Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły

26.10.19, 13:43
Mojemu dziecku (małoletniemu) należy się zachowek po dziadku (moim ojcu). Termin wyznaczony żonie mojego ojca minął ponad 4 lata temu. Oczywiście moje polubowne wezwanie do zapłaty zostało olane, więc sprawa trafiła do sądu.

W tym tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa w sądzie (po prawie 4 latach od złożenia wniosku). Z tej rozprawy w sumie nic nie wyniknęło gdyż sędzina zarządziła byśmy spróbowały dojść do ugody. Następna rozprawa będzie w styczniu.

I tak mojemu dziecku należy się 200 tys. Zachowku plus odsetki 56 tys. (liczone od wyznaczonego przeze mnie dnia zapłaty) lub 52 tys. (liczone od daty wpłynięcia wniosku do sądu). Czyli jakby nie patrzeć ponad 250 tys.

Żona ojca powiedziała, że ona nie ma z czego zapłacić tych 200 tys. (chyba nie wie, że odsetki też powinna płacić). Oznajmiła mi, że może mi dać tylko 120 tys., bo więcej nie ma.
Obecnie mieszka w domu odziedziczonym po moim ojcu . Do tego ma 2 własne mieszkania i jeszcze 2 odziedziczone po moim ojcu. Oznajmiła mi, że nie ma mowy by sprzedała choć 1 z mieszkań, nie weźmie żadnego kredytu hipotecznego, nie będzie ich wynajmować, bo nikt obcy nie będzie się kręcił po jej własności.

Sędzina zaleciła nam, byśmy spróbowały dojść do jakiejś ugody. Tak się zastanawiam jak to powinno więc wyglądać, bo ona swoich warunków zmienić nie chce. Ja z kolei muszę działać w interesie mojego dziecka.

1. Kto powinien dążyć do tej ugody (która ze stron)?
2. Na ile byście poszły na ugodę? O ile opuściły kwotę wyjściową, odsetki, czas spłaty itd.?

W sumie nie mam pojęcia jak się do tego ustosunkować, potrzebuję spojrzenia z boku osób nie związanych ze sprawą. Relacji rodzinnych między mną a żoną ojca nie ma żadnych.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 13:55
      Czyli żona ojca ma nieruchomości, ale nie chce ich sprzedać by zapłacić należne pieniądze? To niech mieszkanie o wartości mniej więcej równej zasądzonej kwocie przekaże i będziecie kwita..To może być Twoja dobra wola ugody. Na nic innego bym nie szła i nie odpuszczała. Nie masz takiego obowiązku, pamiętaj o tym.
    • karnaks Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:15
      Sędzia chce pozbyć się tej sprawy. Przerobiłem to w sprawie o dział spadku. Ciągle (szczególnie przed świętami) słyszałem, że taka świąteczna atmosfera, więc pora się porozumieć. Ja byłem skłonny (ale na normalnych warunkach), siostra nie, na koniec, wściekła, że nie zgadzam się na jej warunki , oszukała mnie na +/- 50 tyś zł. Biegły sądowy przyznał się do tego, że kłamał przed sądem na jej korzyść. Nie odpuszczaj, nie próbuj dogadywać się na boku. Kobieta ma 4 mieszkania, więc szybko może Cię spłacić, Ty walczysz o swoje, dla dziecka. Gdzie tu miejsce na ugodę? Zamiast ustępować, idź do dobrego prawnika. Szybko załatwi tą sprawę.

      --
      Tarot i karty klasyczne.
      Doświadczenie i wysoka sprawdzalność.
      www.wrozbitawojciech.blogspot.com
      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:21
        Wiesz, ja w sumie tak nie myślę, że sędzia chce pozbyć się sprawy. Może to takie standardowe działanie, a nuż się dojdą o ugody i będzie po prawie.

        W sumie na tej pierwszej sprawie żona ojca nie mówiła, że nie zgadza się z wyliczoną przeze mnie kwotą , tylko że nie ma tyle pieniędzy. Jak rozumiem kwotę może jeszcze negować? Kto wtedy płaci za ew.biegłych itd?
        • mgla_jedwabna Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:39
          Jak może nie mieć tej kwoty, jeśli to zachowek, czyli część majątku pozostawionego przez zmarłego. Ta część nie rozpłynęła się w powietrzu, tylko pszenna wdowa trzyma na niej łapę. Jeśli nie chce sprzedawać mieszkania, może wziąć kredyt hipoteczny pod jego zastaw, oddać twojemu dziecku jego należność, a potem sobie spłacać. Choćby dochodami z najmu tego samego mieszkania.
    • mary_lu Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:23
      No chyba żartujesz że myślisz o jakichkolwiek ugodach. Na to by było miejsce, gdyby wdowa mieszkała w malutkim mieszkanku, jedynym majątku jakiego kiedykolwiek wspólnie z Twoim ojcem się dorobili. A to jestzwykla wyrachowana baba.

      Miała swój udział w wydziedziczeniu Ciebie?
      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:30
        Podejrzewam, że tak. Ale tego nie udowodnię. I to co odziedziczyła było wyłączną własnością ojca. Pobrali się 2 lata przed śmiercią ojca i zaraz po ślubie byli u notariusza by sporządzić swoje testamenty.
            • volta2 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:32
              Oj, coś się znajdzie, 120 letni staruszek ma kuratora do kamienicy a ty z jedną wdówką się bujasz? Prawnik, szczególnie polecany mecenas nowaczyk, szukaj w Googlach.
            • attiya Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:08
              Ale działał na szkodę rodzonego dziecka. Muszą być konkretne podstawy.do tego aby wydziedziczyć własne dziecko. I to trzeba udowodnić. Poza tym - jak coś, niech mnie ktoś poprawi- powinien należeć Ci się część po matce. Albo i zachowek po ojcu. Postrasz tę babę, że będziesz podważać testament, jako niezgodny z zasadami współżycia społecznego.

              --
              Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
                • 71tosia Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 22:02
                  jezeli ojciec byl wdowcem to dziedziczylas ustawowo po matce, ojciec mogl rozporzadzac tylko swoja czescia i ja zapisac nowej zonie.
                  Swoja droga to jak doszlo do wydziedziczenia bo w polskim prawie to bardzo trudne?
                  Moim zdaniem powinnas zaczac 'negocjacje' np przez prawnika dosc formalnie spytac jakie zona twojego ojca proponuje rozwiazanie bo ty proponujesz przekazanie gotowki (podajac wysokosc) lub jedno z mieszkan. Bedziesz miec argument w styczniu w sadzie ze probowalas.
      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:55
        Na jakiej podstawie? Mogłabym podważać na tyle by dostać należny mi zachowek, ale po 1 - moje dziecko dostanie więcej, po 2 należy mu się zgodnie z prawem a gdybym ja chciała na siebie to mogłoby różnie być.
        • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:57
          Moje rodzeństwo będzie podważać w sądzie to wydziedziczenie. Ale najwyraźniej ich sprawy nie nabrały jeszcze mocy urzędowej więc czekają. Ja zakładałam sprawę pierwsza.
        • panna.jezowa Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:00
          Mam wrażenie, że Ty mylisz pojęcia. Jeżeli faktycznie zostałaś wydziedziczona to zachowek Ci się nie należy.
          Jeśli tylko nie ma Cię w testamencie to zachowek należy się Tobie, a nie Twojemu dziecku.
          • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:06
            Miramar dobrze pisze- została wydziedziczona. Mogłaby wnosić o ustalenie, że wydziedziczenie było bezskuteczne. Mogłaby wygrać, mogłaby przegrać. A dostałaby jako pelnoletnia- gdyby wygrała- zachowek w wysokości polowy udziału w spadku. Wydziedziczenie nie obejmuje jednak zstępnych wydziedziczonego, czyli dziecka miramar. Dziecko niepełnoletnie dostanie 2/3 udziału, czyli więcej niż dostałaby miramar.
        • spirit_of_africa Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:05
          Ty jesteś wydziedziczona czy nie ujęta w testamencie? Jeśli chodzi o ugodę to jeśli rozważasz to możesz zwrócić się do mediatora sądowego certyfikowanego. Wtedy sąd będzie miał dowód, ze próbowałaś polubownie zgodnie z zaleceniem sądu postąpić
          • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:15
            W testamencie sporządzonym notarialnie jest zapis: wydziedziczam moje dzieci (i wymienione z imienia i nazwiska). Wydziedziczył wszystkie dzieci powołując się na brak kontaktów, których to tak naprawdę sam nie chciał utrzymywać. A miał zasądzone sądownie. Jaw chwili rozwodu rodziców miałam 2 lata, rodzeństwo 4 i 5.

            A gdzie takiego mediatora sądowego znajdę i jaki jest jego koszt?
                  • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:07
                    Ale trzeba było znać adres zamieszkania ojca. Ja go nie znałam. A pod adresem zameldowania nie bywał. Chociaż korespondencję odbierał.
                    Z kolei ojciec nasz adres znał. Rodzina ojca po jego śmierci się z nami skontaktowała. Oni wiedzieli gdzie my mieszkamy, my nie wiedzieliśmy gdzie oni.
                      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:53
                        Wyobraź sobie, że nie.

                        Z ojcem ostatni raz widziałam się jak miałam 2 lata, nie mam pojęcia czy kiedykolwiek widziałam się z rodziną ojca. Ojciec zerwał z nami kontakt, nie korzystał z przysługujących mu praw do odwiedzin czy wspólnych wakacji, nie odpowiadał na moje listy.

                        Za to żądał co roku ode mnie zaświadczenia o studiowaniu. Wiem, że zaświadczenia moje dostawał, bo wznawiał płacenie alimentów.

                        Od rodziny ojca (już po jego śmierci) dowiedziałam się, że pod adresem zameldowania bywał tylko po odbiór korespondencji itp. Czasem na miesiąc czy dwa komuś mieszkanie wynajmował. Poza tym mieszkanie było niezamieszkane.
                        • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:01
                          miramar11 napisał(a):

                          > Wyobraź sobie, że nie.
                          >
                          > Z ojcem ostatni raz widziałam się jak miałam 2 lata, nie mam pojęcia czy kiedyk
                          > olwiek widziałam się z rodziną ojca. Ojciec zerwał z nami kontakt, nie korzyst
                          > ał z przysługujących mu praw do odwiedzin czy wspólnych wakacji, nie odpowiadał
                          > na moje listy.

                          To masz 100% szans na podwazenie wydziedziczenia.

                          > Za to żądał co roku ode mnie zaświadczenia o studiowaniu. Wiem, że zaświadczeni
                          > a moje dostawał, bo wznawiał płacenie alimentów.

                          Przestalas sie uczyc jak mialas 18 lat?
                  • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:31
                    Tego właśnie nie jestem pewna. Kiedyś prawnik powiedział mi, że w takich sytuacjach szanse są 50/50.

                    I tak miałam 2 lata, ale po uzyskaniu pełnoletności mogłam odszukać ojca, wynająć detektywa itd.
                    • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:43
                      miramar11 napisał(a):

                      > Tego właśnie nie jestem pewna. Kiedyś prawnik powiedział mi, że w takich sytuac
                      > jach szanse są 50/50.
                      >
                      Bardzo dobrze Ci powiedział. Przy ustaleniu bezskutecznosci wydziedziczenia z powodu braku kontaktów nie ma gwarancji. A zachowek wnukpwi sie nalezy na 100%. Wybrałaś pewniejszą, lepsza drogę

                      • cruella_demon Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:31
                        Dokładnie tak, zrobiłabym tak samo. I to nawet gdybym miała pewność, że wydziedziczenie podważę, właśnie dlatego, że nieletni wnuk dostanie więcej pieniędzy.
                        Mając taką szuję za ojca, wydarłabym tyle ile się tylko da.
                    • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 17:20
                      anika772 napisała:

                      > "Tylko nie chcesz, bo jesteś pazerna i chcesz więcej pieniędzy. "
                      > Pazerna to jest wdowa. Autorka dba o dobro dziecka.

                      Ale to jej dziecko wiec niech zadba o nie sama. Ciekawe czy dziadek mial okazje z wnukiem sie widywac? Poza tym jakos wie ile mieszkan ma zona ojca...
                        • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:40
                          anika772 napisała:

                          > Najmo droga, autorka działa zgodnie z przepisami prawa polskiego, a nie zgodnie
                          > z twoimi rojeniami.

                          Alez ja wiem jak to dziala. Problem w tym czy to jest moralnie ok.
                            • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:58
                              anika772 napisała:

                              > Daj już spokój. Niemoralnie byłoby nie zadbać o dobro dziecka, zgodnie z obowią
                              > zującym prawem.
                              > Peszek, że dziadzio nie przewidział tego zachowku, nieprawdaż.

                              Owszem z moralnego punktu jest to nie ok. Ojciec wydziedziczyl dzieci ale te chca testament podwazyc bo ojciec nie zyje wiec juz nic nie powie. Do tego dochodzi wnusio, mamusia co prawda 'biedna' kredyt zaciagnela, nie ona nie podwaza testament bo wie ze dziecie wnusio dostanie wiecej a noz by przegrala.
                              • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:06
                                W przeciwieństwie do porzucenia dwuletniego dziecka, nie kontaktowania się z nim przez całe życie (również w tym najwcześniejszym dzieciństwie), a pozniej- wydziedziczenia za brak kontaktu. To jest zachowanie moralne. Można powiedzieć, że modelowe.
                                Dostrzegasz absurd tego, co piszesz.
                                Miramar raczej byłaby w stanie podważyć wyxziedziczenie, skoro to ojciec nie podejmował prób kontaktu. Ale wcale się jej nie dziwię, że wybrała rozwiązanie w 100% pewne i dające większy zachowek. Tak, w takim wypadku uważam, że ten zachowek się należy dziecku porzuconego dziecka. Tak, to jest moralne
                                i sprawiedliwe
                                • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:10
                                  daniela34 napisała:


                                  > Miramar raczej byłaby w stanie podważyć wyxziedziczenie, skoro to ojciec nie po
                                  > dejmował prób kontaktu

                                  Moze napisze jak podwazenie poszlo rodzenstwu.

                                  . Ale wcale się jej nie dziwię, że wybrała rozwiązanie w
                                  > 100% pewne i dające większy zachowek.

                                  Tez sie nie dziwie.

                                  Tak, w takim wypadku uważam, że ten zacho
                                  > wek się należy dziecku porzuconego dziecka. Tak, to jest moralne
                                  > i sprawiedliwe

                                  Dziecku porzuconego dziecka. Fakt, 'bardzo' fair.
                      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:10
                        Ależ dbam o moje dziecko. I jeśli coś mu się należy zgodnie z prawem to dlaczego nie.

                        I nie, nie widywał się z wnukiem. Nie widywał się z dziećmi swoimi i z wnukami też nie chciał. Gdyby chciał się z nami skontaktować, to miał nasz adres. My jego nie mieliśmy.

                        O ilości mieszkań żony ojca poinformowała mnie żona ojca.
                        • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:43
                          A skad on mial ten wasz ades I dlaczego przez tyle lat nie zrobiliscie nic zeby dowiedziec sie gdzie on mieszka? Nikt, nic nie wiedzial, tak zupelnie. Troche trudno w to uwierzyc. A o alimenty jako pelnoletnie uczace sie osoby nie wystepowaliscie?
                          • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:56
                            Znał nasz adres, bo płacił alimenty.

                            Próbowałam się dowiedzieć gdzie mieszka, ale bez skutku. Mogłam pewnie wynająć detektywa, ale to są koszty.

                            Tak, jako pełnoletni już występowaliśmy sami o alimenty. Od rozwodu rodziców ojciec nie pojawił się na żadnej rozprawie. Wszystko odbywało się zaocznie.
                                  • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:45
                                    Wiesz jaka jest wg rodziny ojca jego wersja?

                                    Obraził się na mnie, bo sąd nie przyznał mu wyłącznych praw do mnie, jako do jego ukochanego dziecka. Więc skoro nie mógł mnie mieć w 100% to nie chciał mnie wcale. O opiekę nad moim rodzeństwem nie wnosił.



                                    • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:50
                                      miramar11 napisał(a):

                                      > Wiesz jaka jest wg rodziny ojca jego wersja?
                                      >
                                      > Obraził się na mnie, bo sąd nie przyznał mu wyłącznych praw do mnie, jako do je
                                      > go ukochanego dziecka. Więc skoro nie mógł mnie mieć w 100% to nie chciał mnie
                                      > wcale. O opiekę nad moim rodzeństwem nie wnosił.
                                      >
                                      >
                                      Ah czyli jednak jest wiecej w tej historii.
                              • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:11
                                ashleigh41 napisał(a):

                                > Ale na rozprawie mogliscie poprosic o miejsce pracy ojca I tak do niego dotrzec
                                > .
                                A ojciec nie mógł? Skoro adres znał? Dlaczego to dziecko (nawet pełnoletnie) ma zabiegać o kontakt z rodzicem, który je porzucił? Na szczęście orzecznictwo przyjmuje, że wydziedziczenie za brak kontaktu jest skuteczne tylko wtedy, jeśli spadkodawca o ten kontakt sam zabiegał i spotykał się z odmową. Więc rodzeństwo miramar też ma szanse na podważenie
                                      • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:23
                                        No ale na pewno dostała od męża dowody, że się kontaktował- skoro wydziedziczał, to na pewno zadbał o to, żeby żona mogła to przed sądem udowodnić. Wszak to ona jest drugą stroną w procesie sądowym, w którym sąd bada wydziedziczenie.
                                          • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:47
                                            Stroną procesową- każdy proces ma dwie strony- powoda i pozwanego. Jest pozwaną w sprawie o zachowek. Mąż wydziedziczajac dzieci zapewne miał świadomość, że będzie proces. To trzeba było zostawić żonę dowody uzasadniające wydziedziczenie (na pewno miał- billingi niedebranych połączeń, nieodebrane listy, które mu jako nadawcy zwrócono, nagrane sytuacje, kiedy odbijał sie od zamkniętych drzwi. Nie zostawił? A, to szkoda... Nie miał takich dowodów? Ciekawe, dlaczego...
                                              • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:18
                                                A kto? Kobieta ktora go znala 5 lat? Ona byla swiadkiem relacji miedzy jej mezem I jego dziecmi? W takim ukladzie ona moze powiedziec ze sie kontaktowal ale nie bylo.odzewu a dzieci ze nie znaly adresu I bedzie slowo przeciw slowu, do tego rodzina ojca moze swiadczyc na jego korzysc. Autorka wie ze szanse sa 50/50 a moze mniejsze.
                                                • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:22
                                                  Podobno ojciec wystepowal o opieke nad autorka watku wiec chyba nie tak do konca mu niezalezalo.
                                                  Znamy tylko jej wersje, w takich przypadkach nie znamy faktow. Sad tez ich nie pozna bo ojciec nie zyje.
                                                  Wydziedziczenie to gruba sprawa, zapewne zasiegnal porady prawnej i mial powody.
                                                • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:41
                                                  ashleigh41 napisał(a):

                                                  > A kto? Kobieta ktora go znala 5 lat?

                                                  Tak, dokładnie ona jest pozwaną w takiej sprawie.
                                                  Z prawem procesowym też zamierzasz dyskutować?
                                                  Oczywiście, że może powiedzieć wiele rzeczy. Słowo przeciwko słowu? Nie do końca. Ważne, co która strona potrafi udowodnić
                                                  • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 21:30
                                                    daniela34 napisała:

                                                    Ważne, co która strona potrafi udowodnić

                                                    Dlatego autorka watku nie podwaza wydziedziczenia. Niestety prawo jest chore I tak dostanie nienalezne jej pieniadze przez dziecko.
                                                  • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 22:11
                                                    miramar11 napisał(a):

                                                    > Nie ja dostanę tylko moje dziecko. Nie zamierzam okradać własnego dziecka.

                                                    Twoje dziecko jest nieletnie wiec na razie to ty bedziesz tym zarzadzac. A to co zamierzasz to ty wiesz.
                                                  • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 21:48
                                                    ashleigh41 napisał(a):

                                                    > daniela34 napisała:
                                                    >
                                                    > Ważne, co która strona potrafi udowodnić
                                                    >
                                                    > Dlatego autorka watku nie podwaza wydziedziczenia. Niestety prawo jest chore I
                                                    > tak dostanie nienalezne jej pieniadze przez dziecko.

                                                    Nie podważa, bo:
                                                    1) ma 100% pewności, że zachowek dostanie. A przy poważaniu jej wydziedziczenia zawsze jakiś stopień niepewności jest. Wiadomo, że 100% jest lepsze niż 99%.
                                                    2) dziecko dostanie więcej.
                                                    Ale orzecznictwo przy Art.1008 pkt 3 jest dosyć jasne: do tanga trzeba dwojga, a żeby wydziedziczyć za niedopełnienie obowiązków trzeba wykazać, ze spadkodawcy o ten kontakt zabiegał. A on dzieciom.nawet adresu nie podał - jestem dosyć spokojna o rodzeństwo miramar po tym, jak podała szczegoly
                        • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 21:32
                          sham-anka napisał(a):

                          > Wdowa też mogłaby zadbać o siebie sama.

                          Wdowa ma pelne I sluszne moralnie prawo do dziedziczenia po mezu a zmarly prawo wydziedziczenia kogo chce. Natomiast chore prawo jest jakie jest i wnusio dziedziczy czyli jego matka bo wnusio nieletni.
                              • sham-anka Re: Co byście zrobiły 27.10.19, 02:40
                                ale na jakiej podstawie żona powinna mieć większe prawa niż dzieci? Bo ty tak mówisz? Zwłaszcza, że ojciec się wymiśkował z ojcowskich obowiązków niemal od początku, co za tym idzie dość sporo oszczędził, bo ojcostwo kosztuje (i kosztuje znacznie więcej niż poniesione alimenty). Czyli majątek który odziedziczyła pani był w jakiś sposób zabrany dzieciom. Dzieci się na świat nie prosiły, pani za pana wyszła świadomie, niewykluczone, że dla pieniędzy.
                                • daniela34 Re: Co byście zrobiły 27.10.19, 09:22
                                  anika772 napisała:

                                  > Jakie to szczęście że nie mieszkasz w tym dzikim kraju i te przepisy cię nie do
                                  > tyczą!

                                  Gorzej, że przepisy o zachowku obowiązują także w innych, nie-dzikich krajach. Na przykład, zdaje się w Niemczech, Szwecji i paru innych krajach. Też są dzikie? Ciekawe smile
      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:25
        Przesłanki wydziedziczenia
        Przyczyny wydziedziczenia jasno określa art. 1008 kc, który stanowi, iż uprawniony do zachowku zostaje jego pozbawiony, jeżeli:

        1. wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego;
        2. dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci;
        3. uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych.

        Mnie dotyczy ostatni punkt. Nie ma znaczenia fakt, że w chwili ustania kontaktów miałam 2 lata. Nie dopełniałam obowiązków rodzinnych. Nieważne jest także to, że nie wiedziałam gdzie mieszkał ojciec. Nieważne że nie mieszkał pod adresem zameldowania, jedynym jaki znałam.
        • panna.jezowa Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:31
          Nie, punkt 3 Cię nie dotyczy absolutnie jeśli miałaś 2 lata w momencie rozwodu i ojciec nie utrzymywał kontaktu.
          Przekonałabyś się, że to wszystko o czym piszesz ma znaczenie i sprawę byś wygrała.
          Ale już napisałaś wyżej, że nie chcesz sprawy, bo dla dziecka wyciągniesz więcej niż dla siebie.
          Tylko ludzi w błąd nie wprowadzaj, Twój ojciec nie miał podstawy do wydziedziczenia, już niejeden, który porzucił własne dzieci się na tym przejechał.
          • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:35
            Jak sąd podejdzie do sprawy wydziedziczenia dowiem się za jakiś czas. Moje rodzeństwo złożyło wnioski do sądu.

            Ja bałam się ew. kosztów,, które musiałabym ponieść w chwili gdybym jednak sprawę przegrała. W przypadku zachowku dla dziecka sprawa jest wygrana w 100%.

            Wiesz, nie każdy ma kasę by inwestować w sprawy sądowe. Już musiałam zapłacić 10 tys. zakładając sprawę w sądzie.
        • ashleigh41 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 17:23
          miramar11 napisał(a):

          Nieważne że nie mieszkał pod adresem zameldowania, jedynym jaki znałam.

          Ale jakos sie powiedzialas. Nawet wiesz ile ma mieszkan jego zona i pewnie wiesz gdzie sa.
    • daniela34 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 14:58
      Ugoda- połowa odsetek. A to tylko dlatego, że na wyrok jeszcze musiałabyś poczekać. Gdyby była gotowa zapłacić dość szybko po zawarciu ugody to tę część odsetek można odpuścić.
      A dotychczasowa postawa macochy jest głupia- przecież komornik z niej to sciągnie, bo majątek ma. Dojdą koszty procesu i egzekucji. Będzie ją to więcej kosztowało i to sporo więcej.
      • anorektycznazdzira Re: Co byście zrobiły 27.10.19, 05:28
        Tu się podpiszę.
        Jeszcze wyżej ktoś mądrze powiedział, że jak weźmiesz mediatora, to będzie, że się starałaś.
        Możesz sądowego, ale może wymyślisz jakiegoś innego, z non-profitów czy skąd, albo nawet z interwencji kryzysowych być może się zgodzą, bo w końcu o konflikt rodzinny chodzi. W każdym razie mediatora bym brała, żeby tej żonie powiedział to, co powyżej.

        --
        medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
    • jkl13 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 15:24
      Ja tylko w kwestii wyegzekwowania kwoty,która zasadzona zostanie wyrokiem. To,czy żona ojca będzie chciała sprzedać jakieś mieszkanie,żeby Cię spłacić,czy też nie,nie ma żadnego znaczenia. Mając prawomocny wyrok składasz wniosek u komornika o wyegzekwowanie należności. Jesli nie ma innego majatku pozwalajacego na wyegzekwowania należności,komornik dokonuje zajęcia nieruchomości i ja sprzedaje w drodze licytacji. I nie ma znaczenia,czy właścicielowi to się podoba,czy nie. Po prostu zajmuje i sprzedaje majatek pozwalający spłacić dług. I tyle.
      • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 16:49
        Pożyczysz mi? Bo moja sytuacja finansowa nie pozwala mi na odżałowanie kilku stówek, niestety. Spłacam 10 tys. kredytu, który wzięłam by założyć sprawę w sądzie (koszta sądowe).
        • frey.a86 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 17:26
          Przecież prawnik pokieruje sprawą tak, że macocha będzie wam musiała zapłacić zachowek oraz całość odsetek, wtedy z tych odsetek spłacisz i prawnika i koszty sądowe i jeszcze ci zostanie. A niewykluczone, że prawnik wywalczy też unieważnienie wydziedziczenia, więc tym bardziej warto odżałować te stówki. Zwróci się. smile
          • scarlett74 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 17:41
            Słuchaj miramar, zapłaciłaś już kupę kasy na opłatę , cztery lata leżała sprawa i co i nico? Postaraj się o tego adwokata, fajnie jak by się specjalizował w prawie spadkowym. To pieniądze na przyszłość dziecka, jest o co walczyć.
            • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 18:14
              Nie dostanę już więcej kredytu. Spłacam już dwa, w tym mieszkaniowy. Nie jestem bogata, nie zarabiam też kokosów.

              A prawnik nie będzie czekał na zapłatę, aż sprawa się zakończy. Już szukałam takich.
              • rozalia_olaboga Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:56
                Bardzo dziwne. Ja zalatwialam spadek przez prawnika (znajomego, ale rozliczalismy się na warunkach rynkowych) i zapłaciłam mu po zakończeniu sprawy. Razem z reprezentacja przez niego kosztowało to, hm, nie pamiętam dokładnie, ale chyba z 1500-2000 zł? Sporo, ale kokosy to nie sa, a stawka u Ciebie jest wysoka.
                  • koronka2012 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:25
                    miramar11 napisał(a):

                    > Za sprawę spadkową zapłaciłam 3000 zł prawnikowi, a były tylko 2 rozprawy. I do
                    > stawałam rachunek po każdej rozprawie czy wniosku do sądu.

                    Zaraz, ale jaką spadkową, skoro zostalaś wydziedziczona, to po co ci był adwokat?

                    I skąd ty w ogóle jesteś? małe miasto, ograniczona ilość prawników? sprawdziłaś wszystkich?
                    W Warszawie da się znaleźć kancelarię, która poprowadzi sprawę za niewysoką stawkę - o ile znajdziesz taką z prawnikami starszej daty, młode pokolenie żąda kokosów.
                    • miramar11 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:37
                      Wiesz, jeśli nie masz pojęcia czy istnieje testament a żona ojca co chwilę zmienia zdanie na ten temat to zakładasz sprawę o przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza by nie popaść w długi gdyby jednak okazało się, że to nic, że ojciec ma nieruchomości ale ma też długi.

                      • koronka2012 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 20:50
                        Aa, ok, myślałam że wszystko było jasne od początku.

                        Tak czy inaczej - wystąp w imieniu dziecka o adwokata z urzędu, niczym nie ryzykujesz, najwyżej odrzucą.
                        Opisz dramatycznie sytuację, ile kosztów już poniosłaś, że to na kredyt itd. Że nie masz wystarczającej świadomości prawnej, żeby właściwie zabezpieczyć interesy swojego interes dziecka w tej sprawie.
                        Nie masz może jakichś organizacji pomocowych u siebie? czasem gminy organizują darmowe porady prawne co jakiś czas.
    • koronka2012 Re: Co byście zrobiły 26.10.19, 19:11
      Zagranie z nakłanianiem do ugody jest obecnie standardem. Po prostu załatwia to sprawę szybko i skutecznie, sąd nie musi pisać uzasadnienia, a strony - użerać się z apelacją. Sąd niestety często gra na zmęczenie stron, ale ponad 100 tys. piechotą nie chodzi i skoro szanse na wygraną są wysokie - to nie ma co odpuszczać, szczególnie że szczęśliwie odsetki lecą.

      Należy powiedzieć, że próby ugody nie przyniosły rezultatu (bez podania przyczyn) i wnosisz o dalsze procedowanie. I wszystko co do sądu - składaj na piśmie. Próby ugody są w tej sytuacji stratą czasu.

      I koniecznie weź prawnika - wiem, to są koszty, ale dogadaj się - może w ratach, może po wygranej, ale nie baw się w to sama, bo jak widać mimo tego, że jest tu dość oczywista sytuacja, to bez prawnika idzie opornie.

      Może spróbuj wystąpić o prawnika z urzędu, jeśli możesz udokumentować trudną sytuację?

      To paranoja, żeby pierwsza sprawa odbyła się 4 lata od wniesienia pozwu. I prawnik już dawno powinien wystąpić ze skargą na przewlekłość postępowania. Prawnik dopilnowałby aby ująć wszelkie aspekty sprawy - łącznie z kwestią tego, aby strona przegrana zwróciła/pokryła koszty sądowe (masz to we wniosku?). Prawnik doradziłby czy da się zabezpieczyć majątek na poczet roszczeń twojego dziecka itd.