Dodaj do ulubionych

Jak pomóc dorosłej córce (pracownicze)?

10.10.19, 11:52
Bardzo proszę o spojrzenie z boku i jakieś sugestie, porady, w tym krytykę - d... mam twardą, więc hejt też przeżyję smile Moja córka ma 33 lata. Jest dorosła i samodzielna. Niestety żyje na b. niskim poziomie. Urodziłam ją sama mając 17 lat, ale przy wielkiej pomocy rodziny udało mi się jej zapewnić dobry start. Skończyła studia jednolite, dzienne, magisterskie, na podobno najlepszej uczelni publicznej w kraju, nauczyła się dobrze dwóch języków (drugi to rosyjski), zdobyła oficjalne certyfikaty to potwierdzające. Była też rok na stażu zagranicznym w Wielkiej Brytanii - praca za biurkiem a nie fizyczna. Generalnie oczytana, inteligentna dziewczyna, towarzyska, ale kompletnie pozbawiona zdolności "handlowych" - dosłownie i w przenośni. Nie sprzedałaby butelki wody na pustyni, ale nie potrafi też sprzedać samej siebie (w znaczeniu zawodowym oczywiście piszę, bez podtekstów). Od początku pracuje na niskopłatnych stanowiskach biurowych, recepcyjnych, gdy szuka nowej pracy, albo nie ma odzewu z lepszych stanowisk, albo po rozmowie rekrutacyjnej się nie odzywają. Do korpo nie dostała się nigdy, chociaż próbowała. Obecnie drugi rok w biurze firmy farmaceutycznej, zarabia 2500 netto. Wynajmuje pokój, żadnych oszczędności (bo i z czego). Szuka czegoś lepszego, nawet nie jest zniechęcona, ale ciągle na nie. Najwięcej zaproponowali jej 2800 miesiąc temu, gdy była na rozmowie. Nie jestem naiwna, na pewno nie jestem obiektywna (wiadomo, to własne dziecko), być może sama nie potrafię ocenić rynku pracy. Może rzeczywiście dla takich osób jak ona nie ma lepszych ofert i powinna cieszyć się z tego, co ma? Jej przyjaciółka ze studiów zarabia 4 razy tyle, ale pracuje fizycznie w domu opieki w Wielkiej Brytanii. Córka również rozważa ten kierunek... Mam z córką świetny kontakt, zawsze mogę jej coś doradzić, ale obiektywnie nie wiem co. Macie jakieś sugestie? Może ten wyjazd zagraniczny to nie jest zły pomysł?
Edytor zaawansowany
  • 35wcieniu 10.10.19, 11:57
    "nauczyła się dobrze dwóch języków (drugi to rosyjski)"

    A pierwszy? Dlaczego tylko drugi jest istotny?

    --
    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
    - Ale jak przez głowę?
    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
  • bei 10.10.19, 12:01
    Bo pierwszy to angielski, angielski to teraz jak drugi polski😊
  • hanusinamama 10.10.19, 12:15
    Tak ale juz połączenie biegła znajomośc angielskiego i rosyjskiego to nie taka norma. Ja robie dla wieru firm zlecenia gratis ( musiałam rozszerzyc ofertę) bow łąsnie mało jest pracowników biegle znających rosyjski a na wschód idzie naprawde duzo towaru. I są to firmy kosmetyczne, produkujące detergenty, chemia samochodowa i masa innych...
  • muchy_w_nosie 10.10.19, 12:03
    Bo pierwszy to pewnie angielski skoro była na stażu w GB.
    Tak mi intuicja podpowiada ;P
  • zuleyka.z.talgaru 10.10.19, 12:04
    Bo angielski to tak jak polski.
  • alicia033 10.10.19, 12:04
    bo że ten pierwszy to angielski to wie się domyślnie.
    A jak ktoś tego nie łapie z kontekstu naszej rzeczywistości, to może sobie wywnioskować z tego, że dziewczyna była na rocznym stażu w Wielkiej Brytanii.



    --
    www.youtube.com/watch?time_continue=5&v=YFs7-MQ-sug
  • vinca 10.10.19, 12:03
    A kierunek studiów to jaki? Bo zaraz się okaże, że archeologia lub filozofiawink
  • hanusinamama 10.10.19, 12:14
    To akurat nie wiekszego znaczenia jak dziewczyna nie umie sprzedać ani siebie ani tego co oferowałaby firma w ktorej pracvuje. Znam ludzi po socjologii ktorzy naprawde dobrze zarabiaja bo są obrotni, mają gadane i szybko uczą sie nowej pracy...
  • vinca 10.10.19, 12:46
    Oczywiście, że i po mało przyszłościowych kierunkach można sobie nieźle dawać radę (sama taki kończyłamsmile
    Nie jest to jednak tak proste jak po medycynie czy prawie.
  • hanusinamama 10.10.19, 18:39
    Osoba mało przebojowa po prawie tez moze słabo zarabiać...
  • ira_08 10.10.19, 17:04
    Jeśli w wieku 33 lat skończyła studia JEDNOLITE magisterskie, to tylko psychologia albo prawo. W tym wieku musiała już iść systemem bolońskim.
  • triss_merigold6 10.10.19, 17:48
    Troll zaniedbał dopracowania szczegółów.
  • memphis90 10.10.19, 17:48
    A na jakiej uczelni kształcą z czytania bez rozumienia czytanego tekstu...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • rosapulchra-0 10.10.19, 21:24
    Nigdzie nie jest napisane, że skończyła studia w wieku 33 lat.

    --
    A to nie wiesz, że jak kobieta "rozkłada nogi", to jej się otwiera taka czarna dziura, co zasysa z niespotykaną siłą wszystkie samce jak leci, aż po horyzont zdarzeń...? by memphis90
  • kafana 10.10.19, 22:51
    Akurat się mylicie mam 33 lata- i jeszcze drugi kierunek robiłam na jednolitych magisterskich ( rok po maturze). Rok niżej był już licencjat. Wiec to jest na granicy i całkiem możliwe ze studia jednolite.
  • double-facepalm 12.10.19, 17:54
    Od rocznika 88 jest obligatoryjny system bolonski.
  • alpepe 10.10.19, 12:04
    Widocznie to szczyt jej umiejętności. Mieliśmy taką pracownicę po politechnice, niby w Anglii była, gdzie rypała po magazynach, zamiast pracować na miarę jej wykształcenia, wróciła do Polski, próbowaliśmy z niej zrobić kierowniczkę biura a docelowo prezesa spółki, nie dało się, nie myślała, języka po chyba 10 latach pobytu w Anglii również nie znała, niestety.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • ashleigh41 10.10.19, 12:23
    😀😀😀🤣🤣🤣
  • rosapulchra-0 10.10.19, 21:26
    Młoda była? Bo jakoś mi nie chce wierzyć, że młoda osoba mieszkająca 10 lat w UK nie znała języka. No przynajmniej w mowie.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • alpepe 12.10.19, 19:21
    Miała jakieś 35 lat, jak wróciła do Polski.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • piekna_remedios4 11.10.19, 09:16
    prezesa spółki? na jakiej podstawie?

    --
    Cien años de soledad
  • double-facepalm 12.10.19, 17:55
    Przecież nie spółki skarbu państwa, litości.
  • mid.week 12.10.19, 19:17
    to akurat nie byłoby dziwne, do tego teraz wystarczą tylko znajomości.
  • mia_mia 10.10.19, 12:08
    Równie istotne, jeśli nie istotniejsze, jest jaki kierunek skończyła. Jeśli to jakiś nierynkowy kierunek to nic poza językami nie potrafi.
    Jakieś studia podyplomowe by się przydały, kursy.
  • alpepe 10.10.19, 12:12
    Jak jej przyjaciółka ze studiów pielęgnuje zagranicznych staruszków, to raczej nierynkowy kierunek.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • znowu.to.samo 10.10.19, 21:58
    Ale powiem wam że to jest w cholere ciężka robota. Znam pare osób które robią w domach opieki czy prywatnie przy staruszkach i wszystkie narzekają, że trzeba sie nadźwigać, zmieniać pampersy itd. Także nie każdy sie do tego nadaje i wytrzyma w takiej pracy.

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • piekna_remedios4 11.10.19, 09:17
    a spodziewały się głaskania po rękach i śpiewania kołysanek do snu?

    --
    Cien años de soledad
  • alicia033 10.10.19, 12:09
    ale to córce samej jest źle (2500 na rękę to niewiele no ale są osoby, które mają skromne potrzeby), czy tylko tobie?

    --
    www.youtube.com/watch?time_continue=5&v=YFs7-MQ-sug
  • mebloscianka_dziadka_franka 10.10.19, 12:25
    2500 zł netto jeśli żyje w pojedynkę to jest całkiem dobry dochód. I dziwię sie, że nie ma oszczędności. Zwłaszcza, że ta kobieta wynajmuje pokój, a nie mieszkanie. Czy adekwatny do wykształcenia? Nie wiem, bo nie wiadomo w końcu jakie studia skończyła i czy na rynku jest zapotrzebowanie na jej umiejętności. Ale dziwię się, że nie może znaleźć lepszej pracy z biegłą znajomością rosyjskiego i angielskiego.
  • lauren6 10.10.19, 12:33
    Wystarczy, że lubi się ubrać lepiej niż w bazarowe ciuchy lub lubi poimprezowac w weekend i 2500 szybko schodzi.
  • double-facepalm 10.10.19, 12:38
    Z imprezami chyba nie ten typ zwłaszcza ze babka ma aż 33l. 2500 po 9 latach od skończenia studiow to nie tak duże zarobki, choc to jeszcze zależy od lokalizacji.
  • lauren6 10.10.19, 12:43
    Akurat tego nie wiemy i raczej się nie dowiemy od jej mamy 😉
  • double-facepalm 10.10.19, 12:50
    Był tu wątaseczek jemateczki pisząc o braku panstwowego wsparcia dla studentow dziennych 😉 i w/g niej 3k miało nie wystarczać na podstawy podstaw skromnemu ascetycznemu studencinie. Dorosła babka pracująca raczej nie mieszka ze studentami tylko w lepszych i spokojniejszych warunkach wiec pewnie nawet za pokój płaci troszkę wiecej. W Warszawie nie miałaby z czego za bardzo odłożyć nawet mając połowę ubrań po kolezankach zakupoholiczkach i chodząc do kina w środku tyg, o imprezach nie mówiąc.
  • leni6 10.10.19, 12:34
    2500 zł w Warszawie to bardzo bardzo niska pensja.
  • double-facepalm 10.10.19, 12:40
    Netto tyle płacą na recepcyjnych/obsludze klienta gdzie się mówi po ang na start niestety.
  • madame_edith 10.10.19, 13:12
    Istnieje szansa, że 33 latce mieszkanie ze znajomymi lub co gorsza obcymi ludźmi kątem w pokoju już dawno wyszło bokiem i jednak wynajmuje mieszkanie samodzielnie. Zupełnie mnie to nie dziwi.
  • double-facepalm 10.10.19, 14:16
    Watkodajki córka jeszcze zaciska żeby i wynajmuje pokój. Przecież nawet mieszkanie w ten sposób przez lata z najlepszymi przyjaciółmi może zbrzydnac do urzygu.
  • double-facepalm 10.10.19, 14:19
    madame_edith napisała:

    > Istnieje szansa, że 33 latce mieszkanie ze znajomymi lub co gorsza obcymi ludźm
    > i kątem w pokoju już dawno wyszło bokiem i jednak wynajmuje mieszkanie samodzie
    > lnie. Zupełnie mnie to nie dziwi.
    Z 2500? Kawalerka ze wszystkimi opłatami tuż pod praca (z wpisów watkodajki wynika, że blisko i nie dojezdza) to jednak spory wydatek. No martwi się matka, że córka po prostu nawet nie ma na czym/z czego odłożyć choć parę zł.
  • frey.a86 10.10.19, 15:55
    mebloscianka_dziadka_franka napisała:

    > 2500 zł netto jeśli żyje w pojedynkę to jest całkiem dobry dochód.

    Przecież to jest dochód na styk, bo pokój jednoosobowy pewnie tysiaka kosztuje. Żadna tam bardzo dobra pensja.
  • mebloscianka_dziadka_franka 10.10.19, 22:10
    Pokój 900 zł. Więc zostaje 1600 zł na jedzenie i co tam jeszcze potrzebuje do życia. No, jak dla mnie nie jest to na styk. Nie mówię, że bardzo dużo, ale na pewno nie jest to życie w ubóstwie.
  • frey.a86 11.10.19, 08:03
    Pieniądze potrzebne są na: ubrania, obuwie, okrycia wierzchnie, kosmetyki i środki czystości, raz na jakiś czas fryzjer. Rozrywka, bo nie samą pracą człowiek żyje. Transport, bo nawet jeśli ma blisko do pracy to nie wierzę, że całe życie spędza kursując na trasie praca-dom. Dorosły człowiek musi też czasami pójść do lekarza i wykupić leki, które kosztują. Trzeba płacić za leczenie zębów, mąż niedawno zostawił 1500zł u dentysty (leczenie kanałowe jednego zęba plus korona). Raz na jakiś czas trzeba np. kupić nowy komputer czy telefon, a tego też za darmo nie dają, nie? Przykłady można mnożyć.

    Oczywiście, można maksymalnie ciąć koszty, kupować wszystko używane łącznie z elektroniką i butami. Można transport ograniczyć do darmowego roweru miejskiego (czyli całą zimę kiblujemy w domu). Można się leczyć wyłącznie na NFZ i kupować jedzenie z dolnej półki, ale to jest właśnie życie NA STYK. Jedzenie jest obecnie bardzo drogie, więc nawet nie jedzący dużo singiel swoje wyda. A oszczędzanie na jedzeniu i kupowanie najtańszego to akurat kiepski pomysł, bo prędzej czy później odbije się na zdrowiu. 1600zł na życie w Warszawie to mało.
  • mebloscianka_dziadka_franka 11.10.19, 08:21
    I co miesiąc kupujesz te ubrania i buty i kosmetyki?
  • babcia.stefa 11.10.19, 10:55
    No ja na przykład tak. Z kosmetyków prawie zawsze się coś kończy, a ciuchy się niszczą. Stosuję sporą dyscyplinę (danego kosmetyku mogę mieć najwyżej 2 opakowania, tzn. aktualnie używane i oczekujące, jak kupuję jakiś ciuch, to innego się pozbywam), i faktycznie butów co miesiąc nie kupuję, ale nie wiem, czy w ogóle zdarzają mi się miesiące, w których nie kupiłabym absolutnie niczego z tych rzeczy.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • frey.a86 11.10.19, 11:21
    Można kupić jednorazowo ciuchy na cały rok, tylko wtedy wyda pewnie całą pensję. Ja teraz nie muszę kupować co sezon nowych rzeczy, bo kupuję porządne i służą mi dłużej, ale jak byłam studentką i mój budżet na parę butów wynosił ok. 100zł, to niestety ale po sezonie te buty były do wywalenia. A dorosła kobieta potrzebuje min. 3 par butów i kurtek rocznie, żyjemy w takim klimacie, że tego się nie przeskoczy.

    No i jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałam napisać rano. Mężatka z dziećmi pewnie tego nie zrozumie, ale singiel w weekendy ma do wyboru albo siedzieć sam w czterech ścianach albo wyjść "do ludzi", a ta druga opcja niestety kosztuje i to sporo. Ja sama w wieku 27 lat miałam roczny epizod singielstwa i niemal co weekend miałam potrzebę spotkania się z kimś znajomym, no w ostateczności wyjścia na jakąś siłownię czy coś (karnet kosztuje). Autorka pisze, że córka jest towarzyska, ma grupę znajomych. No ale wyjścia na kawę, do knajpy czy do kina plus dojazdy to jest konkretny koszt, który trzeba w budżecie uwzględnić. Można oczywiście z tego zrezygnować, jak się za mało zarabia, ale kurcze, siedzenie w domu, bo nie stać mnie na kawę z koleżanką albo wyjście na pizzę to jest właśnie dziadowanie.

    Trzeba być oderwanym od rzeczywistości, żeby twierdzić, że 1600zł to dużo pieniędzy.
  • double-facepalm 11.10.19, 12:23
    babcia.stefa napisała:

    > No ja na przykład tak. Z kosmetyków prawie zawsze się coś kończy, a ciuchy się
    > niszczą. Stosuję sporą dyscyplinę (danego kosmetyku mogę mieć najwyżej 2 opakow
    > ania, tzn. aktualnie używane i oczekujące, jak kupuję jakiś ciuch, to innego si
    > ę pozbywam), i faktycznie butów co miesiąc nie kupuję, ale nie wiem, czy w ogól
    > e zdarzają mi się miesiące, w których nie kupiłabym absolutnie niczego z tych r
    > zeczy.
    >
    Mam 2-3tury zakupowe do roku z ubraniami/butami. Z kosmetykow co miesiąc tylko ew cos do włosów, długie mam i jobla na ich punkcie. Ogólnie tez max 2 op pojedynczego rodzaju produktu i to tylko jak baaaardzo okazyjna cena.
  • double-facepalm 11.10.19, 12:17
    frey.a86 napisała:

    > Pieniądze potrzebne są na: ubrania, obuwie, okrycia wierzchnie, kosmetyki i śro
    > mąż
    > niedawno zostawił 1500zł u dentysty (leczenie kanałowe jednego zęba plus korona
    Gdzie?? Mój zapłacił 2500, identyko sytuacja z piątką, Ursynów.
  • frey.a86 11.10.19, 12:18
    we Wrocławiu smile
  • mikams75 10.10.19, 12:15
    moze brakuje jej pewnosci siebie? tego czegos, co powoduje, ze zdobywa szybko sympatie?
    moze to nie zawodowo powinna sie uaktywnic a znalezc sobie jakies zajecie, ktore da jej pewnosc siebie, nauczy ja lepszej samoprezentacji? Sa rozne takie kursy, ale nie wiem czy cos daja.
  • default 10.10.19, 12:24
    Ale Twoja córka narzeka na te sytuacje, chciałaby ją zmienić, ale nie wie jak i oczekuje porady/pomocy od Ciebie ?
    Czy moze jest jej tak wygodnie, nie ma wielkich aspiracji - tylko dla Ciebie jest przykre, ze nie robi kariery ?
  • riki_i 10.10.19, 12:30
    A faceta córka ma?
  • lauren6 10.10.19, 12:34
    Bana Ci już zdjęli?
  • triss_merigold6 10.10.19, 12:42
    Nareszcie.
  • double-facepalm 10.10.19, 13:09
    Czyżbyś usychała z tęsknoty?
  • riki_i 10.10.19, 16:52
    Cieszysz się? Po, zdaje się, prawie miesiącu... Natomiast zabanowano katja.katja.
  • manon.lescaut4 10.10.19, 18:42
    riki_i napisał:

    > Natomiast zabanowano katja.katj
    > a.
    Nie da się nie zauważyćsmile
  • lauren6 10.10.19, 18:43
    Da, jak się ma go wygaszonego 🙂
  • bei 10.10.19, 12:46
    www.google.pl/search?q=jak+byc+pewnym+siebie+w+pracy+kurs&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl-pl&client=safari
  • milva24 10.10.19, 12:56
    A co na to córka?
  • naszalska 10.10.19, 13:13
    Nie dopisałam a dużo osób o to pyta. Wykształcenie: socjologia (jakby śmiesznie to dzisiaj nie brzmiało), kierunek wyjątkowo nierynkowy, poszła tam dla zainteresowań i oczytania. Zawodu i pracy po tym nie było nigdy i nie ma. To jasne. Tak, córka pyta mnie o radę i tak przeszkadza jej trochę niski poziom zarobków. Za pokój płaci 900 zł, na życie zostaje jej 1600. A w Warszawie tanio nie jest. Pokój ma blisko pracy, nie musi dojeżdżać i płacić za transport. Warsztatów z pewności siebie nie potrzebuje: jest asertywna i towarzyska, szybko nawiązuje kontakty, ale czemu niektórzy nie rozumieją, że to nie to samo co sprzedaż. Można być pewnym siebie i towarzyskim a nie umieć sprzedawać. Pierwszy język to oczywiście angielski. Teraz jest singielką, ale była w 8-letnim związku, facet się ulotnił, gdy chciała zakładać rodzinę. Wcześniej też miała krótsze związki. Nie jest samotnicą, dziwadłem czy odludkiem. Ma grupę znajomych. Chyba na wszystkie pytania i wątpliwości odpowiedziałam? Była nawet prywatnie u doradcy zawodowego (ma profesjonalnie napisane CV - skorzystała z usług eksperckiej firmy), który jej powiedział, że jego zdaniem to właśnie ta "nieumiejętność sprzedaży" (dlatego to podkreślałam tutaj) uniemożliwia jej znalezienie czegokolwiek realnego powyżej 3000 netto z jej wykształceniem, doświadczeniem i umiejętnościami.
  • zwierzakowa13 10.10.19, 15:30
    Nie w każdej pracy trzeba umieć "sprzedawać". Natomiast jeśli chodzi o "pozytywne sprzedawanie siebie" na rozmowach, to skoro mówisz że jest pewna siebie komunikatywna itp to coś czego nie widzisz jest na rzeczy.
    Ja na jej miejscu szukakabym czegoś z rosyjskim (np centrum księgowe wymagające rosyjskiego, często nie trzeba mieć doświadczenia w księgowości , wystarczy język).
    Lub skoro i tak niezbyt dobrze zarabia może postawić na jakiś zawód, zrobić studia podyplomowe i zacząć od początku byle w konkretnym zawodzie. Może być bhp, kadrowa, HR byle nie była potrzebna umiejętność sprzedaży.

  • alpepe 10.10.19, 16:07
    Oczytana pani socjolog w wieku 33 lat pyta mamy o radę?
    Jessu, wykształcenie jest strasznie przereklamowane, skoro takie star dziecko sobie samo do tyłka trafić nie potrafi.

    --
    "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
  • larix_decidua77 10.10.19, 21:38
    A ty w życiu nikogo o radę nie pytałaś?
  • sasha_m 10.10.19, 21:41
    Pytanie o radę bliskiej osoby jest aż takie dziwne? Tylko małolat tak mniej więcej do 21 roku życia jest najmądrzejszy na świecie i JA SAM, potem podejście się zmienia.
  • rosapulchra-0 11.10.19, 07:43
    Już nie przesadzaj. poczekaj, aż twoje córki dorosną i przyjdą do ciebie z jakimś problemem.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • kornelia_sowa 11.10.19, 19:18
    Nie sądzę.
    Będą uciekać gdzie pieprz rośnie i pisać na ematce o toksycznych rodzicach
  • kafana 10.10.19, 22:56
    Czy ja wiem znam mnóstwo ludzi po socjologii akurat w tym wieku i każdy rypie w korpo aż miłosmile no niemożliwe ze jej tam z tymi dwoma językami nie chcą. Znajomi mi opowiadają jakie egzemplarze tam trzymają wiec coś tu nie gra. Ps te języki zna na prawdę dobrze? Może niech zacznie dawać korki- to zawsze kilka stówek na początek więcej.
  • babcia.stefa 11.10.19, 11:03
    Ależ korposy rozchwytują ludzi po socjologii: Big Data, UX. Tylko trzeba by jakąś podyplomówkę z tego.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • agnieszka_kak 10.10.19, 13:20
    Znam ludzi po nierynkowych kierunkach, ktorzy radza sobie swietnie. Pracuja w miedzynarodowych firmach, zarzadzaja ludzmi. Znam tez takich, ktorzy skonczyli sgh i nie mogli znalezc pracy.
    Moze corce brakuje takich zwyklych umiejetnosci biurowych typu biegly excel i outlook?
  • double-facepalm 10.10.19, 14:25
    Outlooka można się nauczyć za free z tutoriali i to max parę h zajmuje nawet mało rozgarnietym ludziom.
    Entry-level w ssc nie z zadnym "biegłym excelem" a raczej wezsza specjalizacją typu VBA mogłoby być dobrym tropem. Tylko będzie konkurować dyspozycyjnoscia i cala reszta z ludźmi 10 lat mlodszymi. Ktoś twierdził że socjologow nieogarow typu danaide (to ironia ale w jej watku temat sie pojawil) biorą z pocalowaniem w łapkę do UX researchu za dobre pieniądze, może trzeba to zweryfikować.

  • bistian 10.10.19, 18:32
    agnieszka_kak napisała:

    > Moze corce brakuje takich zwyklych umiejetnosci biurowych typu biegly excel i o
    > utlook?

    Nie przesadzajmy, większość zna arkusz i program pocztowy całkiem słabo a pracuje z tym na co dzień. Człowiek po socjologii, powinien być dużo lepszy z arkusza od takiego biurowego pracownika, bo ma mocne podstawy ze studiów.
  • lauren6 10.10.19, 18:53
    Nie wiem co się tak skupiłyście na tym Outlooku i Excelu.

    Żeby korzystać z Outlooka trzeba mieć jeszcze coś do napisania. Małpa nauczy się korzystać z arkusza kalkulacyjnego. W tym rzecz żeby korzystać mądrze: być spostrzegawczym, nie popełniać błędów przy wprowadzaniu danych, w obliczeniach itd. Wbrew pozorom nie każdy z wyższym wykształceniem nadaje się do pracy z danymi czy obliczeniami w tabletkach.
  • double-facepalm 10.10.19, 21:10
    byla podobno u doradcy, moze poza konsultacja cv testowala tez wlasne predyspozycje pod wzgledem przebranzowienia. o ile takie cos to nie pic na wode.
  • lauren6 10.10.19, 21:17
    Skoro doradca tak załamywał ręce nad tym brakiem umiejętności sprzedaży może widzieć tę kobietę przede wszystkim w szeroko rozumianej obsłudze klienta. Takie ekstrawertyczne osoby bardzo często są słabymi pracownikami "przy biurku". To by wyjaśniało szklany sufit 2800 netto w Warszawie.
  • double-facepalm 10.10.19, 21:22
    przeciez na wielu stanowiskach nie trzeba gwiazdorzyc i pracowac charyzmą. tylko dziewcze nie ma w tym kierunku kwalifikacji.
  • aguar 10.10.19, 14:53
    Przyczepiłabym się do dwóch rzeczy: na ile ona tego chce, a na ile chce zrobić dobrze Tobie. Ty potrafisz się lepiej sprzedać? Zawsze możesz sama lepiej zarabiać i się z nią dzielićsmile
    Drugie, że ona nie ma dzieci. Oczywiście w tym wieku nie musi jeszcze chcieć (ani w ogóle), ale czy nie jest zbyt nakierowywana, aby nie popełnić "Twojego błędu"? (Chociaż niespieszenie się do bycia babcią rozumiem i popieram.)
    A poza tymi zastrzeżeniami to może niech zrobi kursy na psychoterapeutę? Jest duże zapotrzebowanie, bardzo się cenią, a z tego, co kojarzę są wśród nich osoby po socjologii.
  • double-facepalm 10.10.19, 15:00
    Ale to nie jest kurs typu "wychowawca kolonijny" tylko kilka lat drogiej podyplomowki która zwróci się po jeszcze kilku latach . Sugerujesz ze watkodajka zapłaci?
  • aguar 10.10.19, 15:10
    Nie pisze, jakie ma możliwości. Ale skoro to jej zależy... I akurat inwestowanie w edukację dzieci to dla osób w jej wieku akurat chleb powszednismile
  • triss_merigold6 10.10.19, 15:21
    Dzieci? 33-latka to dorosła kobieta.
  • triss_merigold6 10.10.19, 15:32
    Tak obiektywnie patrząc, to autorka jako samotna i bardzo młoda matka zainwestowała dużo w wykształcenie córki. Jeśli już panna uparła się na ukończenie fanaberyjnego, mało rynkowego kierunku to niech zmienia branżę na własny koszt, idzie na warsztaty autoprezentacji albo cieszy się, że przynajmniej ma etat i normalną umowę o pracę.
  • aguar 10.10.19, 16:35
    No ale tak to piszesz, jak by ta córka nam tu opowiadała, że jej nie pasuje własne życie. A ono nie pasuje matce, dlatego po jej stronie piłka.
  • sumire 11.10.19, 08:11
    Fiksacja jematek na punkcie fanaberyjnych kierunków jest obezwładniająca czasami. Znam absolwentów socjologii, którzy porobili duże kariery. To nie jest kwestia wykształcenia, doopą wołową można być i po politechnice.
  • triss_merigold6 11.10.19, 08:27
    Niektórzy porobili, większość nie. Zależy jeszcze kiedy ktoś tę socjologię kończył, bo jeśli na początku lat 90-tych to korpo witało kwiatami, a 15 lat później socjologów było jak psów.
  • sumire 11.10.19, 08:44
    A skąd ta wstrząsająca pewność, że większość nie?
    Mam w otoczeniu absolwentów socjologii, filozofii, polonistyki i jeszcze paru kierunków, za które ematka dziecko by wydziedziczyła. Ludzie urodzeni w latach 80. Jak najbardziej pracują w korporacjach (i nie tylko). Mój znajomy pracownik banku inwestycyjnego pracę magisterską pisał o teatrze. Rozumiem, że wieloletnie doświadczenie na rynku pracy w sektorze prywatnym pozwala ci wypowiadać się ze znawstwem, że po socjologii to tylko naprawianie garnków w dzisiejszych czasach, ale to nieprawda. A problem dziewczyny nie leży w jej wykształceniu, tylko zapewne w soft skills - nie potrafi lub nie chce "sprzedać" swoich umiejętności. Widziałam takich ludzi dużo, zdolni, pojętni, niczego im nie brakowało, ale nigdy nie awansowali lub awansowali bardzo wolno.
  • bib24 11.10.19, 08:51
    sumire napisała:

    > A skąd ta wstrząsająca pewność, że większość nie?
    > Mam w otoczeniu absolwentów socjologii, filozofii, polonistyki i jeszcze paru k
    > ierunków, za które ematka dziecko by wydziedziczyła. Ludzie urodzeni w latach 8
    > 0. Jak najbardziej pracują w korporacjach (i nie tylko). Mój znajomy pracownik
    > banku inwestycyjnego pracę magisterską pisał o teatrze. Rozumiem, że wieloletni
    > e doświadczenie na rynku pracy w sektorze prywatnym pozwala ci wypowiadać się z
    > e znawstwem, że po socjologii to tylko naprawianie garnków w dzisiejszych czasa
    > ch, ale to nieprawda. A problem dziewczyny nie leży w jej wykształceniu, tylko
    > zapewne w soft skills - nie potrafi lub nie chce "sprzedać" swoich umiejętności
    > . Widziałam takich ludzi dużo, zdolni, pojętni, niczego im nie brakowało, ale n
    > igdy nie awansowali lub awansowali bardzo wolno.


    bo te studia skończyli dawno. teraz już by im tak nie poszło.
  • chococaffe 11.10.19, 09:18
    Jako "matka stażystów" mówię - jest spore prawdopodobieństwo, że by im poszło (jeżeli mają do zaoferowania coś więcej niż dyplom)
  • lauren6 11.10.19, 19:55
    W swoim otoczeniu nie widzę tych masowych zwrotnych karier po studiach humanistycznych. Raczej ten szklany sufit 2500 netto.
    Oczywiście pomijam osoby, które się przebranżowiły i pracują np w IT. W korporacjach na najniższych stanowiskach biurowych również nie zarabia się kokosów.
  • triss_merigold6 11.10.19, 20:15
    Absolwenci Wydziałów Historii UW i UJ masowo zasilili branżę polityczną, to wręcz kuźnie kadr od dekad.wink
  • chococaffe 11.10.19, 20:28
    Po żadnym kierunku nie ma masowych karier.wink Ale jeżeli mierzyć karierę przyzwoitym wynagrodzeniem za robienie tego co się lubi, to jednak trochę tych karier jest. Ale to są zawsze specyficzne doświadczenia danej branży - ja mam z "humanistycznej" (he, he) i widzę bardzo dużo mlodych ludzi, którym się udaje. Nie widzę za to karier informatyków, bo.....na niwie zawodowej ich nie widzę. I u nas większośc pewnie nie przeszłaby piewrszego etapu rekrutacji.
  • sumire 12.10.19, 19:22
    No ale tak to powinno wyglądać - jeśli dociera do ciebie, że nie dostaniesz dobrej pracy w wyuczonym zawodzie, to się przebranżawiasz. Oczywiście, że korpo nie da ogłoszenia "szukamy absolwentów filmoznawstwa". Ale czy absolwent filmoznawstwa może zostać problem managerem, specjalistą od oceny ryzyka, compliance officerem? Jak najbardziej może.
    Oczywiście to wymaga odwagi i odrobinę poświęcenia. Ale nie jest tak, że człowiek po socjologii ma szansę tylko na pracę w sekretariacie/recepcji.
  • wlazkotnaplot 12.10.19, 19:14
    Problem leży również w...predyspozycjach albo się je ma albo nie. I choćby przysłowiowe skały srały osoba nie organizowana która skończyła finanse i rachunkowość, nie będzie dobrą księgową. Natomiast Pani po filologii która np wyszywa, szydełkuje (dokładność, skrupulatność, cierpliwość) plus kurs księgowości ma szansę na w księgowości odnaleźć się i do dobrze. (CV punkt zainteresowania mówi sporo).
  • mayaalex 10.10.19, 18:48
    Mnie sie wydaje ze wyjazd to bardzo dobry pomysl. Zwlaszxza ze dziewczyna ma juz doswiadczenie z pracy w UK, i nie na zmywaku. Glownie dlatego, ze bedzie mogla spojrzec na swoja sytuacje troche z zewnatrz, na swiezo. Do tego bedzie musiala sie ogarnac, zadbac o swoje podstawowe sprawy, pozna zupelnie nowych ludzi. Z opisu wynika, ze corka nie do konca wie czego chce. Moze jak bedzie w nowej sytuacji i troche dalej od mamy to jej sie troche rozjasni w glowie? Jak jej sie nie spodoba, to wroci.
  • wlazkotnaplot 10.10.19, 19:07
    Z doświadczenia, wyszktalcenie nawet to dobre, znajomość języków nie gwarantują dobrze płatnej pracy. Piszesz że nie potrafi się sprzedać, może raczej brakuje energii, rezolutności, operatywności, odwagi życiowej, pracowitości, umiejętności pracy w zespole. No niestety są tacy ludzie również z głowami pełnymi wiedzy szkolnej, którzy na takich stanowiskach się sprawdzają (pierwsze skojarzenie bibliotekarz). I żeby nie było, moja latorośl podobnie rokuje ale....bez wiedzy szkolnej..
  • noltencja 10.10.19, 20:17
    Nie dobierz proszę mojej wypowiedzi jako atak. W Polsce wiele osób uwierzyło w propagandę "rynków", że jesteśmy bogatym krajem i że wszyscy mogą zarabiać dużo. To naprawdę kłamstwo! 2500 netto to normalka w Warszawie, dla kogoś, kto nie ma rynkowego zawodu. Ja jako pielęgniarka zarabiałabym obecnie około 2400-2600 netto, a 3000 bym wyciągała robiąc na półtora etatu. Jako księgowa zarabiam 3500, pracując po 8-9 godzin, ciężko! Tak, obsługuję ludzi zarabiających po 10, 15, 20 i znacznie więcej tysięcy miesięcznie, ale to zwykle programiści, menedżerowie, specjaliści w swoich niszach, albo po prostu przedsiębiorcy. Moje koleżanki księgowe z lepszym wykształceniem, kursami doszkalającymi i latami praktyki oraz dodatkowym językiem, w którym obsługują klientów zarabiają najwyżej 5000. I tak, to wszystko w Warszawie. Myślę, że Twoja córka po prostu jest w tej większości zarabiającej obecnie 2200-2800 netto i nie ma szans na więcej. Nie mąć jej w głowie, może skup się jak jej pomóc, np. wkład własny do kredytu na mieszkanie. Pozdrawiam.
  • asfiksja 10.10.19, 21:53
    Jej przyjaciółka ze studiów zarabia 4 razy tyl
    > e, ale pracuje fizycznie w domu opieki w Wielkiej Brytanii.
    Jeśli w UK zarabia 4x tyle, co tu to zarabia tyle samo albo nawet nieco mniej. Sprawdź sobie koszty najmu nieruchomości, podstawowych usług, piwa w knajpie czy jabłek na straganie - takiego zwykłego życia, nie mówię o mieszkaniu na kupie i kupowaniu najtańszej żywności na przecenach. Poza tym praca w domu opieki jest bardzo wyniszczająca psychofizycznie (i nisko płatna), własnej córce bym tego nie doradzała.
    Nie każdy musi mieć żyłkę handlową, ba, można być bardzo kreatywną osobą pozbawioną tej żyłki. Tylko trzeba dobrze znać swoje mocne strony.
  • lauren6 10.10.19, 22:30
    W Warszawie też żyje na kupie i przy takich dochodach prędzej żywność kupuje w Biedronce niż w sklepie Ani Lewandowskiej.

    Opieka nad staruszkami to ciężka praca i dziewczyna musi rozważnie podjąć decyzję. Nie byłaby pierwszą ani ostatnią, dla której jedyna szansa na własne mieszkanie lub dom w Polsce to ciężka harówa na zachodzie.
  • solejrolia 10.10.19, 23:04
    Ale co jest problemem?

    - Czy córce brakuje pieniędzy?
    Jest młoda, silna, zawsze może dorobić popołudniami, zwłaszcza, że nie leci do domu, bo dzieci jej płaczą. Na przykład - Niech sprząta, i już dorobi sobie. Albo niech tutaj spróbuje zajmować się pomocą starszej osobie, czy jako niania dorywczo.

    -Czy problemem są te stanowiska nisko płatne , mało ambitne, i za biurkiem.
    No ale jakie mają być, jak ona nie ma żadnego konkretnego zawodu?
    Może czas nauczyć się czegoś naprawdę konkretnego? Czyli inwestycja w kursy zawodowe.
    Albo niech zatrudni się nie za biurkiem, tylko niech poczuje w rękach pracę? Przykładowo: dlaczego nie pracuje na produkcji? u nas dziewczyny przy pakowaniu leków wiecej wyciągają na rękę. Fakt, jest to zmianówka, ale znów- córka jest młoda, i dzieci jej nie płaczą, spokojnie może pracować na zmiany.

    2800 na początek, to nie jest źle. Mogła brać.
    Myślę że ona nie ma motywacji, żeby coś zmienić. Tu wysle CV, tam wyśle, może odpowiedzą, może jakaś rozmowa o pracę sie trafi...A tak naprawdę nic nowego z tego nie wynika. Jest sama, bez rodziny, moze liczyć w razie czego na mamę, po co ma się gimnastykować, i utrudniać sobie życie, skoro jest jak jest, a nie jest aż tak źle....


    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • berdebul 11.10.19, 07:57
    Jeżeli pensja (i to nie najniższa krajowa) nie pozwala na przeżycie, to coś jest mocno nie tak.
  • mebloscianka_dziadka_franka 11.10.19, 08:21
    Ale kto mówi, że ona nie ma pieniędzy na przeżycie?
  • chococaffe 11.10.19, 09:07
    Ktoś już napisał - może brakuje jej tzw soft skills? Niestety, ale tutaj mogą tylko poradzić jej koledzy/szefowie w pracy (jeżeli są życzliwi) Pomoże też uczciwa analiza swoich umiejętności/osobowości. "Nie umie się sprzedawać" brzmi jak wymówka i to taka szlachetna wink A [pracownik nie składa się tylko z dyplomu i nieokreślonej znajomosci języków obcych. To jest także samodzielność (ale i zdolność do pracy w grupie), inicjatywa, zaangażowanie, uśmiech i miliony różnych rzeczy. Brałam udział w kilkunastu rekrutacjach i na pewnym etapie wszyscy kandydaci mieli podobne wykształcenie i znajomość języków. A dzieliła ich przepaść. Jeden na przykład był przygotowany i miał konkretne pytania dotyczące swojej ewentualnej przyszłej pracy, inny skupiał się na złym świecie i poprzednich złych pracodawcach, którzy skrzydeł nie pozwolili mu rozwinąć, ale u nas to on na pewno ho, ho, ho.
  • chococaffe 11.10.19, 09:16
    p.s. I umiejętność "sprzedawania się" nie polega na uporczywym powtarzaniu "jestem wspaniała" pewnym głosem, tylko na zarządzaniu informacjami o sobie. Jeżeli X po np ekonomii pracował jako akwizytor a stara się o pracę w departamencie księgowości innej firmy to nie opowiada o tym jak świetnie szła mu sprzedaż (nawet jak szła) tylko o rozliczaniu się ze sprzedaży, systemach, w ktorych się rozliczał, odpowiedzialności za raportowanie itd (nawet szefowi Zenkowi trzeba się jakoś rozliczać), o dokładności itd.
  • simply_z 12.10.19, 18:50
    z doświadczenia wiem, że panie z szeroko pojętych HR o których tak szumnie się wypowiadasz guzik wiedzą na temat danego stanowiska, a ich pytania podczas rozmowy często są zwyczajnie żenująco głupie. Jeden z bardziej idiotycznych działów, który w razie problemów z mobbingiem nigdy pracownikowi nie pomoże ale raczej zamiecie niewygodne sprawy pod dywan.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka