Dodaj do ulubionych

Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecinie?

23.10.19, 10:51
Właśnie przeczytałam, że zmarła dziewczynka, która urodziła się w skutek pomyłki przy IVF. Kobieta, która ją urodziła nie była jej biologiczną matką, nasienie jej męża omyłkowo połączono z komórkami jajowymi innej kobiety.
I niezmiernie mnie bulwersuje nie sam fakt, że do pomyłki doszło. Mylą się w swojej pracy wszyscy, nawet chirurdzy przy amputacjach. Ale tym razem nie tylko nikt nie poniósł konsekwencji. Nie odnaleziono nawet matki genetycznej tego dziecka. Przecież to musiała być pacjentka tej samej kliniki lub dawczyni komórek zarejestrowana u nich.


szczecin.onet.pl/nie-zyje-hanka-firanka-hania-malinowska-byla-ofiara-pomylki-in-vitro/y3ycbsd?utm_source=onetsg_fb_viasg_wiadomosci&utm_medium=social&utm_campaign=onetsg_fb&srcc=ucs&utm_v=2
gs24.pl/to-juz-koniec-bulwersujacej-sprawy-pomylki-in-vitro-nikt-nie-odpowie-za-blad/ar/13456700
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 11:02
      "padaczka psychoodporna" - wiwat, nasi rzetelni, mądrzy dziennikarze!

      Z tego samego względu trudno się odnieść do Twoich zarzutów. Bo pytanie brzmi czy choroba dziecka była związana z pomyleniem jajeczek czy nie? Bo jedna sprawa sądzić się o zamianę gamet i urodzenie nieswojego dziecka (tu się należy odszkodowanie, ale chyba z powództwa cywilnego? niech prawniczki sporostują), inna - o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu związanego z zamianą gamet. Druga sprawa - nie wiemy, czy właścicielka jajeczka była poszukiwana, czy została czy nie została odnaleziona, byc może tak i być moze nie chciała się w żaden sposób angażować - żaden z artykułów się do tego zagadnienia w ogóle nie odnosi.

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • kamin Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 11:12
        Nie chodzi mi o dochodzenie sprawiedliwości za chorobę dziecka,
        Szpital dokonał pomyłki, ta kobieta nie wie, co stało się z jej komórkami jajowymi, nie wie czy ktoś inny nie urodził jej dziecka.
        Szpital nie podjął próby wyjaśnienia do kogo należały komórki jajowe, które zostały użyte do procedury.
        Sąd stwierdza, że nic się nie stało. Nie wiem, czy jest jakaś instytucja, która mogłaby nakazać ustalenie co właściwie zaszło?

        Kiedyś był z nimi obszerny wywiad, w nim więcej szczegółów. Ja się wkurzam za każdym razem kiedy przeczytam o tej sprawie.

        wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24846549,pomylka-in-vitro-urodzilam-nie-swoje-smiertelnie-chore.html
        • memphis90 Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 11:38
          Tak, dziecko mialo wadę genetyczną ale (jak już sobie teraz sprawdziłam) wada ta nie jest przekazywana przez rodziców, tylko to świeża mutacja. Czyli nie jest zależna od użycia cudzej komórki jajowej. Teraz pytanie jakie sprawy i z jakiego powództwa się toczą. IMO dla mnie oczywiste jest odszkodowanie za samą pomyłkę, z powództwa cywilnego można domagać się w zasadzie dowolnej kwoty. Inna sprawa za błąd w sztuce skutkujący pomyleniem jajeczek, tu też zdaje się nie ma większych kontrowersji. Jeszcze inna - za spowodowanie uszczerbku na zdrowiu. Tą ostatnią sąd moglby umorzyc, jeśliby uznał, że mutacja zarodka nie jest zależna od użytych gamet, a jest sprawą losową.

          >ta kobieta nie wie, co stało się z jej komórkami >jajowymi, nie wie czy ktoś inny nie urodził jej >dziecka
          Pytanie czy prawnie wolno cokolwiek robić w tej sprawie? Czy wolno poddawać badaniom genetycznym inne dzieci urodzone w tej klinice? Czy rodzice musza wyrazić zgodę na badanie ich dzieci, bo być moze pochodzą z innego jaja? Moim zdaniem nie da się nikogo zmusić do poddania się badaniom genetycznym poza nakazem prokuratora (a prokurator powinien mieć na względzie gł dobro samego dziecka) , ale znów - prawniczki mogą mnie poprawić. Prawnie tak czy inaczej matką jest kobieta, która urodziła, a nie właścicielka jajeczka. I co miałoby się stać, gdyby odnaleziono jajeczko tej kobiety - odebrać dziecko innej kobiety? A co z genetycznym ojcem tego innego dziecka?

          --
          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
          • woman_in_love ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzędne 23.10.19, 11:49
            a dziecko ma prawo znać swoich rodziców. Zatem badaniom powinny zostać poddane wszystkie dzieci z tej kliniki, bez względu na to czy rodzice się zgadzają czy nie. Bo być może to nie jednostkowy przypadek, a większy - tym bardziej, że chodziła plota, że jedna z laborantek odnalazła Jezusa i celowo zamieniła te jajeczka.
                • memphis90 Re: ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzęd 23.10.19, 13:59
                  Aha, czyli jak ostatnio tu jakiś troll postulowal obowiązkowe badania genetyczne po porodzie, bo a nuż się matka puściła z innym...?

                  --
                  "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                    • memphis90 Re: ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzęd 23.10.19, 16:38
                      Mowisz? Wyobraź sobie, że masz 6-letnie teraz dziecko, żyjące z rodzicami, ktore je kochają i któremu mówisz, że chyba zaszła pomyłka i Twoje prawdziwe dziecko żyje gdzie indziej, a ono moze byc pomyłką i trzeba to sprawdzić. Dla jego dobra. I robisz to kilkudziesięciu dzieciom na przykład, bo przecież trzeba sprawdzić rzetelnie. Etyczne czy nieetyczne? Dla mnie skrajnie nieetyczne...

                      --
                      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                      • kamin Re: ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzęd 23.10.19, 19:26
                        Wyobraź sobie, że jako dorosła osoba przypadkowo odkrywasz, że Twoja matka nie może być twoją matką (np. po analizie grup krwi, zachorowaniu na chorobę przenoszoną genetycznie). Twoja matka zapewnia że nie byłeś adoptowana. Nie masz pojęcia co się stało, skąd się wzięłaś w tej rodzinie, kim jest twoja "prawdziwa" matka.
                        Można było temu zapobiec robiąc test genetyczny jak miałaś parę miesięcy i we właściwym wieku (raczej w pełnoletności) wyjaśnić co się stało. Miałabyś mozliwość poznać genetyczną matkę, dziadków, rodzeństwo. Tymczasem możesz nawet przypadkiem poślubić swojego brata, możesz nie wiedzieć, że jesteś obciążona rakiem jajnika i powinnaś się często badać.
                        To wszystko dlatego, że klinika nie wzięła odpowiedzialności za swoje błędy i nie przeprowadziła rzetelnego śledztwa.
                        Etyczne?
                        • memphis90 Re: ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzęd 24.10.19, 13:57
                          Miedzy hipotetycznie "przypadkowo odkrywasz majac 40 lat, wiedząc, że rodzice korzystali z IVF", a "już teraz fundujac traumę kilkudziesięciu dzieciom i ich rodzinom" widzę różnicę.

                          >Można było temu zapobiec robiąc test >genetyczny jak miałaś parę miesięcy i we >właściwym wieku (raczej w pełnoletności) >wyjaśnić co się stało.
                          Skoro mogłaś "we właściwym wieku i w pełnoletniości" dowiedzieć się co się stało, to co stoi na przeszkodzie, żeby.... dowiedziec się we właściwym wieku i pełnoletniości? Kiedy okaże się, że w ogóle jest jakis problem?

                          >Tymczasem możesz nawet przypadkiem >poślubić swojego brata,
                          Czyli wracamy do obowiązkowych badań wszystkich noworodków na świecie, bo a nuż ojciec dziecka nie jest ojcem dziecka i a nuz ktoś kiedyś poślubi swojego brata, bo tatuś sial jako mąż i nie mąż...? Czemu dostrzegasz takie akurat ryzyko tylko u dzieci z in vitro?

                          --
                          "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                          • kamin Re: ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzęd 24.10.19, 14:57
                            Co konkretnie jest tą traumą dla "kilkudziesięciu" rodzin? Pobranie materiału do badania DNA? Przecież nie postuluję odbierania nikomu dzieci, tylko dokładne ustalenie co w ogóle stało. Moim zdaniem te rodziny mają PRAWO do tej wiedzy. Informowani w razie wykrycie pomyłki byliby rodzice i do nich należy przekazanie właściwej informacji dziecku w wybrany przez nich sposób i wybranym czasie. Tak samo, jak mówi się dziecku o tym, że było adoptowane w dzieciństwie.
                            Zapewne w większości wypadków wynik badania DNA raczej da ukojenie, a niejedna kobieta, która w tym czasie korzystała z usług tej kliniki może mieć różne wątpliwości.
                            Ja mam jedno dziecko z IVF i gdyby ktoś po latach zorientował się, że zaszła jakaś pomyłka, chciałabym znać prawdę. Chciałabym też znać prawdę, gdyby okazało się, że to ja jestem takim zamienionym dzieckiem. Chciałabym znać prawdę, gdyby na skutek pomyłki gdzieś na świecie żyły moje genetyczne dzieci.
                            Tak jak rodziny dzieci zamienionych w szpitalu próbują desperacko ustalić co się stało i gdzie jest ich dziecko biologiczne. Nie po to, aby oddać, czy przestać kochać to niebiologiczne, ale mają taką potrzebę.
                            Nie rozumiem kompletnie strategii zamiatania sprawy pod dywan i udawania, że nic się nie stało.
                            Co do sprawdzania wszystkich dzieci po urodzeniu - oczywiście nie. Tak jak nie sprawdzamy wszystkich dzieci, czy nie zostały omyłkowo zamienione po porodzie. Ale jeśli są uzasadnione podejrzenia, że taka sytuacja mogła mieć miejsce - sprawdzić należy, a nie udawać, że nic się nie stało i jak nie ten noworodek, to inny.
                        • aerra Re: ale przecież uznajemy dobro dzieci za nadrzęd 24.10.19, 14:10
                          Jaka znowu "prawdziwa" matka? Prawdziwa matka, to jest - zresztą prawnie w Polsce również - ta, która urodziła i wychowała. A de facto - ta, która wychowała, bo urodzenie wcale nie jest moim zdaniem warunkiem.
                          Ale może zamiast pisać bzdurnie "prawdziwa" miałaś na myśli "biologiczna", ewentualnie zamiast "matka" - "dawczyni gamet"

                          --
                          super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
                          <*>
          • 3-mamuska Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 16:46
            Tak, dziecko mialo wadę genetyczną ale (jak już sobie teraz sprawdziłam) wada ta nie jest przekazywana przez rodziców, tylko to świeża mutacja. Czyli nie jest zależna od użycia cudzej komórki jajowej.

            No gdyby zapłodnili jajeczko matki właściwej do wady mógłby nigdy nie dojść i para miałby zdrowe dziecko swoje genetycznie.


            --
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • memphis90 Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 24.10.19, 13:59
              A gdyby użyli nasienia innego pana, to tez do wady mogłoby nigdy nie dojść. Trzeba dostrzegać związki przyczynowo - skutkowe, a nie tylko koincydencje.

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • 3-mamuska Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 25.10.19, 03:17
                memphis90 napisała:

                > A gdyby użyli nasienia innego pana, to tez do wady mogłoby nigdy nie dojść. Trz
                > eba dostrzegać związki przyczynowo - skutkowe, a nie tylko koincydencje.
                >


                Mowa jest o pomyłce kliniki z jajeczkiem ,nie z nasieniem.


                --
                -----------------
                Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • swinka-morska Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 14:40
              ichi51e napisała:

              > I rodzi sie takie male pytanko - czesto im sie tak myli? Dzieci ludzi ktorzy mi
              > eli tam iv sa ich dziecmi czy tez podmienione tylko nikt jeszcze tego nie spraw
              > dzil?

              Dla mnie bardzo symptomatyczne jest to, że do pomyłki doszło w państwowym szpitalu - miejscu zwyczajowo łączonym z bałaganem, z labem nieprzygotowanym do takiej pracy.

              Wiem jak wyglądają procedury bezpieczeństwa w prywatnej, bardzo dobrej klinice ivf i zaręczam Ci, że tam pacjenci mogą być spokojni, że nikt im niczego nie zamieni.
        • 3-mamuska Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 16:48
          aandzia43 napisała:

          > Ale za co? Za to że matka "dostała" nie swoje genetycznie dziecko - tak. Ale ch
          > yba nie za chorobę dziewczynki?
          >

          A nie przyszło ci do głowy ze jest duże prawdopodobieństwo ze gdyby została zapłodniona jej komórka dziecko urodziło by się zdrowe?


          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • memphis90 Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 24.10.19, 14:01
            Nie, nie ma takiego prawdopodobieństwa. Zadziałał czynnik mutagenny powodując mutację. Ten sam czynnik mutagenny z takim samym prawdopodobieństwem spowodowałby mutację u każdego innego zarodka.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • australijka Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 12:33
      Była taka historia związana z bankiem spermy. Prowadził go lekarz, który zapładniał kobiety swoim nasieniem. Miał wadę wzroku i te dzieciaczki też. Dwie matki spotkały się u okulisty i poza tą charakterystyczną wadą, dzieci były zwyczajnie bardzo podobne do siebie. I od słowa do słowa wyznały gdzie skorzystały z banku. Podobno ponad 60 dzieci było tego pana. A żeby było śmieszniej matki upomniały się o po śmierci pana doktora o pieniądze dla jego osieroconych dzieci. W Holandii to było?
    • szalona-matematyczka Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 23.10.19, 17:56
      Takie historie czesto sie zdarzaja. Znam pracownikow takich klinik in vitro (znanych i majacych piekne reklamy) i oni po alkoholu niezle historie opowiadaja. Ja nie jestem przeciw in vitro, ale wg mnie te kliniki powinny byc bardzo czesto kontrolowane i powinny byc drastyczne kary za rozne numery. Tam dla pieniedzy naprawde mozna wiele zrobic, takze wiele niemoralnych rzeczy. Nastepny aspekt to to, ze ludzie, szczesliwi,ze w koncu maja to dziecko, czesto za bardzo nie.pytaja, czemu synek nie ma podobienstwa do.ojca, albo do matki. Chyba, ze wada jest bardzo duza, to nagle.sie budza.
    • heca7 Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 24.10.19, 08:55
      Historia jak z horroru, sytuacja bez wyjścia. Co ta rodzina przeżyła przez 5 lat i nadal do końca życia będzie przeżywać? Żadne odszkodowanie nie cofnie tego co się stało. A na pewno powinno być słone. A jeszcze gorsze jest to, że nikt z winnych nie poniósł konsekwencji uncertain

      --
      Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
    • flegma_tyczka Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 24.10.19, 11:42
      Był taki stary kawał z brodą o blondynce:

      Blondynka po porodzie przygląda się noworodkowi po czym pyta:

      - Panie doktorze, ale czy to na pewno moje?

      W czasach in vitro dowcip ten właściwie nie jest już dowcipem. Dla własnego dobra in vitrowiczówki powinny po porodzie robić testy DNA.

      --
      Wolność wypowiedzi - dla każdego.
      • unaluna Re: Pamiętacie sprawę pomyłki przy IVF w Szczecin 25.10.19, 22:52
        Sytuacja z zamianą komórek rozrodczych, która miała miejsce w Szczecinie wydarzyła się jeszcze w czasach kiedy Polska, jako jedyny kraj w Europie nie miała ustawy dotyczącej wspomaganego leczenia niepłodności. Ustawa ta była bodajże ostatnią, którą podpisał prezydent Komorowski. Nie jest idealna, ale reguluje wiele kwestii, m.in. rejestr dawców, procedury pobierania komórek czy już samą rejestrację kliniki. Kiedy tej ustawy nie było, owszem były kliniki trzymające wysokie standardy, ale były też ośrodki, którym jakiekolwiek standardy były obce...
        Aktualnie niektóre kliniki (nie wiem czy wszystkie) mają tak zaawansowane systemy oznaczania komórek i przeprowadzania procedur sztucznego zapłodnienia, że błąd jest po prostu niemożliwy.
        Oczywiście, raz na jakiś czas pojawia się w prasie informacja, że gdzieś taka pomyłka się zdarzyła, ale równie często (czy też rzadko) pojawia się informacja o podmianie dzieci w szpitalu po urodzeniu...całkowita eliminacja błędu oczywiście jest nieosiągalna, ale czy każda kobieta rodząca dziecko w szpitalu potem sprawdza zgodność jego DNA, żeby wykluczyć podmianę?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka