Dodaj do ulubionych

Nie powiem złego słowa

25.10.19, 11:47
o nauczycielach więcej wink Byłam niedawno na zebraniu, widziałam się z wychowawczynią i nauczycielką polskiego młodego, aby opowiedzieć im o problemach syna. I spotkałam się z wielkim wsparciem, zrozumieniem i nowoczesnym podejściem w stylu "Dobrze, że pani przyszła, bo teraz inaczej podejdziemy do Dziubdziusia. Inaczej ocenimy, inaczej na niego spojrzymy, bo wydawało nam się, że jest po prostu trochę rozpuszczony, a jemu trudno się skoncentrować bo ma zdiagnozowane problemy z koncentracją i uwagą słuchową".

Doskonała współpraca trwa, widzę przyjazne i życzliwe nastawienie. Sugestie polonistki mnie pocieszyły, że dysgrafia to nic takiego, bo żyjemy w epoce komputerów i narzędzi cyfrowych a syn sobie doskonale z nimi radzi więc sobie poradzi. Tak bałam się 4. klasy a tu moja lokalna podwarszawska podstawówka i takie podejście. Po jakimś czasie pochwała od nauczycielki polskiego, że syn bardzo poprawił zachowanie i koncentrację na lekcji. Myślę, że wpływa na to terapia Johansena, która przechodzi w domu. Wróciłam do domu mocno podbudowana, zwłaszcza, że relacje z wychowawczynią klas 1-3 były napięte i np. zarzucała mi, że pracuję (sic!) i jest ze mną utrudniony kontakt. A tu obie nauczycielki były bardzo pozytywnie oceniły nasze wysiłki i zaangażowanie. Sami zauważyliśmy, że mały ma specyficzne problemy, poddaliśmy go badaniom w 3 placówkach i wdrożyliśmy wszystkie zalecenia, poinformowaliśmy szkołę o opinii z PPP i innych poradni. Jest szansa, że to wyprostujemy a z innymi dys-, jeśli się potwierdzą będzie musiał żyć. Dziubdziuś ma 9 lat. Jest ambitny i aktywny na lekcjach, chętnie zgłasza się, ale osłabiona synteza i koordynacja słuchowo- wzrokowa rzutują jeszcze na naukę. Do tego robi mega błędy, pisze niewyraźnie. Jest uważany za inteligentnego, bystrego i wygadanego, ale szybko się rozprasza. Czyta fantastycznie, ale nie przywiązuje wagi do szczegółów, lepiej materiał ustnie referuje niż odpowiada pisemnie na pytania. Pracujemy z nim dalej, bo pragnie sukcesów w szkole a na razie dostaje cały przekrój ocen od 3 do 6. Czy ktoś ma takie dziecko i jak sobie z nim radzi?


--
bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
Obserwuj wątek
      • bergamotka77 Re: Dobrze, że to napisałaś 25.10.19, 12:00
        Własnie dlatego napisałam. Bo zarzucano mi kiedyś, ze szkaluję nauczycieli. To nie tak, miałam problem z wychowawczynią młodego, która zarazem uczyła pawie wszystkich przedmiotów, narobiła dzieciom dużych zaległości w materiale licznymi nieobecnościami, do tego zamiatała problemy z agresją i dokuczaniem w klasie pod dywan. Nauczyciele ze starszych klas to inna liga - doświadczeni, życzliwi, konkretni i jak dotąd pokazują pełny profesjonalizm.

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
        • clara.veritas Re: Dobrze, że to napisałaś 25.10.19, 12:06
          I ja Cię rozumiem, bo nawet jeśli ktoś miał w życiu jakichś idealnych nauczycieli, takich prawdziwych mistrzów i pedagogów (a nie wszyscy mieli to szczęście, niestety), to jednocześnie nie ma chyba człowieka, który w czasie całej nauki (swojej, a potem i dzieci) nie zetknął się z jakąś osobą-porażką w tym zawodzie. Stąd zresztą, jak sądzę, w wątkach o nauczycielach zawsze ktoś ich nienawidzi - bo sobie ludzie przypominają tych idiotów, sadystów i zwyczajnych bezmyślnych głąbów, którzy kiedyś przez krótszy czy dłuższy czas ich czegoś "uczyli".

          ps.
          Zamiatanie problemów pod dywan to była klasyka już w czasach, gdy ja chodziłam do szkoły. Dlatego teraz bardzo jestem na to wyczulona przy moich dzieciach i też bym nie odpuściła.
          • bergamotka77 Re: Dobrze, że to napisałaś 25.10.19, 12:17
            No ja nie odpuściłam ale się przez to naraziłam wychowawczyni, która była do mnie dobrze nastawiona na początku. Z tym, ze zadyma która zrobiłam ( a otarło się o dyrekcję szkoły) spowodowała, ze rodzice są zjednoczyli i baaardzo szybko zaczęto działać. Wcześniej była postawa "Niedasie" i "Ja nic nie mogę". Poza tym nie raz zarzucano mi an forum, że idealizuję swoje dzieci. Nie, ja po prostu wiem jak dobrze sobie radzi z nauką starszy, jaką ma wiedzę i umiejętności, ale widzę też że młody ma określone problemy. Zresztą mam męża dyslektyka więc nie jest to dla mnie zaskoczeniem totalnym że młody prawdopodobnie ma co najmniej jedną dys-. Ale co dziwne, młody rozwijał się nawet lepiej społecznie i pod względem mowy, ruchowym czy samoobsługi niż starszy. Nie skreślam młodego zresztą, bo on tez może jeszcze wszystko ale świadomość pewnych deficytów i ich źródła pomaga działać.

            --
            bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

            morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
            • clara.veritas Re: Dobrze, że to napisałaś 25.10.19, 13:13
              zadyma która zrobiłam ( a otarło się o dyrekcję szkoły) spowodowała, ze rodzice są zjednoczyli i baaardzo szybko zaczęto działać. Wcześniej była postawa "Niedasie" i "Ja nic nie mogę".

              A to bardzo typowe - zawsze mnie dziwi, że tylu dorosłych ludzi "boi się" (czy im się po prostu nie chce?) wystąpić w obronie swoich przecież małych i bezbronnych dzieci. Dopiero jak ktoś odważniejszy ruszy temat, to się czasem (czasem, więc w zasadzie miałaś szczęście, bo w niektórych środowiskach takie niemoty będą ględzić między sobą, ale oficjalnie to, broń Boże, niczego nie powiedzą ani nie podpiszą) przyłączą i poprą słuszne postulaty.

              nie raz zarzucano mi an forum, że idealizuję swoje dzieci

              Dzieciom i tak wyszłoby to na lepsze niż gnojenie ich i wieczne oczekiwania, żeby stały na baczność, bo "co ludzie powiedzą". Mało to wątków o toksycznych rodzicach, dla których dziecko nigdy nie czuło się dość dobre i spełniające wymagania/nadzieje? Jakoś nie widziałam postów skarżących się, że "mama mnie idealizowała i tata wierzył, ze jestem wyjątkowa, dziś płacę za to zawyżoną samooceną i wymaganiami wobec świata, jak żyć" wink

              • bergamotka77 Re: Dobrze, że to napisałaś 25.10.19, 13:37
                Masz racje clara veritas, zapamiętam sobie te słowa. Choć nie, moja przyjaciólka ze studiów miała dokladnie takie problemy. W domu traktowana jak księzniczka uwierzyła, ze cały swiat powinien jej sprzyjać. Dobra praca sama sie do niej zgłosi, wspaniali faceci będa wiecznie zabiegać o jej względy itd. Dziś ma 43 lata i nie ma swojej rodziny, mieszka z matka i boryka się z toksycznymi relacjami z facetami plus nie pracuje, bo od lat żyje z rodzinnego majatku. A to niezwykle piękna i mędra dziewczyna była.

                --
                bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

                morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
        • kropkacom Re: Dobrze, że to napisałaś 25.10.19, 12:11
          > Nauczyciele ze starszych klas to inna liga - doświadczeni, życzliwi, konkretni i jak dotąd pokazują pełny profesjonalizm.

          Jak na razie. Prawda? To już lepiej wbić sobie do głowy, że w każdym zawodzie są dobrzy i źli pracownicy. Z czego, zły dla nas może być dobry dla innych. To właśnie obserwuje. Nie warto też od razu iść na wojnę, bo może się okazać, że po kontakcie twarzą w twarz nasza ocena będzie inna.
    • zetkaad Re: Nie powiem złego słowa 25.10.19, 12:09
      Moje dziecko ma podobne problemy. Nauczycielka ośmieszała przy klasie, twierdziła, ze opinia z poradni nic dla niej nie znaczy. Pracowałam z dzieckiem według zalwceń z poradni, ale pani naczycielka uważała, ze to durnoty. Tak ze tego
      • bergamotka77 Re: Nie powiem złego słowa 25.10.19, 12:22
        zetkaad napisał(a):

        > Moje dziecko ma podobne problemy. Nauczycielka ośmieszała przy klasie, twierdzi
        > ła, ze opinia z poradni nic dla niej nie znaczy. Pracowałam z dzieckiem według
        > zalwceń z poradni, ale pani naczycielka uważała, ze to durnoty. Tak ze tego

        O matko wspólczuję. Ja się obawiałam, ze tez uznają to za fanaberie i będą zlewac te opinie a jednak spotkało mnie miłe zaskoczenie. Dotąd nigdy nie rozmawialam z nauczycielami przedmiotowymi twarzą w twarz, bo starszy uchodzil niemal za geniusza więc co najwyżej słuchałam tylko komplementów od wychowawczyni ze strony nauczycieli przedmiotowych i uzasadnien dlaczego ma u nich 6 a nie 5 choc z ocen wychodzi 5+ wink


        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • stephanie_harper2 Re: Nie powiem złego słowa 25.10.19, 13:48
      Mój starszy miał podobne problemy. W podstawówce większość nauczycieli podchodziła życzliwie i ze zrozumieniem. Chodził na zajęcia kompensacyjne czy jak to się tam zwało. Polonistka też była bardzo pomocna. Jedna nauczycielka tylko oznajmiła klasie, że opinii z ppp ona nie uwzględnia. Mojemu bardzo pomógł trening uwagi słuchowej organizowany przez instytut w Kajetanach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka