Dodaj do ulubionych

A jakie metody wychowawcze pamietacie z ...

22.09.19, 23:55
wlasnych domow rodzinnych? Gdybyscie dzisiaj mieli te 9 lat . Dostalybyscie od swoich rodzicow smartfona?
Edytor zaawansowany
  • ajriszka 23.09.19, 00:06
    Nie pytaj. Nie sądzę.
  • milva24 23.09.19, 00:09
    Nie dostałabym bo moich rodziców nie byłoby na niego stać.
  • jezdem-mondry 23.09.19, 00:13
    milva24 napisała:
    > Nie dostałabym bo moich rodziców nie byłoby na niego stać.

    Na taki za 300 zł. też nie?

    A odpowiadając na pytanie startowe, to ja bym nie dostał.
  • jola-kotka 23.09.19, 01:13
    Ale z powodow finansowych czy jakis ciekawszych innych?
  • jezdem-mondry 23.09.19, 01:19
    jola-kotka napisała:
    > Ale z powodow finansowych czy jakis ciekawszych innych?

    Nie z finansowych. Moi rodzice by uznali, że smartfon dla dziecka to fanaberia.
    Dostałbym może idąc do liceum z zastrzeżeniem, że ma mi wystarczyć do końca szkoły średniej albo i do końca studiów big_grin
  • milva24 23.09.19, 06:20
    Tak, na taki też nie.
  • fil.lo 23.09.19, 00:15
    Gdyby mieli kasę, to bym dostała.
  • mauricella 23.09.19, 00:27
    tata by mi kupil, mama by probowala mi sie wlamywac albo kazala sobie wszystko pokazywac co i z kim pisze.
  • daniela34 23.09.19, 01:01
    Gdyby wśród moich rówieśników smartfony były popularne to bym dostała. Pewnie na prezent z jakiejś okazji.
  • mikams75 23.09.19, 01:09
    nie sadze, zeby bylo moich rodzicow stac, ale jakbym bardzo marzyla od dluzszego czasu, to moze by sie udalo przez dluzszy czas zebrac na rozne okazje kase po rodzinie, chrzestna by cos moze dorzucila i by sie uzbieralo na jakis najtanszy.
    Albo by sie rozpuscilo wiesci i jakis radziecki uzywany sprzet moze ktos by mial do oddania (i do naprawy) - tak dostalam aparat fotograficzny.
  • bi_scotti 23.09.19, 01:20
    Nope. I gdyby ktores z moich dzieci mialo dzis 9 lat, tez by nie dostalo. Na dodatek znajac moje dzieci moge podejrzewac, ze gdyby ktores z nich mialo na stanie wlasne 9 letnie dziecko to owo dziecko tez by nie dostalo smartphone albowiem zasadnicze pytanie byloby what for? Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • mrs.solis 23.09.19, 03:00
    Nie, nie dostalabym go, a juz napewno nie z takiego powodu, ze wszyscy maja tylko nie ja.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • hanusinamama 23.09.19, 10:12
    A ja bym dostała z powodu "zakazany owoc smakuje najlepiej". Dostałabym i ustalonymi zasadami uzytkowania...
  • mrs.solis 24.09.19, 12:35
    Ilu was bylo w domu? Nas czworo.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • majenkir 23.09.19, 06:28
    Jako ze mialam mniej wiecej to samo co wszystkie dzieci dookola, to podejrzewam, ze tak.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • nangaparbat3 23.09.19, 06:35
    Kiedy miałam 9 lat, rodzice kupili pierwszy telewizor. Miał drzwiczki, które zamykali na klucz, kiedy wychodzili do pracy. Nie wolno mi było oglądać telewizji kiedy ich nie było w domu, oglądając musiałam siedzieć dość daleko od niego (bardzo tego pilnowano), po 20.00 trzeba było iść do łóżka. Wyjątkowo , ale już wtedy miałam ponad 10 lat, mogłam obejrzeć teatr tv albo Słownik Wyrazów Obcych.
    Za to godzinami rozmawiałam z koleżankami przez telefon (stacjonarny, bo innych nie było), zrzędzili, ale nie przerywali, nie zabraniali.
    Więc nie wiem.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • leni6 23.09.19, 06:51
    Od rodziców bym nie dostała, podobnie jak dłużej niż rówieśnicy nie miałam komputera/internetu/komórki. Nie wynikalo to z przekonan rodzicow tylko z tego ze moi rodzice nie uznawali wydawania takich pieniedzy "na dziecko". Taki bez karty sim o jakim mowa w wątku być może dostałabym na komunie/kupiła za pieniądze z komunii.
  • bei 23.09.19, 06:56
    Miałam niecałe siedem lat, jak dostałam czterościeżkowego, szpulowego Grundinga ( magnetofon) (w 1970 roku), miałam telefon w swoim pokoju- rodzice pracowali do pozna, wiec często dzwoniłam do mamy). Myślę, ze gdyby była wówczas możliwość, to kupiliby mi go nawet wcześniej.
    Pamiętam, ze byłam jedynym dzieckiem pośród które znałam, którego rodzice nie bili. Dziadkowie również nie stosowali kar cielesnych.
  • milamala 23.09.19, 09:49
    bei napisała:

    cyt. > Pamiętam, ze byłam jedynym dzieckiem pośród które znałam, którego rodzice nie b
    > ili. Dziadkowie również nie stosowali kar cielesnych.

    To brzmi nieprawdopodobnie. Bylas unikatem. A wyroslas "na ludzi".
  • jola-kotka 23.09.19, 10:54
    Jakim unikatem ? Mnie tez nikt nie bil, glosu na mnie nawet nikt nie podnosil.
  • daniela34 23.09.19, 11:44

    > To brzmi nieprawdopodobnie. Bylas unikatem. A wyroslas "na ludzi".

    Czy ja wiem, czy unikatem, moi rodzice nie stosowali kar cielesnych, ale powiedzmy, że ja jestem młodsza niż bei i w moim pokoleniu może kary cielesne były już rzadsze.
    Ale nie stosowali ich również dziadkowie ze strony taty urodzeni w pierwszym dziesięcioleciu XX w. Oboje byli nauczycielami. Żadne z nich nigdy nie uderzyło dziecka.
  • baatexja 23.09.19, 11:44
    U mnie od pokoleń też nikt nikogo nie bił.
  • milamala 25.09.19, 23:16
    Odpowiem zbiorczo do joli kotki danieli i baataxja

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,90595799,90595799,Bite_dzieci_dwadziescia_lat_pozniej.html?s=3

    Poczytajcie i zobaczcie jak wygladala owczesna nie wasza rzeczywistosc.
  • heca7 23.09.19, 07:34
    Do skończenia 17 lat nie mogłam oglądać filmów oznaczonych plansza FILM TYLKO DLA DOROSŁYCH. Wypad do swojego pokoju i drzwi u rodziców zamknięte.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • memphis90 23.09.19, 08:02
    Moi rodzice nie mieli oporów z puszczaniem przy dzieciach krwawych i brutalnych filmów, ale seks to już był poploch! Bo na seks "mamy jeszcze czas". Dzisiaj sobie myślę - "na seks mamy czas, ale psychopatą z piłą mechaniczną mogę zostać już teraz? "

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • heca7 23.09.19, 08:43
    U mnie wyjątków nie było. Kiedy byłam młodsza chodziłam spać dość wcześnie- pamiętam jak w drodze wyjątku pozwolono mi obejrzeć ostatni odcinek Shoguna wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • memphis90 23.09.19, 11:38
    U nas przy Wielkanocnym stole wypalali oczy Jurandowi czy komu tam...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • majenkir 23.09.19, 15:41
    Ale sama przyznaj - glupio by bylo ogladac "momenty" z rodzicami.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • heca7 24.09.19, 09:32
    No fakt wink Wtedy też pojawił się u nas drugi telewizor należący do mającego się wyprowadzić brata. Więc i tak wynosiłam się oglądać do drugiego pokoju wink Czekałam zwykle na kino nocne. Do dziś pamiętam wieczór (tytułu filmu nie pamiętam) kiedy szykowałam się do oglądania, przebrałam w piżamę, ułożyłam wygodnie na łóżku i...zasnęłam! Obudziłam się nagle kiedy leciały napisy końcowe big_grin Ależ byłam wściekła.

    Co do elektroniki to nie mam zielonego pojęcia czy dostałabym telefon. Może tak o ile starszy brat by zawyrokował, że można. Nie miałoby to nic wspólnego z wychowaniem, oczami czy gierkami. Rodzice po prostu byli i są antyelektroniczni. Kompletnie nie jara ich posiadanie jakichkolwiek sprzętów. Jak matka kupowała wreszcie nowy tv (sanyo 20 letni się rozpadł) to próbowała mnie namówić do znalezienia jej polskiego tv- Elemis wink A sprzedawcę w MM ciągle pytała czy dana firma nie jest niemiecka suspicious

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • mrs.solis 23.09.19, 15:06
    Mialam podobnie, ale do czasu , az skonczylam podstawowke. Wczesniej jak zasluzylam, to w soboty moglam obejrzec film jesli w tv leciala jakas komedia typu Sami swoi czy filmy z Louisem de Funes. Np. nigdy nie widzialam Niewolnicy Isaury chociaz prawie wszystkie dziewczyny w szkole ten film ogladaly.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • majenkir 23.09.19, 15:43
    mrs.solis napisała:
    > Np. nigdy nie widzialam Niewolnicy Isaury
    > chociaz prawie wszystkie dziewczyny w szkole ten film ogladaly.



    Jak Ty biedna przezylas?? toz to caly tydzien sie czekalo na nowy odcinek! big_grinbig_grin


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • mrs.solis 24.09.19, 12:40
    😠 No widzisz jak mialam przesrane. Taki klasyk mnie ominal. "Oshin" czy jakos tak tez widzialas? Udalo mi sie obejrzec pare odcinkow, jak ojciec spal po nocce , a ja mialam na popoludnie, bo bylo cos takiego jak film dla drugiej zmiany. Podobal mi sie ten japonski chyba serial , no ale niestety nie moglam go ogladac.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • odnawialna 25.09.19, 23:44
    jak leciał ostatni odcinek Isaury, były puste ulice smile Pamiętam, bo chodziłam na chór, który kończył się około 20 i biegłam do domu, żeby zobaczyć jak się skończy.
    Oshin też oglądałam i pamiętam, że byłam bardzo zawiedziona ostatnim odcinkiem, jakoś tak nijako się skończył, że ona wyjechała, czy coś? ktoś pamięta?

    A filmy dla II zmiany też oglądałam, czasem bardzo dla dorosłych były big_grin
  • edelstein 23.09.19, 07:51
    Dostalabym, bo dostalam jak tylko sie pojawily pierwsze komorki w wersji mini.Moje rodzenstwo tez dostali wczesniej niz ja, bo byly juz dostepne i w normalnych cenach.Osobiscie nie znam zadnego 10latka bez komorki.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • edelstein 23.09.19, 07:53
    Aha wczesniej dostawalam karty z impulsami od mamy😜

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • edelstein 23.09.19, 07:58
    Aha i mielismy Konsole Pegasus i jeszcze jakas z Niemiec, a jak weszly kompy w akceptowalnej cenie tez dostalismy, z drukarka i tabletem do rysowania, godzinami gralismy w Skmsy i Pharaona.Patrzac obiektywnie mielismy wiecej techniki w domu niz rowiesnicy.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • mona-taran 23.09.19, 08:10
    My mieliśmy najpierw pegasusa a potem Segę wink
  • edelstein 23.09.19, 08:15
    Oho chyba Sega to bylo to drugie, przyznam szczerze, ze juz nie pamietam.Wiem, ze sie wszyscy znajomi zlatywali, by u nas pograc🤣

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • hanusinamama 23.09.19, 10:26
    Ja dostałam taką małą pralkę nokię. Tata miał wczesniej i moglam z niego smsy wysyłać i dostawać (tata do dzisiaj nie uzywa smsów) ale tata miał taką cegłę z antenką. Miałam 16 lat, jechałam na obóz żeglarski (niestacjonarny) z chłopakiem!!!. MOi rodzice wyszli z założenia ze 16 lat mnie wychowali teraz będzie próba jak wyszło. MOi rodzice uważali ze zakazany owoc smakuje najlepiej. Mając 17 lat zostałam na noc u chłopaka (tego samego) na sylwestra, inni tez zostali ale kolezanki kłamały mamom ze idą do siebie na impreze (same dziewczyny).
  • daniela34 23.09.19, 11:37
    Ja podobnie, pierwszą komórkę dostałam dosyć wcześnie, tata miał służbową (z antenką), ja dostałam model reklamowany wtedy przez Małysza (Nokia 3310). Miałam telefon jako pierwsza w klasie. Lekcje kończyliśmy późno, chodziłam na zajęcia dodatkowe, więc rodzice chcieli mieć ze mną kontakt. Komputer stacjonarny też dostałam wcześnie. Natomiast późno miałam łącze internetowe, prawdopodobnie dlatego, że tak realnie Internet był mi na co dzień potrzebny dopiero na studiach -wtedy zainstalowaliśmy Neostradę w wynajmowany przeze mnie studenckim mieszkaniu.
  • memphis90 23.09.19, 07:58
    Totalnie niekonsekwentne i zależne od chwili. Pełne przerażenia, że oto dziecko dorasta, olaboga, spróbujmy to jakoś zatrzymac! Być może dostalabym smartfona, z całkowitym zakazem noszenia go gdziekolwiek, bo ukradną, zniszczą, zgubi się. Tak było z walkmanem i discmanem - mogłam mieć, ale tylko w domu, boże broń na wycieczkę szkolną. Ubrania - owszem, ale spodnie nie mogły być ani trochę obcisłe (modne wówczas elastyczne dzwony miałam wiszące na udach...), podobnie jak spódniczki. Po czym nagle dostawałam na lato spodenki ledwie kryjące pośladki. Nie chcieli mi kupować spodniczek, bo nie mam butów do spodniczek, po czym odmawiali kupna butów - bo przeciez nie noszę spódnic... Nie mogłam wychodzić popołudniami, a juz tym bardziej wieczorem, ale jako 16-17 latka mogłam sama jechać jako opiekunka młodszego rodzeństwa na wakacje. Jako metody wychowawcze - matczyny dwutygodniowy foch i ojcowskie (werbalne) huknięcie dyscyplinujące. Dzieci i ryby głosu nie mają.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • jak_matrioszka 23.09.19, 11:56
    Memphis, opis cudny! Taka niekonsekwencje znam, chociaż w mniejszym stopniu z własnego dzieciństwa, a wiekszym z sytuacji kolegów i koleżanek. Ja sie zajmowałam młodsza siostra kiedy miałam ok. 11 lat, ale z drugiej strony spora swobode poruszania sie miałam już w wieku lat 8. Komórki pewnie bym jednak nie dostała, jakieś wytłumaczenie na to by sie znalazło tongue_out
  • ichi51e 23.09.19, 08:01
    Mysle ze bym dostala...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • czarna9610 23.09.19, 08:02
    Na pewno by mi nie kupili.Nie byloby ich stać, mama programowo nie pracowała i zajmowala się domem. Przy okazji odmowy uslyszalabym o trudnym dzieciństwie mojej mamy i że "w głowie mi się przewraca". W nastepnym miesiacu rodzice zaczeliby kupować dzieło takie jak 9 tomow dzieł Sienkiewicza, albo Encyklopedia Staropolska. Trzydzieści tomów encyklopedii w języku rosyjskim juz w domu mielismy.
  • heca7 23.09.19, 12:05
    big_grin Nie mów, że korzystaliście z tej encyklopedii?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • ichi51e 26.09.19, 09:32
    U mnie korzystali...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • odnawialna 25.09.19, 23:49
    O rany, u mnie podobnie smile Mam dzieła wszystkie Prusa spod lady. Mama taka dumna była, gdy przynosiła co miesiąc nowy tom smile
  • bialeem 26.09.19, 00:27
    Wszystkie dzieła szekspira(wszystkie, wszystkie ale komedie są rzeczywiście genialne), sienkiewicza(ok, te lepsze, a nie wszystkie), micka w wersji ekhm pozłacanej (ballady są ok, ale wciąż nie lubię buca za zdrady z niankami) itd. Tak. To też było. Po prostu rodzinka kochała książki. Nawet klasykę. Chmielewska była na półce średniej, a Ludlum i podobne na najwyższej (którą i tak ja odkurzałam).
    Co mają książki do nowinek, bo nie do końca rozumiem? Można mieć jedno i drugie.

    --
    "weź takie rady, zwiń ciasno i rozważ znaczenie słowa "czopek""
  • heca7 26.09.19, 11:39
    Moi nie kupowali programowo klasyków chyba, że dla nas jako potencjalne lektury szkolne. I to zawsze w dwóch kompletach dla mnie i dla brata (żebyśmy sobie potem mogli zabrać do własnych domów). I tak oto mam dzieła Sienkiewicza, Mickiewicza, Słowackiego, Norwida itd. Były to jednak wydania w miękkich okładkach. I taki Norwid nie nadaje się praktycznie do użytku bo po otwarciu wydaje lekki trzask i wypadają z niego pojedyncze kartki wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • berber_rock 23.09.19, 08:03
    Nie. Nie dostałabym.
    Głównie dlatego, że uznaliby że to fana ería.
    Podobnie jak uznali, że aparat ortodontyczny z drucikami, który właśnie wszedł na rynek we wczesnych 90. to fanabería. A to dlatego że można go założyć jedynie w prywatnym gabinecie.
    Co ciekawe nie mieli nic przeciwko 7 letniemu leczeniu przestarzałymi metodami państwowymi.
  • kropkacom 23.09.19, 10:26
    Wtedy koszta leczenia takim aparatem były większe niż dzisiaj. Z czego dzisiaj to jest też wydatek dla zdecydowanej większości.
  • berber_rock 23.09.19, 10:37
    Zdaje sobie, z tego sprawę. Jednak przyznasz że kwestie zdrowia ciężko podciągnąć pod fanaberie.

    Podczas gdy telefon już da się.
  • kropkacom 23.09.19, 10:44
    Tak, zdrowie to nie fanaberia. Moja siostra była leczona u ortodonty wtedy i rodzice musieli jeździć do innego miasta. Nie wiem czy padła propozycja w ogóle stałego aparatu, ale i tak ich by na niego było stać. Kwestia czy faktycznie powiedzieli co czy to fanaberia czy ty tak odczułaś. Bez urazy.
  • kropkacom 23.09.19, 10:45
    Czy ci powiedzieli, że to fanaberia.
  • berber_rock 23.09.19, 11:46
    Wprost mi tego nie powiedzieli.
    Natomiast znałam już wtedy ich poglądy na ten temat: jak coś ma tańszy zamiennik (nawet jeśli mniej skuteczny), to wybieramy tańszy zamiennik.
    Czyli w skrocie: skoro państwowa służba zdrowia istnieje to po co mam korzystać z prywatnej.
    Robią tak zresztą do tej pory: ojciec za żadne skarby nie skonsultuj swojego bólu kręgosłupa prywatnie, tylko będzie czekał pół roku na wizytę w NFZ. I tak łazi z tym bólem od 5 lat.
    Żeby nie bylo: stać go na wizytę i pewnie leczenie też, ale "w imię zasad".
  • kropkacom 23.09.19, 11:58
    No ja póki nie muszę i nie musiałam nie latałam, bo prywatnie jest lepiej albo muszę koniecznie u najlepszego (ponoć) specjalisty. Ciekawe co napiszą kiedyś o mnie moje dzieci. big_grin
  • mona-taran 23.09.19, 08:05
    Pierwszy telefon dostałam jako 13latka, więc pewnie teraz dostałabym smartfona na komunię:p mój ojciec lubił gadżety i święty spokój, więc kupował nam większość tego, co chcieliśmy żeby nikt mu nie gderał nad uchem.
  • princy-mincy 23.09.19, 08:37
    Gdyby były na to pieniądze, to tak dostałabym, choć myślę, że wtedy większości rodziców nie byłoby na to stać.
    Pamiętam, że tylko jeden chłopiec z naszej klasy dostał na komunię komputer i to był najdroższy prezent jaki można było sobie wtedy wymarzyć. Cała jego rodzina się na to składała.

    Moja 9 letnia córka ma smartfona i używa go głównie do kontaktowania się z nami.
    Nie kupiłabym jej najdroższej opcji na rynku, miała na początku smartfona za 200 czy 300 zł, teraz ma mojego starego Huiwei'a.
  • majenkir 23.09.19, 15:50
    princy-mincy napisała:
    > Gdyby były na to pieniądze, to tak dostałabym, choć myślę, że wtedy większości
    > rodziców nie byłoby na to stać.


    Ale pytanie bylo, gdybysmy TERAZ byly dziecmi czy bysmy dostaly. Kiedys to wiadomo bylo, ze wszyscy mieli wielkie g.

    > Pamiętam, że tylko jeden chłopiec z naszej klasy dostał na komunię komputer

    A ja pamietam jak jeden chlopiec z naszej klasy przyniosl suszone banany. Ach, jak sie nie moglismy nadziwic jakie to dobre i jak to? suszone banany?? big_grin



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • princy-mincy 23.09.19, 15:58
    Tak, mysle, ze bym dostala.
    Moja mama ma takie zafiksowanie, zeby dac dzieciom (i obecnie wnukom) wszystko to, czego ona nie miala a na co ją stać.
    Musimy z mężem część jej pomysłów torpedować (np chciała kupić mojej córce a swojej wnuczce jej własnego iPada i w sumie wnukowi to też. My jako rodzice postawiliśmy veto, bo nie uważamy, by 4 i 8 letnie wtedy dzieci musiały mieć swoje iPady, wystarczy jak czasem korzystają z naszego jednego iPada).
  • milamala 23.09.19, 09:51
    Glowna i jedyna metoda wychowawacza byly kary cielesne. Nic bym nie dostala, a nawet bym nie prosila, bo wtedy wierzylam, ze brakuje im pieniedzy a nie zwyklej checi.
  • baatexja 23.09.19, 11:47
    Twoja rodzina była patologiczna. Uwierz, że to nie było powszechne.
  • milamala 25.09.19, 23:09
    baatexja napisał(a):

    > Twoja rodzina była patologiczna. Uwierz, że to nie było powszechne.

    To swoja droga, teraz jest to oczywiste, ale owczesnie uchodzilismy za bardzo dobra rodzine, dla niektorych nawet godna nasladowania.

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,90595799,90595799,Bite_dzieci_dwadziescia_lat_pozniej.html?s=3

  • mgla_jedwabna 23.09.19, 10:07
    Na samą wzmiankę o istnieniu smartfonów dostałabym kazanie na temat priorytetów finansowych, głupich mód, małpowania koleżanek, szkodliwości dla zdrowia itd. Wymanipulowanoby na mnie oświadczenie, że żadnego smartfona nie chcę i nie potrzebuję. Potem moja siostra narobiłaby wrzasku, że ona chce, bo wszyscy mają. I dostałaby. A mnie by tłumaczono, że jej jest potrzebny do szkoły (jest rok młodsza, do matury chodziłyśmy do tej samej szkoły), a poza tym, to o co mi chodzi, przecież nie chciałam. No i jaka ja jestem niedobra, przecież wiem, że jej nie stać na smartfona.

    Tyle w temacie - bardziej metod wychowawczych, na miejsce smartfonów podstawie sobie cokolwiek innego.

    Aha, w końcu dostałabym tego smartfona. Cztery lata później, kiedy jego "zdolności przerobowe" nie wystarczałyby już na czasy, gdy wszystko jest w apkach. Dostałabym używany po siostrze, ona dostałaby nowy, lepszy.
  • hanusinamama 23.09.19, 10:09
    Jakby rodziców było stać to tak. MOja mam wiedziała ze takie zabranianie działa gorzej. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Dostałabym smartfona, z ochroną rodzicielską.
  • kropkacom 23.09.19, 10:24
    Gdyby było ich stać pewnie bym dostała.
  • andaba 23.09.19, 10:54
    Niewykluczone, ze bym dostała, tak jak dostałam rower, czy lalkę.
  • homohominilupus 23.09.19, 11:12
    Dostalabym. Byłam/ jestem wypieszczona i ukochana jedynaczką.

    --
    Never trust a man in a blue trench coat
    Never drive a car when you're dead

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka