Dodaj do ulubionych

szkodliwość mnogości szkół wyższych

08.10.19, 13:17
Z tego co zauważyłam przeglądając forum wypowiedzi na temat istnienia prywatnych szkół wyższych wszelakiej maści są pozytywne - że jednak rozwijają, poszerzają horyzonty, nawet jeśli ktoś idzie tam tylko dla "papierka". Wiem jednak, że istnieją (liczne) szkoły wyższe, które na dany kierunek, np. filologię obcą, przyjmują osoby z 30% procentami z języka obcego na maturze, ledwie w nim dukające. Te osoby "studia" zwykle kończą, bo są one niemal fikcją - wyrzucony student to wyrzucone pieniądze, z których szkoła się finansuje. Osobiście znam panią, która studiowała resocjalizację i chwaliła się, że wybrała daną uczelnię, bo tam każdy zalicza, że chodziła na zajęcia dwa razy w semestrze, nie uczyła się do egzaminów, bo można było oficjalnie ściągać, nie oddała kilku prac, a i tak jakimś cudem pojawiły się za nie oceny. Niedawno w gazecie opisywano przypadek szkoły wyższej, która wydawała dyplomy studentom z Indii, którzy nigdy się w Polsce nie pojawili, płacili tylko za bycie wpisanym na listę studentów. Nie, zajęć przez internet również tam nie było. Wypowiedzi wielu forumek brzmiały , że absolwentów zweryfikuje rynek, jednak jest wiele zawodów niskopłatnych, a jednocześnie bardzo ważnych, jak psycholog w państwowej poradni, pedagog szkolny, pracownik opieki społecznej, resocjalizacja, gdzie zapewne wielkiego wyboru pracodawca nie ma i także ci "absolwenci" zostaną zatrudnieni, nie wspominając już o znajomościach czy układach różnej maści. Dla mnie ta sytuacja jest wyjątkowo patologiczna - pedagog szkolny o niskim poziomie intelektualnym i zerowej wiedzy, czy takiż psycholog na NFZ są w stanie zrobić ogromne szkody. A jak wy się na to zapatrujecie?
Edytor zaawansowany
  • szafireczek 08.10.19, 13:39
    To nie "mnogość" jest szkodliwa, tylko brak odpowiedniego nadzoru (oczywiście poza pazernością niektórych "założycieli-przedsiębiorców" i brakiem etyki wśród części kadry).
    Ministerstwo Nauki kontroluje takie szkoły, ma też możliwość zwrócenia się do Polskiej Komisji Akredytacyjnej z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Tyle, że założenia w odniesieniu do praktyki, to zupełnie inna kwestia...
  • taki-sobie-nick 08.10.19, 23:31
    Ministerstwo Nauki kontroluje takie szkoły

    To znaczy co robi i jaki ma to wpływ na prywatne szkolnictwo?
  • szafireczek 09.10.19, 13:00
    Nie sądzisz chyba, że prywatne szkolnictwo to "wolna amerykanka"?

    Dokonywana jest ewaluacja jakości kształcenia, w tym przeprowadzana jest ocena programowa i kompleksowa, czyli istotne sprawy z punktu widzenia poziomu edukacji.
    Ocenia się też jakość działalności naukowej, co wpływa na kategorię naukową przyznana dla danej uczelni (A+, A, B+, B, C, brak kategorii), czyli na możliwość nadawania stopni naukowych, czy przede wszystkim prowadzenia kierunków studiówsmile
    Obecnie założenie uczelni prywatnej jest dość proste - wymaga jej wpisania do ewidencji uczelni niepublicznych prowadzonej przez Ministra. Wpisu takiego dokonuje się w drodze decyzji administracyjnej, ale wpis ma ważnośc 6 lat i Minister odmawia wpisu na czas nieokreślony, gdy np. Polska Komisja Akredytacyjna wydała negatywną ocenę jakości kształcenia na co najmniej 50% kierunków studiów.
    Minister może też nakazać założycielowi likwidację uczelni, gdy uczelnia uniemożliwia lub utrudnia przeprowadzenie kontroli Ministra lub nie zrealizowała zaleceń z tej kontrolismile
  • taki-sobie-nick 09.10.19, 22:00
    No i co z tego, jeśli matoły mogą po raz osiemnasty (autentyczne!) podchodzić do egzaminu?

    Czy jeśli założę Szkołę Wyższą Szalików na Drutach (pierwszy semestr: rodzaje drutów, drugi semestr: trzymanie drutów itd.) i Ministerstwo mi ją pozytywnie zewaluuje, to ona przez to będzie coś warta?

    tongue_out
  • asia_i_p 10.10.19, 06:39
    Nie, ale to nie będzie znaczyło, że należy z rozpiski zlikwidować i twoją Wyższą Szkołę Szalików na Drutach i Wyższą Szkołę Bankową we Wrocławiu, tylko że miniesterstwo zawaliło swoją robotę.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • szafireczek 10.10.19, 10:11
    Czegoś głęboko nie rozumiesz, nie ważne ile razy sie pochodzi do egzaminów, ważne że się będzie dysponować wiedzą, której się wymaga do zaliczenia. Mało tego, za 18. razem też może dostać dobrą ocenę i identyczną, jak ten, który zdał za 1. razem, o ile bedzie to ten sam poziom wiedzy. I tak, wiem - taki sposób myslenia jest nie do pojęcia dla pewnej kategorii osób...ha, ha - pewnie niesprawiedliwe...ale tak jest w świecie dorosłych!





  • arwena_11 10.10.19, 10:38
    Ale do średniej liczą się wszystkie oceny. Czyli jak ktoś miał 18 poprawek to powinien mieć 17 jedynek i np jedną 5
    Przynajmniej tak było u mnie.
  • taki-sobie-nick 10.10.19, 22:42
    Studiujesz/studiowałaś na uczelni prywatnej i zdajesz/zdawałaś egzaminy wielokrotnie, to nie ulega wątpliwości.

    A z braku argumentów dowalasz mi ad hominem, że sobie pozwolę na wstawkę łacińską. Wyszukiwarka wszak niedaleko. tongue_out
  • taki-sobie-nick 09.10.19, 22:02
    Niech zgadnę. Studiujesz na uczelni prywatnej?
  • srebrnarybka 10.10.19, 20:38
    Tyle, że oceny dokonywane przez PAKę nie maja nic wspólnego z rzeczywistym poziomem nauczania. PAKA sprawdza papiery, a nie rzeczywistą działalność uczelni.
  • verdana 09.10.19, 15:03
    Kontroluje. Papiery i dokumenty. Uprzedzająć zawczasu. Jesli jednak studenci czy część kadry widzi, że źle się dzieje i zwraca się o kontrolę ministerstwo odpowiada, ze odbędzie się w przepisanym terminie. Czyli na przykład za dwa lata...
  • taki-sobie-nick 10.10.19, 02:12
    www.youtube.com/watch?v=Rwaz1PtQ0Eo
    Oczywiście - jeden z wielu. Niemniej na miejscu uczelni NIE BYŁABYM zadowolona z takiej reklamy.
  • riki_i 10.10.19, 16:31
    szafireczek napisała:

    > Ministerstwo Nauki kontroluje takie szkoły, ma też możliwość zwrócenia się do P
    > olskiej Komisji Akredytacyjnej z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Tyle, że
    > założenia w odniesieniu do praktyki, to zupełnie inna kwestia...

    Praktykę znam. Z Paki przychodzą obszczymury zarabiające 2500 na rękę i węszące za bakszyszem. Właściciel który ma miliony, śmieje się z tych kontroli. Można je opędzlować kwotą 20-30 tys. "bokiem".
  • sylwester.z.kolonii 12.10.19, 15:17
    Odbanowali Ci w końcu starego nicka?
  • ms.piggy 08.10.19, 14:57
    Pisie elity muszą sie gdzies kształcić
  • gryfna-frelka 09.10.19, 10:32
    +1!!
  • tiszantul 09.10.19, 10:39
    Komorowski się chwalił, ze ściągał na maturze, a magisterkę pisał z teściem
  • srebrnarybka 10.10.19, 20:40
    Szkoły prywatne teraz zdychają z powodu niżu demograficznego. Rozkwitały wcześniej, niż rządził PiS. Inna sprawa, że zarówno deforma Gowina, jak i deforma Kudryckiej, stwarzały sytuację uprzywilejowaną dla szkół prywatnych. No, ale Kudrycka miała swoją szkołę prywatną, a Gowin był rektorem innej.
  • taki-sobie-nick 08.10.19, 23:30
    chwaliła się, że wybrała daną uczelnię, bo tam każdy zalicza, że chodziła na zajęcia dwa razy w semestrze, nie uczyła się do egzaminów, bo można było oficjalnie ściągać, nie oddała kilku prac, a i tak jakimś cudem pojawiły się za nie oceny.

    Która uczelnia?

    Przyznaję ci rację, niestety.
  • aankaa 08.10.19, 23:40
    ...na temat istnienia prywatnych szkół wyższych wszelakiej maści ..brakiem etyki wśród części kadry...

    może w tym tkwi problem ?
    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • bialeem 09.10.19, 09:30
    Chodziłam zarówno na prywatne jak i na państwowe uczelnie. Co prawda prywatna była z tych lepszych ale powiem ci, że kadra państwowa była tak oderwana od rzeczywistości, że w porównaniu z tym uczelnia prywatna to szczyt kompetencji i chęci nauki studenta. Zresztą pół rodziny to akademicy i wiem, że na uczelni państwowej student jest traktowany jako upierdliwy przerywnik w prowadzeniu pracy naukowej i pisaniu publikacji. Mąż min uczy w prywatnej i kasa z tego jest na tyle dobra, że nie jest to chałtura do odwalenia. Dlatego min patrzy się na to jaką szkołę delikwent skończył. Ja np przy rekrutacji już podejrzliwie patrzę na niektóre kierunki UW i np preferuję kogoś po swpsie czy koźmińskim.
  • arwena_11 09.10.19, 09:41
    Zresztą większość wykładowców z państwowych uczelni pracuje też na prywatnych. I co ciekawe - na prywatnych się nie spóźniają na zajęcia, są przygotowani, są na dyżurach. Na państwowych bywa różnie.
    Pamiętam jednego profesora - wykładał na UW na Zarządzaniu i na pewno u Koźmińskiego. Wymagania miał takie same dla wszystkich ( bywało, że ludzie mieli po 10 poprawek - ), ale nigdy nie opuścił wykładu u Koźmińskiego.
  • verdana 09.10.19, 15:04
    Większość nie pracuje, bo jest jednoetatowość.
  • riki_i 10.10.19, 16:38
    verdana napisała:

    > Większość nie pracuje, bo jest jednoetatowość.

    Jest na państwowym, a ludzie z układu dostają dyspensę.
  • srebrnarybka 10.10.19, 20:43
    Co to za cholerne mity. Od '93 r. pracuję na państwowych uczelniach. Na zajęcia się nie spóźniam, jeśli muszę wyjechać na konferencję naukową, to zajęcia odrabiam, zresztą jesteśmy bardzo ściśle kontrolowani. Tydzień temu prorektor ds. nauki osobiście sprawdzał, czy byłam na zajęciach. Sęk w tym, że niespóźnianie się wykładowców a poziom to dwie różne sprawy. Zajęcia może regularnie i bez spóźnień prowadzić idiota, a spóźniający się profesor może prowadzić je wybitnie.
  • lauren6 09.10.19, 13:08
    Przecież nie mówimy o wszystkich szkołach prywatnych, ale o "szkołach" produkujących za pieniądze licencjatów czy magistrów. Nie da się ukryć, że takie zjawisko istnieje.
  • riki_i 10.10.19, 16:37
    bialeem napisał:

    > Mąż min uczy w prywatnej i kasa z tego jest na tyl
    > e dobra, że nie jest to chałtura do odwalenia.

    Kasa w prywatnej wyższej uczelni jest dobra????????? Pewna szkółka bankowa w Warszawie orze wszystkie zajęcia doktorami z pensum 360h i pensją 3000 na rękę. Habilitowany z dorobkiem lub układem wzgl. profesor może wyciągnąć maks 8000 na rękę, ale zwykle płacą im 5000-6000 na rękę. TO MA BYĆ DOBRA KASA???

    > Dlatego min patrzy się na to jak
    > ą szkołę delikwent skończył.

    Gdzie się niby patrzy? Większej bzdury w życiu nie czytałem. Moja ex robi karierę w koncernach farmaceutycznych będąc po europeistyce.

    > Ja np przy rekrutacji już podejrzliwie patrzę na n
    > iektóre kierunki UW i np preferuję kogoś po swpsie czy koźmińskim.

    Tam też odwalają manianę na niektórych kierunkach.
  • milamala 09.10.19, 10:13
    Ja jestem z tej "szkoly" ktora uwaza, ze lepiej wiecej uczelni niz mniej. Takie przypadki jak opisalas to sa raczej rzadkie, jak juz ktos jest takim mega zlewusem to raczej kupi dyplom niz sie zapisze na jakas uczelnie.
    Natomiast uwazam, ze wszystkie uczelnie powinny byc zrownane w prawach tj. jednakowo dotowane. Albo nieodplatne, ale w niewysokich kwotach, i w ten sposob mozna zrownywac poziomy uczelni.
    Tu gdzie mieszkam poczawszy od szkoly podstawowej placowki prywatne z panstwowymi dzialaja na tych samych prawach, tak samo sa dotowane i tak samo platne albo bezplatne (podstawowki sa bezplatne, ale studia platne). Prawde mowiac mozna nawet nie wiedziec do jakiego rodzaju placowki posylasz swoje dziecko.
  • aguar 09.10.19, 10:17
    "jednak jest wiele zawodów niskopłatnych, a jednocześnie bardzo ważnych, jak psycholog w państwowej poradni, pedagog szkolny, pracownik opieki społecznej, resocjalizacja, gdzie zapewne wielkiego wyboru pracodawca nie ma i także ci "absolwenci" zostaną zatrudnieni"
    Moim zdaniem, to w tym jest problem, a nie w uczelniach. Te zawody nie powinny być nisko płatne.
  • szeptucha.z.malucha 10.10.19, 08:15
    Pedagogikę, resocjalizację, opiekę społeczną można studiować w wielu miejscach. Z psychologią trudniej, ponieważ są to studia jednolite magisterskie.
  • an.16 09.10.19, 10:26
    Myślę, że wielu wykładowców państwowych uczelni należałoby wysłać na przeszkolenie do prywatnych w zakresie etyki i odpowiedzialności. Syn parę dni temu rozpoczął studia na UW i niestety normą początkowych zajęć było krótkie wprowadzenie i "zwolnienie" siebie i innych z reszty zajęć. Nic więc się nie zmieniło przez ponad 30 lat odkąd ja studiowałam. Każda okazja do bumelki jest dobra. To niedopuszczalne na uczelniach prywatnych i wątpię czy państwo profesorostwo by sobie na coś takiego tam pozwoliło.
  • arwena_11 09.10.19, 11:15
    Oczywiście, że nie. Pamiętam, jak mieliśmy odwołany wykład - bo pan profesor wracał z USA. Kolega studiował u Koźmińskiego i ten sam pan profesor był u niego na wykładzie. Mówimy o tym samym dniu. Tylko my mieliśmy wykład o 10 rano, oni o 15. Pan profesor pojechał do nich prosto z lotniska i jeszcze przepraszał, że nie jest ogolony.
  • verdana 09.10.19, 15:06
    Czyli o 10 rano miał wyskoczyć na spadochronie i iść na uczelnię?
    Na uczelini (państwowej) trzeba było odrabiać wszystkie zajęcia, nawet w wypadku wyjazdu na konferencję czy choroby. A i tak poziom wydziału był niski.
  • arwena_11 09.10.19, 15:22
    Mógł nie jechać - bo to był chyba wyjazd prywatny. Gdyby go wysłała uczelnia - to mielibyśmy wykład oficjalnie odwołany. Może teraz trzeba - ja mówię o 2 połowie lat 90.
  • riki_i 10.10.19, 16:44
    Pfff, ja odwalałem cały semestr zajęcia z profesora belwedera, któremu nie chciało się przygotowywać wykładu w języku obcym (zresztą władał nim skrajnie słabo). Pojawił się na pierwszych zajęciach, które trwały 5 minut i na ostatnich gdy wpisywał zaliczenia. Stawkę za godzinę miał iście królewską, bo to jakieś fundusze europejskie płaciły, mi nawet smętnych złotówek skąpił , bo co i rusz albo zapominał karty do bankomatu, albo mu ją rzekomo wciągnęło wink
  • srebrnarybka 10.10.19, 20:46
    O wyjeździe prywatnym w ciągu roku akademickiego na państwowej uczelni można zapomnieć. Nie byłam na pogrzebie bliskiego kuzyna, bo nie dałoby się odrobić zajęć. Wyjazdy zagraniczne są wręcz wymagane przez uczelnię.
  • arwena_11 10.10.19, 20:56
    ale teraz czy 20 lat temu?

    Bo w sumie nie wiem jak inaczej wyjaśnić brak odwołania wykładu - to były pierwsze zajęcia tego dnia. Można było dłużej pospać zamiast siedzieć na uczelni. Normalnie to mieliśmy zajęcia odwoływane wcześniej.
  • riki_i 10.10.19, 16:40
    an.16 napisała:

    > Myślę, że wielu wykładowców państwowych uczelni należałoby wysłać na przeszkole
    > nie do prywatnych w zakresie etyki i odpowiedzialności. Syn parę dni temu rozpo
    > czął studia na UW i niestety normą początkowych zajęć było krótkie wprowadzenie
    > i "zwolnienie" siebie i innych z reszty zajęć. Nic więc się nie zmieniło przez
    > ponad 30 lat odkąd ja studiowałam. Każda okazja do bumelki jest dobra. To nied
    > opuszczalne na uczelniach prywatnych i wątpię czy państwo profesorostwo by sobi
    > e na coś takiego tam pozwoliło.

    Ale o co ci chodzi? Jak są ćwiczenia , gdzie student ma coś przeczytać i dyskutować, to po jaką cholerę trzymać go na pierwszych zajęciach i robić mu wykład?

    Poza tym jeszcze nie widziałem sytuacji, żeby komuś przeszkadzało, że wcześniej pójdzie do domu albo na piwo z koleżeństwem z roku.
  • jusytka 09.10.19, 21:20
    Jest mnostwo takich pseudo wyzszych szkół. Moja znajoma robila podyplomówkę na jednej z nich. To byla fikcja, nie jeździła na zjazdy, nie napisala pracy. Świadectwo dostala, ale się pomylono z kierunkiem. Nie mogę się nadziwić jak to wszystko jest mozliwe? Cale szczęście, że pracodawcy patrzą na to jaka uczelnia wydala dany dyplom. Przypomnialo mi się jak kolega syna studiuje prywatnie medycynę za kosmiczne pieniądze i może zaliczać dany przedmiot tyle razy ile mu się podoba w dowolnym czasie.... Efekt jest taki, ze jest na 3 roku, a ma do zaliczenia przedmioty z 1 roku

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • maj18-98 09.10.19, 22:12
    Ja nie studiowałam na prywatnej uczelni bo jestem na to za stara, obie magisterki mam z państwowych uczelni, z dawnych czasów ale mam za sobą kilka podyplomówek, każda na innej uczelni. Dwie podyplomówki na Uniwersytecie i WSP były przyzwoite i dobrze zorganizowane, nie było mowy o licznych nieobecnościach, wymagane były prace dyplomowe, jakość zajęć przyzwoita. Następna podyplomówka na prywatnej uczelni, o randze Szkoły Wyższej bardzo dobra, bardzo dobra kadra, bardzo przydatne materiały, trzeba było sie do zajęć przygotowywać, dla osób naprawdę zainteresowanych. Studia podyplomowe na KUL słabiutkie, kierunek był dla mnie interesujący ale to było ogromne rozczarowanie, mam papierek, wiedzę pozyskaną drogą samokształcenia i złe zdanie o kompetencji wykładowców, byłam zainteresowana wiedzą a nie tym co powiedziałby JP II gdyby żył.... kolejne studia podyplomowe to koszmarna strata czasu, uczelnia katolicka ( nie KUL tym razem) , szokująco niski poziom, na zajęcia trzeba było jeździć ale prowadzący byli żałośnie słabi, aż wstyd się przyznać, że się takie coś ukończyło, i ostatni mój wynalazek Gdańsk-państwowa uczelnia, oceniam dobrze. Mam tez na koncie kusy kwalifikacyjne, poziom również zróżnicowany. Swoją drogą ta mnogość szkół wyższych wynika z absurdalnych wymagań w oświacie, nie można ukończyć jednej czy dwóch podyplomówek, żeby mieć wystarczające kwalifikacje. Aby orzekać w ZO musiałam zrobić podyplomówkę z oligo, żeby być w zespole WWR ukończyć wczesne wspomaganie, żeby prowadzić zajęcia korekcyjne: terapia pedagogiczna, praca z dziećmi o specjalnych potrzebach: kolejna podyplomówka......Wiecie, ze nie ma takiego szkolenia, które dawałoby uprawnienia do prowadzenia zajęć z dziećmi z różnymi potrzebami? Do każdego osobne kwalifikacje. Czasem ludzie mają dość. Tu, gdzie mieszkam działa coś w rodzaju filii uniwersytetu, cuda o tej szkole opowiadają, ale chętni są, dla papierka. Osobiście lubię się uczyć i rzetelnie traktuję swoją pracę, jeśli jednak dowiem się że powinnam ponownie podnieść swoje kwalifikacje bo jeszcze mi czegoś brakuje to chyba pójdę na łatwiznę. Nie dlatego, ze jestem leniem i obibokiem ale dlatego,że system jest chory.
    Aha, nie trafiłam jeszcze w miejsce gdzie nie trzeba było jeździć, bez przesady, na zakończenie należało napisać pracę,zdać egzamin albo jedno i drugie.
  • taki-sobie-nick 09.10.19, 22:26
    Wychodzi na to, że trzebaby stworzyć dla was jedne studia.
  • maj18-98 09.10.19, 22:35
    Tak, świetny pomysł! Nie muszą trwać tylko trzy semestry, mogłyby być znacznie dłuższe ale pozbawione wypełniaczy i przedmiotów w rodzaju: a teraz wam o tym opowiem i pokażę ale żeby stosować potrzebne kolejne studia podyplomowe. Ilość moich szkoleń osobom postronnym wydaje się przesadzona ale mnie naprawdę to wszystko jest potrzebne, w poradniach PP z reguły zatrudnionych jest niewiele osób a zakres zadań jest szeroki a cięgle dodaje sie nam nowe
    Jedna DOBRA podyplomówka dla pracowników PP...marzenie.
  • taki-sobie-nick 10.10.19, 02:13
    Zamiast marzyć, może by rzucić pomysł uczelniom?
  • arwena_11 10.10.19, 08:19
    Tylko to się uczelniom nie opłacałoby. Musiałby ten kierunek pewnie kosztować tyle, ile te wszystkie podyplomówki razam. Bo chodzi o kasę.
  • szeptucha.z.malucha 10.10.19, 09:47
    Zgadzam się. Teraz mam w placówce jedno dziecko niedowidzące. Szukałam kursów ale żeby mieć uprawnienia do pracy z nim trzeba skończyć tyflo.
    Nieekonomiczne inwestować w uprawnienie (własne pieniądze), jeżeli zastosuję to tylko wobec jednej osoby. A po oligo, czy specjalnej takich uprawnień nie mam.
  • maj18-98 10.10.19, 16:16
    My sporo własnych pieniędzy inwestujemy, bo refundowana jest połowa kosztów (bez kosztów dojazdu i noclegów oczywiście). Zarabiamy mniej niż w szkole, dodatku za wychowawstwo brak, mamy 20 godzin dydaktycznych, zegarowych ale wykazujemy znacznie więcej (dokumentacja, zespoły, orzeczenia). To prawda, ze do tego zawodu trafiają specyficzne osoby, ale chyba nas coraz mniej bo młodzi domagają się sensownych wynagrodzeń. I słusznie.
    Swoją drogą oligofreno to trudny kierunek, i bardzo trudna praca. Ja mam uprawnienia, żeby móc orzekać w zespole, nie jestem czynnym pedagogiem specjalnym i nie dałabym rady. Bardzo niedoceniania grupa zawodowa,
  • riki_i 10.10.19, 16:46
    jusytka napisała:

    > Jest mnostwo takich pseudo wyzszych szkół. Moja znajoma robila podyplomówkę na
    > jednej z nich. To byla fikcja, nie jeździła na zjazdy, nie napisala pracy. Św
    > iadectwo dostala, ale się pomylono z kierunkiem. Nie mogę się nadziwić jak
    > to wszystko jest mozliwe? Cale szczęście, że pracodawcy patrzą na to jaka uc
    > zelnia wydala dany dyplom.

    Patrzą skąd jest dyplom podyplomówki? Nie rozśmieszaj mnie...
  • jusytka 12.10.19, 13:40
    Tak twierdzi pewien "łowca głów" z Poznania, ktorego znam osobiście.

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • riki_i 10.10.19, 16:29
    annamaria210 napisała:

    > Niedawno w gazecie opisywano przypadek szk
    > oły wyższej, która wydawała dyplomy studentom z Indii, którzy nigdy się w Polsc
    > e nie pojawili, płacili tylko za bycie wpisanym na listę studentów. Nie, zajęć
    > przez internet również tam nie było. Wypowiedzi wielu forumek brzmiały , że abs
    > olwentów zweryfikuje rynek, jednak jest wiele zawodów niskopłatnych, a jednocze
    > śnie bardzo ważnych, jak psycholog w państwowej poradni, pedagog szkolny, praco
    > wnik opieki społecznej, resocjalizacja, gdzie zapewne wielkiego wyboru pracodaw
    > ca nie ma i także ci "absolwenci" zostaną zatrudnieni, nie wspominając już o zn
    > ajomościach czy układach różnej maści. Dla mnie ta sytuacja jest wyjątkowo pato
    > logiczna - pedagog szkolny o niskim poziomie intelektualnym i zerowej wiedzy, c
    > zy takiż psycholog na NFZ są w stanie zrobić ogromne szkody. A jak wy się na to
    > zapatrujecie?

    Owszem, to jest zbrodnia. Tym niemniej przez ok. 25 lat tolerowania wyższych szkół gotowania na gazie powstało potężne lobby właścicieli tych placówek, które jest zainteresowane utrwalaniem istniejącego stanu rzeczy. Potężny szkodnik minister Gowin jest ich sojusznikiem (a popiera także feudalną kastę rektorów państwowych uczelni).
  • saszanasza 12.10.19, 14:53
    Przy obecnym stanie polskiej edukacji, likwidacja jakiejkolwiek (dodatkowej) formy przedłużenia tej edukacji, choćby na mało satysfakcjonującym poziomie, to katastrofa. Natomiast moim zdaniem państwo powinno dofinansowywać wszystkie uczelnie ale wysokość uzależnić od jakiś wskaźników efektywności i skuteczności nauczania a dodatkowo zaostrzyć wymagania w dziedzinach integralnych-medycyna, prawo itd. (nie znam się, nie wiem czy w ogole takie istnieją na poziomie uczelni wyższych, nieżej mamy EWD). Tak więc im skuteczniejsza uczelnia, tym więcej kasy z budżetu.
    Generalnie wprowadziłabym taką zasadę na poziomie szkół średnich. No...albo coś podobnego.

    --
    „To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” S.Kisielewski

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka