Dodaj do ulubionych

Chcę adoptować synów kuzynki

19.09.19, 18:18
Kuzynka z mężem zginęła w wypadku pół roku temu, zostawili po sobie dwóch synów 10 latka i 2 latka.
Od czasu kiedy byłyśmy nastolatkami nie miałyśmy ze sobą większego kontaktu, jako dzieci lubiłyśmy się, byłyśmy w zbliżonym wieku, więc kontakt był. Potem ona poszła na studia do innego miasta, później z mężem za pracą wyjechała do miasta na drugim końcu Polski. Co u niej i że ma synów wiedziałam z FB i od ciotki, siostry mojej mamy. Kilka miesięcy temu ta wiadomość doslownie wmurowała mnie w ziemię, nie potrafiłam się długo podnieść.
Dzieci wróciły w rodzinne strony i teraz mieszkają u cioci. Starszy bardzo przezył śmierć rodziców, do tej pory przeżywa. To świetny chłopak, utalentowany sportowo, bardzo dobry uczeń (przynajmniej tak było przed śmiercią rodziców), teraz też dodatkowo bardzo zajmuje się bratem. Młodszy to istny słodziak, śliczne, wesołe i kochane dziecko.
Ciocia z wujkiem to już ludzie w okolicy 70tki, teście kuzynki też, tam dodatkowo teść jest bardzo schorowany, mają kontakt z dziećmi, dzieci są do dziadków przywiązane.
Ja z mężem odkąd dzieci przyjechały do cioci staramy się pomagać, jesteśmy na każde zawołanie, starszy chyba tylko przy moim mężu zaczyna się uśmiechać i zamienia z opiekuna brata w dziecko. Mąż ma z nim świetny kontakt, sam też przez wiele lat trenował, zapisał młodego na piłkę w naszym mieście, wozi go. Kiedyś powiedział mi, że bardzo przypominam mu mamę, położył się na moim ramieniu i płakał, a ja razem z nim.
Mamy oboje po 37lat, mamy adoptowaną córkę 4 letnią, nie możemy mieć biologicznych dzieci.
Jak zobaczyłam tych chłopców z miejsca ich pokochałam.
Chcielibyśmy stworzyć im dom, obojętnie czy to adopcja czy rodzina zastępcza, mamy warunki lokalowe i materialne, a co najważniejsze kochamy ich.
I teraz takie pytanie jak cioci i wujka zapytać czy byłaby taka możliwość, żeby jej nie urazić. Oni i teściowie kuzynki bardzo ich kochają, ale w naszym odczuciu zdrowie jak i wiek nie pozwala im na stworzenie normalnego domu w którym mogliby dorastać.
Co o tym myślicie czy nasze pytanie będzie nietaktowne? Boję się, że w sytuacji kiedy odmówią, poczują się zagrożeni i odseparują nas od chłopców.
Edytor zaawansowany
  • agrypina6 19.09.19, 18:35
    Po prostu zapytaj. Że chcecie z mężem adoptować chłopców, że ich kochacie i co dziadkowie na to?
  • mamtrzykoty 19.09.19, 18:39
    Myślę, że przesadzasz z tym urażaniem. Powinni się raczej ucieszyć z takiej propozycji.
    Skoro pomagacie, zajmujecie się chłopcami, to taka propozycja jest jak najbardziej naturalna. Ludziom w wieku koło 70-tki, opieka może w każdej chwili zechcieć chłopców zabrać i co wtedy? Jeśli ich adoptujecie, to przecież nie zabierzecie ich dziadkom. Dziadkowie nadal będą dziadkami, a chłopcy zyskają mamę i tatę a co najważniejsze dzieci zostaną w rodzinie, nie pójdą do obcych ludzi.
    Nie zastanawiaj się tylko normalnie powiedz, że myślicie o tym, aby chłopców adoptować.
    Kto jest w tej chwili ich prawnym opiekunem? Czy w ogóle było coś sądownie ustalane?
  • aguar 19.09.19, 18:41
    Też myślę, że śmiało pytajcie. Może właśnie dziadkowie poczują ulgę, na pewno obawiają się o swoje możliwości opieki nad dziećmi.
  • rozalia_olaboga 19.09.19, 18:44
    Normalnie, powiedz że chlopcy są wam bardzo bliscy i chcecie ich adoptować, równiez po to, aby zostali w rodzinie. Jeśli dziadkom się coś stanie, a chłopcy będą niepełnoletni, będzie problem. Też delikatnie zwróć im na to uwagę... No i oczywiście zapewnij, że ich kontakty z wnukami są zapewnione i będziecie dbać o spotkania. Ale tak naprawdę to nie dziadkowie decydują o adopcji, tylko sąd/ośrodek adopcyjny czy co tam w Polsce jest. Jeśli macie już adoptowaną córkę, to chyba znacie procedurę?
  • sylwiacmok 19.09.19, 18:51
    Tak procedurę znamy, ale nie chcielibyśmy coś robić jeśli nie będzie zgody dziadków dzieci. Oni się strasznie starają, kochają ich bardzo, teraz to jeszcze dochodzi, że oni zostali im po córce, dla drugich dziadków adopcja przez nas też może być trudna. Boję się, że ciotka poczuje się przez nas urażona i zagrożona, że taka propozycja wyda im się kuriozalna, bo dzieci dobry dom wg nich mają u nich. Strasznie boję się.
  • rozalia_olaboga 19.09.19, 19:09
    No ale my ich nie znamy... Tak na zdrowy rozum, to chyba Wasza propozycja jest dobra dla wszystkich. No chyba że macie w rodzinie jakieś niesnaski i dziadkowie będą wam robić pod górkę, albo są jacyś przewrazliwieni, ale tego to forum nie wie.
  • koronka2012 19.09.19, 20:23
    rozalia_olaboga napisała:

    > Tak na zdrowy rozum, to chyba Wasza propozycja jest dobra dla wszystkich.

    Wiesz, nie do końca. Nie na płaszczyźnie emocji. Ci dziadkowie NA RAZIE radzą sobie.

    Dla rodziców, którzy stracili dzieci wnuki stanowią pewnego rodzaju bodziec, żeby nie stoczyć się w otchłań rozpaczy, nadają sens ich życiu, trzymają w pionie, a opieka nad nimi - choć na pewno z racji wieku męcząca - stanowi też motywację, żeby żyć dalej.
  • jola-kotka 19.09.19, 19:22
    A nie maja dobrego? Dla mnie to jest zly pomysl i twoje obawy uwazam za sluszne. Moim zdaniem bedzie tak jak piszesz, zaczna was unikac. Nie mow o adopcji tylko jak ktos tu napisal badz i dawaj do zrozumienia ze ewentualnie jestes gotowa zajac sie nimi. Dom domem czasami lepszy skromniejszy ale z ludzmi ktorych sie kocha. Ja bym nie sugerowala sie jednorazowymi tekstami o tym jak przypominasz mame. Te dzieci znasz chwile i nie wmawiaj sobie ze jestes im blizsza niz dziadkowie albo ze dziadkowie z racji wieku chetnie ci dzieci oddadza bo w takich sprawach decyduja emocje. Dzieci to nie rzecz, malo czasu minelo od tragedii, rany sie nie zabliznily. Mega duzo ryzykujesz wyskakujac z taka propozycja. Czyli utrate kontaktu z tymi dziecmi.
  • lot_w_kosmos 19.09.19, 19:32
    Zgadzam się całkowicie.
  • szeptucha.z.malucha 19.09.19, 20:36
    Też myślę podobnie. Możecie zapewnuć, że pomożecie, w razie W zajmiecie się chłopcami, bo są Wam bliscy.
    Może, jeśli dziadkowie poczują, że nie dają rady, sami Was zapytają...
  • ichi51e 20.09.19, 08:05
    Zgadzam sie z Jola. I tak juz mozecie sie dziecmi zajmowac ile chcecie. Do tego corka wasza slusznie poczuje sie zagrozona - te dzieci sa z wami przeciez spokrewnione. Po co ci formalnosc?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 19.09.19, 22:32
    Boję się, że ciotka poczuje się przez nas urażona i zagrożona,
    > że taka propozycja wyda im się kuriozalna, bo dzieci dobry dom wg nich mają u
    > nich. Strasznie boję się.

    I słusznie się boisz. Tym bardziej, że będą mieli całkowitą rację.
  • 3-mamuska 19.09.19, 23:42
    Może zaproponuj ze weźmiecie chłopców do siebie na weekend/wakacje. Częściej zabierajcie do siebie. Na wycieczki wyjazdy wypady do kina.
    Potem możecie powiedzieć ze pokochaliście chłopców jak swoje własne dzieci.
    Moim zdaniem lepiej powoli oswajać rodzine z taka nowiną. A może z czasem któryś sam o to zapyta. Czy nie mogli by u was mieszkać.
    Bo starsi ludzi mogą się czuć się urażeni ze myślicie ze chłopcom jest u nich złe. Ze nie dają sobie rady niektórzy starsi ludzie denerwują się jak ustępuje im się miejsca czy próbuje pomoc/wyręczać.

    Ja bym powoli budowała relacje i chęci.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • koronka2012 19.09.19, 18:47
    Może lepiej nie zaczynać od formalności - adopcji/stworzenia rodziny zastępczej, tylko zagajać, że na pewno są przytłoczeni tą sytuacją i dać do zrozumienia, że bylibyście skłonni przejąć opiekę nad dziećmi, delikatnie zasugerować, że choćby z racji wieku macie lepsze możliwości, żeby się nimi zająć.

    Chyba znają was na tyle, żeby nie doszukiwać się w tym drugiego dna...? widzą, że się angażujecie, że los dzieciaków nie jest wam obojętny.
  • basiastel 19.09.19, 20:08
    Też myślę, że warto z dziadkami dzieci porozmawiać. Mają po 70 lat, a jedno z dzieci jest dwuletnie, więc istnieje możliwość, że nie uda im się dziecka/dzieci doprowadzić do samodzielności. Pewnie sami mają takie obawy, więc świadomość, że ktoś może przejąć opiekę nad dziećmi może ich uspokoić. Oczywiście, nie nalegałabym na przejęcie opieki już teraz, ale wyraziła gotowość.
  • amsterdama 19.09.19, 18:49
    Pytajcie śmiało. Jeśli dziadkowie mają koło 70-tki to pewno największym ich zmartwieniem jest to, że umrą zanim dzieci dorosną, że nie będą mieć sił ich wspierać i wychowywać. Może czekają na Waszą propozycję.
  • lot_w_kosmos 19.09.19, 19:29
    Jeśli ta historia jest prawdziwa....
    To na razie dałabym spokój z adopcją.
    Bądź blisko, pomagaj, czuwaj, zajmuj się.
    Możesz delikatnie dawać do zrozumienia, że jesteś gotowa na wszystko - i adoptować, gdyby dziadkom coś się stało, i adoptować zaraz, gdyby przestali dawać radę i poczuli zmęczenie.
    Jeśli wyjdziesz z tym teraz, już, może być problem, mogą źle zareagować. I ja bym ich zrozumiała w tej sytuacji.
    Może samo powoli się dobrze dla was ułoży, może chłopcy sami zaczną do was chcieć na stałe.
    Na razie bierzcie ich do siebie na noc, na weekend.
  • bambzgrozja 19.09.19, 19:31
    Myślę, że to jeszcze za wcześnie po tragedi, aby rozmawiać o takich sprawach z dziadkami.
  • bi_scotti 19.09.19, 20:18
    Potencjalna rozmowa moze/musi wyjsc wylacznie ze strony ciotki i wujka. Jesli nie wyjdzie, nie ma opcji zeby samemu sie zadeklarowac. Oni stracili corke, zostaly po niej dzieci, oni te dzieci przyjeli do domu i wychowuja. Gdyby nie czuli sie na silach, sami by szukali pomocy w kilka tygodni po tragedy. Poniewaz nie szukaja, ich decision is clear. Jesli cos sie zmieni, sami sie do Was zwroca. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • bambzgrozja 19.09.19, 20:35
    święta racja
  • hanusinamama 19.09.19, 21:36
    Troche nie wyobrazam sobie pytania od strony dziadków: moze byscie ich wzieli. Moim zdaniem powinoformowanie ze są gotowi pomóc a jak bedzie trzeba zajać sie chłopcami, dając im dom i rodzinę powinno ucieszyć dziadków. Bo na pewno zastanawiają sie co bedzie z dzieciakami jak oni zachorują lub umrą...
  • sham-anka 20.09.19, 15:55
    > Troche nie wyobrazam sobie pytania od strony dziadków: moze byscie ich wzieli.

    Bo masz słabą wyobraźnię. Wystarczy, że dziadkowie dadzą sygnał, że są gotowi do takich przemyśleń i rozmów, ale bez bezpośredniej sugestii, że "może oni by wzięli". Ot, "Krysia niedługo będzie szla do szkoły, musimy poważnie pomyśleć nad logistyką".
  • memphis90 19.09.19, 21:47
    Zupełnie się nie zgadzam. Dziadkowie mogą padać na pysk, ale przecież nie zaczną chodzić po ludziach i pytać, czy aby ktoś nie weźmie od nich dzieci uncertain Nie, nie i nie.

    Ja bym spokojnie porozmawiala, powiedziała jak jest - że dzieci własnych mieć nie mogę, ale bardzo mi zależy na chłopcach i chętnie zapewnię im rodzinny dom.



    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kropkaa 19.09.19, 22:53
    Dokładnie. Pół roku to mało, dla nich to jakby było w ubiegłym miesiącu. Choć pewnie z siłami krucho, nie zaczną sami pytać, czy ktoś "chce" dzieci. Myślę, że pomysł jest bardzo dobry. Od razu przemyślcie i przestawcie kwestię świąt, ferii, wakacji (że zawsze część spędzą u nich) etc.
    Sprawdźcie też (to może nie od razu) czy rodzice nie mieli jakiś ubezpieczeń na wypadek śmieci zapisanych na dzieci.
  • ichi51e 20.09.19, 08:08
    Co innego chodzic po rodzinie i pytac kto przygarnie a zapytac ludzi ktorzy i tak siw zajmuja pomagaja wiadomo ze sa otwarci na adopcje i wlasnych dzieci miec nie moga.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sham-anka 20.09.19, 16:03
    > Ja bym spokojnie porozmawiala, powiedziała jak jest - że dzieci własnych mieć nie mogę, ale bardzo mi zależy na chłopcach i chętnie zapewnię im rodzinny dom.

    czyli chodzi o twoje potrzeby. Plus sugestię, że dzieci w tej chwili ten rodzinny dom mają do dudy.
    A raczej jedyny właściwy komunikat jest "robicie świetną robotę, ale gdybyście w przyszłości potrzebowali pomocy w większym zakresie, włącznie z tym, że poczujecie że was to zaczęło przerastać, to nie wahajcie się zapytać".
  • aguar 21.09.19, 19:35
    Uważam, że to jest bardzo niekorzystne dla młodszego z dzieci (to, że na razie u dziadków, a potem za kilka lat być może nowy dom), dla starszego mogłoby być do przyjęcia.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:38
    Ciekawe czy watkodajka (o ile sytuacja jest w ogole prawdziwa) nie kieruje się przypadkiem swoim własnym egoizmem i "instynktem macierzynskim". Niestety z tej jej pisaniny tak wynika. Ze ten dwulatek taki sliczny, a ona tak chce kolejnego bombelka.
  • aguar 21.09.19, 19:53
    Ja w ogóle nie ogarniam, co w tym złego. Bardzo dobrze, że ma instynkt macierzyński i chce mieć więcej dzieci (a do tego zdrowie oraz warunki mieszkaniowe i finansowe). Lepiej jakby dzieci trafiły do kogoś, kto tak naprawdę nie marzy o dzieciach, większej rodzinie???
  • double-facepalm 21.09.19, 20:01
    Zły w tym jest egoizm. A wątek brzmi jak trollollo stażystki która kosztem forum chce nabić wierszowkę.
  • ichi51e 21.09.19, 20:02
    wiesz...chodzi chyba o to ze te dzieci maja teraz dom i bliskich. tobie rozumiem tez mozna dzieciaki zakosic jesli uznamy ze ktos inny stworzy im lepsze warunki i bardzo mu sie spodobaly....?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 21.09.19, 20:13
    Mieszkają z dziadkami (którzy nadal mogą być dziadkami), a potrzebują rodziców. Tyle było wątków, w których forumki wypowiadały się, że koło pięćdziesiątki jest za późno na dziecko, a teraz koło siedemdziesiątki ma być ok? I w ogóle lepiej, aby rodzicem był ktoś, kto faktycznie chciał być rodzicem, będzie nim z wyboru, a nie dlatego, że tak się życie ułożyło, a nie planował już dzieci na tym etapie życia. Ale jeszcze raz podkreślam, że mogą być różne potrzeby tych chłopców. Na pewno zrobi się krzywdę młodszemu, jeśli nie da mu się szansy na normalną rodzinę. I mam nadzieję, że to trollowątek, bo się za bardzo przejmuję.
  • rosabell 21.09.19, 21:07
    Jak wogole mozna pomyslec, ze to trollowatek. Zeby ktos sobie wymyslal i dywagowal o smierci kuzynki. Takie wypadki nie zdarzaja sie czesto, wiec nawet mozna sprawdzic, ze byl taki wypadek. A posadzanie kobiety o zle intencje to juz wogole obrzydliwa podlosc go kwadratu. Ludzi, ktorzy chca wychowywac cudze dzieci powinno sie podziwiac.
  • ichi51e 21.09.19, 21:11
    Czyli zgadzasz sie ze jesli ktos uzna ze gdzie indziej bedzie dzieciom lepiej (albo jestes za stara, zbyt nieruchawa przeciez dzieci potrzebuja ruchu) mozna ci dzieciaki odebrac?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 21.09.19, 21:43
    Ale tym ludziom nikt nie chce odbierać ich dzieci. Jedno zabrał im zły los, a nad relacją z drugim mogą teraz popracować zamiast wyskakiwać z pretensjami - "Babcia ma żal do córki, że w obliczu takiej tragedii nie wykazuje żadnych chęci do pomocy."
  • mia_mia 21.09.19, 21:17
    Tych dziadków dzieci nie znały zbyt dobrze, bo mieszkały daleko. To przywiązanie było do dziadków z miejsca, gdzie mieszkały.
  • mia_mia 21.09.19, 21:20
    Która kobieta decydując się na dziecko nie ma nadziei, że trafi jej się śliczny i mądry bombelek?
  • ingaki 21.09.19, 23:50
    Ale o chodzi , przecież dziadków ciągle mieć będą. A młodzi mają szanse mieć znowu normalną rodzinę, najmłodszy będzie mógł z czasem nawet myśleć o cioci jak o mamie. A takie rzeczy są dla dzieci ważne. Dziadków będą zawsze kochać i widywać i mieć. Ale również będą mieć opiekunów którzy będą tez ich kochać ale stworzą dom które dzieci mieć powinno, młodych opiekunów. Dziadki mogą nie umieć wychować tak żeby to miało ręce i nogi. Dziadkowie są od rozpieszczania i kochania. Często mają problemy z wychowywaniem.

    --
    jest jak jest, nie jak powinno być..
  • agab51 19.09.19, 20:13
    Myślę że masz rację, i Twoje obawy są słuszne- dziadkowie mogą poczuć się bardzo urażeni.
    Ale doradzić ci nic konkretnego nie podejmuję się, poza tym, żebyście tych dziadków wspierali w opiece. Przeciez możecie chłopców zapraszać do siebie np na wekend, czy na wycieczkę, do głupiego ZOO, na basen, na kulki, ot takie małe wyjścia zapewniające chłopcom trochę rozrywki i żeby mogli czuć się dalej dziećmi , a jednocześnie by odciążyć trochę dziadków w opiece, żeby ci starsi ludzie mieli też chwilę wytchnienia i mogli odpocząć.

    --
    Wczoraj było za wcześnie. Jutro będzie za późno. Dzisiaj jest TEN DZIEŃ.
  • gulcia77 19.09.19, 20:30
    Myślę, że sama wasza bliskość i obecność spowodują, że ta rozmowa się pojawi. U mnie przynajmniej tak było. Jak już minął szok po śmierci siostry, zaczęły się rozmowy jak to poukładać formalnie. U nas to trwało około roku. Choć sytuacja była bardziej skomplikowana.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • hrabina_niczyja 19.09.19, 20:32
    Zaraz, zaraz, bo się trochę, a nawet bardzo zagalopowałaś. To w waszym odczuciu ani zdrowie ani wiek im nie pozwala na opiekę nad dziećmi. Według nich i zapewne sądu wszystko im pozwala. To nie dziadki z demencja w końcu. Wspierać jak najbardziej, zabrać chłopaków na weekend czasami, na wycieczkę, na wakacje, ferie. Spędzać z dziećmi i ich dziadkami święta. Natomiast nie wychodzić z takimi propozycjami. To nie są kartofle, że pół roku po śmierci rodziców, kiedy się jeszcze nie zaklimatyzowały i nieoswoiły z sytuacją już ich zabierać, adoptować, bo wam się coś wydaje. Te dzieci miały kochających rodziców i znalazły się w sytuacji bardzo trudnej. W bliskiej rodzinie naprawdę nie trzeba papierów, sądów, adopcji, żeby cała ta rodzina zaopiekowała się dziećmi i pomogła dziadkom. Zostawić jak jest.
  • rozalia_olaboga 19.09.19, 21:29
    Ale ale. Fakt, pol roku to mało, ale myślisz, że dla dzieci lepiej mieszkać trochę (np 2 lata) u dziadków, a potem znowu u kogoś innego? Z autorką postu i jej mężem są chyba też zzyci, przynajmniej tak zakładam.

    Proces adopcji nie trwa kilka dni, a dziadkowie to jednak nie rodzice, nawet zastępczy czy adopcyjni. Nie chodzi mi o to że dziadkowie są GORSI, ale o to, że to inna rola. Mając dom u autorki, dzieci zyskują pełną rodzine, z rodzicami i dziadkami. Zostając z dziadkami są jej częściowo pozbawieni.
  • hrabina_niczyja 19.09.19, 21:41
    A kto mówi, że tylko 2 lata? Dzieci też rosną wiesz? Z autorką są zżyci, ale z dziadkami chyba bardziej prawda? Zwłaszcza, że autorka dopiero teraz poznała te dzieci. Z dziadkami dzieci też mają rodzinę i to dużo bliższa niż kuzynka. I nie uważam, że mieszkając z dziadkami są pozbawieni reszty rodziny. Dać dzieciom spokój i poczekać co wyjdzie, a potem to należałoby zapytać tych dzieci.
  • antonina.n 19.09.19, 21:57
    Wypisujecie takie bzdury, ze masakra. Dzieci nie zyskują żadnych rodziców, bo rodziców straciły w wypadku i to BARDZO niedawno. Póki co mieszkają z najbliższymi, czyli dziadkami, którzy zapewniają dzieciakom poczucie bezpieczeństwa i stabilizację. Jeśli ciotka z mężem (czyli autorka wątku) adoptuje dzieci to nadał pozostanie ciotką! Co wy myślicie, że dzieciakom, które straciły rodziców, to wystarczy przedstawić kuzynkę matki jako nową mamę?!

    Jeśli autorka z mężem chcą, niech będą blisko, pomagają i zadeklarują się, że w razie czego - zajmą się dzieciakami. Ludzie około 70tki zapewne myślą o tym, co będzie z dziećmi gdy ich zabraknie, wiec taka rozmowa jest jak najbardziej na miejscu. Jeśli uznają, że może dla dzieci lepiej by było cały proces przeprowadzisz wcześniej- sami powiedzą.
  • rozalia_olaboga 19.09.19, 22:08
    I co, jak dziadkowie będą gotowi, to wtedy dzieciom się przedstawi nowa mamę? Łatwiej będzie 6-latkowi niż 2-latkowi?
    Nikt nie mówi poza tym, że wystarczy przedstawić nową mamę i będzie dobrze, gdzie to przeczytałaś?
  • malgo21 19.09.19, 22:12
    Tak, łatwiej będzie dzieciom zamieszkać z ciocią która od 4 lat jest obecna w ich życiu, niż do kuzynki mamy która o ich istnieniu wiedziała z fb (a oni o jej istnieniu pewnie w ogóle).
  • ichi51e 20.09.19, 08:10
    I ktora chce byc ich mama

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • double-facepalm 21.09.19, 18:24
    malgo21 napisała:

    > Tak, łatwiej będzie dzieciom zamieszkać z ciocią która od 4 lat jest obecna w i
    > ch życiu, niż do kuzynki mamy która o ich istnieniu wiedziała z fb (a oni o jej
    > istnieniu pewnie w ogóle).
    Ale takiej "cioci znanej od 4 lat" nie ma. Są dziadkowie, którzy mieszkają z dziećmi od śmierci matki i ojca, czyli kilka miesięcy. Wcześniej dzieci mieszkały drugim koncu kraju z rodzicami-migrantami ekonomiczno/zawodowymi i dziadków widywały pewnie na dłużej tylko w wakacje. I młodszy jeszcze nie ma tych 4 lat o których piszesz.
    Slowo "ciocia"odnosi sie do babci dzieci, a siostry matki watkodajki. Oraz do watkodajki (jej pokrewienstwo z dziecmi zmarlej), która przed śmiercią kuzynki te dzieci widziała tylko na zdjęciach albo i nawet nie, a samej kuzynce pewnie nawet życzeń raz do roku nie składała.
  • hrabina_niczyja 19.09.19, 22:16
    Nie, nie przedstawi żadnej mamy i taty, bo mama i tata tych dzieci nie żyją. I nie będzie łatwiej 6 latków, tak samo jak nie jest łatwiej 2 latków. Te dzieci przezyly koszmar i od śmierci rodziców nie ma lepszego i gorszego wyboru dla nich. Niestety ta tragedia będzie obecna w ich życiu cały czas, ale można minimalizować skutki. Dzieci są u dziadków i dopóki dziadkowie dają radę to dalsza ciotka niech się realizuje w tym zakresie, w którym dziadkowie sobie nie radzą.
  • antonina.n 19.09.19, 22:20
    rozalia_olaboga napisała:

    > I co, jak dziadkowie będą gotowi, to wtedy dzieciom się przedstawi nowa mamę? Ł
    > atwiej będzie 6-latkowi niż 2-latkowi?
    > Nikt nie mówi poza tym, że wystarczy przedstawić nową mamę i będzie dobrze, gdz
    > ie to przeczytałaś?

    Nie, wtedy dzieci zamieszkają z długo już znaną i kochaną ciocią.
  • ichi51e 20.09.19, 08:10
    Jaka nowa mame? To watkodajka chcialaby zostac ich mama a to wiadomo im wczesniej tym lepiej.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hrabina_niczyja 19.09.19, 22:12
    A dlaczego piszesz w liczbie mnogiej? Ja akurat mam dokładnie takie samo stanowisko jak ty.
  • antonina.n 19.09.19, 22:18
    Jeśli to do mnie (bo nie widzę drzewka), to tak, zdecydowanie za bardzo się zapędziłam z tą liczbą mnogąwink.

  • kokosowy15 19.09.19, 22:12
    Niezbadane są wyroki sadu. Były tu forumki, które potepialy mnie za to, że nie załatwiłem formalnie rodziny zastępczej dla wnuków. Wśród dalszych znajomych sytuacja była podobna sytuacja, matka zmarła po udarze, ojciec od lat nie żyje. Dziadkom, oboje w wieku emerytalnym, nie przyznano opieki z powodu wieku, stanu zdrowia. Tak w każdym razie mówią. Trzynasto- i pietnastolatka trafiły do rodziny zastępczej w innym mieście.
  • kermicia 19.09.19, 20:38
    A gdybyście powiedzieli wujostwu, że GDYBY w przyszłości tego chcieli i potrzebowali, to jesteście gotowi zająć się chłopcami? Zasugerować jedynie gotowość, a nie zamiar.
  • alfa36 19.09.19, 21:18
    Dokładnie tak, jak większość pisze. Być, wspierać...
  • mama-ola 19.09.19, 21:43
    Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, że moja mama oddaje moje dzieci jakiejś dalszej kuzynce. Tez dobiega 70-tki i ceni sobie spokój. Ale oddać wnuki do adopcji po śmierci córki? - nie.
    Moim zdaniem moglibyście poprzestać na byciu najlepszą ciocią i wujkiem na świecie. Świetnie, że Twój mąż wozi na piłkę. Takich elementów może być więcej.
  • memphis90 19.09.19, 21:54
    Ja tam nie wiem czy chciałabym, żeby moimi dziećmi zajmowali się 70l rodzice. Szczególnie, gdyby jedno z dzieci mialo ledwie 2 lata. Gdyby w takiej sytuacji kuzynka w moim wieku zaoferowala się stworzyć dzieciom RODZINĘ, wolalabym kuzynkę. A dziadkowie niech będą dziadkami, nie rodzicami. To nie jest żadne "oddanie do adopcji", bo dzieci nie idą na parobka do obcych ludzi jak Ania z Zielonego Wzgórza, tylko do tych członków rodziny, którzy zapewnią im najlepsze warunki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • antonina.n 19.09.19, 22:01
    No wiesz, tyle tylko że „najlepsze warunki” to tez poczucie bezpieczeństwa i więź. Póki co, to dziadowie są najbliższymi dzieciom, kochanymi ludźmi. A autorka jest nową, obcą ciocią. kochaną i fajną, ale obcą.
  • rozalia_olaboga 19.09.19, 22:11
    Jak można być kochaną, ale obcą?
    Jasne, że ciocia to nie mama. Ale babcia to też nie mama. W nowym układzie dzieci zyskałyby mamę zachowując babcię, a teraz mają babcię w roli mamy. Z postu wynika, że wszyscy mieszkają blisko, więc dalszy bliski kontakt z dziadkami byłby zachowany.
  • antonina.n 19.09.19, 22:27
    rozalia_olaboga napisała:

    > Jak można być kochaną, ale obcą?
    > Jasne, że ciocia to nie mama. Ale babcia to też nie mama. W nowym układzie dzie
    > ci zyskałyby mamę zachowując babcię, a teraz mają babcię w roli mamy. Z postu w
    > ynika, że wszyscy mieszkają blisko, więc dalszy bliski kontakt z dziadkami byłb
    > y zachowany.

    No, powiem ci że nie codzień piszę tak z grubej rury, ale p.ieprzysz jak potłuczona.

    Dzieci obecnie mają babcię w roli babci i ciotkę w roli ciotki. Mama dzieci nie żyje i jej już nie zyskają w żadnym układzie i z kim by nie mieszkały. Tata dzieci nie żyje i również go już nie zyskają.

    I uwaga: Dzieci przeżyły tragedię, przezywają koszmar. W tej sytuacji LEPIEJ DLA DZIECI, by mieszkały z kimś, kogo kochają, a nie z ciotką, którą ledwie znają. Nawet jeśli ciotka deklaruje miłość do dzieci, to tu ISTOTNE JEST KOGO KOCHAJÀ DZIECI. A nie ciotka.
  • rozalia_olaboga 19.09.19, 23:18
    Pieprzysz jak potluczona - coz za merytoryczny argument...
    Wiesz na czym polega adopcja lub rodzina zastępcza? Na tym, ze dzieci, które nie maja rodziców, którzy mogą ich wychowywac, ida pod opiekę innych rodziców lub opiekunów - adopcyjnych lub zastepczych. Każdy, kto ma choć minimum inteligencji, rozumie, ze to nie to samo co rodzice biologiczni, i ze nie jest to proste ani łatwe dla nikogo. I nie zawsze dzieci są z tymi, których one kochają najbardziej. Dla dobra dzieci sąd może zadecydować o oddaniu ich pod opiekę komuś innemu, i wyobraź sobie, ze dzieci do takiej sytuacji tez mogą się przystosować. Cała sytuacja jest dramatyczna, ale czasem dla prawidłowego rozwoju dziecka w dłuższej perspektywie może być lepiej, jeśli zamieszka ze znaną ciocia i jej rodzina, niż z dziadkami.
    Zreszta nie mam ochoty z tobą dalej dyskutować na twoim poziomie.
  • antonina.n 20.09.19, 00:03
    Jeśli nie masz ochoty, to może faktycznie nie dyskutuj bo nadal bredzisz.

    Bredzisz, jeśli uważasz, że na korzyść dzieci zadziała wyrwanie ich od kochających dziadków do domu niedawno poznanej kuzynki matki, i to wszystko pół roku po tragedii.
  • ichi51e 20.09.19, 08:16
    Idea rodziny zastepczej jest troche nienaturalna. Normalnie w przyrodzie dziecko powinno trafic do najblizszej rodziny bo to uklad ktory oferuje najmniej zmian. Pozwala ci zachowac wiez z rodzicami bez obciazen. Rodzina naturalnie wspomina zmarlych pozwala na ich obecnosc w zyciu dzieci. Niestety w erze rodziny atomowej robi sie problem.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • szeptucha.z.malucha 20.09.19, 09:28
    Jest w naturze takie zjawisko jak rodzina zastępcza. Nawet suczka może przygarnąć kociaka, czy przyjąć ludzkie dziecko do sfory.
  • sirella 20.09.19, 15:02
    ale dzieje się tak, gdy nie ma kto się dziećmi zająć. A tutaj opiekę dostali dziadkowie , więc sąd uznał ich za wystarczająco sprawnych do zaopiekowania się dziećmi.
  • double-facepalm 21.09.19, 18:26
    Pewnie kochana tez nie jest skoro obca. Parę miesięcy okazjonalnego widywania sie jeszcze nie daje podstaw do aż tak głębokiej więzi.
  • cruella_demon 19.09.19, 22:52
    Miałabyś rację, gdyby nie to, ze ta kuzynka ma IMO paskudną motywację. Ona nie tyle chce być rodziną dla tych dzieci, co wejść w rolę ich matki i ją zastąpić, a to nie jest moim zdaniem ani dla nich dobre, ani zdrowe.
  • antonina.n 19.09.19, 23:07
    cruella_demon napisała:

    > Miałabyś rację, gdyby nie to, ze ta kuzynka ma IMO paskudną motywację. Ona nie
    > tyle chce być rodziną dla tych dzieci, co wejść w rolę ich matki i ją zastąpić,
    > a to nie jest moim zdaniem ani dla nich dobre, ani zdrowe.

    Ja odniosłam wrażenie, że to może nie sama autorka, ale inne forumki wpychają ją natychmiast w rolę matki. Ale fakt, że jest coś niezdrowego w tym natychmiastowym pokochaniu i parciu do natychmiastowych działań.
  • aguar 20.09.19, 13:40
    A ja uważam, że dla tego 2-latka im szybciej tym lepiej. I tak, ona będzie dla niego matką, jedyną jaką będzie znał. I to będzie właściwe! Ze starszym można bardziej stopniowo, bo to już inna bajka, nawet można by zapytać, gdzie by wolał mieszkać.
  • umi 20.09.19, 13:59
    Taa... Podziwiam optymizm suspicious Nawet zapytac gdzie by wolal mieszkac... coz za łaskawosc. I myslisz, ze jak np. 10-latek bedzie wolal zostac z dziadkami i wezma tylko 2-latka, a 2-latek bedzie do cioci mowil mamo, to wszystko bedzie ladnie jak na rodzinnym obrazku? I nikt mu nigdy nie powie, ze mial matke i ojca, ktorzy zgineli w wypadku i ze ma brata z ktorym go rozdzielono? No... Jak sie dowie, to bedzie pewnie wdzieczny za wychowanie. Jak ch.lera.

    Sama idea zajecia sie dziecmi jest szczytna. Ale realizowanie sie kosztem innych ludzi, nawet malych, jest tak slabe, jak tylko mozna.
  • malgo21 19.09.19, 21:58
    "Chcielibyśmy stworzyć im dom, obojętnie czy to adopcja czy rodzina zastępcza, mamy warunki lokalowe i materialne, a co najważniejsze kochamy ich."

    Ok, chcesz dwoje dodatkowych dzieci. A co z nimi? Oni stracili rodziców, bliscy dziadkowie to dla nich teraz jedyna ostoja.
    Bądźcie blisko, zapewniajcie im to czego dziadkowie nie mogą, ale nie przenoście jak worek ziemniaków.
  • kokosowy15 19.09.19, 22:19
    Może przemyśleć załatwienie formalne opieki, a rzeczywiście zostawić dzieci u dziadków? Rodzeństwo powinno być z tymi ludźmi, z którymi ma silniejsza więź.
  • cruella_demon 19.09.19, 22:26
    Trochę się zagalopowałaś.
    W okolicy 70 to dość pojemne pojęcie, może to być zarówno 65 jak i 69,5 roku, pomijając fakt, ze większość znanych mi osób w tym wieku jeszcze pracuje. A nie piszesz, żeby niedomagali, więc są zapewne w dobrej formie. I jak najbardziej takie pytanie jest nietaktowne, a już zwłaszcza w tak krótkim czasie od śmierci ich córki.

    > Mamy oboje po 37lat, mamy adoptowaną córkę 4 letnią, nie możemy mieć biologiczn
    > ych dzieci.
    > Jak zobaczyłam tych chłopców z miejsca ich pokochałam.
    > Chcielibyśmy stworzyć im dom, obojętnie czy to adopcja czy rodzina zastępcza, m
    > amy warunki lokalowe i materialne, a co najważniejsze kochamy ich.

    I tu jest pies pogrzebany. Nie możecie mieć własnych dzieci więc zwąchaliście ( a mam dziwną pewność, ze głównie ty zwąchałaś) okazję, jak podebrać cudze.

    I zgadzam się z tym, co ktoś wyżej napisał, nie wyobrażam sobie, żeby moi rodzice, gdyby nie byli naprawdę schorowani i nie mieli przy tym nikogo bliższego do pomocy, oddali moje dzieci jakiejś kuzynce z którą nawet nie utrzymywałam kontaktu.

    Gdybyście naprawdę chcieli pomóc tym dzieciom, skupilibyście się na wsparciu dziadków.
  • majenkir 19.09.19, 23:05
    cruella_demon napisała:
    > Nie możecie mieć własnych dzieci więc zwąchaliście (a mam dziwną pewność, ze głównie ty zwąchałaś) okazję, jak podebrać cudze.


    Bardzo nieladnie to napisalas... uncertain




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • cruella_demon 19.09.19, 23:13
    Przykro mi, ale tak właśnie jest.
    Jeszcze ciało kuzynki dobrze nie ostygło, a autorka już snuje wizje adopcji i zastąpienia tym dzieciom matki.
  • cruella_demon 19.09.19, 23:15
    Zwłaszcza, że sama zaznacza, że u dziadków te dzieci mają dobry i kochający dom.
    Normalna, dzietna ciotka, starałaby się przede wszystkim pomóc dziadkom i dzieciom i wspierać ich, a nie kombinowała jak odebrać dzieci tak, żeby nie narobić kwasów na całą rodzinę.
  • iwles 19.09.19, 23:24
    Jezeli formalnie nie ma ustanowionych opiekunow prawnych, to za chwile wszyscy moga te dzieci stracic.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kropkaa 19.09.19, 23:24
    Nie jest ci wcale przykro i wcale nie musi być tak, jak ci się wydaje.
    Ja np. w razie, gdybyśmy oboje zginęli, najbardziej bym chciała, by dziećmi zajęli się sąsiedzi, bezdzietni, mieszkający piętro niżej - po przeanalizowaniu wszystkich opcji uważam, że ta byłaby dla dzieci najlepsza. Dziadkowie zawsze będą dziadkami, tam jest 10-latek i 2-latek - dziecko, które jeszcze pewnie jest nieodpieluchowane, potrzebuje codziennych spacerów, wysłania do przedszkola za chwilę, czytania na dobranoc, mnóstwa zabaw w ruchu. Starszy brat potrzebuje pomocy w lekcjach, spokoju, swojego biurka, dodatkowych zajęć. Jeśli dziadkowie mimo 70 lat mają siłę 50-latków, to super, ale ilu znacie dziadków, którzy z radością i siłą zapewnią poziom życia, jaki dawali rodzice? Dodajmy, że dziadkowie są w żałobie, dzieci też.
  • 71tosia 19.09.19, 23:27
    juz stworzyli jednemu dziecku dom dlaczego nie mieli by tego zrobic dla nastepnej dwojki? Autorka nie planuja porwania dzieci lecz jedynie zwrocenie sie do dziadkow z taka propozycja.
  • 71tosia 19.09.19, 23:35
    taka propozycja znaczy adopcyjna propozycja
  • basiastel 20.09.19, 11:03
    Powiedziałabym nawet, że obrzydliwie, no ale już wcześniej zauważyłam, że ma nick adekwatny do tego co sobą prezentuje.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:27
    basiastel napisała:

    > Powiedziałabym nawet, że obrzydliwie, no ale już wcześniej zauważyłam, że ma ni
    > ck adekwatny do tego co sobą prezentuje.
    I ona sama (cruella) to potwierdziła, te adekwatnosc nicka 😃. Jest znana z über-cynizmu i ogólnego braku empatii.
  • 71tosia 19.09.19, 23:21
    'zwąchaliście okazję, jak podebrać cudze' - a ty 'zwachalas' okazje by pisac glupoty
  • jola-kotka 20.09.19, 00:14
    Dobrze . Napisalas wizje gdybys ty zginela itd. A teraz wyobraz sobie ze tracisz syna lub corke i zostaja wnuki. Oddajesz je kuzynce z ktora twoje niezyjace dziecko nie widzialo sie od lat a wnuki dopiero poznaly bo nagle bezdzietna ciocia przypomniala sobie o rodzinie? Postawmy sie w roli tych dziadkow .
  • kropkaa 20.09.19, 08:00
    Zależy ile mam lat, w jakiej jestem kondycji, jakie mam warunki mieszkaniowe, jakie mam dochody. Dziadkowie nie mieszkali na co dzień z dziećmi - skoro mieszkali w dwóch różnych częściach kraju, to pewnie widzieli się kilka razy w roku. Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, żemy dzieci spędzały czas z dziadkami, nawet kilka razy w tyg. po szkole czy po przedszkolu (mogą odbierać młodszego). Dzieci są odrębnymi bytami, a nie pamiątką po córce, i po takiej tragedii przydałaby im się stałość i ktoś, kto je szczerze pokocha i wychowa, a taki cel zauważyłam u autorki wątku.
  • jola-kotka 20.09.19, 00:20
    Ale to wcale nie sa glupoty obstawiam 99% ze to prawda.
  • jola-kotka 20.09.19, 00:08
    Super tekst. Popieram kazde slowo.
  • vinca 20.09.19, 01:33
    Booooze skąd tak podli ludzie się biorą? Co za stek bzdur...
  • jola-kotka 20.09.19, 01:46
    A skad wiesz ze to stek bzdur?
  • larix_decidua77 19.09.19, 23:10
    Uważam, że powinnaś taktownie porozmawiać. Może nie walić z grubej rury ale zadeklarować gotowość. Np. wiemy, że dzieciom jest u was dobrze ale chcemy żebyście wiedzieli, że w razie czego zaopiekujemy się nimi. A potem zobaczyć, czy można zaproponować coś więcej czy też się jeżą.
    Ja moim 70 letnim rodzicom nie oddałabym dzieci, chyba że miałyby min. 15 lat. Ten 2 latek kończąc podstawówkę będzie miał 83 letnich opiekunów. Super wiek na bunt i problemy dorastania, wywiadówki, rozmowy, bo się nachlał, problemy z dziewczynami itp. Dla dzieci najlepsza byłaby stopniowa przeprowadzka do was. Najpierw na jedną noc, potem weekend, potem u was tydzień a weekend u dziadków aż się przyzwyczają.
    Tekst o podbieraniu dzieci i wietrzeniu okazji pomijam milczeniem. Posiadanie takiej kuzynki to skarb.
  • kiddy 21.09.19, 17:24
    Moja babcia była rodziną zastępczą dla swojego najmłodszego wnuka. Dziecko trafiło do niej jako trzylatek, miała wtedy 73 lata. To była bardzo zła decyzja, zabrano temu chłopcu możliwość posiadania w miarę normalnej rodziny, choćby zastępczej. Dzisiaj to nastolatek z wieloma problemami, głównie emocjonalnymi.
    Dla tego młodszego dziecka, dwuletniego, czas jest istotny. On powinien mieć rodziców, tym bardziej że dziadkowie to już starzy ludzie i prawdopodobnie znów będzie musiało zmierzyć się ze stratą opiekunów. Starsze dziecko zresztą też.
  • 123zielona123 19.09.19, 23:43
    Ale po co wam formalna adopcja? Chcecie koniecznie coś zmienić, co dziadkowie robią źle? Ograniczyć ich prawa czy zajmowanie się dziećmi? bo chyba nie chodzi o +500?
    Rozumiem, że jesli nie możecie mieć dzieci to porzeba ich posiadania jest silna, ba jesli są fajne i spokrewnione to pokusa jest naprawdę duża i kusząca dla was.
    Ale moze być tak,żee to wy odrabiacie z dziecikami lekcje, jeździcie na wycieszki, dzieci u dziadków jedza obiad i nocują. I można tak do tego podejść. Czyli dzieci wpeirają swoją obecnością "sens życia" dziadków, ale wy zajmujecie się nimi jak prawdziwi rodzice. Za klika lat dziadkowie mogą juz nie mieć sił.
    Myślę że dla starszego dziecka adopcja byłaby traumą, nawet jeśli to będą lepsi opiekunowie i lepsze warunki materialne. Bo juz kogos stracił

  • iwles 20.09.19, 00:05
    Po co formalna adopcja/rodzina zastepcza? Ano po to, ze dzieci musza miec formalnych opiekunow prawnych, i nie tymczasowych, tylko na stale.
    A istnieje ryzyko, ze dziadkowie w wieku ok. 70 lat, zgody od sadu nie dostana.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • jola-kotka 20.09.19, 00:15
    Nie tacy dostaja.
  • jola-kotka 20.09.19, 00:17
    Post jest tak napisany jak jest ale nie wiemy ile ci dziadkowie maja dokladnie lat. W jakiej sa kondycji. Jakie maja dochody i jaki majatek pozostal po rodzicach dzieci, ktory je zabezpiecza. . A to wszystko ma mega znaczenie.
  • iwles 20.09.19, 07:25
    Jezeli maja nawet 65-67, to i tak zanim mlodsze osiagnie lelnoletnosc, oni beda po 80-tce. A pelnoletnosc to jeszcze uczen, nie samodzielny. Wiec istnieje ryzyko, ze sad sie nie zgodzi na PELNA opieke



    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • jola-kotka 20.09.19, 00:07
    A ja musze jeszcze cos napisac. Nie mozecie miec dzieci , chcecie wiecej niz jedno ktore juz adoptowaliscie to adoptujcie kolejne a tym chlopcom dajcie spokoj . Im i ich rodzinie. Dzieci to nie towar w sklepie " ja chce". Chciec mozesz . Wydaje mi sie ze ty myslisz bardziej o sobie niz o tych dzieciach. Chcesz zaspokoic swoje potrzeby. Te dzieci maja juz dom, sa po tragicznych przejsciach. Ja osobiscie czuje ze znalazlas punkt zaczepienia i sie go zlapalas. Jestem pewna ze tak tez zostaniesz odebrana przez blizsza niz ty rodzine tych dzieci. Zle emocje budzi we mnie twoj post. Jakos tak niefajnie sie robi jak sie to czyta.
  • wioskowy_glupek 20.09.19, 12:45
    Lecz się

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • jola-kotka 20.09.19, 14:40
    Mozesz miec inne zdanie. To jest moje i tylko moje. Nie trzeba sie z nim zgadzac.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:29
    Jak długo zajmowalas się na wyłączność dwulatkiem, bo pewnie ani sekundy?
  • jola-kotka 21.09.19, 22:58
    A tematem watku jest dlugosc opieki nad 2 latkiem?
  • evee1 20.09.19, 00:33
    Moim zdaniem najważniejsze jest to jaka jest sytuacja prawna dzieci i jaki jest prawdopodobieństwo, że dzieci trafia do innej rodziny. To ich dobrobyt jest najważniejszy i najlepiej jakby zostały z swoim środowisku. Jeżeli dziadkowie są formalna rodzina zastępcza, to może nie parłabym do adopcji narazie, ale tez porozmawiałbym na spokojnie z dziadkami, dając im znać, że bylibyście gotowi te dzieci adoptować. Z drugiej strony dla młodszego to pewnie lepiej, żeby to stało się od razu.
    O szansach adopcji sami pewnie wiecie skoro macie już adoptowana córeczkę. O ile starszy ma mąła szansę na adopcje, to dwulatek z niepatologicznego domu dużą.
    Podobno ośrodki adopcyjne nie są skłonne do rozdzielania rodzeństw, ale może się znaleźć rodzina, która przyjmuje dwójkę. Z trzeciej strony, jeżeli dzieciaki są u dziadków w prawnie ustanowionej rodzinie zastępczej, która jest na dodatek rodzina biologiczną, to sąd raczej ich stamtąd nie będzie wyrywać, dopóki ta rodzina jest wydolna.

    --
    Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
  • bi_scotti 20.09.19, 01:05
    Cala dyskusja oparta jest na chceniu autorki watku. Zakladajac, ze story is true, nie ma zadnych danych na temat jakichkolwiek potencjalnych ustalen pomiedzy zmarlym malzenstwem a ich rodzicami. Czy nalezy wnioskowac, ze oboje byli jedynakami? Ani zmarly facet, ani zmarla kuzynka nie mieli rodzenstwa? Jesli tak bylo, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze rozmowa "just in case" miala miejsce pomiedzy nimi a ich rodzicami. A jesli miala miejsce, obecny uklad moze byc jej naturalna konsekwencja - rodzice postepuja zgodnie z wola zmarlych = wychowuja ich dzieci/swoje wnuki. Rozpoczynanie dyskusji na temat potencjalnej adopcji przez kuzynke, ktora do tej pory w zyciu dzieci prawie, ze nie istniala a i z ciotka/wujkiem miala raczej sporadyczne contacts, jest zdecydowanie classic zachowaniem "jak slon w skladzie porcelany".
    Mam do czynienia z rodzinami, w ktorych rozne sytuacje powoduja, ze decyzje o opiece nad minor kids musza byc podjete, czesto szybko zeby minimalizowac trauma. Dziadkowie, tak dlugo jak NIE niepelnosprawni, z demencja czy obloznie chorzy, najczesciej jako pierwsi sa brani pod uwage jako potencjalni opiekunowie maloletnich; niezaleznie od tego w jakim wieku sami ci dziadkowie sa. Doswiadczenie bowiem wskazuje, ze connections (tam, gdzie juz istnieja) pomiedzy dziadkami a wnukami sa silniejsze niz z jakimkolwiek innymi czlonkami rodzin, chocby mlodszymi, zamozniejszymi etc. Nawet dzieciaki, ktore sa new immigrants najczesciej bardziej tesknia za babcia czy dziadkiem niz za mama czy tata, ktorzy np. jeszcze zostali w ich kraju albo pracuja (jak wielu) w Zatoce czy w innych tego typu miejscach. Ja wiem, ze ematce czasem trudno sie z tym pogodzic ale babcia i/lub dziadek to super important people w zyciu wiekszosci dzieci smile
    A w opisywanej historii, dla osieroconych rodzicow, wnuki to bardzo wazne ogniwo rodzinne. W obliczu tragedii jaka sie wydarzyla, wellbeing zarowno dzieci jak i dziadkow musi byc brane pod uwage, w sumie po rowno. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • memphis90 20.09.19, 07:16
    Chyba przekladasz tu swoje doświadczenia...
    1. Tak z ciekawości - ile z ematek przeprowadzało w rodzinie casting "kto weźmie dzieci po mojej śmierci"?
    2.Kokosowy pisał, że w Pl wiek dziadków ma znacznie w ustalaniu pieczy zastępczej.
    3."Doswiadczenie bowiem wskazuje, ze connections (tam, gdzie juz istnieja) pomiedzy dziadkami a wnukami sa silniejsze niz z jakimkolwiek innymi czlonkami rodzin" Czyje doświadczenie? Moja pokazuje, że są dzieci, które mają bardzo duży kontakt i silną więź z dziadkami, oraz że równie dużo jest dzieci, które żadnej wybitnie silnej więzi NIE mają.
    4. "dzieciaki, ktore sa new immigrants najczesciej bardziej tesknia za babcia czy dziadkiem niz za mama czy tata"
    Nie, sorry kalafiorry, nie uwierzę. Chyba, że matka od 3 mz dziecka "w Zatoce", a grandmother przez 3 lata robi za mother.


    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ichi51e 20.09.19, 08:34
    No to to poczytaj. Dzieci ekspackie jako pierwsze z czym ci sie kojarzy Polska bardzo czesto mowia „babcia”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malgo21 20.09.19, 08:36
    Ad 3
    Te konkretne dzieci są do dziadków przywiązane
  • mary_lu 20.09.19, 02:17
    Dzieci chcą otrzymać miłość i opiekę od najbliższych. Należy to wspierać zamiast pchać się ze swoimi chęciami i pomysłami. Mieliśmy w rodzinie trochę podobną sytuację, buk nad nami czuwał, że trzymaliśmy gębę na kłódkę i łapy za dupką.
  • ichi51e 20.09.19, 08:35
    Dzieki ematce z tego co pamietam...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mary_lu 20.09.19, 10:52
    Nie, to był odruch od początku. Pomysły pomysłami, gotowość była, ale dla dobra sprawy nie odzywaliśmy się.
  • sylwiacmok 20.09.19, 08:37
    Odpiszę zbiorowo.
    Babcia ma 67lat, dziadek już jest po 70., mają przyznaną opiekę nad dziećmi. Po rodzicach dzieci pozostał majątek tzn. mieszkanie, dwie działki które kuzynka kupowała z myślą o synach, na lokacie tez jakaś gotówka, rodzice przyszłość dzieci zabezpieczyli. Odszkodowanie się ciągnie, to może trwać latami. Ja pomagałam ciotce w sprawach formalnych, bo nie miła do tego głowy. Cały majątek przejdzie na dzieci, to są ich pieniądze, ich działki, ich mieszkanie.
    Co to rodzeństwa zmarłych, ojciec był jedynakiem, rodzice są jeszcze starsi niż rodzice kuzynki, kuzynka miała siostrę, nie była z nią nigdy blisko, były skonfliktowane. Po śmierci kuzynki była z dziećmi chwilę, nie pomaga dziadkom, ma swoje dzieci i rodzinę, siostrzeńcami się nie interesuje. To jest specyficzna osoba, mocno narcystyczna, wygodna, wątpię żeby kiedyś chciała przejąć opiekę nad dziećmi i żeby jej dom był dobrym rozwiązaniem dla tych chłopców.
    Ja nie chcę siłą przyjmować do siebie tych dzieci, oczywiście jest dla mnie ważna i zdanie dziadków i starszego chłopca, który jedną tragedię już przeżył, nie chciałabym żeby przeżywał kolejną. Dla dzieci to bardzo trudna sytuacja zwłaszcza dla starszego, który stracił rodziców i cały dotychczasowy świat, kolegów, szkołę, miejsca które znał i do których chodził z rodzicami.
    I tak pomagamy, staramy się być zawsze jak tego dzieci potrzebują. Mój mąż zabrał chłopaka na piłkę, mimo że dziadki twierdzili, że za wcześnie. I nagle chłopak wszedł na boisko i był w swoim żywiole, zaangażował się, zapomniał, był na powrót dzieciakiem. Teraz go wozi na treningi i one mu więcej dają niż wizyty u psychologa. Jak jest potrzeba to pomagam mu w lekcjach. Młodszy to jeszcze dzieciaczek, kochany słodki, ale wiadomo jak przy dwulatku trzeba mieć oczy dookoła głowy, tu jeszcze wiele lat potrzebna będzie opieka.
  • ichi51e 20.09.19, 08:44
    Badz obok po prostu i czekaj jak sie sytuacja rozwinie. Ja bym tu jeszcze wrocila do twojej corki. Dla niej to sa bardzo trudne chwile. Niech dzieci sie zaprzyjaznia nim wykonasz jakis krok

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 09:06
    Panie się zachwycają twoją szlachetnością, ale ja się nie zachwycę. Dla mnie brzmisz niesympatycznie. Dzieci ci się spodobały, więc chcesz je sobie wziąć. Bo są ładne, grzeczne i zabezpieczone finansowo. Brzydkie, z problematycznym zachowaniem i biedne olałabyś najprawdpodobniej. Tak naprawdę wcale cię te dzieci nie obchodzą. Gdyby tak było, to by ci wystarczyło to, co proponują inne forumki - pomoc dziadkom, spędzanie czasu z chłopcami. A ty w sposób obrzydliwy wyszukujesz wady i niedostatki dziadków, żeby mieć argument na zabranie dzieci do siebie. Osoby takie, jak ty w sytuacji problemów z dziećmi równie łatwo wymyślają powody, dla których te dzieci trzeba oddać. Bez urazy, ale powinnaś porozmawiać z jakimś psychologiem albo psychiatrą. Myślę, że fakt adopcji skrzywił ci trochę perspektywę. Wybrałaś sobie dziecko, jakie ci się podobało. Normalnie, rodząc dziecko musimy zaakceptować, że nie jest takie, jak sobie wymarzyliśmy. Teraz chcesz adoptować kolejne i podchodzisz do tego, jak do zakupów w sklepie. Ci chłopcy ci się spodobali i chcesz ich mieć. Jak nową zmywarkę. Każda kobieta jest w stanie wymyślić milion powodów, dla których musi mieć nową zmywarkę. I nie pisze się "dziadki" - poprawna forma to "dziadkowie".


    ---
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, dawniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • sylwiacmok 20.09.19, 09:12
    Ty w ogóle wiesz jak wygląda adopcja, myślisz że weszliśmy do domu dziecka i wybraliśmy sobie dziecko? o ten słodka blondynka nam się podoba? głupoty piszesz, nie masz cienia pojęcia o adopcji.
  • ichi51e 20.09.19, 09:14
    No ale te konkretne dzieci to jednak cos innego niz wasza pierwsza adopcja

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 20.09.19, 09:19
    Przystanek dobrze napisala. Czy gdyby starszy byl chamskim lobuzem ze sklonnosciami do kradziezy a mlodszy byl zaburzony i niesympatyczny to tez bys brala?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • szeptucha.z.malucha 20.09.19, 09:23
    Bez sensu Ichi to co piszesz.
    To nie gra z alternatywnymi ścieżkami.
    Są te dzieci, ta sytuacja, te emocje i pomysły.
  • kamire12 20.09.19, 09:23
    ale ona nie ma wpływu na to jakie te dzieci są. więc skąd sugestie, że sobie wybrała zdrowe i normalne.
    przecież te dzieci mogą się w każdej sytuacji zmienić.
    skąd w ogóle biorą się w głowie takie myśli u ludzi????? może powinna olać sytuację? mieć gdzieś np. za jakieś 10 lat, jak dziadków zabraknie? to by Cię zadowoliło?
  • ichi51e 20.09.19, 09:31
    Nie ma w tym nic zlego czy dziwnego. Nie mozesz miec dzieci a tu dwa i to takie ze tylko brac. Nikt sie chyba autorce watku nie dziwi zeby chciala. Tylko pytanie co jest w interesie dzieci? Nikt nie zabrania watkodajce matkowac tym dzieciom pytanie tylko czy trzeba koniecznie im znowu teraz zycie przemeblowywac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 10:07
    Napisałam, że ma olać? No napisałam? Nie! To zluzuj szelki lala. Może się zajmować bez adopcji. Ale ona najwidoczniej tak nie chce. Ona potrzebuje mieć na te dzieci kwit potwierdzający, że do niej należą. Jak na towar ze sklepu. A jak się zmienią na gorsze, że zareklamuje. I założy tu wątek, w którym będzie nas przekonywać, że oddanie chłopców na przykład wrednej ciotce tylko im dobrze zrobi.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • mia_mia 20.09.19, 10:17
    Właśnie to bez adopcji może w dowolnym momencie wycofać się z relacji.
    Teraz to jeszcze nie moment na rozmowy o adopcji, ale angażując się mocno w taką relację też chciałabym wiedzieć na czym stoję. Pokocha chłopaków, a cioci się odwidzi i weźmie ich do siebie, będzie czuła się jak po stracie dzieci.
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 10:23
    Czyli chodzi o to, aby autorce było lepiej. A jak po adopcji chłopcy po jakimś czasie zechcą jednak zamieszkać z ciotką, to co? Autorka machnie im przed nosem kwitem, powie: "Należycie do mnie" i zamknie w piwnicy? Do tego, żeby kogoś kochać nie trzeba kwitów. Ale autorce nie zależy, żeby te dzieci kochać, ona chce je mieć.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • ichi51e 20.09.19, 09:13
    Lol ktos watka chyba nie czytal...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • larix_decidua77 20.09.19, 09:13
    A na jakiej podstawie tak niesympatycznie oceniasz autorkę? Gdzieś napisała, że córka była wybierana po wyglądzie czy majątku? Bo jeśli chodzi o majątek chłopców to po prostu odpowiedziała na pytanie.
  • kamire12 20.09.19, 09:15
    w sumie to nie wiem jak można tak pisać....jakby kobiecie się spodobały te dzieci i chciała je jak nową zmywarkę, to by już to zaproponowała, nie pytała na forum. żenada.... stała się tragedia. i los tak zrządził, ze te dzieci są akurat w jej otoczeniu.
    kobieta chce pomóc, chce rady. ma chęci. co niejednokrotnie wielu by nawet nie brało pod uwagę. a Ty czy inni piszą, że jej się dzieci spodobały i chce sobie kupić kolejne. masakra....
    co do autorki. na razie trzeba chyba poczekać. i jak w tym wszystkim zachowują się dzieci? czy one chcą u Was nocować? chcą częściej u Was być? to chyba w tyn jest ważne. będzie moment, to możesz spytać dziadków, czy dać im sugestię, że jeśli kiedykolwiek byłoby im ciężko, to Ty jesteś gotowa dziećmi się zaopiekować. żeby nie bali się, że jak ich zabraknie to zostaną same. zobaczysz po reakcji co dalej.
  • mia_mia 20.09.19, 09:36
    Błędem jest nadmierne koncentrowanie się na samopoczuciu dziadków. Nie oszukujmy się, w dłuższej perspektywie i tak dzieci prawdopodobnie trafią do jakiejś innej rodziny. Ułożą sobie życie z dziadkami, a wtedy im zabraknie sił, pojawią się problemy zdrowotne i nie będzie wyjścia. Opieka potrzebna jest na przynajmniej 16 lat.
  • szeptucha.z.malucha 20.09.19, 09:21
    ???
    Czy wypisując głupoty o Autorce leczysz jakieś swoje traumy?
  • antonina.n 20.09.19, 09:56
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > ???
    > Czy wypisując głupoty o Autorce leczysz jakieś swoje traumy?

    Nie, jest po prostu bezmyślna, a obrażanie ludzi traktuje jak doskonały sposób na spędzenie poranka. Taki typ.
  • arista80 20.09.19, 09:35
    Dla mnie brzmiałaś wiarygodnie do momentu "kuzynka miała siostrę, nie była z nią nigdy blisko, były skonfliktowane. Po śmierci kuzynki była z dziećmi chwilę, nie pomaga dziadkom, ma swoje dzieci i rodzinę, siostrzeńcami się nie interesuje. To jest specyficzna osoba, mocno narcystyczna, wygodna, wątpię żeby kiedyś chciała przejąć opiekę nad dziećmi i żeby jej dom był dobrym rozwiązaniem dla tych chłopców." W tym momemcie stwierdziłam, że albo jesteś trolllem albo mimo adopcji nie pogodziłaś się jeszcze z bezpodnością i każda kobieta, która urodziła dziecko jest dla ciebie beee. Swego czasu czytałam nieco for o bezpłodności i to typowe zdania dla tych, które nie przepracowały tego probllemu. Każda dzieciata nie nadaje się, jest zła, a one jedyne byłyby cudownymi matkami. Kuzynka nie jest narcystyczna i wygodna, ona ma swoje dzieci i mimo całego współczucia dla zaistniałej tragedii, normalne jest, że musi troszczyć się najpierw o swoją rodzinę. A co z twoją adoptowaną córką? Jka ona to przyjęła? Nie czuje się zazdrosna o poświęcany tym chłopcom czas? Jak dla mnie tu sporo rzeczy nie gra. Ledwo kuzynka umiera, ty już czujesz okazję do zgarnięcia kolejnych dzieci.
    Jeżeli naprawdę zależy ci na tych chłopcach, daj im czas - im i ich dziadkom. Zdarzyła się tragedia, nawet jeśli są zmęczeni, to te dzieci to jedyne co im zostało po córce. Chcesz im to odebrać? Chcesz by dostali kolejny cios? N arzie dajcie sobie na wstrzymacie, szczególnie ty, widzę, że masz jeszcze sporo do przepracowania. Bądźcie blisko, pomagajcie, ale nie wylatujcie od razu z adopcją, ja na ich miejscu bym się wystraszyła. Jak poczują, że nie daja rady, sami poruszą temat.
  • sylwiacmok 20.09.19, 09:49
    Napisałam tak, bo taka jest prawda. Siostry nie były związane ze sobą nigdy, były w konflikcie, nie utrzymywały ze sobą kontaktu, czasem tak bywa. Ciocia zawsze mówiła, że jest między młotem, a kowadłem. Starszy chłopiec siostrę matki widział tylko z okazji wizyty u dziadków i to jak jego matki nie było. Babcia ma żal do córki, że w obliczu takiej tragedii nie wykazuje żadnych chęci do pomocy. Czy ja przerobiłam swoją bezpłodność? tak przerobiłam, zajęło mi to lata, ale temat przepracowałam. Moja córka ma 4 lata, kuzynów lubi, traktuje to naturalnie, nie dzieje jej się i nie stanie żadna krzywda.
  • arista80 20.09.19, 10:06
    Siostray mogły być w konflikcie (wiem że się zdarza), ale to nie oznacza od razu, że ta siostra jest narcystyczna. Równie dobrze kuzynka mogła mieć za uszami, albo po prostu obie miały odmienne charaktery, co też nie oznacza żadnej winy. Owszem matka zawsze chciałaby by rodzeństwo się ze sobą zgadzało, ale nie zawsze się da. Jakkolwiek używanie dla mnie słów narcystyczm\na, wygodnicka to po prostu próba stawiania się w lepszym świetle. Nie dziwi mnie to, bo pare razy miałam okazję czytać fora dla kobiet nie mogących zajść w ciążę, walczących z bezpłodnością to była nagminna postawa "jak ona może mieć dziecko, jest taka i owaka, ja jestem taka dobra, na pewno postąpiłabym inaczej", dlatego jak dla mnie to ty do końca nie przepracowałaś swej bezpłodności albo jesteś trollem, bo wątki typu gdzie "ona jest zła, wygopdnicka, egoistyczna, a ja jestem dobra" są nagminne na tym forum. Tak czy siak nie brzmisz dla mnie wiarygodnie.
    A co do córki i lubienia kuzynów - ona ich lubi jako kuzynów, a skąd wiesz jak zareaguje jak by pojawili się w domu jako "nowi synowie"? Moja córka też uwielbia inne dzieci, a gdy urodził się jej brat, to była strasznie zazdrosna i trzeba było wiele czasu, by mogła poczuć się spokojnie. Ona sama jest adoptowana, więc pewnie też musiała swoje przejść. Ty natomiast zupełnie ją pomijasz i zbywasz, że nic się jej nie stanie. Tobie się tak wydaje, ona widząc, jak jesteś na każde skininie tych chłopców może czuć zupełnie coś innego.
  • mia_mia 20.09.19, 10:11
    Mają tą komfortową sytuację, że mają czas na zbudowanie więzi. Chłopcy mogą powoli wchodzić w ich życie i powoli opuszczać dziadków.
  • ichi51e 20.09.19, 10:22
    Krzywda sie nie dzieje a sama napisalas w startowym ze wydaje ci sie ze to bedzie dla niej trudne. To moze sie zdecyduj jak jest

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • antonina.n 20.09.19, 09:52
    A ty te wszystkie bzdury to o autorce i o ciotce wywróżyłaś z fusów, czy masz gabinet psychoanalizy online?!

    Już bez przesady. Sama uważam, że dla dzieci lepiej by zostały z dziadkami tak długo, jak to możliwe, jeśli tylko dziadkowie dają radę, są zdrowi i mają siłę do opieki. Ale te insynuacje, co do motywacji autorki i analiza jej problemów z dzietnością to już chamstwo. Nb. autorka nie jest bezdzietna - ma córkę. A do tego chciałaby pomoc synom zmarłej kuzynki, co jest jak najbardziej pozytywną motywacją. Tylko, moim zdaniem, jeśli możliwą do zrealizowania, to znacznie znacznie później.
  • sylwus34 20.09.19, 10:37
    Przystanek tramwajowy, ile to trzeba mieć złej woli, aby w ten sposób interpretować wpis autorki.
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 10:46
    To nie zła wola, ale doświadczenie życiowe, którego ty po prostu jeszcze nie masz. To doświadczenie to również znajomość ludzkiej psychiki.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • mia_mia 20.09.19, 09:15
    Dla dzieci najlepiej byłoby, gdyby rzeczywiście u Was dorastały. Są duże szanse, że udałoby się wam stworzyć typową rodzinę.
    Wkrótce dzieci poczują, że ich dom jest u dziadków, a kiedyś znowu będą musiały przeżyć rewolucję w życiu.
    Pół roku to niewiele, jeszcze nie czas poruszać ten temat, ale możecie budować więź z dziećmi, myślę, że za jakiś czas temat sam wypłynie. Dziadkowie są świadomi swojego wieku, jak szok minie zaczną myśleć o przyszłości. Jeśli dzieci was będą znały i lubiły, a dziadkowie uwierzą, że oddają je w dobre ręce uda się przejść płynnie zmianę głównych opiekunów
  • ichi51e 20.09.19, 09:25
    Stworzenie „typowej rodziny” przeciez najwazniejsze...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 20.09.19, 09:46
    Typowej, w której to rodzice pomagają dzieciom, a nie dzieci opiekunom, która ma szansę doprowadzić dzieci do dorosłości, nad którą nie wisi groźba, że pewnego dnia opieka społeczna uzna, że dziadkowie są za starzy na opiekunów i dzieci będą musiały z dnia na dzień opuścić ich dom.
    Młodsze będzie miało szansę zbudować relację matka-dziecko, której nigdy nie pozna z dziadkami.
  • lauren6 20.09.19, 10:02
    > Młodsze będzie miało szansę zbudować relację matka-dziecko, której nigdy nie pozna z dziadkami.

    Dokładnie.
  • szeptucha.z.malucha 20.09.19, 11:25
    Hola, hola, z tą opieką. Bywałam na posiedzeniach mopsu, na których sprawdzani byli dziadkowie z rodzin zastępczych moich podopiecznych z placówek edukacyjnych. Nikt nie rwał się do odbierania im dzieci i oddawania obcym. W przypadku schorowana, niedołężności szukaliby innych spokrewnionych osób, najlepiej jakby dziadkowie sami wskazali.
  • lauren6 20.09.19, 09:27
    Łatwo policzyć, że gdy młodsze dziecko będzie nastolatkiem dziadkowie będą już po 80-tce. To jest absolutnie za duża różnica wieku. Starsi ludzie mają własne problemy, szczególnie zdrowotne i powinni mieć dużo wolnego czasu by poświęcić to dla siebie. Podejrzewam, że wychowywując się w tym domu chłopcy, szczególnie młodszy, po prostu będą zaniedbani, bo dziadkom po prostu zabraknie sił by ogarnąć sprawy szkolno-wychowawczo-logistyczne nastolatka. Nie mówiąc już o takich sprawach jak problemy wieku dojrzewania.

    Ja bym porozmawiała z dziadkami. Jest całkiem możliwe, że oni również są już zmęczeni ciągłą opieką nad wnukami. Poszukałabym rozwiązania kompromisowego, by dzieciakom znowu nie zawalił się cały świat, ale żebyście z mężem powoli przejmowali opiekę nad chłopcami. Oczywiście dziadkowie powinni być obecni w ich życiu cały czas, ale jako dziadkowie, a nie główni opiekunowie.
  • jola-kotka 20.09.19, 14:22
    No i ok . To niech zostanie jak jest.
  • verdana 20.09.19, 14:36
    Jednej rzeczy w ogóle nie wzięłaś pod uwagę - córki, którą już macie. Bardzo odradza się adoptowanie starszych dzieci, niż te, które już się ma. Wtedy dziecko traci nie tylko pozycję jedynaka, co jest normalne, ale i pozycję najstarszego dziecka w domu. Z reguły najstarsze dziecko w pewnym stopniu jest "najbliżej" rodziców - wolno mu więcej, czasem ma się zająć rodzeństwem, a wiec ma też możliwość wydawania poleceń. W dodatku tu będą związani ze sobą bracia, a wiec córka pozostanie, przynajmniej przez pewien czas wyizolowana z rodzeństwa. Najstarszemu prawdopodobnie tzeba będzie poswiecić bardzo dużo uwagi, najpier stracił rodziców, potem zmienił opiekunów. Adoptowana córka może poczuć się odrzucona po raz kolejny.
  • mrawka 20.09.19, 09:31
    Myśle, ze dziadkowie dzieki tym dzieciom duzo latwiej przezyja smierc corki. To na nich przeleja swoje rodzicielskie uczucia. Sama jestem babcia i w razie takiej sytuacji nie wyobrazam sobie zeby ktos, nawet z dobrymi intencjami "zabral" mi wnuki. Jezeli maja chec i nie jest to ponad ich sily to wnuki powinny zostac u dziadkow. Pomagajcie im i badzcie dla tych dzieci najlepsza ciocia i wujkiem, ale dzieci powinny zostac u dziadkow. Gdyby sytuacja kiedys sie zmienila i dziadkowie nie dawali by juz rady, to zawsze mozna wtedy cos zmienic, a na razie mysle ze to jest optymalne rozwiazanie w tej sytuacji.
  • lauren6 20.09.19, 10:01
    Sprawą nadrzędną powinno być dobro tych dzieci, a nie uczucia babci. Dzieciom będzie lepiej wychowywać się w rodzinie, gdzie będzie mniejsza różnica wieku między nimi, a opiekunami. 65-68 lat różnicy to jest przepaść pokoleniowa.
  • arista80 20.09.19, 10:12
    Przypuszczam, że dziadkowie sami dojdą do tego, że nie dają rady i zwrócą się o pomoc. Jednak dajmy im czas. Póki co te dzieci dają im jakąś siłe, są motorem do życia, dlaczego im to odbierać? Autorka z mężem niech im pomagają, ale czy naprawde zaraz naprawde muszą wietrzyć jak te dzieci wziąć do siebie? Nie mogą póki co pomagać z doskoku, z jednej strony odciążąjac ich, a zdrugiej nie pozbawiając ich bliskości tych dzieci?
  • mia_mia 20.09.19, 10:25
    Też myślę, że czas jest potrzebny, ale on nie może być zbyt długi, bo dzieci zbudują sobie swój świat u dziadków i niepotrzebnie będą musiały przeżyć traumę kolejnej rewolucji w życiu. Lepiej dla dzieci byłoby gdyby to dziadkowie pomagali „rodzicom”. Mogą pilnować młodszego, kiedy mama jest w pracy, odbierać starszego ze szkoły, zapraszać na weekend, zabierać na wakacje.
  • lauren6 20.09.19, 10:28
    Czyli dokładnie to co napisałam wyżej. Dziadkowie powinni być obecni w życiu dzieci, ale jako dziadkowie, a nie główni opiekunowie.
  • hrabina_niczyja 20.09.19, 10:18
    A skąd ty wiesz gdzie będzie lepiej dzieciom? Jak byłam mała i zaczęłam rozumieć pojęcie śmierci i że moja mama może umrzeć to mówiłam, że niech mnie wtedy zabiorą dziadkowie. Jako dorosła nadal uważam, że lepiej bym miała u babci niż u ciotki i to w dodatku siostry mamy, a co mowa u dalszej kuzynki.
  • lauren6 20.09.19, 10:26
    Pójdź do dowolnego OA i powiedz, że twoja 67 letnia matka chciałaby adoptować 2 latka. Wyśmieją Cię.

    Nie wiem jak to wygląda w twoim przypadku, ale między mną a moją babcią jest 48 lat różnicy. 48, nie 65. Rozumiesz różnicę?
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 10:36
    Jeśli odwalisz kitę lauren a twoja matka pójdzie do sądu i zadeklaruje, że chce zająć się twoim dzieckiem, sąd klepnie taki układ a nie wyśle dzieci do DD.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • mia_mia 20.09.19, 10:41
    Niestety to nie takie proste. Teraz sąd wyraził zgodę, ale jeśli dziadkom pogorszy się zdrowie, któreś umrze, pojawią się pierwsze problemy z zachowaniem ta zgoda zostanie cofnięta. W ich wieku raczej nastąpi to szybciej niż później.
  • ichi51e 20.09.19, 10:45
    A kto to sprawdza?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 20.09.19, 11:23
    Opieka społeczna, sama z siebie albo na wniosek szkoły, lekarza. Przecież takie rodziny są kontrolowane.
  • ichi51e 20.09.19, 11:36
    Rodziny adopcyjne sa kontrolowane?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malgo21 20.09.19, 11:37
    rodziny zastępcze są, adopcyjne nie
  • mia_mia 20.09.19, 12:52
    Dziadkowie nie adoptowali dzieci, sprawują nad nimi opiekę.
  • arista80 20.09.19, 10:37
    Ale co innego gdy 67 - letnia odzie do OA i chce adoptować obce dziecko, a co innego gdy przez smutne zrządzenie losu musi zająć się dziećmi własnego dziecka. Myślę też, że również z punktu widzenia prawa dąży się do zachowania rodziny razem.
    Ja nie mieszkam w Polsce, ale mam taki przypadek w moim otoczeniu. W klasie mojej córki jest dziewczynka, która straciła matkę (ojca nie miała) i zajmuje się nią babcia z pomocą innych.
  • mia_mia 20.09.19, 10:49
    Jeśli babcia ma 60 lat, a dziecko 10 to nic w tym dziwnego. Jeśli babcia 67, a dziecko 2, sytuacja jest zupełnie inna. Biologia jest bezlitosna.
  • mia_mia 20.09.19, 10:36
    Bo nie rozumiałaś, że pewnego dnia od tych dziadków zabierze cię opieka społeczna i trafisz do DD albo obcej rodziny. Nie byłoby tematu, gdyby dziadkowie byli 55+, ale oni mają 67-70 lat, a młodsze 2 lata. Nie da się w wieku 80 lat wychowywać 12 latka.
    Jest szansa, żeby dzieci miały i rodziców i dziadków. To dla nich lepsze, kiedy dziadkowie zaczną chorować czy umierać.
  • arista80 20.09.19, 10:41
    Nawet jeżeli opieka społeczna uzna, że dziadkowie nie nadają się na opiekunów z racji wieku, to nikt z dnia na dzień nie zabiera dzieci. Daje się czas na wyznaczenie nowych opiekunów, przepytuje rodzinę i znajomych czy wiedzą coś na temat woli zmarłych rodziców (o ile nie ma testamentu), zostaje wydane postanowienie i dany czas na jego realizację. Wtedy rzeczywiście autorka z mężem mogą wkroczyć do gry i zaoferować swoją wolę.
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 10:51
    W punkt arista. A do tego czasu autorka wątku i jej rodzina mogą spokojnie nawiązywać więź z dzieciakami i pomagać dziadkom chłopców. Ale autorka nie jest tym zainteresowana najwidoczniej. Jeszcze raz powtórzę - ona te dzieci chce mieć dla siebie. I to nie jest zdrowe i normalne.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • kamire12 20.09.19, 10:59
    a gdzie Ty wyczytałaś, że ona chce i już? Napisała, że rozważa taką możliwość. pomyślała o tym i ma nawet wątpliwości. prosi o radę. jakby chciała i już, to by nie pytała się nawet.
    dla mnie całkiem normalne jest, że czas biegnie, spędzają coraz więcej czasu razem. nie czarujmy się, ale rodzina to też codzienność. organizacja dnia. praca. i człowiek z biegiem czasu chce też wiedzieć na czym stoi. chce budzić się rano i nie myśleć, że musi jechać gdzieś po dzieci, czy je odwozić. jeśli spędzają dużo czasu razem, to jest naturalne. a Ty doszukujesz się jakiś herezji...... no pewnie jeszcze liczy na kasę na dzieci i może zarządzanie majątkiem.....
  • mia_mia 20.09.19, 11:09
    Ona chce być dla nich matką, więc nic dziwnego, że chce je mieć dla siebie. Pomagać w lekcjach, czytać bajki na dobranoc, mieć wpływ na ich wychowanie.
  • umi 20.09.19, 11:24
    No to niech sie ocknie, ze nie bedzie. Ciocia jest, to tez jest calkiem dobra rola. I ciocie tez czytaja bajki na dobranoc i wychowuja w rodzinach, ktore sa ze soba blisko. Rodzicow ma sie jednych, do ch.lery. Jesli ten 10-latek ma troche charakteru, za jakis czas czeka ja armagedon z takim podejsciem suspicious
  • sylwiacmok 20.09.19, 11:40
    Nigdy nie chciałam i moim zamiarem nie jest bycie mamą chłopców. Oni mamę i tatę mieli, z tego co wiem bardzo dobrych, zaangażowanych i kochających. Wychowali starsze dziecko na fajnego, mądrego małego człowieka, dużo nam on o nich opowiadał, ma teraz potrzebę mówienia o nich, chce żeby opowiadać mu jaka mama była jak była mała, co robiła, jedną historyjkę opowiedziałam mu już z 10 raz. Chciałabym aby pamięć o rodzicach była naturalna i żywa.
    Nie chcę ich przechwytywać, czy siłą zabierać od kochających dziadków, nie takie są moje intencję, naprawdę, dlatego pytam i zastanawiam.
  • umi 20.09.19, 11:46
    No to jesli masz takie intencje, to ja bym po prostu miala z nimi kontakt jak z rodziną. Corke tez bym w ten kontakt wlaczala. Raczej zauwazycie, kiedy dziadkom zacznie brakowac sily. Pewnie i sami porusza ten temat, jelsi bedziecie najblizszymi po nich osobami dla dzieci, a gdyby nie poruszyli, to wtedy samemu mozna wspomniec, ze jakby cos, to Wy jestescie chetni i nie musza sie martwic, gdyby im braklo sil. Tak to przynajmniej wyglada w normalnie w rodzinach.
  • ichi51e 20.09.19, 11:56
    10/10

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kamire12 20.09.19, 13:21
    a co będzie jak oni pokochają te dzieci jak swoje, dzieci pokochają ich jak najbliższych, będą z nimi chcieli być....a dziadkowie powiedzą: NIE ?
    w sumie lepiej by było jakby wiedzieli już teraz czy to realne, żeby jednak do zbyt dużej bliskości nie doszło. nie da się kontrolować uczuć aż tak niestety.
  • umi 20.09.19, 13:29
    A co bedzie, jak ta 4-latka nie przystosuje sie do tak wielkiej zmiany, zacznie sie moczyc, byc nerwowa, bic 2-latka, bedzie miala problemy z mowa i wpisz dowolne inne objawy stresu i poczucia zagrozenia u dzieci?
    I co, jesli ten 2-latek, ktory przez 3/4 swojego zycia mial dwoje rodzicow, przez 1/4 plakal za matka, a potem przywykl do babci, ktora juz zna, teraz znow sie bedzie musial przestawiac? I bedzie im wyl po nocy za babcia, a rano beda musieli wstac do pracy? 4-latka tez pewnie bedzie wyla. A 10-latek dostanie kociokwiku w tej nerwowej atmosferze. To kto sie zajmie ta trojka dzieci, jak oni nie wytrzymaja i wyladuja na terapii malzenskiej? suspicious

    Moze juz nie głupiec z nadmiaru dobrobytu i dac i dzieciom czas na aklimatyzacje i spokojne zmiany? Ciocia z tego, co napisala, rozumie, ze jest ciocia. A nie wierze, zeby dziadkowie widzac dobre relacjie cioci i wujka z dziecmi nie przekazali im z czasem opieki, jak im braknie sil. Chyba, ze celem od razu jest adopcja - wtedy tak, lepiej normalnie i uczciwie porozmawiac i spytac czy dziadkowie sie zgodza. Zeby przede wszystkim nie przywiazywac dzieci, a potem nie zniknac.
  • amsterdama 20.09.19, 14:32
    Rozumiem, że gdyby dziadkowie sami poprosili kuzynkę o zaopiekowanie się dziećmi ( adopcję), ta ma odmówić na wszelki wypadek- bo 4 latka może się nie przystosować?
  • umi 20.09.19, 14:40
    To zalezy czy maja zamiar sciagnac tej 4-latce do domu dwojke nigdy wczesniej nie widzianych dzieci, czy sa to dzieci juz znane. I czy ktos ja w ogole do takiego kroku przygotowuje i czy przygotowuje te dzieci (oboje, takze 2-latka). Tak przynajmniej ja uwazam. No i przede wszyskim od tego czy to jest sytuacja - mamy jedno dziecko, chcemy jeszcze dwoje, jest okazja, to weźmiemy i musimy sie spieszyc, bo jak nie my, to wezma inni. Czy raczej - sa dzieci i jak nie my, to nikt sie nimi nie zajmie. I to sa dwie rozne sytuacje i dwa rozne sposoby dzialania. Jesli masz wieksza wiedze i doswiadczenie, zawsze mozesz mnie skorygowac.
  • ichi51e 20.09.19, 13:48
    No to beda sie kochac na odleglosc bez papierka.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 20.09.19, 12:13
    Mieli kochających rodziców biologicznych, teraz potrzebują ludzi, którzy przejmą ich obowiązki, będą wozić na piłkę, całować zranione kolana, chodzić na rodzinne zawody, umawiać się z rodzicami kolegów na spływ kajakowy, grać w fifę, ochrzanią za pierwszego papierosa.
  • mia_mia 20.09.19, 11:06
    Ale przecież autorka nie może ustawiać swojego życia i emocji pod to, że za 3 czy 5 lat dzieci do niej trafią. Bałabym się pokochać dzieci, które w każdej chwili mogą zniknąć. Przez ten czas dziadkowie wychowają po swojemu i zamiast fajnego 10 latka może być 15 letni młodociany przestępca.
    Po 70 dość często zdarzają się nagłe choroby, zawały, udary i wtedy praktycznie z dnia na dzień dzieci zostaną zabrane.
  • umi 20.09.19, 11:21
    Matki jakos na przestepce nie wychowali, skoro autorka nie pisze, by rodzice tych chlopcow byli patologią. I nawet nieźle ich zabezpieczyli na przyszlosc. Wiec raczej 10-latek po ich wychowaniu przestepca nie zostanie. Predzej zaszkodzi mu zaburzanie poczucia bezpieczenstwa w imie planow doroslych.

    Jesli autorka naprawde chce tym dzieciom pomoc - dzieciom, nie sobie i mezowi, to najmadrzejsze jest wspieranie dziadkow w opiece nad dziecmi w ich obecnej rodzinie. I mozna na spokojnie, jak juz zaloba minie, dac znac, ze gdyby kiedys nie czuli sie na silach, moga na nia i meza liczyc w kwestii dalszego wychowania dzieci. I tyle. Argument o przywiazywaniu sie do dzieci jest z dudy - one i tak sa rodzina, dziecmi kuzynki, wiec mozna sie do nich przywiazywac. Generalnie normalni ludzie w normalnych rodzinach sa zazwyczaj przywiazani do tych czlonkow swoich rodzin, z ktorymi utrzymuja kontakt.
  • mia_mia 20.09.19, 11:28
    Wychowywali córkę w czasie, dzieliło ich jedno pokolenie, byli zdrowi i sprawni, umawiali się z rodzicami koleżanek na kawę, a córka nie miała traumy po stracie rodziców.
    Obietnica pomocy w przyszłości może być obietnicą bez pokrycia. Za kilka lat mogą mieć inną sytuację życiową. Adoptować inne dzieci, rozejść się, zachorować.
  • ichi51e 20.09.19, 11:35
    I co wtedy z tymi dziecmi adoptowanymi jak juz sie rozejda czy zachoruja?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 20.09.19, 12:14
    To samo co z biologicznymi.
  • umi 20.09.19, 11:41
    Czyli dziadkowie powinni zwietrzyc okazje i jak najszybciej upchnac dzieci, bo sa chetni? Nooo, to zupenie jak osrodek adopcyjny suspicious
    No, w takiej sytuacji, to najlepiej z nimi otwarcie porozmawiac - chcemy adoptowac chlopcow jesli sie zgodzicie. I miec jasna sytuacje. Jesli sie nie zgodza, adoptowac inne dzieci i tyle. Nie bawic sie w podchody i nie przywiazywac tego 10-latka po to, zeby za chwile zniknac.

    Ale ja nadal obstawiam, ze jesli dziadkowie sie zgodza (a moze i tak bedzie) to ich w domu czeka cyrk. Mam nadzieje, ze beda mieli dosc przyzwoitosci, zeby w tym wszystkim nie rezygnowac z tej niczego nie winnej dziewczynki.
  • mia_mia 20.09.19, 12:44
    Możesz to nazywać zwietrzeniem okazji, moim zdaniem to myślenie o przyszłości dzieci.
    Czy jeśli w domu pojawiają się kolejne dzieci to rodzice wyrzucają poprzednie?
  • umi 20.09.19, 12:58
    I te nowe dzieci pojawiaja sie na wycieraczce z dnia na dzien? Czy bocian przynosi? Takie duze, starsze od tych, co juz sa?

    Okazja to na wyprzedarzy w Biedronce. Przy planowaniu rodziny trzeba jednak myslec i uwzgledniac potrzeby wszystkich jej czlonkow. Aktualnych.

    Zreszta, autorka i tak zrobi po swojemu. Zapytala o rade, wiec napisalam swoje zdanie. Jesli ktos jest madrzejszy, niech napisze madrzejsza rade.
  • asia_i_p 23.09.19, 07:53
    Mój ojciec ma 67 lat, mój 14-letni brat nie został z tej okazji młodocianym przestępcą. Ja mam 43, nie umawiam się na kawę z rodzicami koleżanek mojej 14-letniej córki i myślę, że nie byłaby bardzo zachwycona, gdybym się umówiła.
    Rodziny wyglądają różnie, to, że nie przystają do naszych wyobrażeń, nie oznacza, że nie działają.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • mia_mia 23.09.19, 08:27
    Twój ojciec został ojcem w wieku 53, a nie 70 lat.
    Teraz nie umawiasz się z rodzicami koleżanek, ale jak miała 5 lat pewnie zdarzało ci umówić na wspólny spacer czy wyjście do kina z innymi rodzicami.
    Wyobrażasz sobie, że Twój tata byłby w stanie zająć się za kilka lat dwulatkiem? Nie popilnować kilka godzin, a codziennie, latami. Znosić wrzaski, fochy, chodzić na zebrania, wozić na treningi, wstawać w nocy, bo dziecko ma gorączkę, spać na podłodze w szpitalu, w wieku grubo ponad 80 lat być czujnym czy dziecko nie wróciło pijane, naćpane?
  • lauren6 20.09.19, 11:43
    Zaniedbywanie dziecka to nie jest tylko i wyłącznie wychowywanie go na przestępcę. Autorka sama zauważyła, że dziadkowie nie inwestują w rozwój tych dzieci: np nie jeżdżą ze starszym chłopcem na zajęcia sportowe, choć chłopak potrzebuje tego sportu i do rozwoju fizycznego, i dla równowagi psychicznej. I takich drobnych zaniedbań będzie coraz więcej, szczególnie w przypadku tego młodszego dziecka.

    Owszem, nie są to zaniedbania kalibru, że chłopcy zaczną biegać po osiedlu z siekierą. Po prostu będą mieli trudniejszy start w dorosłe życie, a jeszcze dodatkowo zaraz po wejściu w dorosłe życie zostaną obciążeni opieką nad 80-letnimi dziadkami-rodzicami.
  • malgo21 20.09.19, 11:46
    Ja wiem że fajnie się dopowiada historię pod tezę, ale zauważ że dziadkowie-rodzice mają córkę.
    A wozić na zajęcia można bez adopcji, zresztą już to robią.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:34
    malgo21 napisała:

    > Ja wiem że fajnie się dopowiada historię pod tezę, ale zauważ że dziadkowie-rod
    > zice mają córkę.
    > A wozić na zajęcia można bez adopcji, zresztą już to robią.
    A córka raczej wypiela się na siostrę, do rodziców może mieć podobne podejście (watkodajka coś pisze o narcyzmie).
  • 3-mamuska 22.09.19, 23:54
    mia_mia napisał(a):

    > Ale przecież autorka nie może ustawiać swojego życia i emocji pod to, że za 3 c
    > zy 5 lat dzieci do niej trafią. Bałabym się pokochać dzieci, które w każdej chw
    > ili mogą zniknąć. Przez ten czas dziadkowie wychowają po swojemu i zamiast fajn
    > ego 10 latka może być 15 letni młodociany przestępca.
    > Po 70 dość często zdarzają się nagłe choroby, zawały, udary i wtedy praktycznie
    > z dnia na dzień dzieci zostaną zabrane.

    A czyli co jak będzie 15 letni przestępca to już go autorka chcieć nie będzie?


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • lauren6 20.09.19, 11:33
    > Nawet jeżeli opieka społeczna uzna, że dziadkowie nie nadają się na opiekunów z racji wieku, to nikt z dnia na dzień nie zabiera dzieci.

    Jeśli np dziadek zachoruje na raka, a babcia ze stresu dostanie udaru (starsze małżeństwa często chorują parami) to dzieci jak najbardziej wylądują w pogotowiu opiekuńczym, bo nie będzie miał się nimi zająć. Jest to scenariusz dużo bardziej realny niż to, że i 40 letnia ciotka, i jej mąż w tym samym czasie wylądują w szpitalu.
  • szeptucha.z.malucha 20.09.19, 11:39
    A wystarczy, że pogotowie zapyta, do kogo zadzwonić, kto może zająć się dziećmi i ominą pogotowie opiekuńcze.
  • malgo21 20.09.19, 11:40
    lauren6 napisała:

    > > Nawet jeżeli opieka społeczna uzna, że dziadkowie nie nadają się na opiek
    > unów z racji wieku, to nikt z dnia na dzień nie zabiera dzieci.
    >
    > Jeśli np dziadek zachoruje na raka, a babcia ze stresu dostanie udaru (starsze
    > małżeństwa często chorują parami) to dzieci jak najbardziej wylądują w pogotowi
    > u opiekuńczym, bo nie będzie miał się nimi zająć. Jest to scenariusz dużo bardz
    > iej realny niż to, że i 40 letnia ciotka, i jej mąż w tym samym czasie wylądują
    > w szpitalu.

    Nie będzie miał się kto zająć? A ta ciocia która teraz chce adoptować?
  • ichi51e 20.09.19, 11:41
    Sory jak nie teraz to ciotka nie bierze. Jak slot przegapia to bidul

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • malgo21 20.09.19, 11:43
    Tak to trochę zabrzmiało. Ale to wizja lauren a nie autorki, której nie podejrzewam o to że się obrazi bo nie dostała dzieci teraz, natychmiast.
  • mia_mia 20.09.19, 12:46
    Tak to się może skończyć. Kolejki chętnych do opieki nad chłopcami w rodzinie nie ma skoro zamieszkali z dziadkami.
  • malgo21 20.09.19, 13:00
    mia_mia napisał(a):

    > Tak to się może skończyć. Kolejki chętnych do opieki nad chłopcami w rodzinie n
    > ie ma skoro zamieszkali z dziadkami.

    Nie ma kolejki? To o czym według ciebie jest ten wątek?
  • double-facepalm 21.09.19, 19:15
    Kolejka jest gdy pojawi się więcej osób niż watkodajka plus mąż.
  • mrawka 20.09.19, 11:01
    Chce tylko zauwazyc ze za 8- 10 lat starszy bedzie juz dorosly i jesliby dziadkowie nie byli w stanie sprawowac opieki nad mlodszym to starszy brat moglby byc dla mlodszego rodzina zastepcza. Tak tez sie zdarza.
  • mia_mia 20.09.19, 11:12
    Planowe obarczanie 18 latka wychowywaniem i utrzymywaniem ośmiolatka to okrutny pomysł i absolutna ostateczność. Kto im pomoże? Przecież do tego czasu autorka może być rozwódką z trójką swoich dzieci.
  • ichi51e 20.09.19, 11:17
    I nie pomoze dziecku ktore pokochala na tyle zeby chciec je adoptowac? Nie pomoglabys rodzinnym sierotom bo masz wlasne zycie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kropkaa 20.09.19, 12:27
    18-latek ma się zająć maturą i zaraz potem studiami, a nie 10-letnim bratem! I 80-letnimi dziadkami! Skąd ty te pomysły bierzesz?!
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 12:37
    A skąd pomysł, że tymi dziadkami trzeba się będzie zajmować? Znam 80-latka, który ciągle pracuje. Ba! Moja szwagierka zna pewnego 100-latka, który jest w pełni sprawny umysłowo i fizycznie. A na przeciwległym biegunie jest parę e-matek z tego forum o połowę młodszych, które bez przerwy marudzą, narzekają na samopoczucie a katologu ich chorób wystarczyłoby na kilka lekarskich specjalizacji. Nie ma szans, żeby dożyły starości a dzieci często mają jeszcze całkiem małe.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • lauren6 20.09.19, 12:51
    Tak, twój 80 letni znajomy z pewnością pracuje z taką samą wydajnością jak jego 20 letni koledzy z firmy, a po pracy biegnie Maraton i idzie przygotowywać przyjęcie na 60 osób.

    To w końcu ematka, jakich znajomych innych mogłaby mieć?
  • lauren6 20.09.19, 12:52
    *innych znajomych
  • kropkaa 21.09.19, 18:36
    Danuta Szaflarska też pracowała do śmierci, a zmarła w wieku ponad 100 lat. Ale to raczej wyjątek, niż reguła.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:17
    mrawka napisał(a):

    > Chce tylko zauwazyc ze za 8- 10 lat starszy bedzie juz dorosly i jesliby dziadk
    > owie nie byli w stanie sprawowac opieki nad mlodszym to starszy brat moglby byc
    > dla mlodszego rodzina zastepcza. Tak tez sie zdarza.
    Zdarza się, czyli 18 latek do roboty i liceum zaoczne plus praca na dwa etaty,żeby utrzymać siebie i brata. Albo od razu po podstawówce wyślij do roboty, tak też się zdarza.
  • antonina.n 20.09.19, 10:43
    Znam osobiście dziewczynkę, która po śmierci mamy wolała zamieszkać z babcią niż z tatą. Nie wiem, jak to rozwiązano prawnie, ale babcia wychowuje obecnie zarówno dziewczynę, jak i jej 3-4letniego brata (który nb ma innego ojca). Wiem tez, że ojcowie dzieci to nie żadni patole, tylko weekendowi tatusiowie, którzy na dobrą sprawę mogliby przejąć opiekę - każdy nad swoim dzieckiem. Najwidoczniej istotna tu była kwestia więzi z babcią i więzi pomiędzy rodzeństwem.
  • malgo21 20.09.19, 11:32
    lauren6 napisała:

    > Sprawą nadrzędną powinno być dobro tych dzieci, a nie uczucia babci. Dzieciom b
    > ędzie lepiej wychowywać się w rodzinie, gdzie będzie mniejsza różnica wieku mię
    > dzy nimi, a opiekunami. 65-68 lat różnicy to jest przepaść pokoleniowa.

    Zgoda, sprawą nadrzędną są uczucia dzieci. Ani dziadków ani cioci której zmiękło serce bo młody powiedział że przypomina mu mamę.
  • mia_mia 20.09.19, 10:06
    Przy takiej różnicy wieku pewnego dnia ktoś i tak te dzieci zabierze bez pytania dziadków o zgodę. Do tego czasu chętna może adoptować kolejne dzieci, czasem wbrew wszystkiemu pojawią się biologiczne, rozwód i już nie będzie możliwości zaopiekowania się kuzynami. Trafią do DD lub obcej rodziny. Dzieci powinny mieć stały dom już do dorosłości. Na pierwszym miejscu powinno być dobro dzieci. Chyba mieszkają blisko siebie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dzieci miały stały, nawet z dziadkami.
  • szeptucha.z.malucha 20.09.19, 11:36
    Dzieci zabiera się bez pytania w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia.
    Nigdy nie zostają w instytucji lub u obcych, jeżeli są gotowe do zaopiekowania się osoby spokrewnione.
    Zatem nie radzę bawić się w przepowiadanie katastrofy.
  • mia_mia 20.09.19, 12:51
    Gotowi są tylko dziadkowie, jeśli jednemu coś się stanie nikt pozwoli, żeby dwójką małych dzieci zajmowała się osoba po 70. Samotne wychowywanie dwójki dzieci jest trudne dla młodej osoby, a co dopiero dla starszej.
  • 3-mamuska 23.09.19, 00:00
    mia_mia napisał(a):

    > Gotowi są tylko dziadkowie, jeśli jednemu coś się stanie nikt pozwoli, żeby dwó
    > jką małych dzieci zajmowała się osoba po 70. Samotne wychowywanie dwójki dzieci
    > jest trudne dla młodej osoby, a co dopiero dla starszej.

    Przecież autorka wątku jest gotowa.
    Skoro kocha chłopców to nie weźmie kolejnego dziecka skoro myśli o adopcji tej dwójki.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mia_mia 23.09.19, 08:33
    Teraz jest gotowa, czy gotowa będzie za kilka lat nie wiadomo.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:19
    szeptucha.z.malucha napisała:

    > Dzieci zabiera się bez pytania w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia.
    > Nigdy nie zostają w instytucji lub u obcych, jeżeli są gotowe do zaopiekowania
    > się osoby spokrewnione.
    > Zatem nie radzę bawić się w przepowiadanie katastrofy.
    Zawsze w międzyczasie watkodajka może z córeczka i mezem wyjechać za granicę na stałe, etc. Wysoce prawdopodobne przy tym układzie sól politycznych i jako takim instynkcie samozachowawczym.
  • double-facepalm 21.09.19, 19:19
    double-facepalm napisała:

    > szeptucha.z.malucha napisała:
    >
    > > Dzieci zabiera się bez pytania w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia.
    > > Nigdy nie zostają w instytucji lub u obcych, jeżeli są gotowe do zaopieko
    > wania
    > > się osoby spokrewnione.
    > > Zatem nie radzę bawić się w przepowiadanie katastrofy.
    > Zawsze w międzyczasie watkodajka może z córeczka i mezem wyjechać za granicę na
    > stałe, etc. Wysoce prawdopodobne przy tym układzie SIŁ politycznych i jako ta
    > kim instynkcie samozachowawczym.
  • kropkaa 20.09.19, 12:24
    Co ty piszesz? Dzieci to nie jest pocieszenie dla dziadków! Nie wyobrażam sobie "trzymania" maluchów, bo dzięki temu babcia z dziadkiem łatwiej przeżyje śmierć córki.
  • umi 20.09.19, 10:58
    Ja sie pobawie w przewidywanie przyszlosci - jak weźmiecie chłopakow do siebie, za niedlugo (najdalej kilka lat) czeka Was cyrk. Ten 2-latek bedzie mial o rodzicach mgliste wspomnienie i pewnie automatycznie zacznie mowic mama i tata do cioci i wujka, ktorzy nie powstrzymaja sie i uznaja, ze skoro adopcja, to sa rodzicami. Mimo, ze nie sa. I ten starszy 10-latek bedzie to wiedzial. Wiec w najlepszym przypadku bedzie mial konflikt wewnetrzny, w najgorszym zacznie tluc mlodszego brata za "zdrade" pamieci rodzicow. Dziewczynka jesli wie, ze jest adoptowana, jak jej sie zwali na leb dwoch chlopakow spokrewnionych z rodzicami, poczuje sie ch.lernie zagrozona. A nawet jak nie wie, to to beda obce dla niej dzieci w jej domu, zabierajace jej calkiem sporo uwagi rodzicow. Jak na razie jest jedynaczka, byc moze po przejsciach. Wiec bedziecie miec dwoje nastolatkow, ktorym swiat sie zawali i kilkulatka z tym cyrkiem suspicious I co wtedy? Rozwiazanie adopcji corki, ktora jako nastolatka da Wam nieźle popalic, czy podrzucanie rodzinie tego obecnego 10-latka, z ktorym za pare lat sobie nie poradzicie jak mu zaczniecie robic wode z mozgu? Dzieci nie sa glupie i wcale nie tak latwo nimi krecic na wszystkie strony. To, ze ich szybko zabierzecie nie sprawi, ze dla 10-latka bedziecie mama i tata. Chyba, ze chodzi o 'przechwycenie" 2-latka. Ale on ma w pakiecie brata, a rozdzielanie starszego z jedynym rodzenstwem jakie mu zostalo to swinstwo.

    Jak dla mnie ci bracia powinny zostac z dziadkami. Stracili dwie najblizsze osoby, a dziadkow na pewno znaja dluzej niz pol roku. Nikt im tam nie miesza pojec, co zwlaszcza dla starszego jest wazne. Maja dwoje dziadkow zastepujacych dwoje rodzicow. Jesli chcecie pomagac, to pomagajcie, ale ja bym w to nie mieszala ani adopcji, przynajmniej póki dziadkowie maja sile.
    W ogole to kto sie zajmuje ta 4-latka, jak WY przy tamtych tak zaangazowani? Ona widzi co sie dzieje? Dzieci sa dla siebie obce, jak ona w ogole przyjmuje takie Wasze zaangazowanie poza domem? To ona jest Waszym dzieckiem w pierwszyej kolejnosci.

  • arista80 20.09.19, 11:08
    Dokładnie. Patrzcie, autorka już kompletnie nie wspomina o córce. Jeżeli rodzeństwo biologiczne potrafi być o siebie zazdrosne, to co musi czuć dziewczynka adoptowana, po przejściach. Nie sądzę jednak, by autorkę to obchodziło, tak bardzo się napaliła na tych chłopaków.
  • ichi51e 20.09.19, 11:08
    Bardzo prawdopodobne. Dodam jeszcze ze nie tylko uwaga ale i zasoby sie zmniejsza. Dwoje dzieci to spore koszty z dnia na dzien. Nie mowiac o przestrzeni co najmniej jeden pokoj teraz (dla 10latka) a w przyszlosci (za 2 lata?) drugi dla dziewczynki



    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • larix_decidua77 20.09.19, 11:19
    ichi51e napisała:

    > Bardzo prawdopodobne. Dodam jeszcze ze nie tylko uwaga ale i zasoby sie zmniejs
    > za. Dwoje dzieci to spore koszty z dnia na dzien. Nie mowiac o przestrzeni co n
    > ajmniej jeden pokoj teraz (dla 10latka) a w przyszlosci (za 2 lata?) drugi dla
    > dziewczynki
    >
    No masakra, powinno być jak w Chinach. Tylko jedno dziecko.

  • ichi51e 20.09.19, 13:18
    Nie na na pewno bedzie super ojciec dostanie podwyzke (w koncu rodzina mu sie powiekszyla!) a dziadkowie szybko umra zostawiajac dom nowej rodzinie...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • larix_decidua77 20.09.19, 16:06
    A gdzieś była informacja, że są biedni i mieszkają w kawalerce? Nie chcą adoptować 7 dzieci tylko 2.
  • ichi51e 21.09.19, 18:09
    Ale jedno juz maja. Beda miec 10latka 4 latke i 2latka. Jakie rozmieszczenie proponujesz?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • larix_decidua77 22.09.19, 07:55
    Nie wiem jakie mają mieszkanie, jakie miały dziwcin wcześniej ani jakie mają dziadkowie. Mieszkanie zawsze też można zmienić.
  • larix_decidua77 20.09.19, 11:20
    Baw się baw, nikt nie zabroni. Ale te wróżby są wyjęte z d..
  • umi 20.09.19, 11:26
    Lepiej by bylo, jakby z d. Zawsze mniej skrzywdzonych dzieci. Albo wykolejonych jako bunt przeciw glupocie doroslych.
  • larix_decidua77 20.09.19, 12:11
    Mam na stanie dwóch nastolatków. Nijak nie widzę w roli ich opiekunów ludzi 70+. A co dopiero 80+. To jest właśnie krzywdzenie dzieci. Będą tym dzadkom pieluchy zmieniać.
  • umi 20.09.19, 12:25
    Ja juz napisalam wyzej jak to widze z uwzglednieneim dobra dzieci. Jedna sprawa to aspekt finansowy, ale jest jeszcze emocjonalny. Nie bez powodow zaniedbane emocjonalnie dzieci z dobrych domow, ktorym pozornie nic nie brakuje wyrastaja na patologie. Nie mozna lekcewazyc uczuc dzieci i traktowac ich jak zaspokojenie wlasnych potrzeb. Plus tu tak na parwde jest trojka, nie dwojka dzieci w tym problemie - bo jest i ta adoptowana dziewczynka.
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 12:44
    No właśnie - ta adoptowana dziewczynka jakoś mało miejsca zajmuje w postach autorki. A to jej dobro powinno być dla niej kluczowe. Jeśli została adoptowana jako niemowlę i wie o tym, że nie jest biologicznym dzieckiem, to może źle odebrać fakt, że przyrodni bracia są spokrewnieni z jej adopcyjnymi rodzicami (podobieństwo, wspomnienia rodzinne, inni członkowie rodziny a ja obca). Jeśli nie wie, a kiedyś się dowie, to będzie jeszcze gorzej. Jeśli została adoptowana niedawno, to ma za sobą przejścia typu utrata rodziców i DD. Potrzebuje pełnej uwagi matki i ojca. Jednej matki i jednego ojca nie wystarczy na to wszystko. Ci chłopcy nie są po to, aby wypełniać macierzyńskie instynkty ciotki.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • lauren6 20.09.19, 12:56
    Nie wiedziałam, że robiąc sobie drugie dziecko funduję taką traumę starszemu 🙄🙄🙄

    Co dopiero mówić o matkach, które mają dziecko z poprzedniego związku i robią sobie kolejne z nowym partnerem. Nowe dziecko będzie spokrewnione genetycznie z tatą, a starsze z ojczymem nie będzie. Czysty sadyzm 🙄
  • umi 20.09.19, 13:02
    Widzisz roznice miedzy urodzeniem dziecka po 9-miesiecznej (wzglednie neico krotszej) ciazy, malego, slicznego bobaska, a przyprowadzeniem do domu dwojki obcych dzieci, z ktorych jedno jest ogromnie duze z punktu widzenia 4-latki?
    Plus jesli dziewczynka byla adoptowana jako niemowle to pol biedy. Ale jesli ma wspomnienia z bidula i podnosi sie po traumach, to beda mieli w domu 3 straumatyzowanych dzieci w roznym wieku. To dopier jest hardcore suspicious
  • sasanka4321 20.09.19, 14:40
    >Widzisz roznice miedzy urodzeniem dziecka po 9-miesiecznej (wzglednie neico krotszej) ciazy, malego, slicznego bobaska, a przyprowadzeniem do domu dwojki obcych dzieci, z ktorych jedno jest ogromnie duze z punktu widzenia 4-latki?

    "Maly sliczny bobasek" jest sliczny tylko i wylacznie w oczach swoich rodzicow, dziadkow i ewentualnie innych kobiet, ktore akurat maja male bobaski w domu. Dla reszty spoleczenstwa - w tym malych, 4-letnich dziewczynek - jest to cos malego, pokrzywionego, wrzeszczacego, ssajacego i naokraglo robiacego kupy, z czego nie ma zadnego pozytku, za to mase klopotow. 2- i 9-latek sa o wiele bardziej interesujacy i "sliczni".
  • umi 20.09.19, 14:46
    2-latek zabiera zabawki, absorbuje soba i jest na tyle duzy, ze jesli nie nauczy sie 4-latki instrukcji obslugi, zaczyna juz robic za konkruencje do mamy. 10-latek jest za duzy, jest tak duzy, ze prawie dorosly. Plus zajmuje soba rodzicow, wiecej mu wolno i rzadzi sie we wlasnym domu 4-latki. Sliczny bobasek jest jak lalka, mozna nawet pod opieka mamy powozic w lalkowym wozku. Plus czekalo sie na niego 9-miesiecy i ma sie nadzieje, ze szybko zacznie chodzic. Podsumowujac - bobasek wygrywa.
  • aguar 20.09.19, 15:12
    A ja myślę odwrotnie - tu będą zalety małej różnicy wieku (żeby miały dobry kontakt), a nie będzie głównej wady, gdy dziecko zostaje uszczęśliwione młodszym rodzeństwem zbyt wcześnie.
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 13:03
    Widzę, że koleżanka lauren przeszła do swojej ulubionej zabawy: "Udaję, że nie rozumiem, o co chodzi rozmówcy i rżnę głupa", więc ja odpadam. Jak to było z tym sprowadzaniem do swojego poziomu a potem pokonywaniem doświadczeniem? smile

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • lauren6 22.09.19, 09:32
    Nie przystanku. Po prostu piszesz takie głupoty w tym wątku, że trudno odpowiadać na nie bez wchodzenia na pewien poziom absurdu.

    Powiększanie się rodziny jest procesem NATURALNYM. Zarówno w przypadku rodzin biologicznych, jak i adopcyjnych. Trzeba by na głowę upaść, by na serio rozważać argument, że jakieś dziecko/dzieci ma pozostać w bidulu/rodzinie zastępczej, która ma w dooopie potrzeby takiego dziecka (a o takim przypadku tu mówimy), bo dziubdziusia przestanie być jedynaczką. To jest facepalm do kwadratu.
  • mamaaspiama 22.09.19, 10:04
    "Jeśli została adoptowana jako niemowlę i wie o tym, że nie jest biologicznym dzieckiem, to może źle odebrać fakt, że przyrodni bracia są spokrewnieni z jej adopcyjnymi rodzicami (podobieństwo, wspomnienia rodzinne, inni członkowie rodziny a ja obca)."

    Serio?????
    Mój kuzyn ma troje dzieci. Dwoje biologicznych z pierwszą żoną jedno adoptowane z drugą. Dzieci wychowują się razem. Adoptowane wie, że jest adoptowane. Problemu nie ma żadnych z tym faktem. Dzieci już duże, najstarszego dorosłe, najmłodsze w 7 klasie podstawówki.
    Mnóstwo jest też rodzin, w których są dzieci adoptowane i biologiczne, w różnych konfiguracjach - najpierw adopcja, a później narodziny lub odwrotnie. Czasem adopja- narodziny - adopcja.
    Problemy są w każdej rodzinie, ale nad problemami się pracuje. Ludzie, którzy mają za sobą adopcję są najczęściej bardzo świadomymi rodzicami. Rzadko zdarzają się idioci zamiatający problemy pod dywan, udający, że ich nie ma, nie szukający rozwiązania, gdyż proces adopcyjny wymusza refleksję i określone podejście do tematu.
  • kokosowy15 20.09.19, 13:19
    Pisałem o przypadku moich znajomych. Wiek, stan zdrowia, stan majątkowy brany był pod uwagę przez sąd, który odmówił przyznania opieki prawnej dziadkom emerytom. Ja poradziłem się najpierw prawnika, i on ocenił moje szanse, dlatego nie występował em do sądu rodzinnego. Oczywiście, w nieujawnianiu pomogli mi nauczyciele z obu szkół, nie mogłem pobierać 500+, ale ważniejsza była jedność rodziny.
  • kropkaa 20.09.19, 12:44
    Taaa, a jak radzą sobie rodziny z trójką, czwórką, piątką itd. dzieci?
  • przystanek_tramwajowy 20.09.19, 12:47
    Rodziny z trójką dzieci po dramatycznych przejściach, raczej mają mocno pod górę. A tu cała trójka ma za sobą stratę rodziców.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • larix_decidua77 20.09.19, 14:44
    przystanek_tramwajowy napisał:

    > Rodziny z trójką dzieci po dramatycznych przejściach, raczej mają mocno pod gór
    > ę. A tu cała trójka ma za sobą stratę rodziców.
    >
    I jak myślisz kto sobie z tą traumą lepiej poradzi? Dwoje staruszków przytłoczonych śmiercią córki i opieką nad małymi dziećmi czy dwoje młodych ludzi, po kursach i szkoleniach na temat traum i radzenia sobie z nimi, pełni werwy i zapału, nie będący tak przytłoczeni śmiercią matki dzieci?
  • umi 20.09.19, 14:49
    Tyle im te szkolenia daly, ze ja pisze post za postem z oczywistymi oczywistosciami, a autorka nawet nie skomentowala. Verdana napisala jeszcze wiekszoa oczywista oczywistosc, ktora po szkoleniu w OA autorka raczej powinna wiedziec i tez zero odzewu.

    Co nie zmienia faktu, ze sam pomysl pomocy przy dzieciach jest dobry. Ja po prostu uwazam, ze autorka za szybko chce pod wplywem dobrych checi za duzo wziac sobie na glowe. I sie zajezdzi jak kobyla na derbach.
  • larix_decidua77 20.09.19, 15:56
    umi napisała:

    > Tyle im te szkolenia daly, ze ja pisze post za postem z oczywistymi oczywistosc
    > iami, a autorka nawet nie skomentowala.
    Post za postem wróżysz z fusów. Nawet jeśli te dzieci będą sprawiały problemy to tym bardziej mając za opiekunów staruszków być może z demencją. Jeśli stracą tych opiekunów za kilka lat to też tym bardziej będą sprawiać problemy.
  • umi 20.09.19, 17:31
    Ja wroze z fusow??? Ja przynajmniej demencji nie wymysliam. Wiec moje wrozenie lepsze niz Twoje suspicious
    Jakby byli tacy w demencji, to by im przeciez sad nie przyznal opieki nad tymi dziecmi.
  • arista80 20.09.19, 14:56
    Sąd jeszcze musi wziąć pos uwagę dobro pierwszego, też adoptowanego dziecka. nie wiem jak długo dziewczynka jest u autorki, ale przypuszczam, że swoje musiała przejść, zaadoptować się, nabyć zaufania, że jest kochana. Jest wciąż mała i wciąż potrzebuje uwagi, a tu nagle pojawi się dwójka chłopaków, też po przejściach, w tym mały dwulatek.
  • mamaaspiama 21.09.19, 22:11
    "uznaja, ze skoro adopcja, to sa rodzicami. Mimo, ze nie sa"

    Może zweryfikuj informacje.
    Jeśli przeprowadza się ADOPCJĘ, to JEST się RODZICEM.
  • ew_ka_s 20.09.19, 11:30
    Sylwio, bardzo mnie poruszył Twój wpis. Zazwyczaj podczytywałam forum, ale Twój wpis i niektóre odpowiedzi spowodowały, że musiałam zabrać głos. Krew mi się gotuje, kiedy czytam, że chłopcy powinni zostac z dziadkami jako pocieszenie po stracie córki. Ci wszyscy, którzy tak piszą, zapomnieli chyba czyje dobro w tej sytuacji powinno być najważniejsze. Otóż najważniejsze w tej sytuacji są DZIECI. Chłopcy to nie piesek, który kupuje się na pocieszenie po stracie poprzedniego. A osobom, które krytykują Cię za ten pomysł i twierdzą, że robisz to z pobódek egoistycznych, chyba brakuje wyobraźni, żeby zrozumieć jak ważna, odpowiedzialna i bohaterska jest to decyzja.
    Moim zdaniem, nie warto tracić czasu. Oczywiście wrażliwość jest tu potrzebna i pewnie nie powinno się to skończyć na jednej rozmowie z dziadkami i strzałem między oczy. Ale z tego co czytam, empatii i zrozumienia sytuacji Ci nie brakuje. Życzę Ci wytrwałości i mam nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży dla chłopców, dla Twojej córki i dla Ciebie.
  • aguar 20.09.19, 13:15
    Też myślę podobnie. Też mi się ciśnienie podnosi, jak czytam niektóre wpisy. Dziadkowie są dziadkami i niech nimi pozostaną. Ich uczucia nie są zupełnie nieistotne, ale ważniejsze są potrzeby dzieci, a one potrzebują RODZICÓW. Im szybciej tym lepiej!
  • aguar 20.09.19, 13:46
    Aha, a jeszcze dodam, że jestem za tym, aby jak najszybciej zapytać. Ale jeśli dziadkowie odmówią, to jednak byłabym ostrożna z tą pomocą "na dochodne". Czy rzeczywiście dla autorki i jej rodziny będzie wtedy korzystne angażowanie się, czy nie ucierpi na tym jednak ich małżeństwo lub ich własne dziecko. Oczywiście spotkać się czasem można, żeby dzieci się pobawiły, jak to kuzyni.
  • jola-kotka 20.09.19, 14:43
    Czyli jednak czysty biznes. Dajecie nam dzieci super, jak nie to koniec milosci. Super 👎
  • cruella_demon 20.09.19, 15:06
    Bo to prawda, co ktoś już wyżej napisał, trafiła się naprawdę duża pokusa. Dwoje ładnych, miłych, spokrewnionych dzieci, w tym jedno malutkie. Do tego prawdziwe sieroty. Nic tylko brać. Nawet atrakcyjniejsze niż ta czterolatka z bidula, pewnie obciążona, która juz poszła w odstawkę.
    I też jestem ciekawa czy gdyby starszy był niegrzeczny i problematyczny, a młodszy brzydki i zaburzony to też by się autorka tak wyrywała do adopcji, czy jednak wystarczająca by była pomoc na dotychczasowych zasadach.
  • arista80 20.09.19, 15:15
    Myślę, że wystarczyłoby, aby 2 latek miał lat więcej i już byłaby mniej wyrywna. 2 lata to taki osttani moment, że dziecko jeszcze niezbyt pamięta co było wcześniej, jest malutkie i to zachęciło autorkę, bo w ten sposób będzie mogła poczuć się jak prawdziwa matka.
  • aguar 20.09.19, 15:25
    Tyle, że ten 2-latek też właśnie tego potrzebuje (jak najszybciej) i o wiele bardziej od niej!
  • umi 20.09.19, 15:30
    Obiektywnie, to on dopiero odzyskal stabilizacje i przyzwyczail sie, z nie ma mamy, jest babcia. I teraz dostanie kolejna zmiane i rozdzielenie z kolejna bliska mu osoba.
    Jedyne, co tam jest na tak ze zmiana opiekunow, to jest tylko wiek dziadkow. Ktorzy nie wiadomo w jak dobrej sa kondycji. Autorka i jej maz to sa dla obu tych chlopcow osoby nowe, znane od niedawna. A babcia i dziadek pewnie najblizsza po rodzicach rodzina, znana od urodzenia.
  • aguar 20.09.19, 15:37
    No przecież nawet nie mieszkali w jednym mieście.
  • arista80 20.09.19, 15:43
    Ja jestem batdzo ciekawa jak w takiej sytuacji postapiłaby autorka gdyby miała swoje biologiczne dzieci? Bo ja mam po prostu wrażenie, że ona ciągle nie czuje się spełniona jako matka.
  • umi 20.09.19, 15:50
    Mogla tez niedawno dostac coreczke i poczula wiatr w skrzydlach. Samo w sobie dobre, tylko w tym wszystki sa jeszcze dzieci i ich potrzeby. Obiektywnie ta sytuacja ma spory potencjal. Mozna go albo dobrze wykorzystac albo sp.przyc.
  • arista80 20.09.19, 16:02
    Wśród tych dzieci jest jeszcze 4 letnia córeczka, o której jakoś autorka nie wspomina. Jeżeli dostała ją niedawno, tym bardziej powinna teraz skupić się na byciu mamą dla niej, a nie czaić się na chłopaków. Nie mówię, że ma im nie pomagać, ale jako ciocia, a nie już planować kolejną adopcję. Ona się cały zcas rozwodzi nad tymi chłopakami, a co czuje jej córka. Jeżeli jest od niedawna, to musi jeszcze się zaadoptować, zaufać, poczuć się bezpieczna. A tu nagle wejdzie dwóch chłopców, do tego braci, co jakby z góry ją odizoluje, bo oni na początku będą trzymać się razem. Gdyby jeszcze ta córka była biologiczna o wiadomej pozycji, to można rozwazyć adopcję, a tutaj ona ma pod opieką dziecko, które też jest po przejściach, jest jeszcze małe i wciąż potrzebuje uwagi.
  • aguar 20.09.19, 15:08
    Chodziło mi raczej o ochronę rodziny autorki, żeby wiedziała na czym stoi. Jak adoptują, to to będą ich dzieci, będą mogli o wszystkim decydować, będą normalną rodziną z trójką dzieci i z pomocnymi dziadkami. A takie zaangażowanie emocjonalne, kiedy się nie ma na nic wpływu może być trudne i niszczące.
  • jola-kotka 21.09.19, 17:41
    Bo nie mozna byc poprostu ciocia. Przesadzasz
  • aguar 21.09.19, 18:35
    Fajnie być ciocią dla dziecka, które ma rodziców albo choć jednego. Ale może być ciężko związać się emocjonalnie z dwulatkiem i patrzeć jak traci szanse na bycie zwyczajnym dzieckiem z dwojgiem rodziców.
  • jola-kotka 21.09.19, 23:00
    A moze jednak z dziadkami bedzie im lepiej niz z ciocia? Tego nie wiadomo.
  • mamaaspiama 22.09.19, 10:08
    Jolu, proste zadanie logiczne:
    Dziecko starciło rodziców. Co jest lepsze dla dziecka w perspektywie całego życia:
    a) dziecko może wychowywać się przez 5-10 lat z opiekunami, którzy po tym czasie umrą, czyli dziecko znowu straci dom?
    czy
    b) dziecko może wychowywać się z opiekunami, którzy będą przy nim do osiągnięcia samodzielności?
  • jola-kotka 22.09.19, 23:58
    Wychowywanie sie tam gdzie jest silniejsza wiez emocjonalna z opiekunem. Taka samo moze stracic wczesniej opiekunow jak dziadkow na to gwarancji nigdy nie ma.
  • mia_mia 23.09.19, 08:41
    Ta silna więź akurat jest z tymi schorowanymi dziadkami, którzy nie mogą się nimi zająć.
  • jola-kotka 20.09.19, 14:37
    Sad przyznal opieke dziadkom. Mysle ze wiedzial co robi. Najgorsze to takie ciocie co wiedza lepiej. Z daleka widac o co chodzi autorce.
  • aguar 20.09.19, 15:03
    Ja ją odebrałam pozytywnie. Wczoraj też pierwsze wpisy takie były. A dzisiaj aż się zdziwiłam, że się wątek tak rozrósł i się znalazło tyle obrończyń nie wiadomo czego. Zwłaszcza, że część tych forumek w wątkach o opiece nad rodzicami uważa takich okołosiedemdziesięciolatków za osoby, za które dzieci powinny wziąć odpowiedzialność, bo one nawet nie mogą zaplanować własnej przyszłości, zorganizować sobie opieki itd. A tu nagle idealni rodzice dla dwulatka!
  • jola-kotka 20.09.19, 17:19
    Bo to sa bzdury. Dzisiaj 70 lat to nie jest staruszka o lasce.
  • kokosowy15 20.09.19, 17:24
    Dozyjesz - zobaczysz. Przykład stuletniego maratończyka to nie zjawisko powszechne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka