Dodaj do ulubionych

Czy to jest życiowa porażka?

16.10.19, 22:56
Taka postać rzeczy:
Kobieta,39 lat,sama a wręcz samotna,na emigracji.Praca przy biurku,ale nie specjalistka.Wynajmowane mieszkanie,metropolia.Zna bardzo dobrze język.Osoba bardzo ambitna ale ta ambicja i wstyd,że niewiele osiągnęła chyba ją zżera.
Jest jej ciężko samej,ale nie wie jak wyjść z marazmu.Czuje się stara i zdaje sobie sprawę że przez upływający czas na wszystko robi się za późno.
Czy to jest życiowa porażka??

Co może zrobić w tej sytuacji?Jest otwarta na powrót do kraju.
Obserwuj wątek
    • bigzaganiacz Re: Czy to jest życiowa porażka? 16.10.19, 23:04
      k.Osoba bardzo ambitna ale ta ambicja i wstyd,że niewiele osiągnęła chyba ją zżera



      Typowe polskie wychowanie ktorego nalezy sie pozbyc
      Strach przed porazka ktory powoduje brak jakichkolwiek dzialan zeby nie poniesc porazki


      Typowe czarnowidztwo brak dostrzegania pozytywow


      W tym wieku to juz powinno powoli do ciebie dochodzic zeby miec wyjebane zycie jest jedno
        • bonobo44 Re: Czy to jest życiowa porażka? 31.10.19, 16:17
          Dziewczyno spójrz na misia lub innego Krzysia nieco przychylniejszym okiem (na to nigdy nie jest za późno). Popatrz na "Naszą Jystynę", jak ją cały nasz piękny kraj jak długi i szeroki tak jeszcze niedawno nazywał. I... tej dopiero było pod górkę. Nikt nie chciał takiej sławy! z nią podzielić. Teraz jest w twoim wieku: Justyna Kowalczyk. Przeszczęśliwa. I ty nie czekaj. Wyjdź z norki na ten Boży świat, rozejrzyj się z takim lekkim wahaniem i niedowierzaniem ile też tego towaru pałęta się luzem i chowa po swoich własnych norach i... rzuć w objęcia swojego Kacpra, Melchiora czy nawet Baltazara, który wdzięczny ci za to być może (z pełną wzajemnością) nawet do grobowej deski.

          --
          "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
          capital" C N N 2003
    • milamala Re: Czy to jest życiowa porażka? 16.10.19, 23:32
      Otworzyc sie na ludzi wokol , ktorych zyje. Rozwijac sie, zaangazowac w wolontariat. Mnostwo osob mozna poznac i przy okazji zrobic cos sensownego dla lokalnej spolecznosci.

      Co ta osoba rozumie pod pojeciem "osiagniecie"?
      • supernews Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 10:06
        milamala napisała:

        > Otworzyc sie na ludzi wokol , ktorych zyje. Rozwijac sie, zaangazowac w wolonta
        > riat. Mnostwo osob mozna poznac i przy okazji zrobic cos sensownego dla lokalne
        > j spolecznosci.
        >
        > Co ta osoba rozumie pod pojeciem "osiagniecie"?

        Wychodzi rano z domu o 7:45 a wraca o 18stej,często później.
        • milamala Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 23:39
          supernews napisał(a):

          cyt. > Wychodzi rano z domu o 7:45 a wraca o 18stej,często później.

          Weekendy?
          Poza tym strasznie duzo pracuje? Ile godzin w tygodniu? Moze powinna wyhamowac? Poza praca tez jest zycie.
          Zreszta wolontariat lepiej robic jak sie tego chce a nie z przymusu, czy wylacznie checi spotkania innych.

          Mozna dzialac w roznych organizacjach, uprawiac sport, jakies koscielne sprawy, hobby. Zrobic cos dla siebie. Czlowiek nie sama praca zyje.
        • purchawka2017 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 10:21
          Czy osoba ma wolne weekendy?
          Niech osoba zastanowi się co lubi robic i znajdzie grupę rbiącą to samo: moze być to kurs rysunku, grupa wycieczkowa, kółko robótek ręcznych - niech zadzieżgnie znajomości i przyjaźnie.
          Jeśli jej życie nie skupia się na niczym innym niż praca przy biurku to faktcznie - nieco smutno i pusto.
          Osoba tkwi w mylnym błędzie , że nie ma energii ani czasu na jakiekolwiek inne działalności. Z doświadczenia powiem, że inne działalności znkomicie podnoszą poziom energii. Najgorzej męczy użalanie się nad sobą i nic nierobienie.
          Nawet jak się nie chce wyjść na zewnątrz żeby coś zrobi to jak już się człowiek zmusi i wyjdzie - to potem jest fajnie.
        • niebieskie_korale Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 13:28
          Nie mam pojecia. Musialabym ja poznac osobiscie i zrozumiec gdzie jest problem. Wydaje mi sie, ze przy kombinacji dobrego jezyka i ambicji to mozna gory przenoscic. Moze ma male poczucie wartosci? Moze nieprzerobione problemy z dziecinstwa, nie mam pojecia. A co do opoznieniem w czasie to chyba kazdy imigrant jest z tym za pan brat. Wiekszosc z nas przyjechala za pozno gdzie tam. ja tez przyjechalam 10 lat za pozno i nigdy juz nie spelnie najwiekszego swojego marzenia, ale takie jest zycie, i spelniam inne.
      • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 12:33
        Może w PL ma bliskich ludzi i spotka np. Miłość ze szkoły ktora się rozwiodla?

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 16.10.19, 23:57
      Otwarta na powrót do kraju? A po czym wnioskuje, że w kraju odniesie oczekiwany sukces? A nie będzie przypadkiem tak, że powrót do kraju też po jakimś czasie zaliczy do listy życiowych porażek? Bo wygląda na to, że ta pani to tę organiczającą ją klatkę wozi za sobą. I w wieku 39 lat to zdecydowanie większe szanse na poznanie kogoś sensownego ma w tej "zagranicznej metropolii" niż w Polsce, gdzie kobiety w tym wieku stają się dla facetów przezroczyste. Nawet ostatnie i już też niezbyt świeże niedojdy życiowe typu józek, marzą o młodych atrakcyjnych studentkach. Moja rada, zapisać się na fitness, kurs językowy/ tańca, albo zacząć naukę gry na instrumencie, wtedy trzeba wyjść z domu i można poznać nowych ludzi.
      • black_halo Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 09:15
        Już nie przesadzaj z tą przezroczystością. Józek też może sobie marzyć a co finalnie mu się trafi to nie wiadomo. Józek nie jest otwarty na związek ani na miłość więc nawet jak mu się trafi młodziutka modelka Victoria Secret, cnotliwa dziewica w wieku 35 lat, to Józek swoim jeczeniem zniszczy ten związek. Ot i tyle.

        Znam mnóstwo kobiet, które w wieku 35-45 lat poznają fajnych facetów, często z odzysku ale są to kobiety, które zainwestowały w siebie i to nie tyle w wygląd co w sensowną psychoterapię. Jeśli przy okazji kobieta ma jakąś pracę, jest samodzielna to od facetów opędzić się nie może bo prawda jest taka, że wielu z nich chce się w pewnym wieku uwiesić na kobiecie, która by uleczyła ich traumy dzieciństwa, spartolone związki i pokochała.

        --
        memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
      • bi_scotti Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 00:25
        Nie wiem o jakim kraju mowa ale czytajac przerzucalam w wyobrazni moj private rolodex i kilka twarzy kobiet +/-40 bez partnerow mi sie przypomnialo. Wszystkie wydaja sie byc truly happy, zajete swoimi hobby, zaangazowane w czyms tam/w cos tam (polityka, volunteering etc.); wiekszosc nie zarabia kokosow ale maja tzw. wygodne zycie, nie podejrzewam zeby ktorakolwiek z nich myslala o sobie samej, ze doswiadcza "zyciowej porazki". Wiec skad taka diagnoza w przypadku osoby opisanej w poscie zalozycielskim? Czy to jest auto-diagnoza? Czy ta kobieta sie zalozycielowi watku zwierzyla ze swojego stanu ducha? Czy to tylko podejrzenie? Whatever … Ani brak relationship, ani brak wysokich zarobkow waskiej specjalistki nie sa/nie musza byc rownoznaczne z "porazka zyciowa" - happiness kazdy z nas nosi w sobie, podobnie reasonable self-esteem. Jesli tego ostatniego brakuje tej pani, to zmiana adresu sytuacji nie poprawi. Life.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
      • 3-mamuska Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 00:41
        mrs.solis napisała:

        > Zyciowa porazka bedzie powrot do kraju, z ktorego obecnie wielu chialoby sie ew
        > akuowac.
        >

        Tak będzie , ale niestety jej życie tez jest hm porażką.
        Jak se kobieta pomyśli ze jeszcze 25 lat będzie pracować tak samo ,tak samo wynajmować i spędzać tak samo wieczory to się jej nie dziwie ze czuje ze poniosła porażkę.
        Bo o ile faceta można odpuścić , dzieci tez nie każdy musi mieć, kariery tez ,bo zwykli pracownicy tez są potrzebni.
        Ale ona nawet nie ma swojego miejsca na ziemi.
        Wynajmuje ,a teraz raczej nie ma szans na kredyt na 30 lat na mieszkanie.
        Może ma duże oszczędności i wracając do kraju ma szanse na kupno czegoś swojego.
        Mnie najbardziej dobijał by fakt braku własnego kawałka świata.

        Znajoma poznała faceta w wieku 41 w wieku 43 wyszła za mąż. Ale już dzieci odpuścili ,bo chcą się jeszcze trochę sobą nacieszyć a potem za 2-3 lata będzie za późno.
        Oboje zgodnie twierdzą ze gdyby się poznali 10 lat wczesnej przed 40 to myśleli by o 2 dzieci.

        Jedynie co to można pomyśleć nad jakimś ciekawszym sposobie spędzania czasu wolnego.
        Bo może już chodzi na siłowanie. Ale może coś co nigdy by nie pomyślała ze mógłby robić.
        Może mogła by poznać kogoś do związku czy nowych przyjaciół. Może jakiś wolontariat w schronisku w domu opieki. Gdzieś gdzie poznała nowych ludzi. Ale tez doceni swoje spokoje życie bez zmartwień. Czasami takie doświadczenia dają do myślenia. Albo mogą pogłębić problem ,bo uświadomi sobie ze taka czeka ja starość.
        W domu opieki wśród obcych ludzi.

        Trudna sprawa.
        Dlatego racje maja ludzie mówiąc ze życia nie odkłada się na potem.
        Moja siostra jeździ na wycieczki sama. Bo lubi. W różne miejsca świata. Ale ona jest typem samotnika.




        --
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • eliszka25 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 05:13
          Dzieci i faceta można sobie odpuścić, ale mieszkanie trzeba mieć własne? 😳 I myślisz, że jak kobieta z postu startowego będzie tak samiutka siedziała w tym swoim własnym „M”, to już od razu poczuje pełnię szczęścia? Raczej wątpię. Nie wiem gdzie wyjechała ta kobieta, ale w wielu krajach wynajmowane mieszkanie nie jest porażką, a często wręcz atutem, bo ludzie wolą być mobilni, mieć łatwość przemieszczania się za pracą, hobby czy możliwość zmiany lokum w zależności od potrzeb życiowych (powiększenie rodziny, wyprowadzka dorosłych dzieci itp.).
      • supernews Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 10:10
        mrs.solis napisała:

        > Zyciowa porazka bedzie powrot do kraju, z ktorego obecnie wielu chialoby sie ew
        > akuowac.
        >

        Fryzjerka mówiła ,że teraz to wszyscy wracają bo w kraju tak dobrze, a za granicą to już nie to Eldorado co kiedyś smile
    • fil.lo Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 00:23
      Myślenie o swojej aktualnej sytuacji jako o życiowej porażce, a więc czymś dokonanym, nieodwracalnym i określającym żywot danej osoby jest bardzo niszczące. Może lepiej byłoby pomyśleć o tej sytuacji jako o krótszym/dłuższym życiowym dołku, z którego można wyjść (poszukać dróg wyjścia). Tak oceniłabym tę sytuację.
      Gdybym miała takiej osobie coś radzić, to zawsze dobra jest metoda małych kroków, np. na początek zapisanie się na kurs/studia etc., żeby spróbować przełamać samotność. Poszukanie znajomości w środowisku ludzi o tych samych zainteresowaniach (zorganizowane wycieczki rowerowe, jakieś warsztaty, kluby dyskusyjne).
      O innych sprawach można dyskutować (i radzić) tylko znając więcej szczegółów.
    • fornita111 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 00:30
      Samotnosc (taka niechciana) to nieszczescie. Czy porazka? W pewnym sensie tak, bo jednak zbudowanie relacji z ludzmi to nasze zadanie- a nie prezent od losu. Mamy na to wplyw. Trzeba wyjsc do swiata, tak jak inne forumki wyzej pisaly.
    • summerland Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 00:45
      Chyba tak okolo 40 czlowiek robi jakis bilans zyciowy, co osiagnal do tej pory, to normalne. Tez tak mialam. Ale z drugiej strony nie ma co sie porownywac z innymi bo mozna wpasc w jeszcze wiekszy dolek.
      Najlepiej jakby zrobila sobie plan co chcialaby zmienic, osiagnac jeszcze w zyciu i metoda drobnych kroczkow, jak juz ktos napisal, realizowac go.
      Emigracja to nie jest bulka z maslem, bez rodziny, przyjaciol nie jest latwo. I tak jest dzielna, ze bedac tam sama jakos sobie radzi. Moze powrot do kraju w jej sytuacji bylby dobry. Powinna rozwazyc za i przeciw.
      • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 01:13
        summerland napisała:

        > Emigracja to nie jest bulka z maslem, bez rodziny, przyjaciol nie jest latwo. I
        > tak jest dzielna, ze bedac tam sama jakos sobie radzi. Moze powrot do kraju w
        > jej sytuacji bylby dobry. Powinna rozwazyc za i przeciw.

        Powrót do kraju związany byłby pewnie z organizacją życia na nowo, mnóstwem zamieszania, kłopotów i problemów do rozwiązania, co faktycznie przez jakiś czas dałoby jej iluzję, że coś się dzieje, że rusza do przodu. Tylko jednak kiedyś przyjdzie znowu rutyna, a kogoś, kto nie potrafi znaleźć sobie partnera/przyjaciół na emigracji, czeka to samo w kraju. Aż tak bardzo codzienne życie w Polsce i na emigracji się bowiem od siebie nie różni. Na rodzinę bym nie liczyła, bo można się przeliczyć, w najgorszym wypadku przylepi się do jakiegoś krewnego, który może wcale nie będzie z tego zadowolony. Dziewczyna nie wyczerpała też jeszcze wszystkich możliwości na zorganizowanie sobie fajnego życia tam. Dlaczgo jest sama? Dlaczego nie ma partnera, męża, kochanka, przyjaciół? Ponieważ sama żyję na emigracji już od 30 lat wiem, że to nie od otoczenia zależy, a od nas samych.
        • 3-mamuska Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 01:32
          Nie koniecznie. Może odnowić znajomosci z młodości.
          Może spotkać kogoś na kogo wtedy nie zwracała uwagi. A może w przyszywanych rodzinach znajdzie miłość życia.
          W mnie tak było ze kuzynka poznała swojego męża zaczęli się spotykać po roku ich związku, gdy jej siostra wróciła ze stanów, poznała chłopka siostry jak i jego brata i po kilku miesiącach związała się z tym bratem.
          Śmiali się w rodzinie ze szkoda ze 3 brat był młodszy dużo młodszy od braci ,a dziewczyn siostra najstarsza bo mógłby stworzyć 3 pary.
          Łatwiej świta i śluby zaliczyć.


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 02:08
            Ale odnowienie znajomości z młodości może nie działać. Z osobistego doświadczenia widzę, że przyjaźnie z młodości trzymają się, jeżeli są stale od tego czasu pielęgnowane, te wszystkie spotkania po latach i "fajne cię było zobaczyć, zadzwoń, spotkamy się znowu" kończą się na niczym. A anegdota o kuzynce miła, ale jak mówią statystyki, z większym prawdopodobieństwem spiknie się z kolegą z pracy, niż zakocha w bracie szwagra.
        • summerland Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 01:38
          Ja rozumiem, ze od nas duzo zalezy ale jednak mozliwosci poznania kogos odpowiedniego na emigracji sa ograniczone. Chodzi mi o Polakow, wiadomo jest ich mniej niz tubylcow. Najczesciej emigranci wybieraja na partnerow czy przyjaciol ludzi z wlasnego kraju. Moze w tym jest problem tej pani.
          Nie wiemy jaka ma sytuacje rodzinna w Polsce. Sama musi zdecydowac co byloby lepsze wrocic czy zostac na emigracji.
          • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 02:00
            To najwyższa pora by się otworzyła, bo ograniczenia są tylko w jej głowie. Jeżeli pracuje w biurze oznacza to, że nie ma problemów językowych i poznać kogoś miejscowego, czy przestawiciela innej nacji, nie jest aż takie trudne. To, że Polacy na emigracji wybierają najchętniej Polaków jako partnerów nie jest prawdą. Jeżeli akurat nie przyjechało się z Polski z chłopakiem/mężem, to prawdopodobieństwo związku z lokalsem jest u Polek bardzo wysokie. Wszystkie polskie singielki z mojego kursu językowego związały się z Niemcami, łącznie ze mną. To normalni faceci, jak wszędzie. I traktują Polki normalnie. Emigranci w wielu krajach nie są bowiem niczym egzotycznym, bo mieszkają tam od pokoleń. Nikogo mieszane związki nie dziwią i nikt nie musi czuć się pariasem z kompleksem niższości wobec lokalnego partnera. Obce pochodzenie może być nawet towarzyskim atutem, bo może wzbudzać zwykłą ludzką ciekawość, typu "skąd jesteś" i zachęcać do rozmowy.
            A czepianie się rodziny w Polsce uważam za ryzykowne, zwłaszcza po lekturze wielu wątków na emtace. Wygląda bowiem na to, że rodzina lubi być siedliskiem mnóstwa konfliktów i trzymanie się jej blisko nie oznacza automatycznie szczęścia. Ale te wieczne wewnątrzrodzinne walki odciągają od problemów ze sobą, więc jakimś sposobem na życie też mogą być.
            • eliszka25 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 05:04
              Podpiszę się pod tym snake. To jest bzdura, że emigranci wiążą się wyłącznie czy głównie między sobą. Z kręgu naszych znajomych polskich mężów/żony mają ci, którzy wyjechali już jakoś tam sparowani. Natomiast ludzie, którzy wyemigrowali jako single niemal w 100% mają partnerów/partnerki innej narodowości i to wcale niekoniecznie Szwajcarów. Wśród naszych szwajcarskich znajomych związki też nie są jednorodne narodowościowo. Zgadzam się też z tym, że inne pochodzenie może być towarzyskim atutem. Zalążkiem wielu moich znajomosci było pytanie „skąd jesteś”. Nawet wśród długoletnich znajomych w wielu sytuacjach inna kultura czy tradycje są atutem i pretekstem do spotkania czy rozmowy. Tylko trzeba wyjść do ludzi. Najprościej znaleźć sobie hobby, które umożliwia poznanie nowych osób.
              • 3-mamuska Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 03:05
                Natomiast ludzie, którzy wyemigrowali jako single niemal w 100% mają partnerów/partnerki innej narodowości i to wcale niekoniecznie Szwajcarów.

                A ja mam właśnie odmiennie spostrzeżenia.
                Bardzo mały procent wiąże się z miejscowymi.
                Raczej tylko takie którym pasuje egzotyczna uroda albo dają się załapać na bujdę.
                Większość jednak szuka rodaków. Łatwiej święta spędzić do pl wyjechać. Itp. Mentalność podobna. I ogólnie przyzwyczajenia i rożnego rodzaju nawyki społeczne.

                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                • eliszka25 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 07:25
                  moze w krajach arabskich czy azji faktycznie jest tak, jak piszesz. jednak pani z postu startowego mieszka w uk. brytyjczycy, to mniej wiecej ta sama kultura i mentalnosc, co polacy. o egzotyczna urode tez bym ich nie podejrzewala raczej. swieta obchodza w tym samym czasie, co w polsce. ja mam wprawdzie polskiego meza, ale na swieta jezdzimy na zmiane do moich i jego rodzicow. gdyby byl szwajcarem, stosowalabym taka sama "polityke swiateczna", wiec tak jak teraz co 2 lata bylabym na wigilii u moich rodzicow. znam malzenstwa mieszane, ktore jezdza na boze narodzenie do rodzicow w kraju pochodzenia (np. kolega meza do rodzicow zony w brazylii), jak i calkowicie polskie rodziny, ktore na swieta do polski nie jezdza.
                • hungaria Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 11:25
                  Mam wrazenie, że większość wlaśnie od tych 'nawyków' i 'przyzwyczajen' ucieka. Moje spostrzezenia sa podobne jak Eliszki - kobiety, ktore nie wyjechaly sparowane, wiążą się z lokalsami albo innymi cudzoziemcami.
                • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 11:45
                  3-mamuska napisała:

                  > Bardzo mały procent wiąże się z miejscowymi.

                  To bardzo przeczy obserwacjom i doświadczeniom emigrantek. Zresztą nawet chyba większość z tych na forum związana jest z miejscowymi. A święta obchodzi się w całej Europie i często nawet radośniej niż w Polsce.
          • black_halo Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 09:19
            Jeśli zna język to może poznać ludzi z innych krajów, którzy są dokładnie w takiej sytuacji jak ona. Wszystkie moje przyjaciółki są z innych krajów niż Belgia i przyjaźnię się zaledwie z trzema Polkami.

            --
            memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
        • milamala Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 23:44
          Zgadzam sie ze snakelitih, to czlowiek jest sam odpowiedzialny za swoje zycie a nie otoczenia. Za granica jest o tyle trudniej, ze wystepuje bariera jezykowa, ale tej pani to nie dotyczy. Reszta dziala na takiej samej zasadzie.
    • malgosiagosia Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 01:04
      Nie wiem czy mozna oceniac czyjes zycie jako sukces czy porazke. Nawet wlasne zycie trudno jest tak oceniac. Mysle, ze jest to wzgledne. Jak ocenic np. zycie pani Krystyny Jandy - porazka czy sukces. jesli ona ma poczucie, ze ktos jej s...a codziennie na glowe, Trudno to nazywac sukcesem zyciowym.
      Albo
      www.plotek.pl/plotek/7,154063,25314312,michael-douglas-opowiedzial-o-uzaleznieniu-syna-od-narkotykow.html#s=BoxOpLink

      Jak nazawc to ich zycie, porazka czy sukceesem? Nie mam pojecia. Wiem tylko, ze poczucie szczescia przychodzi z glebi nas. Trwale szczescie moze byc tylko naszym wyborem. Wszystko co z zewnatrz jest zmienne i przemijajce, jest uluda i namiastka szczescia.
      Niech ta pani podejmie decyzje. czy jest szczesliwa czy nie. Poniosla porazke czy sukces. To tylko jej wybor. Nikt z zewnatrz nie ma prawa oceniac.
      • summerland Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 01:44
        Kazdy sam najlepiej potrafi sie ocenic czy czuje, ze jego zycie jest sukcesem czy porazka. Zgadzam sie, ze takim kryterium jest poczucie szczescia, zadowolenia z zycia.
        W wypadku tej pani chyba odczuwa ona pewne braki i przez to nie czuje sie szczesliwa. Oczywiscie, ze powinna zaczac dzialac i starac sie cos zmienic w swoim zyciu zeby miec poczucie zadowolenia-sukcesu.
    • aqua48 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 08:50
      A dlaczego ta kobieta jest sama, a nawet samotna? Zamiast hodować w sobie poczucie frustracji i osamotnienia lepiej wyjść do ludzi, zapisać się na jakieś kursy hobbystyczne, a jeśli ma niespełnione ambicje, to i zająć się własnym rozwojem, nauczyć czegoś nowego. Ale wcześniej trzeba wiedzieć czego się chce, stawiać sobie małe cele, łatwe do zrealizowania i nie patrzeć w tył rozpamiętując porażki, ale do przodu planując najbliższe dni i tygodnie. Kolegów, przyjaciół, znajomych można znaleźć wszędzie na świecie. Ludzie są podobni i działają według podobnych schematów niezależnie od kraju i języka. Ale wszędzie chcąc wyjść z osamotnienia trzeba się mocno wysilić, dać coś od siebie. Postawa "siedź w kącie, a znajdą cię" nie opłaca się nigdzie. Podobnie jak desperacja w poszukiwaniu mężczyzny.
      Z takim nastawieniem powrót do Polski byłby kolejną porażką. Bo życie tu jest trudne, dawni znajomi zapewne pozakładali rodziny i dorabiają się w pocie czoła, a po chwilowym zauroczeniu nowością i dla swojej własnej rodziny przestanie być atrakcyjna, a stanie się raczej kłopotem..
    • sniyg Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 08:53
      supernews napisał(a):

      >
      > Co może zrobić w tej sytuacji?
      Może to samo co niektóre inne emigrantki. Siedzieć po całych dniach na forum, dowodząc jakie ma się ciekawe życie towarzyskie w realu w otwartym i uśmiechniętym społeczeństwie, zamiast rozpadających się przyjaźni w Polsce i z założenia konfliktowej polskiej rodziny.
      • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 12:17
        sniyg napisał:

        > supernews napisał(a):
        >
        > >
        > > Co może zrobić w tej sytuacji?
        > Może to samo co niektóre inne emigrantki. Siedzieć po całych dniach na forum, d
        > owodząc jakie ma się ciekawe życie towarzyskie w realu w otwartym i uśmiechnięt
        > ym społeczeństwie, zamiast rozpadających się przyjaźni w Polsce i z założenia k
        > onfliktowej polskiej rodziny.

        Haha w punkt.


        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • nenia1 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 09:38
      Pewnie jak ambitna to sądzi, że porażka. Dla mnie to raczej smutne życie, poczucie osamotnienia, brak realizacji w pracy zawodowej, brak rodziny, wyobcowanie. Trudno coś radzić nie znając charakteru tej osoby, jej umiejętności i pomysłów na życie, od tego wiele zależy. Mnie samej tylko w tym roku przybyło 4 klientów, którzy wrócili z emigracji, ale też każdy miał sensowny pomysł na siebie, do tego odłożony kapitał, założyli firmy i jak na początek dobrze sobie radzą, tyle, że każdy miał dobrych fach w ręce (warsztaty samochodowe, produkcja i montaż bram i ogrodzeń, żywność ekologiczna). Moim zdaniem to dobra droga dla tych, którzy trafiają w pracy etatowej na szklany sufit, ale też trzeba brać pod uwagę odpowiednie cechy charakteru konieczne moim zdaniem do prowadzenia własnej działalności, no i też jakiś kapitał. Jeśli ta kobieta swoje życie tam ocenia jako porażkę, to moim zdaniem tutaj też się raczej tego uczucia nie pozbędzie, a powrót będzie jeszcze trudniejszy bo najpewniej uzna go jako przyznanie się do porażki przed rodziną, bliskimi, znajomymi. W takim przypadku reemigracja jest jeszcze trudniejsza niż emigracji, udany powrót zazwyczaj jest wtedy, gdy ludzie od początku mają jakiś plan typu - zarobić pieniądze na własny interes, realizują ten plan a potem wracają. Jeśli jadą na zasadzie "tam osiągnę sukces" a to się nie udaje, to powrót staje się przyznanie do porażki i wiąże się z rozgoryczeniem.
    • aga_mon_ber Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 09:45
      Co to znaczy NICZEGO NIE OSIAGNELA?
      Nie wysstarczy, ze pani bedzie pracowac spokojnie, bedzie jej starczalo na zycie i stac ja bedzie ma to, by samodzielnie sie ze swojej pracy, utrzymac?
      Zycie to nie wyscig szczurów. Jak ktos chce, to niech sie zarzyna, ale chyba nie na tym życie polega.
      • supernews Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 10:14
        aga_mon_ber napisała:

        > Co to znaczy NICZEGO NIE OSIAGNELA?
        > Nie wysstarczy, ze pani bedzie pracowac spokojnie, bedzie jej starczalo na zyci
        > e i stac ja bedzie ma to, by samodzielnie sie ze swojej pracy, utrzymac?
        > Zycie to nie wyscig szczurów. Jak ktos chce, to niech sie zarzyna, ale chyba ni
        > e na tym życie polega.

        2/3 wypłaty to pokrycie kosztu wynajmu mieszkania.To życie od 1-go do 1-go więc szału nie ma.
            • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 07:55
              W UK pewnie jest różnie. Naprawde zadziwia mnie, ze tak holubicie emigrację a nie każdemu jest na niej dobrze. Ludzie są różni. A tu jak ktoś rozważa powrót to jest wielki krzyk. Tymczasem z UK teraz więcej Polaków wyjeżdża niż przyjeżdża i zostaje.

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • eliszka25 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 08:12
                ????? a gdzies ty w moim wpisie wyczytala holubienie emigracji? nic nie jest tak samo dobre dla wszystkich, emigracja tez nie. tylko po powrocie do polski autorka watku nadal bedzie singielka w wynajmowanym mieszkaniu, najprawdopodobniej z pensja bez fajerwerkow, wiec jej sytuacja tak naprawde nie ulegnie wiekszej zmianie.
                • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 08:33
                  To zalezy. Może dostac dobra prace bo w PL sie docenia zagraniczne doświadczenie. Co się tak rzucasz eliszka? Piszecie o Polsce jak o dzikim kraju gdzie singielka bedzie napietnowana.

                  --
                  bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                  morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                  • eliszka25 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 12:58
                    Nie wiem dlaczego piszesz do mnie w liczbie mnogiej, to raz. Dwa, to nie wiem, w którym miejscu się rzucam, bo jak byś nie zauważyła, to częściowo się z tobą zgodziłam, a trzy - może najpierw poczytaj, co ja w tym wątku piszę, bo nie napisałam ani jednego złego słowa na Polskę.
                    • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 13:43
                      Ja nie pisałam do Ciebie konkretnie tylko do wszystkich emigrantek z forum stad forma "wy"a ty wszystko traktujesz personalnie. Jestes przewwrażliona na swoim punkcie, obserwuje to nie pierwszy raz.

                      --
                      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                      • eliszka25 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 14:06
                        Uparcie podpinasz się pod moimi postami, więc założyłam, że piszesz do mnie. Nie wiedziałam, że to przewrażliwienie 😂. Już nie pierwszy raz czepiasz się moich wypowiedzi w jakimś wątku, a potem odwracasz kota ogonem i twierdzisz, że to ja jestem przewrażliwiona, ale niech ci będzie. W takim razie dyskusję uważam za zakończoną. Skoro nie piszesz do mnie, to nie będę się bez sensu produkować 😄
                • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 13:35
                  snakelilith napisała:

                  > bergamotka77 napisała:
                  >
                  > >Tymczasem z UK teraz więcej Polaków wyjeżdża niż przyjeżdża i zostaje.
                  >
                  >
                  > Rzuć jakimś statystycznymi liczbami do tej nader odważnej tezy.

                  Wystarczy trochę czytać co i Tobie polecam:

                  www.polishexpress.co.uk/wiecej-polakow-wraca-z-wielkiej-brytanii-niz-do-niej-wyjezdza-do-jakich-wojewodztw-w-polsce-najchetniej-wracaja-rodacy

                  --
                  bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                  morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
                  • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 18.10.19, 14:59
                    Polecam ci z uwagą przeczytać linkowy przez siebie tekst. Nie ma w nim bowiem potwierdzenia tezy: "Więcej Polaków wraca z Wielkiej Brytanii niż do niej wyjeżdża", a o prawdziwości twojej tezy "Tymczasem z UK teraz więcej Polaków wyjeżdża niż przyjeżdża i ZOSTAJE" nie świadczy w najmniejszym stopniu.

                    www.polishexpress.co.uk/rekordowy-spadek-populacji-polakow-w-uk-jest-nas-mniej-az-o-116-tysiecy
                    27.05.2019
                    "Zgodnie z oficjalnymi danymi udostępnionymi przez brytyjski urząd statystyczny jeszcze pod koniec 2018 roku w Wielkiej Brytanii żyło 905 tysięcy Polaków, z czego 823 tysiące urodziło się w naszej ojczyźnie. Rok wcześniej statystyki te były znacznie wyższe i wynosiły odpowiednio 1,021 mln i 922 tys. Jak nietrudno policzyć mamy do czynienia ze spadkiem polskiej emigracji w UK na poziomie 116 tysięcy osób. Tendencja ta nie dotyczy jedynie Polaków, ale wszystkich imigrantów przyjeżdżających do UK. Na Wyspy ciągle przyjeżdża ich więcej, niż wyjeżdża, ale ich liczba spadła do najniższego poziomu od 2013 roku."

                    Jak łatwo zauważyć więc, piszesz bzdety. Ciągle bowiem więcej Polaków zostaje w UK niż wyjeżdża.

                    "Skąd zatem spadek liczby imigrantów w UK (nie tylko z Polski!) i co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
                    Odpowiedź nasuwa się sama - Brexit. A konkretnie przedłużająca się niepewność związana z ostateczną datą i zasadami, na jakich Wielka Brytania opuści struktury unijne sprawia, że Polacy opuszczają UK. Trudno planować swoją przyszłość na Wyspach, skoro sytuacja polityczna w UK wygląda, jak wygląda i wciąż mamy więcej pytań, niż odpowiedzi.
                    Oprócz tego, jak zwraca uwagę Gerwyn Davies z Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD) "istnieją silne argumenty za powrotami do Polski". Gospodarka w naszej ojczyźnie umacnia się, płace powoli, ale stopniowo idą w górę, a rząd Prawa i Sprawiedliwości nie ustaje w przekonywaniu polskich imigrantów do wrócenia na stare śmieci. Pytanie tylko czy Polacy opuszczający UK wracają akurat do Polski..."


                    I jak podaje zalinkowany przez ciebie tekst:

                    "Polacy, którzy nie chcą wracać do kraju, ale nie widzą też dla siebie przyszłości w Wielkiej Brytanii, najczęściej decydują się na wyjazd do Niemiec, gdzie sytuacja ekonomiczna jest stabilna i nasi rodacy często mogą skorzystać z umiejętności zawodowych nabytych na Wyspach."
        • kosmos_pierzasty Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 11:39
          W takiej sytuacji szukałabym po prostu lepiej płatnej pracy - lub tańszego lokum, ale tu wiadomo: poniżej pewnego poziomu nie warto. Skoro jest długo w tym kraju i zna język, to chyba ma szanse na rynku pracy, nie musi się trzymać kiepsko płatnej posady. No chyba że poszalała wynajmując...
          • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 12:31
            Jeśli to np. Londyn to oszczędności na mieszkaniu wiaza się z gorsza i bardziej niebezpieczna dzielnica co dla singuelki jest średnia opcją. Pewnie lepiej byłoby zmienić pracę ale UK nie jest już takim rajem jakim było i koledzy mojego M. wracają z zagranicy bo w Warszawie potrafią dostać więcej kasy a życie jest tu tańsze wciaz. On sam tez sie przeniósł i nie narzeka ale to specyficzna branża.

            --
            bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

            morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 19:36
                Jezu, skoro dobrze wiesz, że w Londynie się marnujesz, bo drogo i pracujesz na życie od rana do nocy, to po co tu na forum o radę pytasz? Do końca bowiem nie wiadomo, o co ci chodzi, o to, że jesteś sama, czy tego, że emigracja cię ekonomicznie rozczarowała? A o zmianie pracy i regionu w UK nie myślałaś? Musisz mieszkać w tym drogim, anonimowym Londynie? Może to będzie łatwiejsze niż zwijanie manatek do Polski, gdzie też nie wiadomo co będzie?
                • supernews Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 19:50
                  snakelilith napisała:

                  > Jezu, skoro dobrze wiesz, że w Londynie się marnujesz, bo drogo i pracujesz na
                  > życie od rana do nocy, to po co tu na forum o radę pytasz? Do końca bowiem nie
                  > wiadomo, o co ci chodzi, o to, że jesteś sama, czy tego, że emigracja cię ekono
                  > micznie rozczarowała? A o zmianie pracy i regionu w UK nie myślałaś? Musisz mie
                  > szkać w tym drogim, anonimowym Londynie? Może to będzie łatwiejsze niż zwijanie
                  > manatek do Polski, gdzie też nie wiadomo co będzie?


                  Nie roumiem dlaczego na mnie naskakujesz.Watęk jak wątek,ktoś Cie zmusił do odpowiedzi?Nie udzielaj się kobieto to bedziesz miała spokojny wieczór.

                  Jesteś tu jakims prezesiem który wybiera o czym moża pisać?

                  Gdzie jest wspomniane że tą osoba jestem JA???
                  • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 20:08
                    Zrób może trzy oddechy. Gdzie ja na ciebie naskakuję dziewczyno? Próbuję zmusić cię do refleksji nad sobą, bo jak na razie mało się we własnym wątku udzielasz, oszczędnie podajesz informacje i zdawkowo odpowiadasz, tak jakbyś czekała na odpowiedź pasującą do przygotowanej już sobie tezy. I nagle buch, bergamota pisze o szczęśliwie wracających do kraju i jesteś nagle d'accord. O to ci chodzi? Chcesz by cię namawiać do powrotu? Mamy potwierdzić zdanie twojej fryzjerki, bo sama chcesz wracać, ale nie jesteś pewna? Dlatego tak nerwowo reagujesz na moje słowa?
                    Acha, zapomniałam, że piszemy nie o tobie. big_grin I spekulacje na temat kogoś tam, tak cię wyprowadzają z równowagi, że na mnie najechałaś?
    • ewiedzma Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 10:15
      Kryzys połowy życia, trochę wcześnie, ale normalna sprawa. Obiektywnie nie poniosła żadnej porażki, a pewnie nawet można mówić o sukcesie- zależy skąd startowała. No ale jeśli czuje się samotna i niespełniona to musi coś przedsięwziac. Najpierw jednak dokładnie przemyśleć, czego chce, żeby nie brnąć na ślepo, bo już trochę szkoda czasu.
    • szalona-matematyczka Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 10:55
      Singielka ok. 40 wraca do rozmodlono-rodzinnego kraju. Juz to widze. Na co ona liczy? Wiekszosc jej znajomych i rodziny ma dzieci, jest sparowana. Taka jak ona bedzie piatym kolem u wozu, przynajmniej na polskiej prowincji. Beda jej "wspolczuc", ze "jej sie nie udalo", ze "nawet dziecka nie ma".
        • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 12:53
          Ta kobieta sobie to tylko wmawia. Skoro wyjechała jako dziewczyna, to tym bardziej powinna mieć kupę znajomych, bo im człowiek młodszy, tym łatwiej o znajomości. Nie ma? To niech idzie do ludzi. Nikt mi nie powie, że europejskiej metropolii nie ma nic ciekawego do roboty. Co robi w weekendy? Barykaduje drzwi i śpi? A jak nie wiesz gdzie pójść, to popytaj koleżanek w pracy jak spędzają swój czas wolny, może cię nawet do towarzystwa zaproszą.
        • niebieskie_korale Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 21:03
          Alez wrecz przedziwnie! O jakim odpadzie my mowimy. Ja tylko jestem zaskoczona, ze w ogole mysl o powrocie do domu wchodzi w rachube. Bo jesli jest to osoba, ktora powiedzmy nie osiagnela wielkich szczytow materialnych, zawodowych itd to za granica ma przynamniej jakas tam wymowke (bo nie ma rodziny, bo nie jest naitive speaker, bo nie ma miejscowej edukacji), ale w kraju u siebie? Chyba, ze liczy na magiczne rozwiazanie problemow...
          Mentalnosc spoleczna tez jest supelnie inna w polsce i za granica. W Stanach np 39-letnia kobieta to czesto kobieta dopiero decydujaca sie na dziecko, albo z malym dzieckiem, zmieniajaca kariere zawodowa itp, a w Polsce to juz powoli odwlok czlowieka wolno pelzacy w strone cmentarza.
    • kosmos_pierzasty Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 11:35
      Zdecydowanie to nie jest żadna porażka. Normalne życie. Co może zrobić? Zostać lub wrócić, zależy, gdzie jej się bardziej podoba. I zastanowić się nad sobą, bo gdziekolwiek pojedzie, swoje frustracje zabierze ze sobą. Może ma problem z zaakceptowaniem tego, że nie jest wybitna, no ale to z 90 proc. ludzi by musiało uznać swoje życie za porażkę, a to bzdura. Zweryfikowałabym oczekiwania i spróbowała się urealnić trochę.
    • bergamotka77 Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 12:27
      Rozumiem taka sobie pracę, brak partnera, ale takim cudem nie masz żadnych przyjaciół? Mieszkasz tu od niedawna? Najgorsza jest chyba samotność niezależnie od miejsca zamieszkania.

      --
      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
        • snakelilith Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 13:02
          No i tak się życie toczy. Mało kto ma przyjaciół od przedszkola do grobowej deski. Zdaje się, że za dużo komedii romantycznych oglądasz, które jak sprawdzono nawet naukowo, budzą nierealistyczne oczekiwania na temat relacji międzyludzkich i w efekcie unieszczęśliwiają, bo nikt normalny nie wytrzymuje porównania. Tak to jest, że często przyjaźnimy się z tymi, którch życie rzuciło akurat teraz na naszą drogę - znajomych z pracy, kolegów z aktualnego kursu sportowego czy nawet nowej sąsiadki, którą można zaprosić na ciasto i kawę. Popracuj raczej nad sobą i nad swoimi społecznymi kompetencjami, bo może być, że uciekasz od ludzi, albo oczekuejesz na początku za dużo, niekiedy znajomości muszą się rozwinąć i trzeba też samemu wykazać inicjatywę, bo druga strona może mieć dokładnie takie same trudności jak ty.
    • ninanos Re: Czy to jest życiowa porażka? 17.10.19, 20:35
      Nie nazwałabym tego porażką, ale niespełnieniem. Nie sądzę, żeby powrót do kraju jej pomógł, ale też nie wykluczam, że nowe ale już znane środowisko, jakieś stare przyjaźnie pomogłyby jej podnieść się z tego marazmu, przełamać się.
      Żeby coś zmienić musi wyjść ze strefy własnego komfortu i próbować nawiązywać jakieś relacje z ludźmi, nie koniecznie na linii kobieta - mężczyzna, ale jakieś koleżanki, koledzy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka