Dodaj do ulubionych

Ladowanie wazniejsze od lotu?

24.09.19, 15:35
Z cyklu pytania bez odpowiedzi.

"Wszystkie pytania, jakie sobie w życiu zadajemy, sprowadzają się do tego jednego, czy warto było." (Ucho igielne W. Mysliwski)


Podejmujecie wazne zyciowe decyzje, spadaja na was konsekwencje decyzji bliskich, zycie za was wszystkich wybralo... rozstania i powroty, zmiana pracy, przeprowadzki, zdrowie, kupno -sprzedaz, wybor szkoly, drugie dziecko, zaangazowanie w relacje, whatever, wszystkie te sytuacje sa czesto jak skok w przepasc z nieznanym zakonczeniem dla wszystkich zainteresowanych, czyli obawami ale i nadzieja (proporcjonalnie do kontekstu, mozliwosci organizacyjnych, przemyslenia i przygotowania itp.).

Lot moze byc koszmarem, ale spada sie na cztery lapy, albo wrecz swietnie na tym wychodzi; lub lot calkiem przyjemny - ale rozwala sie glowe ladujac. Nie da sie przewidziec do konca.

Co ma wg was wieksza wage w zyciu, lot czy ladowanie?

Mozecie sprowadzac do absurdu- da sie😀


--
Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
Obserwuj wątek
    • lellapolella Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 15:41
      Lot - trwa dłużejsmile Nigdy nie mogłam skupić się na lądowaniu, w gruncie rzeczy wydaje się zbyt odległe a nawet niepewne.
      Ale ja raczej nie jestem człowiekiem, który umiałby sobie odmówić czegokolwiek dla bliżej nieokreślonych profitów w przyszłościwink

      --
      Czas jest szalonym kierowcą, pędzącym naprzód i zostawiającym za sobą martwe kury. Sławomir Mrożek
      • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 20:01
        no ale powiedzmy, ze robisz cos trudnego dla oczekiwanego dobrego rezultatu, np. zapisujesz dziecko do wymagajacej i bardzo drogiej szkoly, wiec sobie wszyscy pocierpicie, ale spodziewacie sie zwrotu inwestycji

        --
        Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
        • lellapolella Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 20:56
          Mogę się szarpnąć ale pod warunkiem, że dziecko chce i nie postrzega tego jako ofiarę ze swojej strony. Jeśli wszyscy mają się męczyć, to odpada. Poza tym, jeśli mówimy o średniej szkole, pojmuję ją nie tylko jako miejsce kształcenia ale też zawiązywania przyjaźni i znajomości, okres, kiedy młody człowiek kształtuje poglądy i ważne jest jego otoczenie- w życiu nie nalegałabym na to, by było to np. elitarne liceum ze sporym odsetkiem depresji czy prób samobójczych wśród uczniów. Zawsze można uzupełnić wykształcenie, naprawić szkody w psychice- niekoniecznie.

          --
          Zanim piękno zniknie z tego świata, będzie jeszcze przez chwilę istnieć jako pomyłka. M. Kundera
    • jak_matrioszka Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 15:45
      Przyjemne loty cześciej kończa sie bezpiecznym ladowaniem, niż loty w czasie których pali sie jeden silnik po drugim albo w kadłub trafia bomba.
      Z punktu widzenia tu i teraz lot jest tym co mamy, naszym życiem. Można sie nim cieszyć, albo martwić a konto (ladowanie czyli śmierć).
    • bi_scotti Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 15:45
      It's the journey, not the destination, eh wink
      W moim przypadku zdecydowanie lot over ladowanie. Moze nawet nie w kategoriach "wazniejsze" ale po prostu lot jest wazny. That's it. Jakie/kiedy/gdzie bedzie ladowanie jest wielokrotnie tak odlegle/mgliste/niepewne, ze procz jakiejs vague vision trudno nawet mowic o planowaniu. Natomiast poszczegolne stadia lotu mozna jakos tam more-or-less kontrolowac/regulowac. Najlepszym przykladem wychowywanie dzieci smile
      No to tyle na poczatek. Pewnie wroce do watku gdy sie kolejne ptaki/spadochroniarze/lotniarze/szybownicy/piloci/pasazerowie wpisza … Cheers.

      --
      "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
      Leonard Cohen
        • bi_scotti Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 22:48
          Hmmm ... a ja sie musze przyznac, ze jako classic mama bear mam poczucie, ze process wychowywania nigdy sie nie konczy. One way or the other, wciaz sie czuje odpowiedzialna za moje (dorosle!) dzieci, za takie glupie sprawy nawet jak to czy Najstarsza wyslala email z dziekuje do polskiej ciotki, ktora jej cos tam wyslala albo czy Najmlodszy naladowal telefon przed hiking w gorach wink Ja wiem, ze to jest kompletnie "silly", im samym, tym moim dzieciom nigdy, przenigdy nie mowie o tym smrodku dydaktycznym snujacym sie po moich myslach ale ... hmmm ... lot trwa wink I na dodatek trwa w druga strone tez. Moi rodzice nie zyja juz od lat ale zdarza mi sie zaczerwienic na mysl o tym, co by mama albo tata powiedzieli gdy robie cos nie tak "jak zostalam nauczona" wink Niby juz wyladowali a wciaz nade mna kraza big_grin Cheers.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
          • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 25.09.19, 10:58
            moja odpowiedz byla troche na przekor- zeby cie sklonic do rozwiniecia tematu - w sumie nie trzeba byc mama bear zeby zachowac dobry kontakt/czuc sie odpowiedzialnym za dorosle dzieci (nie przejdzie mi przez usta, ze je "wychowujesz" ;p), czyli lot dydaktyczny trwa- ale dla ciebie, oni juz robia po swojemu, ale i tak nie jestes silly

            ale z tym czerwienieniem sie to pieknie pojechalassmile mam nadzieje, ze przynajmniej popelniasz jakies powazne przestepstwa, zeby zarobic na takie reakcje

            jezykowo jak zwykle uroczo - mama bear u anglosasow, maman poule (kura) albo mere juive (zydowska matka- czyli polskawink) u frankow, u nas ekhem matka polka (ta forumowa glownie pasujebig_grin) i w Izraelu tez matka polka, u Hiszpanow i Niemcow i Wegrow chyba tez kura;
            ciekawe czy i jak to funkcjonuje w innych jezykach

            --
            Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
            • bi_scotti Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 25.09.19, 14:27
              W diverse Toronto zdarza mi sie tez uslyszec opowiesci o "Italian" albo "Jewish" mother smile Z tymi samymi konotacjami - mysmy wszystkie takie same big_grin Cheers.

              --
              "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
              Leonard Cohen
    • alpepe Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 15:52
      Mam obecnie jedną taką sytuację, gdzie się cały czas zastanawiam nad lotem, bo lądowanie może być skrajnie różne i w zasadzie cały czas jestem przed check in i się nie potrafię zdecydować. Pociąga mnie w zasadzie sam lot jako taki. W relacji z pewną osobą zaś jestem właśnie w locie i wiem, że lądowanie dla mnie będzie szczęśliwe, a lot jest wspaniały, jednak wiem, że dla tej osoby może się to skończyć katastrofą.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • malgosiagosia Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 15:59
      Nigdy nie myslalam o ladowaniu. Bardziej juz o starcie, czy warto z czyms tam wystartowac i czy mi sie bedzie chcialo leciec z obciazona glowa. Trudno przewidziec ladowanie, ale z moich obserwacji i doswiadczenia zyciowego wynika, ze nawet najgorszy lot moze zakonczyc sie miekkiem ladowaniem. Zycie jest nieprzewidywalne, a jedoczesnie takie do przewidzenia. Nie wiem na czym to polega. Tajemnica jakas.
    • piataziuta Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 17:10
      Według mnie życie to jeden wielki lot, a lądowanie jest tylko jedno - ostateczne.
      Podejmując decyzję, po prostu sterujesz tym lotem, a nie czekasz aż Cię gdzieś autopilot poprowadzi.

      Będąc nad morzem nie zastanawiam się już raczej, czy warto było, czy może jednak lepiej było jechać w góry, tylko staram się cieszyć, że jest woda i są fale.

      A moment decyzji tylko to kwestia gruntownego zajrzenia do swojego serduszka: jeśli ono woli morze, to pakujemy kostium (jak nad bałtyckie to kurtkę wink i jedziemy. I nie ma co się dluzej zastanawiać nad górami. Jadę nad morze - po prostu NIE MOŻE BYĆ INACZEJ.
          • piataziuta Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 19:26
            Mnie dotknęły Ognie świętego Elma na szczycie Kościelca.
            Podniosłam ręce do góry, krzycząc "łiii" (jak na piszczącą gówniarę przystało) i pomiędzy dłońmi strzeliło mi maleńkie wyładowanie elektryczne - bo właśnie się zaczynała burza.
            Koledzy akurat mieli skierowaną na mnie kamerę.
            Widać "łiiii" i jak sekundę później zaczynam spierniczać ze zbocza w panice. big_grin
            • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 20:09
              a ja na serio myslalam, ze jestes madrzejsza ode mnie big_grin (juz tu kiedys opowiadalam straszna historie mojej glupoty na przechadzce po jakiejs dzungli)

              czy wam tez ematka nie dziala? mnie wywala co chwila tzn error sie robi i mnie wylogowuje samo

              --
              Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
                • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 25.09.19, 11:48
                  nie moge znalezc, w skrocie poszlismy na wycieczke po gwadelupskiej dzungli, z nienawidzacym marszu dzieckiem, z litrem wody, zgubilismy sie, z 2 godzin sie zrobilo chyba 6 czystego koszmaru, a jak stamtad wylezlismy i nie bylo juz zadnego transportu, ktory by nas dowiozl do miejsca zamieszkania (bylo jeszcze daleko, a my bylismy wykonczeni) , to wypatrzylismy wspanialy lecz nielegalny skrot przez prywatny i chroniony teren i kiedy sie w koncu zdecydowalismy na wykroczenie i doczekalismy idealnego momentu, wtedy corcia zaczela wrzeszczec (przy powracajacym ochroniarzu) ze "tak nie wolno!"wink

                  --
                  Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
                  • piataziuta Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 25.09.19, 17:19
                    Aaa to pamiętam! big_grin
                    Córka po prostu postanowiła przejąć kontrolę, skoro rodzice najwyraźniej jej nie mieli.

                    Mój kumpel poszedł sobie kiedyś z dziewczyną na wycieczkę w Alpy francuskie - a działo się to latem, podczas ich objazdu stopem po Europie (czyt. gorąco, minimum pieniędzy i duży plecak).
                    Zgubili szlak do schroniska, mieli za mało wody, nocowali w jakichś krzaczorach, a nad ranem byli tak odwodnieni, że zlizywali rosę z liści. Gdy resztką sił dotarli do schroniska i kolega poszedł spełnić swoje największe marzenie - kupić coca colę w barze (za którą, jak twierdzi, liczyli jak za złoto) - barman odmówił obsłużenia go, bo kolega (jak twierdzi) poprosił o tę colę po angielsku, zamiast po francusku. 😂
                    W każdym razie, jego dziewczyna poprosiła o tę colę po francusku i dostała.

                    • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 12:28
                      Ta jasne, przejac kontrole - to byla zwykla zemstabig_grin- cala wycieczka byla jednym z tych momentow, w ktorych moj mozg pytal mojej macicy- Po co zrobilas to dziecko? Wypila nam ten litr wody sama, narzekala w kazdej sekundzie marszu, a jak weszlismy w etap wycieczki "nie wiemy gdzie idziemy i kazde 100 metrow rowna sie 20 min wysilku- wspinanie sie tylko po to zeby natychmiast zejsc i znowu sie wspinac" to mielismy szczescie, ze nie odmowila calkowicie wspolpracy. Przeciez wogole bysmy nie byli tak wykonczeni po glupim 6-godzinnym lazeniu, gdyby nie ONAbig_grin
                      To musialo zreszta wygladac na porwanie (ona jasna blondynka, my oboje bruneci, biegnacy z wrzeszczacym dzieckiem pod pacha).
                      Lezka w oku sie kreciwink

                      Co do tej historii twojego kumpla- to sie wlasnie nazywa prawdziwy duch goralskiej solidarnosci! nie chcieli w tym schronisku, zeby sie splukal, i jeszcze patriocibig_grin
                      jakbys mi to opowiedziala dwa miesiace temu, to bym nie uwierzyla, ze mozna miec trudnosci z zamowieniem coli gdziekolwiek, ale mnie przytrafilo sie to samo w Hiszpanii (cola + chorizo prosze, w koncu mi dali, ale musialam powtarzac 10 razy a wzrok barmana byl pelen niezrozumienia), w mniej dramatycznych okolicznosciach, ale dla mnie policzkiem bylo to, ze ja mowie po hiszpanskubig_grin



                      --
                      Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
                      • nenia1 Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 14:43
                        boogiecat napisała:

                        > jakbys mi to opowiedziala dwa miesiace temu, to bym nie uwierzyla, ze mozna mie
                        > c trudnosci z zamowieniem coli gdziekolwiek, ale mnie przytrafilo sie to samo w
                        > Hiszpanii (cola + chorizo prosze, w koncu mi dali, ale musialam powtarzac 10 r
                        > azy a wzrok barmana byl pelen niezrozumienia)

                        Oj można, można i nie tylko coli, ale i kawy, nam się historia z kawą zdarzyła, wręcz trudna do uwierzenia, ale sama w niej brałam udział tylko musiałam się uszczypnąć. Rzecz się działa we francuskojęzycznym kantonie w Szwajcarii, niedaleko Montreux, pani kompletnie "nie potrafiła" zrozumieć o co nam chodzi słysząc powtórzone kilka razy "coffee please".
                        gdzie pani patrzyła
                        • piataziuta Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 16:58
                          Eee, to ja a w sumie to w Ciechanowie miałam kiedyś podobny problem z kelnerką. big_grin

                          W menu było "café au lait".


                          - Poproszę kafe o le - zwróciłam się do kelnerki gdy przyszła zebrać zamówienie.
                          - Co proszę?
                          - Kafe o le. - powtórzyłam.
                          - Nie rozumiem.
                          - Kawę z mlekiem! - przyszła z pomocą moja koleżanka.
                          - Ale KTÓRĄ? - nie ukrywała poirytowania kelnerka.
                          - Tę. - pokazałam palcem w menu.
                          - Kofe ał lajt!!! - pouczyła mnie rozwścieczona.

                          big_grin
        • piataziuta Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 19:19
          Ryzyko jest zawsze i wszędzie.
          Mogę zostać w domu i nigdzie nie jechać, ze strachu, że w morzu się utopię, a w górach spadnę ze zbocza, i może potrącić mnie samochód na pasach, gdy będę szła do sklepu.

          Ale mam dobrą wiadomość: skoro nie da się wszystkiego przewidzieć, to i nie ma sensu się przejmować.
    • cauliflowerpl Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 17:12
      Od dnia, gdy wracając z pracy ominęłam korek, który formował się po tym, jak z ciężarówką zderzył się czołowo samochód, którym ktoś - tak jak ja - wracał z pracy tylko 10 minut wcześniej, nastawiam się, że ja to bym chciała jak najdłużej polatać, bo lądowanie może być nagłe, szybkie i niespodziewane.
    • hrabina_niczyja Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 19:22
      Jakoś tak się u mnie w życiu składa, że więcej miałam takich dotkliwych lądowań, takich z rozbitym łbem, palcem i każdą kosteczką. I każde z nich przynosiło mi niewyobrażalne cierpienie, bo jak traciilam to traciłam wszystko. A potem seria za serio lotów, całkiem przyjemnych i znowu bach, spadłam. Ale za każdym razem po takim lądowaniu jakoś tak się układało, ludzie stawali na mojej drodze, ze było lepiej. Aż doszłam do punktu dzisiaj i uważam, że to bardzo dobre dzisiaj. Mimo, że jeszcze nie takie jakbym chciała i nie w każdym aspekcie, ale dobre i zobaczymy co dalej 😊
    • cruella_demon Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 20:18
      Idąc tym tokiem rozumowania IMO lądowanie.
      Tzn. lot może nie być oczywiście przyjemny, ale np. znosząc fatalnie ciążę, tak naprawdę kluczowe znaczenie ma to, czy urodzimy zdrowe dziecko i czy sami wyjdziemy z tego żywi.
      Tyle, że zwykle po wylądowaniu wsiadamy od razu w kolejny samolot wink
      • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 20:41
        20:18 wchodzi ona
        https://vignette.wikia.nocookie.net/disney/images/9/92/Profile_-_Cruella.png/revision/latest?cb=20190312122644

        i przelamuje trend

        wszystko dobre co sie dobrze konczywink przydaliby sie tu nam jednak Pogromcy przyslow
        youtu.be/pF_GyA6grEI
        (dobra, przyznaje sie, tez jestem troche za lotem)


        --
        Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
      • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 20:41
        20:18 wchodzi ona
        https://vignette.wikia.nocookie.net/disney/images/9/92/Profile_-_Cruella.png/revision/latest?cb=20190312122644

        i przelamuje trend

        wszystko dobre co sie dobrze konczywink przydaliby sie tu nam jednak Pogromcy przyslow
        youtu.be/pF_GyA6grEI
        (dobra, przyznaje sie, tez jestem troche za lotem)


        --
        Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
    • unaluna Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 24.09.19, 22:43
      Bez lotu nie ma lądowania, jakiekolwiek by ono było. Można wybierać renomowane linie lotnicze zwiększając szanse na udane lądowanie, ale przecież zawsze może pójść coś nie tak. I na to nie ma się już wpływu. Jak człowiek ma megaszczęście to ocaleje. Zawsze można też nie latać wink
    • fawiarina Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 09:54
      Wychowano mnie w duchu życia w "perspektywie nagrody". Wmówiono, że jak będę odpowiednio grzeczna / pracowita / cierpliwa, to zostanę KIEDYŚ nagrodzona. Źle zrobiłam, że w to uwierzyłam, bo wybierałam rzeczy opłacalne "w perspektywie", zamiast przyjemności tu i teraz. Wybrałam żmudną ścieżkę naukowej "kariery", przez którą latami pracowałam za grosze by w końcu wypaść z tego pociągu na zawsze, bez żadnej nagrody, zamiast uczyć się zawodu, awansować, mieć pieniądze. Wybrałam związek na odległość, czekając prawie dziesięć lat aż będziemy mogli razem zamieszkać (bo albo studia mieliśmy w innym mieście, albo potem pracę), po czym okazało się, że nie warto, bo nasz związek wcale nie był taki super a mąż mnie zdradzał na potęgę. Więcej tego było, rzecz jasna.
      Teraz jestem mądrzejsza, wybieram tylko to, co opłaca mi się tu i teraz, nagrodę chcę mieć natychmiast. Zakładam, że lot ma być fajny, bo diabli wiedzą, czy w ogóle wylądujemy, może nas czeka jakąś piękna katastrofa.
      • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 12:36
        ja tez sie wychowalam na bajkach Grimmow, ale wyszlam z tego troche wczesniej, po oderwaniu od komorki rodzinnej w mlodym wieku
        niemniej ciagle gdzies tam zadaje sobie to tytulowe pytaniesmile

        --
        Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
    • qs.ibidem Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 10:08
      Ja tylko się znam na startach.
      Lecę potem na automacie, a ląduje drugi pilot.
      Jak mi się zdarzy, że tych dwóch ostatnich braknie, to lecę w moim stylu; co chwila podrywam maszynę, potem sama lekko opada i znów... Niektórym się to nawet podoba. Mnie zdecydowanie, dziób w górę, wajcha i czuję wiatr w skrzydłach.
      Lądować nie lubię i nie umiem. Mam za to ukryty spadachron, który wprawdzie w trakcie lotu mi ciąży, ale niech sobie wisi na plecach.
    • nenia1 Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 14:58
      Gdzieś mi zaginęło moje "Ucho igielne", tęsknię za nim, nie pożyczałam ci? wink
      A wracają do pytania, nie znam odpowiedzi. Czasem myślę, że lądowanie, zwłaszcza gdy wcześniej było ciężko, inni załamywali ręce, krakali, uprawiali czarnowidztwo, generalnie dołek, kciuki w dół itd. A potem, po czasie okazywało się, że to co było trudne, wieszczone jako klęska, może i faktycznie okupione jakiś sporym nadwysiłkiem skończyło się czymś bardzo cennym, wartościowym albo przynosiło finalnie szczęście. I ten efekt ostateczny jakby niwelował niewygody lotu, rzucał inne światło na lot i nawet ocena lotu stawała się inna niż w jego trakcie, coś jak straszna przygoda, która się jednak dobrze kończy, a strach zamienia się śmiech i ludzie mówią "najadłem się strachu, ale będę miał co wspominać". Pewnie też ważny jest czas, bo gdy lecisz bardzo, bardzo długo i ciągle jest źle to i w końcu udane lądowanie może tego nie zrównoważyć.
      • boogiecat Re: Ladowanie wazniejsze od lotu? 26.09.19, 22:30
        tez tak troche czasami mysle/myslalam, z tym ladowaniem, dobrze tez pomyslalas z czasem
        ciezko o jednoznaczna odpowiedz, ale coraz bardziej zaczynam sie sklaniac do 100% wersji, ze zadne udane ladowanie nie jest warte zlych przezyc
        za Mysliwskim tesknie od razu po przeczytaniu ostatniej strony i fakt, ze pozyczonych ksiazek nie oddaje wink

        --
        Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka