Dodaj do ulubionych

Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca

30.10.19, 15:34
Przeczytałam że łzami w oczach i złością, bo syn uratował życie mamie, ale teraz sam może ponieść karę......za ojca, który żył, bił i policja nie pomogła sad
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25363422,cos-w-nim-peklo-17-letni-michal-zabil-ojca-w-obronie-matki.html#s=BoxOpImg5
Obserwuj wątek
    • arwena_11 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 16:35
      Wiele lat temu mój kolega z podstawówki/podwórka stanął w obronie matki i młodszego brata. Już nie pamiętam co się stało z ojcem ( jakoś nikt się nim nie przejmował ) za to kolega od "tatusia" dostał nożem w brzuch. Długo był w szpitalu.
      Ojca nikt więcej na oczy nie widział.
      Dobrze że tutaj ojciec pójdzie do piachu. Mam nadzieję, że chłopaka wypuszczą.

      Szkoda tylko, że matka tak kochająca dziecko nie odeszła od męża lata temu - może do tragedii by nie doszło
    • joszka30 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 16:50
      Co miala zrobic policja? Pytanie czy matka skladala zeznania i domagala się sprawy sadowej. Biedny chlopak. Mnie wkurza mamuska, tolerowała znęcanie się nad sobą. Cs3mu sie nie rozwiodła z alkoholikiem skoro przrmoc trwała latami. Czemu nie skladala wniosku o zakaz zblizania/nakaz opuszczenia lokalu /eksmisję? Jest wspolodpowiedzialna za losy syna swą biernoscia i tolerowaniem krzywdzenia
    • ira_08 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 17:05
      Jakby ci to powiedzieć... Skoro za jego czyn grozi mu do 25 lat, to znaczy tylko tyle, że ustawodawca przewidział taką karę, a nie, że tyle dostanie! Media uwielbiają tego typu manipulacje: ukradł czekoladę, grozi mu trzy lata więzienia!

      Od tego jest sąd, żeby go osądzić. I dlatego też istnieją różnego rodzaju okoliczności łagodzące (obrona własna, zbrodnia w afekcie) dzieciak 25 lat nie dostanie
      • koronka2012 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 22:50
        ira_08 napisała:

        > Jakby ci to powiedzieć... Skoro za jego czyn grozi mu do 25 lat, to znaczy tylk
        > o tyle, że ustawodawca przewidział taką karę, a nie, że tyle dostanie! Media uw
        > ielbiają tego typu manipulacje: ukradł czekoladę, grozi mu trzy lata więzienia!

        Nienienie - ustawodawca przewidział 25 lat za zabójstwo - czyli UMYŚLNE pozbawienie życia.

        Z wielu możliwych interpretacji prokuratura przyjęła akurat taką, która zrównuje tę sytuację z np. zatłuczeniem kogoś na ulicy. Choć nie - w tym drugim przypadku prokuraturze łatwiej iść w pobicie ze skutkiem śmiertelnym... gdyby zażądał adwokata od razu, to idę o zakład, że jego sytuacja prawna wyglądałaby zupełnie inaczej. A tu sam chłopak się podłożył, mają go jak na tacy, a wyniki i statystyki pną się w górę....

        To jest kwestia rażąco niesprawiedliwej (ale wygodnej dla prokuratora) klasyfikacji czynu - można było zabójstwo w afekcie (zagrożone max 10 latami), można było iść w przekroczenie granic obrony koniecznej, ale nie - zabójstwo takie samo jak zwykłe, zaplanowane morderstwo?

        Kiedyś oglądałam reportaż z tego więzienia, gdzie matki mogą być z dziećmi do 3 roku życia. I większość osadzonych, która występowała przed kamerami odsiadywała wyroki za przypadkowe zabicie oprawcy, który je latami tłukł. I wyroki wcale nie niskie, dodam.
        • bi_scotti Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 18:03
          Czy w PL nie ma ochrony danych osobowych nieletnich? Trudno mi zrozumiec dlaczego pokazano zdjecie chlopca tudziez podano tyle szczegolow, ze zidentyfikowanie go jest super easy. Uwazam, ze media powinny sie powstrzymac przed publikacja zarowno zdejcia jak i tylu details. Jak sie potoczy sprawa sadowa trudno predict ale tez wydaje mi sie wielka nieprawidlowoscia to to, ze (wedlug tekstu) matka nie mogla sie z synem (nieletnim!!!) zobaczyc przez 2 miesiace. Prawo w PL ma bardzo zaskakujace przepisy uncertain Life.

          --
          "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
          Leonard Cohen
          • dziennik-niecodziennik Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 18:53
            Naglasniaja sprawe - i slusznie, bo z naciskiem spolecznym chlopak ma większe szanse na lagodne orzeczenie. Ciezko lapac za serce bytem anonimowym, trzeba go jakos "ucielesnic", pokazac zdjecie, podac imie, powiedziec ze byl dobrym uczniem, sportowcem czy cos tam. Normslne postepowanie.

            --
            "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
            Pietrek + Solejuk wink
    • volta2 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 18:05
      nie wiem, czy w takich sytuacjach matki nie liczą, że ten syn w końcu urośnie na tyle by stary zaczął się bać

      ja znam dwa takie przykłady, gdy dwaj synowie ok. 18-20 letni zawinęli awanturującego się ojca w dywan i go pobili tak, że facet został jakoś uszkodzony i raczej już nikomu w domu nie podskoczył(zgłoszenia z tego co pamiętam na policję nie było)

      i drugi przykład, do na własne oczy widziałam jak syn podniósł kamień i rzucił za pijanym ojcem, licząc że go trafi w plecy. za rok, dwa też już mu przylał razem z bratem i w końcu w domu zapanował porządek. nawet jak ojciec chlał, to już łap nie wyciągał do matki ani młodszego drobiazgu.

      co do niewychodzenia z małżeństwa to sprawa jest raczej jasna dlaczego tak się dzieje i zatroskane jematki albo są obdarzone inteligencją deski do prasowania że się dziwują publicznie albo sobie muszą dodać do zayebistości, bo co za przypadek, tak same z siebie zayebiste wcale nie są. ile popiszą tyle ich.
        • barbra25 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 31.10.19, 10:40
          Sadzę, że kobiety takie nie mają wsparcia w rodzinach pochodzenia, są zależne finansowo od oprawcy, do tego dochodzi wyuczona bezradność. Ja to rozumiem choć nie pochwalam ale sama mam dylemat jak stać się całkowicie niezależną przy dwójce dzieci nie mając dokąd iść, tyle że u mnie nie ma przemocy.
        • kk345 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 02.11.19, 12:29
          To jak dziwowanie się, dlaczego ktoś pracuje jako sprzątaczka, zamiast zostać włascicielką banku. Człowiek sam siebie nie przeskoczy, a prawda jest taka, ze i syty głodnego nie zrozumie. Więc ematkom w głowie się nie mieśći, ze pani wiążąca sie z alkoholikiem już na starcie NIE myśli po ematkowymi, a im dalej, tym robi sie gorzej i trudniej. Do braku orientacji w życiu, bezradności i problemów finansowych dodajmy brak systemowych rozwiązań (najczęściej to ofiara musi uciekac z dziećmi z domu i zostaje bez środków do życia) i już mamy odpowiedź na pytanie: "dlaczego nie odeszła". Plus stygmatyzacja ofiar "sama chciała", "widocznie to lubi" i zwyczajny wstyd tych ofiar- to było dobrze widać na przykładzie żony Piaseckiego z PISu- wykształcona, inteligentna, wydawało się samodzielna a też przez lata się motała i zastraszona kryła oprawcę.
    • sirella Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 18:46
      Policja ma w nosie, by tysiące takich typków musiała zabrać i nie wiadomo gdzie ich trzymać, zakaz zbliżania sądowy nawet nie działa, sądy i prokurator na wszystko mają czas.
      Znam historię gdzie kobieta usiłowała się pozbyć z domu agresywnego pijaka, miała zasądzone wszystko łącznie z zakazem zbliżania, dwa lata w sądzie sprawy, a facet i tak przyłaził jak tylko go policja zabierała to i wypuszczała. Niby jest możliwość zamknięcia takiego na 2 miesiące w areszcie ale prokuratorowi sie nie chciało sprawy ruszać, sama musiała chodzić po instytucjach i prosić się by jej pomogli, musząc równocześnie chodzić do pracy i utrzymując troje małych dzieci. Zamiast konkretnie mops ogarnąć prawnie to bezradną kobietę zostawili samej sobie, dzieci z nerwicami bo ciągle zastraszane przez awantury ojca pijaka, no to jeszcze szkoła ją wzywała na pogadanki żeby coś z dziećmi zrobiła bo się źle zachowują.. Wdup..mienie tego państwa w kontekście przemocy domowej jest porażające. Ten cały system przekładania papierków i spychotechniki instytucji, byle odfajkować a człowiek niech umiera, nadaje się do trybunału.
    • znowu.to.samo Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 19:07
      I tak znowu dziecko stało sie ofiarą głupich rodziców. Przecież on będzie żył z piętnem do końca życia...zupełnie niechcący stał sie mordercą...
      Mam.nadzieje że tego biednego chłopaka wypuszczą.
      Wszyscy jak jeden mówili że są w szoku bo to najzwyklejszy, grzeczny i spokojny chłopak był.
      I to nie jest jakaś wyjątkowy

      --
      *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
    • double-facepalm Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 30.10.19, 21:34
      Miejmy nadzieje ze jednak zlagodza wymiar kary. A matce jeśli ma inne młodsze dzieci trzeba by odebrać prawa rodzicielskie to może jeszcze o siebie zawalczy i nie wpadnie/nie wda się w kolejny taki zwiazek z następnym patolem. Odebrać dzieci można było znacznie wcześniej, to i nie byłoby tego morderstwa i wszystkich konsekwencji, przecież ten nieletni chłopak musiał markowa swojej mate, ona jakaś niedorozwinieta czy co. Dlaczego taki kwiat patolstwa robi to dzieciom, masakra.
    • lelija05 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 31.10.19, 10:47
      Podobna sytuacja, nie trafił do więzienia:
      www.tvn24.pl/wroclaw,44/boleslawiec-dominik-zabil-konkubenta-matki-ja-sam-ranil-wyrok-sadu,963177.html
      --
      Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
        • ferra Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 14:44
          Wyjasnij stwierdzenie "nie bierze dzieci pod pachę i nie idzie mieszkać pod most " - czy wszystkie kobiety z podobnych historii wczesniej mieszkały w domach dziecka/szalasach? Gdy jest pozar w domu siedzisz czy uciekasz? I to byl wlasnie przyslowiowy pozar+realne zagrozenie zycia oraz zdrowia swojego i syna,

          Doroślość polega na samowystarczalnosci. Mieszkala na bezludnej wyspie - tylko z dzieckiem i oprawca? Telefony sie zepsul? Zadnej instytucji w tym miescie nia ma?

          Gdy czytam takie historie, zalewa mnie krew. Dziecko stojace w obronie matki przed skurwielem ojcem. Kto w tej rodzinie jest dojrzaly- tylko dziecko?
          Niezgłaszanie przemocy jest przyzwoleniem na to.
          • sirella Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 15:03
            Przecież tu nie było niezgłaszania przemocy. Może przeczytaj, że kobieta policję wielokrotnie wzywała i była założona niebieska karta.
            Więc co służby państwa (prokurator, mops, cpr) zrobiły z tą sytuacją, wiedząc, że tam są niepełnoletnie dzieci?
            Nic nie zrobili.

            I póki się będzie odpowiedzialność za tysiące podobnych sytuacji zwalać TYLKO na matkę to nic się w tym państwie nie zmieni.
            Ojciec jest winny przemocy, matka jest winna wobec dziecka że jako dorosła w tym dziecko trzymała, ale głównie zainiło tu państwo i jego instytucje. Bo mieli czarno na białym podaną przemoc domową, wiedzieli o niej! i nie zareagowali wcale, choć mieli środki i możliwości by to przerwać (matka mogła nie mieć ani finansow ani możliwości emocjonalnych sama będąc uwkłana, ale służby którym zgłaszała mogły interweniować skutecznie- areszt sprawcy, odebranie dzieci, skierowanie obojga rodziców na przymusowa terapię, zamknięcie ojca na odwyku) .
            Panstwo jako takie ma możliwości. Tylko się urzędasom tyłka ruszyć nie chce bo ogólne przyzwolenie na picie wśród wszystkich sfer jest tajemnicą poliszynela.
            Służby powinny reagować ZAWSZE gdy jest dziecko i zabierać je z takiego domu a rodzicom stawiać ultimatum - albo się ogarniacie albo dziecko tracicie. Zaś sprawcę przemocy wywalać na bruk z domu, a nie brać na jedną noc na wytrzeźwiałkę żeby wrócił wkurzony i jeszcze silniej babie wlał.
            Czy w Niemczech, czy w Anglii, czy w Norwegii - zgłoszenie służbom że cos takiego się dzieje jest coś warte i te służby wkraczają. A u nas nader często jedyne co to zaczynają prześwietlać zgłaszającą przemoc i podważać jej zdanie, oraz wymagać by nagle z osoby zastraszonej i nieporadnej, bez zewnętrznego silnego wsparcia, stała się przebojową bizeswoman z wiedzą prawną z kilku kodeksów w małym paluszku.
            Wobec dziecka winni sa oboje rodzice za stworzenie mu takich a nie innych warunków życia. Ale wobec całości tej rodziny winne jest państwo i jego instytucje. I społeczeństwo które po cichu przyzwala na olewanie instytucjonalne problemu a upatruje sobie kozła ofiarnego typu "matka wszystkiemu winna".

            • ferra Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 15:20
              Pytam o racjonalizowannie "bezradności" - wygodne hasło wytrych. POwtarzam - pali się dom/wali sie dach/ bandzior mnie atakuje - wieję z dzieckiem i drę się tak, ze słychać mnie na innym kontynencie. To jest pierwszy instynkt, a nie wymagana od wszytskich prawnicza/psychologiczna wiedza ( która nota bene zamiast odmozdzajacych seriali i reality show/kabaretow etc. - zdecydowanie bardziej przydaje sie w zyciu) .

              Przwolenie na picie jest i bedzie z racji akcyzy - ktora jest olbrzymim % zasilajacym budzet państw ( i oczywisty zarobek dla koncernow) + pijanym, stepionym tępym spoleczenstwem banalnie latwo jest sterowac. Dlatego tez latwo jest uzyskac rente z tytulu alkoholizmu - zwazywszy ze i tak kasa wyplacona z budzetu panstwa z tytułu renty renty- szybko pwroci w postaci akcyzy z wypitego alkoholu. Bardzo duzo grup ma korzysci z alkoholizmu. Im wiecej konfliktow, chorob - tym grupy zawodowe zarabiaja. I biznes sie kreci.

              • sirella Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 15:33
                ale tu się nie paliło. matka pewnie jako dziecko miała wbite pasem do głowy, że taka rola kobiety. dla niej to mogło być normalne, że trzeba trwać bo to maż. a facet w środowidsku ma przyzwolenie, co to chłop co sie nie napije, a jak pije to tam czasem mu ręka lata. pełno takich historii.
                dla ciebie się coś paliło bo sobie siedzisz wygodnie zasobna w środki i patrzysz z boku a żyjesz gdzie indziej.
                a to nie był nagły pożar. to była codzienność do której się przyzwyczaiła, albo ją rodzice też biciem tresowali już kilkadziesiąt lat wcześniej.
                to nie jest przypadek, że obcy zaatakował nagle na środku ulicy.
                była policja wzywana- była, sąsiedzi wiedzieli-wiedzieli. to co? nie krzyczała? nikt nie słyszał?
                Wiesz po ilu instytucjach latami się podobne kobiety włóczą i błagają zeby ktoś im pomógł ? realnie w naszym kraju nie ma pomocy dla ofiar. są w dużym zakresie zostawione same sobie, w jednym domu ze sprawcą, często zależne finansowo. jest za to spore usprawiedliwianie dla katów i niechęć służb prokuratury/policji/mopsu/sądów by zablokowac kata.
                Piszesz jakbyś była oderwana od rzeczywistości. Rozejrzyj sie po swoim otoczeniu/osiedlu. Na pewno znajdzie się tam jakiś pijus awanturnik który ma rodzinę i sa awantury. Spróbuj zainterweniować w tej sprawie w instytucjach, zobacz od podszewki jak to wygląda w naszym kraju. A potem głoś mądrości, że to żaden problem z czegoś takiego wyjść.


              • dramatika Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 23:27
                ferra napisała:

                > Pytam o racjonalizowannie "bezradności" - wygodne hasło wytrych. POwtarzam - p
                > ali się dom/wali sie dach/ bandzior mnie atakuje - wieję z dzieckiem i drę się
                > tak, ze słychać mnie na innym kontynencie. To jest pierwszy instynkt

                Zgadzam się w 100%.
                Jak się pali to się czeka aż służby przyjdą i wyniosą, czy się po prostu ucieka?
                A jesli człowiek nie ma podstawowego instynktu samozachowawczego, który każe mu uciekac, gdy się pali, to znaczy że jest dysfunkcyjny psychicznie na elementarnym poziomie i jako taki nie powinien mieć pełni władzy rodzicielskiej.
                Ja zapytam inaczej - nie, gdzie były "służby", ale gdzie była rodzina tej kobiety - matka, ojciec, rodzeństwo?
                • ferra Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 23:52
                  Szukanie rodziny nie jest dobrym tropem z prostego względu - zyja "gdzies tam" - lub nie żyją, nie utrzymuja kontaktu, ktos mogl byc jedynakiem - opcji jest mnostwo, ale to bez znaczenia,

                  Jesli dzieje mi sie "dzis -teraz" krzywda nagła - to nie dzwonie do matki na inny kontynent zeby mnie ratowała - tylko na policje/straz pozarna jednocześnie uciekając z miejsca zagrożenia.
                • takamania Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 02:13
                  dramatika napisał(a):

                  > ferra napisała:
                  >
                  > > Pytam o racjonalizowannie "bezradności" - wygodne hasło wytrych. POwtarz
                  > am - p
                  > > ali się dom/wali sie dach/ bandzior mnie atakuje - wieję z dzieckiem i dr
                  > ę się
                  > > tak, ze słychać mnie na innym kontynencie. To jest pierwszy instynkt

                  > Ja zapytam inaczej - nie, gdzie były "służby", ale gdzie była rodzina tej kobie
                  > ty - matka, ojciec, rodzeństwo?
                  No więc historia jakich wiele: matka a babka wnuków agresywnego zięcia , przychodzi na policję wezwana jako świadek przemocy i mówi "Co to teraz się wyrabia. Ta moja córka oszalała, żeby brudy z domu wynosić. Mało ja razy dostałam i żyje". Dziewczyny są całe pokolenia kobiet wychowanych w zależności ekonomicznej , społecznej, psychicznej. Znam dziewczynę,która ojciec pobił tak,że wylądowała w szpitalu. Obie z matką stoją nad
                  jego grobem płacząc i noszę znicze "Kochanemu tacie". W tym kraju zaszczucie drugiej osoby jest łatwiejsze niż cokolwiek innego.
                • cruella_demon Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 22:54
                  Nie do końca. Nikt nie chce się podkładać suwerenowi.
                  Jakby tak zaczęli masowo "pińcetplusa" z domu patusom zabierać, to zaraz by uwaga emitowała ckliwe reportaże jak to smutne dzieci z biedy odbierają, a urzędników by zlinczowano.
                  Przecież ci nieszczęśni Norwegowie stali się już symbolem porywaczy dzieci, tramwaj mi tu jedzie jak odbierają tylko za "smutek", no chyba, ze dziecko smutne bo rodzice chleją i leją.
                  • wapaha Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 09:20
                    Zgadzam się
                    Piszecie tu wyżej, że rodzina miała niebieską kartę, że były zgłoszenia i.... I co dalej ? To ma być pomoc, dla rodziny że zakładają jej niebieską kartę. ? Takie akty przemocy powinny w pierwszej kolejności skutkowac ochroną dzieci , które sa w takiej rodzinie a nie dopisywanie kolejnych zgłoszeń., W nieskończoność albo aż ktoś kogos zatłucze
          • sirella Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 15:15
            Niedawno była sprawa zgwałconego i chyba zamordowanego? malutkiego dziecka, zabranego narkomanom i po jakimś czasie zwróconego przez służby matce narkomance, choć ona sama ostrzegała przed sobą, ze nie jest w stanie się kontrolować.

            W większości historii, tragicznych, zawaliło państwo zmuszając dzieci do pozostawania w przemocy domowej i nie reagując na zgłoszenia.
            Naprawdę już czas przestać się cackać z instytucjami których olewactwo doprowadza do tragedii. Jak nie zaczniecie głośno o tym mówić i zauważać instytucjonalnego problemu to takich śmierci będzie sporo. Bo są, tylko tutaj nagłośnione bo chłopak młody. Ale za 7 lat,, po kolejnych 7 latach domowej przemocy ze strony rodziny, by zrobił to samo i już nikt by się nad nim nie ulitował tylko by trafił do więzienia na lata. Więzienia sa pełne dorosłych dzieci które były ofiarami domowej przemocy. Jeśli tego się nie zatrzyma za ich dzieciństwa to problem w dużej części powielą, i może trafią w związki z waszymi dziećmi i to wasze dzieci będą kolejną ofiarą.
            Więc warto wziąć odpowiedzialnośc społeczna za to jak to państwo funkcjonuje w wymiarze zapobiegania przemocy i wymagać od tych, którzy mają prawne narzędzia i możliwości do interwencji.
        • double-facepalm Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 22:02
          sirella napisała:

          > jasne. przecież nie eksmisja domowego świra. ukatrupić współuzaleznioną matkę
          > która się nie rozwodzi, nie bierze dzieci pod pachę i nie idzie mieszkać pod m
          > ost - wtedy wszystko będzie jak należy i świrowi zostanie dom i dzieci.
          Matki nie ukatrupic, skoro taka z niej ochotniczka, to predzej czy pozniej pewnie konkubent ja ukatrupi. Najlepiej takich oboje gdzies przymknac zeby sie szybciej nawzajem powykanczali bo siebie totalnie warci. A dzieci odebrac, jak najszybciej.
      • umi Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 23:16
        Ta to raczej zglaszala. Po prostu patolka ma sie dobrze, nawet tu na forum znajda sie obronczynie rozmywajace odpowiedzialnosc. Predzej matke zlinczuja, nie doczytawszy nawet zrodla, niz ktokolwiek przyzna uczciwie, ze jedynym winnym jest ten, kto jest winny - czyli przemocowiec. A podejscie z linczowaniem kobiet, ktore na takich trafily to tylko mlyn na wode takich patusow i chyba tylko po to, zeby sie jeszcze bardziej baly zglaszac - bo moze im teraz dzieci zabiora suspicious
        • dramatika Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 23:43
          umi napisała:

          > A podejscie z linczowaniem kobiet,

          Jakim linczowaniem?
          Chcemy byc traktowane poważnie jako kobiety i jako ludzie, to się do cholery tak zachowujmy, a nie liczmy na "służby". Słowo - wytrych "współuzależniona" robi z kobiet bezwolne kukły niezdolne do niczego, ze statusem i odpowiedzialnością na poziomie 5 letniego dziecka. Podczas wojen przez całe stulecia to kobiety ogarniały dom, kasę i dzieci, a teraz nagle "współuzależnione" bidulki.
          Z tego co wiem to w takich przypadkach wcale nie chodzi o żadną "wyższą niemoc", tylko po prostu brak pomocy rodziny oraz wygodę - laska woli zarobić w twarz raz na ruski rok, niż iść do domu samotnej matki, a nie daj Boże na pokój panieński do domu rodzinnego. Żadne tam "niesienie krzyża" - zwyczajnie chodzi o to, że lepszy fagas w domu, który czasem przywali niż perspektywa mieszkania u mamusi na jej zasadach.
          • umi Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 31.10.19, 23:55
            Chcemy byc traktowane poważnie jako kobiety i jako ludzie, to się do cholery tak zachowujmy, a nie liczmy na "służby" - Nie masz mozliwosci nie liczyc na słuzby. Normalne, nie w cudzyslowiu. To nie Teksas i nie gleboka Azja, tylko srodek Europy i nie ma wolnej amerykanki. Na sluzby to nie liczyl wlasnie ten dzieciak - no i w efekcie ma klopoty. Nie da sie kogos tak po prostu bez powodu wyrzucic z mieszkania, jesli jestes z nim w zwiazku malzenskim. Nie mozna tak po prostu odciac od dzieci. Na to wszystko w cywilizowanym swiecie sa paragrafy. To nie druga swiartowa, kiedy baba brala pod jedna pache dzieciaka, w druga reke widly, do tego spory pies i starsze dzieci. I sobie "radzila" bo chlop byl na froncie. Teraz nie wezmiesz na takiego dziada kija i nie poszczujesz psem, bo zamiasty przestepcy sama odpowiesz jako przestepca. Wiec tak, nie linczujmy. Bo taki mamy aparat prawny, ze niestety patologiczni mezczyzni maja sie dobrze i sa prawem dobrze chronieni. I nie tak latwo sie ich pozbyc, co pokazuja co kilka miesiecy kolejne tragedie.
            • dramatika Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 00:28
              umi napisała:

              > Na to wszystko w cywilizowanym swiecie sa paragrafy.

              Napisz po ludzku, czy jak zaczyna ci się palić w salonie, to czekasz na kanapie na straż pożarną, czy wybiegasz w koszuli nocnej na zewnątrz. Żadna cywilizacja nie zapewni ci straży pożarnej na takim poziomie, że możesz poczekać z kawą w ręku, gdy właśnie ci się jarają zasłony. Kwestiami własnościowymi i liczeniem strat to normalny człowiek zajmuje się po ugaszeniu pożaru, a nie w trakcie.
              A jeśli chcesz rzeczywiście wszystko zrzucić na służby, to skończy się to tak, że będziesz miała brygadę antyterrorystyczną, gdy zapalisz zapałkę w domu.
              • umi Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 00:42
                W tej konkretnej sytuacji nie ma matki, ktora nic nie robila. Jakby nic nei robila, to facet nie mialby niebieskiej karty i kuratora. Wiec to nie jest dobry przyklad. Pozar nie lata za nikim, jak uciekniesz, to zostaje w miejscu i go gasza (chyba, ze wiart przenosi dalej, ale to wciaz nie jest niezalezna inteligencja). W Polsce przemocowcow glaszcze sie po glowkach i chucha na zimne na ich prawa, jednoczesnie odmawiajac ofiarom prawa do obrony i obarczajac je wina za tych przemocowcow.
                • dramatika Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 01:13
                  umi napisała:

                  > W Polsce przemocowcow glaszcze sie po glowkach i chucha na zimne na ich pr
                  > awa, jednoczesnie odmawiajac ofiarom prawa do obrony i obarczajac je wina za ty
                  > ch przemocowcow.

                  Rozchodzi się o swięte prawo własności, które powinno byc święte ponad wszystko.
                  Nie można człowiekowi ograniczać praw dlatego, ze jest o coś podejrzany. W cywilizacji łacińskiej musi być wyrok. Kobieta, która w imię swojego nieogarnięcia żąda, aby pogwałcić prawo własności jest 5-letnim dzieckiem i jako takie powinna być traktowana.
                  Są domy samotnych matek, są pokoje w domach rodzinnych. Jakim człowiekiem jest tak kobieta, która nie jest na tyle samowystarczalna czy na tyle zwyczajnie przytomna, aby uciec od kogoś, kto jest zagrożeniem dla jej dziecka. Dla mnie nie ma tu większej różnicy między nią a taką, które kryje pedofilię na swoim dziecku.
                  • umi Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 01:27
                    Rozchodzi się o swięte prawo własności, które powinno byc święte ponad wszystko - Jakie swiete prawo wlasnosci? To chyba nie w tej sytuacji. Jesli ktos odwala takie jazdy, ze ma niebieska karte i kuratora, to on swiete prawo ma, ale do miejsca w zakladzie karnym suspicious
                    Uciekanie do domu samotnej matki to tez nie jest dobry kierunek. Bo to nie ofiara powinna musiec uciekac, tylko oprawce nalezy unieszkodliwic. W takiej sytuacji to osobnik z niebieska karta powinien sobie szukac nowego domu, nie matka z dzieckiem.
                        • lauren6 Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 02.11.19, 10:03
                          Kobieta powinna była wystąpić o rozwód z orzeczeniem o winie męża i podział majątku. Tego żaden "system", żadna policja za nią nie ogarnie.

                          Trudno powiedzieć czy system zawinił w sprawie męża alkoholika, bo często kobiety w takiej sytuacji wycofują zeznania jeśli po awanturze misio stanie na progu domu z kwiatkiem w ręku.

                          System na 100% zawinił w kwestii dzieci: nie powinny się wychowywać w takiej patologii. Nic tak nie leczy kobiet z współuzależnienia jak wizja odebrania/odebranie dzieci.
                            • lauren6 Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 02.11.19, 15:09
                              Żeby stworzyć taką patologię w domu to do tego tanga na prawdę trzeba dwojga. Faceta chorującego na chorobę alkoholową oraz współuzależnionej partnerki. Przy czym współuzależnienie partnerki oznacza uzależnienie od poczucia winy faceta. Tego, że po każdej domowej awanturze pijakiem targa poczucie winy i na pewien czas zamienia się w chodzący ideał mężczyzny. Łobuz kocha najmocniej!

                              Jeśli chcesz komuś współczuć to pomyśl co musiał latami przeżywać ten chłopiec, jakie piekło zgotował mu i ojciec i matka.
                            • ferra Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 02.11.19, 16:03
                              konsta-is-me napisała:


                              > Wiadomo ze to wina kobiet...
                              > Zycze z calego serca kazdej ktora wypowiada sie w tym tonie, zeby osobiacie dos
                              > wiadczyla jak dzialaja sluzby w Polce i byla tak linczowana , jak terz linczuje
                              > cie te kobiete.
                              > Obrzydliwe jestescie.

                              Ty nie odrózniasz "winy" sprawcy od odpowiedzialnoscii kobiety za tkwienie w przemocy przez lata. Tak była odpowiedzilana i obydwoje narażali każdego dnia dziecko na własną patologię.
                              • konsta-is-me Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 03.11.19, 11:00
                                To ty nie rozrozniasz bezradnosci od checi.
                                Kobieta w Polsce moze sobie do usra... ej smierci krazyc po policjach, dzielnicowych i sadach i niewiele wskorac.
                                Malo tego-wszyscy, tak jak ty beda jej wmawiac ze to jej wina, niech ona "cos" zrobi, niech "jakoś" sobie poradzi i w ogole niech nie zawraca glowy lepszej czesci społeczeństwa.
                                • lauren6 Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 03.11.19, 12:17
                                  Czy w tym konkretnym przypadku zostało wszczęte śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez policję i słuzby społeczne?
                                  Wiemy tylko, że syn dźgnął ojca nożem kilkanaście razy i prokuraturze pewnie nijak nie dało się tego podciągnąć pod przekroczenie obrony koniecznej lub zabójstwo w afekcie.

                                  Dzieciak musiał być świadkiem tej patologii od lat, czyli pani miała bardzo dużo czasu by napisać i złożyć pozew rozwodowy. Dlaczego używała służby gdy facet bił (policja, niebieska karta), ale najwyraźniej pozostawała bierna gdy trzeźwiał?

                                  Podstawowym obowiązkiem matki jest chronić dzieci od patologii, a nie bawić się w związek sado-maso. Wybielanie tej kobiety, która latami tolerowała patologię pod swoim dachem i dawała pijakowi pierdyliard kolejnych szans na poprawę, jest chore.
            • ferra Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 00:33
              Nikt nie odcina "od tak" dzieci od ojca.
              Alkoholik, bandyta przemocowy nie jest ŻĄDNYM wzorem ani opiekunem. Jedyne czym jest to zagrozeniem dla dziecka na wszelkich płaszczyznach. Konsekwentne jak zdarta płyta działanie idace w kierunku realnej ochrony siebie i dziecka i zapewnienia mu bezpieczenstwa nie bedzie uznane za bezprawne pozbawienie dzieci ojca.
              Takie dzialanie wynika z podstawowej logiki bycia rodzicem.
              Do tego nie potrzeba KRiO. Potrzeba tylko/aż dorosłości i odpowiedzialności wykraczającej poza ugotowanie obiadu i samodzielne ubranie się/dotelepanie do "roboty"/mopsu .

                • umi Re: wina matki: kara śmierci dla matek, które nie 01.11.19, 00:45
                  Ale nie w tym przypadku. Tu facet mial cala kartoteke, wiec raczej matka nie zamiatala pod dywan tego, co robil. Wedlug mnie to jest podobna sytuacja jak z pato-tatusiem ktory otrul synka i siebie. Tam sie tez matka szarpala, bylo nawet jakies bieganie z dzieckiem po dachach i ambasadach i tez nic nie wskurala, skonczylo sie smiercia dziecka. Tu dzieciak byl starszy, wiec sie bronil - ale za to siedzi. Po prostu kultura poblazania patologiom ma sie dobrze, a prawa ojca co niektorym zacmiewaja mozgi. I nawet kiedy czarno na bialym widac, ze jest zle, to wszyscy udaja, ze jednak jest dobrze.
          • barbra25 Re: wina matki babci, dziadka, cioci, wujka... 01.11.19, 13:44
            umi napisała:
            >
            >
            > że lepszy fagas w domu, który czasem przywali niż perspektywa mieszkania u mam
            > usi na jej zasadach.

            Na jej zasadach albo raczej na jej jazdach bo to, że kobiety przemocowców godzą się na destrukcyjny układ podyktowane jest powtarzaniem schematu z dziecińswa gdy były świadkiem podobnych scen z udziałem własnych rodziców lub same były bite, poniżane również przez matki. Do takiego pokoju panieńskiego wracać i to z dziećmi aby z przygladania się jak jest źle traktowana przez męża zaczęły przyglądać się złemu traktowaniu w rodzinie pochodzenia. Nie miej złudzeń, że te bite kobiety pochodzą z normalnych domów.
            • takamania Re: wina matki babci, dziadka, cioci, wujka... 01.11.19, 14:39
              barbra25 napisała:

              > umi napisała:
              > >
              > >
              > > że lepszy fagas w domu, który czasem przywali niż perspektywa mieszkania
              > u mam
              > > usi na jej zasadach.
              > Nie miej złudzeń, że te bit
              > e kobiety pochodzą z normalnych domów.
              Powtórzę jeszcze raz to co napisałam niżej. Pobita córka przez ojca tak ,że wylądowała w szpitalu teraz na jego grób wozi znicze z napisem "Kochanemu tacie". A druga kiedy poszła złożyć zawiadomienie o przemocy męża , w protokole zeznań swojej matki przeczytała ,że jest niepoważna i co to za czasy bo brudy to się pierze we własnym domu. I skoro ona ( matka) nie raz dostała i żyje to o co chodzi córce. I ona donosić nie będzie.
    • zielona_strona_swiata Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 01.11.19, 08:31
      Obejrzalam material z TVN - co za koszmarna tragedia, przerazajace jak ta kobieta i syn zostali sami pomimo tego ze szukala pomocy, zglaszala na Policje, zalozyla Niebieska Karte. To pokazuje jak system jest kompletnie niewydolny w pomaganiu ofiarom przemocy a sprawcy robia co chce. Kobieta zachowuje sie bezradnie bo tak zachowuja sie ofiary przemocy - do tego ta bezradnosc zostala wzmocniona przez brak realnej pomocy/zmiany gdy o nia prosila... Glowna ofiara jest w tej sytuacji chlopak a nie ona - bo to on ponosi konsekwencje - braku wsparcia, niewydolnosci systemu, decyzji zyciowych matki - bo (tak wiem jak reaguja ofiary przemocy- bezradnosc, poczucie osamotnienia, strach, wspoluzaleznienie) ona weszla w zwiazek i podjela decyzje o zostaniu w nim przez 20 lat jako dorosla osoba, on nie mial wplywu na to ze urodzil sie i wychowal w domu gdzie byla przemoc.
    • jowita771 Re: Przemoc w rodzinie - dziecko jako obrońca 01.11.19, 08:54
      Moja przyjaciółka była kuratorem rodziny, w której był taki ojciec. I w pewnym momencie ojca zamknęli, w czym przyjaciółka miała swój udział, ten ojciec nawet się odgrażał, że jak wyjdzie, to ją zabije. Jak facet siedział, to jeździła do tej rodziny sama, wcześniej zawsze mąż czekał w samochodzie przed domem. Tam też był syn, starszy nastolatek, który mówił, że on kiedyś nie wytrzyma i ojca zabije. No i ten nastolatek zadzwonił kiedyś do mojej przyjaciółki z płaczem i pretensjami, dlaczego nie dała znać, że ojca wypuścili. Przyjaciółkę ścięło z nóg, bo nie miała pojęcia, że wyszedł, miał jeszcze siedzieć w więzieniu. Sąd był wyrozumiały, uwierzył, że pan się zmienił i już będzie grzeczny, a on pierwsze, co zrobił po powrocie do domu, to zlał żonę. Moja przyjaciółka miała tam jechać za parę dni, jakby nie wiedziała, że gość na miejscu, to by sama pojechała, a tak, to chociaż męża wzięła, żeby i jej nie wlał krewki pan domu.


      --
      Zaszła w ciążę bez jego wiedzy
      /by rosapulchra/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka