Dodaj do ulubionych

Problem w klasie

28.10.19, 10:25
Mamy problem z kolegą córki. Chłopiec w II klasie się przed nią obnażał - została zawiadomiona dyrekcja, chłopiec nie chciał się przyznać, posądzano córkę o kłamstwo. Dopiero gdy druga dyrektorka przytomnie postraszyła go, że w szkole jest monitoring i wszystko sprawdzą, chłopiec się przyznał. Był płacz, wzywanie rodziców, rozmowy i sprawa ucichła. Do czasu. Teraz córka jest w III klasie i znów doszło do akcji z obnażaniem - tym razem też przed koleżanką córki. Do tego chłopak boleśnie ją podszczypuje w pośladki. Ja już nie mam siły - pewnie znów będą rozmowy, itd. a za jakiś czas problem wróci w jeszcze gorszej formie. Nie chcę iść na wojnę z dyrekcją bo szkoła jest ogólnie fajna i córka ją uwielbia - problemem jest tylko ten chłopak. Zawiadomiłam dyrektorkę ale sama już tracę wiarę że mogą cokolwiek jeszcze zrobić. Córka też nie wierzy "pani nic nie zrobi, on się nie przejmuje..." itp. Co robić w tej sytuacji droga emamo?
Obserwuj wątek
    • an.16 Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:34
      Idź do szatni, poczekaj na gnojka i nagadaj mu tak, żeby się wystraszył. A jak nie lubisz takich akcji, wyślij męża. Dawno temu się nauczyłam, że w takich sytuacjach liczy się tylko na siebie. Ani szkoła, ani tym bardziej rodzice małego zboka cię w tym nie wesprą.
      • julita165 Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:46
        "Za moich czasów" takie metody działały. Pamiętam w 5 albo 6 kl "utrudniał mi życie" taki jeden szkolny łobuz. Tata wziął swoich pracowników ( murarze, na oko straszne zakapiory) i przypadkiem spotkali chłopaka w pobliżu szkoły. Nie wiem co mu nagadali ( bo że nie pobili to jestem więcej niz pewna ) ale chłopak się do mnie słowem nie odezwał do końca podstawówki, wręcz starał się zejść mi z oczu 😀
            • serei Re: Problem w klasie 28.10.19, 19:34
              ależ z Twojego ojca "mężczyzna" wziąć kolegów i nastraszyć dziecko, musisz być z niego cholernie dumna! Bał się, że sam sobie z dzieckiem nie poradzi? big_grin gratuluję ojca "macho"

              --
              "Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, naprawdę. Ja się cały czas czegoś uczę. Bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, ja się uczę w samolocie, kiedy lecę. Ja się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć i wydaje mi się, że warto. Więc w związku z tym czytam jakąś książkę. Jeżeli nie, to siedzę i uczę się języka, nowe słówka. Cały czas się czegoś uczę. Bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby cały czas trzymać się na wysokim „C”- wypowiedź Prezydenta Andrzeja Dudy
              • 45rtg Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:08
                serei napisała:

                > ależ z Twojego ojca "mężczyzna" wziąć kolegów i nastraszyć dziecko, musisz być
                > z niego cholernie dumna! Bał się, że sam sobie z dzieckiem nie poradzi? big_grin gra
                > tuluję ojca "macho"

                Bronił swojego dziecka przed napastnikiem. W takiej sytuacji ma się w d*pie zadufane chichoty paniuś z Internetu.
                • szmytka1 Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:14
                  A moim zdaniem nie lepszy od tego dzieciaka lobuza. Zeby isc do ojca agresora i pogadac w podobnym klimacie to juz odwagi nie mial, bo mogl trafic na zakapiora gorszego od siebie i to z kolegami nie z budowy a z kryminalu.
                  • larix_decidua77 Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:48
                    No i co by ta gadka z ojcem zakapiorem dała? Tu chodziło o efekt a nie żeby sobie pogadać. Łobuz gnębił dziecko to się dowiedział, że jak nie przestanie, to poniesie konsekwencje. Teraz z małymi bandziorami ludzie bujają się latami po psychologach i gucio to daje.
                    • szmytka1 Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:56
                      Zastraszanie dzieci przez doroslych jest ponizej krytyki. Nawet jesli te dzieci to agresorzy. To rowniez rodzaj przemocy, nie widzisz tego? Ja rozmawialam z takim malym agresorem, owszem, ale w obecnosci jego opiekuna prawnego. I najpierw kilka slow do doroslego, potem do dziecka. I poinformowalam je tylko o mozliwych konsekwencjach i swoich oczekiwaniach. Nie trzeba mi bylo do tego obstawy zlozonej z murarzy.
                      • larix_decidua77 Re: Problem w klasie 28.10.19, 21:49
                        I pomogło? To super. A w klasie mojego dziecka było dwóch małolatów (klasy 2-4) prezentujący następujące zachowania: straszenie nożem, gwałtem, duszeni szalikiem (zostały ślady), wsadzanie głowy do kosza na śmieci, bicie dziewczynek kijem po twarzy, obmacywanie dziewcząt i chłopców, kopanie itp. I powiem ci, że zanim odeszli ze szkoły gadało z nimi mrowie psychologów, pedagogów, działał sąd rodzinny, był asystent i co? Goofno, albo w toalecie albo po szkole, podczas choroby pani asystent, zawsze znaleźli moment. A może murarze byliby skuteczniejsi i dzieci nie bałyby się do szkoły chodzić. No ale to małe dzieci, zastraszać nie wolno bo źle to świadczy o takim broniącym swoje dziecko ojcu.
                      • kornelia_sowa Re: Problem w klasie 28.10.19, 21:57
                        Inaczej byś gadała jakby 13 letni chłopczyk złapał za tyłek twoja 9.letnia córkę, albo zrobił jej coś gorszego, co nie?

                        Nie, spokojnie byście z mężem zadzwonili do tatusia chłopczyka A córce powiedzieli, że to tylko dziecko i żeby zrozumiała.
                        • szmytka1 Re: Problem w klasie 28.10.19, 23:06
                          A ja mam syna i tlumacze mu, ze agresja nie jest dobra reakcja, ze agresja to najgorsze wyjscie z sytuacji, ze nie wolno nikogo bic i takie tam inne idealistyczne glupoty. Ale jak napisalam, ze jest latwo pobudliwy i szybko go mozna wyprowadzic z rownowagi to ematka dospiewala caly kontekst jaki to niby brutal. Juz wiem skad. Pelno tu prostakow zwyczajnie. Bez urazy och i ach.
                      • aqua48 Re: Problem w klasie 28.10.19, 22:10
                        szmytka1 napisała:

                        > Zastraszanie dzieci przez doroslych jest ponizej krytyki. Nawet jesli te dzieci
                        > to agresorzy.

                        A ja w rozmowie ze szkołą wyczerpałam wszelkie możliwości wpływu na złośliwego codziennie kopiącego moje dziecko agresora, wychowawczyni po kolejnej skardze wręcz w twarz powiedziała mi że nic nie dają ani upomnienia ani rozmowy z rodzicami ani z dzieckiem.
                        Dopiero gdy mąż przy odbieraniu naszego dziecka po lekcjach powiedział skąd nogi powyrywa gnojkowi jeśli ten tknie syna, to nie tylko ataki się skończyły ale i o dziwo chłopcy do końca szkoły byli w dość dobrych powiedziałabym relacjach. A moje dziecko uzyskało wsparcie i pomoc od ojca. To nie bagatelna sprawa. Bo inni dorośli - w szkole jego problem zlekceważyli.
                        Niestety choć to się może ematkom nie podobać i jest bardzo nie na fali obecnie modnego wychowania bywają takie sytuacje między dziećmi w których najprostszym i najzdrowszym, bo życiowym, a przede wszystkim najskuteczniejszym jest rozwiązanie siłowe - czyli wskazanie miejsca w grupie komuś kto uzurpuje sobie bycie ponad prawem i rządzenie innymi wg własnych zasad.
                        • szmytka1 Re: Problem w klasie 28.10.19, 23:09
                          Moze i tak, ale cos sie we mnie buntuje, bo ja bylam dzieckiem, ktore zaznawalo przemocy ze strony doroslych i z takiej pozycji nie chce fundowac podobnych przezyc nawet wrednym bachorom, choc niektorym by sie przydalo zapewne. Zycie kontra idealy.
                        • yva-na Re: Problem w klasie 29.10.19, 22:31
                          Bo małym agresorom brakuje wzorca silnego, odpowiedzialnego taty. Paradoksalnie taki pokaz siły budzi u niego szacunek i "ustawiając w szeregu" w końcowym efekcie daje poczucie bezpieczeństwa
                        • mamaaspiama Re: Problem w klasie 30.10.19, 09:01
                          "Dopiero gdy mąż przy odbieraniu naszego dziecka po lekcjach powiedział skąd nogi powyrywa gnojkowi jeśli ten tknie syna, to nie tylko ataki się skończyły ale i o dziwo chłopcy do końca szkoły byli w dość dobrych powiedziałabym relacjach. A moje dziecko uzyskało wsparcie i pomoc od ojca."

                          O bardzo dobrze mąż zrobił.
                  • julita165 Re: Problem w klasie 29.10.19, 07:03
                    szmytka1 napisała:

                    Zeby isc do ojca agresora i
                    > pogadac w podobnym klimacie to juz odwagi nie mial, bo mogl trafic na zakapior
                    > a gorszego od siebie i to z kolegami nie z budowy a z kryminalu.

                    Trzeba byłoby jeszcze tego ojca trzeźwego spotkać. Chłopak i cała rodzinka to była patologia i próba tłumaczenia czegokolwiek po dobroci była bezcelowa. Zresztą miało być szybko i skutecznie. Mój ojciec nie byl od wychowywania łobuza tylko od natychmiastowego zakończenia nieakceptowalnych zachowań. Chłopak nie był też już dzieckiem, on powtarzał klasę 2 a może i 3 razy.
                • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 00:11
                  45rtg napisał:

                  > Bronił swojego dziecka przed napastnikiem. W takiej sytuacji ma się w d*pie zad
                  > ufane chichoty paniuś z Internetu.

                  Broniłby, gdyby rzeczony chłopak zaczepił jego córkę w jego obecności. Przychodzenie (z dodatkową ochroną) do chłopaka jest zastraszaniem w celu "przemówienia do rozsądku". Nie bardzo sobie wyobrażam, aby mój syn mógł nawywijać coś, co wymagałoby takiej reakcji rodziców, gdyby jednakowoż taka sytuacja miała miejsce, to oczywiście chciałabym się dowiedzieć o co chodzi, i sprawę starałabym się wyjaśnić, wyciągając konsekwencje wobec syna, jeśliby na nie zasłużył, ale rzeczonego ojca pociągnęłabym do odpowiedzialnosci lub potraktowałabym odpowiednio, aby też wyciągnął z tego lekcję, skoro lubi takie metody.
                  • 45rtg Re: Problem w klasie 29.10.19, 10:25
                    miss_fahrenheit napisała:

                    > 45rtg napisał:
                    >
                    > > Bronił swojego dziecka przed napastnikiem. W takiej sytuacji ma się w d*p
                    > ie zad
                    > > ufane chichoty paniuś z Internetu.
                    >
                    > Broniłby, gdyby rzeczony chłopak zaczepił jego córkę w jego obecności. Przychod
                    > zenie (z dodatkową ochroną) do chłopaka jest zastraszaniem w celu "przemówienia

                    Tak jest, chodziło o wystraszenie go. No i? Skutek został osiągnięty. Przynajmniej ten jednostkowy, a możliwe, że i szerszy, bo był to niewątpliwie pouczający przykład, że istnieją granice i istnieją ludzie egzekwujący je.

                    > do rozsądku". Nie bardzo sobie wyobrażam, aby mój syn mógł nawywijać coś, co w
                    > ymagałoby takiej reakcji rodziców, gdyby jednakowoż taka sytuacja miała miejsc

                    No to Twój nie, a tamten tak.

                    > e, to oczywiście chciałabym się dowiedzieć o co chodzi, i sprawę starałabym się
                    > wyjaśnić, wyciągając konsekwencje wobec syna, jeśliby na nie zasłużył, ale rze
                    > czonego ojca pociągnęłabym do odpowiedzialnosci lub potraktowałabym odpowiednio
                    > , aby też wyciągnął z tego lekcję, skoro lubi takie metody.

                    A odpowiedzialności za co niby? Za to, że rozmawiał z cudzym dziubdzisiem?
            • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 00:05
              Dlatego, że rodzice dziecka, jeśli byłby choć cień podejrzenia o np. zastraszanie, zgłosiliby rzecz na policję. Skończyłoby się nieprzyjemnosciami dla panów, a conajmniej zyskaliby opinię furiatów i patologii. Jeśli rzecz działaby się przy świadkach/monitoringu etc. to konsekwencje bylyby oczywiście dotkliwsze. Plus oczywiście, skoro panom tego typu metoda jest bliska najpewniej mogliby nagle zostać skonfrontowani z np. silniejszymi od siebie (niekoniecznie fizycznie).

              Bardziej podoba mi się metodą opisaną bodajże przez Kocyndra - czyli ten kopniak w jaja. Bo tu mamy zwykłą samoobronę a relacje pozostają na równym poziomie uczeń-uczeń.
              • 45rtg Re: Problem w klasie 29.10.19, 10:29
                miss_fahrenheit napisała:

                > Dlatego, że rodzice dziecka, jeśli byłby choć cień podejrzenia o np. zastraszan
                > ie, zgłosiliby rzecz na policję. Skończyłoby się nieprzyjemnosciami dla panów,

                Skończyłoby się przesłuchaniem, na którym pan mówiłby, że spokojnie rozmawiał z uroczym kolegą córki, którego przypadkiem spotkał na ulicy.

                > a conajmniej zyskaliby opinię furiatów i patologii. Jeśli rzecz działaby się pr

                Opinia furiatów u ludzi, którzy nie potrafią wychować dziecka do tego stopnia, że obcy ludzie muszą temu dziecku przemawiać do rozumu na ulicy, mało kogo obchodzi.

                > zy świadkach/monitoringu etc. to konsekwencje bylyby oczywiście dotkliwsze. Plu
                > s oczywiście, skoro panom tego typu metoda jest bliska najpewniej mogliby nagle
                > zostać skonfrontowani z np. silniejszymi od siebie (niekoniecznie fizycznie).

                A to już jest ryzyko panów broniących dziecka kolegi przed powtarzającymi się napadami.
                • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:24
                  45rtg napisał:

                  > Skończyłoby się przesłuchaniem, na którym pan mówiłby, że spokojnie rozmawiał z
                  > uroczym kolegą córki, którego przypadkiem spotkał na ulicy.

                  Ależ wierzę, że probowaliby kłamać. Pytanie, czy by im się to udało.

                  > Opinia furiatów u ludzi, którzy nie potrafią wychować dziecka do tego stopnia,
                  > że obcy ludzie muszą temu dziecku przemawiać do rozumu na ulicy, mało kogo obch
                  > odzi.

                  Nie wiem, skąd u ludzi pomysł, że mają prawo obcemu dziecku "przemawiać do rozumu". Oczywiście, że takich ludzi zastraszających dziecko, często nic nie obchodzi, na tym właśnie polega patologia.
                  • 45rtg Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:31
                    miss_fahrenheit napisała:

                    > 45rtg napisał:
                    >
                    > > Skończyłoby się przesłuchaniem, na którym pan mówiłby, że spokojnie rozma
                    > wiał z
                    > > uroczym kolegą córki, którego przypadkiem spotkał na ulicy.
                    >
                    > Ależ wierzę, że probowaliby kłamać. Pytanie, czy by im się to udało.

                    A dlaczego miałoby się nie udać?

                    > > Opinia furiatów u ludzi, którzy nie potrafią wychować dziecka do tego sto
                    > pnia,
                    > > że obcy ludzie muszą temu dziecku przemawiać do rozumu na ulicy, mało kog
                    > o obch
                    > > odzi.
                    >
                    > Nie wiem, skąd u ludzi pomysł, że mają prawo obcemu dziecku "przemawiać do rozu

                    Nie wiem, skąd u ludzi pomysł, że obcy nie ma prawa dziecku - łobuzowi przemówić do rozumu.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:40
                      Wychodzi na to ze jak na placu zabaw jakis smarkacz bije inne dzieci to nalezy sie udac na poszukiwanie jego rodzicow. Bron Boze nie zwracac uwagi czy krzyknac na takiego bo sąd, bracie, sąd...

                      --
                      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                      Pietrek + Solejuk wink
                      • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 16:23
                        dziennik-niecodziennik napisała:

                        > Bron Boze nie zwracac uwagi czy krzykna
                        > c na takiego bo sąd, bracie, sąd...

                        Zwrócić uwagę - tak, zastraszać w towarzystwie zakapiorów (bo samemu jest się być może za słabym, żeby stanąć do konfrontacji z dzieckiem) - nie wolno. Zdaję sobie sprawę, że istnieją ludzie, dla których różnica między zwróceniem uwagi a zastraszaniem jest nikła, ale ciągle liczę na to, że takich osób jest jednak mało i większość jest jednak normalna.
                        • 45rtg Re: Problem w klasie 29.10.19, 22:24
                          miss_fahrenheit napisała:

                          > Zwrócić uwagę - tak, zastraszać w towarzystwie zakapiorów (bo samemu jest się b
                          > yć może za słabym, żeby stanąć do konfrontacji z dzieckiem) - nie wolno. Zdaję

                          Kurde, uwielbiam takie chrzanienie służące wyłącznie poniżeniu człowieka, o którym mówisz. Jakie "za słabym do konfrontacji z dzieckiem"? Toż to jest pieprzenie i żadna konfrontacja. Tak, oczywiście, chodzi dokładnie o to, żeby się smarkacz przestraszył, że zgarnie wp*erdol, jak nie przestanie. Tak, to jest formalnie groźba karalna. I tak, to jest w praktyce nie do udowodnienia i ukarania, jeżeli tylko straszący zachowa minimum obłudnej ostrożności. Towarzystwo byczków nie służy wsparciu tchórzliwego rodzica, który boi się dziecka (jak by to chciała widzieć świadoma ematka, która wszystko załatwia szczerą, pełną zrozumienia rozmową), tylko służy skuteczniejszemu postraszeniu małego chuligana.

                            • 45rtg Re: Problem w klasie 30.10.19, 07:45
                              miss_fahrenheit napisała:

                              > Bez urazy, ale dorosły, który wybiera tego typu zachowania, jak zastraszanie -
                              > sam wystarczająco się poniża.

                              W sytuacji, kiedy oficjalniejsze metody nie działają? Cóż, to ja osobiście wybrałbym poniżenie, zamiast pilnowania swojej godności kosztem poszkodowanego dziecka.
                      • ichi51e Re: Problem w klasie 29.10.19, 16:30
                        Nie chodzi o to zeby nie zwracac uwagi gdy jestes swiadkiem - oczywiscie ze wtedy kazdy powinien. Subtelna toznica polega na tym ze w onawianym przypadku nie mowisz „chlopczyku nie mozna spychac dzieci z hustawki zobacz dziewczynka placze” tylko dorywasz jakies dziecko w ciemnej bramie i wyskakujesz mu z „gnoju jak cie jeszcze raz zobacze kolo mojej corki (czyj to rodzic???) to ci z dupy zrobie jesien sredniowiecza (w ulgowej wersji). Dziecko moze nawet nie miec pojecia kim jestes i o co ci chodzi (zakladajac ze dorwalas wlasciwe dziecko)

                        --
                        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                        • ichi51e Re: Problem w klasie 29.10.19, 16:31
                          A na koncu sie okazuje ze dziubdzisua ktora plakala ze Jozio ja kopal wczesniej wysypala mu rzeczy z piornika i pomazala zeszyt bo Jola jej powiedziala ze Jozio jest glupi.

                          --
                          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                    • mia_mia Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:42
                      Dziecko też człowiek, a w Polsce nie możesz dorwać sąsiada i w towarzystwie mięśniaka wytłumaczyć co mu zrobisz jeśli jeszcze raz zaparkuje na trawniku.
                      To samo dotyczy dzieci, zwłaszcza cudzych.
                      Zachowanie należy zgłosić policji, czy innym stosownym instytucjom.
                        • mia_mia Re: Problem w klasie 29.10.19, 15:26
                          Bo to groźba karalna.

                          Wyobraź sobie, że Twoja córka ma koleżankę, za która nie przepada, ona skarży się rodzicom, że Ania się na nią krzywo patrzy, mama idzie do wychowawczyni, wychowawczyni zgłasza ci problem, córka mówi, że nie patrzy krzywo. Za kilka dni Twoja wraca ze szkoły spłakana, bo tata koleżanki dopadł ją w szatni i powiedział co jej zrobi jak jeszcze raz krzywo spojrzy na jego dziecko. Tak się powinno załatwiać sprawy w szkole?
                    • mia_mia Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:46
                      W Polsce dziecko jest chyba przesłuchiwane w obecności psychologa, który potrafi ocenić wiarygodność zeznań, jeśli nie ma świadków i jest słowo przeciwko słowu.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:38
                    Miss, kurde. Jak kogos rodzice nie nauczyli kultury, to nauczy ktos inny. Taka prawda.
                    Jesli jakiś gowniarz bedzie krzywdzil moja corke to zastrasze z przyjemnoscia i to tak, ze nikt mi noe udowodni ze to zrobilam. I w nosie mam kto mnie uzna za furiata.

                    --
                    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
                    Pietrek + Solejuk wink
                    • ichi51e Re: Problem w klasie 29.10.19, 15:07
                      Sek w tym ze swiat nie jest czarnobialy a nasze dzirci nie zawsze mowia nam prawde. I nawet nie ze klamia zlosliwie tylko po prostu maja swoja prawde. W konfliktach miedzy dziecmi czesto jest tak ze jest fajnie fajnie az ktos sie poplacze. I dorosla osoba (majaca duza przewage fizyczno-psychoczna) moze narobic duzo szkod. Gdzies ktos tu pisal o matce co nawrzeszczala na dziecko wystraszyla je a jej wlasna corka stala obok i mowila „mamusiu to nie ta dziewczynka” troche glupio wtedy...

                      --
                      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                    • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 16:35
                      dziennik-niecodziennik napisała:

                      > Jesli jakiś gowniarz bedzie krzywdzil moja corke to zastrasze z przyjemnoscia i
                      > to tak, ze nikt mi noe udowodni ze to zrobilam. I w nosie mam kto mnie uzna za
                      > furiata.

                      Udowodni, udowodni - to raz. Dwa, to jest bez sensu moim zdaniem, bo:

                      1. Mamy do czynienia z niewychowanym dzieckiem, który krzywdzi czyjąś córkę, rodzice to patologia i nic sobie z tych krzywd nie robią - jestem więcej niż pewna, że nie tylko nic sobie nie zrobią z zastraszania, ale pewnie też mają większe w nim doświadczenie i to raczej ten zastraszający rodzic będzie mieć problemy.

                      2. Mamy do czynienia z sytuacją, w której ponoć np. mój syn krzywdzi czyjąś córkę, a ja o tym nic nie wiem (gdybym wiedziała, zareagowałabym, to jasne). Jeśli rodzic dziewczynki pójdzie zastraszyć mi dziecko, to owszem, w drugiej kolejności spróbuję rozwiązać kwestię, co było powodem interwencji rodzica. W drugiej kolejności, bo najpierw zajmę się zastraszającym rodzicem tak, że mu się odechce na drugi raz takich zachowań. Jeśli nie nauczył się do tej pory kultury, to ja go nauczę.

                      Dlatego zastraszanie (nie - zwrócenie uwagi) jest bezsensowne (już pomijam aspekt moralny i nierównowagę sił na linii dorosły-dziecko). Gdyby jednak czyjaś córka w samoobronie odwinęła się i palnęła mi syna, to skupiłabym się tylko na tym, czy sobie zasłużył, i jeśli tak uznałabym, że syn ma nauczkę i tyle. Bo tu byłaby relacja dziecko-dziecko. O to mi chodzi.
                      • larix_decidua77 Re: Problem w klasie 29.10.19, 21:39
                        No to sytuacja nr 3. Klasa 4 ty masz córkę 135, zakapior ma prawie 150. Matka jego to żadna patologia, chodzi z nim do psychologa i na terapię. W opini chłopak nie ma nic strasznego, jedynie nadpobudliwość ale widzialam go mnóstwo razy i naprawdę nie widzę tej nadpobudliwości. Nie ma autyzmu, nie jest upośledzony, poradnia PPP nie widzi wskazań aby dziecko wysłać do psychiatry.
                        Chłopak szaleje od pierwszej klasy, wiecznie komuś przyłoży, twoje nieraz przez niego płakało. Szkoła robi co może ale niewiele może, matka współpracuje, działa wg wytycznych poradni PPP. I córeczka przychodzi zaplakana do domu. Kolega szedł za nią pp wyjściu ze szkoły, zaczepiał a gdy nie zareagowała przyłożył jej kijem w twarz i powiedział że ją zgwałci i zabije. Córka nie wie co to gwałt ale się boi i prosi żebyś jej pomogła..
                          • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 21:48
                            miss_fahrenheit napisała:

                            > Idę i informuję o sytuacji prywatnie - matkę oraz oficjalnie - szkołę. Nie zast
                            > raszam tego chłopaka.

                            Tj. o groźbach. Kwestię pobicia kijem załatwiam zgłoszeniem na policję.
                              • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 29.10.19, 22:42
                                Jeżeli matka wie o tego typu zachowaniach syna i nic w tej kwestii nie robi to 1. jest patologią 2. na czym polega jej współpraca?

                                Zwyczajnie, oczekuję najpierw propozycji a potem realizacji rozwiązań ze strony matki i szkoły (np. nauczanie indywidualne, sądzę, że po takim zachowaniu chłopaka są też wskazania do zgłoszenia do psychiatry). Policja raczej po to, żeby chłopak dostał kuratora.
                                  • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 30.10.19, 07:37
                                    larix_decidua77 napisał(a):

                                    > Nauczanie indywidualne jest dla dzieci chorych. Poradnia nie widzi wskazań.

                                    Poradnia została poinformowana o pobiciu z użyciem kija, oraz groźbach zgwałcenia I dalszej agresji i nie widzi dalej wskazań do NI* ani psychiatry? (*NI jest także dla dzieci niedostosowanych społecznie oraz w szczególnych wypadkach na wniosek rodzica, w przypadku jedynie opinii o takiej potrzebie, bez orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego).

                                    > Matka współpracuje, chodzi wezwana do szkoły i do poradni PPP.

                                    Współpraca nie polega na chodzeniu do PPP, tylko na szukaniu i wdrażaniu rozwiązań umożliwiających funkcjonowanie ucznia w społeczeństwie bez szkody dla pozostałych uczniów. Matka, po poinformowaniu jej o zachowaniu syna, zareagowała odpowiedzią - "dobrze, będę chodzić z synem do PPP"?

                                    Swoją drogą trzeba zażądać na piśmie odpowiedzi od szkoły, jakie widzi rozwiązanie problemu.
                                    • larix_decidua77 Re: Problem w klasie 30.10.19, 11:15
                                      Prawo wygląda tak, że mama decyduje co w poradni powie i co powie w szkole na temat wizyty w poradni. Mama i poradnia wspólnie uważają, że NI będzie ze szkodą dla dziecka. Na temat zachowania dziecka, mama przeprasza ale uważa, że dziecko jest prowokowane.
                          • thank_you Re: Problem w klasie 30.10.19, 09:01
                            A w tym czasie, gdy sprawa sie „toczy” gnojek wciąż jest zagrożeniem, za to ktoś moze ociekac zajebistoscia i szlachetnością, ze on sie nie zniży do poziomu agresora, szkoda tylko ze to jego dziecko cierpi.
                            A wystarczy do gnojka - jego metodami. I o dziwo najcześciej skutkuje.
                            • ichi51e Re: Problem w klasie 30.10.19, 10:46
                              Jakby o bylo “jego metodami” to bys powiedziala dziecku ze ma oddac i wtedy by dzieciaki to zalatwily miedzy soba.
                              Ja tam nawet nie wiem co sie dzieje w szkole dziecko zapytane o przemoc w swojej integracyjnej klasie powiedzialo tylko “jak mnie ktos bije to oddaje dwa razy mocniej”

                              --
                              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                              • thank_you Re: Problem w klasie 30.10.19, 15:25
                                Kazałam mu oddac, ale tamten był zdecydowanie silniejszy a swoja koleżankę zaatakował nożyczkami - pociął jej rajstopy.
                                Sorry, ale moj sposób - jak widac - był skuteczniejszy niż oddawanie i wielomiesięczne dyskusje rodzicow z rodzicami gnoja/kadra itp
                              • larix_decidua77 Re: Problem w klasie 30.10.19, 15:41
                                ichi51e napisała:

                                > Jakby o bylo “jego metodami” to bys powiedziala dziecku ze ma oddac i wtedy by
                                > dzieciaki to zalatwily miedzy soba.
                                > Ja tam nawet nie wiem co sie dzieje w szkole dziecko zapytane o przemoc w swoje
                                > j integracyjnej klasie powiedzialo tylko “jak mnie ktos bije to oddaje dwa razy
                                > mocniej”
                                >
                                Czyli jak to ma wyglądać w praktyce? Bandzior wali kijem dziewczynkę o 10 kg chudszą, krew się leje, zalecasz dziewczynce szukać kija? Chłopak przystawia koledze z ławki cyrkiel do oka, atakowany, szuka cyrkla i przystawia z drugiej strony? Zarzuca koledze szalik na szyję i dusi, duszony.. no nie wiem, koncepcji mi zabrakło. Nie mówimy tu przecież o popychankach i ciągnięciu za warkocze.
                                • thank_you Re: Problem w klasie 30.10.19, 17:25
                                  Bo ichi w swojej szlachetnosci i ociekaniu zajebistoscia w tym watku zapomniała, iż sama pisała, ze jej dziecko biło inne dzieci. Dopytywała w jakich okolicznościach inne dzieci sa bite - wszak to moze pomoc „zrozumiec” agresora.

                                  Ale teraz „ja nie wiem co sie dzieje w szkole w temacie przemocy”.

                                  Wzruszające, doprawdy.
                  • thank_you Re: Problem w klasie 30.10.19, 07:23
                    Maja prawo, w grupie przedszkolnej mojego syna był pewien gnojek, ktory terroryzował cała grupę. Rozmowy z jego rodzicami nie przynosiły żadnych efektów, choć rodzice oczywiscie palili Frana, ze „robią wszystko”. Nauczycielki zwracały mu uwagę, a gnój miał wywalone na wszystko. Ktoregos razu moj syn zaczął plakac, ze brzuch go boli i nie chce isc do przedszkola, wtedy sie dowiedziałam, ze gnój zasadził sie na mojego Młodego. Odprowadzając syna do sali, weszłam do niej i poprosiłam nauczycielki - glosno - aby pilnowały gnoja i nawiązałam z nim kontakt wzrokowy. Myslalam, ze to wystarczy. Po południu okazało sie, ze gnój dalej sie czepiał. Nastepnego dnia zwróciłam mu uwagę przy całej klasie, ze nie zycze sobie jego agresji w kierunku mojego syna i reszty dzieci.
                    Nie przyniosło efektu.
                    Kolejnym razem przydybalam go z ojcem i powiedziałam ojcu, co on wyczynia i ze nie obchodzi mnie jak on to zrobi, ale ma wpłynąć na zachowanie syna. Ojciec - tak tak, my wiemy, ale co ja moge.
                    Oczywiscie to tez nie przyniosło efektu.
                    Wiec dotrwałam gnoja przy matce i syknęłam mu na ucho, ze dzisiaj brzuch z nerwów bolał mojego syna ale od jutra to on zacznie sie bać przychodzić do przedszkola i jeszcze raz ruszy którekolwiek dziecko, to bedzie miał do czynienia z ojcem mojego syna i niech mi uwierzy, ze to ostatnie na co ma ochotę.
                    Mamusia pisnela tylko: Antoś, od dzis nie bedziesz juz grał ile chcesz na komputerze w te gry (dziecko 5 letnie!!!).

                    Cóż, gnój schodził z drogi mojemu synowi do konca przedszkola.

                    Czasami z gnojkami tak trzeba.
                    • ichi51e Re: Problem w klasie 30.10.19, 07:28
                      wow. Tez bym ci i twojemu dziecku schodzila z drogi - sam opis wystarcza.

                      --
                      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                      • thank_you Re: Problem w klasie 30.10.19, 07:33
                        Upomnienia, skargi, rozmowy z nauczycielami i rodzicami gnoja - przez innych rodzicow - trwały kilka miesięcy. Ja tego nie wiedziałam, bo moj syn mało kiedy opowiadał o tym, co sie dzieje w przedszkolu, w końcu inny ojciec mnie zaczepił i zapytał, czy moj syn tez ma problem z Antosiem, bo jego syn mówił, ze i mojego zaczął tłuc. A gdy syn wrócił tego dnia z przedszkola, to juz był ryk i ból brzucha z nerwów.
                        Wiec skoro rozmowa z nauczycielem, ktory rozłożył mi rece, bo „tak tak, mamy taki problem” nie przyniosła efektu, Tatus i mamusia tez „wiedza”, to uświadomiłam gnoja, ze jego tez moze zaczac bolec brzuch z nerwów - a z jakiego powodu, to niech juz sam sobie wyobrazi i mam nadzieje, ze dluuugo sobie wyobrażał.
                    • miss_fahrenheit Re: Problem w klasie 30.10.19, 07:44
                      thank_you napisała:

                      > Czasami z gnojkami tak trzeba.

                      Czyli dorosła, zakładam - nieupośledzona kobieta zachowała się dokładnie tak, jak agresywny przedszkolak. Co na to psycholog?

                      Choć i tak o tyle dobrze, że przynajmniej w obecności rodziców tamtego dziecka.
                      • thank_you Re: Problem w klasie 30.10.19, 08:52
                        Dokładnie, zachowala sie tak jak agresywny przedszkolak, króremu miesiącami nikt nie potrafił postawić granic, na czele z rodzicami, którzy byli rozczuleni „kreatywnością” dziecka a jedyna kara był zakaz korzystania bez limitu z komputera (wtf, 5-latek i No limit przy grach komputerowych?).
                        Rozmowy z kadra, rodzicami, przez miesiące - a skuteczność zerowa.
                        Wiec wyznaczyłam mu granice na jego poziomie. Podziałało. Naprawdę mam w nosie twoje uwagi o psychologu, wyślij do psychologa gnojka i rodzicow, którzy nie potrafią wychowywac dzieci.
                        Ja swoje potrafię.

          • 45rtg Re: Problem w klasie 28.10.19, 19:05
            miss_fahrenheit napisała:

            > Dzisiaj twój ojciec i jego koledzy mieliby (słusznie) problemy.

            Mieliby, albo i nie. Nie ma zakazu ustawowego rozmawiania na ulicy z cudzym dzieckiem, ani nawet z cudzym bachorem. Ponadto nie wszędzie jest monitoring.
        • 45rtg Re: Problem w klasie 29.10.19, 10:31
          71tosia napisała:

          > doradź jeszcze pobicie dziecka, w końcu nie ma jak porządne lanie jako metoda w
          > ychowawcza zwłaszcza gdy dziecko ma zaburzenia

          Tak właściwie, to skąd ta ślepa wiara, że jak dziecko ma zaburzenia, to jakoś tak szczególnie nie wolno go tknąć palcem? W sensie, że "to i tak nie zadziała, bo on jest zaburzony"?
          • aqua48 Re: Problem w klasie 29.10.19, 14:13
            45rtg napisał:

            > Tak właściwie, to skąd ta ślepa wiara, że jak dziecko ma zaburzenia, to jakoś t
            > ak szczególnie nie wolno go tknąć palcem? W sensie, że "to i tak nie zadziała,
            > bo on jest zaburzony"?

            To takie przekonanie - wytrych stosowane często przez rodziców dziecka z zburzeniami - on jest chory, on nie zachowuje się jak inni bo jest chory, wiec trzeba dać mu spokój. A i owszem problemowe dziecko często jest chore, ale jest też również zwyczajnie niewychowane. Bo do wychowania takiego dziecka trzeba najczęściej wdrożyć żelazną konsekwencję w postępowaniu, a także poświęcić mu masę czasu i cierpliwości których zazwyczaj pracującym normalnie rodzicom brakuje.
            To przekonanie zostało przejęte przez wychowawców którzy nie umieją z takimi dziećmi pracować bo i skąd, a poza tym są też odpowiedzialni za innych uczniów, więc łatwo im się w podobny sposób usprawiedliwiać ze swej niemożności.
            A prawda wygląda tak, że obecnie w szkołach powinni pracować wykwalifikowani nauczyciele nie tylko kierunkowi, ale ze specjalizacjami z rozmaitych zaburzeń rozwojowych. Skąd u licha polonista czy matematyk ma wiedzieć jak prawidłowo i skutecznie postępować np. z dzieckiem z OCD, lub zaburzeniami ze spektrum autyzmu? Często wszak nawet rodzice którzy mają z takim dzieckiem do czynienia od urodzenia nie mają o tym pojęcia.
    • triss_merigold6 Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:43
      Pismo do dyrekcji złożone w sekretariacie szkoły za potwierdzeniem odbioru z opisem incydentów, przypomnieniem, że szkoła ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo i zapobiegać demoralizacji oraz pytaniem, w jaki sposób wywiązuje się z powyższych. Oczekujesz odpowiedzi na piśmie w terminie do dnia X, jeśli nie będzie odpowiedzi, składasz pismo do kuratorium i organu prowadzącego.
      Jeśli zostaniesz poproszona na rozmowę, ma się odbywać z udziałem dyrekcji i protokołowana.
      • agnstep Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:49
        A co kurator może zrobić? Dyrekcja powie, że chłopak ma zespół Aspergera, jest trudny, ale pracują nad nim i są postępy - zawsze jest taka sama odpowiedź. Najchętniej przeniosłabym córkę, ale szkoła jest naprawdę fajna, do tego blisko domu, córka ma tam swoich przyjaciół i nie widzę powodu dlaczego to ona miałaby być pokrzywdzona. Z drugiej strony zaczynam się obawiać co jeszcze temu chłopakowi z wiekiem strzeli do głowy
        • triss_merigold6 Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:52
          To niech pracują lepiej, postawią przy nim nauczyciela cienia albo zainteresują się sytuacją domową dziecka. Szkoła zawsze może powiadomić sąd rodzinny oraz opiekę społeczną, że zachodzi podejrzenie demoralizacji dziecka i niewydolności wychowawczej rodziców. Ciebie nie interesuje co owo dziecko ma, Ciebie interesuje tylko zapewnienie córce bezpieczeństwa i warunków do nauki.
          • iwoniaw Re: Problem w klasie 28.10.19, 11:06
            Dokładnie tak należy zrobić, jak Triss pisze. Zobaczysz, że szkole nagle zadziwiająco wzrośnie poziom kompetencji i skuteczności, to testowane wielokrotnie w różnych szkołach w różnych krańcach kraju big_grin


            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
          • ninanos Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:00
            To takie sranie w banie, że tak powiem, jak człowiek nie miał do czynienia z taką sytuacja to wszystko wydaje się piękne i ładne i takie proste, a rzeczywistość weryfikuje.
            Jak chłopak ma za, jest w terapii to szkoła palcem nie kiwnie. U syna w kalsy 1-3 chłopak był z za, agresywny bił wszystkich, przeklinający, wyzywający tak inne dzieci, że aż włos się jeżył na głowie, na porządku dziennym były seksualne zaczepki do dziewczyn. I szkoła poza monitorowaniem, upominaniem, otoczeniem go opieką pedagoga nic więcej nie zrobila, a chłopak zamiast byc lepszym był coraz gorszy, ale on ma za, więc to inne dzieci mają się dostosować.
            Szkoda gadać, klasa sama po 3 klasie się rozwiązała, bo każdy kto mógł przenosił swoje dziecko.
            • asia_i_p Re: Problem w klasie 28.10.19, 16:01
              Ale szkoła nie ma wsadzić tego dziecka do poprawczaka. Ma wziąć nauczyciela wspomagającego, którego ma, bo na ZA się należy i ustalić, że spędza przerwy mając dziecko na oku. To jest 9 latek, z mocno niewygodną dla otoczenia fiksacją, ale to nie jest bandzior latający z nożem, to jest do opanowania dla dorosłego, któremu się chce.

              --
              The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
                • ichi51e Re: Problem w klasie 28.10.19, 19:31
                  Klasa pierwsza 7 lat klasa druga 8 klasa 3 9lat. Twoje do szkoly poszlo jak mialo 5?

                  --
                  wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                  • ninanos Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:01
                    Nie, jak miało 6.
                    1 klasa 6 lat
                    2 klasa 7 lat
                    3 klasa 8 lat
                    4 klasa 9 lat
                    5 klasa 10 lat

                    Chłopiec z wątku nawet jak poszedł jako 7 latek, to w drugiej klasie ma lat 8.
                    • ichi51e Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:47
                      Dzieci w PL ida zgodnie z rocznikiem. Czyli dziecko w 1 klasie we wrzesniu ma 6 lat jesli jest z konca roku i 7 jesli urodzilo sie do wrzesnia. W drugiej 7 lub 8 w trzeciej 8 lub 9.

                      --
                      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                      • memphis90 Re: Problem w klasie 28.10.19, 21:16
                        Onjesssssu, no ile można liczyć tygodniami i miesiacami ? Mój dziubdzius ma 48758 tygodni, tak..? Dzieci ida do szkoły majac rocznikowo 7 lat. 6 lat, 10 miesięcy i 5 dni to nadal bardziej 7 niż 6... I piszę to jako matka dziubdziusiow urodzonych PO pierwszym września. Do szkoly szły jako 7 latki. Rocznikowe. Nie będę robić z siebie i dzieci wariatów opowiadając, w że niuniusie miały 6 latek, jak im kilku dni brakuje do 7.

                        --
                        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
                        • ichi51e Re: Problem w klasie 29.10.19, 16:11
                          Nie chodzi o to zeby liczyc miesiacami tylko wszedzie poza pl roczniki szkolne kiczynsie od wrzesnia ildo wrzesnia.

                          --
                          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • julita165 Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:53
            Mniej więcej w podobnych słowach porozmawiałam w zeszłym roku z dyrektorem na temat zachowania jednego chłopca w klasie syna. Był ewidentnie agresywny, sama byłam świadkiem jak zupełnie znienacka, bez żadnego kontekstu zaatakował dziecko. Ja posunęłam się jeszcze dalej. Powiedziałam że rozwydrzony 7-latek to nie jest dla mnie partner do rozmowy i zupelnie nie interesuje mnie jakich to światłych metod wychowawczych użyją. Partnerem dla mnie jest nauczyciel i dyrektor. Do ich obowiązków należy zapewnienie bezpieczeństwa na terenie szkoły, atak na moje dziecko potraktuje wiec jako niedopelnienie obowiązków służbowych przez nauczycieli. A zdaje się oni korzystają z ochrony jak funkcjonariusze publiczni to i odpowiedzialność karną może być podobna. Jak nie potrafią inaczej niech łobuz spędza przerwy w pokoju nauczycielskim, w końcu to nauczyciele są dorośli i podobno specjalisci wiec wypadałoby aby wybryki smarkacza sami wzięli na klatę a nie obarczali nimi dzieci. Chyba podziałało bo od stycznia nie słyszałam złego słowa o zachowaniu chłopaka.
        • ichi51e Re: Problem w klasie 28.10.19, 11:22
          Jak ma ZA to pol biedy bo mu przysluguje nauczyciel wspomagajacy. Gorzej jak koles po prostu tak ma...

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • ninanos Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:47
            Nie, z neurotypowym dzieckiem tak się zachowującym szkoła ma większe pole do popisu, poza tym zwykle działa na rodziców zgłoszenie delikwenta/delikwentki do sądu rodzinnego, ale w przypadku zaburzonego dziecka nic proste nie jest. Rodzice będą merdać papierkiem gdzie tylko się da, okazywać że dzieckiem się zajmują, dziecko jest w terapii, do szkoły dla autystów nie przeniosą, bo to niekorzystne emocjonalnie dla ich dziecka i ich dziecko ma mieć kontakt z rówieśnikami, a że cierpią na tym inne dzieci, no to trudno, muszą się dostosować.
      • filga Re: Problem w klasie 28.10.19, 17:07
        O matko! Tak rozmawiasz w szkole ? I straszysz kuratorium? Fajny rodzic z ciebie. Przez ponad 20 lat nikt nie złożył mi pisma za potwierdzeniem odbioru. A różne trudne sytuacje były.
          • triss_merigold6 Wręcz przeciwnie 28.10.19, 18:17
            Wręcz przeciwnie, jestem bardzo niekłopotliwym rodzicem dopóki szkoła realizuje swoje zadania poprawnie. Nie zaczynam od pism, natomiast - ponieważ staram się nie angażować w pierdoły - oczekuję potraktowania serio, bo kolejne rundy pogawędek, z których nic nie wynika, mnie nie interesują.
        • 45rtg Re: Problem w klasie 28.10.19, 17:11
          filga napisał(a):

          > O matko! Tak rozmawiasz w szkole ? I straszysz kuratorium? Fajny rodzic z ciebi
          > e. Przez ponad 20 lat nikt nie złożył mi pisma za potwierdzeniem odbioru. A róż
          > ne trudne sytuacje były.

          Bez jaj. Przez 20 lat nikt nie złożył pisma na dziennik? Nie osłabiaj mnie.
          • iwoniaw Re: Problem w klasie 28.10.19, 17:21
            Nowa odsłona definicji pojęcia "roszczeniowy rodzic wg szkoły" - "załatwia sprawy wg formalnej procedury przewidzianej przepisami" big_grin


            --
            "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
              • iwoniaw Re: Problem w klasie 28.10.19, 18:24
                No przecież wiem, śmieję się z oburzenia forumki powyżej, której "przez 20 lat" się taka szykana jak żądanie potwierdzenia otrzymania pisma w sekretariacie nie przydarzyła wink


                --
                Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
                Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
                • triss_merigold6 Re: Problem w klasie 28.10.19, 18:31
                  Jeżeli prostą formalną czynność szkoła odbiera jako szykanę, to ciekawa jestem jak wygląda ewaluacja z realizacji programów naprawczych przyjmowanych przez różne zespoły ds. wychowania.
                  • filga Re: Problem w klasie 28.10.19, 19:55
                    Powiedziałam, ze szykanę? Nie, dla mnie dziwne to formalizowanie. Zaczynamy od rozmowy. A dalej może potoczyć się różnie. O ten początek kopie kruszyłyśmy.
                    • szmytka1 Re: Problem w klasie 28.10.19, 20:18
                      Jak rozmawialam w szkole z wychowawca, z pedagogiem i psychologiem to za pol roku wszyscy mieli amnezje. Nic sie nie stalo, a czemu pani nie zglaszala, tak?niemooozliwe

                      Jak skladalam pismo za potwierdzeniem i skierowane do wiadomosci kuratorium to w jeden dzien niemozliwe stalo sie wykonalne. Nie zadalam niczego ponad to, to sie prawnie dziecku nalezalo.
                    • iwoniaw Re: Problem w klasie 29.10.19, 16:00
                      Powiedziałam, ze szykanę? Nie

                      "O matko! Tak rozmawiasz w szkole? (...) Fajny rodzic z ciebie." - to było stwierdzenie mające dać czytającym do zrozumienia, że rodzic mający problem i składający w zw. z tym pismo w sekretariacie zachowuje się właściwie, czy jednak nie, bo "zaczynacie od rozmowy"?

                      dla mnie dziwne to formalizowanie

                      A co cię tak konkretnie dziwi, że ktoś załatwiając sprawę chce, żeby wszystko było czarno na białym, bez niedomówień i nadinterpretacji? A przy okazji mieć potwierdzony fakt, że sprawę:
                      a) poruszył
                      b) w taki a nie inny sposób
                      c) w konkretnym terminie?

                      Dziwniejsze to tu jest zdziwienie u osoby mającej ponoć kontakt z dokumentacją wszelką w ramach obowiązków zawodowych, że ktoś załatwia sprawy zgodnie z prawem, a nie metodą "jedna pani drugiej pani".


                      --
                      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
              • triss_merigold6 Re: Problem w klasie 28.10.19, 18:27
                Jestem Nemezis wszelkich instytucji z powodu swoich urzędniczych nawyków.
                Niedawno załatwiałam coś w oddziale NFZ. Pan z okienka zaczął kręcić nosem na mało czytelne cyfry na pieczątce lekarza, który wypisał zlecenie. Miałam jeszcze 2 inne druki z pieczątką tegoż lekarza, można było cyferki porównać i zestawić w całość.
                • daniela34 Re: Problem w klasie 28.10.19, 18:36
                  Ja z kolei mam zawodowe przyzwyczajenie "dowód złożenia/doręczenia jest najważniejszy", więc doskonale rozumiem. I akurat z tych doświadczeń zawodowych wiem, że w szkołach i podobnych instytucjach rozmaite sprawy trafiają pod dywan (za szafę/na dno szuflady) i potem jest niewinne spojrzenie i: "Przecież nikt nic nie zgłaszał!!!" (tu następuje wzmożony trzepot rzęs)
                  • triss_merigold6 Re: Problem w klasie 28.10.19, 18:41
                    A, dowód zwany dupokrytką. Uwielbiam. Maile do adresata i równocześnie do wiadomości wszystkich świętych, żeby w razie potrzeby mieć czarno na białym, że ode mnie wyszło i wyszło punktualnie, a zawalił wyższy szczebel.
                    • daniela34 Re: Problem w klasie 28.10.19, 18:54
                      Zjawisko dupokrytki jest mi znane, bo przychodzą do mnie czasem klienci i mówią: "Ja zglaszalem, alarmowalem, sygnalizowałem ..." A na pytanie o dowód na piśmie niestety dostaję w odpowiedzi bezradne spojrzenie.
                      Sama z kolei jak mam dowód nadania, to wiadomo, że swoje zrobiłam w terminie, a jak poczta zgubi lub w sekretariacie sądu wpadnie za szafę to jest już jakby nie mój problem smile
                      • daniela34 Re: Problem w klasie 28.10.19, 19:00
                        A, potwierdzenie jest konieczne, bo w niektorych miejscach obowiązuje zasada: "alepoco". Przychodzisz do instytucji X zgłosić problem, masz pismo i chcesz zlożyć i słyszysz "Ale po co na piśmie? Ja przyjąłem/am zgłoszenie, pochylimy się, przyjrzymy się sprawie..." A potem problem pod dywan, trzepot rzęs i sakramentalne "Nikt, nic i nigdy nie zgłaszał"
    • asia_i_p Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:45
      Zmienić podejście. To nie szkoła jest fajna, a chłopak jest problemem. Dziecko, które robi takie rzeczy, jest zaburzone albo krzywdzone w domu - przede wszystkim ma problem, a dopiero w następnej kolejności jest problemem. Szkoła, która tego nie załatwia, nie jest fajna.
      Iść do tej drugiej, przytomniejszej dyrektorki, nalegać, żeby twoje dziecko było chronione. Spytać, jaką mają politykę w przypadku przemocy seksualnej ucznia wobec ucznia - poprosić o procedury na papierze. Spytać, czemu z twoim dzieckiem nie pracują pedagog i psycholog.
      Nie róbcie sobie z dyrektorkami kółeczka wzajemnej adoracji i nie przerzucajcie całej odpowiedzialności na 9-latka. Przecież to absurd. Na marginesie - ten 9-latek prawdopodobnie nie jest zadowolony. Albo jest ofiarą molestowania albo ma zaburzenia, nad którymi nikt nie pracuje.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • memphis90 Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:49
        >Spytać, czemu z twoim dzieckiem nie pracują >pedagog i psycholog.
        Nie przesadzasz trochę?

        --
        "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
        • pani_tau Re: Problem w klasie 28.10.19, 10:56
          Akurat z dziewczynką może i warto by było aby porozmawiał psycholog.
          Nie wiem czy te ataki nie wywierają na nią negatywnego wpływu, co może w przyszłości objawiać się rozmaitymi lękami.
          • memphis90 Re: Problem w klasie 28.10.19, 11:03
            Ale zdarzenie (jednorazowe) było dobry rok temu, a dziecko "szkołę uwielbia". Raczej należałoby zająć się koleżanką, która jest podszczypywana.

            --
            "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
            • iwoniaw Re: Problem w klasie 28.10.19, 11:08
              Ale właśnie powinnaś podkreślać, że ciebie nie interesują cudze diagnozy, problemy i to, co szkoła z nimi robi. Ty pytasz o to, jak - konkretnie - zamierzają zapewnić bezpieczeństwo TWOJEMU dziecku.


              --
              "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
            • memphis90 Re: Problem w klasie 28.10.19, 11:11
              Zdaje się, że osoby z zespołem aspergera są bardzo wyczulone na respektowanie zasad społecznych? Pytanie czy to "obnażanie" miało w ogole aspekt erotyczny, czy to jakaś kompulsja, bo od tego zależy, czy w ogóle doszlo do molestowania seksualnego. Tak samo jak w przypadku dzieci, które w stresie zaczynają się masturbowac, co też nie ma na celu molestowania kogokolwiek z otoczenia, ale może byc przez otoczenie zauważone. No, i są jeszcze podszczypywania w pośladki. I znów - szczypanie jako takie może wynikac z zaburzeń (i tu przede wszystkim należy wzmocnić nadzór opiekuna nad problematycznym uczniem) , ale akurat w pośladki, cóż...

              --
              "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
              • pani_tau Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:27
                memphis90 napisała:

                No, i są jeszcze podszczypywania w pośladki. I znów
                > - szczypanie jako takie może wynikac z zaburzeń (i tu przede wszystkim należy
                > wzmocnić nadzór opiekuna nad problematycznym uczniem) , ale akurat w pośladki,
                > cóż...
                >

                Polecam pierwszy odcinek pierwszego sezony Ally McBeal, tak problem posladków został perfekcyjnie przedstawiony.
              • asia_i_p Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:54
                Są wyczulone na respektowanie tych zasad, ale właśnie przez to bardzo często mają kompulsywną potrzebę badania, co się stanie, kiedy je złamią. Dziecko powinno być "na oku" na przerwie i tyle.

                --
                The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
                • flegma_tyczka Re: Problem w klasie 28.10.19, 16:08
                  Ja obawiam się, że obecnie ZA podcierają się wszyscy problemowi, agresywni uczniowie, podczas gdy jest to inna jednostka chorobowa lub wrodzona agresja plus odpowiedni dom.
                  Za moich czasów to uczniowie z ZA byli prześladowani przez innych, a jedyna agresja to nieliczne próby bronienia się przed kolejnym atakiem.
                  To nie służy ani dzieciom z prawdziwym ZA ani agresywnym typkom, które mają te orzeczenia, ale czy prawdziwy ZA to mam już wątpliwości.

                  --
                  Wolność wypowiedzi - dla każdego.
                  • szmytka1 Re: Problem w klasie 28.10.19, 16:18
                    Popieram. Znam wiele dzieci z ZA. Jedyny agresywny, to chlopiec w domu bity przez ojca. Uprzedzajac, pomoc spoleczna juz tam byla, co dalej nie wiem, bo zerwali kontakty.
                  • nangaparbat3 Re: Problem w klasie 28.10.19, 22:06
                    Ano właśnie. Też mam wrażenie, że każdemu dziecku z problemami przykleja się etykietkę ZA.

                    --
                    "Tolerancja u nas od wieków kwitła i dlatego nie musimy jej już praktykować."
                    • flegma_tyczka Re: Problem w klasie 29.10.19, 10:36
                      Bo tak jest łatwiej. Choroby psychiczne też dotykają dzieci i realnie można je w większości przypadków dopiero zdiagnozować po okresie dojrzewania, więc lepiej wszystkim "problemowym" przykleić łatkę ZA co jest krzywdzące dla dzieci z ZA, które najczęściej nie są agresywne.

                      --
                      Wolność wypowiedzi - dla każdego.
            • aqua48 Re: Problem w klasie 28.10.19, 11:12
              agnstep napisała:

              > Ja mówię co usłyszę. Odpowiem to co ty, a dyrekcja na to, że wie, że rozumie, ż
              > e będą pracować i g... się zmieni

              Dlatego właśnie komunikuj się na piśmie z potwierdzeniem odbioru na kopii w sekretariacie. Tylko taka akcja nagle otwiera oczy dyrekcji która lubi zamiatać pod dywan.
            • 45rtg Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:38
              agnstep napisała:

              > Ja mówię co usłyszę. Odpowiem to co ty, a dyrekcja na to, że wie, że rozumie, ż
              > e będą pracować i g... się zmieni

              Z akumulatorem na jajach pracuje się i zmienia znacznie szybciej, że tak strawestuję klasykę. Zamiast akumulatora mogą być pieczątki pod pismami w bolesne miejsca.
        • asia_i_p Re: Problem w klasie 28.10.19, 15:53
          Ale to nie o to chodzi - z twojego punktu widzenia - co on ma. Chodzi o to, że ty dajesz sobie wmówić, że to jest wina tego dziecka, a biedna szkoła, taka fajna, nic nie może. On ma 9 lat i jest jeden, a szkoła jest pełna dorosłych ludzi.

          --
          The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
      • asfiksja Re: Problem w klasie 28.10.19, 16:08
        Wreszcie jakiś głos rozsądku. Jest praktycznie pewne, że chłopiec jest ofiarą molestowania. Ale takie już mamy społeczeństwo, że dopóki się przypadkiem nie zrobi wielka afera to nikt nic nie wie, nikt nic nie powie, wszyscy tacy delikatni, że nie zgłoszą, bo to brzydko być donosicielemsad