Dodaj do ulubionych

Czy jestem toksyczna matką?

30.10.19, 07:37
Ostatnio mnie naszła taka myśl, że chyba robię pewien błąd. Pewnie robię więcej niż jeden, ale nie poprawie wszystkiego od razu, będę to robić po trochu. Chodzi mi o prace, jakie dzieci wykonują w domu. Czasem zrobią coś niedokładnie, poprawiać, wskazywać, że jest nie do końca tak, jak trzeba, czy cieszyć się, że robią i czekać, aż same się nauczą? Nie jestem jakimś strasznym czyścioszkiem, nie zawsze można u mnie jeść z podłogi, ale jak sama odkurzę i umyję, to widzę, że jest czysto i jest czysto dłużej. Ostatnio poprosiłam trzynastoletnią córkę, żeby to zrobiła i zrobiła, ale ponieważ nie odkurzyła dokładnie w kątach, to na drugi dzień już powyłaziła wszystko i wyglądało, jakby nie było sprzątane. Ostatnio razem z córką wieszałam pranie i wieszała tak, że słabo mi się robiło, jak pomyślałam, że będę musiała te powykręcane bluzki potem prasować. I zaczęłam jej tłumaczyć, jak trzeba wieszać i dlaczego. I nie wiem, czy może powinnam byłą sobie odpuścić, bo dziecko samo się zgłosiło, że ze mną powiesi, a ja zamiast pochwalić, to jeszcze wybrzydzam. Ale z drugiej strony czasem wiesza pranie sama i za każdym razem jest to zrobione byle jak. Zaoszczędzi się pięć minut przy wieszaniu, a potem straci pół godziny więcej prasując takie byle jak powieszone pranie. Poprawiać czy czekać aż nauczy się sama? Inna sprawa - moje dzieci lubią pomagać przy robieniu ciasta, lepieniu pierogów, klusek itp. Mnie słabo na samą myśl, że potem będę miała mąkę w całej kuchni. Wiem, że to brzmi idiotycznie.
I się zastanawiam, jak wielkie są moje szanse na zostanie w przyszłości bohaterką wątku "mam toksyczna matkę"? I czy trzeba odpuścić, czy są jakieś delikatne sposoby nauczenia dzieci, żeby robiły dobrze i nie czuły się przy tym źle, że matka wiecznie niezadowolona.


--
w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
czlowiek z wagina to scierka i szmata
czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
Obserwuj wątek
    • chatgris01 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 07:45
      Moim zdaniem to zależy od sposobu, w jaki się zwraca uwagę na niedoróbki-jeśli przyjaźnie i dyplomatycznie, pokazując przy tym, jak powinno być prawidłowo wykonane, to nie ma problemu ani traumy.
      A niedoróbki lepiej pokazać, bo inaczej nie nauczy się robić dobrze. Staraj się to przekazać tak, żeby nie było odbierane jako krytyka z Twojej strony, tylko pomoc/rada.

      --
      http://dlssm.free.fr/smileyanimaux/2%20(12).gif
    • triss_merigold6 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 07:47
      Poprawiam, bo mnie coś takiego wkurza. Konkretniej, wdzieram się tak, że sąsiedzi z bloku naprzeciwko też zaczynają sprzątać. Wydaję na tyle dokładne instrukcje, że jeśli ktoś zrobi inaczej (gorzej) to zakładam, że zrobił tak z lenistwa lub głupoty.
      • tojamarusia Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 07:51
        Współczuję twoim dzieciom i to całkiem serio. Zachowujesz się jak trep w wojsku. Zresztą doskonale widać to na forum. Przy całej twojej niewątpliwej inteligencji życie z tobą pod jednym dachem musi być dla innych piekłem.

        --
        http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
        • gryzelda71 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 07:57
          Taaa. Triss opisała mnie. Też mnie wkurza robienie byłe jak, byle było. I też zwracam uwagę, jak coś nie tak. Bo po co ma zlecać coś jak potem i tak muszę sama. A dzieci już duże i nie uważają mnie za toksyczna, ani nie uskarżają się na piekło w domu.
        • lily_evans11 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:53
          Ekhm, jakoś nie przypominam sobie, żeby triss akurat z dziećmi problemy miała, żeby odcinały się od niej, gdzieś znikały, miały poważne problemy życiowe itp., nieprawdaż? To nie jest tak, że jak będziemy tylko dobrzy i wyrozumiali, to bach, będzie nagroda w postaci idealnie poukładanych dzieciątek. Czasami matczyny ryk jest jedynym docierającym sygnałem przekroczenia granicy przez młodzież wink. Choć nie powinien być używany zbyt często, bo traci moc tongue_out.

          --
          Nigdy nie byłam złą babą
          • przystanek_tramwajowy Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 09:03
            Lily, bredzisz. Jak dzieci triss miały się od niej odciąć, jak jedno ma kilkanaście a drugie kilka lat? Nie wiem, jak córka, bo triss w ogóle o niej nie pisze, ale syna triss wychowała na bezwolną marionetkę, do której ona trzyma pilota. Chłopak robi, to czego ona chce. Ze strachu? Żeby się wreszcie nie darła i nie foszyła? Żeby nie kazała iść mieszkać do ojca, którego chłopakowi zohydziła skutecznie? Wojsko to faktycznie dla niego doskonała ścieżka życiowa, bo jest przyzwyczajony do wykonywana rozkazów.

            --
            A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
              • przystanek_tramwajowy Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 10:40
                Nie dostał się. Wylądował w technikum na Okęciu. Ciekawe, czy będzie teraz jechał przez 5 lat na korepetycjach, żeby stamtąd nie wylecieć?

                --
                A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
                • lily_evans11 Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 09:59
                  Skąd to śmiałe założenie?
                  Z tego, co się teraz zorientowałam, do tamtej szkoły w Dęblinie jest duża konkurencja.
                  U mnie dzieci, które chcą iść do takiego np. LOXIII, tego z rankingu Perspektyw, też często gęsto mają korki, żeby napisać egzamin na 100% albo jeszcze lepiej, być laureatem konkursu.
                  I o ile własne zdolności, starania i uzdolnienia spokojnie wystarczą, żeby dostać się i poradzić sobie w ciut mniej topowym liceum, to z dostaniem się do tego może być ciut trudno.
                  Co oczywiście niesie za sobą minus tego rodzaju, że dzieciak po przyjęciu znajduje się już na starcie w gronie ludzi, którzy są przeładowani wiedzą, wymaganiami, byli uczeni i uczyli się głównie pod presją wyników i mogą sobie nie radzić z późniejszymi porażkami. (dla mnie synonim piekła zresztą)

                  --
                  Nigdy nie byłam złą babą
            • lily_evans11 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 11:15
              U mnie bardzo mądra i solidna dziewczynka ma już festiwal korepetycji, żeby się dostać do LO... A to dopiero 7 klasa... Ja zaliczam opad szczęki i czuję się jak matka patolka wink. Tak że niestety co kto lubi.

              --
              Nigdy nie byłam złą babą
                • lily_evans11 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 14:21
                  Wzięła, ale konkurencja 8 klas była za duża. Na etapie szkolnym przechodzą 2 osoby + miejsca za ubiegłorocznych laureatów.
                  Moja też w ten sposób odpadła z polskiego, ale nabrała ochoty na następny rok. Jak teraz była 4. po samych osmoklasisty, to może i na przyszły rok przejdzie.
                  Koleżanka, tamta mama, wciąż mi powtarza, że bez tych korepetycji ani rusz. Nie za bardzo widzę sens. U nas nauczyciele wymagają, więc myślę, że dzieciaki dadzą sobie radę przyzwoicie.

                  --
                  Nigdy nie byłam złą babą
                        • iwoniaw Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 13:49
                          A w Zachodniopomorskiem bardziej lajtowo:

                          12) Kwalifikacje uczestników do eliminacji rejonowych:
                          Do etapu rejonowego zostaną zakwalifikowani uczniowie, którzy uzyskali nie mniej niż 80% punktów możliwych do zdobycia. W przypadku nieosiągnięcia przez uczniów danej szkoły wymaganej punktacji, do etapu rejonowego przechodzi 2 uczestników z najwyższymi wynikami (jednak wynik nie może być niższy niż 30%). W przypadku osiągnięcia 80% punktów możliwych do zdobycia tylko przez jednego ucznia, do etapu rejonowego zostaje zakwalifikowany dodatkowo jeszcze jeden uczeń, który uzyskał najwyższą punktację spośród osób niezakwalifikowanych (jednak wynik nie może być niższy niż 30%).


                          www.kuratorium.szczecin.pl/kuratorium/konkursy-zachodniopomorskiego-kuratora-oswiaty/konkursy-przedmiotowe/regulamin-organizacji-konkursow-przedmiotowych-dla-uczniow-szkol-podstawowych-wojewodztwa-zachodniopomorskiego-w-roku-szkolnym-2019-2020/
                          Czyli ta "duża konkurencja" z 8 klas to nawet 80% punktów nie zdobyła (skoro tylko dwóch najlepszych szkoła może posłać dalej), a dziewczynka pewnie jeszcze mniej, czyli już nie demonizujmy tej jej "świetności"


                          --
                          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                        • iwoniaw Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 16:22
                          Jak zalinkowałam wyżej - wszyscy, którzy przekroczą 80%. Chyba że nikt nie przekroczy/jeden przekroczy, to wtedy dwóch najlepszych, pod warunkiem że mają 30% minimum punktów. To taka iluzja dla słabych szkół, że mają jakichś "najlepszych", którzy przecież od razu w etapie rejonowym przepadną z dzieciakami 80%+


                          --
                          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                              • iwoniaw Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 20:15
                                No na pewno to nie jest sprawiedliwe, że z jednej szkoły przechodzi ktoś, kto miał 31% punktów, a z innej nie łapie się ktoś, kto miał 79%. I jest to w sumie też bez sensu, bo o ile ten z 79% mógłby w etapie rejonowym realnie powalczyć z tymi, którzy w szkolnymi mieli np. 83% czy nawet więcej, to ten z 31% przecież i tak odpadnie, bo to, że jest ponadprzeciętny, jest czystą fikcją.


                                --
                                'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                                'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
            • milva24 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:54
              Rodzic zazwyczaj szybko się orientuje czy dziecko coś zrobiło niedokładnie bo nie umie lepiej czy dlatego bo mu się nie chciało/szkoda było czasu. Rodzic nie jest tylko od głaskania po główce i przytakiwania. A gdybym mimo próśb wsypywała całą solniczkę do zupy wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ktoś w końcu stracił cierpliwość i na mnie nakrzyczał.
              • yuka12 Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 13:24
                Dokładnie. Jeżeli dziecko nastoletnie proszone x razy o poodkurzanie pokoju dziennego zrobi to z wielką łaską, ociąganiem i po łebkach, a następnie nie chce mu się poprawić, bo jest już taaakiee zmęczone po odkurzaniu, konia z rzędem temu, kto po raz kolejny z miłością i spokojem przypomni, że należy sprzątać dokładnie. Dodam, że w tym pokoju dziennym owo dzecko przebywa przez większość wolnego czasu. Czasem się trafi egzemplarz, którego największy woluntaryjny wysiłek to włączenie komórki, ew. pójście do toalety, o reszcie czynności życiowych (łącznie z jedzeniem) trzeba mu nieustannie przypominać.

                --
                "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • ichi51e Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:13
      Sory ale czekac az sie naucza to mozna z 4latkiem. 13 latka juz powinna umiec sprzatnac porzadnie. Pranie wiesza na odwal sie nie dlatego ze nie umie a dlatego ze jej sienie chce.

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
      • milva24 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:22
        Zgadzam się. Może takie podejście nie pasuje di dzisiejszych czasów ale uważam, że pewne umiejętności dzieci muszą wynieść z domu więc też najpierw zwracam uwagę a jak delikatnie nie poskutkuje to bardziej ostro. Przypominam też sobie moją ukochaną babcię, miałam chyba z 10 lat gdy kazała mi pozamiatać a ponieważ zrobiłam na odwal się bo mi się spieszyło do zabawy kazała mi poprawiać do skutku. Gdy wreszcie było zrobione porządnie wtedy mnie pochwaliła. Nie kochałam jej przez to mniej i nie uważam z perspektywy czasu za toksyczną.
        • kochamruskieileniwe Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:42
          Od razu przypomniała się mi scena ze Znaczy Kapitana - oficerowie mieli wykreślić coś porządnie. Głupia tabelkę. Wykreślili szybko, wychodząc z założenia - że to zwykła tabelka. Po tym, jak efekt pracy zobaczył kapitan i po widoku jego szczęki cofniętej na sztorm, od razu wzięlio się do roboty od nowa. I wykreślili nową tabelkę. P,o r,z,ą,d,n.i.e!

        • ichi51e Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 09:41
          otoz to. toksyczne to jest smetne wziecie na klate ze dziubdziusi sie nie chce. i ciche dni z tego powodu. albo cicha wewnetrzna zlosc. Albo - jak watkodajka napisala "że słabo mi się robiło, jak pomyślałam, że będę musiała te powykręcane bluzki potem prasować. "

          --
          wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
            • yuka12 Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 13:31
              Po pomoc nie polega na wpadnięciu do kuchni, zrobieniu bałaganu i ucieczce do własnych zajęć. Wtedy nazywa się to raczej zabawa. Ale już nawet małe dzieci no. 2-latki uczy się sprzątać po swojej zabawie. A tu mamy nastolatki bawiące się w dom bez żadnych konsekwencji. No cóż, pieczenie i gotowanie powoduje bałagan i sprzątanie po tym, czy w trakcie, są częścią tego procesu. Jestem przeciwniczką wychowywania przez zabawę i robienie bajzlu bez zostawiania porządku po sobie.

              --
              "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • nenia1 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:29
      Wszystko jest kwestią stopnia nasilenia, jeśli ktoś wprowadza perfekcjonizm to nie jest zdrowe, bo ludzi potem wszystko paraliżuje, miałam taką znajomą, że zbierała każdy okruszek, również z moich ubrań, i powiem szczerze, zjedzenie u niej ciastka było koszmarem z obawy, żeby choć drobinka nie spadła. No i oczywiście zawsze jakaś spadła smile
      Natomiast co innego uczenie porządnie wykonanej pracy, byle jakoś jest męcząca a rzetelnie wykonana praca daje satysfakcję, i jak słusznie zauważyłam z tym praniem i prasowanie, często skraca czas pracy, bo potem nie trzeba wykonywać dodatkowych czynności. Najlepiej rozmawiać i być konsekwentnym, tzn. nie wpadać w marudzenie połączone z poprawianiem kogoś, bo wtedy dajesz komunikat "tylko ja wszystko robię idealnie i po każdym muszę poprawiać" a tu nie chodzi o to by poprawić swoje ego tylko żeby dziecko coś załapało. Czyli zwracasz uwagę, co jest nie tak, a jak jest dobrze chwalisz.
    • piataziuta Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:34
      Dziecko jest od tego, żeby je uczyć, więc nie kwestia "czy", tylko "jak".
      Jeśli poprawiasz głosem pełnym irytacji i sprawiasz, że dziecku się odechciewa pomagać, to nic dobrego nie osiągniesz.
      Ale tłumaczenie normalnym tonem łańcucha przyczynowo-skutkowego, tak, żeby dziecka nie zniechęcać - czyli UCZENIE - jest jakby twoim obowiązkiem.
      • kochamruskieileniwe Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:51
        Ja też. Nauka dziecka to droga przez męke. Jako 5latek syn bardzo chciał mi pomóc w porządkach. Mył szyby w biblioteczkach.... Chwaliłam, a jakże. Bardzo się starał i słuchał moich wskazówek.
        W nocy poprawiałam suspicious
        Teraz już praniem nadal walczę, choć też widzę postęp.
        Syn 9 lat.

        Mam problem z sobą. Nieznosze sprzątac i robię to dosyć szybko. Mam zapędy perfekcjonistyczne, niestety (walczę z tym!!!).
        Gdy pracuję z dzieckiem - cholera mnie trzaska od wewnątrz, bo robota trwa 5x dłużej. No, ale wiem, wiem i wiem, że nie mogę, wręcz nie wolno mi zniechęcić dzieciaka do pomocy. Bo on lubi pomagać.suspicious Uj... trudne to dla mnie.

    • ewiedzma Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:44
      Człowiek uczy się najszybciej, kiedy sam musi poprawiać swoje niedoróbki. Więc położylabym większy nacisk na efekt, ale nie na micromanagement. Zestaw konkretnych obowiązków równo i sprawiedliwie rozdzielonych między dzieci zamiast "pomagania". Odkurzanie dokładniejsze a rzadsze lub byle jak, za to codziennie. Wieszanie prania z prasowaniem w pakiecie etc.
    • madami Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 08:52
      Ale co opisana sytuacja ma do toksyczności?
      Uczysz dzieci dokładności czyli jak sprzatnąć aby było czysto, jak powiesić pranie żeby było niepogniecione. To raczej normalna sprawa. Gorzej gdybyś niczego nie wymagała ani nie uczyła.
    • fragile_f Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 09:21
      Zamiast poprawiac po corce, pokaz jej na przykladzie dlaczego pranie ma byc rowno powieszone - taki eksperyment. Niech sama przetestuje prasowanie bluzki strzepnietej i rowno powieszonej i takiej rzuconej na sznurek byle jak. Z odkurzaniem to samo - jesli po jednym dniu fruwaja koty, no to po prostu je pokaz i powiedz, ze w związku z tym chcesz zeby odkurzyla ponownie i ze porzadne odkurzanie oszczedza jej czas.

      Co do tego, ze robi Ci sie slabo od maki - kurde, zeby zrobic omlet, trzeba rozbic parę jaj wink tez nie lubię balaganu przy gotowaniu, ale jakoś trzeba sie tego nauczyć. Moze niech mlodsze bedzie oddelegowane jako "straznik podlogi" czy cos (odkurzanie kuchni po calej imprezie).

      --
      Fragile
    • odnawialna Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 09:25
      Sprzątanie bym odpuściła, nie poprawiała, pochwaliła, że pomogła. Na drugi dzień poprosiłabym o ponowne sprzątanie, bo znów brudno i pokazała, że można spróbować dokładniej, może na dłużej starczy. Chodzi o to, żeby ona sama doszła do tego wniosku.
      Pranie. Raz wytłumaczyłaś i wystarczy. Ma 13 lat. Niech sama sobie prasuje, wtedy zobaczy, że warto ciuchy rozprostować.

      Kuchni nie jestem w stanie zrozumieć sad odbieranie frajdy dzieciakom, rezygnacja z robienia czegoś wspólnego, bo kuchnia będzie uwalona? Za kilka lat właśnie takie wspólne chwile w kuchni będziesz wspominać z rozrzewnieniem, a burdel w kuchni ze śmiechem. Warto sobie to odbierać?
      • yuka12 Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 13:44
        No nie wiem. Mamy niedługi 20 lat małżeństwa i wygląd zaf.danej kuchni po zaangażowaniu męża w gotowanie, kiedy wracam po całym dniu pracy, wcale mnie nie cieszy, choć mam danie stawiane pod nosem. Bo po zjedzeniu tego obiadu kolejną godzinę muszę spędzić na sprzątaniu.
        To jest właśnie przykład wychowania pt. frajda z bycia w kuchni bez nauki porządku.

        --
        "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
          • iwoniaw Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 14:03
            Ja ją rozumiem (że musi) - fakt, można olewać, tylko do kiedy? Potem rano nawet nie masz miejsca na blacie, żeby postawić kubek i zalać herbatę - i perspektywę, że jak wrócisz wieczorem, to wszystko dalej nie zniknie, tylko się jeszcze pogorszy. Ile Ty byś czekała, aż osoba, której "się zrobił" taki bałagan, gdy gotowała (dla Ciebie przecież!) uzna, że jej też to przeszkadza? Niestety, ale tu są przegrani ci z mniejszą odpornością na życie w chlewie.


            --
            "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
            • yuka12 Re: Czy jestem toksyczna matką? 31.10.19, 15:24
              Do tego są dzieci.
              Kiedyś, jeszcze zanim mieliśmy zmywarkę, wkurzyłam się i nie myłam naczyń, poza tymi po sobie. Po 3 dniach, kiedy nie miałam w czym zrobić herbaty przed pracą i ze zlewu wysypywało się, załamałam się i wieczorem całą stertę umyłam. Mężowi to nie przeszkadzało, chociaż akurat miał wolne. Kawę i jedzenie tego 3 dnia kupił sobie na wynos i zjadł z papierowych talerzyków 😄. Dla dzieci przyniósł frytki.

              --
              "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • sineado Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 09:38
      Rysunków, czy innych prac plastycznych córki nie poprawiam. Tłumacze jak się sprząta. Od czego zaczyna i co rozumiem przez posprzatanie np. salonu. Nawet myślałam żeby zrobić listę w punktach, bardzo szczegółową, że trzeba spod stołu pozbierać zabawki i zza kanapy, itd. Wydaje mi że dzieciom trzeba takie szczegółowe polecenia wydawać, bo dla niego "pozbieraj zabawki z podlogi" niekoniecznie znaczy spod łóżka też. Tak nauczy się szybko jak coś zrobić.
    • jdylag75 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 09:38
      Jeśli tłumaczysz i prosisz o poprawienie bez irytacji, a dzieci rozumieją że poprawki sa potrzebne i to nie idiotyczny perfekcjonizm to jest ok.
      U mnie jeśli tłumaczenie jak zrobić i dlaczego nie skutkuje, to pozwalam mierzyc się ze skutkami, czyli, jeśli pranie rozwieszą na odczep się to potem prasują. Kiedyś nie mogłam wytłumaczyć małżonkowi tego wieszania, jak postał 2 h próbując rozprasować rzeczy to zrozumiał - niby stary gość, a nie kumał. Podobnie jest z pilnowaniem by się nie przypaliło (ręczne mycie garnka), lub nie wykipiało (mycie kuchenki). Po robieniu ciast sprzątają, po własnych eksperymentach kulinarnych - to samo.
      Mam nastolatków i raczej nie mamy spięć w kwestiach porządkowych.
      • dzidzia_ch Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 10:27
        Moja mama tak ma do dzisiaj - ona 75 lat ja 42.
        Chodzi za mną i poprawia .Oczywiście według niej nigdy nie jest do końca idealnie.Potrafi umyć podłogę jeszcze raz albo wyrywać mi mop z ręki bo myje według niej niedokładnie.
        Teraz już się z tego śmieje i olewam to ,ale w wieku nastoletnim było przez to między nami wiele kofliktów.
        Mama poprawiała mnie w sposób bardzo irytujący tzn. "zostaw to bo i tak żle zrobisz, wszystko muszę sama" itp.
        Za każdym razem jak cos robiłam poprawiała po mnie - powiesiłam pranie wieszała jeszcze raz,u myłam naczynia przepłukiwała itp.
        Także tak takie zachowanie jak mojej mamy uważam za toksyczne.

        --
        Aniołek (5.X.2009)
        Oleńka
        Antos
        • lioka Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 15:25
          dzidzia_ch napisała:

          > Moja mama tak ma do dzisiaj - ona 75 lat ja 42.
          > Chodzi za mną i poprawia .Oczywiście według niej nigdy nie jest do końca idealn
          > ie.Potrafi umyć podłogę jeszcze raz albo wyrywać mi mop z ręki bo myje według n
          > iej niedokładnie.
          > Teraz już się z tego śmieje i olewam to ,ale w wieku nastoletnim było przez to
          > między nami wiele kofliktów.
          > Mama poprawiała mnie w sposób bardzo irytujący tzn. "zostaw to bo i tak żle zro
          > bisz, wszystko muszę sama" itp.
          > Za każdym razem jak cos robiłam poprawiała po mnie - powiesiłam pranie wieszała
          > jeszcze raz,u myłam naczynia przepłukiwała itp.
          > Także tak takie zachowanie jak mojej mamy uważam za toksyczną

          Mamy chyba tą samą matkę sad identycznie u mnie.
    • klaramara33 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 10:34
      W sumie to zależy od wieku. Uważam, że 13- letniej córce, to jak najbardziej trzeba pokazać na czym właściwe rozwieszanie polega. Tylko najpierw pochwalić za chęci trzeba. Uważam, że w tym wieku moje dzieci będą rozwueszaly w ramach obowiązku cniezaleznie czy im się chce czy nie. Teraz wyrzucanie v śmierci, sprzątanie pokoju, pójście po mleko doi sklepu jest 8 letniego syna obowiązkiem. Za wykonanie obowiązku dziękuję i chwałę, że jest taki samodzielny co jego motywuje.
    • stasi1 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 11:11
      Sprzątanie to ja bym odpuścił, pochwalić i ewentualnie że na drugi raz aby pamiętała o tych kątach. Śmiesznie ale rodzice znajomej już są stazy i nie sprzątaja tak dobrze jak ona. Więc ona po powrocie z wycieczki (kilkudniowej)czasami po nich jeszcze raz sprzątałą bo nie było to tak jak ona chciała. Ale chyba przemówiłem jej do rozumu. Z pranie to rzeczywiście gorzej, może kilka razy trzeba jej pokazać jak to się wiesza(mam znajomego emeryta który pranie wynosi na dwór ale wiesza jego żona, bo to damska praca. zasami się spotykamy w czasie tych prań, ja wieszam, on nie.
    • chococaffe Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 12:59
      Moim zdaniem wszystko zalezy jak i jak często. Należy wybrać priorytety i o nie "walczyć". Z tym, że walka nie musi oznaczać krzyków itd. Można np tłumaczyć , że dany sposób upraszcza życie. Na przykład- jeżeli teraz rozwiesisz mokrą bluzkę porzadnie, to potem nie będziesz musiała jej prasować (albo prasowac szybciej). Jezeli dziecko samo prasuje - doceni.
    • lioka Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 15:01
      Nie rób tego swoim dzieciom. Ja wychowałam się w takim domu ( pisałam kiedyś tu o mojej babce ) moja matka i babka nigdy mnie nie dopuszczały, żebym mogła coś zrobić w domu. Jak chciałam odkurzyć to od razu mówiły " zostaw bo popsujesz odkurzacz " jak chciałam pozmywać naczynia " zostaw, bo nie umyjesz dokładnie " itp. cokolwiek chciałam zrobić to było " zostaw...bo " i robiły same. A później gadały po rodzinie i sąsiadce się babka skarżyła i mówiła " że jestem nieużyta" co znaczyło, że nic w domu nie zrobię i nie pomogę. Tylko, że ja chciałam robić, ale mi nie pozwalano. Odbiło to się na moim dorosłym życiu. Dotarło to do mnie nawet całkiem nie dawno. Chciałam podjąć pracę w kuchni, to był bar mleczny i tam przyszłam na pierwszy dzień pracy. Byłam tak zestresowana jak obok stała pracownica, która miała mnie wdrożyć w pracę. Czułam się tam jak głupek, jak bym nie potrafiła nic robić, czułam z tyłu głowy, że zaraz zacznie mnie za coś ochrzaniać, chociaż kobieta była bardzo miła. Pracy tam nie dostałam. Ogólnie boję się pracować z ludźmi, boję się że ciągle robię coś źle, że nie potrafię. To za mną się ciągnie już lata. Pracowałam w sklepach i też miałam ten problem, jakaś blokada i mnie zwalniali. Obecnie nie pracuję i nie szukam już pracy z ludźmi tzn. tam gdzie muszę pracować ze współpracownikami, gdzie będę miała szefostwo nad sobą. Opiekuję się czasami dorywczo dziewczynką, tam jest ok. mama dziecka wychodzi do pracy, a ja zostaję z dzieckiem. Dzieci nie patrzą krytycznie w taki sposób jak dorośli ludzie. Więc idę tym tokiem i chyba to dobry wybór, postawię na opiekę nad dziećmi na stałe. Taka praca bardzo mi odpowiada. Przepraszam, że ja tak o sobie ale chce ci uświadomić, że jak będziesz tak krytykowała swoje dzieci, to w dorosłym życiu mogą mieć takie problemy jak ja. Tylko, że ja to w sumie inna historia, od dziecka byłam krytykowana non stop, wyzywana od idiotek, nierobów i głupków i jeszcze innych. Nigdy matka i babka nie były ze mnie zadowolone. Dlatego myślę, że przyczyna moich dzisiejszych problemów leży właśnie w sposobie wychowywania przez moją babkę i matkę.
      • klaramara33 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 16:43
        Ja też byłam w kółko krytykowana oprócz nauki. Wyleczyłam się jakoś z niepewności siebie i nie uważam, że krzywdzę jeśli skrytykuje czasem za zachowanie, a nie całościowo. Chwalę dużo, czasem krytykuję no bo jak nauczyć dziecko czegoś i jak poradzi sobie w życiu gdy zetknie się z krytyka poza domem?
        • klaramara33 Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 17:33
          Widzę po ludziach, rozmawiam z przyjaciółmi na temat dzieciństwa, ja też podobnie jak Ty żyłam długo w przekonaniu, że ludzie pewni siebie, to nie byli w dzieciństwie krytykowani. Jednak to nieprawda, wielu moich znajomych, którzy osiągnęli duże sukcesy byli krytykowani przez rodziców, z umiarem w atmosferze szacunku. Dlatego wnioskuję, że ta krytyka im pomogła w umiejętności przyjmowania uwag i wyrabiania własnego zdania.
        • bistian Re: Czy jestem toksyczna matką? 30.10.19, 18:17
          klaramara33 napisała:

          > Ja też byłam w kółko krytykowana oprócz nauki. Wyleczyłam się jakoś z niepewnoś
          > ci siebie i nie uważam, że krzywdzę jeśli skrytykuje czasem za zachowanie, a ni
          > e całościowo. Chwalę dużo, czasem krytykuję no bo jak nauczyć dziecko czegoś i
          > jak poradzi sobie w życiu gdy zetknie się z krytyka poza domem?

          Nigdy nie jest dość dobrze, trzeba stale poprawiać, trudno się zdecydować, czy już jest dobrze. Również, trudno się zdecydować na partnera życiowe, czy to już jest ten?



          --
          1elka26: III RP przeistoczyła się w PRL-bis
      • jowita771 Re: Czy jestem toksyczna matką? 01.11.19, 11:26
        Przeczytałam Twój post, Lioka i mnie olśniło, że tez tak mam z tym brakiem wiary we własne siły. I tez potrafię spaprać coś, co w zasadzie nie jest trudne, ale coś mi podpowiada, że jestem do niczego i pewnie i tak zrobię źle. No i robię źle. Nie myślałam nigdy, skąd to się wzięło i dopiero teraz mi się rozjaśniło. Muszę się wziąć za siebie i nie wychować moich córek w taki sposób.

        --
        wraz z osiągnięciem pozycji pt. żona, kobieta nabywa +30 kg, zamienia seksy look na rozciągniętą podomkę, ma wałki na głowie i monotonnie brzęczy kup ziemniaki, kup ziemniaki. /triss_merigold6/