Dodaj do ulubionych

Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci?

16.10.19, 19:28
Zakladam ze w dzisiejszych czasach wiekszosc ciaz to te planowane, chciane , czesto wyczekane.
Jesli spelniamy marzenie to wszystko co sie z nim wiaze nie nazywamy poswieceniem. A ciagle zarowno w sieci jak i realu pada od strony rodzicow jak to sie poswiecaja.
To jak to wytlumaczyc?
Co innego ciaza nieplanowana. Decyzja o urodzenie, przeorganizowanie zycia. Tutaj ok moge zrozumiec ze cos jednak zostalo poswiecone.
Obserwuj wątek
        • fragile_f Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:15
          Tez nie lubie terminu "poświęcenia się", bo to zazwyczaj oznacza jakies oczekiwania zwrotne i generalnie jest dosyc toksyczne.

          Natomiast są sytuacje, kiedy nie mam na coś ochoty ale robię to bo np. mężowi bardzo to sprawia przyjemność. Tylko nie oczekuje niczego w zamian, nie wypominam, staram się znaleźć jakies plusy calej sytuacji (typu nie lubie jakiegos zespolu, ale chociaz sobie popatrze na fajnie ubranych ludzi na koncercie).

          --
          Fragile
    • aguar Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 20:45
      "Co innego ciaza nieplanowana. Decyzja o urodzenie, przeorganizowanie zycia. Tutaj ok moge zrozumiec ze cos jednak zostalo poswiecone."
      Tak, myślę, że tutaj zostaje poświęcone to dziecko na rzecz czyjegoś dobrego samopoczucia, "czystego sumienia", nagrody po śmierci czy co tam jeszcze...
        • aguar Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:15
          Trochę mi zgrzyta to "chcę czegoś, ale tego nie planuję", ale niech będzie, że zachcieć też można na etapie wczesnej ciąży. Na szczęście jest też mnóstwo "wpadek", gdzie tak naprawdę kobieta chce, ale nie chce się mierzyć z hejtem otoczenia, że zaszła za wcześnie, za późno, w kolejną ciążę, nie mając warunków, nie będąc w związku itd. itp.
      • larix_decidua77 Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 23:12
        aguar napisała:

        > Tak, myślę, że tutaj zostaje poświęcone to dziecko na rzecz czyjegoś dobrego sa
        > mopoczucia, "czystego sumienia", nagrody po śmierci czy co tam jeszcze...
        Ale głupoty gadasz. W czasach mojego dzieciństwa wiele dzieci było z wpadek, sama jestem z wpadki, moje rodzeństwo też, kuzynostwo itp. Wszyscy byliśmy kochani i nikt się nie czuł poświęcony. Wiele kobiet do ślubu szło w ciąży a potem kochały pierworodne nad życie. Ja rozumiem, że czasem matka dziecko odrzuca ale bez przesady, to jest jakiś margines. Mało tego, uważam, że to odrzucenie wcale od nieplanowanego poczęcia się nie bierze, tylko od charakteru matki, jakiś jej problemów. Moje babcie miały naprawdę po gromadce dzieci, nie sądzę, żeby któreś zaplanowane było, wszystkie były kochane. Ja mam planowane dzieci ale wpadka, to jest dla mnie ewentualny problem logistyczny. Moje dziecko, to moje dziecko, nie jest winne, że antykoncepcja mnie zawiodła
    • malgosiagosia Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 21:00
      "Jesli spelniamy marzenie to wszystko co sie z nim wiaze nie nazywamy poswieceniem."

      To proste.
      Jestes w zwiazku? Spelnilas swoje marzenia? I co? Poswiecasz sie co jakis czas? A jakbys juz nie chciala sie poswiecac, to co?To sie rozwodzisz.
      A z dziecmi podobnie. Spelniasz swoje marzenia, poswiecasz sie od czaqsu do czasu, ale jak ci sie nie che poswiecac, to co? Ano, musisz poswiecac sie dalej. I to jest wlasnie to poswiecenie.
    • mauricella Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 21:07
      calkowicie sie od tych tekstow odcinam
      Nie poswiecilam nic dla mojego dziecka NIC. Absolutnie nic. Chcialam miec dziecko to mialam, chcialam bo pomyslalam, ze macierzynstwo moze byc fajne - i bylo. Nie zrezygnowalam ani z pracy ani z siebie.
      Uwazam, ze mienie dziecka wnosi wiele dobrego do mojego zycia i NIC z niego nie zabiera. Dlatego tez podjelam decyzje o dziecku. Nie wyobrazam sobie miec dziecka i swiadomosci, ze MUSZE z czegos ZREZYGNOWAC, porzucic a tego tak naprawde chce.
        • malgosiagosia Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 21:54
          Nie, to znaczy, ze zamiast kupic sobie nowa kiecke, ktora tak ci sie podoba, odkladasz dziecku kase na wakacje
          albo zamiast wyjechac z przyjaciolka do Tajlandii, odkladasz kase na studia
          Jest duzo roznych mozliwosci, poswiecenia sie dla dzieci. Dodam jeszcze, bo to wazne, ze jak planowalas dziecko, to nie snilo ci sie o zadnej Tajlandii, ani, ze wakacje beda tak drogie. big_grin
          • mauricella Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:06
            Ok, to nadal nigdy sie nie poswiecalam.
            Nie przypominam sobie, zebym odmowila sobie ciucha , zeby dziecku zaplacic za szkole ( lub cokolwiek innego) , albo zebym nie pojechala na wakacje takie jak chcialam bo odkladam na studia dla dziecka.
            Decyzja o dziecku byla podjeta rowniez ze swiadomoscia, ze dziecko to sa koszty.
              • mauricella Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:21
                nawet juz pare linijek wyzej napisalam, ze dziekuje bo mam zdrowe dziecko i nic nie musialam poswiecac.

                A reszta rodzicow to taka strasznie biedna, ze od ust sobie odejmuja i w lachach chodza zeby dziecko z "czworakow do szkoly wyprawic"?

                Patrzac po tym ile zarabiam to chyba nie jestem najbogatsza w okolicy
                • malgosiagosia Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 14:10
                  mauricella napisała:

                  > A reszta rodzicow to taka strasznie biedna, ze od ust sobie odejmuja i w lachac
                  > h chodza zeby dziecko z "czworakow do szkoly wyprawic"?

                  Jak dziecko wybierze bardzo dobra i bardzo droga szkole i nawet gdy zdobedzie wszystkie mozliwe stypendia, i nawet jesli dorabia w weekendy, to i tak rodzice, srednio zamozni, musza sie poswiecic, aby dziecko moglo studiowac. A jak sie ma wiecej niz jedno dziecko?
            • mondovi Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:21
              Przede wszystkim też emocjonalne. Łatwo się z nimi godzić początkowo, bo kilkulatki to sama radość, nastolatki inna bajka - wiem, ile kosztuje powstrzymanie się od reakcji albo spokojna rozmowa z dzieckiem, które dorasta. Już myśli, że wszystko wie, ale jeszcze jest życiowo nieopierzone. A przecież mogłabym posłać do szkoły z internatem. Albo tylko towarzyszyć. Mogłabym robić też inne przyjemne rzeczy, (zamiast wychowywać nasty rok), ale z nich rezygnuję, bo jestem odpowiedzialna, co nie znaczy, że zawsze mam ochotę taka być.

              --
              nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
            • memphis90 Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 18:40
              >Nie przypominam sobie, zebym odmowila sobie >ciucha , zeby dziecku zaplacic za szkole
              No to masz szczęście być przy forsie. Pozazdrościć.

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • mauricella Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 17:08
                no, tylko napisze po raz kolejny, POSWIECAJA ( a przynajmniej tak mowia) ludzie, ktorzy zarabiaja wiecej ode mnie... i te buty dla dziecka bywa , ze maja 1 zero wiecej na metce...
                I daruj sobie opowiesci, ze kupno takich drogich butow, to KONIECZNIE dla zdrowia dziecka bo inaczej mu stopy odpadna i u ortopedy spedzi pol zycia...
                METKA, drogie panie LICZY SIE METKA!
            • memphis90 Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 18:51
              >To u mnie poswiecam sie znaczy cos duzo ,duzo >wiekszego
              Może masz w głowie wizję martyrologicznej cierpienicy, co to własną krwią dzieci poi. No bez przesady. Ja bym chciała mieć dom na wygnajewie, pustka dookola, sarenki i borsuki w sadzie, żaby w stawie. Ale gdybym poszła w kierunku z niedawnego wątku "ja liczę się najbardziej, liczą się tylko moje marzenia i kapuczinko na tarasie, a reszta ma się podporządkować", to dzieci miałyby daleko do szkoły, przyjaciół, miasta. Daleko wszędzie. Nie byłyby szczęśliwe. A ja również nie uważam, że "szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci, więc wystarczy robić dobrze sobie". Więc póki co poświęciłam moje marzenie o domku w srodku niczego, może spelnię je kiedyś później. Tak samo poświęciłam marzenie o spedzeniu kilku miesięcy w stacji na biegunie albo pracy w Afryce. Nie dalo sie tego połączyć. Póki co zyskałam więcej niż straciłam, no ale jednak z czegoś musiałam zrezygnować.

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • milamala Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 16:29
        nangaparbat3 napisała:

        > Po prostu pojęcie "poświęcć się" coraz bardziej rozszerza swoje znaczenie - obe
        > jmuje już spełnianie obowiązku, rezygnację z zachcianek, każdy wysiłek.

        Bajki opowiadasz. Nic sie nie rozszerza, wrecz przeciwnie. W obecnym pokoleniu rodzicow malych/mlodych dzieci coraz mnie jest "poswiecania sie". W przeciwienstwie do setek pokolen wczesniej, ktore srednio potrafily wychowywac, a szacunek jakos trzeba bylo zdobyc. Wiec argument o poswieceniu sie byl jak znalazl.
    • ga-ti Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 21:51
      Jakby się tak zastanowić, to zrezygnowałam z kilku kwestii, np. z pracy, wybierając opiekę nad dziećmi zrezygnowałam z awansu albo ze spełnienia niektórych marzeń, albo z zachowania super figury, albo z komfortu długiego snu, ale absolutnie nie uważam tego za poświęcenie, raczej konsekwencje wyborów. Chciałam mieć dzieci, a ich posiadanie wiąże się ze zmianami z życiu, naturalna konsekwencja, świadomy wybór takiej drogi z jej następstwami. Przyjęłam dzieci z dobrodziejstwem inwentarza wink Nie miałam 15 lat, byłam świadoma wyboru 'dzieci'.
      Nie cierpię tekstów "poświęciłam się dla ciebie", wrrr, a już z ust rodzica to manipulacja i egoizm.
    • mrs.solis Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:08
      Ci co uwazaja , ze sie ciagle poswiecaja nie powinni miec dzieci. Wykluczam tu rodzicow dzieci chorych czy niepelnosprwawnych w rozny sposob, bo niestety takie macierzynstwo to faktycznie poswiecenie. Chcialam dziecka i mam dziecko. Fakt, ze czasem czlowiek nie przewidzi wszystkich konsekwencji typu lubilo sie imprezy i z dzieckiem to ju nie jest tak latwo na nich bywac, ale ciagle rezygnacja z tych imprez to nie jakies tam wielkie poswiecenie tylko ponoszenie konsekwencji swojego wyboru. Poswiecanie siebie tylko dla dzieci to glupota. Jak moja corka nie chciala isc ze mna np. na ryby , bo ja to nudzilo to jej wytlumaczylam, ze mnie nudzi chodzenie na place zabaw i teraz ma wybor, albo pojedzie ze mna nad wode i znajdzie sobie zajecie na jakis czas, a potem ja ja zabiore tam gdzie ona chce i ja sobie znajde cos do roboty, albo bedziemy obie siedziec w domu. Nie naleze do osob, ktore beda wszystko poswiecaly dla kogos nie majac dla siebie nic, nawet dla dziecka.

      --
      http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
    • makurokurosek Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 16.10.19, 22:48
      Nie planowałam ciąży, ale byłam bardzo świadoma z czym się wiąże macierzyństwo. Nie raz śmieje się, że nawet najbardziej zaburzone dziecko nie dorównuje mojej wizji macierzyństwa z okresu przeddzieciowego smile.
      Napiszę to co mówię mojej córce jest ona dzieckiem chcianym ale również takim które nauczyło mnie bezinteresownej i bezgranicznej miłości. Nie traktuję macierzyństwa jako poświęcenia, raczej jako kolejnego etapu życia. Owszem poświęcam dzieciom czas, plany wakacyjne tak jak i wycieczki ustalane są pod nie, a nie pode mnie, ale ja również coś w zamian dostaję. To tak jak z pierwszym uśmiechem maluszka, poświęcamy maluchowi czas, jesteśmy padnięte po nieprzespanych nocach ale ten pierwszy uśmiech i te oczęta patrzące z taką miłością rekompensują te noce i po latach, obraz nieprzespanych nocy się zamazuje ale wspomnienie tego uśmiechu pozostaje cały czas tak samo ostre.
      • bi_scotti Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 03:22
        Eeee tam, to wszystko kwestia nomenklatury. Ja poswiecilam bardzo (bardzo!!!) duzo czasu, energii, pomyslu i przemyslu dla kazdego z moich dzieci. Wciaz zdarza mi sie, ze poswiecam. Czasem radosnie i bez bolu, a czasem z pelna swiadomoscia, ze wolalbym robic million innych rzeczy ale coz … poswiece sie (!) i zrobie cos tam o co prosi/na czym zalezy ktoremus z trojki. Juz bez przesady, same swiete Matki Polki, co to z piesnia na ustach przez 30 lat kazdego dnia … blah blah blah … No to ja swieta nie jestem, nie bylam i bede - wychowanie czlowieka to ciezka praca wymagajaca wielu poswiecen, cudow nie ma. Life.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
      • evee1 Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 03:44
        No, mi akurat obraz nie przesypianych przez 10 lat nocy jakos ciezko sie zamazuje wink.
        Co do poswiecenia, to uwazam, ze czesto ludzie uzywaja go w znaczeniu poswiecilam = zrezygnowalam z czegos. I stad moze Twoj zgrzyt. Nie da sie ukryc macierzynstwo rzadko kiedy nie wiaze sie z rezygnacja z wielu rzeczy. Nawet kobiety, ktore przygotowywaly sie na macierzynstwo tez potrafia byc zaskoczone jak duze obciazenie moze stanowic bycie rodzicem.
        Dla mnie osobiscie posiadanie dzieci daje jednak tyle w zamian, ze w zyciu bym sie tego nie wyrzekla i nie uwazam, zebym sie poswiecala jakos heroicznie. Ale kiedy ten bilans jest nieco mniej pozytywny, to przymus ciagniecia tego wozka moze odczuwac jako poswiecenie.
        Moje drugie dziecko (syn) jest wpadka i na poczatku mialam nadzieje, ze znajdzie sie w tej 30% poronien samoistnych. Na dodatek dal nam okropnie w kosc jako maluch, ale i tak go kocham straszliwie i wszystko bym poswiecila dla niego, jak i dla jego straszej siostry.

        --
        Before internet, it was thought the cause of the collective stupidity was the lack of access to information. Well, it wasn't that.
        • makurokurosek Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 18:35
          "No, mi akurat obraz nie przesypianych przez 10 lat nocy jakos ciezko sie zamazuje wink."

          Widzisz to zapewne dlatego, że mój obraz macierzyństwa z okresu przed dzieciowego to taki, że dziecko nic nie robi tylko ryczy, ryczy i ryczy w dzień i w nocy . Już ciężkie roboty na Syberii byłyby lepsze od tego ryku , dlatego zawsze się śmieję że nawet najbardziej zaburzone dziecko nie dorównałoby moim wyobrażeniom o dziecku smile
    • anahera Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 04:06
      Moje dzieci uwazam za najwiekszy dar, zawsze lubilam zajmowac sie nimi i do dzis lubie spedzac z nimi czas. Ale wychowywalam ich robiac pierdylion innych rzeczy, zawsze ich potrzeby byly dla mnie bardzo wazne ale tez nie odmawialam sobie wlasnych, majac nadzieje ze jakos to sie zbalansuje. Wyszlo dobrze, teraz mam wlasciwie bezproblemowych i zaradnych poznych nastolatkow.

      Ale znam kobiete o ktorej moge powiedziec ze swiadomie poswiecila wlasna kariere i wiekszosc zainteresowan po to by wychowac dzieci ze tak sie wyraze 'grubo ponad standard'. Do doroslosci spedzala z nimi bardzo duzo czasu pozaszkolnego, uzupelniajac ich edukacje wszechstronnie. Obiektywnie patrzac te dzieci sa naprawde wszechstronniej wyedukowane od moich, znaja wiecej jezykow, lepiej graja na instrumentach. Jak to zaprocentuje w ich dalszym zyciu, nie wiem. Troche jej zazdroszcze tego poswiecenia ale wiem ze nie potrafilabym tak samo.
    • fawiarina Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 11:57
      Kwestia terminologii.
      Ja chciałam mieć dziecko. I mam. Ale każdego dnia mam też chęć odpocząć, poczytać, poleżeć, pomilczeć. Ale nie mam na to szans, bo mam dziecko, które chce się ze mną bawić, wygłupiać, któremu muszę zapewnić rozrywkę. I tak, rezygnacja na parę lat z odpoczynku, ciszy, książki, gazety czy płyty, to dla mnie poświęcenie.
      Ale nie poświęcam się dla niej, a dla swojego macierzyństwa. Bo urodziłam ją, żeby być matką. I jestem. Spełniam swoją potrzebę bycia rodzicem. Więc ta takie poświęcenie dla realizacji własnego "chcę być mamą", a nie dla dziecka samego w sobie.
          • an.16 Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 14:03
            To tak jak ze zdrowym odżywianiem. Trzeba to robić od początku i traktować jako naturalne. Skoro trzylatka traktuje cię jako dostępnego zabawiacza to jest źle. Moje dzieci po prostu "od zawsze" umiały zająć się czymś same. Nigdy nie oferowałam im zasobu w postaci "bycia dostępną do zabawy". Organizowałam im różne atrakcje, ale na tym koniec. Zawsze miałam prawo (i z niego korzystałam) do spokojnego obejrzenia filmu na kanapie czy poczytania. Inna rzecz, że trafiły mi się chyba anioły. Nie wiem co to nieprzespane noce (choćby jedna), bolesne ząbkowania, odparzone tyłki, kolki czy co tam jeszcze. Wymyślam, bo jedno już dorosłe a drugie nastoletnie.
            • fawiarina Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 14:35
              Hm. To moje miało wszystko w pakiecie i jeszcze więcej (mówię o kolkach i tych sprawach, noce zaczęła przesypiać dopiero niedawno...). Jest wymagająca, ciągle potrzebuje mojej obecności i aktywności. Chyba, że ma towarzystwo, ale to się w domu zdarza rzadko.
              Ona jest jak mój ojciec, który do wszystkiego zawsze potrzebował kompana. Ja jestem typem samotnika, lubię swoje sprawy robić sama. Cóż, nie ukrywam, to jest rodzaj poświęcenia, być ciągle z kimś.
    • la_mujer75 Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 17.10.19, 18:56
      Nie miałam silnego instynktu, ale miałam wdrukowane, że dzieci należy mieć smile Plus- głęboko wierzyłam, że kto, jak kto, ale ja będę miała super dzieci-piękne, mądre, dobre, itd. smile Ha, ha, ha...
      Pierwsza myśl, po urodzeniu Starszego, była taka : "O, boże, teraz się dopiero zacznie. Ale sobie ściągnęłam na głowę obowiązek. Do końca życia".
      I tak było. Starszy był bardzo trudnym noworodkiem. Miłość "objawiła" się do niego po jakiś 6 tygodniach. I to jaka!!!
      I obowiązek przestał być takim strasznym obowiązkiem smile
      Potem pojawił się Młodszy (również zaplanowany, ale już wyczekiwany od II kresek).
      Nigdy opieki nad nimi nie traktowałam, jako poświęcenia.
      To było naturalne, że oni byli dla mnie najważniejsi.
      Potem okazało się, że Starszy ma wiele problemów.
      I owszem- na wiele lat zrezygnowałam z siebie. Był Starszy i Młodszy.
      Od wielu osób (bliższych, dalszych) słyszałąm :"Ale ty się poświęcasz, ja bym tak nie mogła/ nie dała rady".
      Totalnie nie rozumiałam/ nie rozumiem tego stwierdzenia. Ja się nie poświęcałam, bo robiłam/robię to dla moich dzieci. Dzieci, które sama sprowadziłam na świat. A powołując je do życia, stałam się za nie odpowiedzialna.
      Dzieci to dla mnie nie tylko odpowiedzialność, ale i miłość, a tam gdzie jest miłośc, to obowiązek przestaje być poświęceniem.
      Robię to dla nich i nie rozpatruję tego w kategoriach poświęcenia.
    • princesse Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 13:25
      Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Ja się nie poświęcałam i nie poświęcam. Nie mam natury męczennicy. Wychowywanie dzieci nie było i nie jest dla mnie poświęceniem. Gdyby tak miało być, nie decydowałabym się na dzieci, bo nie ma nic gorszego od matki-męczennicy, jeszcze wypominającej, jak to się ona poświęca. Dzieci się mogą nabawić kompleksów na całe życie.

      --
      "Tylko mnie poproś do tańca/ja na nic więcej nie liczę
      Od krańca świata do krańca/ od piekła do nieba bram
      Tylko mnie poproś do tańca/jakbyś mnie kochał nad życie
      Ja ci z nadziei różańca odpust dam"
    • milamala Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 16:27
      To jeszcze relikt czasow naszych rodzicow. Taki bat na szanowanie rodzicow gdy jako zywo nie ma ich za co kochac czy szanowac. Wowczas argumentem koronnym jest wlasnie rzekome poswiecenie.
      Mysle, mam nadzieje, ze teraz wiekszosc rodzicow wie, ze w niczym sie nie poswiecaja. Realizuja swoja potrzebe posiadania dzieci i tyle.
    • te_de_ka Re: Poswiecenie w kontekscie rodzicow do dzieci? 18.10.19, 17:12
      Taka scenka:
      nauczycielka wczesnoszkolna do rodziców na wywiadówce mówi tak: ale zakładam, że macie państwo planowane dzieci a nie przypadkowe?
      A wtedy w klasie wybucha gromki śmiech!
      Tak sobie rozmawialiśmy później w gronie rodziców i jednak okazało się, że dzieci nieplanowanych nawet w małżeństwach jest bardzo dużo, kto wie, czy ten odsetek nie sięga być może nawet 50 %, tak nam wyszło wtedy z rozmów, więc teza, że większość to dzieci planowane, jakoś do mnie nie dociera. Zgodziłabym sie z tezą, że planowanych jest być może połowa, reszta niekoniecznie.

      Dziecko nie zawsze jest spełnieniem marzeń, takie cukierkowe postrzeganie rodzicielstwa to chyba tylko w reklamach. Ja bym się zastanowiła, na ile jest to spełnienie marzeń, na ile zwykła wpadka, a na ile ma się dzieci z innych pobudek np. chęci nadania sensu swojemu życiu, spełnienia jakiegoś planu, nacisku rodziny/partnera itp. Swoje macierzyństwo odbieram w kategoriach jakiegoś biologicznego atawizmu, który zaistniał, ponieważ spotkałam na swojej drodze odpowiedniego i zdecydowanego na rodzicielstwo faceta.

      No i najważniejsze, czego dowiedziałam sie dopiero po przyjściu na świat moich dzieci: rodzicielstwo to jest niewyobrażalny wysiłek, tego nie da się sobie wyobrazić zanim nie pojawią się dzieci. Poza tym nawet to wymarzone i wyczekane dziecko często nie spełnia oczekiwań rodziców np. nie ta płeć, której oczekiwali albo zaskakuje rodziców tym, że na przykład stan zdrowia dziecka wymaga ogromnych nakładów sił i środków, czasami nawet ponad możliwości rodziców i wtedy nici z cukierkowego obrazka, rodzice odczuwają rodzicielstwo jako zmęczenie, poświęcenie, stres i inne negatywy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka