Dodaj do ulubionych

czy tak można? oceny

08.10.19, 15:09
Nie wiem co robić. Mam dziecko w piątej klasie. Nie jest orłem, talentu do matematyki brak. W czwartej klasie trzy na koniec ale mocne nie naciągane. Trudno nie każdy jest ideałem, pogodziłam się ze mino pracy lepiej nie będzie.
W piątej klasie zaczął się problem bo zmieniła się nauczycielka. Robi im sprawdziany z mnożenia i dzielenia i za dwa błędy jest jedynka, a przykładów daje 46. Wiem ze dzieci powinnny to już dawno umieć ale nie każdy jest w stanie napisać bezbłędnie w 5 minut.
Dziecko napisało na czwórkę według systemu oceniania w szkole (statut) a ma wpisane jeden bo więcej niż dwa błędy, następny napisała na 90% i też ma wpisane jeden. Rozmawiałam z dyrektorka ale ona lekceważy sprawę a dziecko mi się załamuje i twierdzi ze nie przejdzie do następnej klasy. Mam ochotę rozszarpać to babsko ale boję się że będzie się mścić na dziecku.
Emamy nauczycielki - czy tak można oceniać sprzecznie ze statutem szkoły?
Obserwuj wątek
      • gwiazdazaranna Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 15:21
        Naprawdę wiem jakie to ważne. Ale to nierealne. Dzieciątko może w domu robić zadania pięknie, choć też nie zawsze, ale w szkole zawsze się w czymś pomyli. Tak już na nie wiem może to stres. Rozumie zasady matematyki ale zawsze zrobi głupi błąd w obliczeniach. Mnie szokuje podejście nauczycielki. Wszystko albo nic. Pięć albo jeden. A te mniej zdolne dzieci to co? Zniszczyć im psychikę wiecznymi niepowodzeniami i na odstrzał?
        • mama.nygusa Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 15:43
          Przy tylu przykladach kazdy moze sie pomylic, a zwlaszcza jak jest taka presja.Statut czego on konkretnie dotyczy, sprawdzianow moze? Przy kartkowkach moze byc inaczej?


          --
          bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
          78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
        • miss_fahrenheit Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 15:54
          Trudno na to odpowiedzieć, bo z jednej strony nauczycielka moim zdaniem podchodzi zbyt radykalnie, z drugiej - o ile u dziecka nie stwierdzono np. dyskalkulii, uczeń nie znający zupełnych podstaw nie powinien w ogóle znaleźć się w piątej klasie.

          Postawiłabym chyba na zajęcia wyrównawcze, korepetycje i rozmowę z nauczycielką o możliwości poprawiania sprawdzianów.
          • profes79 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:01
            Ale to nie jest kwestia znajomości bądź nie podstaw. To kwestia tego, że jak w stresie - zwłaszcza w tym wieku - robisz seryjnie zadania nawet z tabliczki mnożenia, to gdzieś w którymś miejscu możesz się rąbnąć. Rozumiałbym teksty o zajęciach wyrównawczych gdyby chodziło o dwa poprawne rozwiązania z czterdziestu zadań ale na litość nie przy dwóch błędach z tych 40.
            90% rozwiązania testu/zadań itd. to bardzo dobry wynik...



            --
            Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
          • mama.nygusa Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:03
            uczeń nie znający zupełnych podstaw

            Autorka nic nie pisze o tym, ze syn nie zna podstaw, powtarzam, kazdy na tyle przykladow moze zrobic blad czy 2, zwlaszcza pod taka presja.Takie radykalne podejscie na pewno nie pomaga.I jesli to faktycznie sa sprawdziany, a nie kartkowki to juz wogole nie powinna tak oceniac.

            --
            bip.inowroclaw.pl/?cid=72759&bip_id=8677
            78,954,90zl tyle zarabia nauczyciel.
            • miss_fahrenheit Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:08
              mama.nygusa napisał(a):

              > uczeń nie znający zupełnych podstaw
              >
              > Autorka nic nie pisze o tym, ze syn nie zna podstaw,

              Pisze, że w piątej klasie nie zna tabliczki mnożenia.

              Natomiast co do presji - tu się zgodzę i to też mogłoby być przedmiotem ewentualnej rozmowy z nauczycielką.
              • lena2222 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 22:24
                miss_fahrenheit napisała:

                > mama.nygusa napisał(a):
                >
                > > uczeń nie znający zupełnych podstaw
                > >
                > > Autorka nic nie pisze o tym, ze syn nie zna podstaw,
                >
                > Pisze, że w piątej klasie nie zna tabliczki mnożenia.
                >
                No i? Moje dziecko na początku każdej klasy uczy się tabliczki mnożenia od nowa.
                • miss_fahrenheit Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 22:50
                  lena2222 napisał(a):

                  > No i? Moje dziecko na początku każdej klasy uczy się tabliczki mnożenia od nowa

                  No i nic, nie piszę o dyskalkuliach, zaburzeniach, bo wtedy to co innego. Natomiast jeśli dziecko bez wspomnianych problemów nie zna tej tabliczki i dotarło do piątej klasy, to znaczy, że ktoś wcześniej (być może nauczyciel) mocno zaniedbał sprawę. To tak, jakby przechodzić do kolejnej klasy nie potrafiąc dobrze czytać.
                  • szeera Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 23:03
                    "No i nic, nie piszę o dyskalkuliach, zaburzeniach, bo wtedy to co innego. Natomiast jeśli dziecko bez wspomnianych problemów nie zna tej tabliczki i dotarło do piątej klasy, to znaczy, że ktoś wcześniej (być może nauczyciel) mocno zaniedbał sprawę."

                    No właśnie nie. Nieumiejętność zapamiętania tabliczki mnożenia to żadna dyskalkulia, bo dyskalkulia dotyczy myślenia matematycznego, a tu nie ma myślenia matematycznego. Jeśli dziecko nie jest w stanie odtworzyć tabliczki mnożenia na 5 min kartkówce to znaczy, że ma problem z odtworzeniem z pamięci abstrakcyjnego ciągu znaków w sytuacji stresowej. Jest to zapewne jakaś niedogodność, ale nie mająca związku z matematyką.
                    • miss_fahrenheit Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 23:14
                      Dlatego wspomniałam też ogólnie o zaburzeniach - ewentualnych przyczynach niemożności przyswojenia tabliczki mnożenia.

                      Nie nazwałabym braku tej umiejętności niedogodnością, raczej poważnym brakiem do nadrobienia.
                      • szeera Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 23:21
                        "Nie nazwałabym braku tej umiejętności niedogodnością, raczej poważnym brakiem do nadrobienia."

                        Czemu tak uważasz? Konieczność zapamiętania tylu abstrakcyjnych znaków i odtworzenia ich w systuacji stresowej nie jest częsta nawet w polskiej szkole. A akurat im dziecko starsze tym wykuta na blachę tabliczka traci na znaczeniu, bo dziecko jest bez problemu w stanie nadrobić licząc w różny sposób. Najczęściej jest to zresztą coś czego nie da się "nadrobić", choć akurat te dzieci to mają pewnie największy problem ze zniesieniem stresu, szczególnie po kolejnej porażce.
                        • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 23:37
                          Tabliczka mnożenia to nie abstrakcyjne znaki. Ja nie znam tabliczki mnożenia przez 13, 14.15, ale potrafiłę prawie równie szybko jak znający podać wynik, nikt nie wymaga od dziecka znajomości wyniku, jeśli w tym samym czasie potrafi go bezbłędnie policzyć.
                          • szeera Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 01:01
                            "Tabliczka mnożenia to nie abstrakcyjne znaki. Ja nie znam tabliczki mnożenia przez 13, 14.15, ale potrafiłę prawie równie szybko jak znający podać wynik, nikt nie wymaga od dziecka znajomości wyniku, jeśli w tym samym czasie potrafi go bezbłędnie policzyć."

                            Oczywiście, że wynik mnożenia nie jest generalnie abstrakcyjnym znakiem. Ale kartkówki takiego typu jak u autorki wątku są tak skonstruowane, że dziecko musi znać tabliczkę mnożenia jak wierszyk, żeby zdążyć wpisać wszystkie wyniki. Pamiętaj też, że przeciętny 11 latek liczy jednak dużo wolniej niż przeciętny dorosły. Jeszcze raz napiszę: jeśli dziecko umie jak wierszyk na pamięć i w stresie 90% tabliczki to spokojnie wystarczy do dalszego rozwoju matematycznego.
                            • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 08:50
                              Właśnie dlatego, że przeciętny 11 latek, zwłaszcza taki, który ma problemy z matematyką, nie liczy jak dorosły musi nauczyć się jej na pamięć.
                              Ja wogóle nie rozumiem problemu. Ucząc się dziennie jednego działania i pamiętając o przemienności w mniej niż dwa miesiące można się nauczyć TM, przez tyle lat wystarczyło się uczyć jednego działania na tydzień. Sprawa została zaniedbana i tyle.
                              • szeera Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 16:27
                                "Ja wogóle nie rozumiem problemu. Ucząc się dziennie jednego działania i pamiętając o przemienności w mniej niż dwa miesiące można się nauczyć TM, przez tyle lat wystarczyło się uczyć jednego działania na tydzień. Sprawa została zaniedbana i tyle."

                                Dokładnie, nie rozumiesz. Nie rozumiesz mechanizmów uczenia się i odtwarzania wiedzy.
                  • lena2222 Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 21:46
                    > No i nic, nie piszę o dyskalkuliach, zaburzeniach, bo wtedy to co innego. Natom
                    > iast jeśli dziecko bez wspomnianych problemów nie zna tej tabliczki i dotarło
                    > do piątej klasy, to znaczy, że ktoś wcześniej (być może nauczyciel) mocno zanie
                    > dbał sprawę. To tak, jakby przechodzić do kolejnej klasy nie potrafiąc dobrze c
                    > zytać.

                    Moje dziecko było badane i akurat dyskalkulii u niego nie stwierdzono, ma inne dys. Niemniej jednak rozumie matematykę, ma obniżone oceny za błędy wynikające, że tak nazwę to z "roztrzepania" .
                    Chce przez to powiedzieć że różnie funkcjonują nasze mózgi i to że u nas coś działa lub u naszych dzieci to nie znaczy że u innego będzie tak samo i nie wynika to z sposobu nauczania czy wychowania, ale z uwarunkowań na które nie mamy wpływu.
                  • szeera Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 23:06
                    "Ale to nie jest norma, a wyjątek, bo większość dzieci po szkolnych próbach przez pół roku ma tabliczkę mnożenia w małym paluszku, czyli najdalej w trzeciej klasie."

                    Jesteś pewna? Bo zazwyczaj na takich kartkówkach są bardzo różne stopnie, przy normalnej skali ocen. A gdy pojawiają się trudniejsze zadania, to które nie zapamiętały tych 10% tabliczki są w stanie to szybko policzyć.
                    • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 09:03
                      Różne oceny to są chyba w drugiej czy trzeciej klasie, kiedy dzieci się uczą. Potem normą jest znajomość TM i raczej nie robi się z tego kartkówek, bo po co. Tu nauczycielki z młodszych klas zawaliły sprawę i niestety konsekwencje ponoszą dzieci.
                      Wyobrażasz sobie np. szybko mnożyć czy dzielić pisemnie zastanawiając się ile to 6x7, a szybko musisz to robić, bo na pewnym etapie te słupki to tylko obliczenia pomocnicze.
          • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 11:13
            Uczeń nie znający podstaw nie napisałby test na 90%, a pomyłki mogą się zdarzyć, dorosłym się też zdarzają.
            Nauczyciel nie powinien oceniać zero jedynkowo, bo to zniechęca do pracy.
            • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 11:32
              Nauczyciel w piątej klasie nie powinien robić kartkówek z tabliczki mnożenia, tylko sprawiedliwie oceniać sprawdziany nawet widząc, że dziecko dobrze myśli, a błędy wynikają z obliczeń. Może tylko nie ma sumienia stawiać jedynek z testów i postanowiła coś z tym zrobić. Nawet jeśli skrytykujemy metodę, to większa krytyka należy się jej poprzedniczkom.
              • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 13:50
                Nie ma sumienia stawiać jedynek z testów, a ma sumienie stawiać hurtowo jedynki z tabliczki mnożenia? choć przykładów jak napisała autorka daje ponad 40 i tylko 5 min? Człowiek nie ma czasu się zastanowić tylko bezmyślnie wpisuje wykutą na pamięć tabliczkę, więc sorry dla mnie to nie ma nic wspólnego z matematyką.
                • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 14:28
                  Zapewne inna jest waga testu z bieżącego materiału i inna z kartkówki z mnożenia.
                  Czas na zastanawianie się nad ideą mnożenia i dzielenia był w drugiej czy trzeciej klasie. Teraz mają zastanawiać się i myśleć o poważniejszych i trudniejszych rzeczach, a nie tracić czas na odejmowanie 64-8.
                  Problemem jest, że dziecko ma braki w materiale 2-3 klasy (tabliczka do 30 wogole chyba wchodzi w pierwszej), a dyskusja o tym czy materiał jest sensowny i jak postawić do pionu nauczycielkę, a nie jak rozwiązać problem.
                  Zaraz będzie kłopot, bo będzie klasówka z mnożenia pisemnego i pani złośliwie daje za dużo przykładów.
                  • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 14:38
                    Skąd pomysł, że dziewczyna ma problemy w odejmowaniu? wyciągasz zbyt daleko idące wnioski, tylko dlatego że nie wyklepała na pamięć TM. I tak w bieżącym materiale zapewne przykładów z mnożenia nie było by 46 i 5 minut, a i pisząc sprawdzian zapewne miała by chwilę na zastanowienie, co w przypadku takiej szybkiej kartkówki z taka ilością przykładu nie ma miejsca.
        • amast Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:13
          Raz piszesz, że robi sprawdziany z mnożenia (trwające 5 minut) a raz o zadaniach i pomyłkach w obliczeniach. Czy możesz podać jakieś przykłady tego, co jest na tych sprawdzianach? Bo od tego bardzo zależy czy ocenianie 0/1 ma uzasadnienie czy nie...
      • berdebul Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:15
        Mówisz? Do etapu doktoratu (ze ścisłej dziedziny) nie opanowałam tabliczki mnożenia na pamięć. Żyję. Mam się dobrze. Podwójne mgr. Rownież ze ścisłych dziedzin. Trudno, podam odpowiedz 3 sekundy pózniej, bo policzę, zamiast odpowiedzieć z pamięci.
        • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:43
          Zanim się zrobi doktorat z fizyki, trzeba przejść kilka mniej ambitnych etapów, czyli klasówki, egzamin, gdzie czas jest skalkulowany pod dzieci, które są biegłe w tabliczce mnożenia i dzieleniu (o ile mnożenie jakoś tam można sobie wyliczyć, to przy dzieleniu trzeba najpierw oszacować wynik, a potem zobaczyć czy się przy szacowaniu nie popełniło błędu). Jeśli ktoś musi sobie poprzeliczać, pododawać, postrzelać, poszacować to traci cenny czas, szczególnie potrzebny dziecku, które ma z matematyką problemy.
          • ichi51e Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:57
            ale czas w obliczeniach matematycznych nie ma znaczenia. owszem fajnie jest jak szybko i sprawnie idzie ale orderu jak policzysz szybciej nie dostajesz - to nie szachy. Na pamiec sie uczy po to zeby przy dodawaniu/odejmowaniu w pamieci nie zrobic glupiego bledu.

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
              • ichi51e Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 08:14
                No i osoby ktore licza w pamieci wykonuja te obliczenia. To nie jest tak ze nie znacz calej tabliczki mnozenia tylko ze znasz kotwice - mnizenie na 1,2,3,5,9,10 i te co mnoza sie przez siebie. Ja np bym to policzyla szukajac najblizszej - nie wiem ile jest 56:8 wiec szukam jablizszej z 8 - czyli w moim wypadku 64. 64 to 8x8. Acha czyli 64-8= 56. Opdowiedz 7. Osoby ktore licA zamiast podawac wynik mnozenia z pamieci inaczej patrza na takie zadania.

                --
                wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 08:32
                  Problem w tym, że dziecko nie potrafi robić tego równie szybko co ci, którzy nauczyli się tej nieszczęsnej tabliczki, w dodatku jeśli po setkach powtórzeń nie potrafi zapamiętać tych dodatkowych kilku czy parunastu przykładów, które mu zostały przy podanych przez Ciebie kotwiczącach to jest spora szansa, że 64-8, wyjdzie mu 54.
                  • ichi51e Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 08:37
                    No nie wiem od dziecka tak robilam i dzialalo. Cala rodzina stala nade mna i sie dziwila jak mozna nie umiec nauczyc sie na pamiec. No glupia zwyczajnie. Obliczenia? Jakie obliczenia przeciez za glupia zeby wykuc! A mnie to dzialalo bezblednie

                    --
                    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • kk345 Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 09:17
                  >bym to policzyla szukajac najblizszej - nie wiem ile jest 56:8 wiec szukam jablizszej z 8 - czyli w moim wypadku 64. 64 to 8x8. Acha czyli 64-8= 56

                  Tylko do tego to musisz PAMIĘTAĆ, że 8x8 to 64... bez minimalnej podstawy leżysz.
                  • ichi51e Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 12:35
                    No ale witz polega na tym ze czesc tej tabliczki umiesz a czesc nie - przynajmniej u mnie tak bylo. Znalam te co podalam wyzej a reszte doliczalam.
                    Problem to jest jak ktos nie rozumie co to jest mnozenie/dzielenie nie jaki jest wynik.

                    --
                    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • berdebul Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 18:35
            I na tych mniej ambitnych etapach wystarczy zaliczenie. Zasada, że dwa błędy i pała, wyglada na niezgodna z wso. Zrobiłabym dzihad, a dziecko wyposażyła w linijkę z wypisana z tylu tabliczka mnożenia. Nic nie poradzimy, negatywna selekcja do zawodu robi swoje.
            Ewentualnie poszukałabym sensownego korepetytora, który ma narzędzia do pracy z dzieckiem, które myśli że matma jest trudna (np kogoś kto regularnie pracuje z dyskalkulikami). Dla komfortu dziecka i pokazania, że liczenie jest fajne.
            • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 19:02
              Do nauki TM nie jest potrzebny korepetytor, wystarczy jedna z nieskończonej ilości aplikacji czy jakiś program, zakładając, że dziecko rozumie istotę mnożenia i dzielenia, a tylko liczby nie wchodzą mu do głowy.
              Nikt nie pozwoli dziecku pisać sprawdzianu czy egzaminu z linijką ze ściągawką.
              • droch Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 20:01
                > [...] zakładając, że dziecko rozumie istotę mnożenia i dzielenia

                Akurat we wkuwaniu na blachę TM znajomość istotny mnożenia i dzielenia może tylko przeszkadzać.
                • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 20:10
                  Absolutna większość dzieci w tym wieku rozumie istotę mnożenia i zna TM. Jedno nie stoi w sprzeczności z drugim, zresztą nie wiem jak mogłoby utrudniać. Jeśli rozumiesz, że 2x3 to samo co 3x2 masz połowę mniej do nauczenia.
                  • droch Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 20:22
                    > zresztą nie wiem jak mogłoby utrudniać

                    Bo zamiast wpisać gotową liczbę z odpowiedniej przegródki w pamięci, dziecko zaczyna kombinować, np. tak jak napisałaś. A jak kombinuje, to może pomylić się.
                • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 20:22
                  Tabliczkę mnożenia to się wkuwało może za moich czasów, z karteczki, jak wierszyk, jeśli komuś dziesiątki przykładów nie zostawały w głowie. W porównaniu z tym teraz ta nauka to czysta przyjemność.
              • berdebul Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 21:06
                To nie jest kwestia istoty, tylko wkucia. Wystarczy, że dzieciak ma dysleksję i moze byc problem ze stałym wkuciem, bo po tygodniu moze nie pamietać niczego z tabliczki mnożenia.
                Co to znaczy „pozwoli”, po prostu ma taką linijkę w piórniku i trzyma na ławce. Na kartkówce nie chowa się wszystkiego, ze zostaje kartka i długopis. Na egzaminie sobie policzy, choćby dodając kolejne cyferki.
                • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 21:26
                  Ja w podstawówce byłam ze 30 lat temu i już wtedy zakazane były linijki i długopisy z TM. Na egzaminie doda liczby, ale w tym czasie jak on dodaje sześć ósemek reszta będzie zastanawiać się nad istotą zadania.
                  • berdebul Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 09:08
                    I? Ściągi też są zakazane. Widzisz, ja pracuję ze studentami. Zawsze pozwalam korzystać z odręcznych notatek, bo interesuje mnie, czy student rozumie równanie Levicha, a nie czy zna je na pamięć. Zawsze daję układ okresowy, bo mają umieć się nim posłużyć, a nie wkuć na pamięć masy molowe.
                    Na egzaminach jest masa czasu, bo dobiera się go pod słabych uczniów. Zdąży. Dodanie siedmiu 8, zajmie chwilę. Albo rozbije sobie na 3x8 i będzie dalej dodawać. Albo policzy sposobem na palcach.
                    • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 09:17
                      Jeśli ktoś przez kilka lat nie nauczył się kilkudziesięciu działań, z dużym prawdopodobieństwem nie jest w stanie szybko i prawidłowo dodawać.
                      Póki co szkoła ma przygotować do zdania egzaminu bez ściągawki. Jeśli nie przygotuje to dziecko nie zostanie studentem.
                      Egzaminy są układane pod przeciętnego, a nie słabego ucznia, inaczej wyniki byłyby inne.
                        • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 11:59
                          To Ty nie rozumiesz, że to akurat dziecko nie liczy tak szybko, żeby zmieścić się w czasie. Ty widocznie liczyłaś, brawo Ty. Wyjscia są więc dwa albo poprawić szybkość liczenia albo przysiąść do komputera i nauczyć się reszty tabliczki.
                          • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 13:57
                            Mało kto zmieścił by się w czasie mając 46 przykładów i tylko 5 minut, a nie mając wykutej na blachę tabliczki, a jednak tak jak ja kończy studia techniczne, a z matematyką nie miałam żadnych problemów w późniejszym etapie edukacji, a nawet we wcześniejszym tez nie, bo nikt nie wymagał rozwiazywania jednego przykładu w kilka sekund i to jeszcze pod presją, że jak się pomylisz to masz pałę. Wykucie na blachę tabliczki mnożenia nie gwarantuje sukcesów w matematyce, moim zdaniem lepiej jak w tym wieku dziecko rachuje w pamięci i układa sobie liczby w głowie niż wykuje.
                            • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 14:40
                              „Wykucie na blachę tabliczki mnożenia nie gwarantuje sukcesów w matematyce, moim zdaniem lepiej jak w tym wieku dziecko rachuje w pamięci i układa sobie liczby w głowie niż wykuje.”
                              Zgadzam się w 100%, ale jeśli mówimy o uczniu 1-3 klasy.
                              Ja wiem, że w tutejszej alternatywnej rzeczywistości, wszyscy kończą politechniki licząc na palcach, od wczesnej podstawówki wyprowadzając wzory zamiast zapamiętywania i gardzą znajomości tabliczki mnożeniema, która jest dla miernot, ale problem jest w realuwink
                              • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 15:58
                                Dlaczego liczenie w pamięci utożsamiasz z liczeniem na palcach? nie wiem czy alternatywna rzeczywistość w twoim przypadku, bo w moim przypadku to real, ba mój syn również piątoklasista tabliczki mnożenia nie ma wykutej bezmyślnie na blachę, a z matematyki ma 6.
                                • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 16:27
                                  Emotikonki nie zauważyłaś? Zdarza się.
                                  Od piątoklasisty wymaga się JEDNOCZEŚNIE znajomości tabliczki mnożenia (lub błyskawicznego liczenia w głowie) i rozumienia jej istoty, a nie tylko bezmyślnego klepania.
                                  • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 18:15
                                    Tylko ta nauczycielka wymaga bezmyślnego klepania, bo statystyczny człowiek nie jest w stanie w ciągu 5 minut zrobić 46 przykładów i nad każdym się choć trochę zastanowić. Tu wychodzi 6 sek. na jedno działanie, więc nie ma nawet czasu podrapać się po głowie i tak w takich okolicznościach w stresie nie jest trudno o błąd.
                                    • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 18:55
                                      Weź sobie kartkę, napisz 50 działań na mnożenie i dzielenie i policz ile ci to zajmie. Jeśli ktoś zna tabliczkę mnożenia i nie musi liczyć w głowie trwa to tyle co zapisanie wyników, ale już wiemy, TM jest dla bezmyślnych, matematyk jest ponad to, lubi sobie policzyć i nawet jeśli liczy to samo po raz setny, nie zapada mu to w pamięć.
                                      A najlepiej to dajmy już przedszkolakom kalkulatory, wtedy problem z koniecznością uczenia się podstaw zniknie i dzieci od razu zajmą się poważną matematyką.

                                      • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 19:06
                                        No nie zapada co zrobić? Moje liczenie w pamięci nie wygląda tak, że każdorazowo dodaje np sześć ósemek, więc policzenie przychodzi łatwo, moje dziecko liczy podobnie, tylko raz dodaje, raz odejmuje ale wymaga to chwili zastanowienia, co nie miało żadnego wpływu w późniejszej edukacji, ba ....nawet mi pomogło, bo większe cyfry inni na kartce musieli mnożyć, a ja to łatwo i szybko obliczyłam w pamięci.
                                        Kalkulatory to całkiem co innego, ale tak.. na studiach kalkulator to była podstawa i to nie taki z samymi cyframi wink
                                        • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 19:36
                                          Kalkulator to i na maturze można mieć, ale od wczesnej podstawówki do matury sporo czasu i nauki. Mi znajomość TM w żadnym wypadku nie upośledziła liczenia w pamięci, tak też bywawink
                                      • szeera Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 19:28
                                        "Weź sobie kartkę, napisz 50 działań na mnożenie i dzielenie i policz ile ci to zajmie. Jeśli ktoś zna tabliczkę mnożenia i nie musi liczyć w głowie trwa to tyle co zapisanie wyników, ale już wiemy, TM jest dla bezmyślnych, matematyk jest ponad to, lubi sobie policzyć i nawet jeśli liczy to samo po raz setny, nie zapada mu to w pamięć"

                                        Weź sobie grupę dorosłych. Zdenerwuj ich porządnie. Daj im do zrozumienia, że są do kitu. A teraz każ im napisać na kartce wszystkie piny i kody dostępu które doskonale znają na pamięć i na co dzień używają. Mają jedną szansę, nie mogą poprawić błędu, czasu mają tyle co na wpisanie liczb. Jak myślisz jaki będzie wynik?
                          • szeera Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 16:19
                            "Wyjscia są więc dwa albo poprawić szybkość liczenia albo przysiąść do komputera i nauczyć się reszty tabliczki."

                            Albo zmienić nauczycielkę na taką co umie uczyć matematyki. Bo dziecko umie tabliczkę na 90%, ale nauczycielka to umie uczyć matematyki na 10%.
                            • mika_p Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 16:53
                              90% poprawnie na 40 przykładach to są 4 błędy, na 50 przykładach 5 błędów.
                              Minęlo ponad 5 tygodni nowego roku szkolnego, tabliczka mnożenia była do nauczenia się w poprzednich klasach, a dziecko podchodzi do kolejnych sprawdzianów i dalej nie umie.

                              --
                              Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
                      • szeera Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 16:35
                        "Jeśli ktoś przez kilka lat nie nauczył się kilkudziesięciu działań, z dużym prawdopodobieństwem nie jest w stanie szybko i prawidłowo dodawać."

                        Nie, tu chodzi o całkowicie inne mechanizmy, nie ma to związku. Tak samo jak np. przy skomplikowanych działaniach algebraicznych dzieci robią błędy typu 2a+cośtam cośtam +2a=5a + cośtam żaden normalny nauczyciel nie każe dzieciom wtedy pisać w słupku 2+2=4 tylko może zasugerować sposoby na uniknięcie pomyłek. Jednym z ważnych sposobów jest sprawdzenie tego co się policzyło jeszcze raz, w celu znalezienia własnych błędów. Na 5 min kartkówkach nie ma oczywiście czasu na sprawdzenie wyników (co w ogóle jest bardzo niepedagogiczne, umiejętność znajdowania i poprawiana własnych błędów powinna być ćwiczona zawsze).
                      • berdebul Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 18:47
                        Nie, to tak nie działa. Zapytaj medotykow od matematyki. Matematyka jest generalnie źle nauczana, za krótko na konkretach, panie z klas 1-3 od dawna wypadają w testach kompetencji matematycznych słabo, program jest ułożony wujowo.
                        Ojp. Tysiące dzieci, które nie opanowały tabliczki mnożenia rok rocznie kończą szkoły i idą na studia. W tym wątku wpisały się już 3.
                        Nieumiejętność opanowania pamięciowego ma się nijak do kompetencji matematycznych (to zupełnie inny proces), albo do liczenia, lub szacowania.
                        W skrócie - osoba, która pamięciowo nie opanowała tabliczki mnożenia może być dobra z matmy, nie musi, może. Jak każdy inny. Bo umiejetność wkucia tabliczki mnożenia nie świadczy o kompetencjach matematycznych i prawidłowości przebiegu myślenia.
        • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 11:15
          Ja polibudę skończyłam i tez na pamięć tabliczki mnożenia nie umiem, obliczam w myślach, ale jakby mi ktoś dał 40 przykładów w 5 min to na bank gdzieś bym się rąbnęła.
    • baz12 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:07
      U nas też często tak jest, że można dostać albo 5 albo 1. Pani twierdzi, że albo umiesz albo nie umiesz. Nie jest to akurat matematyka. U nas taką metodę stosuje np pani od j. polskiego ( np odmiana przez przypadki), pani od geografii. Z tym, że u nas to dotyczy kartkówek a nie sprawdzianów.
    • mamtrzykoty Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:14
      A inne dzieci to co? Same piątki dostają, czy też jedynki?
      Może to sposób pani na to, aby zmusić dzieci do nauczenia się tabliczki mnożenia i może wcale tych jedynek nie będzie brała pod uwagę przy wystawianiu ocen na semestr.
      Nie rób awantury, nie idź z pretensjami, tylko porozmawiaj z panią, że ci dziecko nie chce do szkoły chodzić, że płacze, że nie zda z matematyki, bo ciągle jedynki dostaje, że strasznie się tym stresuje, że wymiotuje rano, bo dzisiaj matematyka i zobaczysz, co pani na to powie.
      A dziecku wytłumacz, że jedynka z tabliczki mnożenia, to nie koniec świata, będą jeszcze inne sprawdziany, to napisze lepiej.

      Poszukaj dobrego korepetytora z pasją, który ne będzie myślał, tak jak ty, że dziecko orłem z matematyki nie jest i sprawi, że dziecko matematykę jednak polubi.
      W 99,9 % przypadków nie bycia orłem z matematyki wynika z wadliwego myślenie, że matematyka jest trudna, ja nic nie rozumiem i nigdy się tego nie nauczę. Wiara we własne siły sprawia cuda i matematyka staje się prosta i przyjemna.
    • nangaparbat3 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:38
      NIe można.
      Nie można też oceniać wg zasady "wszystko albo nic", chociaż coraz częściej słyszę o takim ocenianiu i to właśnie w szkołach podstawowych.
      Problem jeszcze taki: czy złą ocenę ostatecznie wymazuje się, kidy uczeń umie już na 100%? Wtedy miałoby to może cień sensu. Jeśli liczy się ją do wyniku na koniec semestru, to jest to szkolna patologia, i tyle.

      --
      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
    • aguar Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 16:54
      Nie jestem pewna czy formalnie tak nie można, ale zdaje mi się, że nie. Za to jest to totalnie bez sensu w kontekście zachęcenia dziecka do nauki, do tego, aby polubiło matematykę, niepedagogiczne, źle wpływające na samoocenę dziecka, uczące, że nie warto się starać, po prostu ręce opadają.....
    • alpepe Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:19
      Całowałabym po rękach i wytatuowała sobie na ramieniu imię tej nauczycielki. Serio. Wreszcie ktoś, komu zależy.

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
        • aguar Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:37
          Dobrze, że jej zależy, by się nauczyli. Ale sposób z realizacji chyba najgorszy z możliwych.
          Mój syn nauczył się tabliczki mnożenia z tego typu filmików www.youtube.com/watch?v=w5ZM3YItes4
          A widzę, że od "jego czasów" przybyło na YT mnóstwo podobnych.
          • nangaparbat3 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:45
            A dlaczego uważać, ze jej "zależy"? To coś jak rodzic bijący dziecko, żeby je dobrze wychować.
            Moi uczniowie z SP mówili wprost: pani się sadyści.

            --
            "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
            • verdana Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:51
              Zależy jej na czym? Bo na pewno nie na tym, aby ktokolwiek lubił matematykę i chciał sie jej uczyć. A to jest bez porównania ważniejsze od tabliczki mnożenia. Szczególnie tej znanej na 90%.
        • mia_mia Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:53
          Powiedzmy, że jako pierwsza zauważyła problem i próbuje coś zrobić, bo poprzednie nauczycielki zawaliły sprawę. Wykonanie może nieudolne, ale z drugiej strony przecież nie będzie piątoklasistów uczyła mnożenia. Muszą sami przysiąść i się nauczyć. To nie jest normalne, że w tym wieku przynajmniej kilkoro dzieci ma taki problem.
          • nangaparbat3 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 18:23
            Jeśli piątoklasiści nie umieją mnożyć, trzeba ich tego nauczyć. Niech przysiąda i uczą się w domu przez trzy, potem przez cztery, i tak co tydzień dodawałabym nową część. Nie wszystko naraz.

            --
            "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
              • nangaparbat3 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 20:54
                istotnegoJeśli się do tej pory nie nauczyli, trzeba im pomóc to zrobić - bo nie pójdą dalej. Wysiądą na sprowadzaniu do wspólnego mianownika i działaniach na ułamkach - bez znajomości tabliczki będą w tym zawsze kuleć.
                Nie rozumiem, czemu się dziwisz, że jeśli uczniowie nie umieją czegoś, czego powinni byli nauczyć się wcześniej, aktualny nauczyciel powinien im w tym pomóc. To alfabet uczenia.


                --
                "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                  • szeera Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 22:43
                    "Tabliczki mnożenia w wersji podstawowej trzeba się nauczyć na pamięć"

                    Trzeba jak trzeba. Po pierwsze, "tabliczka mnożenia" to nie jest matematyka, taką kartkówkę da się spokojnie zdać nie rozumiejąc koncepcji cyfr arabskich, nie mówiąc już o mnożeniu - wystarczy nauczyć się "obrazków - liczb" na pamięć. Pewnie istnieją szympansy które dadzą radę. A z drugiej strony istnieje całkiem sporo dzieci które 100% dokładność w systuacji stresu i presji czasu przerasta. Rozumiem, że czasu jest tak mało specjalnie, żeby dzieci nie były w stanie niczego doliczyć. Nie ma to nic wspólnego z umiejętnościami matematycznymi czy zdolnościami w tym zakresie. Ma pewnie z odpornością na stres, zaburzeniami uczenia, zaburzeniami koncentracji itd. a także przekonaniem dziecka czy jest dobre czy nie z matematyki.

                    Dziecko ma 90% skuteczności na bardzo wielu przykładach - jak dla mnie całkowicie ok. Arytmetyka jest podstawą do dalszczego uczenia i na pewno sprawność w arytmetyc pomaga w algebrze. Ale nikt już nie wymaga od nikogo arytmetycznej sprawności XIX księgowego. Po prostu nie ma po co.

                    Taki nauczyciel pokazujący, że w matematyce to ważna jest wykuta tabliczka mnożenia robi krzywdę wszystkim dzieciom, także tym które szczęśliwie zaliczyły w pierwszym terminie.
                    • kk345 Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 00:31
                      Problem w tym, ze dotąd pewne umiejętności były uważane za podstawę, niezbędną do dalszej nauki (nie tylko ta cholerna tabliczka, także reguły gramatyczne czy ortograficzne, czy wzory na pola czy objętości), cześć podstawowego wykształcenia. Teraz w imę źle pojętego odciążania bombelków tych podstaw wymagać już nie wolno/nie wypada i w efekcie mamy piątoklasistę, nie radzącego sobie z działaniem typu 7x8. Ja wiem, ematka ma milion przykładów jak sąsiad bez znajomości tej przestarzałej tabliczki zdobył Nobla z matematyki, ale w prawdziwym życiu rzadko tak to działa. Mozna w sumie liczyć to na palcach, ale nie spełnia to wg mnie standardów wspomnianego wykształcenia podstawowego.
    • ichi51e Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 17:54
      powiedzialabym cos wskazujac specyfike dziecka. moje by sie zalamalo przy takim systemie - na szczescie ma w orzeczenie wpisane ze ma miec system POZYTYWNEJ motywacji.

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • bergamotka77 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 18:24
      A dlaczego zmieniłaś nick do tak banalnego tematu?

      --
      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • kai_30 Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 19:45
      Oooo, to mi przypomina panią od matematyki moich starszych synów. Z tym, że ona zerojedynkowo oceniała zadania domowe - można było dostać 1 za brak zadania albo nic, jeśli zadanie było zrobione. Podobnie, jeśli zbierała ćwiczenia do sprawdzenia, dajmy na to zakres 20 stron - za zrobione wszystkie zadania nie było oceny, jeśli brakowało choć jednego, była jedynka. Z innych osiągnięć pani mogę wymienić jeszcze palisadę z jedynek stawianą za braki zadań domowych uczniowi, który miał operowaną kilkukrotnie prawą rękę po skomplikowanym złamaniu. Jedynki były stawiane także za okres, kiedy uczeń leżał na chirurgii - bo zadania domowe z okresu nieobecności w szkole należało przedstawić pani natychmiast po powrocie. I na nic tłumaczenia, że dziecko pisać nie może, za każde brakujące zadanie była jedynka.

      Dżihad nastąpił, system oceniania wymyślony przez panią został zmieniony. Walcz o przestrzeganie statutu.

    • szeera Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 20:27
      Pani nie ma pojęcia o metodologii nauczania matematyki. Krzywdzi wszystkiego dzieci w tej klasie, nie tylko Twoje. O przestrzeganie statutu walcz, jeśli jest do tego podstwa, ale przede wszystkim zastanów się, co możesz zrobić aby dziecko opanowało matematykę. Zmienić klasę? Wziąć dobrego korepetytora na do przerabiania całego materiału?

      "Nie jest orłem, talentu do matematyki brak."

      Biorąc pod uwagę co jest w materiale do 4 klasy nie ma podstaw do stwierdzenia czego dziecko da radę, a czego nie da rady się nauczyć się w przyszłości - może ma do matematki tylko przeciętny talent, ale to spokojnie wystarcza do opanowania dobrze materiały szkolnego i powyżej. Za to przekonanie, że nie jest dobry z matematyki uniemożliwi mu dalszą naukę na pewno i odetnie wszystkie kierunki gdzie matematyka w jakimś stopniu występuje.
    • manala Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 21:39
      Teraz Cię będą przekonywać, że masz ułomne dziecko co tabliczki mnożenia nie umie, i że cudowna nauczycielka chce mu tylko pomóc.
      G...no prawda. Babsko łamie zasady przedmiotowego systemu oceniania, bo na pewno nie ma tam zapisane, że za 90% jest 1. Poproś o PSO, sprawdź co tam jest zapisane i walcz o dzieciaka. Każdy może się pomylić, i każdy się czasem myli. Że też tacy ludzie ciągle pracują w polskich szkołach - tragedia. Szkoda dzieciaków.
      • szeera Re: czy tak można? oceny 08.10.19, 23:12
        "Jesli jestes z Warszawy to zapisz ja na Kumon."

        Podejrzewam, że akurat w Warszawie to bez problemu są dostępne dużo lepsze programy nauki matematyki niż ten. Ale zgadzam się, że taka "matematyczna szkoła" pewnie by temu dziecku bardzo pomogła.
        • mika_p Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 15:23
          > Na razie załatwiłam korepetytorkę.

          I co ona zrobi poza podawaniem serii mnożeń, na które dziecko będzie musialo podać odpowiedź?
          Naprawdę jest masa gier online, na czas i nie na czas, wpisz w google "multiplication games", posadź dziecko i niech sobie wybiera. Nawet niefajne gry wymagają wykonania kilku dzialań, żeby się przekonać, że gra niefajna. Tu kilka, tam kilka i wejdą do głowy

          --
          Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
    • an.16 Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 09:44
      Wredna nauczycielka. Porozmawiaj z nią, opisz też problem wychowawcy. Ja do takich misji wysyłam męża. Ma świetne zdolności komunikacyjne i zawsze udaje mu się przekonać drugą stronę. Niezależnie od wszystkiego i wbrew temu co wypisują tutaj pseudoznawcy, takie kartkówki nie uczą i nie sprawdzają niczego. Myślenie matematyczne nie ma nic wspólnego z małpia zręcznością w liczeniu w pamięci i klepaniu tabliczki mnożenia. Szkoda w ogóle że tracą czas i nerwy na takie zbędne "sprawności" zamiast rozwiązać choćby jedno zadanie wymagające myślenia. No ale wtedy nauczyciel musiałby się wysilić. A tak rozda kartki, zbierze i każdy ma stopień. Który niczego nie odzwierciedla.
      • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 10:21
        Kartkówki z TM niczego nie uczą, sprawdzają czy dziecko się nauczyło. Poprzednie nauczycielki widać nie męczyły nimi, ku uciesze rodziców, to teraz powinno się dostać tej, która zauważyła problem. Powinna olać sprawę, stawiać pały na sprawdzianach widząc, że dziecko dobrze myśli, a polega na obliczeniach?
        Żeby rozwiązać zadanie wymagające myślenia trzeba często wykonać obliczenia pomocnicze, a te w podstawówce robi się bez kalkulatora, bez podstaw nie rozwinie się skrzydeł.
        Opanowanie TM, jak słusznie zauważyłaś nie wymaga specjalnych zdolności matematycznych, więc nawet nie ma wymówek, że ktoś „jest humanistOM”
        • an.16 Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 10:34
          nie zgadzam się. W stresie można się po prostu pomylić. Przy rozwiązywaniu zadania małpia biegłość nie jest najistotniejsza, bo jak ktoś wcześniej napisał osoba, która nie wkuła paru działań z tabliczki mnożenia obliczy je w ciągu 3 sekund. Liczy się myślenie, znalezienie problemu i sposobu na rozwiązanie. Ale oczywiście nikomu nie chce się układać ani sprawdzać takich zadań. I cała para idzie w gwizdek. Bo te zadania, czy głupawe zeszyty ćwiczeń nie są przygrywką do nauki matematyki. One niestety ja zastępują. Na ŻADNYM etapie nauki matematyki tępe odtwarzanie nie powinno być weryfikowane ani oceniane.
          • amast Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 10:41
            > osoba, która nie wkuła paru działań z tabliczki mnożenia obliczy je w ciągu 3 sekund

            Post startowy jest właśnie dowodem na to, że nie obliczy. 46 przykładów w 5 minut. jakieś 6 sekund na przykład, jeżeli dziecko połowę pamięta, a połowę musi policzyć to nadal ma dużo więcej czasu niż 3 sekundy. I nie wyrabia.
          • mia_mia Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 11:15
            Przy takiej ilości dostępnych książek i milionach zadań w internecie nikt nie musi się bawić w układanie zadań, a sprawdzenie rozwiązania trwa krócej niż kartkówki. Raczej nie w tym problem, zresztą nauczycielka zaoszczędziłaby dużo czasu, gdyby nie przychodziła rano i nie robiłaby tych kartkówek. Ich sprawdzanie to dopiero musi być nudne. Tylko dzieci jak widać nie miały przez tyle czasu powodu, żeby się nauczyć i nie liczą tak szybko, żeby w 3 sekundy doliczyć to czego nie pamiętają.
            A co widziałbyś w zeszytach ćwiczeń dla podstawówki? Tylko zadania z kangurka?
            Zapisałam właśnie swojego pierwszoklasistę na pozaszkolne zajęcia z matematyki, takie właśnie rozwijające, a nie nastawione na ćwiczenie liczenia. Tylko nawet z takich zajęć, prowadzonych profesjonalnie, według ciekawego programu bez znajomości podstaw, które ćwiczy się w pierwszych latach w szkole, nic się nie wyniesie, bo zamiast skupiać się na rozwiązywaniu problemów, energia pójdzie w obliczenia, które u innych odbywają się ekspresowo, a grupa nie będzie czekać, aż ktoś sobie spokojnie policzy ile to 9x3
    • kragina Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 10:53
      Co za rady z D....
      Babka ocenia niezgodnie z prawem czyli ze statutem.
      Rozumiem ze u was w pracy tez za 1,2 pomyłki obcina sie pracownikowi cała wyplate? No bo albo pracuje na 100% albo nie.
      Autorki, dziwisz do szkoły po ksero kartkówki/ sprawdzianu, weryfikujesz w statucie czy system oceniania tego dotyczy, jak dotyczy i masz wyszczególnione ze za 90% należy sie ocena np 5 to piszesz odwołanie od oceny do dyrekcji- ZA PORWIERDZENIEM ODBIORU, kopiujesz to na wszelki wypadek. Jak pani sie nie ogarnie to kopie wysylasz do oddziału kuratorium w swoim mieście i piszesz ze i dyrektorka i nauczycielka lecą sobie w kulki.
      Nie chodź „rozmawiać” , nie proś, a juz napewno nie pogrążają dziecka w załamaniu.
      Byłam w takiej sytuacji, tez byłam „debilem matematycznym”, nauczycielka oceniała według swojego systemy, do matury podeszłam zaszczuta... i zdałam na 90%. Ale czy to było warte tych nerwów? Nie, teraz szczerze nienawidzę matematyki.
      • anna-1500 Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 11:33
        Bardzo mnie kusi żeby tak zrobić ale boję się że będzie się mścić na dziecku. Dlatego też nie rozmawiam z nauczycielką tylko z dyrektorką bo chyba bym to babsko rozniosła. powiedziałabym za dużo i ona by się mściła na dziecku.
        • amast Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 12:15
          To ja opowiem taką historię:
          W czwartej klasie, po zmianie z nauczania początkowego na nauczanie przedmiotowe, na drugim zebraniu wychowawczyni, a jednocześnie polonistka, powiedziała "proszę państwa, ja uczę od ponad 30 lat i naprawdę nie muszę tego dłużej robić, jeżeli państwo uważacie, że ja krzywdzę wasze dzieci to jestem gotowa od jutra zrezygnować z prowadzenia tej klasy, ja teraz wyjdę na 10 minut i dam państwu czas na dyskusję". Po 10 minutach konsternacji spod szyldu "aleosoooochodzi", pani wróciła do klasy i zapytana wprost odpowiedziała co następuje: dostała naganę od dyrekcji szkoły za prześladowanie dzieci, prześladowanie zgłosiła jedna matka z naszej klasy (nie kontaktując się w żaden sposób wcześniej z nauczycielką), prześladowanie polegało na tym, że pani we wrześniu zrobiła 3 dyktanda i jej dziecko dostało z tych dyktand 3 jedynki. Oprócz nagany pani została poinstruowana, żeby nie robiła więcej dyktand. Naszego osłupienia nie da się opisać słowami. Na zebraniu żadna matka nie przyznała się, że to właśnie jej dziecko jest prześladowane. Pani była wychowawczynią do końca podstawówki i do tej pory jest jedną z lepiej wspominanych przez moje dziecko nauczycielek z całego cyklu kształcenia. Aha, dostała od nas zielone światło na robienie dyktand kiedykolwiek sobie zażyczy.
          Może jednak warto najpierw pójść do nauczycielki i porozmawiać jak jedna osoba, której zależy na edukacji dziecka z drugą osobą, której zależy mniej więcej na tym samym?
          • gwiazdazaranna Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 12:23
            Tu jest trochę inna sytuacja. Jak rozumiem dyktanda były uczciwie oceniane. U nas
            nauczycielka jest zatrudniona na zastępstwo na rok czasu. Uczy też w innym mieście. Mam wrażenie ze to trochę popisywanie się na zasadzie - ja Wam teraz pokażę jak powinno się uczyć.
            • ninanos Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 13:27
              To tym bardziej się nie szczyp tylko działaj, bo takie ocenianie nauczycielki spowoduje, że dziecko zrazi się całkowicie do nauki matematyki, bo po co ma się uczyć jak i tak pałę dostanie, nawarstwią się problemy.
        • kragina Re: czy tak można? oceny 09.10.19, 16:17
          Jeśli jesteś pewna ze Twoje dziecko nie sprawia problemów wychowawczych, uczy sie w porządku to nie bedzie miała sie jak mścić. Uwierz mi ze nic tak nie demotywowalo jak zaniżanie ocen, a wiedziałam ze umiem bo chodziłam na korki o wynik z matury wskazywał na to ze osłem niw byłam.
          Zreszta umowami dyrektor juz byłaś i działań nie podjęła.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka