Dodaj do ulubionych

Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie).

13.10.19, 19:21
Sytuacja taka, stara jestem (45).
Do tego energii brak od dłuższego czasu (niepokoi mnie to), łokieć boli (pewnie tenisisty, suczka ciągnąc smycz nadwyrężyła mi go), dopiero co kostka przestała boleć bo z impetem wdepnęłam w dziórę wykopaną przez tę właśnie suczkę. Kilka dni temu upadłam w pracy kolanami na betonową podłogę więc i kolanko boli. Spoglądając w dół brzuszysko widzę.. Do tego, ostatnie dwa lata mocno wyekslopatowaly mnie psychicznie.
Jutro idę do lekarza, łokieć zbadać i przebadać się ogólnie.
Generalnie należy wrócić do aktywności fizycznej to wiem. I tu kłopot bo....kanapa kusi, czytnik woła i ogólnie nie chce się a wymówek jak widać sporo zatem. Kopa poproszę.
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 20:39
      Kopię bardzo intensywnie. Jak się nie ruszysz, to będzie już tylko gorzej, równia pochyła. Za 20 lat nie będziesz się w stanie schylić żeby zawiązać buty, zasapiesz się na byle chodach, nie zapniesz stanika, będziesz miała zaokrąglone plecy, opadnięte barki, będziesz powłóczyć nogami, możliwe że będziesz walczyć z nadciśnieniem i cukrzycą.
      A samopoczucie będziesz miała jeszcze gorsze, bo Ci zdechną wszystkie endorfiny.
      45 lat to jest świetny moment na dobrą zmianęwink
    • sirella Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 20:42
      Nic nie robiłam kilka lat. Taka byłam zmęczona że milion wymówek i nic tylko kanapa. Żadne tam argumenty o dietach, zdrowiu, tyciu, koniecznościach ćwiczeń nie docierały i nie miały większego znaczenia, bo kanapa zwyciążała. Aż znajoma zapytała czy by z nią nie chodzić na jakieś tam zajęcia- odmówiłam bo mi termin i lokalizacja nie odpowiadały. Za to pomyślałam, ze zajrzę do klubu który mam pod nosem , akurat zaczynali nowy sezon zajęć w jakichś promocyjnych cenach, więc stwierdziłam że zobaczę codziennie na zajęcia jakie mają i się zastanowię co wybrać. Po pierwszym dniu ledwo żyłam ale nie odpuściłam. I w ten sposób teraz chodzę prawie codziennie po pracy bo wszystko mi się spodobało big_grin
      Żaden kop nie pomoże jak się sama nie zaweźmiesz i nie zauważysz w tym realnego zysku i przyjemności dla siebie.
    • jeanny1986 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 20:47
      Ja wiedziałam ze się nie ruszę na zadne ćwiczenia poza domem nie ma bata. Kupiłam rowerek treningowy z podstawka na tablet i ćwiczę oglądając. Na zajęcia nie mam czasu, siły, chęci, tylko bym kasę wyrzuciła. Tak w domu mam szansę na rozruszanie się i powrót do jakiekolwiek kondycji (od diagnozy astmy, a wcześniej jeszcze po zerwaniu torebki stawowej strasznie mi spadła) i może to mnie zmobilizuje do czegoś więcej. Ale to z czasem.
    • joanna05 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 22:33
      Jesteś młoda! Piękny wiek, co to jest, ile jeszcze można zdziałać. smile
      Wyłaź z domu, idź do ludzi. Ja w tym wieku odnalazłam dopiero swój fitness, który teraz zabiera mi większość wolnego czasu, trenuję wiele godzin tygodniowo. No to koooop i fruuu! Dasz radę, popróbuj różnych rzeczy odważnie, może odkryjesz pasję? Ja wczoraj, przykładowo: 5 godzin, 25 tys. kroków, 2000 kcal spalone. Dziś 2 godz "tylko", ale 22 tys. kroków i ok. 1800 kcal. Coraz starsza jestem i coraz sprawniejsza, hehe. Da się, tylko trzeba się uprzeć i nie poddawać.
      • 35wcieniu Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 22:38
        Pewnie chciałaś dobrze, ale z perspektywy osoby niechętnej ćwiczeniom muszę powiedzieć że chyba nie przeczytałam nigdy bardziej demotywującego zdania niż: "odnalazłam dopiero swój fitness, który teraz zabiera mi większość wolnego czasu, trenuję wiele godzin tygodniowo".
        Za żadne skarby świata bym nie chciała wejść w taki tryb. big_grin

        --
        - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
        - Ale jak przez głowę?
        - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
        • joanna05 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 23:17
          35wcieniu napisał(a):

          > Pewnie chciałaś dobrze, ale z perspektywy osoby niechętnej ćwiczeniom muszę pow
          > iedzieć że chyba nie przeczytałam nigdy bardziej demotywującego zdania niż: "od
          > nalazłam dopiero swój fitness, który teraz zabiera mi większość wolnego czasu,
          > trenuję wiele godzin tygodniowo".
          > Za żadne skarby świata bym nie chciała wejść w taki tryb. big_grin
          >
          A czemu? Ja jestem szczęśliwa i spełniona dzięki temu: mam fajną, ale siedzącą pracę, dojeżdżam sporo autem, bez tego zalegałabym pewnie na kanapie z Netflixem czy książką co wieczór. A tak jest idealnie - nie mam czasu na zabyt dużo filmów, posiedzę owszem w robocie, ale niemal codziennie sporo poruszam się po. Zdrowiej i energetyzująco, chce się żyć. Nie gnuśnieję, czuję, po co mi ciało, i że fajne jest, coraz zwinniejsze, lubię siebie dzięki temu. Co w tym złego?
          A jeszcze - mam paczkę znajomych, którzy trenują ze mną, w sumie na całym świecie. Jeżdżę na warsztaty w różne niezłe miejsca, przy okazji świat mi się jakby zmniejszył. Nie widzę wad.
          • 35wcieniu Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 23:25
            A czy ja mówię że coś złego? Mówię że DLA MNIE brzmi na maxa zniechęcająco. W życiu bym się nie zdecydowała na coś co mi zajmuje tyle czasu że już nie mam go na to co lubię. ("nie mam czasu na zabyt dużo filmów", "fitness, który teraz zabiera mi większość wolnego czasu", "bez tego zalegałabym pewnie na kanapie z Netflixem czy książką co wieczór").

            --
            - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
            - Ale jak przez głowę?
            - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
            • joanna05 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 23:36
              35wcieniu napisał(a):

              > A czy ja mówię że coś złego? Mówię że DLA MNIE brzmi na maxa zniechęcająco. W ż
              > yciu bym się nie zdecydowała na coś co mi zajmuje tyle czasu że już nie mam go
              > na to co lubię. ("nie mam czasu na zabyt dużo filmów", "fitness, który teraz za
              > biera mi większość wolnego czasu", "bez tego zalegałabym pewnie na kanapie z Ne
              > tflixem czy książką co wieczór").
              Niczego mi nie zabiera, ja świadomie wybieram ten sposób spędzania czasu. Przecież ja to lubię, ba, wręcz kocham i życia bez sobie nie wyobrażam. Na książki i filmy też mam czas, no przecież, ale ruch kocham. Ciebie mój tryb życia zniechęca, ja bym oszalała bez - sprawdziłam, gdy miałam kilka tygodni przerwy, oj źle to zniosłam.
              Chodziło mi o to, że można być zwierzakiem domowym do 40, a potem nagle coś znaleźć i całkowicie zmienić swoje podejście do sportu. Ja tak miałam - całą młodość nie przepadałam zasadniczo za żadną dyscypliną. I zmieniło mi się dość późno, i świetnie mi z tym. Wydawało mi się, że to zachęca moje rówieśniczki - po 40, a jednak można. Ale co kto lubi, rzecz jasna.
              • 35wcieniu Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 23:43
                "Niczego mi nie zabiera", "zabiera większość wolnego czasu".
                No ale spoko, może kogoś to zachęci. Mnie odwrotnie.

                --
                - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                - Ale jak przez głowę?
                - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                • joanna05 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 13.10.19, 23:47
                  35wcieniu napisał(a):

                  > "Niczego mi nie zabiera", "zabiera większość wolnego czasu".
                  > No ale spoko, może kogoś to zachęci. Mnie odwrotnie.
                  >
                  Ja ten swój wolny czas świadomie na to przeznaczam, wiesz? Bo chcę i mogę,. Leżeć i pachnieć będę na emeryturze. No spoko, to Ty leż dalej.
                  Ja idę spakować torbę na trening po pracy, na jutro.
    • aguha Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 14.10.19, 12:30
      Nie jesteś stara! Ja mam 46 lat i tak się jeszcze nie czuję. Daję Ci pozytywnego, solidnego kopniaka! Tak jak napisałaś, zrób podstawowe badania. Kolejna sprawa - wybierz sobie taką formę aktywności, żeby pasowała do Twojego temperamentu, wolnego czasu, itd. Może zacznij od jakiś zajęć grupowych? To zawsze działa motywująco. Może masz koleżankę, z którą chodziłabyś na takie zajęcia? Ja nie wyobrażam sobie kanapowego stylu życia. Biegam regularnie od kilkunastu lat. Ostatnio musiałam zrobić sobie przerwę, ze względu na kontuzję, to byłam cała nieszczęśliwa.
    • nenia1 Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 14.10.19, 14:58
      Łokieć tenisisty? Nie przesadzaj, to poważna sprawa, pewnie trochę nadwyrężyłaś. A kiedyś lubiłaś ruch? Są ludzie, którzy po prostu lubią się ruchać i tacy, którzy płaczą jak idą na spacer, mam taką znajomą, wyciągnęłyśmy ją kiedyś na spacer w góry i w efekcie się obraziła. Najtrudniej zacząć, jak z wszystkim. Dobrze, moim zdaniem, ruszyć się z kimś, bywa, że druga osoba mobilizuje, mnie się czasem też nie chce wyjść to wtedy partner naciska, czasem ja jego naciskam i tak się zawsze jakoś zmobilizujemy a potem idzie z górki, zwłaszcza jak zaczynasz mieć kondycję i widzisz efekty ruszania się. Kopa daje potem sam ruch, po prostu czujesz że masz więcej energii, chce się więcej, masz więcej siły, nastrój się poprawia, to nakręca, ja od dziecka lubiłam bardzo ruch, sprawiał mi wiele radości, jak się nie ruszam to źle się czuję, czegoś brak a i energii zaczyna być mniej, kluczem jest znaleźć to co się lubi, my przykładowo rozkręcamy się coraz bardziej na rowerach, kupujemy teraz bagażnik na hak holowniczy, bo chcemy zacząć wyjeżdżać w dłuższe i ciekawsze trasy rowerowe i tak ze zwykłych wyjść na rower robi nam się nowe hobby, połączone z tym co lubimy, czyli z podróżowaniem, Bornholm w planie.
    • anahera Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 15.10.19, 08:28
      Powiem Ci tak: nie mialam energii dopoki nie zaczelam uprawiac sportu. Niby spacerowalam codzien z psem, niby chodzilam troche po gorach ale zawsze z pociaganiem nog. Z rok temu bylam w gorach z kumpela, zrobilysmy 15km, nastepnego dnia lezalam w lozku obolala. Pol roku pozniej, po kilku miesiacach regularnego biegania - ta sama trasa, nastepnego dnia biegalam.

      Ruch to naprawde zdrowie.
    • kotejka Re: Ruszyć się z kanapy (fitness czy inne takie). 15.10.19, 09:01
      ruch to zycie, zycie to ruch
      kto sie nie rusza ten nie zyje
      rownia pochyla, dobrze dziewczyny mowia
      i najlepiej kupic karnet - to motywuje, zmusza do regularnosci, widzisz innych, poznajesz ludzi, chcesz osiagac coraz wiecej
      pierwsze efekty przychodza bardzo szybko
      jestem niewiele mlodsza od ciebie - ruch mam dosc umiarkowny, ok 3- 4 treningi tygodniowo - zumba, tabata, joga, silownia, troche basenu dla relaksu
      ale mam sile, energie, dobry humor, moje siedzace kolezanki stekaja na rwy i chore kregoslupy
      a ja nie
      jakosc ruchania, pardon, skoro juz o tym wspomniano, tez jest inna, jak sie jest gibkim i zwinnym wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka