Dodaj do ulubionych

Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych.

24.09.19, 16:19
https://static.pokazywarka.pl/e/t/0/7ad1481ce3954eb827d0ef0f8b35b059_big.jpg?1569334457
https://static.pokazywarka.pl/p/h/v/f135d3b30fceaa9482f40fa4027360c2_orig.jpg?1569334457

Widziałyście kiedykolwiek przypięty wózek dziecięcy? Wiem, że nie wolno zagracać przejść, ale chyba z dwojga złego rower nie jest taką zawalidrogą jak wózki dziecięce.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 24.09.19, 16:23
      Rower może być taka samą zawalidroga jak wózek dziecięcy, przedsionek to IMO nie miejsce na jedno, ani na drugie i gdyby ktoś w miejscu, gdzie mieszkam, próbował tam zostawiać wózki/rowery, to bym protestowała. Natomiast jeśli jest w budynku jakaś wnęka czy pomieszczenie, gdzie można je przypinać/zostawiać bez blokowania ciągów komunikacyjnych, to równie dobrze może tam stać rower, jak i wózek.

      Pytanie, czy w konkretnym budynku wspólnota uchwaliła, w jaki sposób może być użytkowana dana przestrzeń wspólna, czy też posiadacz(e) wózka sobie coś roją prawem kaduka.


      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
    • daniela34 Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 24.09.19, 17:17
      Pytanie, czy to wspólnota tak zdecydowała, czy ktoś miał taką oddolną inicjatywę. U mnie jest wnęka pod schodami i panuje zasada "kto pierwszy ten lepszy". Natomiast ja bloku u mojej koleżanki pomysłowi mieszkańcy IV piętra przypinali rowery do poręczy schodów prowadzących z p.III na IV. Wyszli z założenia, że schodami nikt nie chodzi, bo jest winda, to po co się ma przestrzeń marnować smile wózek za to stawiali na korytarzu pod drzwiami.
    • anorektycznazdzira Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 24.09.19, 17:25
      To, że jest przypięty- rozumiem, złodziejstwo jak q**stwo jest nie do wyplenienia.
      Zagracanie przestrzeni- zagraca i wózek i rower.
      To, że komuś się wydaje, że jakakolwiek wspólna przestrzeń jest "na wózki" i z powodu wózków innym mieszkańcom nie wolno z niej korzystać na ich sposób- to komuś peron odjechał.

      --
      'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
    • hrabina_niczyja Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 24.09.19, 20:01
      Ooo u mnie temat był grany latami. Sąsiadom urodziło się dziecko, więc wózek był stałym wyposażeniem klatki schodowej. Stał tak, że blokował drzwi do piwnicy. Potem mieli 2 dziecko, więc był wózek, rowerek, hulajnoga i wiaderka do piaskownicy. Potem się wprowadzili i wynajeli mieszkanie rodzinie, więc znowu stał wózek, potem wózek i rowerek itd. Potem wprowadzili się kolejni i zrobiły się 2 wózki, rowerki itd. A potem ja się wkur...am, że zanim wejdę do piwnicy muszę te wózki, rowerki itd. odsunąć, a potem ustawiać do nowa. Któregoś dnia wychodziłam z piwnicy, rower w łapie na schodach i zonk, drzwi nie mogę otworzyć. Roweru postawić nijak, bo stoję na schodach, drzwi nie otworze. I nagle... Co Pani tak się pcha, dziecko w wózku mam, stój i czekaj kobieto, drze się sąsiadka. Czekam, a ta najpierw wykłada majdan z wózka, potem powoli wyciąga dzieciaka z wózka, potem sobie układa ten majdan i dzieciaka itd. Jak wyszłam to najpierw opierdoliłam babe, a potem przypielam rower w tym miejscu, tylko co z tego jak żeby dostać się do roweru znowu musiałam przekładać te wózki i rowerki. Zrobiłam dym w spółdzielni, u kominiarzy, nawet w straży pożarnej. Jedni się wyprowadzili, drudzy wózek stawiają pod swoimi drzwiami po tym jak im ten wózek idąc do piwnicy pod klatke wyniosłam. Kolejni jak zobaczę wózek to od startu dostaną opier... Tak mam dość.
      • raczek-nieboraczek Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 10:36
        podobnie miałam: byłam z rowerem na schodach gdy sąsiadka zamknęła mi drzwi do piwnicy na klucz

        trzy mieszkania były na poziomie, jedno z parteru dokładnie naprzeciwko drzwi do piwnicy,
        kobiecie z tego mieszkania przeszkadzały wózki i rowery na klatce,
        rowery w piwnicy też,
        każdy kto schodził do piwnicy i wychodził deptał jej podłogę i specjalnie hałasował
        - co tak pani chodzi z góry na dół ?

        w sezonie trzy razy dziennie znosiłam rowerek

        • iwoniaw Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 10:43
          Rozumiem i popieram protest przeciwko trzymaniu jakichkolwiek klamotów "na klatce" - tarasuje to przejście, estetycznie też nie za bardzo. Ale pretensje, że ktoś chodzi do swojej piwnicy (czy to po rower, czy po ziemniaki), nawet po dziesięć razy dziennie, to pani by sobie mogła w buty wsadzić. Dziwię się, że nie trzymałaś tego roweru w piwnicy, jeśli to było wygodniejsze. Jakim cudem mogła ci "zamknąć na klucz" wejście do piwnicy, czy to była tylko jej piwnica, czy jak?


          --
          Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
          Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
          • raczek-nieboraczek Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 11:20
            były drzwi, za drzwiami zaraz schody do piwnicy
            a na dole malutkie boksy, 15 boksów zamykanych na kłódkę, po jednym na mieszkanie

            każdy miał dwa klucze: do pierwszych, wspólnych drzwi i do swojej piwniczki
            musiałam otworzy pierwsze drzwi, by wejść, i zostawić je otwarte by potem wyjść ...
            te pierwsze mi zamknęła

            ja tarasowałam schody gdy znosiłam wózek z 2 piętra,
            nikt obok nie mógł się przecisnąć i na autobus zdążyć
              • 35wcieniu Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 13:17
                Tylko że wózek wnoszony jest wnoszony przez chwilę, a wózek stojący stoi tam godzinami albo i dniami. Ale pewnie, usprawiedliwiajcie trzymanie tego badziewia na klatkach tym że może być wnoszony kiedy wybuchnie pożar, bardzo mądrze. Już to tu kiedyś opisywałam- widziałam jak przebiega ewakuacja w budynku pozastawianym rozmaitym badziewiem. Nikomu nie życzę, ale wiem też że dopóki jedna z drugą nie doświadczy to nie uwierzy i będzie zastawiać, na dodatek argumentując w bzdurny sposób.

                --
                - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                - Ale jak przez głowę?
                - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
              • erzulie Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 17:41
                Podczas pożaru nikt nie zostawia wózka, podczas pożaru on już tam stoi. Ile czasu wnosisz wózek do mieszkania? 15 minut? Jak widzisz, ze klatka jest zadymiona, to nie pchasz się tam z wózkiem i nikomu drogi nie blokujesz. A jak wózki i rowery już tam stoją to bardzo utrudniają ewakuację.
            • 35wcieniu Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 13:20
              I dlatego są wyznaczone drogi ucieczki, które w blokach zwykle pokrywają się z korytarzami, bo innych nie ma. I dlatego one powinny być drożne. Na tym polegają.

              --
              - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
              - Ale jak przez głowę?
              - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
              • iwoniaw Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 13:35
                Ludziom stawiającym graty różnego typu (nie chodzi tylko o wózki czy rowery, bo widywałam w różnych blokach przeróżne szafki i inne meble...) na wspólnym korytarzu wydaje się, że ewakuacja w czasie pożaru to coś takiego jak normalne wyjście z domu, tylko gdzieś tam się pali. Nie potrafią sobie nawet wyobrazić zadymienia klatki schodowej tak, że widoczność jest zerowa i pomyśleć, jak sprawnie w takich warunkach ktokolwiek może te zawalidrogi omijać.

                Dlatego jedynym rozwiązaniem jest totalny zakaz takich praktyk egzekwowany przez zarządcę. Na wózki i rowery super jest mieć jakąś wózkownię/rowerownię, ale jeśli jej nie ma, to sorry, ale każdy powinien swoje rzeczy trzymać w swoim mieszkaniu/komórce/piwnicy.


                --
                "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                • rexona_sport Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 13:44
                  Zgadzam się, tez byłam na ewakuowanej klatce schodowej w trakcie pożaru i przyznaje ze SZOK, zero widoczności, strach iść (a nasza klatka była pusta).

                  Ale tez po tym wątku widać ze to zastawianie bierze się z niewiedzy. Ludzie nie wiedza bo nie doświadczyli, nikt im nie pokazał. Ja uważam to za okoliczność sprzyjająca, bo wiedzę można uzupełnić. Gorzej jak się wkradnie zła wola i lenistwo, często objawiające się w formie „ojtam ojtam”
                  • 35wcieniu Re: Wojna wózki vs rowery na klatkach schodowych. 25.09.19, 13:55
                    No ale popatrz, tłumaczy się im i co? Popatrz na "argumenty" powyżej, aż strach czytać. Widać są osobniki, które uparcie chcą się uczyć na własnych błędach, nie na cudzych.
                    Jestem totalnie otwarta jeżeli chodzi o wszelkie kwestie międzysąsiedzkie, nie przeszkadzają mi głośne imprezy, kwiatki sypiące się na mój balkon, wyperfumowane do porzygu sąsiadki, remonty, wiercenie, ale zagraconych korytarzy nie odpuszczę nigdy, właśnie dlatego że wiem jak taka ewakuacja wygląda.

                    --
                    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                    - Ale jak przez głowę?
                    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka