Dodaj do ulubionych

Czy on chce mnie wykorzystać?

23.10.19, 09:01
Doradzcie mi proszę, bo zastanawiam się czy aby nie zwariowałam. W lipcu poznałam mężczyznę na drugim końcu Polski. Z racji tego, że prowadzę własną działalność byłam w tamtym miejscu tj.naszym rodzinnym domku letniskowym 3 tygodnie i jednocześnie pracowałam. Mężczyzna 42 letni, wolny, bez byłej żony i dzieci, bardzo przystojny, kulturalny, inteligentny, spokojny. Jako, że akurat byłam w trakcie decyzji o rozstaniu z wieloletnim partnerem, nie rozpatrywalam tego mężczyzny w kategorii kandydat na cokolwiek. Bardzo podobał mi się wizualnie, była duża chemia z mojej i jego strony. Facet bardzo zamkniety, nie opowiadał o sobie wcale. Powiedział tylko gdzie pracuje, w luźnej rozmowie o związkach rzucił, że ma trudny charakter i nie potrafi byc emocjonalnie blisko z kobietą, że trudno mu się zakochać. Mi mówił, że mam świetną figurę, że jestem bardzo seksowna, że mu się podobam, ale w domyśle tylko na seks. Po tych 3 tygodniach wróciłam do domu i byłam pewna, że kontakt się urwie, ale on dzwonił, pisał, pytał kiedy znowu przyjadę, albo kiedy on może przyjechać. Ja odwlekałam te wizyty wymowkami, że mam dużo pracy i może w przyszłym miesiącu, bo chciałam go bardziej poznac, gdyż wydawało mi się coś nie tak. On zaczął się obrażać, że nie zgadzam się z jego inicjatywą spotkania. Przestawał się odzywać, nie odpisywał na moje wiadomości, nawet na pytanie czy coś się stało, prosiłam żeby chociaż dał znać, że zyje, nic. Po kilku dniach sam znowu dzwonił, pisał jakby nic się nie stało do następnego pytania kiedy przyjadę. Gdy odpowiadałam, że nie wiem znów milczenie, tylko dłuższe. Na początku reagowałam na tę manipulacje pytaniami o co mu chodzi, co się stało, dlaczego się obraził, ale potem gdy on milczał, ja też. W głowie zapaliła mi się czerwona lampka i zrodziło pytanie czy ta znajomość ma sens. Tym bardziej, że on dalej był zamkniety, nie opowiadał o sobie, bo mówił, że nie lubi. Gdy pojął, że nie reaguje, odpuścił obrażanie, ale pojawił się problem z pracą, bo szykują się zwolnienia, a on ma kredyt. Zaczął mieć ciągle zły humor i mówił, że musi zacząć oszczędzać, albo pożyczyc pieniądze od znajomych. Chciałam pomóc, bo ten rejon Polski gdzie mieszka plus małe miasto nie dają perspektyw. Prosiłam, aby przesłał mi swoje cv, sprawdzę, czy jest dobrze napisane, nie przesłał. Znalazłam ofertę pracy, podziękował. Proponowałam, że może wyjazd z kraju, że mam dużo znajomych w Niemczech, też nie. Pisałam słowa wsparcia, że wszystko się ułoży, że znajdzie pracę itp. Nadal miał zły humor do tego stopnia, że potrafił nie odpowiadać na moje wiadomości tydzień, nie odbierać telefonów i gdy w końcu powiedziałam, że zły humor nie rozwiąże jego problemów i że musi wziąć się w garść i działać, oznajmił mi, że go nie rozumiem i nie pomagam. Wszystkie rozmowy kończyły się jego stwierdzeniem, że ja go nie rozumiem. Po tych słowach podjęłam decyzję, że zakończę tę znajomosc, bo facet chyba nie jest do końca normalny. Powiedziałam mu, że to nie ma sensu i że kończę tę znajomość, na co on, że wczoraj był w mieście X 600 km oddalonym od jego miejsca zamieszkania, w sprawie pracy i zatrzymał się w hotelu Y, ale pracy nie dostał. I jak się okazało było to wierutne kłamstwo, bo sprawdzilam, ze w mieście X nie ma hotelu o nazwie, która podał. Zaczęłam podejrzewać, że manipulował mną tym złym humorem, obojętnością i obrazaniem się, abym zaproponowała, że pożyczę mu pieniądze. Wiedział, że mam przynoszącą dochody działalność, że pochodzę z zamożnej rodziny, widział moje auto, przez skypa prosił, abym pokazała mu jak wyglada mój dom. Czy mam rację?
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka