Dodaj do ulubionych

Dotrwałam!

30.10.19, 21:43
Dziewczyny, nie wiem, czy pamiętacie mój wątek z hardkorową przeprowadzką, ale bardzo chcę się wam pochwalić, że jest wielka szansa, że wychodzę na prostą smile Do końca tygodnia będę mieć zamontowaną i złożoną kuchnię i będę funkcjonować jak człowiek! Mega się cieszę, bo od końcówki lipca do października mieszkałam z dwójką małych dzieci (4.5 lat i 5mcy) w stuletnim domu gdzie:
1. nie było łazienki ani ubikacji (był za to wychodek za stodołą i studnia);
2. nie było czynnej kuchni (był kredens z przekrojem naczyń stuletnim, niektóre śliczne; stół, lodówka i kran z (tylko) zimną wodą. Bez zlewu, wodę lało się do wiaderka i trzeba było kilka/kilkanaście razy dziennie wynosić i wylewać;
3. nie było ogrzewania
4. był za to olbrzymi grzyb na drewnianej podłodze i trzeba ją było na koniec zrywać
5. wszystko pokrywały warstwy geologiczne brudu, to co mi się udało doszorować to doszorowałam, ale w dużej mierze kurz był już zaskorupiały
6. mogłabym otworzyć muzeum trupków much i robali
7. przez pierwsze półtora miesiąca nie miałam samochodu (rozwaliły nam się 2 automatyczne skrzynie biegów w ciagu mca), później mama pożyczyła mi trzydziestoletnią mazdę, dokładnie taką: http://www.gieldaklasykow.pl/wp-content/uploads/2015/07/mazda-323f-01-672x372.jpg
8. w ogrodzie miałam węże (na szczęście zaskrońce), nietoperze, kuny, tabuny myszy i nornic, ropuchy i wielkiego psa sąsiadów, który zwiewał z ich posesji i nas obszczekiwał smile
Jak nastały mrozy to przeprowadziłam się do drugiego domu, w którym ciągle trwa remont i:
1. nie miałam łazienki tongue_out po trzech tygodniach zamontowali mi prysznic i umywalkę, po dwóch dniach od tego radosnego zdarzenia okazało się, że płytki w prysznicu są źle położone, więc trzeba było je skuć i prysznic mam od przedwczoraj
2. nie mam kuchni (ale będę miała zaraz!)
3. przez pierwszy tydzień nie miałam ogrzewania bo komin był zapchany (jak się okazało - martwymi ptakami)
4. miałam za to hałdy kartonów - jak się w nocy wywaliłam raz o nie to myślałam, że się nie pozbieram, kolano i łokieć miałam czarne przez tydzień
5. przygarnęłam małego kota z zapaleniem płuc (właściwie to wzięłam dwa, ale kotka umarła po kilku godzinach od otrzymania antybiotyku sad) który mieszkał wcześniej w oborze i miał przewlekłą biegunkę, która objawiała się często i w różnych miejscach
I to wszystko działo się, jak byłam prawie cały czas sama z dzieciakami,mój mąż pracuje 5 dni w tygodniu w Warszawie i przyjeżdża na weekendy, ale czasami w ogóle nie przyjeżdża bo wykłada też na kilku uczelniach i ma zaocznych, albo robi jakieś projekty dla miast i też nie przyjeżdża.
MEGA PODZIWIAM SAMOTNE MATKI!
Nie miałam czasu nawet czytać ematki, tu jest miliard rzeczy do załatwienia - odtematów remontowych po logistyki, zakupy, zmiany opon, naprawy samochodów, skręcanie mebli, przywożenie kartonów z rzeczami ze stuletniego domu etc.
Ale dotrwałam!

--
Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
Obserwuj wątek
      • stwory_z_mchu Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:02
        Tak! Tu jest pięknie, nawet nie wiem, jak to opisać, ale każdego dnia widzę jakieś niesamowite miejsca, zdarzenia i widoki (np. żubry w wielkiej dolinie otoczonej lasem).
        Ludzie są bardzo fajni i mega nietuzinkowi, niby koniec świata, głęboka prowincja, ale jest sporo pisarzy, malarzy, kucharzy, podróżników, joginów, artystów, ludzi o dużej wiedzy z różnych dziedzin i większość z nich są naprawdę w porządku.
        Nie ma wielu rozpraszaczy miejskich i można zajmować się tym, co jest ważne.


        --
        Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
        • aqua48 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 11:52
          stwory_z_mchu napisała:

          > Nie ma wielu rozpraszaczy miejskich i można zajmować się tym, co jest ważne.

          Pewnie też i dlatego udało Ci się załatwić taka masę spraw w tak krótkim czasie smile Gratuluję wychodzenia na prostą.
    • kk345 Re: Dotrwałam! 30.10.19, 21:56
      Po Twoim wpisie widać, ze ten dom jest tego wart, więc gratulacje! I podziwiam za zachowanie optymizmu, teraz już nic w zyciu ci nie będzie strasznebig_grin
    • sirella Re: Dotrwałam! 30.10.19, 21:59
      hehe, swego czasu też się przeprowadziłam do mieszkania które się dopiero urządzało. przez 3 miesiące nie miałam kuchni a później już miałam, ale nadal jej nie używałam jeszcze kilka tygodni , bo tak się przyzwyczaiłam że jej nie ma smile
    • mika_p Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:00
      Ten wątek? forum.gazeta.pl/forum/w,567,168638100,168638100,tipy_przeprowadzkowe_EPILOG.html
      Nie da się zapomnieć!
      Trzymam kciuki za prostą.

      --
      Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu. Carrie Bradshaw
      • stwory_z_mchu Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:04
        Tak, ale boję się kliknąć i to jeszcze raz czytać tongue_out W ciągu tych kilku miesięcy zdarzyło się tyle dziwnych rzeczy, że teraz zastanawiam się, jakie ja spokojne i beztroskie życie wiodłam wcześniej smile

        --
        Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
        • mika_p Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:29
          Nadal twierdzę, że tamta opowieść nadałaby sie na film - a ta na sequel.

          --
          Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kossoń
    • stephanie.plum Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:01
      wiem, że jestem dziwna, ale zazdroszczę Ci tego domu...

      choć cieszę się, że nie ja musiałam robić remont!
      bądźcie szczęśliwi!!! i zdrowi.

      ...a gdzie to jest, tak mniej więcej?

      --
      idę tam, gdzie idę
      • stwory_z_mchu Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:12
        Największy kłopot był w tym, że wcześniej mieszkaliśmy 600km dalej - przez jakiś czas remont robiliśmy zdalnie, przez ponad pół roku nie widząc domu na oczy (ja byłam w ciąży, później urodziłam i nie chcieliśmy małego tyle targać). A od września mąż zaczynał nową pracę w Warszawie i stąd ma bliżej. Ja już też miałam mega dość Wrocławia, pakowania, miasta, samotności i smogu. Myśleliśmy, że pomieszkam w tym starym domu miesiąc, ale okazało się, że wiele rzeczy, które miały być zrobione jeszcze nie jest skończona, trzeba było dopilnować wszystko osobiście.

        --
        Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
        • agnieszka_kak Re: Dotrwałam! 01.11.19, 07:27
          Okiiii, czyli tak mialas dosc Wroclawia i Warszawy, ze wolalas mieszkac miesiacami w domu bez wody i lazienki. Maz w tym nowym domu i tak nie mieszka, bo mieszka w Warszawie. Rozumiem.
      • bi_scotti Re: Dotrwałam! 30.10.19, 22:47
        Wszystko wskazuje na to, ze polskie kobiety i japonskie samochody sa nie do zdarcia wink Niech Ci sie mieszka jak najszczesliwiej i (jakims tam koncu) jak najwygodniej - good luck! smile Cheers.

        --
        "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
        Leonard Cohen
      • przystanek_tramwajowy Re: Dotrwałam! 31.10.19, 14:13
        O matko! Ten pan zasługuje na tytuł honorowego prezesa Braci Samców. Pozbył się rodzinki, udupił żonę na wsi i jeszcze jej wmówił, że to dla niej szczyt szczęścia. Od poniedziałku do piątku wiedzie życie kawalera - żadnych dzieci, żadnej żony, wraca do domu o której chce i z kim chce. Albo nie wraca wcale. A w piątek zjeżdża na wieś, gdzie żona myje mu plecy i szykuje weki na następny tydzień.

        --
        A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
        • stwory_z_mchu Re: Dotrwałam! 31.10.19, 15:10
          smile mój mąż mało imprezowy akurat, do 19 siedzi w pracy, później je chińczyka i wraca do domu i czyta o tych swoich robotach albo ogląda mecze/seriale. Codziennie prawie godzinę gada z dzieciakami i mną na messengerze. Już trochę się znamy i ma taki charakter że milion razy wolałby siedzieć z dzieciakami i bawic się kolejka z Duplo. To taki typ, który 10 godzin rozkminia zakup łącznika pralki z suszarką i wertuje internetu żeby wybrać najlepszy smile
          Był chętny wziąć pół roku tacierzyńskiego, ale ze względów ekonomicznych zdecydowałam, że to ja się przemęczę. Nie jest i celem, nie jest bratem samcem, jest naprawdę fajnym, mądrym facetem. W weekendy jesteśmy razem i jest naprawdę spoko, w tygodniu każde z nas realizuje swoje zadania bez oceniania kto ma lepiej, kto gorzej.
          Jakbym uznała, że wolę siedzieć w Warszawie w mieszkaniu w bloku i mieć wszystko na wyciągnięcie ręki to nie byłoby problemu. Ale serio wolę być tu.

          --
          Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
          • alicia033 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 17:45
            stwory_z_mchu napisała:

            > smile mój mąż mało imprezowy akurat, do 19 siedzi w pracy, później je chińczyka i
            > wraca do domu i czyta o tych swoich robotach albo ogląda mecze/seriale. Codzien
            > nie prawie godzinę gada z dzieciakami i mną na messengerze.

            Dajcie mu medal! Ojciec i Mąż Roku normalnie!

            --
            "Do wierzących, jazda samochodem"
            "Zawsze jak wsiadam do samochodu odmawiam krotka modlitwe.Wiem,ze nie raz zawierzenie uratowalo mi/nam zycie.Jak kiedys jadac na slasku, ruszajac na zielonym, kierowca z lewej z ogromna predkoscia wjechal na czerwonym i smignal nam przed maska.[...] I wiele innych pomniejszych." (ortografia oryginalna by mama.nygusa)
          • gama2003 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 17:57
            Oby tak było. Teraz i na zawsze.
            Nie kraczmy ematki, czasem scenariusze nie są oczywiste.
            Trzymaj sie. Jesteś tak samodzielna, że jak będzie trzeba to na żubrze pojedziesz dżihad zrobić.
            Oby nigdy nigdy nie był potrzebny.
            • alicia033 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 18:01
              gama2003 napisała:

              > Trzymaj sie. Jesteś tak samodzielna, że jak będzie trzeba to na żubrze pojedziesz dżihad zrobić.

              aha. "Siłaczka" wiecznie żywa.
              Oh, wait. Jednak umarła.

              --
              "Do wierzących, jazda samochodem"
              "Zawsze jak wsiadam do samochodu odmawiam krotka modlitwe.Wiem,ze nie raz zawierzenie uratowalo mi/nam zycie.Jak kiedys jadac na slasku, ruszajac na zielonym, kierowca z lewej z ogromna predkoscia wjechal na czerwonym i smignal nam przed maska.[...] I wiele innych pomniejszych." (ortografia oryginalna by mama.nygusa)
              • gama2003 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 18:08
                Wiesz, łatwo dowalić dziewczynie. Będzie trzeba to przejrzy na oczy, teraz oboje układają sobie nową rzeczywistosc.
                Możemy snuć scenariusze, jak panu wolność zawróci w głowie, do wszelkich głupot ma idealne warunki.
                Autorka ma na głowie małe dzieciaki, dom i remonty. Ma co robić i o czym myślec.
                Niech im się wiedzie.
                • alicia033 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 19:25
                  gama2003 napisała:

                  > Autorka ma na głowie małe dzieciaki, dom i remonty. Ma co robić i o czym myślec

                  wężykiem, węzykiem: AUTORKA.
                  Jej mi nie żal, zgodnie z "nie ma ofiar...", natomiast ich dzieci wyboru nie miały.
                  Ale nie ma co się pocieszać, ze pan "widziany" na komunikatorze godzinę dziennie jest dobrym ojcem. Bo nie, to nie jest dobry ojciec. I absolutnie nie ma po co rozpowszechniać takiej wersji.


                  --
                  volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
                  "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
                  czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
                  • gama2003 Re: Dotrwałam! 01.11.19, 11:23
                    Słowem nikt z komentujących nie napisał, że pan jest dobrym ojcem. Nie jest. Mężem też.
                    Ale to wybór tej rodziny. Reszta zależy od tego, ile wytrzymają w żyjąc w taki sposób.
                    Bo łatwo nikomu nie będzie. Choć pan ma większe możliwości, nie ma co ukrywać, taki model rodziny rozluźnia więzi, choćby po obu stronach komunikatora siedziały dwie najuczciwsze osoby.
    • aankaa Re: Dotrwałam! 30.10.19, 23:06
      mąż pracuje 5 dni w tygodniu w Warszawie i przyjeżdża na weekendy, ale czasami w ogóle nie przyjeżdża bo wykłada też na kilku uczelniach i ma zaocznych, albo robi jakieś projekty dla miast

      i robi to na maxa, dając z siebie wszystko, dbając o jakość pracy i nauczania
      a resztę z 24 godzin na dobę poświęca rodzinie
      --
      jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
        • afro.ninja Re: Dotrwałam! 31.10.19, 09:14
          To jest mega przykre. Kobiety sobie robia kukuna wlasne życzenie. Wyslal ja na wies z malutkimi dziecmi, bez wody i pradu, a sam wypoczywa. Tez mialam pomysl, wypad z wielkiego miasta, nievh maz przyjezdza, ale nie chce byc samotna matka, skoro sie nie rozwiodlam. A u mnie nue bylo opcji btak pradu i wody plus agresywny pies sasiadow.
          • stwory_z_mchu Re: Dotrwałam! 31.10.19, 09:25
            Ech, akurat na męża nie mogę narzekać, jak tylko jest to robi w domu wszystko. Tyle, że tu nie ma szans zarobić podobnych pieniędzy jak w Warszawie, więc siedzi tam. Akurat jest "wąskim specjalistą", bardzo lubi to, co robi i zarabia pieniądze, które lądujemy w dom.
            Na uczelniach jest bardzo dobrze oceniany /(prowadzi zajęcia praktyczne z tematyki, która zajmuje się na co dzień i w zasadzie na każdej uczelni prawie to samo), pracę ma dość nowa, więc mocno mu zależy, w domu jest jak tylko może i wtedy robi ile się da. Tutaj nam go brakuje, ale może za jakiś czas otworzy się perspektywa pracy bliżej, mąż ciągle to monitoruje. Jakoś dajemy radę, nie czuje, że jakoś wielką krzywdę sobie zrobiłam, raczej właśnie jestem dumna, że przetrwałam ten survival.

            --
            Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
            • afro.ninja Re: Dotrwałam! 31.10.19, 11:02
              To jest wasza wspolna decyzja o takim zamieszkaniu, ale ile to wszystko bedzie cie kosztowac, przekonasz sie tylko ty. Jest to jakis sposób na zycie, ale wolalabym.byc twoim mężem nie tobą.
            • bialeem Re: Dotrwałam! 31.10.19, 11:23
              Szczerze mówiąc to ja na twoim miejscu na czas remontu bym się wyniosła z dziećmi do męża do waw. Nie wyobrażam sobie nie mieć łazienki. Bez kuchni się da, ale bez łazienki nie.
    • aerra Re: Dotrwałam! 30.10.19, 23:24
      Domu zazdroszczę (co ja poradzę, że lubię takie stare struple wink ), remontu trochę też, chociaż mieszkania bez łazienki, to nie bardzo (bo znam z doświadczenia, jak robiliśmy remont u siebie), super, że się udało przeżyć bez strat i że wszystko zmierza ku dobremu (i cywilizacji tongue_out) wink

      --
      super_hetero_dyna: Ojciec (adopcyjny) jest jak krzesło (elektryczne), demokracja (liberalna) albo sprawiedliwość (społeczna).
      <*>
    • alpepe Re: Dotrwałam! 31.10.19, 09:31
      No i super, medal dla ematki!

      --
      "seksualna władza kobiet to jedyna władza kobiet, która się mieści w patriarchalnym etosie" skradzione od bene gesserit
      • alicia033 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 10:02
        alpepe napisała:

        > medal dla ematki!

        a właściwie za co? Za powrót do XIXw (choć jak to Podlasie to i w latach 80tych ubiegłego stulecia wychodek i brak bieżącej wody były "standardem" w wielu miejscach)?.






        --
        www.youtube.com/watch?time_continue=5&v=YFs7-MQ-sug
          • alicia033 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 11:38
            w zimie też klimatyczne. Dzieci będą miały szansę śnieg oglądać.
            Jak by nie było klimatyczne, to dla mnie za mało, by zrównoważyć 4 miesiące życia w realiach z Konopielki + dalszy ciąg życia w związku na odległość.



            --
            z wątku "Kto z was emigruje gdy pis wygra?"
            volta2: "mam nadzieję , że mój mąż. Dlatego z całą premedytacją będę głosowała na pis, i nawet wszystkich dookoła namawiam, bo strasznie potrzebuję wybyć na paroletni kontrakt jako osoba towarzysząca".
    • zawsze-w-drodze Re: Dotrwałam! 31.10.19, 12:03
      Mam pytanie - jeśli to nie tajemnica.
      Jaki macie plan na kolejne lata? Chodzi mi o rzeczy nudne i przyziemne.
      Macie pomysł na biznes tam?
      Co ze szkołą jak dzieciaki podrosną? Lokalna? Liceum też?
      A zajęcia dodatkowe? Sport, języki, kultura, kino choćby? Dzieci będą dojeżdżać? Rozważacie internat?
      Nie boicie się braku dostępu do lekarza i szybkiej pomocy medycznej? W razie "w"?

      Jak pewnie każdy snułam marzenia, że "rzucę wszystko i wyjadę w bieszczady", jednak pragmatyzm przeważył.
      Z moich obserwacji wynika, że właściwie jedynym pomysłem mieszczuchów na siebie na głębokiej prowincji jest agroturystyka, garncarstwo i wyrób ekologicznych serów. A kończy się na dojazdach przynajmniej jednej osoby do metropolii (żeby rachunki się spięły) i życiu na dwa domy, z życiem rodzinnym weekendowym (albo i to nie zawsze).Bo nawet osoby z zawodem pozwalającym na pracę zdalną jednak muszą jakoś kontrakty i zamówienia wypracowywać, bywać na spotkaniach, rozmawiać, istnieć po prostu.
      Dlatego swoją sielankę odłożyłam do czasu, aż zarobię tyle, żeby żyć z wypracowanego majątku, a dzieci dorosną i ostatnie pójdzie na studia.
      Ciekawa jestem jak to zaplanowaliście - bez złych intenji - po prostu może coś przeoczyłam.
      • lily_evans11 Re: Dotrwałam! 31.10.19, 12:26
        Aha, znajomi cos takiego zrobili, dojazd do szkoły dzieci ok. 45 minut, po południu chyba gorzej, brak możliwości samodzielnego dojazdu. Po 2 miesiącach matka siedziała z córka w starym mieszkaniu, które mieli sprzedać, tata w domku w lesie z synem, który poszedł do wiejskiej szkoły zbiorczej na ileś miejscowości, życie rodzinne ogólnie dziwne. Tata akurat ma taką pracę, że projektuje pewne instalacje w domu i jeździ po klientach, a samo wykonanie to już jego ekipa. W innym przypadku chyba dom by stał pusty.

        --
        Nigdy nie byłam złą babą
      • stwory_z_mchu Re: Dotrwałam! 31.10.19, 14:39
        Ja zacznę swoją firmę związana z grafiką i projektowaniem. Większość rzeczy mogę robić zdalnie, jeśli będzie potrzeba to też chętnie gdzieś raz na jakiś czas pojadę. Tak naprawdę to nie musiałabym pracować przy zarobkach męża, ale nie jestem typem kury domowej i bardzo chce coś robić (nawet jak to będzie garncarstwo smile sery też już tu robilam, ale akurat mnie kręcą wyroby z drewna lub papieru i tkaniny).
        Mąż ma gorzej, na razie jest specjalistą od automatyzacji procesów z użyciem robotów usługowych, więc na Podlasiu nie ma na razie szans na pracę. Na razie sprawdzany, jak to jest z dojazdami, w najtrudniejszym przypadku, jak sytuacja zacznie nas za bardzo męczyć poszuka roboty jako manager w okolicy (teraz kieruje ponad dwudziestoosobowym zespołem, wiec doświadczenie w zarządzaniu ludźmi ma).
        Na razie mamy też schody z przedszkolem, niestety przeżyliśmy bolesne zderzenie z rzeczywistością - tutaj stosują metody że średniowiecza typu osła ławka i ośle uszy dla niegrzecznych dzieci, nagradzanie słodyczami i bajkami w tv dla grzecznych (serio), a jedyną doraźna metoda wychowawcza jest wrzeszczenie na dzieci sad rozmowy z wychowawczynią nic nie dają, dzisiaj przedszkolanka zostawiła dzieciaki same i jeden chłopiec skończył z prawdopodobnie złamanym palcem - pani nie widzi problemów "bo co ona ma zrobić? Przecież nie upilnuje całej grupy". I nie ma alternatywy, musimy albo wywalczyć swoje albo się poddac.
        Zajęcia dodatkowe jakieś tam są, w przedszkolu taniec i angielski, w zerówce programowanie. Jest tu szkoła podstawowa, dwie następne ok. 20min drogi samochodem. Tak samo prestiżowe liceum plastyczne i ogólniaki.
        Do galerii jna wystawy eździmy do Białegostoku, do kina do miejscowości 20km dalej (filmy z opóźnieniem, ale nikomu to nie przeszkadza) w lecie przez całe wakacje jest festiwal Gutka slow fest ok. 30km od nas. Za to mnóstwo czasu spędzamy na zewnątrz, mamy sąd z jabłoniami, wszędzie są stare lasy.

        --
        Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
        • panna.jezowa Re: Dotrwałam! 31.10.19, 17:30
          To, co piszesz o przedszkolu jest koszmarne.
          Wychodzi na to, że dla życia wśród przyrody skazałaś dzieci na wychowywanie się bez ojca i fatalne możliwości edukacyjne.
          • przystanek_tramwajowy Re: Dotrwałam! 31.10.19, 17:40
            Post autorki wygląda, jak początek tej historii: smile

            12 sierpnia.

            Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pęknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

            14 października

            Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.

            11 listopada.

            Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, że wreszcie zacznie padać śnieg.

            2 grudnia

            Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetna bitwę śnieżną (wygrałem) a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Bieszczady.

            12 grudnia.

            Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.

            19 grudnia

            Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.

            22 grudnia

            Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, ze pług śnieżny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!

            25 grudnia

            Wesołych Pierdolonych Świat! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten skurwysyn od pługu śnieżnego...przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.

            27 grudnia

            Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?

            28 grudnia

            Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.

            4 stycznia

            Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!

            3 maja

            Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.

            18 maja

            Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach.


            --
            A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka