Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :(

21.10.19, 18:26
Dziecko mam w czwartej klasie. Raczej lubiane, ma swoją paczkę. Spoza klasy znalazł sobie kolegę. Nie byłam zachwycona tą znajomością, gdyż kolega ma opinię rozrabiaki, na dodatek aroganckiego i opryskliwego, z tego co słyszałam bezczelnie odnosi się do nauczycieli (mam znajomą która pracuje w tej szkole, dlatego mam takie info). Moje dziecko też święte nie jest, ale zawsze starałam się interweniować natychmiast przy każdym wybryku. Znajomości nie broniłam, ale podkreślałam, że ma mieć swój rozum i niekoniecznie podłapywać każdy głupi pomysł kolegi. No i najwyraźniej już przyjaźń się skończyła. Dziś podeszła do mnie pani z przewozu szkolnego (syn jest wożony busem ze względu na orzeczenie o niepełnosprawności - jest po operacji kręgosłupa, bardzo niski i drobny - ten jego kolega też jeździ z nim, również orzeczenie, autystyk). i poinformowała, że syn płakał dziś w busie przez owego kolegę, który to przezywa go ,,Quasimodo", ,,jaki ty brzydki jesteś", ,,widziałeś się ty w lustrze". No i nie powiem, krew we mnie zawrzała... Spytałam syna od kiedy tak się dzieje - przyznał, że od paru tygodni, tamten chodzi za nim na przerwach i go tak przezywa. Nie powiedział bo chciał załatwić to sam. Ale najwyraźniej dziś było mu wybitnie przykro. Zadzwoniłam do wychowawczyni syna, nakreśliłam dzisiejszą sytuację. Stwierdziła że kolegę kojarzy, ze sytuacja nie powinna mieć miejsca, że mi obiecuje ze delikwent odbędzie rozmowę z psychologiem, a mój syn przy okazji jako druga strona...
Drogie emamy, czy to wystarczy? Pocieszcie. Sprawa jest taka, że ja też byłam gnębiona w gimnazjum - tylko ja nikomu o tym nie powiedziałam, bo się wstydziłam. Przewagarowałam całą pierwszą klasę ze strachu przed nimi... Ale własnego syna gnębić nie dam. Niestety, spodziewałam się takich ataków prędzej czy później - jak wspomniałam, syn bardzo drobny i niski jak na swój wiek (endokrynolog problemu nie widzi, genetyk też rozkłada ręce), nadto ma lekkiego garba - co prawda po operacji znacznie zmniejszonego... w klasie akceptowany jak wspomniałam. Prędzej takich problemów nie było, przynajmniej nie wspominał. W sumie dziś też by chyba nie powiedział gdyby nie ta pani z busa...




--
Lubię placki
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 18:48
      Wspolczuje dziecku.
      Jak to sie nie zmieni skontaktowalabym sie z jego rodzicami zeby porozmawiac (nie zeby zrobic dzihad tylko zeby jakos z nim przecwiczyli co ludziom mowimy co nie bo ewidentnie cos zaniedbali). Czy twoje dziecko mu jasno wprosr i wyraznie powiedzialo zeby przestal bo to nieprzyjemne i ze nieladnie jest sie nasmiewac z innych?

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
      • mia_mia Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:10
        To ćwiczenie może zająć miesiące czy nawet lata. Autystyk bez empatii stwierdzi fakt, bez wczuwania się w problemy drugiej strony, tylko druga strona nie zrozumie, że to też wynik problemów ze zdrowiemuncertain
        Autystyk nie musi się naśmiewać, widzi garb, więc mówi, że widzi garb, nie ze złośliwości, a z powodu włanych ograniczeń.
        • asia_i_p Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:26
          Quasimodo i "widziałeś ty się w lustrze" to nie jest nietaktowne stwierdzenie niewygodnego faktu, to jest ewidentne testowanie granic. Autystycy czasem to robią, zwałaszcza gdy reakcje są silne, badają, jak daleko można się posunąć i co się dzieje w tych rejonach "przygranicznych". Tu jest rola dorosłych, żeby go stanowczo poinformowali, że nie wolno i egzekwowali to. On musi poczuć, że tu jest twarda granica.
          Autystyk w czwartej klasie powinien mieć nauczyciela wspomagającego i on powinien takim sytuacjom też zapobiegać.

          --
          The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
          • lauren6 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:51
            > Quasimodo i "widziałeś ty się w lustrze" to nie jest nietaktowne stwierdzenie niewygodnego faktu, to jest ewidentne testowanie granic.

            O to to. Autystyk stwierdziłby: o, jaki ty jesteś niski. Bo nie zrozumie, że wypominając komuś niski wzrost sprawia się mu przykrość.
            Tu mamy do czynienia ze zwykłym prześladowaniem dziecka. Ten chłopak świetnie zdaje sobie sprawę, że sprawia koledze przykrość. Pewnie się mści z powodu zakończenia przyjaźni. Tego zachowania nie da się usprawiedliwić orzeczeniem. Jak najbardziej trzeba interweniować.
              • inka754 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 09:29
                Nie myślałam, że kiedykolwiek tak napiszę i sama w to nie wierzę (bo chodzi o dzieci), ale wygląda mi to na toksyczną przyjaźń, coś w stylu efektu gotowanej żaby. Najpierw przyjaźń, syn się w to wciągnął (piszesz, że nadal chce się z nim kolegować mimo, że tamten tak paskudnie go traktuje) a kolega stosuje "odpychanie" i to jeszcze w takim perfidnym stylu. Mam nadzieję, że twój syn szybko zapomni o tym pseudokoleżeństwie.
            • asia_i_p Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 15:18
              To tak naprawdę nie ma znaczenia, czy sobie zdaje czy nie. Nawet jeśli sobie nie zdaje - bo gdzieś słyszał i powtarza, naśladuje kolegów, itp. - to powinien się spotkać ze stanowczą reakcją, bo to jest dla niego część edukacji i to bardzo ważna. Orzeczenie to nie jest pozwolenie na nieakceptowalne zachowania, tylko wyjaśnienie, co się może dziać i dlaczego.

              --
              The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
          • chocolatemonster Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 23:27
            Wiem, ze kazda osoba ze spectrum jest inna ale moja corka nie powiedzialaby 'Quasimodo,etc' tylko zapytalaby co chlopcu dolega, dlaczego taki jest i nie uznalaby, ze moze tym sprawic przykrosc chociaz wiele juz z rozmow z nia odbylismy i wie, ze ludzie sa rozni i nie wolno sie z nikogo nasmiewac, dopytywac. A! Lauren ma racje. Nie ma miejsca na tlumaczenie takiego zachowania autyzmem. To jest podle i tyle i trzeba delikwenta autyste 'wziac w obroty'.
          • ichi51e Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:30
            Przy czym moim zdaniem one widza ze to ze on to zauwaza wywoluje reakcje reakcji nie rozumie i nakreca sie tym ze inne dziecko reaguje. Zlosliwosc przemyslana to moze nie jest ale jakas tam zlosliwosc jednak jest

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • asia_i_p Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:40
              Nawet nie złośliwość, ale zamiar. Fascynacja reakcją. Miałam u jednego ucznia, stalkował uczennicę. Ochrzaniłam, mówi, że to nie jest prawnie zabronione iść tą samą ulicą, którą ktoś idzie (wtedy rzeczywiście nie było). Mówię mu, że oprócz prawa są jeszcze normy społeczne i też nie należy ich łamać. I że w niektórych krajach jest już zakazane i ma swoją nazwę - stalking. Wycofał się bardzo szybko, tak, jakby czekał, aż ktoś powie stop, jakby sprawdzał, co się stanie, kiedy to będzie robił. Z tym, że to był 16-latek a nie 10-latek.

              --
              The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
    • lily_evans11 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:32
      Po co dziecko, które ma normalne uklady we własnej klasie i ma kolegów, szuka przyjaźni z kimś zaburzonym? Tj. zaburzonym w taki sposób, ze to widać i że to rzutuje na relacje. W takiej sytuacji serdecznie doradziłabym dziecku natychmiastowe odkolegowanie się i znalezienie sobie normalniejszego towarzystwa.

      --
      Nigdy nie byłam złą babą
      • iwoniaw Lily!!! 21.10.19, 19:40
        Ale fajnie, że jesteś!

        W takiej sytuacji serdecznie doradziłabym dziecku natychmiastowe odkolegowanie się i znalezienie sobie normalniejszego towarzystwa

        Ja też. Po co się stresować towarzystwem kogoś, kto tylko dokucza i prześladuje, zwłaszcza jeśli syn w klasie ma kolegów?


        --
        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
          • ichi51e Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 07:04
            Skad takie masz teorie? Dzieci autystyczne czesto sa interesujace dla dzieci nt. Problem polega na tym ze one nie umieja budowac relacji. Np moje dziecko na poczatku jest zafascynowane nowym kolega robi wszystko co on nasladuje go slucha we wszystkich zabawach -tak go sobie rozkminia - jak to dziecko dziala i co ono lubi robic. Po czym jak juz to sobie rozkmini to dziecko zaczyna go nudzic i mu przeszkadzac i zwiewa przed nim. Na co dziecko Nt w ogole nie rozumie CO SIE STALO przeciez bylo tak pieknie... Watkodajce bym w sumie poradzila zeby jej syn dal troche przestrzeni temu chlopcu - niech mu z daleka daje sygnal ze jakby co bedzie sie dalej przyjaznil (bo on rozumie chce?) tak z moich obserwacji to tamten tez go lubi tylko troche przedawkowal i poczul sie osaczony (choc pewnie sam zachecal do osaczenia... skomplikowane to wszystko)

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                • ninanos Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 08:02
                  Popatrz o tym co napisała lili
                  Pewnie dla osób wykluczonych w jakiejkolwiek formie autysta może stać się atrakcyjny, grupa może tez tolerować jak mało szkodliwy.
                  Mój syn ma kolegę autystę i on zawsze obok nich, ale tak naprawdę nigdy nie z nimi, chłopcy go akceptują, pozwalają mu z nimi np. w piłkę grać, ale gdy przesadza to od razu się od niego odcinają. Dla nich on jest zupełnie obojętny, żaden nigdy po niego do domu nie idzie czy wyjdzie na dwór, a jak przyjdzie to z nimi siedzi.
                  • ichi51e Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 08:16
                    a syn watkodajki cos w tym chlopcu zobaczyl (i inne dzieci bo jest ze sie ze wszystkimi bawi) autysci tez rozni jedni maja zerowa potrzebe kontaktu inni wieksza roznie bywa.
                    I niektorzy autysci naprawde maja w sobie cos co przyciaga dzieci nt - nie tylko te ktore sa odrzucane i wsrod swoich sie nie odnajduja.

                    --
                    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                  • lauren6 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 08:26
                    Ichi ma rację. Autyzm to nie choroba ze sztywno opisanymi objawami tylko spektrum zachowań. Każdy autysta jest unikalny, a łączy ich wspólny mianownik, że przekraczają normy zachowań społecznych. To, że kolega Twojego syna zachowuje się w pewien sposób nijak nie da się przenieść na wszystkie osoby ze spektrum. Owszem, w Polsce ma się świetnie stereotyp, że autystyczne dziecko jest mrukiem, zawsze na boku grupy i nikt nie chce się z nim bawić. Jest jednak grupa dzieci, które na pozór świetnie odnajdują się w towarzystwie. Bardzo szybko skracają dystans z nowo poznają osobą, co jest jak najbardziej cechą spektrum, ale wielu ludzi odbiera to pozytywnie. Taki dzieciak będzie mówił na każdy temat, nie ma dla niego czegoś takiego jak "tabu" czy "nie wypada". I znowu są to cechy generalnie źle odbierane społecznie. Ale czy będą odbierane źle w grupie rówiesniczej? Taki wyszczekany kolega, który nie boi się mówić prawdy między oczy może być odbierany jako fajny, ekscentryczny, szczególnie jeśli pyskuje dorosłym.
                    • ninanos Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 08:38
                      Tylko, że on nie jest nijaki, jest właśnie taki jak opisałaś, wali prosto w oczy, jest głośny, rozgadany i generalnie za dużo go wszędzie. Jak byli młodsi to wszyscy tacy byli i dystans był mniejszy, choć też bywały spięcia. Teraz mają po 10 lat, zachowania kolegi im się nie podobają i jak przesadza to się po prostu z nim nie bawią, nie grają. Oni z pewnych zachowań wyrośli i wydają im się teraz głupie. Przez te wszystkie lata przyzwyczaili się, wiedzą że X ma autyzm, dlatego go tolerują i generalnie jak nie wadzi i nie przeszkadza to z nimi się bawi.
    • cruella_demon Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:46
      Po pierwsze nie pozwoliłabym na koleżeństwo z łobuzem.
      Po drugie, nauczyłabym syna się odcinać. Jak tamten znowu przywali się do wyglądu syna, to niech mu odpowie, najlepiej przy innych dzieciach, ze lepiej mieć problem fizyczny, który z czasem zrehabilituje, niż być nienormalnym, bo zaburzonych psychicznie wszyscy omijają i wariatów nikt nie lubi.
      To jest sytuacja, w której moje dziecko miałoby pełną dyspensę.
      • ninanos Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:52
        Tylko wiesz to niewiele daje, bo tylko napędzi jeszcze bardzie tamtego, najlepiej nie dawać mu się wciągać w dyskusję i totalnie odciąć się od "kolegi". Oczywiście wychowawca, pedagog powinni zostać powiadomieni, a syn poinformowany, że o takich rzeczach informuje się rodziców.
        Autystyk ma dupochron w szkole i poza tłumaczeniami nikt palcem nie kiwnie.
      • lauren6 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 19:56
        > Po pierwsze nie pozwoliłabym na koleżeństwo z łobuzem.

        Te dzieci mają 10 lat, nie 3.

        > Po drugie, nauczyłabym syna się odcinać. Jak tamten znowu przywali się do wyglądu syna, to niech mu odpowie, najlepiej przy innych dzieciach, ze lepiej mieć problem fizyczny, który z czasem zrehabilituje, niż być nienormalnym, bo zaburzonych psychicznie wszyscy omijają i wariatów nikt nie lubi.

        Skończy się na tym, że dziecko autorki będzie miało obniżone zachowanie za nabijanie się z niepełnosprawności kolegi. Albo tamten chamek wymyśli jakieś nowe epitety oraz sposoby na utrudnienie życia jej dziecku. Nie słabym w stronę eskalacji konfliktu.
        • ponis1990 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 20:21
          Nie, mi się nie podoba pomysł żeby syn się odcinał ,,a ty jesteś wariat" bo to moim zdaniem taki sam kaliber, jak śmianie się z niepełnosprawności fizycznej. Synowi nie zakazywałam kontaktów prędzej, bo nie działo się nic niepokojącego. Dlaczego syn się z nim poznał? Ano w busie się poznali, i razem uczęszczają na świetlicę. Tamten z początku, z tego co syn opowiadał, szukał syna na przerwach, szukał jego towarzystwa. Niby było ok (syn faktycznie musiał go lubić, zawsze chciał siedzieć tylko koło niego w busie itd.) Co do reszty kontaktów z klasą miałam okazje poobserwować na zielonej szkole, byłam z nimi dwa tygodnie - swoja klasę ma naprawdę ok, nie zauważyłam żeby stał jakoś na uboczu, bawił się to z tym, to z tamtym, do szkoły chodzi chętnie

          --
          Lubię placki
          • chocolatemonster Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 21.10.19, 23:36
            Wyjasnilabym cala sytuacje z wychowawca i rodzicami tego 'kolegi' bo oni moga nie wiedziec co ten wygaduje (moja corka tez potrafi cos chlapnac choc nigdy czegos tak podlego i glupiego jak ten chlopak do Twojego syna). Nie bede tlumaczyc tu autysty bo autysta oprocz tego, ze ma autyzm to ma swoj charakter (lub tez charakterek) i to nie 'autyzm' wyzywal Twojego syna ale wredota i chamstwo. Przykro mi , ze takie cos spotkalo Twoje dziecko. Bardzo wspolczuje.
          • ashleigh41 Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 08:19
            Ja bym poczekala na to co zrobi szkola, powinni ze tak to nazwe pogodzic ich i pomoc zrozumiec temu chlopcu ze takie zachowanie rani uczucia jego kolegi itd. Na ile to bedzie mozliwe trudno powiedziec skoro to zaburzone dziecko, moze miec problemy z rozumieniem pewnych rzeczy. W tym przypadku to zadanie szkoly.
    • turzyca Re: Taka sytuacja szkolna... co sądzicie? :( 22.10.19, 08:34
      Quasimodo staje się bohaterem, uwielbianym przez tłumy. O tym że zdobywa pożądaną przez innych dziewczynę, nie wspominam.
      Może, skoro syn ma garb i pewnie jeszcze kiedyś usłyszy takie przezwisko, oswoić temat i obejrzeć bajkę?

      A aktualna sytuacja to może być nieumiejętność zakończenia znajomości - nie chcę już się bawić więc odsuwam za wszelką cenę.
      Czy też kolega w międzyczasie zaczął za nim łazić i go przezywać? Bo to trochę zmienia widzenie sytuacji.

      --
      "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka