Dodaj do ulubionych

Kochany dziadziuś

03.10.19, 14:41
Koleżanka właśnie mi opowiedziała jak to jej ojciec , starszy pan (69l) z którym w wyniku knowań jej brata i bratowej nie miała kilka lat kontaktu. W końcu się przemogła i zadzwoniła to ojca... Rozmowa odbyła się nawet spokojnie i miło. Podczas rozmowy poinformowała ojca iż jego nastoletni wnuk jest bardzo poważnie od kilku lat , przewlekle chory. Potem był jeszcze jeden telefon do niego i wydawałoby się , że wszystko idzie w dobrym kierunku aby zapomnieć urazy ( choć ją kosztowało to bardzo wiele, bo krzywdy i wpływ brata na ojca był i jak się okazuje jest dalej ogromny) .
Jakiś czas temu spotyka ciocię , która jak sie okazuje jest dobrze zorientowany w ich sprawach... Ciotka powtarza słowa jej ojca , że choroba wnuka "to dawno i nie prawda" a majątek przepisze i tak na ukochanego synka i synową , bo oni się nim opiekują ( pan ma jakieś tak starcze przypadłości, ale śmiga i jest sprawny) Oczywiście nie wspomniał, że synek całe życie wisiał na nim i mamusi, która zanim umarła robiła wszystko dla nich. Gotowała, prała, sprzątała i dzieci odchowała. Dziewczyna jest załamana kolejnym odrzuceniem przez wypranego z mózgu dziadziusia. Nie przyszło jej na myśl aby dawał jej jakiekolwiek pieniądze, choć należy jej się część majątku i udziału w mieszkaniu po zmarłej mamie.Chciała się pojednać z ojcem , bo człowiek nie zna dnia ani minuty.
Czy po takich słowach ojca zadzwoniłybyście jeszcze ? Ja powiedziałam że NIGDY WIĘCEJ !
Obserwuj wątek
      • bi_scotti Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 15:05
        A skad az takie zaufanie do rzeczonej Ciotki? Uklady z ludzmi nalezy budowac w oparciu o komunikacje bezposrednia a nie na podstawie "jedna pani drugiej pani". Olalabym Ciotke i kontynuowala dialog with papa. Zerwac stosunki zawsze mozna ale jesli ma sie to wydarzyc to nie z powodu ciotek-plotek, to nie jest ani fair, ani mature/sensible. Life.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
      • krypteia Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 15:10
        agrypina6 napisała:

        > Po takim potraktowaniu zadbała bym szybko o udziały w mieszkaniu po zmarłej mam
        > ie.

        mam przeczucie graniczące z pewnością, że kiedy bohaterka historii wystąpi o sądowy dział spadku po mamie tatuś w trymiga sam się do niej odezwie by się pojednać
      • lati7 Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 15:18
        Agrypina6 . Też jej tak powiedziała , że bym nie darowała.. Lecz kupela mówi, że ojciec dalej mieszka w tym lokalu i nie przeprowadził działu spadku w sądzie a swoją część chce przepisać synowi za opiekę. Pewnie darowiznę . Albo ją wydziedziczy ? Testamentem ? Nie znam się i nie wiem czy on tak sobie może przepisać swoją cześć na syna a pominąć córkę , która ma juz udziały w spadku , mieszkaniu po matce ? Wtedy brat będzie miał większość udziałów.
        • memphis90 Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 15:41
          Ojciec musiałby wykazac "rażącą niewdziecznosc", co w sumie w sytuacji konfliktu i wieloletniego braku kontaktu mogłoby się udać. Wtedy należałoby się tylko część mieszkania po matce (zdaje się 1/8domu?).

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • memphis90 Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 15:37
      Cóż, pani chyba się nie spodziewala, że po latach konfliktu 2 rozmowy telefoniczne naprawią całe zło i wszyscy będą że śmiechem pić w kuchni gorące kakao? Nie wiemy, co się przed laty tam stało, poza tym, że mieszal brat. Starszy pan może mieć ze swojej strony sporo żalu do córki i jej rodziny, podobnie jak ona ma do niego. Poza tym nie wiemy co brat nakładl tatusiowi do głowy w kontekscie tych nagłych telefonów i odświeżania więzi.

      Jojczenia, że "synek to wisial na rodzicach" nie rozumiem, rodzice maja prawo do pozwalania dzieciom na wiszenie na sobie w stopniu, jaki uznają za stosowny, podobnie też do nich - a nie do nieobecnej od wielu lat córki - należy ocena kto i jak im przez te lata pomagał.

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • lati7 Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 16:17
        Podobno dziadek to z tych co są dumni z przedłużenia nazwiska. Wygodnie mu było przymykać oko na knowania brata a i zmarła matka była nie lepsza. Dziadek nigdy sam nie odwiedził swoich wnuków. Na zaproszenie zawsze tylko w obecności babci ( która na to pozwoliła) Koleżanka wspomina iż na uroczystościach rodzinnych jej dzieci dostawały symboliczne prezenty . Słodycze i drobiazg. A brata kosztowne telefony, playstation , laptopy. Brat się śmiał jej w oczy a i siostrzeńcy chwalący się do kuzynek co to nie dostali. Dziadkowi tak wygodnie i mam wrażenie, że sam prowokował takie sytuacje aby mieć święty spokój , bo córka nie przedłużyła rodu z nazwiska.... Niewątpliwie ważne jest h...o jakie powiedział na temat choroby wnuka, którym sam się też nie interesował, nie odwiedzał.
        • memphis90 Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 16:32
          Dziadek zły, babcia nie lepsza, brat zły, kuzynostwo złe.... Ogólnie wszyscy zli, bardzo zli, tylko koleżanka dobra. Oczywiście i tak się zdarza w życiu, aczkolwiek w sytuacji "jedna pani drugiej pani, a druja pani na forum" częściej podejrzewam, że niewinna skrzywdzona lelija nie mówi całej prawdy albo co nieco się przeinaczylo/niedopowiedzialo w trakcie tego całego łańcuszka.

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
          • milamala Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 02:01
            memphis90 napisała:

            > Dziadek zły, babcia nie lepsza, brat zły, kuzynostwo złe.... Ogólnie wszyscy zl
            > i, bardzo zli, tylko koleżanka dobra.

            O kuzynostwie nic nie pisala. Z opisu wyglada na bardzo zla sytuacje domowa, ktorej prowodyrami byli glupi rodzice, ktorzy wyraznie wyrozniali dzieci i ich dzieci i odcieli sie od jednego dziecka (i wnukow) a na postepki drugiego pryzmykali oko.
            Co w tej historii tak cie niepokoi? Dosc moim zdaniem powszechna historia.
            • memphis90 Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 02:15
              "brat się śmiał jej w oczy a i siostrzeńcy chwalący się do kuzynek co to nie dostali"

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • milamala Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 09:43
                memphis90 napisała:

                > "brat się śmiał jej w oczy a i siostrzeńcy chwalący się do kuzynek co to nie do
                > stali"

                Siostrzency i kuzynki z tego co ja rozmiem to juz kolejne pokolenie czyli wnukowie rzeczonych dziadkow. I tez droga "dziedziczenia" jedni wnukowie sa wyrozniani (od syna) a drudzy (od corki) sa traktowani po macoszemu. Jak mniemam mowa o jeszcze dzieciach i nie widze aby watkodawczyni sie o nich negatywnie wyrazala.
                Ewidentnie rodzice nie zdali rodzicielskiego egzaminu. Synek to wykorzystal. Nie oni pierwsi i nie ostatni. Skad twoje zdziwienie co do prawdomownosci watkodajki. Historia akurat mega popularna.
                • memphis90 Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 10:05
                  O rany, ale z czym teraz dyskutujesz? Piszę, że wszyscy zli: matka, ojciec, brat, kuzyni. Już wiesz którzy kuzyni - kuzyni dziecka, bo się cieszą z hulajnogi czy czego tam, a przecież nie powinni, bo to na pewno ze złośliwości.

                  --
                  "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                  • mgla_jedwabna Re: Kochany dziadziuś 05.10.19, 10:28
                    Jak się dostało playstation, a kuzyn batonika, to wypadałoby nie podkreślać dodatkowo tego faktu. Dzieci są w stanie zdobyć się na tę odrobinę taktu i empatii, chyba że playstation jest dla nich ważniejsze od uczuć kuzyna.
    • rycerzowa Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 16:40
      Hm, ale dlaczego koleżanka zadzwoniła do ojca po kilku latach braku kontaktu?
      Chodziło jej o pieniądze? Oczekiwała, że ojciec od razu coś zapisze jej lub wnukowi w testamencie?
      Czy ze względów emocjonalnych?
      To były tylko dwie rozmowy telefoniczne.
      Być może "starszy pan" też zadaje sobie pytanie, o co chodzi córce, a brat utwierdza go w przekonaniu, że o pieniądze.
      - Niech się tylko dowie, że na majątek nie ma co liczyć, to już więcej nie zadzwoni.
      Nie ma racji?

      Jeśli koleżance chodzi rzeczywiście o naprawę relacji z ojcem, niech nie myśli o pieniądzach.
      Brat najprawdopodobniej odziedziczy wszystko "za opiekę". Na razie ojciec opieki nie wymaga, ale wkrótce będzie wymagać. To będzie na głowie brata i bratowej.

      Na pewno należy się scheda po matce, tego nie wolno darować, ale obecny czas nie jest dobry na wyegzekwowanie swojego prawa. Trzeba było to zrobić przedtem. Teraz trzeba poczekać do stosownej chwili.

      Starszy pan może mieć "wyprany mózg", może być nieufny, nawiązanie kontaktu jest procesem, nie da się od razu zapomnieć wszystkiego złego (przez obie strony).
      Ale skoro jest szansa, to warto ją wykorzystać.

      Oczywiście, tak, jak napisałam, może być, ale nie musi.

      • ichi51e Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 19:36
        Tez tak to odwbralam niestety... dzwoni po dwoch latach zali sie ze zle ze dziecko chore w tle jakis spadek o ktory juz ma pretensje...

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • sirella Re: Kochany dziadziuś 03.10.19, 17:10
      Trzeci rok opisujesz historię tej "koleżanki/kuzyna". Może w końcu niech "ta osoba" idzie na terapią oraz do prawnika przeprowadzić postępowanie spadkowe po matce. Bo jak na razie to jak widać woli się taplać w pozie ofiary i przedłużać ten stan niż konkretnie rozwiązywać problemy.
    • milamala Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 01:54
      Nie, nie zadzwonilabym na jej miejscu. Kolezanka niech idzie na terapie i pozegna sie emocjonalnie z tata. Niech go potraktuje jak obcego doroslego czlowieka. Taki ojciec nie jest wart aby za nim biegac i blagac o milosc. Niech pogodzi sie, ze nigdy nie otrzyma tego co powinna od ojca. Ta walka jest przegrana. Kolezanka niech walczy o siebie i wlasne zycie. Ma dom rodzine, niech tam buduje swoja przyszlosc. Ze strata ew. spadku niech sie pogodzi. Najwyzej jak przyjdzie czas to wniesie o zachowek. Na szczescie nasze prawo bywa madrzejsze niz niejeden rodzic.
    • jola-kotka Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 02:47
      Tak . A w jej trakcie powiedzialabym co mi ciotka nagadala i ze nie o kase mi chodzilo ale jak tak to ide do sadu w celu uzyskania spadku po matce. Jesli on tak ocenia corke to ona zadba zeby nie mial poczucia ze sie pomyl. Tutaj rozmowe bym zakonczyla. Po czym obietnice spelnila a po smierci tatusia odebrala od brata swini co mi sie nalezy.
    • szalona-matematyczka Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 10:16
      Krotko: zadbaj o.spadek po zmarlej matce, bo masz do tego prawo. Teraz o to zadbaj. Z ojcem co bedzie, to bedzie: m oze cos dostaniesz (spadek czy zachowek), moze brat, a moze maj atek pojdzie na opieke nad starym ojcem. Tego nie wiesz, wiec nie zajmuj sobie glowki niepewna przyszloscia. Do milosci nikogo nie zmusisz. Zadbaj o spadek po matce juz teraz, by nie bylo komplikacji potem.
    • tt-tka Re: Kochany dziadziuś 04.10.19, 13:46
      lati7 napisał(a):

      jej ojciec , starszy pan (69l) z który
      > m w wyniku knowań jej brata i bratowej nie miała kilka lat kontaktu


      Znaczy co ? Brat z bratowa podstepnie zmieniali ojcu numer telefonu czy wyrzucali do kosza jego korespondencje ?

      Bo jesli pani byla obrazona na ojca (mozna sie obrazic, mozna sie nawet zasadnie obrazic) i nie dzwonila kilka lat ani nie kontaktowala sie w inny sposob, bo nie chciala - to byl jej wybor, a nie wynik czyichs knowan.

      Uporzadkowac sprawy po matce pani powinna bezwzglednie, we wlasnym interesie, a kontakty z ojcem podtrzymywac lub nie, wedle wyboru, ale nie na podstawie tego, co mowia osoby trzecie.


      > Czy po takich słowach ojca zadzwoniłybyście jeszcze ?

      Ona to uslyszala od ojca ?
      Tak, zadzwonilabym. Moze nawet z zaproszeniem "tato, mozesz nas odwiedzic, zobaczyc swojego wnuka" i odpowiedz - czy to slowna, czy w dzialaniach - ojca bezposrednio do mnie zdecydowalaby o dalszym ciagu. NIE TO, co uslyszalam od cioci lub bratowej.




      --
      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • szalona-matematyczka Re: Kochany dziadziuś 05.10.19, 10:02
        Ojciec ma dopiero 69 lat, wiec telefon umie obslugiwac? Skad wiesz jak bylo? Ja znam kobiete, dzwoniaca latami do matki, ktora nie chciala z nia rozmawiac. Zas swego syna uwielbiala, nianczyla jego wnuki. Corke i jej dzieci odrzucila. Po latach takiego narzucania sie, ta moja kolezanka przestala pewnego dnia dzwonic. Nie robila awantur czy cos, po prostu przestala. Matka i brat maja jej adres, jej numery telefonow (stacjonarne i komorki), jej adresy majlowe. Od kilku lat nie kontaktuja sie, nawet nie sa ciekawi czy ona zyje!!!
        • tt-tka Re: Kochany dziadziuś 05.10.19, 10:08
          szalona-matematyczka napisała:

          > Ojciec ma dopiero 69 lat, wiec telefon umie obslugiwac? Skad wiesz jak bylo? Ja
          > znam kobiete, dzwoniaca latami do matki, ktora nie chciala z nia rozmawiac.

          To nie ten przypadek, "z ojcem nie miala kilka lat kontaktow, w koncu sie przemogla i zadzwonila, rozmowa odbyla sie nawet milo" - nie ma mowy, ze ojciec nie odbieral czy nie chcial rozmawiac.


          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
          • szalona-matematyczka Re: Kochany dziadziuś 05.10.19, 10:19
            Moze ona tego nie opisala. Ale z drugiej strony, dobry ojciec sam zadzwoni, chocby do wnukow, by sie dowiedziec czy wszystko w porzadku. Przeciez tu jeden wnuk jest chory. A tu dziadek do wnuka chocby latami nie zadzwoni. Roznie sie uklada na linii rodzic-dziecko, ale on wnuki odrzucil. Wiesz, ja sama znam sytuacje, gdzie dziadkowie od lat praktycznie nie rozmawiaja z synem i synowa, ale do wnukow zadzwonia, nawet prezenty im przesla.
            • tt-tka Re: Kochany dziadziuś 05.10.19, 10:22
              Przeciez nie twierdze, ze ten pan jest dobrym dziadkiem, na litosc. Jednak "w koncu przemogla sie i zadzwonila" jest imo jednoznacznym komunikatem, ze dlugo NIE dzwonila. Czyli jesli kontaktow nie bylo, to z obu stron, a nie ze ona dobijala sie do ojca bezskutecznie.

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • kokosowy15 Re: Kochany dziadziuś 05.10.19, 11:47
                Tak naprawdę, nie do końca wiadomo, kto kogo i z jakiego powodu odrzucił i zerwał kontakt. Można się obrazic o to, że jeden wnuk dostaje droższy prezent niż drugi, można też o to, że jedno dziecko poświęca czas rodzicom a inne nie. Każdy skutek ma swoją przyczynę. A wysyłanie kartek, najlepiej poleconych, już był. W filmie Barei.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka