Dodaj do ulubionych

Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny ...

28.10.19, 20:01
... tydzień pracy?

Nowa posłanka zapowiada skrócenie tygodnia pracy

Nie widzę nic o tym czy pensja pozostanie taka sama jak przy dłuższym tygodniu pracy. Jakie jest Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • puella_174 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 28.10.19, 20:31
      Moje marzenie... Przy 40-godzinnym tygodniu pracy po prostu nie wyrabiam sie z cala reszta, tzn. Wyrabiam, ale ledwie ciagne. 40-godzinny tydzien sprawdzal sie, gdy w rodzinie pracowala jedna osoba, druga ogarniala dom i dzieci. Niech bedzie, ze jestem niezaradna, ale coraz ciezej mi pracowac na pelny etat i nie zaniedbywac calej reszty... w weekend nadrabiam zaleglosci w praniu, sprzataniu, prasowaniu, gotowaniu, zakupach i czasem okazuje sie, ze nie mamy juz czasu na spotkania z rodzina czy znajomyni albo po prostu nie mamy juz na to sily. Odpoczac tez kiedys trzeba, a nie kazdy najlepiej odpoczywa w licznym towarzystwie i wiecznie aktywnie.
    • nightdream Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 28.10.19, 20:44
      Pracuje tak od kilku miesięcy i to jest wspaniała sprawa - nie wrócę już do 8h dnia pracy. Chętnie bym jeszcze zmniejszyła etat do 6h dziennie (też tak kiedyś pracowałam i było idealnie) ale tu akurat pracodawca mi nie pozwala sad tyle że mi teraz płacą 7/8 tego co bym zarabiała na całym etacie - na moje własne życzenie smile
    • vodyanoi Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 28.10.19, 21:23
      Oczywiście!
      Dla: śmieciarzy, grabarzy, pracowników domów pogrzebowych, pracowników handlu (sklepy małe, sklepy duże, supermarkety), lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, policjantów, funkcjonariuszy wszelkiej maści, tych co obsługują lotniska, fryzjerek, tych od paznokci, tych od brwi, tych od napraw laptopów i iphonów, dla taksówkarzy, tramwajarzy, kierowców autobusów, kolejarzy, podologów, sprzątaczek, no i przede wszystkich - urzędów. Niech urzędy komunikacji, dzielnicy, MOPSY, WOPSY itp pracują od 7 do 14 big_grin

      Bo to o nich wszystkich chodzi, prawda?
    • 12gram Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 28.10.19, 21:25
      Pracuję mniej więcej 6 godzin dziennie do tego mając dowolnośc czy zacznę o 9 czy o 10 rano. Czasem biorę pracę do domu i mam dodatkowe godziny konieczne do wysiedzenia, ale bywają tygodnie że nie siedzę po godzinach. Nie wyobrażam sobie teraz iśc do pracy gdzie bym musiała pracować 8 godzin dziennie plus dojazdy. Chyba bym padła.
      6 godzin dziennie to jest optymalna ilośc godzin by być efektywnym. Albo 4 dni w tygodniu pracy dłuższej. Im człowiek starszy tym więcej czasu potrzebuje na regenerację by być sprawnym do działania.
    • jeziorowa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 28.10.19, 21:44
      Można pracować i 4 godziny, ale dla dorosłego człowieka oczywiste jest, że pensja będzie proporcjonalnie niższa. Jeżeli „odgórnym nakazem” nie da się jej zmniejszyć to wybuchnie inflacja i i tak siła nabywcza tej zamrożonej pensji bardzo się zmniejszy. Prosty przykład: bochenek chleba kosztuje 4 zł, a w nim zawarte jest np. 2 zł kosztów stałych (pensje plus narzuty, wynajem i eksploatacja pomieszczeń itd), 1,5 zł kosztów zmiennych (surowce, energia itd), 0,5 zł zysku firmy. Teraz podnosimy mocno koszty stałe np. o 1 zł na każdym chlebie (bo jeżeli ludzie będą pracować o 1/4 czasu krócej to do wypieku tylu bochenków co poprzednio będzie trzeba zatrudnić nowych ludzi, zapłacić im pensje, ZUS itd), więc aby utrzymać cenę piekarnia musiałaby dopłacać do każdego bochenka 1 zł. Oczywiście tak nie zrobi, bo upadnie, więc podniesie cenę chleba o 1,1-1,2 zł. I tak w każdej branży, więc za „zamrożoną” na poprzednim poziomie pensję będziemy mogli kupić znacznie mniej. Jedynym sensownym wyjściem przy obniżeniu wymiaru czasu pracy byłoby obniżenie pensji, bo to i tak podniesie koszty (nowe stanowiska pracy, odzież robocza dla większej ilości pracowników, szkolenia większej ilości osób itd), ale w dużo mniejszym zakresie.
    • aankaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 28.10.19, 22:43
      kluczowym może się okazać określenie "...tydzień pracy"
      a nie 8 dupogodzin wypełnionych kawką/ploteczkami/forum/internetem/bieganiem z plikiem papierów pod pachą po korytarzach "taka jestem zabiegana"


      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
    • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 08:30
      Jestem za! Plus obowiązkowe widełki rozpoczęcia pracy. Krew mnie zalewa, gdy dyrektor/prezes/general manager z odchowanymi dziećmi i panią do prowadzenia domu zmusza wszystkich do pracy 9-17, podczas, gdy większości matek rozwala to życie.
      Co ciekawe, kiedyś pracowałam na 7/8 etatu (po powrocie po wychowawczym) i dla mnie to był idealny wymiar. I za tyle miałam płacone, ale wszystkich w oczy kłuło, że wychodzę wcześniej. W końcu jakiś palant wymógł powrót na cały etat, argumentując, że będę więcej zarabiać. Dla mnie 8 godz. to za długo, nudzi mi się. Spokojnie jestem w stanie zrobić robotę w 7 godzin.
          • frey.a86 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 09:10
            To może od razu godziny otwarcia tych "wielu firm" ustalmy w formie widełek. Otwieramy między 7 a 9, zamykamy między 15 a 17, w zależności od tego, o której pracownicy przyjdą danego dnia do pracy. Fajnie będzie. Idziesz do banku albo do urzędu o 8 rano, a tam nieczynne. Odprowadzasz dziecko do szkoły, a tam nie ma jeszcze nauczyciela. Dzwonisz po taksówkę, a tu dupa, pani dyspozytorka przychodzi dzisiaj później. Przykłady można mnożyć.

            Widełki sprawdzą się chyba wyłącznie tam, gdzie można wprowadzić system zadaniowy i w ogóle zrezygnować ze sztywnych godzin pracy.
            • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 09:37
              Ale nie popadajmy w przesadę może - wiadomo, że są zawody, w których elastyczność się nie sprawdzi, nie ma szans. Gdziekolwiek, gdzie jest praca zmianowa, gdziekolwiek, gdzie musi być otwarte dłużej niż 8 godzin, to nie zadziała. Natomiast dla przeciętnego urzędasa niemającego kontaktu z klientem nie ma najmniejszej potrzeby, by był w pracy punkt 8, równie dobrze może przyjść na 7 albo na 10 - u mnie tak jest. I działa, ludzie mają zacząć pracę pomiędzy 7 a 10, nikogo nie muszą pytać o zgodę, firma po prostu ma taki regulamin. Ale już dla mojego faceta nie zadziała, bo on choćby skały... musi być w pracy o bardzo konkretnej godzinie. Niemniej wykonuje zawód baaardzo odmienny od mojego. Nie da się zastosować takich przepisów do wszystkich, ale dla wielu to możliwe i funkcjonuje od lat.
              • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 09:47
                I później idziesz do urzedu, pani w okienku, która siedzi od-do, owszem, jest, ale "musi spytać koleżankę" - właśnie tę, która "nie ma kontaktu z klientem", a jej akurat nie ma bo jeszcze nie przyszła, albo już wyszła.
                Nie zdarzyło Wam się? Mnie owszem.

                --
                - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                - Ale jak przez głowę?
                - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:01
                  Do mnie nikt z zewnątrz nie przychodzi, pracuję wyłącznie z człowiekami z mojej firmy. Ci, którzy pracują jako front office, mają zupełnie inny system pracyal, ale ci pracujący w działach wewnętrznych mają tak jak ja. No chyba że akurat współpracują z inną strefą czasową, ale to oczywiście osobny temat.
                  • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:13
                    No i o takich właśnie urzędnikach mówię. Którzy pracują wyłącznie z "człowiekami z ich firmy", nikt do nich nie przychodzi, ale przeciętny człowiek musi brać 3 dni urlopu zeby załatwić prostą sprawę bo pani z okienka musi zadzwonić do pani, której już nie ma.

                    --
                    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                    - Ale jak przez głowę?
                    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
              • mia_mia Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:17
                Wbrew pozorom w niewielu miejscach by się to sprawdziło. Nawet zwykły urzędas często musi się skonsultować z przełożonym, kimś z innego działu, wymagany jest czyjś podpis, pieczątka, ktoś po jego wyjściu ostatniego musi zamknąć i zabezpieczyć budynek, bywają systemy sterujące ogrzewaniem itd.
                Obserwuję, że tam gdzie się da idzie się na elastyczność, pracę zdalną, ale tych miejsc wcale nie ma tak dużo.
                • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:36
                  Ale tak działają na przykład korporacje przecież. Pomijając działy "frontem do klienta", przeważnie nie ma żadnej realnej potrzeby, by pracować punkt 8-16. Nie jestem prezenterem radiowym, żeby o 7:59:55 siedzieć w gotowości bojowej na posterunku smile Światła nikt nie gasi, budynku nikt nie zamyka. W miejscu, w którym ktoś chodził z kluczem, pracowałam 12 lat temu...
                  Tam, gdzie istnieje konieczność bycia dostępnym dla klienta/petenta/pacjenta czy we wszelkich instytucjach pracujących 24/7, taka elastyczność oczywiście nigdy nie będzie miała zastosowania, ale jednak praca coraz większej liczby ludzi to głównie komputer, Outlook i Excel. Czy się tego Outlooka odpali o 8, czy o 9, to na ogół nie ma znaczenia szczególnego.
                  • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:48
                    No korporacje działają - i później dłuuugo długo nic, bo nie ma takiej możliwości.

                    --
                    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                    - Ale jak przez głowę?
                    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
          • mia_mia Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 09:14
            Przychodzisz do banku, sklepu, lekarza, urzędu i całujesz klamkę, bo pracownik jeszcze nie przyszedł albo przyszedł na 7.00 i już wyszedł. W swojej firmie idziesz coś załatwić do innego działu, dzwonisz do informatyka, a tam nikogo jeszcze albo już nie ma. Budynki grzane i oświetlane dwie godziny dłużej.
            Jak obowiązkowe widełki to obowiązkowe dla wszystkich, kierowcy autobusu, nauczyciela, strażakawink
            Niewiele jest miejsc i stanowisk, gdzie można sobie na to pozwolić bez dezorganizowania funkcjonowania instytucji.
            • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:11
              A ja myślę, że przede wszystkim należy zmienić myślenie i przestać gadać, że się nie da. Gdy byłam dzieckiem, znoszono ostatnią sobotę pracującą w miesiącu - dziś nikt nie wyobraża sobie 6-dniowego tygodnia pracy, a wtedy też były obawy, o matko, jak to, kto będzie pracować.
              Wiele osób wolałoby mieć inny wymiar niż 40 godz. ale przede wszyskim przeszkadza to innym pracownikom, bo co będzie, jak o 16.59 będę coś chciał, a jego nie będzie, olaboga. Poza awariami, które zdarzają się rzadko i nie o 16.59, odpowiedź jest: nic nie będzie. Skoro doczekałeś końca dnia pracy, doczekasz i początku następnego.
              • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:16
                "dziś nikt nie wyobraża sobie 6-dniowego tygodnia pracy" huuuuuehehehe

                --
                - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                - Ale jak przez głowę?
                - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
              • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:17
                Ale konkretnie: odnosisz się do wypowiedzi wymieniającej miejsca pracy, gdzie system "przychodzę w widełkach" utrudniłby życie klientom/petentom/innym pracownikom. Co proponujesz- konkretnie.

                --
                - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                - Ale jak przez głowę?
                - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
              • mia_mia Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:28
                Przychodzisz do urzędu czynnego do 16 i słyszysz, że proszę przyjść jutro, bo potrzebny jest podpis koleżanki, a ona już poszła do domu, lecisz raniutko, koleżanka już jest, ale nie jest pewna, chciałaby, żeby prawnik zerknął na to okiem, ale prawnik lubi pospać, będzie koło 10.00. Tak to sobie wyobrażasz? I koleżanka i prawnik nie mają kontaktu z klientem.
                • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:56
                  Tu naprawdę nie rozumiesz, czy złośliwie pytasz? Zwykle jest tak, że w zespole pracuje kilka osób i część przychodzi na 7, część na 8, a część na 9. I wychodzą po 8 h. W urzędzie nie pracuje jeden urzednik, ani w banku jedna kasjerka, nie ma też tylko jednej kumatej osoby, która wie i może podpisać papierek. Więc tak jak teraz w UM w pn - jest czynne 10 godzin, czyli ktoś zaczyna o 10 i pracuje do 18. Myślisz, że o 17 nie załatwisz nic, bo do 16. pracował pracownik, a potem siedzi kukła?
                  • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:02
                    No tak właśnie zwykle bywa, dlatego wyżej pytałam czy tylko ja mam takiego pecha że jak tylko mam coś załatwic w urzedzie to zawsze jest: "muszę zadzwonic do koleżanki a jej juz nie ma".

                    --
                    - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                    - Ale jak przez głowę?
                    - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                  • frey.a86 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:13
                    kropkaa napisała:

                    > Tu naprawdę nie rozumiesz, czy złośliwie pytasz? Zwykle jest tak, że w zespole
                    > pracuje kilka osób i część przychodzi na 7, część na 8, a część na 9. I wychodz
                    > ą po 8 h. W urzędzie nie pracuje jeden urzednik, ani w banku jedna kasjerka, ni
                    > e ma też tylko jednej kumatej osoby, która wie i może podpisać papierek. Więc t
                    > ak jak teraz w UM w pn - jest czynne 10 godzin, czyli ktoś zaczyna o 10 i pracu
                    > je do 18. Myślisz, że o 17 nie załatwisz nic, bo do 16. pracował pracownik, a p
                    > otem siedzi kukła?

                    Tylko, że to co opisujesz to jest praca zmianowa, a nie żadne "obowiązkowe widełki", o których pisałaś że powinno się wprowadzić. Widełki to widełki, czyli sama wybieram sobie o której przychodzę. A w twoim powyższym opisie to pracodawca narzuca, że pracownik ma przyjść w poniedziałek np. na 7, a we wtorek na 9, bo na 7 jest ktoś inny. To rozwiązanie tak samo rozwala matkom życie rodzinne, jak sztywne godziny pracy. Śmiem nawet twierdzić, że bardziej, bo nigdy tak naprawdę nie masz pewności, jakie godziny będziesz mieć w grafiku w kolejnym miesiącu.
                    • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:26
                      Bez przesady, ludzie zwykle mogą się dogadać pomiędzy sobą, jeśli mają grafik. Sama takowe ustawiałam przez parę lat, zawsze się pozwalało na zamiany.
                      A jesli masz grupę, dajmy na to, 6 osób, to zawsze będzie tak, że ktoś spośród nich będzie wolał przyjść na 8, a ktoś na 9, jeśli da się ludziom taką możliwość. Jak długo pracuję, nigdy nie widziałam, by w sytuacji widełków wszyscy przychodzili dokładnie o tej samej porze - bo dzieci do szkoły, bo siłownia, bo lekarz, bo jeden woli pospać, a drugi mieszka daleko i chce uniknąć popołudniowych korków...
                    • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:29
                      Wybieram i informuję pracodawcę. Nie twierdzę, że wymagam wolnej amerykanki, w końcu jako pracownik też szanuję pracodawcę. Osobiście jest mi zupełnie obojętne, czy bank jest czynny od 8 czy od 9.
                      Niestety, z dyskusji doskonale widać, że Polak lubi być trzymany za pysk i nie coś takiego jak kompromis, umowa, nie mieści mu się w głowie. Ma siedzieć od - do, nie wychodzić przed szefem, bo tak ma być.
                      • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:33
                        "Osobiście jest mi zupełnie obojętne, czy bank jest czynny od 8 czy od 9. "
                        Generalnie jest to obojętne większości ludzi, pod warunkiem że te godziny są stałe. A nie: idziesz do banku zwykle czynnego do 16, ale akurat dzisiaj jest do 15 bo załoga poszła na integrację więc przyszła o 7 i już jej nie ma.

                        --
                        - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                        - Ale jak przez głowę?
                        - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                        • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:55
                          Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że pani "obsługa klienta" w banku nie jest całym bankiem, prawda? Prawdopodobnie setki lub nawet tysiące ludzi w tymże banku pracującym albo o tej 16 już wyszły z pracy, albo będą pracować jeszcze po tym, jak pani z okienka wyjdzie. Serio, podawanie w tym wątku przykładów ludzi, którzy MUSZĄ mieć kontakt z klientem jest nonsensowne. Ich godziny pracy zawsze będą musiały być dostosowane do potrzeb klienta, tak jak godziny pracy motorniczych, lekarzy, pracowników mediów, restauracji et cetera. Dla pracownika biurowego, który cały dzień spędza w towarzystwie MS Office, nie ma znaczenia, czy zacznie robotę o ósmej, czy o dziewiątej, serio. I nie chciałabym pracować w firmie, która wymusza na mnie przyjście do pracy o ściśle określonej godzinie, jeśli sama moja praca tego nie wymaga.
                          • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:01
                            ?
                            Zdaję, odnosiłam się do do konkretnej wypowiedzi, co zresztą zaznaczyłam cytatem.

                            --
                            - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                            - Ale jak przez głowę?
                            - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                        • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:12
                          Wymyślasz przykłady z d* strony.
                          Odkąd pracuję są osoby które wolą zaczynać o 7 i takie, które najchętniej by przychodziły na 11. Wystarczy więc zaznaczyć - należy być od 9 do 15. I w wielu firmach to działa. A jak dokładnie każdy chce zacząć o 7, to się robi dyżury do 17 i łatwiej jest siedzieć do 17 raz w tygodniu niż razy. Nie spotkałam banku urzędu z jedną osobą do obsługi klienta. Zakładam również, że skoro ludzie dorośli pracują, to im na tej pracy zależy i nikt przytomny nie zakłada, że ma w nosie godziny pracy urzędu, bo on przyjdzie dziś na 12, a jutro na 5.
                          • nenia1 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:22
                            Przede wszystkim problem polega na tym, że najczęściej wcale nie różnicuje się przepisów z podziałem na małe zakłady pracy i duże zakłady pracy. Twój system sprawdza się przy dużej ilości zatrudnionych osób, ale w Polsce jest cała masa firm małych i średnich i to one dają zatrudnienie 70% pracowników. Masz więc trzy pracownice, ogranicz im pracę do 3/4 etatu i daj widełki do wyboru od 7 do 9-tej i efekt masz taki, że o 13 nie masz już żadnego pracownika w firmie, a wierz mi, klient będzie potrzebował różnych rzeczy jeszcze długo, długo później niż 13.
                      • frey.a86 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:37
                        Ok, a co w sytuacji, kiedy masz biuro czynne w godz. 8-19 i zatrudnionych w nim do obsługi czterech pracowników i każdy przychodzi w piątek i informuje cię, że w następnym tygodniu "wybierają" pracę od 8 do 16? Wtedy nie masz wyjścia - albo narzucasz grafik albo każesz się "dogadać", co w praktyce oznacza, że pracownik niczego sobie nie może wybrać, tylko dostosować swoje plany do planów reszty zespołu.

                        Już widzę jak byłoby ci obojętne, od której albo do której czynny jest bank, gdybyś leciała po pracy żeby zdążyć załatwić sprawę, a tam zonk - zamknięte, bo pracownicy wyszli wcześniej.
                  • mia_mia Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:44
                    Nawet jeśli gdzieś pracuje dużo osób to często pewne uprawnienia ma tylko jedna czy dwie, ludzie papiery za które są odpowiedzialni mają w swoich biurkach, komputerach.
                    Mój poprzedni zespół teoretycznie mógłby pracować w luźnych godzinach, ale ja nie miałam czasu na czekanie aż się wszyscy zejdą albo planowanie spotkań tak, żeby wrócić do biura póki jeszcze wszyscy są.
                    Sekretarka o 6.00 też mi nie była potrzebna.
                    Za to od pewnego pana z którym współpracowaliśmy regularnie miałam telefony o 8.00 czy po 17.00, bo ich firma właśnie taki luźny system miała. Pan odstawiał dziecko do przedszkola i leciał do pracy, a zwykle, żeby ruszyć z pracą musiał porozmawiać ze mną albo robił nadgodziny, żeby sobie odebrać dzień wolny. W związku z tym zamiast patrzeć na drogę czy rozmawiać z dzieckiem w drodze do i z przedszkola pracowałam. Super rozwiązanie, prawda?
                    • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:29
                      "Nawet jeśli gdzieś pracuje dużo osób to często pewne uprawnienia ma tylko jedna czy dwie, ludzie papiery za które są odpowiedzialni mają w swoich biurkach, komputerach."

                      No ale tu już idziemy w kierunku słynnej opowieści milden o pani audytorce, która miała segregator i jak poszła na macierzyński, to wszyscy stracili dostęp do cennych danych z segregatora, bo nie wiedzieli, gdzie go położyła smile
                      Bardzo rzadko jest tak, że tylko jedna osoba ma dostęp do jakichś danych. A jeśli tak jest, to jest kiepsko, bo wystarczy, że owa osoba sobie nogę złamie i jest problem.
              • 35wcieniu Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 10:21
                Bo jest. Dla ogromnej większości ludzi, wiadomo-nie dla wąskich ematkowych specjalistek.

                --
                - Napiszcie czy korzystają z toalety trzeba się totalnie z tego rozebrać? Fryzura się rozwalił, kombinezon upaćka makijażem.
                - Ale jak przez głowę?
                - Mam jeden jedyny, który właśnie tak się wkłada i zdejmuje. Wkładam obie nogi w nogawkę, ręce wkładam w otwory i naciągam ku górze. Tak jak kombinezon do nurkowania. (mildenhurst)
                • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:18
                  Ale tu nie chodzi o bycie wunsko specjalistko. Kropkaa ma rację pod tym względem, że nadal w wielu firmach w PL istnieje fetysz doopogodzin. Ja tego doświadczyłam na własnej skórze - w jednej firmie, w której nie można było wyjść przed panią menago, bo się marszczyła z oburzeniem, gdy ktoś opuszczał biuro przed 19 (a ja byłam młoda, głupia i godziłam się to) i w drugiej, w której praca była tak fatalnie zaplanowana, że ludziom zdarzało się nie mieć nic do roboty przez tydzień - zwracaliśmy na to uwagę kierownictwu, ale kierownictwo wzruszało ramionami. Myślę, że takich sytuacji jest sporo. Inna sprawa, że nawet w tym wątku padło kilka razy "moja praca realnie zajmuje mi około 6 godzin" - nie sądzę, żeby to było rzadkie. A z trzeciej strony z badań wynika, że Polacy pracują - pod względem godzin pracy - bardzo dużo, a jednak produktywni są umiarkowanie.
                  • frey.a86 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:22
                    Jeżeli w firmie praca zajmuje 6 godzin, a pracownicy muszą wysiedzieć 8, to tak naprawdę ok. 20% załogi jest do zwolnienia, a firma jest źle zarządzana. Sama kiedyś w czymś takim pracowałam, bywało, że pół dnia człowiek zdychał z nudów. Przyczyną była beznadziejna kierowniczka, która nigdy przenigdy nie powinna była dostać stanowiska związanego z zarządzaniem zespołem.
                    • sumire Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:46
                      Oczywiście, że tak. Ale mimo wszystko ludzie realnie pracują i będą pracować coraz mniej, bo coś, co kiedyś zajmowało 3 dni dwojgu pracowników, teraz zajmuje jednemu godzinę. I tym bardziej przekonanie, że jak ludzie nie będą pracować 8 godzin dziennie, to gospodarka padnie, jest błędne. Niektórzy zawsze będą musieli pracować 8 godzin, niektórzy zawsze będą pracowali na zmiany, niektórzy nigdy nie będą mogli pracować z domu, ale wszędzie tam, gdzie wkrada się automatyzacja, potrzeba nas będzie coraz mniej. I wielkie umysły tego świata już się głowią, jak to zrobić, żeby wskutek galopującego rozwoju AI ludzie masowo nie tracili roboty. Osiem godzin z odbijaną kartą to za najdalej 2 dekady będzie relikt przeszłości.
                      • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 11:54
                        Mam wrażenie, że najtrudniej zmienić myślenie. Dlatego w Pl tak trudno o część etatu, bo ludzie nie mogą się pogodzić z tym, że każdy ma prawo do swojego życia i nie musi się składać ono z 10h pracy dziennie. Chyba nie jest aż tak trudno zapamiętać, że Halinki w piątki nie ma, a Jadzia w pn kończy o 15. Ale nie, każda na być, bo nuż szef coś zechce. A chce coś na cito średnio raz na pół roku.
                        • bywalec.hoteli Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:10
                          kropkaa napisała:

                          > Mam wrażenie, że najtrudniej zmienić myślenie. Dlatego w Pl tak trudno o część
                          > etatu, bo ludzie nie mogą się pogodzić z tym, że każdy ma prawo do swojego życia
                          No właśnie, a że myślenie trudno zmienić, więc można to wymusić poprzez zmianę prawa pracy.



                          --
                          złota polska jesień
                          • mia_mia Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:25
                            Spokojnie, skróci się czas pracy, da 4000 minimalnej, utrzyma 60 dni chorobowego, 26 urlopu i problem ludzi cierpiących na brak czasu sam się rozwiąże. Która firma to udźwignie? Zatrudni się dziesiątki tysięcy nowych policjantów, strażaków, lekarzy, ile to roboty, chętnych tłumy i kosztuje groszesmile
                        • nenia1 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:14
                          kropkaa napisała:

                          > Mam wrażenie, że najtrudniej zmienić myślenie. Dlatego w Pl tak trudno o część
                          > etatu, bo ludzie nie mogą się pogodzić z tym, że każdy ma prawo do swojego życi
                          > a i nie musi się składać ono z 10h pracy dziennie.

                          To jest tylko część prawdy, ale druga strona medalu jest taka, że ludzie owszem, chętnie by pracowali na pół czy 3/4 etatu ale za pieniądze, które odpowiadają całemu etatowi.
                          Życzę powodzenia w szukania pracownika na pół etatu za proporcjonalnie mniejszą pensję.
                          • kropkaa Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:23
                            Nie Neniu, ludzie chętnie by pracowali na pół etatu, za pół pensji i z połową obowiązków. A często jest tak, co dziewczyny piszą, że 3/4 etatu, obowiązków mniej o 10% i spotkania na 14, choć kończą o 15, a wiadomo, że po godz. się nie skończy.
                            Pracownik jest dorosłym człowiekiem i zakładam, że pracuje z wyboru i poważnie traktuje swojego pracodawcę. I gdy odwrotnoe jest tak samo, szybko się okazuje, że dużo rzeczy jednak da się zrobić.
                            Ale u nas myślenie jak za komuny - o 7.00 lista obecności znika, za spóźnienie dywanik, 8 godz. siedzenia, choć komputer przyspieszył robotę o 40%.
                            • frey.a86 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:42
                              Bo u nas są ogromne koszty pracy. Ogromne. Sama jakiś czas temu rozważałam zatrudnienie pracowników, ale żeby zapłacić komuś 4000zł netto (za mniej nikt nie przyjdzie), ja muszę wydać prawie 7000zł. Z pomysłu zrezygnowałam, bo mnie na to nie stać. Natomiast zupełnie inaczej patrzę teraz na duże firmy i wcale mnie nie dziwi, że wolą zatrudnić 100 pracowników na pełny etat, niż np. 150, ale każdy na inny ułamek etatu, co dodatkowo podnosi i tak dramatycznie wysokie koszty pracy.
                            • nenia1 Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:42
                              kropkaa napisała:

                              > Nie Neniu, ludzie chętnie by pracowali na pół etatu, za pół pensji i z połową o
                              > bowiązków.

                              Doprawdy? To bardzo ciekawe co piszesz, bo moje doświadczenia wskazują jednak coś zupełnie przeciwnego. Firma parę lat temu mi się rozwijała i nie bardzo było mnie stać od razu na pracownika na cały etat. Powiedzieć ci jakie było zainteresowanie? Właściwie zerowe. Teraz mam trzy pracownice i jak szukałam kolejnej od razu minimum 3/4 etatu plus wyższa pensja i jakoś zupełnie nie mam problemu a podobno mamy rekordowo niskie bezrobocie. Sądzę, że nie opierasz się na niczym konkretnym, tylko piszesz jak ci się wydaje, ale moje doświadczenia jednak zupełnie się z tym nie zgadzają. Ludzie chętniej przyjdą na niższy etat, ale wynagrodzenie musi być wyższe. Ja akurat sobie na to pozwalam, bo chcę mieć pracownika związanego z firmą na dłużej, bo dobre wyszkolenie go kosztuje masę czasu, i obecnie mnie na to stać. Ale nie każdy ma ten komfort, zwłaszcza, że po drugiej stronie stoi klient, dla którego ciągle najważniejszym kryterium jest niska cena. Warto to sobie uświadomić, zamiast kolejny raz narzekać na polską mentalność pana i parobka.
                            • mia_mia Re: Jak się ematka zapatruje na 35-cio godzinny . 29.10.19, 12:58
                              Jeśli wysyła się kogoś na szkolenie często za dziesiątki tysięcy to nie płaci się za niego połowy ceny, bo jest na pół etatu, ubezpieczenie też nie kosztuje mniej, nie kupuje się połowy komputera, biurko też musi mieć, nie ma zniżki za miejsce na firmowych spotkaniach itd.
                              Na pół etatu to można studenta zatrudnić do pomocy.