Dodaj do ulubionych

Powiedzcie mi: skąd się bierze...

28.10.19, 19:14
Skąd się bierze to wmawianie kobietom, które zakończyły związek, są singielkami i wychowują potomstwo, że są "gorszym towarem"?
Temat bowiem interesuje mnie osobiście/przyszłościowo i zauważyłam podczas lektury niektórych wątków, że dla niektórych z Was to jest (słusznie!) nieistotna kwestia przy roztrząsaniu czyichś problemów, ale inne z kolei upatrują w tym głównej przyczyny niepowodzeń: "bo ty jesteś samotną matką, to co się dziwisz, jesteś gorsza, nie oczekuj zbyt wiele w swojej sytuacji"... i tym podobne..
Tzn. trochę rozumiem ten tok myślenia, ale jednak mam wrażenie, że to typowe sprowadzanie innej kobiety do parteru - tylko po to, żeby jej umniejszyć poczucie wartości, żeby najlepiej w ogóle nie wchodziła "na rynek". To zresztą dotyczy wielu grup, np. kobiet w większym rozmiarze, takie informowanie, że "kochana, nawet nie próbuj, a jeżeli już musisz, to szukaj wyłącznie faceta po przejściach z dużym bagażem, bo dla "normalnego" to nie masz żadnej wartości".
Ktoś się boi konkurencji?
Bo teoretyzować sobie można, ale życie pokazuje, że nieraz ta grubsza/brzydsza/gorsza zgarnie faceta sprzed nosa tej "wspaniałej szczupłej bezdzietnej idealnej".
No ja nie rozumiem problemu z dziećmi. Tzn. rozumiem jednostkowe problemy - ktoś organicznie nie znosi obecności dzieci - to ok. Ktoś ma taką pracę/hobby, że życie raczej stacjonarne/ustabilizowane odpada - ok. Ale w przypadku większości ludzi takich problemów nie ma, można mnóstwo aktywności robić razem z dzieckiem, czasem sobie organizować opiekę i wyjeżdżać we dwoje itd.
Dla mnie to jest wartość dodana, bo lubię kiedy jest więcej fajnych ludzi w otoczeniu. Mimo, że nigdy nie byłam bardzo "rodzinna" ani nastawiona na dzieci, gdybym poznała faceta z fajnymi dzieciakami, tylko bym się cieszyła. Nawet takimi do mieszkania razem.
Myślę też, że takie gadanie napędza irracjonalny lęk u facetów, którym kobieta się podoba, ale widzą u niej "feler" i "co znajomi powiedzą".
A przecież dziecko/dzieci to tylko część otoczenia kobiety, z którym trzeba się będzie zapoznać czy zaprzyjaźnić: jej rodzina, znajomi itd.
I myślę też, że u facetów to działa tak jak z retuszem, normalność im się nie podoba, bo mają nawalone bzdur w głowie. Tak samo nie patrzą na to, jaka jest kobieta, tylko od razu traktują ją jak "gorszy" więc "łatwiejszy towar". Ciekawa jestem zresztą, czy dotyczy to też rozwódek bezdzietnych czy tylko tych, które potwierdziły swoją płodność, że tak powiem... Jednocześnie widzę, że wiele pań z pierwszych stron gazet ma dzieci i chodzi w nowe fajne związki z fajnymi facetami, a u "zwykłych szaraków (facetów)" jest jakiś mega lęk przed tym.
Kobiety - nie róbmy sobie tego nawzajem. Ktoś ma ochotę podyskutować? Ktoś ma jakieś wiadomości czy doświadczenie empiryczne w temacie?
Obserwuj wątek
    • memphis90 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 19:17
      Nie kojarzę z ematki sytuacji, w której ktoś napisałby "bo ty jesteś samotną matką, to co się dziwisz, jesteś gorsza, nie oczekuj zbyt wiele", chyba, że mówimy o wyburzeniach braci samców.

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
      • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 20:37
        Ha ha ha....
        Zakładając, że na tym forum są głównie kobiety i może paru dziwnych facetów, stwierdzam, iż kobiety kobietom czasami (niestety!) wilkiem. I widziałam nieraz próby umniejszania. I pytam: skąd one się biorą? Z lęku najpewniej.
        Więc ten Twój śmiech to taki paniczny chyba.
        • triss_merigold6 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 06:58
          Przestań, bo stajesz się śmieszna zarzucając innym lękowe podejście. Nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia się rozwodziłas, nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia chcesz poznać kogoś, a masz dziecko na co dzień. Tak, ludzie z dziećmi mają mniejszą pulę potencjalnych partnerów do wyboru, przyczyną nie są jakieś lęki tylko pragmatyzm i i ocena całościowa możliwości wspólnego życia, kosztów, ograniczeń itd.
          Młodsza byłam od Ciebie jak zostawiłam męża dla obecnego partnera, on zostawił bardzo piękną bezdzietna panienkę, ale nie snułam urojeń, że każdy kto nie chce się wiązać z dzieciatym/ą to zły człowiek-kamień.
    • woman_in_love Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 19:28
      Dziecko jest dla matki najwazniejsze. Nawet maz i ojciec tego dziecka jest na 2 planie. A jakis patchworkowy przyszywaniec bedzie dodatkiem 5 sortu do samotnej matki.

      Wiedza to wszyscy i dobre dusze edukuja tylko takich biednych misiow. Po co maja sobie marnowac zycie. Amen.
      • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 20:42
        Ty na serio czy to jakiś rodzaj ironii?
        Owszem, dziecko w moim sercu zajmuje pierwsze miejsce, ale tak naprawdę, nie wiem jak by to miało się negatywnie przełożyć na codzienne życie z facetem. Umiem znaleźć równowagę i pomimo miłości nie poświęcam bezgranicznie swojego życia dla dziecka.
        Pytanie moje w skrócie brzmi - dlaczego niektóre ematki uważają mnie za gorszy sort na rynku damsko-męskim TYLKO z powodu posiadania potomka?
        • angeka2 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 20:52
          Przyklad: z bedzietną można iść dokąd się chce, na ile się chce, wyjechać na weekend we 2 bez wcześniejszych planów, zalatwiania opieki do dziecka itd. W jej domu można pochodzić w sobotę i ndz na golasa i uprawiać spontaniczny seks.
          • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:32
            No to już, jak wspominałam, kwestia indywidualna. Nie każdy lubi spontaniczne wyjazdy, może się okazać, że nie dziecko jest tu problemem, ale pani czy pan domator. Po prostu nie sprowadzajmy wszystkiego do posiadania dziecka. Ktoś może być bezdzietny, ale np. opiekuje się kimś często, albo ma hobby czy pracę pochłaniające czas i też trzeba się będzie do niego dostosowywać. To nie jest tak, że tylko do dziecka trzeba się dostosować.
              • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:36
                W teorii. Ogólnie myślę, że to jest typowy katastrofizm i wyszukiwanie problemów i powodów przed. Bo może się okazać, że nasz styl życia z dzieckiem jest bardziej kompatybilny, bo np. wszyscy lubimy wycieczki, niż z bezdzietną panną domatorką, która ma kota i musi co weekend szukać na siłę kogoś, kto się zaopiekuje (znam taką), bo dziecko weźmiemy w góry a kota nie.
                Więc po co wymyślać przeszkody na zapas, i jako największą traktować dziecko.
                I nie, nie podrzucam dziecka ciągle innym, bo jak dotąd spałam może 3 noce bez niego. Ale to mój wybór.
                • fawiarina Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 10:42
                  Oj rety, co ty się tak stresujesz? Obydwie macie rację
                  Jak facet ma luźne życie singla freelancera, to mu babka, która ma dziecko nie będzie pasować, bo z nim nie wyjedzie nagle w środku marca na narty wodne, albo nie wyskoczy w środku tygodnia na spacer po Paryżu. I spoko. Takiemu będzie przeszkadzać dziecko, etat, starzy rodzice, cokolwiek. A jak ktoś zapieprza cały tydzień na etacie, wakacje ma tylko w lipcu, bo tak wynika z rozkładu pracy (nauczyciel, pracownik domu kultury, nie wiem co tam jeszcze), to taka matka jest spoko, bo nie będzie kwękać, że mogą tylko w szczycie sezonu wyjechać na wczasy.
                • hanusinamama Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 11:44
                  Nie, nie jest bardziej kompatybilny. Mam dzieci i wiem ze nie jest. Jak nie miałam to w kazdej chwilimoglam gdzies wyjechać, isc na randke, na koncert jechać do Katowic. Wakacje pod siebie planowane....teraz tego nie ma. Taki lajf. Kolezanka w moim wieku bezdzietna spotyka sie z facetem. Co chwile jakies niespodziewane wyjazdy, a to randka w srodku tygodnia. Teraz sobie nad morze pojechali. Wakacje planują w Chinach....no ja tak nie moge. Ja nie twierdze ze nie trafisz na domatora, ktoremu pasuje wyjazd a bąbelkami nad morze, czy weekendowe wycieczki rowerowo-rodzinne. Nie bierzesz pod uwage czegoś jeszcze. Ja wchdoząc w związek z dzieciatym panem bałabym sie przywiązania do dziecka. Tzn bałabym sie ze nie miałabym tak łatwego pola do zerwania znajomości. dziecię sie przywiązało w jakiś sposób i mnie by to trzymało w związku, w ktorym bym juz być nie chciała...
        • andaba Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:12
          Bo pomijając wszystkie komplikacje jakie daje dziecko, oraz oczekiwania wobec tego, obcego dla potencjalnego partnera, dziecka, dziecko zapewne ma ojca i dziadków, czyli ilość osób, które będą kładły cień na stadło drastycznie rośnie. No chyba, że dzieciak w papierach ma "ojciec nieznany", to trochę ułatwia sprawę. Ewentualnie jesteś wdową i nie masz kontaktu z jego rodziną. No ale i tak, jak dwoje ludzi się zaczyna spotykać, to mają czas dla siebie i tylko dla siebie. Tu nie ma opcji, od pierwszego dnia zamieszkania razem trzeba dzieciaka zabawiać, karmić, ubierać lub się przed nim pilnować, żeby nie poczuł się zbędny - to już zależy od wieku. Brrr. Ja bym na to nie poszła, chyba że by mi się żal sierotek zrobiło - chłopy raczej mają sierotki w odwłoku.
          • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:37
            Trochę już odpowiedziałam powyżej, ale parę spraw:
            - czemu osób "które będą kładły cień". Super, że dziecko ma dziadków, rodzinę itd., bo to oznacza np. wolne weekendy czy inne wakacje dla rodzica. Imo, ojciec nieznany i brak rodziny utrudnia, a nie ułatwia, ale jak tam uważasz.
            - z tym zabawianiem bez przesady. Powyżej 3 roku życia dziecko jest jak mały dorosły, samo się obsługuje, można z nim wyjeżdżać bezproblemowo, chyba, że pobawienie się z nim klockami itd. kogoś przerasta. No ale jak nie ma dzieci a jest np. teściowa czy koleżanki, to też trzeba trochę wysiłku, żeby poznać, zabawiać rozmową itd.
            • andaba Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:52
              Dla ciebie tak. Bo to twoje dziecko, spędzanie z nim czasu to sprawa naturalna i miła twemu sercu. Ale dla osoby bezdzietnej spędzanie całego czasu z obcym dzieckiem to już wcale takle cudowne nie jest.

              Poza tym presja otoczenia. Znam takie sytuacje, że facet chciał się związać z panną z dzieckiem i cała rodzina mu truła, że po co mu się w to pakować. Rezygnowali. Zapewne w wypadku rozwodników to inaczej wygląda, tylko czy warto - z jakiegoś powodu ktoś się z nim rozwiódł...

              Ja ci źle nie życzę, ale spójrz na sprawę realnie. Jednak dziecko to trochę co innego niż nadwaga.
              Zapytaj się sama siebie uczciwie, czy jakbyś miała wybór (a faceci mają wybór) brać chłopa z dzieckiem, czy bez, na co byś się zdecydowała.
              • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:08
                Ja uczciwie odpowiadam, że bym brała fajnego chłopa, a brak czy posiadanie dzieci by tu nie miało znaczenia. Ale to ja. Mam tę wizję z wielu filmów: grupy ludzi różnych pokoleń biesiadującej w ogrodzie, rodzina, przyjaciele, dzieci, ludzie, których sami uznajemy za bliskich. Jestem otwarta więc też na czyjeś dzieci, które mogły by stać się rodzeństwem dla mojego, widzę wiele plusów.
                To sformułowanie, że "z jakiegoś powodu ktoś się z nim rozwiódł" też już zauważyłam, może nawet sama je kiedyś pomyślałam. Tylko, że ono pochodzi z czasów, kiedy rozwód był rzadkością. Teraz traci rację bytu, ludzie się rozwodzą z różnych powodów, niekoniecznie dlatego, że oboje są niezdolni do związku.
                Tyle, że dokładnie to samo dotyczy dłuższych związków nieformalnych. Też coś musiało pójść nie tak. Idąc tym tokiem - każdy kto kiedykolwiek miał wcześniej związek jest podejrzany, bo ten związek "z jakiegoś powodu są zakończył", coś musi być z każdym człowiekiem nie tak.
                      • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:31
                        Hmm, jak tam wolisz.
                        Uczepiłaś się teraz tej filmowej wizji biesiadowania z "rodziną z wyboru" (jak ze smażonych zielonych pomidorów albo wzgórza nadziei np.), żeby zdeprecjonować to co piszę?
                        Tak, inspiruję się filmami, bo nie mam wielkiego ogrodu a dużym stołem pod starymi drzewami. No i co z tego?
                        • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:36
                          A, zresztą powiem więcej. Jak już się dorobię tego wielkiego ogrodu i stołu to na tych starych drzewach pozawieszam lampeczki, będę ja z dzieckiem, chłop ze swoimi "obciążeniami", starszaki przyprowadzą już swoje sympatie, a do tego tabun przyszywanych dziadków i babć, to i dla andaby znajdzie się fotel i lamka wina.
                          Czego sobie życzmy, pozdrowienia!
                    • triss_merigold6 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:34
                      Realne o tyle, o ile.
                      Patrz co napisały Białeem i Andaba. Ludzie z różnych pokoleń mogą się znakomicie dogadywać zawodowo, towarzysko i okazjonalnie, niekoniecznie natomiast byliby w stanie wytrzymać ze sobą bez spięć dłużej niż 3 dni pod jednym dachem.

                      Jak byłam bezdzietnym dziewczęciem to dzieciaty facet na stałe był wykluczony, w sumie zresztą jak byłam dzieciatą formalnie_nie_rozwódką to też nie przyszłoby mi do głowy, żeby interesować się dzieciatymi.
                      Z czystego egocentryzmu, wygody, niechęci do dzielenia się czasem i zasobami faceta.
                      • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:48
                        Nie napisałam, że ta cała czereda ma się razem gnieździć, tylko orbitować wokół.
                        A co do reszty - napisałam już. To właśnie podejście do życia ma się zgadzać. Miałaś takie zasady - ok. Ja nie ogarniam jak można skreślić kogoś dla nas idealnego, bo ma dzieci. No chyba, że pod innymi względami nie pasuje.
                        • triss_merigold6 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:53
                          To proste - skoro miał obciążenia (czasowe, logistyczne, finansowe, w postaci zobowiązań) to nie był idealny.
                          Rozumiesz, można po prostu nie rozwijać znajomości, nie przenosić na poziom zaangażowania fizycznego i emocjonalnego, nie brać pod uwagę jako kandydata na coś więcej niż weekendowy romans/koleżeństwo.

                          Teraz, jak wszyscy wokół są dzieciaci i w wieku mocno średnim, pewnie podchodziłabym inaczej ale wątpię czy chciałoby mi się jeszcze w kogoś angażować.
                        • jeziorowa Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:58
                          grey.heart34 napisała
                          Ja nie ogarniam jak można skreślić kogoś dla nas ideal
                          > nego, bo ma dzieci. No chyba, że pod innymi względami nie pasuje.
                          I tego właśnie nie ogarniasz: dla mnóstwa ludzi rodzic obcych dzieci nie jest ideałem jako partner, a wręcz przeciwnie: jest od razu skreślony. Analogicznie: idealnie pasujący pod względem charakteru, upodobań, przekonań, wspaniały wizualnie i „cud, miód i orzeszki” człowiek byłby dla ciebie skreślony od razu jako partner, bo ma coś czego nie zaakceptujesz u swojej drugiej połówki. Mimo, że chciałabyś z tym człowiekiem przyjaźnić się, podziwiasz go i wręcz uwielbiasz. Ale ma coś, czego nie zaakceptujesz. Na przykład: jest kobietą😝.
                        • urtikus Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 09:49
                          grey.heart34 napisała:

                          Ja nie ogarniam jak można skreślić kogoś dla nas idealnego, bo ma dzieci. No chyba, że pod innymi względami nie pasuje.


                          Mam syna, mój ex ma córkę.
                          W pewnym momencie nasze małżeństwa zaczęły się psuć, a my przypadkowo zaczęliśmy wpadać na siebie: na mieście, na zakupach. Nasze nastoletnie dzieci poszły do tej samej szkoły. Dobrze nam się rozmawiało, zgadzaliśmy się w wielu punktach, nadal mnie kręcił i można byłoby coś dalej gdyby jednak z mężem nie wyszło. Z moim synem świetnie by się dogadał bo ma fajne, męskie hobby, w zawód mógłby go wprowadzić, rodzicom też by się spodobał. Ale ta jego córka ... Obiektywnie fajna. Ale nie wyobrażam sobie, żeby do mnie przychodziła, spała, jadła, myła się. Mam synów, a dziewczynek, humorów, kompleksów czy gwiadorzenia się jakoś boję.
                • odzyskanaka Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 13:26
                  "Mam tę wizję z wielu filmów"

                  I to w 100% wyjaśnia Twoją naiwność big_grin
                  To pozwól, że Cię oświecę. Nie, nie wygląda to tak, jak w filmach, że nawet jeśli na początku ludzie się nie znoszą, to w końcu tworzą jedną, szczęśliwą rodzinkę.
                  Tak się składa, że mam męża z odzysku z dziećmi. Mamy też wspólne dziecko.
                  Dzieci męża są fajne. Ale ich mamusia już nie (uwaga, można pojechać po wrednej nexi, mam w życi), bo mamusia ma swoją wizję, jak ma wyglądać życie jej byłego męża. W tej wizji były mąż żyje sam, jest na każde skinienie byłej żony, sypie kasą z rękawa i nie wpierdziela się w to, jak mama wychowuje SWOJE dzieci.
                  Z tego też powodu po każdym dłuższym pobycie u mamusi, co zawsze, ale to zawsze wiąże się z brakiem kontaktów z tatą, dzieciom trzeba na nowo tłumaczyć, że:
                  - macocha to nie jest służąca, a naczynia nie przenoszą się magicznie do zmywarki, brudne ciuchy same nie lewitują do pralki, nie wyfruwają z niej prosto na suszarkę, rozlana woda nie wsiąka w kafelki czy panele, okruchy z chleba nie wyparowują, itd., zatem dzieciaczki muszą po prostu używać rąk nie tylko do klikania w klawiaturę,
                  - urządzenia elektroniczne nie są integralną częścią organizmu człowieka,
                  - nie mamy pieniędzy żeby płacić co tydzień za nowe gadżety, wbrew temu, co mówi mamusia, nie śpimy na forsie,
                  - wyjazdy na wakacje są na wakacje i nie będziemy dorzucali się do wyjazdów wakacyjnych z mamusią,
                  - nie oddamy mamusi jednego z samochodów, bo potrzebujemy obu, a mamusia na swój niech sobie zarobi,
                  - nie interesuje nas na co mamusia pozwala, w naszym domu są nasze zasady,
                  - nie będziemy kupować gier 16+ dla osób poniżej 16 roku życia i w życi mamy, że mamusia nie widzi w nich nic złego,
                  - do szkoły trzeba się przygotować, ocena mierna nie jest dobrą oceną i nie, nie wystarczy mieć mierne i "zaliczać" i w życi mamy, że mamusi to wystarcza.
                  Co do planów - jakoś tak jest, że na 10 planów wychodzą na, 2-3, bo za każdym niemal razem mamusia lub ktoś z jej rodziny ma kontra-plan, który jest oczywiście bardziejszy, bo wiadomo, mamusia. Najczęściej też kontra-plan zawiera element finansowania ojca, wiadomo, niech się dawca materiału do czegoś przyda.
                  Macocha jest oczywiście wredną harpią, ostatecznie kretynką, która się za odpad atomowy wzięła (czytam forum od kilku lat, jestem na bieżąco wink ), więc niech nie zrzędzi, bździągwa jedna nexia.
                  Taką postawę ma wobec piszącej mamusia dzieci, jej siostra, jej rodzice oraz wszystkie osoby w jakikolwiek sposób związane z mamusią.
                  Plusy dla mojego dziecka? Zero.
                  Moje dziecko nie może mieć "prawdziwego" rodzeństwa, bo nas nie stać - 3 dzieci to dużo, są alimenty, niemałe plus koszty utrzymania dzieci u nas. No i warunki lokalowe nie pozwalają, jednak dzieci męża muszą mieć u nas swoje pokoje.
                  Jedyne rodzeństwo, jakie ma (i z jakim się fajnie w sumie dogaduje, na szczęście), jest z nim przez 10-12 dni w miesiącu, co oznacza nieustanną tęsknotę mojego dziecka za tym rodzeństwem.
                  Środki finansowe, jakimi dysponuję na moje dziecko, są wyraźnie uszczuplone w porównaniu z tym, jakie byłyby, gdyby nie dzieci męża, w związku z tym, np. jego dzieci chodzą do fajnej prywatnej szkoły, a moje dziecko nie ma takiej możliwości. Jeśli uważasz, że nie trafiałoby Cię w takiej sytuacji, to bardzo Ci gratuluję charakteru, mnie trafia.
                  Owszem, mój mąż jest świetnym facetem, dzieci, jak mówiłam, są miłe, ale gdybym mogła cofnąć czas, jako bezdzietna kobieta nigdy w życiu nie weszłabym w taki posrany układ.
                  Tak, że oglądaj sobie dalej filmy, na zdrowie.
              • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:06
                Spokojnie, spokojnie, wytłumaczę kroczek po kroczku.
                Sam je, śpi, chodzi do łazienki, ubiera się, itd. itd.
                Ponadto ma takie same zainteresowania jak dorośli, czyli: pójdzie już świadomie do muzeum, zoo, do kina, na wycieczkę, zachowuje się w restauracji itd.,itd. Przynajmniej mój.
                Ergo: wiadomo, że nie pójdę z nim do kina na Bonda, ale wiele aktywności można robić już wspólnie, nie rzutuje to już tak bardzo na życie jak wyjazdy z dzidziusiem, bo 3-latek tak jak dorosły wytrzyma do toalety czy może czasem coś zjeść na mieście. Wystarczy, czy jaśniej?
                • andaba Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:24
                  No to powodzenia życzę na dalszej drodze życia.

                  Ale tak ci podpowiem, że umiejętność samoobsługi i obejrzenia bajki (a nawet przeczytania książki) nie czyni z dziecka dorosłego i nie powoduje, że staje się niezauważalne. Przeciwnie, im dziecko starsze, tym częściej rodzic musi się nagiąć do jego potrzeb i jego zdania.
                • triss_merigold6 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:36
                  Nie kupuję tej wersji. Może dlatego, że jak mój starszak miał 3 lata, to mieszkałam z nim sama i pracowałam na pełny etat.
                  Nie miał takich samych potrzeb i zainteresowań jak dorośli, a jakoś bardzo upośledzony nie jest.

                  Co do modelu francuskiego, nie wzorowalabym się na kobietach, które jeszcze w latach 60-tych uważano za zbyt głupie, by miały konto w banku bez zgody tatusia lub męża.
                  • boogiecat Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 30.10.19, 22:39
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Co do modelu francuskiego, nie wzorowalabym się na kobietach, które jeszcze w l
                    > atach 60-tych uważano za zbyt głupie, by miały konto w banku bez zgody tatusia
                    > lub męża.


                    Genialne! Musze sobie zapisac w kajeciku klasykow ematki.




                    --
                    Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
                  • flegma_tyczka Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 31.10.19, 08:44
                    Naprawdę? No proszę jakby wgryźć się w historię ostatnich 30-40 lat to Polska jest najbardziej feministycznym krajem. Polki w odróżnieniu od Szwajcarek o wiele dłużej mogły samodzielnie decydować o podjęciu pracy zawodowej, w odróżnieniu od Angielek wcześniej miały prawo do głosowania, w odróżnieniu od Francuzek od zawsze miały prawo do założenia konta w banku bez zgody ojca ani męża.


                    --
                    Wolność wypowiedzi - dla każdego.
                    • potworia116 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 31.10.19, 12:40
                      flegma_tyczka napisała:

                      > Naprawdę? No proszę jakby wgryźć się w historię ostatnich 30-40 lat to Polska j
                      > est najbardziej feministycznym krajem.


                      Buhahaha. Akurat te dziesięciolecia zaprzepaściły wszystko, co było do zaprzepaszczenia i ustawiły nas w ogonie krajów Zachodu. Ty się chyba nie w tę stronę wgryzasz, Gazet.

                      w odróżnieniu od Szwajcarek o wiel
                      > e dłużej mogły samodzielnie decydować o podjęciu pracy zawodowej, w odróżnieniu
                      > od Angielek wcześniej miały prawo do głosowania, w odróżnieniu od Francuzek od
                      > zawsze miały prawo do założenia konta w banku bez zgody ojca ani męża.h
                      >
                      >
                • lily_evans11 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 11:50
                  Rozumiem. Coś jak Elizabeth, córka Weroniki wink. Samo też dowiezie sie do przedszkola, uda sie do przychodni, ortodonty, a jak zachoruje, śmiało zostanie w domu, żeby mamusia nie musiała brać l4. I żywi się powietrzem. Przebiłaś niektóre ematki.

                  --
                  Nigdy nie byłam złą babą
            • hanusinamama Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:31
              Ty masz dzieci?? "Powyżej 3 roku życia dziecko jest jak mały dorosły, samo się obsługuje, można z nim wyjeżdżać bezproblemowo, chyba, że pobawienie się z nim klockami itd. kogoś przerasta.". I tak wiele osób zabawia klockami z 3latkiem co coś ponad ich siły....swoje dzieci traktuje sie inaczej. Nawet jak irytują to je kochasz...obce denerwują.
        • hanusinamama Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:27
          Ja ciebie nie uwazam za gorszy sort....aczkowliek sama wolałabym miec spotkać kogoś bez bagażu tego typu. Wiec spora część facetów tez tak moze uwazać. Dodatkowo dochodzi tutaj jeszcze kwestia tego ze taki np 40+ Pan moze sie umówić z panią 40+, 30+ ale tez 20+...wiec zwyczajnie konkurencja rośnie...
          • tanebo6.0 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:48
            Jest jeszcze jedna kwestia i której nie wiecie. Na portalach randkowych większość matek określa się "mam dzieci, nie chcę więcej dzieci" bo mają dwoje i więcej nie chcą. I postawcie się na miejscu faceta. Lubi dzieci więc zwiaze się z dzieciata. Ale już własnych z nią mieć nie bedzie. To pewna dychotomia.
            • black_halo Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 31.10.19, 00:26
              tanebo6.0 napisał:

              > Jest jeszcze jedna kwestia i której nie wiecie. Na portalach randkowych większo
              > ść matek określa się "mam dzieci, nie chcę więcej dzieci" bo mają dwoje i więce
              > j nie chcą. I postawcie się na miejscu faceta. Lubi dzieci więc zwiaze się z dz
              > ieciata. Ale już własnych z nią mieć nie bedzie. To pewna dychotomia.

              Dobra, a kto zabronil temu facetowi miec dzieci wczesniej? Faceci jak zwykle poszkodowani przez zycie a tymczasem wiekszosc chce wybzykac co sie da w okolicach czterdzistki poslubic dwudziestoletnia dziewice, ktora da im gromadke potmstwa i 20 lat pozniej z usmiechem na ustach bedzie zmieniac papersy staremu dziadowi. To tak nie dziala.



              --
              memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
              • flegma_tyczka Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 31.10.19, 08:34
                Faceci mają dłuższą datę przydatności do spożycia niż kobiety, taka prawda. Może u 20-latki 40-latek nie ma większych szans (chyba, że wyjątkowo bogaty lub na zasadzie "ślepej kurze ziarno"), ale u 30-latki już tak.
                A 40-latka nie ma szans ani u 20-latka ani u 30-latka, nawet 40-latek będzie wybrzydzał.
                Taki lajf jak rzekła Bisokoti.

                --
                Wolność wypowiedzi - dla każdego.
                • ferra Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 02.11.19, 16:30

                  4 wersy bzdur.
                  -o jakiej dacie przdatności do spozycia mowisz konretnie? na czym ta prydatnosc (co za okreslenie orymitywne) dokladnie polega?
                  - 40-latka nie ma szans iu 20/30/40 i td szans? szans na co? Nie wiem co prawda jak wyglądasz - ale to co głosisz to defetyzm. Ile lat młodzego partnera ma chcociazby Mionika Olejnnik? 18lat?

                  Co moze wniesc przecietny facet do zwiazku z zamozna, spelniona dojrzala kobieta oprocz wlasnego libido - czyli de facto wlasnego deficytu seksu - kory jest czysto fizjologiczny, nie uwarunkowany ideologia głebokiego uczucia?


                  flegma_tyczka napisała:

                  > Faceci mają dłuższą datę przydatności do spożycia niż kobiety, taka prawda. Moż
                  > e u 20-latki 40-latek nie ma większych szans (chyba, że wyjątkowo bogaty lub na
                  > zasadzie "ślepej kurze ziarno"), ale u 30-latki już tak.
                  > A 40-latka nie ma szans ani u 20-latka ani u 30-latka, nawet 40-latek będzie wy
                  > brzydzał.
                  > Taki lajf jak rzekła Bisokoti.
                  >
    • andaba Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 20:50
      Ale gorszy towar jako pracownica, człowiek, sąsiadka, czy partnerka

      Bo jak w pierwszych trzech przypadkach to głupota, tak w czwartej - no sorry, trudno żeby kobieta obciążona dziećmi, byłym chłopem, byłymi teściami i nie wiadomo czym jeszcze była równie pożądana jako potencjalna partnerka jak samotna panna (czy choćby rozwódka, wdowa).
      Dokładnie to samo dotyczy facetów.

      Pewnie, wielu i tak się udaje portki złapać, czemu się dziwię.
      A jeszcze bardziej się dziwię, że ktoś, kto się raz sparzył, w dodatku ma dzieci, w ogóle chce się znowu w bagno pakować.
      • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:43
        O, właśnie o Tobie najwyraźniej napisałam ten post.
        "kobieta obciążona dziećmi" serio?
        Inna będzie "obciążona" mamusią, byłym chłopakiem, chorobą, wścibskimi koleżankami, zwierzętami domowymi, których nie można zostawić na wakacje itd. No każdemu znajdziesz jego "obciążenie".
        Niektórzy odwrotnie, na samotnych powyżej 40 patrzą podejrzliwie, takich którzy nigdy nie sfinalizowali żadnego związku. To dopiero podejrzane "obciążenie".
        • bialeem Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:56
          >Inna będzie "obciążona" mamusią, byłym chłopakiem, chorobą, wścibskimi koleżankami, zwierzętami domowymi, których >nie można zostawić na wakacje itd. No każdemu znajdziesz jego "obciążenie".
          ale tu nie porównujemy kobiety idealnej z dzieckiem i kobiety nieidealnej bez dziecka a kobietę z "mamusią, byłym chłopakiem, chorobą, wścibskimi koleżankami, zwierzętami domowymi, których nie można zostawić na wakacje itd" bez dziecka i kobietę z "mamusią, byłym chłopakiem, chorobą, wścibskimi koleżankami, zwierzętami domowymi, których nie można zostawić na wakacje itd" z dzieckiem.
        • andaba Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:57
          No sorry, przy psie można się miziać, mamusia o ile nie ma alzheimera w nocy do pokoju nie przyjdzie, były chłopak może się walić, podobnie jak koleżanki. Dziecko to obowiązek na 20 lat, stały lokator, w dodatku jest spore prawdopodobieństwo, że wrogi wobec ojczyma, nawet jeżeli nie od razu, to w wieku dojrzewania niemal na pewno.

      • flegma_tyczka Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 10:11
        Zgadza się. Poza tym jesteśmy zwierzętami i nadal obcy miot postrzegamy jak... obcy miot. Mam wykształconego znajomego, który wilkiem patrzył na wybrankę syna - matkę z dzieckiem.
        Dopiero gdy urodziła mu własnego wnuka jakoś ją zaakceptował.
        W ogóle dziwię się chłopakowi, że poszedł na to, bo dość przystojny, bez widocznych felerów i mógł znaleźć sobie kogoś bez obciążeń, ale jego małpy, jego cyrk.

        --
        Wolność wypowiedzi - dla każdego.
    • bialeem Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:53
      Ależ to bardzo proste. Już dostatecznie ciężko jest się zgrać z jedną osobą na tyle by z nią być, a tu trzeba z dwiema. Do tego nie ma elementu związku w którym jesteś dla partnera najważniejszy. Do tego dochodzi ojciec, babcia z dziadkiem z drugiej strony. Do tego masz ograniczenia w czasie bycia samym, czasie wyjazdowym, czasie randkowym itd. Facet może nie chcieć wychowywać cudzych genów (bo może, nie zabronisz)
      Każde z powyższych ogranicza trochę pulę "chętnych". Oczywiście kandydaci na partnerów, którzy spełnią jakieś warunki, wszystko powyższe im nie przeszkadza i do tego chcą się z konkretnie tą kobietą związać istnieją. Jest ich po prostu znacząco mniej niż tylko tych którzy spełniają jakieś warunki i chcą się z konkretnie tą kobietą związać.
    • pani_tau Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 21:59
      Nie wiem czy załapałam: faceci omijają samotne matki, bo im tak ktoś do głowy nakładl?
      Jeśli faktycznie tak to u nich działa to ja bym się na twoim miejscu cieszyła, że nie wzbudzam ich zainteresowania.
      Z tego co kojarzę na tym forum jest całkiem sporo dziewczyn, które mając dzieci związały sie z nowymi partnerami, więc problem jest marginalny i dotyczący mężczyzn z gruntu niedojrzałych, których wychowywanie dzieci zwyczajnie przerasta, obojętnie własnych czy cudzych. To są ci sami faceci, którzy decydując się na psa odkrywają zszokowani, że zwierz defekuje, wymiotuje, choruje i co tam jeszcze...
      Nie wierzę, że dojrzałego, stabilnego w każdy aspekcie mężczyznę odstraszy dziecko czy dzieci jeśli będzie tobą zainteresowany.
      A te głosy, że kobieta z dzieckiem to wybrakowany towar na rynku matrymonialnym..., no zawsze się znajdzie jakiś Józek, który ceni (hahaha) wyłącznie dziewice, czy tam Marysia, której życiowym celem jest stać na straży patriarchatu. No i co? No i nic, psy szczekają a karawana idzie dalej.
      • grey.heart34 Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:14
        Że tak powiem, nie mam dużego w tym temacie jeszcze rozeznania, czy omijają, ale się boją.
        Bardziej dziwię się, że to właśnie kobiety o kobietach wygłaszają takie teksty z ogromną pewnością, chociaż życie swoją drogą. Być może rzeczywiście to "strażniczki patriarchatu", celne sformułowanie.
        • bialeem Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:37
          Mężczyźni też tak twierdzą. Oczywiście nie oficjalnie i oczywiście nie wszyscy, ale dla sporej grupy kobieta z dzieckiem nie jest rozpatrywana jako partnerka. Rozumiem, że się chcesz pocieszyć kobiecą zawiścią i wolisz się trochę pooszukiwać. Normalne.
          Nikt ci nie broni szukać księcia z bajki i nowego ojca rodziny. Po prostu trochę sobie poszukasz.
        • kornelia_sowa Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 08:07
          Wiesz, ale to niekoniecznie ktoś coś musi do głowy wkładać. Wystarczy "pożyć", poobserwować i posłuchać cudzych historii, żeby się zniechęcic:
          - A to nie dziecko (zwłaszcza większe)nie akceptuje nowego partnera rodzica i daje temu wyraz w taki sposób, że się odechciewa
          -a to eks uprzykrza zycie i nie pozwala wyjechac dalej niz na 50 km bo współuczestniczy w wychowaniu
          Niezależnie od płci -kobieta/mężczyzna dzieciaty to osoba z przyległościami w postaci takich możliwych niedogodności, o których wspomniałam.

          Oczywiście 40 latek/latka szukający nowego partnera ma szansę na znalezienie kogoś bez zobowiązań znacznie mniejsze niż 27 latkowie.

          Tak sobie myślę, że gdybym była wolną 27 latką to za chiny ludowe bym nie wybrała rowiesnika z dzieckiem. Bo chciałabym że swoim chłopakiem spędzać święta i urlop.
          A gdyby miał dziecko to raczej byłoby to niemożliwe.

          Inaczej się podchodzi do sytuacji, gdy jest się starszym i samemu ma dzieci.
          Mam nadzieję, że jasno wyłuszczyłam o co.mi chodzi
            • kornelia_sowa Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 11:48
              Madry uczy się na cudzych błędach.

              Wiesz, wbrew propagandzie, patchworkowych szczęśliwych rodzin nie ma za dużo.

              Moja koleżanka żyje z facetem po rozwodzie, dzieciatym.
              Chłop ma w roku 2 tygodnie dłuzszego urlopu jak zwykły Kowalski i tyle urlopu może spędzić z dzieckiem, które ma z pierwszego małżeństwa.
              Nie ma drugiego urlopu dla nowej kobiety. Muszą to pogodzic

              No i tu się zonk pojawia, bo eksia absolutnie nie zgadza się, zeby dzieciak spędzał wakacje z ojcem i jego nową kobietą dalej niż w Polsce.
              A moja koleżanka by chciała z facetem np do Hiszpanii polecieć. Dzieciak tez by chciał, ale mama sie nie zgadza.
              No więc jeżdzą do tej Łeby ciągle bo tam mogą.
              Teraz koleżanka jest w ciąży. Będzie nowe dziecko. I wychodzi na to, ze to nowe dziecko pojedzie do tej Hiszpanii tylko z mamą,(bo tatuś będzie ze starszym przyrodnim rodzeństwem w Łebie) albo będzie skazane na Łebę, albo tatus pojedzie z nimi do tej Hiszpanii ale będzie nieszczesliwy bo nie bedzie miał ze sobą starszego dziecka.

              Rozumiesz o co chodzi?
              Nie, nie musi byc tak. Wiadomo. ALe dorosły człowiek decydujący sie na związek z kimś kto ma rodzinę POWINIEN pomysleć z czym to sie może będzie jadło. I jak pomyśli, to może dojść do wniosku, ze jednak bilans zysków i strat wychodzi na minus.
        • hanusinamama Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 29.10.19, 09:54
          Serio uwazasz, ze obcej babie zalezy czy jakiś tam Mietek będzie sie spotykać z dzieciatą Jolą?? Ja ci życzę jak najlepiej/...ale fakt jest taki, ze Pan w twoim wieku ma do wyboru dzieciate Panie w swoim wieku, bezdzietne w swoim wieku oraz sporo młodsze (w wersji z dziecmi i bez). I tutaj zdanie ematek o tym jaką masz wartość na rynku matrymonialnym nie ma znaczenia. Tez mam dzieci i wiem ze nie byłabym pierwsza w kolejce...no takie życie.
            • boogiecat Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 30.10.19, 23:07
              potworia116 napisała:

              > Na tym forum dominuje jakaś upiornie darwinowska wizja dobierania się w pary i
              > tworzenia związków. Jakieś kolejki, konkurencje, felery, walka o zasoby, kandyd
              > atury i selekcje. Bleeeh


              I pomyslec, ze tyle wiekow sie ludzie mordowali, zeby faceta/kobiete moc wybierac na podstawie zywionych do niego uczuc jak i roznych zalet tej osoby jako czlowieka, a nie porownujac jak to sie robi miedzy podobnymi produktami.
              Takie pragmatyczne podejscie do wyboru partnera jest swoja droga przykre, ale glownie dlatego ze wzmacnia podzialy realne jak i te istniejace tylko w glowach ludzi- te wszystkie "w moim srodowisku robi sie tak i tak", wypowiadane z pewnoscia ze strachu przed strata jakiegostam osiagnietego statusu. W spoleczenstwach bardzo jednolitych taki strach jest naturalny bo nie ma wiele przykladow na to, ze mozna bezproblemowo wyjsc ze znanej sciezki zyciowej.


              --
              Pragnienia sa nieskonczone, ale zycie jest najwazniejsze.
              • flegma_tyczka Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 31.10.19, 08:41
                I jakoś nawet ci uczuciowi zwykle dobierali się na zasadzie: przystojny, bogaty z piękną, zdrową - a nie brzydką i z niepełnosprawnością. Zdrowi ciągnęli do zdrowych, a inwalidzi zwykle do innych inwalidów. Menel "zrobi" dziecko zwykle innej menelce, a nie atrakcyjnej prawniczce. Z kolei atrakcyjna prawniczka rzadko wybiera mężczyznę ważącego (w momencie powstania związku, nie po ślubie gdy przytył) 120 kg, niskiego, słabo wykształconego, z chorobą genetyczną.

                --
                Wolność wypowiedzi - dla każdego.
          • black_halo Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 02.11.19, 09:40
            hanusinamama napisała:

            > Serio uwazasz, ze obcej babie zalezy czy jakiś tam Mietek będzie sie spotykać z
            > dzieciatą Jolą?? Ja ci życzę jak najlepiej/...ale fakt jest taki, ze Pan w tw
            > oim wieku ma do wyboru dzieciate Panie w swoim wieku, bezdzietne w swoim wieku
            > oraz sporo młodsze (w wersji z dziecmi i bez). I tutaj zdanie ematek o tym jaką
            > masz wartość na rynku matrymonialnym nie ma znaczenia. Tez mam dzieci i wiem z
            > e nie byłabym pierwsza w kolejce...no takie życie.

            Facetowi wydaje sie, ze ma a w praktyce wyglada to tak, ze przcietny czterdziestolatek moze wybierac posrod kobiet z przedzialu 35-45. Moze jak jest naprawde przystojny i super dobrze sie trzyma, to ewentualnie wyrwie jakas z okolic trzydziestki. Historia Piotra Rubika, ktory ozenil sie z 22letnia modelka nie jest raczej standardem. Dzisiaj to jest dziadek w okolicach 50tki i lada chwila ta mloda kobieta zamieni sie z pielegniarke dla niego albo po prostu odejdzie od niego do kogos mlodszego, komu jeszcze staje i nie trzeba zmieniac pampersow.

            Oczywiscie bracia samcy wypisuja swoje fantazje o tym, ze jak nabedzie sie juz jakies zasoby, poprawi sie wyglad i kupi sie odpowiednia fure to rzad laseczek ustawi sie w kolejsce do brata i bedzie pelen mlodziutkich, swiezutkich modelek. Nie bedzie. Bo te mlode dziewczyny maja do wyboru mlodych, przystojnych i rokujacych facetow.

            Niestety, w zyciu to tak wcale nie wyglada. Czterdziestolatek z przychowkiem tez nie jest zajebista patia, czterdziestolatek bez przychowka moze ciut lepsza bo nie ma balastu.
            --
            memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
            • bywalec.hoteli Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 02.11.19, 09:50
              Czterdziestolatek to może sobie wybierać i przebierać w dziewczynach w zakresie 20-40. Jak ma kasę, pozycję, doświadczenie życiowe i kulturę i zadbanie, którego nie mają nieopierzeni 25 latkowie to zawsze bedzie atrakcyjną partią dla młodej dziewczyny.

              --
              złota polska jesień
              • black_halo Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 02.11.19, 10:04
                15 lat temu mialam 20 lat i dla mnie faceci powyzej 25 lat byli emerytami. Poznalam tez trzydziestolaka, ktory marzyl juz o dziciach i snul wizje slubu i tego, ze jeszcze na studiach urodzilabym dwojke dzieci. Ucieklam z krzykiem. Panowie w okolicach 40stktki byli zaledwie pare lat mlodsi od mojego ojca a ja nie mam daddy issues.

                40latek jest atracyjny dla niektorych dwudziestolatek, ale raczej ze wgledu na kase i pozycje, dla promila ze wgledu na wyglad i dla malego procenta ze wgledu na daddy issues. Ztym, ze jest dla was nadzieja bo coraz wiecej dzieci wychowuje sie w rozbitych rodzinach wiec bedzie pozniej wiecej dziewczyn z problemami.

                --
                memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                  • black_halo Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 02.11.19, 17:16
                    Widocznie obracamy sie w innych kregach. Jak bylam mloda to interesowali mnie rowiesnicy, max. 2-3 lata starsi. Dzisiaj tez faceci po 40stce mnie nie interesuja a faceci 55+ tym bardziej. Wiec nie wiem skad przekonanie, ze oni moga przebierac w znacznie mlodszych? Niektorzy, z pozycja i dobra kasa pewnie tak, ale mniejszosc.

                    Nawet widze u siebie, nasz dyretor techniczny, 55 lat, dobrze sie trzyma, ma duzo wlosow na glowie i nie wyglada jak emeryt - nie zwiazalabym sie z nim w zadnym wypadku.

                    --
                    memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
                    • umi Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 02.11.19, 20:46
                      Mlode dziewczyny lecace na starszych sa charakterystyczne dla pewnych specyficznych kregow. To sa po prostu osoby po przejsciach. Szukaja zwiazkow z innych powodow niz osoby bez bagazu nadajacego sie na psychoterapie (potrzebuja sobie albo wypelnic braki emocjonalne, albo finansowe). To nie sa zwiazki dozywotnie i nie sa latwe, bo ludzie z problemami w codziennym zyciu robia otoczeniu jazdy. Wiec troche naiwnie jest sie pakowac w cos takiego i na to liczyc.
                      • black_halo Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 03.11.19, 08:58
                        No bo jestem 30+ juz. Natomiast typowa dziewczyna w tym przedziale wieku, zreszta wlasciwie kazda kobieta, szuka faceta max. kilka lat mlodszego albo troche starszego bo zadna w wieku 40 lat nie chce byc pielegniarka meza. Lajf.

                        @umi - no wlasnie, to sa specyficzne kregi. Zadna moja blizsza ani dalsza kolezanka nie ma meza starszego o wiecej jak 5 lat. Jedna ma meza mlodszego o 5 lat i tu jest juz problem bo facet ma dwojke dzieci na stanie ale sam dopiero 30 lat a ona 35. On chce jeszcze zycia uzywac jak wolni, bezdzietni koledzy ale z domu ma obowiazki jak jego zonaci i dzieciaci koledzy.

                        --
                        memphis90: Są mężczyźni, którzy chwalą się wszem i wobec, ze owszem, czasem trzasną w stół jak trzeba. Ale nie mówią przy tym, że robią to głową, kiedy probują "wstać z kolan"
    • jeziorowa Re: Powiedzcie mi: skąd się bierze... 28.10.19, 22:35
      Po pierwsze: nie traktuję cię jak konkurencji, bo z rynku matrymonialne-związkowego dawno temu wyszłam, więc poczytaj moją wypowiedź jako głos osoby, która nie widzi w tobie zagrożenia. Uważam, że osoby z nieletnimi dziećmi są na rynku matrymonialnym osobami zdecydowanie mniej atrakcyjnymi. Gdy byłam panienką absolutnie nie brałam pod uwagę panów z dzieckiem i żaden z moich znajomych - kawalerów pani z dzieckiem nie brał pod uwagę jako kandydatki na partnerkę (ci mniej atrakcyjni uwzględniali możliwość luźnej rekacji z taką panią). Teraz, gdy wszyscy mamy dzieci optyka nieco zmienia się. Niektórzy, gdyby wrócili na rynek matrymonialny nie rezygnowaliby ze związku z osobą dzieciatą, ale dla niektórych nadal byłoby to nie do zaakceptowania. Bez względu na płeć. Własne dziecko jest cudem, jedną z najważniejszych lub najważniejszą osobą na świecie. Cudze dziecko może być miłe i fajne jeżeli jest sympatyczne i nie „wchodzi w paradę”, cudem i najważniejszą osobą nie będzie nigdy.