Dodaj do ulubionych

czy macie PTSD

30.09.19, 13:01
www.polityka.pl/jamyoni/1770624,1,polacy--narod-z-ptsd.read?fbclid=IwAR0BWSTEUDvcZqLSMfyILjfd_VgWI5Czlx7omwZUHxwox4q3XUdLBO2hrgU
Co myslicie? Ciekawe spojrzenie. Sporo w tym prawdy. A czy wy prywatnie macie takie odczucia jak w wywiadzie?
Edytor zaawansowany
  • aguar 30.09.19, 15:15
    Ja na pewno mam PTSD i widzę tego mnóstwo w moim pokoleniu (DDD, DDA, dzieci toksycznych i narcystycznych rodziców).
    "W tym przypadku mówiłabym raczej o zawiści: trudno wytrzymać ze świadomością, że dziecko ma więcej, niż miało się samemu. To człowieka niszczy i sprawia, że on to dziecko nieświadomie krzywdzi."
    To jest o mojej matce, chociaż polemizowałabym z tym "nieświadomie" w jej przypadku. Nie ogarniam tego rozumem: moje dziecko też ma lepiej ode mnie, ja do tego dążę i mnie to cieszy, ale z drugiej strony nie we wszystkim ma lepiej, tak jak i ja nie miałam pod każdym względem lepiej od moich rodziców...
    W ogóle uważam, że autorka za bardzo usprawiedliwia. Jak ktoś nie może, nie umie, nie ma środków, to jego winą jest, że w takiej sytuacji w ogóle "wyprodukował" dzieci.
    Albo to: "mniej więcej 90 proc. populacji nie chce dotykać swoich traum, bo to jest zbyt bolesne. W tej sytuacji mówienie „dotknijcie, dotknijcie, bo my widzimy, że tego potrzebujecie”, nie ma sensu."
    Ma sens, bo my też tego potrzebujemy - rodziców, którzy przepracowali swoje traumy i mogą być dobrymi rodzicami. Jak się nie chciało dotykać, to trzeba było nie mieć dzieci. A teraz, to już nie ma, że boli, jak się sprowadziło dzieci na ten świat, to jest się im to winnym.
  • milamala 30.09.19, 15:31
    cyt. "Chociaż polemizowałabym z tym "nieświadomie" w jej przyp
    > adku"

    No wlasnie, tez mnie to zastanawia. Przeciez jesli czlowiek jest w miare prawny intelektualnie to tak z grubsza powinien wiedziec (chocby z TV) jak powinna wygladac milosc do dziecka. Wiec chyba jakos musi czuc, ze nie kocha tego dziecka tak jak jak powinien.
    Nie mozna kogos nie kochac ze swiadomoscia, ze sie go kocha. Chyba nie.


    cyt"> Ma sens, bo my też tego potrzebujemy - rodziców, którzy przepracowali swoje tra
    > umy i mogą być dobrymi rodzicami. Jak się nie chciało dotykać, to trzeba było n
    > ie mieć dzieci. A teraz, to już nie ma, że boli, jak się sprowadziło dzieci na
    > ten świat, to jest się im to winnym"

    Zgadzam sie. Tylko jak oni nawet nie wiedza ze maja traume. A jak im mowisz, ze masz traume, to zaprzeczaja i swiecie w to wierza.
    Mam ciotke ktora cierpi na agrofobie, tak jak jej matka a moja babka. Ciotka calkowicie zprzecza,ze ma z tym problem, jak rowniez, ze babcia z tym miala problem. tak jakby zyla w innej rzeczywistosc.
  • pani_tau 30.09.19, 16:15
    Mój wujek mający zwyczaj dyscyplinować swoje dzieci policzkowaniem (wystarczyło, że kuzynka niosąc mu kapcie (!) zagapila się przez chwilę na telewizor) uważa się za ojca wszechczasów.
  • hanusinamama 30.09.19, 16:36
    NO ale coż z tego ze sie wie jak sie powinno kochać jak sie tego nie czuje. Jeszcze "weselej" wygląda sprawa jak sie jedno dziecko kocha...a drugie nie. Mysle ze moja mama wie doskonale jak powinna mnie kochać...ale tego nie umie.
  • aguar 30.09.19, 16:46
    Szczerze, to uważam, że w takiej sytuacji pozostaje tak dobrze udawać, że się kocha, aby dziecko nie zauważyło, że jest inaczej.
  • rozalia_olaboga 30.09.19, 20:24
    Nie da się udawać miłości. Mozna być miłym, opiekuńczym, dbać, karmić, ubierać... ale i tak dziecko bedzie widziało, że mama nie ma dla niego tyle czułości, ile dla drugiego dziecka. Jeśli nie w dzieciństwie, to później sobie to uświadomi.
  • agaagaaga123 01.10.19, 09:18
    aguar napisała:

    > W ogóle uważam, że autorka za bardzo usprawiedliwia. Jak ktoś nie może, nie umi
    > e, nie ma środków, to jego winą jest, że w takiej sytuacji w ogóle "wyprodukowa
    > ł" dzieci. (...) Jak się nie chciało dotykać, to trzeba było n
    > ie mieć dzieci.

    Kobieto, to piszesz z dzisiejszego punktu widzenia. W czasach naszych rodziców nikt nie zastanawiał sie nad tym, po prostu normalni ludzie musieli mieć dzieci i koniec. Była na to presja, antykoncepcja kulała a dobry rodzic to był taki, co utrzymał przy życiu, dziecko było najedzone i czyste. Nikt nie rozważał, czy ze swoją psychiką powinien mieć dzieci bo było oczywiste, że tak, powinien jak najbardziej i to jak najwięcej tych dzieci.
  • bo_ob 01.10.19, 09:45
    agaagaaga123 napisała:

    > Nikt nie rozważał, czy
    > ze swoją psychiką powinien mieć dzieci bo było oczywiste, że tak, powinien jak
    > najbardziej i to jak najwięcej tych dzieci.

    Czytając to forum często mam wrażenie, że wiele spośród piszących tu matek nie powinno mieć dzieci z powodu swojej psychiki.
  • agaagaaga123 01.10.19, 10:03
    No mówię, to jest dzisiejsze kryterium. Powiedz to rodzinie na wsi w latach 30-tych.
  • bo_ob 01.10.19, 10:06
    Nie trzeba lat 30., wystarczą 60.

  • mary_lu 30.09.19, 15:36
    Zgadzam się z tą teorią, nawet jakiś czas temu to pisałam na forum w wątku o skąpstwie. Pokolenie moich dziadków było straumatyzowany przez wojnę, moi rodzice nie mieli jak sobie z ich traumą radzić, dopiero moje pokolenie jest świadome, chodzi na terapię itp.
  • kosmos_pierzasty 30.09.19, 15:46
    Mam tego świadomość już od pewnego czasu.
  • bi_scotti 30.09.19, 16:06
    Gdy czytam takie i podobne texts (w jakimkolwiek jezyku i odnoszace sie do roznych nacji - Polacy w zaden sposob nie sa special w rachunku krzywd i tragedii!), zawsze dochodze do wniosku, ze mialam naprawde nietuzinkowych, fantastic rodzicow. Oni nie mieli w zaden sposob przepracowanego PTSD, de facto zyli od jednej tragedii do drugiej z minimalnymi przerwami na zlapenie oddechu gdzies pomiedzy a jednak byli amazing parents. Matka nie byla w stanie mnie kochac, wlasnie dlatego, ze PTSD … ale byla wysmienitym rodzicem choc zapewne sama radosci macierzynstwa nie zaznala i tego jej moge serdecznie wspolczuc. Ale zadanie jakim bylo wychowanie przyzwoitego, szczesliwego (!!!) czlowieka wykonala wzorowo. Tatus zas po prostu kochal i dal z siebie calego siebie, bo niewiele co innego mogl dac w swiecie, w ktorym bycie "inteligencja pracujaca" bywalo gorszym wyrokiem niz obecne bycie "wyksztalciuchem" wink Wiec mysle tez, ze rzecz nie wylacznie w doswiadczeniach, chocby i najdramatyczniejszych ale glownie w tym jakie values wynioslo sie z domu. Moi rodzice byli przyzwoitymi ludzmi. W kazdym wymiarze slowa "przyzwoity" i owa przyzwoitosc zastosowali rowniez (przede wszystkim?) gdy urodzilo im sie dziecko. Pozostali przyzwoici forever, zawsze bede im za to wdzieczna i w swoim rodzicielstwie, mimo roznych challenges, tez staralam sie/staram sie zawsze kierowac przede wszystkim przyzwoitoscia. Ot, takie old-fashion values, eh smile
    No i przeciez nie moze obejsc sie bez JK … ku pamieci jego dziadkow, moich rodzicow, tamtego pokolenia
    Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • simply_z 30.09.19, 16:19
    ciekawe czy twoi rodzice i dziadkowie cieszyliby sie widzac, ze zamiast polskiego leciz polingliszem..jak za zaborow co najmniejbig_grin
  • bi_scotti 30.09.19, 17:04
    simply_z napisała:

    > ciekawe czy twoi rodzice i dziadkowie cieszyliby sie widzac, ze zamiast polskie
    > go leciz polingliszem.

    Moi rodzice i dziadkowie byliby zachwyceni, ze pisze. To zawsze jest kwestia point of view/point of reference. Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • simply_z 30.09.19, 17:19
    wtracajac makaronizmy?
  • bi_scotti 30.09.19, 17:32
    Checesz sie wiecej o mnie dowiedziec, napisz na priv albo grzeb, grzeb w archives - gdzies tam na poczatku lat 2000 chyba nawet cos napisalam wiecej o sobie na forum. No need to repeat. And that's it, no more, zycze Ci pieknego ostatniego wieczoru we wrzesniu 2019 & fantastic October 2019! Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • milamala 30.09.19, 18:03
    Bi scotii, bez urazy, ale w ktoryms momencie twoja historia sie nie klei. Nie mozna zjesc ciastko i miesc ciastko. Jak byli tak straszliwie skrzywdzeni i toczyli sie od jednej do drugiej tragedii, to nie ma ludzkiej sily aby nie odbilo sie to na ich rodzicielstwie.
  • bi_scotti 30.09.19, 18:12
    milamala napisała:

    > Jak byli tak straszliwie skrzywdzeni i tocz
    > yli sie od jednej do drugiej tragedii, to nie ma ludzkiej sily aby nie odbilo s
    > ie to na ich rodzicielstwie.

    Bo Ty tak uwazasz? C'mon, nie przesadzaj. Ludzie przez stulecia radzili sobie z various tragedies i wychowywali kolejne pokolenia, raz lepiej, raz gorzej. Ja jestem produktem dzialanosci wychowawczo-rodzicielskiej moich parents. Jestem szczesliwym, produktywnym, uczciwym czlowiekiem z sensownie-poukladanym zyciem osobistym i rodzinnym MIMO deficytow, z ktorymi sie urodzilam i must deal przez cale zycie. Czegoz wiecej moga jacykolwiek rodzice chciec gdy wypuszczaja piskle z gniazda? Czy mogli lepiej? Wszystko mozna lepiej ale to temat na inny watek wink Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • milamala 30.09.19, 18:22
    Bi, po piersze ludzie przez stulecia raczej kiepsko radzili sobie i rownie zle wychowywali swoje dzieci. Takie byly czasy, koszmar dziecinstwa dopiero teraz powoli sie konczy. Niewiele dzieci docieralo do doroslosci, sila rzeczy rodzice starali sie do dzieci nie przywiazywac. Czesto oddawali pod opieke mamkom za kase, choc stac ich bylo na wychowanie. Po prostu wtedy ludzie nie wiedzieli, ze dziecko to tez czlowiek, ze trzeba budowac z nim relacje. Przez cale wieki tak bylo.
    po drugie, absolutnie nie twierdzilam, ze jestes nieszczesliwych, nieproduktywnym itp. czlowiekim, bon Boze. Typuje, ze skoro tak swietnie cie wychowali, to na szczescie najzwyczajniej w swiecie posrod tych trudnosci jakos udalo sie im uniknac traumy, albo trauma byla niezbyt gleboka, albo byli mega silni i wydostali sie ze swojego grajdolka.
    Nie kazdy z PTDS wychowa dziecko z PTDS.

    Sa tacy ktorych zasoby sie nie wyczerpaly a sa dosc madrzy aby podzwignac swoj los na tyle skutecznie, ale na sobie zatrzymac tez wielopokolewniowt prog cierpienia. Nie kazdemu dano tyle sily i szczescia.
  • bi_scotti 30.09.19, 18:33
    milamala napisała:

    > Bi, po piersze ludzie przez stulecia raczej kiepsko radzili sobie i rownie zle
    > wychowywali swoje dzieci. Takie byly czasy, koszmar dziecinstwa dopiero teraz p
    > owoli sie konczy.

    Problem w tym, ze zycie nie znosi pustki. Tak w dobrym, jak i w zlym. Bylabym wiec ostrozna w budowaniu nadzieji na "lepsze jutro". Jako rodzic jest sie sakazanym by default na popelnianie bledow. Nie da sie tej wieloletniej, complex roboty wykonac bez bledow. Mniejszych badz wiekszych bledow. Szczegolnie, ze za kazdym kolejnym razem/przy kazdym kolejnym dziecku jest to zawsze eksperyment na zywym organizmie bez mozliwosci powtorzenia/correction. Unikajac jednych errors, np. tych popelnianych przez past generations, popelnia sie inne/nowe. I kolejne pokolenia doroslych beda zarzucac swoim rodzicom this or that, beda przezywac swoje PTSD etc. I tam gdzie nie ma przestepstwa, jedyna opcja jest, moim zdaniem (!) taka, o jakiej juz wspomnialam: albo wybaczyc unconditionally cokolwiek tam jest do wybaczenia, albo sie konsekwentnie odciac. Jaka decyzje podjac to juz kazdy musi rozstrzygnac we wlasnym sercu, sumieniu, racjonalnie badz emocjonalnie - po swojemu na swoj prywatny uzytek. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • aguar 30.09.19, 18:40
    To co teraz piszesz, to już mi się nie podoba. Takie trochę spłycanie tematu, przerzucanie winy na ofiarę. Rodzice nieidealni, popełniający błędy to nie jest to samo, co rodzice wywołujący u dziecka PTSD, raczej między jednymi i drugimi jest przepaść! Bardzo nie w porządku jest porównywanie ofiar tych drugich do dzieci czepiających się rodziców o jakieś pierdoły, bo zawsze się coś znajdzie.
  • bi_scotti 30.09.19, 18:51
    aguar napisała:

    > Bardzo nie w porządku jest porównywanie ofiar tych drugich do dz
    > ieci czepiających się rodziców o jakieś pierdoły, bo zawsze się coś znajdzie.

    Niemniej wiele rzeczy, procz oczywistych zaniedban/przestepstw, jest w naszych glowach. Poza tym rozni ludzie roznie reaguja na podobne sytuacje/wymagania/restrykcje/rules etc.
    Ty sie mozesz nie czepiac rodzicow o to, ze np. zaczelas jezdzic na summer camps dopiero majac lat … bo ja wiem … 15, a dla innej osoby to bedzie krzywda zyciowa, z ktora bedzie sie zmagac przy kazdej okazji planowania wakacji. Jak u Agnieszki Osieckiej "jestesmy latwopalni", jestesmy delikatni i krusi z tym, ze kazdy swoja delikatnosc i kruchosc ma umieszczona w ciut innym miejscu, przezywa w indywidulanym temacie, w indywidualny sposob. Relationships pomiedzy rodzicami a dziecmi, doroslymi juz dziecmi, trudno zamknac w ogolniku "wszyscy mamy PTSD", bo z jednej strony … sure, to jest jakas tam prawda o kazdym obywatelu tego swiata, z drugiej … kazdy niesie swoja prawde na swoj sposob wink Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • milamala 30.09.19, 19:32
    bi_scotti napisała:

    > Niemniej wiele rzeczy, procz oczywistych zaniedban/przestepstw, jest w naszych
    > glowach. Poza tym rozni ludzie roznie reaguja na podobne sytuacje/wymagania/res
    > trykcje/rules etc.
    > Ty sie mozesz nie czepiac rodzicow o to, ze np. zaczelas jezdzic na summer camp
    > s dopiero majac lat … bo ja wiem … 15, a dla innej osoby to bedzie krzywda zyci
    > owa, z ktora bedzie sie zmagac przy kazdej okazji planowania wakacji.

    Bez urazu Bi, ale niestety nie masz ku swojemu szczesciu zielonego pojecia o czym piszesz. I ciesz sie tym.
    Twoje przemyslenia nie dotycza tego watku.

    To raczej w watku o ewentualnych bledach rodzicielskich mozna sobie popisac.

    A ten watek jest o Zespole Stresu Pourazowego w wyniku poczynan rodzicielskich.
  • nangaparbat3 01.10.19, 17:48
    Wydawało mi się, że przynajmniej artykuł jest o przenoszeniu skutków PTSD rodziców na dzieci. To nie jest to samo co rodzic wywołujący u swego dziecka głęboką traumę. Bi też to jasno rozgranicza.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • milamala 08.10.19, 22:35
    nangaparbat3 napisała:

    > Wydawało mi się, że przynajmniej artykuł jest o przenoszeniu skutków PTSD rodzi
    > ców na dzieci. To nie jest to samo co rodzic wywołujący u swego dziecka głęboką
    > traumę. Bi też to jasno rozgranicza.


    A jak inaczej sie przenosi skutki PTSD jak nie czyniac u swego dziecka traumy. To jest dokladnie to samo. Nie mozna przeniesc skutkow PTSD czynia dziecku dobro. W ten sposob przerywa sie lancuch przekazywania skutkow.
  • milamala 30.09.19, 19:27
    bi_scotti napisała:


    cyt "Unikajac jednych errors
    > , np. tych popelnianych przez past generations, popelnia sie inne/nowe."


    Tylko wiesz, sa bledy i BLEDY. Nie mozna potwornych rzeczy jakie wyrzadzaja niektorzy rodzice swoim dzieciom wrzucic do tego samego worka co bledy wychowawcze wynikle zwyczajnie z niewiedzy.

    Kto powiedzial wystarczy byc wystarczajaco dobrym rodzicem, bo idealnym nigdy nie bedziemy.

    Ale nie o takich mowimy.

    cyt. "> ne pokolenia doroslych beda zarzucac swoim rodzicom this or that, beda przezywa
    > c swoje PTSD etc. "

    Jak ja ci zazdroszcze, nie masz pojecia o tym jakie rzeczy moga wywolac PTSD. PTSD to nie jest "takie swoje PTSD".

    cyt. "I tam gdzie nie ma przestepstwa, jedyna opcja jest, moim zdan
    > iem (!) taka, o jakiej juz wspomnialam:

    Problem w tym, ze w wiekszosci to sa przestepstwa. PTSD nie powstaje bo sie dziecko z mama poklocilo i dostalo szlaban.


  • bradie 30.09.19, 20:00
    Bi-scoti, ciesz się tym, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Nawet nie czuje zazdrości, ale szczerze się cieszę, że są normalne rodziny, które nie wyrządzily krzywd swoim dzieciom, skutkujacych trauma, która potem trzeba przezwyciężać na terapii. Ja mam PTSD, i uwierz mi, tu nie chodzi o błędy typu Summer camp.
  • kosmos_pierzasty 01.10.19, 13:16
    milamala napisała:
    >
    > Problem w tym, ze w wiekszosci to sa przestepstwa. PTSD nie powstaje bo sie dzi
    > ecko z mama poklocilo i dostalo szlaban.
    >
    >
    Dokładnie tak - chodzi o przestępstwa.
  • aguar 30.09.19, 18:22
    Bo tak generalnie to nie nieszczęścia typu konfiskata majątku, pożar domu, złamanie nogi, zawał itp. czynią ludzi złymi rodzicami. Bardziej złe, niesprawiedliwe traktowanie w dzieciństwie - przemoc, brak szacunku, wsparcia, uwagi itd. Dużo złego zrobiło tu przyzwolenie społeczne na złe traktowanie dzieci, kk, czwarte przykazanie...
  • milamala 30.09.19, 18:30
    aguar napisała:

    > Bo tak generalnie to nie nieszczęścia typu konfiskata majątku, pożar domu, złam
    > anie nogi, zawał itp. czynią ludzi złymi rodzicami. Bardziej złe, niesprawiedli
    > we traktowanie w dzieciństwie - przemoc, brak szacunku, wsparcia, uwagi itd. Du
    > żo złego zrobiło tu przyzwolenie społeczne na złe traktowanie dzieci, kk, czwar
    > te przykazanie…

    Dokladnie tak. Najczesciej chodzilo o braki w dziecinstwie. Dzieci po prostu nie kochano, nie budowano z nimi wiezi, oddawano ich na wychowanie, wypuszczano z domu rano i niech hasa po polach. Nie wazne czy wroci, bo w domu czeka 15 innych dzieci. Nie bylo zadnego wychowywania, nikt sie tym nie zajmowal, nikt nie wiedzial, ze tak trzeba, ludzie byli niepismienni i czesto bardzo biedni. Chcieli przetrwac, tak jak ich rodzice. Los ich dzieci nie byl dla nich najwazniejszy.
  • kropka_kom 08.10.19, 16:02
    ile ty masz lat Bi scotti?
  • beaucouptrop 01.10.19, 14:20
    No Biscotti tak fantastic i amazing to chyba nie bylo jak tu opisujesz. Czasem ludzie maja tendencję do idealizowania przeszłości. Ciebie zdradził język. Miałaś matkę i tatusia...
  • cauliflowerpl 30.09.19, 15:50
    Zaznaczam, zeby nie zapomniec. Chetnie przeczytam.
  • fredzia098 30.09.19, 16:32
    Dziwny wywiad. Pani usprawiedliwia wszystkich wokół, bo wszyscy mają traumę i są niezdolni do bycia dobrym rodzicem, bo oni po prostu nie mogą inaczej. Dziadkowie bo wojna, rodzice bo peerel, a dzieci mają to wszystko zrozumieć, wybaczyć, zaakceptować, iść na terapię żeby zadbać o relacje. Bardzo uderzył mnie też fragment, że rodzice krzywdzą dzieci bo są zawistni, że ich dzieci mają lepiej i więcej niż oni za młodu. Dla mnie to niewyobrażalne zazdrościć własnym dzieciom ,że mają lepiej, a autorka przedstawia to jako właściwie coś naturalnego. Wkurzył mnie ten wywiad. Moje życie nie będzie się kręcić wokół tego aby wybaczać patologicznym rodzicom, starać się dla nich i układać sobie z nimi relacje kosztem mojego zdrowia psychicznego i kosztem prawa moich dzieci do wychowywania się w normalnej rodzinie.
  • aguar 30.09.19, 16:53
    Mnie też wkurza takie podejście, że rodzicom należy odpuścić i samemu się o siebie zatroszczyć, bo oni się nie zmienią itd. To znaczy dobrze jest brać pod uwagę taką opcję, że się nic nie da zrobić, bo to nie od nas zależy, aby się później nie rozczarować. Ale nie zgadzam się z tym, aby, jeśli nadal żyją i nie są zdemenciali, nie domagać się, aby próbowali naprawić krzywdy, jakie wyrządzili. Bo często wciąż mają moc, aby pomóc swoim ofiarom, choćby okazując, że zrozumieli, ile złego wyrządzili, przepraszając.
  • bi_scotti 30.09.19, 17:12
    aguar napisała:

    > Ale nie zgadzam się z tym, aby, jeśli nadal żyją i nie są z
    > demenciali, nie domagać się, aby próbowali naprawić krzywdy, jakie wyrządzili.
    > Bo często wciąż mają moc, aby pomóc swoim ofiarom, choćby okazując, że zrozumie
    > li, ile złego wyrządzili, przepraszając.

    Kontrole i na dodatek wciaz jednak wybitnie umiarkowana (!) mamy/mozemy miec/miewamy wylacznie nad soba. Domaganie sie czegolwiek od kogokolwiek jest by default dyskusja z wiatrem zeby nie wial. Oczywiscie, mozna, ale szanse na success sa jakie sa … mikre uncertain
    Krzywda idzie w pokolenia. Skrzywdzone generations krzywdza kolejne … ergo … zatrzymac ten korowod mozna tylko na sobie samym, nie da sie tego zatrzymac wstecz. Nawet najbardziej heartfelt przeprosiny/wyznania grzechow wiekszosci (zadnych?) krzywd nie naprawia, bo czas minal, things have happened. Naprawic mozna wylacznie by paying forward. Jedyne, co mozna uczynic wobec rodzicow/dziadkow/past generations to albo wybaczyc bezkondycyjnie, albo sie jednoznacznie odciac. Kazda inna opcja laczy sie z nieustajaca frustracja dla obu stron. Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • nangaparbat3 30.09.19, 17:49
    >>>Krzywda idzie w pokolenia. Skrzywdzone generations krzywdza kolejne … ergo … zatrzymac ten korowod mozna tylko na sobie samym,
    Amen.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • wapaha 01.10.19, 10:05
    Wpiszę się tutaj ale zgadzam się ze wszystkim co piszesz. Największy wplyw mamy na samych siebie.
    Co do artykułu- moja matka była zazdrosna o wszystko co mnie dotyczyło. Jednak majac dopiero kilkanascie lat zaczęłam to nazywac - wczesniej nawet nie chciało przejsc przez mysl, no bo jak.. Z perspektywy czasu i z odwaga dorosłej osoby widzę, ze najlepsze co od niej dostałam to życie i...jej szybką smierc
  • milamala 08.10.19, 22:38
    wapaha napisała:

    cyt. "Z perspektywy czasu i z odwaga dorosłej osoby
    > widzę, ze najlepsze co od niej dostałam to życie i...jej szybką smierc "

    Straszane prawda, a jakie prawdziwe. Mam to samo, tyle, ze zaluje, ze smierc nie nastapila wczesniej.
  • ewiedzma 30.09.19, 17:30
    aguar napisała:

    > Mnie też wkurza takie podejście, że rodzicom należy odpuścić i samemu się o sie
    > bie zatroszczyć, bo oni się nie zmienią itd. To znaczy dobrze jest brać pod uwa
    > gę taką opcję, że się nic nie da zrobić, bo to nie od nas zależy, aby się późni
    > ej nie rozczarować. Ale nie zgadzam się z tym, aby, jeśli nadal żyją i nie są z
    > demenciali, nie domagać się, aby próbowali naprawić krzywdy, jakie wyrządzili.
    > Bo często wciąż mają moc, aby pomóc swoim ofiarom, choćby okazując, że zrozumie
    > li, ile złego wyrządzili, przepraszając.

    Bo tu nie chodzi o rodziców, tylko o własną relację z przeszłością oraz o to, by nasze życie przestało się wreszcie kręcić wokół nich i niezaspokojonych dziecięcych potrzeb.
  • aguar 30.09.19, 17:42
    No to może dzieci nie powinny się tego domagać bezpośrednio, ale może jakieś kampanie społeczne, ulotki w przychodni i w sanatorium, wykłady na uniwersytecie trzeciego wieku: jeśli wydaje ci się, że byłeś dobrym rodzicem, a twoje dziecko nie chce mieć z tobą nic wspólnego, to raczej nie znaczy, że jest niewdzięczne. Najprawdopodobniej je skrzywdziłeś. Możesz mieć jeszcze szansę to naprawić, ale potrzebujesz terapii... czy coś w tym stylu. Jak myślicie?
  • bi_scotti 30.09.19, 17:46
    A to akurat nie jest glupi pomysl. Moze language takich ulotek/posters powinien byc bardziej zyczliwy, taki uczciwie zachecajacy a nie obviously condescending, ale w sumie pomysl dobry. Pod warunkiem, ze faktycznie beda therapists/grupy/miejsca, gdzie ci zacheceni ulotka beda mogli sie udac po autentyczna pomoc! Czy takie miejsca/therapists sa? beda dostepne? Bo zachecanie dla zachecania to troche zlosliwa zabawa, eh … Life.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • milamala 30.09.19, 18:25
    aguar napisała:

    > No to może dzieci nie powinny się tego domagać bezpośrednio, ale może jakieś ka
    > mpanie społeczne, ulotki w przychodni i w sanatorium, wykłady na uniwersytecie
    > trzeciego wieku: jeśli wydaje ci się, że byłeś dobrym rodzicem, a twoje dziecko
    > nie chce mieć z tobą nic wspólnego, to raczej nie znaczy, że jest niewdzięczne
    > . Najprawdopodobniej je skrzywdziłeś. Możesz mieć jeszcze szansę to naprawić, a
    > le potrzebujesz terapii... czy coś w tym stylu. Jak myślicie?

    Uwazam, ze to swietny pomysl, ale w obecnej Polsce, gdzie panuje mit wartosci rodziny to raczej niemozliwe. O takich rzeczac jednak jeszcze najczesciej decyduja panowie z pokolenia naszych ojcow.
  • nangaparbat3 30.09.19, 17:48
    Nie można wymusić ani zrozumienia, ani przwdziwych przeprosin.
    Czasem można zrozumieć, dlaczego ktoś postąpił tak a nie inaczej, dopuścić świadomość, co robił dobrego.
    Ale najpierw poczucie krzywdy, wściekłość, gniew wyrzucić z siebie wobec empatycznego słuchacza, to warunek (chyba).
    No i to chyba musi iść spiralnie coraz głębiej, przez lata. Łatwo nie jest.


    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • milamala 30.09.19, 18:12
    fredzia098 napisał(a):

    > Pani usprawiedliwia wszystkich wokół, bo wszyscy mają traumę i s
    > ą niezdolni do bycia dobrym rodzicem, bo oni po prostu nie mogą inaczej. Dziadk
    > owie bo wojna, rodzice bo peerel, a dzieci mają to wszystko zrozumieć, wybaczyć
    > , zaakceptować, iść na terapię żeby zadbać o relacje.

    Wiesz, na poczatku tez mnie to troche uderzylo. Potem sobie pomyslalam, ze moze nie chodzi o rodzicow tylko o nas, dzieci, zebysmy potrafili choc troche zrozumiec co sie dzieje, nie szukac winy u siebie (tak czesto sie spotyka u ofiar przemocy), w sumie dziecko chce kochac rodzicow, tyle , ze jak powiedziala trzeba nie tyle wybaczyc, zapomniec co … pogodzic sie z tym, ze sie RODZICA NIE MA. Mocne, mowi zeby potraktowac rodzica jak innego obcego. Zazwyczaj olanie obcego przychodzi latwiej. Wnioskuje to z tego, ze mowi tez o tym aby samemu przestac o sobie myslec jak o ofierze, nie dla dobra rodzicow, ale swojego, lepiej myslec o sobie jak o ocalalym, kims ktos jednak wygral, wygramolil sie z tego bagna, otrzepal i poszedl dalej. Na mnie to wywarlo ogromne wrazenie.

    cyt. "Bardzo uderzył mnie też f
    > ragment, że rodzice krzywdzą dzieci bo są zawistni, że ich dzieci mają lepiej i
    > więcej niż oni za młodu. Dla mnie to niewyobrażalne zazdrościć własnym dziecio
    > m ,że mają lepiej a autorka przedstawia to jako właściwie coś naturalnego"

    Dla mnie tez jes niewyobrazalne, w koncu kazdy normalny rodzic chce aby jego dziecku bylo lepiej. Ale wiem z wlasnego doswiadczenia, tak rodzice potrafia zazdroscic. Potworne ale prawdziwe.

    cyt "Wku
    > rzył mnie ten wywiad. Moje życie nie będzie się kręcić wokół tego aby wybaczać
    > patologicznym rodzicom, starać się dla nich i układać sobie z nimi relacje kosz
    > tem mojego zdrowia psychicznego i kosztem prawa moich dzieci do wychowywania si
    > ę w normalnej rodzinie. "


    Mysle, ze nie o to do konca chodzilo. Ja tez nie zamierzam wybaczyc tylko odsunac. Chodzi bardziej o to zeby zaznac wreszcie spokoju. Nic sie nie kreci wiecej wokol rodzicow, bo staja sie oni jak inni obcy. Jak chcesz isc z obcym na kawe to idziesz, jak nie to nie. Nie ma juz wiecej zadnych obowiazkow wobec rodzicow. Mozna zrozumiec dlaczego zachowywali sie jakby urwali sie zywcem z horroru o psychopatach, ale wlasnie dlatego, ze oni tacy sa (nie wazne dlaczego tacy sa) nie sa juz de facto naszymi rodzicami. To obcy ludzie. Wobec obcych nie mamy zadnych zobowiazan, jestesmy wolni, uratowani, idziemy dalej.
  • yuka12 30.09.19, 17:12
    Wywiad ciekawy, pod rozwagę. Mam w rodzinie przykład matki karmiącej, która robi to zamiast czułości, ciepła, wsparcia czy prostego "kocham cię". Już dawno do tego doszłam, dlaczego to robi i co w jej przypadku oznacza. Cieszę się więc, że myślałam prawidłowo 😀. Ale też nie podoba mi się usprawiedliwianie starszego pokolenia- nawet moja 90-letnia mama od dawna zdaje sobie sprawę z braków emocjonalnych u jej matki (a mojej babci) i skąd się wzięły. Po co więc usprawiedliwiać wewnętrzne zacietrzewienie i egocentryzm?

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • agusiah 30.09.19, 20:36
    Gdzieś czytałam tekst o Polakach jako narodzie trwałe straumatyzowanym. O pamięci strasznych rzeczy, jaka przechowywana jest w świadomości zbiorowej. Trochę na bazie koncepcji Hellingera to było. I zaczęłam to widzieć w sobie. Nie jestem w stanie oglądać scen przemocy wobec kobiet w zadnej formie. Różę odchorowałam ciezko. A uświadomiłam sobie, ze moja babcia - piekna do śmierci kobieta - jako 16latka została wywieziona na 5 lat na roboty do Niemiec. Co ja tam spotkało na miejscu, co po drodze, co przy powrocie- nigdy nie opowiadała.
    To trochę z boku tego wywiadu, ale może warto pamiętać, ze pokolenie dziadków po takich przejściach wychowało naszych rodziców. Musiało to zostawić w nich ślady.
  • alicia033 01.10.19, 14:33
    agusiah napisała:


    > To trochę z boku tego wywiadu, ale może warto pamiętać, ze pokolenie dziadków po takich przejściach wychowało naszych rodziców. Musiało to zostawić w nich ślady.

    10/10

    a tym wszystkim aguarom, milimalom i im podobnym życzę, by na własnej skórze doświadczyły tego, przez co musiały przejść poprzednie pokolenia.
    Niestety ale na taki brak wyobraźni i podstawowej empatii działa wyłącznie dostanie we własną skórę.

    --
    45rtg o muzykach:
    "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
  • aguar 01.10.19, 14:55
    A ja z kolei uważam na podstawie przykładu Agusiah, że jeśli ktoś doznaje krzywdy z rąk obcych w późniejszym wieku (a ma solidne podstawy - wcześniej był w rodzinie,w której był, kochany, wspierany, szanowany, jego potrzeby były zaspokajane) to nie jest gorsze od sytuacji, kiedy ktoś doznaje krzywd od pierwszych lat życia, od osób, z którymi musi żyć i jest od nich całkowicie zależny, i nawet nie wie, jak wyglądają normalne relacje z ludźmi. Moim zdaniem w tym drugim przypadku trudniej wyjść z traum.
  • bradie 01.10.19, 15:12
    No właśnie doświadczyły tej krzywdy, której im życzysz, czego skutkiem jest PTSD. A empatii to właśnie tobie brakuje
  • milamala 08.10.19, 22:39
    alicia033 napisała:

    cyt. > a tym wszystkim aguarom, milimalom i im podobnym życzę, by na własnej skórze do
    > świadczyły tego, przez co musiały przejść poprzednie pokolenia.

    A ja tobie zycze wszytkiego dobrego.
  • kropka_kom 08.10.19, 16:07
    tak mi się przypomniała książka pt " Nie zaczęło się od ciebie" autor Mark Wolynn..to mi.in o przenoszeniu traum genetycznie...
  • bo_ob 01.10.19, 10:16
    Z wywiadu:
    Katarzyna Czarnecka: – Kiedy dziecko staje się dorosłe?
    Odpowiedź: [...] gdy porzuci chroniczną tęsknotę za idealnymi rodzicami, czyli wydostanie się z iluzorycznego świata, w którym życie jest piękne.

    I wniosek:" dorosłe dziecko może w relacji z rodzicami naprawić wyłącznie siebie.'

    Obarczanie rodziców tym, jacy jesteśmy jako dorośli ludzie jest bardzo wygodne, ale trudne do zniesienia dla bliskich.
    Tymczasem postawa polegająca na tym, że starzy rodzice mają przepraszać dorosłe dzieci za prawdziwe bądź rzekome krzywdy im wyrządzone świadczy o tym, że to dorosłe dziecko wcale nie dorosło.

  • bradie 01.10.19, 10:52
    Jak rodzice wyrzadzali krzywdy to nie byli starzy, czyli co - krzywdy ( przemoc, molestowanie) mają stać się nieważne bo kaci się zestarzali ? Jakie to wygodne dla sprawców, nigdy nie wziąść odpowiedzialności za zło
  • bo_ob 01.10.19, 10:56
    Kaci? Jeśliby któryś rodzic mnie w dzieciństwie katował, to na pewno jako dorosła osoba nie oczekiwałabym o niego przeprosin. Ani w ogóle niczego, bo dawno zerwałabym wszelkie kontakty.
  • aguar 01.10.19, 12:57
    Są ofiary, którym przeprosiny nie są do niczego potrzebne i takie, którym mogłyby pomóc, to jest indywidualne. I to, że ofiara chciałaby przeprosin nie oznacza jeszcze, że jest osobą niedojrzałą.
    Niektórym przeprosiny mogą pomóc wybaczyć. A wybaczenie może pozwolić ruszyć dalej.
    Jeszcze dodam, że alkoholicy w tych swoich krokach mają przeproszenie i zadośćuczynienie tym, których skrzywdzili. (Często dzieci nie chcą z nimi w ogóle gadać, ale jednak zaleca się przynajmniej postarać coś zrobić.) Można by to rozszerzyć i na tych którzy krzywdzili bez związku z alkoholizmem.
  • hungaria 01.10.19, 14:40
    No właśnie. Skoro w sprawach karnych brak skruchy jest często okolicznością dodatkowo obciążającą, a sąd nakazuje sprawcom przeproszenie ofiary, to dlaczego dziecko nie miałoby prawa oczekiwać tego samego za krzywdy doznane od osób, które powinny być najbliższe? Bo w świętej rodzinie obowiązują inne reguły współżycia społecznego?
    To oczywiście takie gdybanie, o mechanizmie wyparcia i zaprzeczania jest już wyżej.
  • alicia033 01.10.19, 17:10
    hungaria napisał(a):

    > Skoro w sprawach karnych brak skruchy jest często okolicznością dodatkowo obciążającą,

    a tę bujdę skąd wzięłaś?

    --
    45rtg o muzykach:
    "Do czynności grania na instrumencie nie trzeba nic, poza sprawnością manualną i ewentualnie oddechową. Nawet słuch nie jest potrzebny, chyba że do skrzypiec, albo puzonu. Wciska się określone klawisze, albo progi i gra muzyka."
  • milamala 08.10.19, 22:47
    alicia033 napisała:

    cyt. > > Skoro w sprawach karnych brak skruchy jest często okolicznością dodatkowo
    > obciążającą,
    >
    > a tę bujdę skąd wzięłaś?

    Nie taka znowu bujda. Sad bierze pod uwage skruche lub jej brak w ustalaniu wysokosci kary.
  • alicia033 08.10.19, 23:00
    milamala napisała:

    > Sad bierze pod uwage skruche lub jej brak w ustalaniu wysokosci kary.

    ale łapiesz, że odpowiadasz zupełnie nie w temacie?







    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • milamala 08.10.19, 23:27
    wiem wiem
  • bradie 01.10.19, 13:19
    Ale to właśnie ty piszesz we wcześniejszym poście o przeprosinach. Odnioslam się jedynie do twoich słów
  • bradie 01.10.19, 13:20
    To było do bo-ob

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka