Dodaj do ulubionych

Pretensje rodziców o dorosłe dzieci. (osobiste)

09.10.19, 22:41
Biłam się z myślami czy napisać o tym na ematce, ale tylko tu znajdę taki wielogłos i bądź co bądź obiektywizm. Lat mam bliżej 40, fajnego męża i dzieci (najstarsze 6 lat). I wreszcie po latach nie wytrzymałam i powiedziałam mamie (tata nie żyje), że nie życzę sobie zapraszać swoich 2 braci do mnie do domu. Od lat spotykamy sie tylko u mamy, ew "na fb". Mama zamiast zapytać najpierw dlaczego, zaczeła gadac na mnie i męża. Nie wytrzymałam i powiedziałam, że przez lata zmagałam się z traumami z przeszłości: przemocą werbalna, fizyczną i psychiczną i mam już dość. Wtedy zacza) się ponowny atak, że na pewno nie byłam święta, ze dosłownie "agresja rodzi agresje", że ona też nie raz w życiu słyszała, że jest do niczego, albo głupia (pytam: i co w związku z tym?!) i pewnie brabia od kogoś, czytaj ojca uslyszeli. A ja z mężem sie od lat izoluję (mieszkamy w innym mieście), przesadzam, łamię jej serce, rozwalam życie. I jak to "dopiero od kąd jestem z mężem naprawdę czuję sie madra i kochana" a wczesniej to niby co?! Mama wie, że byłam na terapii, miałam wiele problemów osobistych, problemy z odżywianiem itp. Dziwnym jednak trafem nie widzi zwiazku z dzieciństwem i młodością. Moja rodzina z tak zwanych "dobrych, inteligenckich i katolickich". Ja od mamy nic nie chce, żalu nie mam do niej już od lat, bo wsparła mnie od tamtego czasu nie raz. Nie chcę tylko by opowiadała mi o sukcesach moich braci, ich podróżach i życiach. I co najważniejsze by nie nalegała na kontakty, wystarczy, że u niej kilka razy w roku siedzimy razem. Czy za dużo chcę?! Ps. Proszę was o względną wyrozumiałość, dość mam już kopniaków. Nie chcę się też wdawac w szczegóły z przeszłości.
Edytor zaawansowany
  • amsterdama 09.10.19, 22:47
    Ja Cię rozumiem i podziwiam za asertywność.
  • black_magic_women 09.10.19, 22:56
    To zasługa mojego męża. On i terapeutka znają szczegóły, choć najbardziej drastyczne zataiłam nawet przed nimi. Ale odkąd założyłam rodzinę, czyli dopiero po trzydziestce uczę sie mówić własnym głosem inaczej niż kobiety w mojej rodzinie, może stad też atak mojej mamy. Przepraszam, piszę na gorąco...
  • mauricella 09.10.19, 22:54
    czegos nie rozumiem, Twoja mama zaprasza bez Twojej woli Twoich braci do Twojego domu i oni przyjezdzaja?
  • black_magic_women 09.10.19, 23:01
    mauricella napisała:

    > czegos nie rozumiem, Twoja mama zaprasza bez Twojej woli Twoich braci do Twojeg
    > o domu i oni przyjezdzaja?
    Nie, ona zaprasza do siebie, np na święta. Ale była akurat rozmowa o chrzcinach i powiedziałam, że chcę żeby byli tylko chrzestni i babcie. Jak to, a braci nie zaprosisz (wcześniej sugestie, że to któryś z braci powinoen być chrzestnym, a nie przyjaciele)?
  • mauricella 09.10.19, 23:05
    ale w sensie, ze ty organizujesz te chrzciny czy nie? znaczy kto ustala lisye gosci?
  • black_magic_women 09.10.19, 23:09
    Ja, ale patrz niżej, piszę o kuzynie, który sadził się ze swoim ojcem. Moja mama z babcią namawiały go żeby zaprosił tego ojca na swój ślub. "zrobisz jak zechcesz, ale bardzo mnie ranisz... Mam złamane życie, teraz widzę, tak, tak.."
  • mauricella 09.10.19, 23:18
    obawiam sie ,ze na "namawianie" i to co mama mowi nie masz zadnego wplywu. Masz tylko wplyw na to kogo zaprosisz.
    Skoro nie chcesz to nie zapraszasz. Oczywiscie liczyc sie trzeba z jekami, zlamanym sercem, zawalem, zmarnowanym zyciem i co tam jeszcze, ale ja osobiscie bym sie tym nie przejmowala.
    Mozna powiedziec grzecznie “jak tak bedziesz marudzic za dlugo to ciebie tez nie zaprosze”
    powinno zalatwic sprawe na jakis czas. Ale oczywiscie nie na stale. Z jekami liczyc sie trzeba . Tego nie zmienisz.Oczywiscie zapraszasz kogo masz ochote.
    W razie jakby ktos wpadl na szalony pomysl zaproszenia za twoimi plecami i masz takie podejrzenia, to uprzejmie informujesz, ze jak tak sie zdarzy to ”niezaproszony“ gosc wyleci na zbity pysk z restauracji, lub nie zostanie do niej wpuszczony i mamusia sie tylko wstydu naje…
  • anorektycznazdzira 15.10.19, 09:32
    " "zrobisz jak zechcesz, ale bardzo mnie ranisz... Mam złamane życie, teraz widzę, tak, tak.."

    Oooojjj, pojechałabym w tym punkcie po bandzie, pojechała! Nikt mi tak nawet nie próbuje powiedzieć, bo wiedzą co usłyszą. Wylałabym matce na łeb co myślę i dostałaby wprost że to jej wina i jak bardzo. Oj, wyleciałaby z płaczem z pokoju suspicious
    Ona ma więcej szczęścia niż rozumu to Ciebie.
    Ktoś inny tak by się po niej przejechał, że dopiero by miała "złamane życie"tongue_out jakby pitoliła takie farmazony.
    Ty za dobra jesteś.


    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • banowanyzaprawde1 09.10.19, 22:56
    Jeśli mnie rodzina razi to się z nią nie spotykam. Nie byłem nawet na pogrzebie ojca a do matki chodzę bo muszę, ma 90 lat, robię jej opłaty i czasem zakupy. Od 40 lat mam to gdzieś i wcale mnie to nie boli. Więc odwagi i nie przejmuj się.
  • black_magic_women 09.10.19, 23:07
    banowanyzaprawde1 napisał(a):

    > Jeśli mnie rodzina razi to się z nią nie spotykam.

    Mówię do niej, że przecież nie lubi swojego rodzeństwa. Jak na mbie naskoczyła! U niej w rodzinie najważniejsze było "co ludzie powiedzą", babcia się nie rozwiodła, ona też nie, rodzeństwa nie znosi, ale sie z nimi spotyka etc. Wszystko na pokaz, zawsze słyszałam "co ludzie powiedzą". A jak kuzyn sądził się ze swoim ojcem żeby ten wypłacał mu choć 200zł alimentów, to obie z moją mamą namawiały go potem, że powinien "mimo wszystko zaprosić ojca na ślub".
  • bombalska 09.10.19, 23:25
    Pokolenie rodzicow obecnych 40-latkow to niereformowalny beton. Ich sie juz nie da zmienic. Ich dzieci nigdy nie mialy prawa glosu, ich uczucia nigdy sie nie liczyly, mialy byc bezwzglednie grzeczne, nawet jak dziala im sie krzywda. A z pomocy psychologow korzystali tylko chorzy psychicznie. Nie wiem co masz do swoich braci, ale masz prawo zyc tak, jak sie tobie podoba. Jestes juz duza i teraz ty ustalasz zasady.

    --
    Kazdy ma swojego trupa w szafie
  • minerallna 10.10.19, 00:58
    Nie uogólniaj, bo to nieprawda.

    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • vasaria 10.10.19, 08:12
    Jestem po 40tce, moi rodzice po 60tce. Mam bardzo wspierających, kochających rodziców. Są rózni ludzie, różni rodzice ...
  • milva24 09.10.19, 22:56
    Ja tam Cię rozumiem i popieram. Nie musisz spelniać wizji matki o wielkiej, szczęśliwej rodzinie jeśli to nie jest prawda.
  • thea19 09.10.19, 23:01
    rób tak jak uważasz i co Tobie będzie służyło a nie matce. Matka już swoje zrobiła a teraz zbiera owoce. Identyczne marzenia ma moja teściowa, usilnie naciska na syna by integrował się z siostrą. Nijak nie rozumie, że osobiście doprowadziła do obecnej sytuacji w rodzinie i relacje nigdy się nie poprawią. Ona oczywiście za wszystko wini mnie, pasożyta przyssanego do jej syna, który nabuntował go i zwrócił przeciwko jedynej, słusznej rodzinie.
  • black_magic_women 09.10.19, 23:14
    thea19 napisała:

    > . Ona oczyw
    > iście za wszystko wini mnie, pasożyta przyssanego do jej syna, który nabuntował
    > go i zwrócił przeciwko jedynej, słusznej rodzinie.


    To mój mąż!
  • qwirkle 10.10.19, 07:55
    Połową sukcesu jest znaleźć winnego zaistniałej sytuacji! Niedobre wy! Umniejszacie taki dobry sukces, sielankę!
    >suspicious
  • black_magic_women 10.10.19, 08:27
    W etosie mojej rodziny kobiety zawsze są, trwają przy mężach (babcia z dziadkiem odbierali nawet medal na 65 lecie małżeństwa, co z tego ile łez wylała...), którzy mają gdzieś, nie rozwodzą się, gotują i sprzatają tylko po to, żeby potem licytować się, której bardziej nikt nie pomagał i która bardziej zmęczona etc. To jest definicja stabilnego życia.
  • qwirkle 10.10.19, 08:46
    W mojej podobnie, z tym, że jest kult dziadka, który umarł w 1946, i babci, która sama wychowała gromadkę dzieci, część bdb wyksztalciła.
    Gdy miałam spory kryzys w małżeństwie (mąż próbował z różnymi formami przemocy a ja się na nią nie zgadzałam, głośno o tym było) usłyszałam od paru osób z rodzny, że :
    - mąż nawet jak bije, to mój mąż i mam go słuchać i szanowac (a on mnie nie musi uncertain)
    - mam mu uslugiwać, ponieważ on pracuje (a ja, kurna, nie?! Przy dzieciach o specjalnych wymaganiach)
    - dzieciom wymyślam choroby i schorzenia (doprawdy?!) wysypki i kaszel to mój wymysł...
    Teraz, jak się wiele spraw uporządkowało, a mąż poszedł po rozum do głowy i odpuścił (ja też, ale zabezpieczam się na wypadek najgorszego zgodnie z instrukcją forum), problemy ze zdrowiem dzieci minęły lub ewoluowały do formy nieuciażliwej tak bardzo, to szuka się na siłę mojej winy w tym, że zdystansowałam się od m.in. mamy, która... Ech długa historia. A ja jestem złą córką co nie przyjeżdża słuchać, jaką to złą osobą jest i źle ubraną, o złej figurze. Źle się czuję (zdrowie mi podupadlo) oj co ty opowiadasz, co Ciebie może boleć w twoim wieku (jestem sporo po 40), jak możesz być zmęczona?
  • 1maja1 10.10.19, 09:59
    black_magic_women napisała:

    > W etosie mojej rodziny kobiety zawsze są, trwają przy mężach (babcia z dziadkie
    > m odbierali nawet medal na 65 lecie małżeństwa, co z tego ile łez wylała...), k
    > tórzy mają gdzieś, nie rozwodzą się, gotują i sprzatają tylko po to, żeby potem
    > licytować się, której bardziej nikt nie pomagał i która bardziej zmęczona etc.
    > To jest definicja stabilnego życia.

    Wypisz wymaluj malzenstwo moich rodzicow oraz tesciow.
  • aqua48 10.10.19, 10:04
    black_magic_women napisała:

    > W etosie mojej rodziny kobiety zawsze są, trwają przy mężach (babcia z dziadkie
    > m odbierali nawet medal na 65 lecie małżeństwa, co z tego ile łez wylała...), k
    > tórzy mają gdzieś, nie rozwodzą się, gotują i sprzatają tylko po to, żeby potem
    > licytować się, której bardziej nikt nie pomagał i która bardziej zmęczona.

    Na to w jakim etosie zostałaś wychowana nie masz i nie miałaś wpływu, na to jaki przyjęłaś akceptujesz i realizujesz masz. To Twój wybór, bo to Twoje życie.
    Ja zostałam wychowana w poczuciu że należy rzucić wszystko inne, zapomnieć o sobie i poświęcać się "dla sprawy". Obojętne czy sprawa to wychowanie dzieci, czy sprzątanie mieszkania czy jakaś inna praca, choćby była nikomu niepotrzebna. A potem można narzekać i cierpieć w głęboko usprawiedliwionym poczuciu że nikt inny nie rozumie tego poświęcenia i go nie podziela. Na szczęście dość szybko wyrosłam z tego, ku wielkiemu zdumieniu mojej Mamy, że można do życia podchodzić inaczej niż jak do nieustannego niekończącego się obowiązku wykonywanego w pocie czoła i z mozołem, acz bez większego sensu smilesmile
  • alpepe 09.10.19, 23:10
    Nieważne, czy chcesz za dużo, czy nie. Masz prawo do swoich oczekiwań odnośnie kształtowania stosunków rodzinnych.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • black_magic_women 09.10.19, 23:23
    Dziękuję, z mężem zobaczę się dopiero jutro. Na razie mam jeszcze do załatwienia formalności w rodzinntm mieście, śpię w domu u mamy. Ona teatralnie wzdycha w pokoju obok, a ja tu do was piszę. Wiecie, najgorsza jest wtórna wiktymizacja ofiary. Ja jej mówię kiedy ostatni raz brat wykrecił mi rękę (miałam 20 pare lat) , a ona że moje dzieci (3 lata i 6 lat) też sie biją (tak, mlodsza szczypneła starszego, a on powiedział, że mucha siadła jej na głowie) a ja nigdy nic nie mówiłam i nagle sobie przypadkiem przypomniałam, a bywałam kiedyś nerwowa to może (w sensie dałam powód)...
  • mauricella 09.10.19, 23:28
    dlatego w takich wypadkach polecam hotel i sama tak zawsze robie
  • black_magic_women 09.10.19, 23:35
    mauricella napisała:

    > dlatego w takich wypadkach polecam hotel i sama tak zawsze robie

    Zaczeło się od jej imienin, starszaki się pochorowały to zostały z tatą w domu. Siedziałyśmy przy herbacie, padło pytanie o chrzciny ("nie ukrywam, że mnie niepokoi co z chrzcinami...") i tak się potoczyło. Gdyby nie snuła domysłów, że mąż ateista mnie przekabacił, to by nie było rozmowy, bo obiecałam sobie, że póki ona żyje bede z braćmi siadać u niej do stołu... (podkreslam U NIEJ, kontak do minimum)
  • mauricella 09.10.19, 23:42
    tak sobie mysle:
    -"nie ukrywam, że mnie niepokoi co z chrzcinami...”
    -“Zupelnie niepotrzebnie, dobra restauracja / catering zamowione. A teraz juz lece bo musze sie przed jutrem wyspac/mam jeszcze sparwy na miescie , pa pa “
  • hungaria 09.10.19, 23:37
    Jezu, takie to typowe sad
    Oczywiście, że masz prawo do odmowy spotkań z kimś takim. Przede wszystkim masz tylko jedno życie.
  • alpepe 09.10.19, 23:56
    Jak to ciężko ludziom zrozumieć, że żyć mają teraz.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • piekna_remedios4 10.10.19, 10:36
    O_O ci bracia są zdrowi psychicznie?

    --
    Cien años de soledad
  • rosapulchra-0 15.10.19, 00:27
    Dobrze zrobisz, że nie chcesz spotkań z braćmi.
    Mnie ojczym ostatni raz pobił, gdy miałam 19 lat. Od tamtej pory nie byłam w rodzinnym domu ponad 10 lat.

    --
    "Dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, kiedy to zrobi ktoś inny" Antoni Czechow
  • mauricella 09.10.19, 23:26
    ba, ma nawet prawo ksztaltowac te stosunki jak chce samodzielnie bez ogladania sie na innych.
    grzecznie by bylo jedynie wziac pod uwage, ze brat tez na chrzciny swojego dziecka forumki nie zaprosi. No i z tego tytulu nie bedzie postow na forum "brat kanalia mnie nie zaprosil".
    Poza tym spoko.
  • thea19 09.10.19, 23:38
    ale skoro jedna strona nie lubi drugiej i nie zaprasza to chyba ucieszy się z braku zaproszenia od tej nielubianej osoby. U mnie to funkcjonowało tak, że szwagierka nas nie zapraszała więc my jej też nie. Nikt z tego powodu nie płacze, poza teściową ofkors.
  • mauricella 09.10.19, 23:42
    tak tez wlasnie mysle
  • asfiksja 09.10.19, 23:39
    To nie bracia odpowiadają za twoje zrąbane dzieciństwo, tylko rodzice, których zadaniem było bronienie cię. A ty się przed matką tłumaczysz z oczywistości, utrzymujesz ścisłe kontakty, konsultujesz decyzje towarzyskie. Uniezależnij się od tego, co matka o tobie pomyśli/powie/naplotkuje ciotce. Niechciane i bolesne spotkania kilka razy w roku to przesada, chyba że dla masochisty, umów się na wigilię albo imieniny matki i koniec. Zastanów się, czym nasiąkają twoje dzieci, twoim głównym celem powinno być niepowielanie patologii w następnym pokoleniu.
  • bradie 10.10.19, 09:51
    Też tak uważam. Dlatego główna wina obarczam matkę A nie siostrę. Ale ja z nikim z rodziny nie utrzymuje kontaktu
  • zetkaad 10.10.19, 10:11
    Ja też się tu podpisuję. To rodzice są winni takiej sytuacji, a nie rodzeństwo
  • sirella 10.10.19, 00:06
    Za bardzo się przejmujesz tym co matka gada. Póki ci będzie zależało na tym, żeby ona jednak była inna lepsza dla ciebie i rozumiejąca , i będziesz liczyć na cud, że się to może jednak stanie - dopóty będziesz się miotać, wpadać w doły i cierpieć w kontaktach z rodziną.
    Z taką osobą, z utrwaloną przemocową pozą, która jest strażniczką tej przemocy i pilnuje by cię dotykała, mimo że sama była jej ofiarą - nie zrobisz nic. Można się tylko odsunąć.
    Po prostu traktuj jak odrębny byt niekompatybilny z tobą i nie bierz jej uwag do siebie.
    A jak coś tam gada co ty to powinnaś i z kim... to krótko "nie interesuje mnie to" " to nie twoja sprawa" "czy ty nie masz swojego domu że komu innemu gośći wpraszasz?" "zajmij się wreszcie poukładaniem swojego życia a nie mojego" lub "co ty mi się tu wtrącasz? czy ja cię prosiłam żebyś mi gości organizowała?" "to że ty lubisz jak cię synkowie wyzywają to twoja sprawa a nie moja, lubisz to to sobie ich gość, ode mnie się odczepcie" ? itd. - a generalnie dobrze by było ochłodzić kontakty z rodziną
    Bo niespecjalnie wyobrażam sobie że uparcie jeżdżą w miejsce gdzie agresywni członkowie rodziny są w pełni akceptowalni a moja osoba zmuszana rodzinną presją do znoszenia ich chamstwa.
    Odrobina zimnej wredności ci się przyda i takie prawdziwe ZAJĘCIE SOBĄ, a nie tym co matka gada, co robi, i resztą rodziny która kopie a nie wspiera.
    Oddziel emocje. Da sie. Tylko się wkurz odpowiednio mocno.
  • montechristo4 10.10.19, 00:47
    Bardzo mądrze napisane, popieram.
    Też pochodzę z bardzo przemocowej rodziny i kosztowało mnie to lata terapii, żeby się odciąć.
    Autorko, postaw granice, nie spotykaj się z braćmi nawet u matki a będziesz szczęśliwa.

    --
    "z nastolatkiem w tym wieku to jak w ruletką, nie wiadomo, jak zakręcisz i co wypadnie: jednego dnia fajny człowiek, drugiego- alien" by marzeka
  • waleria30 10.10.19, 08:25
    sirella napisała:
    > Z taką osobą, z utrwaloną przemocową pozą, która jest strażniczką tej przemocy
    > i pilnuje by cię dotykała, mimo że sama była jej ofiarą - nie zrobisz nic. Mo
    > żna się tylko odsunąć.

    To powinno sie wydrukowac i w ramki oprawic - wszystkie osoby, ktore maja za soba dosiwadczenie przemocy w rodzinie.
  • aqua48 10.10.19, 07:48
    Nie masz żadnego wpływu na to co mówi i robi mama. Masz natomiast wpływ na swoje życie, i swoje postępowanie. I możesz od mamy się odciąć na tyle na ile chcesz. Czyli powiedzieć jej np. ok, twoje zdanie jest takie, rozumiem, ale ja zrobię zupełnie inaczej. Jesteś dorosłą kobietą, nie dzieckiem i wcale nie musisz realizować wizji innej dorosłej kobiety. Masz prawo zapraszać te osoby które chcesz i nie zapraszać tych których z jakiegokolwiek powodu nie masz ochoty u siebie widzieć. Ryzykujesz jedynie tym że mama powie że wobec tego jej też nie będzie. Taki szantażyk. Ale to będzie jej decyzja. I powinnaś jej na nią pozwolić.
  • black_magic_women 10.10.19, 08:18
    Bardzo bardzo wam dziękuję za wsparcie. Przez lata wchodziłam w takie, nie inne relacje. Z mężem na początku też bywało różnie, paradoksalnie pomogło nam kiedy powiedziałam mu o swojej przeszłości, to raz, a dwa jesteśmy przykładem, że nad sobą można pracować, dążyć do bycia lepszym. Czasem te zmiany (może zawsze?) pociągają zmiany i w relacjach z innymi osobami. Zbliżyłam sie na przykład z przyjaciółką jeszcze z dzieciństwa, a z drugiej strony miałam wreszcie odwagę powiedzieć pare rzeczy mamie. Przykre, że rozwój i emancypacja córki nie jedt chwalona przez moją, wydawałoby się odwazną i nowoczesną kobietę jaką jest moja matka. Ale trudno. Wiem, że robię dobrze i nie jestem sama. Życzę Wam słonecznego czwartku!!
  • julita165 10.10.19, 08:21
    Choć trudno mi wyobrazić sobie co musiałby w dzieciństwie nawyrabiac mój brat żebym jeszcze jako 40-latka miała z tym problem to przyjmuje, że Twoja sytuacja jest inna. I Twoje święte prawo. Wręcz ładnie z Twojej strony że matce mimo wszystko nie utrudniasz życia i przyjeżdżasz do niej mimo że jednocześnie będą tam bracia, czyli minimum zachowane. A kogo zapraszasz do domu to już tylko i wyłącznie Twoja sprawa.
  • waleria30 10.10.19, 08:31
    julita165 napisała:
    Wręcz ładnie z Twojej strony że matce mimo wsz
    > ystko nie utrudniasz życia i przyjeżdżasz do niej mimo że jednocześnie będą tam
    > bracia, czyli minimum zachowane. A kogo zapraszasz do domu to już tylko i wyłą
    > cznie Twoja sprawa.

    Zastanawia mnie, w jaki sposob autorka mialaby utrudniac zycie matce, gdyby nie przyjechala? Bo ze nie byloby matce przyjemnie, to pewnie tak, wizja cudownej kochajacej sie rozdziny poszlaby sie bujac - ale UTRUDNIANIE zycia? I jaka wartosc ma zachowanie minimum za wszelka cene?
  • black_magic_women 10.10.19, 08:44
    julita165 napisała:

    > Choć trudno mi wyobrazić sobie co musiałby w dzieciństwie nawyrabiac mój brat ż
    > ebym jeszcze jako 40-latka miała z tym problem to przyjmuje, że Twoja sytuacja
    > jest inna.

    Wszelkie rodzaje przemocy. Poza ekonomiczną, bo to inny rodzaj relacji.
  • barbibarbi 10.10.19, 09:40
    A ja czasami żałowałam, że jestem jedynaczką, bo do rodzeństwa zawsze można się zwrócić, przyjaciele na całe życie itp.. bla bla. Okazuje się, że relacje często są koszmarne i chyba najbardziej zależy to od rodziców, czy rodzeństwo jest związane ze sobą i się wspiera, czy też walczy ze sobą. Co to za rodzic, który pozwoli na maltretowanie jednego dziecka przez drugie? No chyba, że brat psychopata i się ukrywał ze swoim sadyzmem?
    U mnie w rodzinie: szwagierka dałaby się pokroić za swoją siostrę i jej wręcz matkuje, finansuje, robią wszystko razem itp. Natomiast brat mojego męża rywalizuje z nim, patrzą nawzajem który ma więcej, co kto osiągnął i zamiast się wspierać to sobie zazdroszczą. A to wszystko wyszło od teściów, to ich wina, że bracia nie są braćmi tylko rywalami, a teściowa jeszcze ich porównuje i zaostrza sytuację.
  • basiastel 10.10.19, 15:04
    Nie zawsze wina leży w zachowaniu rodziców. Nas wychowywała samotnie mama, trudno powiedzieć, że wychowywała, bo pracowała 6 dni w tyg. od godz. 6 do 22, więc wychowywaliśmy się właściwie sami ( 4 dzieci ). Tam, gdzie dzieci są pozostawione same sobie dochodzi najczęściej do różnych aktów przemocy, co niestety rzutuje na ich relacje, także w dorosłym życiu. Właściwie mieliśmy poprawne relacje, ale nigdy bardzo bliskie. Rodzinę skonfliktował mój najstarszy brat, który uważa, że jest od rządzenia i po tym jak stracił własną rodzinę, zaczął się angażować w moją i uważał, że wszystko ma być tak jak jemu sie podoba. Jest bezwzględnym i patologicznie skąpym człowiekiem i nie akceptuje innych ludzi. Nie utrzymuję z nim kontaktu od 9 lat i nie zamierzam, choć kaja się, wmawia mi swoje dobre intencje i jęczy, że jesteśmy jego jedynymi bliskimi. Powinien o tym pomyśleć wcześniej, bo nikt nie będzie żył z terroryzującym gnojem na karku i przy akompaniamencie jego wrzasków. Ja mu życzę zdrowia i rozumu na starość przynajmniej, ale oglądać go więcej nie zamierzam.
  • anorektycznazdzira 15.10.19, 09:19
    Dziewczyno, że Ty W OGÓLE z nimi utrzymujesz kontakt JAKIKOLWIEK
    i z matką- to ma ta matka więcej szczęścia niż rozumu... suspicious


    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • kamin 10.10.19, 09:27
    Szczerze mówiąc też mi trudno sobie wyobrazić. Pamiętam ze szkoły podstawowej, że moje koleżanki często przychodziły posiniaczone bo pobiły się ze starszym bratem/siostrą. Koleżanka skarżyła się, że jej brat przylał patelnią itp. Ja jako jedynaczka słuchałam tych opowieści nieco wystraszona, dlatego tak zapadły mi w pamięć. Generalnie większość dzieciaków ze swoim rodzeństwem się tłukła, ale w wieku dorosłym raczej utrzymują dobre relacje.
  • 35wcieniu 10.10.19, 09:36
    Napisała że "wszelkie rodzaje przemocy", więc pewnie chodzi o seksualną również. Tylko w takim wypadku się dziwię że w ogóle utrzymuje jakikolwiek kontakt z matką, która jak rozumiem o tym wiedziała, i braćmi, którzy się tej przemocy dopuszczali.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bradie 10.10.19, 09:56
    To się ciesz, że trudno Ci jest sobie wyobrazić, że nie doswiadczylas przemocy (I nie mówię tu o bojkach między rodzeństwem, które są dość normalne)
  • 45rtg 10.10.19, 10:09
    kamin napisał(a):

    > Szczerze mówiąc też mi trudno sobie wyobrazić. Pamiętam ze szkoły podstawowej,
    > że moje koleżanki często przychodziły posiniaczone bo pobiły się ze starszym br

    E, no bez jaj. Tłuczenie się z siostrą czy bratem jest spoko, ale siniaków z tego jednak z reguły nie ma.
  • thea19 10.10.19, 12:03
    moja koleżanka przyszła kiedyś ze śladem zębów na czole i to w liceum było. Młodsza o 3 lata siostra tak ją dziabnęła jak się kłóciły.
  • madzioreck 10.10.19, 13:53
    julita165 napisała:

    > Choć trudno mi wyobrazić sobie co musiałby w dzieciństwie nawyrabiac mój brat ż
    > ebym jeszcze jako 40-latka miała z tym problem

    Nie tylko w dzieciństwie, a nawet jeśli, to doskonale mogę sobie wyobrazić, co może brat siostrze nawyrabiać, aby nie chciała mieć z nim więcej nic wspólnego.
  • mgla_jedwabna 10.10.19, 10:00
    Nie chcesz wcale za dużo. Ale nie oczekuj, że mama zrozumie i zaakceptuje twoją decyzję. Całymi latami pozwalała braciom źle cię traktować i udawała, że wszystko jest w porządku. I robi to nadal, tzn. udaje, że zachowanie braci jest o.k. i powinniście utrzymywać bliskie kontakty.

    Mama się nie zmieni, możesz co najwyżej się na nią uodpornić. Co w dużej mierze już zrobiłaś, jesteś na dobrej drodze, masz wsparcie. Dalej będzie tylko łatwiej, ale pamiętaj - każde ustępstwo to krok w tył.
  • szafireczek 10.10.19, 10:01
    Czasami drogi rodzeństwa się rozchodzą i tyle...Dzieci ma się przecież dla świata i nie ma obowiązku układania swojej drogi pod braci/siostrysmile Pozory rodzinne nic nie znaczą, bo życie jest tylko jedne. Ustawiłaś akceptowalne przez Ciebie granice i się ich trzymaj, jeśli dają Ci poczucie bezpieczeństwa.
  • 45rtg 10.10.19, 10:07
    black_magic_women napisała:

    > iej kilka razy w roku siedzimy razem. Czy za dużo chcę?! Ps. Proszę was o wzglę
    > dną wyrozumiałość, dość mam już kopniaków. Nie chcę się też wdawac w szczegóły
    > z przeszłości.

    Nie no, brzmi to dość rozsądnie.
  • hanusinamama 10.10.19, 10:16
    Ja cię rozumiem. Poza tym nie rozumiem takiego nacisku na utrzymywanie bliskich stosunków z rodzenstwem na siłe. Ja tez mam brata i nie czuje potrzeby spedzać z nim czasu wiecej niz jakies tam uroczystosci rodzinne. Zawsze był ulubieńcem rodziców, do dzisiaj jest stawiany za wrór, co on powie jest święte i ja nie mam na to ochoty. Znosiłam to jak głupia bo "rodzina" bo "to twój brat"...do czasu. Teraz nie dość ze jest brat to jeszcze jego dzieci - całość zdecydowanie stawiana na piedestale. Ja i moje dzieci dla moich rodziców kilka pieter niżej na drabinie ważności. Nie pozowle aby tak traktować moje dzieci. Moja mam tez nie rozumie, czemu sie izoluję- ona zawsze mojego brata idealizowała, myśle ze zwyczajnie kocha go miłością bezgraniczną. Zawsze wytłumaczy, zawsze wybieli...ok jej sprawa. Ja tego znosić nie muszę, ty też nie. Nie daj sie szantażować mamie (to jest szantaż emocjonalny co ona robi).
  • iimpala 10.10.19, 10:19
    a w jaki sposób bracia cie tak "traumatyzowali" w dzieciństwie? klockiem dostałaś? czy lalki ci zabierał?
    No wybacz ale sama mam brata (tylko) i nasze światy były zupełnie inne. On miał swoich kumpli i swoje chłopięcomęskie zainteresowa a ja prowadzałam się z dziewczynami i miałam swoje dziewczyńskie zainteresowania. Nasze światy rzadko sie spotykały, czasem gdzieś na wspólnych wakacjach (zimowiska, obozy), jak jego wakacyjni kumple mnie podrywali i mieli głupie miny, kiedy mowił "to moja siostra".
    Dzisiaj też mamy swoje światy ale nie ma problemu żeby gdzieś "styknęły", np. na chrzcinach. Co więcej, moj brat został chrzestnym mojego dziecka. I każde z nas ma swoje "sukcesy" (skąd wiesz, że twoja matka braciom nie opowiada o twoich sukcesach?)
    No ale moja rodzina raczej nie była "katolicka", z kościolem mieliśmy luźny zwiazek, ogranicza się wyłącznie do chrzcin/słubów/pogrzebów, może to dlatego?
  • ewbal 10.10.19, 10:27
    Ojp, rozumiesz co oznacza "wszystkie rodzaje przemocy poza ekonomiczną"?
  • 1maja1 10.10.19, 10:32
    Iimpala, dno i 3 metry mulu, conajmniej🙄
  • bradie 10.10.19, 10:29
    Twój arogancki ton dowodzi , że nie masz pojęcia czym jest przemoc albo udajesz, że nie wiesz. Poza tym autorka postu nie ma obowiązku opisywać szczegółów swojej traumy po to by zaspokoić twoją niezdrowa ciekawosc
  • milva24 10.10.19, 10:35
    Nikt nie musi Ci niczego udowadniać iimpala.
  • iimpala 10.10.19, 16:08
    >Nikt nie musi Ci niczego udowadniać iimpala


    nawet nie chcę. Powiem wiecej, gooowno mnie to obchodzi.
    Ktos pisze, uwaga, PUBLICZNIE na forum, to ja odpowiadam. Ja się nie proszę o publiczną czyjąś spowiedź.
    Ona pisze, ja komentuję - gdzie sprzeczność???
    a...wiem matki milosierne...kobiety współczujące.....
  • milva24 10.10.19, 16:19
    Jak nie prosisz o spowiedź jeśli w pierwszych zdaniach pytasz co takiego bracia jej zrobili?
  • 35wcieniu 10.10.19, 10:45
    "wszystkie rodzaje przemocy".
    Seksualna na przykład, chamidle.
    Rozumiem że troll żyje jak trolluje ale naprawdę puknięcie się klockiem w głowę czasami by niektórym nie zaszkodziło.

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • rosapulchra-0 15.10.19, 00:30
    Ja bym jej pustaka dała.

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • ichi51e 10.10.19, 10:46
    Oj ktos tu sie pochwalil jak zycia nie zna...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • vitreous 10.10.19, 14:36
    Co za prostactwo i debilizm wychodzi z ciebie, limpala pusta pała.
  • iimpala 10.10.19, 16:12
    >Co za prostactwo i debilizm wychodzi z ciebie, limpala pusta pała

    następny chamski prymityw sie odezwal...
  • anorektycznazdzira 15.10.19, 09:16
    tobie w żadnej mierze nie dorównał

    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • mauricella 10.10.19, 16:38
    “a w jaki sposób bracia cie tak "traumatyzowali" w dzieciństwie? klockiem dostałaś? czy lalki ci zabierał?”

    W demokratycznym kraju nie ma potrzeby wykazywac przyczyn dla ktorych korzysta sie ze swoich praw.
    Prawo do ustalania wlasnej sieci kontaktow ( z wylaczeniem np braci ) jest PODSTAWOWYM prawem czlowieka.
    I nie ma NAJMNEJSZEGO obowiazku/koniecznosci/potrzeby tlumaczenia innym DLACZEGO.
    Mowi sie mamie, braciom, forum “nie chce” i to wystarczy.
  • rosapulchra-0 15.10.19, 00:28
    Kosz.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • anorektycznazdzira 15.10.19, 09:15
    Ale durnowaty wpis wyprodukowałaś


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • kozica111 10.10.19, 10:25
    Dlaczego w domu było przyzwolenie by bracia cie bili i wyzywali?
  • milva24 10.10.19, 10:33
    To chyba pytanie do matki autorki a nie do jej samej.
  • milva24 10.10.19, 10:33
    *niej
  • ichi51e 10.10.19, 10:47
    Bo tak bylo. Napiszmy moze zazalenie i wyslijmy kurierem do przeszlosci

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • black_magic_women 10.10.19, 10:51
    kozica111 napisała:

    > Dlaczego w domu było przyzwolenie by bracia cie bili i wyzywali?

    Przyzwolenia nie było, ale rodziece byli zajęci pracą, karierami naukowymi, ktore wtedy nijak nie przekładały się na pieniądze. A dzieci "wydawały" się zaopiekowane, tym bardziej, że starsi braboa mogli zostać z mlodszą w domu, bez obaw, że ktoś odkręci gaz, czy zaleje dom wodą...
  • black_magic_women 10.10.19, 10:54
    black_magic_women napisała:

    >
    >
    > Przyzwolenia nie było, ale rodziece byli zajęci pracą, karierami naukowymi,

    Przepraszam za literówki, wciąż piszę w nerwach.
  • ewbal 10.10.19, 10:31
    Jesteś bardzo dzielną i mądrą kobietą. I nic nie musisz ponad to czego sama chcesz
  • ichi51e 10.10.19, 10:41
    Nie chcesz za duzo. Zycze wesolych swiat wreszcie bez stresow. Na litosc boska masz juz 40 lat mozesz chciec spedzac swieta ze swoja rodzina a nie z bracmi i ich rodzinami.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 12gram 10.10.19, 11:24
    Przeczytałam wątek... Dziwię Ci się, że w ogóle gadasz z matką i spotykasz się z braćmi... Naprawdę! Kopnij ich w odwłok i nie podkładaj się im! Bracia stosowali przemoc, rodzic o tym wiedzą, matka to bagatelizuje i chce cię zmusić żebyś udawała że nic się nie stało... a Ty ciągle zaciskasz zęby i do nich jeździsz w odwiedziny?????
    NIE NIE NIE NIE j jeszcze raz NIE!
    Oni nie są warci chwili Twojej uwagi i Twojego czasu!! Proszę Cię, rzuć tą toksyczną rodzinę.. Matka Ci nie pomoże i nie zrozumie. Gdyby chciała to zrobić to by Ci pomogła gdy byłas dzieckiem...
    Pora się pogodzić z tym, że NIE MASZ W RODZINIE NIKOGO BLISKIEGO. Pojedź sobie do koleżanki będziesz zdrowsza.
    To bardziej Twoi wrogowie. Oni nie chcą Twojego dobra.
    Doceń się i przestań grać z nimi w udawanie że wszystko jest ok.... bo jeżdżąc tam cały czas mówisz im, że "nic się nie stałooo, mamusiu/braciszku nic się nie stało... "
    Proszę Cię. Kochaj bardziej Siebie, niż przymus utrzymania trwałości chorego systemu rodzinnego, przeciez oni nadal chronią siebie a Ciebie gnoją...
    Możesz matce powiedzieć wprost, że bracia cię krzywdzili strasznie, a ona milczała i nadal chroni synów krzywdzicieli a nie skrzywdzoną córkę. Więc jak tak chce to tak może zostać, ale Ty tak żyć nie chcesz, więc póki bracia nie przeprosili i nie zrekompensowali krzywd, i póki matka nie uznaje że to była krzywda - to nie widzisz sensu z nimi utrzymywac kontaktów. Jeżdżenie tam kilka razy w roku by być atakowanym każdorazowo- to o kilka razy za dużo.

  • ewiedzma 10.10.19, 11:52
    Zrzucenie opieki nad małym dzieckiem na 2 starszych zaniedbanych wychowawczo chłopaków i dalsze olewanie całej 3 nie mogło się dobrze skończyć. Rodzice tu zawiedli wszystkie swoje dzieci po równo. Z tym że spieprzone dzieciństwo braci to nie problem autorki. Ona musi chronić siebie i tyle. Matka zaś musi zaakceptować konsekwencje swoich wcześniejszych wyborów.
  • chatgris01 10.10.19, 12:25
    12gram napisała:

    > Przeczytałam wątek... Dziwię Ci się, że w ogóle gadasz z matką i spotykasz si
    > ę z braćmi... Naprawdę! Kopnij ich w odwłok i nie podkładaj się im! Bracia s
    > tosowali przemoc, rodzic o tym wiedzą, matka to bagatelizuje i chce cię zmusić
    > żebyś udawała że nic się nie stało... a Ty ciągle zaciskasz zęby i do nich jeź
    > dzisz w odwiedziny?????
    > NIE NIE NIE NIE j jeszcze raz NIE!
    > Oni nie są warci chwili Twojej uwagi i Twojego czasu!! Proszę Cię, rzuć tą to
    > ksyczną rodzinę.. Matka Ci nie pomoże i nie zrozumie. Gdyby chciała to zrobić
    > to by Ci pomogła gdy byłas dzieckiem...


    Się podpiszę, też się dziwię. Nie są tego warci.
    Trzymaj się i myśl o sobie i swoich dzieciach.

    --
    http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
  • aluap1980 10.10.19, 12:38
    Ja doskonale Cię rozumiem. Ja również zerwałam kontakt z bratem, który całe życie mnie nękał, bił, szantażował. Jako dorosła osoba byłam zmuszana żeby mu stale pomagać bo to brat i trzeba mu pomagać kiedy tylko tego potrzebuje. Jak pierwszy raz odmówiłam to usłyszałam stek wyzwisk, szarpanie na klatce przed moim mieszkaniem, bicie. Mama zawsze go bardzo broniła, że on nie chciał, że to tylko w nerwach tak reaguje. Zerwałam kontakt. Zaczęły się ataki złości i histerii matki i oskarżanie mnie jak mogę być taka podła i tak się od brata odwracać. Zerwałam kontakt również z matką. Teraz jest chora więc muszę ją wspierać i być przy niej ale z bratem nigdy więcej nie wznowię kontaktu. Tobie również polecam konsekwentnie odciąć się od złych i toksycznych ludzi na zawsze.
  • vitreous 10.10.19, 14:45
    Twoja historia jest smutna i poruszająca.
    Próbowałaś tłumaczyć matce powody Twojego poczucia krzywdy, nic do niej nie dociera, zatem pozostaje Ci twarde stawianie i bronienie swoich granic. To Ty decydujesz czy chrzcisz dziecko, Ty decydujesz kogo zapraszasz, na jakikolwiek naciski możesz z czystym sumieniem odpowiadać matce, że skoro nie potrafi uszanować Twoich wyborów, nie musi być obecna na uroczystości, to będzie jej decyzja.
    I nie rozumiem, w imię czego zmuszasz się do wspólnych rodzinnych imprez z braćmi, z tego co piszesz byli starsi, Ty byłaś po 20-stce,zatem to nie dziecinne bijatyki a sadyzm i znęcanie się. Domyślam się, że nigdy nie usłyszałas przeprosin a oprawcy nie czują się skrępowani.
    Dużo siły życzę.
    Btw też lubię Santanę smile
  • black_magic_women 10.10.19, 16:35
    vitreous napisała:

    >
    > Btw też lubię Santanę smile

    Najlepsze, że już dobrych kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałam od forum moda, nick black magic woman był już zajęty i musiałam kombinować z "women" 😉
  • 71tosia 15.10.19, 01:29
    dobrze jest sobie uswiadomic ze za brak dobrych relacji między rodzenstwem odpowiadaja rodzice a nie rodzenstwa. Twoi bracia tez byli dziecmi, a wiec mieli jednak pewnie ograniczona zdolnosc oceny wlasnych czynow. Oceniasz ich jednak znacznie bardziej surowo niz doroslych, ktorzy byli winni tej sytuacji. Ale oczywiscie skoro te relacje nawet dzisiaj sa dla ciebie bolesne to pewnie takie letnie kontakty sa najlepszym wyjsciem.
    ps tak z ciekawosci jaki jest stosunek twoich braci do ciebie dzis? Tez czuja wrogosc i niechec wobec siostry?
  • milva24 15.10.19, 07:25
    Jeśli starszy brat wykręca rękę dwudziestolatce to już chyba dawno jest dorosły, prawda?
  • 71tosia 15.10.19, 08:42
    moze cos przeczylam, ale wydawalo mi sie ze autorka pisze o traumie i zaszlosciach z dziecinstwa?
  • takamania 15.10.19, 08:54
    Byłam dzieckiem, potem długo dorosła osoba , która przed słowną przemocą nie potrafiła się obronić. Ale gdyby ktokolwiek, kiedykolwiek naruszył moja "nietykalność osobistą"( od uderzenia , poprZez wykręcania rąk) ojciec, brat, kuzynka to byłoby nasze ostatnie spotkanie. Jeśli trwało to latami miałby już niebieską kartę.
  • takamania 15.10.19, 09:02
    Znam dziecko, które zerwało kontakt z przemocowym rodzicem i rodziną z jego strony właśnie dlatego ,że zachowywali się jak Twoja matka.
  • black_magic_women 15.10.19, 11:27
    71tosia napisała:

    >
    > ps tak z ciekawosci jaki jest stosunek twoich braci do ciebie dzis? Tez czuja w
    > rogosc i niechec wobec siostry?

    Mieszkamy w innych miastach, oni w tym samym co mama, więc siłą rzeczy nie spotykamy się często. Ich stosunek do mnie... właściwie żaden. Wszyscy działamy mniej więcej w podobnych obszarach, na dobrą sprawę moglibyśmy ze sobą rywalizować. A tu jest trochę tak, ze oni zdają się nie zauważać mojej i mojego męża pracy (działamy razem), a gratulacje dostajemy od obcych osób (no, może jeden brat czasem coś tam zalajkuje na Fb). Kiedy jestem w domu rodzinnym jak teraz, mama ostentacyjnie mówi o moich osiągnięciach, oni wtedy mówią coś w stylu "no tak, no tak" i koniec tematu. Parę lat temu, kiedy nie miałam własnej rodziny, a ich dzieci były małe, to na porządku dziennym były telefony do mnie z prośbą o taką, czy inną pomoc. U mnie może przy pierwszym synku jeszcze zapytali czy czegoś nie trzeba, ale to sporadycznie. Teraz nawet kiedy wiedzą (a wiedzą i od mamy i wspólnych znajomych i z Fb), że coś się dzieje, to nawet grzecznościowo nie pytają czy nie trzeba pomóc.
  • anorektycznazdzira 15.10.19, 09:04
    Dla mnie jest oczywiste, że w tej sytuacji powinnaś być twarda i twardo ucinać próby ustawiania Ci kontaktów wg czyichś wyobrażeń, zresztą z księżyca wziętych. Ja wiem, że każda matka by chciała "żeby moje dzieci się kochaaaały", ale o to trzeba zadbać, jak jest na to czas. Jeśli tego się nie zrobiło lub się nie dało, to dorosła córka mam prawo sama decydować jak będzie żyć i jak się będzie zachowywać. Utrzymywanie relacji "na fb" to czasem i tak sporo.
    Matka musi to przyjąć na tzw klatę, a Ty rób jak robisz, pogoń wszelkie próby układania za Ciebie,
    i całe szczęście, że masz fajnego męża. Trzymaj się.

    --
    Dzisiaj samochody same wiedzą, gdzie ich pas ruchu, kiedy ze zbyt dużą prędkością zbliża się przeszkoda, potrafią odczytywać znaki drogowe. Słowem, przeciętne niemieckie auto jest inteligentniejsze od przeciętnego polskiego kierowcy.
  • black_magic_women 15.10.19, 11:32
    anorektycznazdzira napisała:

    >
    > i całe szczęście, że masz fajnego męża.

    Moje relacje z mężem bardzo się umocniły i polepszyły, kiedy powiedziałam mu o przeszłości. Tylko, że teraz rodzina "straciła wesołego szwagra", już nie pożartują z nim, nie pogadają, czy zapalą papierosa. On jest buforem między nami io wiem, że to jest dla nich problem. Np. moja mama choć bardzo lubiła zięcia, teraz ma z nim kosę "ha, już wiem dlaczego on się tak zachowuje! dlaczego się izolujecie itp. " (k..a, nie pyta dlaczego moi bracia się tak zachowują, zachowywali, tylko my z mężem)
    >

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka