Dodaj do ulubionych

Ratunku! Zadurzyłam się, zakochałam

19.09.19, 21:21
Do dzisiaj tylko czytałam forum.
Proszę o kubeł zimnej wody, bo oszaleję.
Mam lat 44, mąż dwoje dzieci (liceum i podstawówka).Z mężem razem od 24 lat (19 lat w małżeństwie).
W lutym spotkałam dawną sympatię z czasów liceum. To był bardzo krótki, ale fajny związek.
Wystarczyła krótka rozmowa i się zakochałam.
Nie mogę opanować swoich emocji, ciągle o nim myślę, nie mogę się na niczym skupić. Czuję, że się duszę i chyba zwariuję. Zadurzyłam się jak nastolatka, to silniejsze ode mnie. Potrafię się poryczeć, tęsknię, zgłupiałam.
Związek z nim jest niemożliwy, bo ma rodzinę i nie ma pojęcia, że sfiksowałam na jego punkcie.Nigdy się o tym nie dowie. Jest fajnym mężem i ojcem.
Mąż w porównaniu z nim to życiowa porażka.
Praca, dom, dzieci, obowiązki - to moje małżeństwo. Uczucia, bliskości, wsparcia już dawno nie ma. uświadomiłam sobie, że mąż od dawna mnie nie kocha, jest ze mną, bo mu wygodnie. To typ lenia, który uważa, że jeśli pracuje zawodowo, to nic innego nie musi robić. Ma swoje hobbi (wyjazdowe), które jest najważniejsze.
Znajomi uważają nas za dobre małżeństwo.
Staram się jak mogę być poza domem, chodzę na siłownię, basen,gdziekolwiek. Bycie w domu z mężem, który wolny cały czas spędza z piwem gapiąc się w tv, sprawia, że go wręcz nie znoszę, działa mi na nerwy. Jest mi dobrze, gdy wyjeżdża hobbistycznie lub w delegacje.
Jakiś czas temu próbowałam z nim rozmawiać, stwierdził, że nie wie o co mi chodzi, bo wszystko jest ok. Gdy wspomniałam o rozwodzie, usłyszałam, że gadam głupoty i nie ma mowy, bo jest przecież dobrze. Terapia - po co.
Co zrobić? Psychicznie nie daję rady. Co się ze mną dzieje? Mam lat 44 a nie 14.
Jak nie zwariować? Nie dam rady tak dalej funkcjonować.
Jak się "odkochać"? Ktoś wie?
Edytor zaawansowany
  • jezdem-mondry 19.09.19, 21:29
    niktniewieomnie napisała:
    Z mężem razem od 24 lat (19 lat w małżeństwie).

    > Mąż w porównaniu z nim to życiowa porażka.

    Ale się musiał maskować, że przez pięć lat do ślubu nie zorientowałaś co to za typ.

  • niktniewieomnie 19.09.19, 21:53
    Przed ślubem nie wiedziałam jakim będzie ojcem. Mieszkaliśmy razem około pół roku przed ślubem. Było ok. Nawet po ślubie na początku było dobrze.Teraz on jest taki jak jego ojciec, którego nie znosił i zawsze mówił, że nigdy taki nie będzie. Ostatnie 5 lat to dramat.
    Czuję się przy nim jak mebel.
  • jezdem-mondry 19.09.19, 22:03
    niktniewieomnie napisała:
    Ostatnie 5 lat to dramat.

    Czyli odbija ci na stare lata.
    Świadczą o tym twoje słowa: Nie mogę opanować swoich emocji, ciągle o nim myślę, nie mogę się na niczym skupić. Czuję, że się duszę i chyba zwariuję. Zadurzyłam się jak nastolatka, to silniejsze ode mnie. Potrafię się poryczeć, tęsknię, zgłupiałam.
  • larix_decidua77 19.09.19, 23:14

    > Czyli odbija ci na stare lata.
    Stare lata? Dobre sobie, jeszcze by dziecko mogła urodzić. Uważasz, że to norma, że w małżeństwie żona czuje się jak mebel?
  • jezdem-mondry 19.09.19, 23:26
    larix_decidua77 napisał(a):
    Uważasz, że to norma, że w małżeństwie żona czuje się jak mebel?

    Nie, ale nie wiadomo czy autorka wątku czuje się jak mebel, czy naprawdę traktowana jest jak mebel.
    Bo w małżeństwach się czasem różnie ludziom wydaje. A niektórzy po prostu kłamią. Gdyby im się nie wydawało i by nie kłamali, to przy rozwodach sądy nie miałyby żadnych problemów z ustaleniem winy.
  • larix_decidua77 20.09.19, 16:09
    Skoro nic nie wiesz, to wstrzymaj się z ocenami i głupimi komentarzami.
  • jezdem-mondry 20.09.19, 21:40
    larix_decidua77 napisał(a):
    > Skoro nic nie wiesz, to wstrzymaj się z ocenami i głupimi komentarzami.

    Ty wiesz tyle, ile napisała autorka wątku. Skąd wiesz że pisze prawdę?
  • hrabina_niczyja 19.09.19, 21:37
    Ja nie wiem jak się odkochać w tym konkretnym, ale romans to bym sobie w twojej sytuacji ucięła 😉
  • alpepe 19.09.19, 21:38
    Podpisuję się.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • sylwik7 20.09.19, 09:16
    alpepe napisała:

    > Podpisuję się.

    Serio?. A jego żona, dzieci...? Wiem, wiem zaraz się zacznie, że on nie biedny misio, jak nie będzie chciał itp. Ale doradzanie komuś, żeby próbował poromansować z zajętym mężczyzną. Rozumiem autorkę, że walnął w nią piorun zwłaszcza że niekłada jej się w związku. Ale na Boga przy okazji może rozwalić komuś rodzinę. Autorka niech uporządkuje sprawy z mężem, ostatecznie niech poszuka kogoś wolnego.
    Ciężko wyrwać się z takiegi odurzenia. Ale ten facet jest już zajęty i nie wygląda żeby był nieszczęśliwy ze swoją rodziną.

    >
  • alpepe 20.09.19, 09:34
    A kto powiedział, że z tym człowiekiem? Ogólnie romans.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • annajustyna 20.09.19, 10:40
    O wlasnie. Aczkolwiek jako nieuleczalna romantyczka polecam romans z wlasnym mezem. Tylko ze ten tez tego musialby chciec i wiele w tym kierunku (tzn zmiany) zrobic...
  • anorektycznazdzira 21.09.19, 14:57
    Ogólnie romans, ale obiekt musi być biegły w te klocki,
    bez klocków nie ma to sensu


    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • anorektycznazdzira 21.09.19, 14:57
    Ogólnie romans, ale obiekt musi być biegły w te klocki,
    bez klocków nie ma to sensu


    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • niktniewieomnie 19.09.19, 22:00
    Nie przyczynię się do rozwalenia czyjejś rodziny, to nie dla mnie. A w ogóle, nie wiem, czy obiekt moich uczuć byłby chętny, myślę, że raczej nie.
  • hrabina_niczyja 19.09.19, 22:20
    Rany to znajdź sobie inny obiekt 😛
  • alpepe 19.09.19, 21:40
    Ty się nie zakochałaś w tym konkretnym facecie, to tylko manifestacja twojej tęsknoty do czegoś lepszego od tego, co masz na codzień.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • niktniewieomnie 19.09.19, 22:40
    Muszę się zgodzić
  • pani-nick 20.09.19, 08:48
    Tez tak mi się wydaje
  • annajustyna 20.09.19, 10:40
    Swiete slowa.
  • piesiedwa 20.09.19, 10:53
    Calkowicie sie zgadzam. Zle Ci gdzie jestes, potrzebujesz zmiany ale bez przymusu trudno cos zrobic. A tak masz przymus-niby zakochanie czy jak zwal.
  • kryzys_wieku_sredniego 19.09.19, 21:42
    Pierdy, skoro obiekt zainteresowania nie wie.
    Przejdzie.
  • niktniewieomnie 19.09.19, 22:00
    Oby szybko, bo jestem emocjonalnym wrakiem
  • gama2003 19.09.19, 21:44
    Ale wiesz, że po drugiej stronie płotu trawa jest bardziej zielona ? A zwłaszcza ta wspominana z młodości ?

  • hummorek 19.09.19, 21:52
    Otóż to.
  • hanusinamama 20.09.19, 10:43
    Ciekawe co by powiedziała zona owego Pana z młodości....ona sobie wyobraziła jakim on jest mezem i ojcem na podstawie spomnien jakim był chłopakiem jako nastolatek...
  • bywalec.hoteli 19.09.19, 21:44
    Troll czy prawda?

    --
    Lato smile
  • misterni 20.09.19, 22:41
    No bo przecież takie historie się w ogóle nie zdarzają.

    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • 21mada 19.09.19, 21:47
    Mam podobnie ale w sumie gorzej bo mój maz to ideał.
  • alpepe 19.09.19, 21:49
    Ale co zrobić, jak nie podnieca, prawda?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • chocolatemonster 19.09.19, 22:55
    Etam. Ideal nie bzyka na boku.
  • bebi_nowa 20.09.19, 08:41
    21mada napisała:

    > Mam podobnie ale w sumie gorzej bo mój maz to ideał.
    jak ja to rozumiem. mój nie ideał ale i tak na pewno lepszy niż ja.
  • cruella_demon 19.09.19, 21:51
    To nie jest żadne zakochanie, tylko żal i tęsknota za udanym związkiem i poczucie zmarnowania życia.
    Jesteś młoda, jeszcze drugie tyle życia przed tobą, nie szkoda ci go? Ja bym się z takiego małżeństwa wymiksowała i to biegusiem. Całe życie z osobą, której nie znoszę i która mnie wqwia? Brrrr. Zresztą zdarzyło mi się kiedyś z podobnych powodów zakończyć obiektywnie poprawny związek.
  • ajriszka 19.09.19, 21:53
    Ja też chcę zakochać się...
  • niktniewieomnie 19.09.19, 21:56
    Ale chyba nie tak beznadziejnie jak ja?
  • ajriszka 19.09.19, 22:03
    I co z tym zrobisz?
  • niktniewieomnie 19.09.19, 22:29
    Pewnie nic, bo co mogę zrobić?
  • taki-sobie-nick 19.09.19, 23:47
    Mało masz problemów?
  • ajriszka 20.09.19, 08:31
    taki-sobie-nick napisała:

    > Mało masz problemów?

    Ja? smile
  • lili_liliana 19.09.19, 22:15
    Moja koleżanka przechodziła przez to samo. Tylko spotkała eks-faceta ze studiów, nie z LO. I nagle odkryła wszystkie wady męża (nie twierdzę, że mąż ideał, ideałów nie ma, ale patrzyła na niego tak krytycznie, że aż niesprawiedliwie). Męczyła się ponad rok. Po czym nagle zachorowała (leżałyśmy na tej samej sali, spotykamy się do dziś, stąd znam historię). I nagle się okazało, że mąż to nie taki znowu zł. Wręcz bardzo dobry. Dzięki niemu przez to wszystko przeszła. I wszelkie zakochania jej minęły. Są naprawdę świetną parą. I byli dobrą, tylko jak ktoś tu mądrze napisał, trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona. A kogoś, kogo nie ma obok nas na co dzień, łatwiej nam idealizować. Trzymaj się, ktoś inny też mądrze napisał, że przejdzie. A jak przejdzie to dopiero popatrz na męża i zobacz, czy jest taki zły, jak teraz myślisz, czy jednak nie. Może się okazać, że nadal jest zły, ale może też się okazać coś zupełnie przeciwnego.

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein/ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein/ich bin nicht das Eigentum von dir/denn ich gehör nur mir"
  • niktniewieomnie 19.09.19, 22:45
    Tylko mój mąż w takiej sytuacji by żył swoim życiem, a mnie traktował obojętnie, ale poprawnie. Jestem tego pewna. 10-20 lat temu pewnie by mnie wspierał, ale nie teraz.
  • cruella_demon 19.09.19, 22:55
    To sobie poszukaj kogoś, dla kogo będziesz atrakcyjna. Albo się męcz dalej, twój wybór.
  • rosapulchra-0 19.09.19, 23:45
    niktniewieomnie napisała:

    > Tylko mój mąż w takiej sytuacji by żył swoim życiem, a mnie traktował obojętnie
    > , ale poprawnie. Jestem tego pewna. 10-20 lat temu pewnie by mnie wspierał, ale
    > nie teraz.

    Tego nie wiesz, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłaś.


    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • nangaparbat3 19.09.19, 22:18
    Super, pozazdrościć, to bardzo przyjemny stan. Tylko nie porównuj z nim męża, to skrajnie niesprawiedliwe, i skoro oboje macie rodziny, pozostaw w sferze marzeń. Za parę miesięcy minie, a teraz się ciesz smile))

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • niktniewieomnie 19.09.19, 22:26
    Zapewniam, że to koszmarny stan. Czasami mam problem, żeby powstrzymać łzy. Jestem w totalnym dole, bo wiem, że tkwię w beznadziejnym związku i lepiej już tu nie będzie.

    Otworzyły mi się oczy, że facet 40+ może być, pomimo tego, że się zmienił przez ponad 20 lat, zadbany, sympatyczny, fajny.
    A nie cuchnący piwem, otyły, nudny - taki typowy Janusz sad
  • simply_z 19.09.19, 22:31
    kurcze jakie to smutne na swój sposób..
  • fawiarina 19.09.19, 22:42
    Nie musisz z nim być kolejnych 150 lat.
    Ja w ogóle uważam, że jak ktoś w związku się nie stara, przestaje walczyć o drugą połowę, nie chce już wzbudzać pożądania albo zainteresowania chociaż, to nie zasłużył na dalsze bycie w parze, sorry. Bo w takiej sytuacji to się robi jakiś chory układ. Wy w ogóle jeszcze ze sobą sypiacie? Macie jakiś czas we dwoje? Jakieś randki?
  • niktniewieomnie 19.09.19, 23:00
    Kiedyś próbowałam organizować nam "czas we dwoje", było ok, podobało mu się, tak twierdzi.
    Sam z siebie nigdy, oprócz okresu przedmałżeńskiego, nic. Więc przestałam się starać i się skończyło.

    Jakiś czas temu zasugerował mi, że przybyło mi kilogramów (mam 167 wzrostu, 58 kg).
    Nie sypiamy ze sobą, nie lubię, nie kręci mnie, nie znoszę smrodu piwa.

    Jakiś czas temu byliśmy u znajomych, mięli 20 rocznicę ślubu. Mąż zorganizował sobie i żonie z tej okazji 3 dniowy wyjazd we dwoje w góry, wspominali, jak fajnie było, jak to super wyjechać tylko we dwoje. Na pytanie, czy też coś podobnego urządzimy sobie na rocznicę, mój ślubny powiedział: jeszcze czego, i głupio rechotał. Miło, co?
  • chocolatemonster 19.09.19, 23:23
    Una wymyslila calkiem rozsadny plan. Kolege sprzed lat potraktowalabym jako niegrozne zauroczenie; zreszta to male miki w porownaniu z tym, jak dzieje sie w twoim malzenstwie. Przeciez gdybys byla z mezem szczesliwa to ten facet nie zrobilby na tobie wrazenia (az takiego). Zycie jest za krotkie zeby zyc obok kogos a nie z kims. Daj sobie czas. Moze jakas terapia malzenska? Moze trzeba twoim mezem potrzasnac? A moze czas na nowy rozdzial w zyciu?
  • 21mada 20.09.19, 00:19
    > gdybys byla z mezem szczesliwa to ten facet nie zrobilby na tobie wrazenia
    O święta naiwności! A bo to mało jest szczęśliwych które nagle trafił piorun sycylijski?
  • chocolatemonster 20.09.19, 09:49
    Tak Mada. Tak sobie tlumacz.
  • fawiarina 19.09.19, 23:58
    W takich okolicznościach też bym się zakochała, choćby w listonoszu albo kimkolwiek, kto by się napatoczył i był choć odrobinę sympatyczny.
  • chocolatemonster 20.09.19, 00:00
    Raczej 'zakochala' a poza tym pelna zgoda.
  • sylwik7 20.09.19, 09:38
    niktniewieomnie napisała:

    > Kiedyś próbowałam organizować nam "czas we dwoje", było ok, podobało mu się, ta
    > k twierdzi.
    > Sam z siebie nigdy, oprócz okresu przedmałżeńskiego, nic. Więc przestałam się s
    > tarać i się skończyło.


    >
    > Jakiś czas temu zasugerował mi, że przybyło mi kilogramów (mam 167 wzrostu, 58
    > kg).
    > Nie sypiamy ze sobą, nie lubię, nie kręci mnie, nie znoszę smrodu piwa.
    >
    > Jakiś czas temu byliśmy u znajomych, mięli 20 rocznicę ślubu. Mąż zorganizował
    > sobie i żonie z tej okazji 3 dniowy wyjazd we dwoje w góry, wspominali, jak faj
    > nie było, jak to super wyjechać tylko we dwoje. Na pytanie, czy też coś podobne
    > go urządzimy sobie na rocznicę, mój ślubny powiedział: jeszcze czego, i głupio
    > rechotał. Miło, co?

    Smutne to. Jestem mężatką od 21 lat, w związku od 26 lat. Przeszliśmy 3 lata temu z mężem naprawdę potężny kryzys poprzedzony dwoma fatalnymi latami. Udało nam się przetrwać razem. Oboje włożyliśmy w to mnóstwo pracy. Czasem, pewnie nie zawsze, z paskudnych rzeczy może wyjść lepsze życie. A wszystko wydarza się po coś.
    Ale zgadzam się, że ważne jest takie celebrowanie rocznic, urodzin. Wyjazdy weekendowe z okazji rocznicy, wyjścia do restaouracji z okazji urodzin, imienin, dnia kobiet czy walentynek. Miłe smsy w trakcie dnia.
    Ale starać się trzeba z obu stron. Miłość i zainteresowanie największe nawet ale jednej strony na nic, gdy brak odpowiedzi zwrotnej.
    Wiem co to znaczy być samotną w związku. Ale fajnie było jakieś pół roku temu uświadomić sobie, że już nie czuję się samotna.
    Nie wiem czy da się uratować związek autorki, gdyż chyba nie ma tu już zaangażowania u obu partnerów i chęci. A ta chęć naprawy jest najważniejsza. Ale przelotny romans na pewno nie pomoże. Zauroczenie byłą sympatią przejdzie w końcu. To bardziej wynika z porównania dwóch mężczyn i żalu , że nie najlepiej się trafiło.
    Ale po swoich doświadczeniach wiem, że nie można z góry przesądzać, że coś jest przekreślone nawet jeżeli tak wygląda.
  • una_mujer 19.09.19, 23:04
    Daj sobie 3 miesiące na odkochanie się. Nie spotykaj się z tamtym facetem, nie podejmuj żadnych decyzji, po prostu cierp w milczeniu. W międzyczasie odłóż trochę pieniędzy i znajdż dobrego psychoterapeutę.
    Po 3 miesiącach umów się na kilka wizyt, żeby ktoś obiektywny pomógł Ci zrozumieć, co czujesz do męża i z kim będziesz mogła przećwiczyć poważną rozmowę z mężem - bez tego się nie obędzie.
    Brzmi jak plan?
  • 21mada 20.09.19, 00:21
    Minie albo nie minie.
  • fawiarina 19.09.19, 22:37
    A tam zakochałaś zaraz. To tylko ryk rozpaczy, że po połowie życia budzisz się obok kogoś, kto cię w ogóle nie kręci. I tęsknota za tym, żeby poczuć znowu pożądanie.
    Nie wiem jaka jest twoja sytuacja. Dzieci masz duże, więc w razie czego łatwiej się ogarnąć po rozwodzie. Jeśli do tego masz kasę, żeby żyć samodzielnie, to bym chyba rozważała opcję typu nowe życie.
    No bo co, tak przez kolejne 30 lat będziesz się z nim męczyć?
  • 21mada 20.09.19, 00:24
    > To tylko ryk rozpaczy, że po połowie życia budzisz się obok kogoś, kto cię w ogóle nie kręci. I tęsknota za tym, żeby poczuć znowu pożądanie.
    Większość ludzi przez to przechodzi. Ma to nawet swoją nazwę - kryzys wieku średniego.
  • kosmos_pierzasty 19.09.19, 22:38
    To nie zakochanie jest Twoim problemem, a małżeństwo.
  • escott 19.09.19, 22:52
    Na zakochanie bez szans na szczęśliwy finał lekarstwa nie znam, ale wykorzystałabym to jako motywator do zmiany życia. Po co żyć w małżeństwie bez miłości i w domu, w którym nie chcesz być? Może po prostu poszukaj kogoś innego (plus rozwód).

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • hanusinamama 19.09.19, 22:55
    Skad wiesz jakim ojcem i mezem jest tamten. Sorry ale trawa jest zielensza w sąsiada ogródku. Poza tym ty sie zaduzyłas w wyobrażeniu. Nie znasz faceta dzisiaj dobrze, pamietasz jaki był kiedys i jak było jak miałaś 16 lat. MOja znajoma wymieniła męża na ten lepszy model...okazało sie ze jednak mąz ( z wadami ale jednak znanymi) był lepszy. Tez zakochała sie w wyobrażeniu...a realia są zupełnie inne.
  • asfiksja 19.09.19, 23:23
    Znam temat, w bliskiej rodzinie też były jazdy psychiczne kobiety w okresie klimakterium (opis twoich przeżyć wskazuje na podłoże hormonalne). Sytuacja dzieci nie do pozazdroszczenia, szczególnie jeśli któreś samo ma aktualnie jakieś problemy typu okres dojrzewania. Musisz coś zrobić, żeby to ustabilizować, bo sama chyba czujesz, że tak się nie da żyć.
  • alpepe 19.09.19, 23:48
    Dlaczego sądzisz, że ona ma jazdy psychiczne?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • fawiarina 19.09.19, 23:56
    Każdy sądzi po sobie.
  • asfiksja 20.09.19, 10:54
    "Nie mogę opanować swoich emocji, ciągle o nim myślę, nie mogę się na niczym skupić. Czuję, że się duszę i chyba zwariuję. Zadurzyłam się jak nastolatka, to silniejsze ode mnie. Potrafię się poryczeć, tęsknię, zgłupiałam."
    Jeśli to nie jest jazda psychiczna to co nią jest? Nie nazwałabym takich objawów stabilnością emocjonalną. Typowe dla okresów burz hormonalnych (dojrzewanie, przekwitanie), to jest do pewnego stopnia fizjologia, ale bez pracy nad sobą może zniszczyć (innym ludziom) życie.
  • snakelilith 20.09.19, 14:58
    Nie. To jest typowa chemia zakochania/erotycznej fasycynacji/zadurzenia. Wiek i stan hormonalny nie gra tu żadnej roli. A czy niszczy życie, czy okazuje się pozytwną energią to wynika z sytuacji. Nie każdy stary związek nadaje się na do ratowania.
  • snakelilith 20.09.19, 01:07
    asfiksja napisał:

    > Znam temat, w bliskiej rodzinie też były jazdy psychiczne kobiety w okresie kli
    > makterium (opis twoich przeżyć wskazuje na podłoże hormonalne).

    A gdyby stwierdziła w wieku lat 25-ciu, że jest ze swojego małżeństwa niezadowolona i zaczęła nakręcać się kolegą z pierwszej pracy, to jak byś to wytłumaczyła? Spóźnionym dojrzewaniem, pms-em, czy urojoną ciążą?
  • hanusinamama 20.09.19, 10:45
    Ale ona nie stwierdziła ze jest niezadowolona (to przy okazji) ale zakochała sie w wyobrazniu faceta. I jeszcze wie jakim on jest cud mężem i ojcem na podstawie tego jaki był majac lat 16....
  • snakelilith 20.09.19, 14:49
    No i co to ma wspólnego z kliamkterium i hormonami?
  • jola-kotka 19.09.19, 23:55
    A co ty wnosisz do malzenstwa zeby oderwac meza od piwa i tv?
    A jesli ty sie starasz bardzo a pomimo tego jest jak jest to rozwod wydaje sie ok. Moze nie zwiazek z panem ktory ma rodzine ale z innym czemu nie. A co do maz nie kocha. Nie musi tak wcale byc. Moze cie kochac ale rutyna was zabila i za to nie obsrczalabym tylko meza.
  • mauricella 20.09.19, 16:14
    A co ty wnosisz do malzenstwa zeby oderwac meza od piwa i tv?

    maz nie sluzy do "odrywania" maz ma (a przynajmniej powinien miec) osobny mozg i wlasne checi oprocz piwa i TV.
    I to nie rola zony "zachecac go" do normalnego zycia.
    zachecac mozna czterolatka do prob wiazania butow
  • niktniewieomnie 20.09.19, 17:17
    Właśnie. Przez lata wnosiłam dużo więcej niż mąż. Teraz widzę, że za dużo.
    Wnoszę tyle samo, co on, czyli nic.
    Mam dość wieloletniego starania się, zabiegania, umilania życia. Wystarczy.
    Po co?
  • ixiq111 22.09.19, 19:06
    A co mąż wnosi do małżeństwa, żeby żona czuła się jak żona a nie mebel?
  • iberka 19.09.19, 23:58
    Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Idealizujesz obraz pana - wróć na ziemię.
  • zenda 20.09.19, 07:42
    niktniewieomnie napisała:

    > Wystarczyła krótka rozmowa i się zakochałam.

    Nie chcę prawić Ci morałów, ani się wymądrzać, ale na Twoim miejscu bardzo sceptycznie i z dystansem podeszłabym zarówno do a) Twojego obecnego stanu (zakochanie, niezadowolenie z życia), jak i b) rad większości pań na forum.

    a) Zakochanie to emocje. Emocje mają to do siebie, że szybko opadają, szczególnie gdy brak bodźca i sami ich nie podsycamy. Zastanów się na spokojnie: na pewno idealizujesz tego pana - świętym w końcu nie jest. Na pewno przesadzasz też w negatywnej ocenie męża. Masz dom, rodzinę, bez patologii, przegięć. To już dużo! Mąż ma swoje hobby wyjazdowe? Czyli nie siedzi non stop z piwskiem przed TV, czyli jest dużo ciekawszy niż statystyczna większość mężów. Uprawiać swoje hobby, zwłaszcza wyjazdowe, to już coś. A Ty? Jesteś aż tak wartościowa jak myślisz? Twoja uroda, charakter, pozycja społeczna, wykształcenie, dochód? Może warto, abyś zadała sobie pytanie: czy jestem atrakcyjna dla męża? Może to on obecnie de facto stoi na drabinie społecznej wyżej ode mnie i jest np. o wiele atrakcyjniejszy na rynku randkowo - matrymonialnym niż ja. Zalecam przemyślenie tematu.

    b) Wdając się w romanse, nowy związek, czy przelotny seks, ryzykujesz koszmarnie dużo. Raz, że prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie (wiesz dobrze, oceniając siebie, na jakich panów możesz liczyć - a będzie coraz gorzej, Twoja atrakcyjność, jak każdego w tym wieku i tej sytuacji, leci z każdym rokiem na łeb, na szyję). Dwa, możesz stracić bardzo wiele: rozwód, podział majątku, stan psychiczny dzieci, walki, nerwy, sądy - to wszystko jest koszmarnie kosztowne finansowo oraz emocjonalnie. Trzy, możesz później bardzo żałować i tak najprawdopodobniej będzie (zatęskniłabyś szybko do swojej obecnej sytuacji).

    Reasumując, opanuj emocje, ciesz się życie, a jak brakuje Ci seksu, co jest normalnie, to po prostu kup sobie jakościowy wibrator, teraz naprawdę wybór jest ogromny. Życzę Ci powodzenia.
  • 21mada 20.09.19, 09:01
    > Wdając się w romanse, nowy związek, czy przelotny seks, ryzykujesz koszmarnie dużo.

    I pewnie dlatego kobiety rzadziej zdradzają - bo im się to nie opłaca. Głównie finansowo. Przeważnie mąż więcej zarabia i on sobie sam poradzi. Żona bez męża zostaje na lodzie.
  • zla.m 20.09.19, 21:05
    Jesteś mężczyzną, prawda?

    --
    Niewiele osób wie, że oprócz Międzynarodowej Olimpiady w Programowaniu istnieje również Paraolimpiada w tej dziedzinie. Z ramienia Polski startuje w niej zawsze wydział Filologii Polskiej.
  • fibi00 20.09.19, 08:04
    "Wystarczyła krótka rozmowa i się zakochałam. Jest fajnym mężem i ojcem."

    Skąd możesz o tym wiedzieć? Jak sama zauważyłaś znajomi uważają was za fajną rodzinę więc skąd możesz wiedzieć jakim mężem jest twoją dawna sympatia. Wiesz może gdyby twój mąż spotkał się swoją szkoda sympatię mógłby odegrać rolę świetnego męża i ojca i też by się w nim na nowo zakochała... Nie czytałam wszystkich wypowiedzi ale zgadzam się z kilkoma początkowymi, że to tęsknota za czymś co chciałabyś mieć a nie masz na codzień. Przejdzie ci. Miałam swego czasu podobną sytuację z tym że facet był trenerem mojego syna a z kolei mój mąż jest świetnym facetem. Tak że żaden rozwód czy romans nie wchodził w grę ale myślę że przez chwilę byłam zadurzona w tym trenerze. W wakacje była przerwa treningowa i zadurzenie minęło. W sumie do tego stopnia że nawet kiedy teraz widzę trenera to zastanawiam się co w nim takiego widziałam-tzn fajny facet z niego ale w tej chwili na jego widok nie czuje kompletnie nic, poza zwykłą sympatią. Także myślę że ci przejdzie niedługo.
  • fogito 20.09.19, 08:08
    Męczysz się w małżeństwie i nadal mozesz sie męczyć albo zawalczysz o siebie. Nie trać wiecej czasu.
  • amsterdama 20.09.19, 15:53
    No właśnie. Na przykład spróbuj się zakochać we własnym mężu. Niewiarygodne, jak panowie się pozytywnie zmieniają, kiedy się w nich zakochujemy.
  • niktniewieomnie 20.09.19, 17:21
    Przez lata go kochałam. Zmienił się. Na gorsze.
    Nie chcę się w nim zakochać, bo miłość bez wzajemności jest bez sensu, nie mam zamiaru krzywdzić siebie.
  • taki-sobie-nick 20.09.19, 17:35
    Nie chcę się w nim zakochać

    Przecież już się zakochałaś? Troll.
  • amsterdama 20.09.19, 17:38
    Nie chce się zakochać w swoim mężu.
  • niktniewieomnie 20.09.19, 17:38
    Nie chcę się w mężu znowu zakochać
  • barbra25 20.09.19, 08:39
    Dlaczego zakładasz, że obiekt zainteresowania nie byłby zainteresowany? Może ma tak samo fajnie w swoim związku jak i Ty? Co Ci szkodzi wyznać prawdę? Tylko może najpierw uczciwie byłoby wyznać tą prawdę mężowi? "Zakochałam się ale nie odchodzę bo kręgosłup moralny mi na to nie pozwala i nie chcę nam rozwalić rodziny..." tylko - wiesz jak czujesz się tak jak opisałaś to ile jeszcze wytrzymasz w takim duszeniu się? To zakochanie się jest chyba takim dzwonkiem, że może czas na zmiany?
  • triss_merigold6 20.09.19, 09:23
    Borze szumiący, co trzeba mieć w głowie, żeby proponować kobiecie zwierzenie się ze swoich stanów emocjonalnych sympatii z lat nastoletnich, spotkanemu przypadkiem?! Szczerość jest przereklamowana.
  • anika772 20.09.19, 15:11
    triss_merigold6 napisała:

    > Borze szumiący, co trzeba mieć w głowie, żeby proponować kobiecie zwierzenie si
    > ę ze swoich stanów emocjonalnych sympatii z lat nastoletnich, spotkanemu przypa
    > dkiem?! Szczerość jest przereklamowana.


    Jego reakcja mogłaby być oczekiwanym "kubłem zimnej wody" i uleczyć serce autorki.
  • barbra25 20.09.19, 15:15
    Tak zdecydowanie lepiej żyć w iluzji małżeństwa i zamknąć buzię na kłódkę, olać to co się czuje a mężowi bajerować, że pachnie podczas gdy prawda jest odwrotna. Dawniej mawiano "milcz kobieto" i to chyba by pasowało tutaj. Cóż ja mogę mieć w głowie...
  • jezdem-mondry 20.09.19, 15:31
    barbra25 napisała:
    > a. Dawniej mawiano "milcz kobieto"

    Albo "morda w kubeł".
    https://pocisk.org/upload/images/large/2014/11/morda_w_kubel_2014-11-20_03-04-17.jpg
  • lucky80 20.09.19, 14:35
    Miłość i sraczka przychodzą znienackasmile
    A serio - wszystko mija. Potrzeba czasu.
  • chocolatemonster 20.09.19, 14:37
    Moja babcia mawiala, ze milosc gorsza od sraczki i, ze o seks latwiej niz o majtki na tylek. Tak mi sie skojarzylo.
  • anika772 20.09.19, 14:59
    Ok, kubeł zimnej wody. Twoje małżeństwo to katastrofa, podskórnie od dawna o tym wiesz, a po spotkaniu z fajnym facetem z przeszłości prawda ta uderzyła Cię w łeb jak obuchem. Może jesteś zakochana, a może opłakujesz przeszły, i przyszły, stracony czas z mężem.
    Odkochanie się to kwestia czasu. Możesz też koledze powiedzieć jak wielkie wrażenie na Tobie zrobił, tylko czy jesteś gotowa na jego reakcję?
  • niktniewieomnie 20.09.19, 17:12
    Tak, to prawda.
    Zawsze żyłam w przekonaniu, że jak się pracuje nad związkiem i robi wszystko, żeby uszczęśliwić drugą osobę to się wychodzi fajne małżeństwo. Tymczasem czuję się jak idiotka, która przez cała lata robiła wszystko, żeby związek był fajny, kosztem swoich pasji, znajomości, relacji, wszystkiego.
    Posypało się, gdy zaczęłam angażować się tak jak przez lata robił to mąż, czyli prawie wcale. Wcześniej jednoznacznie komunikowałam o swoich potrzebach. Reakcją było totalne olanie, wyśmianie, obrócenie w żart, obojętność.
    Teraz jestem jak stara zużyta, rzecz, ale z dobrze działającą funkcją bankomatową.

    Koledze nie powiem, ma rodzinę, nie postawię go (i siebie) w idiotycznej sytuacji.
  • anika772 20.09.19, 17:28
    Oczywiście, że nie mów.
    A co Cię powstrzymuje przed rozwodem?
  • niktniewieomnie 20.09.19, 17:37
    Pisałam w pierwszym poscie:
    Jakiś czas temu próbowałam z nim rozmawiać, stwierdził, że nie wie o co mi chodzi, bo wszystko jest ok. Gdy wspomniałam o rozwodzie, usłyszałam, że gadam głupoty i nie ma mowy, bo jest przecież dobrze. Terapia - po co.

    Poza tym wiem, że nawet jak złożę pozew, mąż się na 100% nie wyprowadzi. Nie chcę teraz fundować dzieciakom piekła. Mieszkanie jest moje, po babci, on nie ma swojego, bo to wydaje mu się "nasze".
    Co mi da rozwód jak będę musiała mieszkać z nim pod jednym dachem?
  • pade 20.09.19, 17:42
    Tupnęłaś nogą i powiedziałaś głośno: ALE MNIE NIE JEST DOBRZE?
    No i sorry, ale to, że on nie ma się gdzie wyprowadzić, nie oznacza, że musi zostać w Twoim mieszkaniu.
    Kto Cię wychował do takiej uległości?
    Byłaś grzeczną dziewczynką?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • niktniewieomnie 20.09.19, 17:46
    Tak, byłam grzeczną dziewczynką. Dobrze wytresowaną przez despotyczną matkę
  • pade 20.09.19, 18:52
    No to masz się czym zająć.
    Olej tymczasowo męża i zajmij się sobą. Może nie kąpielą w wannie, bo ta Cię raczej nie uzdrowi a jedynie zrelaksujesmile, ale np. terapią?
    Uległość Ci nie służy. To nie jest tak, że powiesz sobie "od dzisiaj nie będę uległa" i przestaniesz taka być. To nie magia, a wkodowane myśli, przekonania, które są w podświadomości i Tobą sterują. Warto, żebyś nad nimi popracowała.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • anika772 20.09.19, 17:47
    Grasz w "tak, ale" Wiem że to nie jest łatwa decyzja, ale czy Ty rozumiesz co piszesz? "gadasz głupoty i nie ma mowy"?! Nie potrzebujesz jego zgody do złożenia pozwu.
    I co to znaczy "nie wyprowadzi się" z mieszkania które w 100% jest Twoje? Będzie musiał, wynajmie sobie coś.
  • pade 20.09.19, 17:40
    niktniewieomnie napisała:

    > Tak, to prawda.
    > Zawsze żyłam w przekonaniu, że jak się pracuje nad związkiem i robi wszystko, ż
    > eby uszczęśliwić drugą osobę to się wychodzi fajne małżeństwo. Tymczasem czuję
    > się jak idiotka, która przez cała lata robiła wszystko, żeby związek był fajny,
    > kosztem swoich pasji, znajomości, relacji, wszystkiego.
    > Posypało się, gdy zaczęłam angażować się tak jak przez lata robił to mąż, czyli
    > prawie wcale. Wcześniej jednoznacznie komunikowałam o swoich potrzebach. Reakc
    > ją było totalne olanie, wyśmianie, obrócenie w żart, obojętność.
    > Teraz jestem jak stara zużyta, rzecz, ale z dobrze działającą funkcją bankomato
    > wą.
    >
    > Koledze nie powiem, ma rodzinę, nie postawię go (i siebie) w idiotycznej sytuac
    > ji.

    Masz możliwość odnowienia znajomości, pasji?
    Sądzę, że, jak już większość zauważyła, skonfrontowałaś się dość mocno z rzeczywistością. Zamiast tłamsić te emocje, które czujesz, wykorzystaj je. Do tego by o siebie zadbać - dobra książka, kąpiel w pianie, wino, wyjście na wernisaż, do kina, gdziekolwiek, albo do klubu potańczyć. Po prostu przestań kierować uwagę na męża, bo wydaje mi się, że mimo iż wycofałaś się ze związku to i tak cały czas obserwujesz i analizujesz sytuację "znowu tv ogląda, nie widzi mnie, a moglibyśmy coś razem zrobić, co za dupek", a zamiast tego, zupełnie, całkowicie go olej i przekieruj tę uwagę na siebie. Co Tobie sprawi przyjemność, z czym Ty będziesz lepiej się czuła. Energia podąża za uwagą. Na razie to Twój mąż korzysta z Twojej energii, a nie Ty.
    Bywa też i tak, i to dość często, że facet budzi się i wstaje z kanapy, gdy w pobliżu pojawia się inny facet. Czasem jest już za późno, a czasem da się coś jeszcze naprawić. Da się, bo mężczyzna zaczyna rozumieć, że nie chce stracić żony, w końcu zaczyna ją dostrzegać i chce zmiany.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • cruella_demon 20.09.19, 20:12
    Ja bym zaczęła metodą małych kroków, nie od razu od rozwodu, bo na konfrontację (a tu wiadomo, ze nie będzie miło) trzeba się przygotować, tylko od życia razem, ale oddzielnie. Odnowiłabym stare znajomości, pogłębiła nowe, zaczęła udzielać się towarzysko. Jakieś wyjścia, wyjazdy ze znajomymi, męża traktowałabym jak nieużywany mebel.
    Prędzej czy później sytuacja sama by się rozwiązała, bo albo mąż by w jakiś sposób zareagował albo autorka na tyle podniosła własne poczucie wartości i niezależności, że mogłaby podjąć własne decyzje co dalej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka