Dodaj do ulubionych

pierwszoklasista bardzo płacze przed szkołą

30.09.19, 11:01
ech, mój 7-latek trudno się adaptuje. Codziennie płacze i nie chce wchodzić do klasy, zmienić butów, nic.
Mąż się wnerwił i powiedział, że od jutra go nie odprowadza bo poległ jako ojciecsad
Poradźcie co robić, jak z nim rozmawiać? Codziennie 30 minut to jest płacz w szatni. A najgorzej - w poniedziałek właśnie.
Dodam, że to tej szkoły chodzi też starsze dziecko, no ale ona już jest na lekcjach, więc nie ma jak go wesprzeć.
W przedszkolu też przez 3 lata tak było, teraz za nim tęskni...
Dodam, że nic złego się nie dzieje, nikt go nie dręczy, popołudniami jest już radosny..
Synek jest niepełnosprawny ruchowo, i młodszy, może mimo wszystko go za bardzo hołubimy...
Ale płacze tak rozdzierająco, że ma się wrażenie, że serce mu pęka.
Jak mu pomóc? I sobie, żeby nie zwariować? do tego, ja mam nową pracę od kilku mscy i nie wiem jak ja będę miała z nim spędzać 40 min w szatni..nawet na 10 do pracy nie dojadę...sad

Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 30.09.19, 11:20
    Serio spędzacie z nim codziennie 40 min w szatni? Ja bym chyba odwiedziła psychologa. Mój młodszy tez popłakiwał przez pierwszy tydzień szkoły, bo "tęsknił za mną", ale miał 6 lat. No i minęło, teraz pierwszy rwie się do szkoły, do kolegów, bardzo lubi ja pod względem towarzyskim właśnie. Potrzebuje może czasu po prostu?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • 3-mamuska 30.09.19, 11:23
    Moim zdaniem dziecku jest ciężko się rozstać.
    A ze przeciągacie ta scenę to płacz się nasila.
    Ja bym poprosiła panią żeby go odbierała od was. Może trochę wcześniej niż reszta dzieci. Dać buzi przytulić i wyjść.
    Odwiedzić tez psychologa.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • korniz 30.09.19, 11:29
    znam taki przypadek.Nauczycielka pozwalała wejść rodzica z uczniem do klasy.Po jakimś czasie rodzic wychodził i było ok. Wspierajcie syna ,nie odpychajcie go.Powiedz mu ,że będziesz stała pod klasą ,ale potem musisz iść do pracy.
  • 3-mamuska 01.10.19, 00:21
    korniz napisała:

    > znam taki przypadek.Nauczycielka pozwalała wejść rodzica z uczniem do klasy.Po
    > jakimś czasie rodzic wychodził i było ok. Wspierajcie syna ,nie odpychajcie go.
    > Powiedz mu ,że będziesz stała pod klasą ,ale potem musisz iść do pracy.

    To nieś a dobre rady.
    Moja znajoma śledzia z córka tak cały rok.
    Bo weszła do klasy i dziecko zobaczyło ze można i wyła jak ta się chciał ruszyć.
    Dziekco tez musi wiedzieć ze rodzic wyszedł, a nie ze gdzieś jest a potem nagle go nie ma.
    Nie ucieka się dziecku.
    I najlepiej powiedzieć ze odbierzesz go konkretnie po danej aktywności. Godziny mogą wydawać się odległe.




    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • lucky80 30.09.19, 11:28
    Mąż spędza, a że nie ma już siły, to muszę go odciążyć. Siada mu psycha...sad Na pewno potrzebuje czasu, ale nie wyobrażam sobie kolejnych lat z takimi akcjami.
    Co roku też we wrześniu nie chce chodzić na piłkę, bo są nowi chłopcy i też ma opory..sad
    Psycholog - spróbuję.
    PS. Córka poszła jako 6-latka i nie było nawet 10% takich akcji. Więc to nawet nie o wiek chodzi, tylko o charakter, jak widać...
  • iwoniaw 30.09.19, 11:36
    Mąż spędza, a że nie ma już siły, to muszę go odciążyć. Siada mu psycha...sad

    Mężowi też by psycholog nie zaszkodził. Zwłaszcza jeśli już rzuca hasła o "polegnięciu jako ojciec", a mowa raptem o porannym wyciu, które mija do południa bez śladu.

    Czy przez te 3 lata w przedszkolu też siedzieliście po 40 minut codziennie? 4 tygodnie w szkole to już dość długo, jak syn tłumaczy te swoje poranne reakcje? Na pewno nic się tam złego nie dzieje?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • gajmal 30.09.19, 11:46
    W szkole jest pedagog. psycholog. Skorzystaj...
  • lucky80 30.09.19, 12:22
    No wiesz, ale jeśli kolejny rok są takie akcje z naszym synkiem, to się nie dziwię że mąż ma dość...to jest mimo wszystko bardzo obciążające psychicznie.
    tak - jutro rano porozmawiam z wychowawczynią. Synek mówi, że pani się nad nim nie użala..A on chyba przyzwyczajony, że wszyscy się nad nim użalają...
  • iwoniaw 30.09.19, 12:41
    No wiesz, ale jeśli kolejny rok są takie akcje z naszym synkiem, to się nie dziwię że mąż ma dość...to jest mimo wszystko bardzo obciążające psychicznie.

    No i ja właśnie dlatego z tym psychologiem także i dla męża - żeby z nim pogadał i uświadomił mu, że "mieć dość" jest normalne w takiej sytuacji, ale lepiej rozwiązać problem (który nie leży w mężu, co najwyżej w jakimś jego zachowaniu - np. nadmiernym użalaniu się, o czym wspominasz w kontekście dziecka) niż się za niego obwiniać.

    Synek mówi, że pani się nad nim nie użala..A on chyba przyzwyczajony, że wszyscy się nad nim użalają...

    Znaczy histeryzuje, bo go przyzwyczailiście, że jest pępkiem świata i wszystko działa tak, jak on chce? No to opowiedzcie wszystko specjaliście, na pewno da wam ćwiczenia i zalecenia, jak to odkręcić.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • 3-mamuska 01.10.19, 00:29
    Synek mówi, że pani się nad nim nie użala..A on chyba przyzwyczajony, że wszyscy się nad nim użalają...

    Znaczy histeryzuje, bo go przyzwyczailiście, że jest pępkiem świata i wszystko działa tak, jak on chce? No to opowiedzcie wszystko specjaliście, na pewno da wam ćwiczenia i zalecenia, jak to odkręcić.

    Tez się ku temu skłaniam.
    Mały się przyzwyczaił ze każdy nad nim skacze nie dość ze problem zdrowotny to jeszcze młodszy.
    nie siedźcie z nim - wchodzimy buzi kocham cię przyjdę po obiedzie baw się dobrze i wyjść.

    Ja bym kogoś poprosiła żeby przyszedł i zabrał syna z domu i odprowadził do przedszkola. Jakaś koleżankę sąsiadkę czy znajoma. Którą mały zna ale taka która potrafi być miła ale nie bawi się w ceregiele.

    U mojej znajomej pomogło. Przyszła Kolezanka zabrała młodego do przedszkola. Ani nie pisnął kobietę znał lubił. Bywała u nich w domu. I od tamtej pory był spokój.

    Ja jestem dorosła a jak ktoś mnie zbyt długo pociesza to zamiast się uspokoić rozklejał się jeszcze bardziej.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • aguar 30.09.19, 12:20
    A na czym polega ta jego niepełnosprawność skoro może grać w piłkę?
  • lucky80 30.09.19, 12:23
    A co to ma do rzeczy?
  • aguar 30.09.19, 12:38
    Pomyślałam, że np. może coś z ręką, co mu utrudnia samodzielne ogarnięcie się i powoduje stres. Moim zdaniem, niepełnosprawność może tu mieć znaczenie.
  • lucky80 30.09.19, 12:45
    tak, z ręką. Ale raczej jest samodzielny. Wydaje mi się, że to nie ten trop. W przedszkolu były takie same akcje.
  • aguar 30.09.19, 12:53
    To pewnie nie, znasz swoje dziecko.
  • juuuu7 30.09.19, 12:53
    Z jakiegos powodu napisalas o tym w poscie startowym.
  • mid.week 30.09.19, 19:31
    ten powod jest przecież podany w zdaniu ze wspomnianą niepełnosprawnoscia: zastanawia sie czy przez to nie trzęsą sie nad synkiem przesadnie.
  • yuka12 30.09.19, 11:49
    Mój syn też tak wył jako 3- latek. Na początku też przeżywałam, nie mogłam odejść itp., ale obowiązki wzywały, więc zostawiałam i wychodziłam. Aż pewnego dnia z ciekawości postałam chwilę przy oknie, aby sprawdzić, jak długo syn płacze po moim wyjściu. Otóż nie płakał wcale! Dokładnie z chwilą, kiedy znikałam za drzwiami wycie ustawało i syn już uśmiechnięty wchodził do sali.
    Zapytaj więc nauczycielek, jak syn zachowuje się w szkole. Jeżeli szybko mu przechodzi, to ja bym bardziej kładla to na karb demonstracji, jak bardzo syn jest niezadowolony z rozstania, ale w sumie rozumie reguły i sobie radzi. Wtedy po prostu trzeba przyprowadzić, uściskać, przytić, zapewnić o miłości i odebraniu po szkole- i wyjść pomimo scen. Inaczej jeżeli syn nie uspokaja się po wyjściu, jest przez resztę czasu przygnębiony, smutny. Wtedy przydałby się pedagog, pomoc pań i rozmowy.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • ichi51e 30.09.19, 13:04
    To ze dziecko przestaje plakac nie znaczy ze prestaje sie stresowac tylko ze sie spina bo jest zdane na siebie a tu nikt mu nie pomoze. Przewaznie tez takie dzieci sa bardzo grzeczne i w ogole w przedszkolu nie ma z nimi problemow panie nie wiedza o co rodzicowi chodzi...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saszanasza 30.09.19, 14:15
    ichi51e napisała:

    > To ze dziecko przestaje plakac nie znaczy ze prestaje sie stresowac tylko ze si
    > e spina bo jest zdane na siebie a tu nikt mu nie pomoze. Przewaznie tez takie d
    > zieci sa bardzo grzeczne i w ogole w przedszkolu nie ma z nimi problemow panie
    > nie wiedza o co rodzicowi chodzi...
    >
    A kto ma mu pomóc i jak? W tym przypadku to chyba tylko terapia u psychologa-dziecka i rodziców, bo moim zdaniem to oni są winni tej sytuacji. Dla mnie osoby dorosłe, które przez 40 minut siedzą z rozpłakanym dzieckiem to nieporozumienie. Jaki efekt uzyskują? Dziecko i tak musi iść na lekcję a ubolewanie wraz z nim nad tą szkolną tragedia jest jedynie potwierdzeniem, że taka tragedia (choć wyimaginowana) istnieje naprawdę,



    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • ichi51e 30.09.19, 15:16
    Nikt mu nienpomoze musi dorosnac. Bycie wrazliwym to nic zlego byle nam to zycia nie utrudnialo

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • saszanasza 30.09.19, 16:11
    ichi51e napisała:

    > Nikt mu nienpomoze musi dorosnac. Bycie wrazliwym to nic zlego byle nam to zyci
    > a nie utrudnialo
    >
    Sek w tym, że nie wiadomo, czy to dziecko ma dorosnąć, czy rodzice



    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski
  • ichi51e 30.09.19, 18:32
    Ja tam bylam gotowa zostawiac pierwszego dnia bez wahania. I dupa. Nie raz byla sytacja „niech pani szybko wychodzi poki go trzymam” dziecko potrafilo mi sie klasc (pol biedy bo moglam go wziac na rece) co gorsza lapal sie wszystkiego po drodze... kilka razy zdarzylo mi sie sila wyrwac mu noge. Nie sprawialo mi to przyjemnosci staralam sie mimo wszystko zachecac to slaby poczatek dnia. Boze jak mnie te poranki irytowaly...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • yuka12 30.09.19, 15:08
    Zależy od dziecka. Mój syn nie spina się nigdy, jak nie chce, a dramaty lubi robić przy byle okazji. Ot lubi skupiać uwagę. Niewiele ma to wspólnegi z brakiem poczucia bezpieczeństwa może bardziej z pewną nieśmiałością i niedoborem umiejętności społecznych przy ekstrawertycznym charakterze. Siedzenie i litowanie się nad nim czy przetrzymywanie w domu wcale by u niego niczego nie poprawiło. Po prostu to co działa u jednego dziecka, bo może jeszcze niedojrzało do grupy rówieśniczej, niekoniecznie wchodzi w grę u innych.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • makurokurosek 30.09.19, 11:51
    Jeżeli jesteś stu procentowo pewna, że nic złego w szkole się nie dzieje, że nikt mu nie dokucza to według mnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest tarte ucięcie takich akcji, choćby szybkie rozstania oraz poważna rozmowa w domu
  • hanusinamama 30.09.19, 11:51
    Nie przedłuzać rozstania. Do szatni, zmienić buty i wychodzić. Im dłuzej pożagnanie trwa tym dziecku trudniej.
  • zabka141 30.09.19, 14:25
    Tak, i poprosic pania o pomoc. Czy moze go przy drzwiach odebrac?
  • ichi51e 30.09.19, 11:54
    Mialam to samo przez 3 lata. Nie poradze. Dziecko moje polubilo szkole w koncu. W zeszlym tygodniu powiedzial “lubie szkole. Pani mnie kocha i mowi ze jwstem madrym chlopcem” pogadalabym z pania czy nie moze jakos mu serca okazac zeby sie lepiej poczul nim sie zakoleguje i oswoi.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 30.09.19, 12:48
    Cd 40 min to strzal w kolano postaraj sie to ograniczyc ani jemu nie pomagasz ani sobie.
    Kupcie ksiazke Isabelle Fillozat „strach wrog czy przyjaciel „(na koncu bardzo dobry poradnik rodzica. U nas dzialalo rozbicie na male kawalki - teraz sie ubierasz (potem buty) teraz buty (potek kurtka), teraz kurtka (potem drzwi) itd nie mozna dac sie nakrecac. Tez zaskakujaco dzialala gra „co sie moze zdarzyc najgorszego?” Dziecko ma wymyslic co sie moze zdarzyc najgorszego a potem wspolnie znajdujecie rozwiazanie moze byc serio mozna tez abstrakcyjnie trzeba wyczuc co dziecko woli (Na co moje dziecko rozpaczliwie reagowalo „nie wieeeem!!!” (I wlasnie tego sie balo btw) wyedy ja wymyslalam (czesc serio a czesc co podejrzewalam ze moze byc problemem) i razek rozwiazanie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3-mamuska 01.10.19, 00:32
    ichi51e napisała:

    > Mialam to samo przez 3 lata. Nie poradze. Dziecko moje polubilo szkole w koncu.
    > W zeszlym tygodniu powiedzial “lubie szkole. Pani mnie kocha i mowi ze jwstem
    > madrym chlopcem” pogadalabym z pania czy nie moze jakos mu serca okazac zeby si
    > e lepiej poczul nim sie zakoleguje i oswoi.
    >

    Ten syn z autyzmem? O ile pamietam?
    Wiec jeśli tak to trochę nie ma co porównywać.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ichi51e 01.10.19, 03:38
    A sory nie bede sie wypowiadac w takim razie big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 3-mamuska 02.10.19, 20:49
    ichi51e napisała:

    > A sory nie bede sie wypowiadac w takim razie big_grin
    >

    Chyba wiesz ze dzieci z autyzmem inaczej przezywają.
    Długi mu zajęło polubienie szkoły.
    Mój pokochał przedszkole od 1 dni to samo ze szkola jako 5-latek.
    I płacze jak nie może do niej iść.
    Co nie zmienia faktu ze autorki syn ma inny problem.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kropkacom 30.09.19, 11:55
    Pozwalają tak siedzieć 40 minut w szatni? No cóż... U moich dzieci pani zabierała z szatni dzieciaki i nie było takiej opcji. Tak byłoby lepiej dla was i dla dziecka.
  • joaaa83 30.09.19, 11:58
    Moja córka tez zawsze z tych płaczących. U niej sprawdzała się metoda jak najszybszego zostawienia jej pod opieką nauczyciela. W przedszkolu to było uchwycenie jej za rękę i przekazanie tej ręki nauczycielce. 'Odklejanie' dziecka było trudne, ale nie niemożliwe. Oczywiście po zajęciach rozmowa, ale kiedy do takiej sytuacji dochodzi, to dziecko nie słucha co się w danej chwili mówi, więc nie ma sensu tych 30 minut spędzać w szatni i tłumaczyć ryczącemu dziecku. Zdecydowanie w działaniu polecam, a wszelkie rozmowy i tłumaczenia po południu.
  • marisol25 30.09.19, 12:07
    lucky80 napisała:

    > ech, mój 7-latek trudno się adaptuje. Codziennie płacze i nie chce wchodzić do
    > klasy, zmienić butów, nic.
    > Mąż się wnerwił i powiedział, że od jutra go nie odprowadza bo poległ jako ojci
    > ecsad
    > Poradźcie co robić, jak z nim rozmawiać? Codziennie 30 minut to jest płacz w sz
    > atni. A najgorzej - w poniedziałek właśnie.
    > Dodam, że to tej szkoły chodzi też starsze dziecko, no ale ona już jest na lekc
    > jach, więc nie ma jak go wesprzeć.
    > W przedszkolu też przez 3 lata tak było, teraz za nim tęskni...
    >
    > Ale płacze tak rozdzierająco, że ma się wrażenie, że serce mu pęka.
    > Jak mu pomóc? I sobie, żeby nie zwariować? do tego, ja mam nową pracę od kilku
    > mscy i nie wiem jak ja będę miała z nim spędzać 40 min w szatni..nawet na 10 do
    > pracy nie dojadę...sad

    Nieźle. Twój chodził do przedszkola a moja młoda nie, od tego roku zaczęła obowiązkowa zerowke jako 6 latka i chociaż schizowalam to poradziła sobie śpiewająco.
    Nie wiem, skoro nikt mu nie dokucza w szkole to ucielabym te pożegnania do minimum, bo to pogarsza sprawę tylko - dużo bym rozmawiała w domu, przytulala, dała odczuć wsparcie ale potem stanowczo buzi i pa. Inaczej to się nigdy nie skończy
    >
  • nangaparbat3 30.09.19, 20:47
    >>>>Nieźle. Twój chodził do przedszkola a moja młoda nie, od tego roku zaczęła obowiązkowa zerowke jako 6 latka i chociaż schizowalam to poradziła sobie śpiewająco.

    Śnię?

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • piekna_remedios4 02.10.19, 21:26
    Nie, to tylko marisol.

    --
    Cien años de soledad
  • ichi51e 03.10.19, 08:50
    Nawet po zmianie nicka rozpoznasz... kilka jest tak niereformowalnie charakterystycznych forumek

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 30.09.19, 12:25
    Z moim był taki problem na etapie przedszkola. Jak miał 5 lat, to już musiał pójść. Znaleźliśmy przedszkole, w którym pozwolono nam (na zmianę) posiedzieć z synem przez pierwszy miesiąc , to nie był bity miesiąc, bo część przechorował. Potem już jakoś poszło. A rok później w szkole było już lepiej, też jeszcze trochę płakał, ale już nie przy rozstaniu, tylko długie przerwy źle znosił...
  • szmytka1 30.09.19, 13:11
    Im mniejszy dramat robi ze sprawy rpdzic, tym mniej dziecko odczuwa,że to wielkie halo. Ograniczyć wielkie pozeganiania i utylania w zalu, niech to bedzie zwyka codzinna sprawa jak w mmilionach rodzin i tyle. Dziecko zoabczy,, ze rodzic nie przezywa, nie ma przed kim dramatu odgrywac, inne dzieci beda dziwnie patrzec i samo mu przejdzie.
  • mikams75 30.09.19, 13:36
    a ma jakiegos dobrego kolege? tak, zeby spotkal sie z kolega w szatni, zeby sobie o czyms pogadali i razem poszli do klasy?
  • ewkadrzewka 30.09.19, 15:21
    Po co przychodzicie tak szybko? Co robicie? Ryczy na.pierwszej lekcji? A później?
  • bei 30.09.19, 15:29
    Na przedszkolaka miałam taki sposób- co dzień miał w kieszeni maleńką niespodziankę, czasami zabaweczkę, czasami śmieszny rysunek, cukierek, naklejkę, obietnicę krótkiej po przedszkolu wycieczki czy spaceru. Efekt tego dobrego przekupstwa był taki, ze wyganiał mnie z szatni bo już chciał zobaczyć co ma w kieszeni. Może i Ty obiecaj jakieś drobne nagrody ...
  • majenkir 30.09.19, 15:49
    IMO strzeliliscie sobie w kolano tymi czterdziestoma minutami lulania go w szatni wink.

    Moj tez plakal rano w przedszkolu jak mial 3 lata, trudno go bylo ode mnie oderwac big_grin, panie powiedzialy - zadnego niunczenia, zwykle pomachanie reka, mama przyjdzie za 3 godziny i juz. Poplakal tak z miesiac i mu przeszlo smile.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • niebieskie_korale 30.09.19, 16:20
    Az strach sobie wyobrazic co bedzie sie siedzialo jak syn bedzie mial 17 lat ??? Mowie oczywiscie o rodzicach a nie o bogu ducha winnym dziecku...
  • bominka 30.09.19, 17:08
    Kluczowe tj rozmowa z wychowawcą. Zastanów się nad oczekiwaniami i poproś ja o wsparcie przynajmniej na początku. Bez współpracy będzie ciężko.
    Zapraszaj do domu regularnie dzieci z klasy syn poczuje się pewniej w grupie.
    Obiecaj nagrodę za bycie dzielnym. A przede wszystkim omow z synkiem srrategie ,że w szkole szybko musi się przebrać, bo lecisz do pracy. Skrocisz Wasze cierpienie.
    Mało to dzieci płacze.. specjalnie nadzwyczajna to nie jest sprawa. Synek jest bardziej wrażliwy i jeszcze nie radzi sobie z emocjami. Jednych boli głowa innych brzuszek. Moja drugoklasistka nadal wzdycha do przedszkola. Wystarczyłoby slowo, a by tam zawrocila😊
    Męża odciąz przynajmniej na jakis czas, widać los dziecka nie jest mu obojętny. Przyjdzie w końcu upragniony normalny dzień...Dacie radę!
  • niebieskie_korale 30.09.19, 18:27
    i tak do 17-tego roku zycia????
  • edelstein 30.09.19, 17:28
    Dziecko lag 7powinno same chodzic do szkoly.Unas rodzice tylko przez pierwszy tydzien mogli wejsc do szatni,potem dzieci same.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • bominka 30.09.19, 18:11
    W szkole moich dzieci rodzice wchodzą do szatni kiedy tylko zajdzie taka potrzeba, i jest dostepna do końca 3 klasy.😊
  • q_fla 30.09.19, 19:08
    To świadczy tylko o głupocie dyrekcji. No chyba, że mówisz o szkole dla dzieci specjalnej troski.

    --
    "Jeżeli z dłoni Narodu wypadnie Ewangelia, nie uratują jego poziomu moralnego, społecznego i kulturalnego żadne manifesty, czy programy polityczne." Kard. Stefan Wyszyński
  • bominka 30.09.19, 19:24
    Nie mowie o dzieciach specjalnej troski tylko o normalnej szkole podstawowej😊 zaskoczylam?
  • q_fla 30.09.19, 20:25
    Tak. Świadczy o tym zupełny brak odpowiedzialności za bezpieczeństwo dzieci, gdzie w zasadzie każdy dorosły może sobie ot tak wejść i wmieszać się w szatniany tłum.
    Pomijam już motyw antywychowawczy.

    --
    "Jeżeli z dłoni Narodu wypadnie Ewangelia, nie uratują jego poziomu moralnego, społecznego i kulturalnego żadne manifesty, czy programy polityczne." Kard. Stefan Wyszyński
  • ichi51e 01.10.19, 08:27
    O boze. Zaskocze cie. Minal miesiac odprowadzam sobie dziecko i jakos juz tak kojarze z widzenia wszystkich odprowadzajacych raczej mala szansa zeby ktos wlazl do szkoly i nikt nie zwrocil uwagi ze to obca
    samotna osoba. No tragedia sie dzieje jak sie dziecko ktore chce byc odprowadzone odprowadzi - a moglo byc takim samodzielnym i ogarnietym czlowiekiem! No przepadlo!

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • q_fla 01.10.19, 11:06
    Naprawdę po miesiącu znasz wszystkich rodziców, dziadków, babcie (bo to często się odbywa w różnych konfiguracjach) z klas 1-3?
    U mojego dziecka były po 4 z każdego rocznika po 25 dzieciaków w każdej klasie. I przyjmując hipotetycznie nawet co trzecie, które nie jest w stanie się samo ogarnąć w szatni daje nam gigantyczne kuriozum antypedagogiczne połączone z całkowitym olaniem bezpieczeństwa dzieci.

    --
    "Jeżeli z dłoni Narodu wypadnie Ewangelia, nie uratują jego poziomu moralnego, społecznego i kulturalnego żadne manifesty, czy programy polityczne." Kard. Stefan Wyszyński
  • ichi51e 01.10.19, 11:27
    Jakos przez miesiac odprowadza i odbiera podobny zwstaw - matka/dziadek/ojciec. U nas jest tak ze dzieci po szkole sa wyprowadzane na zewnatrz i wszyscy rodzice 10-15 min stoja pod szkola czekajac na dzieciaki. Serio te same twarze...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 01.10.19, 11:35
    Dodam jeszcze ze szkola jest zupelnie otwarta tj kazdy moze wejsc i wyjsc nikogo to nie interesuje. Dzieci rowniez nie ma ciecia ktory by dziedzial i pilnowal drzwi sa niezamkniete. Szatnie sa przy klasie szafek nie ma haczyki na kurtki i worki z ubraniami na wf i lawki na buty.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • edelstein 30.09.19, 20:35
    Ani to bezpieczne, ani wychowawcze

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • pruszynkaaa 30.09.19, 19:03
    U nas działą szybkie rozstanie. Sama zauważyłam, że im więcej tulania i rozstawania się tym gorzej. Najlepiej jak jest w miarę szybko - zmiana butów, odwieszenie kurtki, kiss i przedszkolanka czeka z wyciągniętą ręką. Wtedy mój nawet się nie orientuje co się zadziało. Też mieliśmy akcje z rozstawaniem się po 20-30 minut, płaczem takim, jakby mi go jacyś rzeźnicy od piersi wyrywali aż któregoś dnia byłam w dużym pośpiechu, i nie miałam czasu na to wszystko - zostawiłam jak stał, dałam buziaka i poszłam - przez okno tylko widziałam jak pobiegł do dzieci sam, bez żadnych histerii. Nastęnego dnia stwierdziłam ze koniec - wdrażamy nowe procedury - przebieram, buziaczek i do pani - no i działa. Ale mój ma dopiero 3 latka...
    A synek w ogóle mówi, dlaczego tak płacze? Może zwyczajnie zapytaj, co by mu pomogło, przecież to już duży chłopiec. Może już mu się to tak utarło, że płacze z przyzwyczajenia a nie z konkretnego powodu...
  • mrs.solis 30.09.19, 19:28
    No to sobie odpowiedzialas sama na pytanie. Najpierw matki kurczowo trzymaja dzieci przy sobie traktujac je jak dzidziusie, a pozniej sa zdziwione, ze dziecko jest niesamodzielne i ryczy za mama w przedszkolu czy szkole. Zacznij go w koncu traktowac jak siedmioletniego chlopca i przestan sie nad nim litowac z powodu jego niepelnosprawnosci, bo w niczym mu to nie pomaga.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • nangaparbat3 30.09.19, 20:43
    Mój brat ryczał codziennie przed pójściem do przedszkola, a w pierwszej klasie odmówił chodzenia do szkoły. Rodzice rozmawiali z wychowawczynią, kazała przyprowadzić, zeszła po niego do szatni, wzięła za rączkę, mianowała dyżurnym z jakimś bardzo ważnym obowiązkiem typu przynoszenie kredy czy podlewanie kwiatków, postawiła piątkę. Problem się skończył.
    Czy nauczycielka wie, co się dzieje, i co zrobiła, żeby pomóc dziecku?

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • madame_edith 01.10.19, 07:07
    To jest swietna rada i super madra nauczycielka.
  • agnieszka_kak 30.09.19, 20:53
    Ale to on nie chodzi na lekcje tylko siedzi w szatni?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka