Dodaj do ulubionych

Dorosło mi dziecko- szok matki😉

13.10.19, 08:46
Starszy młody, od października student, zmienił się nie do poznania.Lata jak opętany, wczoraj np. wrócił do domu ok 18 z piątkowego(!) robienia zadań u kolegi z roku po to tylko, żeby za godzinę wyjsc na spotkanie z kumplami z LO. Właściwie go nie widuję, chyba, ze wpadnie na pomysł podskoczenia na obiad w czasie okienka . Ja oczywiście jestem z tego szczęśliwa jako matka, ale tak mnie naszła refleksja, że chowamy dzieci dla świata, ogromnym kosztem, stresem i poświęceniem, a świat ma to w d... A myślę tak, bo młodszy młody właśnie zaczyna choroby wieku dziecięcego i jak sobie pomyślę, co mnie teraz czeka, to mi się odechciewa. Teraz będę umierać z nerwów, po to tylko, żeby za 15 lat oglądać plecy kolejnego dryblasa i słuchać zamykanych drzwi. Ale czy nie po to własnie żyjemy?
Ech, naszło mnie... To pewnie ta pełnia.
Obserwuj wątek
    • ajriszka Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 08:55
      Napiszę szczerze chociaż nieobiektywnie: macierzyństwo jest kompletnie bez sensu.
      Się przytrafia czasami...
      Świadoma decyzja jest jednak szkodliwa dla jednostki.
      Biologia...co zrobić. Macierzyństwo marnuje nas, okrada z czasu, zdrowia, pieniędzy - a gdzie te osławione bonusy, plusy i inne duperele? Po 9 latach nie dopatrzyłam się jeszcze uncertain
      Tak, współczujcie mojemu dziecku.
    • aguar Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 09:02
      Mnie zdziwiło to "umieranie z nerwów" z powodu infekcji wczesnodziecięcych. Wg mnie można być co najwyżej wk.rwionym na tych co przyprowadzają chore dzieci do placówki, na to, że to dezorganizuje życie, czuć smutek i żal patrząc jak chore dziecko cierpi. Ale obawiam się, że "umierać z nerwów" to będę właśnie przy takim starszym, jak Twój, kiedy będzie chodził gdzie chce, również w nocy, trzeba będzie mu na to pozwolić i pozostaje się tylko martwić, bo wiadomo jaka jest młodzież. Statystycznie większość przeżywa, ale nigdy nie wiadomo na kogo padnie...
          • niu13 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 09:49
            Dla mnie to nerwy gorsze od innych. Po pierwsze dlatego, że ze starszym mialam hardkorowe przejścia daleko wybiegające poza normę dziecięcych infekcji, a po drugie dlatego, że jestem teraz starsza i, co oczywiste, słabsza. Oraz bardziej znerwicowana.
            • chlodne_dlonie Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 10:22
              > jestem teraz starsza i, co oczywiste, słabsza. Oraz bardziej znerwicowana.

              Ano właśnie - to jedna z refleksji, które mnie nachodzą: wbrew aktualnym 'trendom' jestem zdania, że specjalnie zwlekać z potomstwem (o ile chce się je w ogóle posiadać, rzecz jasna) nie ma co. Starsza matka to jednak wcale takie błogosławieństwo dla dziecka nie jest - przegięcie w drugą stronę też niespecjalne (imho). Zatem 'złoty środek', wot i co!!

              ..żeby nie było - zostałam matką w 28 roku życia i było to dla mnie, myślę, optymalne. Ewentualnie mogłam ze trzy lata wcześniej się zdecydować i też by było ok. Krótko rozważałam rodzeństwo dla Młodej, gdy ta miała trzy latka i wreszcie, po dość upierdliwym wczesnym dziecięctwie, zaczynała 'wychodzić na ludzi', czyli przesypiać w końcu większość nocy itp. Ale dość szybko 'rozchodziłam' a w wieku ok. 35 lat uznałam, że wystarczy tej prokreacji wink Sama urodziłam się gdy moja Mama miała 34 lata i, mimo że ogromnie ją kocham, uważam, że wiek był jednym z powodów nadopiekuńczości i momentami, zwłaszcza gdy byłam starsza, trudnego do zniesienia 'kwoczenia', tudzież czarnowidztwa i hiper ostrożności. Może nie mam racji i Mama byłaby taka sama, gdyby miała mnie wcześniej, ale..
              Także na wszystko jest czas, owszem indywidualnie postrzegany, ale tak jak napisała Niu - 'starsza = słabsza i bardziej znerwicowana'..


              --
              What we need, sustain, exhale and breathe again
              Stop and watch, don't complain
              Hope remains, we still have love (we are back to life)
              We are all insane
              • kamin Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 11:05
                Ja mam inne odczucie. Starsza=bardziej cierpliwa. Jak miałam 20-30 lat małe dzieci mnie strasznie męczyły, brakowało mi cierpliwości. Fajne były przez moment, później ich płacze, marudzenie strasznie mnie wkurzały. Szybko zaczęłam unikać odwiedzania dzieciatych koleżanek, bo się spokojnie porozmawiać nie dało "ciociu zobacz", "mamo pić", "ciociu chodź" i tak w kółko. Teraz małe dzieci wydają mi się ciekawe z ich zupełnie innym pojmowania świata, lepiej rozumiem czemu czasem marudzą itp.
                I zupełnie nie panikuję z powodu infekcji, pomimo wieku. Dla mnie robienie afery, że ktoś nie zamknął w domu Jasia z katarem jest niezrozumiałe. Moje dziecko jak nie złapie infekcji od Jasia, to złapie ode mnie, albo od pani przedszkolanki.
                • arwena_11 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 11:27
                  To ja mam dokładnie odwrotnie. Jak miałam 25-30 lat miałam więcej cierpliwości. Mogłam czytać książeczki, odpowiadać na ciągłe pytania "dlaczego".
                  Teraz małe dzieci mnie drażnią, męczą. Ich płacz działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Jak idę do koleżanki to chcę pogadać, a nie być ciągle zaczepiana przez malucha. Na szczęście wszystkie moje koleżanki rozmnożyły się podobnie jak ja , teraz najmłodsze dzieciaki mają po 10 lat i wreszcie można spokojnie się spotkać tongue_out
              • chatgris01 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 13:09
                chlodne_dlonie napisała:

                > Sama urodziłam się gdy
                > moja Mama miała 34 lata i, mimo że ogromnie ją kocham, uważam, że wiek był jedn
                > ym z powodów nadopiekuńczości i momentami, zwłaszcza gdy byłam starsza, trudneg
                > o do zniesienia 'kwoczenia', tudzież czarnowidztwa i hiper ostrożności. Może ni
                > e mam racji i Mama byłaby taka sama, gdyby miała mnie wcześniej, ale..

                Moja Mam miała 21 lat, gdy urodziła mnie, i 24, gdy urodziła mojego brata, co jej nie przeszkodziło w zapędach w stronę nadopiekuńczości, apokaliptycznych wizji (gdy tylko któreś z nas w wieku nastoletnim wróciło trochę później do domu) oraz czasem przesadnej ostrożności, więc uważam, że to bardziej zależy od charakteru, niż od wieku big_grin




                --
                http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
                  • chlodne_dlonie Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 19:53
                    Nie upieram się wink
                    Jako nastolatka słyszałam wielokrotnie 'gdybym byla młodsza, to..', a moja Mama była starsza od większości innych mam - co z dzisiejszej perspektywy nawet trochę śmieszy, cóż to dziś 34 lata na pierwsze dziecko smile
                    Niemniej od kiedy o dzieciach pomyślałam, byłam przekonana, że chcę urodzić przed 30-tką.


                    --
                    Together is me
                    Only me

                    And now, weak or strong, I can only go
                    And I believe that there are flowers yet to be opened in the world
                    Even if I feel something in me died
      • madami Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 11:46
        Ja pamietam umieranie z nerwów przed wszelkimi ważnymi wydarzeniami, wyjazdami itp. - zachoruje dziecko czy nie zachoruje ( w wielu przypadkach chorowało) więc w nerwach trzeba było się organizowac, odwoływać, ponosić koszty, tracić coś na co się długo czekało.
    • heca7 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 10:25
      Moja za 5 miesięcy kończy 18 lat. A my już siwiejemy. Ostatnio ma jakiś zły psychicznie okres, poprzedni weekend był wyjątkowo ciężki, jakieś rozkminy egzystencjalne połączone z pretensjami do nas, systemu szkolnictwa, wyboru studiów (sama chciała a teraz nie wie czy chce, tzn chce ale czemu tak długo i tak daleko...). To wszystko podlane problemami zdrowotnymi, kobiecymi (okres na zmianę co 75 i 14 dni), lekami, które chyba nie pomagają i trzeba będzie zmienić leki i gina. A do tego chłopak- na uj jej w tym wieku chłopak?!?!?!?!

      --
      Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
    • aqua48 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 10:51
      Dla matki przeżyć okres studencki dziecka, zwłaszcza syna, jest trudno, potem wyprowadzka z domu, zakładanie własnej rodziny, ale wychowanie procentuje. Moi synowie dorośli i żonaci, z własnymi rodzinami lubią spędzać z nami czas wolny, dzwonią i zwierzają się z problemów, proszą o rady, ( z których korzystają, albo nie) i o ulubione wypieki, a jednocześnie udało nam się przekształcić i ułożyć na nowo wzajemne relacje jak dorośli ludzie - po przyjacielsku. To jest bardzo, ale to bardzo fajne. I moim zdaniem na tym polega rodzicielstwo.
        • aqua48 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 14:25
          piekna_remedios4 napisała:

          > Jak tego dokonałaś? I pytanie drugie - czy synowe równie chętnie spędzają z wam
          > i czas?

          Jak tego dokonałam? Miłością? Poświęcaniem czasu, zaangażowaniem w ich problemy, szanowaniem wyborów. Ja moje dzieci prócz tego że kocham to jeszcze bardzo lubię. Ale ja dzieci bardzo chciałam mieć.
          I tak, synowe też mam fajne, zaprzyjaźnione z nami. Mam nadzieję, że telefony pod tytułem - kiedy do nas przyjdziesz, albo - wybierzmy się gdzieś tam, są szczere smile Kocham je tak samo jak moich synów. Każda z moich synowych jest inna, tak jak każde dziecko mam inne, ale obie je bardzo szanuję, doceniam i staram się wspierać. Cieszę się też bardzo z tego że moi synowie zostali zaakceptowani przez swoich teściów i funkcjonują w ich domach jak rodzone dzieci.
          • hanusinamama Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 22:26
            I serio wolny czas chca spedzać z wami?? Nie ze swoimi żonami czy dziecmi?? Bo mnie skreca na sam pomysł, ze miałabym co weekend jechać do rdoziców i z nimi siedzieć...nie mam złych rodziców. Ale jak byłam z mężem sama to spedzalismy czas we dwoje, teraz z dziecmi na wyjazdy, wycieczki, układanie klocków...
            • aqua48 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 14.10.19, 08:03
              hanusinamama napisała:

              > I serio wolny czas chca spedzać z wami?? Nie ze swoimi żonami czy dziecmi??

              Przecież spędzamy ten czas wszyscy razem - synowie z żonami i ja z mężem smile Nie, nie zapraszam już przecież synów bez ich rodzin. I nie w każdy weekend, ale od czasu do czasu, bo każda para ma też swoje życie i odrębne plany.



    • la_mujer75 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 11:05
      Nie chciałabym mieć jednego studenta, a drugiego malucha. Pochlastałabym się wink Nienawidziłam okresu wczesnego dzieciństwa w macierzyństwie. Mega mnie to wykończyło i wypruło.
      Moje dzieci mocno chorowały. Pobyty w szpitalach nieprzespane noce, ciągłe łażenie po lekarzach, ciągłe jakieś badania, itd. A gdy przestały lądować w szpitalu po jednym kichnięciu, okazało się, że Starszy ma Zespół Aspergera ze wszelkimi dodatkowymi "bonusami". I 9 kolejnych lat wszystko podporządkowane i nakierowane było na Starszego. Na koniec jeszcze fundnęli nam rekrutację przy podwójnej kumulacji. Że ja to wszystko przeżyłam...
      Najgorsze, że wiem, że to nie koniec moich zmartwień i problemów.
      Bo martwi mnie to, że Starszy coraz bardziej odsuwa się od rówieśników. Jak był młodszy, to organizowałam mnóstwo imprez, aby był w kontakcie z rówieśnikami. Był . I było ok. Teraz to on powinien chcieć, a widzę, że w ogólę to go nie interesuje. I wizja synka, idącego na imprezę, nie pojawia się...
      Za to widzę, jak mój synek - lat czterdzieści- siedzi nadal w swoim pokoju...
      Czuję, że dopóki będę żyła, zawsze będę się o moje dzieci martwiła.
      NIE- macierzyństwo jest nie dla mnie.
      Nigdy nie miałam mocno rozwiniętego instynktu macierzyńskiego. Nie marzyłam o dzieciach, a jak się pojawiły stały się dla mnie najważniejsze. Ważniejsze niż cokolwiek. Ważniejsze niż ja.
      I gdybym miała tę wiedzę, która mam obecnie, nigdy nie zdecydowałabym się na sprowadzenia na świat żadnego dziecka.

      P.S. Im są starsze, tym bardziej je kocham. I wbrew temu, co wyżej napisałam, umiem odcinać po trochu pępowinę.
      • vasaria Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 12:06
        Mam dzieci w wieku 19 i 14. Rodziłam w wieku 24 i 29. Dla mnie to był najlepszy wybór. Nie wyobrażam sobie teraz w wieku lat 43 użerać się z przedszkolakiem, a wizja niemowlaka jawi mi się jako koszmar !!! Na wszystko w życiu jest czas. My mamy teraz czas na spijanie śmietanki wink . Nasi (moi i męża) rodzice wciąż są w sile wieku (przed 70tką), nic tylko korzystać z życia smile . Przy czym dla mnie macierzyństwo było zawsze jakby obok. W senie nie czułam nigdy abym cokolwiek z siebie traciła. Dzieci są ważne, ale ja i mąż, również. Nie rozumiem skupiania całego życia na dzieciach. To moje życie, drugiego mieć nie będę. Dzieci chowam dla świata, nie dla siebie. Mam zdrowe, towarzyskie, fajne dzieci. Kocham ich, ale też bardzo lubię. Bardzo kocham też siebie. Może inaczej by było gdyby mieli jakieś deficyty, rozumiem, że to ogranicza i zmusza do ogromnego wysiłku. Nie rozumiem czym miałoby mnie wyniszczyć zwykłe rodzicielstwo.

        Plusy macierzyństwa - pół żartem pół serio - kto ma ma dzieci ten nie leci wink . Czegokolwiek nie zapomnę, któryś pojedzie kupić. Jest się kogo poradzić czy dany ciuch fajny, co 3 facetów to nie jeden tongue_out . Można omówić dany problem z 3 perspektyw. Zobaczyć swiat z 3 innych perspektyw. Sprzątanie domu w 4 osoby to nie to samo co w 2 wink . Obiady zawsze ma kto ugotować. Itd. Itp. Posiadanie dzieci bardzo upraszcza codzienność. I zmniejsza ilość pracy w domu do wykonania.
        • thaures Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 14:11
          vasaria napisał(a):

          > Mam dzieci w wieku 19 i 14. Rodziłam w wieku 24 i 29. Dla mnie to był najlepszy
          > wybór.
          Dzieci są ważne, ale ja i mąż, również.

          To tak jak ja-ten sam wiek, gdy rodziłam, z tym, ze moje obecnie maja 25 i 20.
          Starszy już od 5 lat poza domem, młodszy od tego roku jest studentem. Na razie co weekend w domu, ale liczę, ze mu przejdzie i będę miała wolne weekendy.
          Dzieci miałam, ale matką - Polką chyba nigdy. Fajnie było je mieć, ale fajnie też być matką z dziećmi ze swoim życiem.
        • bebi_nowa Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 16:40
          O Vasaria, mam bardzo podobną sytuację i odczucia. Chyba dzięki temu że nigdy nie byłam matką Polką, macierzyństwo mnie nie zniszczyło. Owszem było ciężko jak były małe i chorowaly ale już od paru lat jest o wiele lżej a teraz są nastolatkami. Mają plany na studia za granicą, owszem będzie mi trochę smutno jak wyjadą ale mam swoje życie, pracę, zainteresowania, nie będę rozpaczac że nie mam kogo obsługiwać.
    • nenia1 Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 15:11
      niu13 napisała:

      > Starszy młody, od października student, zmienił się nie do poznania.Lata jak op
      > ętany, wczoraj (...)

      sądzę, że masz takie odczucia bo to świeża zmiana, a zmiany zawsze wywołują różne emocje, te przyjemne i te mniej przyjemne.
      W każdym razie u mnie też był na początku, wraz z coraz częstym "znikaniem" dziecka z domu (studia, potem zakup mieszkania itd.) pewien rodzaj filozoficznej melancholii, natomiast z czasem adoptujesz się do zmiany a potem odczuwasz ogromną satysfakcję i radość, że wychowałaś tak fajnego dorosłego już człowieka, który radzi sobie w życiu i stoi na własnych nogach. I dobre relacje z wcześniejszego okresu później tylko procentują, a oprócz córki mam dodatkowo świetnego zięcia, spotykamy się często, jeździmy razem w góry, albo na rowerach, chodzimy do kina, za tydzień znowu się spotkamy tym razem u mojej siostry, jak będzie pogoda robimy grilla. Teraz różnice międzypokoleniowe się zacierają, jest więcej luzu w relacjach między starszymi/młodszymi, są podobne zainteresowania, a relacja z dorosłym dzieckiem jest moim zdaniem bardzo fajna, bo też bardziej partnerska, mniej zależna niż w dzieciństwie dziecka. Natomiast ty jesteś jeszcze w tzw. "etapie przejściowym" po prostu potrzebujesz trochę czasu do "przetrawienia zmian" potem będzie z górki, zobaczysz smile
    • cruella_demon Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 16:49
      Serio? Rodzicielstwo wyniszcza?
      Mów za siebie.
      Dla mnie wraz z rodzicielstwem zaczął się najlepszy i najbardziej budujący okres mojego życia. I nieważne, ze chowam dzieci dla świata, cudownie jest patrzeć jak się rozwijają, rosną, dojrzewają, a w końcu wylecą w świat. Mam tylko nadzieję, że spiszę się jako rodzic na tyle, a w zasadzie spiszemy oboje z ich ojcem, że wylecą w ten świat dobrze przygotowane.
    • grazbed Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 18:26
      Też mam od października studentkę. Na razie oswajamy nową sytuację. Córka nadal mieszka z nami więc główna zmiana dotyczy czasu w jakim ma zajęcia na uczelni. Trzeba było porzucić zwyczaj codziennych wspólnych śniada. Wspólne obiadokolacje też już sporadyczne. Rozmo
        • grazbed Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 18:42
          Mam fajną poukładaną córkę. Nie tylko się kochamy ale też bardzo lubimy. To samo poczucie humoru, podobne pojmowanie świata. Jestem szczęściarą. Im dłużej się znamy smile;tym bardziej nasza relacja na charakter partnerski. Ja mogę polegać na niej, ona na mnie. Świetny czas. Natomiast najgorzej znosiłam jej wiek taki do czasu przedszkola. Choroby nie były takie straszne ale takie ograniczenie na ciekawe rozmowy.
      • pole_koniczyny Re: Dorosło mi dziecko- szok matki😉 13.10.19, 19:39
        Tak ogólnie to życie nie ma sensu.
        Rodzimy się po to, żeby umrzeć. Większość z nas zostanie kompletnie zapomniana po najdalej dwóch pokoleniach. Śmierć wielu rodzina powita z ukrywaną, ale niekłamaną ulgą kiedy przestaniemy być dla kogokolwiek radością, a staniemy się ciężarem. Większość z nas nie dokona niczego nadzwyczajnego, a jeśli nawet - świat może tego nie zauważyć. Choroby dopadają także tych bardzo o siebie dbających. Większość życia wypełnia nam żmudna, powtarzalna praca - co posprzątamy to się zabałagani, co ugotujemy - zostanie zjedzone.

        Serio, myśląc w ten sposób można się tylko wpędzić w długotrwałą chandrę.

        Mamy dzieci, bo większość z nas nie jest stworzona do życia w samotności (są wyjątki, oczywiście). Dajemy je światu, nie chowamy dla siebie. A unikanie trudu i odpowiedzialności jest bardzo kuszące, tyle że na dłuższą metę nie przynosi satysfakcji i nie zapełnia pustki bo - patrzy wyżej. Sensu nie ma życie ogólnie. Tak już jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka