Dodaj do ulubionych

Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z tym?

18.10.19, 10:12
W sąsiednim wątku padła kilka razy propozycja aby 85 letnia seniorka wynajęła komuś pokój w swoim dwu pokojowym mieszkaniu jednocześnie mieszkając tam, i w ten sposób będzie miała pomoc i pieniądze. Spotkałyście się z tym, że ktoś tak wynajmuje, są w ogóle jacyś chętni na taki pokój z seniorem w pakiecie? Bo ja mimo że słyszałam o takiej opcji to się z czymś takim w realu nie spotkałam. Na jakiej zasadzie to działa? Mówimy nie o domu tylko o mieszkaniu, wspólna kuchnia i łazienka. Czy od takiego wynajmującego studenta emeryt oczekuje jakiejś pomocy, robienia zakupów, obiadów, zawiezienia do lekarza , towarzystwa itp.? Rozumiem, że taki student płaci normalny (lub trochę niższy) czynsz za taki pokój? Kto w ogóle godzi się na coś takiego. Biedny emeryt mieszka nagle z kimś obcym plączącym mu się po mieszkaniu, a nieszczęsny student ma wiecznie wymagającego pomocy właściciela na karku, zero imprez, intymności itp. i robi za opiekuna.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:21
      Koleżanka za czasów studenckich wynajmowała pokój u emerytki. Szybko się z tamtąd ulotniła i jeszcze nas ostrzegała żebyśmy nigdy nie popełnili takiego błędu wink

      Osoba płacąca za wynajem to nie jest dama do towarzystwa, opiekunka czy gosposia. Niestety wiele osób tego nie rozumie. Student jeździ na uczelnię, wieczorami chce się uczyć lub wyjść na miasto, a nie robić za towarzystwo dla pani, żeby miała z kim oglądać Koronę Królów. Do tego starsi ludzie są strasznie czepialscy: koleżanka miała suszoną głowę o to, że np. w wynajmowanym pokoju rozmawia przez telefon i rozprasza tym starszą panią.
      • iwoniaw Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 11:18
        No jest dokładnie jak Lauren pisze - taki epizod miało kilku znajomych na studiach, przeważnie na początku, gdy z jakiegoś powodu nie dostali akademika i nie mieli środków na samodzielne wynajęcie całego mieszkania, a nie zdążyli/potrafili się sprężyć i dogadać z kimś co do wynajmu na spółkę. WSZYSCY uciekali stamtąd w podskokach jak tylko to było możliwe. I z tym czepialstwem to prawda, włącznie z czepianiem się takich "przewin" jak zamykanie się w pokoju (a pani żądna już to towarzyskiej pogawędki, już to kontroli "co on(a) tam robi, w JEJ mieszkaniu przecież") czy palenie światła "po nocach" (czytaj: po 19.00 - no taka niespodzianka, że student(ka) się też czasami uczy i nie chodzi spać z kurami..)


        --
        "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
        • aerra Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 14:47
          Mój brat mieszkał tak na studiach, ale trafił podobno bardzo dobrze, pani była miła i nie czepialska, po prostu budżet jej się nie spinał (samotnej emerytce, więc też nic dziwnego), więc dla podreperowania go wynajmowała pokój. Mieszkał u niej chyba ze 3 lata, potem się wyniósł do dziewczyny.
          Dla odmiany ja na samym początku studiów (nie miałam jeszcze z kim wynająć mieszkania, a akademika nie dostałam) mieszkałam przez miesiąc w wynajmowanym pokoju (żeby lepiej, to dwuosobowym, ale na współlokatorkę akurat nie narzekam) i właściciel był jak z tych historii w necie. Skomasowanych. Wytrzymałam niecały miesiąc i przeprowadziłam się do studenckiego mieszkania znalezionego w necie, z całkiem obcymi ludźmi. Było o niebo lepiej.
          Czyli zależy jak się trafi wink

          --
          super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
          <*>
    • bei Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:30
      Moja koleżanka miała epizod zamieszkiwania u starszej pani (rozwiodła się i w oczekiwaniu na splacenie połowy mieszkania przez eks szukała mieszkania, znalazła , i w zamian za opiekę nie płaciła czynszu. Chodziła do pracy, jak wracała to robiła zakupy, pomagała posprzątać i miło jej było spędzić trochę czasu ze staruszką. Czasami czekała na kolezankę zupa, czasami ona obiad zrobiła, to była dobra symbioza. Staruszka nagle zmarła, i jak w bajce okazało się, ze oddała w testamencie mieszkanie tej mojej znajomej. Jednak rzadko się zdarza, by na małym metrażu obce sobie osoby były na tyle zgodne, by jakoś przeżyć taki wynajem. Muszą być zdesperowane by podołać takiej sytuacji.
    • 1matka-polka Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:42
      Widziałam ostatnio takie ogłoszenie na olx. Że niższe opłaty, w zamian za drobną pomoc. Ale sam ton tego ogłoszenia był tak roszczeniowy, że wątpię, czy ta osoba (nie pamiętam, czy baba, czy chłop) znajdzie kogoś chętnego.

      --
      "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
      Kurt Vonnegut
    • 35wcieniu Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:44
      No zależy jak się umówisz. Kolega na studiach tak mieszkał z jakąś starszą panią, ale nie opiekował się nią, po prostu wynajmował u niej pokój. No czasami zakupy jej robił, ale to tak sam z siebie, nie miał tego w umowie tongue_out

      --
      - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
      - Ale jak przez głowę?
      - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
    • spanish_fly Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:47
      Ostatnio nie słyszałam, ale kilkanaście lat temu to się zdarzało dość często. Starsi ludzie wynajmowali zwykle jakimś osobom dalej spokrewnionym, znajomym wnuków itp. Różne to były układy. Czasem najemca płacił tylko czynsz, bez żadnych dodatkowych "usług" dla wynajmującego, czasem mieszkał za pomoc w codziennych sprawach, czasem starsza osoba jeszcze dodatkowo dorabiała gotując czy piorąc dla najemcy albo opiekując się dzieckiem.

      Mieszkanie w pojedynkę, kiedy nie masz do kogo ust otworzyć, a kontakt z rodziną jest sporadyczny bywa dla niektórych ludzi po prostu smutne. Czują się lepiej, kiedy w domu bywa ktoś jeszcze. Zwłaszcza miłe bywa, kiedy pojawia się dziecko, któremu można "babciować". Student może imprezować poza domem, intymność ma swoim pokoju. Miałam znajomego, który tak mieszkał, normalnie go odwiedzałam. Koleżanka miała stancję i u starszej pani, która dość często wyjeżdżała do rodziny i przydawała jej się wtedy opieka dla kotów i nie przeszkadzało jej, że wtedy odbywały się tam imprezy.
    • 1matka-polka Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:51
      O, tu jest super oferta:
      "Wynajmę pokój Pani lub Panu może być także małżeństwo mile widziani emeryci w zamian za opiekę nad domem
      W domu wynajmowane są pokoje dla gości lub pracowników firm i do obowiązków należeć będzie nadzór i dbanie o porządek"
      www.olx.pl/oferta/wynajme-pokoj-w-zamian-za-opieke-rybarzowice-buczkowice-CID3-IDBU4qj.html#b2a67526dd

      --
      "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
      Kurt Vonnegut
    • lilia-anna Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:51
      Moja babcia kiedyś tak wynajmowala pokój dziewczynie z Kazachstanu. Obie były zadowolone, ale i obie były bardzo fajnymi babkami, więc zzyly się ze sobą jak babcia z wnuczka niemalże smile Tu chodziło tylko o to, by ktoś był w domu w nocy. Za dnia babcia opiekowała się rodzina, czyli mama, ja i mój brat. Dziewczyna cały dzień była w pracy lub na uczelni. Towarzyska nie była - czasem przychodził do niej chłopak lub koleżanka.
    • andaba Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 10:59
      Znajoma siostry mojej babci tak wynajmowała pokój. A właściwie kawałek pokoju, oddzielony szafą. Wynajmującą była milicjantka, która za tę szafę chłopów sprowadzała. Jak się domyślasz, miało to miejsce co najmniej 30 lat temu, a raczej 40, bo owa ciotka, z którą bywało, że chodziłam do koleżanki i wysłuchiwałam gorszących opowieści zmarła 35 lat temu...
      Współcześnie nie słyszałam.

      Sama mieszkałam w liceum u emerytki, ale w osobnym pokoju i miałam królewskie życie, tyle, że pomagałam przy zakupach, porządkach i w ogrodzie. No i też to było dawno temu.
    • ichi51e Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 11:07
      Spotkalam sie. Za moich czasow studenckich kolezanka wynajmowala u emerytki. Nie byla zachwycona (dziewczyna byla pracowita cicha delikatna i w ogole taki czlowiek motyl - tak posze bo na 100% pomagala tej babce jak wlasnej babci Zeby nie bylo ze jakas szalona studentka) bo babka strasznie ja kontrolowala i miala rozne jazdy...

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • fantomowy_bol_mozgu Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 11:08
      Moja koleżanka tak wynajmowała...cena była odrobinę niższa niż rynkowa, a rodzice (którzy de facto za pokój płacili - to był pierwszy rok studiów dziennych) chcieli, by ktoś "miał oko" na młodą dziewczynę wink
      Były gigantyczne konflikty - starsza pani w ogóle nie sprzątała i w mieszkaniu byl masakryczny syf (typu niespuszczona woda w toalecie przez X dni). Koleżanka miała wyliczane każde spuszczenie wody czy długość brania prysznica. Zakaz korzystania z kuchni (był tylko czajnik w pokoju).Oczywiście zero odwiedzin, ciągłe monitorowanie kiedy wychodzi, wraca itd.
      Chyba pół roku tam wytrzymała, potem za takie same pieniądze wynajęla pokój w mieszkaniu studenckim (fakt, że dużo dalej, bo staruszka mieszkała w centrum).
      • kokosowy15 Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 11:31
        W moich studenckich czasach było częste, że przyjezdni wynajmowali pokój przy rodzinie, osobie samotnej, u rodziców kolegi (jeżeli mieszkanie było odpowiednio duże). Było to znacznie tańsze niż wynajęcie mieszkania, a poza tym mieszkań na wynajem było znacznie mniej niż teraz. U jednych były konflikty, u innych nie, ludzie są różni. Zwykle obie strony nie miały wygórowanych zadań. Imprezy odbywały się zasadniczo w klubach, np Futuryscie, Eskulapie. 77.
    • heca7 Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 11:39
      Kiedyś parę koleżanek na początku studiów tak wynajmowało. Większość nie była zadowolona. Były pretensje o palące się światło wieczorem, zakaz korzystania z pralki (mogły prać w misce i to raz w tygodniu). Zakaz odwiedzin kogokolwiek, nawet koleżanek. Pretensje o zużytą wodę. A nawet wyjadanie ich jedzenia z lodówki wink Jak tylko się ogarniały to szukały czegoś do wynajęcia na spółkę.

      --
      Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
    • pani_tau Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 12:16
      W Krakowie, jeszcze 25 lat temu to było dość częste zjawisko. Znałam kilka koleżanek, które tak mieszkały, każda bardzo krótko. Jedna kilka razy u mnie nocowała, bo układ był taki, że miała znikać z mieszkania na weekend, co, pamiętam, wprawiło mnie w niebotyczne zdumienie.
      Dla mnie osobiście wizja wynajmowania pokoju u kogoś bądź komuś u mnie powoduje toczenie się po lodowato zimnej bryłki strachu po kręgosłupie.
    • obrus_w_paski Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 12:29
      Moj chłopak ze studiów na 1 roku przez jakis czas wynajmował pokoje na tzw stancjach, u emerytów.
      Na jednej stancji urocza gospodyni lat 75 okazała się być równie mika gospodynią dla jakis meliniarzy, pamietam ze chłopak wytrzymał tam dwa dni.
      Na drugiej stancji mieszkał kilka miesięcy u jakiejś babuleńki, pamietam ze raz go odwiedziłam i oglądaliśmy jakis film, babulenka nagle zaczęła walić w drzwi ze mamy się nie bzykać, a ja mam Spierdalac.
      Wyszliśmy razem
    • volta2 Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 12:35
      nie spotkałam osobiście nikogo, ale niedawno w tv widziałam jak student medycyny w łodzi wynajął u staruszki. jeszcze mu pani herbatkę donosiła.

      panią zaciukali w czasie gdy student był pokoju, czyli raczej miał sporą prywatnośćsmile a mieszkanie musiało byc olbrzymie...
    • swinki_trzy Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 13:12
      Mam koleżankę, która na studiach mieszkała u emerytki. Bardzo sobie chwaliła, ale to spokojna dziewczyna, niekonfliktowa. Po skończeniu studiów, po wyprowadzce jeszcze długo utrzymywała z tą panią kontakt. Mieszkanie u emerytki ograniczało się po prostu do mieszkania, bez dodatkowych usług, usługi doszły po czasie, już po jej wyprowadzce i były raczej "z dobrego serca", nie proszone.
    • eliszka25 Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 13:14
      jako studentka wynajmowalam pokoj u emerytki. tylko moja wlascicielka byla krotko po 60-tce i byla zwawa, sprawna starsza pania, a nie niedolezna staruszka. prowadzila calkiem bujne zycie towarzyskie, bo czesto nie bylo jej w domu. za to sen miala kamienny i moje nocne powroty do domu jej nie budzily. imprezy w domu odpadaly, ale jak sie wynajmuje pokoj u kogos, to chyba i tak nie ma w tym wzgledzie zbyt wielkiego pola do popisu?

      nie tak dawno czytalam artykul o takim modelu, jak piszesz. mloda dziewczyna mieszkala z emerytka wlasnie na zasadzie, ze sobie pomagaja. tylko starsza pani nie wymagala od niej opieki jako takiej, ale zapewnialy sobie towarzystwo. i jedna i druga byla zadowolona z takiego ukladu, a przynajmniej tak twierdzily dla potrzeb gazety wink. podobno to coraz popularniejsza forma wynajmu w wiekszych miastach w szwajcarii.
    • princy-mincy Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 14:01
      Część moich znajomych tak wynajmowała pokoje- tzw stancja- jakieś 20 lat temu.
      Wszyscy na I roku, gdzie rodzice chcieli by swieżo upieczony/a student/ka mieszkał/a z kimś starszym. Dostać wtedy akademik było bardzo trudno.
      Większość znajomych już po 2-3 miesiącach opuszczało stancję- powodem było głównie wścibstwo wynajmujących, którzy szperali pod nieobecność studenta, było ograniczanie dostępu do kuchni, ograniczanie dostępu do łazienki, awantury o codzienne prysznice czy chęć prania w pralce.
      Tylko nieliczni wytrzymali cały rok.
    • komorka25 Re: Wynajem pokoju u emeryta- Spotkałyście się z 18.10.19, 14:14
      "Będąc młodą mężatką" wynajęłam (wraz z małżonkiem, ofkors) pokój w domu u jakiegoś emeryta. Wyprowadziliśmy się po 3 dniach - nawet nie zdążyliśmy się do końca rozpakować. Pan STANOWCZO zażądał, żeby drzwi od pokoju nie były zamykane |(na klamkę), bo on musi wiedzieć, co się dzieje U NIEGO w DOMU.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka