Dodaj do ulubionych

A taki przypadek matki?

26.09.19, 02:28
Mamy w klasie matkę, która ma wybujałe ambicje wobec córki. Obserwujemy to od kilku lat i na hasło pani Kowalska zgodnie pukamy się w czoło. Problem w tym, że nie tylko o ambicje chodzi. Może zaczną od tego, że dziewczynka smartfona nie ma, bo cyt. jeszcze nie zasłużyła... Ale na przykładach:

Na zawodach sportowych córka Kowalskiej - Kasia zdobyła 1 miejsce. Gratuluję Kasi i jej matce, i co słyszę od Kowalskiej? że to szczęście głupiego, a córka mogła się lepiej postarać.

Pada propozycja wspólnego dojazdu kilku dziewczynek do szkoły (V klasa), Kowalska stwierdza, że pewnie inne dziewczynki już mogą, ale jej Kasia to taka pierdoła, że jeszcze pod autobus wpadnie. I znów rozmowa przy Kasi.

Na koniec roku Kasia miała średnią jedynie 5,4 - bo jest leniwa i się nie stara - jak twierdzi Kowalska.

Chyba każdy nauczyciel już został przepytany przez Kowalską dlaczego Kasia ma jedynie 5, a nie 6 z przedmiotu. Apogeum nastąpiło, gdy Kasi z historii wypadała 4. Temat złego nauczania przez historyczkę był wałkowany przez 2 zebrania i w tym roku znów powrócił jak bumerang na pierwszym zebraniu, bo za chwilę planowany jest sprawdzian z historii.

Dziewczynki z klasy, po lekcjach umawiają się na wspólny spacer do parku i na plac zabaw. Rozmowa jest przy rodzicach, każdy się zgadza z wyjątkiem Kowalskiej, bo cyt. Kasiu musisz się uczyć matematyki, w przyszłym tygodniu kartkówka.

Jeśli Kowalska usłyszy, że jakaś dziewczynka np. chodzi na koszykówkę. Za chwilę Kasia już jest zapisana na koszykówkę. Jeśli pojawi się taniec, czy szkoła muzyczna, Kasia za chwilę chodzi na zajęcia z tańca i ma prywatne lekcje pianina. Serio, serio. Nie wiem czy są zajęcia dodatkowe, na których Kasia nie zaliczyła. Ostatnio zapisała ją na szachy i jazdę konną.

Kilka razy Kowalska dzwoniła do mnie z rozpaczą w głosie, bo nie zauważyła, że np. jutro jest jakiś sprawdzian i czy ja wiem o tym sprawdzianie, i co tu robić, bo Kasia nie zdąży się przygotować. W efekcie wymyśliła, że Kasi do szkoły nie wyśle wcale, żeby broń Boże nie dostała gorszej oceny.
A wczoraj na lekcji geografii Kasia obraziła się na Jolę, bo ta dostała 6, a Kasia jedynie 5. Kasia stwierdziła, że nie pozwoli, żeby ktoś kradł jej oceny (pani zadała pytanie na 6, i wybrała do odpowiedzi Jolę, a nie Kasię, bo ta odpowiadała wcześniej).

Osobiście szkoda mi tej dziewczynki i czasem mam ochotę powiedzieć Kowalskiej parę słów. Nawet próbowałam przekonać ją, żeby trochę wyluzowała, gdy dzwoniła w przypadku sprawdzianów. Nie zrozumiała. Nie mogła pojąć, że ja się nie przejmuję, że córka może dostać 1. Nie wiem, czy coś da się zrobić z takim przypadkiem?

Obserwuj wątek
    • hukop Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 02:41
      A jaki jest twój problem? Jesteś z Kasią w jakiś sposób spokrewniona, czy szukasz sobie problemów, bo innych nie masz? Co drugi wątek o szkole i problemach ( nie swoich dzieci ) aż tak wam nudno?
      • double-facepalm Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:31
        Taki ze ta dziewczynka jest w klasie jej dziecka. Z twojego poziomu ograniczonej umysłowo osoby: ta-ak, są całe prawie 4 lata szkolne żeby taka Kasia się skonfliktowala np o oceny również z dziubdziusiunia watkodajki. Lepiej zapobiec. Z szerszej perspektywy: matka to przemocowiec psychiczny i dziecku dzieje się ewidentna krzywda.
        • odnawialna Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 19:15
          Nie chciało mi się odpowiadać Hukop, ale teraz trochę wyprostuję. Miałam parszywe dzieciństwo i jakoś nie mogę przejść obojętnie, gdy widzę, że dziecku dzieje się krzywda. To czy moja córa skonfliktuje się, to mniejsza, pewnie nie raz się skonfliktuje i pogodzi, zresztą koleżanek jej nie wybieram.
    • konsta-is-me Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 05:32
      "Na zawodach sportowych córka Kowalskiej - Kasia zdobyła 1 miejsce. Gratuluję Kasi i jej matce, i co słyszę od Kowalskiej? że to szczęście głupiego, a córka mogła się lepiej postarać.

      Pada propozycja wspólnego dojazdu kilku dziewczynek do szkoły (V klasa), Kowalska stwierdza, że pewnie inne dziewczynki już mogą, ale jej Kasia to taka pierdoła, że jeszcze pod autobus wpadnie. I znów rozmowa przy Kasi."

      To raczej nienawisc do corki a nie ambicje...
      • raczek47 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 05:48
        To się kiedyś skończy albo wielką tragedią albo całkowitym zerwaniem kontaktów córki z matką.
        Miarą wartości biednego dziecka jest tylko to,jakie oceny przynosi, zresztą,jakich by nie przyniosła i tak mamusia będzie niezadowolona.
    • kotejka Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 06:20
      Nie jest takie rzadkie nadmierne skupianie się na ocenach
      szczerze mówiąc - znam i Noe rozumiem
      Ani tak nie miałam, ani tak nie robię
      Te oceny, paseczki i dyplomki maja mamom na potwierdzenie ich kompetencji i ich miłości własnej
      Nie do dziecka dla dziecka i dla dobra dziecka
      U mojego w klasie 6 sa dzieci, dla których 4 to porażka i płaczą, albo jedynka tompowod do siaxmow bo będzie lanie kara i coś tam jeszcze
      Czy tu chodzi o dziecko? Czy o wybujałe ego narcystycznej mamy, którego tym razem nie połechtano szóstka
    • fawiarina Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 06:30
      Znam taką jedną Kasię. Smutny przypadek. Nikt nie chciał się z nią przyjaźnić, bo z każdym konkurowała. Ostatecznie związała się z tępym przemocowcem, skończyła dwa kierunki studiów i pracuje za marne grosze w kiepskiej firmie, z której nie umie się wyrwać. Wciąż mieszka z tą matką.
        • feniks_4 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 11:28
          Moja była dentystka wychowała córkę jedynaczkę na kujonkę. Jak ta miała 16 lat, dentystka skarżyła mi się, że córka nie ma przyjaciółki, że - „Nie ma ochoty w ogóle wychodzić z domu, zeby spotykać się z koleżankami/kolegami, bo woli się uczyć, by być NAJLEPSZA w klasie”. Nie znam szczegółów, nie wiem, jak dentystka traktowała córkę (z charakteru była apodyktyczna, mąż podporządkowany). Widywałam ja jako nastolatkę w przychodni jej matki.




    • bei Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 06:49
      ‚‚ jak sobie odpuścić”- to tytuł książki , którą możesz polecić tej mamie. Gdy ona odpuści dziecku, to i dziecko nie będzie nadambitne.
      Autor książki- James Breakwell.
    • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 10:11
      A co mialoby sie dac zrobic i kto mialby to zrobic? Matka ma zdecydowanie problem, dziewczyna kiedy bedzie strasza a potem dorosla odczuje negatywne skutki postepowania rodzica, pewnie bedzie mialo to tez wplyw ma ich relacje.
      • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:46
        ashleigh41 26.09.19, 10:11 napisala

        >A co mialoby sie dac zrobic i kto mialby to zrobic?

        Jedna życzliwa osoba może takie dziecko uratować. A juz kilka może zrobić bardzo dużo dla Kasi. Dziecko musi od kogoś sie dowiedzieć, ze naprawdę ktoś docenia jak bardzo ono sie stara, ze ma trudne zachowania, ale jednak inne osoby to dziecko lobią i szanują.

        Do tego jest tez nauczyciel i pedagog szkolny, by wspierali dziecko, jeśli do matki nie da się dotrzeć i wyperswadować zmiany podejścia do dziewczynki. Jesli te osoby będą wspierające i życzliwe, mogą pomoc dziecku ogarnac sie np. socjalnie, wytłumaczyć jej, ze koncentracja na ocenach nie jest kluczem sukcesu, itp. Naprawdę to dziecko można i trzeba wspierać.
        • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 20:11
          Serio? Nauczyciele powinni byc wspierajaca tak czy inaczej. Jednak ci sami moga wyrzadzic wiecej szkod niz pozytku jesli beda mieszac dziecku w glowie. Matka wychowuje to dziecko wg wlasnych zasad, koncentracja na nauce nie wyrzadza mu krzywdy, raczej umniejszanie osiagniec i sposob krytykowania jest nieco toporny. Czy Kasia sie moczy, nie je, jest smutna, ma depresje, zachowuje sie agresywnie itp? Raczej nie wspomina sie o tym, wrecz przeciwnie autorka napisala ze to raczej ambitne dziecko ktoremu zalezy. Byc moze nie jest w stanie osiagnac najlepszych ocen, byc moze dlatego ze matka nieumiejetnie je dopinguje ale nie jest to powod do interwencji i mowienia dziecku zeby sie nie koncentrowalo na wynikach.
    • alpepe Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 10:16
      Mnie szkoda dziecka i matki, ta matka musi mieć jakieś straszne deficyty, skoro je kompensuje życiem dziecka. Pewnie jej matka też ją tak szkoliła... I pewnie ojciec jest nieobecny, skoro nie ucina zapędów.
      Ja bym już matce Kasi kilka razy powiedziała, ale ja akurat jestem taka, że wszelkim nadopiekuńczym matkom mówię, co myślę, a że mam autorytet, jako tak jest, pewnie z racji zawodu i pozycji społecznej, to może im nieco otwieram oczy.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
    • memphis90 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 10:29
      Rozmowa z wychowawcą, rozmowa z pedagogiem i psychologiem szkolnym. Możesz wykonać punkt 1 i wychowawcy zostawic p 2 i 3.

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
        • verdana Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 10:48
          Gdyby dziecko było bite, to nie byłoby pytań "w jakim celu". Bo wobec dziecka stosuje się przemoc psychiczną, stawiając nierealne wymagania, egzekwując je i poniżając w obecności innych. Przemoc ma niejedno oblicze i jesli się ją widzi, to nie jest wskzane odwracanie się.
          • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 17:01
            verdana napisała:

            > Bo wobec dziecka stosuje się przemoc psychiczną, stawiając nierealne wymagania, egzekwując je i p
            > oniżając w obecności innych.

            Ponizania nie zauwazylam, natomiast wymagania rodzic moze stawiac czy sa mniej realne czy bardziej to juz inna sprawa ale krzywda sie dziecku nie dzieje.
            • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:36
              ashleigh41 26.09.19, 17:01 napisala

              >Ponizania nie zauwazylam

              Opis aż trąbi poniżaniem:

              "to szczęście głupiego, a córka mogła się lepiej postarać"
              "jej Kasia to taka pierdoła, że jeszcze pod autobus wpadnie"
              "Kasia miała średnią jedynie 5,4 - bo jest leniwa i się nie stara"

              To nie jest poniżanie??? I to przy obcych ludziach! A co sie dzieje za zamkniętymi drzwiami, gdzie mamusia nie musi sie hamować przed ocenami innych dorosłych?
                • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 19:09
                  To jest nawet trudne do wysłuchania jeśli jest się innym dorosłym, a co może czuć ta zaszczuta dziewczynka?

                  Czy wyobrażasz sobie mówić tak o swoim dziecku? Ze jest głupie, pierdolą, leniwe i sie nie stara? To ma dziecko zmotywować do sukcesów? Przecież ono słyszy, ze matka o nim mówi jak o debilu, nieudaczniku.

                  Dziecko doznaje dysonansu poznawczego - gdzie matka daje mu dwa sprzeczne przekazy - jesteś głupia, pierdola, nieogar - oraz masz byc prymusem, mieć idealne wyniki w nauce, być świetną w zajęciach pozaszkolnych. Matka zmusza cie do osiągnięć, a jednocześnie deprymuje wszystko co osiągnęłaś.

                  Dziewczynka musi usłyszeć, ze to co matka pie...przepraszam, mówi, NIE jest ok, ze to niesłuszne i niesprawiedliwe. I Ty jako znajoma matka możesz za każdym razem wypowiedzieć. Porozmawiać z innymi rodzicami i razem kontrować gadanie Kowalskiej.

                  Mozecie chwalić dziewczynkę do niej samej - np. "Kasiu bardzo doceniam twoja prace nad X zadaniem" Kowalska: "Gdyby sie postarała..." "Ja widzę, ze bardzo sie staralas Kasiu i MINE podobają sie twoje osiągnięcia."


              • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 20:15
                lumeria napisała:

                > ashleigh41 26.09.19, 17:01 napisala
                >
                > >Ponizania nie zauwazylam
                >
                > Opis aż trąbi poniżaniem:
                >
                > "to szczęście głupiego, a córka mogła się lepiej postarać"
                > "jej Kasia to taka pierdoła, że jeszcze pod autobus wpadnie"
                > "Kasia miała średnią jedynie 5,4 - bo jest leniwa i się nie stara"
                >
                > To nie jest poniżanie??? I to przy obcych ludziach! A co sie dzieje za zamkni
                > ętymi drzwiami, gdzie mamusia nie musi sie hamować przed ocenami innych dorosły
                > ch?

                Nie to nie jest ponizanie to sa slowa autorki watku, nawet jesli matka takich slow uzywa to raczej nie po to zeby corka ponizyc ale raczej dlatego ze inaczej nie potrafi. I radze darowac sobie dopisywanie historii co to niby dzieje sie za zamknietymi drzwiami.
                • odnawialna Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 21:20
                  Wiesz, ja myślę, że ona sobie nie zdaje sprawy z tego, że córkę poniża. Tu chyba chodzi o zwrócenie uwagi na siebie, ile to ona musi pracy włożyć, żeby Kasia miała takie wyniki. Zwykle jest mowa o tym, że długo siedzą nad lekcjami (w sensie ona pomaga), że musi tłumaczyć, bo nauczyciel kiepski, córka nie uważała, itp. Jakby wszyscy dookoła źle działali (o mężu też coś tam było) i tylko za jej sprawą coś działa poprawnie.
                  • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 22:18
                    odnawialna napisała:

                    > Wiesz, ja myślę, że ona sobie nie zdaje sprawy z tego, że córkę poniża. Tu chyb
                    > a chodzi o zwrócenie uwagi na siebie, ile to ona musi pracy włożyć, żeby Kasia
                    > miała takie wyniki.

                    Zapewne tak jest, nie ma zlych intencji, nie rozumie ze jej postepowanie moze miec na to dziecko negatywny wplyw, moze zepsuc ich relacje w przysosci itp ale nie robi tego celowo. Trudno powiedziec czy da sie na nia wplynac, zalezy w jakich relacjach jestescie, moze inni rodzice sa w blizszych i mogliby a nia porozmawiac? Jednak jesli ktos sie zdecyduje to raczej delikatnie bez obwiniania jej i krytykanctwa.
      • asia_i_p Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 17:51
        A potem co? Memphis, moja córka miała w klasie taką Kasie, tylko z tatusiem, a nie z mamusią i bez tego elementu umniejszania i poniżania. Dotarcie do niego jest niemożliwe, całkowicie, ściana. On nie będzie wiedział, o co ci chodzi.

        Nie wierzę, że szkolny psycholog da radę przekonać matkę, która zbudowała sobie cały spójny system wychowawczy, że ten system jest do dupy. A zgłoszenie do sądu rodzinnego, że rodzic jest nadambitny, ma zerową szansę przebicia się. Oni tam mają rodziców głodzących dzieci, bijących dzieci, wykorzystujących seksualnie. Już widzę, jak się przejmują, że rodzic nadmiernie wymaga i nie docenia.

        Jedyne, co mogłoby pomóc, to rówieśnicy, uwodząc na ciemną stronę mocy wink

        --
        The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
        • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:06
          Otoz to Asia, rodzic w tym przypadku ma swoj system, pewnie odbije sie to negatywnie na dziecku w przyszlosci (choc roznie to bywa) ale krzywdy temu dziecku nie wyrzadza. Dziecko nie ma smartfona - sprawa dla psychologa czy sadu? Matka uwaza ze corka niegotowa jeszcze na dojazdy autobusem do szkoly - powinno jej sie prawa rodzicielskie odebrac?
          Zamiast wloczyc sie po parku ma sie uczyc matematyki- faktycznie straszna krzywda dziecku sie dzieje.
          Troche rozsadku memphis I verdana.
          • asia_i_p Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:36
            Krzywdę moim zdaniem wyrządza, zwłaszcza równoczesnym zmuszaniem do wysiłku i niedocenianiem tego wysiłku, ale jest to na tyle planowe i systematyczne, a równocześnie na tyle pozbawione złych intencji, że on się już nie da przekonać, że krzywdę wyrządza.

            --
            The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
            • ashleigh41 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 20:13
              asia_i_p napisała:

              > Krzywdę moim zdaniem wyrządza, zwłaszcza równoczesnym zmuszaniem do wysiłku i n
              > iedocenianiem tego wysiłku, ale jest to na tyle planowe i systematyczne, a równ
              > ocześnie na tyle pozbawione złych intencji, że on się już nie da przekonać, że
              > krzywdę wyrządza.
              >
              Robi to topornie, nieumiejetnie ale tak jak napisalas matka nie ma zlych intencji. Zreszta ona zna swoje dziecko a takie wtracanie sie obcych jak autorka watku jest przesada.
              • alicia033 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 20:15
                ashleigh41 napisał(a):

                > Zreszta ona zna swoje dziecko a takie wtracanie sie obcych jak autorka watku jest przesada.

                Facepalm





                --
                volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
                "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
                czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
          • mgla_jedwabna Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:43
            Dziecko ma prawo także do odpoczynku, do ruchu na świeżym powietrzu - odmawianie tego rodzaju higieny jest równie szkodliwe, co zakaz mycia zębów.

            W sprawie z autobusem nie chodzi o dojazdy do szkoły, tylko o nazywanie dziecka pierdołą publicznie. Podobnie ze "szczęściem głupiego" oraz "jest głupia i się nie stara". Komentarze niedopuszczalne same w sobie, a jeszcze jako reakcja na sukcesy - podwójna krzywda. Wyrządzoną osobie całkowicie zależnej od krzywdzącego, zwłaszcza gdy ten krzywdzący jest zobowiązany do opieki i ochrony - jest przemocą.
            • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 19:11
              >nazywanie dziecka pierdołą publicznie. Podobnie ze "szczęściem głupiego" oraz "jest głupia i się nie stara". Komentarze niedopuszczalne same w sobie, a jeszcze jako reakcja na sukcesy - podwójna krzywda. Wyrządzoną osobie całkowicie zależnej od krzywdzącego, zwłaszcza gdy ten krzywdzący jest zobowiązany do opieki i ochrony - jest przemocą.

              100/100
      • alicia033 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 11:40
        albo się nie zbuntuje skutecznie.
        To i sąsiednie forum (życie rodzinne) jest pełne przykładów kobiet, którym jakoś nie udało się na etapie nastoletnim wyzwolić od wpływu toksycznego rodzica.


        --
        45rtg o muzykach:
        "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
        • memphis90 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 15:27
          Kasia się zbuntuje w taki sposób, że wpadnie w anoreksję i się zaglodzi na śmierć.

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
          • alicia033 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:02
            nie każda nastolatka to jolka

            --
            volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
            "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
            czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
    • asfiksja Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 16:45
      Coś mi nie pasuje w tej historii - matka, która bardzo boi się o córkę (że wpadnie pod autobus itd.), ale bez mrugnięcia okiem zapisuje ją na jazdę konną i koszykówkę (urazowe). Pilnuje, żeby miała szóstki, ale zapisuje ją na tak "niepotrzebne" zajęcia, jak szachy (a przecież mogłaby wtedy wkuwać historię). No i dziewczynka wychowywana na ostatnią pierdołę jest 1. w zawodach sportowych i świetna w nauce. Czy ktoś tu nie koloryzuje?
      Że piątoklasistka chce chodzić na różne zajęcia dodatkowe to norma wiekowa. Wręcz niepokojące jest, jeśli nie chce i tylko ślęczy w swojej komórce.
      • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:52
        >Coś mi nie pasuje w tej historii - matka, która bardzo boi się o córkę (że wpadnie pod autobus itd.)

        Cytat autorki : "ale jej Kasia to taka pierdoła, że jeszcze pod autobus wpadnie"

        To nie jest przejaw martwienia sie o dziecko, tylko przekonania, ze ono jest nieadekwatne, i trzeba go ratować przed samym sobą. To nie jest przejaw troski, tylko deprymującego podejścia do dziecka - które w końcu ma się uczyć jak sie zachowywać, jak dbać o siebie, jak być niezależne.

        Nie puszczanie dziecka na wycieczkę, gdzie nie będzie pod stalą kontrola mamusi jest tez symptomem nad-kontroli nad dziewczynka. Przecież na takich wycieczkach sa opiekunowie, nie?
    • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:27
      Pani Kowalska ma narcystyczne zaburzenie osobowości, i cala gamę toksycznych zachowań z tym związanych.

      To bardzo częsty schemat gdzie matka chce sie objawiać jako świetny rodzic, popychający nieogarnięte dziecko do osiągnięć, do zajęć, do sukcesów. Tylko, och, to dziecko jest takie nieadekwatne. Nigdy wystarczająco się nie stara, nie jest rozgarnięte, no we wszystkim trzeba go popychać i przymuszać do wysiłku.

      Matka jest taka wspaniała, o pacz-pani, dzieciak taki beznadziejny, ale ze matka ciągle go podżega do wysiłku no to te minimum jest w stanie wykrzesać. Dziecko ma się starać być najlepsza, pchać się w przód, starać sie, ale tak naprawdę nie wolno mu za dużo osiągnąć. No i mama osiągnięcia deprymuje, bo córka ewidentnie nie robi wszystkiego idealnie! Trzeba ja publicznie skrytykować, by ruszyła dupę i wzięła się do uczciwej pracy!!!

      Ta dziewczynka doznaje ciaglej przemocy psychicznej i emocjonalnej. Ciagle jest niszczona i deprymowana. I bardzo, bardzo potrzebuje wsparcia.

      Ty możesz być ta jedna osoba, która publicznie i przy dziewczynce powie Kowalskiej, ze takie deprymowanie dziecka nie jest OK, ze dziecko jest dzielne i sie stara. Ze lubisz i doceniasz dziewczynkę. Dla malej to może być naprawdę ważnym momentem, kiedy inny dorosły ja wesprze.

      Koniecznie tez porozmawiaj z nauczycielka i psychologiem szkolnym, bo to dziecko potrzebuje wsparcie systemowe.

      Dobrze, ze się zainteresowałaś, dobrze, ze zauważyłaś te nieprawidłowości i przemoc wobec dziecka.
      • odnawialna Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 21:41
        >To bardzo częsty schemat gdzie matka chce sie objawiać jako świetny rodzic, popychający nieogarnięte dziecko do osiągnięć, do zajęć, do sukcesów. Tylko, och, to dziecko jest takie nieadekwatne. Nigdy wystarczająco się nie stara, nie jest rozgarnięte, no we wszystkim trzeba go popychać i przymuszać do wysiłku. <

        O to, to! ona często chwali inne dzieci, od razu z porównaniem do swojej córki. To są teksty typu: "Zuzia to jest odważna, moja Kasia to nigdy tak by nie umiała. Już sama nie wiem, co mam z nią zrobić!" Czasem to jest wręcz teatralne.

        Lumerio, powiem szczerze, jakoś nie widzę siebie zgłaszającej sprawę do wychowawcy, czy psychologa. Trąci mi donoszeniem. Może przy okazji spróbuję temat zahaczyć. Sama nie wiem, muszę pomyśleć.
        Liczyłam raczej na podpowiedzi, żeby zadziałać tak, by matka załapała. Ale widzę, że raczej się nie uda. A może zacząć otwarcie pytać tę matkę "dlaczego tak mówisz? przecież poniżasz Kasię?".
        • lumeria Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 22:04
          Rozumiem, ze musisz to przemyśleć. Wtracanie się w prost w sprawy dziecko-rodzic nie wrozy sukcesu.

          Ale można w rozmowie powiedzieć p. wychowawczyni czy p. psycholog, ze zle się czujesz kiedy p. Kowalska deprymuje swoje dziecko przy Tobie. Ze Twoje dziecko to tez zauważyło, i zapytuje dlaczego tak jest (jesli to prawda). I prosisz p. wych / p. psycholog o sugestie jak pomoc Kasi i jak rozmawiać o tym ze swoim dzieckiem.

          Cos w tym nurcie – bez konfrontacji, ale opisując swoje uczucia i zadając pytania.

          Moze zapytac wych i psych jak odpowiadac takiej matce - wtedy okreslasz problem, oraz prosisz o pomoc w rozwiazaniu.

          Matka (tak jak to podkreśliła ashleigh41) jest przekonana o słuszności swoich działań, wiec trudno będzie coś jej wyperswadować, ale można zwracać jej uwagę, ze to co mówi jest krzywdzące dla jej dziecka, dokładnie tak jak to napisałaś. Szczególnie, jeśli Kasia tez to usłyszy - usłyszenie tego może być ważniejsze dla Kasi niż dla jej matki.
    • mgla_jedwabna Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 18:36
      Jeśli twoje dziecko Kasię lubi, to można starać się o podtrzymanie kontaktów, wtedy Kasia trochę normalności zobaczy.

      Chodziłam do szkoły, w której była nadreprezentacja takich Kaś. Tzn. jak normalnie byłaby jedną na rocznik, to u mnie były po trzy-cztery na klasę. Nikt ich nie lubił, bo nie dało się z nimi normalnie rozmawiać - pytała cię taka, co dostałaś z kartkówki, a potem zależnie od odpowiedzi dawała ci odczuć swoją wyższość albo zawiść.
    • la_mujer75 Re: A taki przypadek matki? 26.09.19, 19:56
      Straszne sad
      U Młodszego w klasie są takie dwie dziewczynki. Takie Kasie, z takimi rodzicami. I kolejne dwie, które po prostu są super zdolne, a przy tym miłe, koleżeńskie. Co tam się dzieje w tym "dziewczyńskim" kręgu... Nienawiść, zazdość, szkalowanie, hejt.
      Od ponad roku psycholog i pedagog non stop usiłują rozwiązać wszelkie konflikty. Chyba to się nie uda, gdyż rodzice tych Kaś nie do końca widzą, kto odpowiada za problemy wywoływane przez ich córki...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka