Dodaj do ulubionych

na mojej ulicy

25.10.19, 19:50
Zamieszkałam przy niej w 1982. Ulica biegnie bokiem dużego osiedla, po jednej stronie blok przy bloku, szkoły, przedszkola. Po drugiej pojedyncze budynki, park, przystanki autobusowe. Szeroka jezdnia, po dwa pasy w każdą stronę. Na długości mniej więcej kilometra 7 przejść dla pieszych.
Wkrótce potem, jak zacęłam tam mieszkać, na przejściu zginął chłopiec idący do szkoły. Zrobliliśmy w tej szkole spotkanie z przedstawicielem ZDiKu. Prosiliśmy o sygnalizację świetlną na skrzyżowaniach na początku i na końcu osiedla. Usłyszeliśmy, że to niemożliwe - zaburzyłoby ruch.
W 1991/2 musiałam przez tę jezdnię przechodzić, idąc na spacer z babcią (92/3), psem na smyczy i niemowlęciem w wózku. Bałam się. O tym przechodzeniu myślałam już od rana, to byl najgorszy moment dnia.
Niedługo potem na przejściach zrobiono wysepki. BArdzo się cieszyłam. Któregoś dnia słuchałam lokalnego radia, ktoś zadzwonił: Co za pomysł, żeby drodze szybkiego ruchu robić wysepki spowalniające jazdę! Dzwoniący był po porstu wściekły.
Dowiedziałam się, że można drogę biegnącą przez osiedle w środku miasta, z przejściami co 100-150 metrów, uważać za drogę szybkiego ruchu.
Niedługo potem na przejściu dla pieszych zabito panią, która szła do swojego auta na parking strzeżony.
Mierzono prędkość samochodów. Znajomy powiedział: Nikt nie jeździ sześćdziesiątką, trzeba być idiotą, żeby tak się wlec.
I chyba wtedy zainstalowano sygnalizację świetlną na początku i na końcu osiedla.
Odżyliśmy.
Potem ograniczono prędkość do 50. Co ostrozniejszi kierowcy zaczęli jeździć sześćdziesiątką.
Po paru latach zainstalowano kolejne światła - na przejściu w pobliżu szkoły podstawowej.
Był też radar.
Ewidentnie spowalniał kierowców.
Ale go po dwóch-trzech latach zlikwdowano. Przeciwnicy radarów, pod wodzą elit, w tym niektórych znanych dziennikarzy, odnieśli sukces.
Chciałabym, żeby wrócił.
Jakiś rok temu zabito rowerzystkę. Miała pierwszeństwo, była na ścieżce. Jesiennymi rankami jeździmy do miasta pod słońce, które jest nisko, oślepia. Trzeba radykalnie zwolnić, kierowca pewnie się spieszył.
Jest jeszcze historia dość zabawna.
Rok 2012. Euro. Niektórzy właściciela aut przytraczają sobie flagi państwowe po obu stronach maski, kiedy jadą, łopoczą niczym skrzydła husarii.
Wracam do domu, jadę lewym pasem, zatrzymuję się, żeby przepuścić pieszych. Za mną jeszcze dwa albo trzy auta, a za nimi husarz. Ruszam, i wtedy husarz zjeżdża na prawy pas, wymija auta za mną, wjeżdża przede mnie i gwałtownie hamuje. Obserwowałam go wcześniej w lusterku, więc byłam przygotowana, zdążyłam.
Nie ma pointy.
Ciekawa jestem, co będzie dalej.
Na niedalekiej, też szerokiej, sześciopasmowej ulicy, gdzie prędkość jest ograniczona do 50 (ale kiedyś była do 70 i niektórzy wciąż to pamiętają) , wyłączano czasem w nocy sygnalizację. Ulica jest długa, szeroka, prosta. Przez przejście przechodziły dwa małżeństwa. Jeden z mężczyzn szedł nieco dalej niż pozostała trójka. Auto urwalo mu głowę, potoczyła się kilkadziesiąt metrów.
Jak na Patriarszych Prudach.



--
"Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
Obserwuj wątek
    • karme-lowa Re: na mojej ulicy 25.10.19, 20:01
      Rozumiem o co Ci chodzi.
      Moje dziecko przechodzi do szkoły przez taką ulicę na pasach. Dokładnie naprzeciwko szkoły.
      I ostatnio się żaliła, że żaden z kierowców ich (dzieci) nie przepuszcza na pasach.
      Dramat.
      • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 20:29
        O rany. Miałam wrażenie, że to się jednak zmieniło, że naprawdę jest lepiej niż kiedyś. W jakim mieście?

        --
        "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
        • karme-lowa Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:46
          nangaparbat3 napisała:

          > O rany. Miałam wrażenie, że to się jednak zmieniło, że naprawdę jest lepiej niż
          > kiedyś. W jakim mieście?
          >
          Mała mieścinka. Ale droga główna. Kiedyś była "Pani Stop". Już nie ma.
          U nas rodzice nie podwożą dzieci do szkoły, wolimy żeby się "dotleniły" na świeżym powietrzu. Ale teraz mam obawy.
          • karme-lowa Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:48
            karme-lowa napisała:

            > nangaparbat3 napisała:
            >
            > > O rany. Miałam wrażenie, że to się jednak zmieniło, że naprawdę jest lepi
            > ej niż
            > > kiedyś. W jakim mieście?
            > >
            > Mała mieścinka. Ale droga główna. Kiedyś była "Pani Stop". Już nie ma.
            > U nas rodzice nie podwożą dzieci do szkoły, wolimy żeby się "dotleniły" na świe
            > żym powietrzu. Ale teraz mam obawy.
            No i sama byłam wczoraj tego świadkiem. Ja się na pasach zatrzymałam. Z naprzeciwka nie zatrzymał się nikt.
            Bylam w szoku.
            • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:22
              Straszne.
              Pamiętam, że panie STOP wprowadziła Barbara Labuda. Okropnie się z nich naśmiewano z początku. To ciężka praca, ktoś opowiadał mi o panu, który wstydzi się, że jego mama to robi sad

              --
              "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
      • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 20:43
        gdyby moje dzieci teraz wrocily do polski, to chyba wiecznie by sie wszedzie spoznialy. tutaj uczy sie dzieciaki, ze na pasy wchodzi sie dopiero, gdy kola samochodu sie zatrzymaja. dla kierowcow tez jest haslo "rad steht, kind geht" (kolo stoi, dziecko idzie). tylko, ze tutaj wszyscy sie zatrzymuja, a juz zwlaszcza, gdy widza przed przejsciem dzieci. zwykle wyglada to tak, ze kierowca sie zatrzymuje i pokazuje reka, ze mozna isc, a dzieciaki w podziekowaniu do niego machaja. najczesciej kierowca jeszcze dzieciom odmacha, zanim przejda.
        • turzyca Re: na mojej ulicy 25.10.19, 20:51
          Eliszka, a od którego roku życia dzieci chodzą same do szkoły? Jest jeden wiek dla całej Szwajcarii, czy kantony są samorządne?

          --
          "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 20:57
            z tym bywa roznie. to zalezy w sumie chyba od gminy. u nas jest zalozenie, ze dzieci szkolne sa samodzielne, a w te samodzielnosc wchodzi rowniez dojscie do szkoly. obowiazek szkolny jest od 5 lat, wiec 5-latki chodza do szkoly same. w duzych miastach najczesciej ten wiek jest wyzszy. moje dzieci maja urodziny we wrzesniu i pazdzierniku, a rok szkolny zaczyna sie w sierpniu, wiec chodzili do szkoly sami jeszcze przed skonczeniem 5 lat.
                • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:22
                  nie jest duza, ale do szkoly chodzi ok. 140 dzieci. w polsce mieszkalam w miejscowosci o porownywalnej wielkosci, zaraz obok szkoly, ktora tez miala zwykle 120-140 uczniow. w trakcie mojej 8-letniej nauki w tej podstawowce bylo kilka wypadkow z udzialem dzieci na ulicy przed szkola. no i te 30 lat temu bylo o wiele mniej samochodow niz teraz.
            • turzyca Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:17
              Dzięki!
              Czyli ruch jest zorganizowany tak, żeby dziecko lat 4,5 było w stanie SAMO bez dorosłych dojść bezpiecznie do szkoły? Jak to się osiąga?


              --
              "Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach, dlatego myją te naczynia w krowim moczu."
              • nenia1 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:22
                turzyca napisała:

                Jak to się osiąga?
                >

                W dość prosty sposób

                Ze względu na wiele śmiertelnych wypadków Szwajcaria przed wieloma laty drastycznie zaostrzyła kary za przekraczanie szybkości. Surowe kary grożą już nawet za niewielkie przekroczenie szybkości.

                www.dw.com/pl/szwajcaria-drakońskie-kary-dla-piratów-drogowych-więzienie-za-szybką-jazdę/a-49473366


                • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:39
                  tak, to tez. mandaty i w ogole kary za wykroczenia drogowe sa tu bardzo wysokie. no i po zdaniu egzaminu na prawo jazdy dostaje sie je najpierw na okres probny, ktory trwa 3 lata. w tym czasie bardzo latwo jest je stracic i trzeba jeszcze zrobic kursy doksztalcajace dla swiezych kierowcow.
                • mona-taran Re: na mojej ulicy 26.10.19, 06:42
                  Wracaliśmy w wakacje z Włoch przez Szwajcarię. Wszyscy włoscy kierowcy z bombowca po przekroczeniu granicy zamieniali się w kierowców idealnych. Wysokości mandatów najwyraźniej działają na wyobraźnię nawet u idiotów wink
                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 09:25
                    o tak, wysokie mandaty dzialaja na wyobraznie nawet wlochom big_grin. przy czym wlochy kontynentalne, to jeszcze nic. w pazdzierniku bylismy trzeci raz na sardynii. za pierwszym razem przezylismy szok spowodowany zachowaniem sardynczykow na drogach. moj maz doszedl do wniosku, ze dla nich przepisy ruchu drogowego, to sa luzne sugestie. praktycznie codziennie widywalam sytuacje, za ktore u nas straciliby prawo jazdy, a pojecie ograniczenia predkosci dla nich chyba nie istnieje. przy ograniczeniu do 30 wyprzedzani sa ci, ktorzy jada 70! na poczatku staralismy sie stosowac do ograniczen, ale bylo to zbyt niebezpieczne dla nas. w koncu maz doszedl do wniosku, ze musi sie dostosowac, bo nas rozjada. ja tam balam sie wsiasc za kierownice.
              • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:36
                to jest kwestia edukowania spoleczenstwa i to od najmlodszych lat wlasnie. zanim te 5-latki pojda same do szkoly, przychodzi do nich na lekcje policjant, ktory tlumaczy zasady ruchu drogowego oraz kilka razy idzie z nimi na ulice i cwicza wszystko w praktyce. kazda klasa jest pod opieka policjanta przez cala podstawowke i co roku maja z nim kilka lekcji. w piatej i szostej klasie dochodzi jeszcze nauka poruszania sie po drogach rowerem i egzamin na karte rowerowa.

                poza tym na kursie prawa jazdy uczy sie kierowcow zwracac szczegolna uwage na pieszych, nawet jesli znajda sie w miejscu, w ktorym nie powinny byc. do tego spore kary za wykroczenia drogowe. jesli np. na egzaminie na prawo jazdy przeoczysz, ze przed przejsciem stoi pieszy i sie nie zatrzymasz, to oblalas egzamin. za przejechanie przez przejscie w momencie, kiedy na pasie obok zatrzymal sie samochod, zeby przepuscic pieszych, tracisz prawo jazdy. do tego w kazde wakacje pod nowym haslem rusza akcja przypominajaca kierowcom o tym, zeby zatrzymywac sie przed przejsciami.

                mnie tutaj uderzylo jeszcze to, z jakim szacunkiem piesi i kierowcy traktuja sie na drodze. kierowca zatrzymujac sie najczesciej wykonuje w strone pieszego gest reka, taki "pozdrawiajaco-przyzwalajacy", jak ja to nazywam albo pozdrawia go skinieniem glowy, a pieszy przechodzac unosi reke w kierunku kierowcy w gescie podziekowania.

                mysle, ze bardzo duzo dobrego robi szkolenie kierowcow w taki sposob, ze uczula sie ich na zwracanie szczegolnej uwagi na pieszych. na kursie na prawo jazdy kladzie sie na to naprawde duzy nacisk.
                • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:48
                  >>>mysle, ze bardzo duzo dobrego robi szkolenie kierowcow w taki sposob, ze uczula sie ich na zwracanie szczegolnej uwagi na pieszych. na kursie na prawo jazdy kladzie sie na to naprawde duzy nacisk.

                  Już kiedyś o tym pisałam, ale powtórzę:
                  Nasz znajomy zdawał w Szwajcarii egzamin na prawo jazdy. Nie zdał, bo nie zwolnił widząc dziecko biegnące chodnikiem, RÓWNOLEGLE do jezdni.
                  U nas oblewało się za jazdę nie dość dynamiczną. Nie wiem, czy wciąż jeszcze jest to możliwe, ale na pewno tak było.

                  --
                  "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 21:58
                    jak najbardziej mozliwe. w jednym z pytan na egzaminie teoretycznym tez jest wlasnie taka sytuacja z dziecmi bawiacymi sie na chodniku i pytanie, jak sie zachowac. wlasciwa odpowiedz jest, ze zwalniasz i jedziesz ostroznie w "gotowosci do hamowania".
                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:01
                    a jeszcze odnosnie kursu na prawo jazdy, to bralam dodatkowe jazdy rowniez w polsce. rozmawialam przy tym z instruktorem o roznicach w kursie i egzaminie. w koncu on sam stwierdzil, ze u nas kursantow uczy sie jezdzic, a w polsce zdac egzamin.
                • turzyca Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:08
                  Dzięki, że Ci się chciało tak rozpisać. Pytam się Ciebie, bo pamiętam, że robiłaś niedawno prawo jazdy i masz na świeżo. To jest naprawdę bardzo ciekawe, jak inaczej postrzega się ruch.

                  >za przejechanie przez przejscie w momencie, kiedy na pasie obok zatrzymal sie samochod, zeby przepuscic pieszych, tracisz prawo jazdy.

                  Porównajmy to z 500 pln i 10 punktami...


                  >do tego w kazde wakacje pod nowym haslem rusza akcja przypominajaca kierowcom o tym, zeby zatrzymywac sie przed przejsciami.

                  Niemcy mają "Schulanfänger - Verkehrsanfänger", zawsze mnie te plakaty strasznie rozczulają. Muszę sobie wyobrazić takiego przejętego pierwszaka, dla którego wszystko jest nowe, szkoła, ławki, pani, plecak, cała ta nauka. I że w sumie nic dziwnego że w mózgu zaaferowanym tyloma ważnymi sprawami brakuje miejsca na zastanawianie się, czy na pewno ten samochód nie jedzie za szybko. No więc mój nie jedzie. A plakaty dla mnie są szczególnie ważne przy przeprowadzkach, jak się nie ma dzieci w placówkach, to nie zawsze się wie, kiedy zaczyna się rok szkolny, bo w Niemczech nie ma jednego dnia dla całego kraju, różnice są dość znaczne, ale wysyp plakatów jest wyraźnym znakiem, że koniec wakacji się zbliża.

                  --
                  Kółka się kręcą?
                  • kasiamat00 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:28
                    W Zurychu w tym roku w okolicach początku roku szkolnego wisiały plakaty "Kinder ueberraschen" z dzieckiem na sprężynie wyskakującym z asfaltu. Dość makabryczne moim zdaniem.

                    W mojej okolicy (obrzeża Zurychu, ale nadal miasto, gęsta zabudowa) dzieci chodzą do szkoły zwykle same, nie wiem czy od 5 lat, siedmiolatki na pewno. I takie na oko dziesięcioletnie zdają egzamin na kartę rowerową, który wymaga wyjechania na ulicę prowadzaca do okolicznych wioch (ruch spory), skrętu z niej w lewo itp.
                    • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:34
                      o, ten plakat z dzieckiem na sprezynie tez widzialam.

                      na karte rowerowa zdaje sie w piatej lub szostej klasie (u nas ten egzamin jest co 2 lata i zdaja obie klasy), czyli dzieci 11-12 letnie. przynajmniej rocznikowo, bo moj syn bedzie jeszcze przed urodzinami, wiec bedzie mial jeszcze 10 lat.
                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:30
                    dobrze pamietasz, zdawalam w styczniu, wiec jak najbardziej mam na swiezo. niedlugo bede musiala zrobic kurs doksztalcajacy. w ogole na kursie bardzo mocny nacisk kladzie sie na to, ze piesi i rowerzysci sa pelnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, ale to kierowca samochodu ma zwracac na nich szczegolna uwage, bo dysponuje duzo bardziej "niebezpiecznym narzedziem".

                    w szwajcarii tez w roznych kantonach sa rozne terminy ferii. nawet w obrebie tego samego kantonu bywaja roznice i tez te plakaty sie przydaja. u nas przy wjezdzie do miejscowosci co roku pod koniec wakacji jest dodatkowo stawiany plakat zrobiony przez dzieci ze szkoly, ktory informuje, kiedy zaczyna sie rok szkolny. najpopularniejsze haslo akcji to "rad steht, kind geht", wlasnie ze wzgledu na to, ze dzieci uczy sie, zeby wchodzily na pasy dopiero po tym, jak kola samochodu przestana sie krecic. jakos chyba ze 2 lata temu u nas byl plakat z haslem "gall, du haltisch für mich a" i na nim dziecko z takimi oczami jak kot ze shreka. no i wez sie czlowieku wtedy nie zatrzymaj przed przejsciem smile
                    • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 06:29
                      >>>zdawalam w styczniu, wiec jak najbardziej mam na swiezo. niedlugo bede musiala zrobic kurs doksztalcajacy.
                      To świetny pomysł, u nas też powinny być - dopiero po paru miesiącach jeżdżenia zaczyna się rozumieć, na czym to polega, pojawia się mnóstwo pytań, jakieś przeżyte dziwne sytuacje -a u niektórych zdumiewająca pewność siebie. Jak długo trwa takie dokształcanie?

                      --
                      "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                      • eliszka25 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 09:42
                        w szwajcarii system jest zupelnie inny. po zdaniu egzaminu teoretycznego dostaje sie tzw. uczniowskie prawo jazdy, ktore upowaznia cie do jazdy twoim samochodem normalnie po ulicy, ale w towarzystwie kierowcy, ktory ma wiecej niz 25 lat i przynajmniej 5 lat prawo jazdy. nie musi to byc instruktor. takie prawo jazdy wazne jest 2 lata i w tym czasie musisz zdac egzamin praktyczny. w zwiazku z tym praktycznie kazdy, kto podchodzi do egzaminu praktycznego ma mniejsze lub wieksze doswiadczenie w jezdzie bez instruktora i nie jest kompletnym swiezakiem. wiekszosc robi tak, ze jezdzi z instruktorem, a potem trenuje z kims z rodziny. ja jezdzilam z instruktorem i mezem. nie ma okreslenia, ile godzin jazd potrzebujesz. instruktor okresla, czy jestes gotowa do egzaminu po 50, 100 czy dopiero 200 godz. jazdy z nim. juz w okresie pomiedzy egzaminem teoretycznym i praktycznym sa kursy doksztalcajace, ktore maja sens wlasnie u ludzi ktorzy maja za soba juz jakies doswiadczenie za kierownica. 2 sa obowiazkowe i jak ich nie zrobisz, to nie mozesz podejsc do egzaminu praktycznego, inne sa dobrowolne i zalezy to od szkoly jazdy, ile i jakie.

                        akurat w tym roku dosc mocno zmienily sie przepisy. do konca ubieglego roku bylo tak, ze po pol roku od zdania egzaminu praktycznego trzeba bylo zrobic pierwszy kurs doksztalcajacy, trwajacy 2 dni, a pod koniec tego 3-letniego okresu drugi kurs, tez 2-dniowy. w tym roku te kursy skrocono do 2x1 dzien, a od stycznia 2020 bedzie juz tylko jeden kurs jednodniowy. ja mam obowiazek zrobic ten jeden jednodniowy kurs. taki kurs, to jest nieco teorii i mnostwo praktyki pokazujacej, jak zachowac sie w roznych warunkach drogowych.

                        nie mam pojecia, dlaczego az tak drastycznie to ograniczono. moim zdaniem, szkoda, ze tak sie stalo, bo takie kursy jak najbardziej maja sens.
                        • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 10:50
                          też myślę, że szkoda, że skrócono, ale dobre i parę godzin.
                          Tak się zastanawiam - mamy piękne polskie porzekadło, żeby uczyć choćby od diabła - czy nie moglibyśmy pouczyć się od Szwajcarów? Ale może u nas nie sprawdziłoby się to jeżdżenie z członkiem rodziny? Szwajcarzy chyba w ogóle bardziej przestrzegają prawa, a jak mawiał mój wykładowca historii: czy znasz jakiś inny język, w którym istnieje imię SOBIEPAN?

                          --
                          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 10:58
                            zmienic musialaby sie mentalnosc kierowcow w polsce. poki to sie nie stanie, nie ma raczej szans na poprawe. mnie w niemieckim brakuje np. odpowiednika polskiego slowa "zalatwic". czasem trudno wytlumaczyc, o co chodzi, bo szwajcarzy nie znaja takiego okreslenia wink
                            • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 11:11
                              Otóż to.
                              Właśnie słyszę w radio, że polityk, który jadąc bez prawa jazdy potrącił rowerzystkę, został tego samego dnia znowu przyłapany na prowadzeniu auta.
                              To bardzo ciekawy przypadek, byłabym bardzo zainteresowana, co robił ten pan między jednym a drugim przyłapaniem, z kim rozmawiał, co usłyszał, co przemyślał, do jakich wniosków doszedł. O ile dobrze pamiętam, to bardzo idealistyczny polityk, marzę o dobrej psychologicznej powieści "Jeden dzień z życia...."

                              --
                              "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                                • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 09:18
                                  Wszystko ładnie, pięknie, tylko wy macie połączenia kolejowe i sieć rozwiniętych dróg. A u nas, kilka lat temu, Polska pn-wschodnia nie miala ani jednej drogi ekspresowej a do moich rodzicow nie było i nie ma kolei, jak do większości miejscowości w tamtym regionie. Kilka lat budowano drogi, ogromne korki, nie dało sie normalnie żyć. Fakt, można nie odwiedzać rodzicow - ale ja mam chora siostrę i jeżdzę tam dwa albo i wiecej razy w tygodniu.
                                  Co do reszty - zgadzam sie, wielokrotnie pisałam, ze nasze mandaty sa śmieszne, na dodatek kary za poruszanie sie bez prawa jazdy sa jeszcze śmieszniejsze. W Polsce nie ma odruchu dbania o dzieci poczynając od jakosci fotelików w autach (to oczywiscie sie zmienia), jak i o dzieci na pasach (choc moj syn jest doskonale widoczny, bo stając przed przejściem dla pieszych macha do kierowcy a potem idzie z podniesiona ręka w gore w geście: stop). Jedynie jedna wąska ulica dzieli mnie od ogromnego terenu rekreacyjnego, gdzie moj mały rowerzysta mógłby sie spełniać, ale niestety nie moge go tam puścić i nie ze strachu przed kierowcami w autach a przed rowerzystami, którzy jeżdżą po sciezkach rowerowych po 40 km/h i przecinają ścieżki/chodniki bez rozglądania sie. Moje dziecko szybciej zatrzyma auto niż barana na rowerze. Tak samo moj syn edukował inne dzieci, ze nie stoi sie nogami na krawezniku, ze patrzy sie nie tylko na pierwsze auto ale i na kolejne, czy kierowcy widza ze pierwszy sie zatrzymuje (powszechne używanie tel kom), ze co trupowi bo jego racji i pierwszeństwie.
                                  Dlaczego nie ma policji przy pasach przy szkołach, przychodniach, szpitalach?
                                  DlacEgo nie robi sie społecznych kampanii?

                                  Nanga opisala przypadek swojej ulicy. U moich rodzicow jest podobna, szeroka dwupasmówka utkana światłami, a pomiędzy Nimi przejścia bez świateł. I były takie lata, ze i 2-3 osoby tam ginęły, zawsze przez wyprzedzające auto; teraz te pasy maja świecące znaki drogowe i jest trochę lepiej. Ale wlasnie ta pora roku, jesien, szarówka - sa najgorsze. A w odblaskach to siara chodzic...
                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 13:00
                                    i sadzisz, ze mentalnosc ludzi zalezy od jakosci drog? ciekawy wniosek, naprawde. akurat tak sie sklada, ze w szwajcarii jest calkiem sporo drog, na ktorych nawet 2 samochody sie nie mina, bo na wielkie i szerokie autostrady w wielu regionach zwyczajnie nie ma miejsca. na takich kretych, waskich drozkach jezdza tez autobusy i mimo to nikt nie rozjezdza masowo rowerzystow i pieszych, a rowerzystwo oraz dzieciakow w wieku od 13 lat na roznego rodzaju motorynkach jest tu cale mnostwo.

                                    rozumiem o co ci chodzi, bo na dobrej drodze z wydzielona sciezka rowerowa czy chodnikiem dla wszystkich jest lepiej i bezpieczniej, to oczywiste. jednak najgorsza jest mentalnosc, prezentowana rowniez w tym watku, ktora nie dopuszcza mysli, ze rowerzysta czy pieszy, to taki sam uczestnik ruchu drogowego, jak kierowca samochodu i tez ma pelne prawo jechac ulica czy przechodzic na pasach. w tym watku wyczytalam tez, ze ten ostatni wypadek, w ktorym ojciec rodziny zginal na pasach, to jest wina kierowcy, ktory sie przed tymi pasami zatrzymal! nie tego, ktory grzal przez miasto 130 km/h, tylko tego, ktory chcial zgodnie z przepisami przepuscic pieszych na pasach! dopoki takie myslenie sie nie zmieni, zadne drogi nie poprawia bezpieczenstwa pieszych i rowerzystow w polsce.
                                    • nenia1 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 13:22
                                      eliszka25 napisała:

                                      > i sadzisz, ze mentalnosc ludzi zalezy od jakosci drog?
                                      > ciekawy wniosek, naprawd
                                      > e. akurat tak sie sklada, ze w szwajcarii jest calkiem sporo drog, na ktorych n
                                      > awet 2 samochody sie nie mina, bo na wielkie i szerokie autostrady w wielu regi
                                      > onach zwyczajnie nie ma miejsca. na takich kretych, waskich drozkach jezdza tez
                                      > autobusy

                                      Eliszko, mentalność ludzi zależy od bardzo wielu czynników, jakoś tak dziwnie się składa w Europie, że im bogatsze państwa tym i mentalność lepsza. Sądzę, że udowadnianie, że Szwajcarzy rodzą się z lepszą mentalnością niż Afrykanie w Burkina Faso niektórzy mogliby odczytać jako rasizm.
                                      A na szwajcarskich krętych i wąskich dróżkach nie da się po prostu szybko jeździć, jeździ się też znacznie bardzie uważniej i w skupieniu, pewnie nieraz widziałaś jak w praktyce jeździ tam autobus.
                                      • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 14:12
                                        nenia1 napisała:

                                        > Eliszko, mentalność ludzi zależy od bardzo wielu czynników, jakoś tak dziwnie s
                                        > ię składa w Europie, że im bogatsze państwa tym i mentalność lepsza. Sądzę, że
                                        > udowadnianie, że Szwajcarzy rodzą się z lepszą mentalnością niż Afrykanie w Bur
                                        > kina Faso niektórzy mogliby odczytać jako rasizm.

                                        nooo, teraz to juz pojechalas big_grin naprawde z moich wpisow wyczytalas cos takiego? serio? bo mnie sie zdawalo, ze piszemy o bezpieczenstwie na drogach. natomiast szwajcarzy nie rodza sie z lepsza mentalnoscia. nigdzie tak nie twierdze. ich sie po prostu od malego edukuje, co skutkuje takim, a nie innym zachowaniem na drodze oraz z pewnoscia zmienia tez mentalnosc, przynajmniej w jakims tam stopniu. o tej edykacji na roznych poziomach pisalam w tym watku dosc szeroko. poza tym, jak sama napisalas, w zmianie mentalnosci bardzo pomogly im wysokie mandaty. akurat mam porownanie praktycznie na swiezo, jak uczy sie mlodych kierowcow w szwajcarii i polsce. sa to naprawde spore roznice. tutaj ma znaczenie nawet to, ktora reka kierowca otwiera swoje drzwi, gdy chce wysiasc. jezeli na egzaminie na prawo jazdy wysiadajac, otworzysz swoje drzwi lewa reka, to nie zdalas. masz otwierac drzwi prawa reka, bo to wymusza obrot ciala i umozliwia zobaczenie zblizajacego sie rowerzysty. to naprawde nie jest kwestia wrodzonej mentalnosci, tylko edukowania powodujacego jej zmiane.


                                        > A na szwajcarskich krętych i wąskich dróżkach nie da się po prostu szybko jeźdz
                                        > ić, jeździ się też znacznie bardzie uważniej i w skupieniu, pewnie nieraz widzi
                                        > ałaś jak w praktyce jeździ tam autobus.

                                        na szwajcarskich kretych drogach jezdzi sie roznie. droga do naszej miejscowosci tez jest kreta, ale spokojnie sa odcinki, gdzie mozna jechac 80 (szybciej na takiej drodze nie wolno). przez wiekszosc roku dzieciaki od nas dojezdzaja do szkoly na rowerach i roznych motorynkach, wiec trzeba na nich bardzo uwazac i wierz mi, ze kierowcy naprawde na nich uwazaja. a co do autobusu, to on ma wieksze prawa niz zwykly samochod i przed wiekszymi zakretami po prostu wlacza swoj sygnal i jedzie dalej. wszyscy inni musza mu ustapic miejsca.
                                        • nenia1 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 19:28
                                          > nooo, teraz to juz pojechalas big_grin naprawde z moich wpisow wyczytalas cos takieg
                                          > o? serio? bo mnie sie zdawalo, ze piszemy o bezpieczenstwie na drogach. natomia
                                          > st szwajcarzy nie rodza sie z lepsza mentalnoscia.

                                          Nie no, oczywiście, że tak nie powiedziałaś, bo tak nie wypada porównywać, wypada natomiast porównywać do Polaków. Tymczasem dokładnie jest tak jak napisałaś, nikt się nie rodzi z określoną mentalnością, tylko się w niej wychowuje. A wychowanie to proces. Długoletni. Zamiast więc pisać, że najpierw powinna się zmienić mentalność kierowców w Polsce należało by się raczej zastanowić co ją zmienia. I zdać też sobie sprawę, że do zmian potrzebny jest czas, sporo czasu. Że każda zmiana to po prostu proces, na który niektóre państwa, z różnych powodów, najczęściej historycznych miały po prostu znacznie więcej czasu. Bardzo dobry przykładem jest tu historia Niemiec podzielonych po wojnie, jeden naród, a jednak mamy przykłady różnej mentalności, i to pomimo ponownego połączenia od 30 lat.


                                          Ja szczerze mówiąc nie widziałam, żeby ktoś na szwajcarskich krętych drogach jeździł szybko, autobusy na zakrętach wręcz przystają i tak oczywiście, że kierowcy ustępują mu miejsca bo technicznie po prostu mały samochód w porównaniu z wielkim autobusem ma większe możliwości, to autobus musi wjeżdżać na sąsiedni pas, żeby się wyrobił. Ja nie neguję oczywiście, że kierowcy w CH nie uważają, ale też nie porównuj prostej, szerokiej drogi, do krętych wąskich dróg, które same z siebie wymuszają prędkość i styl jazdy.
                                          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 20:15
                                            najwyrazniej nie zauwazylas, ale to wlasnie ja pisalam w tym watku o edukowaniu spoleczenstwa. od dzieci w przedszkolu poczawszy, a na kandydatow na kierowcach oraz pozniej juz kierowcach skonczywszy. nie wiem wiec, z czym ty teraz dyskutujesz. potrzebna jest zmiana mentalnosci i poki ona sie nie zmieni, na polskich drogach lepiej nie bedzie. mozesz to sobie interpretowac, jak ci sie podoba, mam to gdzies.

                                            o kretych drogach napisalam w odpowiedzi na stwierdzenie, ze szwajcarzy moga sobie jezdzic bezpiecznie, bo maja autostrady. w polsce tez sa autostrady, filmiki z tej bezpiecznej jazdy po nowych autostradach nawet na ematce mozna znalezc.
                                            • nenia1 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 20:37
                                              Oczywiście, że potrzebna jest zmiana mentalności, ale mentalność zmienia się najwolniej, dlatego też potrzebny jest czas. A ludzie by chcieli już od razu, najlepiej w dwa lata, pstryknąć palcem i zmiana. Wyjeżdżają do krajów, które na swoje miał znacznie więcej czasu, nie były wyniszczone przez wojnę, a wręcz na niej zyskały, nie miały demoralizującego społecznie ustroju komunistycznego, miały czas wypracować skuteczne sposoby na zmianę mentalności, i im się wydaje, że tam zawsze tak było. Patrząc na statystki liczba ofiar wypadków drogowych w Polsce stale spada, mimo, że samochodów przecież nie ubywa, a raczej przybywa. Co to znaczy? Że zachodzi proces. Że nie jest jeszcze jak w Szwajcarii. A jakim cudem miałoby być?

                                              I to, że w Polsce są też TERAZ autostrady to oczywiście fakt, ale to jest tylko jeden z czynników, a na rzeczywistość wpływ mają różne czynniki, rzadko kiedy jeden, sam fakt, że autostrady są NOWE powoduje, że dla wielu osób znowu potrzebny jest czas, żeby "oswoić" to co nowe.

                                              Szwajcaria to wysokiej jakości sieć komunikacyjna, i to nie od TERAZ, nie ma co z tym polemizować, to z pewnością również podnosi jakość bezpieczeństwa na drogach.
                                              • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:07
                                                nenia, ale ja sie z toba zgadzam odnosnie tego, ze jest to proces, nie stanie sie z dnia na dzien itd. to nie zmienia jednak faktu, ze poki to nie nastapi, jest jak jest. zszokowalo mnie natomiast to, co napisala volta i co czytalam juz niejednokrotnie na ematce, czyli, ze winny tragedii jest kierowca, ktory sie zatrzymal. nosz kufa, nie!!!!! zabil ten, ktory rozjechal czlowieka. koniec, kropka! usprawiedliwianie takich zachowan i spoleczne przyzwolenie na lamanie przepisow "bo drogi sa kiepskie", to naprawde tylko glupia wymowka.

                                                w polsce nie musi byc jak w szwajcarii, bo niby po co? wystarczy przestrzegac polskich przepisow stworzonych dla polskich kierowcow. tylko tyle i az tyle. i prosze, nie wkladaj mi w usta czegos, czego nie napisalam. nigdzie nie pisalam, ze w szwajcarii zawsze bylo super. ba, nawet teraz nie wszystko jest super. pisalam po prostu o tym, ile wklada sie wysilku, zeby na drogach bylo bezpieczniej. dla mnie sam fakt, ze potrzebny jest ten wysilek, coroczne przypominanie o rozpoczeciu roku szkolnego i inne tego typu akcje swiadczy o tym, ze proces nie konczy sie nigdy. nie wiem, skad ci sie wzielo, ze po przejechaniu polskiej granicy doznalam zacmienia umyslu.

                                                co do autostrad, to nie dziwi mnie, ze ludzie, ktorzy nigdy wczesniej po autostradach nie jezdzili, nie potrafia od razu sie po nich poruszac. zszokowalo mnie natomiast, ze ludzi, ktorzy przygotowuja sie do egzaminu na prawo jazdy, nikt poruszania sie po autostradach nie uczy! wykupilam sobie dodatkowe jazdy w polsce podczas wakacji. podczas jednej z jazd zasugerowalam wlasnie wjazd na autostrade i uslyszalam, ze "elki po autostradzie nie jezdza". no to jakim cudem kierowca, ktory przestanie byc "elka" ma potem umiec po tej autostradzie jezdzic? u nas jezdza, ja wtedy mialam juz kilkanascie godzin jazd wyjezdzonych tylko na autostradzie. do tego nie potrzeba nawet zmiany mentalnosci, wystarczy dobra wola instruktora.

                                                lepsze drogi, to tez jeden z czynnikow podnoszacych bezpieczenstwo na drogach, z tym nie dyskutuje i sama o tym w tym watku pisalam.
                                                • volta2 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:15
                                                  kochanie, zamiast powtarzać bzdury które wyczytałaś a których nie ma, to wróć może do szkoły i potrenuj rozumienie tekstu.
                                                  nigdzie nie piszę, że kierowca, który przepuścił jest czemukolwiek winny, natomiast wielu kierowców obserwuje w lusterku to co się dzieje za nim i jeśli widzi debila na nitce obok to rozmyślnie się nie zatrzyma, by uniknąć tego, co się stało z bmw.

                                                  jedna z drugą gęsią może i prześle takiemu w stylu prezydentowej całusa, ale może życie ocali, co całus ma do życia? pewnie nic, przy twoim wnioskowaniu, no jednakowoż coś może i mieć.
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:35
                                                    ach, czyli to nie twoje slowa?

                                                    volta2 napisała:

                                                    > i może dobrze że kierowca jest czujny i nie przepuszcza, właśnie te przepuszcze
                                                    > nia są najczęściej przyczyną takich wypadków jak ten z bmw. jeden uprzejmy się
                                                    > zatrzyma i człowieka nie ma...

                                                    kierowca bmw jechal 130 km/h. calkiem prawdopodobne, ze gdy kierowca na pasie obok sie zatrzymywal, to jeszcze nie byl w stanie zobaczyc go w lusterku.
                                                  • volta2 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 23:22
                                                    tak, wiem że w tym konkretnym przypadku mógł go nie widzieć, ale takich niezatrzymań na drugiej nitce w pl mamy plagę, i wystarczy że ktoś kto jedzie 60 się zatrzyma a drugi 80 i nie zatrzyma, efekt będzie podobny, niestety jak przy 100-130.
                                        • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:08

                                          tutaj ma znaczenie nawet to, ktora reka kierowca otwiera swoje drzwi, gdy chce wysiasc. jezeli na egzaminie na prawo jazdy wysiadajac, otworzysz swoje drzwi lewa reka, to nie zdalas. masz otwierac drzwi prawa reka, bo to wymusza obrot ciala i umozliwia zobaczenie zblizajacego sie rowerzysty.

                                          Genialne, chociaż najprostsze na świecie. Od jutra otwieram prawą i propaguję wśród znajomych smile

                                          --
                                          "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                                            • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:26
                                              thank_you napisała:

                                              > O boże, a wystarczy spojrzeć w lusterko...

                                              o boze, i taka ignorantka chwali sie, ze jezdzi po 50 tys. km rocznie.
                                              autokult.pl/30554,niewidzialne-zagrozenie-wielkim-wrogiem-kierowcow-co-to-jest-martwe-pole
                                              radze sie doedukowac, zanim kogos zabijesz patrzac w lusterko.
                                              • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:34
                                                I będzie mnie uczyć ta, która ma prawo jazdy od kilku miesięcy. OMG... tak, wystarczy spojrzeć w lusterko, nikt normalny nie otwiera drzwi na oścież, tylko sprawdza sytuację na drodze. W życiu nie otwierałam drzwi prawą ręką, a REGULARNIE parkuję w miejscu, gdzie muszę upewnić się, że nic mnie z lewej nie staranuje.
                                                I jeszcze NIGDY nie włączył mi się asystent martwego pola, gdy chciałam wyprzedzać. Naucz się ustawiać lusterka do gabarytów swoich i auta i korzystać z trzech lusterek i imaginować sobie ruch aut.
                                                Moje 50 tys km rocznie to 750 tys km rocznie doświadczenia, które musisz nadrobić, na dzikim zachodzie, a nie w policyjnej Szwajcarii. Powodzenia.
                                                • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:40
                                                  najwyrazniej te tysiace przejechanych kilometrow za wiele ci nie pomogly. nie da sie ustawic lusterek tak, zeby widziec w nich wszystko. no, ale najwidoczniej instruktorzy ze szkol jazdy i egzaminatorzy w szwajcarii sa idiotami, wszyscy jak jeden maz. ci w skandynawii, ktorzy ten patent wprowadzili, najwyrazniej tez. tylko jedna thank_you jest oswiecona i wie. ciekawe tylko, po co ci asystent martwego pola, skoro wszystko widzisz w lusterku big_grin

                                                  bez odbioru, nie mam ochoty na prymitywne przepychanki.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:48
                                                    To też tłumaczę ci - asystent martwego pola jeszcze nigdy mi się nie przydał, gdy miałam chęć na zmianę pasa. Ciekawe o czym to świadczy i dla kogo są ci asystenci?

                                                    No widzisz, takie "odruchy" są potrzebne dla ludzi, którzy nie potrafią samodzielnie myśleć i przetwarzać. Dlatego ja, mając 750 k km przejechane nie miałam nigdy nawet promila szansy na nadzianie się na rowerzystę, a ty musisz być tego odgórnie nauczona. A co z sytuacjami, przed którymi ktoś cię nie przestrzegł? Instynkt samozachowawczy zanika? Ups...
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 22:00
                                                    I zorientuj się serdeńko w budownie nowoczesnych lusterek, które przy poprawnych ustawieniu trzech lusterek (o tym pisałam powyżej) ELIMINUJĄ powstanie martwego pola. Ale rozumiem, że takie informacje nie dotarły do Szwajcarii.

                                                    Nie dziękuj, ja przejechałam tylko 750 k km, nie to co Ty, świeży kierowca, któremu wiedza z testów myli się z doświadczeniem. Też to przerabiałam. Powodzenia na drodze, tego nic nie zastąpi. Ciao!
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 22:14
                                                    moze i przejechalas te swoje kilometry, ale najwyrazniej na mozg ci to zaszkodzilo. nie przypominam sobie zlotko, zebym bawila sie z toba w piaskownicy, wiec moze przyhamuj z lekka. w przeciwienstwie do ciebie mam swiadomosc, ze nie jestem alfa i omega. doswiadczenie na drodze mam duzo mniejsze, ale zdazylam sie juz nauczyc, ze najgorszy typ kierowcy, to taki, ktorzy uwaza sie za najmadrzejszego. madry czlowiek uczy sie cale zycie, glupi do smierci taki zostanie.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 22:20
                                                    W związku z tymi przejechanymi kilometrami doskonale wiem, że nie jestem alfą i omegą, a nawet gdyby była, to ktoś z naprzeciwka tą alfą i omegą może nie być, dlatego stawiam na SWÓJ zdrowy rozsądek a nie bajdurzenie instruktorów o martwym polu, które przy tym rozsądku albo rozsądnych wyborach można WYELIMINOWAĆ. Już rozumiesz?
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 22:19
                                                    To nie atak, wystarczy myśleć i korzystać w sposób poprawny z lusterek a nie wykrzykiwać eureka mając kilkanaście/dziesiąt prawo jazdy, gdyż w tej sytuacji okazuje się, że byłaś zagrożeniem dla siebie/dla innych przez te lata.
                                                  • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 07:14
                                                    Może byłam zagrożeniem, ale na zagrożeniu się, Bogu dzięki, skończyło.
                                                    Wciąż jednak nie rozumiem, co Ci przeszkadza odwracanie się przy otwieraniu drzwi?

                                                    --
                                                    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                                                  • kokosowy15 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 22:23
                                                    To taka wschodnia cecha "nie będą mi mówić co mam robić, ja wiem lepiej, to ograniczenie mojej wolności". Co z tego, że gdzieś wymyślili sposób poprawiający bezpieczeństwo, to nie moje bezpieczeństwo tylko jakiegoś rowerzysty więc sposób jest głupi.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 22:33
                                                    Co z tego, że można ustawić poprawnie lusterka i nie mieć martwego pola, jak można ustawić chujowo lusterka i obracać się na boki w trakcie jazdy, udając, że tańczy się krakowiaka.
                                                    No, można i tak.
                                                  • nangaparbat3 otwieranie drzwiczek prawą ręką 02.11.19, 20:24
                                                    Jak się kazało, kiedy zaczęłam praktykować, nie ma nic, ale to nic wspólnego z martwym polem. Otwierający wcale się nie odwraca do tyłu, tylko nieznacznie, na tyle że automatycznie patrzy w boczne lusterko.
                                                    To naprawdę nie jest głupie. w momencie, kiedy samochód już stoi, mamy wysiadać, myślimy już nie o prowadzeniu i ruchu na drodze, ale o tym, co za chwilę będziemy robić, łatwo zapomnieć o innych uczestnikach ruchu.
                                                    Zwłaszcza dla takich jak ja, ruchowców, otwieranie prawą ręką to świetna opcja.


                                                    --
                                                    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                                                  • kokosowy15 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 08:16
                                                    Nie istnieje takie ustawienie lusterek, nawet asferycznych, likwidując całkowicie martwe pole. Dlatego opracowano system BLIS, ostrzegający o pojeździe W MRTWYM POLU.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 08:28
                                                    Aaa, tak myślałam. Nie wiesz. Bo wiesz, moje auto to ma nawet taki system, że mi kierownica wibruję, gdy na linię najadę. A nawet taki, że mi drzwi domyka. I sam długie światła zapala. I system SOS.

                                                    No więc - na czym polega blis? big_grin Jak to się "objawia" w trakcie jazdy autem? wink Opowiedz, plis...
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 08:22
                                                    gp24.pl/martwy-punkt-w-lusterku-mozna-wyeliminowac/ar/4426717

                                                    Tak jak pisałam - sposób z klamką jest dla idiotów, którzy nie potrafią ustawić lusterek. W trakcie jazdy też się odwracają całym ciałem, przed każdym manewrem zmiany pasa? Mójborze, uchowaj mnie przed takimi kierowcami na drodze...
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 08:52
                                                    och och, nia posikaj sie z tej swojej zajebistosci. sami idioci w tej szwajcarii, tylko jakos potrafia zatrzymywac sie na pasach nie rozjezdzajac przy tym pieszych, a tacy genialni polacy jakos nie sa w stanie sie tego nauczyc.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 09:04
                                                    Nie rozumiesz, że poprawnie ustawione lusterka eliminują martwy punkt i że zapewniają bezpieczeństwo na drodze tobie i innym użytkownikom dróg? Kwestia otwierania drzwi to chyba mniejszy problem niż bezpieczeństwo w trakcie jazdy, nie uważasz? Więc poprawnie ustawione lusterko powoduje, że nie masz martwego punktu - w trakcie jazdy i w trakcie otwierania drzwi.
                                                    No chyba, że nie umiesz ustawić poprawnie lusterka, wtedy rzeczywiście oglądaj się w trakcie jazdy (ups, a co ze słupkiem ograniczającym widoczność?) i otwieraj drzwi prawą ręką. I koniecznie, w takich przypadkach jak twój, auto z systemem monitorowania martwego pola.
                                                    I tak jak już pisałam - to ty nie brandzluj się swoją zajebistością, bo na to o czym piszesz masz zerowy wpływ, twoje państwo zwalnia cię z myślenia, my takiego szczęścia nie mamy. Ale tak jak w każdym bezpiecznym kraju najpierw infrastruktura a potem przepisy, tak i u nas będzie bezpiecznie tylko to TRWA.
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 09:37
                                                    to ty wyzywasz mnie od bezmyslnych idiotek, ale to ja brandzluje sie swoja zajebistoscia, acha.

                                                    w sumie moze i jestem glupia, bo nie wiedzialam, ze potrzeba specjalnej infrastruktury i specjalnych przepisow, zeby wiedziec, ze nalezy zwracac szczegolna uwage na pieszych i rowerzystow i zatrzymywac sie przed pasami. dla mnie to naturalny odroch.

                                                    o mnie wiesz wylacznie tyle, ze prawo jazdy mam niecaly rok. to ci jednak wystarczylo, zeby stwierdzic, ze jestem glupia, bezmyslna, nie potrafie jezdzic i w ogole jak smialam zwrocic jakakolwiek uwage bogini szos! a samochod to moze ty sobie zmien, bo ja na srodku szyby w tylnych drzwiach nie mam slupka, ktory ogranicza mi widocznosc, gdy odwroce glowe na 2 sekundy, zeby przez nia spojrzec i upewnic sie, czy lusterko nie przeklamuje rzeczywistosci. z tego, co piszesz wynika, ze nie masz w ogole zielonego pojecia, o czym mowie, ale wiesz, ze jestem glupia. coz, sama sobie wystawiasz odpowiednie swiadectwo.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 09:59
                                                    Dziecko, to ty piszesz, że NIE DA SIĘ. A da się. Żadne odwracanie nie jest potrzebne, bo DA SIĘ. Rozumiesz? Tak zwyczajnie - da się. Ale jak już pisałam - wolisz tańczyć krakowiaka w aucie i wyważać otwarte drzwi. No, co kto lubi. smile))

                                                    A o co ci chodzi z tym zatrzymywaniem się? Skoro wyżej Ci pisałam, że ja zatrzymuję się w 95% przypadków, choć NIE MUSZĘ, bo u nas pieszy ma pierwszeństwo będąc na pasach, a nie przed nimi. Na mnie państwo nie musi tego wymuszać, tak jak na Tobie. Ale ja w odróżnieniu od Ciebie nie robię tego bezmyślnie, bo patrzę nie tylko na to co PRZEDE MNĄ ale także na to co ZA MNĄ. Dlatego przed wyjazdem do jakiegokolwiek kraju nie muszę brać lekcji doszkalających, bo poprzez doświadczenie zdobyte na drodze jestem w stanie wyobrazić sobie, że w Szwajcarii mogę zamknąć oczy i zahamować przed pieszym, ale w Rosji zastanowię się nad tym 10 razy i zerknę najpierw w lusterko. Ty zaś tup sobie nóżkami, że na całym świecie nie jest jak w Szwajcarii i w ogóle jaką to my mamy mentalność. Sama z tej mentalności pochodzisz. big_grin
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 10:31
                                                    dziecko, to sobie zrob i wychowaj. ja twoim dzieckiem nie jestem, wiec moze troszeczke wcisnij hamulec, bogini szos.

                                                    bezmyslna byc moze jestes ty, a z pewnoscia zadufana w sobie tak, ze hej. nie masz zielonego pojecia, jak wyglada kurs prawa jazdy w szwajcarii, ale wiesz lepiej niz ja, ze instruktorzy sa glupi, a ja jezdze bezmyslnie i tancze w samochodzie krakowiaka. te twoje wypowiedzi swiadcza dobitnie o tym, ze nie masz zielonego pojecia, o czym ja pisze, ale za to jestes swiecie przekonana o swojej wyzszosci i madrosci.

                                                    na koniec tylko dodam, ze zadne lusterko nie pokaze obrazu tak, jak oko, a katem oka nie zobaczysz tyle, ile widzisz, gdy odwrocisz cala glowe. no, ale do tego to najpierw trzeba byc w stanie przez kilka sekund jechac prosto pomimo, ze nie spogladasz przed siebie. ci, ktorzy tego nie potrafia, polegaja wylacznie na lusterkach.

                                                    na dalsza dyskusje na takim poziomie przeszla mi ochota, wiec szerokiej drogi. tylko moze jeszcze poducz sie stron swiata, bo o ile mi wiadomo, to ani polska ani rosja nie lezy na zachodzie europy tongue_out
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 10:41
                                                    Ten hamulec to powinnaś była wcisnąć kilka wypowiedzi wyżej - dostosowałam ton swoich wypowiedzi do twojego tonu, to działa najskuteczniej.

                                                    Nie mam zielonego pojęcia jak wygląda kurs w Szwajcarii - opieram się na tym co ty napisałaś - że powiedzieli ci iż nie da się wyeliminować martwego punktu, bezpieczniej jest obracać całe ciało (tak, słupki ograniczają widoczność, sprawdź to sobie na parkingu i zobaczysz, co zobaczysz, a raczej czego nie zobaczysz przez słupki)

                                                    Super, to po co są lusterka, skoro wg ciebie nie pokazują odpowiednio obrazu? W Szwajcarii nie macie lusterek? Bo przy wysiadaniu obrót ciałem, przy zmienianiu pasa obrót ciałem. Buahaha, to mój jedyny komentarz na to TWOJE zapętlenie się w idiotyźmie, którego bronisz.

                                                    A o co ci chodzi z tym zachodem?
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 10:52
                                                    ty dostosowalas ton do moich wypowiedzi? lol! czyli to ja pisze, ze inni to idioci i to ja do ciebie zwracalam sie per slonko, dziecko i jeszcze pare innych? o co chodzi z zachodem, to sie dowiesz, jak poczytasz swoje wypowiedzi. widze, ze z pamiecia tez masz problem.

                                                    i tak, odkrylas ameryke, wszyscy szwajcarscy instruktorzy, to idioci, kierowcy sa bezmyslni, nie mamy w samochodach lusterek i w ogole nikt nie potrafi jezdzic, dlatego tylu pieszych i rowerzystow ginie tu na drogach.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 11:00
                                                    Przeczytaj swoje wypowiedzi z wczoraj z 19 i 20: weź wyluzuj, nie wylaczajac najwyrazniej ciebie, zbyt trudne do zrozumienia, polska to stan umysłu, nie fantazjuj, a potem: ignorantka, prymitywne przepychanki. A potem płacz, bo eliszkę biją. Pff, co za hipokryzja.

                                                    Nie mieszaj dwóch systemów walutowych. Wykazuję ci ignorancję w jednym temacie. To nijak ma się do tego, czy w Polsce potrafią ustawiać lusterka i z nich korzystać. Po prostu nie szkodź. Chcesz sobie otwierać prawą ręką to otwieraj, państwo za ciebie myśli, biedna eliszka nie potrafi ustawić lusterek to niech chociaż prawą ręką otwiera auto. Potem jeszcze zastanowią się jak jednak zminimalizować ryzyko odwrócenia uwagi przez obrócenie ciałem i eliminację słupków ograniczających widoczność. Nie martw się, w takim kraju żyjesz, załatwią to za ciebie.
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 10:35
                                                    dodatkowe jazdy w polsce wzielam, kiedy bylam tu na wakacjach przez miesiac i nie chcialam miec tak dlugiej przerwy w kursie. to bylo przed egzaminem na prawo jazdy. czytaj ze zrozumieniem pani madralinska.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 10:48
                                                    Po prostu przestań brnąć w to, że bezpieczniej jest odwracać głowę w trakcie jazdy niż patrzeć w poprawnie ustawione lusterka. Po prostu zwyczajnie szkodzisz, nie rozumiesz? Co innego gdy auto STOI, wtedy nie stanowisz żadnego zagrożenia i możesz sobie nawet przez bagażnik wychodzić. Ale jeśli wmawiasz ludziom, że nie da się poprawnie ustawić lusterek, że lepiej jest odwracać głowę w trakcie jazdy i udawać, że słupki nie ograniczają widoczności (dowiedz się może najpierw w których miejscach powstają te "martwe punkty") - to jesteś zwyczajnym szkodnikiem.
                                                    Zaś poprawnie ustawione lusterka pozwalają na bezpieczną zmianę pasów a zerknięcie w nie przed wyjściem z auta wystarczy, aby nie zabić rowerzysty drzwiami lub samemu nie wpaść pod nadjeżdżające auto.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 10:52
                                                    Jeśli jednak wmawia się wam, że nie da się wyeliminować martwego punktu to rzeczywiście lepiej, że obracacie się przed wyjściem z auta - zawsze to bezpieczniej dla ludzi.
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 28.10.19, 11:00
                                                    thank_you napisała:

                                                    > Po prostu przestań brnąć w to, że bezpieczniej jest odwracać głowę w trakcie ja
                                                    > zdy niż patrzeć w poprawnie ustawione lusterka.

                                                    nie, to ty nie potrafisz zrozumiec, ze najbezpieczniej jest patrzec w lusterka oraz spojrzec przez ramie zanim wykona sie manewr i sprowadzasz rozmowe do absurdu. wiec powtorze - szerokiej drogi, a ja ide wsiasc do samochodu przez bagaznik big_grin
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 28.10.19, 11:08
                                                    Nie, to ty napisałaś, że w szwajcarii ci powiedzieli, że nie da się tak ustawić lusterek, aby wyeliminować martwe pole i dlatego bezpieczniej jest odwracać się. A to bzdura. I z bzdurą walczę, ale patrząc po tych bzdetach, które piszesz - rzeczywiście nieskutecznie, więc i ja oddalę się z wątku.
                                                    Ciao.
                                                  • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 02.11.19, 20:28
                                                    Jak wyżej - otwieranie prawą ręką nie ma nic wspólnego z martwym punktem.
                                                    I proszę, daruj sobie "idiotów".

                                                    --
                                                    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 02.11.19, 23:15
                                                    Ma. Wystarcza dobrze ustawione lusterka i nawyk spoglądania w nie przed wyjściem z auta. A eliszka pisze ze nie ma możliwości poprawnego ustawienia lusterek (buahahaha) i ze bezpieczniej jest odwracać sie w trakcie jazdy, bo przeciez lusterkom ufać nie można (za to słupki w aucie magicznie znikają). Takie otwieranie prawa ręka jest dobre wlasnie dla ludzi, którzy nie maja wyrobionych odpowiednich nawyków - zerkania w lusterko co 3 sekundy a przede wszystkim zerkania w poprawnie ustawione lusterka. Wiec faktycznie / ty sobie otwieraj prawa ręka, ja nigdy nie pomyślałam o tym, aby otworzyć drzwi bez spojrzenia w lusterkA (a nie lusterkO) a system blis nigdy nie ocalił mi Tylka. Po prostu przy egzaminowaniu kogoś otwarcie drzwi prawa ręka jest „mierzalne” a rzucenie okiem w lusterko - nie, stad to.

                                                    Tyle w temacie.
                                          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 21:22
                                            nanga, to akurat nie jest patent szwajcarski, tylko skandynawski. u nas zaczeto to wprowadzac stosunkowo niedawno, ale juz na egzaminie na prawo jazdy trzeba miec to wycwiczone, bo nie zdasz.
                                    • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 14:34
                                      Tak, mysle ze mentalność kierowcow zależy od jakosci dróg oraz możliwości dojazdów. Czemu nie odniosłas sie do braku połączeń kolejowych i ekspresówek w 1/4 kraju? Gdybys stała w korkach 5 h to potem próbowałabys nadrobić czas przekraczając prędkość. Jesli nie jechałabys nigdy autostrada to wtaczajac sie na nia w wieku 60 lat po raz pierwszy w życiu, po prostu nie wiedziałabys jak jechac. I u nas dokładnie tak to wyglada.
                                      Mówisz, ze zmiana jest niemożliwa? A co, w Szwajcarii czy Norwegii zawsze tak było? Nie, wszystko było procesem. Strefy pieszych, programy - zero dzieci ginących w autach. U nas tez sie zmienia, te 15 lat od kiedy ja zrobiłam prawo jazdy to prawdziwa przepaść - spójrz na rowy w Polsce, jakie sa czyste. Myślisz, ze bogacenie sie społeczeństwa i większa świadomość nie miały na to wpływu?
                                      Wiesz, ze w Warszawie sa przejścia dla pieszych BEZ ŚWIATEŁ na czteropasmowej drodze? Rozumiesz? Czteropasmówka i brak świateł dla pieszych. Czy ktoś normalny to projektował? A ty masz pretensje do kierowcow, ze głupieją? Sa głupi, bo ustawodawca jest głupi. Jesli zaczną zmieniać prawo to i mentalność kierowcow sie zmieni. Ale niech nam stworzą jeszcze infrastrukturę oraz alternatywne możliwości dojazdu.
                                      • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 15:06
                                        ale ty myslisz, ze w szwajcarii sa tylko autostrady i nie ma korkow oraz przejsc bez swiatel? dojazdy do pracy i z pracy, to stanie w korkach. wozilam syna na kurs wspinaczkowy przez jakis czas. dojazd byl glownie autostrada. kurs zaczynal sie o 13:30 i dojazd zajmowal mi 25 minut. powrot do domu byl w poczatkach popoludniowego szczytu i trwal godzine. 4x dluzej, przez korki wlasnie. co rano w radio mozna sobie posluchac gdzie i jak dlugo stoi sie w korku w drodze do pracy. moj maz przestawil sobie godziny pracy, zeby nie jezdzic w godzinach szczytu, bo stal w kazda strone 2 godz. w korku. a drogi w polsce sa coraz lepsze. jezdze do rodziny 2-3 razy w roku i widze, jak wiele w tej kwestii sie zmienilo. widze tez, ze bardzo wielu kierowcow nie ma pojecia, jak sie jezdzi po autostradzie. bralam dodatkowe jazdy rowniez w polsce i wiesz co? na kursach prawa jazdy przyszlych kierowcow nie uczy sie jezdzic po autostradzie. kiedy spytalam o to instruktora, uslyszalam, ze "my jestesmy elka, a elki po autostradzie nie jezdza". u nas jazda po autostradzie, to czesc egzaminu na prawo jazdy i nie ma sily, zebys go zdala, jesli nie umiesz wjechac, zjechac oraz zachowac sie na autostradzie.

                                        ja nigdzie nie pisze, ze zmiana jest niemozliwa. pisze, ze poki za smierc pieszego na pasach obwiniany jest ten, ktory sie przed tymi pasami zatrzymal, a nie ten, ktory wjechal w czlowieka z predkoscia 130 km/h, to nigdy nie bedzie na drodze bezpiecznie. w szwajcarii tez nie od razu bylo pieknie. myslisz, ze dlaczego maja tak wysokie mandaty i tak szeroko zakrojona jest edukacja spoleczenstwa oraz te wszystkie akcje przypominajace np. o poczatku roku szkolnego. wlasnie dlatego, ze szwajcarzy wcale nie rodza sie lepsi i nic nie zmieni sie z dnia na dzien, a zeby zmiana byla znaczaca i trwala, potrzebna jest zmiana mentalnosci. tutaj nie ma spolecznego poparcia dla kierowcow rozjezdzajacych pieszych na pasach, a polskie ematki zwalaja wine na tego, ktory sie zatrzymal. widzisz roznice? bo mnie wlasnie o te roznice chodzi.

                                        nie bardzo wiem tez co maja pociagi do zachowania kierowcow na drodze. no moze tyle, ze wiecej pociagow oznacza wiecej torow i przejazdow kolejowych, z ktorych nie wszystkie sa strzezone i maja szlabany, wiec trzeba uwazac jeszcze bardziej, niz kiedy tych torow i przejazdow nie ma. najblizszy od nas przejazd kolejowy zamykany jest srednio co 15 minut, a w godzinach szczytu, kiedy pociagow jest wiecej, jeszcze czesciej. jak wioze syna na trening o 17, to przed przejazdem tworza sie calkiem spore korki.

                                        calkowicie natomiast sie zgadzam z tym, ze glupi jest ustawodawca i w bardzo duzej czesci winne takiej a nie innej sytuacji sa przepisy. juz samo znaczne podniesienie wysokosci mandatow i swiadomosc nieuchronnosci kary bardzo przyczynilyby sie do zmiany zachowania sporej czesci kierowcow.

                                        zeby bylo jasne - masz calkowita racje, ze lepsze drogi poprawiaja bezpieczenstwo. mnie jednak zszokowal wpis w tym watku, gdzie obwinia sie nie sprawce wypadku, tylko czlowieka, ktory zachowal sie zgodnie z przepisami. to jest mentalnosc, ktora w polsce spotyka sie calkiem czesto i poki ona sie nie zmieni, nawet najlepsze drogi nie zmienia wcale az tak wiele. poki kierowcy samochodow nie zaczna uznawac, ze pieszy czy rowerzysta sa pelnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, nie beda oni bezpieczni nawet na najlepszych i najnowoczesniejszych drogach.
                                        • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 15:49
                                          Byłam kilkakrotnie w Szwajcarii i wiem jak wyglądają drogi. Mówisz o korku, w którym stałaś godzinę. Ja stałam regularnie w korku po 5 h. Nie miałam żadnej alternatywy, rozumiesz? Mogłam wybrać autobus, ale niestety pks w miejscowości moich rodziców został zlikwidowany, pojawili się prywatni przewoźnicy z mocno okrojoną ilością kursów. Bardzo, bardzo chciałabym wybrać możliwość dojeżdżania do moich rodziców pociągiem, ale niestety miasto mające 60 tys. mieszkańców nie ma połączenia kolejowego. Nie ma też obwodnicy i przejazd w weekendy latem przez to miasteczko graniczy z cudem. I ty mnie pytasz co infrastruktura ma do rzeczy? Infrastruktura to nie tylko autostrady, ale zwyczajnie dobre drogi oraz alternatywne połączenia. U nas tego nie ma.

                                          Podniesienie wysokości mandatów uderzy tylko w tych, którzy są na prawdziwych etatach, cała reszta prezesów na najniższej krajowej śmiać się będzie do rozpuku. Tu trzeba edukować, edukować i jeszcze raz edukować, od spraw najprostszych do trudniejszych; mimo iż jest lepiej to wciąż jest kiepsko, ja robię rocznie kilkadziesiąt tys. km, po wszelkiej maści drogach i włos dęba staje.

                                          Wiesz, nikt nie obwinia gościa, który się zatrzymał. Ale ja zanim zatrzymam się na przejściu dla pieszych to zawsze najpierw patrzę w lusterko, aby ocenić, co się dzieje za mną - czy ktoś mi w d... nie wjedzie i moje wielkie auto rozpłaszczy pieszego lub czy inny idiota nie zasuwa zbyt szybko i nie skuma czemu ja się zatrzymuję. To nie jest zrzucanie winy na kogoś innego, póki takie wypadki są u nas - niestety - na porządku dziennym, to róbmy wszystko, aby do nich nie dopuszczać. Ja mogę pomóc tylko w ten sposób.

                                          Co do rowerzystów - przyjedź, eliszka, do Warszawy - to chyba najgorsi uczestnicy ruchu. Makabra.
                                          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 16:27
                                            naprawde chcesz sie licytowac na dlugosc korkow? sprobuj przejechac w piatkowy wieczor przez gotthard w strone ticino. ten godzinny korek byl na odcinku 11 km, naprawde uwazasz, ze to malo? najwyrazniej nie zauwazylas tez, ze odnosnie jakosci drog sie z toba zgodzilam.

                                            > Podniesienie wysokości mandatów uderzy tylko w tych, którzy są na prawdziwych e
                                            > tatach, cała reszta prezesów na najniższej krajowej śmiać się będzie do rozpuku
                                            >

                                            przyznam, ze tego nie rozumiem. jak sie nie jest na etacie, to sie w polsce nie placi mandatow? a o edukowaniu pisze przeciez od poczatku w tym watku.

                                            i może dobrze że kierowca jest czujny i nie przepuszcza, właśnie te przepuszczenia są najczęściej przyczyną takich wypadków jak ten z bmw. jeden uprzejmy się zatrzyma i człowieka nie ma...
                                            to jest wypowiedz z tego watku. co to jest twoim zdaniem, jak nie obwinianie kierowcy, ktory sie na pasach zatrzymal? no i to, co robisz, czyli niezatrzymywanie sie przed pasami, bo za toba lub obok ciebie moze jechac ktos, kto sie nie zatrzyma, jest tak naprawde przyzwalaniem na takie wlasnie zachowania na drodze. nie mowiac juz o tym, ze najczesciej jest to po prostu zwykla wymowka dla kierowcow, ktorym sie przeciez tak spieszy. rozwiazaniem sytuacji naprawde nie jest niezatrzymywanie sie przed pasami, no ludzie! to nie poprawia bezpieczenstwa, a wrecz przeciwnie. ludzie wiedza, ze zeby przejsc, musza wladowac sie na pasy i wymusic na kierowcach zatrzymanie sie, bo inaczej beda stac wiecznie. skoro uwazasz, ze to jest lepsze niz zatrzymywanie sie, to ja juz nie mam wiecej pytan.

                                            • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 19:07
                                              Nie chcę sie licytować na ilośc korków, próbuję ci uzmysłowić, co by sie stało, gdyby połnocno wschodnia część szwajcarii nie miała ani jednej drogi ekspresowej i tylko jedno połączenie kolejowe. smile Takie ćwiczenie na dzisiejszy wieczór wink
                                              I gdybyś stała w tym korku po 5 h, bo 1 h to byłaby codzienność a nie korek. Imaginacja, wiesz wink

                                              Żadna wymówka. Po prostu kwestia zastanowienia się. Z 2 tyg temu wyjechało mi dziecko. Musiałam zasuwać na drugi pas. Co mi po MOJEJ racji, gdybym miała wyrzuty sumienia do końca życia? Bo mogłam zachować się inaczej? Człowiek ZAWSZE może zachować się inaczej. Nie zawsze MUSI ale zawsze MOŻE. Już rozumiesz? To Polska, nie Szwajcaria. Ani nie Norwegia. Tu ginie troje dzieci w aucie, a nie zero rocznie. Dziki zachód.
                                              • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 19:23
                                                wiesz co, jestem w polsce na tyle czesto, zeby wiedziec, ze jest w niej naprawde sporo calkiem dobrych drog i przybywa ich calkiem szybko. ostatni raz bylam w sierpniu, przejechalam prawie cala polske, wiec moze jednak nie fantazjuj z jedna droga krajowa w polsce, ok? a wyobraz sobie, ze polnoc i poludnie szwajcarii dziela gory i polaczenie tych dwoch czesci kraju jest wlasnie jedno, czyli waski tunel gotthard. po jednym pasie w kazda strone, korki tam, to jest naprawde codziennosc. natomiast codziennosc mojego meza, to byly 4 godz. w korkach. mial mozliwosc, wiec przesunal sobie godziny pracy. wiekszosc ludzi takiej mozliwosci nie ma i w tych korkach codziennie stoja. tak, to jest ich codziennosc. godzinny korek, ktorego sie uczepilas byl na 11 kilometrach autostrady w godzinach przed szczytem popoludniowym. w szczycie stoi sie tam duzo dluzej i codziennie stoja tak ludzie dojezdzajacy tamtedy do pracy. ja potrzebowalam godzine, zeby przejechac jedenascie kilometrow, rozumiesz?

                                                co do reszty, to nawet szkoda mi tlumaczyc, bo widze, ze nie zrozumiesz. wyobraz sobie, ze nawet w polsce moga przestac ginac dzieci, jesli kierowcy zaczna stosowac sie do przepisow ruchu drogowego. jednak to jest dla polskich kierowcow, nie wylaczajac najwyrazniej ciebie, zbyt trudne do zrozumienia. mnie sie juz odechcialo przekonywac i tlumaczyc. najwyrazniej polska, to dla niektorych tez stan umyslu i "nie da sie, bo to polska". inni sobie poradzili, w polsce sie nie da. niech wam bedzie.
                                                • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 19:41
                                                  No właśnie nie fantazjuje, w odróżnieniu od ciebie mieszkam w tym kraju i w odróżnieniu od ciebie robię w nim jakieś 50 k rocznie i w odróżnieniu od ciebie wiem, że 1/4 kraju do niedawna nie miała solidnej drogi ekspresowej i połączenia kolejowego do miast. Rozumiesz? Wiesz co to znaczy, że nie można dojechać koleją ani drogą ekspresową do miasta 150 km od stolicy? I że stoisz w 5 h korku? Ciebie szokuje 1 h korek. Mnie nie szokuje 5 godzinny. Wiesz, kwestia doświadczeń.

                                                  Co jest dla mnie zbyt trudne do wytłumaczenia? Rozciągasz na mnie odpowiedzialność, że dostosowuję tryb jazdy do kraju, w którym mieszkam? Ja USTĘPUJĘ pieszym w 95%, gdy widzę ich zbliżających się do pasów. Rozumiesz? Wyprzedzam przepisy. Ale zanim je WYPRZEDZĘ to dostosowuję swoją reakcję do reakcji polskich kierowców. Czyli nie wystawiam pieszego na tzw. minę. To jest ci obce, bo u nas nie mieszkasz. I w swojej szlachetności możesz się teraz brandzlować, jaka straszna jestem, bo chcę spać spokojnie. I jako kierowca przepuszczam pieszych tylko w sposób bezpieczny dla nich a jako pieszy zawsze obserwują horyzontalnie. Bo jajco mi po mojej racji po mojej śmierci. I mojemu dziecku.
                                                  • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 20:09
                                                    moze wez z lekka wyluzuj, dobrze? ty masz prawo wiedziec wszystko na temat szwajcarii, w ktorej bylas kilka razy przejazdem, a ja nie mam prawa wiedziec nic o polsce, w ktorej mieszkalam przez polowe zycia, mam rodzine i jestem kilka razy w roku przynajmniej po 2 tygodnie za kazdym razem i podczas kazdego tego pobytu robimy autem po setki, a czesto tysiace kilometrow po polskich drogach. myslisz, ze jezdze z zawiazanymi oczami? nie wiem, gdzie wyczytalas, ze szokuje mnie godzinny korek. dla nas do niedawna 4 godz. stania w korku, to byla codziennosc mojego meza. jednak widze, ze czytasz tez tylko to, co pasuje do twojej teorii.

                                                    nie mam zamiaru rozmawiac na takim pozimie, bo widze, ze z braku argumentow jestem coraz bardziej atakowana osobiscie. zadam ci tylko taka jedna zagadke, odnosnie tej twojej magicznej jakosci drog. moi rodzice mieszkaja przy trasie przelotowej miedzy dwoma miastami. w ubiegle lato wyremontowano te droge na calej dlugosci. pojawil sie nowy, gladki jak lustro asfalt, przejscia dla pieszych, latarnie w miejscowosciach, chodnik, zatoczki autobusowe. po prostu na pierwszy rzut oka nowa, bezpieczna droga. myslisz, ze mieszkancy czuja sie bezpieczniej? no zgadnij. pomoge - nie absolutnie nie czuja sie bezpieczniej. jest gorzej niz bylo wczesniej, bo skoro droga jest jest nowa i gladka, to mozna grzac ile fabryka dala. co z tego, ze jest przystanek, szkola i ograniczenie do 50. to by bylo na tyle, jezeli chodzi o magiczne przestrzeganie przepisow na lepszych drogach.
                                                  • thank_you Re: na mojej ulicy 27.10.19, 20:31
                                                    Ty chyba nie rozumiesz słowa pisanego, gdzie ja napisałam, że wiem wszystko o Szwajcarii? To Ty piszesz, że są u was kampanie, programy, infrastruktura a ja Ci piszę, że u nas poza kilkuset km nowych aytostrad nie ma nic. Rozumiesz? Nic. Ani pół programu. Ćwierć kampanii. Jednej setnej edukacji w przedszkolu. Nic. Rozumiesz? Zrobiłaś tysiące km po Polsce? Super. Jak Ci się jeżdziło rok temy po Polsce północno - wschodniej, gdzie drogi są elementem tranzytu południe - północ Europy a miasteczka pokonywane przez tysiące tirów nie mają obwodnic a ludzie chcący do nich dotrzeć nie mogą tego zrobić koleją? aaaa... omijasz ten wątek od początku... sprynie. Wg Ciebie to nie ma wpływu? A dokładnie to ma. Bo Ty masz połączenia. A my, kurdę, nie.

                                      • kokosowy15 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 15:15
                                        To zależy, jak definiujesz jakość dróg. Dla większości kierujących dobra droga to taka, która jest gładka, prosta i szeroka, a na dodatek nie przerywania przejściami, światłami, przystankami. Dla pieszych lepiej, gdy jezdnia jest zwezona, z wysepkami i przejsciami dla pieszych. Taka "miejska autostrada" działa jak rzeka bez mostu, skutecznie wydłuża drogę dojścia gdziekolwiek, do sklepu, szkoły, przychodni. Piesi też czasem się spieszą, tyle że idą szybciej i nie chcą czekać na światłach 300 sekund (mam w sąsiedztwie takie przejście). Wykluczenie komunikacyjne na prowincji to efekt kapitalizmu, gdzie każda usługa musi być dochodowa, a gdy nie jest to się ją likwiduje.
                                        • eliszka25 Re: na mojej ulicy 27.10.19, 16:31
                                          a to tez jest racja. dlatego powinno sie szukac rozwiazan, ktore "pogodza" interesy obu stron. komunikacja w malych miejscowosciach jest tragiczna, stad po polskich drogach jezdzi tyle gratow, bo jak ktos mieszka na wsi i chce pracowac, to najczesciej musi dojechac do miasta, a zeby do niego dojechac, musi miec samochod. nie wszystkich stac na 3 dobrej klasy samochody w rodzinie.
        • bi_scotti Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:00
          eliszka25 napisała:

          > tylko, ze tutaj wszyscy sie zatrzymuja

          Switzerland - jak dla mnie, kraj najgrzeczniejszych kierowcow swiata i kraj, w ktorym zawsze czulam sie/czuje sie uber safe na kazdej drodze! Well, z wyjatkiem tuneli, ktorych nienawidze ale to temat na inny watek tongue_out Cheers.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:05
            bo jazda w tunelu, zwlaszcza dlugim, wbrew pozorom wcale nie jest taka oczywista i trzeba sie tego nauczyc. instruktorzy to wiedza i na kursie jezdzi sie przez rozne tunele tak dlugo, az zacznie to wychodzic. ja przez dlugi czas balam sie jechac w tunelu, bo nie bylam w stanie jechac prosto. do tej pory w tunelu skupiam sie tak, ze nie jestem w stanie rozmawiac, ale strach pokonalam.
            • bi_scotti Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:11
              Moj problem to nie technika jazdy ale nadmiar wyobrazni wink Zawsze mam wizje pozaru, szczegolnie w tych takich tunelach 2 km+. Jazdy w tunelu w pociagu tez nie lubie - for the same reason ... Pod tym wzgledem podroze w rejonie Alp sa dla mnie wykanczajace psychicznie i piekne widoki tylko czesciowo to kompensuja smile Life.

              PS. Nanga, sorry za ten powyzszy off topic. Zeby odrobic powinnosci w watku dodam tylko, ze zgadzam sie w 100% z Turzyca - na Towojej ulicy dozwolona predkosc powinna byc 30 km/h, never more!

              --
              "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
              Leonard Cohen
              • nangaparbat3 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:20
                Bardzo proszę, offtopiki mile widziane smile
                Tez w tunelach myślę o pożarze, na szczęście niezbyt intensywnie, ale rozumiem.

                Co do tych 30, nie ma szans, za szeroka, u nas to nie przejdzie. Mam nadzieję, że tylko na razie.

                --
                "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
              • nenia1 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:33
                bi_scotti napisała:

                > Moj problem to nie technika jazdy ale nadmiar wyobrazni wink Zawsze mam wizje poz
                > aru, szczegolnie w tych takich tunelach 2 km+.

                Jechałam jednym z najdłuższych tuneli świata, w Norwegii jest, piękny, tunel Leardal, prawie 25 km, w środku są zrobione dodatkowo 3 ogromne jaskinie, podświetlone na różne kolory, ludzie się tam zatrzymują i robią zdjęcia, ciekawe przeżycie.
              • eliszka25 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:36
                na poczatku tez myslalam o tych pozarach, ale odkad tu mieszkam tyle razy przejezdzalam przez tunel, ze mi przeszlo. jednak jazda w dlugim tunelu wymaga ode mnie wzmozonej koncentracji, przynajmniej na razie. co dziwne, duzo trudniej mi sie jedzie, gdy tunel jest prosty niz gdy jest z zakretami.
          • nenia1 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:24
            bi_scotti napisała:

            > Switzerland - jak dla mnie, kraj najgrzeczniejszych kierowcow swiata

            Fakt, nie jest źle, ale moim zdaniem w Norwegii jest lepiej, możliwe, że to dlatego, iż ludzi jest mniej, może też mniej turystów, niestety coś za coś, mają liczne ograniczenia prędkości, również ogromne mandaty i jeździ się tam baaaardzo wolno. Sposób jeżdżenia w Norwegii mój partner podsumował w ten sposób "wczoraj w Norwegii zginęło dwóch kierowców...umarli z nudów".
            Co do Szwajcarii to moim zdaniem pogorszyło się na drogach w porównaniu z tym co było, w zeszłym roku otrąbiona nas parę razy, na serpentynach, choć jechaliśmy zgodnie z przepisami (nie będę ryzykować, bo mandaty w Swiss są drakońskie i bezlitośnie wlepiane), w Interlaken widziałam na skrzyżowaniu jak samochód zajechał drugiemu drogę, panowie wysiedli na środku skrzyżowania i zaczęła się awantura, inni niemalże potrącił na głównej ulicy grupę przechodniów, inna sprawa, że piesi chodzą trochę jak barany po ulicy, jakoś tak ogólniej tłoczno i bardziej nerwowo, ale może tak się dzieje w bardziej obleganych turystycznie miejscowościach.
              • riki_i Re: na mojej ulicy 26.10.19, 13:53
                CH to jest tragedia dla normalnego człowieka. Policyjny kraj i jeszcze donosicielstwo na każdym kroku. Mandaty z fotoradarów za przekroczenie prędkości o 5 km/h! Tresura ludzi i nuda.

                • sumire Re: na mojej ulicy 26.10.19, 14:34
                  Masz rację, rikuś. Jest o tyle ciekawiej, gdy można się bawić w Carmageddon, jak u nas na jezdniach, a jak kto prędkości nie przekracza, to jest mięczak i fajtłapa.
                • eliszka25 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 16:07
                  to chyba mieszkam w innej szwajcarii, bo przez te prawie 20 lat, odkad tu przyjechalam, nikt nigdy nigdzie na mnie nie doniosl. na nikogo z nas w sumie. natomiast najbardziej surowe kary sa za wykroczenia w terenie zabudowanym, na autostradach i skrzyzowaniach. za to policja jest bardzo zyczliwa i pomocna. moze w sume to jest ta glowna roznica, bo od malego uczy sie dzieci, ze policja jest po to, zeby pomagac (lekcje z policjantem w szkole) i ludzie policji sie zwyczajnie nie boja. nie budzi ona negatywnych emocji, jak w polsce, bo nigdy nie byla straszna czy znienawidzona.
      • volta2 Re: na mojej ulicy 25.10.19, 22:41
        i może dobrze że kierowca jest czujny i nie przepuszcza, właśnie te przepuszczenia są najczęściej przyczyną takich wypadków jak ten z bmw. jeden uprzejmy się zatrzyma i człowieka nie ma...
        • yuka12 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 02:12
          Volta, kierowca na pasach, ale także poza nimi, na ulicy miejskiej i wiejskiej, ZAWSZE powinien mieć na uwadze, że piesi, rowerzyści i motocykliści to słabsi uczestnicy ruchu i ZAWSZE bezwzględnie zwalniać i zatrzymywać się przed przejściem. Jestem po egzaminach na prawo jazdy w UK i tutaj co chwila zwraca się uwagę na innych uczestników ruchu, nawet starszych wiekiem lub zupełnie nowych kierowców. Uwagi pt. nie zatrzymywać się przed pasami, nie przepuszczać, szokują mnie, bo usprawiedliwiają chamstwo na drodze i prawo pięści. To nie na tym polega, że jak samochód się nie zatrzyma, to pieszy przeżyje, bo nie wpadnie pod kolejny pojazd. A raczej sytuacja powinna wyglądać tak, że KAŻDE auto zwalnia w terenie zabudowanym, szczególnie przed zebrami, w pobliżu szkół, przystanków km itp., a widząc przechodnia podchodzącego do przejścia po prostu zatrzymuje się. Bo nienormalne jest, kiedy się czeka i 10 minut przed przejściem, bo żaden samochód nie staje w obawie o życie pieszego uniemożliwiając mu przejście na drugą stronę.
          Ps. Więc może od razu zaplanujmy miasta tylko dla samochodów i popatrzmy na np. LA, jak wygląda to w praktyce?

          --
          "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
          • bi_scotti Re: na mojej ulicy 26.10.19, 02:27
            yuka12 napisała:

            > może od razu zaplanujmy miasta tylko dla samochodów i popatrzmy na np.
            > LA, jak wygląda to w praktyce?

            Easy, co masz do LA? wink W residential & pedestrian areas przechodnie sa jak najbardziej respektowani, Hollywood Blvd. mozesz sobie cross w te i z powrotem, kazdy samochod zwolni/zatrzyma sie zeby Cie przepuscic - dokladnie zgodnie z tym, co piszesz wyzej - poniewaz piesi, rowerzysci, motocyklisci sa slabszymi uzytkownikami drog i nalezy im sie 100% respektu ze strony kierowcow. Nawet w NY kierowcy klnac (niektorzy) i pokazujac przechodniom & cyclists co o nich mysla, jednak zwalniaja/staja/przestrzegaja przepisow … mimo wszystko bardziej restrykcyjnie niz w niektorych miastach Europy, np. w Warszawie sad Life.

            --
            "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
            Leonard Cohen
            • yuka12 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 19:04
              O to przepraszam, bo z vlogów i reportaży oraz książek wyłaniał się obraz USA, z LA na czele, totalnie nieprzyjazny pieszym (brak chodników, poboczy i ścieżek spacerowych poza ścisłymi centrami miast).
              Sama nie byłam i nie widziałam 😁.

              --
              "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
          • eliszka25 Re: na mojej ulicy 26.10.19, 16:16
            w szwajcarii uczy sie kierowcow dokladnie tak samo. dodatkowo kladzie sie nacisk na to, ze piesi i rowerzysci to sa rownoprawni uczestnicy ruchu drogowego i maja takie samo prawo korzystac z drog, jak kierowcy samochodow. to ostatnie jakby do kierowcow w polsce w ogole nie dociera.
        • sumire Re: na mojej ulicy 26.10.19, 09:37
          Mentalność pana i władcy za kółkiem mocna jest w tym kraju. Następnym razem, jak mnie kierowca nie przepuści, to mu poślę całusa za to, że był czujny.