Dodaj do ulubionych

A która z Was straciła szansę na poznanie kogoś

02.10.19, 17:39
interesującego?
A może na wielką miłość? Być może romans?
Ale z winy własnej! (spóźniony refleks, brak odwagi, pustka we łbie i zero tematu do rozmowy wink)
No, która?

Edytor zaawansowany
  • aguar 02.10.19, 17:50
    Dawno, dawno temu poznałam fajnego faceta przy schronisku nad Morskim Okiem. On szedł na Mięguszowiecki, a ja planowałam najkrótszą trasą do Doliny Pięciu Stawów i stamtąd na Krzyżne. I długo żałowałam, że się trzymałam sztywno planu zamiast pójść tam, gdzie on...
  • m_incubo 02.10.19, 18:52
    Jak czarny, śniady, to może mój, w podobnych lub wręcz tych samych okolicznościach go spotkałam, może on tam polował smile
  • aguar 03.10.19, 08:23
    Chyba blondynem nie był i na 100% był słusznego wzrostu. Było w 1998.
  • niebieskie_korale 02.10.19, 17:55
    Bylam zakochana do szalenstwa na studiach, ale do takiego prawdziwego szalenstwa. Nie wiem, czy ja po prostu zwarowalam i facet sie przestraszyl i nigdy, ale to nigdy nie okazal mi cienia zainteresowania. Jakbym byla powietrzem. A w tym samym czasie uganial sie za mna inny chlopak, ktory chyba byl we mnie zakochany do szalenstwa, a ja znowu nic. Tamten pozostal dla mnie wielka miloscia i choc teraz juz tyle lat jestem dzieciata mezatka, to tak sobie mysle jakby tylko kiwnal palcem to bym gory przeniosla dla niego. Nawet mam motylki w brzuchu jak to pisze. O zesz.....
  • mysiulek08 02.10.19, 17:59
    U mnie podobnie, ztym, ze facet i owszem zainteresowanie wykazywal, ale ja jakas 'spieta' bylam, za to kolezanka oporow nie miala... i do dzisiaj ma te cholerne motylki...

    --
    Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
  • jolie 02.10.19, 18:32
    Nie chcę kwasić klimatu, ale przecież Ty zakochałaś się w wyobrażeniu tego faceta, a nie w nim samym... Karmisz się jakąś iluzją.
  • niebieskie_korale 02.10.19, 19:08
    a ty myslisz, ze przekonasz moje motylki w brzuchu do tego? One nie sa racjonalne. tak mam i juz
  • triss_merigold6 02.10.19, 18:43
    To fantastyczne mieć żonę, która tęskni za randomowym typem z lat studenckich. tongue_out
  • niebieskie_korale 02.10.19, 19:10
    no wlasnie, do tej pory mi to wypomina...a ja dla niego wiersze pisalam, kompletnego glupka z siebie robilam i w ogole durna bylam, ze az zal. Ale uczucie, albo cokolwiek to jest zostalo...
  • bi_scotti 02.10.19, 19:31
    triss_merigold6 napisała:

    > To fantastyczne mieć żonę, która tęskni za randomowym typem z lat studenckich.
    > tongue_out

    big_grin big_grin big_grin


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • niebieskie_korale 02.10.19, 20:08
    Oj smiejcie sie dziewczyny smiejcie....
  • chocolatemonster 02.10.19, 18:33
    Ja. Przez niesmialosc. Jednakze nie zaluje bo mam fajnego meza.
  • jolie 02.10.19, 18:37
    Moja wielka miłość od pierwszego wejrzenia (wzajemna) skończyła się tragicznie, nie do końca z mojej winy, choć ja nie potrafiłam mu wybaczyć tego, co zrobił. Mam jakiś sentyment, ale on w sumie jest gorzki - poznałam bardzo ciemną stronę jego osobowości i wiem, że nie byłabym z nim szczęśliwa.
  • bo_gna 02.10.19, 18:44
    Ja na studiach, był taki jeden, bardzo nieśmiały, z daleka między nami był po prostu prąd, ja cały czas głowa w chmurach, wymiany spojrzeń, zapytał się mnie ten jeden raz czy mam pożyczyć notatki, a ja akurat na te zajęcia nie chodziłam, więc powiedziałam żeby sobie załatwił od kogoś innego (!), podczas gdy praktycznie wszyscy na to chodzili, notatki krążyły bez przerwy i miałam je na wyciągnięcie ręki więc mogłam mu je załatwić, wymienić się telefonem itd. No popsułam, ale może dobrze się stało bo kocham mojego męża wink
  • majenkir 02.10.19, 19:02
    ajriszka napisała:
    > Ale z winy własnej!


    A z jego winy moze byc?
    Po moim odejsciu z pracy jakis facet, ktory ponoc bywal u nas regularnie pyta kolezanki "a gdzie ta wasza piekna sekretarka?", kolezanka mowi, ze odeszlam i wyjechalam, a on, ze ja taka wspaniala i on sie zawsze bal zagadac. A kolezanka "a ona caly czas meza szukala" big_grinbig_grin

    Ale ja wierze w przeznaczenie, musialam poznac mojego meza, bo jestesmy dla siebie stworzeni smile.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • molnarka 02.10.19, 19:35
    Jak rozpoczęlam pierwszą pracę to wspołpracował z nami taki chlopak. Idealny dla mnie. Chemia byla i iskrzace spojrzenia w oczy. Ale on byl zonaty i ja nie zrobilam nic ponad te spojrzenia.

    Spotkalismy sie po latach, okazalo sie ze tkwil w chu.owym malzenstwie i bylam jego światełkiem i marzeniem zawsze. Gdybym wtedy zrobila cos to odszedlby na pewno.

    A ja spotkalam pozniej swojego męza i jestem najszczesliwasza wink wiec nie ma tego złego ....
  • wlazkotnaplot 02.10.19, 19:39
    Ja straciłam wiele przez moje kompleksy, brak poczucia własnej wartości (pierwsze minęło z drugiego powoli powoli się wyzwalam).
  • madame_edith 02.10.19, 19:46
    Nie wiem czy straciłam, bo ja nigdy nie widze męskiego zainteresowania. Dopiero jak ta druga osoba zrobi pierwszy krok to sie coś dzieje, a ja jestem niepomiernie zdziwiona, ze jak to???
  • nenia1 02.10.19, 20:05
    Ja pewnie, i to po części przez mojego tatę, nieświadomego swojej "winy", choć nie żałuję, bo obecny związek mam bardzo dobry i jak to mówią "tak miało być". Niemniej był kiedyś pewien chłopak, z którym minęłam się na ulicy tego samego dnia trzy razy, wpadł mi w oko, nie powiem, widocznie ja mu też, bo za trzecim razem on podszedł i zagadał. Ponieważ jednak byłam ostrożna, nie umówiłam się z nim, nie podałam żadnych swoich danych, prócz "przezwiska" i miejsca, w którym przesiadywałam ze znajomymi (lata licealne i studenckie, ale on nie był z mojego miasta) Minął chyba miesiąc, no i kiedyś przyjechał do mnie tata, po coś tam mieliśmy iść razem do sklepu, traf chciał, że koleżanka rano miała coś pilnego i podrzuciła mi swoje malutkie dziecko, jeszcze w wózku. Wychodzę razem z tym wózkiem, dzieckiem, tatą, który wówczas był przystojnym, wysokim i jeszcze młodo wyglądającym facetem, patrzę a przed moimi oknami ten sam chłopak stoi. Jakoś mnie znalazł. Zobaczył na nas, spojrzał na wózek, na tatę, pewnie pomyślał, że to mój mąż (różnica wieku się zdarza) i nasze dziecko, popatrzył smutno na mnie, a ja się trochę wstydziłam przed tatą podejść do obcego chłopaka i wyjaśniać qui pro quo, no i byłam też mocno zaskoczona, więc poszłam dalej bez słowa i nigdy już więcej się nie zobaczyliśmy.
  • molnarka 02.10.19, 21:15
    Przesliczna opowieść wink
  • boogiecat 03.10.19, 14:32
    dobre! wyobrazam sobie z pozycji obserwatora, jak wciskasz to dziecko ojcu i oddalasz sie w strone chlopaka (on by moze uciekl)big_grin

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • alicia033 02.10.19, 20:10
    skoro kogoś nie poznałam, to skąd miałabym wiedzieć, że był interesujący i że coś straciłam?

    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • ajriszka 02.10.19, 22:04
    alicia033 napisała:

    > skoro kogoś nie poznałam, to skąd miałabym wiedzieć, że był interesujący i że
    > coś straciłam?

    Nie wiem dlaczego z góry zakładam, że ci nieznajomi, którzy mijając mnie mrugnęli do mnie oczkiem są interesujący...?
    Może dlatego, że ja sama jestem nudna jak flaki z olejem...


  • boogiecat 03.10.19, 14:21
    a nudzisz sie sama ze soba? to chyba taka miara bycia nudna osobasmile

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • hanusinamama 02.10.19, 20:15
    Ja ale w sumie świadomie. Facet był przyzwyczajony ze latają za nim studentki (doktor na stanowisku uczelnianym). Ja byłam co prawda z innej uczelni no ale zawsze studentka wiec powinnam zabiegać o względy. Nie powiem bo facet mi sie szalenie podobał...ale wyszłam z założenia ze albo jemu zalezy i cos z tego będzie albo nie...latać za facetem nie będę. Widocznie nie zależało az tak bo nie wyszło...nie żałuje.
  • fawiarina 02.10.19, 20:34
    Myślę, że wielokrotnie.
  • bywalec.hoteli 02.10.19, 20:51
    Czasem sie tez nad tym zastanawiam co by było gdyby...

    --
    Kiedy kobiety zakładają koce na górną część ciała, to znak, że już nie lato, a jesień.
  • ajriszka 02.10.19, 22:07
    bywalec.hoteli napisał:

    > Czasem sie tez nad tym zastanawiam co by było gdyby...

    Ja nad tym zastanawiam się bardzo często...i zawsze ogarnia mnie jakiś żal pomieszany z wściekłością na...właściwie to nie wiem na co mam wściekać się: czy na samą siebie czy los...
  • bywalec.hoteli 03.10.19, 12:31
    No czyli Tobie też się coś takiego przydarzyło Ajriszka?

    --
    Kiedy kobiety zakładają koce na górną część ciała, to znak, że już nie lato, a jesień.
  • ajriszka 03.10.19, 14:12
    I co z tego, skoro dzik ze mnie...Boję się ludzi, a mężczyzn w szczególności smile
  • stephanie.plum 02.10.19, 21:03
    ja to chyba straciłam milion szans.

    kiedy jeden, najodważniejszy chłopak ośmielił się mnie objąć podczas spaceru po plaży, a właśnie zachodziło słońce,
    powiedziałam tylko: "kup se trupa!".

    dlaczego taka byłam, pojęcia nie mam.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • triss_merigold6 02.10.19, 21:08
    Parsknęłam. big_grin
  • stephanie.plum 02.10.19, 21:49
    dzięx...

    --
    idę tam, gdzie idę
  • bi_scotti 02.10.19, 22:04
    Moglam byc kochanka poety (relatively well-known poety) ale prozaicznie domagalam sie obecnosci prezerwatywy no i tyle ... the end big_grin
    Something this way big_grin
    Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • aandzia43 02.10.19, 22:33
    big_grin

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • boogiecat 03.10.19, 14:28
    bi_scotti napisała:

    > Moglam byc kochanka poety (relatively well-known poety) ale prozaicznie domagal
    > am sie obecnosci prezerwatywy no i tyle ... the end big_grin
    > Something this way big_grin
    > Cheers.
    >
    eeeee nie badz wisnia, dajze jakas wskazowke!



    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • mona-taran 03.10.19, 10:42
    Hahaha😂 toś romantyczna 😂
    A dlaczego trupa?
  • boogiecat 03.10.19, 14:24
    stephanie.plum napisała:

    najodważniejszy chłopak ośmielił się mnie objąć podczas spaceru po
    > plaży, a właśnie zachodziło słońce,

    tak oto stworzylas potwora, odtad zgnebil swoja romantyczna nature i zapisal sie na Tindera

    zawsze mnie ciekawia te wszystkie historie opowiedziane z drugiej stronysmile




    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
  • smoczy_plomien 02.10.19, 23:06
    Ja bardziej ogólnie, nikt konkretny, ale... związałam się z nierokującym facetem tuż po maturze i byliśmy razem [z drobną przerwą] jakieś 5 lat, do końca studiów. Studia miałam informatyczne, 3 dziewczyny na 120 facetów, budziłam duże zainteresowanie i zamiast trochę z tego skorzystać, tkwiłam z litości z tym człowiekiem.
  • aandzia43 02.10.19, 23:09
    Wszystkie stracone szanse z czasów pomiędzy późnym Gierkiem a prezydenturą Komorowskiego pokrył całun starczej niepamięci. Ale przypomniała mi się historia sprzed paru lat. Stokrotka, wieczór, tłumy klientów, pchając przed sobą wózek i uśmiechając się do całego świata płynę z rozwianym włosem, wypiętym cycem i jasnym spojrzeniem alejką z alkoholem wprost na kolejkę przy dziale mięsnym. Chyba miałam wtedy lekką hipomanię więc wiadomo. A w kolejce ON, krzepki, przystojny, z dużo młodszym niż metryka błyskiem w oku - mój typ. Nasze spojrzenia się skrzyżowały i zrobiło się gorąco choć lady chłodnicze tuż obok. Wpłynęłam wózeczkiem na szeroki przestwór marketu i tak żeglując sobie mijałam czasem pana co minę miał jak pastuszkowie co najświętszą panienkę ujrzeli i wypatrywał mnie zza półek i towarów. I... wypłynęłam uiściwszy, choć prawie wyskoczył z kolejki do kasy gdy opuszczałam Stokrotkę. Córka z którą rozmawiałam tego wieczora zapytała: I co, zaczekałaś przed sklepem? Nie?! Matka, ty łosiu! Nie wiadomo co straciłam, w każdym razie ta twarz i zgrabny tyłek utkwiły mi w pamięci smile


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • qs.ibidem 03.10.19, 09:51
    big_grin

    Ale przedawkowałam ematkę, bo jak przeczytałam "pchając przed sobą wózek i uśmiechając się do całego świata płynę z rozwianym włosem, wypiętym cycem" to cały czas myślałam, że wózek głęboki, a cyc pełen mleka. Dopiero pod koniec się zastanawiałam, dlaczego rozmawiasz na takie tematy z niemowlakiem i że niemowlak tak dobrze mówi!
    🤦‍♀️
  • sirella 02.10.19, 23:49
    Mnóstwo takich sytuacji miałamsmile Niektórzy, o których co nieco wiem, są obecnie całkiem dobrze osadowieni w światku naukowo-biznesowym i trochę mi czasem żal, że taki "dzik" byłam i od nich uciekałam zamiast ich gonić tongue_out
  • mrs.solis 03.10.19, 01:57
    Nie przypominam sobie takich sytuacji.

    --
    http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
  • obrus_w_paski 03.10.19, 08:55
    Jedna, ale nie do końca stracona- w wieku 20 lat poznałam przystojnego faceta, który był wyraźnej zainteresowany, ja zreszta tez. Iskrzyło, ale z konkretnych powodów z mojej strony nic się wtedy nie stało, nawet przytulenia, dotknięcia ręki nic...6 lat później spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy i było jak w filmie - nagle ludzie wokół nas zniknęli, podeszliśmy do siebie i bez słowa zaczęliśmy się całować. Po 6 latach nie widzenia i po absolutnie żadnej bliskości wcześniej. Bardzo to było filmowe i spędziliśmy rewelacyjny weekend razem, po którym (mimo ze był rewelacyjny!) straciłam zupełnie zainteresowanie tym panem. Czułam się jak femme fatale, on mnie potem długo szukał, a ja już go olewalam, nie odbierałam telefonów itp .
  • alpepe 03.10.19, 09:59
    Ale dlaczego?

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • pani_tau 03.10.19, 09:34
    Dwadzieścia pięć lat temu, gdybym wykazała się większą śmiałością, miałabym romans z bardzo znanym pisarzem.
    Wtedy myślałam, że mogłabym być tą jedyną i plulam sobie w brodę, teraz mnie to bawi i cieszę się, że do niczego nie doszło, bo dałby mi popalić, oj dałby...
  • alpepe 03.10.19, 09:59
    No to pozamiatałaś.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • daniela34 03.10.19, 11:15
    Na poznanie nie, bo go znałam, na wielką miłość- nie sądzę, na romans- być może.Na studia przyszłam ze złamanym sercem i samooceną na poziomie Rowu Mariańskiego, a tam kolega- przystojny blondyn (koleżanki twierdziły, że im przypomina Brada Pitta, mnie tam Brad Pitt był obojętny jak zeszłoroczny śnieg)- flirtował ze mną ile wlezie. Jako że nie brałam tego poważnie (patrz: niska samoocena) i byłam głęboko przekonana, że sobie żartuje, więc z pełną swobodą odpowiadałam flirtem (gdyby mi zależało, to bym się spinała i stresowała, ale ja przyjmowałam, że ma taki sposób bycia, bo przecież gdzie tam taki on by na poważnie podrywał taką mnie??? ). Poczucie humoru mieliśmy podobne, więc chemia była potężna, koleżanka umierała z zazdrości, bo się w nim podkochiwała, a ja twardo twierdziłam, że to wygłupy, bo on przecież nie na poważnie. Jak się zorientowałam po prawie 3 latach, że jednak "na poważnie" to on był już przekonany, że u mnie nie ma szans. No i tak się skończyła ta historia. Bez żalu z mojej strony, raczej z poczuciem, że to było cenne doświadczenie. A jeden z naszych wspólnych żartów studenckich przeszedł do codziennego użytku w moim domu
  • boogiecat 03.10.19, 14:19
    Bardzo ladne historie, jest w nich jakas romantyczna melancholia.

    Nie wiem czy moge sie tu wypowiadac, bo wszystko o straconych szansach i w dodatku tylko z facetami, a ja chyba nikomu nie przepuscilam- ani chlopakom, ani dziewczynom.
    Mowie bardziej o lepszym poznaniu sie, ale tez o sprawach damsko-meskich.
    Po prostu jak czuje ta rzadka interesujaca mnie osobowosc, to u mnie wlasnie sie wszystko odblokowuje- nagle mam cudowne i blyskotliwe poczucie humoru, jestem chodzaca inicjatywa, a moj mozg wspina sie na wyzyny swoich mozliwosci.
    Mnie takie osoby bardzo przyciagaja, czuje sie dobrze w ich towarzystwie, wiec nie ma mowy od zadnym uciekaniu i odpychaniu czy tez wstydzie.

    Moze to dlatego, ze swiat nie lezal u moich stop tzn. nikt mi nic w dziecinstwie ani pozniej nie podawal na tacy, to sobie musialam sama brac i bylo to silniejsze od jakiegokolwiek strachu przed odrzuceniem.
    Nigdy tez nie zakladalam, ze ktos by sie mial we mnie od razu zakochac (i to chyba prawda w wiekszosci przypadkowwink, ani tez sama kochliwa nie jestem. Oraz nigdy nie myslalam, ze to facetowi/komukolwiek ma bardziej zalezec.

    Natomiast zdarzalo mi sie zaawansowane juz fajne znajomosci zawalic z glupoty i braku empatii, bardziej w mlodosci.

    --
    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka