Dodaj do ulubionych

Nauka,oceny - czy każecie się uczyć?

30.10.19, 12:30
Szkoła podstawowa. Pytanie jak wyżej. Czy prosicie dzieci żeby się trochę pouczyły/powtórzyły materiał np przed sprawdzianem? Czy się w to nie mieszacie i tylko dziecko samo jest odpowiedzialne za stopnie jakie otrzyma?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 12:38
      Dopóki nie widzę żadnych niepokojących symptomów w dzienniku (a wszelkie oceny, uwagi, braki zadań itd. są wpisywane na bieżąco), a dziecko pytane, czy ma wszystko zrobione i czy nie potrzebuje jakiejś pomocy odpowiada, że jest ok, to w ogóle się nie wtrącam. Gdybym zauważyła coś niepokojącego, to na pewno bym się zainteresowała bliżej.


      --
      "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
      • fibi00 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:03
        iwoniaw napisała:

        > Dopóki nie widzę żadnych niepokojących symptomów w dzienniku (a wszelkie oceny,
        > uwagi, braki zadań itd. są wpisywane na bieżąco), a dziecko pytane, czy ma wsz
        > ystko zrobione i czy nie potrzebuje jakiejś pomocy odpowiada, że jest ok, to w
        > ogóle się nie wtrącam. Gdybym zauważyła coś niepokojącego, to na pewno bym się
        > zainteresowała bliżej.
        >
        >
        Czyli gdyby bardzo dobry uczeń nagle zaczął przynosić gorsze oceny to prosiłabyś aby przyłożył się do nauki?
        Mój syn obecnie jest w 6 klasie. Ogólnie ma "dobrą głowę" do nauki. Wystarczy że przed sprawdzianem przeczyta/powtórzy sobie i to wystarczy żeby dostał 5. Tyle że do tej pory zazwyczaj prosiłam go aby sobie powtórzył czy chociaż przeczytał materiał z czego będzie miał sprawdzian. Teraz w 6 klasie odpuściłam bo kilka razy zarzucił mi że dla mnie tylko oceny się liczą co oczywiście jest nieprawdą. Nigdy nie karciłam go za gorszą ocenę jeśli ją dostał. Nigdy nie kazałam mu wkuwać. Tak więc chcąc mu pokazać że oceny nie są dla mnie ważne, nie uczy się dla mnie tylko dla siebie kompletnie odpuściłam... No i efekt jest taki że poleciał z ocenami w dół. W ciągu dwóch miesięcy dostał więcej 3 niż w ciągu 5 lat. Dziś widzę w mobidzienniku trzecie np z angielskiego.... No i nie wiem-ignorować czy jednak kazać przykładać się do nauki?
          • fibi00 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:27
            slonko1335 napisała:

            > Ustal z nim jakiś poziom minimum który jesteś w stanie zaakceptować i poniżej k
            > tórego nie może spaść. Ja bym nie odpuściła całkiem i nie pozwoliła jechać znac
            > znie poniżej swoich możliwości.
            >

            Dla mnie 4 to dobra ocena i już mu wielokrotnie mówiłam że może mieć nawet same 4 ale 3 już mi się nie podobają... No a spadł z piątek na trójki (na szczęście tylko z niektórych przedmiotów).
        • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:29
          Czyli gdyby bardzo dobry uczeń nagle zaczął przynosić gorsze oceny to prosiłabyś aby przyłożył się do nauki?

          Najpierw bym spróbowała się zorientować, za co te gorsze oceny i z czego się wzięły. Przy ewidentnych zaniedbaniach (braki zadań, nieoddane na czas ćwiczenia itp.) nawet bym nie prosiła, tylko bezwzględnie zażądała ogarnięcia się. Jeśli to nowe trudne treści/przedmioty, których dziecko już nie jest w stanie samodzielnie opanować perfekcyjnie, to inna sprawa. Po pierwsze, często się zdarza zjazd ocenowy w takich sytuacjach, gdy dziecko nie jest ani geniuszem ani głupkiem, tylko jest całkiem przeciętne. I z tym bym się pogodziła. Po drugie, paradoksalnie bywa, że właśnie dzieci zdolne zaliczają takie wtopy w momencie, gdy nauka szkolna staje się dla nich jakimkolwiek wyzwaniem - przyzwyczajone, że dotąd wszystko chwytały w lot na lekcji, po prostu nie umieją się uczyć, nie są przyzwyczajone, że podręcznik to się jednak czyta i to wnikliwie, że zadań jest więcej i zajmą więcej czasu itd. Tu bym oferowała pomoc i tłumaczyła - nie na zasadzie "jak to nie masz piątki", tylko raczej "wiesz, o co w tym chodzi? Coś jest za mało jasne?"

          Teraz w 6 klasie odpuściłam bo kilk
          > a razy zarzucił mi że dla mnie tylko oceny się liczą co oczywiście jest niepraw
          > dą.


          Tu bym szczerze odpowiedziała, że dla mnie jak dla mnie, ja tam swoje świadectwa w swoim czasie już otrzymałam, natomiast dla systemu rekrutacyjnego owszem, TYLKO oceny się liczą, więc jeśli nie jest geniuszem, który właśnie wygrywa konkursy kuratoryjne, to lepiej dla niego byłoby, gdyby jednak się spiął i te oceny miał na poziomie umożliwiającym dostanie się do normalnej szkoły. I że ja tego nie wymyśliłam, ja się o niego troszczę i jeśli potrzebuje, to mogę mu pomóc w ogarnianiu tego na przyzwoitym poziomie.
          I jednocześnie owszem, dodałabym, samych szóstek nie wymagam i do kucia nie zmuszam, ale zejście poniżej pewnego minimum urąga jemu samemu i jego poziomowi umysłowemu, więc niech się nie wygłupia nawet z tekstami typu "dwa to pozytywna ocena". I niech sam się najlepiej wypowie, co o tym sądzi i DLACZEGO.

          W sumie masz szczęście, że to 6 klasa, dobry moment, żeby sobie potestował i metody nauki i to, jak się czuje z tymi trójami i które mu wystarczają, a które są już obciachem. To jednak daje sporą szansę, że sobie pewne sprawy przemyśli zanim będzie musiał się wziąć za przygotowania do egzaminu.


          --
          Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
          Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
              • jkl13 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 15:10
                Moja teściowa też tak sobie życzyła i wnuk (najstarszy) spełnia oczekiwania babci. 2 razy już powtarzał klasę w sp i uważa,że 2 to doskonała ocena i nie planuje mieć nic wiecej. Czasem naprawde warto sie zastanowic,czego sobie czlowiek życzy, nawet w Żartach,bo synów też człowiek i siwieć przez własne dziecko nie potrzebuje... wink
                • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 15:50
                  wink

                  Synowa i tak będzie siwieć przez własne dziecko, bo to tak działa. Ja np. nie mam zastrzeżeń co do szkolnych dokonań dzieci, a i tak co się nagadam oczywistości w innych dziedzinach, to moje big_grin Wnuki autorki wątku więc wcale nie muszą mieć trój i pretensji o brak entuzjazmu do nich, aby ją pomścić wink


                  --
                  Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
                  Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
        • amast Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 15:32
          > Teraz w 6 klasie odpuściłam bo kilka razy zarzucił mi że dla mnie tylko oceny się liczą co oczywiście jest nieprawdą. Nigdy nie karciłam go za gorszą ocenę jeśli ją dostał. Nigdy nie kazałam mu wkuwać. Tak więc chcąc mu pokazać że oceny nie są dla mnie ważne, nie uczy się dla mnie tylko dla siebie kompletnie odpuściłam... No i efekt jest taki że poleciał z ocenami w dół. W ciągu dwóch miesięcy dostał więcej 3 niż w ciągu 5 lat.

          Czyli jednak syn ma rację. Gdyby Ci nie zależało tak na ocenach, nie wyliczałabyś mu drobiazgowo tych trój.
          • fibi00 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 15:49
            amast napisała:

            > > Teraz w 6 klasie odpuściłam bo kilka razy zarzucił mi że dla mnie tylko o
            > ceny się liczą co oczywiście jest nieprawdą. Nigdy nie karciłam go za gorszą oc
            > enę jeśli ją dostał. Nigdy nie kazałam mu wkuwać. Tak więc chcąc mu pokazać że
            > oceny nie są dla mnie ważne, nie uczy się dla mnie tylko dla siebie kompletnie
            > odpuściłam... No i efekt jest taki że poleciał z ocenami w dół. W ciągu dwóch m
            > iesięcy dostał więcej 3 niż w ciągu 5 lat.
            >
            > Czyli jednak syn ma rację. Gdyby Ci nie zależało tak na ocenach, nie wyliczałab
            > yś mu drobiazgowo tych trój.

            A jak mi zależy na dobrych stopniach dziecka to źle?
              • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 16:08
                Bez przesady, czwórka w podstawówce to nie jest jakieś szalone wymaganie dla dziecka w normie intelektualnej i bez specyficznych deficytów. Autorka pisze o zgłaszaniu nieprzygotowań czy braku zadań, za to bym pogoniła i dziecię z trudnościami, bo jakieś standardy jednak obowiązują.


                --
                "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
                • amast Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 16:23
                  Czwórka nie jest szalonym wymaganiem, ale czwórka okupiona wyrzutem dziecka, że dla matki liczą się tylko oceny jest zapowiedzią sporych problemów. A brak zadań domowych może mieć dziesiątki przyczyn i najpierw wypadałoby o to zapytać, a potem (ewentualnie) gonić.
                  • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 16:35
                    Toteż napisałam na wstępie, że najpierw przeanalizowałabym sytuację. I wyrzut dziecka również, bo niekoniecznie jest to autentyczne poczucie krzywdy (ja się staram jak mogę i nikt nie doceni, wiecznie im mało), całkiem często po prostu standardowa próba, czy nie dałoby się uprawiać lenistwa poprzez wzbudzenie litości w matce. Dlatego napisałam, żeby zachęcić dziecko do wypowiedzenia się konkretnie na temat naszych wymagań - z czym się nie zgadzają i dlaczego.


                    --
                    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
                  • fibi00 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 20:41
                    amast napisała:

                    > Czwórka nie jest szalonym wymaganiem, ale czwórka okupiona wyrzutem dziecka, że
                    > dla matki liczą się tylko oceny jest zapowiedzią sporych problemów. A brak zad
                    > ań domowych może mieć dziesiątki przyczyn i najpierw wypadałoby o to zapytać, a
                    > potem (ewentualnie) gonić.

                    Chwila chwila, przecież wyraźnie napisałam że mamy z synem ustalone że czwórka to dobra ocena. Nigdy nie skrytykowałam go za czwórkę a wręcz nawet chwaliłam jeśli to np język polski bo syn akurat ścisłowcem jest. Jednakże za 3 już go nie chwalę. Znam możliwości swojego syna, bez większego trudu w poprzednich klasach osiągnął średnią 5.0. z tym że tak jak wspominałam prosiłam go żeby przed sprawdzianem powtórzył sobie materiał. I przeważnie wtedy zaczynał mi zarzucać że dla mnie tylko oceny się liczą. Teraz zaczął sobie "bimbać". Ja mu nie truję żeby sobie coś poczytał czy powtórzył żeby znów nie miał pretensji. Jeszcze te gorsze oceny można zrozumieć, bo może trudniejszy materiał mają. Ale nieprzygotowanie do lekcji to już jego lenistwo i zaniedbanie. Brak zadania bo zrobił tylko połowę bo okazalo się że jeszcze na innej stronie też było zadane i zapomniał. I tak już trzeci raz z angielskiego...
                    • amast Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 21:22
                      Nie podoba mi się ani postawa "nie skrytykowałam za czwórkę" ani wyliczanie ile trójek, jako zupełnie niezadowalających, dostał w ostatnim czasie. Ale to ja. Ja nie czepiałam się braku prac domowych, jeżeli dziecko potrafiło przekonująco wyjaśnić, dlaczego ich nie robi, pilnowałam tylko poprawiania jedynek, jak się trafiały (coś w stylu: sorry, dopóki nie przeczytasz tej lektury, za którą dostałeś pałę, to nie możesz...), raz zrobiłam dziką awanturę jak było podejrzenie, że dziecko może nie zdać do klasy maturalnej (na awanturze się skończyło, powiedziałam, co miałam do powiedzenia i nie pilotowałam dalej zaliczenia przedmiotu). Ale ja to w ogóle dziwna jestem, od początku postawiłam sprawę jasno, że dzieci uczą się dla siebie nie dla mnie, nie dla nauczycieli i na pewno nie dla ocen. Dla siebie. Jedno skończyło bardzo trudny kierunek na PWar, drugie jest w trakcie bardzo niszowego kierunku za granicą. Nie zmieniłabym nic w moim podejściu do nauki moich dzieci.
                      • malia Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 21:50
                        Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. To, ze trafiły ci się takie, a nie inne dzieci, nie oznacza, że twoje podejście jest słuszne.
                        Bo sa dzieci, które tych prac nie odrobią, nie poprawią jedynek, albo będą jechać na trójach do końca ( mając możliwości) i o niszowych studiach i bardzo trudnych kierunkach można zapomnieć.
                        Tu chodzi o ogólne podejście do dziecka i wychowywanie go.
                        Smieszy mnie powiedzenie - szkoła jest sprawą dziecka.
                        Naprawdę dla 12 latka szkoła jest jego własną sprawą? I mycie zębów ( przecież są tylko jego) i sprzątanie swojego pokoju i zmienianie majtek i cała masa innych rzeczy?
                        Tak, tak, wiem, jest dużo takich matek, dziecko opuszcza co najmniej jeden dzień w tygodniu, nie odrabia zadań, nie uczy się, ma braki tak duże, że nawet jak bedzie chciało się poprawić, to nie da rady. Potem jest starsze, a problemów jest tylko więcej.
                        Piszę o przeciętnych dzieciach, jakich jest najwięcej i o ich matkach, twierdzących, że szkoła, to sprawa dziecka.
                        W każdej klasie jest ich kilka, dzieci, które by mogły mieć więszy wybór drogi życiowej, gdyby matki chciały się jednak zainteresować nimi
                        • mysz1978 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 22:34
                          przyzwyczailam moje dzieci (a wlasciwie to same sie pryzwyczaily) od samego poczatku ,ze samodzielnie ogarniaja sprawy lekcji. Oczywiscie zadaje niesmiertelne pytanie "zrobiles lekcje?" tudziez "pouczyles sie na sprawdzian?", a czasem nawet "przepytac cie?" (nigdy nie chcą), ale nie pilnuje, nie stoje, nie prosze, nie groze i generalnie nie kontroluje zeszytow, zadan domowych itp. Niezmiernie rzadko jestem proszona o pomoc.
                        • amast Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 23:53
                          OK, przyjmuję argument, że takie dzieci mi się trafiły (oczywiście, że "się trafiły", no przecież wiadomo, że model wychowawczy nie miał z tym nic wspólnego). Ale nigdy nie rozumiem nadambitnych matek, które łaskawie "nie skrytykowały czwórki". O ileż szczęśliwsze byłyby całe rzesze dzieciaków, gdyby pozwolono im wybrać drogę życiową na miarę ich możliwości, a nie oczekiwań rodziców.
                            • fibi00 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 08:04
                              fibi00 napisała:

                              > " Ale nigdy nie rozumiem nadambitnych matek, które łaskawie "nie skrytykowały c
                              > zwórki". "
                              >
                              > Sorry ale nie rozumiem. Jeśli nie krytykuję czwórki a czasem wręcz dziecko za n
                              > ią pochwalę to jestem nadambitna, tak?


                              Dla jasności wytłumaczę o co mi chodzi z tym niekrytykowaniem. Na bieżąco widzę jakie syn dostaje oceny i jeśli dostał 4 i przychodzi ze szkoły i się tą 4 pochwali tzn że jest z siebie zadowolony i wtedy ja również go chwalę. Jeśli nic nie mówi to i ja tego nie komentuję (nie krytykuję).
                            • ichi51e Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 10:12
                              Chodzi o rodzicow ktorzy nie krytykuja czworki taj jak napsiane. Czworka to dobra ocena co tu krytykowac? Znaczy ze dziecko dobrze zaliczylo. Niestety sa ludzie dla ktorych “dobrze” to za malo. Ma byc 6 ewentualnie 5+ a wszystko gorzej jest zeyczajnie do bani i nie ma z czego byc zadowolonym. No chyba ze jest to sytuacja “wszyscy w klasie dostali 1 tylko Ziutka 4”

                              --
                              wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
                          • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 11:22
                            OK, przyjmuję argument, że takie dzieci mi się trafiły (oczywiście, że "się trafiły", no przecież wiadomo, że model wychowawczy nie miał z tym nic wspólnego).

                            Ironizujesz, bo pewnie sądzisz, że ktoś tu deprecjonuje twój wkład w wychowanie, a niesłusznie. Ja widzę wyraźnie, że tak, owszem, model wychowawczy ma wiele wspólnego z np. wykształceniem pewnych nawyków, ofiarowaniem dziecku na start konkretnych wiadomości i umiejętności, które w domu "po prostu" się praktykowało i które były oczywiste, ale już na to, czy dziecku np. gładko wchodzą języki obce czy ma wyobraźnię przestrzenną wpływ mamy dokładnie zerowy. Nawet jeśli przyjmiemy, że myślenie matematyczne czy sprawność fizyczną to dziecko ma w genach po mamusi, to te geny też się całkiem przypadkowo akurat przekazały.

                            Mając do czynienia z wieloma dzieciakami w wieku szkolnym widzę, owszem, że dom, wychowanie, rodzice - to wszystko ma gigantyczny wpływ. Tylko że to nie wszystko. Owszem, łatwiej się dziecku zmarnować w otoczeniu, które w ogóle ma w nosie to dziecko i jego edukację, ale nawet z takich środowisk wychodzą przypadki, do których nie doskoczy starannie wychowywany niuniuś - i nie, nie dlatego, że rodzice niuniusia nie doplinowali, nie zadbali, mogli coś lepiej. Po prostu są ludzie kompletnie tępi, średniacy i wybitni. Średniaków jest oczywiście najwięcej i nie widzę nic wstydliwego w tym, że część z nich ciężką pracą osiąga sporo. Ani w tym, że rodzic dba, żeby jednak takie dziecko równało w górę.

                            O ileż szczęśliwsze byłyby całe rzesze dzieciaków, gdyby pozwolono im wybrać drogę życiową na miarę ich możliwości, a nie oczekiwań rodziców.

                            Ale my tu nie rozmawiamy o presji na licealistę, że ma mieć szóstki od góry do dołu, choć on chce studiować inżynierię lądową/filologię japońską i wszystko inne ma w poważaniu, bo go pasja pochłania. Mówimy o 11-12-latku w 6 klasie podstawówki, któremu doprawdy żadnej drogi życiowej nie odetnie fakt, że odrobi zadanie na angielski i przećwiczy na pięciu przykładach present perfect i wkuje dziesięć słówek umożliwiających mu zakup kanapki bez wykonywania pantomimy. Nie każde "oczekiwanie rodziców" wykracza poza możliwości dziecka i jest niewłaściwe. Ja tam w każdym razie mam oczekiwania, jak i granice, których przekraczać nie pozwalam, dopóki mam coś do powiedzenia.

                            --
                            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                            • amast Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 11:49
                              > Mówimy o 11-12-latku w 6 klasie podstawówki, któremu doprawdy żadnej drogi życiowej nie odetnie fakt, że odrobi zadanie na angielski i przećwiczy na pięciu przykładach present perfect i wkuje dziesięć słówek umożliwiających mu zakup kanapki bez wykonywania pantomimy.

                              No dobrze, a jeżeli dziecko jest od urodzenia dwujęzyczne i present perfect oraz słówka potrzebne przy kupowaniu kanapki ma opanowane lepiej niż pani nauczycielka, to też obowiązkowo będzie musiało robić tę pracę domową? Bo większość nauczycieli i rodziców uważa że tak, absolutnie, bezapelacyjnie i do samego końca. A ja w takich sytuacjach (przykład przykładowy wink, moje dzieci nie były dwujęzyczne) stwierdzałam "ok, jeżeli jutro zapytany przy tablicy będziesz umiał odpowiedzieć poprawnie, możesz teraz nie pisać". Zawsze starałam się znaleźć ten ulotny punkt równowagi, żeby dzieci nie zanudzić tym, co oczywiste i nie zatyrać tym, czego nie przeskoczą. O ocenach rozmawialiśmy nadzwyczaj rzadko. O szansach, jakie daje wiedza zdecydowanie więcej.
                              • aqua48 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 12:31
                                amast napisała:

                                > No dobrze, a jeżeli dziecko jest od urodzenia dwujęzyczne i present perfect ora
                                > z słówka potrzebne przy kupowaniu kanapki ma opanowane lepiej niż pani nauczyci
                                > elka, to też obowiązkowo będzie musiało robić tę pracę domową?

                                Jeśli dziecko jest dwujęzyczne to lepiej by opanowywało trzeci język, lub by nauczycielka dawała mu indywidualne zadania dopasowane do jego poziomu. To się da zrobić.


                                Bo większość nau
                                > czycieli i rodziców uważa że tak, absolutnie, bezapelacyjnie i do samego końca.
                                > A ja w takich sytuacjach (przykład przykładowy wink, moje dzieci nie były dwuję
                                > zyczne) stwierdzałam "ok, jeżeli jutro zapytany przy tablicy będziesz umiał odp
                                > owiedzieć poprawnie, możesz teraz nie pisać". Zawsze starałam się znaleźć ten u
                                > lotny punkt równowagi, żeby dzieci nie zanudzić tym, co oczywiste i nie zatyrać
                                > tym, czego nie przeskoczą. O ocenach rozmawialiśmy nadzwyczaj rzadko. O szansa
                                > ch, jakie daje wiedza zdecydowanie więcej.
                                • iwoniaw Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 12:59
                                  Jeśli dziecko jest dwujęzyczne to lepiej by opanowywało trzeci język, lub by nauczycielka dawała mu indywidualne zadania dopasowane do jego poziomu. To się da zrobić.

                                  Zgadza się. Natomiast w przypadku, gdy nauczycielka nalega, by dziecię robiło rzeczy trywialne, to - w ramach treningu umiejętności społecznych - skłaniam dziecię, by poświęciło te 3 minuty ze swego życia na coś, na co jego koledzy poświęcają 30 i nie uprawiało sprzeciwu dla samego sprzeciwu, lecz skierowało swą energię w jakieś sensowne działania. Np. - skoro takie genialne i do przodu w stosunku do populacji - w wygranie konkursu kuratoryjnego w klasie 6, żeby przez 2 kolejne lata naprawdę nie musieć się przejmować tym, czy są z przedmiotu jakieś zadania, czy też nie.


                                  --
                                  'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                                  'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
    • aqua48 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:06
      Ja pilnowałam, odpytywałam, sprawdzałam czy zadanie zrobione porządnie i do końca, pomagałam w razie wątpliwości. Pamiętam jak starszy syn miał problemy z pisaniem wypracowań z polskiego, bo "on nie wie co napisać". Omawialiśmy razem temat, pytałam go o jego zdanie, przedstawiałam inne, dyskutowaliśmy kto ma rację i dlaczego i potem szybciutko już wiedział co napisać smile
    • australijka Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:20
      No niestety , póki co, oceny na świadectwie się liczą. Zawsze się liczyły. I trzeba młodzieńcowi wytłumaczyć, że za jakiś czas być może wyląduje w jakiejś zawodówce. To nie koniec świata ale dla kogoś, kto ma inne plany trochę obsuwa i strata czasu.
      Problem czasami tkwi w złym sposobie uczenia się. Ja dopiero na studiach opanowałam system podkreśleń, kolorowych fiszek itp. Anatomia,fizjologia, farmakologia to były kobyły , że nie daj panie. Myślę, że po to są rodzice, by w odpowiednim czasie interweniować. I nie słuchaj bajek, ze 99% dzieci odpowiada za siebie i uczy się bez naganiania. Bo te same procenty latają na korki ze wszystkiego. Zobaczyłam skalę zjawiska w tym roku, gdy wnuk był w 8 klasie. Chyba tylko z religii i wf sobie mamy odpuściły. I sprawdż czy to tylko tumiwisizm czy jednak jakiś nowy przedmiot czy poziom, z którym ma problemy. Orły czasami stopują w 6 klasie.
      • fibi00 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:32
        " I sprawdż czy to tylko tumiwisizm czy jednak jakiś nowy przedmiot czy poziom, z którym ma problemy. Orły czasami stopują w 6 klasie."

        Może tak być. Tyle że to trzecie "np" już mnie dzisiaj wkurzyło bo to jest "nieprzygotowanie do lekcji" czyli prawdopodobnie nie odrobił zadania. A to już jest dla mnie zwykłe lenistwo i zaniedbanie. Czwarte "np" i będzie pała ...
    • szmytka1 Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 13:38
      Ja mu kaze sie uczyc a on mi kaze zebym go przepytywala. Takze jedno meczy drugie tongue_out

      Uwazam, ze to ja jestem odpowiedzialna za to, zeby dziecko przygotowalo sie do sprawdzianu. Pytam tez czy odrobilo lekcje i czy ma wszystko na zajecia a z wieczora i z rana czy sie spakowalo. Taki rytual.
    • kosmos_pierzasty Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 15:02
      Do 4 klasy się nie mieszałam w ogóle, włącznie znaczy, ale teraz w piątej trochę truję, trochę tłumaczę, dlaczego oceny są jednak ważne... No w tym systemie, jaki jest nie widzę innego wyjścia, choć wcale mi się to nie podoba. Uważam, że oceny ucznia powinny być sprawą ucznia.
    • princesse Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 16:23
      Mnie się trafiły bezproblemowe egzemplarze. Widząc, że są zdolni, pierwotnie ustaliłam: ma nie być trój, mogą być same czwórki. Szybko musiałam to zweryfikować. Córka miała piątki i szóstki, ale zawsze tróję z matematyki (od pierwszej gimnazjum, do maturalnej, matura też na 52%). Miała kłopoty, których nie mogła przeskoczyć, więc poza kursem przygotowawczym do matury daliśmy jej spokój. Syn jest dopiero w trzeciej klasie, zgodnie z umową dostają już oceny. Ten dla odmiany ma dokładnie same czwórki plus szóstkę z języków i matematyki. Zobaczymy, co dalej. Pilnuję bardzo umiarkowanie. Na razie. (Oczywiście teraz już tylko syna, ale córki też nie trzeba było w żaden sposób pilnować.) Uważam, że ważne jest to, co w głowie, a nie to, co w dzienniku, ale mamy taki system choćby rekrutacyjny, że dobre oceny są potrzebne. Nie mnie, ale właśnie systemowi.

      --
      "Tylko mnie poproś do tańca/ja na nic więcej nie liczę
      Od krańca świata do krańca/ od piekła do nieba bram
      Tylko mnie poproś do tańca/jakbyś mnie kochał nad życie
      Ja ci z nadziei różańca odpust dam"
    • ichi51e Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 17:13
      Ucze w domu musze powiedziec ze daje mi to duzo satysfakcji. Troche orka na ugorze ale jak juz cos zalapie albo uda sie sprawic zeby zalapal... Materialy teraz fajne nie wiadomo za ktore sie lapac

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
    • mrs.solis Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 30.10.19, 19:34
      Nie mieszam sie, to dziecko chodzi do szkoly nie ja. Narazie nie musze pilnowac , bo oceny na semestr sa bardzo dobre. Z matematyka sobie radzi bardzo dobrze, wiec w tym roku nie zapisalam jej na dodatkowe zajecia, ale nalegam na rozwiazywanie dodatkowych zadan w ramach cwiczen.

      --
      http://s17.rimg.info/94f1aa849ae7d6fc1cd7782d5aa29dac.gif
    • male_a_cieszy Re: Nauka,oceny - czy każecie się uczyć? 31.10.19, 13:09
      Pilnuję tylko matematyki i angielskiego. Córka nie cierpi tych przedmiotów więc najchętniej by ich nie dotykała. Z pozostałymi radzi sobie lepiej lub gorzej, ale na miarę swoich możliwości. Czepiam się tylko złych ocen jeżeli wynikają z braku zadania lub zapominania przez Młodą zeszytów itp.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka