Dodaj do ulubionych

Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije?

04.10.19, 12:31
Kupic bilety na samolot dla siebie i dziecka zamieniajac miejsce docelowe ze startowym i zorientowac sie na lotnisku....


--
wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Obserwuj wątek
    • sumire Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 12:45
      Tego lata, w pociągu na lotnisko siedząc, przeglądałam sobie kartę pokładową i nagle zobaczyłam, że jestem odprawiona na samolot, który odlatuje JUTRO.
      Ponieważ musiałam wracać tego dnia do domu, udało mi się kupić bilet na wieczorny lot inną linią, za który zabuliłam jak za zboże.
      Ale to nic. Moja znajoma spóźniła się na samolot o miesiąc... i też dowiedziała się na lotnisku.
      • kura17 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 14:10
        > Ale to nic. Moja znajoma spóźniła się na samolot o miesiąc... i też dowiedziała
        > się na lotnisku.

        mnie sie kiedys samolot w monachium tak opoznil, ze musialam zostac na noc.
        szybko sobie zarezerwowalam hotel i samolot natepnego dnia rano, nawet sie dziwilam, ze hotel przy lotniksu taki tani, a sporo samolotow opoznionych przez zamiecie sniezne ...
        ... jakiez bylo moje zdziwienie, gdy w hotelu nie chciano mi dac pokoju, bo owszem, mialam rezerwacje, ale na ZA MIESIAC - na ten sam dzien, ale inny miesiac smile oczywiscie przez snieg mieli pelno i nie bylo dla mnie pokoju ... zaczeli obdzwaniac inne hotele, az tu nagle ktos zrezygnowal u nich - mialam gdzie spac!



        --
        "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
    • profes79 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 12:51
      Zamiast wsiąść w pociąg Warszawa-Kraków-Przemyśl wsiadłem do pociągu Warszawa-Radom-Kraków. Odjazd w odstępie 10 minut z tego samego peronu (sąsiednie tory); dojazd do miejsca docelowego (Kraków) w odstępie bodajże 3 godzin...
      Zorientowałem się jak usiłowałem znaleźć miejsce, którego fizycznie nie było...

      --
      Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
      • szczypawka100 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 13:20
        profes79 napisał:

        > Zamiast wsiąść w pociąg Warszawa-Kraków-Przemyśl wsiadłem do pociągu Warszawa-R
        > adom-Kraków.
        Podobnie, tylko trudność nieduża: wysiadłam z pierwszego wagonu T4, żeby przesiąść się do T2, który już stał na przystanku i wsiadłam... do ostatniego wagonu T4.



        --
        Tobie to generalnie rzecz biorąc, rzekłabym, nie gra.
        by 35wcieniu
      • jak_matrioszka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 13:42
        Wsiadłam do pociagu do Wa-wy zamiast do Sz-na. Dowiedziałam sie dopiero od konduktora przy sprawdzaniu biletów. Zostałam wysadzona gdzieś w połowie trasy, przekazana w rece obsługi dworca, a nastepnie wsadzona do pociagu powrotnego i aż do stacji docelowej pilnowana przez drużyne tego nowego pociagu smile Ludziom w głowie sie nie mieściło, że osoba pełnoletnia, trzeźwa i ogólnie bystra nie potrafi znaleźć właściwego pociagu na stacji gdzie jest jeden peron i 10 pociagów na dobe. A ja nie umiem i nigdy nie umiałam. Kiedyś wracałam że Szwajcarii, aż do Wrocławia bodajże udało mi sie innym środkiem lokomocji, ale z Wrocławia już pociag musiał być. Mój ówczesny chłopak pojechał mnie odebrać i wsadzić we wlaściwy pociag z noga w gipsie, od pachwiny po stope. Całkiem słusznie, jak sie okazało, bo na dworcu gonił mnie i siła wyciagnał z pociagu do Berlina smile Dworce maja magiczna moc wink Dużo lepiej radze sobie z dworcami autobusowymi i lotniskami, nawet tymi dużymi.
          • hamerykanka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 17:00
            To ja z kolei mialam podobna przygode przez pania na dworcu w Lublinie, ktora sprzedala mi bilet do miasteczka X. W Wie mialam przesiadke, wiec wsiadlam do tego pociagu co na bilecie...i tylko bylam zdziwiona, skad tylu po rosyjsku mowiacych, z wielkimi bagazami.
            Okazalo sie ze pociag owszem, przejezdza przez miasteczko X, ale wcale sie tam nie zatrzymuje tylko jest zamykany w Bialymstoku i jedzie prosto na Bialorus...mily konduktor wysadzil mnie w Sokolce, gdzie kiblowalam cala noc miedzy Rosjanami, z ktorych paru probowalo dobrac mi sie do plecaka, a paru do gaci.
            Tej jazdy nie zapomne, choc juz z 20 lat minelo..

            --
            Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje. By Bialeem.
          • jak_matrioszka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 20:20
            jowita771 napisał:

            " Uśmiałam się z niańczenia przez obsługę pociągu. big_grin "

            Ja w ludziach instynkt opiekuńczy wzbudzam wink A poza tym, to ja miałam jakieś 18 lat, wygladałam na 25, wysoka, zgrabna, nogi po szyje i miałam czym oddychać i te walory w sukience plażowej było widać wink a kolejarze to w wiekszości meżczyźni big_grin

    • madame_edith Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 13:01
      Chciałam kiedyś blysnąć i mojemu 70-letniemu ojcu uświadomić zdobycze cywilizacji. No i że po co lecieć na dworzec i kupować bilet na pociąg w kasie, jak w necie można. No można. Kupiłam mu bilet na za miesiąc (jechal zaś jutro). Jego zdziwienie w pociągu nie miało sobie równych, musiał nabyć od konduktora drugi wink
      Ichi współczuje
      • 1maja1 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:14
        Moj maz kupil mojej mamie bilet przez net z Katowic do Wroclawia na 1 w nocy myslac, ze to 13 po poludniu. Moja mama wchodzi do pociagu, konduktor poinformowal ja, ze jej pociag odjechal 12h temu😉 musiala isc kupic na nast pociag, zbyt dlugo na szczescie nie musiala czekac.
    • bei Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 13:20
      Kiedys, gdy dużo wyjeżdżałam pakowałem dwie, niekiedy trzy torby na raz, przyjeżdżałam do domu, spędzałam w nim wieczór i noc i rano znowu w inne miejsce leciałam. I aż dwa razy zabrałam ze sobą w nową podróż torbę z noszonymi już ubraniami.
      Pomyślałam raz etapy pracy, przyjechałam do Sopotu zamiast do Poznania, byłam zdziwiona, ze nie mam rezerwacji.
      Pojawiłam się tez na lotnisku tydzień przed moim wylotem😊, a w następnym tygodniu o mało co nie spóźniłam się na samolot, bo zapomniałam ze to ten dzień.
    • mayaalex Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 14:01
      Kupowalismy bilety osobno i moj jeszcze wtedy niemaz kupil powrotny na koniec stycznia a nie koniec grudnia. Zorientowalismy sie na lotnisku wlasnie, na szczescie bylo jeszcze jakies miejsce ale cena kosmiczna (lot miedzy BN a Nowym Rokiem).
      Ja kiedys, lata temu, minelam miejsce gdzie byl odbior bagazu i beztrosko wyszlam z lotniska w Berlinie. Jak mi sie przypomnialo to juz nie moglam wrocic, musialam gdzies tam biec na jakis zupelny koniec lotniska, gdzie mieli bagaze zagubione/zapomniane/etc. Chyba dwie godziny przez to stracilam - a przyjechali po mnie samochodem rodzice, ktorzy dzieki temu tez sobie poczekali...
      • milka_milka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 16:55
        Ja w Frankfurcie zrobiłam to samo, tylko wlazłam jakimiś korytarzami powrotem, przekazałam tam gdzie nie wolno, ogłuszyłam swoją obecnością jakiegoś strażnika i wróciłam do do taśmy. Cud, że mnie nie aresztowali.

        --
        Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
    • kura17 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 14:07
      ja, wracajac ze sluzbowej podrozy do japonii pojechalam na ... zle lotnisko uncertain byly dwa miedzynarodowe, a ja nie skojarzylam ... odlegle od siebie o godzine - trzeba bylo widzien walke mojego taksowkarza o kazda minute ... wsiadlam jako ostatni pasazer samolotu - tylko dlatego, ze byl lekko opozniony i kobiety na lotnisku pomogly mi przejsc przez wszystkie "bramki" bez kolejki ... od stewardesy dostalam od razu kielonka ...
      potem sprawdzalam w sieci - cena biletu powrotnego w ciagu nastepnych kilku dni byla okolo 3-4 tysiecy euro ...


      --
      "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
      • sumire Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 14:32
        Widziałam takiego pana na Stansted ostatnio, wcześnie rano. Obsługa mu tłumaczyła, że ma bilet, ale z Luton (półtorej godziny jazdy), a panu twarz tężała.
        A najgorsze, że z rozmowy wynikało, że on na lotnisko przyjechał poprzedniego dnia wieczorem i tam czekał całą noc sad
        • kura17 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:34
          > A najgorsze, że z rozmowy wynikało, że on na lotnisko przyjechał poprzedniego dnia
          > wieczorem i tam czekał całą noc sad

          o cholera uncertain
          ja juz po wejsciu na lotnisku wiedzialam, ze cos jest nie tak, bo wygladalo zupelnie inaczej niz to, na ktore przylecialam ...
          mnie zmylil google, bo jak szukalam polaczenia metrem na lotnisko w google maps, to wklepalam "nazwa miasta" airport int --> i tutaj mi pokazal jedno lotnisko, nawet nie dal zapytal, ktore wybrac - jakby tylko jedno bylo. oczywiscie moja wina, ze nie doczytalam nazwy, jednak czulam sie nieco "zmanipulowana" przez googla.
          na szczescie nie moglam spac, wiec sie wymeldowalam z hotelu wczesniej i postanowilam poczekac na lotnisku, huh



          --
          "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
          • bywszy Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 07.10.19, 21:14
            W Tokio byłem świadkiem podobnej okoliczności, tyle że szczęśliwie zneutralizowanej w zarodku.

            W parę osób świętowaliśmy w knajpie ostatni wieczór w Japonii, a jako że mieliśmy wracać do Europy tym samym samolotem, umawialiśmy się na wspólny transfer na lotnisko. Słyszały to dwie dziewczyny siedzące przy sąsiednim stoliku, które - jak się po chwili okazało - praktycznie o tej samej godzinie odlatywały do Australii, i nawiązały rozmowę, chcąc się z nami zabrać następnego dnia. Oczywiście nie widzieliśmy przeszkód i w zasadzie byliśmy już umówieni.

            W tym momencie do knajpy wkroczył spóźniony człowiek z naszej ekipy, który szukał jeszcze jakichś pamiątek na mieście. A nie był to normalny człowiek, tylko aviation geek, naprawdę ciężko dotknięty lotniczą pasją. I kiedy dowiedział się, że nasze nowe znajome lecą do Sydney, zapytał o linię.
            Qantasem? Na pewno Qantasem? Bezpośrednio? - zdziwił się ciężko - Przecież my odlatujemy z Narity, a z Narity Qantas lata tylko do Melbourne i Brisbane. Z kolei do Sydney kangury latają z Hanedy. Dziewczyny, wy musicie jechać na inne lotnisko.
            Na to dziewczyny: to tu są dwa międzynarodowe lotniska??? shock

            Po sprawdzeniu okazało się, że nasz geek miał rację: BNE, MEL -> NAR; SYD -> HND.
            Tyle że on nie potrzebował niczego sprawdzać, dla niego to było oczywiste.
        • kura17 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:31
          > Mi się zdarzyło dokładnie to samo, tyle że w Hiszpanii. Taksówkarz dał radęsmile

          w europie to bym sie prawie wcale tym nie przejela, ale japonia i strasznie daleko i bilety okrutnie drogie ...


          --
          "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
          • chicarica Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 07:25
            Mnie się kiedyś w podobnej sytuacji zdarzyło odwoływać koledze bilety w momencie, gdy samolot już startował. Bilety drogie strasznie, kolega nie zdążył, taryfa na szczęście pozwalała odwołać więc udało się przez infolinię, skasowali tylko jakąś opłatę rzędu 50 euro. Okazuje się, tak na przyszłość warto wiedzieć, że liczy się od oderwania kół od pasa.

            --
            ---
            Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
    • nenia1 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 14:13
      Z transportowych to takie pamiętam, było to dawno - zaprosiła mnie koleżanka na wesele, w kościele okazało się, że są dwa śluby na raz, po ceremonii zrobiło się zamieszanie, ludzie się wysypali, życzenia, rzucanie ryżem, grosikami, kwiaty, nie wiadomo kto z kim jedzie, wsiadłam w jakiś samochód i okazało się, że wylądowałam nie na tym weselu.
          • memphis90 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 06.10.19, 17:43
            Ja do dziś nie wiem, gdzie właściwie pojechali moi teściowie w drodze na nasze wesele, ale na pewno nie na nasze wesele 😅 Do dziś się nie przyznali...

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
            • heca7 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 06.10.19, 17:48
              A to myśmy tak jechali na wesele znajomych. Bodajże do Sieradza? W każdym razie byliśmy lekko spóźnieni, wieźliśmy moją matkę a ta zawsze w ostatniej chwili z domu wychodzi. Wpadamy do miasta , wchodzimy do kościoła poganiani przez matkę przepychamy się w miarę do przodu bo matka cały czas szepcze, że ciocia B musi nas widzieć. No i stoimy, ja rozglądam się i nikogo nie poznaję wink Potem słyszymy jak ksiądz zwraca się do młodych używając zupełnie innych imion! Wycofywaliśmy się z mamusią po cichu big_grin Trafiliśmy nie do tego kościoła!

              --
              Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
              • black.emma Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 07.10.19, 10:00
                Osobiście widziałam taką akcję smile Para cichaczem wycofywała się z kościoła na ślubie mojej koleżanki., właśnie zaraz po przysiędze. Ale tam było dziwnie bo dosłownie 100 metrów dalej był drugi kościół i tez ślub. Sama się zastanawiałam, do którego iść smile
              • pyza-wedrowniczka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 07.10.19, 11:57
                Jak byłam jeszcze młoda, to zaliczyliśmy z rodzicami też ślubną wpadkę. Ślub mojego brata ciotecznego, chrześniaka taty. Podjeżdżamy pod kościół, punktualnie o 18.00. A tam widzimy, że para młoda już stoi przed kościołem i odbiera życzenia. Okazało się, że ślub był na 17.00, tylko nikt nie sprawdził zaproszeń dokładnie. Najlepsze, że cały ślub babcia wypatrywała nas i bała się, że coś się stało, mieliśmy wypadek czy coś
      • thea19 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 07.10.19, 17:23
        my kiedyś na pojechaliśmy po ślubie nie wiedząc dokąd właściwie trzeba jechać. Ślub był na stołecznej Woli a wesele pod Wawą w małej miejscowości. Nie wzięliśmy zaproszeń i jechaliśmy za kimś ale się rozdzieliliśmy. Dojechaliśmy do tej miejscowości i nijak wiedzy co dalej, pamiętałam tylko że ulica jakiegoś generała czy pułkownika. Okazało się, że wszystkie ulice tam są od nazwisk wojskowych i lokalsi nas pokierowali bo sala weselna była tam jedna.
    • qs.ibidem Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 14:44
      Po długiej i męczącej konferencji (zaczynam od tłumaczenia się), tuż przed północą wsiadłam do pociągu na dworcu w Hanowerze sądząc, że pociąg do Berlina. Było jeszcze kilka minut do odjazdu, gdy ktoś wsiadł i zapytał mnie, czy to pociąg do Berlina. Potwierdziłam. Towarzystwo poszło usiąść gdzieś dalej. Następnie przechodził tamtędy konduktor, a zapytany, o której przyjazd na miejsce uświadomił mnie, że pociąg miał jechać do Akwizgranu í że została mi minuta, żeby wysiąść. Ledwie zdążyłam walizę złapać, a jak zeskoczyłam na peron, pociąg ruszył. A potem zobaczyłam w oknie tych podróżnych, którzy mnie wcześniej pytali... Do dziś mi głupio i jeśli to jakaś ematka, mam nadzieję, że wybaczy.
    • mia_mia Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:03
      Jakiś wyjątkowo spektakularnych wpadek nie miałam poza takimi, że odprawię się w tzw. tanich liniach w SKM na lotnisko, a to już niemożliwe i trzeba zapłacić.
      Wszystkie ważne i drogie bilety kupuję, kiedy ktoś jest obok i może sprawdzić czy nie zrobiłam jakiegoś głupiego błędu, zawsze sprawdzam bilety, które rezerwują sekretarki, bo szanuję swój czas, prywatne tanie i nieważne biorę na klatęsmile
    • pyza-wedrowniczka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:04
      Ja kiedyś pojechałam nie na to lotnisko. Dojechałam sobie spokojnie autobusem na Modlin z wyprzedzeniem jakiś 2 godzin, idę na terminal i patrzę, a tutaj w ogóle nie ma mojego lotu. Otwieram kartę pokładową, żeby sprawdzić, czy dat nie pochrzaniłam i wtedy się zorientowałam, że powinnam być na Okęciu. Na szczęście miałam jeszcze czas, że szybko złapałam jakąś stojącą taxi i zdążyłam. Ale kosztowało mnie to dodatkowe 300 zł.
      • profes79 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:21
        U mnie o mało się tak znajoma nie załatwiła. "Daleko masz na lotnisko?" - no blisko (na Ochocie wówczas mieszkałem). "No to przyjadę, pogadamy a rano pojadę na lotnisko". Coś mnie tknęło i pytam- Warszawa ale która, bo Modlin to też jest Warszawa...Okazało się, że faktycznie Modlin smile

        --
        Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
    • 3-mamuska Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:10
      Wracając z wakacji wsiąść do pociągu do Londynu ale w inna linie na który nie mieliśmy wykupionego biletu.
      Czekaliśmy na dobrym peronie na dobry pociąg do Londynu, ale stwierdzałam ze ten 3 minuty później będzie pusty skoro wszyscy ładują się na ten.
      I przeszliśmy w połowie drogi kontrol i szok jak to.
      Na szczęście konduktor policzył nas mega ulgowo.



      --
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • heca7 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:10
      Czytam ten wątek na głos w samochodzie. Wracamy ze Słowenii. Przegapiliśmy przez Was zjazd z autostrady i teraz zwiedzamy jakąś czeską wioche. 😉 Godzina w plecy.

      --
      Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
    • 1maja1 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 15:29
      Znajoma osoba lecac z dziewczyna do Pl wczesnie rano na wazne wydarzenie, ktore odbywalo sie w ten sam dzien, na lotnisku przy odprawie chcac zazartowac rzucila B word. Efekt, wyrzucenie z lotniska na 24h, musieli kupowac bilety z innego, na wieczor. Slono ich to kosztowalo plus ogormne nerwy za cale zamieszanie na lotnisku (policja, manager lotniska). Na wazne wydarzenie nie zdazyli oczywiscie.
    • asia.sthm Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 16:04
      Nigdy nie pomylilam dat, lotnisk, peronow ale wykazalam kompletny debilizm w innej kwestii.

      Otoz latam na bilety stand by czyli takie co to wezme mnie jak sa miejsca a nie to zostaje. Przez wiele lat wszystko dzialalo pierwszorzednie, bez problemow.
      Az w Warszawie na Chopinie - odprawiam sie zawsze w business class - niezwykle imponujacej urody z promiennym usmiechem pan informuje ze miejsce jest i o, nawet w pierwszym rzedzie, moze byc? Doznalam radosci ze sie zabiore i zupelnie nie pojelam co on mowil dalej, ale pierwszy rzad zalapalam. (dziwne) Pytam wiec odruchowo, bezmyslnie:
      - A co jest takiego specjalnego w pierwszym rzedzie?
      - Wygodniej, wiecej miejsca jak ktos ma dlugie nogi - wyjasnil pan nadal z czarujacym usmiechem.
      Ten usmiech mnie lekko ogluszyl i ponownie nie kapujac beztrosko odpowiadam :
      - E tam, az tak dlugich nog nie mam , niech ktos inny skorzysta. -
      Tu przypomnial mi sie moj biedny, dwumetrowy kolega z pracy, ktory jako jedyny mial pozwolenie sluzbowego podrozowania w biznesie, ale nadal mnie nie tknelo.
      Uroczego pana widocznie ogluszyla moja glupota bo wstemplowal mi rzad 7, ja pieknie podziekowalam i sobie poszlam do bramek.
      Dopiero w samolocie zobaczylam, ze pierwsze szesc rzedow to pierwsza klasa, i dopiero szlag mnie trafil jak przez kurtynke podejrzalam jak cudne tace z posilkiem dostawali i jakie zgrabne buleleczki szampana tam pykaly.

      Nie wiem co ten uroczy pan pomyslal sobie o mnie i nie chce wiedziec.
      Nigdy po tym moim wyglupie, nigdy wiecej nie zaproponowano mi pierwszej klasy. Karma czy cus.


      --
      Casanova: Jak pani na imię?
      Nieznajoma: Nabuchodonozor.
    • mary_lu Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 16:43
      Dzisiaj rano, po dwóch godzinach snu musiałam wyszykować się na spotkanie i wyglądać jak najlepiej się da. Bałam się, że nie skompletuję porządnych ciuchów, bo mam ogromne zaległości w praniu, ale znalazłam fajną niewygniecioną kieckę, wygrzebałam z czeluści szuflady ostatnie czyste rajstopy, ładne pantofle, kłus go samochodu i nawigacja mi pokazywała, że dojadę na czas co do minuty. W połowie drogi z zadowoleniem pogładziłam się po kolanach i poczułam, że jest coś nie tak. Na nogach miałam rajstopy na halloween, z fluorescencyjnym rysunkiem piszczeli. Miałam zamiar zdjąć rajstopy w samochodzie i iść z gołymi nogami, ale czekali na mnie przed budynkiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka