Dodaj do ulubionych

Obrona misia level znana terapeutka

08.10.19, 14:28
Ze złości mam ochotę zadzwonić do pani i jej przetłumaczyć co zrobiła. Hamuje mnie tylko to, że raczej by nie dotarło.

Nigdy już nie rzucę rady o terapii jeśli nie podam jednocześnie namiaru na terapeutę, a i to już bez przekonania.

Kurde, jak można być takim bezmozgiem.

Bliska kobieta poszła na terapię z mężem. Facet stosował przemoc psychiczną i ekonomiczną kilkanaście lat, mimo tego ta bida trzymała się tych gaci, w końcu ostatnio był ślub, ciąża i pan dwa miesiące po porodzie ewakuował się do innej pani. Dziecko skończyło rok, stało się urocze i kontaktowe, pan miał miesięczny epizod powrotu do żony „dla dziecka”. Kobieta umęczona rokiem samotnego rodzicielstwa, kłamstw, kombinacji finansowych, groźbami, nieprzyznawaniem się do winy i obracaniem kota ogonem, zgodziła się na pójście na terapię.

Pani terapeutka przez godzinę ich posłuchała, pan przyznał się do romansu, stwierdził, że jednak podjął decyzję o odejściu do tamtej kobiety. Na co pani terapeutka zszokowanej źonie powiedziała, że w takim razie ona by pracowała z panem, a jej dziękuje, czy ona się na to zgadza. Żona nie wiedząc co w ogóle teraz czuje odruchowo się zgodziła, pożegnali się zatem i wyszła. Pan został na terapii.

Żona przyjechała do mnie w całkowitej rozsypce, kilka godzin wyciągałam ją za uszy z poczucia krzywdy.
Edytor zaawansowany
  • alicia033 08.10.19, 14:35
    znaczy uważasz, że terapeutka powinna pana wykopać (i bo?)?
    Czy co jeszcze innego miałaby zrobić i dlaczego akurat to?



    --
    volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
    "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
    czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
  • mary_lu 08.10.19, 14:38
    Przyszły do niej dwie osoby, jedna podczas sesji została rozjechana i dowiedziała się, źe to koniec. Miś poprosił o pomoc „aby rozstać się i nie zwariować”, na co pani terapeutka nawet nie zapytała co ona czuje, tylko „spytała”, czy może od tej pory pracować z panem a jej podziękować.
  • spanish_fly 08.10.19, 14:41
    Gdzie tu jakaś obrona misia?
  • mary_lu 08.10.19, 15:05
    Jak obejmujesz pomocą tylko jedną stronę to jak to nazwać?
  • sirella 08.10.19, 15:12
    Więc na złość panu i tej terapeutce , niech twoja znajoma zapłaci z małżenskiej kasy za swoją terapię u kogo innego i chodzi na nią codziennie! A co! tak się odegra!
  • mary_lu 08.10.19, 15:18
    Nie ma małżeńskiej kasy, pan wyprowadził wszystko co do grosza, pani żyje z ostatnich oszczędności.
  • sirella 08.10.19, 15:23
    no więc na co czeka zamiast ostro działać z alimentami na zabezpieczenie potrzeb rodziny, rozwodem i sądem??
  • spanish_fly 08.10.19, 15:52
    To jest raczej usługa, a nie pomoc.
  • pade 08.10.19, 16:23
    Ale raczej z kategorii pomocowych a nie np. handlowych.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 16:33
    W każdym razie to się nie odbywa tak, że terapeuta z dobrego serca "obejmuje opieką", kogoś kto jest kupką nieszczęścia, tylko osoba, która uznaje, że potrzebuje pomocy, zwraca się do terapeuty, odbywają konsultację, i dopiero potem decydują, czy będą razem pracować, i na tym etapie terapeuta też może odmówić "pomocy".
  • pade 08.10.19, 17:30
    Jak najbardziej jest to pomoc. Owszem, nikt na siłę do korzystania z niej nie zmusza. Ale wracając do wątku, żona przychodząc z mężem okazała chęć skorzystania z pomocy. Terapeutka odmówiła, ok, miała prawo, ale sposób w jaki to zrobiła był moim zdaniem nieetyczny.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 14:37
    Ale gdzie tu krzywda? Terapeutka prawdopodobnie uznała, że z kobietą jest wszystko w porządku, a problemem jest tu facet i to on musi wykonać pracę.
  • mary_lu 08.10.19, 14:39
    No, wykonuje pracę. Pisał esemesy po wyjściu. Pracują nad tym, żeby nie miał poczucia winy.
  • spanish_fly 08.10.19, 14:43
    Oczywiście wiesz to od terapeutki? Bo miś to raczej z tych, co prawdy nie mówią, a jeśli już to mocno przefiltrowaną przez swój narcyzm. Będzie pewnie jeszcze mówił mnóstwo rzeczy, wyłącznie po to, żeby byłej żonie dokopać, bo go to bawi.
  • mary_lu 08.10.19, 15:07
    Pani terapeutka też o tym poinformowała przed wyjściem. Będą pracować z panem nad tym, żeby rozstanie było spokojne, bez oskarżeń i poczucia winy.
  • spanish_fly 08.10.19, 15:51
    Ciebie poinformowała?
  • double-facepalm 08.10.19, 23:56
    Skąd masz takie info, koleżanka Ci zacytowala dosłownie psychoterapeutke par, do której poszła z exem?
  • dziennik-niecodziennik 09.10.19, 08:59
    które rozstanie? bo ja zrozumiałam że on sie przyznal do romansu, ale zdecydował jednak rozstac sie z kochanką.
    jak sie koleżanka z misiem rozstanie kulturalnie, a misio po terapii bedzie sie zachowywał porzadnie - nie truł kobiecie, nie olewał dziecka, płacił alimenty itd - to moim zdaniem tez jest dobre. a na pewno lepsze niz jak sobie po prostu zniknie.
    nie wiem na ile terapia kolezanki jest konieczna. moze terapeutce wydała sie byc osobą zdolną do samoogarnięcia...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • majenkir 08.10.19, 14:40
    A ta obrona to gdzie?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • woman_in_love 08.10.19, 14:42
    a pani prowadzi terapie przy domu parafialnym / podpisala deklaracje wiary?
  • 45rtg 08.10.19, 14:43
    mary_lu napisała:


    > Pani terapeutka przez godzinę ich posłuchała, pan przyznał się do romansu, stwi
    > erdził, że jednak podjął decyzję o odejściu do tamtej kobiety. Na co pani terap
    > eutka zszokowanej źonie powiedziała, że w takim razie ona by pracowała z panem,
    > a jej dziękuje, czy ona się na to zgadza. Żona nie wiedząc co w ogóle teraz cz
    > uje odruchowo się zgodziła, pożegnali się zatem i wyszła. Pan został na terapii

    No dobrze, ale czego właściwie byś oczekiwała?
  • mary_lu 08.10.19, 15:10
    Pracy terapeuty par. Możliwości wypowiedzenia się obu stron, nazwania tego co się działo, pokierowania każdej potrzebującej strony na terapię. A nie wzięcia kasy za dwugodzinne spotkanie pary i wyproszenia jednej osoby w rozsypce po pół godzinie. I nie jest umówiona z kobietą na żaden więcej kontakt.
  • bo_ob 08.10.19, 15:13
    mary_lu napisała:

    > Pracy terapeuty par.

    Ale jakich par? Terapia par jest chyba wtedy, gdy obie strony chcą ratować parę, jaka tworzą - tu nie miało to miejsca.
  • mary_lu 08.10.19, 15:17
    Jak się rozstają i następuje to w gabinecie, to też terapeuta ma kilka zadań do wykonania na tym spotkaniu.
  • bo_ob 08.10.19, 15:20
    Aha. Nigdy nie byłam na żadnej terapii, więc mam słabe pojęcie.
    Niemniej gdy mąż mówi, że odchodzi, to nie bardzo sobie wyobrażam dalszą terapię dla pary, której już nie ma.

  • pade 08.10.19, 15:24
    To wtedy nie tyle jest terapia, co spotkania umożliwiające przejście przez czas rozstania, rozwodu, ustaleń, na ile się da bezboleśnie.
    Tyle, że to głównie dotyczy par, które obustronnie podjęły decyzje o rozstaniu.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • bo_ob 08.10.19, 15:44
    No nie wiem.
    Tutaj pan panią lata całe bardzo źle traktował i najlepszą dla niej radą byłoby nakłaniać ja do rozwodu a nie do jakiejś terapii.

    Nie znamy wersji terapeutki, a być może ona uznała, że to pan potrzebuje terapii nie pani?
  • mary_lu 08.10.19, 15:51
    Ale skąd wiesz, że nikt jej nie podsuwał myśli o rozwodzie? Może nawet sprawa była w sądzie, tylko mąż nakłonił do wycofania papierów?
  • bo_ob 08.10.19, 15:54
    Piszę tylko, że gdybym była na twoim miejscu odradzałabym jej terapie dla par a doradzała indywidualną.
  • umi 09.10.19, 13:50
    No to w takim przypadku ta kobieta powinna miec indywidualnego terapeute. I nie wiem, czy nie jakiegos psychiatre do tego suspicious Kto sie w ogole zajmuje tym dzieckiem? Ta matka ze spranym mozgiem??? Super przyszlosc. Zwlaszcza w polaczeniu z przemocowym tatusiem i kochanka tatusia uncertain Degrengolada od najmlodszych lat, nie lepsza od niejednej standardowej patologii.
    Nie ma ta kobieta jakiejs rodziny, ktora by nia potrzasnela?
  • sirella 08.10.19, 15:25
    "Nawet jeżeli oboje małżonkowie/partnerzy będą sprawiali wrażenie, że są bardzo zainteresowani podjęciem terapii i uzyskaniem pozytywnej zmiany w ich wzajemnej relacji, to jednak terapii małżeńskiej/par nie możemy proponować w kilku szczególnych sytuacjach:
    kiedy pomiędzy partnerami dochodzi do przemocy;•
    kiedy u jednego (lub obojga) partnerów występuje choroba psychiczna lub problem •
    uzależnienia;kiedy jeden partner (lub oboje) pozostają w podwójnych związkach i nie są w stanie •
    na razie z żadnego zrezygnować;kiedy jedno z nich lub oboje podjęli już decyzję o rozwodzie (niezależnie od tego, czy • złożyli pozew rozwodowy w sądzie, czy też nie)
    www.psychoterapiaptp.pl/uploads/PT_4_2010/Wolska73_PT4_2010.pdf

    cały czas wpychasz swoją znajomą w pozę ofiary. Uświadom sobie, że jej w ten sposób nie pomagasz a tylko przedłużasz trwanie przemocy w jej chorym układzie z tym facetem.
  • mary_lu 08.10.19, 15:35
    Ale nie rozumiesz o co chodzi. Nawet to, co przytaczasz, nie tłumaczy tego, co nastąpiło w tym gabinecie. Wręcz przeciwnie nawet, terapeutka postąpiła zupełnie wbrew tym zasadom.
  • annajustyna 08.10.19, 15:58
    Jak wbrew, skoro stoi jak byk, ze wtedy terapia pary nie jest mozliwa...
  • kk345 08.10.19, 16:08
    Para spełnia przynajmniej dwa z powyższych warunków...
  • pade 08.10.19, 16:25
    Jasne, tylko kolejne rozstanie nastąpiło bezpośrednio NA spotkaniu/konsultacji.
    Z tego co zrozumiałam z opisu Mary_lu, pan przed pójściem na terapię wrócił do żony.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 16:28
    A raczej żona tak myślała, a on równolegle miał romans z kimś innym.
  • pade 08.10.19, 17:07
    Ale za to, że mąż jest złamasem, żona nie odpowiada.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • bo_ob 08.10.19, 17:10
    pade napisała:

    > Ale za to, że mąż jest złamasem, żona nie odpowiada.
    >

    Ale za to, że chce z takim złamasem być już odpowiada.


  • pade 08.10.19, 17:27
    Jasne, że tak, tylko, że ich dwoje nie można traktować na równi. Ona jest ofiarą, potrzebuje by jej ktoś pokazał co robi mąż i co ona pozwala sobie robić. Sama tego nie zobaczy.
    O gotowanej żabie to już chyba wszyscy na forum słyszeli.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 17:22
    Ani terapeutka.
  • escott 08.10.19, 14:43
    No ale jeśli to on się zgłosił, on jest głównym klientem, odchodzi do tamtej kobiety, czyli nie będą małżeństwem, to terapeutka nie bardzo mogła wyrzucić pana a przyjąć panią, bo pan jest brzydki i niedobry... Jeśli kobieta poczuła potrzebę terapii, to przecież oczywiście, że ma prawo do własnej, na pewno u kogoś innego niż osoba, do której chodzi toksyczny fiut. Ale nie małżeńskiej.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • mgla_jedwabna 08.10.19, 18:37
    Albo kontynuować z obojgiem albo z żadnym. Gdyby ktores z panstwa było zainteresowane terapią indywidualną, niech się umawiać osobno, najlepiej z innym terapeutą. Ale forma "Małgosia sobie pójdzie, a my z Jasiem pogadamy wtedy o Małgosi" to psiapsia z przedszkola, a nie terapeuta.
  • 45rtg 08.10.19, 14:44
    mary_lu napisała:

    > epizod powrotu do żony „dla dziecka”. Kobieta umęczona rokiem samotnego rodzici
    > elstwa, kłamstw, kombinacji finansowych, groźbami, nieprzyznawaniem się do winy
    > i obracaniem kota ogonem, zgodziła się na pójście na terapię.

    A właśnie. "Zgodziła się". Czyli nie "Zaciągnęła męża", tylko była w tej sprawie bierna. No to jak była bierna, to na terapii został ten, co był czynny.
  • bo_ob 08.10.19, 14:46
    Pani spodziewała się tego, że terapeutka każe mężowi wrócić do rodziny czy tego, że na niego nakrzyczy, a może tego, że zlepi to, co sie rozsypało?
    Nie bardzo rozumiem.
  • spanish_fly 08.10.19, 14:48
    Ewidentnie nastąpiło jakieś bolesne zderzenie oczekiwań z rzeczywistością.
  • mary_lu 08.10.19, 14:49
    Nie spodziewała się, że 5 minut po wiadomości, ze facet jednak odchodzi (przyszli tam jako para chcąca pracować nad związkiem) zostanie wyproszona z gabinetu i opieką zostanie objęty mąż.
  • sirella 08.10.19, 14:52
    kobito, ty masz pomóc "bliskiej osobie" przerwać tkwienie w przemocy. a nie histeryzować razem z nią że ktos jej kilkunastu lat masochizmo-cierpiętnictwa nie chce po główce pogłaskać..
  • mary_lu 08.10.19, 15:00
    Kobito, o czym Ty do mnie mówisz. Terapia to nie głaskanie po główce.

    Państwo poszli na terapię, terapii nie było, nastąpiły przykre szczególnie dla jednej strony rozmowy i ta strona została kompletnie bez pomocy. A od lat potrzebna jej terapia. Rolą terapeuty od par jest wyłapanie tego i pokierowanie dalej. A nie odesłanie z gabinetu kogoś, kto jak łatwo przewidzieć, po kwadransie jazdy samochodem „na autopilocie” rozsypie się.
  • majenkir 08.10.19, 15:04
    Ale tu pary jako takiej za bardzo juz nie ma....

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • spanish_fly 08.10.19, 15:04
    Poszli na konsultację, nie na terapię, nawet jeśli mąż tak to określił.
  • vessss 08.10.19, 15:06
    Ale temat terapii jako pary skończył się na wstępie. A terapeutka, zakładam, że prywatna, zajęła się swoim nowym klientem, choć zdecydowanie powinna to zrobić na innej sesji, a w tamtym momencie pożegnać oboje.
  • black.emma 08.10.19, 16:00
    O to właśnie chyba chodzi mary i ma racje. Mysle, ze to powinno tak wyglądać.
  • kolteta 09.10.19, 12:34
    To nie byla terapia, ale spotkanie wstepne. Pani terapeutka nie mogla przwwidziec, ze pani rozsypie sie po 15 minutach jazdy na autopilicie Jesli pani potrzebuje pomocy i wsparcia psychologicznego powinna pojsc na terapie sama.

    Jesli Pani ma poczucie, ze terapeutka zle wykonala swoja prace moze to zglosic do PTPu, jesli terapeutka jest zrzeszona PTP podejmie dzialania, jesli nie jest (co niestety zdarza sie bardzo czesto) pozostaje tylko napisanie opinii w necie.
  • bo_ob 08.10.19, 14:54
    mary_lu napisała:

    > Nie spodziewała się, że 5 minut po wiadomości, ze facet jednak odchodzi (przysz
    > li tam jako para chcąca pracować nad związkiem) zostanie wyproszona z gabinetu
    > i opieką zostanie objęty mąż.

    Aha. A wiesz może, czego sie spodziewała?
  • mary_lu 08.10.19, 15:00
    Terapii.
  • bo_ob 08.10.19, 15:06
    Rozumiem, że była to terapia mająca na celu wyleczyć małżeństwo.
    W momencie, gdy okazało się, ze pan odchodzi do innej pani terapia chyba przestała mieć racje bytu i powinni oboje opuścić gabinet. Każde z nich może zapisać się na terapię indywidualną, chyba, jeśli czują taką potrzebę.

    Dziwne to, może nie wiesz wszystkiego tylko to, co ci powiedziano?
  • spanish_fly 08.10.19, 14:58
    Została zapytana o zgodę.
  • mary_lu 08.10.19, 15:03
    Tak, kilka minut po tym jak mąż powiedział, że nie przyszli tutaj rozmawiać o powrocie, ale o odejściu. I to „pytanie” było raczej symboliczne, pani terapeutka powiedziała „jak to teraz widzi” i czy pani się zgadza.
  • sirella 08.10.19, 15:09
    no więc twoja znajoma mogła powiedzieć "nie, nie zgadzam się".
    I może wreszcie do tej pani dotrze, że jej życie należy do niej i nikt za nią biegał nie będzie by nie zechciała wisieć na przemocowcu. Paradoksalnie to wydarzenie może twojej znajomej pomóc otrzeźwieć, o ile oczywiście jej ptoczenie- czyli m.in. TY- nie wepchniesz jej znowu w pozę użalającej się nad sobą niesprawidliwie potraktowanej przez cały świat bezwolnej dzidzi.
  • spanish_fly 08.10.19, 15:11
    Współczuję Twojej przyjaciółce, bo z Twojego opisu wynika, że jest kiepskim stanie psychicznym, ale winy terapeutki nijakiej tu nie widzę. To mąż ją zaciągnął na konsultacje pod pretekstem, że mają do siebie wrócić, tylko po to, żeby oznajmić, że chodzi o rozstanie.
  • mary_lu 08.10.19, 15:15
    Sorry, ale od tego jest terapeutka par, żeby taki numer nie przeszedł bez nazwania tego, a nie od kolejnego powtórzenia sytuacji.

    Oni nie poszli do mięsnego po indyka na rodzinną kolację i nie wyszli stamtąd z dwoma kurczakami na posiłki w oddzielnych domach, tylko byli u znanego terapeuty par.
  • pade 08.10.19, 15:20
    Dokładnie.
    Terapeutka dała się wrobić w prostą manipulację, którą widać gołym okiem.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 15:42
    Serio, po tych paru zdaniach z trzeciej ręki jesteś w stanie to stwierdzić?
  • pade 08.10.19, 15:45
    Serio.
    Jeśli facet przyprowadza żonę na terapię i oznajmia jej właśnie na spotkaniu, że odchodzi, po czym wyraża chęć dalszej pracy z terapeutką na tym spotkaniu, kompletnie nie przejmując się tym, jak w tym momencie czuje się osoba, z którą niedawno się ożenił, to jest po prostu zaburzony.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pade 08.10.19, 15:46
    Terapeutka powinna jego zachowanie pokazać i ponazywać. A nie wyprosić kobietę ze spotkania.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 15:49
    Nie, w jednych konsultacji niczego się jeszcze nie da pokazać ani nazwać.
  • pade 08.10.19, 15:51
    Wystarczy nazwać to jedno zachowanie.
    I nie zostawiać kobiety na pastwę losu.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 15:55
    Nie można niczego nazwać, jeśli się zna sytuację tylko z krótkiego opisu. W ogóle myślę, że etykietowanie rzadko kiedy jest w takich sytuacjach pomocne. Kobieta tak czy inaczej zostanie na pastwie losu, terapeutka nie jest pracownikiem opieki społecznej, świadczy konkretne usługi i bierze za to pieniądze. Kobieta mogła w ogóle nie dać po sobie poznać, co przeżywa.
  • pade 08.10.19, 16:19
    Z jakiego opisu? Przecież terapeutka była na tym spotkaniu, widziała i słyszała co się dzieje. Wystarczyło sparafrazować i dopytać, czy właśnie po to mąż przyszedł a spotkanie z żoną.
    Do tego nie potrzeba etykietek.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • bo_ob 08.10.19, 16:23
    pade napisała:

    > Z jakiego opisu? Przecież terapeutka była na tym spotkaniu, widziała i słyszała
    > co się dzieje. Wystarczyło sparafrazować i dopytać, czy właśnie po to mąż przy
    > szedł a spotkanie z żoną.


    Nie było cie tam, więc nie wiesz o czym rozmawiano przez pół godziny.


  • spanish_fly 08.10.19, 16:23
    A skąd wiesz, że nie sparafrazowała i nie dopytała?
  • pade 08.10.19, 16:28
    Naiwnie sądzę, że gdyby zauważyła po co właściwie pan przyciągnął żonę na spotkanie i, że zostawia ją po raz kolejny, tym razem przy świadku, nie wyprosiłaby kobiety ze spotkania.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 16:35
    Ja im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że to była w sumie jedyna etyczna rzecz jaką można w takiej sytuacji zrobić. Przy czym panią pytano czy nie ma nic przeciwko, i ona sprzeciwu nie zgłosiła, co zdajesz się kompletnie pomijać.
  • pade 08.10.19, 16:45
    A ja sądzę, że etycznie byłoby w ogóle zakończyć spotkanie. No ale pani chciała wziąć kasę za 2 godziny a nie pół.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • asia_i_p 08.10.19, 16:50
    Można było się pożegnać z obydwojgiem i byłoby to sensowniejsze.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • spanish_fly 08.10.19, 15:48
    No właśnie, mąż jest zaburzony, a cięgi dostaje terapeutka, bo to ją, a nie jego się tu obrzuca obelgami.
  • szeera 08.10.19, 16:01
    "No właśnie, mąż jest zaburzony, a cięgi dostaje terapeutka, bo to ją, a nie jego się tu obrzuca obelgami."

    Jak rozumiem sytuację, to mąż zabrał żonę na terapię par (płaci mąż). Zaraz na początku okazało się, że żadnej pary już nie ma (zakładam, że terapeutka też tego nie wiedziała wcześniej). W tym momencie terapeutka wybrała tego klienta który jej faktycznie płaci, a nie oboje tak do niej przyszli (mimo, że nie byli już parą to oboje byli jej klientami w tym momencie, jeśli służenie im obojgu nie było możliwe, mogła po prostu sesję zakończyć, po wytłumaczeniu tego co się stało.) Idąc za pieniędzmi terapeutka dała się użyć jako narzędzie służące mężowi do poniżenia żony. Etyczne to nie jest. Prawdopododnie również niezgodne z jakimiś standardami obowiązującymi psychoterapeutów.

    A z opisu wynika, że żonie terapia jest bardzo, baardzo potrzebna. Niestety, to doświadczenie na pewno nie ułatwi tego żeby ona taką terapię przeszła.
  • nocnamagia 08.10.19, 16:43
    Podpisuję się za tym, terapeutka wybrała kasę a nie profesjonalizm.
  • sham-anka 08.10.19, 16:55
    > Jak rozumiem sytuację, to mąż zabrał żonę na terapię par (płaci mąż). Zaraz na początku okazało się, że żadnej pary już nie ma (zakładam, że terapeutka też tego nie wiedziała wcześniej). W tym momencie terapeutka wybrała tego klienta który jej faktycznie płaci

    Kurde co wy macie z tym "klientem który faktycznie płaci"? jeśli państwo nie mieli intercyzy i pan nie zakładał od początku że idzie sam to źle rozumiesz. Jak ja prowadzę dziecko do terapeuty to dziecko jest pacjentem, mimo, że ja płacę, to nie jest tak, że terapia jest przywiązana do osoby której nazwisko jest na karcie płatniczej.
    A skoro przyszli oboje i tak było umówione a okazało s^ę że terapia par nie ma sensu, to uczciwie by było podzielić pozostały czas - dla pana 45 minut i dla pani 45 minut, a kolejne wizyty to już według potrzeb, ale osobno albo tylko dla jednego małżonka.
    Poza tym z tego co zrozumiałam to pani była namawiana na terapię przez wątkodajkę, czyli niekoniecznie to był pomysł męża. A jeśli jego, to raczej bym obstawiała, że to było jego zagranie żeby móc w sądzie powiedzieć że no starał się ratować związek, nawet na terapię razem poszli, no ale nawet terapeutka powiedziała że tu nie ma czego składać.
  • szeera 08.10.19, 17:39
    "Kurde co wy macie z tym "klientem który faktycznie płaci"? jeśli państwo nie mieli intercyzy i pan nie zakładał od początku że idzie sam to źle rozumiesz. Jak ja prowadzę dziecko do terapeuty to dziecko jest pacjentem, mimo, że ja płacę, to nie jest tak, że terapia jest przywiązana do osoby której nazwisko jest na karcie płatniczej."

    Przecież ja napisałam dokładnie to samo. Tylko, że z punktu widzenia terapeutki nie ma znaczenia czy jakaś tam intercyza jest czy nie. Jak widać terapeutkę z tego wątku interesowało wyłącznie kto wyciąga faktycznie kartę kredytową. Część forumek uważa to za normalne, ja za nieetyczne.
  • spanish_fly 08.10.19, 18:01
    Raczej w grę wchodziło to, kto nawiązał kontakt i umówił spotkanie, bo to świadczy o tym, kto był jego rzeczywistym inicjatorem, i kto mógł rzeczywiście mieć jakąś motywację do terapii.
  • szeera 08.10.19, 18:08
    "Raczej w grę wchodziło to, kto nawiązał kontakt i umówił spotkanie, bo to świadczy o tym, kto był jego rzeczywistym inicjatorem, i kto mógł rzeczywiście mieć jakąś motywację do terapii."

    Ale w terapii par to przeważnie jedna strona jest inicjatorem, ba nieżadko wręcz "ciągnie" drugą stronę na terapię. Nie zmienia to faktu, że terapeuta ma obowiązek traktować obie strony jednakowo. Jeśli uznaje, że jest to niemożliwe lub że terapia w parze jest niemożliwa, to terapeuta dziękuje obojgu.
  • mary_lu 08.10.19, 18:13
    Trzymasz się tego umawiania spotkania jak pijany płotu. Tu akurat dzwoniła osoba, która mamieniem powrotem i terapią kupiła sobie wycofanie papierów rozwodowych i kilka tygodni życia z żoną i dzieckiem. Nie była to żadna wewnętrzna potrzeba zmiany. A potem udało mu się wtłoczyć w rolę głupią terapeutkę, która dała bezpieczne warunki do kolejnego świństwa wobec żony.
  • araceli 08.10.19, 16:21
    pade napisała:
    > Jeśli facet przyprowadza żonę na terapię i oznajmia jej właśnie na spotkaniu, ż
    > e odchodzi, po czym wyraża chęć dalszej pracy z terapeutką na tym spotkaniu, ko
    > mpletnie nie przejmując się tym, jak w tym momencie czuje się osoba, z którą ni
    > edawno się ożenił, to jest po prostu zaburzony.

    Znaczy się oczekujecie od terapeutki wykazania się solidarnością jajników i zrgania pana big_grin



    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • pade 08.10.19, 16:30
    Serio porzucenie jednej osoby przez drugą, w obecności świadka (pomijając już wszystko inne czego żona doświadczyła od męża) jest śmieszne?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 16:33
    pade napisała:
    > Serio porzucenie jednej osoby przez drugą, w obecności świadka (pomijając już w
    > szystko inne czego żona doświadczyła od męża) jest śmieszne?

    Czytanie trudna rzecz. Śmieszne jest dokładnie to co napisałam - nie fantazjuj bo tak ci wygodnie.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • pade 08.10.19, 16:43
    Dla Ciebie nie tylko czytanie ale i dyskutowanie jest trudne.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 16:46
    pade napisała:
    > Dla Ciebie nie tylko czytanie ale i dyskutowanie jest trudne.

    Dyskutowanie z cudzymi wymysłami jest nie tyle trudne co totalnie bezsensowne.


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • pade 08.10.19, 17:04
    To nie dyskutuj. Po co robisz rzeczy bez sensu?
    Nie podpinaj się już pode mnie, bo nudzą mnie te przepychanki z Tobą. Tyle lat tu jesteś i dalej się nie nauczyłaś rozmawiać. W każdym wątku to samo.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 17:07
    pade napisała:
    > To nie dyskutuj. Po co robisz rzeczy bez sensu?
    > Nie podpinaj się już pode mnie,

    Odpowiedziałam na to co napisałaś - nie spodziwałam się, że w odpowiedzi dostanę twoją fantazję przypisaną mnie. A teraz typowy FOCH big_grin Kto tu nie potrafi rozmawiać tylko żałośnie atakuje?



    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • spanish_fly 08.10.19, 15:41
    Że to był jakiś "numer" i to powtórzony po raz kolejny wiedziała wyłącznie Twoja przyjaciółka, która zapytana o zdanie bez sprzeciwu wyszła. Jakieś przeniesienie chyba tu zachodzi - obiektem złości powinien być niewierny mąż przyjaciółki, a nie niewinna terapeutka, która ich oboje widziała pierwszy raz w życiu.
  • sirella 08.10.19, 16:04
    no dokładnie, facet oświadcza że decyduje być w związku nie z ta panią z którą przyszedł, a terapeuta po 15 minutach od zobaczenia ich pierwszy raz na oczy ma powiedzieć, że jest ten pan jest katem a pani z którą nie chce być jest ofiarą.
    doprawdy super profesjonalne podejście by było...
  • vessss 08.10.19, 15:02
    No mogła to zrobić kulturalniej, na ten dzień pożegnać oboje a z panem, z jako jej klientem, umówić na inny termin.
    A że ma poczucie krzywdy po kolejnym numerze pana..on potrafi zadbać o własne samopoczucie, niech pani idzie na własną terapię nie oglädajäc się na innych, aby ten numer był ostatnim.
  • sirella 08.10.19, 15:05
    Czy ona ma 5 lat że musi być obejmowana "opieką" ? czy to był terapeuta z ośrodka interwencji kryzysowej czy jednak terapeuta prywatny-zamówiony przez męża.

    Może pora uświadomić tej "bliskiej osobie" że już sama ma dziecko więc wypada przestać się zachowywać jak dziecię potrzebujące wsparcia od wszystkich wokoło - i zacząć brać życie w swoje ręce odcinając toksyczne osobniki z otoczenia?
    Niech podejmie wreszcie swoją własną terapię. Bo to co sama wyrabia ze swoim życiem będzie się przekładać bezpośrednio na życie jej dziecka.
  • pade 08.10.19, 15:19
    Przestań pieprzyć.
    Można mieć i 70 lat i potrzebować opieki. Każdy ma czasem taki okres w życiu, że potrzebuje być zaopiekowany.
    Masz jakieś durne przekonania związane z brakiem się w garść i nie robieniem z siebie ofiary.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pade 08.10.19, 15:21
    braniem

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • sirella 08.10.19, 15:28
    no twoja znajoma z tego co piszesz ma potzrebę opieki od kilkunastu lat toksycznego układu, czy przez ten czas ty ją "wspierasz" ? bo może zobacz na efekty tego "wspierania". bycie oskubana z kasy żoną i posiadanie wspólnego dziecka z przemocowym zaburzonym narcyzem to kanał jakich mało. Więc gdzie byłaś z skutecznym wspieraniem, że do tej pory na terapię nie dotarła i się w ten kanał świeżutko wpakowała? Przestań ją utwierdzać w pozie ofiary bo jej tym szkodzisz. "po owocach ich poznacie".
  • pade 08.10.19, 15:42
    Chyba Ci się coś pomerdało.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • sirella 08.10.19, 14:48
    yyyy.... czy ty aby nie wspierasz tej żony w taplaniu się w pozie ofiary??

    niech sobie kobita idzie na swoją terapię indywidualna do wybranej przez siebie terapeutki i tyle.

    Nie rozumiem z czym ty masz problem, współuzalezniona od tej kobity jesteś czy o co chodzi? jakieś chore egzaltacje tu uprawiacie zamiast konkretnych rozwiązań dobrych DLA TEJ KOBIETY.
    Histeryzujecie obie bo "bida co się trzymała tych gaci" musiała na godzinę te gacie zostawić u terapeutki?? wy macie coś nie tak obie w głowie? bo nie pojmuję...
  • sirella 08.10.19, 14:56
    a, doczytałam, że pan się zdecydował odejśc do kochanki a nie zostać z żoną. No to jak pan prywatną terapię zamówił jako klient i zdecydowal, że z tą panią już związku nie chce, to niby co miała zrobić terapeutka? nakrzyczeć na niego, że musi nadal z tą tu zostać i kolejne kilkanaście lat się nad nią znęcać bo ona tego chce?

    niech ta kobieta idzie na swoją terapię. A ty jak masz tak pomagać - utrwalając w niej pozę ofiary - to lepiej już nie pomagaj wcale.
  • pade 08.10.19, 15:17
    Co miała zrobić? Porozmawiać z obojgiem jak się rozstać by nie poranić jeszcze bardziej, zaopiekować się obojgiem. To, ze to była inicjatywa pana nie oznacza, że pani nie była jej klientką.
    Ta sytuacja mogła wyglądać też tak, że po godzinie rozmowy, kiedy kończył się czas, pan zadeklarował chęć dalszych spotkań, a pani nie. Była w szoku i nie wiedziała co zrobić.
    Tak czy inaczej, rozumiem złość Mary_lu.

    ps. zastanawia mnie, po co ciągnąć żonę na terapię, oznajmiać jej właśnie tam, że chce się odejść, a potem wywalić zonę z terapii i zostać na niej samemu. To perfidne zagranie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • mary_lu 08.10.19, 15:20
    To było po pół godzinie. Spotkanie było umówione na 2h. Na reszcie facet został sam.
  • pade 08.10.19, 15:22
    Nie no, szczyt szczytów.
    Rozumiem Twoje wku..wienie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • mary_lu 08.10.19, 15:27
    Wyobraź jeszcze sobie, ze ja do tego spotkania przekonywałam, posprawdzałam certyfikaty terapeutki i zostałam na ten czas z dzieckiem...
  • sirella 08.10.19, 15:30
    czyli cały czas pracowałaś nad tym żeby kobieta po kilkunastu latach znoszenia toksycznego przemocowca jeszcze z nim na "małżeńską" terapię chodziła??? no głowę upadłaś? kobieta powinna być dawno na własnej indywidualnej terapii a nie być wpychana przez otoczenie w związek z toksycznym zdradzaczem.
  • mary_lu 08.10.19, 15:42
    Sorry, ale co Ty wyprawiasz w tym wątku? Chyba mnie akurat nikt nie posądza, że komuś nie mówiłam, że jest w związku z przemocowym narcyzem? suspicious ponieważ moje słowa nie docierały, namawiałam na szukanie profesjonalnej pomocy.

    Tymczasem profesjonalna pomoc oddaliła ofiarę i zaopiekowała się przemocowym narcyzem. Pan wyszedł ze spotkania wiedząc co to „alienacja rodzicielska” (nie interesował się dzieckiem ani w ciąży, ani po porodzie, zauważył je miesiąc temu, na dwa tygodnie), brawo.
  • bo_ob 08.10.19, 15:47
    mary_lu napisała:


    > Tymczasem profesjonalna pomoc oddaliła ofiarę

    Przecież ofiara nie poszła po pomoc jako porzucona żona...
  • mary_lu 08.10.19, 15:53
    Jak to nie? Poszła tam para, jedno z tej pary to porzucona żona, akurat to, że na chwilę została okłamana, że wracają do siebie nic nie zmienia.
  • bo_ob 08.10.19, 15:58
    mary_lu napisała:

    > Jak to nie?

    No nie. Poszła jako żona w nadziei, że będą oboje pracować nas swoim małżeństwem.
    Szybko okazało się, że jest w błędzie, bo spotkanie dotyczyło tego, jak spokojnie sie rozstać.

    Agresywny i popaprany mąż został poproszony o pozostanie, ona o odejście. Ja to rozumiem tak, że terapeutka uznała, że aby osiągnąć cel - spokojne rozstanie - trzeba rozmawiać z mężem.

  • mary_lu 08.10.19, 16:04
    Nie w nadziei, tylko wprowadzona w błąd. Popaprany mąż ma otrzymywać pomoc co tydzień, żona nie.
  • bo_ob 08.10.19, 16:07
    mary_lu napisała:

    > Nie w nadziei, tylko wprowadzona w błąd. Popaprany mąż ma otrzymywać pomoc co t
    > ydzień, żona nie.

    Niemniej jednak taka była jej nadzieja.

    Kto płacił za usługę terapeutyczną?



  • mary_lu 08.10.19, 16:10
    A co to za różnica kto płacił? Jak rodzic płaci za dziecko to co? Zapłacił mąż, bo on został. Pieniądze teoretycznie są wspólne, co wnioskujesz na tej podstawie?
  • bo_ob 08.10.19, 16:14
    mary_lu napisała:

    > A co to za różnica kto płacił?

    No jest różnica. Usługę otrzymuje ten, kto płaci. Jeśli tu państwo nie są już parą, więc terapia dla par im się nie należy, może należeć się temu, kto zapłacił. tak na zdrowy rozum.
  • szeera 08.10.19, 16:19
    "No jest różnica. Usługę otrzymuje ten, kto płaci. Jeśli tu państwo nie są już parą, więc terapia dla par im się nie należy, może należeć się temu, kto zapłacił. tak na zdrowy rozum."

    Dokładnie. I tak na zdrowy rozum (a raczej pełen portfel) zrobiła terapeutka. Tylko, że to tak nie powinno działać. Klientami na tym jednym spotkaniu byli oboje, niezależnie kto płacił. Tak samo jak np. gdy rodzice opłacają terapię nastolatka to i tak lojalność terapeutki powinna być przy nastolatku, a nie przy jego rodzicach.
  • spanish_fly 08.10.19, 16:22
    Tutaj lojalność była przy tej osobie, która się do niej zwróciła o pomoc. Nie bardzo sobie wyobrażam innego rozwiązania. I przypominam, że panią pytano, czy się zgadza opuścić spotkanie i sprzeciwu nie wyraziła.
  • szeera 08.10.19, 16:31
    "Tutaj lojalność była przy tej osobie, która się do niej zwróciła o pomoc. Nie bardzo sobie wyobrażam innego rozwiązania. I przypominam, że panią pytano, czy się zgadza opuścić spotkanie i sprzeciwu nie wyraziła."

    Tylko ta osoba które zwróciła się o pomoc, zabrała ze sobą drugą żywą osobę na spotkanie które miało być terpią par. Na terapii par z założenia lojalność jest przy obojgu. Chyba, że masz dwóch terapeutów i każdy opiekuje się swoim klientem. W momencie gdy lojalność wobec obojga nie jest możliwa, kończy się taką terapię dla obojga.

    Brak sprzeciwu klientki nie jest usprawiedliwieniem dla terapeuty, który akurat powinien rozumieć mechanizmy psychologiczne.
  • spanish_fly 08.10.19, 16:41
    To nie była jeszcze terapia, tylko pierwsze spotkanie - konsultacje zaledwie. Ustalono stan faktyczny - związku nie ma. Terapeuta może sobie rozumieć mechanizmy psychologiczne, ale jeśli klient nie wyraża chęci współpracy, to nic nie może zrobić.
  • bo_ob 08.10.19, 16:26
    szeera napisała:

    > Klientami na tym jednym spotkaniu byli obo
    > je, niezależnie kto płacił.

    Do momentu, gdy okazało się, że nie jest to terapia dla par.

    Tak samo jak np. gdy rodzice opłacają terapię nasto
    > latka to i tak lojalność terapeutki powinna być przy nastolatku, a nie przy jeg
    > o rodzicach.

    No nie, nie porównujmy relacji rodzic - dziecko do relacji dorosły - dorosły.


  • szeera 08.10.19, 16:38
    "Do momentu, gdy okazało się, że nie jest to terapia dla par."

    Dlaczego? Oboje weszli do jej gabinetu jako klienci na równych prawach (nie da się inaczej). Oboje też powinni dokładnie z tak samo z tego gabinetu wyjść. Niezależnie kto płaci.

    "No nie, nie porównujmy relacji rodzic - dziecko do relacji dorosły - dorosły."

    Ale z punktu widzenia terapeuty to to samo: klient to ten kto siedzi w gabinecie, a nie ten kto płaci. Oboje siedzieli w tym gabinecie. Na tym spotkaniu oboje byli jej klientami.
  • bo_ob 08.10.19, 16:44
    szeera napisała:

    > Dlaczego? Oboje weszli do jej gabinetu jako klienci na równych prawach (nie da
    > się inaczej). Oboje też powinni dokładnie z tak samo z tego gabinetu wyjść.

    Też sądzę, że oboje powinni wyjść, gdy okazało się, że terapia par ich nie dotyczy.
  • memphis90 08.10.19, 16:42
    >lojalność terapeutki powinna być przy >nastolatku, a nie przy jego rodzicach.
    Ale ze jak...? Terapeuta ma pomóc, a nie "być lojalnym", cokolwiek to znaczy. Jesli " bezkrytycznie brać czyjas stronę", to Ci się terapeuta z matką pomylił.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • szeera 08.10.19, 16:49
    "Ale ze jak...? Terapeuta ma pomóc, a nie "być lojalnym", cokolwiek to znaczy. Jesli " bezkrytycznie brać czyjas stronę", to Ci się terapeuta z matką pomylił."

    Żeby nie komplikować, weźmy przykład dorosłej siostrzenicy i cioci która jej płaci za terapię. Terapeuta o tym wie. W czasie terapi okazuje się, że jeśli terapeuta będzie działał zgodnie z jego najlepszą wiedzą, to prawdopodobnie zaszkodzi to cioci - ciocia będzie niezadowolona. W takim przypadku nie ma przecież wątpliwości, że lojalność terapeuty jest przy siostrzenicy - tzn. terapeuta powinien działać zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą, nie zwracając uwagi na zadowolenie cioci, mimo, że to ona płaci.
  • sham-anka 08.10.19, 16:48
    > No jest różnica. Usługę otrzymuje ten, kto płaci. Jeśli tu państwo nie są już parą, więc terapia dla par im się nie należy, może należeć się temu, kto zapłacił. tak na zdrowy rozum.

    Zapłacili oboje. Nawet jeśli już nie są parą, to nadal są małżeństwem i pieniądze które pan wyprowadził z domu są ich obojga. Czyli pani nie otrzymała usługi za którą zapłaciła.
  • sirella 08.10.19, 16:07
    tiaa... przypuszczam, że jakby terapeutka wyprosiła męża a zostawiła twoją znajomą, to byś zinterpretowała że to skandal bo to mąż zaburzony powinien być leczony a nie niczemu niewinna porzucona żona..
  • mary_lu 08.10.19, 16:11
    Dokładnie tak, spotkanie nie powinno pójść w żadnym z tych kierunków.
  • bo_ob 08.10.19, 16:15
    mary_lu napisała:

    > Dokładnie tak, spotkanie nie powinno pójść w żadnym z tych kierunków.

    Też uważam, że spotkanie powinno się zakończyć w momencie, gdy pan powiedział, że odchodzi.
  • spanish_fly 08.10.19, 16:10
    Nie tyle pomoc, co płatną usługę, z której skorzysta tylko, jeśli włoży w to mnóstwo pracy i będzie miał rzeczywistą motywację do zmiany, a tego nie widać. Poszedł tam, bo pewnie liczył, że przy terapeutce łatwiej będzie oznajmić żonie swoją decyzję, i wątpię, żeby kiedykolwiek jeszcze się pojawił.
  • araceli 08.10.19, 16:24
    mary_lu napisała:
    > Popaprany mąż ma otrzymywać pomoc co tydzień, żona nie.


    A pani wyraziła jakąkolwiek chęć otrzymania pomocy? Chciała się z terapeutką umówić na sesję a pani odmówiła?



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • memphis90 08.10.19, 16:43
    O ile będzie rozstanie, bo może okazać się, że porzucona neksia juz pana nie chce i pan zaraz wróci do zonki z podkulonym ogonem...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • sirella 08.10.19, 16:00
    na litość przestań ją wpychać w bycie ofiarą!!!

    powinna skakać z radości, że toksyczny typek zechciał ją sam porzucić ! tyle, że głupia była, że go do ślubu i dziecka zmusiła po tysiącach poprzednich kłamstw. Teraz pora się zabezpieczyć prawnie maksymalnie ile się da, wnieść o zabezpieczenie potrzeb rodziny i alimenty przed rozwodem, a nie rozpaczać, że utrata gogusia który w ciąży idzie do innej to jakaś wielka strara życiowa.

    Wybacz, ale ty jej nie pomagasz.
  • mary_lu 08.10.19, 16:05
    Sorry, ale co ty wypisujesz, najlepsze jest zmuszanie do ślubu i dziecka.
  • pade 08.10.19, 15:31
    Wytłumacz koleżance, że jedna jaskółka wiosny nie czyni i warto teraz poszukać kogoś, kto będzie jej odpowiadał i zajmie się nią w 100%.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pani_tau 08.10.19, 16:33
    mary_lu napisała:

    > Wyobraź jeszcze sobie, ze ja do tego spotkania przekonywałam, posprawdzałam cer
    > tyfikaty terapeutki i zostałam na ten czas z dzieckiem...
    Niestety certyfikat to tylko certyfikat, coś co oznacza, że ktoś zdał egzamin zawodowy.
    Co rzeczony certyfikowany będzie odstawiał w trakcie praktyki to już inna sprawa, a niektórzy potrafią odwalać naprawdę tak grube akcje, że powinno się ich samych wysłać na terapię i to zamknięta.
    W tym przypadku należy się cieszyć, że koleżanka nie utknęła na kilka lat z porąbana terapeutką, co mogłoby się różnie skończyć.
  • umi 09.10.19, 13:55
    No i bardzo dobrze. Masz czarno na bialym, ze maz rozegral psychoterapia, a babka nie przestrzega etyki zawodowej. Teraz do prawnika, poki karma panu wraca.
  • umi 09.10.19, 13:57
    * babka w sensie pani psychoterapeutka. Jesli wziela kase od jednego klienta i za ta kase nie przestrzega ogolnych zasad sprzyjajac tylko swojemu klientowi, to to jest bardzo dobry argument do wykorzystania. Umow pania bilule z dobrym prawnikiem i niech sie czasem tym nie chwali. Pan sobie pewnie wiecej tej karmy za chwile nazbiera, moze dzieki temu uda sie go przyszpilic tak, ze rozwod bedzie stosunkowo bezbolesny (wzglednie oczywiscie, o tyle, o o ile sie da w takiej sytuacji i z takim czlowiekiem).
  • szafireczek 08.10.19, 15:06
    Rozumiem, ma poczucie krzywdy, że dała się wkręcić w terapię na niby.
    Facet albo bał się jej wprost powiedzieć, że wybrał nie żonę, albo, co bardziej prawdopodobne - aby mieć argument przy rozwodzie - że poszli na terapie razem, a tylko on został. Tu przypadków nie ma, a facet to "cwana gapa". Terapeutka też może nie była przypadkowa. Niech się Kobieta przygotuje na rozwód i zacznie zbierać dowody i argumenty na swoją korzyść...
  • mary_lu 08.10.19, 15:12
    O, jedna rozumiesz o co chodzi.
  • gama2003 08.10.19, 15:14
    Dokładnie tak samo pomyślałam. Pan wcale nie podjął decyzji tam. Teatr na całego a cel raczej w miękkim lądowaniu pana.
    Znajomą wspierałabym i tłukła do głowy ratowanie wyłącznie siebie. Bo pan dopiero rozwija skrzydła i przed nią sporo zwrotów akcji. Cwaniak i manipulator.
  • szafireczek 08.10.19, 15:31
    Dlatego niech szykuje się na batalię, bo pewnie chodzi o rozwód co najmniej bez orzekania o winie i jak najniższe alimenty oraz denny podział majątku...Musi być tego świadoma.
    Ja, w kontrodpowiedzi poszłabym automatycznie do lekarza po orzeczenie o słabej kondycji fizycznej (stres i przemęczenie), acz, co ważne, stabilnych emocjach...to może się Jej przydać...
  • memphis90 08.10.19, 16:37
    To chyba do psychiatry... Rodzinny na pewno nie wypisze ani zaświadczenia o "słabej kondycji", ani tym bardziej o "stabilnych emocjach". Szczególnie, jeśli "jest w rozsypce".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kai_30 08.10.19, 15:26
    Spotkało mnie kiedyś coś podobnego. Tkwiłam w dziwnym związku z facetem, w zasadzie się rozstaliśmy, ale niby do siebie chcieliśmy wrócić. Na terapię poszliśmy razem, pani terapeutka po wysłuchaniu stron powiedziała, że ona widzi konieczność pracy z panem, a nie ze mną, terapia par nie wchodzi w grę, bo w zasadzie nie jesteśmy parą, i dała mi namiar na inną terapeutkę, gdybym czuła taką potrzebę. Ale podkreśliła wyraźnie to, że moje oczekiwania co do związku są adekwatne i "nie ma nad czym pracować" (nie tymi słowami, ale taki był sens), natomiast u pana "jest co robić".

    Różnica była taka, że ja wyszłam z tego gabinetu podniesiona na duchu - że to nie ja coś wymyślam i mam niewiadomojakie oczekiwania od faceta, za to on musi coś w sobie zmienić, żeby ten związek miał sens. Finalnie i tak się rozstaliśmy, bo on nie chciał na tę terapię chodzić, terapeutka była głupia i się czepiała itd itp. A szło o kwestię fundamentalną dla mnie, czyli o to, że on nie akceptował moich dzieci.
  • sirella 08.10.19, 15:34
    To jak tam było wiemy z drugiej ręki. Więc równie dobrze terapeutka mogła tak samo sie zachowac jak u ciebie, tylko kobieta zszokowana tym że pan "chce odejśc do drugiej" już nic więcej nie dosłyszała i skupia się na tym co ją w pozie ofiary "tych innych" nadal utrzyma.
  • pade 08.10.19, 15:41
    To co piszesz jest nieludzkie.
    Miała prawo przeżyć szok i nic więcej nie usłyszeć. A wyproszenie ze spotkania mogło ją dobić.
    Kobieta jest od dawna źle traktowana, więc kolejne złe potraktowanie nie jest dla niej niczym nowym. Trudno, żeby nagle wyszła ze schematu, bo dostała olśnienia.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 15:46
    Miała prawo przeżyć szok i się źle poczuć po wyproszeniu, ale terapeutka miała prawo to zrobić, a może nawet obowiązek - nie było nas tam i nie wiemy jaki był dokładnie przebieg tego spotkania.

    Równie dobrze bohaterka tego wątku mogła tam siedzieć jeszcze przez kolejne dwie godziny i usłyszeć jeszcze mnóstwo raniących ją rzeczy z ust swojego męża, a sama się nie odezwać ani słowem, mimo dopytywania, a na koniec wyjść w jeszcze większym szoku.
  • pade 08.10.19, 15:49
    To może trzeba było wyprosić męża?
    I zaprosić go na kolejne spotkanie? A żoną chociaż przez chwilę się zaopiekować, nie wypuszczać póki nie ochłonie i dać namiar na kogoś, kto mógłby z nią pracować?
    To, co zrobiła terapeutka było co najmniej bezduszne.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 15:59
    Ale przecież nie wiesz nawet czy kobieta w ogóle dała po sobie znać, że tak to przeżywa. Sama autorka napisała, że wszystko do niej dotarło po fakcie. Terapeuta nie jest jasnowidzem.
  • pade 08.10.19, 16:03
    Ja też nie jestem, a wyobrażam sobie, jak ta kobieta musiała się czuć.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 16:20
    Ja też sobie wyobrażam, ale to nie znaczy, że właściwe w tej sytuacji byłoby wyprosić osobę, która jako pierwsza nawiązała kontakt z terapeutką.
  • pade 08.10.19, 16:39
    Z tego co piszesz w tym wątku, wynika, że ten kto umawia spotkanie ( i fizycznie płaci, bo przecież terapeuta nie wie, przez kogo dokładnie zarobione są pieniądze, które dostaje za usługę) ma większe prawa od osoby, która z nim przychodzi. A w końcu to miała być terapia par.
    Wiesz, ja znam temat terapii od kuchni, że tak powiem i nie znam żadnego terapeuty, dla którego klientem jest jedna osoba z pary, a nie para.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 16:47
    To były dopiero konsultacje, a nie żadna terapia, o czym doskonale powinnaś wiedzieć, jeśli "znasz temat terapii od kuchni". Ustalono na nich, że nie może być mowy o żadnej terapii par, bo mężczyzna ma więcej niż jedną partnerkę. Wobec tego terapeutka zaproponowała, żeby zakończyć spotkanie w takiej formule, i że następną część odbędzie już tylko z panem. Zapytała kobietę czy się na to zgadza. Kobieta się zgodziła. Następnie odbyły się konsultacje z samym panem. Z opisu raczej nie sądzę, żeby się zdecydował na terapię.

    To że na pierwsze spotkanie przychodzą dwie osoby, nie tworzy automatycznie relacji terapeutycznej.
  • pade 08.10.19, 16:51
    Konsultacja dotyczyła PARY a nie jednej osoby. Nie rozumiem przejścia do porządku dziennego nad oświadczeniem "z tą panią, która tu obok siedzi już nie chcę żyć" i zajęcia się dalej panem. No nie rozumiem.
    Dalszą konsultację z panem można było przesunąć na inną datę. Po prostu.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pade 08.10.19, 16:53
    ps. ofiara przemocowca zgadza się na rzeczy, na które człowiek, który nie doświadczył przemocy by się nie zgodził. Jeśli na spotkaniu padło choć jedno zdanie na ten temat, to terapeutka winna wziąć to pod uwagę.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 16:53
    pade napisała:
    > Konsultacja dotyczyła PARY a nie jednej osoby. Nie rozumiem przejścia do porząd
    > ku dziennego nad oświadczeniem "z tą panią, która tu obok siedzi już nie chcę ż
    > yć" i zajęcia się dalej panem. No nie rozumiem.

    Pan/Państwo zapłacili za konkretny czas konsultacji. W momencie, kiedy okazało się, że oboje z niego nie skorzystają - skorzystała jedna z osób. Druga widać nie wyraziła takiej chęci.



    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • pade 08.10.19, 17:01
    To terapeutka zdecydowała, że oboje nie skorzystają, a tylko jedno. To ona wystąpiła z taką propozycją.
    A winna zakończyć spotkanie i konsultować indywidualnie pana, jeśli miała taką potrzebę. Co innego, gdyby pani sama wyszła. Ale nie, jej podziękowano.
    Nie Araceli, terapeuta nie jest od tego, żeby mówić: pani wychodzi, pan zostaje gdy przychodzą razem. Przynajmniej wchodząc byli "razem".

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 17:02
    pade napisała:
    > To terapeutka zdecydowała, że oboje nie skorzystają, a tylko jedno.

    Skoro pan oświadczył, że odchodzi do kochanki to opcji korzystania przez oboje już nie było.

    > To ona wyst
    > ąpiła z taką propozycją.

    Tego akurat nie wiemy.




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • pade 08.10.19, 17:09
    "Pani terapeutka przez godzinę ich posłuchała, pan przyznał się do romansu, stwierdził, że jednak podjął decyzję o odejściu do tamtej kobiety. Na co pani terapeutka zszokowanej źonie powiedziała, że w takim razie ona by pracowała z panem, a jej dziękuje, czy ona się na to zgadza. "
    No chyba wiemy.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 17:11
    pade napisała:
    > No chyba wiemy.


    Wiem z drugiej ręki osoby, która ma ekstremalnie skrzywione spojrzenie przez własne traumy.




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • szeera 08.10.19, 17:42
    "Pan/Państwo zapłacili za konkretny czas konsultacji. W momencie, kiedy okazało się, że oboje z niego nie skorzystają - skorzystała jedna z osób. Druga widać nie wyraziła takiej chęci."

    Nie było etycznej możliwości żeby skorzystali z tego czasu oboje oddzielnie. Przyjmując jedną osobę na terapię indywidualną w tym momencie, pani z definicji wykluczyła drugie.
  • sham-anka 08.10.19, 17:05
    > Ale przecież nie wiesz nawet czy kobieta w ogóle dała po sobie znać, że tak to przeżywa. Sama autorka napisała, że wszystko do niej dotarło po fakcie. Terapeuta nie jest jasnowidzem.

    ty normalna jesteś? Naprawdę trzeba być jasnowidzem, żeby przewidzieć, że jak ktoś właśnie usłyszał że mąż odchodzi to będzie to przeżywał, zareagować w pierwszej chwili może różnie, ale raczej pewne jest, że ta reakcja nie będzie racjonalna i że ta osoba potrzebuje w takiej chwili wsparcia a nie kopa od osoby do której przyszła po pomoc?
  • araceli 08.10.19, 17:09
    sham-anka napisał(a):
    > właśnie usłyszał że mąż odchodzi

    Właśnie?


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • kai_30 08.10.19, 15:51
    Chyba właśnie obowiązek - mam wrażenie, że terapeuta nie może jednocześnie prowadzić terapii dwóch osób, które są w jakimś konflikcie/związku/po rozstaniu, bo wtedy nie jest w stanie zachować bezstronności. Coś takiego usłyszałam też kiedyś od psycholożki, do której poszłam z dzieckiem - że jeśli zdecyduję się, żeby syn był jej pacjentem, to sama do niej na terapię chodzić nie mogę i nic mi też na temat terapii dziecka nie powie.
  • mary_lu 08.10.19, 15:55
    Raczej prowadzi wtedy nadal parę, a na indywidualną terapię odsyła oboje do kogoś innego. W każdym razie poprowadzenie takiego spotkania to poważny błąd w sztuce.
  • sirella 08.10.19, 16:09
    nie, nie prowadzi się terapii par jeśli któreś z nich jest w innym związku. A tu informacja, że mąż odchodzi do innej została podana.
  • sham-anka 08.10.19, 17:01
    > Miała prawo przeżyć szok i się źle poczuć po wyproszeniu, ale terapeutka miała prawo to zrobić, a może nawet obowiązek

    jeśli terapeutka nie była ślepa i głucha to chyba widziała, że pani potrzebuje pomocy, nawet, jeśli nie terapii dla par.
    terapeutów obowiązuje chyba to co lekarzy, że "po pierwsze nie szkodzić", nie?
  • spanish_fly 08.10.19, 17:49
    Żeby się zalewała łzami, to jeśli nie wyartykuowała chęci i potrzeby dalszego kontaktu, terapeutka nic nie mogła zrobić.

    Odnośnie "po pierwsze nie szkodzić" - możliwe, że to było właśnie zachowanie minimalizujące ewentualne szkody. Wyszła wprawdzie wkurzona na terapeutkę i rozbita wiadomością, że mąż odchodzi, ale nie wiadomo, co by jeszcze usłyszała, gdyby spotkanie kontynuować lub gdyby wyszli razem.
  • sham-anka 09.10.19, 17:04
    > Żeby się zalewała łzami, to jeśli nie wyartykuowała chęci i potrzeby dalszego kontaktu, terapeutka nic nie mogła zrobić.

    No błagam!!!! Po pierwsze pani została zaskoczona i oświadczeniem męża i pytaniem terapeutki. Które to pytanie W OGÓLE NEI POWINNI w tej sytuacji paść. Może i terapeutka nie mogła nic zrobić, ale naprawdę lepsze juz by było faktyczne "nic" niż wyproszenie pani z gabinetu, z wizyty, za którą zapłaciła (i nie mów mi że zapłacił mąż, to są ich wspólne pieniądze). Normalna osoba, nie terapeutka, by powiedziała "łups, jak się teraz pani czuje i co mogłoby pani pomóc, czy mogę pani zaoferować choćby głupią kawę żeby pani ochłonęła i w spokoju przemyślała następny krok?"
    Już pomijam to, że pani terapeutka zadbała bardzo, żeby pani która terapii raczej potrzebuje straciła raz na zawsze zaufanie do wszelkiej maści kolegów i koleżanek po fachu tej baby.
  • sirella 08.10.19, 15:54
    Co jest nieludzkie? to, że autorka tematu bije pianę na temat złego jednorazowego terapeuty który nie sprawił cudu uleczenia jej od wielu wielu lat toksycznie zależnej znajomej/siostry/xx?
    Jak ta osoba nie zechce "wytrzeźwieć" z faceta-toksyka to szykuje się kolejne naście lat wojny.
    Autorka liczyła, że wypchnie znajomą do terapeuty i problemy znajomej z samą sobą cudownie znikną? Czemu ją nie namówiła dużo wcześniej na indywidualną terapię, przeciez tam syf już dawno się dział... NIE ROBI SIĘ małżeńskiej terapii Z PRZEMOCOWCEM! Wypychanie znajomej na terapię wspólną z tym typkiem to wybitnie chory pomysł.
  • mary_lu 08.10.19, 15:59
    Przestań bić pianę. Nie robi się małżeńskiej terapii z przemocowcem wychodząc od terapii pary i zostawiając sobie przemocowca na pomaganie mu. Kieruje się potrzebujące osoby na indywidualne terapie. Nazywa się to, co nastąpiło w gabinecie. Pozwala się klientowi cokolwiek powiedzieć po przełomowym wydarzeniu.
  • spanish_fly 08.10.19, 16:02
    To nie była terapia, a zaledwie konsultacje. Po godzinie nie da się jeszcze nic nazwać, bo niewiele jeszcze wiadomo. Klientka była pytana czy się zgadza na zaproponowane rozwiązanie i nie zgłosiła sprzeciwu.
  • mary_lu 08.10.19, 16:07
    Ale to, co się wydarzyło na spotkaniu, to jest tak ewidentne i błąd terapeutki jest tak klasyczny, że aż zęby bolą.
  • sirella 08.10.19, 16:10
    zęby bolą od twojego niemania_pojęcia o co chodzi w terapii.
  • spanish_fly 08.10.19, 16:12
    A co Ty wiesz na temat terapii, żeby formułować takie oceny?
  • araceli 08.10.19, 16:29
    mary_lu napisała:
    > błąd terapeutki
    > jest tak klasyczny, że aż zęby bolą.

    Nie - to rozminięcie się z twoim wyobrażeniem opartyb na nieprepracowanych traumach z własnego życia.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • memphis90 08.10.19, 16:31
    Ale jakim znów "przełomowym wydarzeniu"? W gabinecie nie nastąpiło nic ponad to, że pan się trzyma dwóch gałęzi jak małpa.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • pade 08.10.19, 16:40
    "Przełomowe wydarzenie" polegało na powrocie na jedną gałąź.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 08.10.19, 16:49
    Jeśli już to tylko w deklaracjach wobec żony, skoro po dwóch miesiącach przyznał, że ma romans i oznajmił, że wybiera kochankę.
  • bo_ob 08.10.19, 16:51
    pade napisała:

    > "Przełomowe wydarzenie" polegało na powrocie na jedną gałąź.
    >

    Masz rację.
    Ten straszny mąż wrócił miesiąc wcześniej do żony i zapłacił za terapię. Więc żona uznała, że się naprawił i już teraz będzie super.
    A tu po pół godzinie rozmowy mąż wybrał jednak drugą panią. Teraz przemoc będzie stosował wobec tej drugiej.
    Terapeutka pyta żonę, czy nie ma nic przeciwko temu, aby mąż pozostał na terapii, żona nie ma nic przeciwko.

    W drodze do domu dociera do niej, że ten drań znowu ją nabrał i jeszcze łobuz ma terapię a ona nie!

    Uf. Jak ratować taką kobietę przed nią samą?



  • pade 08.10.19, 16:56
    Przestań kpić. Ktoś kto podlegał przemocy i manipulacji ma, za przeproszeniem, sprany mózg i nie jest w stanie odróżnić tego co jest prawdą, a co nie. Owszem od tego jest indywidualna terapia, ale pani konsultantce by nie ubyło, gdyby kobietę o tym poinformowała.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 08.10.19, 16:57
    pade napisała:
    > Ktoś kto podlegał przemocy i manipulacji

    Wszak terapeutka z góry powinna założyć, że jak facet to przmocowiec - czyż nie?




    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • bo_ob 08.10.19, 17:02
    pade napisała:

    > Przestań kpić. Ktoś kto podlegał przemocy i manipulacji ma, za przeproszeniem,
    > sprany mózg i nie jest w stanie odróżnić tego co jest prawdą, a co nie. Owszem
    > od tego jest indywidualna terapia, ale pani konsultantce by nie ubyło, gdyby ko
    > bietę o tym poinformowała.

    Przestań się wygłupiać. Streściłam sytuację i tyle.
    Żonie życzę sensownych przyjaciół, którzy będą ją wspierać w szybkim odklejeniu się od przemocowego, strasznego - jeszcze - męża.

  • kai_30 08.10.19, 15:48
    sirella, tak, ale myślę, że zasadnicza różnica polegała na tym, że ja ten namiar na inną terapeutkę dostałam, fizycznie, w postaci wizytówki. Myślę, że niezależnie od zaszokowania odejściem męża jednak pani by się zorientowała, że dostała wizytówkę z namiarem na innego terapeutę. Więc jednak chyba tego elementu zabrakło.
  • memphis90 08.10.19, 16:28
    A może terapeutka chce popracować z panem, żeby się ogarnął i zadeklarował na konkretną panią? Bo też trudno sobie wyobrazić, żeby przez ten miesiąc panowała sielanka i że pan nie wydywal partnerki, z którą byl przez poprzedni rok. Porzucona neksia tak go weźmie po tym miesiącu z powrotem...? Po rozstaniu?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • cruella_demon 08.10.19, 17:38
    Porzu
    > cona neksia tak go weźmie po tym miesiącu z powrotem...? Po rozstaniu?

    A mało to głupich?
    Pewnie jeszcze będzie zadowolona, ze w końcu się zdecydował.
  • memphis90 08.10.19, 16:14
    Nie rozumiem o co chodzi - terapeutka od związków stwierdziła, że pan ma problem, z panem jest coś nie tak, pan musi popracować nad sobą. W jakim sensie niby to jets "obrona misia"? Jeśli pani ma problem ze swoją rozsypką, to niech idzie na terapię rozsypki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • sirella 08.10.19, 16:18
    ...i najlepiej niech ze sobą weźmie na terapię maru_lu bo jak widać tez jej by się przydała, nie wiadomo która tu ma większy problem, obie odwalają niezłą histerię.
  • bo_jestem_jedna 08.10.19, 16:41
    A ty zamiast wino otwierac i cieszyc sie, ze facet ja wreszcie zostawil (OBY!!) w spokoju (bo to w tej historii jest teraz najlepsze) to histeryzujesz nad malo istotna kwestia terapii.
    OJP
  • blokersowa 08.10.19, 17:00
    Wlasnie, dziewczyna sama nie miala rozpedu by wyjsc z tego ukladu, i by dalej w czyms niefajnym tkwila kolejne lata. W te pedy niech idzie na wlasna terapie, bo lata z przemocowcem o czyms swiacza a conajmniej zostawily slady do przepracowania. Inna sprawa ze narcyz na terapii to najgorsza opcja - prawdopodobnie nie dokona zadnej zmiany a nauczy sie nowych trikow manipulacyjnych.
  • sham-anka 08.10.19, 17:10
    tylko że nie pójdzie skoro pan wyprowadził całą kasę z domu
  • blokersowa 08.10.19, 17:34
    A tego nie wiedzialam, nie sledzilam wszystkich watków. Mimo wszystko uderzalabym gdzies, gdzie mozna uzyskac bezplatna pomoc: jakies fundacje / opieka spoleczna. Jest matka malego dziecka, zagrozona przemoca - takie osoby moga uzyskac pomoc, ktora finansuja miasta czy gminy. Jest siec Osrodkow Pomocy Pokrzywdzonym Przstepstwem - przemoc domowa tez sie do tego typu przestepstw zalicza. Pomagaja ofiarom i psychiatrycznie i psychologicznie i tez finansowo.
  • barattolina 08.10.19, 16:50
    Nie zgadzam się z większością wypowiedzi i nie, nie rozumiem terapeutki.
    Przyszli na terapie razem, jako para a teraz ona prowadzi tylko jedną osobę? Wybrała sobie go po kolorze oczu czy może się z nim bzyka? We wspólnej terapii nie wybiera się bardziej interesującego przypadku tylko prowadzi dwie osoby.
    Eeee...

    Może to on poszedł na terapię, w której trakcie okazało się ze musi jej powiedzieć w oczy ze odchodzi.
    Wtedy ona była tam na jego zaproszenie i po akcji nie była już potrzebna.
    W innym przypadku - nie rozumiem o co kaman.
  • memphis90 08.10.19, 16:53
    >Wybrała sobie go po kolorze oczu czy może się z nim >bzyka?
    To chyba najglupszy, najbardziej seksistowski i obrzydliwy komentarz, jaki można było wymyślić uncertain

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • pade 08.10.19, 16:57
    Padały też inne argumenty: bo pan płacił.
    A, że żonę oskubał, to szczegół.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • bo_ob 08.10.19, 17:05
    pade napisała:


    > A, że żonę oskubał, to szczegół.
    >

    widocznie szczegół, skoro żona po tym chciała aby dalej był jej mężem


  • szeera 08.10.19, 17:43
    ">Wybrała sobie go po kolorze oczu czy może się z nim >bzyka?
    To chyba najglupszy, najbardziej seksistowski i obrzydliwy komentarz, jaki można było wymyślić"

    No bo raczej wybrała go po grubości portfela. To o terapeutce świadczy chyba jeszcze gorzej niż gdyby był jej kochankiem.
  • jola-kotka 08.10.19, 17:14
    Takie masz pojecie o terapii.
  • nangaparbat3 08.10.19, 16:51
    Masz absolutną rację, przyznam się, że różne działania terapeutów jeżą włos na głowie, to też.
    Pani i pan poszli do terapeutki jako para. I jako para powinni wyjść. Jeśli pan stwierdził, że odchodzi do innej, terapeutka powinna pracować dalej z parą nad sposobem rozstania.
    To co opowiadasz wygląda na jakąś okropną manipulację - tak jakby pan bał się powiedzieć pani w oczy, ze odchodzi do innej. A terapeutka jeśli powinna była w tym momencie komuś podziękować, to panu, i pomóc pani się pozbierać.
    Ja przez dwa lata pracowałam przy jednym biurku z młodym terapeutą, który opowiadał mi o swoich koleżankach i kolegach - terapeutach. Więc zadam pytanie: czy panią, do której odchodzi pan, nie jest sama terapeutka lub jej kumpela? Różne znane mi historie podpowiadają, że to nie jest wykluczone.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • jola-kotka 08.10.19, 17:12
    I bardzo dobrze terapeutka zrobila bo zanim przeprowadzi terapie malzenska uznala ze pan potrzebuje terapii indywidualnej aby ta druga miala sens.
  • jola-kotka 08.10.19, 17:18
    A to on odchodzi do tamtej kobiety. To jak sobie wyobrazasz teraz ta wspolna terapie? Jaki ona ma sens i jak ma byc prowadzona? Widocznie z pania jest ok a terapeutka uznala ze pan terapii wymaga bo to on jest strona ktora stosowala przemoc.
  • nangaparbat3 08.10.19, 17:23
    Ale nie umiała pani o tym tak powiedzieć, wypuściła rozwaloną. Tak się nie robi.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • spanish_fly 08.10.19, 17:57
    Pani nie prosiła, żeby jej takie rzeczy mówić i wtedy się tego nie robi. Terapeuta to nie jest przyjaciółka, która może dawać rady, jak uzna, że są potrzebne. Tutaj nawet nie było relacji terapeutycznej, tylko pierwsza konsultacja. Nie oznajmia się komuś, że jest ofiarą i ma męża manipulanta po godzinie rozmowy.
  • mary_lu 08.10.19, 18:05
    Ale po wywiadzie a następnie po zapytaniu faceta jak się czuje i co zamierza zrobić, pyta się kobietę jak się czuje i co zamierza zrobić.
  • jola-kotka 08.10.19, 18:29
    Wiesz co mysle ze to byla niecodzienna sytuacja tez dla terapeutki. Bo normalnie ludzie w parach przychodza zeby cos ratowac a nie wyznac ze to koniec na pierwszym spotkanou z terapeuta. Mysle ze terapeutka tez doznala szoku i uznala ze koles jest wariat a to co zrobila wobec pani to tylko po to aby dalej nie meczyc jej.
  • mary_lu 08.10.19, 18:32
    Proszę, kobieta ma 60 lat, szefuje wielu organizacjom, była biegłym sądowym, terapeutą par jest 25 lat. Zaskoczyć to ją mogło lądowanie kosmitów, a nie facet, który kręci 24h na dobę, 365 dni w roku i boi się tylko nazwania wprost tego, że jest popaprańcem.
  • jola-kotka 08.10.19, 20:10
    To jezeli ma az takie doswiadczenie to wie co robi.
  • mary_lu 08.10.19, 20:24
    Tak wie co robi, że gdyby opisała to spotkanie na swojej superwizji, to koledzy posiadaliby z krzeseł.
  • jola-kotka 08.10.19, 22:11
    To moze wreszcie napisz co twoim zdaniem powinna zrobic?
  • inka754 09.10.19, 06:53
    Pewnie zmusić pana, że został z panią niezależnie od wszystkiego. A wtedy mery_lu miałaby kogo pocieszać przez następne 40 lat (ostatnie lata w psychiatryku).
  • nangaparbat3 09.10.19, 07:07
    Tak w ogóle to terapię par powinny robić dwie osoby. Wtedy w sytuacji jak tutaj jedna zostaje z panem, druga skleja panią. Bo pani terapeucie zafała, a została potraktowana jak niepotrzebny sprzęt.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • nangaparbat3 09.10.19, 07:12
    Sklejanie to nie jest w ogóle terapia - to postawienie człowieka na chwilę na nogi, tak żeby wychodząc z gabinetu widział jakieś (zawsze są jakieś) pozytywy swojej sytuacji, jakąś nadzieję, i wiedział, gdzie dalej może znaleźć pomoc.
    Przecież tę panią spotkało coś strasznego - poszła na spotkanie przekonana, że partner chce wrócić, naprawić relacje - a usłyszała, że zwija manatki. I wtedy od kogoś, kto miał pomóc OBOJGU, usłyszała? pani dziękujemy.
    Pięścią między oczy, i tyle. Bo nie ona płaci.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • sirella 09.10.19, 10:43
    Zgodziła się iść na terapię, na terapii przez pół godziny jej trwania napierdalała na pana wytykając mu wszystko złe co jej zrobił, po czym doznała szoku, że pan (który już wielokrotnie ją okradł, zdradził, porzucił, okłamał, zostawił z dzieckiem nie interesując się) po wysłuchaniu jej pretensji uznał że "a to ja jednak wracam do kochanki". No doprawdy szok po jego wcześniejszych poczynaniach..

    To, co niby powiedziała terapeutka wiemy z trzeciej ręki, a ta trzecia to wie z ust rozżalonej i nieobiektywnej strony od lat zaprzeczajacej swojemu wkładowi w podtrzymywanie układu.
  • pade 09.10.19, 10:48
    sirella napisała:

    > Zgodziła się iść na terapię, na terapii przez pół godziny jej trwania napierdal
    > ała na pana wytykając mu wszystko złe co jej zrobił, po czym doznała szoku, że
    > pan (który już wielokrotnie ją okradł, zdradził, porzucił, okłamał, zostawił z
    > dzieckiem nie interesując się) po wysłuchaniu jej pretensji uznał że "a to ja
    > jednak wracam do kochanki". No doprawdy szok po jego wcześniejszych poczynani
    > ach..

    Co robiła żona?
    Terapia jest od wylewania żali, przez obie strony, dlaczego dla Ciebie to jest zarzut?
    >
    > To, co niby powiedziała terapeutka wiemy z trzeciej ręki, a ta trzecia to wie z
    > ust rozżalonej i nieobiektywnej strony od lat zaprzeczajacej swojemu wkładowi
    > w podtrzymywanie układu.
    >
    No i opieramy się na tym, co wiemy z dziesiątej ręki, a skąd niby mamy wiedzieć jak było naprawdę? Przecież tak się rozmawia na forum, rzadko kiedy jest to dyskusja z bezpośrednio zainteresowanymi, a jeśli już, to tylko z jedną stroną.
    Znów nietrafiony zarzut.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • sham-anka 08.10.19, 17:12
    nie wiem czy pani dało wytłumaczenie co zrobiła, ale już wystawienie jej opinii na jakimś portalu może by jej dało do myślenia.
  • nangaparbat3 09.10.19, 07:13
    Powiem tak: terapeuci są mistrzami racjonalizacji. Mają wszystkie możliwe narzędzia big_grin
    Fakt, że niektórzy z nich nie korzystają, za to korzystają z superwizji. Niektórzy.

    --
    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
  • umi 09.10.19, 14:10
    Ja tez tak mysle. Warto ostrzec innych ludzi, zeby nie wlezli na mine.
  • ichi51e 08.10.19, 17:48
    zaraz nie rozumiem. babka tkwi w toksycznym zwiazku, wyblagala zeby do niego wrocic, zaciagnela faceta na terapie gdzie facet powiedzial zdecydowanie ze chce odejsc, terapetuka sie zapytala czy zrozumiala, ona ze tak, terapeutka wtedy powiedziala facetowi ze sie zajmie jego terapia, tak?
    gdize tu jest obrona misia? babce za to przydalaby sie zdecydowanie terapia ale jakas powazniejsza - terapeutka pewnie sie nie zajmuje syndromem sztokholmskim...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mary_lu 08.10.19, 18:03
    Babka tkwi w toksycznym związku, za każdym razem gdy próbuje odejść facet zatrzymuje ja ze wszystkich sił, a dwa dni później znów jest sobą. Zgadza się wycofać pozew rozwodowy po tym, jak facet błaga i składa obietnice np. o terapii. Na pierwszym spotkaniu z terapeutką dowiaduje się, że on jednak odchodzi do kochanki, na co pani terapeutka wygłasza kilka zdań o tym, jaką szkodę wyrządzą niepotrzebne konflikty i oskarżenia (pan o nic pani nie oskarża, to z niej się wylewali przez pół godziny) kilkakrotnie używa wyrażenia „pomoc panu”, proponuje żonie wyjście i zajęcie się na terapii panem na co ona w szoku się zgadza.

    Kilka godzin później pan pisze esemesy w których przedstawia siebie jako ofiarę, używa specjalistycznego słownictwa w zakresie dbania o swój dobrostan.

    Żona zostaje w próżni, bez namiaru na terapeutę, psychiatrę, z nienazwaną sytuacją w której jest, bez możliwości odezwania się po deklaracji męża.
  • mary_lu 08.10.19, 18:07
    *pan o nic pani nie oskarża, to z niej wylewały się oskarżenia przez pół godziny
  • sirella 09.10.19, 09:41
    czyli ta twoja znajoma "ofiara" to agresywna wrzaskliwa pani w pretensjach nie pozwalająca innym dojśc do głosu?
  • araceli 08.10.19, 18:08
    mary_lu napisała:
    > , na co pani terapeutka wygłasza kilka zdań o tym, jaką szkodę wyrządzą niep
    > otrzebne konflikty i oskarżenia (pan o nic pani nie oskarża, to z niej się wyle
    > wali przez pół godziny) kilkakrotnie używa wyrażenia „pomoc panu”, proponuje żo
    > nie wyjście i zajęcie się na terapii panem na co ona w szoku się zgadza.

    Rozumiem, ze siedziałaś tam pod kanapą?


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • mary_lu 08.10.19, 18:16
    Wiesz, całą tę sytuację zmyśliłam, a ta zmyślona żona jest nawet w mojej wyobraźni konfabulantką, zdemaskowaloś mnie, możesz opuścić wątek.
  • spanish_fly 08.10.19, 18:10
    Co ją powstrzymywało przed skorzystaniem z indywidualnej terapii już wcześniej? Ten patologiczny związek ciągnie się przecież już dłuższy czas. Co to znaczy, że zostaje z nienazwaną sytuacją? Ty też jej nie mówisz, że to patologiczny związek? Ona sama się nie domyśla?
  • mary_lu 08.10.19, 18:22
    Przestań na nią przerzucać winę. Lepiej radziła sobie przed kontaktem z terapeutką niż po, więc rada o terapii w kontekście tej sytuacji jest śmieszna.
  • jola-kotka 08.10.19, 18:38
    Radzilasobie a wiesz czemu? Bo do tej pory rozstania byly tylko sprawa jej i meza. Tym razem zostala upokozona i to w miejscu ktore z samo z siebie w pierwszym kontakcie ja stresowalo. Dalszy ciag bedzie jak wczesniej. Beda sie rozstawac i schodzic bo ta pani raczej swojego zycia nie zmieni. Rozumiem ze js chcesz ratowac ale to syzyfowa praca.
  • mary_lu 08.10.19, 18:45
    Jola, a idź pisać odpowiedzi na listy do Bravo.
  • jola-kotka 08.10.19, 20:12
    Widze ze masz swoja wizje i uparcie jej bronisz tylko po co ten watek w takim ukladzie?
  • spanish_fly 08.10.19, 19:24
    Nie przerzucam na nią winy. To Ty przerzucasz winę na terapeutkę. To nie terapeutki wina, że mąż jej postanowił przy niej powiedzieć, że już nie są razem.
  • mary_lu 08.10.19, 19:32
    Gdzie?

    To jeszcze raz, na piśmie. Wina terapeutki polega na tym, źe nie pozwoliła zareagować, nie zapytała o reakcje, nie nazwała zdarzenia. Pospiesznie usunęła jedną stronę z gabinetu obwieszczając, że będzie od teraz pomagać tej drugiej stronie.
  • spanish_fly 08.10.19, 19:38
    Przecież Twoja koleżanka, wie co się stało i nikt jej nie musi tego nazywać, może reagować ile chce. Do tego terapeutka nie jest jej potrzebna.
  • mary_lu 08.10.19, 19:44
    Pewnie, po co nam terapeuci, w końcu każdy wie najlepiej co u niego się dzieje.
  • sasanka4321 08.10.19, 20:02
    >Pewnie, po co nam terapeuci, w końcu każdy wie najlepiej co u niego się dzieje.<

    Nie no, wiekszosc nie wie. Wszyscy wokol za to wiedza. Tak jak jazdy z tego forum jest w stanie powiedziec, gdzie lezy Twoj problem, mary_lu big_grin . A Ty tego nie widzisz. Silnie monotematyczna jestes w Twoich watkach. Polecam terapie, a jakze.. big_grin
  • mary_lu 08.10.19, 20:07
    Oczywiście, że nie widzę, ile chodzę też na terapię.
  • bo_ob 08.10.19, 18:14
    mary_lu napisała:

    > Żona zostaje w próżni, bez namiaru na terapeutę, psychiatrę, z nienazwaną sytua
    > cją w której jest, bez możliwości odezwania się po deklaracji męża.

    Bardzo dobrze, że zostaje bez niego. Namiar na terapeutę chyba dość łatwo dostać, sytuacja jest nazwana jak najbardziej, nie wiem po co miałaby się do pana odzywać, pora na rozwód.
  • ichi51e 08.10.19, 19:09
    Czyli ona to odbiera ze on to wsYstko zorganizpwal zeby jej dowalic... mozliwe.
    Nalezy spie... c od niego od terapeutki. Dobrze ze na pierwszym spotkaniu sie wysypala

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • mary_lu 08.10.19, 19:13
    Nie, zorganizował wszystko tak, żeby chronić siebie.
  • jola-kotka 08.10.19, 20:15
    I zaplacil terapeutce zeby wyszlo na jego 😀. Idzmy dalej. Teraz bedzie mial z terapeutka romans. Bo to zla kobieta jest i razem ze zlym mezem ukartowala spisek na twoja znajoma😀
  • mgla_jedwabna 08.10.19, 18:32
    Pipa, a nie terapeutka. Albo pracuje z parą albo z klientem indywidualnym. Praca z klientem indywidualnym zakłada, że terapeuta nie ma styczności z pozostałymi osobami, których to może dotyczyć (zwłaszcza rodziną, byłymi lub aktualnymi partnerami klienta). A skoro tutaj pan poinformował pania o rozstaniu, to terapeuta jako uczestnik wydarzenia nie powinien prowadzić terapii powiązanej z tym wydarzeniem! To jest koszmarnie nieprofesjonalne.

    Co do późniejszych informacji na temat terapii: należy je mieć głęboko w rzyci. Jeśli pochodzą od pani t., to jest to szczyt łamania etyki zawodowej. Jeśli od pana - jest to zestaw bzdur mający na celu zrobienie wody z mózgu byłej partnerce.

    Pani niech lepiej szuka dobrego prawnika od rozwodów. Gdyby pan chciał grać argumentem "terapia", warto rozważyć argument "zachowanie terapeuty niezgodne z etyką zawodu" ergo - argument "terapia" jest guano wart.
  • jola-kotka 08.10.19, 20:16
    W momencie gdy pan oglosil rozstanie od strony terapeuty nie ma juz pary.
  • mary_lu 08.10.19, 20:21
    Nie ma już terapii pary, ale jest dalej spotkanie, na którym się jest moderatorem, wzięło się zdanie kasę i obowiązuje etyka zawodowa.
  • szeera 08.10.19, 20:30
    "Pani niech lepiej szuka dobrego prawnika od rozwodów. Gdyby pan chciał grać argumentem "terapia", warto rozważyć argument "zachowanie terapeuty niezgodne z etyką zawodu" ergo - argument "terapia" jest guano wart."

    Prawnik może też rozważyć złożenie oficjalnej skargi na terapeutkę, jeśli uzna, że to może się przydać w sprawie rozwodowej. Bo raczej nie ma wątpliwości, że miło w czasie rozwodu to nie będzie.
  • sirella 09.10.19, 09:48
    Biorąc pod uwagę, że terapia której chciał pan a pani się łaskawie zgodziła wyglądała tak, że przez pół godziny pani wylewała swoje żale na pana, po czym pan uznał że nie-dziękuję, ja jednak wolę wrócić do kochanki - to nie wątpię, że pani temu chłopu nie odpuści zniewagi nigdy, choćby dziecko do psychiatryka miało trafić.
  • mamaaspiama 08.10.19, 21:43
    1. To nie była terapia tylko konsultacje.
    2. Terapeuta nie ma prawa oceniać, zwłaszcza na pierwszych konsultacjach.
    3. To nie były mediacje, więc terapeutka nie miała za zadanie negocjować warunków rozwodu czy moderować rozmowy na ten temat.
    4. Terapeutka zadała pytanie i uzyskała odpowiedź.
    5. "Pomoc" równie dobrze może oznaczać pomoc w zrozumieniu jakim pan jest manipulantem, jak krzywdzi innych, w tym swoje dziecko.
    6. Nie ma absolutnie żadnych informacji na temat tego jak przebiegła rozmowa terapeutki z panem, więc sugerowanie, że jego SMSy to wynik działania terapeutki jest bezzasadne.
    7. Pani powinna była kopnąć pana w 4 litery lata temu i bliska osoba powinna była jej w tym pomóc, wyperswadować powroty, a tym bardziej ślub i dziecko!
  • 21mada 08.10.19, 23:45
    >Facet stosował przemoc psychiczną i ekonomiczną kilkanaście lat, mimo tego ta bida trzymała się tych gaci
    Acha. To mogła się puścić.
  • inka754 09.10.19, 06:47
    Ta pani funkcjonuje na zasadzie - wszyscy są winni tylko nie ja. Nie rozumiem dlaczego po kilkunastu latach przemocy zdecydowała się na ślub i dziecko? Teraz wg niej winna jest terapeutka. Uważam, że terapeutka została z panem sam na sam, bo w cztery oczy chciała mu uświadomić jakim jej ujem. Zgadzam się z Jolą, że oni tak się będą bujać latami, bo do pani nie dociera, że jest wrakiem człowieka (na własne życzenie), a debilowaty pan będzie robił wszystko, żeby jemu było dobrze, bo to, że innym jest źle, stanowi dla takiego buraka doskonałą "pożywkę".
  • mary_lu 09.10.19, 09:19
    Wiec jak tu oceniasz wybór jakiego dokonała terapeutka?
  • inka754 09.10.19, 10:50
    Nie wiem czy dokonała prawidłowego wyboru, bo nie znam się na terapii par (procedurach). Najlepiej tak z logicznego punktu widzenia, żeby na jakiś czas wyprosiła panią i próbowała wytłumaczyć ujowi, że jest ujem i niech raz na zawsze sp......la z życia żony, a później żeby wyprosiła pana, poprosiła panią i wytłumaczyła jej, że jest to przypadek (po tylu latach znęcania się nad nią psychicznego) nieuleczalny i żeby zaczęła sobie układać życie na nowo bez niego. A tak na marginesie, niech twoja koleżanka przeczyta książkę "Moje dwie głowy", naprawdę warto.
  • zielona_strona_swiata 09.10.19, 08:35
    Mysle ze zamiast wspierac kolezanke w zlosci na terapeutke (znajaca pare przez 5 min) pokaz jej jak ona sama jest odpowiedzialna za swoje decyzje- za pozostawanie przez lata w przemocowym zwiazku, za decyzje o slubie i dziecku, zgode na powrot do meza, za zgode na terapie wbrew temu co wiedziala o mezu wczesniej - ze sie nie zmienia. Zadna z tych rzeczy nie stala sie sama z siebie. To byly jej decyzje - tak, w kontekscie przemocowego zwiazku, ale jej wlasne. Nie meza, nie kolezanki, nie terapeutki. Zrzucanie odpowiedzialnosci za rozpad zwiazku i zwiazany z tym stres i poczucie krzywdy na kogos kto zna pare przez 5 min jest nielogiczne.
  • mary_lu 09.10.19, 08:49
    Czyli zamiast złościć się z nią na terapeutkę mam być jej terapeutką?

    Oj dziewczyny, dziewczyny...

    Serio, nie macie wiedzy o podstawowych elementach etyki zawodu psychologa/psychoterapeuty. To jeszcze jest zrozumiałe. Ale to jeżdżenie po kimś, kto śmie mieć problem i nie radzić sobie z nim samodzielnie to Wasz problem. I wydaje Wam się, że nie wiadomo skąd wynika.
  • mamaaspiama 09.10.19, 09:05
    No i jak Ty nic nie rozumiesz, no...
    1. Jesteś osobą bliską, jak twierdzisz, wtajemniczoną w najbardziej intymne sprawy. Gdzie byłaś przez ostatnie naście lat, kiedy ani pogrążała się w bagnie?
    2. Masz pretensje do osoby, która pierwszy raz na oczy ludzi widziała i miała dwie sprzeczne relacje, że nie oceniła sytuacji i nie postawiła kobiety na nogi?
    3. Powtórzę - to nie była terapia ani mediacje, to była wizyta, na której miały być dopiero ustalone zasady współpracy. O zostały ustalone, za zgodą pani. Jeśli pani popełniła błąd, to jest jej błąd.
    4. Nikt po kobiecie nie jedzie, po prostu oceniana jest jak dorosły człowiek, który ma swój rozum i odpowiada za swoje decyzje. Jest jedynie protest przeciwko przerzucaniu odpowiedzialności na osobę postronną, która nie jest wtajemniczona w sytuację i wcale nie musi, bo terapia pary, na którą była umówiona, nie może mieć miejsca.
    Chcesz się wkurzać na terapeutkę i nakręcać te bliską sobie osobę, Twoje prawo. Ale sensu to nie ma. Tyle.
  • mary_lu 09.10.19, 09:17
    1. Jestem osobą bliską, która zawsze jest obok, jednak nie jest jej terapeutą.
    2. Mam pretensje do osoby, do której para zgłosiła się na terapię
    3. Jak do terapeuty zgłasza się ktoś nawet na pierwszą konsultację, to terapeuta musi być gotowy na to, że podczas tej konsultacji wydarzą się rzeczy ważne i musi stosownie do swojego nurtu pracy na nie reagować.

    Biedna pani terapeutka, która jest osobą postronną, niewtajemniczoną i absolutnie nie wpłynęła na decyzję pani. To takie normalne, żeby przeprowadzić wywiad z parą jako terapeuta par, a potem wybrać jedną z tych osób aby jej pomagać, a z drugą się pożegnać, nawet jeśli obiektywnie pod każdym względem jest w trudniejszej sytuacji.

    Możesz na niczym się nie znać, ale chyba na głowę upadłaś big_grin
  • spanish_fly 09.10.19, 09:27
    No dobrze, rozumiemy już, że uważasz zachowanie terapeutki za tragicznie nieprofesjonalne. Ale nadal nie wytłumaczyłaś, gdzie tu jest ta "obrona misia"? W jaki sposób terapeutka broniła męża Twojej przyjaciółki, bo ani słowem o tym do tej pory nie wspomniałaś?
  • mary_lu 09.10.19, 09:35
    To nawiązanie ogólne do ostatnio widocznego trendu pań typu Olbrychska, Gessler, Łepkowska. Ta terapeutka to wiekowo, wyglądowo i z zachowania do ten sam typ. Rozpycha się łokciami, stoi w pozycji autorytetu, a jej diagnoza jest zawsze taka sama „pomogę misiowi”.

    Pan przedwczoraj wyszedł z gabinetu wyedukowany i przygotowywany do rozegrania żony. I umówiony na dalsze spotkania. Widziałam jego smsy zaraz po wyjściu, czułam się jak w złym śnie jak je czytałam.
  • spanish_fly 09.10.19, 09:37
    >>>Rozpycha się łokciami, stoi w pozycji autorytetu, a jej diagnoza jest zawsze taka sama „pomogę misiowi”.

    Siedzisz u niej w recepcji? Skąd masz takie informacje?

    Poza tym zdaje się sama każesz jej przyjmować pozycję autorytetu, który ma po godzinnej konsultacji "skazać" winnego.
  • mary_lu 09.10.19, 09:40
    Znam z konferencji i wykładów.
  • spanish_fly 09.10.19, 09:51
    I wiedząc, że jej diagnoza jest zawsze taka sama, cytuję "pomogę misiowi" nie ostrzegłaś przyjaciółki, co ją czeka?
  • mary_lu 09.10.19, 09:55
    Nie, pierwszy raz mogłam obserwować jej diagnozy.
  • spanish_fly 09.10.19, 09:58
    Napisałaś dwa posty wyżej "jej diagnoza jest zawsze taka sama „pomogę misiowi”.

    Zdecyduj się.
  • araceli 09.10.19, 09:58
    mary_lu napisała:
    > Nie, pierwszy raz mogłam obserwować jej diagnozy.

    I na postawie JEDNEJ konsultacji twojej znajomej wypowiadasz się o diagnozach (liczba mnoga) tej pani, twierdząc, że zawsze są takie same?


    Kobieto - ty naprawdę masz nieprzepracowane uzależnienie od poczucia krzywdy.



    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • pade 09.10.19, 10:02
    Ale manipulujesz. Tak odwracasz kota ogonem, żeby wyszło, że to wszystko Mary_lu wina, że stało się tak, jak się stało. A mogła przewidzieć.
    Zresztą nie Ty jedna. Już tu padało, że to przyjaciółka powinna za szmaty wyciągnąć panią ze związku. Że to przyjaciółka jest winna, że pani w nim tkwi.
    Pani ma wolną wolę, ale jednocześnie jest jak gotowana żaba. Tu jest potrzebna profesjonalna pomoc.
    Ta cała terapeutka mogła po prostu zakończyć spotkanie i zaproponować/polecić obojgu osobne terapie. A tego nie zrobiła i kropka. Nie ma jak tego wytłumaczyć, chyba, że chwilowym zaćmieniem umysłowym.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 09.10.19, 10:06
    pade napisała:
    > Ale manipulujesz. Tak odwracasz kota ogonem, żeby wyszło, że to wszystko Mary_l
    > u wina, że stało się tak, jak się stało. A mogła przewidzieć.

    Ona nie manipuluje tylko zwraca uwagę na idiotyczne nieścisłości w wypowiedziach Mary_lu. W jednym miejscu pisze, że sprawdzała terapeutkę i przekonywała do spotkania z nią a teraz pisze, że zna ją z konferencji i owa terapeutka zawsze broni misiów... big_grin



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • pade 09.10.19, 10:14
    Nadzieja umiera ostatnia. Może do te pory Mary_lu przekonywała się teoretycznie, na podstawie opinii, a teraz przekonała się praktycznie. Nie wiem.
    Moim zdaniem to nie była obrona, tylko nieprofesjonalne zachowanie, które mogło skłonić ofiarę do wieloznacznych interpretacji, niekoniecznie na swoją korzyść. Zwłaszcza, że pan podzielił się ze swoją żoną "wnioskami" ze spotkania.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:17
    Nie, Mary_lu cały czas zna tylko opinie, przecież nie ona u niej była, a jej przyjaciółka.
  • araceli 09.10.19, 10:17
    pade napisała:
    > Nadzieja umiera ostatnia. Może do te pory Mary_lu przekonywała się teoretycznie
    > , na podstawie opinii, a teraz przekonała się praktycznie.

    I na podstawie 'teoretycznych opinii' mówiących, że pani terapeutka 'broni misiów' przekonywała poturbowaną życiowo przez męża koleżankę do pójścia do niej? No litości...

    IMO nie - pani miała dobre opinie i nie broni misiów. To Mary_lu przez swoje traumy każde neutralne zachowanie kwalifikuje jako 'obronę misiów' - to nie pierwsza taka jej wypowiedź w temacie.



    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • pade 09.10.19, 10:32
    Bardzo prawdopodobne, ale ja tu oceniam zachowanie terapeutki, a nie autorki.
    Jeśli zakładamy na forum, że autor wątku kłamie, to jaki jest sens udzielania odpowiedzi?
    Wszystko jest interpretacją: to, co pomyślała żona, to, co mówił mąż, to co zrobiła terapeutka i cały udział w tej sprawie autorki wątku. Nasze wnioski też są interpretacją a nie faktami obiektywnymi.
    Dlatego ja cały czas odnoszę się do "pani już podziękujemy", wiedząc, że autorka dzieli się opisem całej sytuacji z punktu widzenia żony i zakładając, że jest to w miarę wierna interpretacja i że faktycznie chce się dowiedzieć, co o takim "rozwiązaniu" sprawy myśli forum.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • sirella 09.10.19, 10:52
    Autorka chce rozładować swoją furię, że znany terapeuta nie zrealizował jej wizji "rozdzielenia win" w małżenstwie znajomej/siostry. Była szansa że pani wiecznie-nieszczęśliwa-przez-męża zejdzie z głowy autorki i ją uwolni od siebie przechodząc pod skrzydła "znanego profesjonalnego terapeuty" a tu zonk...terapeuta inaczej to widzi niż "powinien"! Więc trzeba wyżyć wściekłość na forum i cholera dalej pomagać pani nieszczęśliwej co roku po cichu licząc, że już w następnym się jednak ogarnie..
  • pade 09.10.19, 10:59
    Od tego jest forum.
    Ty też rozładowujesz tu swoją wściekłość. W każdym poście.
    W sumie, to ja też bym wolała, żeby bliska mi osoba w takiej sytuacji, była pod opieką terapeuty, a nie moją.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 09.10.19, 11:10
    pade napisała:
    > Jeśli zakładamy na forum, że autor wątku kłamie, to jaki jest sens udzielania o
    > dpowiedzi?

    Nie zakładam, że kłamie, absolutnie nie. Po prostu gołym okiem widoczne jest jej skrzywione własnymi doświadczeniami spojrzenie.

    > że faktycznie chce się dowiedzieć, co o taki
    > m "rozwiązaniu" sprawy myśli forum.

    Jak forumki nie zgodziły się z jej wizją terapii to teraz wyzywa je od czubków tongue_out



    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • pade 09.10.19, 11:50
    araceli napisała:

    > pade napisała:
    > > Jeśli zakładamy na forum, że autor wątku kłamie, to jaki jest sens udziel
    > ania o
    > > dpowiedzi?
    >
    > Nie zakładam, że kłamie, absolutnie nie. Po prostu gołym okiem widoczne jest je
    > j skrzywione własnymi doświadczeniami spojrzenie.
    >
    > > że faktycznie chce się dowiedzieć, co o taki
    > > m "rozwiązaniu" sprawy myśli forum.
    >
    > Jak forumki nie zgodziły się z jej wizją terapii to teraz wyzywa je od czubków
    > tongue_out
    >
    >
    >

    Hmm, one się nie tylko "nie zgodziły". One, włącznie z Tobą, zarzuciły jej projekcję, i obarczyły winą. Więc takie "przecież się tylko nie zgodziły" jest manipulacją.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 09.10.19, 12:25
    pade napisała:
    > zarzuciły jej projekcję,

    Projekcja aż bije z tego wątku od samego jego tytułu.


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • pade 09.10.19, 12:45
    Skoro ma podobne przeżycia, (pamiętam jedynie fragmenty a i te były straszne) to nic dziwnego. Jeszcze długo się z urazu do misiów nie wyleczy. Tyle, że to nie jest powód do deprecjonowania jej osoby.
    Opisała nie swoją sytuację, może i nieobiektywnie, ale generalnie odnosiła się do czegoś konkretnego i na tej bazie powstało pytanie. W sumie to ja się tytułowi nie dziwię. Bo jeśli się jest bezpośrednio zaangażowaną osobą, to jak można odebrać "pan zostaje, pani wychodzi"? Pani by się jednak należało jakieś sensowne wyjaśnienie, dlaczego to ona ma wyjść. Już nie mówiąc o tym, że mogła dostać jakieś namiary, cokolwiek, a nie "do widzenia". Osoba, którą ciągle się oszukuje, która jest po prostu krzywdzona, takie "ja tu sobie z panem porozmawiam a pani już dziękuję" może odebrać jako zaopiekowanie się panem, a jej danie kopa. Oczywiście, że z punktu widzenia osoby kompletnie nie zaangażowanej, czytającej, może to być nieracjonalny odbiór, ale tego się w emocjach, w kółko powtarzających się, nie widzi.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:15
    Nie znam tej pani, a jedynie plotki na jej temat od Mary_lu, więc nie będę jej bezpośrednio oceniać, wybacz.
  • pade 09.10.19, 10:44
    Cały czas dyskutujesz opierając się, wg Ciebie, na plotkach.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:47
    Tak, ale nie wygłaszam kategorycznych diagnoz na temat stanu psychicznego osób opisywanych w tych plotkach. Nie wiem czy Mary Lu trafnie ocenia motywacje swojej przyjaciółki.
  • pade 09.10.19, 10:51
    spanish_fly napisała:

    > Tak, ale nie wygłaszam kategorycznych diagnoz na temat stanu psychicznego osób
    > opisywanych w tych plotkach.

    A te kategoryczne diagnozy to?

    Nie wiem czy Mary Lu trafnie ocenia motywacje swoj
    > ej przyjaciółki.

    Nikt tego nie wie, to nie jest wątek na ten temat.
    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 11:08
    >>>>A te kategoryczne diagnozy to?

    "Ona jest ofiarą, potrzebuje by jej ktoś pokazał co robi mąż i co ona pozwala sobie robić. Sama tego nie zobaczy. O gotowanej żabie to już chyba wszyscy na forum słyszeli."

    >>>Nikt tego nie wie, to nie jest wątek na ten temat.

    Tja, wątek miał być o obronie misia, ale dopytywałam się i jeszcze nie usłyszałam, kto niby bronił misia.
  • pade 09.10.19, 11:41
    "Diagnoza" i to na dodatek "kategoryczna" jest parafrazą tego, co o żonie napisała autorka.
    Ty podważasz w tym wątku wszystko, oprócz zachowania terapeutki, ona jedna zachowała się właściwie a cała reszta, włącznie z autorką nie.
    Masz prawo tak uważać, ja mam prawo uważać inaczej.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 11:51
    Nie podważam również zachowania bohaterki wątku - miała prawo być wzburzona tą sytuacją i oceniać ją emocjonalnie. Umknęło Ci. A przeniesienie emocji na terapeutę to klasyka, ale o tym pewnie wiesz, bo podobno proces terapeutyczny znasz od podszewki.
  • pade 09.10.19, 12:06
    Przeniesienie to nie urojenie. Poza tym, sama uparcie podkreślałaś, że to dopiero konsultacja i to pierwsza, a nie terapia. Więc owszem, jakiś rodzaj przeniesienia mógł nastąpić, ale to nie oznacza, że klientce nie podziękowano za spotkanie, tylko jej się wydawało. A o tym podziękowaniu właśnie jest mowa w wątku.
    Nigdy mnie nie potraktowano w ten sposób, więc u mnie mechanizm przeniesienia nie ma racji bytu. Poza tym zwykle "bronię" terapeutów i terapii na forum. Dlatego nie zgadzam się z upraszczaniem pod tytułem "przeniesienie".


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 12:26
    Pisałam gdzieś o urojeniach???

    >>>Więc owszem, jakiś rodzaj przeniesienia mógł nastąpić, ale to nie oznacza, że klientce nie podziękowano za spotkanie, tylko jej się wydawało.

    Nic takiego nie sugerowałam. Chodzi o emocje odczuwane przez klientkę po tym wydarzeniu - to one mogły zostać przeniesione. Zamiast złościć się na niewiernego męża, złości się na terapeutkę.

    >>>Nigdy mnie nie potraktowano w ten sposób, więc u mnie mechanizm przeniesienia nie ma racji bytu.

    Po pierwsze, nie sugerowałam nic takiego. Po drugie to nie działa w taki prosty sposób.
  • pade 09.10.19, 12:33
    spanish_fly napisała:

    > Pisałam gdzieś o urojeniach???
    Nie, ale nie napisałaś w ogóle do czego się odnosisz, więc idąc Twoim tropem pt. "obrona terapeutki za wszelką cenę", pomyślałam, że to jest sugestia, iż nie było tak źle, tylko żonie się wydawało.
    >
    > >>>Więc owszem, jakiś rodzaj przeniesienia mógł nastąpić, ale to ni
    > e oznacza, że klientce nie podziękowano za spotkanie, tylko jej się wydawało.
    >
    > Nic takiego nie sugerowałam. Chodzi o emocje odczuwane przez klientkę po tym wy
    > darzeniu - to one mogły zostać przeniesione. Zamiast złościć się na niewiernego
    > męża, złości się na terapeutkę.

    Raczej nie, skoro trafiła do autorki w rozsypce i z poczuciem krzywdy, a nie złości.
    Zastanawiam się czy ta kobieta w ogóle potrafi się złościć.
    >
    > >>>Nigdy mnie nie potraktowano w ten sposób, więc u mnie mechanizm
    > przeniesienia nie ma racji bytu.
    >
    > Po pierwsze, nie sugerowałam nic takiego. Po drugie to nie działa w taki prosty
    > sposób.

    Wiem, że nie sugerowałaś. Nic takiego nie piszę.
    W taki prosty sposób też działa. Nie dotyczy wyłącznie relacji terapeuta-klient.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • araceli 09.10.19, 09:49
    spanish_fly napisała:
    > Siedzisz u niej w recepcji? Skąd masz takie informacje?

    Według Mary_lu zawsze wszyscy "pomagają" misiowi wink


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • sirella 09.10.19, 09:45
    No jak to! powinna razem z "ofiarą" i z mary_lu nawrzeszczeć na tego chłopa i go zwyzywać. wtedy by były obie bardzo zadowolone i "ofiara" nadal by mogła "dawać się przekonywać do trwania związku.
  • mary_lu 09.10.19, 09:47
    Oczywiście, wrzask, wyzywanie i przekonywanie jest metodą zalecaną przez PTPy, prezcież o to mi chodzi.
  • araceli 09.10.19, 09:47
    mary_lu napisała:
    > To takie normalne, żeby przeprowadzić wywiad z
    > parą jako terapeuta par, a potem wybrać jedną z tych osób aby jej pomagać, a z
    > drugą się pożegnać, nawet jeśli obiektywnie pod każdym względem jest w trudnie
    > jszej sytuacji.


    Czy jakby terapeutka "nazwała problem" (zwyzywała misia od ujów) i zajęła się twoją koleżanką to już "wybranie jednej osoby" byłoby ok?



    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • mary_lu 09.10.19, 09:52
    Ponieważ już wymyślacie takie piętrowe bzdury, to wytłumaczę na piśmie:


    Sprowadzacie sprawę do absurdu, z nieznanych przyczyn broniąc kompletnie niezgodnego z jakimikolwiek zasadami postępowania terapeutki, twierdząc do tego, źe ja wymagam dziwnych zachowań (krzyki, wyzwiska). Serio, leczcie się same.
  • araceli 09.10.19, 09:56
    mary_lu napisała:
    > kompletnie niezgodnego z jakimikolwiek zasadami postępowania

    Twój problem polega na tym, że "jakiekolwiek" oznacza dla ciebie TWOJE zasady. I jesteś tak zacietrzewiona, że nie ogarniasz.




    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • mary_lu 09.10.19, 09:57
    Spadaj trollu.
  • pade 09.10.19, 09:20
    Przecież pretensje nie są o brak cudu, tylko o podziękowanie pani za udział w sesji. O sposób załatwienia sprawy. To zostało już z dwadzieścia razy wyartykułowane w tym wątku.
    Poza tym, przyjaciele mogą sobie mówić co chcą, są za blisko, obca osoba jest w takich sytuacjach większym autorytetem. Zwłaszcza psychoterapeuta, który ma profesjonalne narzędzia do prowokowania do myślenia.
    Nanga ma rację przypominając, że najbardziej profesjonalne jest prowadzenie terapii par we dwie osoby. Nawet nie po to, by jedna zajmowała się jedną, a druga drugą, tylko dlatego, że każda z nich ma swój odrębny filtr rzeczywistości i widzi co innego.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 09:32
    Skąd Ci przyszło do głowy, że obca osoba jest w takich sytuacjach automatycznie większym autorytetem? Nie jest. Obcym się nie ufa. Masz świadomość, że wiedzą bardzo niewiele o Twojej sytuacji i bierzesz to pod uwagę oceniając ich opinię. Każda terapia zaczyna się od mozolnego zdobywania zaufania klienta i czasem to się nie udaje do samego końca.

    Zresztą reakcja bohaterki tego wątku dobitnie pokazuje ten brak zaufania. Gdyby ufała terapeutce to przyjęłaby z większym spokojem to w jaki sposób pokierowała sytuacją.
  • pade 09.10.19, 09:54
    spanish_fly napisała:

    > Skąd Ci przyszło do głowy, że obca osoba jest w takich sytuacjach automatycznie
    > większym autorytetem? Nie jest. Obcym się nie ufa. Masz świadomość, że wiedzą
    > bardzo niewiele o Twojej sytuacji i bierzesz to pod uwagę oceniając ich opinię.
    > Każda terapia zaczyna się od mozolnego zdobywania zaufania klienta i czasem to
    > się nie udaje do samego końca.

    To nie była pani z warzywniaka, tylko podobno fachowiec.
    To Twoje przekonanie: obcym się nie ufa. Moje to: obowiązuje zasada ograniczonego zaufania.

    >
    > Zresztą reakcja bohaterki tego wątku dobitnie pokazuje ten brak zaufania. Gdyby
    > ufała terapeutce to przyjęłaby z większym spokojem to w jaki sposób pokierował
    > a sytuacją.

    To już jest totalna bzdura. Żona dostała dwa komunikaty jeden po drugim: znów mnie oszukał i pani już podziękujemy. To ostatnie można sobie interpretować na milion sposobów co pokazuje ten wątek. To nie jest dobre pokierowanie sytuacją. cbdu.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:12
    >>>To nie była pani z warzywniaka, tylko podobno fachowiec.

    Fachowiec, ale nie taki jak to sobie ludzie wyobrażają. Nie jasnowidz, nie wszechwiedzący, nie cudotwórca, który ukoi w godzinę każdy ból i znajdzie wyjście z każdej sytuacji.

    >>>To już jest totalna bzdura. Żona dostała dwa komunikaty jeden po drugim: znów mnie oszukał i pani już podziękujemy.

    Za pierwszy komunikat odpowiedzialny jest mąż. Drugi był wymuszony tym pierwszym. Każdą sytuację, każde zdanie można interpretować na milion sposobów. Ponadto, kobieta osobiście zaakceptowała rozwiązanie zaproponowane przez terapeutkę. Jest dorosłą osobą i nie jest rolą terapeutki, która przyjęła ich jedynie na konsultację robić jej interwencję kryzysową, o którą nie prosiła.
  • pade 09.10.19, 10:16
    Tyle, że wyproszenie pani ze spotkania to nie jest rozwiązanie! Co zostało wg Ciebie "rozwiązane"?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:20
    Rozwiązane zostały konsultacje w sprawie terapii dla pary, bo okazało się, że nie jest możliwa.
  • pade 09.10.19, 10:23
    spanish_fly napisała:

    > Rozwiązane zostały konsultacje w sprawie terapii dla pary, bo okazało się, że n
    > ie jest możliwa.

    I jesteś na 200% pewna, że rozwiązanie konsultacji pary, czyli wyproszenie jeden osoby, i jednoczesne zawiązanie, zaraz po tym zdarzeniu, konsultacji indywidualnej z osobą z pary, jest etyczne?


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:28
    Zakładam, że doświadczona terapeutka wie więcej na temat niż ja, poza tym to ona przy tym była i może znać okoliczności, których my nie znamy mając tylko plotki z trzeciej ręki.
  • pade 09.10.19, 10:33
    Ja zakładam, że te plotki mają coś wspólnego z faktami na tyle, że można się pokusić o dyskusję w wątku.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:36
    Im dłużej trwa ta dyskusja, tym bardziej wydaje mi się, że jest odwrotnie.
  • pade 09.10.19, 10:21
    I jeszcze jedno. Terapeuta ma prawo powiedzieć "nie wiem", "nie wiem co zrobić, w takim razie kończę spotkanie z państwem, możemy się umówić na następny tydzień".


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • spanish_fly 09.10.19, 10:28
    Ma prawo, ale nie ma obowiązku.
  • mamaaspiama 09.10.19, 09:32
    Dżizus, tam nie było żadnej terapii!
    Tam były pierwsze konsultacje.
    Wizyta umówiona przez pana, rzekomo chcącego "ratować związek".
    Pani tylko wyraziła zgodę, ergo - to panu rzekomo zależało na naprawie małżeństwa, nie pani.
    Pani została ZAPYTANA czy czuję się komfortowo z rozwiązaniem zaproponowanym przez terapeutkę - kontynuacja terapii z panem.
    Pani WYRAZIŁA ZGODĘ.
    Czyli pani łaskawie "dała się zaciągnąć" do terapeutki, a następnie wyraziła zgodę na zakończenie spotkania jako bezzasadnego w obliczu oświadczenia pana.
    To o co jej chodzi?
  • mary_lu 09.10.19, 09:39
    Dała się zaciągnąć na terapię i okazało się, ze po raz kolejny została okłamana. Terapeutka osobie w szoku przedstawiła jedyna możliwość, a ta zgodziła się. Nie, ni super, czego ja się czepiam big_grin
  • sirella 09.10.19, 09:42
    jak o raz kolejny została okłamana to chyba już przyzwyczajona do tego, że ten typ tak ma?
  • mary_lu 09.10.19, 09:44
    Też dobre stwierdzenie. Wykorzystam w następnej rozmowie, na pewno jej pomoże.
  • cruella_demon 09.10.19, 10:06
    > Czyli pani łaskawie "dała się zaciągnąć" do terapeutki, a następnie wyraziła zg
    > odę na zakończenie spotkania jako bezzasadnego w obliczu oświadczenia pana.

    Zapomniałaś dodać, ze pomiędzy tym, jeszcze przez te pół godziny to pani jechała ostro po panu.
  • mary_lu 09.10.19, 10:10
    Biedny! Naprawdę, tego nie robi się misiowi, żeby u terapeuty przez pół godziny jechać po facecie, który ją zostawił dwa miesiące po porodzie!
  • spanish_fly 09.10.19, 09:35
    Twoja przyjaciółka wie, że opisałaś bez ceregieli kawał jej intymnego życia w internecie?
  • mary_lu 09.10.19, 09:41
    Uuuu, ja też jestem złą kobietą big_grin

    Dajesz, kochana! big_grin
  • spanish_fly 09.10.19, 09:48
    A mogłabyś dla odmiany po prostu odpowiedzieć na pytanie? Nie uważasz, że takie coś stanowi poważne naruszenie czyjegoś zaufania?
  • sirella 09.10.19, 09: