Dodaj do ulubionych

Jak odmówić?

27.09.19, 20:40
Jestem mało asertywną osobą, mam wieczny problem z mówieniem "nie". I taka sytuacja: 2 dziewczynki chodzą razem do klasy, moja córka i córka sąsiadki.
Sąsiadka prosi o to abym jej córkę zabierała po szkole aby ta nie siedziała w świetlicy.
To nowi sąsiedzi, nie zaprzyjaźnieni - ale to nie jest ważne.
Ważne jest to, że ja mam zasadę od zawsze: nie wożę czyichś dzieci bo nie będę i nie chcę brać odpowiedzialności za czyjeś dziecko (a na drodze różnie bywa).
Nie ważne jaki jest tego powód.
I jak mam to wyartykułować aby nie wyjść na złośliwą chamkę??
A chcę mieć dobre kontakty z sąsiadami...
Pomóżcie proszę!
Sama jestem wściekła na siebie...i mam ogromne poczucie winy - niech mną ktoś potrząśnie!!
Edytor zaawansowany
  • antonina.n 27.09.19, 20:46
    Ale co, masz odbierać córkę sąsiadów i zabierać do siebie do domu?
  • laruara 27.09.19, 20:52
    Ale coś podobnego już było...

    --
    Jestem bohaterką we własnym domu.
  • taki-problem 27.09.19, 20:53
    I w jaki sposób to mam powiedzieć aby nie urazić??
  • hummorek 27.09.19, 20:57
    Normalnie, tak jak tu napisałaś. Powiedz o obawach. Byłam w identycznej sytuacji. Podwozka nie była dla mnie problemem, branie odpowiedzialności już tak.
  • taki-problem 27.09.19, 20:58
    I podwoziłaś? Jak to rozwiązałaś?
  • hummorek 27.09.19, 21:03
    Nie. Powiedziałam matce dziewczynek (to dwie siostry były), że za innych na drodze nie mogę ręczyć, a różnie przecież bywa. I zwyczajnie nie jestem w stanie wziąć na siebie takiej odpowiedzialności. Spytałam co ona na to. A ona na to nic. No to ja też nic. Cholernie niefajna sytuacja, ale co zrobić...
  • szmytka1 27.09.19, 21:06
    tez to pamiętam
  • taki-problem 27.09.19, 20:52
    Nie. Mam zawozić do jej domu, w którym będzie czekała na nią babcia. Szkoła jest 3km od nas. Babcia nie ma prawa jazdy, nie może odbierać sama.
  • nickbezznaczenia 27.09.19, 20:55
    Babcia zakładam nie ma stu lat, więc trzy kilometry to tyle co nic.
    Zawsze możesz powiedzieć,że po szkole jedziecie w różne miejsca.
  • antonina.n 27.09.19, 21:05
    Osobiście bym zrobiła tak: jeśli jeździsz autem, to bym po prostu to dziecko brała (ale dla mnie to nie problem), o ile sąsiedzi są naprawdę blisko lub babcia podejdzie po małą pod mój dom. I o ile dziewczyna jest Ogarnięta i nie trzeba na nią czekać pod szkołą.

    Jeśli jednak wożenie cudzych dzieci jest dla ciebie stresem to po prostu to powiedz. Jeśli ci to przychodzi z mega-ogromnym trudem, to po prostu dodaj, że najczęściej załatwiacie po szkole różne sprawy i zwykle nie idziecie prosto do domu, więc tym bardziej nie możesz się zobowiazywać.
  • princy-mincy 27.09.19, 20:54
    Normalnie powiedz tak jak tu napisałaś- przykro mi, ale mam zasadę że nie wożę cudzych dzieci.
  • stara-a-naiwna 27.09.19, 20:54
    powiedzieć jak piszesz
    że nie wozisz cudzych dzieci autem
    bo Cię to bardzo stresuje, taką masz zasadę i już

    i jeśli to jednorazowa akcja to możesz dziewczyni odebrać autobusem

    ale jeśli więcje razy niestety nie możesz pomóc

    ale... gdyby mieli inny pomysł na rozwiązanie problemu to zapraszasz dziewzynkę po lekcjach do was (bo rozumiem, że dziecko w domu ypo nie problem tylko sama droga)
    i w kółko powtarzasz tą samą odpowiedż


    jeśli proszą Cię o odebranie dziecka i jazdę autobusem drugi trzeci raz odmawiasz bo jedziesz do domu autem i powtarzasz to co wyżej


    powodzenia
    szczerze współczuję
  • taki-problem 27.09.19, 21:00
    Ludzie to jednak mają tupet. Jak można obciążać kogoś swoimi dziećmi. Nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby prosić kogoś o podwózke mojego dziecka.
  • droch 27.09.19, 22:27
    To się jeszcze możesz zdziwić, różne są sytuacje...
  • taki-problem 27.09.19, 22:38
    Ale piszesz o sytuacjach wymagajacych naglej pomocy? I tak : pomagam. Wiozlam dziecko znajomej do lekarza czy np.nagly tel ze szkoly bo dziecko zle sie czulo i tez pomoglam matce dziecka.
    Ale - wybacz, ja mam codziennie wozic dziecko, a to dziecko ma zalatwiona swietlice ale....lepiej jest wykorzystac kogos kto jest obok. Czemu nie? Prawda??
  • iwles 27.09.19, 22:48
    Aaaaas czyli to nie strach o odpowiedzialnosc za dziecko, tylko twoje poczucie bycia wykorzystywana, tak? Jakis ten twoj post powyzszy jest troche agresywny.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • hanusinamama 28.09.19, 00:03
    Bo ona "jest samowystarczalna i tego wymaga od innych"...to po wuj martwi sie o dobre stosunki z sąsiadami???
  • ichi51e 28.09.19, 09:11
    Odpowiedzialnosc pewnie mala ale kurcze to nie jest mala przysluga. Codziennie po szkole musisz robic za taksowke albo sie tlumaczyc dlaczego dzisiaj dziecka nie zabierasz i przez ciebie musi sie meczyc na swietlicy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • iwles 28.09.19, 09:46
    ichi51e napisała:

    > sie tlumaczyc dlaczego dzisiaj dziecka
    > nie zabierasz i przez ciebie musi sie meczyc na swietlicy.
    >


    skąd wiesz, że ta sąsiadka jest AZ tak roszczeniowa i że na pewno TAK zareaguje?
    A może z uśmiechem odpowie: "nie chcę robić kłopotów, pewnie że chodzi mi tylko o sytuacje, kiedy mogłabyś podrzucić moją córkę przy okazji".





    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • ichi51e 28.09.19, 10:44
    Patrzac po tym watku mysle ze sa dwa typy ludzi tacy dla ktorych to nie jest problem i fajnie ze sie dzieciaki beda mogly pointegrowac w aucie (pytanie czy te dwie male sasiadki w ogole sie lubia?) i tacy ktorzy nie chca uwiazania i jest to dla nich problem. Padaly okreslenia „jestes wisnia, jestes podla, jestes falszywa chamka” ze strony tej pierwszej grupy. Wiec tak podejrzewam ze sasiadka tez tak moze sobie pomyslec...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 28.09.19, 10:51
    „Egoistka roku”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • vodyanoi 28.09.19, 10:54
    Prawda? Cale szczescie, ze autorka od razu odmowi. Bo moze ta sąsiadka to wlasnie scartlet albo inna wyzywająca ją od najgorszych. Od ludzi walniętych trzeba sie trzymac z daleka smile
  • iwles 28.09.19, 11:14
    ichi51e napisała:

    > „Egoistka roku”


    no teraz wytłumacz mi, dlaczego autorka CHCE z taką sąsiadką utrzymywać dobrosąsiedzkie relacje? i dlaczego tak ważna dla niej jest opinia sąsiadki o niej ? (koniecznie ma być DOBRA) big_grin





    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • kadfael 27.09.19, 22:57
    Ale przecież i tak codziennie jeździsz...
  • cruella_demon 27.09.19, 23:09
    Tylko czekałam aż to w końcu padnie. I jeszcze "co ci szkodzi".
    Prawidłowa odpowiedź jest BO TAK.
    Bo to narusza jej strefę komfortu.
    Trzeba mieć niezły tupet, żeby tego typu stałych usług od kogoś oczekiwać.
  • sasanka4321 27.09.19, 23:34
    >Prawidłowa odpowiedź jest BO TAK.
    >Bo to narusza jej strefę komfortu.

    W takim miejscu przebiega strefa komfortu bardzo nieszczesliwych ludzi.
  • cruella_demon 27.09.19, 23:49
    A to jest jakiś obowiązek bycia szczęśliwym? A nawet jeżeli autorka ma jakąś nerwicę, to absolutnie nie ma obowiązku się z tego tłumaczyć. Odmawia i to w ogóle powinno kończyć temat.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:57
    I zapewne zakonczy. Serio watpie aby tamci wymagali tłumaczenia...
  • hanusinamama 27.09.19, 23:50
    To samo chciałam napisac. A potem rozkminy na e-mnatce, moje dziecko jest smaotne, nie może nawiązac więzi z kolezankami...no kutwa ciekawe czemu.
  • pade 28.09.19, 17:36
    hanusinamama napisała:

    > To samo chciałam napisac. A potem rozkminy na e-mnatce, moje dziecko jest smaot
    > ne, nie może nawiązac więzi z kolezankami...no kutwa ciekawe czemu.

    Nie czujesz żadnego dyskomfortu udzielając się w tym wątku?
    To nie Ty miałaś problem z ustaleniem z sąsiadką co dzieci będą jadły na obiad? Nie Ty pisałaś "jak tak można?"
    Sama masz problem z asertywnością, a na innych z tym samym problemem rzucasz się jak pies na kość.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • 3-mamuska 28.09.19, 17:10
    sasanka4321 napisała:

    > >Prawidłowa odpowiedź jest BO TAK.
    > >Bo to narusza jej strefę komfortu.
    >
    > W takim miejscu przebiega strefa komfortu bardzo nieszczesliwych ludzi.


    👍🏻👍🏻👍🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻👏🏻

    Brawo normalna osoba nie czuła by się zagrożona ani zachwiana. Powiedziałby ok ale ostrzegam ze od czasu do czasu będę jechać gdzie idziemy dam znac.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • pade 28.09.19, 17:34
    NORMALNA osoba sama decyduje czy chce podejmować zobowiązania czy nie.
    NORMALNA osoba ma prawo odmówić czyjejś prośbie.
    NORMALNA osoba nie ulega czyjejś presji ani wyzwiskom (np. osób z forum).
    NIE MA OBOWIĄZKU pomagania zawsze i każdemu.
    CODZIENNE POMAGANIE to nie przysługa, tylko obowiązek.
    NA TERAPIĘ powinny iść wszystkie te ematki, które uważają, że ktoś im zupełnie obcy jest nienormalny, bo nie chce podejmować się dodatkowego, codziennego obowiązku.
    A do autorki: każdy ma prawo prosić o przysługi i to nie jest nienormalne. Wobec próśb można przyjąć trzy postawy: uległą, asertywną i agresywną. Twoja reakcja jest pasywno-agresywna. Czyli: czujesz, że nie chcesz podejmować się zobowiązania, do czego masz prawo. Ale, po pierwsze: nie odmawiasz wprost, po drugie: dewaluujesz sąsiadkę po to, by zmniejszyć swój dyskomfort, jaki czujesz w związku z chęcią odmowy. Prawidłowa postawa to: Ja jestem OK - Ty jesteś OK. Czyli sąsiadka ma prawo prosić, Ty masz prawo odmówić. Nie kłamiąc, nie kręcąc, nie obrażając jej. Nie zmuszając się do wzięcia na siebie obowiązku. Możesz np. powiedzieć tak: nie chcę codziennie wozić Twojej córki, ale raz na jakiś czas, np. raz na dwa tygodnie (czy kiedy tam chcesz) - nie ma problemu. Możesz też całkowicie odmówić: Przykro mi, ale nie chcę brać na siebie codziennego zobowiązania. Koniec. Kropka. Bez tłumaczenia się.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • chatgris01 28.09.19, 17:47
    Pade, 100/100.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • taki-problem 28.09.19, 17:52
    Dzieki Pade, dobrze to wyjasnilas...
  • mia_mia 28.09.19, 17:55
    Czy ktoś w tym wątku sugerował, żeby podjąć się codziennej opieki i zobowiązać się do odwożenia codziennie, niezależnie od planów? Jeśli tak to chyba dużo przeoczyłam.
  • cruella_demon 28.09.19, 18:51
    Stałej, rozciągniętej w czasie. Nie rozśmieszaj mnie, że dla kogoś to było niejasne.
    Jak ty to sobie inaczej wyobrażasz? Jeżeli miałaby nie odbierać, musiałaby swoje sprawy planować i wcześniej informować tamtych rodziców.
    Chyba, że dopuszczacie sytuację, kiedy idzie po dziecko do szkoły, dziecko ma ochotę na lody albo pizzę i w tym momencie dzwoni do tamtej matki, że jednak Agatka zostanie dzisiaj w szkole.
    Aha, już to widzę.
  • cruella_demon 28.09.19, 18:59
    Dodam jeszcze, ze jak odbieram syna, to bardzo często "zbaczamy" z ustalonej trasy. W lecie naciągał mnie na pójście na lody, czasem nawet codziennie, często zajeżdżam do Biedronki, żeby nie wychodzić z domu dwa razy, tylko po drodze kupić potrzebne rzeczy. Przymus stałego odbierania cudzego dziecka bardzo by mi skomplikował życie.
  • 3-mamuska 28.09.19, 19:10
    NORMALNA osoba sama decyduje czy chce podejmować zobowiązania czy nie.

    A ona nie może zdecydować.

    NORMALNA osoba ma prawo odmówić czyjejś prośbie.

    No właśnie normalna osoba umie ona nie odmówiła. Nie umie wybrnąć.

    NORMALNA osoba nie ulega czyjejś presji ani wyzwiskom (np. osób z forum).
    Przepraszam osoby z forum wypowiadają się teraz. A nie były przy rozmowie z sąsiadka.
    Wiec niczemu nie uległa.
    Już szybkiej znalazła by zrozumienie gdyby powiedziała nie chce się uwiązać.
    3 km ile czasu to jazda autem? Deszcz śniegi mróz. Egoista i tyla. I na takie same egoistki wychowuje dzieci.

    NIE MA OBOWIĄZKU pomagania zawsze i każdemu.
    Nie ma , ale pomaganie najbliższym sąsiadom może być początkiem budowania się fajnej relacji.
    A nie każdy zamknięty w swoim domu w swoim aucie zaproszenie i zapowiedzi i podanie o odwiedziny. Ludzie zaczynaja się grodzić a potem zdziwko ze dzieci siedzą przed tv, i ze nie na sąsiedzkich relacji ze się w szkole dogadać nie mogą.


    CODZIENNE POMAGANIE to nie przysługa, tylko obowiązek.

    Nie codziennie bo 2-3 razy w tygodniu może jechać z dzieckiem bo babci/lekarza/sklepu/zajęcia dodatkowe.
    I tak należało to kobiecie powiedzieć.
    Ze owszem jak będę wracać to zabiorą ale nie koniecznie będzie to codziennie.

    NA TERAPIĘ powinny iść wszystkie te ematki, które uważają, że ktoś im zupełnie obcy jest nienormalny, bo nie chce podejmować się dodatkowego, codziennego obowiązku.

    Ona powinna iść na terapie ,bo się boi wozić ludzi.
    Jak jej brat/sistra jadą z nią a ich dzieci biegną za autem bo ona się boi i nie bierze odpowiedzialności.
    Bo powinna sam bez rozkminy na forum powiedzieć słuchaj kaśka jak będę wracać do domu to oczywiście mogę zabrać twoje dziecko.
    Ale nie wracam codziennie.

    Mnie by sumienie zjadło ze dziecko mogło by być w domu 2-3 godziny szybciej zwłaszcza w mrozy deszcze. Bo mi wadzi dodatkowa osoba przez max 10 minut w aucie.
    Ale ja zawsze staram się pomoc jak nie mogę to nie mogę. I nie mam problemu z pomocą ani odmowa.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nocnamagia 28.09.19, 19:16
    Jaka ty jesteś wspaniała. Zasługujesz na odpust zupełny
  • ichi51e 28.09.19, 19:22
    W jaki sposob mrozy i deszcze maja znaczenie dla dziecka na swietlicy?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • elenelda 28.09.19, 19:50

    >
    > Mnie by sumienie zjadło ze dziecko mogło by być w domu 2-3 godziny szybciej zwł
    > aszcza w mrozy deszcze. Bo mi wadzi dodatkowa osoba przez max 10 minut w aucie.
    > Ale ja zawsze staram się pomoc jak nie mogę to nie mogę. I nie mam problemu z p
    > omocą ani odmowa.
    >

    Czy ja coś przeoczyłam i ta świetlica jest na boisku szkolnym?
  • tt-tka 28.09.19, 19:58
    3-mamuska napisała:

    > NORMALNA osoba sama decyduje czy chce podejmować zobowiązania czy nie.
    >
    > A ona nie może zdecydować.

    Moze - nie chce i z powiedzeniem tego SOBIE nie ma problemu. Nie umie odmawiac innym - i to, owszem, powinna pocwiczyc z korzyscia dla wszystkich.

    > 3 km ile czasu to jazda autem? Deszcz śniegi mróz.

    No i co przeszkadza deszcz snieg czy mroz dziecku na swietlicy ?

    > Nie ma , ale pomaganie najbliższym sąsiadom może być początkiem budowania się
    > fajnej relacji.

    A ona chce miec relacje z najblizszymi sasiadami ? A moze i zechce, gdy ich pozna, ale nie chce zaczynac znajomosci od dlugoterminowego zobowiazania.


    > A nie każdy zamknięty w swoim domu w swoim aucie zaproszenie i zapowiedzi i po
    > danie o odwiedziny. Ludzie zaczynaja się grodzić a potem zdziwko ze dzieci sied
    > zą przed tv, i ze nie na sąsiedzkich relacji ze się w szkole dogadać nie mogą.

    No wlasnie. Bytnosc corki sasiadki na swietlicy na pewno dalaby jej wiecej kontaktow i relacji niz jezdzenie z sasiadka.

    >
    > Nie codziennie bo 2-3 razy w tygodniu może jechać z dzieckiem bo babci/lekarza/
    > sklepu/zajęcia dodatkowe.

    Co za laskawosc ! Naprawde moze az dwa d trzech razy ? A jak zechce lub bedzie musiala cztery ?


    > I tak należało to kobiecie powiedzieć.
    > Ze owszem jak będę wracać to zabiorą ale nie koniecznie będzie to codziennie.

    Nie. Kobiecie nalezalo powiedziec "nie", "niestety to nie wchodzi w gre", "nie moge sie podjac", skoro autorka wozic nie chce. Z dowolnych powodow, powody odmowy nie sa sprawa sasiadki.


    > Ona powinna iść na terapie ,bo się boi wozić ludzi.

    Nie chce wozic cudzych dzieci. Ze strachu czy z innego powodu - jej sprawa. Czy zechce cos z ta niechecia zrobic, czy pozostac przy niecheci - tez jej sprawa.



    > Bo powinna sam bez rozkminy na forum powiedzieć słuchaj kaśka jak będę wracać
    > do domu to oczywiście mogę zabrać twoje dziecko.

    Nie, nie ma takiej powinnosci.


    > Mnie by sumienie zjadło

    Swietnie, zajmij sie swoim sumieniem.

    ze dziecko mogło by być w domu 2-3 godziny szybciej zwł
    > aszcza w mrozy deszcze.

    Nie szybciej, tylko wczesniej.
    A jesli w miedzyczasie deszcz ustanie, mroz zelzeje, to co mowi twoje sumienie ? tongue_out




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • taki-sobie-nick 29.09.19, 01:00
    Mnie by sumienie zjadło ze dziecko mogło by być w domu 2-3 godziny szybciej zwłaszcza w mrozy deszcze


    Chwileczkę, czyli mamy dwie możliwości:

    a) dziecko natychmiast po lekcjach udaje się do babci SAMOCHODEM osoby pomocnej;

    b) dziecko po 3 godzinach udaje się do własnego domu SAMOCHODEM własnej matki.

    Jaka różnica, pogoda, deszcz czy mróz?
  • milka_milka 28.09.19, 07:58
    Bo własna strefa komfortu całe życie jest najważniejsza? Tylko czekać, aż autorka będzie czegoś potrzebować i ktoś jej odmówi, bo naruszy jego strefę komfortu. Egoizm i patrzenie na czubek nosa kwitnie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • ichi51e 28.09.19, 09:12
    Ale to nie jest jednorazowa przysluga tylko ona ma caly rok szkolny po szkole do domu dymac... no wiadomo ematka pomocna ale ile faktycznie codziennie odbiera cudze dzieci...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 28.09.19, 09:22
    Przecież można się umówić się, że będzie podrzucać dziecko tylko w te dni, kiedy wraca bezpośrednio do domu. To dość naturalne rozwiązanie.
  • agonyaunt 28.09.19, 12:24
    Można. Ale to by oznaczało, że matka musi ciągle spowiadać się innej matce ze swoich popołudniowych planów. To jest uwiązanie, ja też bym na coś takiego nie poszła.
  • mia_mia 28.09.19, 12:31
    Napisanie odebrałam/ została na świetlicy to taka ingerencja w prywatność i uwiązanie?
  • ichi51e 28.09.19, 12:47
    Ja bym tez pomyslala o tym dziecku ktore codzinnie nie wie czy jedzie do domu na obiadek do babci czy idzie sie bawic na switlice. Codziennie do konca nie wie jak to bedzie zakladac te buty? Pytac Kasie czy mama ja dzisiaj zabiera czy nie? Babcia w domu z obiadem tez do konca nie wie bedzie ten dzieciak nie bedzie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mikams75 28.09.19, 12:57
    Dokladnie, stres dla dziecka i nie mowcie, ze to drobiazg, taka niepewnosc jest meczaca, babcia tez nie moze wyjsc czy miec jakis planow, a autorka wiecznie z tylu glowy bedzie miec, ze swoimi planami miesza innej rodzinie.
  • agonyaunt 28.09.19, 13:08
    Tak. Dla mnie tak. Ichi niżej słusznie zauważyła, że to jest de facto odpowiedzialność za organizowanie życia zbyt wielu osobom - na ogół kończy się tak, że skoro babcia czeka, a dziecko smutne, to się to dziecko do domu zabiera, kosztem własnych potrzeb, bo głupio odmówić. I człowiek zaczyna się złościć sam na siebie, że się dał wmanewrować. Naprawdę lepiej od razu odmówić - w sytuacji awaryjnej zawsze można pomóc, ale jeśli ktoś nie czuje entuzjazmu do samego pomysłu, to nie warto się zmuszać.
  • mia_mia 28.09.19, 13:21
    To zależy od człowieka. Ja jeśli zgodziłabym się zabierać dziecko, wtedy kiedy jadę do domu nie miałabym wyrzutów sumienia zostawiając. Jeśli dziecku czy babci nie pasuje, to przecież mama w każdej chwili może podziękować i powiedzieć, że taki układ się im nie sprawdza.
  • agonyaunt 28.09.19, 13:24
    Ano właśnie od człowieka. Człowiekowi-autorce nie odpowiada zobowiązanie - a tu forum trochę po niej pojechało, że nieużytek. I to jest bardzo niefajne.
  • agonyaunt 28.09.19, 13:22
    >Ichi niżej słusznie zauważyła

    Wyszło wyżejsmile Wcześniejsmile
  • princy-mincy 28.09.19, 18:03
    Można się umówić jeśli obu stronom to pasuje. Ale tu jedna strona jest na nie.

    My się z sąsiadami umawialiśmy na zamienne odwożenie dzieci, wszystkim pasowało i nikt się nikomu nie musiał tłumaczyć.
    Tyle że na pewno nie zgodziłabym się na codzienne podwożenie dziecka sąsiadów. No nie, czułabym się uwiązana.
  • hanusinamama 28.09.19, 16:41
    Ona nie poprosi bo ona szczyci sie tym ze całe zycie sama wszystko załatwia...normalnie medal jej dać...
  • leni6 28.09.19, 07:58
    Możesz nie chcieć podwozić dziecka sąsiadki, ale grubo przesadzasz z krytykowaniem takiej prośby. Jeśli dwoje dzieci chodzi do jednej klasy to dużo lepiej jeśli jeżdżą do szkoły razem, mniej korków, zajętych miejsc parkingowych i mniej spalonego paliwa (względy finansowe i ekologiczne).
  • 3-mamuska 28.09.19, 17:05
    powiedzieć jak piszesz
    że nie wozisz cudzych dzieci autem
    bo Cię to bardzo stresuje, taką masz zasadę i już

    i jeśli to jednorazowa akcja to możesz dziewczyni odebrać autobusem

    Czyli siostra / brat / kuzynka jedzie z nią a dzieci biegną za autem albo biorą taxi bo ona odpowiedzialności nie bierze. Chore.
    Jako kierowca odpowiada za każdego teoretycznie.
    Powinna się leczyć i iść na terapie.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • megwhite25 27.09.19, 20:58
    Rzeczywiście dziwnie odmówić jezeli szkoła jest od domu 3 kilometry, mogłabyś powiedzieć że nie lubisz jeździć samochodem stresujesz się dodatkowy pasażer to kolejny stres, tylko ta szkoła jest tak.blisko że na prawdę sąsiadka może widzieć Twoją złą wolę. Ciężko coś doradzić
  • iberka 27.09.19, 21:46
    U nas też 3 km i jest, to sporo, bo las po drodze,wąskie chodniki i budowy. Do tego ani jednych świateł na przejściach dla pieszych. Powrót jeszcze gorszy, no autobus nie wraca tylko trzeba jechać dalej, na pętlę. Tam przesiadka w mega ruchliwym i niebezpiecznym miejscu, powrót naokoło. Z domu do szkoły autobusem 10 minut jeśli cudem nie ma korków (z tym 20-30 minut). Powrót lekko godzina.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:31
    U mnie to są 3 przystanki autobusem. Ale czasami dzieci czekaja nawet 40 minut na autobus. Wiec rodzice ci ktorzy mogą zaierają pozostałe. Ja zabieram jedną. Znajoma 2 obcych rozwozi...
  • ultimate.strike 28.09.19, 00:37
    Kiedyś w miastach podstawówki były na tyle blisko siebie, że nikt nie miał więcej niż kilometr i można było chodzić samemu. Mało tego, większość szkół w mojej okolicy przetrwała reformy i niże, dalej trudno znaleźć miejsce oddalone o wiecej niż 1 km od podstawówki.

    --
    Kiltowa Rewolucja! Kilt sobie kup bo to już
  • aerra 27.09.19, 20:59
    Zwyczajnie: Bardzo mi przykro, ale niestety nie dam rady odbierać państwa córki.
    Bez podania powodu, bez tłumaczenia. Po prostu nie.
    Jak zapytają dlaczego, to powtarzasz: Bardzo mi przykro, nie dam rady.

    --
    super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
    <*>
  • ichi51e 27.09.19, 21:09
    Dobra rada nie ma sie co tlumaczyc. Fedorowicz kiedya pisal ze zawsze jak robisz komus przysluge nalzey domagac sie rewanzu inaczej ludzie zaczynaja nas nienawidzic i wlazic na glowe. Ty jej dziecko i wieczorkiem dzwonisz „nie idziesz do sklepu? To kup mi make i jajka dzieki”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • pani_tau 28.09.19, 13:19
    ichi51e napisała:

    > Dobra rada nie ma sie co tlumaczyc. Fedorowicz kiedya pisal ze zawsze jak robis
    > z komus przysluge nalzey domagac sie rewanzu inaczej ludzie zaczynaja nas niena
    > widzic i wlazic na glowe.

    Dokładnie tak jest! Nie pamiętam kiedy ostatni raz natknęłam się na tak trafną uwagę.
    Chyba wtedy gdy w jakimś amerykańskim filmie usłyszałam, że każdy dobry uczynek zostanie ukarany.
  • taki-problem 27.09.19, 22:34
    Dzieki aerra! Tak wlasnie zrobie. To glupie bo czuje sie winna i w obowiazku do podania przyczyny...
    Tym razem nie bede nic wyjasniac!
  • tt-tka 27.09.19, 20:59
    A co odpowiedzialas ? Skoro prosba juz padla, to i jakas odpowiedz musiala byc.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • taki-problem 27.09.19, 21:03
    Tak mnie to zaskoczyło, że zgodziłam się w poniedziałek odebrać a potem to powiedziałam, że nie wiem bo my nie zawsze wracamy po szkole bezpośrednio do domu...
    I jak?? W poniedz.muszę teraz zabrać. Ale jak z tego wybrnąć?
  • taki-problem 27.09.19, 21:04
    Ale pewnie ta babcia będzie obserwować kiedy wracam...a ja już czuje się winna.
  • hummorek 27.09.19, 21:10
    Dlatego nie kręć, tylko powiedz dlaczego nie. Normalny człowiek zrozumie.
  • ichi51e 27.09.19, 20:59
    Po prostu zacznij od „nie bo nie moge jedziemy do dentysty” „nie nie moge bo jedziemy do babci” matka powinna zalapac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • alpepe 27.09.19, 21:02
    Powiedziałabym prawdę, aczkolwiek nie rozumiem cię, 3 km, ja bym brała.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • taki-problem 27.09.19, 21:05
    No właśnie...a ja wolę nie mieć nikogo w aucie...i nie miec nic na glowie.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:21
    A swojego dziecka tez nie masz w samochodzie wtedy??? Jejku ja bym siecieszyła ze moja ma towarzystwo nawet na te 3 km...nerwice jakąs masz. Na serio przykre. Dzieciak zamiast siedziec w swietlicy moze byc w domu...ale nie bedzie bo ty masz problem zeby zabrac jedno dziecko dodatkowo w drodze do domu. Kolezance dziecko wozi inna mama, sama zaproponowała...
  • antonina.n 27.09.19, 23:38
    No to ty byś woziła. Ja też bym woziła (przy założeniu, że nie jest to deklaracja na sto procent, bo zawsze mi może coś wypaść). Ale Taki-problem nie chce wozić i ma do tego prawo. Ja nie widzę w tym niczego dziwnego. Tzn. dziwniejsze jest dla mnie, że babka miała odwagę prosic o codzienną przysługę osobę, której prawie nie zna. Bywa, że ludzie niezbyt lubią dzieci inne niż własne i ich obecność ich po prostu wnerwia. Ja na przykład, jak wychodzę z pracy, to jakiś czas w ogóle nie mam ochoty z nikim gadać, ani w ogóle słuchać żadnych dźwięków. Infantylne rozmowy z obcym dzieckiem mogłyby mnie zabićwink.
  • beverlyja90210 27.09.19, 23:43
    Ja wiem ze są na świecie dziwni ludzie to których ty tez się zaliczasz,ludzie z innej planety- sobki.Moze mama koleżanki nie zdaje sobie sprawy z dziwactwa sąsiadki i dla niej to normalne jak dla większości normalnych ludzi
  • pani_tau 28.09.19, 13:27
    beverlyja90210 napisała:

    > Ja wiem ze są na świecie dziwni ludzie to których ty tez się zaliczasz,ludzie z
    > innej planety- sobki.Moze mama koleżanki nie zdaje sobie sprawy z dziwactwa są
    > siadki i dla niej to normalne jak dla większości normalnych ludzi
    A z tym to jest różnie. Znam osobę, która uważa, że podwożenie jej dziecka nie powinno dla nikogo stanowić problemu no chyba, że ten ktoś jest wrednym sobkiem.
    Natomiast gdyby ją poproszono o to samo zrobiłaby oczy kota ze Shreka i zapytała wstrząśnięta: "Ale dlaczego ja??? Przecież ja nie mogę, bo jestem tak zmęczona, tak chora, tak wykończona, no że nie mogę." I wpedzilaby osobę prosząca w takie poczucie winy, że ta by w ramach rekompensaty za zamach na jej zdrowie psychofizyczne zrobiła tygodniowe zakupy i przytargala je w zębach.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:47
    Ja mysle ze tamta mama załozyła ze skoro dla nie nie byłby to problem (ja kutwa nadal problemu nie widzę) to moze o to poprosić. Autorka ma jakies fobie...Normalne ze jak nie bedzie mogła to powie "słuchaj jutro jade po szkole na zakupy". Ale tak co za problem miec po drodze i zabierac dziecko . I wiesz co. Mnie by sasiadka nie musiałą prosić o pomoc, ja bym zaproponowała ze skoro wracam to jej dziecko podrzuce. Chore to jest wszystko co tu czytam...a potem problemy bo dzieci samotne, wyalienowane....no ciekawe czemu.
  • beverlyja90210 27.09.19, 23:49
    Dziwni dorośli wychowują dziwne dzieci a dziwne dzieci są później dziwnymi dorosłymi taka prawda
  • tt-tka 27.09.19, 23:58
    hanusinamama napisała:

    > Ja mysle ze tamta mama załozyła ze skoro dla nie nie byłby to problem (ja kutwa
    > nadal problemu nie widzę) to moze o to poprosić. Autorka ma jakies fobie...

    Mozliwe, ze ma fobie. I zrozumiale, ze o swoich fobiach nie chce opowiadac znajomym, zwlaszcza nowym znajomym na dzien dobry.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • hanusinamama 28.09.19, 00:01
    Ale ja mysle ze taci nie beda wymagać tłumaczenia. nie to nie....co nie zmienia faktu ze to dziwne. Oraz tego ze jutro ide do sasiadki powiedziec jej jaką jest wspaniałą osobą bo wiele razy mnie ratowała a nie musiała...
  • cruella_demon 28.09.19, 00:05
    Tak się tu pultasz (IMO strasznie agresywna przy tym jesteś) bo DLA CIEBIE to by nie był problem i w ogóle nie przyjmujesz do wiadomości, ze ludzie są różni i dla kogoś innego jest.
    Ciekawe, czy jak gdyby nagle ktoś zaczął od ciebie wymagać przysługi, która by tym problemem była, tak ochoczo byś leciała, mimo, że przecież inni by nie mieli nic przeciwko.
  • szmytka1 28.09.19, 00:12
    nie przesadzaj z tą agresją
  • black.emma 29.09.19, 14:03
    Woziłaś kiedyś kogoś codziennie? Ja tak i dziękuję, postoję. To jest zobowiązanie, ciągle musisz się tłumaczyć, zmieniać plany, nic ci nie może wypaść itd. Do tego trzeba mieć charakter i twardą de.
  • mia_mia 30.09.19, 04:14
    Nie należy się więc zobowiązywać do codziennego wożenia, trzeba zostawić sobie możliwość odwołania bez podawania przyczyn. To bardzo proste.
  • hanusinamama 30.09.19, 10:56
    Ale to wystarczy sie dogadac "jak bede mogła to zabiore". Albo np we wtorki iczwartki jedziemy prosto na basen. Tu chdozi o to zeby dziecko sasiadki nie siedziało codziennie do 17 w swietlicy a nie wcale...
  • tt-tka 30.09.19, 11:04
    hanusinamama napisała:

    > Ale to wystarczy sie dogadac "jak bede mogła to zabiore".

    Ona nie chce wozic cudzych dzieci. Ani we wtorki, ani w czwartki, ani wcale.

    > Tu chdozi o to zeby dziecko sasiadki nie siedz
    > iało codziennie do 17 w swietlicy a nie wcale...

    Sasiadka ma matke/tesciowa w domu i meza. Troje doroslych ludzi. Niech zorganizuja to tak, by dziecko nie siedzialo codziennie w swietlicy, skoro sobie tego nie zycza, bez angazowania osob postronnych.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • hummorek 27.09.19, 21:08
    A ja nie. Jechałam z moimi dziećmi, 300m od domu wariat walnął mnie w bok (ściął zakręt). Ja dziękuję za takie atrakcje z cudzymi dziećmi jeszcze.
  • emka_bovary 27.09.19, 21:30
    No oczywiście, coś się stanie, to będą autorkę po sądach ciągnąć, skończy się przyjaźń sąsiedzka. Też bym nie brała. Raz czy dwa, wyjątkowo, to jeszcze, ale na pewno nie na zasadzie stałego zobowiązania.
  • taki-problem 27.09.19, 21:39
    Dokładnie. Ja nie chcę. Tylko teraz: tłumaczyć się czy nie tłumaczyć dlaczego? Jak zrobiłabyš??
  • emka_bovary 27.09.19, 21:44
    Ja bym powiedziała prawdę, że nie chcę/boję się takiej odpowiedzialności. Zmyślać, że gdzieś się po szkole zawsze jeździ raczej nie ma co, bo babcia będzie obserwować wink
  • hummorek 27.09.19, 21:44
    Moja droga, w życiu jest wiele ważnych rzeczy. Jedną z nich jest święty spokój. Nie branie na siebie takiego garba do tego spokoju się przyczynia 😉
  • hanusinamama 27.09.19, 23:28
    Nie ma znaczenia i tak wyjdziesz na frika...
  • cruella_demon 27.09.19, 21:59
    Ale głupotę zrobiłaś godząc się na to przywiezienie w poniedziałek.
    Pogódź się z tym, że teraz kwasów nie unikniesz tak czy siak.

    Powiesz prawdę: że ja mam zasadę od zawsze: nie wożę czyichś dzieci bo nie będę
    > i nie chcę brać odpowiedzialności za czyjeś dziecko , to i tak ci nie uwierzą, bo przecież raz podwiozłaś.
    Skłamiesz, i tak zobaczą o której wracasz do domu. Przecież chyba nie będziesz jeździć w kółko, żeby wrócić później.

    Pozostaje ci powiedzieć prawdę wprost i liczyć, że zrozumieją takie dziwactwo.

    A ja bym też nie woziła, ale nie dlatego, że się boję wypadku, tylko dlatego, ze oczekiwanie od obcej osoby regularnego zajmowania się jej dzieckiem i wożenia go codziennie własnym autem, jest zwyczajnie bezczelne. Na dodatek ludzie zaczynają traktować taką przysługę jako normę. Dasz palec, wezmą rękę.
    Pamiętam posty osób, które się tak zgadzały podwozić kogoś do pracy, nie dość, ze robiła się z tego regularna usługa, to na dodatek jak się kierowca rozchorował i nie jechał wcale albo odmawiał podwózki bo np. miał po pracy dentystę, miał robioną awanturę, wyrzuty i kończyło się wielkim fochem. Raz to nawet laska miała pretensje, że obca kobieta z siłowni nie chce jej wozić, a ona przez to musi czekać na autobus.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:22
    Ale powiedz co jest dziwnego w podrzuceniu 3 km innego dziecka jak zabiera sie tez swoje?? Ja myslalam ze to normalne ze jak sie ma mozliwosc, to sie własnie tak pomaga. Przeciez nie zabiera dziecka do domu tylko podwozi do domu...a córka miałaby towarzystwo na czas dojazdu...
  • majenkir 27.09.19, 23:32
    Ja tez bym brala, w koncu nie kosztowaloby mnie to dodatkowego czasu czy wysilku...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • milka_milka 28.09.19, 08:01
    Ja woziłam kolegę córki w podstawówce do szkoły i ze szkoły, bo mieszka w bloku obok. Korona mi nie spadła, a dziecko było szybciej w szkole/domu.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • cruella_demon 27.09.19, 23:40
    Widzisz, to podobnie jak z tymi urodzinami i drogimi prezentami z innego wątku.
    Póki robisz to z własnej woli, na własnych zasadach, w czasie kiedy tobie to pasuje, okazjonalnie, a jak nie masz ochoty, to nie i nie musisz się tłumaczyć- nie ma nic.
    Ale jak ktoś zaczyna to na tobie wymuszać i to w zakresie grubo przekraczającym twoje dobre chęci, to nic dziwnego, że masz ochotę kazać mu się walić.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:45
    Ale sąsiadka sie zapytała czy to nie problem...bo pewnie dla nie nie byłby problem. Dla mnie nie jest....Serio autorka jakies dziwne fobie ma, szok ze moze tym autem na ulice wyjechać...
  • antonina.n 28.09.19, 00:22
    Jeszcze dziwniejsze jest dziwienie się, że ktoś czegoś nie lubi lub po prostu nie chce.
  • iwles 28.09.19, 01:36
    A jeszcze dziwniejsze jest to, ze w tym watku najbardziej dostalo sie sąsiadce za samo zapytanie o podwozenie jej corki.

    Autorka watku to w ogole same fobie chyba ma: nie wozi obcych dzieci (dziwne, ze swoje wozi), nie umie rozmawiac, boi sie odpowiedziec sasiadce i drży, zeby nie byc zle oceniona, zeby w oczach obcych zawsze byc ta dobra, mila.
    Kobieto- jakas terapia by ci sie przydala.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • ichi51e 28.09.19, 09:17
    A ja sie zgadzam z cruella - co innego jak ktos chce i nie widzi problemu co innego wziac na siebie zoobowiazanie ze codziennie bedzie sie wozic

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • iwles 28.09.19, 10:26

    a skąd sąsiadka miała wiedzieć, że dla niej to PROBLEM, skoro ta, bojąc się, żeby sąsiadka o niej czegoś sobie złego nie pomyślała, nawet ust nie otworzyła ?
    Widocznie dla sąsiadki takie przysługi sąsiedzkie problemem nie są, może ona w analogicznej sytuacji brałaby też i jej dziecko.


  • agonyaunt 28.09.19, 12:29
    No jak ma dokoła same mamusie, które próbują jej meblować dzień, bo "co ci szkodzi", "i tak masz po drodze", "korona ci z głowy nie spadnie", to nic dziwnego, że ma problem z odmawianiem. I obrywa się biednej dziewczynie za mocno bezczelną prośbę do de facto obcej osoby. No coś tu jest mocno nie tak, jeśli uważacie, że powinna, a jak nie chce, to terapia.
  • iwles 28.09.19, 12:34

    > No jak ma dokoła same mamusie, które próbują jej meblować dzień,


    w cudowny sposób rozmnożyły jej się sąsiadki, i to akurat tylko te wredne big_grin



  • agonyaunt 28.09.19, 12:45
    Dokoła nie oznacza wyłącznie w sąsiedztwie. Ematka to też dokoła.
  • iwles 28.09.19, 12:54

    sugestia terapii była nie dlatego, że nie chce przywozić dziecka, tylko nie umie wyartykuować swojego zdania i zgadza się, wbrew sobie, a potem obrabia d... sąsiadce na forum. Za co ? Bo smiała ją o coś poprosić ? A może przystawiła jej pistolet do skroni ?



  • ichi51e 28.09.19, 12:58
    Sugestia terapii jak najbardzij byla dlatego ze nie chce prowadzic. Mam drugi raz przekopywac sie przez posty zeby to znalezc?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tt-tka 28.09.19, 13:03
    iwles napisała:

    >
    > sugestia terapii była nie dlatego, że nie chce przywozić dziecka, tylko nie umi
    > e wyartykuować swojego zdania i zgadza się, wbrew sobie, a potem obrabia d... s
    > ąsiadce na forum.

    Tu sie zgadzam z iwles - pani ma pelne prawo nie chciec wozic cudzego dziecka czy kogokolwiek. Ma prawo miec problemy z odmawianiem. Ale obrabianie sasiadce zaplecza za to, ze autorka nie umie odmawiac - i to w takiej formie, jak to zrobiono - jest bardzo slabe.

    Ile lat ma autorka ? Od ilu lat zgadza sie robic cos, czego nie chce, by nie urazic odmowa, wzglednie nie odmawia, a potem sie wykreca lub nawala ?
    Cos ze soba nalezaloby zrobic, chocby warsztaty asertywnosci, zamiast miotac brzydkie slowa na sasiadke.
    >
    >
    >




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • agonyaunt 28.09.19, 13:31
    Obrabia d...? Gdzie? Ja widzę głównie desperackie szukanie sposobu na wykręcenie się od niewygodnej przysługi - nazwanie wymuszenia takiej przysługi bezczelnością żadnym obrabianiem nie jest.
  • iwles 28.09.19, 13:47
    Ludzie to jednak mają tupet

    Ale pewnie ta babcia będzie obserwować kiedy wracam...

    taka prosba jest szczytem bezczelnosci.

    tlumaczyc się babie

    spelniac fantazje

    Nie stac ich na zaopiekowanie sie to niech dzieciaka nie tworza.

    zlosliwa chamka, dojenie innych





    Tak to u niej eskalowało.
    Sasiadka zadała tylko pytanie z prośbą i wylało się wiadro pomyj na nią, bo autorka nie umiała w sposób kulturalny wyartykułować swojego zdania. To autorka ma problem. Największy ze sobą.





    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • ichi51e 28.09.19, 13:49
    Owszem eskalowalo wraz z tym jak forum po niej jechalo. Nigdy nie zdarzylo ci sie zapewne zgodzic sie w pierwszej chwili a potem uswiadomic sobie na co sie zapisalas?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • la_mujer75 28.09.19, 15:47
    Dokłądnie. Autorce nerwy puściły, jak wszystkie świętojebliwe społecznice na nią wsiadły.
  • agonyaunt 28.09.19, 13:57
    To nie jest obrabianie, to jest diagnoza i wyobrażanie sobie czarnych scenariuszy. Normalna reakcja obronna, zwłaszcza jak się jest spychanym do rogu przez świętoszkowate pańcie z forum, które autorce diagnozują zaburzenia i zbiorowo płaczą, że jej dziecko jest biedne, bo ma chorą matkę.

    A ona tylko poszła po radę jak się z czegoś wyplątać...
  • taki-problem 28.09.19, 14:30
    Agonyaunt, rozumiesz o co chodzi i dzieki za wsparcie.
  • 3-mamuska 28.09.19, 17:20
    agonyaunt napisała:

    > To nie jest obrabianie, to jest diagnoza i wyobrażanie sobie czarnych scenarius
    > zy. Normalna reakcja obronna, zwłaszcza jak się jest spychanym do rogu przez św
    > iętoszkowate pańcie z forum, które autorce diagnozują zaburzenia i zbiorowo pła
    > czą, że jej dziecko jest biedne, bo ma chorą matkę.
    >
    > A ona tylko poszła po radę jak się z czegoś wyplątać...


    Ale pani ma problem wczesnej niż zagoniona w kozi róg przez forum.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nocnamagia 28.09.19, 13:09
    Może dla ciebie to jest rozrywka, bo zdaje się ze pracujesz w domu i masz ograniczony kontakt z ludźmi. Uszanuj, ze inni mają po pracy dośc obcego towarzystwa i chca odpocząc w ciszy.
  • princy-mincy 28.09.19, 20:15
    Dla mnie byłby to problem, by codziennie odbierać cudze dziecko niezbyt bliskiej osoby. Sama bym nikogo o podobna rzecz nie poprosiła.
    My po sąsiedzku wyświadczamy sobie takie przysługi ale zawsze na zasadzie wzajemności (niekoniecznie fifty fifty), natomiast to jest jednostronne zobowiązanie.
  • black.emma 29.09.19, 14:07
    Ja byłam jedną z tych osób. Nigdy już się nie dam wrobić w codzienne podwożenie.
  • odnawialna 27.09.19, 22:15
    U nas rodzice się umawiają i nawet 2-3 dzieci podwożą na zmianę. Jeden tydzień jeden rodzic, kolejny tydzień kolejny rodzic itd.
    Tu sąsiadka wygodnicka. Wprawdzie nie rozumiem Twoich obiekcji, ale nie muszę. Masz prawo odmówić i jeśli sąsiadka normalna, zrozumie. A jeśli nie, to nie masz co się martwić kwasem, bo po co Ci stosunki z nienormalnymi ludźmi?
    Ponieważ już podwiozlaś, powiedz, że względu na dobrosąsiedzkie stosunki starałaś się przełamać w Twojej zasadzie, ale nie daje się. Za bardzo się stresujesz i już więcej nie podwieziesz. Zastanów się jednak, czy Ty kiedyś w przyszłości nie będziesz potrzebowała dla swojej córki podwózki? Czasem warto trochę nagiąć zasady.
  • taki-problem 27.09.19, 22:29
    Ja nie dałabym swojego dziecka komus do auta i tego samego oczekuje od innych. Nie chce zadnych zmianowej pomocy. Sama sobie radze i tego wymagam od innych a odpowiedzialnosc za czyjes dziecko to ostatnie o czym marze.
  • odnawialna 27.09.19, 23:36
    I ok, jasne podejście. Grunt to działać w zgodzie z sobą, nie wahaj się, zwyczajnie powiedz, że zmieniłaś zdanie.
  • mia_mia 28.09.19, 10:25
    Z takim podejściem nie powinnaś mieć prawa jazdy, bo zapominasz, że prowadząc samochód jesteś odpowiedzialna nie tylko za tych, którzy są w środku.
  • inka754 28.09.19, 15:56
    Bredzisz.
  • black.emma 29.09.19, 14:09
    Na zmianę to kompletnie inna sytuacja niż codziennie, jednostronnie. Ja często wożę dzieci, zabieram kilka osób na urodziny, wymiennie na dodatkowe zajęcia itp. Ale na codzienne wożenie już nigdy się nie zgodzę Widać, że nigdy nie miałyście z czymś takim do czynienia.
  • solejrolia 27.09.19, 22:16
    Jak woziłam swoją córkę (dawno to byłowink) to CZASEM zabierałam inne dzieciaki, i podwoziłam.
    Ale tylko wtedy gdy mogłam je zabrać.
    Bo jednak dość często, a właściwie najczęściej, jechałyśmy jeszcze gdzieś razem. To na zakupy, to na trening, to do ciotki-Klotki , to do dentysty, i takie tam.
    Dlatego nie dałabym rady zobowiązać sie na stałe, zeby jakieś dziecko sąsiedzkie codziennie odbierać i podwozić do domu. Ja naprawdę lubię pomagać, zrobić komuś przysługę, ale na regularną pomoc, nie ma co u mnie liczyć

    I to może być również dla ciebie argument, że nie zawsze po szkole wracacie do domu, i dlatego nie podejmujesz się zabierania dziecka sąsiadki.
    To sąsiadka sama musi znaleźć sposób na to, by dziecko mogło wrócić bezpiecznie do domu. To jest jej kłopot, nie twój. I nie miej wyrzutów sumienia, to raczej ona powinna poczuć się zakłopotana tym, że prosi kogoś o regularne zajmowanie się dzieckiem za free, i wożenie go codziennie, niezależnie, czy temu komuś to pasuje, czy nie pasuje.

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • taki-problem 27.09.19, 22:33
    Nie chce byc uwiazana czyims dzieckiem. Po szkole nie zawsze wracamy bezposrednio do domu.
    Zawsze pomoge w wyjatkowej sytuacji ale taka prosba o regularna pomoc jest szczytem bezczelnosci.
    I dlatego tez zrobie tak jak radzi aerra: bez tlumaczenia sie!
    Skoro kogos stac na to aby odemnie wymagac stalej regularnej uslugi to tym bardziej nie musze sie tlumaczyc babie po co i na co.
  • noemi29 27.09.19, 23:18
    Nie rozumiem ludzi. Mam niepracującą przyjaciółkę, której dziecko chodzi z moim do klasy. Mieszka na tym samym osiedlu. O pomoc i opiekę nad moim dzieckiem prosiłam ją tylko w nagłych, podbramkowych sytuacjach. Przecież to uwiązanie drugie człowieka! Ludzie mają tupet.
  • jeziorowa 27.09.19, 22:33
    Nie wiesz jak odmówić? Bardzo prosto. Sąsiadka nie prosi cię o pomoc w nagłej sytuacji (np niespodziewana burza z gradobiciem a dziewczynki nie ma jak ktoś bliski odebrać). Sąsiadka chce regularnej usługi 5 razy w tygodniu. W związku z tym powiedz jej, że jeszcze nie ustaliłyście wynagrodzenia za świadczoną przez ciebie pracę, więc ty proponujesz np 220 zł miesięcznie (średnio 22 w miesiącu po 10 zł za raz - to przecież nie jest dużo - prawda?). Zobaczysz, że sąsiadce podwożenie córki stanie się natychmiast zbędne.
  • taki-problem 27.09.19, 22:40
    To obrazilaby sie.
  • cruella_demon 27.09.19, 22:45
    I tak się obrazi big_grin
  • jeziorowa 27.09.19, 22:46
    Dlaczego ty masz się przejmować faktem, że obrazi się ktoś o to, że nie chcesz pracować dla niego za darmo?
  • jeziorowa 27.09.19, 22:48
    Wybacz, ale ja płacę wszystkim ludziom, którzy dla mnie pracują i to wg mnie oczywistość. Przysługa jest jednorazowa lub sporadyczna i wymaga jakiejś formy rewanżu. Regularna to jest praca a nie przysługa i wymaga wynagrodzenia. Wszyscy dorośli powinni o tym wiedzieć.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:43
    Ale jaka to praca?? Ma po drodze. Nie spali wiecej...Cóz to za wielkie wyrzeczenie i poświecenie mając po drodze zabierać dzieciaka zeby nie siedział na świetlicy?? Idę jutro do mojej sąsiadki z dobrą kawą. Dawno jej nie mowiłam jaką jest wspaniałą osobą. Jak was czytam to myśle ze na innej planecie żyje...
  • beverlyja90210 27.09.19, 23:45
    Ja chyba tez
  • jeziorowa 28.09.19, 00:05
    Codzienne zobowiązanie do wykonania usługi to praca. Ja cudze dzieci bez problemu wożę, ale niezobowiązująco a nie codziennie.
  • taki-problem 28.09.19, 00:21
    jeziorowa napisała:

    > Codzienne zobowiązanie do wykonania usługi to praca. Ja cudze dzieci bez proble
    > mu wożę, ale niezobowiązująco a nie codziennie.

    I o to chodzi. Nie mam ochoty na codzienne zobowiazania chociazby mi kase placili!
    Czesto po szkole, chodzimy do parku karmic ryby, kaczki i pogadac sam na sam.
    A tutaj wizja przymusowego wracania bo tamta babcia z obiadem czeka.
    Nie mam ochoty latac zawiadamiac ze np.moje chore i nie jade.
    Chce miec swiety, przenajswietszy spokoj.
    Z checia pomagam - ale wtedy kiedy chce. Nikogo nie obarczam swoim i nie oczekuje zadnego rewanzu w sytuacji gdy moge pomoc - bo chce i mam ochote na to.
  • jola-kotka 28.09.19, 01:01
    To sie zdecyduj co jest twoim problemem. Jak cie zjechano za argument o nie zabieraniu do auta obcych dzieci raptem powody sie zmienily. Mozesz powiedziec ze kiedy bedziesz mogla to podwieziesz. Pamietaj ze kiedys ty mozesz byc w potrzebie.
  • aamarzena 28.09.19, 07:48
    Ależ sąsiedzi nie są w potrzebie. To nie jest sytuacja, że spadło na nich jakieś nieszczęście i taka przysługuje przez jakiś okres to dla nich duża pomoc. Przede wszystkim obowiązkiem sąsiadów jest zajmować się własnym dzieckiem. Równie dobrze babcia może pojechać komunikacją miejską po nie. A jeśli babcia nie może to dziecko ma zapewniona opiekę w świetlicy. Większość dzieci wczesnopodstawówkowych korzysta ze świetlicy. I krzywda im się nie dzieje.
  • hanusinamama 28.09.19, 10:36
    Serio?? dzieciakk musi siedziec na swietlicy do 16....bo ona jadac w to samo miejsce nie moze zbarac dziecka do auta majac wolne miejsce. Oni mieszkaja obok siebie. Dla mnie jej zachowanie albo jest skutkiem problemów psychicznych (obce dziecko w aucie) albo zwykła złościwoscią.
  • elenelda 28.09.19, 13:09
    To dziecko ma babcię, która może odebrać dziecko ze szkoły.
  • 3-mamuska 29.09.19, 22:14
    elenelda napisała:

    > To dziecko ma babcię, która może odebrać dziecko ze szkoły.


    Ta babcia musi iść 3 km w jedna i druga stronę.
    Robi się 6. Każdego dnia. Przy złej pogodzie mrozach czy deszczach. Ponad godzinę chodzenia. A ta podjedzie 5 minut autem gdzie jedzie i tak w stronę domu bo nie wierze ze tak codziennie w mrozy jadą karmić kaczki.
    Czy coś załatwiać.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ichi51e 29.09.19, 22:20
    Pewnie ze klamie zeby sasiadce nie pomoc big_grinbig_grin


    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • tt-tka 29.09.19, 22:29
    3-mamuska napisała:

    > elenelda napisała:
    >
    > > To dziecko ma babcię, która może odebrać dziecko ze szkoły.
    >
    >
    > Ta babcia musi iść 3 km w jedna i druga stronę.

    To niech babcia zrobi prawo jazdy. Niech jezdzi rowerem. Niech korzysta z komunikacji publicznej. Albo niech matka i ojciec zatroszcza sie o wygodny powrot swego dziecka ze szkoly, skoro im zalezy na wygodzie corki.

    Ponad godzi
    > nę chodzenia.

    Bardzo zdrowo. Babcia wczesnopodstawowkowego dziecka to nie jest staruszka chwiejaca sie nad grobem.

    >A ta podjedzie 5 minut autem gdzie jedzie i tak w stronę domu

    A "ta" moze jezdzic dokad chce, piec minut albo piec godzin, nie jest to sprawa ani twoja, ani sasiadow.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • cruella_demon 29.09.19, 22:50
    Albo niech matka i ojciec zatroszcza sie o wygodny powrot sw
    > ego dziecka ze szkoly,

    No to się właśnie zatroszczyli big_grin

    Natomiast dziwi mnie, że ematki, tak ceniące sobie swój czas, specjalnie wychodzą kilka razy, żeby pozałatwiać różne sprawy. Bo ja jednak mnóstwo rzeczy załatwiam "przy okazji", a jako ze najczęściej dziecko zaprowadza ojciec, a ja odbieram, to właśnie przy okazji odebrania młodego.
  • taki-sobie-nick 29.09.19, 22:49
    Ta babcia musi iść 3 km w jedna i druga stronę.

    Nie musi. Może skorzystać z komunikacji miejskiej. Nie wiem, skąd to udawanie zmotoryzowanych, że reszta świata chodzi wyłącznie pieszo. Pieszo też zapewne (bo nie pociągiem przecież!) udaje się na wakacje,
  • nocnamagia 28.09.19, 13:16
    Przestań w końcu wmawiać komuś problemy psychiczne. Patrz na siebie
  • aamarzena 28.09.19, 13:49
    "Serio?? dzieciakk musi siedziec na swietlicy do 16....bo ona jadac w to samo miejsce nie moze zbarac dziecka do "

    A co się jej stanie takiego strasznego w tej świetlicy? Pogra w planszowki, zaśpiewa piosenkę, wyjdzie na plac zabaw. No istne tortury. Czy to nie ty wyżej pisałaś o tym, że dzieci powinny mieć koleżanki. No to córka sąsiadki będzie mieć świetna okazję do zawarcia przyjazni. Nie będzie musiała siedzieć w domu sama z babcią tongue_out
  • agonyaunt 28.09.19, 13:58
    >Czy to nie ty wyżej pisałaś o tym, że dzieci powinny mieć koleżanki. No to córka sąsiadki będzie mieć świetna okazję do zawarcia przyjazni. Nie będzie musiała siedzieć w domu sama z babcią

    <wstaje i bije brawo>
  • ichi51e 28.09.19, 09:23
    Alez argument wcale sie nie zmienil - babka od poczatku pisala ze obecnosc dziecka ja stresuje i ze nie zawsze wracaja. Co za roznica czy sie boi o dziecko czy nie chce uwiazania?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 28.09.19, 09:30
    Nie musi się uwiązywać, wystarczy się umówić, że będzie zabierać, kiedy wraca bezpośrednio do domu.
  • mikams75 29.09.19, 17:51
    Niezupelnie, wowczas musi ustalic, czy babcia jest w domu, nie moze zmienic zdania po drodze a dziecko nigdy nie wie, gdzie spedzi czas po szkole.
  • 3-mamuska 29.09.19, 22:10
    jola-kotka napisała:

    > To sie zdecyduj co jest twoim problemem. Jak cie zjechano za argument o nie zab
    > ieraniu do auta obcych dzieci raptem powody sie zmienily. Mozesz powiedziec ze
    > kiedy bedziesz mogla to podwieziesz. Pamietaj ze kiedys ty mozesz byc w potrzeb
    > ie.


    Dokładnie, zupełnie inne odpowiedzi są jeśli ci ktoś wymyśla od czapy bo ja dzieci cudzych nie biorę bo się boje.
    A co innego sorry mam inne plany codziennie wtrącając ze szkoły.

    PS. MAM NADZIEJE ZE RYBY I KACZKI KARMISZ DOSTOSOWANĄ KARMĄ NIE CHLEBEM.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • hanusinamama 28.09.19, 10:35
    Nie, nie jest to praca. Jedziesz w tym samym kierunku, zapewne nawet pod dom pdowozic nie musisz bo to siasiadki dziecko....wysiadasz, dziecko wysiada leci do siebie....Serio praca?? Mam sasiadke w ciazy co wtorek jezdze do lidla i przy okazji jej tez robie zakupy. Co wtorek czy to praca??? Puknijcie sie w głowe...
  • aamarzena 28.09.19, 12:14
    Nie rozumiesz różnicy raz na tydzień a codziennie? Kiedy sąsiadka nie była w ciąży to też jej zakupy regularnie robiłaś?
    Ja autorkę rozumiem. Czym innym jest wybrać dziecko raz na jakiś czas, czym innym umowoc się i wozić dzieci ba zmianę. A czym innym codzienne jednostronne zobowiązanie, podczaa gdy babcia dziecka siedzi w domu. Sąsiadka zaproponowała coś w zamian?
    Do tego autorka pisze, ze często nie wraca od razu do domu. I nie pisz mi ze można się umówić ze dziś nie odbierze dziecka. Bo to jest planowanie swojego wolnego czasu pod kogos, długoterminowe. Nie raz miałam sytuacje, że odbieram dzieci, a tu kapcie za małe, kurtka rozdarta, albo na jutro na plastyke trzeba brokat i wstążki, a akurat nie ma tego w papierniczy na osiedlu. Albo spontaniczne wyjście do kina, restauracji czy na pizze. Bo wróciłam z pracy głodna bo np. mój obiad nie dojechał albo miałam pilne spotkania od rana i nie zdążyłam zamówić. Albo idziemy do parku, bo ładny dzień i mamy ochotę. I siedzimy tam 3 godziny. Albo któreś z moich dzieci ma zajęcia dodatkowe, a ja utknelam w korku i nie zdążę obrócić do domu, żeby zostawić drugie dziecko, wiec idzie ze mną. I czeka. Co wtedy z dzieckiem sąsiadki?
  • mia_mia 28.09.19, 12:22
    Dziecko jest zapisane na świetlicę, informuje się więc sąsiadkę, że dziś dziecka nie zabrałam i po sprawie. Sąsiadka wiedząc jaki jest układ planuje dzień tak jakby sama miała je odebrać, a jeśli dziecko jest już w domu nie podjeżdża do szkoły.
  • mikams75 29.09.19, 17:54
    Jeszcze ktos musi poinformowac dziecko i swietlice.
  • ichi51e 28.09.19, 12:44
    Wtedy po prostu odwozisz dzieciaka a potem spontan. Coz to jest 3 km? suspicious

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 28.09.19, 16:27
    Rozumiem bo przez rok codziennie odwoziłam dziecko kolezanki do domu z przedszkola. Miałam po drodze, ona w ciązy nie bardzo mogła jezdzić samochodem....ani mi korona z głowy nie spadła, ani benzyny wiecej nie spaliłam. Moja miała towarzyszkę podrózy powrotnej.
  • black.emma 29.09.19, 14:13
    Ile osób CODZIENNIE podwozisz? Nie na zmianę, nie sporadycznie, nie raz w tygodniu, tylko codziennie.
  • sol_13 29.09.19, 14:16
    Dlaczego w ciazy nie można jeździć na zakupy? 😲
  • iwles 29.09.19, 14:36
    No np. nie powinno sie dzwigac zgrzewki wody.

    A tak na powaznie, to chodzenie po sklepie, stanie w kolejkach i dzwiganie ciezarow jest o wiele bardziej dokuczliwe, kiedy sie jest w ciazy, niz kiedy w ciazy sie nie jest.


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • sol_13 29.09.19, 15:11
    Zgrzewek to oczywiście ze nie, ale takie zwtkle zakupy? Bez przesady. W obydwu ciazach normalnie robilam, a ciezsze rzeczy typu woda soki kupowal mąż, albo zamawialam przez net. Nie wpadlabym na to zeby wyreczac się sasiadka bo jestem w ciąży...
  • iwles 29.09.19, 19:34
    Ja prdle, jakie wykorzystywanie ? Gdzie wy zyjecie, ze zwykla zyczliwosc oceniacie w kategoriach chamskiego wykorzystywania?
    Sasiadka jedzie na zakupy, przy okazji proponuje, ze może zrobic i jej.
    Najzwyklejszy ludzki odruch. Taki sam, jak ustapienie miejsca ciezarnej

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • elenelda 29.09.19, 22:04
    Słowo klucz: przy okazji. Nie codziennie, bez zobowiązania, że będę je robić za każdym razem, gdy będę w sklepie.
  • 3-mamuska 29.09.19, 22:20
    iwles napisała:

    > Ja prdle, jakie wykorzystywanie ? Gdzie wy zyjecie, ze zwykla zyczliwosc ocenia
    > cie w kategoriach chamskiego wykorzystywania?
    > Sasiadka jedzie na zakupy, przy okazji proponuje, ze może zrobic i jej.
    > Najzwyklejszy ludzki odruch. Taki sam, jak ustapienie miejsca ciezarnej
    >

    Bo dokładnie, ja robiłam zakupy z Kolezanka ona autem zabierała mnie.
    Robiliśmy zakupy i odwoziła mnie do domu.
    Tydzień w tydzień.
    Ja zabrałam syna siostry codziennie i odstawiłam
    Pod dom różnica jednej ulicy a i tak szlam ze swoimi do siebie.
    I nie wierze ze tak codziennie się biega coś załatwić.
    Po parkach sklepach czy lekarzach urzędach dzień w dzień. W dobie internetu. Telefonów. Lekarz raz na x miesięcy.
    Ja tam ze szkoły pracy wole wrócić do domu. Przebrać się zjeść coś i wtedy wyjść do parku.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • cruella_demon 29.09.19, 22:55
    Ty wolisz. A ja wolę po drodze odpękać plac zabaw i mieć resztę popołudnia wolne.
    A zakupy robię prawie codziennie, jedzenie lubię mieć świeże.
  • ichi51e 30.09.19, 02:51
    Blad. Zakupy powinnas robic jak dzieciak jest w szkole - najlepiej tez dla sasiadow co ci szkodzi razem z dzieckiem przeciez podrzucisz.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mia_mia 30.09.19, 03:44
    Akurat zakupy zdecydowanie sprawniej robi się kiedy dziecko jest w szkolewink
  • kura17 29.09.19, 14:47
    > Dlaczego w ciazy nie można jeździć na zakupy? 😲

    bo sie zdenerwuje emame stajac w kolejce dla uprzywilejowanych ... "po co sie pcha do sklepu??? przeciez mogla meza wyslac!" ...


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • ferra 30.09.19, 08:12
    No bo mogła i tylko jego powinna wyslac . Nie rozumiem tez przykładów wcześniej podawanych , ze "koleżanki/sąsiadki" ciężarnej robily zakupy.
  • la_mujer75 28.09.19, 15:48
    O, właśnie. Dobrze, że się zorientowałąś. Że za "takie nic" należy się nawet podziękowanie w postaci dobrej kawy, czy bomboniery.
  • szarsz 27.09.19, 22:49
    Ja bym chętnie zapłaciła za taką przysługę smile
  • gogologog 27.09.19, 23:34
    > Zobaczysz, że sąsiadce podwożenie córki stanie się natychmiast zbędne.

    smile))))) slusznie

    --
    GW - nie kupuje; TVN - nie ogladam; PO - nie glosuje
    Bul Komorowski oddaj czajnik i 180 milionow za referendum
    Ustawka na budowie obwodnicy Inowroclawia
    www.youtube.com/watch?v=zo0yBhkTzPw
  • bywalec.hoteli 27.09.19, 22:40
    A w jakim wieku dziewczynka? Nie może wracać piechota albo autobusem? 3 km to nie odległość.

    --
    Kiedy kobiety zakładają koce na górną część ciała, to znak, że już nie lato, a jesień.
  • solejrolia 27.09.19, 23:13
    Nie odległość?

    No dobre 30minut marszu!

    W naszym przypadku było 2,5km. Jeszcze do 3klasy SP, nie było tak źle, bo dzieci miały w plecaczku 1 książkę, 3 zeszyty 16-kartkowe. Resztę trzymały w sali.
    Ale 4 czy 5 klasa SP, to był koszmar: Przedmiotów dużo więcej, do każdego przedmiotu grubszy zeszyt, i książka i ćwiczenia, a że każdy przedmiot w innej sali i z innym nauczycielem i ZERO szafek w szkole, to codziennie był ciężki plecak od 7kg, do max 10kg! Tak więc 2,5 km z takim plecakiem na plecach dla mojej córki 4klasistki to było stanowczo za dużo, i dlatego woziłam w te i wewte.

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • bywalec.hoteli 27.09.19, 23:20
    No pytanie ilo letnie dziecko. Autorka nic nie wspomniała o foteliku, wiec myśle, ze nastolatka. Taka może spokojnie wracać pieszo lub od czasu do czasu podrzucić. Sam miałem 2 km do szkoły juz w 1 klasie podstawówki. I chodziło się bez rodziców!

    --
    Kiedy kobiety zakładają koce na górną część ciała, to znak, że już nie lato, a jesień.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:27
    Ja mam w samochodzie zawsze poddupnik w bagazniku. I czesto zabieram kolezanke z klasy córki z babcią. Nawet drogi musże nadłożyć bo robie wtedy kółko, nie jade skrótem do siebie...serio nie wpadłabym na to zeby ich nie zabrać. Jak babcia miała coś z nogą to dziecko zabierałam i podrzucałam do babci...była w domu o 12, inaczej musiałaby siedzieć do 16. Ale ja jakbym nie mogła pojechać po dziecko moje to pojedzie ktoraś z moich sąsiadek. Ostatnio jak siedziałam chora w domu to sąsiad sie z pracy zwolnił zeby mi leki kupić...ja chyba na innej planecie zyje...
  • madame_edith 27.09.19, 23:37
    Ja tez zyje na takiej 😜
  • elenelda 28.09.19, 13:10
    Nastolatki nie uczęszczają na świetlicę
  • hanusinamama 27.09.19, 23:25
    Ja nie wiem co z wami jest. dzieciak ma wracac pieszo albo siedziec na swietlicy bo ona nie moze majac po drodze zabrac dzieciaka i zostawic w jego domu. Tak fakt codziennie...i co smaochód spali wiecej benzyny? Serio jakbym miała takie fobie społeczne to bym sie leczyła...
  • beverlyja90210 27.09.19, 23:32
    Ja tez jestem zdziwiona co to za problem???
    Dzisiaj ludzie maja jakieś zaburzeni chyba,kiedyś było normalne ze ludzie sobie pomagali, a tutaj masz 3km i nie mozes dziecka podwieźć do domu przecież jedziesz w tym samym kierunku ludzie teraz to się zupełnie w głowach poprzestawiało wielkie Państwo.
    Wiśnia jesteś autorki i tyle
  • hanusinamama 27.09.19, 23:34
    U mnie w szkole duzo dzieci jest podrzucanych. Znajomej córke podwozi matka kolegi z klasy. Codziennie. Inaczej tamta do 16 na swietlicy musiałaby siedzieć. I nikt problemu nie robi. I rozumiałabym gdyby autorka zaraz po szkole miała np jakis basen albo inne zajecia..ale ona nie chce obcego dziecka w samochodzie. Za 2 lata bedzie post" moje dziecko jesy autsiderem , co zrobić"....
  • elenelda 28.09.19, 13:11
    To nie jest problem, dopóki nie musisz tego robić regularnie.
  • hanusinamama 28.09.19, 16:28
    Ale wyjasnij jaki ten problem. Ona jedzie ta samą trasą. Zamiast jednego do auta bierze 2 dzieci, podjezdza pod swój dom, tamten dzieciak leci do swojego domu ona ze swoim do swojego...i gdzie tu problem??
  • elenelda 28.09.19, 16:57
    Problem w tym, że ma to być regularne. Z powodu innych planów (lekarz, zakupy itd) autorka każdorazowo będzie musiała się tłumaczyć. Odpadają też wszelkie spontaniczne akcje, bo najpierw trzeba odstawić dziecko sąsiadki do domu.
  • alicia033 28.09.19, 17:38
    elenelda napisała:

    > Z powodu innych planów (lekarz, zakupy itd) autorka każdorazowo będzie musiała się tłumaczyć.

    Nie wymyślaj.
    Nie będzie musiała się tłumaczyć, tylko powiedzieć, że dziś małej sąsiadki nie może odebrać.




    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • 3-mamuska 29.09.19, 22:48
    elenelda napisała:

    > Problem w tym, że ma to być regularne. Z powodu innych planów (lekarz, zakupy i
    > td) autorka każdorazowo będzie musiała się tłumaczyć. Odpadają też wszelkie spo
    > ntaniczne akcje, bo najpierw trzeba odstawić dziecko sąsiadki do domu.


    Ja w ogóle nie widzę tego ze ktoś się musi TŁUMACZYĆ ,
    Macie jakiś problem powiedzie komuś idę do lekarza czy na zakupy.
    Do parku można zabrać i ta druga mała.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nocnamagia 29.09.19, 22:51
    Jasne, moze od razu ją adoptować.
  • hanusinamama 30.09.19, 10:58
    Albo nie mowic nic. Wysyłasz smsa "dzisiaj Kasi nie odbiore" i tyle.
  • hanusinamama 30.09.19, 10:57
    Nie nie bedzie musiała....napisze smsa :Anka dzisiaj nie dobiore twojej kasi" i kasia idzie na świetlice. ...
  • ichi51e 28.09.19, 17:10
    W tym ze nie kazdy po szkole przedszkolu codziennie chce wracac do domu. Rozumiem jak sie i tak wraca to nie ma problemu. Ale jednak jesli zdarza ci sie nie wracac (jak watkodajce) to nie chcesz sie ladowac w cos co moze sie okazac kula u nogi.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3-mamuska 29.09.19, 22:50
    ichi51e napisała:

    > W tym ze nie kazdy po szkole przedszkolu codziennie chce wracac do domu. Rozumi
    > em jak sie i tak wraca to nie ma problemu. Ale jednak jesli zdarza ci sie nie w
    > racac (jak watkodajce) to nie chcesz sie ladowac w cos co moze sie okazac kula
    > u nogi.
    >

    Serio po 8 godzinach pracy, plus dojazdy, po 5-6 godzinach dziecka w szkole. Nie chce się wracać do domu? Ja o niczym innym nie marze.
    Dzieci tez. Nawet starsze wpada przebiera się zostawia plecak zje cis zanim idzie gdzieś ze znajomymi czy do stadniny.
    Dla mnie to sztucznie znajdywanie problemów bo nie wierze ze cały rok po x godzinach poza domem latacie po mieście.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • nocnamagia 29.09.19, 22:54
    A wyobrazasz sobie taką sytuacje ze ktos od razu po odebraniu dziecka ze szkoły jedzie po zakupy z dzieckiem bo sklep jest po drodze?
  • iwles 29.09.19, 22:57
    To czemu tego nie powiedziala od razu sasiadce?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • cruella_demon 29.09.19, 23:10
    Bo jest nieasertywna, a tamta ją wzięła z zaskoczenia. I dlatego teraz pyta jak to odkręcić.
    A odpowiedzi dostaje na miarę wątku z żarciem w pociągu - "jakie jedzenie zabrać, żeby nie iść do Warsa" i 300 odpowiedzi -"idź do Warsa" plus 100 następnych "jesteś burakiem" i "lecz się" big_grin
  • asia261 29.09.19, 23:22
    A kto rano zawozi dzieci? To możne by wtedy tak sąsiedzi? smile a ona odbiera? I się jakoś wyrównuje
  • iwles 29.09.19, 23:30
    Czyli brak asertywnosci to JEJ problem, a nie sasiadki. Dlatego nie rozumiem chamskiego naskakiwania na sasiadke.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • cruella_demon 29.09.19, 23:52
    Choćby dlatego, ze oczekując stałej usługi, nie zaproponowała niczego w zamian, ani choćby zwrotu kosztów paliwa. Gdybanie, ze może jakoś chciała się odwdzięczyć do mnie nie przemawia, bo kulturalny człowiek o takie rzeczy pyta od razu.
    Pani szukała frajera i tyle.
  • mia_mia 30.09.19, 03:47
    Naprawdę uważasz, że człowiek, który nie widzi problemu w podrzuceniu dziecka ze szkoły i to bez żądania opłaty za dodatkowe kilogramy w aucie jest frajerem?
  • tt-tka 30.09.19, 08:04
    mia_mia napisał(a):

    > Naprawdę uważasz, że człowiek, który nie widzi problemu w podrzuceniu dziecka

    Nie w podrzucEniu, tylko w regularnym odbieraniu ze szkoly dziecka malo znanych ludzi. Tak, widze problem.
    Bez oporow poprosze sasiadke - ale ja z sasiadami jestem zzyta, to nie "malo znani" ludzie - zeby idac do sklepu kupila mi buleczke, bo akurat mam awarie i ekipe hydraulikow w domu. Ale nie poprosze o codzienne kupowanie tej buleczki - mimo ze jestem z nimi zzytam a sasiadka i tak idzie do sklepu, po drodze ma i co by jej szkodzilo. Znaj proporcja, mocium panie.
  • cruella_demon 29.09.19, 23:06
    No ja tak robię właśnie.
    A tu przecież nie ma mowy o 8 godzinach, tylko właśnie o tym, że autorka odbiera swoje dziecko wcześniej, załóżmy, że nie pracuje. Jak najbardziej ma się wtedy ochotę wstąpić na lody/plac zabaw, zwłaszcza jeżeli pogoda jest ładna.
  • ichi51e 30.09.19, 02:55
    Tak. Dziecko marzy zeby wrocic i odpalic tv i youtuba. A ja zamiast sie z nim uzerac wole wziac go na plac albo do muzeum. W szkole na razie ma przeciez 4h z ktorych jedna to wf. Watkodajka nie jest po 8h pracy w tym wlasnie sek ze odbiera zaraz po lekcjach.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aamarzena 28.09.19, 17:39
    A tobie ile można tłumaczyć, że ludzie różnie żyją i nie każdy codziennie od razu po wybraniu dziecka ze szkoły leci do domu. I nie zawsze jest to zaplanowane wyjście. Często spontaniczne, bo buty za małe, bo trzeba kupić cis do jedzenia albo po prostu ma ochotę iść do kina z dzieckiem. A co do towarzysza podróży to moje dzieci z przyjemnością rozmawiają ze mną przez te kilka minut. W końcu nie widzialysmy się od rana.
  • ichi51e 28.09.19, 09:28
    3km dla dziecka to moze byc godzina lazenia z kawalkiem jesli lubi przygody. Od pierwszej klasy wracalam sama i powiem tak. Osobiscie jestem za ale wymaga to nerwow ze stali albo dziecka robota. Zawsze wracasz inna droga po drodze zaliczasz wszystkie ruiny oraz jezdzisz stopem (owszem) jesli tylko ktos zdeklaruje chec zabrania cie. Z pozytywow to bardzo poprawia samodzielnosc i pewnosc siebie. Czujesz sie panem swiata jak kot wychodzacy...
    Do tego dzieci na calym swiecie wracaja same i nie mam tu na mysli tylko Japonie i Szwajcarie gdzie cala droge ludzie na szkolniaki lookaja i jak zle skreci dzwonia na policje.
    Boze jak ja sie ciesze ze mieszkam w kraju gdzie po dzieciaka przyjezdza autobus szkolny i odstawia pod dom po godzinach.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • jeziorowa 27.09.19, 23:27
    Ja bez problemu wożę cudze dzieci. Czasami mam trójkę własnych i trójkę cudzych jednocześnie, ale..... i tu główna różnica między moją sytuacją a sytuacją autorki: wożę wtedy gdy mi pasuje. Żadnego uwiązania, stałych zobowiązań, tłumaczenia się, że dziś nie mogę, bo... cośtam. Chcę i mogę to biorę, nie mogę albo nie mam ochoty to odmawiam krótkim „nie”.
  • jola-kotka 27.09.19, 23:29
    Powod smiechu warty. No ale lepsze to niz zostawienie cudzego dziecka na ulicy byla tu juz taka jedna.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:32
    NO to samo pomyślałam...
  • beverlyja90210 27.09.19, 23:33
    No właśnie pamietam jak chyba z basenu nie zabrała jakaś kretynka dziecka to dopiero brak mózgu był ale autorka nie lepsza bo jedzie w to samo miejsce a dziecku nie pomoże boziu co za czasy
  • hanusinamama 27.09.19, 23:36
    Ja sie zatsanawiam czy ojciec jej dziecka wie jakim stresem jest dla niej obce dziecko w samochodzie. Jakbym ja z takim stresem reagowała na inne dziecko w smaochdozie....to chyba mąz zabroniłby mi jeżdzić, bojąc sie ze katastrofę spowoduję na drodze...
  • jola-kotka 27.09.19, 23:40
    Ciekawe ze o swoje sie nie boi. Kretynska wymowka i tyle.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:41
    NO tez sie zastanawiam na tym. Boi sie o wypadek z cudzym...ja bym sie przede wszystkim bała o swoje.
  • jeziorowa 27.09.19, 23:38
    Mi się wydaje, że tu jednak chodzi bardziej o stałe zobowiązanie, które jest bardzo wiążące.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:39
    A nie o to ze ona sie stresuje wioząc dziecko obce. Napisała ze ja stresuje obce dziecko w samochodzie...I ze ona sobie radzi sama (pozyjemy zobaczymy bo róznie w zyciu bywa...jeszcze sie moze okazać ze sasiadka jedyna mozliwa pomoc) wiec inni niech sobie radzą. Serio dla mnie kosmos.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:40
    Dodam ze jak moja sasiadka nie moze odebrać dziecka to pisze do mnie. Ja jej dzieciaka odbieram a nie mam po drodze w zadną stronę. Jak byłam ostatnio chora to jej mąz z pracy wyszedł na chwile leki mi kupić.
  • jola-kotka 27.09.19, 23:45
    Bo kazdemu sie wydaje ze jest samowystarczalny tylko wszystko do czasu.
  • aamarzena 28.09.19, 07:53
    Na prawdę sasiadkę masz nie po drodze? Teraz to już trochę pojechałaś z ta swoją dobroczynnoscia. Mnie się jeszcze nie zdażyło, żeby sąsiad nie mieszkał obok mnie big_grin
  • hanusinamama 28.09.19, 16:29
    Nie miałam po drodze bo wtedy jeszcze moje nie chdoziło do tej szkoły. Wiec jechałam specjalnie do szkoły po jej dziecko...nie było mi po drodzę. Teraz rozumiesz?
  • elenelda 28.09.19, 17:00
    Coś takiego mogłabym robić dla bardzo bliskiej mi osoby. Dla sąsiadki, z którą nie utrzymuję wyjątkowo zażyłych kontaktów - zdecydowanie nie.
  • hanusinamama 29.09.19, 22:35
    Ta sasiadka jak wszyscy mielismy rota najpierw zrobiła mi zakupy a potem zajmowała sie moją młodsza kiedy ja dogorywałam w łazience..wiec mysle ze moje pojechanie po jej dziecko to pikuś...
  • nocnamagia 29.09.19, 22:49
    Czyli na wspólpracy korzystają obie strony, a nie tylko jedna jak w przypadku sąsiadki autorki.
  • hanusinamama 30.09.19, 10:59
    Ale skad wiesz czy sasiadka kiedys nie pomoze w innej sytuacji...poza tym wszystko musi byc coś za coś?? Akurat w sytuacji gdzie jade w to samo miejsce nie widzę "wielkiego poświęcenia"...
  • gryzelda71 30.09.19, 11:02
    A woziłaś kiedyś kogoś regularnie np przez rok? Na zasadzie bo i tak jedziesz w te samo miejsce?
  • hanusinamama 30.09.19, 12:00
    tak. z przedszkola. jak nie moglam odebrac pisałam ze jade gdzies tam i dziecko było odbierane póxniej przez rodzica.Nie tłumaczyłam sie czemu nie moge, porostu pisałam dzisiaj nie moge i tyle.
  • gryzelda71 30.09.19, 12:06
    I oczywiście nie spotkałaś się z zadnym fochem itp.
  • ichi51e 30.09.19, 03:01
    No i super ze masz takie dobre stosunki z sasiadami. Ale wiekszosc ludzi nie ma i nie chce miec - jak ma rota nie puka do sasiadow, jak nie ma kto odebrac to zostawia dziecko na swietlicy..,

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 30.09.19, 11:00
    Nie pukałam do siasiadki, ma dzieci wiec nie chciałam zarazić. Sąsiadka przyszła w innej sprawie zobaczyła jaka jest sytuacja i sama została pomóc...
  • ichi51e 28.09.19, 17:11
    no i widzisz TOBIE nie przeszkadzalo nadrobic te pare km a jej przeszkadza! Dziwne ludzie nie sa tacy sami!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • nocnamagia 28.09.19, 17:36
    Znalazłas sobie rozrywkę, bo sie domu nudzisz
  • hanusinamama 29.09.19, 22:36
    Tak bardzo sie nudzę. Mam swoją firmę a wiadomo ze prowadząc biznes to sie człowiek nudzi i mu z nudów tysiaće na konto spływają. Brawo ja
  • nocnamagia 29.09.19, 22:46
    Wszyscy tu na forum wiedza, ze prowadzisz własną firmę, piszesz o tym przy byle okazji. Pracujesz w domu, z dala od centrum i rozrywek, więc widocznie dla ciebie kazdy kontakt z innym człowiekiem to super atrakcja.
  • hanusinamama 30.09.19, 11:02
    Wiesz to ze pracuje z domu nie znaczy ze nie mam kontaktu z ludzmi...ze z tego domu nie wychodzę do klientów albo nie mam pierdyliarda telefonów codziennie. Poza tym kontakty z ludźmi ma sie tylko w pracy?? Nie nie cierpię na brak kontaktów. Nie cierpię tez na fobie społeczne....
  • rosapulchra-0 30.09.19, 06:37
    ZdaRZyło!!!

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • sasanka4321 27.09.19, 23:42
    >Mi się wydaje, że tu jednak chodzi bardziej o stałe zobowiązanie, które jest bardzo wiążące.

    Nie, nie chodzi. Zaden problem bylby powiedziec: zabiore mala, jesli bede wracala ze swoja prosto do domu, a jak nie to nie.
    A tu autorka boi sie ludzi i nastawiona jest do nich wrogo i obronnie. Czeste dzisiaj. A juz bardzo czeste na emamie.
  • beverlyja90210 27.09.19, 23:44
    Do dzieci, cudze nie moje to mam wyj....e takie jest dzisiejsze społeczeństwo
  • szmytka1 28.09.19, 08:30
    Wczoraj przeczytalam jak jakis facet widzac zaplakana corke sasiadow idaca z jakims obcym facetem, zatrzymal auto i ruszyl za dzieckiem. Pomogl dziecku ttm bardzo, bo sie okazalo, ze zostalo uprowadzone przez pedofila. Jest jakas nadzieja, ze nie kazdy sasuad sasiadowi wilkiem.
  • taki-problem 28.09.19, 08:38
    Chore.porownywac taka sytuacje do 9 miesiecznego a nawet kilkuletniego zobowiazania jakim jest transport dziecka sasiadow. Tak - dbam o swoja strefe komfortu, co nie rowna sie do bycia wilkiem dla innych.
    Ale ty: dobro czyn caly rok ! Nawet jesli jest ci nie na reke !
  • szmytka1 28.09.19, 09:08
    Ja w przeciwienstwie do xiebie umiem byc szczera i kulturalnie odmowic i nie mam morderczych mysli ani porownan do gwaltu przez to, ze ktos mnie o cos poprosil. Sasiadka poprosila mnie o pilnowanie jej dziecka. Powiedzialam zwyczajnie i prosto z mostu - chetnie pomoge w sytuacjach kryzysowych, jak cos wypadnie niespodziewanego. Stala opieka odpada, bo ja nie mam cierpliwosci do dzieci, bardzo mnie mecza. Niestety na stale musisz poszukac opiekunki, ale od czasu do czasu nie ma problwmu.
  • taki-problem 28.09.19, 09:10
    I ja rowniez kulturalnie odmowie.
  • szmytka1 28.09.19, 09:14
    Spoko juz cala zolc i zlosc na sasiadke o sam fakt spytania o przysluge wylalas na forum, to dalej mozesz udawac mila osobe w realu. Grunt by nie wzieli cie za zlosliwa chamke...
  • potworia116 28.09.19, 13:01
    Może sąsiadce zamydlisz oczy, ale na forum już się obnażyłaś.
    Masz problem, nie tylko z kulturąsmile
  • hanusinamama 28.09.19, 16:43
    Juz myslalam ze tylko ja to widzę...
  • sasanka4321 28.09.19, 09:21
    >Chore.porownywac taka sytuacje do 9 miesiecznego a nawet kilkuletniego zobowiazania jakim jest transport dziecka sasiadow.

    Czyzby sasiadka zapytala: "Czy moglaby pani przez najblizsze cztery lata odbierac moja corke ze szkoly i przywozic do mnie do domu?" wink

    Wiekszosc ludzi krytykuje tu Twoje zachowanie, i oczywiscie maja racje. Tyle ze jakby nie widza, ze za ta pasywno-agresywa fasada i pozorna asertywnoscia, jest zwykly strach przed kontaktami i straszna niepewnosc siebie, do ktorych tak sie przyzwyczailas, ze juz tego pewnie sama nie jestes swiadoma.

    Bardzo, bardzo utrudniasz sobie sama zycie i to jest prawdziwy problem, a nie podwozenie badz nie podwozenie dziecka.
    sasiadki.
    Taka moja "domorosla psychoanaliza" wink
  • sasanka4321 28.09.19, 09:24
    A tak w ogole to polecam Watzlawicka "Jak byc nieszczesliwym" wink
  • hanusinamama 28.09.19, 10:38
    Ale jakie zobowiązanie??? Jezdziesz ta samą trasą, podjezdzasz pod swój dom dzieciak saisadki idzie do siebie?? Wy nierówno pod sufitem macie jezeli to jest praca, zobowiązanie...i tak moge ci zagwarantować ze bedziesz kiedys w czarnej rzopie, i ta sasiadka bedzie jedynym kołem ratunkowym. I nie, nie zyczę ci zeby sie wypieła na ciebie. Zapewne pomoże bez problemu...tacy są ludzie.
  • majenkir 27.09.19, 23:37
    Ja bardzo lubilam wozic kolezanki i kolegow moich dzieci, bo wlasnie wtedy najlpiej sie ich poznawalo wink.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • hanusinamama 27.09.19, 23:38
    Czekaj. Dobrze zrozumiałam? Masz po drodze, jak zawieziesz tamto dziecko do domu to ono nie bedzie do 16 czy 17 siedziec na swietlicy. Auto ci raczej wiecej benzyny nie spali. Twoje dziecko ma towarzystwo na czas powrotu do domu. Ty nie jedziesz ze szkoły prosto na jakis basen czy inne zajęcia...i masz problem??
  • kateandkate 27.09.19, 23:53
    Dokładnie. Też nie mogę tego zrozumiec.
    Jeslu bym jechala do domu to nie rozumoem, dlaczego mam nie podwiesc dzieciaka jak mam po drodze?
    Jesli nie jade do domu to wiadomo, ze nie bede jej specjalnie podwozic. Ale kiedy jade? Jaki to problem?
    Nie wyobrazam sobie, zeby corka sasiadki szla te 3 km w deszcz do domu, do babci, a ja ja minę jadąc autem i nie wezmę dla zasady.
    Zawsze mam w aucie dodatkowy poddupnik na takie wypadki.
    Mysle że sasiadka nie wymaga podwozenia specjalnie.
    Czasem wystarczy odrobina dobrej woli.
  • hanusinamama 27.09.19, 23:59
    U nas jest remont lini tramwajowej...notorycznie ktos z sasiadów kogos podwozi (głownie młodziesz szkolną) i nawet czasami troche drogi nadrobi. Pada deszcz, idzie młody czlowiek i ma naprawde kawałek...jezu nie wyobrazam sobie sie nie zatrzymać i zapropnować podrzucenia...
  • taki-sobie-nick 28.09.19, 00:03
    Nie wyobrazam sobie, zeby corka sasiadki szla te 3 km w deszcz do domu, do babci

    Rozumiem, że komunikacji miejskiej tam nie mają?
  • hanusinamama 28.09.19, 00:04
    I dzieciak ma np stac w zimnie na przystanku....bo taki problem MAJĄC PO DRODZE zabrać do samochodu?? Wy macie jakies dysfunkcje społeczne???
  • taki-problem 28.09.19, 00:25
    Sorry - mnie nie obchodza czyjes dzieci. Nie stac ich na zaopiekowanie sie to niech dzieciaka nie tworza.
  • jola-kotka 28.09.19, 01:08
    Serio? Wiesz zycie roznie sie uklada. Wystarczy ze zachorujesz trafisz do szpitala i moze twoje dziecko bedzie musialo liczyc na pomoc innych. Moze zginiecie w wypadku samochodowym i co jak kazdy powie ze mogli sobie dzieci nie robic a nas cudze nie obchodza? Jestes podla. Straszny z ciebie czlowiek. Tylko to jakos tak jest ze zycie uczy i zaufaj mi bo ja kiedys tez mialam podly charakterek. Doswiadczenia zrobily ze mnie innego czlowieka. Tylko ja nie mam dzieci wiec jak mnie zycie uczy to nie wali rynkoszetem w niewinnych. Przemysl to.
  • taki-problem 28.09.19, 01:10
    Nie ma nad czym myslec bo jak juz pisalam : w naglej potrzebie pomoge.
    Ale opieka nad czyims dzieckiem calymi latami jakos mi nie pasi. I nie mam ochoty sie tez tlumaczyc.
  • taki-problem 28.09.19, 01:13
    I jeszcze : coz ja na to poradze, ze ten moj podly charakterek wychodzi w momencie kiedy ktos probuje mna se pokierowac i calymi miesiacami wykorzystywac?
  • jola-kotka 28.09.19, 01:20
    Ok to" se" rob co chcesz ale zapamietaj to co ci napisalam kiedys wspomnisz moje slowa. Napisalam ci nizej co zrobic zeby to zalatwic jak czlowiek nie jak podle babsko.
  • iwles 28.09.19, 01:43
    Wykorzystywac?
    Ludzkosc jest juz tak skonstruowana, zeby nawzajem sobie pomagac. Polecam, zyje sie lepiej, latwiej i przyjemniej.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • tt-tka 28.09.19, 02:08
    iwles napisała:

    > Wykorzystywac?
    > Ludzkosc jest juz tak skonstruowana, zeby nawzajem sobie pomagac.
    >

    Jaka pomoc ze swej strony zaproponowala sasiadka ?



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • jola-kotka 28.09.19, 02:24
    No narazie autorka nie byla w potrzebie wiec nie zaproponowala.
  • iwles 28.09.19, 02:37
    Tego nie wiemy. Ja na miejscu sasiadki zaproponowalabym, zeby dziewczynki mogly czasami spedzac u mnie czas po szkole, i zjadly razem obiad, przygotowany przez babcie.
    Wtedy autorka mialaby czas dla siebie, na pozalatwianie swoich spraw.
    Ale obawiam sie, ze tez zareagowalaby zloscia, bo przeciez ona woli karmic kaczki w parku.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • cruella_demon 28.09.19, 11:01
    Ale ona już napisała, że sąsiadka NIC nie zaproponowała. Dlatego ja uważam, że jest roszczeniową tupeciarą.
    Minimalnie kulturalny człowiek by chociaż kurtuazyjnie zaproponował zwrot części kosztów za paliwo. Zwłaszcza że to obca, słabo znana osoba, a nie żadna przyjaciółka, czy choćby koleżanka.
  • jola-kotka 28.09.19, 01:16
    Mysle ze po zdaniu na ktore odpowiedzialam masz o czym myslec. I tez mysle ze wystarczy minimum inteligencji aby wybrnac z tej sytuacji z klasa. Wystarczy powiedziec ze ok kiedy bedziesz mogla to zawieziesz corke sasiadki kiedy nie to nie. A to jak nazywasz tlumaczenie sie nazwij informacja a poinformowanie to chyba nie jest cos co cie zameczy na smierc czy przyniesie ujme twojemu ego.
  • agonyaunt 28.09.19, 13:43
    Jolka, wystarczy!
  • jola-kotka 28.09.19, 16:59
    🤣🤣🤣
  • taki-sobie-nick 28.09.19, 01:27
    Nie PASUJE.
  • potworia116 28.09.19, 13:05
    Skoro nie masz ochoty, to co tu robisz przez kilkadziesiąt postôw?
  • 3-mamuska 29.09.19, 23:00
    taki-problem napisała:

    > Nie ma nad czym myslec bo jak juz pisalam : w naglej potrzebie pomoge.
    > Ale opieka nad czyims dzieckiem calymi latami jakos mi nie pasi. I nie mam ocho
    > ty sie tez tlumaczyc.

    Jak wylądujesz w szpitalu na x tygodni przy chemii po wypadku to twoje dziecko będzie korzystać z opieki przez dłuższy czas.
    Ludzie okropny z ciebie człowiek.




    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ichi51e 30.09.19, 02:47
    Moze po prostu nie posle wtedy do szkoly bo w koncu zrozumie jakie ma w zyciu priorytety...? Albo nie wiem strzelam - ojciec dziecka sie nim zajmie? Albo wynajma nianie?
    Przeciez wiadomo ze sasiadzi to taka prawie rodzina 🙄🙄🙄

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • agonyaunt 28.09.19, 13:41
    >ja kiedys tez mialam podly charakterek

    Miałaś? Weź sobie przeczytaj co napisałaś:

    "Moze zginiecie w wypadku samochodowym i co jak kazdy powie ze mogli sobie dzieci nie robic a nas cudze nie obchodza? Jestes podla. Straszny z ciebie czlowiek. "

    Trzeba być gnidą, żeby komuś coś takiego napisać.
  • jola-kotka 28.09.19, 17:00
    To nie przejaw podlosci a real niestety. Rozne przypadki po ludziach chodza. Jak najbardziej kazdy z nas moze zginac w wypadku czy ciezko zachorowac. No niestety takie jest zycie.
  • cruella_demon 28.09.19, 17:18
    To się dziećmi zajmie jej siostra np.
    Bo chyba nie sugerujesz, że zupełnie obca i mało znana sąsiadka?
  • pani_tau 29.09.19, 16:48
    jola-kotka napisała:

    Tylko to jakos
    > tak jest ze zycie uczy i zaufaj mi bo ja kiedys tez mialam podly charakterek.
    > Doswiadczenia zrobily ze mnie innego czlowieka.
    😂😂😂😂😂
  • taki-sobie-nick 28.09.19, 01:15
    Do swojego też to odnosisz?
  • taki-problem 28.09.19, 01:19
    Ja?
  • jola-kotka 28.09.19, 01:21
    Nie ona. O matko
  • taki-sobie-nick 28.09.19, 01:28
    Nie, krasnoludki. Troll.
  • jola-kotka 28.09.19, 01:32
    👍
  • szmytka1 28.09.19, 08:26
    Chcialas nie wyjsc na zlosliwa chamke a jak czytalam twoje wpisy i doszlam do momentu, o tworzeniu dzieciaka, to wlasnie nabralam orzekonania, ze zwyczajnie wlasnie zlosliwa chamka z ciebie ot i tyle.
  • hanusinamama 28.09.19, 10:41
    Serio współczuć tylko takiej sąśiadki. Ja sowją własnie zaprosiłm na kawe i ciacho. Serio ludzie trzeba sie cieszyć jak zyczliwi i ANORMALNI ludzie nas otaczają.
  • hanusinamama 28.09.19, 10:39
    Wiesz co lepiej zebys nie woziła tego dziecka i z sasiadami kontaktów tez nie miała. Im szyciej zrozumieją kogo mają za siąsiadkę tym lepiej dla nich...tylko twojego dziecka szkoda. Ale coż ludzie zaburzeni też dzieci mają...a moze nie powinni
  • agonyaunt 28.09.19, 13:50
    Weź przestań. To, że Ty przyjaźnisz się sąsiadami nie oznacza, że każdy musi przyjaźnić się ze swoimi. Zwłaszcza jeśli ich jeszcze nie zna. Dziewczyna może być bardzo fajnym człowiekiem, tylko nienadającym się do życia w komunie - doskonale to rozumiem, też nie mam potrzeby bratać się z każdą napotkaną osobą. Twoje wpisy w tym wątku są wstrętne, nawet nie próbujesz zrozumieć autorki, ale od razu każesz jej wpisać się w pewne konwenanse, bo Ty tak robisz.. Bo jak nie, to znaczy że ktoś jest "chory" (WTF?!) i "współczuję twoim dzieciom" (WTF?!). Ciesz się, że trafiłaś na ludzi o podobnych poglądach, ale nie wmawiaj innym, że to jedyna słuszna postawa, bo nie masz racji.
  • iwles 28.09.19, 13:55

    nie zauważyłaś, że ona sama siebie wpycha w pewne konwenase, a potem ma ogromne poczucie winy. Przy czym swoją złość (na swoją nieudolność) kieruje na sąsiadkę, zamiast mieć pretensje do siebie i coś ze sobą zrobić ???



  • agonyaunt 28.09.19, 14:02
    A myślisz, że jak forum na nią wsiądzie, to ją to zmotywuje, żeby coś zrobić?
  • hanusinamama 28.09.19, 16:30
    Pomiedzy zycia w komunie a unikanie ludzi...jest cała masa zachowań społęcznych.
  • tt-tka 28.09.19, 01:40


    > I dzieciak ma np stac w zimnie na przystanku....

    Taaa, i w deszczu do domu. Sasiadka nie chce, by corka do 16.00 byla w swietlicy, nie bylo mowy o spacerach ani przystankowaniu.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • 3-mamuska 29.09.19, 22:58
    hanusinamama napisała:

    > I dzieciak ma np stac w zimnie na przystanku....bo taki problem MAJĄC PO DRODZE
    > zabrać do samochodu?? Wy macie jakies dysfunkcje społeczne???

    Wiesz znałam osobiście babcie ,której wnukowie stali na przystanku w mrozy deszcze czekając na autobus, który jeździł raz na godzinę. I jak się dziecko jedno czy drugie spóźniło to sterczało tak ,a babka widziała i nie pozwoliła wejść do siebie.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • taki-sobie-nick 29.09.19, 23:02
    Dzieciak 8-letni nie powinien sam jeździć komunikacją, bo jest na to za mały. Ale na mrozie stać może i nic mu nie będzie. Trzeba go tylko ubrać cieplej niż do samochodu [sarkazm].
  • taki-sobie-nick 29.09.19, 23:06
    I jaki z tego wniosek?

    Notabene czekam na odpowiedź na moją uwagę o chodzeniu pieszo.
  • jola-kotka 27.09.19, 23:53
    😀😀😀
  • taki-problem 28.09.19, 00:23
    Czesto wlasnie nie jade prosto do domu smile
    I to jest piekne - ze mam ten luksus ktorym jest MOJ WYBOR.
  • jola-kotka 28.09.19, 01:02
    Hahaha to juz nie boisz sie wypadku? Szybko ci fobie miaja. 😀
  • taki-problem 28.09.19, 01:08
    Nie rozumiem dlaczego mam wybierac miedzy fobia a prawem do wolnosci?
    A ja chce 2 w 1. Mam prawo czuc sie wolnym czlowiekiem, nieobarczonym obowiazkiem do czerwca 2020r. , i mam tez prawo nie brac tej odpowiedzialnosci za czyjes dziecko. To cos zlego?
  • jola-kotka 28.09.19, 01:13
    Masz prawo olac wszystkich, masz prawo mijac ludzi bez slowa. Masz prawo zyc tylko dla siebie . Tylko potem nie placz jak inni potraktuja cie tak samo. Wiem ze jak sie w pore ockniemy z tego ja, ja, tylko ja sie licze i pokazemy ze zrozumielismy to ludzie wybaczaja i sa. Tkwienie w czyms takim dlugo moze przyniesc nieodwracalne skutki.
  • taki-problem 28.09.19, 01:15
    No chyba jednak bylas jakas skrajnoscia.
  • jola-kotka 28.09.19, 01:17
    Bylam i sadze ze ty tez jestes tylko jeszcze przed dluga droga ktora ja przeszlam aby sie zmienic a to trudna czesto bolesna droga.
  • ira_08 28.09.19, 08:33
    Wiele ematek pisze, że nie wozi cudzych dzieci, bo może zdarzyć się wypadek - a swoich ukochanych, najważniejszych dla was istot na świecie się nie boicie wozić, skoro to takie niebezpieczne? Wiem, że to nie temat wątku, ale nieustająco mnie to dziwi. Już pomijam to, że równie dobrze obce dziecko może w waszym domu spaść ze schodów i skręcić kark albo oparzyć się gorącą herbatą, a wtedy łatwiej o oskarżenie niedopilnowania niż w przypadku stłuczki samochodowej.

    >I jak mam to wyartykułować aby nie wyjść na złośliwą chamkę??

    Nie, bo nie. Możesz szukać tysięcy wymówek, jak nie potrafisz wprost. Na chamkę nie wyjdziesz, ale na na dobrą sąsiadkę też nie.
  • szmytka1 28.09.19, 08:42
    Ad 1. Chodzi raczej o to, ze w razie wypadku moge miec pretensje raczej sama do siebie i ewentualnie do innych uczestnikow ruchu. Z cudzym dzieckiem na pokladzie dochodza pretensje i ewentualne roszczenia ze strony rodzicow tego dziecka.

    Ad 2. Autorka jest jednak zlosliwa chamka, przekonala mnie lektura wszystkich jej wpisow w watku.
  • taki-problem 28.09.19, 08:47
    A sasiadka to nie zlosliwa chamka - w ogole, dzieci sa w 2 kl sp .... to raptem tylko jeszcze 6 lat podwozki hahaha
  • szmytka1 28.09.19, 08:51
    Sasiadka miala prawo zapytac, zapytany zawsze ma prawo odmowic. Chamski to jest styl wypowiedzi w tym watku, uwagi o zrobieniu dzieciaka. I widze, ze z wpisu na wpis juz sie nie kryjesz i coraz mniej o boziu jak tu ladnie odmowic a coraz wiecej twej prawdziwej natury.
  • ichi51e 28.09.19, 09:37
    Nie - chamskie to jest nazywanie kogos kto nie chce robic za taksowke zlosliwym chamem.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • szmytka1 28.09.19, 09:50
    Jak zwykle, nie rozumiesz slowa pisanego.
  • ichi51e 28.09.19, 09:53
    big_grin no to wyjasnij prosze bo mam wrazenie ze w tym watku autorka zostala nazwana nieuzyta na rozne sposoby za to ze nie chce podwoazic trgo biednego dzieciaka.
    W sumie watek fajnie pokazal „co moze myslec sasiadka”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 28.09.19, 10:09
    „W takim miejscu przebiega strefa komfortu bardzo nieszczesliwych ludzi.

    A potem rozkminy na e-mnatce, moje dziecko jest smaotne, nie może nawiązac więzi z kolezankami...no kutwa ciekawe czemu.

    Egoizm i patrzenie na czubek nosa kwitnie.

    nerwice jakąs masz. Na serio przykre.

    Ja wiem ze są na świecie dziwni ludzie to których ty tez się zaliczasz,ludzie z innej planety- sobki.

    Dziwni dorośli wychowują dziwne dzieci a dziwne dzieci są później dziwnymi dorosłymi taka prawda

    Serio autorka jakies dziwne fobie ma, szok ze moze tym autem na ulice wyjechać...

    Autorka watku to w ogole same fobie chyba ma: nie wozi obcych dzieci (dziwne, ze swoje wozi), nie umie rozmawiac, boi sie odpowiedziec sasiadce i drży, zeby nie byc zle oceniona, zeby w oczach obcych zawsze byc ta dobra, mila.
    Kobieto- jakas terapia by ci sie przydala.

    Serio jakbym miała takie fobie społeczne to bym sie leczyła...

    a tutaj masz 3km i nie mozes dziecka podwieźć do domu przecież jedziesz w tym samym kierunku ludzie teraz to się zupełnie w głowach poprzestawiało wielkie Państwo.
    Wiśnia jesteś autorki i tyle

    Powod smiechu warty.

    Ja sie zatsanawiam czy ojciec jej dziecka wie jakim stresem jest dla niej obce dziecko w samochodzie. Jakbym ja z takim stresem reagowała na inne dziecko w smaochdozie....to chyba mąz zabroniłby mi jeżdzić, bojąc sie ze katastrofę spowoduję na drodze...

    Kretynska wymowka i tyle.

    Do dzieci, cudze nie moje to mam wyj....e takie jest dzisiejsze społeczeństwo

    Spoko juz cala zolc i zlosc na sasiadke o sam fakt spytania o przysluge wylalas na forum, to dalej mozesz udawac mila osobe w realu. Grunt by nie wzieli cie za zlosliwa chamke...

    Wiekszosc ludzi krytykuje tu Twoje zachowanie, i oczywiscie maja racje. Tyle ze jakby nie widza, ze za ta pasywno-agresywa fasada i pozorna asertywnoscia, jest zwykly strach przed kontaktami i straszna niepewnosc siebie, do ktorych tak sie przyzwyczailas, ze juz tego pewnie sama nie jestes swiadoma.

    Jestes podla. Straszny z ciebie czlowiek. Tylko to jakos tak jest ze zycie uczy i zaufaj mi bo ja kiedys tez mialam podly charakterek. Doswiadczenia zrobily ze mnie innego czlowieka. Tylko ja nie mam dzieci wiec jak mnie zycie uczy to nie wali rynkoszetem w niewinnych. Przemysl to.

    Chcialas nie wyjsc na zlosliwa chamke a jak czytalam twoje wpisy i doszlam do momentu, o tworzeniu dzieciaka, to wlasnie nabralam orzekonania, ze zwyczajnie wlasnie zlosliwa chamka z ciebie ot i tyle.„

    No czego nie zrozumialam z tego co TY ROWNIEZ wyprodukowalas powyzej?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • iwles 28.09.19, 10:33

    ichi, ale ona sama w pierwszym poście przyznała: NIE umiem odmawiać.
    Więc jak najbardziej powinna skorzystać z pomocy specjalisty, nie uważasz?

    Życie na pokaz, w stresie, że się niby jest non stop ocenianym przez innych i chce się w tej ocenie wypaść jak najlepiej, nieumiejętność komunikacji, strach przed odezwaniem się.
    I co gorsza, na taką samą osobę wychowa swoją córkę.

  • ichi51e 28.09.19, 10:54
    Owszem ale to nie jest tematem watku. I jak ma sie nauczyc asertywnie odmawic jak sie na nia wsiada ze w sumie to przeciez zaden problem bo przeciez i tak jedzie. Egoistka roku!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • cruella_demon 28.09.19, 11:07
    Ichi podpisuję się całkowicie!!
    I autorce dopiero nerwy puściły po tych wszystkich obraźliwych wpisach.
    A hanusinamama sama powinna sobie przypomnieć swój wątek o obiedzie u koleżanki i jak pojechano po niej i jej dziecku, a potem walnąć się w pierś i przeprosić.
  • vodyanoi 28.09.19, 11:11
    Co to za wątek?
  • szpil1 28.09.19, 19:31
    vodyanoi napisał:

    > Co to za wątek?

    Chyba o to chodzi: Karmienie cudzych dzieci
  • cruella_demon 28.09.19, 19:39
    Tak ten. Na koniec wątku forumki orzekły, że ona i jej dziecko są nienormalne, niekumate, niedostosowane społecznie i powinny się leczyć wink
  • szpil1 29.09.19, 17:03
    cruella_demon napisała:

    > Tak ten. Na koniec wątku forumki orzekły, że ona i jej dziecko są nienormalne,
    > niekumate, niedostosowane społecznie i powinny się leczyć wink

    Pewnie wzięła sobie te uwagi do serca, poprawiła się i dlatego teraz tak pociska autorce wątku tongue_out
  • iwles 28.09.19, 11:24
    cruella_demon napisała:

    > Ichi podpisuję się całkowicie!!
    > I autorce dopiero nerwy puściły po tych wszystkich obraźliwych wpisach.


    NIEPRAWDA.
    Aż przeleciałam sobie cały wątek, ustawiony wg godziny wpisu i autorka zaczęła być niemiła zaraz po pierwszym wpisie nie po jej myśli, w którym ktoś napisał: "dla mnie żaden problem, brałabym." Czyli na dłuuuugo przed tymi wpisami, o których ty mówisz.