Dodaj do ulubionych

Sprzedawczyni z piekarni

04.10.19, 14:48
Sprzedawczyni ze sklepu piekarniczego nie zakłada jednorazowej rękawiczki.
W jaki sposób nakłonić ją do zachowania przepisów higieny? Brzydzę się brudnych rąk, którymi bierze pieniądze a za chwilę dotyka chleba. Jakoś nie mogę znaleźć odpowiednich słów. Pomóżcie!


--
Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
St. Jerzy Lec
Obserwuj wątek
    • scathach Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 15:48
      Powiedzieć jej o tym? Przepraszam, czy mogłaby pani zalozyc rękawiczkę? Miałam taka sytuacje w lodziarni -koleś przeprosił i nałożył lody jeszcze raz - tym razem przez papierek. Najprostsze rozwiązanie zawsze najlepsze, tak myślę.
    • 45rtg Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 16:00
      m.y.q.2 napisała:

      > Sprzedawczyni ze sklepu piekarniczego nie zakłada jednorazowej rękawiczki.
      > W jaki sposób nakłonić ją do zachowania przepisów higieny? Brzydzę się brudnych
      > rąk, którymi bierze pieniądze a za chwilę dotyka chleba. Jakoś nie mogę znaleź
      > ć odpowiednich słów. Pomóżcie!

      Zieeeewwww...
      No straszne. Jeszcze parę lat temu to była oczywistość, że jak się sprzedaje chleb w piekarni, to ma się jedne ręce do chleba i do pieniędzy. Taki lajf i nikt od tego nie umierał, ani nawet nie chorował. A teraz delikacików to obrzydza i domagają się zużycia kolejnego arkusza plastiku, bo oni się nasłuchali na YT o higienie.
      Zaraz się pewnie pojawią jakieś zatroskane, że wszędzie naokoło nie wiszą dozowniki z płynem aseptycznym do rąk, jak u tych świrów w Stanach.
            • m.y.q.2 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 16:51
              rtg45 - mnie nie przeszkadza, że ty o takie sprawy nie dbasz, przeszkadzają mi brudne ręce sprzedawczyni pieczywa, bo pieczywa się raczej nie myje przed użyciem. Tak już mam, że wolę, żeby mi chleb podawano zgodnie z zasadami higieny. W PRL - u wisiały tabliczki:
              Pieczywo dotknięte uważa się za sprzedane, co prawda, dotyczyły raczej nabywców niż sprzedawców, ale przecież podobno przez minione 30 lat bardzo rozwinęliśmy się cywilizacyjnie, hihi!
              Kiedy następnym razem pójdę po chleb, z uśmiechem wręczę sprzedawczyni rękawiczki jednorazowe, może coś do niej dotrze.
              Nie lubię pisać donosów, sama sobie jakoś poradzę.


              --
              Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
              St. Jerzy Lec
                • m.y.q.2 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 20:43
                  default napisała:

                  W osiedlowym społemowskim sklepie na półce z pieczywem nier
                  > az kot się wylegiwał miedzy bułkami smile I było to juz w czasach po PRL....
                  Kot to jeszcze nic, stojąc kilka lat temu w kolejce do stoiska mięsnego, gapiłam się
                  bezmyślnie na zawartość lady chłodniczej zawierającej wędliny. W pewnym momencie parówki poruszyły się i spod nich wyszedł dorodny karaluch. Wiałam stamtąd z prędkością światła. Od tamtego czasu nie kupuję wędliny, chyba, że fabrycznie foliowaną. Ten karaluch wciąż mi stoi przed oczami.



                  --
                  Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
                  St. Jerzy Lec
          • rozalia_olaboga Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 18:28
            Zdrowego jak zdrowego..moj tata w latach '60 z jednych kolonii wrócił z czerwonką, z kolejnych - z żóltaczką. Nie jestem zwolenniczką zlewania wszystkiego domestosem, sama jem niemyte owoce, brudnymi łapami często, ale jednak sprzedawczyni ma kontakt z taką ilością bakterii, i zapewne nie myje rąk co chwila, że rękawiczki (albo papier czy co tam) to jednak konieczność.
      • pulcino3 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 16:08
        Dokładnie, a na dodatek toniemy w plastiku, jemy plastik, wdychamy- masakra.

        --
        --------------------------------------------------------------
        Chociaż runął Ci świat... Wiosna przyjdzie i tak.
      • ykke Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 17:59
        45rtg napisał:

        > m.y.q.2 napisała:
        >
        > > Sprzedawczyni ze sklepu piekarniczego nie zakłada jednorazowej rękawiczk
        > i.
        > > W jaki sposób nakłonić ją do zachowania przepisów higieny? Brzydzę się br
        > udnych
        > > rąk, którymi bierze pieniądze a za chwilę dotyka chleba. Jakoś nie mogę
        > znaleź
        > > ć odpowiednich słów. Pomóżcie!
        >
        > Zieeeewwww...
        > No straszne. Jeszcze parę lat temu to była oczywistość, że jak się sprzedaje ch
        > leb w piekarni, to ma się jedne ręce do chleba i do pieniędzy. Taki lajf i nikt
        > od tego nie umierał, ani nawet nie chorował. A teraz delikacików to obrzydza i
        > domagają się zużycia kolejnego arkusza plastiku, bo oni się nasłuchali na YT o
        > higienie.
        > Zaraz się pewnie pojawią jakieś zatroskane, że wszędzie naokoło nie wiszą dozow
        > niki z płynem aseptycznym do rąk, jak u tych świrów w Stanach.




        --
        Izka

        "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
      • ykke Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 18:01
        A skąd informacje , ze nikt nie chorował? Znaczna większość chorób wirusowych,.cześć niebezpiecznych
        przenoszona jest poprzez brudne ręce

        --
        Izka

        "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
        • m.y.q.2 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 18:33
          45rtg napisał:
          bo oni się nasłuchali na YT o higienie.
          Naprawdę z YT wyniosłeś informacje o higienie? Myślałam, że z domu rodzinnego tego rodzaju wiedzę się wynosi.

          --
          Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
          St. Jerzy Lec
    • kachaa17 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 17:00
      Nie pomogę, sama się z tym zmagam. A zauważyłam, że sprzedawczyni nie używa rękawiczek jak najpierw kichnęła w dłoń a potem mi tą samą dłonią podała chleb. Jednej zwróciłam uwagę to od tej pory zawsze podaje przez torebkę foliową ale są jeszcze takie co podają gołą dłonią i na wtedy rezygnuję z zakupu. Nie chce mi się każdego o to prosić.
    • pulcino3 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 17:17
      A kochana wiesz TY, że przed Panią sprzedawczynią - Pan piekarz kulał kulki na bułeczki bez rękawiczek?, przekładał bułeczki do kosza transportowego, bez foliowych rękawiczek, ktoś może jeszcze inny przekłądał je do kosza sklepowego, czy witryny. Wiesz jakie te bułki wymacane?



      --
      ................................................................
      Uprzejmość tak mało kosztuje, a tak wiele można za nią kupić.
      • snakelilith Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 19:30
        Owszem, ale tu chodzi o to, że pani bierze do rąk raz chleb, a raz pieniądze, na których jest wyjątkowo dużo chorobotwórczych mikrobów i to od przeróżnych ludzi, może akurat od tych, którzy wracają z odwiedzin babci w szpitalu na oddziale zakaźnym i jeszcze kupili po drodze papierosy w kiosku u pana Mietka, który nie ma w zwyczaju myć rąk po skorzystaniu z miejskiego pisuaru, gdzie dostali banknot pochodzący od pani Krysi, która od wczoraj ma jelitówkę i u Mietka kupiła przed chwilą sok pomidowy. Mieszanka de luxe, że tak powiem. Tego nie ma raczej na rękach piekarza.
      • memphis90 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 19:54
        Eee, dziś to już raczej nikt buleczek ręcznie nie kula...
        youtu.be/ck45id2NeM0
        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • tt-tka Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 19:15
        zetkaad napisał(a):

        > Zatrudnij się przy produkcji żywności 😀
        > Przejdzie albo zaczniesz się odżywiać energią sloneczną


        O tak, to bardzo skuteczna kuracja big_grin
        pani sprzedawczyni w mojej piekarence tez nie uzywa rekawiczek. Pochwalam, i tak za duzo tego jednorazowego badziewia na swiecie. Pieczywo bierze szczypcami.
        Jak czesto myte czy sterylizowane sa szczypce - nie wiem i nie pytam. Jako nastolatka zarobkowalam latem w przetworni zywnosci tongue_out

        --
        Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
      • banowanyzaprawde1 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 20:04
        zetkaad napisał(a):

        > Zatrudnij się przy produkcji żywności 😀
        > Przejdzie albo zaczniesz się odżywiać energią sloneczną

        Najlepiej przy produkcji wyrobów z mięsa lub ryb.


        --
        Mieszkańcy Europy stanowią na Świecie jedną, wspólną rodzinę. Dlatego wyobrażenie, że w tak ograniczonym „domu”, jakim jest Europa, utrzymanie różnego porządku prawnego i różnych wartości dla jednej wspólnoty mieszkańców, jest wyobrażeniem fałszywym.
    • bukietlisci Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 19:18
      a co tam piekarnia. kiedyś w osiedlowym warzywniaku kupowałam sobie pestki z dyni. i pan mi te pestki ważył. i dokładał. a jak potem wydawał mi resztę to zerknęłam na jego ręce, siłą rzeczy. na wierzchu dłoni miał coś jakby... grzyb ? mech? nie mam pojęcia , co to było ale było to tak obrzydliwe że po wyjściu ze sklepu wywaliłam pestki do kosza.
      • m.y.q.2 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 19:32
        W warzywniaku poprosiłam o pół kg kapusty kiszonej. Pani poszła na zaplecze, gdzie stała beczka z kapustą. Przyniosła mi tę kapustę w woreczku, po czym wytarła mokrą od kapusty dłoń w fartuch. Też tę kapustę wyrzuciłam po wyjściu ze sklepu.
        Tt_tko, szczypcami to raczej bułki. Też dobra metoda, tylko raczej chleba się nimi nie da zdjąć z półki, przenieść do krajalnicy i pokrojony włożyć do folii. wink

        --
        — Wiem tylko, że musi być jakiś policjant dla każdego, nawet dla królów.
        TerryPratchett
        • tt-tka Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 20:01
          m.y.q.2 napisała:



          > Tt_tko, szczypcami to raczej bułki. Też dobra metoda, tylko raczej chleba się n
          > imi nie da zdjąć z półki, przenieść do krajalnicy i pokrojony włożyć do folii.
          > wink
          >

          Moja pani piekarniana daje rade. Osobiscie kupuje niekrojony, ale widzialam, jak zrecznie kladzie na krajalnicy, a potem torebka (na zyczenie papierowa) wywinieta podejmuje pokrojony, odwija torebke i klient dostaje zgrabny pakuneczek.




          --
          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
    • banowanyzaprawde1 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 19:45
      Aż mi się humor poprawił. Dostawca tegoż pieczywa był w kiblu, rąk nie umył tylko chleb załadował brudnymi rękami,może jeszcze ze smaru lub oleju. Fakt, czego oko nie widzi to sercu nie żal. Piękne były lata pięćdziesiąte.

      --
      Mieszkańcy Europy stanowią na Świecie jedną, wspólną rodzinę. Dlatego wyobrażenie, że w tak ograniczonym „domu”, jakim jest Europa, utrzymanie różnego porządku prawnego i różnych wartości dla jednej wspólnoty mieszkańców, jest wyobrażeniem fałszywym.
    • cruella_demon Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 20:06
      W piekarni się z tym nie spotkałam, ale kiedyś w mięsnym czekałam w kolejce i widziałam jak sprzedawczyni i żeby było śmieszniej, jednocześnie właścicielka sklepu (specjalnie zaznaczyłam, bo sklep duży, ekspedientek więcej, a jak wiadomo przykład idzie z góry) najpierw gołą ręką wzięła surowego,cieknącego kurczaka, zważyła zapakowała do worka i tą samą ręką, nie umytą bynajmniej, wzięła wędzoną szyneczkę do pokrojenia.
      W tym momencie powiedziałam głośno, że widać, że przydałaby się im wizyta sanepidu, a ja wychodzę, bo nie mam ochoty na gratis w postaci salmonelli. Za mną zresztą wyszło 3/4 kolejki.
    • taki-sobie-nick Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 21:54

      Ile to będzie niedegradowalnych śmieci dziennie...?

      Mnie nieustannie namawiają do brania jednorazówek w sklepie sieciowym, dodam, że sklep jest wielce ekologiczny, bo na zakupy sprzedaje torby wielorazowe, okropnie brzydkie zresztą.
    • jola-kotka Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 22:03
      Jak ci tak zalezy to popros zeby w rekawiczkach ci ten chleb podawala . Osobiscie zdaje sobie sprawe ile rak macalo ten chleb zanim trafil na polke wiec na takie drobiazgi jak rekawiczki pani sprzedajacej nie zwracalabym uwagi.
    • alba27 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 22:22
      Ja kiedyś kupowałam kurczaka. Kurczak sprzedawczyni spadł na podłogę, a ona go podniosła i mi podaje więc poprosiłam o takiego nie z podłogi i usłyszałam " i tak go przecież umyje" niby tak, ale dziwnie się poczułam.
    • gulcia77 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 22:32
      Miałam w życiu kontakt z produkcją żywności. Podawanie chleba gołą ręką kompletnie mnie nie rusza 😄

      --
      "Emancipate yourselves from mental slavery
      None but ourselves can free our minds"
    • solejrolia Przypomniała mi się .. 04.10.19, 23:00
      ...historyjka o sprzedawczyni z warzywniaka:

      "Akcja dzieje się w sklepie warzywnym na warszawskiej. Stoję przy ladzie czekając na swą kolej a przede mną jakiś koleś prosi o 3 kilo ziemniaków. Ekspedientka bierze szufelkę i zaczyna nakładać mu je do reklamówki gdy nagle kilka wysypuje jej się na ziemię. Dziewczyna zaczyna je zbierać i wkładać do torebki gdy nagle gościu odpala: "Przepraszam ale ziemniaków z ziemi to ja nie chcę". Na co ekspedientka z uśmiechem na twarzy odpowiada "Bardzo mi przykro ale z drzew nie mamy". Mina kolesia bezcenna a ja poplułem ladę że śmiechu. Hahaha"

      tongue_out
      --
      Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
      • m.y.q.2 Re: Sprzedawczyni z piekarni 04.10.19, 23:16
        No i właśnie o to biega, chleba nie dotyka się ręką, w której trzyma się pieniądze.
        Na pieniądzach znajduje się brud wielu rąk, tak uczono mnie w dzieciństwie. One naprawdę śmierdzą, nie tylko w przysłowiu!

        --
        Ci, co mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim nosie,
        St. Jerzy Lec
    • mia_mia Re: Sprzedawczyni z piekarni 05.10.19, 05:27
      Ja już dawno temu przestałam zwracać uwagę na takie rzeczy, chociaż kiedyś miałam z tym problem. Szkoda nerwów, pani w piekarni to tylko ostatnia z obmacujących. Ostatnio kupowałam kajzerkę, przy tym dwie pani upadły, niby odłożyła, ale przecież po moim wyjściu trafiły do kosza.
      Mięso często kupuję w budce, gdzie z higieną mają na bakier, ale wolę to niż foliowane i faszerowane czym popadnie, szkoda, że drobiu nie hodują i budka nie jest otwarta codziennie.
      Od czegoś jest układ immunologiczny, u nas najwyraźniej działa sprawnie, bo nie chorujemy.
      • m.y.q.2 Re: Sprzedawczyni z piekarni 03.11.19, 15:42
        W folii z krojonym chlebem żytnim dojrzałam coś białego, płaskiego. Myśląc, że to trochę sprasowanej mąki, dotknęłam. Okazało się, że to wypluta, przeżuta guma!
        Dobrze, że na te trzy dni kupiłam więcej chleba, bo tamten bochenek poszedł do kosza!

        --
        do niedokończonych lektur
        do niedokończonych pytań
        wracać zawsze jest warto
        i czytać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka