Dodaj do ulubionych

Nastolatek się nudzi

09.10.19, 07:49
Piszę, żeby sprawdzić czy u kogoś jest podobnie.
Jakiś czas temu eks się sfoszył, że młody średnio pamięta na kiedy się z nim umawiał, nie odpisuje na sms-y albo odpisuje z opóźnieniem, zdarzyło się że eks przyjechał, a syn był gdzieś z kolegą (bo podobno umawiali się tydzień wcześniej, a eks nie był łaskaw przypomnieć) etc.
Poza tym - to moja obserwacja - młody nie pali się, żeby jeździć do ojca na weekendy. O wyjeździe wakacyjnym czy jakimkolwiek innym syn też nie wspominał i raczej nie napierał na tatusia z pytaniami.
Mam wrażenie graniczące z przekonaniem, że młody się u ojca po prostu nudzi. Nie ma co robić (bo siedzieć na komunikatorach czy w necie może i w domu). W zeszłym roku na fefnastym wyjeździe nad Bałtyk umierał z nudów, do czego się przyznał, ojcu nie mówił, żeby mu nie było przykro. Ciąganie nastolatka na zakupy do lidla czy ch jest - z punktu widzenia nastolatka - nudne. Oferta typu "pójdziemy na spacer nad Wisłę/do parku" też jest nudna w uj (dla mnie jest śmiertelnie nudne, a co dopiero dla 15-latka).
Jak młody czegoś chce i pyta/proponuje to zwykle słyszał, że ojciec nie ma pieniędzy, siły, zdrowia, ma drewnianą nogę itp. więc rzadko wyrywa się z inicjatywą.
Ostatnio jak został zapytany gdzie chciałby się ruszyć i powiedział, że na strzelnicę, to entuzjazmu nie wykazała jakaś aktualna panienka ojca, więc nie pojechali etc. No więc się nudzi, a jak mu nie nakażę, żeby zachwycało jak nie zachwyca.
Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 09.10.19, 08:01
    To już taki wiek, że starzy nudzą i nie nadążają. Albo choćby byli fajni i kreatywni, towarzystwo ich nie jest już taka atrakcją. Pogadalabym z ojcem dziecka aby starał się podążać za tym co młody chce robic choc pewnie ciężko mu zrozumiec, ze dawne pomysły, kiedys przyjmowane z entuzjazmem, dziś nudzą.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 09.10.19, 08:03
    Ile on ma lat, że nie nie ma siły i zdrowia? wink Mój małżonek sam wyciąga chłopaków na rower, basen itp. i to on ma więcej powera do sportu.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • triss_merigold6 09.10.19, 08:05
    Nie chce mu się i tyle.
  • mia_mia 09.10.19, 08:04
    Nastolatki generalnie najczęściej nudzą się z dorosłymi, zwłaszcza jeśli pomyślą co w tym czasie mogliby robić z kolegami. Poza tym jeśli tata często zmienia partnerki może zwyczajnie czuć się tam nieswojo.
    Może niech się umawiają rzadziej, zamiast na noc to na konkretne wyjście, do kina czy w inne miejsce.
  • triss_merigold6 09.10.19, 08:07
    Przecież właśnie o tym piszę. Rzadko umawiają się na konkretne wyjście, a kino przecież kosztuje. tongue_out
    Na koleżanki ojca ma chyba wylane, nie wiem, nie pytam (nie uważam, żeby były na tyle istotne, by o nie pytać i nadawać im jakąś wagę).
  • bergamotka77 09.10.19, 08:13
    O no to wąż w kieszeni. Kino to jedna z.rzeczy, która syn 17-letni czasem praktykuje jeszcze z nami czasami. Takie wyjscia powinny miec atrakcje dla niego przynajmniej co drugi raz. Moj tez lubi pójść zjeść coś dobrego ale fakt, to też kosztowniejsza opcja niż zabranie na spacer.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • bergamotka77 09.10.19, 08:16
    Czasem czasami. Wybaczcie nie piłam jeszcze kawy wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • milka_milka 09.10.19, 11:56
    bergamotka77 napisała:

    > O no to wąż w kieszeni. Kino to jedna z.rzeczy, która syn 17-letni czasem prakt
    > ykuje jeszcze z nami czasami. Takie wyjscia powinny miec atrakcje dla niego pr
    > zynajmniej co drugi raz. Moj tez lubi pójść zjeść coś dobrego ale fakt, to też
    > kosztowniejsza opcja niż zabranie na spacer.
    >

    To słabo. Moje 19-letnie, a wcześniej młodsze dziecko mimo posiadania własnego życia i przyjaciół robi z nami dużo i jakoś się nie nudzi i nie otrząsa.


    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bywszy 09.10.19, 12:39
    Ale jakiej pci to dziecko? smile

    Córcia to ani licealna, ani nawet studiująca nie dziwi na zakupach z mamą czy w kościele z rodzicami.

    A chłopak jak znika wessany przez koleżków w wieku 12-13 lat, tak zwykle pojawia się z powrotem ok. trzydziestki.
  • thank_you 09.10.19, 13:32
    "A chłopak jak znika wessany przez koleżków w wieku 12-13 lat, tak zwykle pojawia się z powrotem ok. trzydziestki."

    Złamałeś mi serce.
  • bywszy 09.10.19, 14:30
    Ojtam, ojtam.
    Ja nic nie mówię, ale nie zapominaj o jednym:

    one kid = one pińcet

    Któraś w końcu będzie córcia... big_grin

    Tym bardziej, że kiedy synuś wreszcie powróci, to być może już z tą kobietą, której się będzie wydawać, że to ona... (wiesz, co dalej)
  • memphis90 09.10.19, 19:40
    W sensie że znów wraca, kiedy właśnie zaczynasz żyć pełnia życia bez balastu...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bywszy 10.10.19, 10:42
    W sensie, że więź emocjonalna, którą odczuwa z domem rodzinnym, zaczyna wznosić się ponad poziom "Mamooo, jeść!!!"
  • mia_mia 09.10.19, 08:15
    A kto nalega na te weekendowe spotkania? Ojciec? Ty?
    Wyjście do kina jest tańsze niż wyjazd nad morze, więc to chyba nie pieniądze są powodem.
  • bergamotka77 09.10.19, 08:17
    No ale Bałtyk to pewnie praktykuja w wakacje wink

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • triss_merigold6 09.10.19, 08:23
    Chyba. Jakoś nad Bałtykiem w Estonii nie był znudzony.
  • chlodne_dlonie 09.10.19, 15:58
    Sam fakt przekroczenia granicy miał wpływ na postrzeganie Bałtyku..? Czy mnogość atrakcji (jakich?) zapewnionych przez Ciebie a zaniedbanych przez ojca?

    --
    What we need, sustain, exhale and breathe again
    Stop and watch, don't complain
    Hope remains, we still have love (we are back to life)
    We are all insane
  • triss_merigold6 09.10.19, 16:56
    Po prostu coś robiliśmy w nowych miejscach. Inne wybrzeże, trochę inne krajobrazy, smaki, wrażenia, architektura, elementy historii itd. Aktywny wypoczynek na zmianę z np. puszczaniem drona na plaży czy zajrzeniem do rezerwatu ptactwa.
  • triss_merigold6 09.10.19, 16:57
    We Władysławowie i okolicach młody był z 10 razy, ileż można.
  • chlodne_dlonie 09.10.19, 19:48
    No fakt, jeźdźenie cały czas w te same miejsca może być nudne, zwłaszcza w tym wieku. Rozumiem to, bo przez całą szkołę podstawową a potem i średnią rodzice wysyłali mnie na wakacje (min. miesiąc, bywało i 6 tyg) do Łeby. Niemniej miało to ten plus, że zakochana w koniach, sporą część czasu spędzałam w pobliskiej stadninie, w Nowęcinie i dzięki temu nie tylko nie nudziłam się, a czekałam na kolejny 'koński czas' smile Ale faktem jest, że wakacje rok przed maturą były moimi ostatnimi w Łebie i od tamtej pory, o ile bywam nad polskim morzem (nieczęsto), to zawsze w innym miejscu. Zresztą nie tylko nad polskim wink

    ..Hel mógłby nastolatka cieszyć, gdyby tak jakiś surfing albo kite'a na przykład mu zaproponować, myślę. Ojciec, rozumiem, się nie pali przesadnie..?




    --
    Together is me
    Only me

    And now, weak or strong, I can only go
    And I believe that there are flowers yet to be opened in the world
    Even if I feel something in me died
  • triss_merigold6 09.10.19, 19:57
    Myślę, że Hel w takiej wersji mógłby go cieszyć. Nie, ojciec się nie pali do takich aktywności.
    W sumie - biorąc pod uwagę ekonomiczną wersję aktywnego wypoczynku - mógłby np. jechać z młodym w Beskidy pod namiot czy w inne góry i intensywnie pochodzić, kiedyś nawet podsuwałam ten pomysł, ale po co skoro można nad morze. tongue_out

    Co do jeżdżenia w jedno miejsce - po 4 sezonach zima/lato/weekend majowy jeżdżenia w Bieszczady, które uwielbiam, w kolejne ferie i wakacje pojechaliśmy zupełnie gdzie indziej.
  • ashleigh41 09.10.19, 08:56
    triss_merigold6 napisała:

    a kino przecież kosztuje

    Moze gdybys nie sciagala z niego haraczu w postaci alimentow to by mial na kino I inne atrakcje.
  • kk345 09.10.19, 08:58
    Niom. Tatulek nie musi utrzymywać własnego dziecka, wystrczy, ze go do kina zabierze i na lodybig_grin
  • ashleigh41 09.10.19, 09:38
    kk345 napisała:

    > Niom. Tatulek nie musi utrzymywać własnego dziecka, wystrczy, ze go do kina zab
    > ierze i na lodybig_grin

    Alez oczywiscie ze nie musi go utrzymywac bo on ma matke a ta single tez nie jest. Ma obowiazek partycypowac w utrzymaniu. Ta konkretna mamunia jest znana z traktowania ojca syna jak bankomatu a teraz ma pretensje ze dziecie sie nudzi bo tatus kina nie proponuje. Zreszta o pobycie nad Baltykiem tez pisze z jak o nie wystarczajaco atrakcyjnym. Ona go programuje na bycie niezadowolonym i znudzonym po prostu.
  • kk345 09.10.19, 09:44
    Mam dziwną pewność, ze ta konkretna mamunia ma w ręku papierek, na którym sąd zgadza sie z jej wizją bankomatu- no ale rozumiem, ze w twoim rozumieniu ex tatuś z definicji jest ważniejszy niż nielubiana przez ciebie mamusia big_grin
    Ten wątek jest doskonałą ilustracją siły dwóch stereotypów:

    -że alimenty była zawsze rozpier...la na waciki, buntując dzieciaka, więc należy mieć ją na oku
    -że ojciec wystarczy, by był, nie musi się starać i budować więzi z własnym dzieckiem, miłość i zaangażowanie dzieciaka nalezy mu się z automatu i to dzieciak ma sie starać i dopasować, nie dorosły.
  • ashleigh41 09.10.19, 09:50
    kk345 napisała:

    > Mam dziwną pewność, ze ta konkretna mamunia ma w ręku papierek, na którym sąd z
    > gadza sie z jej wizją bankomatu-


    Alez oczywiscie bo sady w pl raczej to wlasnie robia a wysokosc haraczu zalezy od widzimisie i absurdalnego argumentu 'mozliwosci zarobkowych' wiec w sumie jesli ojciec bedzie zapitalal 24/7 byle tylko jeszcze wiecej placic to nawet nie musi sie z dzieckiem spotykac.
  • kk345 09.10.19, 10:14
    No biedne poskie eksmisie, nawet sądy są przeciwko nim... najma, nie rozśmieszaj mnie.
  • babcia.stefa 09.10.19, 11:20
    Średnie alimenty w Polsce to jakieś 500 zł, mniej niż ja miesięcznie wydaję na knajpy i rozrywki. Oznacza to, że wg ocen sądu możliwości zarobkowe polskich misiów są takie, że aż żałość.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • kokosowy15 09.10.19, 11:50
    Mediana zarobków w Polsce to 2600 zł netto, więc trudno się dziwić.
  • bywszy 09.10.19, 13:11
    babcia.stefa napisała:
    > Średnie alimenty w Polsce to jakieś 500 zł, mniej niż ja miesięcznie wydaję na
    > knajpy i rozrywki. Oznacza to, że wg ocen sądu możliwości zarobkowe polskich mi
    > siów są takie, że aż żałość.

    Dla porządku oświadczam, że poniższe nie będzie próbą obrony niskich alimentów.

    Dawno temu, w strasznych latach '90, spotkałem na ulicy kumpla, który skończył był studia i akurat wracał z interview (w tamtych czasach nikt nie śmiał inaczej nazwać rozmowy kwalifikacyjnej big_grin).
    - Jak było?
    - Robota nawet niezła, ale dają za miesiąc mniej niż ja puszczam w weekend.

    Czego to dowodzi - że zarobki były wtedy okrutnie niskie? Owszem, były niskie.
    Ale przede wszystkim tego, że w pewnych kręgach (które dla obrotnego studenta też były dostępne) za kołnierz się nie wylewało.

    Także tego...
  • fragile_f 09.10.19, 16:04
    >Ona go programuje na bycie niezadowolonym i znudzonym po prostu.

    A to nie Triss pisała kiedyś o tym, ze syn dostał (zajebiste i mówie to jako osoba ktora nie trawi literatury historycznej) książki Gołubniewa o początkach Polski od ojca? I jak potwornie zjechała wtedy i ojca i same książki, mimo że były idealnie dobrane pod gust młodego?

    No to się nie dziwie, że facet wymięka, skoro co nie zrobi, to jest źle.

    --
    Fragile
  • ashleigh41 09.10.19, 16:16
    fragile_f napisała:


    > A to nie Triss pisała kiedyś o tym, ze syn dostał (zajebiste i mówie to jako os oba ktora nie trawi literatury historycznej) książki Gołubniewa o początkach Po lski od ojca? I jak potwornie zjechała wtedy i ojca i same książki, mimo że był
    > y idealnie dobrane pod gust młodego?
    >
    OJP.
  • zona_glusia 09.10.19, 16:37
    ashleigh41 napisał(a):

    > > A to nie Triss pisała kiedyś o tym, ze syn dostał (zajebiste i mówie to j
    > ako os oba ktora nie trawi literatury historycznej) książki Gołubniewa o począt
    > kach Po lski od ojca? I jak potwornie zjechała wtedy i ojca i same książki, mim
    > o że był
    > > y idealnie dobrane pod gust młodego?
    > >
    > OJP.
    Ludzie przestańcie przekręcać i naciągać fakty. Akurat ten wątek pamiętam świetnie, bo uwielbiam Gołubiewa.
    1. Syn nie dostał książek od ojca
    2. Nie były zgodne z jego zainteresowaniami. Ktoś, kto się interesuje II wojną światową na pewno nie będzie uszczęśliwiony książkami o średniowieczu.
    3. Dawanie tak trudnej pod względem językowym i poruszanych problemów książki 12 czy 13 latkowi nie jest dobrym pomysłem.
  • ashleigh41 09.10.19, 16:43
    A dlaczego wkleilas to tak jakbym ja to napisala?
    Moje jest tylko OJP.
    Moze cytuj wypowiedzi poprawnie.
  • lauren6 09.10.19, 16:44
    4. Książki były używane (żadne białe kruki) i po prostu zaległy darczyńcy na półce w domowej biblioteczce.
  • fragile_f 09.10.19, 17:28
    Ok, odkopałam wątek, faktycznie książki dostał od rodziny exa, nie od ex.

    Ale pisanie o czymś, co naprawdę jest dla niektórych świetną książką per "6 tomów makulatury" (na allegro wtedy szło za prawie dwie stówki) i zakładanie z góry złej woli pokazuje jej stosunek do exa i jego rodziny.

    BTW Lauren - w tamtym wątku pisałaś, że dla chłopca to mogł być fajny prezent.

    --
    Fragile
  • lauren6 09.10.19, 17:43
    Jeśli już chcesz mi dowalić bądź precyzyjna:

    "lauren6 28.12.17, 20:15
    Dla Ciebie może to była nuda, dla chłopca- pasjonata historii - to może być pasjonująca lektura. Być może ktoś tak uznał. Co oczywiście nie zmienia faktu, że używanych książek sie nie daje w prezencie, chyba że to biały kruk."

    Napisałam tego posta nie widząc równoległego posta triss:

    "triss_merigold6 28.12.17, 20:10
    Mam nadzieję.
    Nie doceniasz mojej asertywności.
    Oddałam z komentarzem, eks się zirytował, bo sam nie wiedział kto to dał. Zadzwonił, dowiedział się, książki odda. Ofiarodawca ich nie czytał oczywiście, sądził, że jak coś ma kolorowe okładki i jest "o historii" to będzie interesujące dla chłopaka, który "interesuje się historią" <owszem, ale wojskowości i to II wojny światowej, a nie qrde Piastów>"

    I tu się z nią zgadzam, że dla kogoś interesującego się historią IIWŚ książka o Piastach to będzie nuda. Taki prezent - używana makulatura - przeszedłby, gdyby chłopiec był zafascynowany tematyką pierwszych Piastów i tych konkretnych książek brakowało mu do kolekcji.

    Rozdawanie zalegających na półce rupieci jako prezenty świąteczne dla dzieci to jest zwykłe buractwo.
  • fragile_f 09.10.19, 18:21
    Lauren, gdzie widzisz w tym co napisałam dowalanie??

    Poza tym - są dwie kategorie prezentów:

    - pierwszy to jakas okazja, wtedy faktycznie danie czegos co zalega na półce jest nietaktem, ale again - juz bez przesady, to byla jakas dalsza rodzina. Mozna sie z tego posmiac, ale strzelac focha i histeryzowac jak Triss w tamtym wątku?
    - drugi to "prezent" bez okazji - typu odwiedziny u kogos, ktos przeglada półki/komplementuje wystroj, cokolwiek i zostaje obdarowany przedmiotem domowym. Ja w ten sposób dostałam od teściowej sukienkę, żakiet, kilka otwartych kosmetyków, jakies czekolady ("bo ja slodyczy nie jem"), od innych ludzi książki (na podobnej zasadzie - "o, lubisz s-f, to mam dla Ciebie to i tamto" czy np. parę dni temu - mini-dynię wink Kurde, masę ciuchów dostalam w ten sposob od kolezanek - na zasadzie, ze jak cos bedzie nie halo, to mam puscic w dalszy obieg. W życiu bym nie uznała, że ktoś chciał mnie w ten sposob ponizyc czy zrobic przykrosc. Wszystkie te rzeczy były używane a czesto stare. Zostały mi dane dlatego, ze ktos juz ich nie chciał a uznał, że lepiej komuś dać, zamiast wywalać do kosza.

    PS. Teraz jeszcze mi sie przypomniało, że babcia niedługo przed smiercia dawala mi przy okazji kazdej wizyty jakies reczniki czy posciel sprzed 40 lat. Nie były mi potrzebne, ale i tak brałam, bo dla osoby ktora przezyła wojnę były to po prostu cenne przedmioty.

    --
    Fragile
  • black.emma 09.10.19, 17:06
    Nie, tak nie było.
  • rosapulchra-0 09.10.19, 21:04
    fragile_f napisała:

    > >Ona go programuje na bycie niezadowolonym i znudzonym po prostu.
    >
    > A to nie Triss pisała kiedyś o tym, ze syn dostał (zajebiste i mówie to jako os
    > oba ktora nie trawi literatury historycznej) książki Gołubniewa o początkach Po
    > lski od ojca? I jak potwornie zjechała wtedy i ojca i same książki, mimo że był
    > y idealnie dobrane pod gust młodego?
    >
    > No to się nie dziwie, że facet wymięka, skoro co nie zrobi, to jest źle.
    >

    Własnie chciałam o tym napisać.


    --
    "Dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, kiedy to zrobi ktoś inny" Antoni Czechow
  • bergamotka77 09.10.19, 09:04
    No tak bo tatuś może sobie żyć jak singiel a matka ma utrzymywac ich wspolne dziecko. To ona na co dzien wklada w dziecko swoja opiekę osobistą. Asleigh to chyba najma?

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • przystanek_tramwajowy 09.10.19, 09:09
    Zaraz, zaraz... Ale to triss rozbiła rodzinę, skuszona muskulaturą pana kafelkarza. smile

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • kk345 09.10.19, 09:46
    A nie, to zmienia postać rzeczy, ukrzyżować ją razem z dzieckiem!
  • ashleigh41 09.10.19, 09:51
    kk345 napisała:

    > A nie, to zmienia postać rzeczy, ukrzyżować ją razem z dzieckiem!

    Alez zmienia postac rzeczy.
  • kk345 09.10.19, 10:14
    No wiem, wiem- przecież piszę: ukrzyżuj ją big_grin Dzieciaka też dla pewności
  • ashleigh41 09.10.19, 09:40
    bergamotka77 napisała:

    > No tak bo tatuś może sobie żyć jak singiel a matka ma utrzymywac ich wspolne d
    > ziecko.

    Triss jest goraca przeciwniczka dzielenia opieki, za to goraca zwolenniczka jak najwyzszych alimentow plus zabawiania dziecka dodatkowymi atrakcjami.


    To ona na co dzien wklada w dziecko swoja opiekę osobistą.


    Nie, nie tylko ona, ona ma do pomocy partnera.
  • kk345 09.10.19, 09:47
    Ktory nie ma żadnych prawnych obowiązków w stosunku do jej dziecka, w odróżnieniu od ojca tego dziecka.
  • ashleigh41 09.10.19, 09:55
    kk345 napisała:

    > Ktory nie ma żadnych prawnych obowiązków w stosunku do jej dziecka, w odróżnien
    > iu od ojca tego dziecka.

    Ah, ale razem zyja a wiec prowadza wspolne gospodarstwo rodzinne tak pod wzgledem finansowym jak kazdym innym. Jej partner jest czlonkiem rodziny tak jak jej syn. Ciekawe kiedy sady w pl wreszcie zaczna brac pod uwage okolicznosci zyciowe tych 'samotnych ' matek.
  • kk345 09.10.19, 10:15
    Niech zgadnę, jesteś nexią? I pazerna exia pozbawia cię walorów misiaczka?
  • ashleigh41 09.10.19, 10:22
    kk345 napisała:

    > Niech zgadnę, jesteś nexią? I pazerna exia pozbawia cię walorów misiaczka?

    Nie zgaduj bo ci to nie wychodzi zupelnie.
  • triss_merigold6 09.10.19, 09:53
    Mój partner jest oczywiście zaangażowany od lat, ale z formalno-prawnego punktu widzenia nie ma cienia obowiązków wobec nieswojego dziecka. Obowiązki ma ojciec i to ojcu powinno zależeć na tworzeniu i utrzymaniu więzi.
  • ashleigh41 09.10.19, 09:57
    Tak jak i synowi i tobie. Moze przestan go programowac na tryb 'wiecznie znudzony i niezadowolony' i daj im szanse.
  • mia_mia 09.10.19, 10:32
    Ojcu nie zależy, synowi nie zależy, to w imię czego męczą się ze sobą w weekendy? Może na tym etapie kontakty powinny mieć inny charakter, może wystarczy, żeby wpadł na obiad, pograć w jakąś grę, obejrzeć mecz.
    Weekendy niech spędza ze znajomymi, na treningach i we własnym łóżku.
  • makurokurosek 09.10.19, 12:10
    "Obowiązki ma ojciec i to ojcu powinno zależeć na tworzeniu i utrzymaniu więzi."

    Nic dziwnego, że twój syn nie potrafi zbudować żadnej relacji. Każdy związek to układ conajmniej dwóch osób, więź ojciec -dziecko do poprawnego funkcjionowania wymaga chęci i dobrej woli zarówno ze strony ojca jak i syna.
    Bardzo często po rozwodach dochodzi do sytuacji gdy to ojcu nie zależy na utrzymani więzi, nie zależy mu na kontaktach, to on jest tym który zapomina o spotkaniach. W waszym przypadku jest odwrotnie to ojec zabiega o spotkania, a syn ma je w dupie
  • aqua48 09.10.19, 08:09
    No ale to chyba problem ojca? Albo nastolatek nauczy się wyrażać bardziej stanowczo swoje oczekiwania wobec czasu wspólnie z nim spędzanego, albo zacznie protestować przeciwko nudnym spotkaniom. Obaj powinni się jakoś dogadać bez pośredników.
  • triss_merigold6 09.10.19, 08:21
    Nieraz mówił wprost i słyszał, że eee be me kasa/zimno/daleko/tatuś ma plany na wieczór i musi wrócić do godziny x.
    Zapominanie, nieoddzwanianie i brak ciśnienia na wspólne weekendy to właśnie forma odmawiania.
  • pade 09.10.19, 08:46
    To raczej pasywna agresja.
    Poza tym, 16-latek nie potrzebuje chyba notorycznego animowania i nie wiadomo jakich atrakcji. Może posiedzieć z ojcem przed tv, pograć w karty czy nawet wyjść na zakupy. Ważne, żeby umieli ze sobą rozmawiać i czuli więź. A tę można nawiązywać malując ściany.
    Twój syn pewnie wyczuwa czy ojciec spotyka się z nim z obowiązku czy z chęci i jakie może mieć w stosunku do niego oczekiwania.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • kotejka 09.10.19, 09:10
    wlasnie - tez mam dziecko w tym wieku
    pogodne dobre i niezrzedliwe (jak na nastolatka) dziecko wink
    i on generalnie sam sie animuje, ma mase kolesi i wiadomo ze sa dla niego bardziej ciekawi niz mama z tata w tym wieku
    rodzinnie to wspolne wypady na blizsze i dalsze wycieczki, ale nad baltyk np z babcia i maluchem juz go nie bralam, bo wolal wyjazd z kolegami
    wszyscy uwielbiaja narty i tego nigdy nie odpuszcza
    normalne i zdrowe
    na codzien wszyscy zagonieni depcza kolo siebie w obowiazkach
    ale rozmawiamy, jemy razem, smiejemy sie i gadamy
    z ojcem laczy ich podobny gust filmowy, pasja narciarska, razem pracuja przy domu
    zwykle codzienne zycie, ale maja fajny kontakt
    natomiast - kiedy ojciec jest weekendowy, a ja to nawet weekendowego nie mialam
    to wcale sie chlopcu nie dziwie, ze wlasnie wtedy podczas tych krotkich 'widzen' chce miec ojca tylko dla siebie i chce zeby to dla niego bylo ich ojcowo-synowe swieto
    bo widocznie dla niego jest, skoro wymaga tej odswietnosci od ojca
    moim wystarczy ze matka wyjedzie na weekend i robia sobie chlopska imprezke - chocby to mialo byc tylko jedzenie na miescie, basen czy strzelnica i wspolny seans filmowy z chipsami na ktore mama nie pozwala, jesli nie ma czasu na fajerwerki
    no trudno
    ale jest sygnal, jestesmy razem i jest fajnie
    jemu pewnie nawet nie chodzi o to 'nudno' w sensie pakietu atrakcji, tylko ze ojciec jest nudziarzem i w niczym nie daje mu odczuc ze cieszy sie z jego obecnosci
  • kokosowy15 09.10.19, 10:18
    To właśnie syn zapomina, nieoddzwania, nudzi się czyli kontakty z ojcem nie są mu potrzebne. Ciekaw jestem, jakie atrakcje młodemu zapewnia mama, jakie są proporcje ich dochodów i czego od obojga realnie można oczekiwać, łącznie z aktywnością fizyczna.
  • bigzaganiacz 09.10.19, 11:13
    Twój syn pewnie wyczuwa czy ojciec spotyka się z nim z obowiązku czy z chęci i jakie może mieć w stosunku do niego oczekiwania.

    i jest juz pierwsza diagnoza zdalna
  • pade 09.10.19, 11:17
    Następny, który nie odróżnia trybu przypuszczającego od twierdzącego.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • mia_mia 09.10.19, 09:30
    Kto nalega na te wspólne weekendy?
  • ichi51e 09.10.19, 08:18
    Ciesz sie ze nie ma tam mlodszego rodzenstwa ktorym moglby sie zajac.
    Jego sprawa ze sie nudzi. Rodzic nie jest od zabawiania 3 latka a co dopiero 14latka. Takie dziecko juz powinno tak sobie czas zorganizowac zebysie nie nudzic

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 09.10.19, 08:24
    Ale to powinien byc ich wspólny czas skoro nie mieszkaja razem a nie tylko spędzony pod jednym dachem.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ichi51e 09.10.19, 08:30
    W teorii w praktyce przewaznie ludzie obchodza sie jak koty.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 09.10.19, 08:25
    Może np. siedzieć w smartfonie, grać na kompie albo np. iść z ojcem po zakupy. To po uj ma tam jeździć i jeszcze udawać, że było fajnie.
  • ichi51e 09.10.19, 08:31
    Bo to jego ojciec i jesli on ma taki model w ktorym dzieciak robi dokladnie to co w domu (a wodotryskow brak) to jego sprawa.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 09.10.19, 08:36
    Wodotryskow nie musi być, gdy widzą się na co dzień ale jeśli to weekendy to warto sprawdzić co chciałby robic syn i choć od czasu do czasu zaproponować mu coś, co go zainteresuje.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • kk345 09.10.19, 08:36
    I potem skończy się tak, jak w wąteczku o niewdzięcznej córce, która zbankrutowała firmę ojca przez pazerność na zachowek- tam też wredna nastolatka nie wiedzieć czemu nie reagowała entuzjastycznie na spotkania z ojcem. Tu sprawy zmierzają w tę samą stronę a tatuś nie roi nic, by to zmienić.
  • jola-kotka 09.10.19, 09:07
    " Bo to jego ojciec"- co to jest za argument? Samo bycie ojcem to jednak niewiele. Nie daje z automatu ze ma byc jak tatus chce a dziecko ma byc szczesliwe bo to tatus.
  • ichi51e 09.10.19, 10:39
    Wlasnie wiez w najblizszej rodzinie jest taka dziwna ze kochamy bo sa rodZicami/dziecmi nie dlatego ze sa fajni maja kase i zapewniaja atrakcje.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kk345 09.10.19, 18:56
    >wiez w najblizszej rodzinie jest taka dziwna ze kochamy bo sa rodZicami/dziecmi
    Jasne. Szczególnie wyjaśnij to temu sporemu gronu ematek, które zerwały kontakty z toksycznymi matkami/ojcami. Wyjaśnij im dobitnie, ze są winne wypracowania niewłaściwej więzi big_grin
  • jola-kotka 10.10.19, 00:40
    Idac twoim tokiem myslenia kochamy i jestesmy szczesliwi nawet wtedy gdy jest alkoholikiem i sie zneca.
  • rosapulchra-0 10.10.19, 12:34
    To nie miłość, tylko współuzależnienie.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • aqua48 09.10.19, 08:34
    triss_merigold6 napisała:

    > po uj ma tam jeździć i jeszcze udawać, że było fajnie.

    A ktoś mu każe udawać? Powinien wprost powiedzieć ojcu, że mu absolutnie taki sposób spędzania z nim czasu nie odpowiada i że wolałby robić coś innego - (podać konkretnie co) niż spacer po CH. Ojciec albo się dostosuje, albo nie.
    A matka niech się nie miesza.
  • bergamotka77 09.10.19, 08:38
    Ale on proponuje przecież tylko ojciec przedstawia wymówki.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • aqua48 09.10.19, 08:41
    bergamotka77 napisała:

    > Ale on proponuje przecież tylko ojciec przedstawia wymówki.

    To niech utną sobie męską rozmowę i syn powie ojcu wprost co mu nie odpowiada i dlaczego nie chce do niego jeździć. Albo niech jeździ i się nudzi do czasu gdy zdecyduje się na taką rozmowę. Normalna nauka asertywności.
    Matka tu nie ma dla siebie żadnej roli.

  • pade 09.10.19, 08:47
    Dokładnie.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • 45rtg 09.10.19, 09:37
    aqua48 napisała:

    > ć konkretnie co) niż spacer po CH. Ojciec albo się dostosuje, albo nie.
    > A matka niech się nie miesza.

    To jest matka dziecka piętnastoletniego. Takie dziecko jeszcze potrzebuje wsparcia przy trudnych relacjach, zwłaszcza w rodzinie. Samodzielność jest fajna, ale samodzielność działa wtedy, kiedy dziecko wie, co ma zrobić i robi to samo. Jak dziecko nie wie, co ma zrobić i musi samo kombinować, to to samodzielność nie jest, tylko zaniedbanie.

  • szmytka1 09.10.19, 08:35
    A w domu z matka tylko rozrywki ma? Kontakty z ojcem jak dla mnie to powinna byc namiastka normalnego zycia a wiec zakupy w tym drugim domu i cala inna proza zycia a nie tylko rozrywki. Dla rozrywek do ojca tylko jezdzi, nie dla zwyklego kontaktu?
  • iwoniaw 09.10.19, 11:00
    Dla rozrywek do ojca tylko jezdzi, nie dla zwyklego kontaktu?

    Wiesz, ja jestem dorosła, mam swoją rodzinę i nie mieszkam z rodzicami. Wpadam do nich właśnie w wolne dni (weekendy lub święta), oczywiście nie wszystkie, tylko te umówione. Czy jeśli po moim przyjeździe mama oświadczyłaby, że właściwie to potrzebuje teraz do Lidla, a potem nie, głupi pomysł, byśmy razem poszły do kina/na basen/do lasu na grzyby, bo o 16.00 już się umówiła z panią Zdzisią z sąsiedztwa na kawę, a ja poczułabym się jak piąte koło u wozu i zaczęła się zastanawiać nad sensownością wizyt, to znaczyłoby, że "dla rozrywek do matki tylko jeżdżę"?
    Zresztą był tu kiedyś podobny wątek o teściowej zapraszającej forumkę z rodziną, żeby "koniecznie" przyjechali, podkreślającej, że wnuków dawno nie widziała, a jak się tam pojawili w terminie ustalonym i zaproponowanym przez gospodynię, to ta nie miała dla nich ani czasu, ani cierpliwości, ani nawet obiadu, o atrakcjach to już nie mówię - i jakoś nie widziałam tam tłumów twierdzących, że nie należy się uprzedzać i w ogóle to nie dla rozrywek się spotykamy z rodziną...



    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • szmytka1 09.10.19, 11:09
    Bylam 2 tyg temu u matki i zawiozlam ja do biedry na zakupy big_grin w ogole czesto jak woadam to nadrabiamy zaleglosci typu prace, w ktorych mozemy jej pomoc wink nie oczekuje by matka mnie goscila. Mimo ze od lat wielu tam nie mieskAm, wciaz czuje sie domownikiem i nie mam problwmu, ze pozajmuje sie sama soba. Ten syn nie cUje sie domownikiem w domu ojca. To jest slabe.
  • triss_merigold6 09.10.19, 11:12
    Jasne, że się nie czuje, w końcu bywa tam na zasadzie gościa. Ja czasem robię ojcu zakupy ale ni cholery nie czuję się domownikiem w jego domu.
  • szmytka1 09.10.19, 11:17
    Ale co wyprowadzilas sie z domu rodInnego i raptem zniklo ci uczucie bycia domownikoem? Tam sie wychowalam, wyroslam, znam kazdy kat, wiem w ktorej szafce cukier i gdzie maka. Tam nadal mieszkaja ludzie, wrod ktorych roslam i spedzilam 20 lat zycia. Tak, zawsze bede domownikiem w domu rodzinnym. Pewien rodzaj swobody czuje nawet w domu dziadkow, u ktorych jako dziecko jezdzilam na wakacje. Przynaleznosc do miejsc , z ktorymi bylo sie jakos emocjonalnie zwiazanym jest czyms milym, a moze ja jestem sentymentalna.
  • iwoniaw 09.10.19, 11:23
    Ale syn Triss nigdy nie mieszkał u ojca. Nie ma tam swojego pokoju, swoich kątów i najwyraźniej ojciec przez 15 lat nie zatroszczył się o to, by te zakupy w Lidlu były zakupami "do domu".


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • ashleigh41 09.10.19, 13:40
    iwoniaw napisała:

    > Ale syn Triss nigdy nie mieszkał u ojca. Nie ma tam swojego pokoju,
    >
    Alez nje ma, Triss jest przeciwna takim rozwiazaniom wiec nic dziwnego. Na bywanie raz ma jakis czas nie ma sensu urzadzac pokoju.
  • triss_merigold6 09.10.19, 13:45
    Najpierw trzeba go mieć, eks nie ma wolnego pokoju, ma małe mieszkanie. W tych warunkach nawet trudno, żeby z ojcem swobodnie porozmawial, jeśli w tle jest jakaś pani.
  • ashleigh41 09.10.19, 14:55
    triss_merigold6 napisała:

    > Najpierw trzeba go mieć, eks nie ma wolnego pokoju, ma małe mieszkanie.

    Bo nie stac go na wieksze?

    W tych warunkach nawet trudno, żeby z ojcem swobodnie porozmawial, jeśli w tle jest ja
    > kaś pani.

    A jak rozmawia z toba swobodnie to zawsze pod nieobecnosc twojego partnera?
  • iwoniaw 09.10.19, 14:57
    No wyobraź sobie, że dziecko chce czasem pogadać z rodzicem nawet pod nieobecność własnego rodzeństwa, a co dopiero uszu obcej baby. Takie to dziwne?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • kokosowy15 09.10.19, 15:03
    I obcego dziada?
  • iwoniaw 09.10.19, 15:04
    Też. A nawet nie-obcego.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • ashleigh41 09.10.19, 15:31
    iwoniaw napisała:

    > No wyobraź sobie, że dziecko chce czasem pogadać z rodzicem nawet pod nieobecno
    > ść własnego rodzeństwa, a co dopiero uszu obcej baby. Takie to dziwne?
    >

    Once baby, baby to masz w nosie. A jesli syn chce z ojcem porozmawiac pod nieobecnosc jego partnerki to niech mu to powie, ale czekaj mogliby na spacerze w parku tylko chlopakowi to nie pasuje.
  • yuka12 09.10.19, 17:01
    Ja też nie czuję się częścią mieszkania rodziców. Dla mnie to ich mieszkanie i ich życie.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • kokosowy15 09.10.19, 19:58
    Są ludzie bardzo rodzinni, związani z rodzicami emocjonalnie i potrafiący wybaczać błędy (większość rodziców nie kończyła studiów wychowania dzieci) i są zimni, msciwi, nie czując żadnych więzów rodzinnych. Różnica temperamentow.
  • iwoniaw 09.10.19, 20:15
    W tym wątku jest jakiś konkurs na najdurniejsze inwektywy? Nie uważanie mieszkania rodziców za "część siebie" to objaw, że się jest "zimnym, mściwym i nie czującym żadnych więzów rodzinnych"? big_grin No coraz lepiej big_grin


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • triss_merigold6 09.10.19, 20:26
    Zdumionam.
    Byłam bardzo związana z matką i chętnie pomieszkiwalam z rodzicami w atrakcyjnych okolicznościach wakacyjnych, ale żeby tak na stałe to niekoniecznie...
  • iwoniaw 09.10.19, 20:36
    Ja jestem jeszcze bardziej zdumiona, biorąc pod uwagę, że kokosowy sam pisał, iż starszy wnuk już za granicą, a drugi zamierza iść w ślady brata - co on sam, jako dziadek, popiera i na co patrzy z nadzieją. Co za brak uczuć rodzinnych, więzi i mściwość! big_grin


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • cruella_demon 09.10.19, 20:41
    Łoo pani, a jak jeszcze nie zechcą z tej zagranicy wracać i pampersów tymi, własnymi ręcami zmieniać, tylko płatną opiekę wynajmą..
    Zgroza nastałabig_grin
  • kokosowy15 09.10.19, 20:53
    Drugi poszedł już w ślady brata, jest we Francji na stażu w dobrej restauracji. Z oboma jestem w stałym kontakcie, starszy przylatuje co kilka tygodni. Oczywiście, wolał bym, żeby obaj byli blisko, ale przecież życie przed nimi i muszą sobie znaleźć w nim miejsce. Odległość nie wyklucza rodzinnej miłości, zerwanie stosunków - tak
  • iwoniaw 09.10.19, 21:02
    Odległość nie wyklucza rodzinnej miłości

    Tylko w twoim przypadku, czy u innych ludzi też? Bo jeśli u innych też, to na jakiej podstawie zarzucasz forumce wyżej, że zerwała stosunki z rodziną oraz że jest zimna i mściwa, ponieważ nie uważa mieszkania rodziców za swoje mieszkanie?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • kokosowy15 09.10.19, 22:03
    Nadinterpretujesz moje wpisy. Nie odnosilem się do poprzedniczki, tylko do nadużywania, w mojej opinii, przypisywanie "toksycznosci" wszystkim, z którymi się nie zgadzamy, a już najbardziej rodzicom.
  • kokosowy15 09.10.19, 20:46
    Są tu prezentowane różne rodzaje stosunków wewnątrz najbliższej rodziny. Właśnie od silnych więzi rodzinnych po zrywanie kontaktów przy pierwszej okazji. Każda z tych sytuacji jest jakoś motywowania, a motywacja wynika z temperamentu bohaterów. Oczywiście, między tymi skrajnosciami jest olbrzymia wiekszosc zachowań zwykłych, w których nikomu nie przychodzi do głowy ani związanie z rodzicami na stałe we wspólnym gospodarstwie (choć kiedyś było to normalne i nazywało się rodzina wielopokoleniowa), ani odzegnywanie się i nienawiść motywowania "toksycznoscia".
  • makurokurosek 09.10.19, 12:02
    Ale dlaczego robisz swojemu ojcu zakupy, przecież zgodnie z twoimi poglądami i oczekiwaniami to ojciec powinien te zakupy mieć zrobione przed twoim przyjazdem po to by móc zapewnić ci moc atrakcji, a nie taką prozę życia jak zakupy.
  • triss_merigold6 09.10.19, 13:46
    Pewnie dlatego, że ma trudności z poruszaniem się i zaniki pamięci operacyjnej.
  • makurokurosek 09.10.19, 15:30
    Zgodnie z twoimi poglądami nie zwalnia go to od zapewniania ci atrakcji, a nie szarej prozy życia.
  • kk345 09.10.19, 08:26
    No i sobie zorganizuje- inna sprawa, ze bez towarzystwa ojca big_grin
  • lauren6 09.10.19, 08:29
    To jest sprawa między ojcem, a synem. Jeżeli nastolatek nie potrafi wyartykułować ojcu, że wypad do Lidla to nie jest jego wymarzony sposób na spędzanie wakacji, to niech się nudzi. Trzeba uczyć dziecko asertywności.

    Akurat nad Bałtykiem jest pierdyliard atrakcji, szczególnie dla dzieciaka, który interesuje się historią. Po Prusakach i Niemcach zostało pełno fortów, umocnień, jakiś wyrzutni pocisków, strzelnice czy inne parki linowe. Jeśli ojciec co najwyżej wyjdzie z synem do CH znaczy, że ma węża w kieszeni i zero inicjatywy na ciekawe spędzanie wolnego czasu.

    Jeśli syn totalnie nie potrafi pogadać z ojcem o tym problemie to kup mu laptopa i niech sobie pyka w jakiegoś Fortnite czy inny World of Tanks w czasie wyjazdów z ojcem. Z powodu dwóch tygodni spędzonych przed kompem mózg mu nie wyparuje.
  • ichi51e 09.10.19, 08:33
    Typowa sytuacja lata minely matka bedzie urzadzac jak sie ojciec ma zajmowac dzieckiem bo wiadomo ze wie najlepiej ze syneczek sie w lidlu nudzil.
    A dzieciak byc moze mial po prostu swiety spokoj u starego bylo jak zwykle matka chce uslyszec ze wujowo - to to mowi ze wujowo bylo

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 09.10.19, 08:41
    Jak by tak nie myślał to sam garnalby się do tych kontaktów. A triss pisała, że eks ma pretensje, że syn nie odpisuje czyli daje sygnał, ze go te wizyty nie rajcuja.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • ichi51e 09.10.19, 08:47
    Nastolatek po prostu. #niezadowolisz
    To jest problem ojca i syna jak swoja relacje buduja (zwlaszcza ze to dziecko juz ma 14 lat a nie 4) nie matki

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bergamotka77 09.10.19, 08:53
    No nie wiem. Mojego można zadowolić nie jest rozpuszczony. Kino dobre jedzonko wypad w ciekawe miejsce i jest happy smile

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • 45rtg 09.10.19, 09:33
    ichi51e napisała:

    > Nastolatek po prostu. #niezadowolisz
    > To jest problem ojca i syna jak swoja relacje buduja (zwlaszcza ze to dziecko j
    > uz ma 14 lat a nie 4) nie matki

    No matki jednak trochę też, bo to w końcu jej syn i jeszcze trochę wychowywania go jej zostało.

  • lauren6 09.10.19, 09:09
    Nie odpisywanie czy nie oddzwanianie to w każdej sytuacji brak kultury osobistej, a nie subtelne znaki, że oferta wakacyjna ojca jest słaba.
  • hanusinamama 09.10.19, 10:53
    Ja bym sie zastanwiała czy z metką sie nie nudzi i czy matka mu weekendy organizuje pełne atrakcji. W tym wieku ogólnie dzieci sie z rodzicami raczej nudzą, czas spedzony z rówiesnikami jest fajny...
  • 1matka-polka 09.10.19, 08:39
    To chyba dobrze, bo zazwyczaj jest na odwrot, ze mamusia nudna i zrzedzi a tatus widziany raz na dwa tygodnie superrozrywkowy...

    --
    „porzuciwszy tradycyjne formy religijności i duchowości... zyskaliśmy jakąś gigantyczną lukę, która zasysa wszystkie śmieci, które znajdują się w polu naszego widzenia” D. Masłowska
  • bo_gna 09.10.19, 08:56
    Pobyt nad morzem, spacer na Wisłę/do parku - pierwsze słyszę, że może być nudne, a jak się rzadko widzą to chyba najważniejsza jest rozmowa i bycie razem
  • aagnes 09.10.19, 09:05
    spacer tatusia po parku z 15 latkiem smile))))))))))))))))))) juz widze tego nastolatka w podskokach w jesiennych liściach ze spiewem na ustach smile

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • ashleigh41 09.10.19, 10:00
    aagnes napisał:

    > spacer tatusia po parku z 15 latkiem smile))))))))))))))))))) juz widze tego nast
    > olatka w podskokach w jesiennych liściach ze spiewem na ustach smile
    >

    A wiec wlasnie, lepiej zeby sie nie spotylali wcale bo jesli nie ma super atrakcji to jest ujowo
  • aagnes 09.10.19, 11:21
    zejdzcie na ziemie, jak ojciec nie wie jak spedzac czasu z dorastajacym synem to spacer po parku tego nie zmieni. jak sie ma dobry kontakt z dzieckiem, to nawet wyjscie z domu po chleb jest fajne.
    ntatuś nie potrafil nawiazac więzi, teraz w trudnym wieku tym bardziej szanse maleją, dobrze sobie z dzieckiem zorganizowac rytuały, wlasne tajemnice, sprawy itd itp...ale co tu tlumaczyc jak dorosły chłop nie umie to nie umie, nie chce mu sie i koniec.widocznie tatuś z niego jak z koziej d..y trąba.

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • bigzaganiacz 09.10.19, 11:20
    spacer tatusia po parku z 15 latkiem smile))))))))))))))))))) juz widze tego nastolatka w podskokach w jesiennych liściach ze spiewem na ustach

    a co niby w tym takiego dziwnego
    ja lubilem jezdzic na grzyby , bez spiewu i podskokow
  • triss_merigold6 09.10.19, 11:24
    Jeździć po coś - jak najbardziej. Gdyby ojcu chciało się np. jechać do Kampinosu i przegonić młodego z 15 km jakąś trasą turystyczną to byłoby super.
  • makurokurosek 09.10.19, 11:48
    "Gdyby ojcu chciało się np. jechać do Kampinosu i przegonić młodego z 15 km jakąś trasą turystyczną to byłoby super."

    No tak , bo przecież nie można iść do parku to musi być PARK. Skoro twój nastolatek nie potrafi rozmawiać, nie interesuje go przyroda to niezależnie czy pójdzie z ojcem do parku czy kampinosa i tak będzie się nudził, tak samo jak się nudził na morzem, bo przecież ani park ani morze nie jest kompem,
  • iwoniaw 09.10.19, 11:51
    Coś się tak zafiksowała na tym kompie? big_grin To akurat nie syn Triss ma taki pomysł na weekend, to jego ojciec uważa za wystarczające, by dzieciak poleżał przed ekranem big_grin


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • makurokurosek 09.10.19, 11:25
    "spacer tatusia po parku z 15 latkiem smile))))))))))))))))))) juz widze tego nastolatka w podskokach w jesiennych liściach ze spiewem na ustach smile"

    My czasami z dzieciakami idziemy na takie spacery, młody w tym czasie zbiera z ojcem liście ja z czternastolatką spędzam czas na gadaniu.
    Ostatnio całą rodziną byliśmy na grzybach. Nie wiedziałam, że takie wspólne spacery to taka nuda i trauma dla czternastolatki.
    Zapewne gdyby ten spacer organizowała triss to syneczek skakałby z radości na jednej nodze, ale że organizatorem jest ojciec to po prostu z założenia musi być nudne.
  • kk345 09.10.19, 19:00
    Ale to w parku byliście na tych grzybach? Bo czy to koniecznie musiał być LAS, kiedy powinien wystarczyć park??? big_grin
  • mikams75 09.10.19, 15:11
    proste zajecie w parku - teraz jest mnostwo silowni na swiezym powietrzu, mozna korzystac do woli.
  • bo_gna 09.10.19, 22:52
    Mniejsza o to, że ja lubię spacer jako formę spędzania wolnego czasu, ale to chyba zależy od relacji, może tutaj głębszej relacji nie ma stąd brak tematów do rozmów, rozśmieszania się. Tylko czy mega kosztowne wypady by to zmieniły.
  • cruella_demon 09.10.19, 18:43
    spacer na Wisłę/do parku - pierwsze słyszę, że może być nudne

    To widocznie mało jeszcze słyszałaś.
    NIE NA WI DZĘ
  • triss_merigold6 09.10.19, 18:53
    Ja nienawidzę spacerów na zasadzie "przejdźmy się". Jak byłam dzieckiem nudziły mnie śmiertelnie, za to z psem i koleżankami mogłam łazić godzinami. Teraz potrzebuję mieć jakiś cel, punkty od A do B, trasę, założenie, że np. jedziemy coś zobaczyć, czy porobić zdjęcia czy cokolwiek.
  • iwoniaw 09.10.19, 19:02
    Ja tak miałam w czasach dzieci malutkich, w wózku - szłam po coś/dokądś, nieważne - na pocztę, po chleb do piekarni dalszej niż najbliższa, odwiedzić babcię 3 km dalej - wizja, że miałabym się snuć bez celu po alejkach przez, dajmy na to, godzinę czy dwie, wydawała mi się upiorna big_grin


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • triss_merigold6 09.10.19, 19:05
    Identycznie.
  • cruella_demon 09.10.19, 20:18
    Mam tak samo, na samo słowo "spacer" dostaję dreszczy.
  • ashleigh41 10.10.19, 10:28
    cruella_demon napisała:

    > Mam tak samo, na samo słowo "spacer" dostaję dreszczy.

    Ale to nie ty masz isc na spacer. Poza tym triss uwaza ze syn lubi chodzic ale w gorach, w parku czy nad Wisla to juz nuda. Wszak chodzi o to zeby ojciec wymyslal wyjazdy i sponsorowal, no tam dziecie nudzic sie nie bedzie.
  • triss_merigold6 10.10.19, 10:56
    Przynajmniej jeden nawet krótki wyjazd mógłby z siebie wykrzesać, taki interesujący dla nastolatka.
  • pade 10.10.19, 11:09
    Interesujący dla niego i dla nastolatka. Zmuszanie się do czegoś, czego się nie znosi jest widoczne przynajmniej w mowie ciała. Serio chciałabyś, żeby Twój syn widział, że ojciec zaciska zęby i się dla syna poświęca? Miałby z tej aktywności przyjemność?
    Masz fajną życiową lekcję do odrobienia: możesz syna nauczyć, że ludzie są różni i to wcale nie oznacza, że ci inni są gorsi. Że fajnie się spędza razem czas, gdy obu stronom sprawia to przyjemność. Że można poszukać takich rozwiązań, które byłyby akceptowalne dla obu stron. Że propozycję może złożyć syn, skoro ojciec nie ma inwencji. Że zamiast się foszyć i unikać spotkań, można samemu wyjść z inicjatywą.
    Zejdź na ziemię i nie wymyślaj i nie oczekuj cudawianek. To, co jest normą dla Ciebie, nie jest normą dla innych. To, na co Ciebie stać, niekoniecznie jest warte wydatków dla kogoś innego. Zacznijcie od najprostszych propozycji, może jak nie będziecie od razu podwyższać poprzeczki, ojciec zasmakuje w rozrywkach z synem i sam przejmie inicjatywę?

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • ashleigh41 10.10.19, 12:30
    triss_merigold6 napisała:

    > Przynajmniej jeden nawet krótki wyjazd mógłby z siebie wykrzesać, taki interesu
    > jący dla nastolatka.

    Wykrzesuje nad Baltyk ale tez zle. Poza tym chodzenie to chodzenie, jaka roznica czy w parku, nad Wisla czy w gorach. Jesli chodzenie go nudzi to bedzie nudzic niezaleznie od miejsca.
  • triss_merigold6 10.10.19, 12:38
    Nie, chodzenie to nie chodzenie. Chodzenie po osiedlu czy centrum Warszawy nudzi mnie śmiertelnie, chodzenie po Bieszczadach wręcz przeciwnie. Ba, może być Żelazowa Wola albo Kampinos.
  • makurokurosek 10.10.19, 12:47
    "Nie, chodzenie to nie chodzenie. Chodzenie po osiedlu czy centrum Warszawy nudzi mnie śmiertelnie, chodzenie po Bieszczadach wręcz przeciwnie. Ba, może być Żelazowa Wola albo Kampinos."

    Jesteś typem osoby dla której atrakcyjne jest tylko i wyłącznie to co jest kosztowne.
  • triss_merigold6 10.10.19, 13:00
    Od kiedy to Kampinos/wstaw inny pobliski kompleks przyrodniczy jest kosztowny? Przypominam, że nastolatek ma bilet kwartalny.
  • makurokurosek 10.10.19, 13:25
    Przypominam, że Kampinos nie jest jedynym kompleksem zieleni blisko Warszawy i przypominam, że to czas spędzony z ojcem więc nic ci do tego czy ten wybiera spacer po Kampinosie czy spacer brzegiem Wisły jeden i drugi dla osoby lubiącej spacerować będzie atrakcyjny, tak samo jak i dla osoby lubiącej przebywać w otoczeniu natury.
    Rozwiodłaś sie z EX kilka czy kilkanaście lat temu, więc nic cio do tego co ten facet robi ze swoim życiem i w jaki sposób spędza czas z synem. Zajmij sie lepiej swoimi relacjami z synem bo jak widać nie sa najlepsze.

    To nie pierwszy twój wątek w której aktywność fizyczna jest dla ciebia akceptowalna tylko gdy idzie za nią wydana kasa.
  • rosapulchra-0 10.10.19, 16:48
    makurocostam..płyniesz, oj płyniesz.. big_grin big_grin big_grin

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • ashleigh41 10.10.19, 13:55
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie, chodzenie to nie chodzenie. Chodzenie po osiedlu czy centrum Warszawy nudz
    > i mnie śmiertelnie, chodzenie po Bieszczadach wręcz przeciwnie. Ba, może być Że
    > lazowa Wola albo Kampinos.

    Oh, przeciez wiadomo ze musi byc Kampinos albo Bieszczady inaczej ciebie nudzi a skoro nudzi ciebie to I twojego syna.
  • cruella_demon 10.10.19, 12:45
    Wyjazd nad Bałtyk też można spieprzyć.
    Siedzenie co roku w tej samej kwaterze i aktywność ograniczająca się do chodzenia na plażę, moze być atrakcyjne pierwsze dwa lata, potem jest nudne.
    A wystarczyłoby co roku jechać w inne miejsce i brać ze sobą rowery.
  • triss_merigold6 10.10.19, 12:47
    Na przykład.
  • cruella_demon 10.10.19, 12:32
    No ale to przecież syn właśnie nie chce chodzić na spacery i wcale mu się nie dziwię. W parku nie ma NIC atrakcyjnego. Nie wiem jak w ogóle można porównywać to do chodzenia po górach.

    P.S. np. Taki wyjazd na rowerach nad jezioro, jest całkowicie ZA DARMO.
    Ojcu się po prostu NIE CHCE.
  • ashleigh41 10.10.19, 13:59
    cruella_demon napisała:

    >Nie wiem jak w ogóle można porównywać to do chodzenia po górach.

    Alez mozna, chodzenie to chodzenie a to podobno go nudzi. A poza tym to chyba nie o to chodzi a o pogadanie z ojcem.
    A tak naprawde to triss ma odwieczny problemem z ex, podejrzewam ze nawet gdyby umarl to wciaz byloby cos nie tak.
    >
  • triss_merigold6 10.10.19, 14:05
    Masz jakieś upośledzenie, które nie pozwala Ci odróżnić spaceru po parku przy osiedlu od chodzenia bardziej dynamicznego, turystycznego, w mniej opatrzonym miejscu, czy po prostu drastycznie brakuje Ci doświadczeń (materiału porównawczego)?
  • makurokurosek 10.10.19, 14:43
    Widać Poznaniacy są upośledzeni , bo tłumnie spacerują w okół wszystkich poznańskich jezior jak również po parkach.
    Od niemal sześciu lat mieszkam na jednym z poznańskich osiedli mimo, częstych przjażdzek rowerowych jakość do tej pory nie opatrzymy mi się tereny zielone, ba cały czas mnie zachwycają i ciągle dostrzegam w nich coś nowego.
  • ashleigh41 10.10.19, 15:46
    triss_merigold6 napisała:

    > Masz jakieś upośledzenie, które nie pozwala Ci odróżnić spaceru po parku przy o
    > siedlu od chodzenia bardziej dynamicznego, turystycznego, w mniej opatrzonym mi
    > ejscu, czy po prostu drastycznie brakuje Ci doświadczeń (materiału porównawczeg
    > o)?

    Nie, to tym masz obsesje ex, wszystko co go dotyczy jest zle. I jeszcze raz, jesli lubi sie chodzic to mozna to robic wszedzie, tak samo jak mozna pogadac z ojcem jesli sie tego chce. Tyle ze to nie w tym problem a w twoim odbieraniu ex
  • cruella_demon 10.10.19, 14:25
    Dobra, zostawmy to chodzenie.
    Są inne atrakcje dostępne za darmo albo tanim kosztem.

    Triss wspominała o rowerach, jazda na rowerze jest całkowicie za darmo.

    Basen, to grosze, wejście do większości muzeów też. Syn się interesuje historią, zwłaszcza II wojny, u mnie w mieście jest mnóstwo eventów z tym związanych, jakieś rekonstrukcje, wystawy, pozostałości bunkrów, jednostka wojskowa ciągle coś organizuje, co weekend praktycznie coś jest, a na boginię, co dopiero w takiej Warszawie. Już pomijając jakieś imprezy organizowane przez miasto, aerokluby.

    Jest wiele ciekawszych alternatyw od pójścia do parku, czy na kebaba do CH.
    A piszę z własnego doświadczenia, bo lubimy z synem się poszwędać i nie zawsze są to kosztowne wyjścia. Wystarczy odrobina chęci.
  • bo_ob 10.10.19, 14:27
    cruella_demon napisała:

    > Dobra, zostawmy to chodzenie.
    > Są inne atrakcje dostępne za darmo albo tanim kosztem.

    Są. Ale to co będą ojciec z synem robić to ani nasza sprawa, ani matki.
  • cruella_demon 10.10.19, 15:02
    Ale uwiesiłyście się Triss, że ojciec nie musi lubić tego samego co ona i że akceptowalne są tylko wyjścia kosztowne, a to wierutne kłamstwo.
  • triss_merigold6 10.10.19, 15:26
    Jasne, że to kłamstwo. Nigdzie nie napisałam, że nastolatkowi zależy tylko na aktualnościach wiążących się z kosztami.
  • makurokurosek 10.10.19, 15:35
    "Jasne, że to kłamstwo. Nigdzie nie napisałam, że nastolatkowi zależy tylko na aktualnościach wiążących się z kosztami."

    Czyżby zarówno ciebie jak i jego nie interesuje nic innego tylko pieniądze, spacer tylko w Bieszczadach, wspólny czas ale tylko w kinie, muzeum lub na strzelnicy
  • ashleigh41 10.10.19, 15:49
    cruella_demon napisała:

    > Ale uwiesiłyście się Triss, że ojciec nie musi lubić tego samego co ona

    Bo nie musi.

    i że ak
    > ceptowalne są tylko wyjścia kosztowne, a to wierutne kłamstwo.

    Sa mocno pozadane. W koncu wspomniala ze jesli juz ida do CH to moglby uzupelnic garderobe
    Z tym ze dlaczego ona w ogole wtraca sie w to co oni robia? Chlopak ma 15 lat wiec jesli nie chce z ojcem spedzac czasu to nie musi a jesli ex ma pretensje do niej to niech mu powie zeby pogadal z synem.
  • triss_merigold6 10.10.19, 15:54
    Zdecydowanie lepiej, żeby - jeśli już idą do ch - zapytał czy syn czegoś potrzebuje niż załatwiał w tym czasie SWOJE zakupy ciuchowe/gadżetowe. Na to ma weekendy bez towarzystwa dziecka i mnóstwo dni w tygodniu.
  • ashleigh41 10.10.19, 16:03
    triss_merigold6 napisała:

    > Zdecydowanie lepiej, żeby - jeśli już idą do ch - zapytał czy syn czegoś potrze
    > buje niż załatwiał w tym czasie SWOJE zakupy ciuchowe/gadżetowe. Na to ma weeke
    > ndy bez towarzystwa dziecka i mnóstwo dni w tygodniu.

    Ty caly czas probujesz go kontrolowac, sterowac nim I mowic co ma robic. Na szczescie dla niego nie mozesz tego robic w praktyce, tylko w twojej glowie.
  • ashleigh41 10.10.19, 16:04
    A tak w ogole to placi alimenty a ty dostajesz 500 wiec na ubrania chyba wystaczy?
  • triss_merigold6 10.10.19, 16:20
    Pprzepraszam, sądziłaś, że 1400 zł (założenie, że każde z rodziców pokrywa połowę kosztów w podziale miesięcznym i rocznym) wystarczy na utrzymanie nastolatka i zaspokojenie potrzeb ciut powyżej poziomu szamba?! Płaczę.
    500+ na pierwsze dostaję od lipca i odkładam na poważniejszy wydatek dla dziecka tj. komputer albo jakieś droższe kursy.
  • ashleigh41 10.10.19, 16:28
    triss_merigold6 napisała:

    > Pprzepraszam, sądziłaś, że 1400 zł (założenie, że każde z rodziców pokrywa poło
    > wę kosztów w podziale miesięcznym i rocznym) wystarczy na utrzymanie nastolatka
    > i zaspokojenie potrzeb ciut powyżej poziomu szamba?! Płaczę.

    ??? A nie wystarczy?

    > 500+ na pierwsze dostaję od lipca i odkładam na poważniejszy wydatek dla dzieck
    > a tj. komputer albo jakieś droższe kursy.

    To uzyj 500 na ubrania skoro 1400 nie wystarczy a nie odkladaj na rzeczy na ktore cie stac i nie sa konieczne . Masz jakas kolejna obsesje tych drogich kursow?
  • mamaaspiama 11.10.19, 15:52
    "??? A nie wystarczy?"

    Na średnio-przeciętne dziecko gdzieś z głębokiej prowincji spokojnie wystarczy. Ale to jest potomek Triss, ze wsi Warszawa, tak, że rozumiesz... co najmniej o połowę za mało.
  • rosapulchra-0 11.10.19, 19:03
    Bez przesady. 1400 zł to nie jest jakaś porywająca kwota. Szczególnie, gdy się mieszka we wsi Warszawa suspicious

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • mamaaspiama 12.10.19, 21:17
    "1400 zł to nie jest jakaś porywająca kwota. "
    A gdzie napisałam, że porywająca? Normalna. Można dziecię utrzymać. Nawet we wsi Warszawa 😜
  • cruella_demon 13.10.19, 00:23
    Można, ale w wersji podstawowej. Miejsce do spania, micha z żarciem, coś do ubrania, jakieś tam w zależności od wieku przedszkole, podręczniki.
    Jak chcesz już cokolwiek ponad- komputer, korepetycje, wakacje, remont pokoju i z mebli coś więcej niż siermiężna prycza, to nie wystarczy.
  • ck2 13.10.19, 07:24
    Te komputery i remonty pokoju są co miesiąc?
  • triss_merigold6 13.10.19, 07:46
    Nie, ale łatwo można policzyć pewne koszty stałe, te poza wersją micha, kąt do spania i perełki ze szmateksu.
    - obiady w szkole +/- 100 zł
    - treningi 130 zł miesięcznie + składka, czasem koszt udziału w zawodach i egzaminach
    - obóz sportowy ok 1800 zł (dzielimy na 12 i wychodzi koszt miesięczny)
    - obóz narciarski w ferie lub rodzinny wyjaz na narty ok 1600 zł (dzielimy na 12 etc.)
    - podręczniki szkoła ponadpodstawowa +/- 700 zł (dzielimy na 12 etc., inne wydatki
    - bilet kwartalny 125 zł
    - ubezpieczenie roczne 90 zł
    - Rada Rodziców 200 zł rocznie
    - kieszonkowe/wydatki typu kino, książka, wyjście niech będzie skromnie 100 zł
    Nie liczyłam żadnych ciuchów, butów, plecaka, biwakow, drobiazgów typu identyfikator do szkoły czy zestaw ołówkow, bielizny, elektroniki, kosztów wakacji rodzinnych (co najmniej 2500 zł średniorocznie), niczego do pokoju etc.
  • triss_merigold6 13.10.19, 07:55
    Nie liczyłam kosztów dodatkowych lekcji języka czy korepetycji, bo teraz ich nie ma, za to w zeszłym roku szkolnym ów koszt był duży (eks grosza nie dołożył, bo nie widział potrzeby).
    Za to młody chce iść na kurs szybowcowy, który kosztuje ok 3500 zł, a ze wszystkim do licencji ze 2x tyle.
  • ashleigh41 13.10.19, 08:00
    No to mu go zasponsoruj jesli cie stac.
  • ck2 13.10.19, 08:01
    Bo bez kursu będzie życie na poziomie szamba. wink
  • ashleigh41 13.10.19, 08:06
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie liczyłam kosztów dodatkowych lekcji języka czy korepetycji, bo teraz ich ni
    > e ma, za to w zeszłym roku szkolnym ów koszt był duży (eks grosza nie dołożył,
    > bo nie widział potrzeby).

    Nie dziwie sie. Jesli te korepetycje to nie byla ostatnia desks ratunku zeby nie zaliczyc przedmiotow to faktycznie zbedne.
  • bistian 13.10.19, 09:22
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie liczyłam kosztów dodatkowych lekcji języka czy korepetycji, bo teraz ich ni
    > e ma, za to w zeszłym roku szkolnym ów koszt był duży (eks grosza nie dołożył,
    > bo nie widział potrzeby).
    > Za to młody chce iść na kurs szybowcowy, który kosztuje ok 3500 zł, a ze wszyst
    > kim do licencji ze 2x tyle.

    Ja się zgadzam z tamtą listą tak generalnie, mam tylko jedne wątpliwości, odnośnie wypoczynku. Trzy wyjazdy i do tego ten kurs szybowcowy, to jest sporo ponad przeciętną. 2 wyjazdy są w porządku, zimowy i letni, na resztę u mnie musiałby sobie sam zapracować, coś bym dołożył ewentualnie, gdyby już coś miał.
    Jak dla mnie, chłopak może mieć dziwne podejście do świata, pieniądze i pieniądze, wszystko można kupić, a przecież to nie jest prawda i nie jest również prawdą, że wszystko musi płynąć w stronę dziecka/młodzieńca, w odwrotną stronę, w kierunku rodziny i społeczeństwa, też powinno i byłbym bardzo zaniepokojony, gdyby tej drugiej części zupełnie nie było.
  • obrus_w_paski 13.10.19, 09:38
    Bez przesady z tymi wyjazdami. W mojej rodzinie z zasady bardzo rzadko się spędza weekendy w domu, zawsze było coś do roboty. A to zwiedzenie pobliskiego miasteczka, a to wystawa w innym miejscu, jakaś farma otwarta dla dzieci (to już dla wnuków moich rodziców), ewentualnie kino, rowery albo po prostu spacer x szlakiem w mieście nieopodal. Niektórzy maja taki styl życia i wystarczy odrobina inwencji, żeby obyło się to jak najmniejszym kosztem finansowym. Można zrobić kanapki/ typowe zamiast obiady w knajpie i zamiast isc do kina ma seans znaleźć coś ciekawefo w danym miejscu i po prostu oglądać, za darmo. Jeśli kasa jest problemem, to niech tata nie płaci, ale zaoferuje coś ciekawego i taniego. Nie wierze, ze w warszawskich muzeach nie ma dni otwartych
    Chociaż czasem trzeba odpoczynku, ja w mojej rodzinie robie to samo, co weekend coś robimy, gdzieś jedziemy i najczęściej jedyny koszt to czas i benzyna (poruszamy się e promieniu maks 60km od miejsca zamieszkania)


    bistian napisał:

    >
    > Ja się zgadzam z tamtą listą tak generalnie, mam tylko jedne wątpliwości, odnoś
    > nie wypoczynku. Trzy wyjazdy i do tego ten kurs szybowcowy, to jest sporo ponad
    > przeciętną. 2 wyjazdy są w porządku, zimowy i letni, na resztę u mnie musiałby
    > sobie sam zapracować, coś bym dołożył ewentualnie, gdyby już coś miał.
    > Jak dla mnie, chłopak może mieć dziwne podejście do świata, pieniądze i pieniąd
    > ze, wszystko można kupić, a przecież to nie jest prawda i nie jest również praw
    > dą, że wszystko musi płynąć w stronę dziecka/młodzieńca, w odwrotną stronę, w k
    > ierunku rodziny i społeczeństwa, też powinno i byłbym bardzo zaniepokojony, gdy
    > by tej drugiej części zupełnie nie było.
  • ck2 13.10.19, 07:58
    Czyli za 1400 zł jednak dałoby radę funkcjonowac, cytując, powyżej poziomu szamba i dzieciak nie musiałby jeść resztek z podłogi? Nawet przy ematkowych fantazjach o wlasnej wielkości i zamożności? Uff...
  • triss_merigold6 13.10.19, 08:24
    Napisałam ilu kosztów codziennych NIE LICZYŁAM - wyżywienia rosnącego chłopaka, ubrań, obuwia, zakupów szkolnych, udziału w całościowych kosztach utrzymania domu (czynsz, woda, prąd, gaz, Internet), jego telefonu etc. Tego, że czasem pojdzie z kolegami na pizzę albo złoży się na prezent urodzinowy też NIE LICZYŁAM, a są to koszty normalne w wypadku nastolatków, a nie fanaberyjne.
  • ashleigh41 13.10.19, 08:34
    Na to 1400 wystarczy. Koszty domowe sa dzielone na ciebie i twojego partnera a nie dzieci a nawet jesli chcesz to podzielic na dzieci to dziel na 4 osoby. To nie sa duzo wydatki. Ubrania, obuwie, zakupy szkolne itd to nie sa wydatki comiesieczne nawet w przypadku rosnacego czlowieka. Pytanie tez jaka jest polka cenowa, idziesz w droga czy raczej w srednia/tania.
  • ashleigh41 13.10.19, 08:36
    I akurat te oplaty zwiazane z miszkaniem raczej nie zmienilyby sie gdyby syn nie mieszkal a jesli nawet to zupelnie nieznacznie.
  • chatgris01 13.10.19, 08:59
    Jakby nie mieszkał, to wystarczyłoby mniejsze mieszkanie, i już to robi różnicę.
    Nie wspominając o kosztach wody, gazu, prądu, wywozu śmieci itd. , które są zależne od liczby mieszkańców lokalu. "Zupełnie nieznacznie", dobre sobie.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • ashleigh41 13.10.19, 09:15
    Juz widze jak triss zamienia mieszkanie na mnieksze gdy syn sie wyprowadzi. W moim przypadku czyli ja plus dwoje dzieci (partner jeszcze oficjalnie nie mieszka ale wkrotce) to gdyby dzieci mieszkaly badz nie oplaty sie nie zmienia bo woda ryczalt wiec nie ma znaczenia ile zuzyje, gaz moze nieznacznie bo na podgrzanie wody pojdzie mniej, prad nieznaczna roznica ale teraz jako jedyna dorosla osoba place mniej podatku do gminy gdyby dzieci nie mieszkaly placilabym wiecej. Internet, telefon, tv licence bez zmian. Ogolnie nie widze specjalnych znaczacych roznic w oplatach.
  • bistian 13.10.19, 09:26
    ashleigh41 napisał(a):

    > Juz widze jak triss zamienia mieszkanie na mnieksze gdy syn sie wyprowadzi.

    Mieszkanie większe zostanie, bo wnuki też muszą mieć dobre warunki wink Nigdy dla siebie, zawsze dla rodziny! big_grin
    Przy okazji wnuków, będzie można wiercić dziadkowi dziurę w brzuchu, że czegoś nie zrobił albo że zrobił nie tak, jak myślała babcia, że on zrobi. I tak sobie można żyć do końca w trójkącie.
  • ashleigh41 13.10.19, 08:04
    Oboz sportowy plus oboz narciarski to sa luksusy, podobnie jak treningi - do weryfikacji, chyba ze ciebie stac, teojego ex nie stac.
    Rada rodzicow tez zbedny wydatek.
  • mikams75 10.10.19, 11:05
    ale nietrudno jest nadac sobie cel, ja np. obieram za cel przystanek autobusowy w nastepnej miejscowosci; albo jade gdzies i celem jest dom. Nie lubie wracac ta sama trasa a kolko nie w kazdej okolicy jest do zrealizowania (w sensie, zeby isc ladna trasa, bo jakkolwiek, to sie zawsze da).
  • makurokurosek 09.10.19, 20:47
    "Ja nienawidzę spacerów na zasadzie "przejdźmy się". Jak byłam dzieckiem nudziły mnie śmiertelnie, za to z psem i koleżankami mogłam łazić godzinami. Teraz potrzebuję mieć jakiś cel, punkty od A do B, trasę, założenie, że np. jedziemy coś zobaczyć, czy porobić zdjęcia czy cokolwiek."

    Zapominasz tylko, że twój syn nie jest twoją kopią.
  • bistian 09.10.19, 21:09
    makurokurosek napisała:

    > Zapominasz tylko, że twój syn nie jest twoją kopią.

    Ale ma być kopią! Nie inaczej smile

    Tak mnie dziwi, że przy takich silnych siłach zła, syn jeszcze się spotyka z ojcem. Współczuję chłopakowi szczerze, jest stale programowany i nie ma dnia, żeby nie zobaczył grymasu matki, gdy się jej coś nie podoba. Dla mnie byłoby to zbyt obciążające, odciąłbym się, choćby nawet mieszkając razem.
  • bo_gna 09.10.19, 22:48
    Dla mnie to forma odpoczynku/wygadania się/wspólnego milczenia/skorzystania z atrakcji nad Wisłą. Generalnie lubię spacery i z (jeszcze) narzeczonym nachodziłam się w kilku miastach tyle, że to by szło w setki kilometrów.
  • obrus_w_paski 09.10.19, 09:05
    15 latek chyba już powinien potrafić sensownie porozmawiać z własnym ojcem, powiedzieć „nie podoba mi się to i to” w normalny i nie sprawiający przykrości sposób?

    Tez uważam, ze jest za duży na jakieś animacje, to przecież nie jest kilkulatek, tylka mu nie urwie jeśli raz nie pójdzie na strzelnice. Można robić setki rzeczy uskuteczniajace wież ojciec - syn bez fajerwerków. Przecież to nie pieniądze/ strzelnica powinna być ważna w ten weekend, a ojciec.

    Moi rodzice akurat są bardzo animujący, nad czym ubolewam, zawsze coś trzeba robić, stymulującego, co weekend innego. Szczególnie męczące orzy moich 7 dniowych wizytach. Ostatnio się złapałam na tym, ze wciąż najbadziej lubię takie zwykle życie u nich, np zwykła jazdę samochodem z nimi - zawsze tam przeprowadzamy fajne rozmowy ; bo jak już dojedziemy na miejsce to zawsze coś, bialowieza (drugi kraniec kraju), muzea, kina, narty na śniegu, wodne, na piasku, rower, kitsurf (rodzice +70) itp, pogadać spokojnie nie można.
  • obrus_w_paski 09.10.19, 09:06
    +60!

    obrus_w_paski napisała:

    > 15 latek chyba już powinien potrafić sensownie porozmawiać z własnym ojcem, pow
    > iedzieć „nie podoba mi się to i to” w normalny i nie sprawiający przykrości spo
    > sób?
    >
    > Tez uważam, ze jest za duży na jakieś animacje, to przecież nie jest kilkulatek
    > , tylka mu nie urwie jeśli raz nie pójdzie na strzelnice. Można robić setki rze
    > czy uskuteczniajace wież ojciec - syn bez fajerwerków. Przecież to nie pieniądz
    > e/ strzelnica powinna być ważna w ten weekend, a ojciec.
    >
    > Moi rodzice akurat są bardzo animujący, nad czym ubolewam, zawsze coś trzeba ro
    > bić, stymulującego, co weekend innego. Szczególnie męczące orzy moich 7 dniowyc
    > h wizytach. Ostatnio się złapałam na tym, ze wciąż najbadziej lubię takie zwykl
    > e życie u nich, np zwykła jazdę samochodem z nimi - zawsze tam przeprowadzamy f
    > ajne rozmowy ; bo jak już dojedziemy na miejsce to zawsze coś, bialowieza (drug
    > i kraniec kraju), muzea, kina, narty na śniegu, wodne, na piasku, rower, kitsur
    > f (rodzice +70) itp, pogadać spokojnie nie można.
  • double-facepalm 09.10.19, 15:54
    Przy 80+ robiłoby duże wrazeniewink
  • bei 09.10.19, 09:11
    Tata Twojego syna sam w sobie stal się nudny, gdyby było inaczej, to nastolatek nie wymagałby dodatkowych atrakcji w czasie pobytu. To jego (piszę o ojcu) „nie chce mi się”, jest złym przykładem dla dziecka. Pomilkiwanie w towarzystwie kreatywnego człowieka sprzyja budzeniu własnej kreatywności, w towarzystwie kogoś kto się wiecznie nudzi obudzi tylko nudę. Kolezanki taty- jeśli i one przejęły styl taty, to syn najzwyczajniej nie czuje się dobrze w takim towarzystwie. Może gra rolę piątego koła u wozu?
    Bałtyk jest nudny....nudne jest leżenie na plazy w hałasującymi tłumie, trudno jest skupić myśli.
    Może pozwól synowi jak i jego ojcu zatęsknić za sobą? Zapewne wówczas będą mieli więcej tematów do rozmów....albo ich drogi oddała się. Nie ma złotego środka, ale kontakty na siłę nie są dla nikogo wskazane.
  • kotejka 09.10.19, 09:18
    no nie, ja sie nie zgadzam, ojciec to ojciec a jaki by nie byl nudny i bylejaki powinien w zyciu dziecka - tym bardziej dorastajacego chlopca uczestniczyc
    jesli wypelnia swoje obowiazki i nie stosuje przemocy i uzywek
    foch i oziebienie kontaktow z jednej i drugiej strony nie bedzie prowadzil do niczego dobrego orpocz zbudowania muru i oddalenia, ktore moze kiedys nie bedzie mozliwe
    chlopak dorosnie i zrozumie, ze ojciec jest i jaki jest i byl jaki umial byc
    ni mniej ni wiecej
    i moze nawet sie zbliza do siebie
    ja tez bym chciala miec wyjatkowego ojca ale nie mialam
    mialam jakiego mialam
    i ten chlopak tez ma jakiego ma, ale innego miec nie bedzie
    wiec nawet z takim nieidelanym warto budowac wiez i kontakt
    tylko ze oczywiscie dwie strony go buduja, a ta dorosla po stokroc bardziej jest za niego odpowiedzialna
    i to stary powinien zrozumiec
    poki czas
  • kk345 09.10.19, 09:58
    No właśnie obserwuję to w wersji "babcia to babcia"- moja teściowa przez lata budowała "kontakty" z wnukami przez posadzenie ich przed tv i podanie obiadu. Teraz ma te wnuki dorosłe i owszem, składają jej obowiązkowe wizyty, ale ani rozmów prawdziwych, ani jakichś ciepłych kontaktów nie ma i nie będzie- ot, obowiązek, jak w przypadku dalekiej ciotki i tyle.
    To dorosły układa sobie kontakt z nastolatkiem i to on decyduje, jaki będzie za 20-30 lat, tych straconych lat się nie nadrobi.
  • iwoniaw 09.10.19, 11:09
    No to jest 100% racja. I owszem, też uważam, że ten kontakt powinien być, ale ojciec jest po prostu niepoważny, że ma jakieś uwagi do matki w tym momencie. Niech z synem pogada o tym oddzwanianiu czy odpisywaniu, przecież Triss ani mu telefonu nie zarekwirowała, ani nie zabrania do ojca dzwonić, z jakiej paki ma wysłuchiwać pretensji, że dziecię nie dość entuzjastyczne wobec tatusia? Tatuś ma takie relacje, jakie sobie przez lat 15 zbudował, tyle. Może próbować je poprawiać, to nie jest sprawa matki w tym momencie.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • kk345 09.10.19, 19:03
    Charakterystyczne jest to, ze teściowa do dziś potrafi sie rozpędzić, mówiąc mi: "wyobraź sobie, ze X nie zadzwonil z życzeniami" (to o moim synu)- zawsze otwieram szeroko oczy i przypominam szanownej babci, ze wnuczę jest mooocno dorosłe i pretensje ma mu przekazać osobiście, bez pośrednictwa nie mieszkającej z nim od dawna matki... Generalnie wg niektórych forumek syn niewłaściwie zadbał w dzieciństwie o kontakty z babciąsmile
  • kokosowy15 09.10.19, 20:03
    Może babcia sądzi, że przypomnienie przez mamę będzie bardziej delikatne, nie naruszające dumy syna niż uwaga z jej strony?
  • aandzia43 09.10.19, 13:05
    bei napisała:

    > Tata Twojego syna sam w sobie stal się nudny, gdyby było inaczej, to nastolatek
    > nie wymagałby dodatkowych atrakcji w czasie pobytu. To jego (piszę o ojcu) „n
    > ie chce mi się”, jest złym przykładem dla dziecka. Pomilkiwanie w towarzystwie
    > kreatywnego człowieka sprzyja budzeniu własnej kreatywności, w towarzystwie kog
    > oś kto się wiecznie nudzi obudzi tylko nudę. Kolezanki taty- jeśli i one przeję
    > ły styl taty, to syn najzwyczajniej nie czuje się dobrze w takim towarzystwie.
    > Może gra rolę piątego koła u wozu?

    Ubiegłaś mnie, właśnie miałam napisać, że nie tyle forma spędzania czasu proponowana przez ojca wychodzi młodemu bokiem, tylko jakiś brak treści w tym spędzaniu czasu. Jak dorosły mężczyzna z pasją życia i otwartością na chłopaka to chłopak chłonie energię męską i cieszy go nawet naprawianie kranu czy rozbieranie na kawałki starego radia.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • ania2806 09.10.19, 15:21
    Wiekszosc rodzicow nie ma zadnej specjalnej pasji życia, otwartości czy energii męsko/zenskiej. Oni po prostu sa i zajmuja sie codziennoscia/proza zycia.

    Mnie Mama nie uczyla z pasja obowiazkow domowych, a krotko przykazala: dziecko, od dzis w soboty to ty odkurzasz i scierasz kurzesmilesmile. Albo ciagnela mnie na dzialke, gdzie sama soba musialam sie zajac (ewentualnie pomoc w pieleniusmile) - nie opowiadala mi z pasja czy kobieca energia o uprawie marchewkismile.

    Tutaj od Taty sie raptem oczekuje ze on sie stanie atrakcyjny. A nie-rozwiedzeni rodzice nie musza byc atrakcyjni, oni po prostu sa. Ja jestem dorosla i lubie przebywac z rodzicami, ich odwiedzac - w ich normalnej pelnej krzatania sie, normalnych obowiazkow i czesto milczenia codziennosci. Ja cos tam poczytam, a Mama robi swoje w kuchni. Czy pojde z Tata na spacer. Was rodzice zabawiali? Ocenialiscie ich w kategoriach atrakcyjnosci? Oczekiwaliscie tego od nich??

    Zwlaszcza od rozwiedzionych ojcow wymaga sie rzeczy niemozliwych - a bycie dobrym rodzicem to nie zapewnianie atrakcji - a wychowanie, danie poczucia bezpieczenstwa, milosci, czasu i uwagi, zapewnienie podstawowych potrzeb materialnych (i to wedlug mozliwosci rodzicow) takich jak wyksztalcenie, ubranie i jedzenie.

    I jak dziecko zacznie widziwiac to rola rodzica jest wytlumaczenie mu, ze zycie to nie film akcji/hollywood i ze nikt go non stop zabawiac nie bedzie, a zycie to glownie proza. Jak sie dziecko przyzwyczai, ze zycie to pasmo zabaw to jak on sie w zyciu doroslym pelnym prozy i problemow odnajdzie? Czego bedzie oczekiwal od malzenstwa, partnera i co sam bedzie w stanie dac przyzwyczajony do brania i bycia zabawianym?

    Tata rozwiedziony to nie animator czasu wolnego. Bycie razem, spacer, lody, wspolne zakupy, cieszenie sie soba - w tym nie ma nic zlego. Nie jest dobrym po rozwodzie ograniczanie konktatkow z tata do mimimum. Syn powinien spedzac czas z tata na zasadzie codziennosci, a nie rzadkich momentow oczekujac fajerwerkow. Czyli ze jak rodzic jest nudny z natury (jak wiekszosc z nas) to mniej zalsluguje na milosc, jest mniej wartosciowym rodzicem? Dlaczego to rodzic na sie nagiac (wymyslajac komandoskie atrakcje, ktore nie leza w jego naturze) a dziecko nie musi okazac zrozumienia dla mozliwosci finansowych i natury rodzica (np rodzica domatora). Rodzicow kocha sie bo sa, a nie za to kim sa. To czesc lekcji milosci.

    Niech syn wezmie lekcje ze soba, i po prostu je poodrabia przebywajac z tata w tym samym pomieszczeniu. Albo pooglada z tata mecz w TV. Albo porozmowia na tematy go interesujace. Albo zrobia razem cos, co w 90% robi nierozwiedziony Tata z synem (bo atrakcje to moze 10% kontaktow w nierozwiedzionej rodzinie).

    Ja jako dziecko wolalam Mamie nie narzekac, ze sie nudze, bo mi zaraz zajecie znalazlasmile.
    Nieraz sie zastanawiam na jakich ludzi wyrosnie mlode pokolenie przyzwyczajone w za duzej mierze do bycia w centrum, najwazniejszym, ciagle zabawianym i nastawionym na dostawanie a nie dawanie czy dostosowywanie sie do otoczenia. Nasze wychowanie nie bylo idealne (na pewno nie!) ale obecne stawianie dzieci i ich potrzeb na piedestale chyba tez nie.


    aandzia43 napisała:

    > bei napisała:
    >
    > > Tata Twojego syna sam w sobie stal się nudny, gdyby było inaczej, to nast
    > olatek
    > > nie wymagałby dodatkowych atrakcji w czasie pobytu. To jego (piszę o oj
    > cu) „n
    > > ie chce mi się”, jest złym przykładem dla dziecka. Pomilkiwanie w towarzy
    > stwie
    > > kreatywnego człowieka sprzyja budzeniu własnej kreatywności, w towarzystw
    > ie kog
    > > oś kto się wiecznie nudzi obudzi tylko nudę. Kolezanki taty- jeśli i one
    > przeję
    > > ły styl taty, to syn najzwyczajniej nie czuje się dobrze w takim towarzys
    > twie.
    > > Może gra rolę piątego koła u wozu?
    >
    > Ubiegłaś mnie, właśnie miałam napisać, że nie tyle forma spędzania czasu propon
    > owana przez ojca wychodzi młodemu bokiem, tylko jakiś brak treści w tym spędzan
    > iu czasu. Jak dorosły mężczyzna z pasją życia i otwartością na chłopaka to chło
    > pak chłonie energię męską i cieszy go nawet naprawianie kranu czy rozbieranie n
    > a kawałki starego radia.
    >
    >
    >
  • obrus_w_paski 09.10.19, 15:40
    Fajnie napisane
  • aandzia43 09.10.19, 15:51
    nia2806 napisała:

    > Wiekszosc rodzicow nie ma zadnej specjalnej pasji życia, otwartości czy energii
    > męsko/zenskiej. Oni po prostu sa i zajmuja sie codziennoscia/proza zycia.

    Owszem mają, chodziło mi o zwykłą normalną energetyczność, brak malkontenctwa czy depresji, umiejętność cieszenia się czymś, zapał do jakichś działań plus otwartość na kontakt z dzieciakiem. Co do tajemnej męskiej energii: chłopcy od maleńkiego ciągną jak muchy do miodu do Facetów i są w stanie z zapałem i ogniem w oku robić różne bezsensowne z punktu widzenia kobiet rzeczy. A czasem sensowne. Chcę powiedzieć, że zwykły, w miarę męski i z jakimiś konkretnymi umiejętnościami facet, mający niezły kontaktem z synem,raczej go śmiertelnie nie nudzi. No, czasem troszeczkę wink


    > Niech syn wezmie lekcje ze soba, i po prostu je poodrabia przebywajac z tata w
    > tym samym pomieszczeniu. Albo pooglada z tata mecz w TV. Albo porozmowia na tem
    > aty go interesujace. Albo zrobia razem cos, co w 90% robi nierozwiedziony Tata
    > z synem (bo atrakcje to moze 10% kontaktow w nierozwiedzionej rodzinie).

    Ano niech, albo... Niech znajdą jakieś zajęcie które kręci jednego i drugiego.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • aandzia43 09.10.19, 15:53
    Są w stanie robić z nimi, czyli z facetami różne rzeczy

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • agab51 09.10.19, 09:15
    Ej no, to jest przecież absolutna norma! Bo nastolatek taki już jest.
    Nastolatek w tym wieku nawet z najlepszymi, najbardziej kreatywnymi rodzicami nudzi się. Nastolatek na najbardziej mega wyjeździe, też nudzi się. Zabawianie nastolatka to sprawa przegrana i absolutnie wbrew naturze.
    wink

    --
    Wczoraj było za wcześnie. Jutro będzie za późno. Dzisiaj jest TEN DZIEŃ.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 09:37
    Nie, to nie jest norma.
    Po prostu macie błędne przekonanie, że koniecznie musi się nastolatką animować jakby miał 2 latka.

    Jest też niestety grupa nastolatków, która odcięta od telefonu czy kompa nie wie co że sobą począć.
    Książka jest nudna, pasji nie mają, a ile można leżeć na wyrze?

    Porozmawiac też nie bardzo, bo jak się nie ma pasji, nie czyta, nie interesuje otaczającą rzeczywistością, to rozmowa jest udręką.

    Nie, sfochowane i wiecznie niezadowolona nastolatki to nie jest norma.
    Ale oczywiście wygodnie tak myśleć
  • iwoniaw 09.10.19, 11:14
    Ja tam nie uważam, że nastolatka należy animować non stop, bo nie animowałam 24/7 kilkulatków. Natomiast owszem, jak się z własnym dzieckiem widujesz raz na tydzień czy dwa, to wypadałoby się doń odezwać, pogadać, coś zaproponować, bo jak słusznie zauważasz "ileż można leżeć w wyrze". Książka zaś może być wręcz pasjonująca, tylko - identycznie jak siedzeniu przed kompem czy telefonem zresztą - lekturze oddajemy się bez towarzystwa, natomiast spotkanie z własnym ojcem/synem chyba nie powinno się różnić od braku tegoż spotkania jedynie zmianą otoczenia, w którym tę książkę czytamy?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 12:02
    Tak, iwonia, tylko czytaj wszystko , nie wybiórczo.
    Nastolatek odbiera od ojca telefon, kiedy chce. Oddzwania lub nie. Umawia się z nim a potem olewa i idzie gdzieś z kolegą.I mają jeszcze pretensje , ze mu ojciec nie przypomniał o spotkaniu.

    A ojcieć ma stawać na uszach, zeby wymyśleć coś atrakcyjnego dla tak nieuprzejmego nastolatka,.

    Może jak nastolatek się ogarnie, to ojcu się zachce coś z nim robić. Może niech zabija nudę dokształcając się co to kultura osobista i szacunek dla cudzego czasu.

    Ojciec jedzie na umówione spotkanie, traci czas na darmo, bo synek zapomniał, ale on ma to przełknąc i iść na strzelnice w sobotę, bo dziubuś tak by własnie chciał.
    No, paradne

    Dziecko też ma swoje obowiązki, nie tylko rodzic. I to nie ma być tak, ze nastolatek może nie być w porządku, a ojciec ma na to przymykać oko i robić co tylko nastolatek zechce.
    Sama nie wierzę, ze muszę to tłumaczyć.

    Mogą sobie porozmawiać- o zyciu, o planach, o szkole, o dziewczynach.


  • mamaaspiama 09.10.19, 09:16
    Mam pytanie - czy Ty skaczesz wokół syna dbasz 24/7 żeby się dziubdziuś nie nudził? Czy u Ciebie po prostu syn żyje swoim życiem?
    Jeśli skaczesz, to Twoja wina, że nastolatek musi mieć czas zapełniony, bo sam nie jest w stanie cieszyć się zwykłą obecnością rodzica.
    Jeśli syn żyje swoim życiem, to identycznie nudziłby się z Tobą gdybyś była na miejscu swojego exa, więc to nie jest ojca wina.
    Rodzic nie jest od tego żeby dziecku non stop dostarczać rozrywek. Zakupy w Lidlu nie mają być atrakcją tylko częścią codzienności. To, że młody nie ma ochoty na wizyty u ojca jest naturalną konsekwencją Waszej sytuacji i tego, że więź z ojcem zdechła przez brak stałego kontaktu.
  • kosmos_pierzasty 09.10.19, 09:40
    Też tak to widzę.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 09:57
    Polecę klasyką 100/100
  • kk345 09.10.19, 10:01
    >więź z ojcem zdechła przez brak stałego kontaktu.
    Gdyby tak to działało, to każdy rozwiedziony ojciec miałby identyczny kłopot, a tak nie jest... To nie brak stałego kontaktu, ale jakośc tych sporadycznych, plus stałe i szczere zainteresowanie życiem dziecka są istotne dla budowania więzi.
  • makurokurosek 09.10.19, 10:16
    "Gdyby tak to działało, to każdy rozwiedziony ojciec miałby identyczny kłopot, a tak nie jest... To nie brak stałego kontaktu, ale jakośc tych sporadycznych, plus stałe i szczere zainteresowanie życiem dziecka są istotne dla budowania więzi."

    Ojciec kontakty chce utrzymywać, nastolatkowi na nich nie zależy zapewne na skutek nastawienia przez mamusię.
  • triss_merigold6 09.10.19, 10:40
    Bzdura. Nastolatkowi zależy tylko chciałby coś z ojcem robić, gdzieś pojechać, podziałać. Jest dość aktywny i ugodowy więc nie wymaga fajerwerków, ale z drugiej strony poleżeć z książką czy laptopem na łóżku może u siebie w domu, w dodatku w wygodniejszych warunkach, bo w swoim pokoju.
  • makurokurosek 09.10.19, 10:46
    "Bzdura. Nastolatkowi zależy tylko chciałby coś z ojcem robić, gdzieś pojechać, podziałać. "

    Dlatego nawet nie pamieta o tym, że z ojcem na spotkanie się umówił. To nie twój syn lata za ojcem jak bezpański kundel tylko twój ex lata za twoim synem i prosi się o chwilę wspólnego czasu. Tak więc przestań pitolic.

    Mile spędzony czas nie oznacza latania i full atrakcji. Najmilej spędzony czas ze znajomymi z lat młodości to godzinne dyskusje i ogniska, a nie latanie do kina. Twój syn po prostu jest aspołeczny i pozbawiony jakikcholwiek zainteresowań, niepotrafiądy dyskutować, nie czujący potrzeby nawiązywania bliższych relacji, dlatego w wieku lat piętnastu potrzebuje animacji i pełnej obsługi.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 10:53
    Dokładnie.
    Roszczeniowy, niewychowany małolat
  • gryzelda71 09.10.19, 10:51
    Ty tak nauczyłaś, że zawsze w biegu, zawsze w pędzie, zawsze ma coś robić. Ojciec inny. Niech bierze lekcje do niego, przynajmniej nie będzie się nudził.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 10:52
    Patrzysz jednostronnie.
    Twój syn to nie mały dzidziuś.

    Jak w tym wieku nie ogarnia, ze kultura osobista nakazuje oddzwonić/odpisać na sms i że to nie wina tatusia tylko jego, ze zapomniał o spotkaniu (serio oczekujesz że eks ma mu przypominać?), to kup mu ksiązkę o kulturze osobistej i niech cały weekend czyta.

    "Jakiś czas temu eks się sfoszył, że młody średnio pamięta na kiedy się z nim umawiał, nie odpisuje na sms-y albo odpisuje z opóźnieniem, zdarzyło się że eks przyjechał, a syn był gdzieś z kolegą (bo podobno umawiali się tydzień wcześniej, a eks nie był łaskaw przypomnieć) etc."

    Twój synek to niewychowany chłopak.
    I nie gadaj, ze syn chciałby tylko gdzieś pójść z tatą- spacermu nie pasuje, bo nudny, zakupy nudne, morze nudne.
    Wszystko mi nie pasi, a tata powinien wyskakiwać z kasy, zeby zasłużyć na jego uśmiech.

    Dobre relacje ojca z dzieckiem wcale nie polegają na robieniu tylko tego, co chce dziecko.

    A synkowi wytłumacz, ze jak będzie z szacunkiem traktował ojca (czyli odpisywał na sms i pamiętał, kiedy się umówili), to moze się tatusiowi zachce.

    Tez by mi się nie chciało fundować strzelnicy jakby synek miał mieć w dudzie.

    Kolejna prawda dla twojego dzieciaka: Wymagasz od innych? To najpierw wymagaj od siebie.

  • triss_merigold6 09.10.19, 11:10
    Akurat na to zwróciłam synowi uwagę tzn. że powinien odpisywać/oddzwaniac, bo nie mam ochoty na wysłuchiwanie uwag i pretensji. Tyle że perspektywa czasowa nastolatka jest inna i jak ojciec umawia się z dwutygodniowym wyprzedzeniem, to dobrze żeby przypomniał kontrolnie, bo to on jest dorosły. Ja się w planowanie weekendow nie wtrącam, najwyżej mówię, że w sobote X rano młody ma dentyste albo w niedzielę Y po południu gdzieś idziemy razem. I piszę powyższe w sms, żeby eks miał daty czarno na białym.
  • makurokurosek 09.10.19, 11:14
    To może czas nauczyć nastolatka większej odpowiedzialności, ogarniecia się organizacyjnie i zwykłej kultury. Wymagać to w pierwszej kolejności należy od siebie.
  • aqua48 09.10.19, 12:08
    triss_merigold6 napisała:

    > Akurat na to zwróciłam synowi uwagę tzn. że powinien odpisywać/oddzwaniac, bo n
    > ie mam ochoty na wysłuchiwanie uwag i pretensji.

    Ale on powinien odpisywać/oddzwaniać nie dlatego żebyś TY nie wysłuchiwała pretensji...

    >Tyle że perspektywa czasowa na
    > stolatka jest inna i jak ojciec umawia się z dwutygodniowym wyprzedzeniem, to d
    > obrze żeby przypomniał kontrolnie,

    Sorry, ale nastolatek ma zapewne telefon i może sobie w nim ustawić przypomnienie.



  • kornelia_sowa 09.10.19, 12:15
    Powinien oddzwaniać, bo nie masz ochoty wysłuchiwać pretensji?

    Błąd.
    Powinien oddzwaniać bo tego wymaga szacunek dla drugiej osoby i kultura osobista.

    Jak zacznie szanować drugiego człowieka, to moze się człowiekowi zachce bardziej atrakcyjnie spędzać z nim czas.

    A syn zdaję się licealista? No, to pisać umie. W większości telefonów jest teraz planer, kalendarz, co tam chcesz. Założe się, ze ogarnie więc tłumaczenie o jego perspektywie czasowej, jest naciągane.

    Wyobraź sobie, ze ktoś tu zaklada wątek i pisze:
    Moja przyjaciólka nie odpisuje na smsy, nie oddzwania, choć zabiegam o kontakty, a kiedy się umawiamy, czesto o tym zapomina i wystawia mnie do wiatru.
    Co robić drogie bravo?
    Założe się, ze byłabyś pierwsza która napisałaby " jestes frajerką"

    Ja wiem, ze to dziecko i ojciec, ale triss, na Jowisza.
    Ja mieszkam z mężem i dziećmi. I jak mój mąż się umówi, z synem (11,5), ze jadą w niedzielę do kina, ale może tylko miedzy 12 a 16 bo potem jedzie na mecz, to jak syn sobie zapomni i zasiedzi się u kolegi, to z kina nici. Niech się uczy trochę odpowiedzialności



  • pade 09.10.19, 11:15
    triss_merigold6 napisała:

    > Bzdura. Nastolatkowi zależy tylko chciałby coś z ojcem robić, gdzieś pojechać,
    > podziałać. Jest dość aktywny i ugodowy więc nie wymaga fajerwerków, ale z drugi
    > ej strony poleżeć z książką czy laptopem na łóżku może u siebie w domu, w dodat
    > ku w wygodniejszych warunkach, bo w swoim pokoju.

    Triss, ale to dla Ciebie aktywność fizyczna ma wartość. Nie dla eks. I to nie oznacza, że eks jest "gorszy" od Ciebie, tylko, że jest inny.
    Syn może pograć z ojcem i partnerką w planszówki przy paluszkach, albo w karty, i to wcale nie oznacza, że taka aktywność jest z założenia mniej warta. Wręcz przeciwnie, można przy grach opowiadać sobie anegdoty z dzieciństwa, pożartować, pośmiać się i też jest przyjemnie.
    A Twój syn ma okazję się przekonać, że sposoby spędzania czasu wolnego i czasu z innymi mogą być przeróżne i nie należy ich wartościować.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • mamaaspiama 09.10.19, 13:12
    "Triss, ale to dla Ciebie aktywność fizyczna ma wartość. Nie dla eks. I to nie oznacza, że eks jest "gorszy" od Ciebie, tylko, że jest inny. "

    I tu leży główny problem - facet nie nadaje na tych samych falach, co Triss. Jest inny. Nie beznadziejny, nie zły, nie gorszy, INNY.
    Niestety, syn wychowuje się z matką. Nie w opiece równoważnej, bo to przecież opcja dla Triss "po moim trupie". Zatem wpływ ojca na kształtowanie się osobowości i zainteresowań dziecka jest znikomy, o ile nie żaden.
    Aktualnie, poza genetyką, niewiele tych panów łączy. A genetyka to zbyt mało, by dobrze czuć się w swoim towarzystwie. Ojciec może udawać w weekendy z synem super-atrakcyjnego, aktywnego faceta. Ale to przecież ściema. On jest inny. Pytanie - czy syn ma przebywać z taką podrasowaną wersją ojca, czy z prawdziwym człowiekiem, który ma swoje wady i ograniczenia, ale jest jego tatą?
    Moim zdaniem na dziś te relacje są skazane na porażkę. Obaj będą się męczyli, nawet jeśli facet będzie wymyślał "atrakcje" i starał się być kimś innym na okoliczność wizyt dziecka. Ale syn szybko zobaczy, że to kłamstwo i też nie będzie zadowolony. Może za x lat, kiedy młody dojrzeje, doceni osobę ojca, takiego jakiego ma?
  • zona_glusia 09.10.19, 17:02
    mamaaspiama napisała:

    > I tu leży główny problem - facet nie nadaje na tych samych falach, co Triss. Je
    > st inny. Nie beznadziejny, nie zły, nie gorszy, INNY.

    > Moim zdaniem na dziś te relacje są skazane na porażkę. Obaj będą się męczyli, n
    > awet jeśli facet będzie wymyślał "atrakcje" i starał się być kimś innym na okol
    > iczność wizyt dziecka. Ale syn szybko zobaczy, że to kłamstwo i też nie będzie
    > zadowolony. Może za x lat, kiedy młody dojrzeje, doceni osobę ojca, takiego jak
    > iego ma?
    Może dałoby się wymyślić jedną czy dwie rzeczy, które sprawiałyby obu przyjemność i to robić, bo za parę lat więź niepodtrzymywana może bardzo osłabnąć.
  • umi 09.10.19, 19:28
    Chyba nie tak. Nastoletni chlopcy generalnie lubia aktywnosc fizyczna. I lepiej, jak sa aktywni, niz jak sie zamieniaja w zolwie zalegajace przed komputerem.
    To, ze ojciec nie nadaza (nie wiem, czy ze wzgledu na wiek i zdrowie, czy po prostu "zastal sie" zyciowo i juz tak sobie zalega w tym zyciu) nie znaczy, ze teraz trzeba przeraiac syna w zolwiowata pierdole tkwiaca godzinami przed komputerem albo chodzaca do CH. No bez przesady. Wedlug mnie juz lepsza w tym konkretnym niech w tym przypadku jest wersja wychowania triss, bo przy wersji ojca sie z niego zrobi jakas nieruchata pierdola z zadyszka po wejsciu na czwarte pietro.

    Ja bym zaproponowala ojcu jakies hobby wspolne z synem na jego sily. Moze byc nawet granie w jakas sieciowke, moga byc modele. Facet to gapa, bo jedno hobby mial jak znalazl - strzelnica. Jak mu za drogo, moze znalezc tansze. Nawet dla nieruchliwych, ale jakies rozwijajac (szachy chociaz? albo planszowki?). Ich po prostu nic razem nie laczy. Mozna pomyslec co zrobic, zeby laczylo, bo szkoda, zeby nie mial ojca jak ma szanse miec. Tylko nie zmieniac mu ogolnego nurtu wychowania na siedzaco-zalegajacy. Bo to jest dosc slaby nurt.
  • pade 09.10.19, 19:52
    Syn Triss widuje ojca co drugi? weekend, więc nie histeryzuj z tą pierdołowatością, zadyszką i słabym nurtem.


    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • triss_merigold6 09.10.19, 20:00
    W tygodniu też czasem, ale po szkole tego czasu nie ma zbyt wiele, więc zwykle po prostu idą razem coś zjeść i podrzuca młodego na trening.
  • triss_merigold6 09.10.19, 20:08
    Bardzo dużo energii, pracy i inicjatywy oboje z partnerem włożyliśmy w to, żeby gry/internet/komputer nie były ulubioną i dominującą rozrywką i aktywnością młodego i żeby był bardzo sprawny fizycznie oraz kondycyjnie.
    Tak, myślę, że gdybym pozwoliła, to - jak wielu rówieśników - byłby nieruchawym klopsikiem, przyklejonym do kompa, z życiem towarzyskim wyłącznie w sieci. Bardzo smutne.
  • pade 09.10.19, 20:44
    Każdemu potrzebny jest płodozmian. Od czterech dni w miesiącu bez aktywności nie stanie się nagle nieruchawym grubaskiem.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • umi 09.10.19, 22:14
    Alez mnie nie o to chodzi, ze jak dwa dni w tygodniu nie bedzie sie ruszal, to mu zaszkodzi, tylko o model wychowania "inny, ale nie gorszy". No wiec ja uwazam, ze jednak gorszy, zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy dzieci zyja w wirtualnym swiecie i maja duzo mniej okazji i checi do aktywnego spedzania wolnego czasu. Jak juz jakies jest aktywne, to ja uwazam, ze to bardzo dobrze i zdrowo dla niego.
    I jednak to raczej ojciec w tym przypadku powinien sie podciagnac do syna, a nie go scigac w dol, bo tryb zyca syna jest po prostu zdrowszy.
    Natomiast napisalam, ze nie wiem, czy mu szwankuje zdrowie i nie moze, czy sie zasiedzial. I jesli na prawde nie jest w stanie, to Twoj pomysl z planszowkami jest dobry. Nawet gry komputerowe sa dobre, jakies wojskowe na przyklad, o ile to jest wlasnie dwa dni w tygodniu i tylko do podtrzymania wiezi. Natomiast na codzien to jednak model triss jest wedlug mnie lepszy i zdrowszy.
  • ashleigh41 10.10.19, 10:37
    umi napisała:

    > Alez mnie nie o to chodzi, ze jak dwa dni w tygodniu nie bedzie sie ruszal, to
    > mu zaszkodzi, tylko o model wychowania "inny, ale nie gorszy".

    Ale ojciec nie wychowuje syna, to triss to robi, ona przeciez na to by nie pozwolila. Te kilka dni w miesiacu spedzonych z ojcem nie zaburza 'perfekcyjnego' wychowania triss, a ojciec chlopaka jest jaki jest I wlasciwie dlaczego ma sie dostosowywac do tego co triss by chciala. On tego nie chce, chce spotykac sie z synem ale nie robic to co pasuje triss
  • triss_merigold6 10.10.19, 11:17
    A nie sądzisz, że spotykając się z synem, powinien uwzględniać preferencje i potrzeby nastolatka?
    Jeśli nastolatek chce porozmawiać, to niekoniecznie musi swobodnie się czuć w obecności jakiejś pani, a komunikowanie wprost "chodźmy się przejść, chcę opowiedzieć jaki mam problem/inne, chcę zapytać o jakieś intymne kwestie etc." nie leży w specyfice nastolatków. Nastolatki raczej zwierzaja się przy okazji, mimochodem, w trakcie luźnych rozmów, bez wcześniejszego sygnalizowania.
  • kokosowy15 10.10.19, 12:24
    Na przykład na spacerze, bo na strzelnicy czy w parku liniowym jest trudniej. Ojciec umie strzelać? Nie ma leku wysokości? Dobrze czuje sie w górach (niskie ciśnienie)? Czy ma tylko syna zawieźć na miejsce i odebrać po imprezie?
  • triss_merigold6 10.10.19, 12:35
    Może też - trzymając się rozrywek niewymagających jakiejkolwiek sprawności - iść z nastolatkiem do kina, teatru, na koncert, do Muzeum Polin, na oprowadzanie varsavianistyczne czy praktycznie żeby np. nastolatkowi w ch uzupełnić garderobę.
  • kokosowy15 10.10.19, 13:06
    Oczywiście, może. W Filharmonii i muzeach w mieście zamieszkania spotykam nastolatków raczej rzadko, ale moze twojego syna to interesuje. Moich interesowało muzeum wojskowe, Przyrodnicze, medyczne, techniczne.
  • makurokurosek 10.10.19, 13:16
    Od kiedy to w kinie czy na koncercie można swobodnie rozmawiać?

    Ani razu w twoim poscie nie padła propozycja aktywności nie wymagajacej wydawania pieniędzy, a nie ma co ukrywać że na codzień właśnie tak spędzamy z naszymi dziećmi czas. Nikt nie jeździ co weekend a nawet raz w miesiącu w Bieszczady, nie pomyka po skałkach czy nie lata na strzelnicę, a mimo to większość z nas ma dobry kontakt ze swoimi nastolakami .
  • aandzia43 10.10.19, 13:51
    Nie wiem czy sobie dobrze przypominam, ale ojciec nie wziął dzieciaka na żaden wypad czy wyjazd od dłuższego czasu. Jako kanapowiec doskonale rozumiem brak spręża do częstych ekskursji połączonych nie daj panie boże z większym wysiłkiem fizycznym, ale żeby tak nic? Rowery i do pobliskiego Kampinosu samochodem to nie jest duży koszt. Albo pociągiem jak nie ma auta.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • triss_merigold6 10.10.19, 13:58
    W Warszawie są setki możliwości spędzenia czasu z nastolatkiem bez narażania się na aktywność fizyczną.
  • makurokurosek 10.10.19, 14:03
    Nie wymieniłas ani jednej na którą nei trzeba by wyłożyć pieniedzy, a nie o pieniądze chodzi w relacji ojciec syn tylko o więź, a tą buduje się przede wszystkim w trakcie rozmowy i spędzania wspólnego czasu ANI DO JEDNEGO ANI DO DRUGIEGO KASY NIE POTRZEBA, ale dla ciebie liczy się tylko kasa.
  • triss_merigold6 10.10.19, 14:14
    Co do zasady np. pojechanie gdzieś rowerami jest bezkosztowe ale eksowi musiałoby się chcieć. A co do kasy, zasadniczo życie kosztuje, dzieci tym bardziej i był czas przywyknąć.
  • makurokurosek 10.10.19, 15:19
    "Co do zasady np. pojechanie gdzieś rowerami jest bezkosztowe ale eksowi musiałoby się chcieć.

    W trakcie wyjśca na spacer do parku też można więź stworzyć , ale trzeba chcieć tą wieź stworzyć a nie patrzyć tylko na kasę

    " A co do kasy, zasadniczo życie kosztuje, dzieci tym bardziej i był czas przywyknąć."

    Tworzenie więzi nie kosztuje, tak jak i rozmowa która jest więcej warta aniżeli wypad w Bieszczady.
  • ashleigh41 10.10.19, 14:05
    triss_merigold6 napisała:

    > Może też - trzymając się rozrywek niewymagających jakiejkolwiek sprawności - iś
    > ć z nastolatkiem do kina, teatru, na koncert, do Muzeum Polin, na oprowadzanie
    > varsavianistyczne czy praktycznie żeby np. nastolatkowi w ch uzupełnić garderob
    > ę.

    Czyli wszystko musi sie wiazac z wydaniem kasy
  • makurokurosek 10.10.19, 14:11
    Dla triss wszystko wiąże sie z kasą, męża też puściłą tylko dla kasy i jak widać nexiu oprócz kasy nie ma zbyt wielu walorów skoro Triss nie może przestać żyć życiem byłego męża.
  • triss_merigold6 10.10.19, 14:16
    A nie, z zupełnie innych powodów zostawiłam eksa. Niemerkantylnych, powiedziałabym.
  • ashleigh41 10.10.19, 12:58
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli nastolatek chce porozmawiać, to niekoniecznie musi swobodnie się czuć w o
    > becności jakiejś pani,

    Triss, minelo tyle lat a ty wciaz masz problem z jakas pania? To jest jego partnerka i tobie guzik do tego kiedy ona tam przebywa.

    a komunikowanie wprost "chodźmy się przejść, chcę opowiedzieć jaki mam problem/inne, chcę zapytać o jakieś intymne kwestie etc." nie le
    > ży w specyfice nastolatków.

    Alez lezy, ja najbardziej a nawet jesli nie lezy twojemu to go przekonaj zeby lezalo, w koncu masz ogromny wplyw na syna wiec nie powinno byc to problemem.
    Inna spraw ze jesli w tygodniu twoj ex widzi syna, ida cos zjesc, zawozi go na trening to maja okazje pogadac sami.
  • makurokurosek 10.10.19, 13:02
    "A nie sądzisz, że spotykając się z synem, powinien uwzględniać preferencje i potrzeby nastolatka?"

    Ale to nie są preferencje nastolatka tylko twoje.
  • bo_ob 10.10.19, 13:12
    makurokurosek napisała:

    > Ale to nie są preferencje nastolatka tylko twoje.

    Ja w ogóle nie rozumiem dlaczego matka wtrąca się w to, jak ojciec a były mąż spędza czas z synem.
  • triss_merigold6 10.10.19, 13:18
    Bo eks mi zaczął truć d... , że syn zapomina, że tydzień czy dwa tygodnie wcześniej się jakoś umawiali, nie odpisuje na sms-y i ogólnie jest bardziej zafiksowany na własnym życiu towarzyskim niż na pamiętaniu, że ojciec chciał go zabrać na pół weekendu.
  • bo_ob 10.10.19, 13:24
    triss_merigold6 napisała:

    > Bo eks mi zaczął truć d... , że syn zapomina, że tydzień czy dwa tygodnie wcześ
    > niej się jakoś umawiali, nie odpisuje na sms-y i ogólnie jest bardziej zafiksow
    > any na własnym życiu towarzyskim niż na pamiętaniu, że ojciec chciał go zabrać
    > na pół weekendu.

    Słusznie ci wypomina, to ty syna wychowujesz i nie nauczyłaś go, że na sms-y należy odpowiadać i terminów dotrzymywać.

    Ale poza tym co cię obchodzi jak syn z ojcem spędzają czas? To nie twoja sprawa.
  • triss_merigold6 10.10.19, 13:32
    Na moje sms-y odpowiada.
  • makurokurosek 10.10.19, 13:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • triss_merigold6 10.10.19, 13:44
    Rotfl, nie poszła Ci aby jakaś żyłka odpowiedzialna za samokontrolę?
  • makurokurosek 10.10.19, 14:06
    Zwykam mówić w prost. Jesteś zwykłą panną lecącą na kasę, która wszystko przelicza na kasę tak wiec trudno oczekiwać abyś nauczyła syna choćby podstawowych zasad kultury.
  • bo_ob 10.10.19, 13:50
    triss_merigold6 napisała:

    > Na moje sms-y odpowiada.

    Do czasu.
  • makurokurosek 10.10.19, 13:33
    "Bo eks mi zaczął truć d... , że syn zapomina, że tydzień czy dwa tygodnie wcześniej się jakoś umawiali,""

    Co oznacza, że najwyższy czas zająć się nauką savoir vivre syna, a nie ingerować w to co syn robi z ojcem. Nie odpowiadanie na sems, ignorowanie umówionych terminów świadczy o braku kultury i chamstwie więvc zamiast wnikać w relacje ojca-zsynem zajmij sie tym co do ciebie należy czyli naucz syna podstawowych zasad savoir vivre
    Póki co krytykujesz exa , a sama nawet takich podstaw nie potrafiłaś nauczyć.
  • triss_merigold6 10.10.19, 13:42
    Jak napisałam - na moje sms-y odpowiada. Nie oczekuję od nastolatka, że będzie pamiętał, że za 2 tygodnie planujemy coś tam, po prostu - unikając stresu i zbędnych napięć - przypominam.
    Ponieważ od dawna nie wtrącam się na który weekend się umawiają i czy będzie to od piątku do soboty, czy w innej wersji, to zakładam, że eks panuje nad przepływem informacji i rozumie, że nastolatek ma sporo więcej zajec i planów niż on.
  • makurokurosek 10.10.19, 14:09
    "Jak napisałam - na moje sms-y odpowiada. "

    Na tobie świad się nie kończy , jak widać na ojca smsy nie odpowiada, tak jak i ignoruje umówione spotkania co świadczy o braku kultury.

    "Nie oczekuję od nastolatka, że będzie pamiętał, że za 2 tygodnie planujemy coś tam, po prostu - unikając stresu i zbędnych napięć - przypominam."

    Trudno aby osoba pozbawiona podstaw kultury, umiała nauczyć syna tych podstaw. Cham zawsze zostanie chamem niezależnie czy uprawia fitnes w markowym obówiu , a na spacer chodzi tylko w Bieszczady.
  • triss_merigold6 10.10.19, 14:19
    Świat, obuwiu...
    Nie pij w dzień.
  • martishia7 10.10.19, 14:29
    O nie nie nie. Jeżeli chłopak zachowuje się w sposób niegrzeczny/niekulturalny/nietaktowny w stosunku do ojca, który ma władze rodzicielską (bo ma chyba?), to tenże ojciec może i powinien z pewną stanowczością odbyć z nim męską rozmowę, w której wyjaśni, że domaga się szacunku i elementarnej kultury, który polega na tym to a na tym. A nie dzwoni do eksi, która jak wszyscy wiemy i eks zapewne też, jest heterą (pozdro! wink ), żeby ona "coś" zrobiła. Trochę to żałosne. jedyne zadanie Triss to małolata nie bronić, jak go stary opitoli.
  • mamaaspiama 11.10.19, 16:04
    "jedyne zadanie Triss to małolata nie bronić, jak go stary opitoli. "

    No, to jest absolutnie, obawiam się, niewykonalne smile
  • mamaaspiama 11.10.19, 16:02
    "Bo eks mi zaczął truć d... , że syn zapomina, że tydzień czy dwa tygodnie wcześniej się jakoś umawiali, nie odpisuje na sms-y i ogólnie jest bardziej zafiksowany na własnym życiu towarzyskim niż na pamiętaniu, że ojciec chciał go zabrać na pół weekendu. "

    I ma świętą racje, że Ci truje dudę. To TY wychowywałaś syna, ojciec miał wyłącznie niezbyt częste kontakty. Sama wielokrotnie podkreślałaś, że ex nie ma nic do gadania w sprawach dziecka, że ma płacić alimenty i się nie wpierniczać.
    Zatem Ty wychowałaś syna na osobę, która jest niesłowna, olewa innych ludzi. Zamiast znowu skakać exowi do gardła, zastanów się może nad sobą. Chyba, że autorefleksja przekracza Twoje możliwości?
  • umi 11.10.19, 18:00
    Chwila, zanim ja zjedziecie to moze zastanowcie sie, czy wszystkie wasze nastolatki sa takie poukladane i o wszystkim pamietaja?

    O ile nauczyc, ze na smsy sie odpowiada i jest to element kultury, nalezaloby bezwzglednie i dla samego dziecka (zeby potem nie uchodzil za majacego braki w wychowaniu), o tyle dziecko w tym wieku MOZE zapomniec. Jesli matka mu nie pilnuje tych spotkan to on zwyczajnie moze zapomniec.
    I w tym konkretnym przypadku warto byloby nauczyc go zarzadzac takimi sprawami - bo o innych terminach tez bedzie zapominal. Plus wypadaloby uswiadomic ojcu jakie ma dziecko i tez niech mu przypomina. Doroslym sie przypomina o soptkanaich i potwierdza wizyty, a co dopiero dziecku! Z braku zorganizowania sie wyrasta i w tym wieku mozna jeszcze nie byc zorganizowanym. Trzeba zwyczajnie do mlodego troche cierpliwosci i pochylenia sie nad problemem. Poza tym jesli sie go zjedzie, ze nie pamieta, to raczej nie bedzie przez to pamietal. Predzej wlaczy mu sie tryb "starzy sie czepiaja".
  • rosapulchra-0 11.10.19, 19:06
    Zapomnieć może każdy, młody, stary, niedołężny. Ważne, żeby takie zapominanie nie zdarzało się nagminnie.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • iwoniaw 12.10.19, 20:44
    Nagminnie czy nie nagminne, jednak nie uważasz, że ojciec sam może (i powinien!) opitolić syna za nieoddzwonienie/nieprzybycie na umówione miejsce w umówionym czasie/inne zachowania, które mi nie leżą, a nie truć dudę eks? Przecież matka tu nie zabrała dziecięciu telefonu i nie broni mu do ojca dzwonić/pisać, co ma jeszcze zrobić? Przecież pretensje eksa brzmią niemal jak "mamo, a bo to jego kolej wynieść śmieci, powiedz mu coś!" wyjęczane przez jedno dziecko skarżące na drugie. Cokolwiek to śmieszne i nie dziwię się poirytowaniu Triss w takiej sytuacji. No ludzie, nie róbmy z dorosłych facetów kolejnych dzieci, którym musimy matkować...


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • rosapulchra-0 12.10.19, 23:52
    Akurat tu się eksowi nie dziwię. Szczególnie biorąc pod uwagę character jego byłej żony.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • iwoniaw 13.10.19, 00:00
    No proszę Cię... to jest jego, jak zauważyłaś, BYŁA żona, natomiast syn całkiem aktualny. Serio dorosły facet powinien domagać się pośrednictwa w naprostowywaniu dziecka od byłej (zwłaszcza, jeśli faktycznie by miała coś nie tak z charakterem...) zamiast sam mu przekazać słuszne i pożyteczne idee i zalecenia, że o nakazach nie wspomnę?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • triss_merigold6 13.10.19, 07:51
    I właśnie dlatego, że mam trudny charakter - co zupełnie nie jest prawdą - eks powinien sam wyjaśniać sobie z synem kwestie uprzedzania i umawiania się oraz zwracać mu uwagę. Mnie interesuje tylko informacja o terminie, czyli w który weekend jedzie i kiedy wraca.
  • pade 10.10.19, 14:25
    Masz rację. Tyle, że mało który facet wie i ma na względzie to, o czym teraz napisałaś.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • pade 10.10.19, 14:37
    Chodziło mi o tę wypowiedź:
    "A nie sądzisz, że spotykając się z synem, powinien uwzględniać preferencje i potrzeby nastolatka?
    Jeśli nastolatek chce porozmawiać, to niekoniecznie musi swobodnie się czuć w obecności jakiejś pani, a komunikowanie wprost "chodźmy się przejść, chcę opowiedzieć jaki mam problem/inne, chcę zapytać o jakieś intymne kwestie etc." nie leży w specyfice nastolatków. Nastolatki raczej zwierzaja się przy okazji, mimochodem, w trakcie luźnych rozmów, bez wcześniejszego sygnalizowania."
    A co do reszty. Masz prawo Triss mieć pretensje o niewielki w porównaniu do Twojego wkład (finansowy również) w rozwój Twojego syna. Ale nie masz na to wpływu, a kopanie się z koniem chyba nie jest interesującym zajęciem. Więcej zyskasz Ty i Twój syn (może nie finansowo, ale emocjonalnie), gdy pogodzicie się w tym, że eks jest taki jaki jest. I wyżej pupy nie podskoczy.
    Jedyne co możesz zrobić to uczyć syna asertywności. Lepiej by uczył się proponować, prosić czy odmawiać teraz, w tym wieku, w bezpiecznym rodzinnym środowisku, niż później wśród obcych.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • iwoniaw 13.10.19, 09:59

    Nie każdy facet musi wiedzieć, powiadasz? Od razu mi się przypomina czyjaś sygnaturka o tym, że na penisa jeszcze renty nie dają, więc nie jest to żadne usprawiedliwienie ani wytłumaczenie. 😅

    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • mamaaspiama 11.10.19, 15:57
    "Jeśli nastolatek chce porozmawiać, to niekoniecznie musi swobodnie się czuć w obecności jakiejś pani"

    Ty masz z tą panią ewidentny problem. Dlaczego? Przecież to Ty zdradziłaś męża z obecnym konkubentem. O co Ci chodzi?

    "a komunikowanie wprost "chodźmy się przejść, chcę opowiedzieć jaki mam problem/inne, chcę zapytać o jakieś intymne kwestie etc." nie leży w specyfice nastolatków. "

    Oczywiście, że leży. Mój nastolatek często komunikuje wprost. Ja też komunikowałam wprost. I mój mąż, z tego, co teściowie mówią.
  • mamaaspiama 09.10.19, 11:19
    "ale z drugiej strony poleżeć z książką czy laptopem na łóżku może u siebie w domu, w dodatku w wygodniejszych warunkach, bo w swoim pokoju."

    Popatrz w jakiej konfiguracji ustawiłaś relacje syna z jego rodzicami.
    Normalność - a więc kumple, czytanie książek, komputer - u Ciebie w domu.
    U ojca musi "się dziać", bo jak nie, to syn nie widzi sensu w przebywaniu z ojcem.
    Ustawiłaś swojego exa w pozycji dostawcy rozrywek. W oczach młodego przestaje być ojcem do normalnego życia (w zasadzie to zrozumiałe, bo z nim nie żyje), a staje się kimś (czymś?) kto ma zapewnić atrakcje. Jakby do wesołego miasteczka szedł, nie do taty.
    Jak idę do wesołego miasteczka i karuzele nie działają, to też nie mam ochoty tam wracać. Jak idę do osoby, którą kocham, wystarczy mi, że z nią będę.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 10:31
    No nikt nie pisze, że w przypadku każdego rozwodu dziecko z ojcem więzi nie ma.

    Przeczytaj co napisała triss.

    Tatuś be, bo:
    -nie zapewnia synkowi Nie wiadomo jakich atrakcji
    - nie wysyła synkowi malutkiemu SMS z przypomnieniem o ich spotkaniu

    Synek jest biedny
    -bo się nudzi

    I to wina złego tatusia, że syn od niego nie odbiera telefonu, zapomina/olewa spotkania umówione, nudzi się

    Tatuś powinien synka ustawić do pionu w krótkich żołnierskich słowach w tym przypadku A obsługiwać go.moze mamusia.

    Zakupy to nudzą.
    No fakt. Tata powinien nie robić zakupów jak syn jest u niego, żeby dziubuś dyskomfortu nie miał że musi takie prozaiczne rzeczy robić.
    A synek chce jeść u tatusia czy powietrzem żyje cały weekend?

    Je, to niech nasuwa do Lidla i ziemniaków naobiera.
    I już mu czas zleci
  • eliszka25 09.10.19, 10:53
    Nie myślałam, ze kiedykolwiek to napiszę, ale stanę trochę w obronie triss 😉.

    Znam ten „problem” od drugiej strony i wiem, że to nie jest takie proste. Dziecko u ojca jest niejako wyrwane ze swojego środowiska, pewnie nie ma kolegów itd. W związku z tym nie za bardzo ma jak sam sobie zająć czas. Nie trzeba codziennie urządzać fajerwerków i stawać na głowie. Można zwyczajnie zainteresować się własnym dzieckiem i np. zabrać na basen, do kina czy włączyć w tv film, który to dziecko chiało by obejrzeć, postawić chipsy i colę i zrobić sobie męski wieczór. Też może być fajnie. Tylko dzieciak musi czuć, że ojciec ma ochotę z nim być i jest zainteresowany.
  • makurokurosek 09.10.19, 11:01
    "Znam ten „problem” od drugiej strony i wiem, że to nie jest takie proste. Dziecko u ojca jest niejako wyrwane ze swojego środowiska, pewnie nie ma kolegów itd. "

    Moje dzieciaki do mojej mamy jadą na 2 mask 3 tygodnie wakacji, mimo to moja czternastoletnia córka bez problemu potrafi sobie znaleść tam znajomych sktórymi spędza czas . Tak więc problemem w przypadku syna autorki są zaburzone relacje społeczne jej syna, nieumiejętność nawiązywania kontaktów nie tylko z obcymi ale nawet z ojcem, prawdopodbnie brak zainteresowań,a więc i brak tematów do rozmów.
  • hanusinamama 09.10.19, 12:13
    NO ale nie znasz dziecka a oceniasz. Po pierwsze jak jedzie raz na jakis czas na weekend to nie znajdzie znajomych. (tak wiem dziecko ematki znajdzie zawsze i wiszedzie). Po drugie nie wiesz do konca jak jest u ojca. Ja tez jezdziłam do babci i nudziałm sie tam jak mops a byłam megta towarzyska..ale akurat dzieci mieszkające obok mojej babci nie bardzo mi pasowały. Ja sie nie dziwie...pwnie wolałby spotkać sie z kumplami niż z ojcem (tak to tez jest normalne) a musi jechać do ojca i jeszcze znosić fochy panny ojca...
  • makurokurosek 09.10.19, 12:24
    "NO ale nie znasz dziecka a oceniasz. Po pierwsze jak jedzie raz na jakis czas na weekend to nie znajdzie znajomych"

    Ten nastolatek jest u ojca pierwszy raz, jeździ do niego od lat więc miał lata na to by nawiazać jakieś kontakty koleżeńskie, z tego co pisze triss ojciec jak najbardziej wychodził z synem na dwór ( skoro teraz wychodzi do parku, to wcześniej raczej też to robił, prawda), tak więc syna triss miał okazję poznać rówieśników i nawiązać z nimi kontakt.

    " a musi jechać do ojca i jeszcze znosić fochy panny ojca..."

    Tak samo jak ojciec musi znosić brak kultury i fochy syna.
  • hanusinamama 09.10.19, 12:27
    Ale jak jest np raz w miesiącu to jak ma miec znajomych?? Poza tym ma swoich kolegów. Ja tez byłam zła jak zamiast z koleznakami z bloku sie awić musiałam jechać do babci. Były tam kolezanki ale ja wolałam swoje...tak trudno to zrozumieć?
    Wiesz ojcec Pannę ma na codzień syna, raz na jakiś czas wiec akurat tekst "nie jedziemy do strzelnicy bo Zosia nie ma ochoty" jest słaby. Zosia zostaje w domu i czyta sobie ksiazkę, syn z ojcem jadą wspólnie...NO ale przeciez kazde dziecko inne niż twoje jest beznadziejne...
  • triss_merigold6 09.10.19, 12:39
    Zosia czy Kasia nie są istotne, aczkolwiek IMO nie powinny przeszkadzać i czegoś chcieć albo nie chcieć wtedy, kiedy ojciec mógłby spędzić czas sam z synem.
  • makurokurosek 09.10.19, 12:40
    "Ale jak jest np raz w miesiącu to jak ma miec znajomych?"

    Całkowicie zwyczajnie.

    "Wiesz ojcec Pannę ma na codzień syna, raz na jakiś czas wiec akurat tekst "nie jedziemy do strzelnicy bo Zosia nie ma ochoty" jest słaby."

    Ja nie mam exa, a na pomysł strzelnicy powiedziałabym nie. Biorąc pod uwagę, że spacer po parku jest be, morze jest be to problemem nie jest sposób spędzania czasu tylko osoba.
  • hanusinamama 11.10.19, 16:17
    Całkowiecie zwyczajnie juz to widzę. Dzieciaki mają swoje grupy i chłopak ktory sie w okolicy pojawia raz na miesiac moze zostać olany....
  • triss_merigold6 09.10.19, 12:36
    W innej części miasta i z przypadkowo spotykanymi rówieśnikami? No bez jaj... Spotyka się z kolegami, oczywiście, ale nie po to ma jechać na weekend do ojca, żeby szukać randomowych dzieci do towarzystwa.
  • makurokurosek 09.10.19, 12:44
    No tak, bo ma jechać do ojca i spędzać z nim czas tak jak ty to zaplanowałaś i w miejscach które ty wybrałaś. Zapominasz, że nie jesteś już żoną tylko eksią a twój ex jak i twój syn to nie są części twojego ciała tylko niezależne jednostki
  • martishia7 09.10.19, 13:21
    Czyli jak dzieciak jedzie do ojca, zakładam że nie częściej niż dwa razy w miesiącu, to powinien z domu ojca się samodzielnie oddalić i zorganizować sobie czas na podwórku czy gdziekolwiek? Że tak nieśmiało zapytam - po co? To niech sobie zostanie u siebie i spotka się z kumplami których już ma - z osiedla/podstawówki/treningów czy jakiegokolwiek innego miejsca. Skoro i tak ma nie spędzać danego czasu z rodzicem (w osobie czy to Triss czy to ex), to niech sobie chociaż spędza w towarzystwie znanym i lubianym, a nie z przypadku.
  • triss_merigold6 09.10.19, 13:49
    Toż więc to robi. Raczej plany weekendowe miewa na bogato i czasu mu nie wystarcza, żeby się pospotykac, zaliczyć zbiórkę, event harcerski, kino, objazd rowerami etc.
  • hanusinamama 11.10.19, 16:18
    O tym własnie piszę.
  • ichi51e 09.10.19, 12:30
    Problem nie polega na tym czy dziecko sie nudzi czy nie tylko na tym ze triss ciagle nie moze odpuscic. Ile juz lat nie sa razem a ona probuje z ofu zarzadzic ta relacja zeby bylo lepiej? No nie da sie gdyby sie dalo zrobic z facet dobrego ojca to juz by to zrobila. Nie da sie facet jest jaki jest.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hanusinamama 11.10.19, 16:47
    No tylko pytanie co dalej. Ojcu nie zalezy wiec syn ma "tracic weekendy" na wyjazdy do niego? Bo normalne ze w tym wieku woli spedzic czas z rówieśnikami...
  • ashleigh41 11.10.19, 16:48
    A musi jezdzic? Niech robi co chce tylko niech powie o tym ojcu a nie wystawia go do wiatru.
  • mamaaspiama 12.10.19, 21:14
    "A musi jezdzic? Niech robi co chce tylko niech powie o tym ojcu a nie wystawia go do wiatru."

    Dokładnie tak myślę.
  • triss_merigold6 12.10.19, 21:35
    Nie widzę powodu dla którego miałabym na to pozwalać.
  • hanusinamama 09.10.19, 10:56
    To samo miałam pisać. MOja 7 latka jak słyszy "jedziemy do Lidla" robi minę jak sjący kot na puszczy i kwęka. Na co słyszy zawsze to samo "zakupy same do domu nie przyjdą". Pamieta, ze majac lat nascie nudziałam sie w towarzystwie dorosłych...to chyba normalne.
  • aagnes 09.10.19, 11:24
    co Wy chrzanicie? jaka znowu matki wina??
    albo dziecka. wina w 100% jest po stronie ojca. dlaczego zawsze tak bardzo bronicie tatusiów? takie macie deficyty z tym zwiazane? nazywajmy rzeczy po imieniu. facet nie ma zadnego kontaktu z dzieckiem, nie zna go, nie chce mu sie i to on jest beznadziejny. dlaczego baby sa takie zapatrzone w facetow i zawsze ale to zawsze krytykuja druga kobiete?

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • makurokurosek 09.10.19, 11:30
    . dlaczego zawsze tak bardzo bronicie tatusiów? takie macie deficyty z tym zwiazane? nazywajmy rzeczy po imieniu. facet nie ma zadnego kontaktu z dzieckiem, nie zna go, nie chce mu sie i to on jest beznadziejny. dlaczego baby sa takie zapatrzone w facetow i zawsze ale to zawsze krytykuja druga kobiete?
    "

    Zgodziłabym się z tobą, gdyby ojciec unikał kontaktów z synem. Tu mamy sytuacje inną, to ojciec zabiega o spotkania z synem i lata za nim by ten łaskawie zechciał sie z nim spotkać,to on niejednokronie był wystawiony do wiatru. Tak więc niecheć do utrzymania kontaktów i wina za ich jakość leży po stronie syna i matki która zapewne niejednokrotnie nastawiała syna przeciwko ojcu.
  • iwoniaw 09.10.19, 11:40
    matki która zapewne niejednokrotnie nastawiała syna przeciwko ojcu

    big_grin


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • pade 09.10.19, 11:53
    Zdanie Triss na temat eks znamy. Nawet nie ukrywała, że dzieli się tym zdaniem z dzieckiem.

    --
    "Na berge trzeba mieć wygląd i pieniądze🤣 Dla Ciebie jestem pani bergamotka77."
  • makurokurosek 09.10.19, 11:56
    Wystarczy poczytać jej wypowiedzi, aby wiedzieć że nastawia syna przeciwko ojcu
  • kokosowy15 09.10.19, 12:03
    O tym nastawianiu nie wiem, choć z usprawiedliwiania braku wychowania syna może delikatnie sugerować. Pietnastolatka to już nie takie dziecko któremu trzeba przypominać o oddychanie. Czy gdy ojciec był z rodziną też mu się nic nie chciało?
  • aagnes 09.10.19, 12:13
    moja córka ma dopiero 12 lat a juz widze, ze spedzanie z nami czasu z nami jest coraz mniej atrakcyjne. ale... my mamy na nia sposoby, jakies wspolne hasła, kody itp... a tutaj ewidentnie tego nie ma.
    matka nie przepada i nie szanuje ojca, ok, normalka, zazwyczaj panowie zasluzyli sobie. takie zycie. nie broncie tych misiaczków az tak, nie zasluguja na to, zachowuja sie gorzej niz niedojrzale jeszcze dzieci.

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • makurokurosek 09.10.19, 12:27
    "matka nie przepada i nie szanuje ojca, ok, normalka, zazwyczaj panowie zasluzyli sobie. takie zycie. nie broncie tych misiaczków az tak, nie zasluguja na to, zachowuja sie gorzej niz niedojrzale jeszcze dzieci.
    "

    Proponuję nie uogólniać. Ojciec zabiegający o spotkania z synem, mimo że niejednokrotnie zostaje przez syna wystawiony do wiatru jednak nie wposuje się w obraz podłego exia który bieże nie tylko rozwód z żoną ale również z dzieckiem.
  • kornelia_sowa 09.10.19, 12:18
    To ty masz deficyty.
    Wina nie jest ani zawsze po stronie dziecka, ani ojca, ani matki.
    Są różne przypadki

    Tu się wnioskuje z tego, co napisała triss.
    A napisała, ze syn olewa ojca gdy się umawiają ale jak ojciec nie robi tego co on chce, to obraza majestatu
  • mamaaspiama 09.10.19, 13:05
    "co Wy chrzanicie? jaka znowu matki wina??"

    Zluzuj majty i doczytaj. Gdyby to pisał ojciec, napisałam dokładnie to samo, to nie kwestia płci, a konkretnego układu.

    "wina w 100% jest po stronie ojca."

    Wina jaka? Że Triss rozpieprzyła rodzinę i uniemożliwiła mu codzienny kontakt z własnym dzieckiem? Aha...

    " facet nie ma zadnego kontaktu z dzieckiem, nie zna go, nie chce mu sie i to on jest beznadziejny."

    No tak, gdyby był super, Triss nie puściłaby go kantem i miałby dziecko codziennie, miałby możliwość być normalnym tatą i nie musiałby wspinać się na wyżyny pomysłowości oraz sięgać do portfela żeby syn raczył chcieć z nim przebywać.
  • 45rtg 09.10.19, 09:29
    triss_merigold6 napisała:

    > Piszę, żeby sprawdzić czy u kogoś jest podobnie.

    > Ostatnio jak został zapytany gdzie chciałby się ruszyć i powiedział, że na strz
    > elnicę, to entuzjazmu nie wykazała jakaś aktualna panienka ojca, więc nie pojec
    > hali etc. No więc się nudzi, a jak mu nie nakażę, żeby zachwycało jak nie zachw
    > yca.

    Ja nie mam rozwiedzionego męża z drewnianą nogą i panienką, ale to, co piszesz o synu, to normalne zachowanie nastolatka. Z czego naciskać należałoby jedynie na jasną, sprawną i kompletną komunikację z upewnianiem się, że druga strona zrozumiała - bardzo mu to będzie potrzebne w powietrzu, a może i kiedyś uratuje życie.
    Natomiast co do lelawego ojca - cóż, lepiej mu powiedzieć, że przynudza, niż udawać, bo to i tak jest nieprzyjemne, to niech chociaż będzie nieprzyjemne konstruktywnie. No i jakkolwiek rozwodnik ma prawo do panienek, to przecież nie musi takiej brać na tę strzelnicę, raz na jakiś czas może pójść sam. Przecież życiu to jakoś szczególnie nie zagraża.
  • kokosowy15 09.10.19, 10:33
    Pamiętam nastawienie większości forumek do kontaktów z bronią palną a nawet nożami itp. Może aktualna partnerka ojca też do nich należy, więc nic dziwnego że nie wyraziła entuzjazmu.
  • 45rtg 09.10.19, 11:33
    kokosowy15 napisał(a):

    > Pamiętam nastawienie większości forumek do kontaktów z bronią palną a nawet noż
    > ami itp. Może aktualna partnerka ojca też do nich należy, więc nic dziwnego że
    > nie wyraziła entuzjazmu.

    Ale ja się nie dziwię, że ona nie wyraziła, tylko twierdzę, że facet powinien jej puścić komedię romantyczną i wyjść z synem postrzelać.
  • kokosowy15 09.10.19, 12:14
    Nigdy nie podejmowałem działań wbrew przekonaniom mojej Żony, więc nie mnie radzić.
  • aandzia43 09.10.19, 13:11