Dodaj do ulubionych

Problemy jedynactwa

30.10.19, 07:22
Jakie sa w sumie?
Jak myslicie jaka jest optymalna liczba dzieci (1. Z punktu widzenia rodzica 2. Z punktu widzenia dzieci).
Ja mam jedno no i w sumie zadnych minusuow specjalnie z punktu widzenia dziecka nie widze - z mojego to tylko te oczywiste tzn chcialabym wiecej bo apetyt rosnie w miare jedzenia. Dziecku mysle ciezko byloby sie rodzicami podzielic z kims nowym


--
wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
Obserwuj wątek
    • milka_milka Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 07:33
      Ja widzę jako jedynaczka. Bardzo zazdroszczę rodzeństwa ludziom, którzy mają dobre relacje w rodzinie, poczucie więzi i bliskości. Piza tym, całkiem praktycznie - ja jestem sama do opieki nad seniorami, wszystko spada na mnie, nikt mnie ani nie wyręczy, choć czasem, ani nie wesprze. I wiele jest takich sytuacji. Dlatego mam dwoje dzieci, choć uważam, że to jeszcze za mało. Ni ale więcej nie będzie.?

      --
      Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
        • milka_milka Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:52
          Otaczają mnie osoby, mające rodzeństwo i oczywiście, że znajdują się takie, gdzie relacje są złe, ale wcale nie tak dużo.

          --
          Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
          • simply_z Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:50
            powiem ci tak..tez tak kiedys myslalam ale z tego co widze, wiekszosc z tym rodzenstwem utrzymuje poprawne relacje ale dalekie od wylewnosci. W stardzym pokoleniu widuje sporo walk o schede po przodkach. Powiedzialabym, ze w miare dobre relacje obserwuje pomiedzy rodzenstwem tej samej plci, ale w przypadku brat-siostra, te kontakty sa takie sobie.
            • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:03
              A ja widze, ze czesto siostry rywalizuja i są zazdrosne o siebie z tego co piszecie na forum. Roznica plci sprawia, ze jest sie bardziej wyrozumialym. Dzieki bratu wiedzialam jacy sa faceci i naprawde nie mialam wtop na typ polu za bardzo, bo on mnie nauczyl, ze o facetow nie nalezy zabiegac tylko to oni maja sie wykazac jak sa zainteresowani i nie pozwolilby, aby ktos nie traktowal mnie dobrze. Jego koledzy zreszta byli obiektem moich westchnien - jeden z bliskich kumpli był moja pierwsza wielka miloscią smile

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • simply_z Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:10
                o jezu wiemy wiemy, ze twoj brat jest najlepszy. Pisze, co zaobserwowalam, a jeszcze jak dojdzie bratowa ( a chlopy pod tym wzgledem lubia byc bezwolne),wtedy relacje psuja sie na calego.
          • kornelia_sowa Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 17:33
            Milka, ja też jestem jedynaczką.
            Im jestem starsza, tym mniej widzę plusów posiadania rodzeństwa. Tzn widzę, ze tych kochajacych, oddanych sobie, jest naprawdę niewiele.

            Nawet na ematce- koronne argumenty- moje dziecko będzie miało towarzysza zabawy, a na starość bliską osobę... Tia

            A za chwilę wątki:
            - Nie mam już sił- jestem zmęczona opieką nad matka, rodzeństwo się wypięło i sie nie interesuje
            -Rodzice zapisali wszystko bratu i wrednej bratowej.
            - chętnie pojechałabym do siostry na święta, ale jej mąż to de..l, a dzieci denerwują mojego dziubusia
            Itd, itd

            Rodzeństwo w koncu dorośnie, ożeni się niekoniecznie z kimś kogo polubimy i kto polubi nas, bedzie miało swoje dzieci i im poświęcało czas, a może wyprowadzi się na koniec świata.
            Ja mam "tylko kuzynów" i "tylko przyjaciół" i zawsze gdy potrzebuje pomocy, stają na uszach, zeby mi tej pomocy udzielić.
            Mój mąż ma dwie siostry i nie może tego samego o nich powiedzieć.

            Raz jeden w życiu potrzebował pomocy powiedzmy finansowej. Był jeszcze wtedy kawalerem. Chciał wziąć kredyt studencki i potrzeba było dwóch poręczycieli. Poprosił siostre, świeżo upieczoną mezatkę. Jej mąż się nie zgodził.Poręczyła teściowa i kolega.
            No i to by było z tego mitycznego "będzie miało na kogo liczyć"
            Jesli móc na kogo liczyc, oznacza mieć z kim poplotkować przeztelefon czy póśc na browara czy wyjechać do SPA, to serio nie trzeba do tego rodzeństwa.

            Ja mam dwoje dzieci i mam je dlatego, ze ja chciałam być mamą dwukrtonie a nie żeby sn miał towarzysza zabaw czy opiekuna


          • hanusinamama Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:24
            Moze rodzwnstwo z tych cwanych. MOj brat tez sie pierwszy wymiksuje. On nauczony przez rodziców ze ma same wymagania zero obowiązków. Całe zycie miał z górki, całe zycie rodzice mu ułatwiali...wiec czemu mają mu utrudnić swoim niedomaganiem...
          • kornelia_sowa Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 17:36
            Taaaa, a oni upośledzeni i się nie domyślą.
            Jak dorosli ludzie nie wpadną na pomysł, ze coraz słabszym rodzicom trzeba pomysł, to albo sa ofermy upośledzone, albo egoiści (widzą a udają ze nie bo tak im wygodnie)
        • heca7 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:13
          tojamarusia napisała:

          > Milko- mam dwoje rodzeństwa. Żadne z nich nie jest zainteresowana pomocą przy c
          > oraz bardziej tego potrzebujących rodzicach.
          >
          Przyznasz jednak, że przy rodzeństwie szansa na to, że któreś pomoże w pomocy rodzicom znacznie wzrasta? wink Przy jedynaku z góry wiesz, że takiej możliwości nie ma.



          --
          Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
          • znowu.to.samo Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:34
            Czasem da się coś ugrać z tym rodzeństwem, choć może nie być łatwo. Moim.zdaniem jeśli rodzeństwo było lub nie- zgrane od dzieciństwa to potem rzutuje na wzajemne relacje
            Najgorzej jest gdy ten jedynak wyjedzie daleko. Potem jest problem...kto do kogo ma sie przenieść. Starsi ludzie z reguły nie lubią radykalnych zmian, młodzi zakorznieni na miejscu pracą, dziećmi ....

            --
            *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
          • rozalia_olaboga Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 09:18
            Może i wzrasta, ja tam nie wiem... Jestem jedynaczką. Wszystkie znane mi rodzeństwa, zgodne za życia rodziców, poklocily się kiedy przyszło do dzielenia majątku. W wielu przypadkach przyczynili się do tego rodzice, przepisujac majątek jednemu dziecku. Ja przynajmniej tego uniknę.
            Z perspektywy jedynaczki - przez całe dzieciństwo byłam bardzo nieszczęśliwa i samotna, bardzo chciałam rodzeństwo (najlepiej starszego brata. wink)
            Teraz widzę plusy. Minus - po śmierci rodziców zostaje się na świecie samemu, nie ma nikogo, kto zna nas od dzieciństwa...
            • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:49
              Zgodze sie - z rodzenstwem jest taka wiez, jaka nie laczy nas z nikim innym. Tylko my z bratem znamy naszych rodzicow od zawsze od strony rodzielskiej i potrafimy smiac sie z roznych rzeczy, ktore nas spotkaly w dziecinstwie, znamy tych samych ludzi, pamietamy te same wydarzenia, jedzilismy w te same miejsca, spedzalismy czas razem niemal non stop jako dzieci. I bardzo przezylam gdy moj brat wyjechal na studia do innego miasta choc mialam juz 17 lat i powinnam była sie cieszyc, ze mialam wiecej przestrzeni dla siebie i lazienke na wylacznosc. Otoz nie - bardzo za nim tesknilam przez te 5 lat choc przyjezdzal dosc czesto. Dzis mieszka 500 m ode mnie i dorobil mi kluczyk do furtki, bym miala blizej jak chcę wpaść (uliczka jest zamknieta bo to zamkniete osiedle ) i musialabym objechac je cale aby wejsc przez glowna brame. Spedzamy razem wszystkie swieta, urodziny dzieci i nasze, widujemy sie 2-3 razy w tygodniu i duzo sie razem smiejemy. Wiem, ze mi zawsze pomoze, zawsze moge liczyc na jego rady, a jest bardzo ogarniety zyciowo i zaradny plus swietny z niego ojciec i maz. Zdecydowanie warto miec starszego brata smile

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • unaluna Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 21:09
                Mam starszego brata i czuję się jakbym w ogole nie miała rodzeństwa. Spotykamy się okazjonalnie,dzwonimy do siebie bardzo rzadko.
                A odkąd doszła jeszcze bratowa,którą wszyscy "uwielbiają" to słabe już wcześniej chęci do utrzymywania więzi jeszcze bardziej osłabły.
                Niby mamy tych samych rodziców, tak samo byliśmy wychowywani,mamy wspólne wspomnienia...a jesteśmy tak krańcowo różni,że zawsze trudno nam było zbudować silną więź.
                Natomiast moj małżonek ma brata starszego 10 lat. Gdy mąż był dzieckiem i nastolatkiem mieli słaby kontakt,bo różnica wieku robiła swoje. Natomiast już jako dorośli ludzie mają z sobąbardzo serdeczną więź, pomaga też to ,ze mieszkamy blisko siebie, więc łatwo się nam widywać i wspólnie spędzać czas. Choć oczywiście odległość to nie wszystko, obie strony muszą jeszcze chcieć wink
    • tol8 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 07:41
      Jako jedynaczka widzę same plusy i jeden minus. Ten minus to brak rodzeństwa do odwiedzania, bycia chrzestnym itp w dorosłości a dla moich dzieci brak kuzynow.
      Za to w dzieciństwie miałam pokój i rodziców dla siebie, ich uwagę również. Mogli sobie pozwolić na więcej wobec jednego dziecka. I omijają mnie walki o spadek.

      --
      W weekendy ematka staje się matką.
        • ichi51e Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:02
          Przeciez tol juz ma plan jak zalatwic dzieciakom kolejne mieszkania. Poza tym ona ma wiecej mieszkan niz tylko to ktore zalatwili

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
      • fibi00 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 12:38
        Dlaczego brak możliwości bycia chrzestną, dlaczego brak kuzynów swoich dzieci? Jeśli ojciec dzieci ma rodzeństwo to i kuzyni są/będą a za chrzestną też można iść do rodziny męża...
        • princesse Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 16:14
          fibi00 napisała:

          > Dlaczego brak możliwości bycia chrzestną, dlaczego brak kuzynów swoich dzieci?
          > Jeśli ojciec dzieci ma rodzeństwo to i kuzyni są/będą a za chrzestną też można
          > iść do rodziny męża...
          Oczywiściesmile U rodziny męża odpada, primo inne wyznanie, secundo kiedy się poznaliśmy, dzieciaki szwagierki były już dawno ochrzczone, ale będąc jedynaczką mam troje chrześniaków. Syn ciotecznego brata, córka jednej przyjaciółki, syn drugiej.




          --
          "Tylko mnie poproś do tańca/ja na nic więcej nie liczę
          Od krańca świata do krańca/ od piekła do nieba bram
          Tylko mnie poproś do tańca/jakbyś mnie kochał nad życie
          Ja ci z nadziei różańca odpust dam"
    • triss_merigold6 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 07:42
      Problem pojawia się w momencie kiedy, któreś z rodziców potrzebuje nawet jeszcze nie osobistej opieki, co pomocy logistyczno-organizacyjnej (zawieźć, przywieźć, naprawić, zamówić). Mam znajomych głównie w wieku 40+ i wszyscy mają ten sam problem ze starymi rodzicami.
      Druga kwestia - może okazać się, że dziecko nie założy rodziny, przy dwójce i więcej ryzyko braku wnuków mniejsze.
      • stasi1 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:00
        Ja mam siostrę ale z niej żadnej pociechy nie mam. Wszystko na mojej głowie, czasami jeszcze dochodzi siostra do pomocy(znaczy ja jej). Raz nawet z mężem wzięli pieniądze(na benzynę) od mamy że ją zawiozą na cmentarz i nie zawieźli. Na szczęście ja nie musiałem już wieźć.
    • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:06
      Ale rodzice nie stają się mniej dostępni przy dwojce dzieci - może przy piątce tak. A poza tym dziecko uczy się majac rodzenstwo, że nie jest pepkiem świata co jest bardzo pomocne w życiu. Jedynacy, choć nie chcę generalizowac, zwykle wszystko robią wolniej, słabiej współpracują z innymi - mają mniejszą praktykę w czekaniu na swoją kolej i są częściej narcystyczni.

      --
      bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

      morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
      • rosapulchra-0 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:12
        Co za bzdury i choć nie generalizować, to własnie to zrobiłaś i poleciałaś krzywdzącymi stereotypami.

        --
        "Dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, kiedy to zrobi ktoś inny" Antoni Czechow
        • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:21
          Tak, wolniej jedzą na przykład smile Miałam koleżanke, która jadła obiad godzinami bo nie musiała się spieszyć. Rodzice zawsze czekali cierpliwie az przeżuje kazdy kęs. Normalnie ja byłam przy deserze a ona ledwo kończyła przekąski. Jadła lody, które jej się topiły zanim je zlizała. Szykowała się o wiele dłużej gdy wychodziłyśmy itd.

          --
          bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

          morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • ichi51e Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:24
            Serio to dobrze ze ktos szybko je? Zawsze mi sie wydawalo ze wlasnie powinno sie jesc powoli uncertain

            --
            wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:30
              Jezu, jestem jedynaczką i bardzo szybko jem (nawet za szybko, ichie ma rację, to nie jest dobre) oraz bardzo szybko chodzę. Kombinacja genów (mój ojciec ma identycznie) i trybu życia (sporo się przemieszczam w ciągu dnia i to zbiorkomem, bo nie znoszę korków, na i z przystanku muszę dojść, a że nie lubię się spóźniać to chodzę szybko). Moja koleżanka z podstawowki miała 2 rodzeństwa i najpierw nie umiała jeść sztućcami i gryźć, a potem jadła bardzo wolno (intelektualnie- w normie)
            • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:31
              Nie chodzi o to aby jesc w biegu, ale przezuwac kazdy kes pol godziny to masakra. Ja robiłam wszystko duzo szybciej niz moje jedynaczkowe kolezanki. Poza tym były na sobie skupione - wyglad, dobór butów to obejscie miliona sklepów itd. Ja nie poswiecalam temu tyle uwagi. Do dzis rano jestem w max 20 min gotowa a moja kolezanka wstaje poltorej godziny przed wyjsciem z domu. To tylko przykłady.

              --
              bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

              morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
              • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:43
                No ale jak wyżej- to.jie jest kwestia jedynactwa. Masz już trzy wpisy jedynaczek, które Ci mówią, że one tak nie mają. Co do szykowania- nie wiedziałam, czy robię to wolno czy szybko, bo nie miałam porównania. W tym roku zdarzyło się tak, że sxykowalam się na bal z 2 koleżankami w jednym apartamencie. Dwie jedynaczki i jedna z rodzeństwem. Jedynaczki czekały na tą trzecią.
                P.S. Ja też się szykuję rano w 20 minut smile
                P.S.2- tak, takie długie przeżuwanie każdego kęsa też mnie irytuje
                Jakie z tego wnioski?
              • kosheen4 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:46
                > Poza tym były na sobie skupione - wyglad, dobór butów to obejscie miliona sklepów itd. Ja nie poswiecalam temu tyle uwagi. Do dzis rano jestem w max 20 min gotowa a moja kolezanka wstaje poltorej godziny przed wyjsciem z domu. To tylko przykłady.


                akurat te przykłady nie świadczą o niczym. z twoich postów cały czas przebija ja, ja, ja
                - jesteś tak samo jak i one skupiona głównie na sobie.

                --
                Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
              • rozalia_olaboga Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:18
                Bergamotka, poczytaj sobie jakieś podstawy statystyki. Możesz zacząć od pojęcia korelacji przyczynowo-skutkowej oraz danych statystycznie istotnych.
                W skrócie - fakt, że znane Ci jedynaczki jadly powoli, nie oznacza, że jedzenie powoli jest skorelowane z jedynactwem.
              • milka_milka Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:47
                Jakieś straszne brednie wypisujesz. To, o czym piszesz, zależy od charakteru i temperamentu człowieka, nie od posiadania rodzeństwa.

                --
                Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
          • rozalia_olaboga Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:33
            Ale to nie zależy od tego, czy się jest jedynakiem, daj spokój smile ja jestem jedynaczką i jem bardzo szybko. W życiu nie musiałam z nikim walczyć o jedzenie, zresztą niewiele osób chyba musiało walczyć o obiady, no daj spokój big_grin co innego czekoladki czy inne przysmaki, ale nie normalne jedzenie... Miałam dwie koleżanki, super wolne we wszystkim - jedna jedynaczką, jedna miała brata i to takiego mocno rywalizującego.
          • zona_glusia Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 12:24
            big_grin
            To nie ma nic wspólnego z jedynactwem. Mam brata i siostrę a jem dość wolno a w dzieciństwie jadłam jeszcze wolniej. Na wakacjach u ciotki, spędzanych z licznym kuzynostwem, jadłam tak wolno, że ciotka wołała mnie parę minut wcześniej do stołu, abym mogła potem skończyć z innymi dziećmi. Przypuszczam, że czynność jedzenia mnie nudziła i dlatego dawałam się rozpraszać i np. zasłuchana przeżuwać za długo albo mniej energicznie niż inni machać łyżką.

      • rozalia_olaboga Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:26
        Moje obserwacje wskazują na coś wręcz odwrotnego. To jedynacy nie walczą o zasoby, bo nie musieli tego robić wink ludzie posiadający liczne rodzeństwo najczęściej uczą się rywalizacji (zdrowej lub nie), czasem tylko współpracy.
        Bardzo polecam książkę Jedynacy!
        • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 13:13
          Nieprawda. u moich synów jest prawie 8 lat rożnicy i nie maja żadanych cech jedynaczych. Bardzo o siebie dbaja, bronia się, pomagaja sobie. Sama sie dziwię jak nam sie udało, ze tak sie autentycznie kochaja i nie ma żadnych awantur między nimi, rywalizacji itd. Młodszy cięgle nas męczy o kolejne rodzeństwo. Nie wie ze o mały włos miałby dziś ponad 4-letnią siostrę lub brata. Ale Bóg chciał inaczej i nam nie dał tego dziecka, zresztą wtedy nie zaslugiwaliśmy na nie biorąc pod uwagę w jakim stanie był nasz związek.

          --
          bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

          morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
          • rosapulchra-0 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 20:48
            bergamotka77 napisała:

            > Nieprawda. u moich synów jest prawie 8 lat rożnicy i nie maja żadanych cech jed
            > ynaczych. Bardzo o siebie dbaja, bronia się, pomagaja sobie. Sama sie dziwię ja
            > k nam sie udało, ze tak sie autentycznie kochaja i nie ma żadnych awantur międz
            > y nimi, rywalizacji itd. Młodszy cięgle nas męczy o kolejne rodzeństwo. Nie wie
            > ze o mały włos miałby dziś ponad 4-letnią siostrę lub brata. Ale Bóg chciał in
            > aczej i nam nie dał tego dziecka, zresztą wtedy nie zaslugiwaliśmy na nie biorą
            > c pod uwagę w jakim stanie był nasz związek.
            >

            #zazdroszcze


            --
            Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
      • potworia116 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 16:04
        bergamotka77 napisała:

        > Jedynacy, choć nie chcę generalizowac, zwykle ws
        > zystko robią wolniej, słabiej współpracują z innymi - mają mniejszą praktykę w
        > czekaniu na swoją kolej i są częściej narcystyczni.
        >
        Powiedziała Bergamotka, forumowa Miss Narcyzmusmile
        • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 17:34
          Chyba nie znasz definicji narcyzmu. To normalne u Ciebie potworna psychofanko smile

          --
          bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

          morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
    • sumire Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:36
      Jako jedynaczka problem zasadniczo widzę tylko jeden - rodzice się starzeją i jeśli mieszka się daleko, to może stać się wyzwaniem w pewnym momencie. Z drugiej ludziom z rodzeństwem nie musi wcale być łatwiej. Mam dwie kuzynki, siostry, które żyją kompletnie osobno, widują się może 3 razy do roku i rodziców regularnie też odwiedza tylko jedna z nich.
      • ichi51e Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 09:48
        tez tak myslalam dopoki nie zobaczylam filmikow "dziecko dostaje pieska" no to jest radosc w zyciu nie widzialam zeby dzieciak tak reagowal na rodzenstwo... www.youtube.com/watch?v=MB7Z6rUVZeA

        --
        wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • bywszy Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 14:52
          ichi51e napisała:
          > tez tak myslalam dopoki nie zobaczylam filmikow "dziecko dostaje pieska" no to jest radosc
          > w zyciu

          Dla kogo radość, dla tego radość. tongue_out
          Młodociany samiec nie dostał spazmów na widok pieska, to chyba nie radość. suspicious

    • asfiksja Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:47
      Większość jedynaków, których znam mają/mieli bardzo zapracowanych rodziców, nie wiem czemu tak często powtarza się przekonanie, jak to och, ach mamusia i tatuś jedynaka poświęcają mu mnóstwo czasu. Plus często relacje między rodzicami są niezbyt dobre (to oczywiście przyczyna niezdecydowania się na kolejne dzieci, nie skutek). Z moich obserwacji, najgorzej mają chłopcy jedynacy synowie samotnych matek intensywnie skłóconych z ich ojcami.
      • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:56
        No to już wirtualnie znasz jednà jedynaczkę, która ma zupełnie odwrotnie niż opisujesz. Moja mama od mojego urodzenia nie pracowała zawodowo (kombinacja wielu czynników, zdrowotnych i ekonomicznych), moj ojciec pracował sporo, ale czas dla mnie miał. Relacje mamy do dziś bardzo dobre. Natomiast samotną matkę syna znam 1 (wdowę) i faktycznie ich relacja jest dziwna, trudna, trochę niezdrowa, ale myślę, że to kwestia jej osobowości i traum a nie liczby dzieci.
      • bulzemba Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 09:00
        Zatem rodzice jedynaków przynajmniej potrafią uczyć się na błędach. Natomiast znam sporo rodzina gdzie rodzice byli wredni ale mieli więcej niż jedno. I to już jest draństwo wyższe.
    • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 08:50
      Jako jedynaczka dostrzegam tylko minus późniejszej samodzielnej opieki nad rodzicami. Ale też posiadanie rodzeństwa niczego nie gwarantuje. Zmusić do opieki się nie da. Zmusić do finansowania da się w ograniczonym zakresie.
      Ja specjalnie nie chciałam mieć rodzeństwa, to znaczy najpierw chciałam, starszego brata, ale dość szybko pojęłam, że to raczej niewykonalne smile potem nigdy nie czułam takiej potrzeby.
      • aqua48 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 09:11
        Jestem jedynaczką i powiem tak, we wczesnym dzieciństwie bardzo mi rodzeństwa brakowało, nie miałam się z kim bawić, uwaga dorosłych była skupiona na mnie, ale potem zorganizowałam sobie towarzystwo przyjaciół, z którymi trzymamy się od lat tak jak rodzeństwa, wspieramy się ciężkich chwilach, dzielimy radości i smutki, uczestniczymy wzajemnie w rodzinnych imprezach. W okresie gdy spadła na mnie opieka nad starzejącymi się i potem umierającymi Rodzicami znowu było mi bardzo ciężko, bo za każdą decyzję byłam odpowiedzialna osobiście. Za to dużą ulgą i ułatwieniem było to, że nikt mi nie rzucał kłód pod nogi, nie przeszkadzał, nie podważał moich sposobów rozwiązywania problemów i nie musiałam się przed nikim tłumaczyć dlaczego zdecydowałam, czy postąpiłam tak a nie inaczej.. Ja w ogóle chyba w dużej mierze dzięki mojemu jedynactwu jestem przyzwyczajona i nauczona podejmowania właściwych decyzji i skutecznego działania oraz odpowiedzialności. Nikt mnie w tym nie wyręczał, na nikogo nie mogłam spuścić moich problemów.
        Znam i mam w swoim otoczeniu i doskonale współpracujące rodzeństwa i takie które nie utrzymują specjalnych więzi i takie które wiecznie sobie przeszkadzają. tu nie ma żadnej reguły.
        • sumire Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:33
          Myślę, że to właśnie jest niekiedy błędnie postrzegane jako ten niesławny "egoizm" jedynaków - ta samodzielność w podejmowaniu decyzji, trochę wymuszona okolicznościami, którą z czasem w człowieka wrasta jako coś naturalnego. Czasem to jest trudne, fakt. Ale ma też niewątpliwe plusy.
      • sumire Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:36
        Tak, też chciałam mieć starszego brata big_grin W końcu go w pewnym sensie dostałam, bo mój facet ma starszego brata, bardzo fajnego, bardzo się lubimy i to jest taki książkowy przykład starszego brata roztaczającego ochronny parasol nad całą rodziną.
    • aguar Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 09:25
      Takich wątków było już sporo. To, że istnieją plusy oraz minusy jedynactwa to fakt. Ale faktem jest też, że istnieje hejt w stosunku do jedynaków i rodziców jedynaków. I tak sobie myślę, że jest on nadal podtrzymywany przez ludzi, którzy decydują się na kolejne dziecko po to, aby pierwsze nie było jedynakiem. Nie tak, że mając jedno dobrze się sprawdzają w rodzicielstwie, poczuli, że właśnie mają niedosyt, chęci i możliwości na więcej. Tylko mimo, że z jednym jest niełatwo, są zmęczeni, niewyspani, wcale nie mają dla tego dziecka mnóstwa czasu ani wcale nie uwielbiają spędzać z nim czasu itp. itd. twardo realizują plan, że musi być dwójka. I co, potem mają pozwolić, żeby ci z jednym byli szczęśliwi realizując się w rodzicielstwie, bez przemęczania, bez wyrzutów sumienia, że stale brakuje środków lub czasu dla wszystkich dzieci? Nie, nie mogą, trzeba im zdjąć ten uśmiech z twarzy!
      • jolie Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 19:04
        Kolejny raz wypisujesz dziwne rzeczy na temat rodziców więcej niż jednego dziecka. Klasyczny mechanizm pt. kwaśne winogrona, bo kilkakrotnie pisałaś, że bardzo chciałabyś mieć więcej niż jedno dziecko. Skończ już z tym umęczeniem, zaniedbywaniem dziecięcych potrzeb i brakiem czasu rodziców, którzy mają dwójkę dzieci albo więcej.
        • aguar Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 19:59
          Ale ja nie uważam, że wszyscy bardziej dzietni tacy są. Jednak dowalanie rodzicom jedynaków naprawdę istnieje, również na tym forum. Wiadomo, że tego zaboli, kto jest na tym punkcie wrażliwy. I ja się tylko zastanawiam skąd ta potrzeba wywyższania się i chwalenia?
          • jolie Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 20:06
            I wszyscy rodzice dwójki/trójki i więcej dzieci wywyższają się i dowalają rodzicom jedynaków? Wątpię. A Ty wiecznie piszesz o zaniedbywaniu dzieci w rodzinach, gdzie jest więcej niż jedno dziecko, masz jakąś obsesję.
            • aguar Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 20:36
              "I wszyscy rodzice dwójki/trójki i więcej dzieci wywyższają się i dowalają rodzicom jedynaków?"
              Nie wszyscy, ale od czasu do czasu się jacyś znajdą, nie jest to wyjątkowo rzadkie zjawisko.
      • rosapulchra-0 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 20:50
        Kolejna nawiedzona w kwestii oceniania innych pod względem ilości dzieci.

        --
        Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
    • lucky80 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:25
      Że dziecku byłoby ciężko się podzielić uwagą z nowym członkiem rodziny to ja się bym w ogóle nie przejmowała. Pytanie czego chcą rodzice. Sama mam brata i 2 dzieci. Nie wyobrażałam sobie mieć 1. Lubię patrzeć na moje dzieci, na więź ich łączącą, nawet na ich konflikty. Mam nadzieję, że będą się wspierać całe życie, tak jak dotychczas. I że któreś z nich zdecyduje co z nami zrobić na starość.. Bo może być tak faktycznie, że jednp się nie będzie nami interesować, ale może w takim razie to drugie będziesmile
    • 3-mamuska Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:37
      Nie widzisz bo ci się wydaje ze świetnie rodzicie są skupieni na mnie.

      Niestety to przychodzi w wiekiem, widzę jak fajnie rodziny się spotykają jak rodzice byli mądrymi rodzicami to i w rodzinie fajne relacje panują.
      Spotykają się w niedziele na obiad/grile/wycieczki urządzają wielkie wigilie.
      Dla mnie to plus. Ja mam 2 siostry tu ale one są trochę inne. Maja inne zainteresowania i inne priorytety nie obchodzą świat urodzin imienin. I mi tego brakuje.

      Duża pomocą jest opieka nad nasza mama. Na miejscu jest brat ,a my we 3 wysyłamy kasę na opiekę na leki dodatkowe rzeczy. A brat wpada do mamy i sprawdza jak się sprawy maja. Mamy do niego pewne zaufanie.
      Nie wyobrażam sobie aby to było tylko na głowie jednej osoby. Zwłaszcza z daleka lub jak ja z wymagającym dzieckiem.

      --
      -----------------
      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
      • elf1977 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:46
        Szczerze mówiąc, śmieszy mnie to ciągłe roztrząsanie, co jest lepsze, a co gorsze. Ludzie z jakichś przyczyn decydują się na jedynaka, często są to przyczyny, o których nie mówią osobom postronnym. Nie ma co demonizować jedynactwa i nie ma co gloryfikować większej ilości dzieci. Zawsze byli jedynacy i zawsze były rodziny wielodzietne. Nie ma jednej recepty na szczęście.
        • elf1977 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:49
          A, jeszcze na marginesie, mój mąż jest jedynakiem i tego "jedynactwa" wcale po nim nie widać, natomiast ja mam brata, przeżywam obecnie najgorszy okres w życiu, a mój brat od wielu miesięcy nawet do mnie nie zadzwonił. Byliśmy jako dzieci normalnym, zdrowym rodzeństwem...
        • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:53
          Dodałabym- dla każdej rodziny optymalna liczba dzieci jest inna. Moja przyjaciółka ma czworo rodzeństwa, rodzice (mimo momentami naprawdę trudnej sytuacji finansowej) wychowali ich wszystkich świetnie, wszyscy skończyli studia, dobrze zarabiają, trójka ma już własne rodziny, mieszkania, dzieci. Wszyscy (wszystkich znam i lubię) są fajnymi, dobrymi, mądrymi ludźmi i mają ciepłe, bliskie relacje. Ktoś by powiedział, że 5 dzieci to już za dużo, a u nich to było optymalnie, sądząc po rezultatach.
          • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:57
            Uzupełniająco- różnica między jedynakiem a osobà z rodzeństwem nie jest chyba tak ogromna, skoro wszystkie moje trzy najbliższe przyjaciółki są właśnie z rodzin wielodzietnych (odpowiednio: 3, 4 i 5 dzieci). Jakoś się dogadujemy, z jedną już 20 lat, z pozostałymi- 16 smile
    • aagnes Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:50
      Mam dwoje rodzenstwa, i zawsze narzekalam, ze pokoj trzeba dzielic, uwage mamy, potem jakies spory odnosnie mieszkania itd... Ale M jest jedynakiem, i baaardzo mi zazdroscił i zazdrosci, przede wszystkim wiekszej rodziny co oczywiste, możliwosci podzialu opieki nad rodzicami, skupienia 100% uwagi na nim przez rodzicow. jeszcze bardziej jaskrawym przykladem jest M mojej siostry, ktory kilka dni temu stracił mame, ojca juz dawno. ból po stracie - oczywisty, ale swiadomosc, ze jest sie samemu na swiecie, "pierwszym od góry" jest podobno potworna, szczegolnie, ze ma czterdziesci pare lat a nie powiedzmy 60 kiedy pewne sprawy sa kwestia czasu i sa oczywiste.
      Ja sama zdecydowalam sie na jedno dziecko, nie jestem w stanie zapewnic dwojce uwagi, sily, tak samo dobrego startu. nie znosze podejscia do zycia "jakos to bedzie", minusy znalam, ale taka decyzja zapadła i koniec.

      --
      Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
      Winston Churchill
    • kosheen4 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 10:55
      osobiście minusów nie widzę.
      za to lekko spuchłam po przypisywaniu jedynakom wolnego jedzenia - to lepsze od fizjonomiki big_grin moja babcia, posiadaczka kilkorga rodzeństwa, była najwolniej jedzącą osobą jaką znałam w życiu - mam tak samo, owszem, jako jedynaczka.

      --
      Mecz Real Madryt-Surreal Madryt zakończył się wynikiem 1:ryba.
      • chatgris01 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 12:33
        Rodzeństwo też jest przereklamowane (do mniej więcej 15 roku życia bardzo żałowałam, że nie pozostałam jedynaczką, doceniłam brata dopiero wtedy, gdy też stał się nastolatkiem-młodsze rodzeństwo w dzieciństwie to klątwa, nadal tak uważam).

        --
        http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
      • daniela34 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 12:38
        zetkaad napisał(a):

        > Bardzo chciałam mieć rodzeństwo. Ciągła uwaga rodziców jest przereklamowana

        Niekoniecznie (albo nie zawsze jest tak ciągła, że staje się upierdliwa, nawet przy jedynakach). Zależy
    • jdylag75 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 11:33
      Wychowanie zżytego rodzeństwa to ciężka praca, nie gwarantująca powodzenia, wystarczy że w dorosłości wyjdzie głupia różnica poglądów politycznych..... Sama nie jestem jedynaczką, mam rodzeństwo z którym jestem zżyta, ale wg mnie to zbieg okoliczności, bo żeby być blisko z kimś musi być klimat do zaprzyjaźnienia się, nie dostaje się tego niejako z urzędu. NIe przemawia do mnie twierdzenie, ze musze kogoś lubic i być bardziej wyrozumiała to to rodzina.
      Moja koleżanka jedynaczka martwiła się i narzekała, ze jest skazana na wyłaczna opiekę nad mamą, niestety musi to robić bardzo intensywnie, doskwierał jej również brak bliskiej rodziny.
    • rosapulchra-0 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 12:22
      Jestem jedynaczką. Odkąd pamiętam, zawsze chciałam mieć rodzeństwo. Za to mam trzy córki, które już dorosłe i widzę, że mimo różnych starć szanują się, pomagają sobie wzajemnie i też mogą na siebie liczyć. Nie mam pojęcia, jaką byłabym siostrą, na pewno starszą, bo jestem pierwszym i jedynym dzieckiem mojej matki.

      --
      "Dobre wychowanie polega nie na tym, że nie oblejesz obrusa sosem, lecz na tym, że nie zauważysz, kiedy to zrobi ktoś inny" Antoni Czechow
      • bergamotka77 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 13:59
        Jedynaczki na tym forum częściej dają do wiwatu... big_grin

        --
        bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

        morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
        • rosapulchra-0 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 20:54
          Nie wiem, czy jest cos durniejszego na tym świecie od twojego toku myślenia.

          --
          Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
    • zielonecurry Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 13:30
      Z rodzeństwem to jest loteria. Można mieć fantastyczne relacje, ale można trafić jak ja. Siostra ma zdiagnozowaną osobowość niestabilną emocjonalnie typu borderline. Nawet nie pamietam kiedy zaczeła rujnować mi życie. Od dekady jestem wrakiem człowieka. Już straciłam nadzieję że kiedykolwiek będzie normalnie, że będę mieć choć jeden spokojny miesiąc. Rodzeństwo męża jest jeszcze gorsze. Kłótliwi, kapryśni, małostkowi, mściwi i obłudni. Nie moża na nich polegać w żadnej sytuacji. Niezliczoną ilość razy wystawili nas do wiatru. Jak urodziło się moje dziecko to byłam na 100% pewna że kolejnego nie chcę. Swojej decyzji nie żałowałam nigdy.
      • aagnes Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 13:42
        Współczuje, czesciowo rozumiem, trudne rodzenstwo potrafi baaardzo zatruc zycie.
        Gorąco polecam maksymalne schlodzenie stosunków przynajmniej z rodzenstwem meża.

        --
        Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
        Winston Churchill
    • laura.chiara Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 14:18
      Mam jedynaczke, nie z wyboru, tak wyszlo. Bardzo chcialam miec wiecej dzieci, nalepiej trojke, ale conajmniej dwojke. Moja corka bardzo chcialaby miec rodzenstwo, ale to juz bardzo malo realne. Dlugo sie staralismy. Zaczynam doceniac pewne aspekty posiadania jednego dziecka, ale to, czego najbardziej sie obawiam to to ze trudno bedzie mi pozwolic jej sie oddalic, odseparowac. Oczywiscie, ze bede ja wspierac w dorastaniu i indywiduacji, ale wiem, ze bedzie ciezko, bo jestem bardzo skupiona na niej, co chyba jest dobre teraz kiedy jest mala, ale kiedys nie bedzie. Wiem, ze musze dac jej wolnosc i przestrzen, i na pewno to zrobie, sama bardzo potrzebuje przestrzeni, ale bedzie mi ciezko. Mam swoje sprawy, zainteresowania, pasje, znajomych, ale poza corka wlasciwie nie mam nikogo bliskiego i bede musiala bardzo sie starac zeby jej tym nie ograniczac.

    • wrotek0 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 15:26
      Wg mnie jedynactwo nie jest dobre. Ja i mąż - jedynacy, tak naszym rodzicom wyszło. My zdecydowaliśmy się na dwójkę, para mieszana, córka starsza o 3,5 roku. Dzieciaki już dorosłe, częściej się widują i rozmawiają ze sobą niż z nami, prowadzą życie towarzyskie bez naszego udziału. Bardzo mnie to cieszy. CO do walki o spadek, to zamierzam w którymś momencie spieniężyć nieruchomości i obdarować dzieci po równo, zostawiając sobie coś na czarną godzinę i przenieść się (sama lub z małżonkiem) do domu seniora. Żeby nie miały takiego kłopotu, jak my teraz z Mamą męża ( ostatnia z rodziców, reszta już od ponad ćwierć wieku nie żyje). Ja jako jedynaczka zostałam bez rodziców w wieku 24 lat, dobrze, że miałam już męża i dziecko wtedy. I Teściów na medal...
      • bywszy Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 16:32
        wrotek0 napisała:
        > ... CO do walki
        > o spadek, to zamierzam w którymś momencie spieniężyć nieruchomości i obdarować
        > dzieci po równo, zostawiając sobie coś na czarną godzinę i przenieść się (sama
        > lub z małżonkiem) do domu seniora. ...

        Mąż: Kochanie, dzieci się usamodzielniły, dom jest za duży dla nas dwojga. Poszukajmy czegoś mniejszego i wygodniejszego, a ten sprzedajmy.
        Żona: Nie, nie pozbywajmy się tego domu. Kiedy jedno z nas umrze, ja otworzę w nim pensjonat.
    • vinca Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 16:23
      Tak to czytam i wątek podnosi mnie na duchu. Moja córka jest i bedzie jedynaczką (nie z naszego wyboru). Wolałabym by miała rodzenstwo choc z doswiadczenia wiem, że z rodzenstwem układa się bardzo różnie. Najbardziej obawiam się tego, że nasza rodzina starzeje się i nie ma w niej dzieci. Mam nadzieję, że kiedys zalozy własną rodzinę i nie będzie samotna (bo tego tak naprawde sie boje).
      Skoro jednak tyle tu zadowolonych jedynaczek, to może nie bedzie tak źlewink
      • laura.chiara Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 17:48
        " Najbardziej obawiam się tego, że nasza rodzina starzeje się i nie ma w niej dzieci."
        Ja tez sie troche tym martwie. W naszej rodzinie jest jedno dziecko, moja 8-letnia corka, rowniez jedynaczka nie z naszego wyboru. Z mojej strony ciotecznego rodzenstwa nie ma i nie zanosi sie na to zeby miala, ze strony meza ma i kuzyni/kuzynki ja uwielbiaja, ale wszyscy sa ok. 20 lat starsi. jeden z jej ciotecznych braci ma juz wlasna corke, o 7 lat mlodsza od mojej, wiec jednak dosyc duza roznica; poza tym kuzyn jest tata dochodzacym i srednio zwiazanym ze mna i moim mezem, wiec roznie moze byc. Reszcie kuzynostwa na razie nie spieszy sie do dzieci, pewnie kiedys niektorzy beda mieli, ale te dzieci beda jednak duzo mlodsze od mojej corki. Tez mam nadzieje, ze corka zalozy rodzine, ale z drugiej strony nie chce egoistycznie na to liczyc, to musi byc jej wybor... Instyktu macierzynskiego wystarczyloby mi na pewno na kilkoro dzieci, ale zycie ulozylo sie inaczej. Chcialabym miec kiedys wnuki, ale zupelnie nie ode mnie to zalezy.
        • forma-lina Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 18:31
          Ja mam podobne obawy, z tym, że drugiego dziecka raczej nie będzie z racji mojego wieku i późnego macierzyństwa. Córka ma 5 lat, dwóch kuzynów w mniej więcej swoim wieku - 9 lat i 7, ale mieszkają 200 km od nas, rodzice po rozwodzie. Moja siostra ma syna 15-letniego, a siostra męża syna 22-letniego. Nie ma kuzynki, w rodzinie dominują chłopcy. Pewnie gdybym miała syna, to bym się tak nie martwiła, kobieta w życiu ma często ciężej niestety i inaczej przeżywa problemy. Ja mam siostrę i jesteśmy w bardzo dobrych relacjach, nie wiem, czy to również kwestia tej samej płci. Przyznam, że jedynactwo córki trochę mi zatruwa życie. Z drugiej strony rodzić dziecko po 40-tce tylko dlatego, żeby córka miała rodzeństwo, to lekkie szaleństwo.

          --
          Same zmyślają się historie, sam się rozgryza orzech...
          • sabina211 Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 19:28
            Sama urodziłam 4 dziecko 3 dni przed 40 urodzinami i sporo koleżanek rodziło w tym wieku (+/-) 2 lata. Obecnie 2 dziecka spodziewa się bliska koleżanka, która o ponowne macierzyństwo (razem z tym samym mężem) starała się 15 lat i ma termin w najbliższych okolicach 41 urodzin. Są zachwyceni, że się udało. Ich 18-nasto letnia córka też. Więc różnie się układa i sam wiek 40 nie jest wyznacznikiem wszystkiego...Jeśli naprawdę chcesz, to do dzieła...Nic nie tracisz, ew. się nie uda.
          • aguar Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 19:46
            Wiecie czego ja zazdrościłam najbardziej koleżankom jedynaczkom? Tego czasu, kiedy same miały dzieci i koncentracji ich rodziców właśnie na wnukach od tylko jednego dziecka. Odniosłam wrażenie, że dokładnie dzięki temu niejedna jedynaczka sama sobie mogła pozwolić na więcej dzieci - bo miała wokół wielu dorosłych chętnych do pomocy. Akurat mam taką koleżankę z trójką, każdym po kolei opiekowała się jej matka - do czasu aż poszło do przedszkola, a i w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym po powrocie z placówki i w czasie chorób. Ta koleżanka już swoim córkom nie będzie w stanie tego dać, chociaż obdarowała je rodzeństwem.
            • ichi51e Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 19:49
              To czy bavia bedzie sie zajmowac dziecmi zalezy od wieku rzeczy charakteru babci charakteru matki... nie jest to takie 0:1. Moja tesciowa bardzo zajmowala sie dzieckiem corki syna wcale. Moja mama zajmowala sie dzieciakami brata, moimi nie. Po prostu ja nie mam takiego charakteru zeby komus odstapic, na glowe zwalac...

              --
              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
          • aguar Re: Problemy jedynactwa 30.10.19, 19:49
            "Z drugiej strony rodzić dziecko po 40-tce tylko dlatego, żeby córka miała rodzeństwo, to lekkie szaleństwo."
            Ja uważam, że w ogóle rodzić po to, aby dziecko miało rodzeństwo, niezależnie od wieku, to szaleństwo. Natomiast rodzić po 40-tce, jeśli chce się mieć dziecko jest zupełnie ok.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka