaparbat3 20.09.19, 09:12
    Tak? A mnie kiedyś nadpobudliwy chłopczyk powiedział: jak mnie tato walnął o kaloryfer, to aż się zwinąłem. Szkoła społeczna, wtedy najlepsza w mieście.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • iwoniaw 20.09.19, 12:35
    No patologiczne rodziny są w każdej warstwie społecznej, dlatego właśnie nie powinno być tak, że dziecko stwarza problemy, a rodzice sobie "nie życzą" diagnozy - bo czasem wystarczyłaby świadomość, że się jest pod obserwacją, by niektórzy rodzice się ogarnęli (i mam tu na myśli zarówno tych, którzy mają skłonności do "walnięcia" dziecka, jak i tych, którzy uważają za normę niewartą wzmianki, że dziecko "walnęło" kolegę)


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • fogito 19.09.19, 16:17
    Z perspektywy nauczyciela uczacego aktualnie w szkoke integracyjnej.... polski system to marna kopia systemów zachodnich. Agresywne dzieci rządzą klasą a nauczyciel nie moze nic zrobić. Wszystko jest naginane i nic nie funkcjonuje tsk jak trzeba. Amen
  • larix_decidua77 19.09.19, 16:55
    Od niemal 20 lat pracuję w szkole specjalnej i powiem wam, że dorosłemu człowiekowi czasem ciężko jest wytrzymać zachowania trudne. Piski, wrzaski itp. są bardzo ale to bardzo obciążające psychicznie. To moja praca, lubię ją, płacą mi ale dzieciom się nie dziwię. Bardzo trudno jest zachować spokój. A ja przebywam z uczniami mniej godzin niż uczniowie z z trudnym kolegą.
    Osobiście uważam, że dziecko poniżej normy intelekualnej nie powinno mieć wstępu do szkoły ogólnodostępnej. Do integracyjnej też nie. Dla dobra innych i swojego. W szkole specjalnej nauczy się o wiele więcej, bo tempo pracy będzie dostosowane do niego, uczyć się będzie innymi metodami. Otoczy go grono specjalistów. Będzie miało przyjaciół, będzie miało sukcesy, nie będzie ostatni w wyborze do konkursu plastycznego, muzycznego czy innego, do roli w teatrzyku. Będą go zapraszać na urodziny, może się nawet ktoś w nim zakocha. W szkole ogólnodostępnej będzie zawsze ostatnie. Ci którzy głoszą hasła o wykluczaniu niech powiedzą, czy chcieliby być najgłupsi w jakieś grupie, z którą mają do czynienia na codzień, tak żeby i oni i ta grupa o tym wiedzieli. I druga rzecz: kto was ma upośledzonego przyjaciela? Nie słabokumatą sąsiadkę, której pożycza sól, tylko prawdziwego przyjaciela. Nikt? No to tak samo jest wśród młodych. Nikt takiego przyjaciela nie chce a to dziecko przyjaciół potrzebuje.
    Odrębna rzecz to autyści w normie. Uważam, że powinny masowo powstawać dla nich klasy przy szkołach ogólnodostępnych. Taki uczeń może być w integracji czy nawet zwykłej klasie o ile nie ma zachowań trudnych i nie jest agresywny. Jest? Odgórnie jest przenoszony do klasy specjalnej przy najbliższej szkole ogólnodostępnej. Rodzice nie powinni mieć decydującego zdania. Powinna to być decyzja Rady Pedagogicznej i dyrektora szkoły. Z takiej klasy będzie można wrócić do zwykłej jak dziecko oduczy się przeszkadzać czy bić.
  • sofia_87 19.09.19, 17:00
    Masz absolutna racje.
    A w tamtym watku, o X na basenie, pojawialy się glosy, ze obecnosc dzieci zaburzonych, także tych agresywnych jest korzystna z punktu widzenia pozostałych dzieci
  • kochamruskieileniwe 19.09.19, 17:17
    Przykro mi to pisać, ale jęśli chodzi o dzieci z orzeczeniem agresywne (podkreślam agresywne!!!!) a nie spokojne to głosy broniące ich obecności w klasie są najprawdopodobniej od matek teoretyczek, które , ani ich dzieci, nie doświadczyły problemu na własnej skórze; od czystych teoretyczek lub od matek dzieci mających problemy z agresją.
  • aerra 20.09.19, 00:42
    Dzieci agresywnych w klasie W OGÓLE nie powinno się tolerować, czy mają orzeczenie czy nie. I tyle.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • turzyca 20.09.19, 01:36
    Dzieci agresywnych czy zachowań agresywnych nie powinno się tolerować?

    --
    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 07:23
    Masz rację. Zachowań agresywnych.
    Tyle tylko, że gdy agresywny uczeń ma orzeczenie staje się niemal "nietykalny"
    Zobacz ile głosów pojawiło się typu "on tak ma", dlaczego nie "ustąpic mu"
  • mokka39 19.09.19, 17:51
    zgadzam się w 100%. Też uczę w specjalnej.

    --
    www.perfumanka.pl
  • noemi29 19.09.19, 20:58
    Larix
    Dokładnie tak samo uważam. Nie rozumiem dlaczego rodzice się upierają i pchają dzieci do integracyjnej, jak są poniżej normy intelektualnej.
  • jeszcze_blizniaki 20.09.19, 07:53
    larix, masz rację.
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 08:05
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Taki uczeń może być w integracji czy nawet zwykłej klasie o ile nie ma zachowań trudnych i nie jest agresywny. Jest? Odgórnie jest przenoszony do klasy specjalnej przy najbliższej szkole ogólnodostępnej. Rodzice nie powinni mieć decydującego zdania. Powinna to być decyzja Rady Pedagogicznej i dyrektora szkoły. Z takiej klasy będzie można wrócić do zwykłej jak dziecko oduczy się przeszkadzać czy bić.

    Co zrobić z zupełnie neurotypowymi agresywnymi dziećmi (a takich jest przecież więcej)? Czy ich też przyjęłaby szkoła specjalna?
  • mia_mia 20.09.19, 08:36
    Klasy socjoterapeutyczne, NI, przymusowa, intensywna praca z rodziną. U dziecka bez problemów agresja nie bierze się z powietrza.
  • ichi51e 20.09.19, 08:54
    No dobra a tu rzeczywistosc zaskrzeczala. Kto za to zaplaci?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 09:20
    A kto zapłaci rodzicom za korepetytorów patrz Anorektycznazdzira... Czy dziecko będące w takiej klasie, w liceum (o ile się dostanie) będzie mogło się tłumaczyć "nie zdążyłiśmy tego rzerobić, bo mieliśmy w klasie ucznia na tyle absorbującego uwagę nauczyciela oraz rozrpraszającego klasę"? I czy takie usrawiedliwienie zostanie rzyjęte?

    No fakt, to kasa rodziców dzieci...Nie kasa samorządu czy rodzica dziecka z problemami suspicious

    Wiesz Ichi we wrześniu ub roku założyłam wątek o dodatkowym angielskim w szkole językowej, do grupy dołączył X. Rodzice pozostałych dzieci nie byli zadowoleni. Lektor w szkole językowej nie musi mieć przygotowania do pracy z dziećmi nieNT. X zdecydowanie opóźniał realizację materiału. To co z założenia mieli robić semestr (z zapasem na ew wolniejsze przyswajanie materiału) robiliby przynajmniej 1,5 semestru - bo większość czasu trzeba uspokajać X.
    I pojawiły się głosy (suspicious), ze co nam szkodzi, przecież trzeba się integrować. CIekawe, dlaczego rodzice mają poncśić dodatkowe wymierne koszty finansowe? Czy ktoś im to zrefunduje? Zwłaszcza te zwolenniczki integracji i niewykluczania? Nam pieniądze z nieba nie spadają. - co tam ten tysiąc zł na semestr w te czy we wte.... Ja wole za ten tysiąc wysłać dzieciaka na jakiś wyjazd tygodniowy...
    Tyle, jeśli o pieniądze chodzi.
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 09:26
    Ps - sprawa uczestnictwa X rozwiązała się. Szkoła - na szczęście porządna - sama zobaczyła, że to nie ma sensu. Zaproponowano lekcje indywidualne.
  • mia_mia 20.09.19, 12:37
    A kto płaci za nauczycieli wspomagających, terapię, specjalistów dla dzieci z orzeczeniami? Zresztą w orzeczeniu może być wpisane zagrożenie niedostosowaniem społecznym, do tego nie trzeba być nieNT.
  • larix_decidua77 20.09.19, 08:59
    Nie wiem jaką szkołę specjalną masz na myśli. Większość szkół specjalnych jest dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. Są też takie dla niewidomych i głuchych. Dziecko z zaburzeniami zachowania może dostać orzeczenie ze względu na niedostosowanie społeczne. Są klasy dla takich dzieci, powinno być ich więcej, zdecydowanie więcej. Procedura powinna być taka sama jak przy autystach. Jeżeli chodzi o wizytę w poradni i otrzymanie orzeczenia, też powinna być możliwość obejścia niechęci rodziców. Powinna decydować szkoła.
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 12:55
    larix_decidua77 napisał(a):

    > Dziecko z zaburzeniami zachowania może dostać orzeczenie ze względu na niedostosowanie społeczne.

    Dobrze brzmi, ale prawdę mówiąc uważam za naiwne sądzenie, że dzieci, ktore "tylko" popychają, kopią, biją inne dzieci, robią to, co dziecko z wątku obok, czyli regularnie tłuką swoją ofiarę (bez względu na to, czy ofiara ma orzeczenie, jak w tamtym wątku, czy nie) - dostałyby nagle orzeczenia o niedostosowaniu społecznym. Może byłoby to możliwe za ileś pokoleń, kiedy dojdzie (jeśli dojdzie) do zmiany mentalności całego społeczeństwa.
  • larix_decidua77 20.09.19, 14:48
    Jest jeszcze opcja psychiatra i leki.
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 17:20
    Tak, to jest jedna z dobrych opcji w takich sytuacjach.
  • anorektycznazdzira 20.09.19, 15:15
    Świetnie napisane.
    Szkoda, że ustawiacze systemu teoretyzują i biorą pomysły z własnych bajań a nie skonsultują się z osobami znającymi temat.

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • ninanos 19.09.19, 16:57
    Mój syn był w klasie nieintegracyjnej, szkoła masowa, osiedlowy moloch. Mieli "kolegę" w klasie, od 1 klasy były z nim problemy, agresja, przeszkadzanie na lekcjach. W drugiej klasie dostał orzeczenie, ale rodzice nie przenieśli go do klasy integracyjnej, więc nauczyciela wspomagającego nie miał. Z każdym rokiem sytuacja klasy się pogarszała, chłopak był coraz bardziej agresywny, przeklinał, wyzywał dzieci. Syn miał tego dość i ja także, to była walka z wiatrakami, nauczycielka nie dawała rady z nim, oczekiwała że to zdrowe dzieci się podporządkują, nie będą go "prowokować", właśnie to prowokować to słowo klucz, bo jego wszystko prowokowało, nigdy nikt nie wiedział jak on zareaguje.
    Szczerze jak nadarzyła się okazja i od 4 klasy w szkole utworzono klasę piłkarską to przeniosłam tam syna bez żalu, zresztą on też bardzo chciał, miał dość.
    Pamietam jak na początku czwartej klasy przyszedł do domu i opowiadał, że teraz na lekcji jest tak cicho,że nikt nie przeszkadza, nie wyzywa, że chłopcy są fajni, że nikt nikogo tak nie bije jak w poprzedniej klasie. Teraz syn jest w 5kl. i zdania nie zmienił, dla nas to był strzał w 10.
    A poprzednia klasa została rozwiązana, bo z 24 dzieci zostało raptem 9, kto mógł dziecko przepisywał.
  • taki-sobie-nick 19.09.19, 23:17
    Proszę, nie odczytajcie tego jako atak na dzieci z orzeczeniem

    Nie no, skądże znowu. A już dostosowywanie się do kogokolwiek to przecież istny koszmar!

    [głęboki sarkazm]
  • jeszcze_blizniaki 20.09.19, 11:32
    Nie miałam na celu ataku na dzieci z orzeczeniem czy takie bez orzeczenia, tylko dyskusję nad utrudnieniami dla reszty klasy. I jak widać, sporo osób widzi problem.
  • hanusinamama 20.09.19, 17:28
    Ale czemu cała klasa ma sie dostosować np do wrzasków, pisków, chrząknięc 550 razy na lekcji. Do tego bieganie po klasie, skakanie po krzesłach....mogłabys pracować w takich warunkach? Czemu inne dzieci mają to znowić codziennie....Tak dla klas interacyjnnych ale nie kazdy przypadek się nadaje do szkoły normalnej.
    Moja córka chodziła na zajecia z dzieciakiem z problemami. Ze nie słuchał polecen to jedno. Raz zaczął potapiać moje dziecko bo ona przypłyneła pierwsza. Nic jej sie nie stało bo ratownicy i instrukltorzy w porę zareagowali...ale z jakiej racji ma tak byc? Efekt moje dziecko wypisane z zajęć.
  • chocolatemonster 19.09.19, 23:52
    Hmmm..moja corka jest jedynym dzieckiem ze spektrum w swojej klasie. Nikt do tej pory sie nie skarzyl (procz dwoch dziewczynek, ktore stwierdzily, ze corka zlosliwie myli ich imiona a okazalo sie, ze corka najprawdopodobniej ma problem z rozpoznawaniem twarzy i zaczela je mylic gdy zaczely miec identyczna fryzure). Czy klasa 'cierpi' majac moja autystyczna corke na pokladzie? Nie sadze. To ona musi sie dostosowac do reszty. Obowiazuja ja te same zasady i normy zachowania. Dlatego pierwsze 20,30 minut po przyjsciu ze szkoly corka tanczy i spiewa albo zamyka sie w pokoju i slucha muzyki albo skacze na trampolinie .
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 07:28
    Ale Twoja córka nie reaguje na odmowę rękoczynami? Nie ma napadów furii z rzucaniem przedmiotami będącymi w zasięgu ręki? Nie chodzi o klasie i pluje dzieciom w książki (tak było, na szczęście to przeszłość) itp?
  • chocolatemonster 20.09.19, 09:35
    Nie. Nie robi tych rzeczy ale i tak dzieci nt roznie na nia reaguja np wiedza,ze irytuja ja 'nie!!!' i np potrafia w klasie podejsc i wrzeszczec 'nie!!!'(akurat o tym wiem od pani z klasy zwyklej;sprawa juz jest zalatwiona ). Jeszcze raz podkreslam- w tej szkole nie ma ulgowego traktowania dzieci ze spektrum:moga nosic sluchawki wyciszajace, moga isc w ustronne miejsce jesli sa przebodzcowane itd.
  • turzyca 21.09.19, 10:34
    >Jeszcze raz podkreslam- w tej szkole nie ma ulgowego traktowania dzieci ze spektrum:moga nosic sluchawki wyciszajace, moga isc w ustronne miejsce jesli sa przebodzcowane itd.

    W polskiej szkole to byłoby specjalne traktowanie. sad

    --
    "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
  • mia_mia 21.09.19, 11:47
    Myślę, że z takimi rzeczami w polskiej szkole nie byłoby problemu, gdyby technicznie byłoby to możliwe, bo musi być sala i dziecko musi być pod czyjąś opieką.
    Póki dostosowywanie nie odbywa się kosztem innych dzieci nie powinno budzić żadnego sprzeciwu. Niech sobie dzieci wychodzą na korytarz pochodzić zamiast chodzić po klasie, niech mruczą i krzyczą w specjalnej sali, niech idą walić w worek bokserski zamiast w kolegów.
    Problem jest w tym, że część dzieci nie potrafi dostosować się do jakichkolwiek zasad, bo jeszcze nie potrafi kontrolować swoich zachowań i to takich, które utrudniają życie całej klasie.

  • sofia_87 20.09.19, 08:22
    Ale przecież Twoja córka nie jest agresywna, przynajmniej tak mi się wydaje gdy czytam Twoj wpis, więc nie ma problemu.
    Może zamiast traktować wpisy w tym i pewnie poprzednim wątku osobiście, wyobraź sobie sytuację swojej córki gdyby do jej klasy dołączyło agresywne dziecko
  • ichi51e 20.09.19, 09:34
    Pytanie ile faktycznie tych dzieci agresywnych jest w sumie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 10:21
    Zapewne mniej niż spokojnych, niemniej pewna liczba ich istnieje. Nie da się zaprzeczyc, niestety.
    Nie można uogólniac - wszystkie NT problemowe a nieNT - chodzące anioły. I odwrotnie (a czasami z postów na ematce tak wynika)
    W obu grupach są różne jednostki.
  • chocolatemonster 20.09.19, 09:38
    A to juz przerabialam w przedszkolu: gdy moja corka kogos popchnela to byl krzyk, ze dziecko ze spektrum jest agresywne a gdy ja ktos ugryzl to 'a bo w przedszkolu , w tym wieku tak sie zdarza'.
  • anorektycznazdzira 20.09.19, 07:49
    Klasa mojej córki miała chłopca z ADHD i, jak już pisałam w innym wątku, przez 6 lat podstawówki mieli tylko tyle normalnych lekcji ile ten chłopiec był przeziębiony. Poza tym ani jednej. Spędziłam nieprzeliczone godziny ucząc córkę tego, czego jej nie nauczyła szkoła i wydałam wiele tysięcy na korepetycje z tego, czego jej uczyć nie byłam w stanie. Tak, to jest bardzo nie w porządku, tak, system jest Z***ANY po całości.
    I najważniejsze: ja mogłam ją uczyć od podstaw np. angielskiego, mogłam też wydać pieniądze na korepetycje, na które wydawałam. Czy wszyscy rodzice 27 dzieci w klasie mogli? Jest oczywiste, że nie, zrujnowano edukację sporej grupy dzieci, bo ktoś się powinien sterapeutyzować "normalnymi" dziećmi.


    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • chocolatemonster 20.09.19, 10:34
    W kazdej sytuacji typu agresor vs spokojne dzieci (przy czym agresor moze byc niezaburzony) stale sa:
    - niewydolni wychowawczo rodzice lub/i,
    - brak dobrych rozwiazan w szkole lub/i,
    - zly przeplyw informacji szkola-dom lub/i,
    - nauczyciel, ktory 'nie widzi'.
    Gdy pracowalam w szkole apecjalnej mialam np klase, o ktorej wiadomo bylo, ze X to agresor i rozwala lekcje. Po 2 tygodniach mojej obserwacji okazalo sie, ze X jest perfidnie podpuszczany i prowokowany przez 'grzecznego' Y i dodatkowo X potrzebuje aby zawyzyc mu poziom bo to, co klasa robila bylo zbyt latwe i sie nudzil. Zaczelam przygotowywac dla X inny material i miec baczenie na Y. Problem agresji na moich zajeciach zniknal.
  • edelstein 20.09.19, 11:43
    W Niemczech kazda klasa jest integracyjna, nikt postronny nie ma prawa wiedziec czy dziecko ma orzeczenie czy opinie.Do tej pory z agresja spotkalam sie raz i to bylo w przedszkolu.Co robia wiec szkoly w De takiego, ze to funkcjonuje?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • ichi51e 20.09.19, 11:59
    W PL ludzie inaczej patrza. Widac po tym watku. MOJE dziecko nie przerobilo programu MOJE dziecko bedzie mialo gorsze oceny. Program oceny wyscig szczurow i moje dziecko ma byc najlepsze a jak nie jest to wina wszystkich a szkoly najbardziej bo warunkow nie stwarza

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 12:04
    W polskich realiach szkolnych, gdy szkoła nie radzi sobie z agresorem - nie dziwi mnie taka postawa.
    MOJE dziecko nie jest bezpieczne (oberwało krzesłem rzuconym w furii).
    Na marginesie - to działa (taka postawa)w obie strony!
  • ichi51e 20.09.19, 12:07
    Z tym ze narzekania ze program nie jest przerabiany jak powinien pojawiaja sie rownie czesto jak obawy o bezpieczenstwo. Nawet czesciej. A i jeszcze „moje dziecko sie stresuje o obecnoscia furiata” rodzicow ktorzy napisali „mielismy realne obawy o bezpieczenstwo naszego dziecka” jest malo.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sofia_87 20.09.19, 12:14
    A sadzisz, ze rodzice furiata nie mysla przede wszystkim MOJE dziecko? Sadzisz, ze przejmują się faktem, ze ich problemowe dziecko przeszkadza innym w nauce albo stanowi dla nich zagrozenie?
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 12:59
    sofia_87 napisał(a):

    > Sadzisz, ze przejmują się faktem, ze ich problemowe dziecko przeszkadza innym w nauce albo stanowi dla nich zagrozenie?

    Z moich doświadczeń wynika, że bardzo często tak właśnie jest - przejmują się i szukają rozwiązań - z pomocą szkoły, a czasem niestety bez.
  • sofia_87 20.09.19, 13:01
    Ale co jeśli się nie przejmują albo jeśli z ich przejmowania się nie wynika absolutnie nic, żadna zmiana dla pozostałych dzieci?
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 13:22
    Jeśli się nie przejmują, to też nie ma sensu się przejmować. Jeśli przejmują się i działają - pomóc i współpracować - zmiany, tak jak i wychowanie, sa niestety procesem, nie pojawią się nagle i znikąd.
  • sofia_87 20.09.19, 15:18
    Powiem brutalnie, ale co z tego, ze przejmują się i dzialaja? Może powinni w ramach tego zabrać dziecko, wnioskować o NI i zakonczyc je dopiero gdy ich dziubdzius się ucywilizuje?
    Piszesz, ze zmiany sa procesem, fakt, ale kto odda zdrowym dzieciom kilka lat zmarnowanych ciaglym lekiem, ze jakiś X znow dostanie ataku szalu, ze będzie wrzeszczał, bil czy rzucal krzesłami? To przecież jest zycie w ciaglym stresie, brak możliwości nauki (dziewczyny tu pisaly o korepetycjach) i możliwe roznego rodzaju problemy w przyszłości.
    Dlaczego to rodzice zdrowych dzieci maja "pomagać", a im nikt nie pomoze w zapewnieniu bezpieczeństwa ich dzieciom, w najprostszy możliwy sposób, czyli zabierając z klasy agresora?
    Przyznaj się szczerze czy gdybys miała agresywnego mez/partnera, którego po prostu fizycznie bys się bala, to zostalabys z nim dlatego, ze podjal terapie czy odeszlabys na zawsze albo z opcja powrotu za jakiś czas gdy upora się ze swoimi problemami.
    Albo z innej strony - zgodzilabys się na prace z kolega, który ma napady furii i posuwa się do rekoczynow i rzucania meblami?

    Ja po prostu nie mogę pojac w imie czego niektórzy chcą narazac dzieci na sytuacje na jakie nigdy nie zgodzilby się żaden normalny dorosly
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 15:59
    sofia_87 napisał(a):

    > Powiem brutalnie, ale co z tego, ze przejmują się i dzialaja?

    Zaraz, w takim razie dlaczego wymagać czegoś od rodziców dzieci z orzeczeniem? Mają papier, że może się uczyć w szkole masowej, to powiem brutalnie - co ich obchodzi reszta?

    To oczywiście sarkazm. Otóż to z tego, że dzieciom, każdemu, powinno się pomóc i wspierać. Taka zwykła rzecz. Owszem, jeśli brak jest jakiejkolwiek współpracy i zmian, to sama byłabym za usunięciem agresywnej osoby, bez względu na to, czy ma orzeczenie, czy nie.

    Wykluczenie jest bez sensu. Jeśli moje dziecko jest super z matematyki, a jego kolega, powiedzmy, odstaje intelektualnie, to może olejmy go, dostosujmy prowadzenie lekcji do poziomj mojego syna, bo marnuje swoj czas przez tamtego? I odbierzmy zajęcia wyrównawcze. Przecież to jest droga donikąd.

    Może powinni w ra
    > mach tego zabrać dziecko, wnioskować o NI i zakonczyc je dopiero gdy ich dziubd
    > zius się ucywilizuje?

    A gdzie ma się nauczyć życia w społeczeństwie? I czy można wnioskować o NI w przypadku osób, które "tylko" dokuczają dziecku z orzeczeniem, licząc na drakę i wybuch agresji?

    > Dlaczego to rodzice zdrowych dzieci maja "pomagać", a im nikt nie pomoze w zape
    > wnieniu bezpieczeństwa ich dzieciom, w najprostszy możliwy sposób, czyli zabier
    > ając z klasy agresora?

    Dlatego pisałam, że to ma działać w dwie strony.


    > Przyznaj się szczerze czy gdybys miała agresywnego mez/partnera, którego po pro
    > stu fizycznie bys się bala, to

    Odeszlabym, bo to znaczy, że nie przeszedł procesu socjalizacji wtedy, kiedy powinien - czyli właśnie na etapie szkoły, o czym pisałam.
  • sofia_87 20.09.19, 16:17
    Przeciez to nie sarkazm - dokładnie tak jest - maja papier i nie obchodzi ich reszta, podobnie jak tych, którzy ten papier wydaja.
    Kazdemu powinno się pomoc i wspierać? A co ze wsparciem dla zdrowych dzieci, które musza znosic w klasie agresora, niezależnie od tego czy jego rodzice wspolpracuja czy nie. No widzisz, a ja jestem zwolenniczka wspierania takich osob, ale poza klasa pelna dzieci, dla których stanowią zagrozenie.

    W liceach, wcześniej także w gimnazjach, spokojnie można zrobić zajecia na roznych poziomach z tego samego przedmiotu, tak aby humanista i osoba z umysłem scislym mogli się wykazac. Ale przymusowa integracja dzieci poniżej normy intelektualnej niestety nie ma sensu od pewnego poziomu nauczania, takie dziecko ma umysl kilka lat młodszy niż rowiesnicy i żadne zajecia wyrównawcze tego nie zmienia.

    Powtarzam? Za jakie i czyje winy czesc dzieci ma sluzyc innym za terapeutów? Jeśli dzieci zdrowe dokuczają to może wystarczy je postraszyć wyrzuceniem ze szkoły lub z klasy

    Powtarzam, JAK to ma dzialac w obie strony, jaka wartoscia dodana sa agresywne dzieci, których boja się ich koledzy z klasy. Tu nie ma opcji win-win.

    No tak, Ty - osoba dorosla- bys odeszla, ale oczekujesz, ze dzieci będą pokornie pelnic role workow treningow. Po raz kolejny piszesz o procesie socjalizacji, tylko jakim kosztem on się odbywa? Kilka przykladow już dziewczyny podaly. Moim zdaniem ten koszt jest za wysoki, zdaniem rodzicow ofiar z pewnoscia także, pewnie zdaniem dzieci, które musza się uchylać przed latającymi krzesłami rzucanymi przez agresywnego kolege w ataku furii, także.
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 16:45
    No cóż, jakim kosztem.....
    Włąśnie dzisiaj syn wrócił i opowiedział...Bo X znow miał napad furii (za wcześnie pochwaliłam???). Dzieciaki już wiedzą, że gdy X czerwienieje na twarzy, oczy się zwężają i pojawiają się łzy należy szybko usuwać się z jego zasięgu (według słów syna "oho! robi się niedobrze, trzeba zmykać!). Dzisiaj był to W-F, więc pani poleciła udać się im do szatni, na co polecieli w podskokach. W szatni komentowali zmarnowany W-F. pojawiły się głosy chłopców że chcą zmienić szkołę.
    A co się działo z X nie wiedzą widzieli tylko (zanim znikli w szatni), że próbował bić i wychowawczynię i nauczycielkę (tym razem kobietę) wspomagającą. Pojawił się dopiero na ostatniej lekcji powiedzieć do widzenia.
    A poszło o zwykły krok dostawny, wobec którego X ma własną teorię wykonywania podlatywania z w podskokach do ćwiczących w kółku dzieci, w ten sposób, że zaciśnięte pięści uderzają innych.
    Nie, nie uszkadza ich - ale przyjemne to nie jest.
  • sofia_87 20.09.19, 16:53
    Chore. X po prostu nie nadaje się do szkoły, powinien mieć NI.
    A Wy nie myślicie o zmianie szkoły lub klasy?
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 18:07
    Jeszcze nie... W zeszlym roku wszystko szlo w dobrym kierunku.... Ale chodza mi po glowie talks mysli zwlaszcza, ze swiezo otworzono niedaleko szkole. Now ma tam jeszcze trzeciej klasy, ale moze daloby sie zorganizowac. Dwie pozostale okoliczne szkoly sa przpelnione (specyfika dzielnicy)
  • taki-sobie-nick 20.09.19, 17:45
    Nie wolno go przytrzymać? Nie mają siły?
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 18:02
    Nie wiem, jak sytuacja sie rozwinela, syn byl juz w szatni. Na wycieczce w pierwszej klasie,jeszcze przed nastaniem n.wspomagajacego, w furii bolesnie skopal w czule miejsce ochroniarza z muzeum Polin.😈 Szybko znalazl sie n. wspomagajacy.
    Nie jade po X. Zal mi go. Chce tylko pokazac, ze takie osoby istnieja rowniez.


  • taki-sobie-nick 20.09.19, 18:04
    Rozumiem, że interweniowali inni ochroniarze?
  • taki-sobie-nick 20.09.19, 18:05
    W takim razie nauczycielem wspomagającym powinien być mężczyzna, silny i potrafiący obezwładnić delikwenta.
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 18:14
    Przez poltora roku byl to mezczyzna. W tym roku pan z zeszlego roku trafil do drugiej klasy, do klasy syna przyszla pani. Podejrzewam, ze taki ruch wykonano ze wzgledu na szatnie meska na basenie - pan pod opieka ma chlopca. A ze do pracy tej ludzie sie nie pchaja cieszymy sie, ze wogole taki nauczyciel jest
  • taki-sobie-nick 20.09.19, 21:14
    A cieszmy, cieszmy. Niemniej do tej roboty powinno się wymagać umiejętności PRZYTRZYMANIA delikwenta.
  • miss_fahrenheit 20.09.19, 18:37
    sofia_87 napisał(a):

    > Przeciez to nie sarkazm - dokładnie tak jest - maja papier i nie obchodzi ich r
    > eszta, podobnie jak tych, którzy ten papier wydaja.

    Rany boskie, no przecież pisałam, że mam na myśli rodziców, którzy wspierają i szukają rozwiązań. Napisałaś, że to i tak nie ma znaczenia. Czyli nieważne, czy rodzice się starają, czy nie.

    > Kazdemu powinno się pomoc i wspierać?

    Tak. I dziecku zaburzonemu, i temu odstającemu intelektualnie i wszystkim innym dzieciom.

    > Ale przymusowa integracja dzieci poniżej normy intelekt
    > ualnej niestety nie ma sensu od pewnego poziomu nauczania, takie dziecko ma umy
    > sl kilka lat młodszy niż rowiesnicy i żadne zajecia wyrównawcze tego nie zmienia.

    Ależ ja miałam na mysli dziecko zupełnie w normie intelektualnej, tyle, że niezbyt lotne po prostu. A matematycznie - bardzo słabiutkie.

    > Powtarzam? Za jakie i czyje winy czesc dzieci ma sluzyc innym za terapeutów?

    Na litość!! Jakich terapeutów?

    Je
    > śli dzieci zdrowe dokuczają to może wystarczy je postraszyć wyrzuceniem ze szko
    > ły lub z klasy

    I już? To wystarczy? To może spróbować postraszyć tak dziecko z orzeczeniem. To nie jest żadne rozwiązanie.

    > No tak, Ty - osoba dorosla- bys odeszla, ale oczekujesz, ze dzieci będą pokorn
    > ie pelnic role workow treningow.

    Dorosły człowiek jest już ukształtowany, w przeciwieństwie do dziecka. Widzisz różnicę? Powtarzam - jeśli rodzice dziecka sami nie chcą współpracować, to trudno, wtedy rozumiem chęć usunięcia takiego dziecka, bez względu na to, czy ma ono orzeczenie, czy nie. Jeśli ta współpraca jest, to oczywiście nie znaczy, że trzeba akceptować zachowania agresywne, ale warto szukać właściwych rozwiązań, skutecznych w danym przypadku. Gdzieś wyżej była np. podana opcja wspomagania lekami.
  • sofia_87 21.09.19, 09:52
    Tak, z punktu widzenia bitych i zastraszanych dzieci to nieważne czy rodzice agresora się starają czy nie. Przecież sama pisalas, że proces naprawczy zwykle trwa lata.
    W imię czego te dzieci mają się męczyć?

    Tak, pomoc i wsparcie należy się każdemu dziecku ale nie kosztem innych dzieci

    A kim jeśli nie terapeutami są dzieci zmuszone być w jednej klasie z agresywnym typem gdyż to jemu lekarz zalecil "socjalizacje". Do tej "socjalizacji" przecież "potrzebne" są zdrowe dzieci, których kosztem to się odbywa

    Tak, doskonale widzę różnice pomiędzy dorosłym w pełni uksztaltowanym człowiekiem, a dzieckiem dlatego nie rozumiem dlaczego od dzieci wymaga się aby znosiły to czego dorosli by nie zniesli
    Po raz kolejny napisze; skoro rodzice dziecka problemowego chcą współpracować to niech się zgodzą na NIP dopóki dziecku nie minie agresja dla dobra ogółu. Jeśli się na to nie godzą, to ich "chęć współpracy" jest nic niewarta gdyż tak naprawdę jest to oczekiwanie od innych aby się dostosowali.
    Piszesz o "nieakceptowaniu zachowań agresywnych" ale w jaki sposób ma to się przejawiać, skoro takiego dziecka i tak nie można wyrzucić
  • zuleyka.z.talgaru 21.09.19, 08:53
    Dlaczego uważasz, że agresywne jednostki są poniżej normy intelektualnej? Dzieci poniżej normy są w szkołach specjalnych....
  • mia_mia 21.09.19, 09:01
    Tylko jeśli rodzice mają takie życzenie.
  • kochamruskieileniwe 21.09.19, 09:05
    Ja tak nie uważam. Już pisałam o znanym mi X, że jest raczej ponad normę...
  • kochamruskieileniwe 21.09.19, 09:06
    No i drzewko mi się kompletnie rozjechało... Tak, wiem - nie do mnie pytanie.
  • elenelda 21.09.19, 10:52
    Nie wszystkie dzieci z iq poniżej normy trafiają do szkół specjalnych.Jeżeli rodzic nie pofatyguje się z dzieckiem na zrobienie diagnozy, to dziecko trafia do szkoły ogólnodostępnej.
    A z tym, że agresja nie jest tożsama z niepełnosprawnością intelektualną w pełni się zgadzam.

  • noemi29 21.09.19, 11:40
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Dlaczego uważasz, że agresywne jednostki są poniżej normy intelektualnej? Dziec
    > i poniżej normy są w szkołach specjalnych....
    Jak rodzic ZECHCE.
  • hanusinamama 20.09.19, 15:46
    Jak nie ma sensu sie przejmować jezeli dzieciak zagraża zdrowiu innych (rzuca w dzieci, kopie, gryzie) albo nie pozwala na prowadzenie lekcji w spokoju. Tak to tez jest bardzo wazne. Zadna z was nie pozwoliłaby aby w pracy ktos krzyczał, skakał po biurku, rozwalał całą pracę....ale dziecio to mozna fundować. Tak dla klas integracyjnych ale pod warunkiem ze pozostałe dzieci na tym nie tracą ( nie zyja w strachu, mogą w spokoju uczestniczyć w lekcji). Jezeli dzieciak jest agresywny albo regularnie rozwala lekcje - nie, na to sie godzić nie mozna.
  • hanusinamama 20.09.19, 15:43
    Tylko czemu 15 dzieci ma cierpieć przez 1....Tak dla klas integracyjnych o ile ta intergracja nie szkodzi pozostałym uczniom (bo moze im sie cos stać, bo nie mają warunków do nauki...). Jakieś granice muszą być.
  • 35wcieniu 20.09.19, 12:21
    A co w tym dziwnego? Materiał nie jest omówiony, a np. egzamin kończący podstawówkę zdać trzeba i przy rekrutacji do szkoły średniej nikogo nie będzie interesowało do jakiej szkoły i z kim chodził uczeń, którego klasa przerobiła tylko połowę. Ty byś nie narzekała, że klasa Twojego dziecka jest w tyle z materiałem przez jednego ucznia, który rozwala zajęcia? Oczywiscie nie jest to wina tego chorego dziecka tylko braku rozwiązań systemowych, ale dla dzieci, które muszą nadrabiac materiał chodzeniem na korki to nic nie zmienia.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • ichi51e 20.09.19, 13:10
    No wlasnie. Taki po prostu mamy system co wszystkich nastawia przeciwko sobie. Bo wyniki SA wazne i decyduja o przyszlosci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kochamruskieileniwe 20.09.19, 14:32
    No właśnie. Niestety, taki mamy system i dopóki się nie zmieni - tak będzie.
    Mnie ciekawi, jak jest rozwiązywany problem agresywnych uczniów w innych systemach. Bo jeżeli inaczej niż w Polsce (np padły tu, w tym wątki) pewne rozwiązania - jak podejrzewam(ale może niesłusznie) z innych systemów. Wtedy brak narzekań wcale mnie nie dziwi.

    Ichi - przyznaj. Czy Ty jesteś za edukacją włączającą w tej formie jaka jest w Polsce, wszystkich dzieci? Łącznie tych z kłopotami z agresją? Bo tym cholernym naszym systemie, dziecko z orzeczeniem i kłopotami z agresją jest w zasadzie nietykalne. JUż NT z agresją jest trudno tyklalne.

    Czemu Ty się dziwisz, że osoby takie jak Anorektyczna zdzira, (ja nie mogę pisać o sobie, bo na korki, na tym etapie edukacji nic nie wydałam). narzekają? Czy powinna machnąć ręką - program nie przerobiony? Ojtam, ojtam - najwyżej do szkoły brażnowej pójdzie....?
    A jezeli już o pieniądzach mowa - te dodatkowe pieniądze na korki zapewne też musiała zarobić. Czyli dodatkowe korki zastępujące szkołę zamiast innych rzeczy typu wyjazd, no nie wiem....
    Myślisz, że kazdy śpi na kasie by machnąć ręką na te koszty? To nie świat innej forumki, gdzie potencjalnen wyłożnie kilkudziesieciu tysięcy na spłatę długu męża to nic takiego. Tu Polska, gdzie mediana zarobków jest jaka jest. A drugi próg podatkowy osiąga niewielki procent zarabiających. Mowimy o polskich realiach, a nie ematkowych.
    Nie lubię takich rozmów, ale to też jest jedna ze stron tematu dyskutowanego.
  • ichi51e 20.09.19, 16:55
    Nie wiem jak to w polskiej szkole wyglada wiec ciezko mi sie odniesc. Na pewno w idealnym swiecie wszystko sie rozbija o to ze szkola powinna moc sobie poradzic z agresywnym. Imho najlepiej separacja - tyle ze na to ani miejsca ani ludzi.
    Dwa nacisk na nauke w szkole podstawowej w pl uwazam za przegiecie. Kazdy ma dokladnie ma takie wrazenie - jak mu w drugiej klasie kolega bedzie przeszkadzal to rodzic bedzie sie musial zarznac na korki - bez korkow to tylko branzowka biedakowi zostanie... do tego ludzie wkurzeni bo zaburzony nie dosc ze przeszkadza to jeszcze na egzaminie ma fory...
    moim zdaniem do klasy integracyjnej dzieci powinny byc duzo uwazniej przebierane do tego 5 zaburzonych to jest duzo na jedna klase, 2 byloby lepiej (na 15 osob)

    Na razie reformy szkolnictwa nie widac na horyzoncie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • iwoniaw 20.09.19, 16:59
    nacisk na nauke w szkole podstawowej w pl uwazam za przegiecie

    A konkretnie, to które elementy podstawy programowej w podstawówce są twoim zdaniem aż tak zbędne, że nacisk na ich opanowanie przez dzieci w wieku 7-15 lat uważasz za "przegięcie"?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • anorektycznazdzira 20.09.19, 20:04
    Ale co jest przegięciem? Wyniki z podstawówki są podstawą do przyjęcia lub nie do szkoły średniej. Przetłumaczę: Twoje dziecko będzie w ogóle mogło zdawać maturę i iść na studia (dostanie się i skończy liceum/technikum) lub nie będzie mogło zdawać matury (nie dostanie się do liceum/technikum).
    U mojej córki chłopak z ADHD rozwalał lekcje przez całą podstawówkę a nie poprzeszkadzał w drugiej klasie- jak można tak bagatelizować czyjąś krzywdę, bo nie rozumiem.

    "moim zdaniem do klasy integracyjnej dzieci powinny byc duzo uwazniej przebierane "
    NIE. Powinna być zapewniona taka opieka ze strony nauczycieli wspierających, pedagogów i psychologów, żeby dzieci "normalne" nie bardzo zauważały, że coś tam u kogoś jest nie tak, a zamiast doktoratu z pedagogiki specjalnej robiły program podstawówki.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • triss_merigold6 20.09.19, 21:24
    Podpisuję się pod każdym słowem.
    Dodam coś jeszcze. Moje starsze dziecko teraz ze śpiewem na ustach wychodzi przed 7 rano, żeby broń Boże nie spóźnić się do szkoły i wszystko mu się w szkole podoba, skład klasy również. Bardzo. Bo w końcu (wreszcie!) nie ma w klasie niezrównoważonych czy upośledzonych na umyśle, niedostosowanych poyebów, którzy hałasują, przeszkadzają czy w inny sposób zaznaczają swoją niekonwencjonalność. Ma warunki do nauki, po prostu.
  • iwoniaw 21.09.19, 11:59
    Dodam coś jeszcze. Moje starsze dziecko teraz ze śpiewem na ustach wychodzi prz
    > ed 7 rano, żeby broń Boże nie spóźnić się do szkoły i wszystko mu się w szkole
    > podoba, skład klasy również. Bardzo. Bo w końcu (wreszcie!) nie ma w klasie nie
    > zrównoważonych czy upośledzonych na umyśle, niedostosowanych poyebów, którzy ha
    > łasują, przeszkadzają czy w inny sposób zaznaczają swoją niekonwencjonalność.


    Zadziwiający "zbieg okoliczności", mam dokładnie identyczne dwa takie przypadki w najbliższej rodzinie. Tak, dzieciątka poszły do szkół średnich, do których trzeba było się dostać i w klasie wreszcie skończyły się cyrki urządzanie przez "niekonwencjonalnych", jako że tych ostatnich tam po prostu nie ma - i lekcje są lekcjami.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • edelstein 21.09.19, 11:27
    Gorzej jak te normalne zachowuja sie jakby je z zoo wypuscili.Juz przerabialam.Najwiecej problemow zawsze bylo ze strony dzieci w normie tylko kiepsko wychowanych.To dopiero jest problem, bo takim sie nie naleza ani dodatkowi nauczyciele ani psycholodzy.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • bistian 21.09.19, 11:39
    edelstein napisała:

    > Gorzej jak te normalne zachowuja sie jakby je z zoo wypuscili.Juz przerabialam.
    > Najwiecej problemow zawsze bylo ze strony dzieci w normie tylko kiepsko wychowa
    > nych.To dopiero jest problem, bo takim sie nie naleza ani dodatkowi nauczyciele
    > ani psycholodzy.

    Tak jest, ale na takich podziałałby nauczyciel dyżurny pedagog czy inny psycholog. Wycofuje się ucznia z klasy, ma potem zaległy materiał do nadrobienia, ale to już jego problem i jego rodziców.
    Obecnie, pozwalają sobie na takie akcje, bo im się to opłaca. Kumple mają radość, lekcje się nie odbywają na 100%, a dyrektor co najwyżej zbluzga nauczyciela, że sobie nie radzi, bo sam nie chce tracić autorytetu, więc się nie włącza, o ile nie musi.
  • edelstein 21.09.19, 11:50
    Tak to dziala w Niemczech, dziecko zachowujace sie jak pawian zostaje zawieszone i musi siedziec w domu, jak nie pomaga to go z tej szkoly wywalaja i pozostaje mu szkola dla pawianow.Jak sie poprawi to ma szanse na powrot, jak nie jego szkolna kariera sie konczy kiepsko.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • mia_mia 21.09.19, 11:54
    W szkołach musiałyby pracować zastępy psychologów czy pedagogów. Wyobrażam sobie, że taka osoba ma zagospodarowany czas, a nie siedzi w pokoju czekając na wywalonych z lekcji.
    Takie osoby powinny być obowiązkowo diagnozowane i w zależności co wyjdzie podlegać obowiązkowej terapii często z całą rodziną.
  • bistian 21.09.19, 12:02
    mia_mia napisał(a):

    > W szkołach musiałyby pracować zastępy psychologów czy pedagogów. Wyobrażam sobi
    > e, że taka osoba ma zagospodarowany czas, a nie siedzi w pokoju czekając na wyw
    > alonych z lekcji.
    > Takie osoby powinny być obowiązkowo diagnozowane i w zależności co wyjdzie podl
    > egać obowiązkowej terapii często z całą rodziną.

    Pracy z rodziną nie wykluczam, uważam to za konieczność. A te zastępy pomocy nie są potrzebne. Jest akcja, bierze się jednego, reszta się dostosowuje, bo widzi konsekwentne zachowania kadry. Z czasem zostaliby tylko ci z poważnymi problemami, ale z nimi i tak trzeba pracować, od tego się nie ucieknie.
  • mia_mia 21.09.19, 12:42
    Gdzie się go bierze?
  • hanusinamama 20.09.19, 16:14
    NO ale tak jest...poza tym nie tylko wyniki. Ja bym np nie chciała zeby sie okazało ze dziecko z lekcji jezyka niemieckiego nie wynosi nic bo kolega notorycznie przeszkadza...jednak w szkole ejst aby sie czegoś nauczyć. Nie kazdy szkołe traktuje jak miejsce terapii...
  • anorektycznazdzira 20.09.19, 15:23
    A jak wygląda sytuacja dzieci nienauczonych z powodu trudnego przypadku w klasie, jak moja córka? Wydaje Ci się, że miała jakieś względy przy rekrutacji do szkoły średniej a może na maturze? Zamierzasz zaprzeczać, że wykształcenie jest do czegokolwiek potrzebne??? Bo utrzymywać, że dzieci które musiały poświęcić swoją edukację dla kogoś nie są pozostawiane same ze swoim problemem się widzisz nie da.

    --
    Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
  • hanusinamama 20.09.19, 16:15
    Zaraz ci powie ze to wyscig szczurów...ciekawe w jakim celu swoje dzieci do szkoły wysłała...
  • sofia_87 20.09.19, 16:18
    Tak wyścig szczurow jest zly dla dzieci, ale bycie workiem treningowym już nie...
  • hanusinamama 20.09.19, 16:24
    Nie tylko. Nawet codzienna nauka w otoczeniu krzyków, pisków...kto to wytrzyma. Ktora ematka chciałaby pracować w pokoju z kims, kto skacze po stołach, wstaje 500 razy na lekcji krzyczy, co chwile chrząka, stuka....czemu dzieci mają to znosić. Zdrowie psychiczne zdrowych dzieci jest mniej ważne???
  • sofia_87 20.09.19, 16:31
    Tez o to pytałam.
    Ja sadze, ze najgorszy dla tych dzieci jest po prostu zycie w ciaglym strachu
  • berdebul 20.09.19, 16:59
    Nie każdy skaczący po stole dziubdziuś ma jakieś zaburzenie. Problemem polskiej szkoły jest brak jasnych zasad i ich egzekwowania. Jeżeli rozrabia dziecko z orzeczeniem, to obowiązkiem nauczyciela wspomagającego jest ten problem rozwiązać. Żadne dziecko nie powinno rozwalać lekcji. I serio, dzieci z zaburzeniami to mniejszość, a po wypowiedziach tutaj wyglada, jakby większość klasy uciekła z cyrku. suspicious
  • hanusinamama 20.09.19, 17:24
    Tak ale jak dziubdziuś ma papier to pozamiatane...on tak robi bo cierpi na....I pocałujcie mnie w de. Ja nie wtierdze ze dzieci z zaburzeniami maja być zamykane w domach. MOje dziecko w przedszkolu było z dzieckiem niepełnosprawnym ruchowo. Teraz ma w szkole tez dziecko z pewnymi ograniczeniami. Znam troche dzieci ze spektrum autyzmu i one wymagją innego podejscia, klasa musi sie tez pewnych spraw nauczyć ale to nie przeszkadza w nauce, nie wpędza pozostałych uczniów w nerwicę czy stan zagrożenia.
    Ale znam tez sytuacje gdzie zdrowe dzieci zaczeły sie przepisywać bo własnie siedzienie po kilka godzin w atmosferze krzyków, pisków, wskakiwania na krzesło, na ławkę, chrumkania, chrząkania...nie było dla nich zdrowe. Kolezanka wypisała córke z tej klasy, za nią inne dzieci sie wypisywały i ja sie nie dziwie. A rodzice nie wpsołpracowali bo mają "papier".
    Żadna z was by nie chciała w takiej atmosferze pracować a co dopiero zeby wasze dzieci tak musiały sie uczyć i spedzać czas w szkole...Uwazam ze są przypadki ktore sie zupełnie nie nadają do szkoł normalnych. Tak to jest trauma dla rodziców tych dzieci...ale tak jest.
  • edelstein 21.09.19, 11:23
    A co z neurotypowymi co dra japy?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • black.emma 20.09.19, 19:18
    Prawda? Dobre podsumowanie!
  • ichi51e 20.09.19, 16:57
    No bylo wyzej - terapii... 🙄🙄🙄


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 20.09.19, 15:42
    Tak ale mysle ze gdyby twoje dziecko przez 8 klas nie przerabiało programu bo jeden uczen nie pozwala na prace w klasie...inaczej byś mówiła. Inne będzie postrzeganie matki dziecka z dysfunkcją - ona hcce najlepiej dla dziecka, inne matek dzieci bez dysfunkcji...tutaj tez kluczowe jest czy rodzice dziecka współpracują z nauczycielem, klasą czy jedynie "mam papier pocałujcie mnie w de". Jak nie ejstem za wyscigiem szczurów to mysle ze bardzo bym sie niepokoiła ze moje dziecko nie ma warunków do nauki w szkole bo inne dziecko ma papier i moze sobie robić co chce...
  • mikams75 20.09.19, 18:25
    moze i wyscig szczurow, ale czemu dziecko ma miec gorsze wyniki na egzaminach przez dzieci nie potrafiace sie zachowac?
    Szkola to juz nie przedszkole, gdzie dzieci trzeba przechowac na czas pracy rodzicow i nikt nie zauwazy jak zrobia kilka wycinanek mniej.
  • mikams75 20.09.19, 18:28
    poza tym dziecko idzie do szkoly, zeby sie czegos nauczyc, a nie po to zeby ot taki w halasie odsiedziec kilka godzin, byc workiem treningowym dla dzieci z problemami i zeby odebrac prace domowe, ktorych pozniej nie potrafi zrobic samodzielnie, bo nauczycielowi nie udalo sie omowic tematu na lekcji. Opisane w tym watku sytuacje nie mieszcza mi sie w glowie.
  • mikams75 20.09.19, 18:19
    byc moze jak w Szwajcarii - poniewaz kazda klasa jest klasa integracyjna, na kazda klase przypada mniej dzieci z zaburzeniami. Niby nikt nie ma prawa wiedziec, ale bez szczegolow, kazdy i tak wie. Jest nauczyciel wspomagajacy niby dla calej klasy ale poswieca wiecej czasu dzieciom potrzebujacym. Bywa, ze do klasy przychodzi dodatkowy nauczyciel, ktory siedzi w lawce z dzieckiem i pomaga badz go pilnuje dziecka osobiscie. Z czasem sie oddala, siedzi w kacie klasy a z czasem przestaje przychodzic, badz pojawia sie raz na jakis czas. Jest tez szkolny pedagog i jak dziecko zaczyna rozwalac lekcje, to jest wyprowadzane z klasy i spedza czas z pedagogiem badz z kims innym w oddzielnym pomieszczeniu. Nie ma opcji, zeby nauczyciel czas przeznaczony dla calej klasy notorycznie poswiecal jednemu czy dwom gagatkom, ktorzy wrzeszcza, sa agresywni itp. Zreszta pisalam niedawno jak w przedszkolnej grupie odgrywaly sie rozne sceny. Naczycielka wystapila o przyznanie asystenta. To byl facet, ktory wyprowadzal zle zachowujace sie dzieci z sali i tam im klarowal. Do sali wracali jak sie uspokoili (co bez widowni udawalo sie lepiej) a nauczycielka mogla spokojnie dalej prowadzic zajecia. Asystent pilnowal tez ich na placu zabaw, nie bylo juz opcji, ze przywala komus i uciekna.
  • ichi51e 21.09.19, 09:52
    No wlasnie - przeciez to powinno byc proste asystent jest widzi i jak jest zle (albo i zawczasu bo przeciez z czasem czlowiek sie uczy co dziecko moze doprowadzic do szalu) to zabiera dziecko zeby sie uspokoilo. Widownia w takich wypadkach nigdy nie pomaga.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • taki-sobie-nick 20.09.19, 18:10
    I myślę: klasa zdrowych dzieci z uczniem z orzeczeniem jest chyba tak samo poszkodowana jak rodzina oosby chorej psychicznie.

    Otóż mylisz się misiaczku.

    Część osób problemowych DOSTOSOWUJE SIĘ w dużym stopniu.

    Twój foch jest o to, że nie dostosowują się w 100%.
  • sofia_87 20.09.19, 18:15
    A co z tymi, którzy się nie dostosowują, jak choćby ten X?
  • julita165 20.09.19, 18:28
    Różnie bywa. U syna jest chłopiec z Aspergerem. Dodatkowo ma ogromną wadę wzroku. Problemem, jedynym z funkcjonowaniem chłopca w klasie, było to że on notorycznie usiłował z tej klasy wyjść w trakcie lekcji. Nie wypuszczany wpadał w złość, płakał, krzyczał. W kl 1 to był poważny problem bo przeciez ani nauczyciel nie mógł z nim wyjść ani wypuścić go samego ani pół lekcji go uspokajać. Ale rodzice bardzo ogarnięci, świadomi problemów syna, niczego nie próbowali bagatelizować. Już pod koniec września chłopiec dostał nauczyciela wspomagającego i problemy z nim zupełnie się uciely. Nikt też nie próbuje dostosować innych dzieci to możliwości tego chłopca np on nie uczestniczy w niektórych wycieczkach, wyjściach bo wiadomo że pod wpływem nadmiaru bodźców może zachowywać się w sposób zakłócający imprezę.
  • ichi51e 21.09.19, 09:52
    I tak to wyglada w 95% przypadkow.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • takamania 21.09.19, 10:08
    Agrestor jest problemem dla grupy. No jakby to nie podlega dyskusji. Tyle, że jako matka afatyka, który nie jest w stanie wejść w słowne ,nazwijmy to napaści jestem bardzo zdołowana. I też tym co tu pisały niektóre z Was też bo to potwierdza moje obserwacje. syn należy póki co do tych na których nie było skarg a ze niewiele mi może powtórzyć to wydawało mi się że w integracyjnej grupie z NW jakoś ta 5 dzieci funkcjomuje . I nie byłabym świadoma skali problemu, gdyby nie to że chcieli się z nim spotykać poza przedszkolem zupełnie zdrowi koledzy. Jeśli 5 latkowie potrafią w taki sposób używać języka ( po to by zyskać przewagę nad kolegą) aż boję się pomyśleć co będzie dalej. Co zabawniejsze albo smutniejsze komercyjne zajęcia nam rozwalało również dziecko bez zaburzeń. Podczas gdyby robił to syn dostałby natychmiast łatkę wyżej jedna z ematek " niedostosowanego poyeba". Podczas gdyby matkom tych że " przeuroczych" chłopców, którzy doskonale już wiedzą jak sprowokować, jak słownie uderzyć ,żeby zabolało i żeby dorosły nie zauważył lub ot dla zabawy rzucuc krzesłem lub zabawkami , nie zapala się czerwona lampka. Serio połowę tych dzieci wysłałbym albo na terapie Si albo rodziców z nimi na terapie ( i jednych i drugich) ale to ten z orzeczeniem już zawsze będzie miał łatkę.
  • ichi51e 21.09.19, 11:13
    Tez mialam refleksje kiedys ze TUS powinien byc w obowiazkowym przedmiotem...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agata_abbott 21.09.19, 11:46
    W niektórych szkołach (prywatnych) - jest.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • edelstein 21.09.19, 11:36
    Klasa z dziecmi agrsywnymi lub glosnymi jest zawsze poszkodowana.Sek w tym, ze dzieci agresywne i glosne niekoniecznie maja jakiekolwiek orzeczenia lub opinie.Niektore sa zwyczajnie niewychowane.Moj syn poszedl do nowej szkoly i tez ma paru ananasow zwyczajnie przeszkadzajacych innym.Poprzednia szkola bardzo duza uwage przykladala do ciszy i spokoju, by byly warunki do nauki.Najwidoczniej w innych szkolach takich wymagan nie bylo.Teraz szkola musi niektorym ananasom pokazac, ze nie sa pepkiem swiata i nie moga sie drzec, bo przeszkadzaja.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • edelstein 21.09.19, 11:52
    Moim zdaniem problem nie lezy w orzeczeniach czy ich braku tylko w rodzicach.Problemy sprawiaja dzieci rodzicow, ktorzy wszystko olewaja.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • mia_mia 21.09.19, 11:57
    Jeśli dziecko jest poważnie zaburzone, to rodzice i specjaliści nie zdziałają cudów od razu nawet przy solidnej pracy i dobrej woli. Niektórzy potrzebują więcej czasu i wtedy powinni uczyć się w domu lub w jakiś specjalistycznych placówkach, które trzeba pewnie potworzyć.
  • edelstein 21.09.19, 12:05
    Jesli dziecko jest powaznie zaburzone to rodzic powinien je umiescic w odpowiedniej placowce.Jesli tego nie robi to olewa.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • takamania 21.09.19, 12:09
    mia_mia napisał(a):

    > Jeśli dziecko jest poważnie zaburzone, to rodzice i specjaliści nie zdziałają c
    > udów od razu nawet przy solidnej pracy i dobrej woli. Niektórzy potrzebują więc
    > ej czasu i wtedy powinni uczyć się w domu lub w jakiś specjalistycznych placówk
    > ach, które trzeba pewnie potworzyć.
    Mogą. Są leki, terapie słuchowe, behawiralne a przede wszystkim dobrzy terapeuci. Zmieniałam ośrodki wczesnego wspomagania. Dopiero w trzecim znaleźli się tacy, którzy umieją wyegzekwować zalecenia terapeutyczne. I w sposób klarowny ale w stanowczy sposób rozmawiać z rodzicami.
  • mia_mia 21.09.19, 12:35
    Oczywiście, że mogą tylko potrzebny jest czas, czasem go brakuje.
  • takamania 21.09.19, 14:31
    mia_mia napisał(a):

    > Oczywiście, że mogą tylko potrzebny jest czas, czasem go brakuje.
    Czasu, pieniędzy i wiedzy. To co często muszą przejść tacy rodzice , pokonałby nie jedną z tutaj wypowiadających się. I to też jest odpowiedź na to dlaczego rodzice unikają diagnozowania. Choć to duży błąd
  • iwoniaw 21.09.19, 12:06
    problem nie lezy w orzeczeniach czy ich braku tylko w rodzicach.Problemy sprawiaja dzieci rodzicow, ktorzy wszystko olewaja.

    Owszem, dlatego powinny istnieć skuteczne mechanizmy brania takich rodziców za dudę i egzekwowania pod groźbą dolegliwej kary zachowań pożądanych.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • edelstein 21.09.19, 12:12
    Dlatego mi sie podoba,ze u nas takie dzieci nie moga robic co chca, bo nic im i rodzicom nie grozi.Jest motywacja, jest reakcja.Uwazam ten watek za bzdurny, bo orzeczenie orzeczeniu,a opinia opinii nierowne.Pisze to jako osoba, ktora kiedys miala orzeczenie teraz to bylaby opinia.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • mia_mia 21.09.19, 12:46
    Otoz to. Oczywiście przyczyny mogą być różne, ale przymusowy wgląd w sytuacje takiej rodziny byłby z korzyścią dla wszystkich. Wychodziłoby czy rodzice nie zajmują się wychowaniem czy tatuś tłucze mamusię i resztę rodziny i dziecko tylko odreagowuje w szkole.
  • iwoniaw 21.09.19, 12:53
    Dokładnie o to chodzi.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka