Dodaj do ulubionych

Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije?

    • jowita771 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 16:55
      Lecieliśmy z mężem i dziećmi do Brukseli. Mąż chciał od razu po zarezerwowaniu biletów wynająć samochód. Zaczął szukać samochodów na lotnisku, zaznaczył jeden. Opcja odbioru - centrum lub lotnisko. Wybrał lotnisko. Po przylocie szukamy stanowiska "naszej" firmy od samochodu, ale nie ma. Zadzwoniłam i się dowiedziałam, że mają naszą rezerwację, a jakże, samochód czeka, ale nie na tym lotnisku. Jechaliśmy najpierw autobusem, potem jeszcze pociągiem. Mąż na początku wpisał, o które lotnisko chodzi i myśleliśmy, że samochody, które nam pokazuje wyszukiwarka, są dostępne na tym właśnie lotnisku, nie mam pojęcia, jak to się stało.

      --
      homoseksulaizm jest czyms
      niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
      I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
      by vibe-b
    • sirella Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 17:02
      Z innej beczki- jedziemy wygodnym pociągiem. Ale jakas awaria była na trasie czy inne remonty, w związku z czym pociąg utknął na stacji. Siedzi z nami pan z dwoma walizkami który nie chciał tyle czekać i uznał, że będzie szybciej, jak się przesiądzie na lokalne pociągi omijając felerny odcinek bo będzie dużo szybciej i złapie inny pośpieszny, takie połaczenie mu w informacji znaleziono. Więc cały uradowany zabrał swoje dwie walizy i pobiegł do drugiego pociągu, nam się nie chciało. Za kilka godzin, wyspani, dojeżdżamy do dużej stacji, a tam wsiada do naszego pociągu ten sam facet, z wywieszonym językiem taszcząc walizy... On w nie mniejszym szoku że wsiada do Tego, bo dojechał tu z dwukrotną przesiadką, dodatkowo płacąc za bilety i miało być szybciej..
    • hamerykanka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 17:10
      Moja druga podroz samolotem z Wawy do Nowego Jorku, przez Heathrow. Kiedy szukalam swojego terminalu, zapoznalam starsze malzenstwo pPolakow, dla ktorych to byl pierwszy lot w zyciu, wiec razem klusowalismy do odpowiedniego stanowiska, po drodze typowa rozmowa, po co sie leci. Okazalo sie, ze leca zobaczyc pierwsze wnucze, ktore im sie urodzilo, angielskiego ni w zab, wiec ja wszystko tlumaczylam.
      Odprawa w Nowym Jorku, ja stanelam przed nimi, zostalam szybko odprawiona, Ich kolej. Facet w budce pyta, jaki jest ich cel podrozy, oni patrza na niego i nic. Tak mi sie skojarzylo z Kargulem i Pawlakiem, jak odbywali podroz za ocean, wiec zaoferowalam celnikowi, ze bede tlumaczyc. Zadal wiec znowu pytanie, po co przeylecieli. Przetlumaczylam im doslownie, a oni ze przeciez mi powiedzieli, i ze glupia jestem czy co, ze zapomnialam.
      Dokonczylam tlumaczenie, ale nie dostalam nawet slowa 'dziekuje' za pomoc. No glupia jestem.

      --
      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • anias29 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 17:33
      Kiedy po długim okresie zastanawiania się podjęłam decyzję o rozwodzie, postanowiłam również, że zaras po jego uzyskaniu wrócę do panienskiego nazwiska. Zaledwie kilka dni później kupując sobie bilet lotniczy wpisałam już to panieńskie nazwisko wink
    • mysiulek08 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 19:13
      Lecialam do PL, (airfrancem, ktory tez mnie niezle przeciwczyl) przezywajac przesiadke na CDG i sie zgubilam na lotnisku w Santiago! dwa razy! przy wylocie zaufalam pamieci, a przy powrocie jak ta owca polazlam za stadem do odprawy dla turystow zamiast dla lokalsow i rezydentow tongue_out na szczescie pan urzednik byl na tyle mily, ze nie robil problemow, kolejka byla dluga a ja jeszcze lot do domu przed soba i zamiast znowu isc jak stado szlo, do poszlam odwrotnie, nawet specjalnie nie zdziwiona, ze tak ide i ide zupelnie sama tongue_out

      na szczescie, przy mojej histerii mialam w jedna i druga strone spory zapas czasu wiec nie spoznialam sie na loty

      --
      Podłość ludzka nie zna granic! drastyczne!
    • tairo Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 19:49
      Swgo czasu któraś z linii lotniczych wymyśliła, że przy wyszukiwaniu biletów będzie pomocnie podawać też loty na "sąsiednie" lotniska nie wyróżniając tego zbyt mocno.
      Tak więc kupiłam sobie bilet, odprawiłam się online i ruszyłam na lotnisko, gdzie z powodu korków dotarłam z bardzo skromnym zapasem czasu, przeszłam przez kontrolę i i dopiero pod tablicami dotarło do mnie, że lecę do innego miasta, mój lot oczywiście jest z najdalszej bramki na terminalu, a wyląduję po północy jedyne 200 km od miejsca, gdzie mam nocleg. Ruszyłam więc galopem do bramki, trzecią ręką jednocześnie szukając jakiegoś hotelu. Znalazłam, jak staliśmy w kolejce do pasa startowego.
      Na miejscu taksówka do hotelu, parę godzin snu, taksówka, poranny pociąg i druga taksówka do miejsca, gdzie miałam być na 9, spóźniłam się tylko kilkanaście minut.
      Co ciekawe, lot powrotny miałam z właściwego miasta.
    • ms.piggy Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 20:39
      jedna z bardziej zakorkowanych ulic w katowicach, w trakcie remontu jednego z pasów....myślałam, że to miejsca postojowe wzdłuż jezdni....zabrałam torebkę, poszłam do sądu...okazało się, że to pas do skrętu w prawo, nie było mnie jakieś 5 minut, ale już była policja....wykpiłam się....mega biegunką
    • bukietlisci Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 20:49
      właśnie jestem po mini videokonferencji. tylko że... to piątek wieczór. założyłam wylniały szlafrok w którym się upiększam. spięłam kudeł na łbie, załołżyłam twarzową materiałową opaskę w której wyglądam jak czopek. zrobiłam se parówkę na twarz i trochę pooczyszczałam ww ( wiecie , jaki to spektakularny efekt). w międzyczasie wtarłam w końcówki włosów olejek, w dużych ilościach. otworzyłam sobie piwko i właśnie miałam sobie glinkę zieloną na twarz rąbnąć. ale dziecko coś chciało i mnie wybiło z rytmu. a potem to już zadzwonili...
      w końcu załapałam, czemu koleżanka tak się maca po twarzy i włosach. i zasadniczo małe ekrany w tych telefonach są. ..
      reasumując: jak to powiedział pewien profesor do studentów : "jest źle"
    • donica35 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 21:37
      Mąż zostawia komórkę w domu. Sprawdziłam, kto do niego dzwoni (a nuż coś ważnego) i wysłałam mu smsa z info, że właśnie dzwoniła ta, a nie inna osoba. Usłyszawszy dźwięk przychodzącego (mojego) smsa na mężowski telefon, pomyślałam, że pewnie owa osoba napisała wiadomość. 🙄
      • jowita771 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 21:28
        big_grin
        Ja kiedyś ładowałam telefon w pokoju na górze. I po jakimś czasie chciałam napisać smsa zaczęłam się zastanawiać, gdzie położyłam komórkę, postanowiłam więc zadzwonić do siebie ze stacjonarnego. Chodziłam po domu z bezprzewodową słuchawką i po dźwięku doszłam do pokoju, gdzie telefon się ładował. Powiedziałam sobie "no tak, tu jest" i poszłam na dół odnieść słuchawkę. Weszłam po chwili na górę pisać smsa, wzięłam do ręki telefon i zaciekawiona sprawdziłam, kto do mnie dzwonił.

        --
        pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
        a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
        • heca7 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 21:48
          Mąż wyjechał do pracy. Po paru minutach zorientowałam się, że nie zabrał komórki leżącej na stole. I złapałam rzeczoną komórkę do ręki żeby zadzwonić , że jej zapomniał big_grin

          --
          Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
    • gryfna-frelka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 22:25
      Poprosic o kosztorys podrozy sluzbowej najpierw z powrotem w piatek, zeby przekonac sie ile by kosztowala, a pozniej chcialam poprosic o kosztorys z powrotem w niedziele. Koniec koncow nie zapytalam o drugi kosztorys, podroz zostala zarezerwowana za moja zgoda (zacmilo mnie). Na miejscu, siedzac w pociagu w sobote wspomnialam towarzyszom cos o bilecie i nawet mialam wydruk w rekach, a jednak data nie rzucila mi sie w oczy. W niedziele mialam wracac osobnym samolotem niz moj partner ktory zarezerwowal sobie lot prywatnie, on nie mial kluczy do mieszkania. Na lotnisku okazalo sie ze spoznilam sie 2 dni ale (na cale szczescie!) ze moge kupic bilet na lot za godzine, za jedyne 500€. uff... Do mieszkania dotarlam przed partnerem smile
    • gryfna-frelka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 04.10.19, 22:32
      I jeszcze jedna historia, choc debilizm podzielalam z kolega. Otoz kolega z siedziby swiatowej napisal do mnie maila, dodajac w kopii 2 osoby (Valentina i Vladimir). Nie zdziwilo mnie to specjalnie bo wiedzialam ze latem zatrudniaja stazystow i ze moga to byc ludzie z calego swiata. Odpowiedzialam mu wiec i tak przerzucalismy sie mailami przez dwa dni, sporo ich bylo.
      Trzeciego dnia olsnilo mnie zeby sprawdzic jak wygladaja adresy tych dwoch osob - okazalo sie ze sa z organizacji czlonkowskiej... Po moich przeprosinach pani odpowiedziala ze no widzieli te przelatujace maile ale nie smieli tudziez nie mieli czasu sygnalizowac ze to nie do nich. Kolega za to myslal ze ci ludzie pracuja w moim biurze bo faktycznie byl w kontakcie z mezczyzna i kobieta ktozy mnie chwile zastepowali, a europejskie imiona to dla niego wlasciwie jeden pies. big_grin big_grin big_grin
      • alpepe Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 00:49
        To mi przypomina, jak konkurencja mojej firmy w Polsce wysyła oferty do klientów, którzy skierowali zapytanie do kilku firm, w tym naszej. Używają chyba odpowiedz wszystkim i cały czas wiem, jaki oni mają cennik i jakie aktualnie warunki dostawy.

        --
        "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
        • barattolina Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 08:31
          Ja kiedyś dostałam maila z historią korespondencji klienta na linii szef - vce szef, gdzie to omawiali zawzięcie ile to mogą mi zapłacić. Mail wysłany do mnie powstał jako „prześlij dalej” i nie wykasowano w nim ciągłości korespondencji.😁
          Było to oczywiście w trakcie negocjacji i przed podpisaniem umowy.
        • gryfna-frelka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 13:50
          Aaaa to przypomialo mi debilizm pewnego duzego uslugodawcy ktorego pomie dyskretnie milczeniem : kilka razy na przestrzeni kilku lat wyslano oferte nam (naprawde duzemu klientowi) w formie dokumentu word stworzonego na podstawie oferty dla naszej konkurencji (rownie duzy klient dla tego uslugodawcy). W dokumencie dokonano zmian, jednak ostatnia osoba zapomniala kliknac na "zaakceptuj zmiany" i tak dostalismy wszystkie ceny i warunki dotyczace nas jak i naszej konkurencji. Piekno sytuacji polegalo tez na tym ze takie cos mialo miejsce kilka razy, a nie raz jeden jedyny. smile
    • eliszka25 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 06:10
      Współczuję, ale zaćmienia umysłu się czasem zdarzają.

      Teść kiedyś wysłał swojego pracownika po jakieś części. Facet miał jechać traktorem z Bydgoszczy do miejscowości Zamość pod Bydgoszczą. Kawałek, samochodem jedzie się jakieś 15 minut, traktorem pewnie ze 2 raze tyle. W każdym razie nie jest to długa podróż. Facet pojechał i zaginął. Było to jeszcze w czasach przed komórkami i nawigacją w samochodzie. W firmie wszczęto już poszukiwania, a pracownik zameldował się po tygodniu, bo pojechał do Zamościa, ale miasta, tego za Lublinem 😄
    • nenia1 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 10:23
      Z takich "drogowych" to jeszcze mi się przypomniało, co prawda nie mój debilizm, ale bliskiego kolegi. Wracał nocą z zakrapianej imprezy, jak to się mówiło "z buta" czyli pieszo, noc, ciemno, nikogo nie widać, idzie, idzie, idzie, z pół godziny minęło, gdzieś w połowie drogi do domu poczuł chęć na papierosa, wyciągnął zapalniczkę, ale że wiało mu w twarz to się odwrócił plecami. Zapalił i ruszył do przodu... i tym sposobem po pół godzinie wrócił znowu na imprezę big_grin
    • black_halo Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 10:38
      Mialam kupiony bilet na pociag przez neta i nawet go sobie na telefon sciagnelam. No i w pewnym momencie otwieram bilet i jasny gwint, okazuje sie, ze kupilam dwie sztuki na pierwsza klase. Przytomnie chcialam komus odsprzedac, podeszlam do kolejki przy kasie i zagadalam do kilku osob. Zaproponowalam sprzedaz nawet za pol ceny bo trasa dluga i zal mi bylo. Niestety ludzi na ten pociag jakos nie bylo wiec koniec koncow poszlam do pociagu i uznalam, ze bede miala dwa miejsca dla siebie i przynajmniej komfortowo bede jechala. Zdjelam buty, wyciagnelam poduszeczke. Po dwoch godzinach budzi mnie jakis facet, ze sie rozkladam na jego siedzeniu. Ja na to, ze mam bilet na dwa miejsca. W koncu przyszedl konduktor i kazal nam pokazac bilety. Facet faktycznie mial bilet na miejsce, zaczelam pomstowac na kolej, ze jak mi sie podoba to moge sobie nawet caly wagon wykupic jak mi sie podoba i nikomu nic do tego.

      Final okazal sie taki, ze otworzylam na telefonie bilet sprzed roku, na dokladnie ten sam dzien ale wtedy mialam towarzystwo w drodze i stad wyskoczyly mi dwa bilety. Bilet na dzien, w ktorym zrobilam z siebie idiotke, byl w innym wagonie i na inna godzine. Dobrze, ze mi sie nie udalo tego drugiego biletu sprzedac, opatrznosc czuwala. Konduktor okazal sie wyrozumialy i moglam jechac wczesniejszym pociagiem na innym wolnym miejscu.

      --
      memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
      • gryfna-frelka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 13:59
        Mialam podobna sytuacje w pociagu : musialam zamienic bilet z 26go na 8go nastepnego miesiaca, ta sama godzina. Dokonalam zamiany i 8go wsiadlam do pociagu na moje miejsce (ja ktora do tego momentu zawsze czytalam bilety w kazdym ich szczegole...). Pociag miedzynarodowy, jeden przystanek na trasie miedzy dwoma koncami linii. Przy kontroli konduktor zwrocil mi uwage ze mam bilet ale dopiero na 26go tego miesiaca, a mamy 8... Przyjal jednak moje tlumaczenie i nie musialam nic doplacac. Pociag byl pelen, nie wiem gdzie podziala sie osoba ktora niefortunnie podsiadlam...
    • m_incubo Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 12:41
      Mój mąż tak zrobił, gdy wracał do domu z długiego pobytu, polapaliśmy się tylko dlatego, że zapytałam po raz 10 o której będzie na lotnisku i nie pasowała mi nijak ta godzina przylotu.
      Przyleciał dzień później, a to i tak cudem, prawie przepadł nam urlop.
    • biala_ladecka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 14:03
      Wspolczuje stresu. Kiedys byl tu podobny watek i wryla mi sie w pamiec dziewczyna, ktora przyznala, ze przy gotowaniu jajek wpadla na pomysl, ze oznaczy markerem to ktore ma byc na miekko wink

      --
      Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
    • hamerykanka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 15:06
      W piatek zabralam corke ze szkoly na spotkanie z dentysta, ktory mial sprawdzic jak retainer (taka plastikowa oslonka na zeby, ktora sie nosi po zdjeciu klamr na zebach) pasuje.
      Zadowolona ze jestem na czas..recepcjonistka sprawdza i mowi mi, ze owszem, na czas, ale dopiero za tydzien!

      --
      Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje. By Bialeem.
      • hamerykanka Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 05.10.19, 15:11
        I z czasow, kiedy GPSy dopiero sie pojawialy, kosztowaly fortune i byly wielkosci i ciezaru cegly, zakupilam jeden, bo znalam swoj zmysl nawigowania.
        No i odwozac szefa na lotnisko w innym miescie przelaczylam jakos, ze zamiast drogi pokazywalo mi azymut. Tak sie kierowalam tym azymutem po parkigach i uliczkach lotniskowych, ze nie moglam wyjechac i kiedy pokazywalo mi, ze mam przejechac na polnoc (a stalam przed duzym budynkiem) , serio w panice zastanawialam sie jak przez niego przejechac. Ocenilam ze po frontowych schodach wjade, ale czy maja wyjscie z drugiej strony? Totalne zacmienie umyslu!

        Innym razem wjechalam na zly zjazd i tak mialam okolo 250 km objazd. A mialam sie stawic na konferencji w innym stanie nastepnego dnia.

        --
        Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • wlazkotnaplot Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 06.10.19, 11:10
      Przyszłam do pracy w takiej cieniutkiej bluzeczce założonej na lewą stronę z pozypinanymi guzikami!! Koleżanka goliła nogi, ogolila dwa razy tę samą, zorientowała się przy zakładaniu rajstop. Inna na fitnessie coś tam pomyliła i komentuje "no myślałam właśnie czym dopełnić pralkę z białymi".
    • anatewka11 Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 06.10.19, 13:26
      Dwa lata przed slubem jechałam na Słowację że znajomymi, za to bez chłopaka (później męża) bo miał jakąś robotę. Przechodzilismy przez przejście graniczne pieszo i ten celnik w budce na mnie jak na idiotkę bo podałam mu paszport faceta... mojego faceta, który zwykł trzymać u mnie w domu różne rzeczy. Zostałam z kimś na noc w Zakopcu, reszta przeszła, a mój tato kurcgalopkiem organizował mi przesyłkę mojego paszportu przez konduktora relacji Poznań-Zakopane.

      --
      www.szukajacboga.pl
    • bialeem Re: Watek o wlasnym debilizmie. Kto przebije? 07.10.19, 01:09
      Moja matka była mistrzynią tego typu akcji.
      Kiedyś zgubiła mnie w Zakopanym na peronie. Zostawiła mnie na stosie walizek z grupką cioć obok i poszła po bilet. Wraca, a tam dziecka nie ma i co dziwniejsze stosu ciężkich waliz też nie ma. Dziecko ze stoickim spokojem i zaciekawieniem obserwowało matkę uprawiającą szaleńcze pląsy na peronie obok.
      Innym razem matka zgubiła samochód. Wracając z pracy podjechała do sklepu i wróciła piechotą. Zorientowała się rano ale już po tym jak obdzwoniliśmy policję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka